Szwecja

Szwecja

Autorzy: Praca zbiorowa

Wydawnictwo: Wydawnictwo Krytyki Politycznej

Kategorie: Podróżnicze Publicystyka

Typ: e-book darmowy

Formaty: EPUB MOBI

cena od: 0.00 zł

Sauna, Ikea, ABBA i państwo opiekuńcze. I jeszcze mroczny Szekspir kina – Ingmar Bergman. Socjal jak w dobrym socjalizmie, zarobki jak... nie wiadomo gdzie. A poza tym lasy i jeziora, zimno, ciemno, wolny seks i drogi alkohol. Słowo „Szwecja” niesie mnóstwo skojarzeń i stereotypów, ale w Polsce wciąż wiemy o tym kraju mało. Skandynawski dobrobyt wydaje nam się tworem z innej planety – pociągającym, lecz nie do zdobycia.

Czy Szwecja to raj na ziemi? Od kilku dziesięcioleci model szwedzki stanowi wyzwanie, zagadkę, wzór do naśladowania – dla niektórych też źródło strachu przed „nowym totalitaryzmem”. Dlaczego państwo o wysokich podatkach ma jedną z najbardziej konkurencyjnych gospodarek świata? Czy szwedzkie kobiety rzeczywiście są równouprawnione? Dlaczego liberalne społeczeństwo ma narodowy Kościół? Czy wszyscy Szwedzi mają lewicowe poglądy? Czy sprzedaż alkoholu „na kartki” to już totalitaryzm czy tylko racjonalna kontrola społeczna? Do czego potrzeba biurokratom społeczeństwa obywatelskiego? I po co to małe państwo wydaje taki majątek na pomoc reszcie świata?

W Przewodniku nieturystycznym pokazujemy model szwedzki jako spójną całość. Piórem autorek i autorów Krytyki Politycznej, ekspertów polskich i szwedzkich (w tym zmarłego niedawno Stiega Larssona) rozważamy, co przyniósł on Szwedom i czy pragną go nadal. I wreszcie – czy to dobry pomysł na urządzenie świata, Europy, Polski? O Japonii zapomnieliśmy, Irlandia zbankrutowała, a może da się zbudować nad Wisłą drugą Szwecję?

Szwe­cja. Prze­wod­nik nie­tu­ry­stycz­ny

War­sza­wa 2010

Co­py­ri­ght by Wy­daw­nic­two Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej, 2010

Wy­da­nie I

ISBN 978–83–61006–88–6

Pro­jekt gra­ficz­ny i ła­ma­nie: xdr

Pro­jekt okład­ki: Two­ży­wo

Re­dak­cja me­ry­to­rycz­na i wy­bór tek­stów: Ze­spół KP

Ko­rek­ta: Anna Si­do­rek

Wy­daw­nic­two Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

ul. Nowy Świat 63

00–042 War­sza­wa

www.kry­ty­ka­po­li­tycz­na.pl

Skład wersji elektronicznej:

Virtualo Sp. z o.o.

Spis treści

WSTĘPKraj-raj?

PAŃSTWO I GOSPODARKAModel szwedzki ma się dobrze

Im bardziej rzeczy się zmieniają, tym bardziej pozostają takie same? Model szwedzki po zwycięstwie wyborczym centroprawicy w 2006 roku

Folkhemmet w erze globalizacji

Społeczeństwo obywatelskie w państwie opiekuńczym

Od walki klas do dialogu społecznego — stosunki pracy w Szwecji

Model szwedzki a konserwatyzm — czy państwo opiekuńcze to projekt wyłącznie lewicowy?

Neutralność i prawa człowieka — filozofia szwedzkiej polityki międzynarodowej

Ekologia w państwie dobrobytu

SPOŁECZEŃSTWOWojna i pokój w szwedzkim systemie klasowym

Kontrola społeczna — nadzór i represje w imię dobrobytu?

Polityka karna i system penitencjarny: udana resocjalizacja czy „więzienia nędzy”?

Szwedzki model edukacji

Zdrowie po szwedzku

Równość płci — ideologia, utopia czy rzeczywistość?

KULTURACzy Szwecja jest państwem świeckim?

Szwedzkie media przeciw nazistowskiemu terrorowi

Od Astrid Lindgren przez Abbę do trylogii Millenium ­— szwedzka jakość popkultury

Jajo węża w szafie. Bergman i StrinDberg przeciw mieszczaństwu

IKEA. Dwa oblicza szwedzkiego modelu

OCZAMI SZWEDÓW. WYWIADYKapitalizm z ludzką twarzą

Sukces socjaldemokracji

Szwedzki kryzys

Tego się nie da oddzielić

Szwedzką publicystykę przenika chęć moralizowania

OCZAMI POLAKÓW. OBRAZKI ZE SZWECJITrochę inna Szwecja

Tensta — przystanek imigrantów

Bajka o niesamodzielności

Cmentarne konewki

Życie szwedzkiego staruszka

Miasto ludzi

Lagom

Rower to nie gadżet

Dlaczego w Szwecji nie ma parytetów?

Nie tylko larsson

POSŁOWIEZrozumieć Szwecję

AUTORZY

Przypisy

KRYTYKA POLITYCZNA

PRZEWODNIKI KRYTYKI POLITYCZNEJ

Wszystkie rozdziały dostępne w pełnej wersji książki.

WSTĘP

Kraj-raj?

Kin­ga Du­nin

Mó­wiąc o szwedz­kim mo­de­lu pań­stwa, za­zwy­czaj mamy na my­śli względ­ną rów­ność eko­no­micz­ną i roz­ma­ite spo­łecz­ne roz­wią­za­nia, któ­re jej słu­żą – wy­so­kie po­dat­ki, roz­bu­do­wa­ne pań­stwo opie­kuń­cze, po­tęż­ne związ­ki za­wo­do­we, za­bez­pie­cze­nia so­cjal­ne od ko­ły­ski po grób. Wśród po­zy­tyw­nych sko­ja­rzeń znaj­du­je się też bo­gac­two, roz­wój, wol­ność oby­cza­jo­wa. Zda­niem wie­lu, pod tym ostat­nim wzglę­dem Szwe­dzi wy­prze­dzi­li nie­mal wszyst­kie spo­łe­czeń­stwa Za­cho­du – trud­no dziś w to uwie­rzyć, ale fil­my In­g­ma­ra Berg­ma­na w la­tach 50. po­ka­zy­wa­no m.in. w ame­ry­kań­skich… ki­nach sa­mo­cho­do­wych. I nie były to dys­ku­syj­ne klu­by fil­mo­we dla zmo­to­ry­zo­wa­nych. Mit „sek­su­al­ne­go wy­zwo­le­nia” przez wie­le lat do­mi­no­wał w wy­obra­że­niach na te­mat tego kra­ju. Dla jed­nych sta­no­wi­ło to po­wód do za­zdro­ści, dla in­nych nie­zdro­wej eks­cy­ta­cji lub zgor­sze­nia, rzad­ko jed­nak do po­głę­bio­nej re­flek­sji do­ty­czą­cej pod­staw ak­sjo­lo­gicz­nych.

Szwe­cja. Prze­wod­nik nie­tu­ry­stycz­ny po­zwo­li czy­tel­ni­kom do­wie­dzieć się i spraw­dzić, jak da­le­ce sama Szwe­cja re­ali­zu­je swój mo­del, a zwłasz­cza le­żą­ce u jego źró­deł war­to­ści. Po­zwo­li też od­po­wie­dzieć na py­ta­nie, ile jest praw­dy w obie­go­wej te­zie, że mo­del szwedz­ki zban­kru­to­wał i moż­na już mó­wić o nim je­dy­nie w cza­sie prze­szłym. Po­gląd ten roz­po­wszech­nio­ny jest szcze­gól­nie w na­szym kra­ju – już od po­cząt­ku trans­for­ma­cji ustro­jo­wej mo­gli­śmy usły­szeć od licz­nych au­to­ry­te­tów, że po­mysł na­śla­do­wa­nia mo­de­lu szwedz­kie­go to nie tyl­ko baj­ko­wa uto­pia, ale wręcz pro­sta dro­ga do sa­mo­bój­stwa. Szwedz­ka go­spo­dar­ka mia­ła się bo­wiem ry­chło za­ła­mać pod cię­ża­rem roz­ro­śnię­tej biu­ro­kra­cji, a skan­dy­naw­ski mo­del – odejść w nie­byt, uwal­nia­jąc wresz­cie stłam­szo­ną po­noć ini­cja­ty­wę pry­wat­ną. Co mia­ło z ko­lei do­wieść, że w do­bie glo­ba­li­za­cji żad­ne „so­cja­li­stycz­ne eks­pe­ry­men­ty” nie mają szans po­wo­dze­nia. Mi­nę­ło pra­wie dwa­dzie­ścia lat, pań­stwo so­cjal­ne – po­mi­mo wie­lu zmian – wciąż trwa, a Szwe­dzi ani nie wpro­wa­dzi­li po­dat­ku li­nio­we­go, ani nie umie­ra­ją z gło­du.

Stwier­dze­nie, że w Szwe­cji żyje się le­piej niż w Pol­sce, na pew­no nie koń­czy dys­ku­sji o wa­dach i za­le­tach tego mo­de­lu czy o sen­sow­no­ści po­wo­ły­wa­nia się na nie­go w na­szym kra­ju, do­brze jed­nak, żeby roz­wa­ża­nia te do­ty­czy­ły rze­czy­wi­sto­ści i fak­tów, a nie je­dy­nie wy­obra­żeń. Fak­ty mają jed­nak ta­kie ob­li­cze, ja­kie chce­my zo­ba­czyć. Dla le­wi­co­wych kry­ty­ków Szwe­cja nie speł­nia wie­lu z daw­nych obiet­nic – osła­bia za­bez­pie­cze­nia so­cjal­ne, nie do koń­ca po­ra­dzi­ła so­bie z rów­no­ścią ko­biet i nie za­wsze ra­dzi so­bie z pro­ble­mem emi­gran­tów. Ule­gła tym sa­mym ten­den­cjom neo­li­be­ral­nym, za­cho­wa­ła – w zmie­nio­nej, choć od­świe­żo­nej for­mie – kon­ser­wa­tyw­ne ją­dro spo­łecz­ne­go po­rząd­ku i hie­rar­chii, we­wnętrz­ną so­li­dar­ność oku­pi­ła za­mknię­ciem i wy­klu­cze­niem ra­dy­kal­nej in­no­ści, kse­no­fo­bią i ra­si­zmem. Pra­wi­co­wi kry­ty­cy uzna­ją z ko­lei, że wszel­kie kło­po­ty są świa­dec­twem upad­ku sys­te­mu, któ­ry im­ma­nent­nie ska­żo­ny był nie­ra­cjo­nal­no­ścią, bo­wiem do­sko­na­le ra­cjo­nal­ny jest je­dy­nie wol­ny ry­nek. Biu­ro­kra­cja, mó­wią, jest nie tyl­ko nie­wy­dol­na i nie­efek­tyw­na, nie tyl­ko tłam­si przed­się­bior­czość, ale pro­wa­dzi do po­wszech­ne­go znie­wo­le­nia. Szwe­cja­lizm, jak to kie­dyś uję­li au­to­rzy „Fron­dy”, to pro­jekt nie­mal to­ta­li­tar­ny – pań­stwo to na­rzę­dzie wszech­obec­nej kon­tro­li, któ­rej ce­lem jest pod­po­rząd­ko­wa­nie ca­łe­go ży­cia, zwłasz­cza pry­wat­ne­go, ide­olo­gii le­wi­co­we­go li­be­ra­li­zmu. Re­ali­ści na­to­miast wska­żą na pro­ce­sy za­cho­dzą­ce w glo­bal­nym świe­cie, z któ­ry­mi sys­tem szwedz­ki musi się li­czyć. Ich ar­gu­men­ty ro­dzą py­ta­nie: czy so­cjal­de­mo­kra­tycz­ne pań­stwo opie­kuń­cze moż­na zbu­do­wać w tyl­ko jed­nym lub kil­ku kra­jach, czy jego funk­cjo­no­wa­nie uza­leż­nio­ne jest od oto­cze­nia? A je­śli tak, to w ja­kim za­kre­sie? Cho­dzi nie tyl­ko o po­wszech­ny „wy­ścig do dołu” i glo­bal­ną wal­kę in­nych państw o za­trzy­ma­nie ka­pi­ta­łu – przez cię­cia po­dat­ków i kosz­tów pra­cy. Tu jesz­cze od bie­dy moż­na po­wal­czyć – Skan­dy­na­wo­wie bro­nią się wy­daj­no­ścią i in­no­wa­cyj­no­ścią w go­spo­dar­ce. Kwe­stią klu­czo­wą – rów­nież dla le­wi­cy – jest to, czy mo­del pań­stwa do­bro­by­tu fak­tycz­nie jest „sa­mo­wy­star­czal­ny”, czy może opie­ra się na wy­pchnię­ciu jego kosz­tów na ze­wnątrz. Po­dob­nie jak eks­por­tu­je się na ze­wnątrz klien­tów pro­sty­tu­tek. Mó­wiąc krót­ko: czy ludz­ka twarz „ka­pi­ta­li­zmu Ikei” jest moż­li­wa np. bez wy­zy­sku pra­cow­ni­ków w fa­bry­kach Trze­cie­go Świa­ta? Czy za­kaz ko­rzy­sta­nia z usług pro­sty­tu­tek nie za­peł­nia je­dy­nie pro­mów do Pol­ski? Czy za­tem mo­del szwedz­ki daje się po­my­śleć w ska­li glo­bal­nej, czy może z de­fi­ni­cji ogra­ni­czo­ny jest do nie­wiel­kiej wy­sep­ki?

Ko­lej­na kwe­stia to py­ta­nie o wa­run­ki spo­łecz­no-kul­tu­ro­we, któ­re mu­szą być speł­nio­ne, aby mo­del taki mógł funk­cjo­no­wać. Czy „baza” szwedz­kie­go we­lfa­re sta­te może za­ist­nieć bez kul­tu­ro­wej „nad­bu­do­wy” ega­li­ta­ry­zmu, pro­te­stanc­kie­go eto­su pra­cy? Co jest pierw­sze – jaj­ko czy kura? Czy wy­star­czy wpro­wa­dzić po­dob­ne roz­wią­za­nia praw­ne i in­sty­tu­cjo­nal­ne, czy wy­ma­ga to prze­mo­de­lo­wa­nia wspól­no­ty, któ­rej one do­ty­czą? I czy ona w ogó­le da się mo­de­lo­wać? Szwedz­ki fol­khem­met (dom ludu) jest wspól­no­tą two­rzo­ną na sze­ro­kich pod­sta­wach, znacz­nie bar­dziej otwar­tą niż, po­wiedz­my, „na­ród pol­ski”, ale tak­że nie­oby­wa­ją­cą się bez wy­klu­czeń i sil­nej kon­tro­li spo­łecz­nej. Nie­któ­rzy twier­dzą wręcz, że Szwe­cja to pań­stwo po­li­cyj­ne w wer­sji user frien­dly. Ale czy li­be­ral­ną róż­no­rod­ność, duży za­kres swo­bód jed­nost­ko­wych dla wszyst­kich i rów­ność da się osią­gnąć bez sil­nej in­ter­wen­cji pań­stwa? In­ter­wen­cji w go­spo­dar­kę, po­rzą­dek pu­blicz­ny, ży­cie pry­wat­ne?

Mamy na­dzie­ję, że na­sza książ­ka nie tyl­ko przy­bli­ży czy­tel­nicz­kom i czy­tel­ni­kom Szwe­cję, ale też sta­nie się im­pul­sem do po­waż­nej de­ba­ty o Pol­sce. Na pew­no bo­wiem nie jest tak, że ży­je­my w naj­lep­szym z moż­li­wych świa­tów.

PAŃSTWO I GOSPODARKA

Model szwedzki ma się dobrze

Ste­ven Sa­xon­berg

Szwe­cja jest ra­czej ma­łym kra­jem z nie­speł­na dzie­wię­cio­mi­lio­no­wą po­pu­la­cją. Osią­gnę­ła jed­nak mię­dzy­na­ro­do­wą sła­wę ze wzglę­du na swo­ją po­li­ty­kę spo­łecz­no-eko­no­micz­ną. Wie­le już na­pi­sa­no o „mo­de­lu szwedz­kim” – jed­ni au­to­rzy go okla­sku­ją, a inni lek­ce­wa­żą. Już w la­tach 30. XX wie­ku je­den z nich chwa­lił Szwe­cję za od­na­le­zie­nie „dro­gi po­śred­niej” mię­dzy fa­szy­zmem i ko­mu­ni­zmem1. Gdy za­gro­że­nie fa­szy­zmem znik­nę­ło, Szwe­cja uzna­wa­na była przez wie­lu za przy­kład kra­ju, któ­ry zna­lazł wart na­śla­do­wa­nia de­mo­kra­tycz­ny kom­pro­mis po­mię­dzy nie­ogra­ni­czo­nym wol­no­ryn­ko­wym ka­pi­ta­li­zmem (z jego spo­łecz­ny­mi bo­lącz­ka­mi) a bez­pie­czeń­stwem so­cjal­nym sta­gna­cyj­nych ko­mu­ni­stycz­nych dyk­ta­tur. Po­nad de­ka­dę przed tym, jak so­cjo­log An­tho­ny Gid­dens spo­pu­la­ry­zo­wał wy­ra­że­nie „trze­cia dro­ga”, szwedz­ki mi­ni­ster fi­nan­sów Kjell-Olof Feldt oświad­czył, że so­cjal­de­mo­kra­ci szwedz­cy roz­wi­ja­ją trze­cią dro­gę, któ­ra jest al­ter­na­ty­wą dla ka­pi­ta­li­zmu i pań­stwo­we­go so­cja­li­zmu.

Mo­del, któ­ry łą­czy efek­tyw­ność ka­pi­ta­li­stycz­nych ryn­ków (uni­ka­jąc ich spo­łecz­nych bo­lą­czek) i utrzy­mu­je bez­pie­czeń­stwo so­cjal­ne re­żi­mów ko­mu­ni­stycz­nych, może się wy­da­wać ide­al­nym roz­wią­za­niem dla tych post­ko­mu­ni­stycz­nych rzą­dów, któ­re oba­wia­ją się, że pry­wa­ty­za­cja i re­struk­tu­ry­za­cja do­pro­wa­dzą do ma­so­we­go bez­ro­bo­cia i ma­so­we­go ubó­stwa.

Za­miast „so­cja­li­zmu z ludz­ką twa­rzą” Du­bče­ka, Szwe­cja pro­po­nu­je „ka­pi­ta­lizm z ludz­ką twa­rzą”. Gdy Szwe­cja we wcze­snych la­tach 70. XX wie­ku znaj­do­wa­ła się u szczy­tu swe­go roz­wo­ju, na­wet jej naj­bar­dziej za­go­rza­li kry­ty­cy przy­zna­wa­li, że „do­sko­na­le” za­rzą­dza swo­ją go­spo­dar­ką2.

Je­że­li więc Szwe­cja tak do­brze ra­dzi­ła so­bie pod wzglę­dem go­spo­dar­czym; je­że­li od­nio­sła suk­ces w ogra­ni­cze­niu ubó­stwa, bez­ro­bo­cia i po­waż­nych nie­rów­no­ści eko­no­micz­nych; je­że­li uda­ło się jej zbu­do­wać no­wo­cze­sną go­spo­dar­kę na­sta­wio­ną na eks­port; je­że­li osią­gnę­ła wię­cej niż inne kra­je na dro­dze ku rów­no­ści ko­biet i męż­czyzn, dla­cze­go kra­je post­ko­mu­ni­stycz­ne nie ob­ra­ły Szwe­cji za wzór? Jed­na z na­su­wa­ją­cych się od­po­wie­dzi mówi, że rzą­dy trans­for­ma­cyj­ne na­po­ty­ka­ły dużo więk­sze ogra­ni­cze­nia fi­nan­so­we w po­rów­na­niu z pań­stwa­mi z do­brze ugrun­to­wa­ną i wła­ści­wie funk­cjo­nu­ją­cą go­spo­dar­ką ryn­ko­wą. Mimo to moż­na było pod­jąć de­ba­tę o tym, cze­go moż­na się na­uczyć na szwedz­kich do­świad­cze­niach i któ­re z roz­wią­zań mo­de­lu szwedz­kie­go mo­gły­by zo­stać za­adap­to­wa­ne do pol­skich wa­run­ków. Nie sta­ło się tak ze wzglę­du na sze­ro­ko roz­po­wszech­nio­ny po­gląd, że mo­del szwedz­ki za­ła­mał się w la­tach 90. XX wie­ku i dla­te­go nie może już słu­żyć za wzór.

Ar­ty­kuł ten za­czy­na się od roz­wa­że­nia tego, czym był w rze­czy­wi­sto­ści mo­del szwedz­ki. Na­stęp­nie opi­su­je nie­któ­re ze zmian szwedz­kiej po­li­ty­ki spo­łecz­nej w celu stwier­dze­nia, czy rze­czy­wi­ście się ona za­ła­ma­ła, czy ra­czej zo­sta­ła zre­for­mo­wa­na. Na ko­niec omó­wio­ne zo­sta­ną przy­czy­ny zmian tej po­li­ty­ki. Czy so­cjal­de­mo­kra­ci za­czę­li wdra­żać zmia­ny ze wzglę­du na to, że sta­ry mo­del prze­stał funk­cjo­no­wać, czy może sta­ło się tak z po­wo­dów ide­olo­gicz­nych – ta­kich jak ro­sną­ca he­ge­mo­nia po­glą­dów li­be­ral­no-ryn­ko­wych? Od­po­wiedź na to py­ta­nie może skło­nić nas do po­now­nej oce­ny mo­de­lu szwedz­kie­go i tego, cze­go moż­na się na­uczyć z jego do­świad­czeń.

Czym był mo­del szwedz­ki?

Róż­ni au­to­rzy pa­trzy­li na ten mo­del z róż­nych per­spek­tyw i w za­leż­no­ści od tego, któ­rą przy­ję­li, pod­kre­śla­li róż­ne aspek­ty po­li­ty­ki spo­łecz­no-eko­no­micz­nej Szwe­cji. Po raz pierw­szy na eks­pe­ry­ment szwedz­ki zwró­cił uwa­gę Ma­rqu­is W. Childs w książ­ce Swe­den in the Mid­dle Way (Szwe­cja: dro­ga po­śred­nia). Książ­ka kon­cen­tru­je się na ru­chu spół­dziel­czo­ści kon­su­menc­kiej, któ­ry słu­ży za przy­kład de­mo­kra­tycz­nej al­ter­na­ty­wy dla ka­pi­ta­li­zmu, ko­mu­ni­zmu i fa­szy­zmu. Wspo­mi­na też jed­nak o współ­pra­cy mię­dzy so­cja­li­sta­mi, ka­pi­ta­li­sta­mi i mo­nar­chią.

Eko­no­mi­ści i hi­sto­ry­cy go­spo­dar­ki pod­kre­śla­li współ­dzia­ła­nie mię­dzy pra­cą i ka­pi­ta­łem, cen­tra­li­za­cję ne­go­cja­cji mię­dzy związ­ka­mi za­wo­do­wy­mi i or­ga­ni­za­cja­mi pra­co­daw­ców i wagę pla­nu Reh­na-Me­id­ne­ra3. Idea tego pla­nu była taka, że związ­kow­cy zga­dza­li się po­pie­rać szyb­ką re­struk­tu­ry­za­cję i nie prze­ciw­sta­wia­li się zwol­nie­niom. Za po­mo­cą ne­go­cja­cji na szcze­blu cen­tral­nym uzgod­nio­no po­li­ty­kę pła­co­wą, któ­ra gwa­ran­to­wa­ła rów­ne pła­ce za taką samą pra­cę nie­za­leż­nie od zy­skow­no­ści po­szcze­gól­nych przed­się­biorstw. W re­zul­ta­cie naj­bar­dziej efek­tyw­ne fir­my pła­ci­ły pła­ce niż­sze niż wol­no­ryn­ko­we i mo­gły się roz­wi­jać jesz­cze szyb­ciej, a fir­my naj­słab­sze pła­ci­ły pła­ce wyż­sze niż wol­no­ryn­ko­we, co pro­wa­dzi­ło je szyb­ciej do ban­kruc­twa. Pra­cow­ni­cy zmu­sza­ni byli tym sa­mym do więk­szej ela­stycz­no­ści i do po­szu­ki­wa­nia pra­cy w fir­mach bar­dziej efek­tyw­nych. Ta­kie roz­wią­za­nia spra­wi­ły, że prze­mysł szwedz­ki roz­wi­jał się i uno­wo­cze­śniał szyb­ciej niż w wa­run­kach wol­no­ryn­ko­wych. Spo­wo­do­wa­ło to też po­wsta­wa­nie no­wych miejsc pra­cy ze wzglę­du na wzmoc­nie­nie ryn­ku eks­por­to­we­go, po­nie­waż fir­my szwedz­kie szyb­ciej od za­gra­nicz­nych kon­ku­ren­tów wdra­ża­ły nowe tech­no­lo­gie.

Rzą­dy so­cjal­de­mo­kra­tycz­ne uru­cha­mia­ły ak­tyw­ną po­li­ty­kę w celu uła­twie­nia ak­cep­ta­cji dla ela­stycz­nych roz­wią­zań na ryn­ku pra­cy. Wpro­wa­dza­no pro­gra­my dla bez­ro­bot­nych po­pra­wia­ją­ce ich po­zy­cję na ryn­ku pra­cy i uła­twia­ją­ce zna­le­zie­nie atrak­cyj­nej po­sa­dy (w cza­sie po­szu­ki­wa­nia pra­cy otrzy­mu­ją oni hoj­ne za­sił­ki ła­go­dzą­ce zwią­za­ny z utra­tą po­sa­dy spa­dek po­zio­mu ży­cia). Do­pó­ki rząd za­pew­nia ni­skie bez­ro­bo­cie i wy­so­kie za­sił­ki, związ­ki nie mają po­wo­du prze­ciw­sta­wiać się re­struk­tu­ry­za­cji prze­my­słu i na­stę­pu­ją­cym w jego wy­ni­ku zwol­nie­niom. Dla­te­go też w Szwe­cji nie ma tra­dy­cji słyn­nych przy­wód­ców związ­ko­wych w ro­dza­ju Ar­thu­ra Scar­gil­la4, któ­rzy bro­ni­li prze­sta­rza­łych ga­łę­zi prze­my­słu w celu za­cho­wa­nia miejsc pra­cy.

Pod­czas gdy eko­no­mi­ści pod­kre­śla­li eko­no­micz­ne aspek­ty mo­de­lu Reh­na-Me­id­ne­ra, po­li­to­lo­go­wie kon­cen­tro­wa­li się na in­nej stro­nie współ­pra­cy mię­dzy pra­cą i ka­pi­ta­łem – na kor­po­ra­ty­zmie lub „neo­kor­po­ra­ty­zmie”5.

Wy­jąt­ko­wą ce­chą mo­de­lu szwedz­kie­go z tego punk­tu wi­dze­nia jest to, że współ­pra­ca mię­dzy ka­pi­ta­łem i pra­cą wy­kra­cza­ła da­le­ko poza scen­tra­li­zo­wa­ne umo­wy zbio­ro­we do­ty­czą­ce płac i wa­run­ków pra­cy. Przy­najm­niej do po­ło­wy lat 80. XX wie­ku wie­lu re­pre­zen­tan­tów obu stron za­sia­da­ło w róż­nych ra­dach po­dej­mu­ją­cych de­cy­zje do­ty­czą­ce wdra­ża­nia po­li­ty­ki pań­stwa. Przy­kła­do­wo, re­pre­zen­tan­ci związ­ków i głów­nej or­ga­ni­za­cji pra­co­daw­ców two­rzy­li Kra­jo­wą Radę Pra­cy, od­po­wie­dzial­ną za im­ple­men­ta­cję ak­tyw­nej po­li­ty­ki ryn­ku pra­cy, włą­cza­jąc w to pro­wa­dze­nie biur za­trud­nie­nia6. Cza­sa­mi do ciał tego ro­dza­ju na­le­że­li tak­że przed­sta­wi­cie­le in­nych or­ga­ni­za­cji – np. rada za­rzą­dza­ją­ca te­le­wi­zji szwedz­kiej skła­da­ła się z re­pre­zen­tan­tów Ko­ścio­ła szwedz­kie­go, związ­ku dzien­ni­ka­rzy, par­tii po­li­tycz­nych oraz pra­co­daw­ców.

Za­gad­nie­nia kor­po­ra­ty­zmu, współ­pra­cy mię­dzy pra­cą i ka­pi­ta­łem, mo­del Reh­na-Me­id­ne­ra i spół­dziel­czość kon­su­menc­ka są in­te­re­su­ją­ce i po­ka­zu­ją pew­ne wy­jąt­ko­we stro­ny szwedz­kie­go spo­łe­czeń­stwa, nie­mniej Szwe­cja jest naj­bar­dziej zna­na ze swo­jej po­li­ty­ki spo­łecz­nej, i na niej wła­śnie kon­cen­tru­je się ten ar­ty­kuł. Oczy­wi­ście, wszyst­kie wy­mie­nio­ne ob­sza­ry wpły­wa­ją na po­li­ty­kę spo­łecz­ną, ale ogra­ni­czo­ność miej­sca nie po­zwa­la na szcze­gó­ło­wą ana­li­zę każ­de­go z tych te­ma­tów.

Głów­na kon­klu­zja wy­ni­ka­ją­ca z dys­kur­su o szwedz­kiej po­li­ty­ce spo­łecz­nej jest taka, że so­cjal­de­mo­kra­ci mo­gli zdo­być po­par­cie dla swo­ich pro­gra­mów dzię­ki roz­wi­ja­niu świad­czeń po­wszech­nych. Ba­da­nia po­rów­naw­cze po­ka­zu­ją, że świad­cze­nia skie­ro­wa­ne wy­łącz­nie do ubo­gich [me­ans-te­sted] styg­ma­ty­zu­ją swo­ich od­bior­ców. Kla­sa śred­nia i za­moż­niej­si oby­wa­te­le ob­wi­nia­ją świad­cze­nio­bior­ców za sy­tu­ację, w ja­kiej się zna­leź­li, i uzna­ją ich za le­ni­wych, ży­ją­cych z so­cja­lu „obi­bo­ków”, któ­rzy nic nie ro­bią, by zna­leźć „praw­dzi­wą pra­cę”. Pań­stwo­wa po­li­ty­ka spo­łecz­na, któ­rej środ­kiem są świad­cze­nia po­wszech­ne, opie­ra się na za­sa­dzie oby­wa­tel­stwa so­cjal­ne­go. Mó­wiąc zwięź­le, pra­wo do opie­ki zdro­wot­nej mam nie dla­te­go, że je­stem bo­ga­ty i mam pie­nią­dze, ale dla­te­go, że je­stem cho­ry. Mam pra­wo do opie­ki zdro­wot­nej, przy­zwo­ite­go miesz­ka­nia, od­po­wied­nie­go do­cho­du itd. – tak jak mam pra­wo do gło­so­wa­nia w wy­bo­rach ze wzglę­du na to je­dy­nie, że je­stem oby­wa­te­lem. Po­li­ty­ka spo­łecz­na opar­ta na za­sa­dzie oby­wa­tel­stwa zda­je się mieć dużo więk­sze po­par­cie w po­rów­na­niu z po­li­ty­ką spo­łecz­ną skie­ro­wa­ną wy­łącz­nie do ubo­gich, po­nie­waż oby­wa­te­le uwa­ża­ją, że mają pra­wo do świad­czeń pie­nięż­nych i usług spo­łecz­nych. Gdy bied­ni i bez­ro­bot­ni otrzy­mu­ją za­sił­ki do­pie­ro po spraw­dze­niu, czy są wy­star­cza­ją­co ubo­dzy, wy­bor­cy z kla­sy śred­niej opie­ra­ją się przed pła­ce­niem wy­so­kich po­dat­ków na za­sił­ki dla tych styg­ma­ty­zo­wa­nych „ofiar ży­cio­wych”. Do­brze pro­spe­ru­ją­ca kla­sa śred­nia za­kła­da, że za­wsze bę­dzie się jej po­wo­dzić, a więc nie otrzy­ma nic w za­mian za pła­co­ne po­dat­ki. Gdy jed­nak cho­dzi o dzie­ci, kla­sa śred­nia czu­je się „upraw­nio­na” do za­sił­ków wy­cho­waw­czych [pa­ren­tal le­ave be­ne­fits]. Oso­by z tej kla­sy nie są wy­gra­ny­mi, któ­rzy pła­cą po­dat­ki na prze­gra­nych, są ra­czej wy­gra­ny­mi, któ­rzy po­now­nie wy­gry­wa­ją, do­sta­jąc to, co im się na­le­ży za za­słu­gi. W taki spo­sób pro­gra­my po­wszech­nych świad­czeń mogą zdo­być po­par­cie tej gru­py, a pro­gra­my świad­czeń se­lek­tyw­nych jej po­gar­dę. W kon­se­kwen­cji wy­bor­cy w Skan­dy­na­wii gło­su­ją na par­tie so­cjal­de­mo­kra­tycz­ne i są go­to­wi pła­cić wy­so­kie po­dat­ki, po­nie­waż wie­rzą, że coś za nie do­sta­ną. Z ko­lei wy­bor­cy w kra­jach li­be­ral­no-ryn­ko­wych, ta­kich jak USA, mniej chęt­nie gło­su­ją na le­wi­co­wych po­li­ty­ków, gdyż są­dzą, że nie będą mie­li żad­nych ko­rzy­ści z pła­ce­nia wyż­szych po­dat­ków7.

Ba­da­nia em­pi­rycz­ne pań­stwo­wej po­li­ty­ki spo­łecz­nej po­ka­zu­ją, że mo­del uni­wer­sa­li­stycz­ny ge­ne­ru­je po­par­cie kla­sy śred­niej, któ­ra też chęt­niej wspie­ra ubo­gich. Kra­je re­ali­zu­ją­ce ten mo­del mają więk­szy za­kres re­dy­stry­bu­cji niż kra­je mo­de­lu li­be­ral­ne­go, a tak­że ofe­ru­ją o wie­le hoj­niej­sze wspar­cie dla ubo­gich i naj­bar­dziej po­trze­bu­ją­cych. W kon­se­kwen­cji tyl­ko 4,9 proc. lud­no­ści w Szwe­cji żyje po­ni­żej li­nii ubó­stwa, pod­czas gdy w USA jest to 17,9 proc., a w Wiel­kiej Bry­ta­nii – 13,2 proc.8

Wy­ja­śnia to nie tyl­ko róż­ni­cę mię­dzy kra­ja­mi li­be­ral­ny­mi a so­cjal­de­mo­kra­tycz­ny­mi, ale tak­że sy­tu­ację we­wnątrz po­szcze­gól­nych kra­jów. Ba­da­nia son­da­żo­we po­ka­zu­ją, że rów­nież wśród oby­wa­te­li kra­jów skan­dy­naw­skich pro­gra­my po­wszech­ne są bar­dziej po­pu­lar­ne od se­lek­tyw­nych. Dla­te­go też na­wet wśród kra­jów skan­dy­naw­skich pro­gra­my po­wszech­ne są ra­czej hoj­ne, pod­czas gdy se­lek­tyw­ne – o wie­le skrom­niej­sze pod wzglę­dem po­zio­mu za­bez­pie­cze­nia9.

W prak­ty­ce jed­nak nie wszyst­kie trans­fe­ry w Szwe­cji mają cał­ko­wi­cie po­wszech­ny cha­rak­ter. W teo­rii upraw­nie­nie do świad­czeń po­wszech­nych na­by­wa się nie­za­leż­nie od do­cho­du. Gøsta Esping-An­der­sen uży­wał w swo­ich ba­da­niach wskaź­ni­ka „de­ko­mo­dy­fi­ka­cji”, tj. za­kre­su, w ja­kim do­chód za­trud­nio­nych nie za­le­ży od pra­cy. W tym uję­ciu świad­cze­nia są bar­dziej po­wszech­ne, je­że­li pod­no­szą po­ziom de­ko­mo­dy­fi­ka­cji10. Wyż­szy po­ziom tego wskaź­ni­ka uzy­sku­je się, je­że­li świad­cze­nia pie­nięż­ne mają taką samą wy­so­kość. W rze­czy­wi­sto­ści więk­szość świad­czeń w Szwe­cji ma cha­rak­ter ubez­pie­cze­nia spo­łecz­ne­go dzia­ła­ją­ce­go zgod­nie z „za­sa­dą utra­co­ne­go do­cho­du”11. Szwe­dzi otrzy­mu­ją dzi­siaj, do pew­ne­go pro­gu, 80 proc. utra­co­nych do­cho­dów, je­że­li nie mogą pod­jąć pra­cy z po­wo­du bez­ro­bo­cia, cho­ro­by lub urlo­pu ro­dzi­ciel­skie­go. Szwedz­kie ubez­pie­cze­nie spo­łecz­ne jest jed­nak in­sty­tu­cją pań­stwo­wą i po­wszech­ną w tym sen­sie, że ta­kie same za­sa­dy obo­wią­zu­ją wszyst­kich oby­wa­te­li nie­za­leż­nie od pro­fe­sji i miej­sca za­trud­nie­nia, dla­te­go nie­któ­rzy na­zy­wa­ją ten mo­del „pół­pow­szech­nym”12.

Co się zmie­ni­ło w la­tach 90.?

Pod­czas ostat­niej de­ka­dy dys­kurs o po­li­ty­ce spo­łecz­nej w Eu­ro­pie Za­chod­niej zo­stał zdo­mi­no­wa­ny przez dys­ku­sję o re­trench­ment13. Za­po­cząt­ko­wa­li ją That­cher i Re­agan, ini­cju­jąc ra­dy­kal­ne cię­cia w wy­dat­kach pu­blicz­nych. Uwa­ga ko­men­ta­to­rów i ba­da­czy kon­cen­tro­wa­ła się tu głów­nie na świad­cze­niach pie­nięż­nych z ubez­pie­cze­nia spo­łecz­ne­go. Jed­ną z po­wszech­nie pro­po­no­wa­nych kon­klu­zji tej de­ba­ty było wska­za­nie, że re­trench­ment był naj­więk­szy w kra­jach an­glo­sa­skich ze wzglę­du na to, że do­mi­no­wa­ły tam styg­ma­ty­zu­ją­ce pro­gra­my świad­czeń se­lek­tyw­nych, któ­re nie mia­ły wie­lu zwo­len­ni­ków. Dużo trud­niej było do­ko­nać cięć w pro­gra­mach świad­czeń po­wszech­nych, któ­re cie­szy­ły się sze­ro­kim po­par­ciem w kla­sie śred­niej.

Au­to­rzy ci mie­li ra­cję, za­uwa­ża­jąc, że cię­cia w pań­stwo­wej po­li­ty­ce spo­łecz­nej Szwe­cji były bar­dzo umiar­ko­wa­ne w po­rów­na­niu ze Sta­na­mi Zjed­no­czo­ny­mi lub Wiel­ką Bry­ta­nią. Głów­ne świad­cze­nia z ubez­pie­cze­nia spo­łecz­ne­go zo­sta­ły ob­ni­żo­ne z 90 proc. do­cho­du (do pew­ne­go pro­gu) do 75 proc., a po­tem pod­wyż­szo­ne do 80 proc. Zmniej­szy­ły się więc, ale nie­znacz­nie, co trud­no uznać za do­wód na śmierć mo­de­lu szwedz­kie­go.

W nie­któ­rych przy­pad­kach zmia­ny były bar­dziej skom­pli­ko­wa­ne. Przy­kła­do­wo, ubez­pie­cze­nie cho­ro­bo­we po­kry­wa­ło rów­nież 80 proc. pła­cy, ale w 1992 wpro­wa­dzo­no je­den dzień ocze­ki­wa­nia [free day] zna­ny w Szwe­cji jako ka­rens­dag. Ozna­cza to, że przez pierw­szy dzień po­zo­sta­wa­nia w domu nie otrzy­mu­je się żad­ne­go świad­cze­nia. Jest to wy­raź­nie krok do tyłu, po­wo­du­ją­cy ob­ni­ża­nie po­zio­mu ży­cia. Ba­da­nia po­ka­zu­ją, że roz­wią­za­nie to zmniej­szy­ło krót­ko­ter­mi­no­wą ab­sen­cję, ale wzro­sa licz­ba cho­rób trwa­ją­cych dłu­żej. Lu­dzie cho­rzy, któ­rzy wcze­śniej zo­sta­li­by w domu, te­raz idą do pra­cy, żeby zmniej­szyć stra­tę do­cho­du. W re­zul­ta­cie wzra­sta praw­do­po­do­bień­stwo, że sta­ną się bar­dziej cho­rzy i za­ra­żą swo­ich ko­le­gów. Inne po­wszech­nie sto­so­wa­ne spo­so­by uni­ka­nia utra­ty do­cho­du to bra­nie dni urlo­po­wych albo dni na opie­kę nad cho­rym dziec­kiem (upraw­nia to do peł­ne­go do­cho­du). W obu przy­pad­kach re­for­ma przy­nio­sła ne­ga­tyw­ne skut­ki dla świad­cze­nio­bior­ców. Inne ele­men­ty re­for­my ubez­pie­cze­nia cho­ro­bo­we­go trud­niej za­kla­sy­fi­ko­wać jako re­trench­ment. Obec­nie pra­co­daw­cy pła­cą za pierw­sze trzy ty­go­dnie cho­ro­by pra­cow­ni­ka, a w pla­nach jest zmniej­sze­nie tego okre­su do dwóch ty­go­dni14. Z jed­nej stro­ny stwa­rza to bodź­ce do po­pra­wy wa­run­ków pra­cy, po­nie­waż zdrow­si pra­cow­ni­cy ozna­cza­ją oszczęd­no­ści dla za­trud­nia­ją­ce­go. Z dru­giej stro­ny może to po­gor­szyć sy­tu­ację tych, któ­rzy już mają pro­ble­my zdro­wot­ne, po­nie­waż pra­co­daw­cy nie­chęt­nie za­trud­nia­ją lu­dzi, któ­rzy czę­sto cho­ru­ją. Re­for­ma ta uczy­ni­ła in­sty­tu­cję ka­rens­dag jesz­cze mniej uza­sad­nio­ną z punk­tu wi­dze­nia oszczęd­no­ści fun­du­szy ubez­pie­cze­nia spo­łecz­ne­go, bo i tak za wszyst­ko pła­cą pra­co­daw­cy. Nie do­ty­czy to oczy­wi­ście za­trud­nie­nia w sek­to­rze pu­blicz­nym, ale oszczęd­no­ści i tak są nie­wiel­kie.

Ko­lej­nym nie­jed­no­znacz­nym przy­kła­dem jest re­for­ma eme­ry­tal­na. Po­pie­ra­ją­cy re­for­mę twier­dzą, że bę­dzie ona ko­rzyst­na dla kla­sy pra­cu­ją­cej, po­nie­waż każ­dy ko­lej­ny rok pra­cy zwięk­sza cał­ko­wi­tą wy­so­kość eme­ry­tu­ry, a w po­przed­nim sys­te­mie była ona kal­ku­lo­wa­na na pod­sta­wie dzie­się­ciu lat z naj­więk­szy­mi do­cho­da­mi (o ile staż pra­cy wy­no­sił trzy­dzie­ści lat). Nie­któ­rzy na­ukow­cy utrzy­mu­ją, że re­zul­ta­ty re­for­my trud­no prze­wi­dzieć, ale przy­zna­ją, że praw­do­po­dob­nie eme­ry­tu­ry wie­lu osób będą wyż­sze, gdyż zo­sta­ły po­wią­za­ne z ryn­kiem pa­pie­rów war­to­ścio­wych, a ich ceny moc­no wzra­sta­ją w dłu­gim okre­sie. Więk­szość Szwe­dów do­świad­cza jed­nak re­for­my eme­ry­tal­nej jako po­gor­sze­nia swo­jej sy­tu­acji. Wcze­śniej każ­dy wie­dział, jaką bę­dzie miał eme­ry­tu­rę, a jej wy­so­kość była za­gwa­ran­to­wa­na na wy­so­kim po­zio­mie. Te­raz eme­ry­tu­ry za­leż­ne są od dy­na­mi­ki wzro­stu go­spo­dar­cze­go, ryn­ku ka­pi­ta­ło­we­go i in­fla­cji, a nikt nie wie, jak będą się kształ­to­wa­ły w przy­szło­ści. Ogól­nie rzecz bio­rąc, pa­nu­je od­czu­cie, że ce­lem re­for­my jest oszczę­dza­nie pie­nię­dzy, co ozna­cza niż­sze eme­ry­tu­ry.

Pod­czas gdy po­ziom świad­czeń z ubez­pie­czeń spo­łecz­nych ogól­­­nie, ale umiar­ko­wa­nie, ob­ni­żył się, to po­li­ty­ka ro­dzin­na sta­ła się bar­dziej hoj­na w ostat­niej de­ka­dzie. Koszt opie­ki dzien­nej nad dzieć­mi ob­ni­żył się, gdy rząd wpro­wa­dził ogra­ni­cze­nie mak­sy­mal­nej wy­so­ko­ści op­łat za te usłu­gi. In­nym uspraw­nie­niem opie­ki dzien­nej jest to, że ro­dzi­ce ma­ją te­raz pra­wo do tych usług w wy­mia­rze co naj­mniej pięt­na­stu go­dzin w ty­go­dniu na­wet wte­dy, gdy są bez­ro­bot­ni albo prze­by­wa­ją na urlo­pie ro­dzi­ciel­skim na inne dziec­ko. Po­wo­dem tego jest ochro­na dzie­ci przed na­głym ze­rwa­niem kon­tak­tów spo­łecz­nych, któ­re na­wią­za­ły w in­sty­tu­cjach opie­ki dzien­nej.

Inne zmia­ny w po­li­ty­ce ro­dzin­nej to wzrost licz­by mie­się­cy płat­ne­go urlo­pu ro­dzi­ciel­skie­go z dwu­na­stu do trzy­na­stu i wpro­wa­dze­nie mie­sią­ca oj­cow­skie­go, za­re­zer­wo­wa­ne­go wy­łącz­nie dla ojca. Ozna­cza to, że wszy­scy oj­co­wie mają bodź­ce do po­zo­sta­nia w domu ze swo­imi dzieć­mi przy­najm­niej na mie­siąc, po­nie­waż je­że­li tego nie zro­bią, stra­cą przy­słu­gu­ją­cy za ten mie­siąc za­si­łek wy­cho­waw­czy. Gdy licz­ba mie­się­cy urlo­pu ro­dzi­ciel­skie­go wzro­sła do trzy­na­stu, zwięk­szo­no też licz­bę mie­się­cy oj­cow­skich do dwóch15.

Je­że­li ktoś spoj­rzy tyl­ko na ubez­pie­cze­nia spo­łecz­ne i po­li­ty­kę ro­dzin­ną, stwier­dzi wów­czas, że pew­ne zmia­ny za­szły, ale pod­sta­wy mo­de­lu szwedz­kie­go nie zo­sta­ły na­ru­szo­ne. Inna kon­klu­zja może być taka, że zmia­ny te nie były zbyt ra­dy­kal­ne, a cho­ciaż ozna­cza­ły cię­cia w nie­któ­rych ob­sza­rach, to w in­nych na­stę­po­wa­ła po­pra­wa. W dys­ku­sjach tych po­mi­ja się jed­nak to, że naj­więk­sze ogra­ni­cze­nia nie do­ty­czy­ły po­zio­mu świad­czeń so­cjal­nych, ale usług spo­łecz­nych. W la­tach 90. XX wie­ku na­stą­pi­ły po­waż­ne cię­cia w sek­to­rze pu­blicz­nym, a szcze­gól­nie w ob­sza­rach usług zdro­wot­nych, ochro­ny zdro­wia psy­chicz­ne­go i opie­ki dla lu­dzi star­szych, po­nie­waż licz­ba za­trud­nio­nych przez wła­dze miej­skie i gmin­ne zmniej­szy­ła się z pra­wie 1,3 mln w 1990 do mniej niż 1,1 mln w 199816.

Przy­kła­do­wo, od­se­tek osób star­szych po­trze­bu­ją­cych opie­ki, któ­re otrzy­my­wa­ły po­moc do­mo­wą od władz miej­skich, zmniej­szył się z 46 proc. w 1990 roku do 33 proc. w 199917. W do­dat­ku re­al­na war­tość opłat wzro­sła tak, że „w koń­cu lat 90. prze­cięt­nie jed­na na sześć osób po­trze­bu­ją­cych po­mo­cy w wie­ku 75 lat i wię­cej zre­zy­gno­wa­ła z niej ze wzglę­du na kosz­ty”18. W rze­czy­wi­sto­ści od­se­tek osób star­szych otrzy­mu­ją­cych po­moc do­mo­wą zmniej­szył się z 15,5 proc. w 1990 roku do 8,4 proc. w 199719. Jed­no z ba­dań po­ka­za­ło, że 41 proc. władz miej­skich wy­co­fa­ło się ze świad­cze­nia pew­nych usług po­mo­cy do­mo­wej dla osób star­szych miesz­ka­ją­cych sa­mo­dziel­nie20. Do­dat­ko­wo po­nad po­ło­wa miast zmie­ni­ła struk­tu­rę tej po­mo­cy – 58 proc. prze­sta­ło do­star­czać po­mo­cy w go­to­wa­niu, 22 proc. – w spa­ce­rach, a 17 proc. – w wyj­ściach do skle­pu.

Zmia­ny te do­tknę­ły rów­nież dzie­ci. Licz­ba na­uczy­cie­li na 100 uczniów zmniej­szy­ła się z 9,4 proc. w 1991 do 7,6 proc. w 199921, co do­pro­wa­dzi­ło do skarg na prze­lud­nio­ne kla­sy w więk­szych mia­stach. Spa­dła na­wet ja­kość opie­ki nad dzieć­mi, mimo tak du­że­go na­ci­sku na po­li­ty­kę ro­dzin­ną. Licz­ba dzie­ci otrzy­mu­ją­cych opie­kę dzien­ną lub po szko­le wzro­sła z 532 tys. do 720 tys. mię­dzy ro­kiem 1990 i 1999, ale licz­ba dzie­ci na za­trud­nio­nych w peł­nym wy­mia­rze cza­su zna­czą­co wzro­sła22. W przed­szko­lach wskaź­nik ten wzrósł w tym cza­sie z 4,2 do 5,4. W opie­ce po­szkol­nej wzrost ten był na­wet bar­dziej dra­ma­tycz­ny – z 8,3 dzie­ci na za­trud­nio­ne­go opie­ku­na do 17,523.

Naj­więk­sze cię­cia na­stą­pi­ły praw­do­po­dob­nie w sek­to­rze opie­ki zdro­wot­nej. Róż­ne są w tym za­kre­sie sza­cun­ki, ale przy­najm­niej 60 tys. miejsc pra­cy zo­sta­ło zli­kwi­do­wa­nych, a naj­więk­sze re­duk­cje do­ty­czy­ły pie­lę­gnia­rek i per­so­ne­lu po­moc­ni­cze­go24. Licz­ba le­ka­rzy jed­nak wzro­sła. Wy­kres 1 przed­sta­wia ogól­ny spa­dek za­trud­nie­nia w sek­to­rze zdro­wot­nym. Do­stęp do opie­ki zdro­wot­nej zmniej­szył się, szcze­gól­nie w mniej­szych mia­stach, po­nie­waż wie­le ma­łych szpi­ta­li lo­kal­nych i przy­chod­ni zo­sta­ło za­mknię­tych. Licz­ba łó­żek w sta­cjo­nar­nej opie­ce me­dycz­nej zmniej­szy­ła się o 50 proc. w la­tach 199025. Wy­kres 2 po­ka­zu­je, że spa­dek do­stęp­no­ści łó­żek był naj­więk­szy w opie­ce psy­chia­trycz­nej i w szpi­ta­lach.

WY­KRES 1: ZMIA­NY W ZA­TRUD­NIE­NIU W SEK­TO­RZE OPIE­KI ZDRO­WOT­NEJ

Źró­dło: So­cial­sty­rel­sen, Hal­so-och sju­kvards­sta­ti­stik ars­bok 2002, http://www.sos.se//FUL­L­TEXT/46/2002-46-1/2002-46-1.htm, s. 130, 140.

Re­for­my de­cen­tra­li­zu­ją­ce i de­in­sty­tu­cjo­na­li­zu­ją­ce opie­kę nad oso­ba­mi nie­peł­no­spraw­ny­mi i cho­ry­mi psy­chicz­nie pro­wa­dzą rów­nież do cięć, po­nie­waż władz lo­kal­nych nie stać na za­pew­nie­nie opie­ki dla wszyst­kich po­trze­bu­ją­cych. „Ewa­lu­acja re­form w za­kre­sie nie­peł­no­spraw­no­ści i psy­chia­trii po­ka­zu­je, że mniej osób ko­rzy­sta z usług, niż tego ocze­ki­wa­no”26. W rze­czy­wi­sto­ści tyl­ko oko­ło po­ło­wy z tych, któ­rzy mie­li z nich ko­rzy­stać, mia­ła do­stęp do tych usług.

WY­KRES 2: ZMIA­NY W LICZ­BIE OŚROD­KÓW ZDRO­WIA I LICZ­BIE ŁÓ­ŻEK

Źró­dło: So­cial­sty­rel­sen, Hal­so-och sju­kvards­sta­ti­stik ars­bok 2002, dz. cyt., s. 132, 133, 138.

Ba­da­nia opi­nii pu­blicz­nej po­ka­zu­ją, że oby­wa­te­le są ra­czej kry­tycz­nie na­sta­wie­ni do cięć. W jed­nym z son­da­ży prze­pro­wa­dzo­nym w za­chod­niej Szwe­cji w 1999 roku 28 proc. re­spon­den­tów czu­ło, że ja­kość usług pu­blicz­nych, z któ­rych ko­rzy­sta­li w cią­gu po­przed­nich dwóch–trzech lat, ob­ni­ży­ła się, a tyl­ko 4 proc. stwier­dzi­ło, że się po­pra­wi­ła (67 proc. utrzy­my­wa­ło, że nic się nie zmie­ni­ło)27. Tym­cza­sem 47 proc. utrzy­my­wa­ło, że ja­kość tych usług po­gor­szy­ła się, a tyl­ko 3 proc. uzna­ło, że się po­pra­wi­ła (50 proc. wy­bra­ło od­po­wiedź, że nie ule­gła zmia­nie). Róż­ni­ce w od­set­kach uwa­ża­ją­cych, że ja­kość usług pu­blicz­nych się po­gor­szy­ła, może być spo­wo­do­wa­na tym, że nie każ­dy re­spon­dent ko­rzy­stał z nich w cią­gu ostat­nich dwóch–trzech lat, co ozna­cza, że od­po­wie­dzie­li oni, iż ja­kość tych usług, z któ­rych ko­rzy­sta­li oso­bi­ście, nie zmie­ni­ła się. Z po­wo­du cięć w usłu­gach pu­blicz­nych ga­ze­ty za­miesz­cza­ją co­raz wię­cej wia­do­mo­ści o pro­te­stach prze­ciw­ko ob­ni­ża­niu ja­ko­ści, za­my­ka­niu szpi­ta­li, in­sty­tu­cji dla umy­sło­wo cho­rych i in­nych28.

W ko­lej­nym ba­da­niu Len­nart Nil­l­son po­ka­zał, że za­do­wo­le­nie z ja­ko­ści pra­wie wszyst­kich usług pu­blicz­nych zmniej­sza­ło się w la­tach 90. XX wie­ku29. Wy­jąt­kiem były usłu­gi bi­blio­tecz­ne i pro­jek­ty zwią­za­ne z ochro­ną śro­do­wi­ska. Istot­ne jest jed­nak, że wzra­sta­ją­ce nie­za­do­wo­le­nie z usług pu­blicz­nych nie po­win­no być uzna­ne za wskaź­nik za­ła­my­wa­nia się mo­de­lu szwedz­kie­go. Z 25 ka­te­go­rii usług, ja­kie uwzględ­nio­no w tym ba­da­niu, Szwe­dzi byli życz­li­wie na­sta­wie­ni do wszyst­kich poza „moż­li­wo­ścią zna­le­zie­nia pra­cy”. W cią­gu trzech lat (1993, 1996 i 1999) Szwe­dzi oce­nia­li dość ne­ga­tyw­nie ja­kość opie­ki dla osób star­szych i usług so­cjal­nych30. W ko­lej­nym ar­ty­ku­le Nil­l­son do­da­je, że od 1996 do 2000 za­do­wo­le­nie z ośrod­ków zdro­wia zmniej­szy­ło się z +49 do +37 punk­tów (na ska­li –100 do +100), pod­czas gdy za­do­wo­le­nie z ośrod­ków zdro­wia dla dzie­ci zmniej­szy­ło się z +33 do +12, a ze szkół pod­sta­wo­wych – z +27 do +1331. Szwe­dzi są więc nadal za­do­wo­le­ni z tych usług , choć zmniej­szył się po­ziom tego za­do­wo­le­nia.

Re­for­ma po­dat­ko­wa i kry­zys go­spo­dar­czy

Do­tąd ar­gu­men­to­wa­łem, że szwedz­ki mo­del opie­kuń­czo­ści po­zo­stał za­sad­ni­czo nie­na­ru­szo­ny. Świad­cze­nia so­cjal­ne są wciąż re­la­tyw­nie hoj­ne, cho­ciaż ich po­ziom nie­znacz­nie się ob­ni­żył. Cię­cia w sek­to­rze usług spo­łecz­nych były jed­nak dużo więk­sze i spo­wo­do­wa­ły, że wy­bor­cy sta­wa­li się co­raz bar­dziej nie­za­do­wo­le­ni z sys­te­mu. W kon­se­kwen­cji so­cjal­de­mo­kra­ci stra­ci­li spo­rą część po­par­cia, a wzro­sła po­pu­lar­ność Par­tii Le­wi­cy (przed 1989 Par­tia Eu­ro­ko­mu­ni­stycz­na). Pod­czas gdy so­cjal­de­mo­kra­ci otrzy­ma­li 45,3 proc. gło­sów w wy­bo­rach 1994 i 36,4 proc. czte­ry lata póź­niej, Par­tia Le­wi­cy uzy­ska­ła od­po­wied­nio 6,2 proc. i 12,0 proc.32. Poza tym wzro­sła licz­ba osób nie­bio­rą­cych udzia­łu w wy­bo­rach, po­nie­waż wy­bor­cy so­cjal­de­mo­kra­tycz­ni o skłon­no­ściach bar­dziej le­wi­co­wych nie chcą gło­so­wać na swo­ją par­tię, któ­ra w po­rów­na­niu z la­ta­mi 80. idzie bar­dziej na pra­wo, a boją się też gło­so­wać na by­łych ko­mu­ni­stów i osta­tecz­nie zo­sta­ją w domu. Na­le­ży jed­nak za­uwa­żyć, że obec­nie So­cjal­de­mo­kra­tycz­na Par­tia Pra­cy znów prze­su­nę­ła się na lewo od cza­su flir­tu z nur­tem li­be­ral­no-ryn­ko­wym na po­cząt­ku lat 90.

Po­zo­sta­je py­ta­nie, dla­cze­go so­cjal­de­mo­kra­ci za­ini­cjo­wa­li cię­cia w sfe­rze spo­łecz­nej. W wie­dzy po­tocz­nej utrzy­mu­je się prze­ko­na­nie, że Szwe­cja „żyła po­nad stan”. Przy­najm­niej na pierw­szy rzut oka wy­da­je się jed­nak, że przed re­for­ma­mi po­dat­ko­wy­mi prze­pro­wa­dzo­ny­mi w la­tach 90. go­spo­dar­ka szwedz­ka i fi­nan­se pu­blicz­ne mia­ły się cał­kiem do­brze. La­tem 1990 roku bez­ro­bo­cie wy­no­si­ło 1,1 proc., nad­wyż­kę za­no­to­wa­no za­rów­no w bu­dże­cie cen­tral­nym, jak i w fun­du­szach ubez­pie­cze­nio­wych33. Krót­ko po re­for­mie po­dat­ko­wej prze­mysł bu­dow­la­ny zna­lazł się w kry­zy­sie, czte­ry z pię­ciu naj­więk­szych ban­ków zban­kru­to­wa­ły, sto­pa bez­ro­bo­cia bły­ska­wicz­nie wzro­sła do 8 proc., a nad­wyż­ka bu­dże­to­wa za­mie­ni­ła się w naj­więk­szy po grec­kim de­fi­cyt w Eu­ro­pie34.

Lo­gicz­nie rzecz bio­rąc, na­le­ża­ło­by za­cząć ana­li­zę kry­zy­su go­spo­dar­cze­go od li­be­ral­no-ryn­ko­wej re­for­my po­dat­ko­wej. He­ge­mo­nia po­glą­dów neo­li­be­ral­nych sta­ła się jed­nak tak ab­so­lut­na, że na­wet w szwedz­kim dys­kur­sie trak­to­wa­no jako dzi­wa­ków lu­dzi, któ­rzy su­ge­ro­wa­li ist­nie­nie związ­ku mię­dzy ob­ni­ża­niem po­dat­ków a kry­zy­sem go­spo­dar­czym. Je­że­li wi­dzisz, że ktoś bie­gnie za kimś na uli­cy i za­da­je mu cios no­żem, a ten pada mar­twy, nie­ko­niecz­nie świad­czy to o tym, że śmierć na­stą­pi­ła w wy­ni­ku pchnię­cia no­żem. Być może spo­wo­do­wał ją atak ser­ca, któ­ry zda­rzył się do­kład­nie w tym sa­mym mo­men­cie. Mo­gło być na­wet tak, że cios no­żem nie był­by śmier­tel­ny, gdy­by nie rów­no­cze­sny atak ser­ca. Wciąż jed­nak nie­zbyt dziw­ne by­ło­by za­cho­wa­nie po­li­cji, któ­ra wsz­czy­na­jąc do­cho­dze­nie na te­mat przy­czyn tej śmier­ci, przy­ję­ła­by, że jej po­wo­dem było pchnię­cie no­żem. Z ja­kichś po­wo­dów po­li­ty­cy, dzien­ni­ka­rze i in­te­lek­tu­ali­ści pa­trzą na kry­zys go­spo­dar­ki szwedz­kiej przez neo­li­be­ral­ne oku­la­ry, któ­re spra­wia­ją, że nie są zdol­ni zo­ba­czyć związ­ku mię­dzy pchnię­ciem no­żem a śmier­cią.

Ten ar­ty­kuł zmie­rza w prze­ciw­nym kie­run­ku i od­rzu­ca te oku­la­ry. Punk­tem wyj­ścia ana­li­zy jest hi­po­te­za o wi­nie re­for­my po­dat­ko­wej. Może wy­da­wać się to bar­dzo ra­dy­kal­ne, ale trze­ba pa­mię­tać, że na­wet naj­bar­dziej li­be­ral­no-ryn­ko­wi eko­no­mi­ści w Szwe­cji nie­chęt­nie przy­zna­ją, że ob­ni­ża­nie po­dat­ków było bez­po­śred­nią przy­czy­ną kry­zy­su go­spo­dar­cze­go. Nie kry­ty­ku­ją oni sa­mej idei cięć w po­dat­kach i wy­dat­kach pu­blicz­nych, ale przy­zna­ją, że czas i spo­sób ich wpro­wa­dze­nia nie były wła­ści­we. Czas nie był do­god­ny przede wszyst­kim ze wzglę­du na to, że więk­szość świa­ta za­chod­nie­go wcho­dzi­ła wów­czas w re­ce­sję. Ozna­cza­ło to, że po­pyt na szwedz­kie to­wa­ry się zmniej­szał, a więc cię­cia w sek­to­rze pu­blicz­nym na­stą­pi­ły, gdy fir­my szwedz­kie za­czy­na­ły ra­czej zwal­niać, niż za­trud­niać no­wych pra­cow­ni­ków.

Po­nad­to dzia­ła­nia re­for­ma­tor­skie po­dej­mo­wa­no w złej ko­lej­no­ści35. Kil­ka lat wcze­śniej, w roku 1985, rząd so­cjal­de­mo­kra­tycz­ny do­ko­nał de­re­gu­la­cji ryn­ków fi­nan­so­wych i ka­pi­ta­ło­wych. W re­zul­ta­cie in­we­sto­rzy i kor­po­ra­cje szwedz­kie za­czę­li wy­co­fy­wać pie­nią­dze z ryn­ku na­ro­do­we­go i in­we­sto­wać je w moc­niej­sze wa­lu­ty. Gdy rząd ob­ni­żył po­dat­ki, pro­ces ten jesz­cze się na­si­lił, w wy­ni­ku cze­go rząd zo­stał zmu­szo­ny do prze­pro­wa­dze­nia ra­dy­kal­nej de­wa­lu­acji ko­ro­ny. We­dług tej ar­gu­men­ta­cji dzia­ła­nia na­le­ża­ło pod­jąć w od­wrot­nej ko­lej­no­ści. Naj­pierw ob­ni­żyć po­dat­ki, aby uczy­nić in­we­sto­wa­nie w Szwe­cji bar­dziej atrak­cyj­nym, a do­pie­ro po­tem do­ko­nać de­re­gu­la­cji ryn­ków ka­pi­ta­ło­wych i fi­nan­so­wych.

W rze­czy­wi­sto­ści re­for­ma po­dat­ko­wa była bar­dziej skom­pli­ko­wa­na i mia­ła wię­cej wad. Po pierw­sze de­re­gu­la­cja ryn­ków ka­pi­ta­ło­wych i fi­nan­so­wych z lat 80. do­pro­wa­dzi­ła do fali spe­ku­la­cji na ryn­ku miesz­ka­nio­wym. Znie­sie­nie ogra­ni­czeń na prak­ty­ki ban­ko­we w za­kre­sie po­ży­czek znacz­nie uła­twi­ło za­cią­ga­nie kre­dy­tów. Ga­ze­ty do­no­si­ły, że na­wet bez­ro­bot­ni mo­gli brać duże kre­dy­ty na za­kup miesz­kań. W kon­se­kwen­cji ceny miesz­kań bły­ska­wicz­nie wzro­sły. Wzrost cen wy­dał się nie mieć ogra­ni­czeń, po­nie­waż ła­two było po­ży­czyć wy­star­cza­ją­cą sumę na za­kup miesz­ka­nia czy domu. Po­ży­cza­nie pie­nię­dzy było ko­rzyst­ne ze wzglę­du na to, że sto­py pro­cen­to­we i in­fla­cja były wy­so­kie, a kre­dy­ty miesz­ka­nio­we w znacz­nym stop­niu sub­sy­dio­wa­ne. Dla­te­go też re­al­na sto­pa opro­cen­to­wa­nia kre­dy­tów hi­po­tecz­nych była dużo niż­sza od in­fla­cji i ofi­cjal­nych stóp pro­cen­to­wych. Ozna­cza­ło to, że po­ży­cza­ją­cy pie­nią­dze miał z tego zysk36. In­ge­mar Ståhl i Kurt Wick­man stwier­dzi­li, że re­al­ne sto­py pro­cen­to­we dla ma­łych wła­ści­cie­li do­mów wzro­sły z –1,5 proc. w 1985 do +7,1 proc. w 199237. Re­for­ma po­dat­ko­wa ra­dy­kal­nie zmie­ni­ła sy­tu­ację. Po to, żeby sfi­nan­so­wać ob­niż­kę po­dat­ków, pod­da­no cię­ciom nie­któ­re sub­sy­dia, w tym miesz­ka­nio­we. Do­dat­ko­wo rząd zmie­nił swo­je prio­ry­te­ty mo­ne­tar­ne i uznał wal­kę z in­fla­cją za waż­niej­szą od ogra­ni­cza­nia bez­ro­bo­cia. Po­nad­to zde­cy­do­wał się na po­wią­za­nie ko­ro­ny z ECU. W re­zul­ta­cie, gdy znik­nę­ły sub­sy­dia miesz­ka­nio­we, in­fla­cja znacz­nie się zmniej­szy­ła38.

Nic dziw­ne­go, że re­for­ma po­dat­ko­wa spo­wo­do­wa­ła pęk­nię­cie spe­ku­la­cyj­nej bań­ki. Nie­mal w cią­gu jed­nej nocy za­ła­mał się ry­nek miesz­ka­nio­wy. Ceny miesz­kań spa­dły, po­pyt na bu­do­wę no­wych bu­dyn­ków pra­wie cał­ko­wi­cie znik­nął, a sy­tu­acja fi­nan­so­wa po­życz­ko­bior­ców spra­wi­ła, że wie­lu prze­sta­ło spła­cać swo­je kre­dy­ty. Bez­ro­bo­cie w prze­my­śle bu­dow­la­nym gwał­tow­nie wzro­sło z 2 proc. w 1990 do bli­sko 30 proc. w 199339.

W 1991 kry­zys go­spo­dar­czy i utra­ta wia­ry tra­dy­cyj­nych wy­bor­ców so­cjal­de­mo­kra­tycz­nych, któ­rzy już „nie roz­po­zna­wa­li swo­jej par­tii”, wy­nio­sła do wła­dzy cen­tro­pra­wi­co­wy rząd po raz pierw­szy od 1982 i do­pie­ro po raz trze­ci od 1932. Nowy rząd i li­be­ral­na par­tia so­cjal­de­mo­kra­tycz­na uzgod­ni­ły, że ka­mie­niem wę­giel­nym po­li­ty­ki go­spo­dar­czej ma być utrzy­my­wa­nie sta­bil­nej ko­ro­ny. Bank cen­tral­ny miał za za­da­nie sku­po­wać ko­ro­ny za­wsze wte­dy, gdy było to ko­niecz­ne dla utrzy­ma­nia na nie po­py­tu. In­we­sto­rzy za­uwa­ży­li jed­nak, że za­ła­ma­nie ryn­ku miesz­ka­nio­we­go ra­dy­kal­nie osła­bi­ło go­spo­dar­kę szwedz­ką, co znie­chę­ca­ło ich do in­we­sto­wa­nia w Szwe­cji czy do trzy­ma­nia ko­ron. W kon­se­kwen­cji za­czę­ło się dre­no­wa­nie wa­lu­ty szwedz­kiej przez mię­dzy­na­ro­do­wych spe­ku­lan­tów, któ­rzy za­czę­li li­czyć na de­wa­lu­ację. Rząd i bank cen­tral­ny sto­czy­ły z nimi prze­gra­ną bi­twę. Osta­tecz­nie rząd się pod­dał, ale do­pie­ro po tym, jak wy­dał mi­liar­dy do­la­rów na próż­no i po­zwo­lił, aby krót­ko­ter­mi­no­we sto­py pro­cen­to­we osią­gnę­ły pa­mięt­ny po­ziom 500 proc.!

O ile pier­wot­ne re­for­my osła­bi­ły sys­tem ban­ko­wy, o tyle wy­sił­ki w celu ochro­ny szwedz­kiej wa­lu­ty do­pro­wa­dzi­ły go na kra­wędź cał­ko­wi­te­go za­ła­ma­nia. Wie­lu po­życz­ko­bior­ców z kla­sy niż­szej i śred­niej zban­kru­to­wa­ło, gdy zmniej­szy­ła się in­fla­cja, a sub­sy­dia miesz­ka­nio­we zo­sta­ły ob­cię­te. Wstrząs, w wy­ni­ku któ­re­go pod­nio­sły się sto­py pro­cen­to­we, do­pro­wa­dził do ban­kruc­twa wie­lu z na­wet naj­bar­dziej wy­pła­cal­nych kre­dy­to­bior­ców. W krót­kim okre­sie zban­kru­to­wa­ły czte­ry z pię­ciu szwedz­kich ban­ków. Zmu­si­ło to li­be­ral­no-ryn­ko­wy rząd cen­tro­pra­wi­co­wy do zna­cjo­na­li­zo­wa­nia kil­ku ban­ków, aby za­po­biec to­tal­ne­mu cha­oso­wi na ryn­ku fi­nan­so­wym, po­tem zo­sta­ły one sprze­da­ne sek­to­ro­wi pry­wat­ne­mu. Oczy­wi­ście w efek­cie de­fi­cyt bu­dże­tu wzrósł jesz­cze bar­dziej. Były mi­ni­ster fi­nan­sów Kjell-Olof Feldt stwier­dził, że do mo­men­tu sprze­da­ży ban­ku Nord­ban­ken kry­zys ban­ko­wy kosz­to­wał Szwe­dów 60 mi­liar­dów ko­ron (oko­ło 30 mi­liar­dów zło­tych po obec­nym kur­sie)40.

Trud­no ob­li­czyć, ile do­kład­nie rząd szwedz­ki wy­dał, pró­bu­jąc ra­to­wać ko­ro­nę i ban­ki, ale jest ja­sne, że dzia­ła­nia te o wie­le bar­dziej przy­czy­ni­ły się do de­fi­cy­tu bu­dże­to­we­go niż wy­dat­ki ge­ne­ro­wa­ne przez prze­cią­żo­ne pań­stwo opie­kuń­cze. Nie­któ­rzy eko­no­mi­ści sza­cu­ją, że na obro­nę na­ro­do­wej wa­lu­ty wy­rzu­co­no w bło­to 30 mi­liar­dów ko­ron (oko­ło 15 mi­liar­dów zło­tych po obec­nym kur­sie)41. W na­stęp­stwie tego nad­wyż­ka bu­dże­to­wa zmie­ni­ła się w de­fi­cyt rzę­du 110 mi­liar­dów ko­ron. Za­ła­ma­nie sek­to­ra ban­ko­we­go kosz­to­wa­ło na­wet wię­cej. Praw­dziw­sze niż kli­sza mó­wią­ca o Szwe­dach „ży­ją­cych po­nad stan” wy­da­je się twier­dze­nie, że to re­for­ma­to­rzy li­be­ral­no-ryn­ko­wi wy­da­wa­li wię­cej, niż mie­li, a wszyst­ko po to, żeby ura­to­wać bar­dzo nie­uda­ną ob­niż­kę po­dat­ków i mo­ne­ta­ry­stycz­ną po­li­ty­kę fi­nan­so­wą.

Do­pro­wa­dzi­ło­by to do ru­iny na­wet naj­zdrow­szą go­spo­dar­kę, ale ko­lej­ne dzia­ła­nia w po­łą­cze­niu z cię­cia­mi po­dat­ków były jak ga­sze­nie ognia ben­zy­ną. Li­be­ral­no-ryn­ko­wy zwrot opie­rał się rów­nież na wie­rze w to, że po­win­no się de­cen­tra­li­zo­wać usłu­gi spo­łecz­ne, i prze­ka­zy­wa­no wła­dzom lo­kal­nym in­sty­tu­cje (w tym szko­ły) uprzed­nio pro­wa­dzo­ne przez pań­stwo. Wzro­sły więc kom­pe­ten­cje i wy­dat­ki sa­mo­rzą­dów, ale jed­no­cze­śnie za­ka­za­no im pod­wyż­szać po­dat­ki42. Już wcze­śniej za dużą część usług spo­łecz­nych od­po­wia­da­ły szwedz­kie sa­mo­rzą­dy, ale po re­for­mach aż trzy czwar­te wszyst­kich pra­cow­ni­ków sek­to­ra pu­blicz­ne­go było za­trud­nio­nych przez wła­dze miej­skie i gmin­ne43.

Za­kaz pod­wyż­sza­nia po­dat­ków lo­kal­nych uza­sad­nio­no ochro­ną „dy­na­mi­zu­ją­cych” skut­ków cięć po­dat­ków cen­tral­nych, któ­re to skut­ki mo­gły­by znik­nąć, gdy­by wła­dze lo­kal­ne pod­nio­sły krań­co­wą sto­pę po­dat­ko­wą o tyle, o ile ob­ni­żył ją rząd cen­tral­ny. Osta­tecz­nie ob­niż­ka po­dat­ków nie by­ła­by wów­czas żad­ną ob­niż­ką, ale ra­czej prze­ka­za­niem wła­dzy. Dla­te­go rząd so­cjal­de­mo­kra­tycz­ny uchwa­lił cał­ko­wi­ty za­kaz pod­no­sze­nia po­dat­ków lo­kal­nych. Było to po­su­nię­cie tak ra­dy­kal­ne, że wła­dze Sztok­hol­mu zna­la­zły się w kry­zy­sie ko­ali­cyj­nym, gdy za­ka­za­no im wpro­wa­dze­nia opłat od sa­mo­cho­dów z prze­zna­cze­niem na ochro­nę śro­do­wi­ska, a była to część umo­wy so­cjal­de­mo­kra­tów z Par­tią Zie­lo­nych. So­cjal­de­mo­kra­ci za­war­li ko­lej­ną ko­ali­cję, tym ra­zem z li­be­ra­ła­mi i kon­ser­wa­ty­sta­mi. Po­sta­wio­no na bu­do­wę au­to­strad, a nie na ochro­nę śro­do­wi­ska. Za­kaz pod­no­sze­nia po­dat­ków lo­kal­nych ob­jął więc na­wet po­dat­ki eko­lo­gicz­ne, zmu­sza­ją­ce pro­du­cen­tów i kon­su­men­tów do po­kry­wa­nia kosz­tów spo­łecz­nych zwią­za­nych z ich dzia­łal­no­ścią, spo­wo­do­wał ze­rwa­nie współ­pra­cy so­cjal­de­mo­kra­tów z in­ny­mi ugru­po­wa­nia­mi le­wi­co­wy­mi i zmu­sił ich do współ­pra­cy z cen­tro­pra­wi­cą.

Poza re­per­ku­sja­mi po­li­tycz­ny­mi (so­cjal­de­mo­kra­ci po­now­nie „nie po­zna­wa­li swo­jej par­tii”) ob­niż­ka po­dat­ków roz­po­czę­ła go­spo­dar­czą spi­ra­lę upad­ku. Ze wzglę­du na to, że kosz­ty pro­wa­dze­nia pań­stwo­wych in­sty­tu­cji prze­ka­za­nych wła­dzom lo­kal­nym oka­za­ły się wyż­sze niż re­kom­pen­sa­ty otrzy­my­wa­ne przez nie od rzą­du, a wła­dze lo­kal­ne nie mo­gły pod­no­sić po­dat­ków, na­stą­pi­ły cię­cia w usłu­gach spo­łecz­nych. To jed­nak wciąż rząd cen­tral­ny wy­pła­cał ubez­pie­cze­nia spo­łecz­ne, co jesz­cze bar­dziej po­głę­bia­ło sprzecz­no­ści. Ozna­cza­ło to, że je­że­li wła­dze lo­kal­ne zwol­ni­ły pra­cow­ni­ka, któ­ry do­sta­wał wy­na­gro­dze­nie 100 tys. ko­ron mie­sięcz­nie, to gdy do­da­my skład­ki na ubez­pie­cze­nie spo­łecz­ne (po­nie­waż za­trud­nia­ją­cy pła­cił skład­kę w ca­ło­ści), pły­ną­ce stąd oszczęd­no­ści wy­no­si­ły oko­ło 145 tys. ko­ron. Rząd cen­tral­ny mu­siał wy­pła­cać za­sił­ki z ty­tu­łu ubez­pie­cze­nia od bez­ro­bo­cia na po­zio­mie 90 proc. pła­cy, co w tym przy­pad­ku wy­no­si­ło 90 tys. ko­ron. W ten spo­sób spo­łe­czeń­stwo oszczę­dza­ło na tym zwol­nie­niu je­dy­nie 55 tys. ko­ron (145 tys. mi­nus 90 tys.), a wła­dze lo­kal­ne – 145 tys. ko­ron. Wy­ni­ka stąd, że wła­dze lo­kal­ne były sil­niej mo­ty­wo­wa­ne do zwal­nia­nia pra­cow­ni­ków w po­rów­na­niu z rzą­dem cen­tral­nym, gdyż koszt zwol­nień prze­rzu­ca­ny był na ten ostat­ni.

To z ko­lei na­pę­dza­ło spi­ra­lę: im wię­cej bez­ro­bot­nych, tym mniej­sza baza po­dat­ko­wa władz lo­kal­nych. Im mniej­sza baza po­dat­ko­wa, tym wię­cej lu­dzi mu­sia­ło zo­stać zwol­nio­nych, co zno­wu ją zmniej­sza­ło i po­wo­do­wa­ło ko­niecz­ność na­stęp­nych zwol­nień. Spi­ra­la upad­ku była sil­nie wzmac­nia­na tym, że bez­ro­bo­cie i tak gwał­tow­nie ro­sło ze wzglę­du na za­ła­ma­nie miesz­kal­nic­twa, bu­dow­nic­twa i sek­to­ra ban­ko­we­go. Nie­za­mie­rzo­nym skut­kiem re­for­my po­dat­ko­wej wpro­wa­dzo­nej na po­zio­mie na­ro­do­wym było więc to, że wła­dze lo­kal­ne zmu­szo­ne były do zwol­nie­nia wie­lu pra­cow­ni­ków sek­to­ra pu­blicz­ne­go.

Przy­kład ten po­ka­zu­je, jak or­ga­ni­za­cja pań­stwa szwedz­kie­go przy­czy­ni­ła się do tego, że cię­cia w sek­to­rze usług były więk­sze niż w ubez­pie­cze­niach spo­łecz­nych. Wła­dze lo­kal­ne są od­po­wie­dzial­ne za więk­szość usług pu­blicz­nych, a pań­stwo od­po­wia­da za ubez­pie­cze­nia spo­łecz­ne, dla­te­go wła­dze lo­kal­ne nie bio­rą pod uwa­gę kosz­tów ubez­pie­cze­nia od bez­ro­bo­cia tych, któ­rych zwal­nia­ją.

Or­ga­ni­za­cja pań­stwa szwedz­kie­go sprzy­ja więk­szym cię­ciom w sek­to­rze lo­kal­nych usług pu­blicz­nych niż w ubez­pie­cze­niach spo­łecz­nych rów­nież z in­nych po­wo­dów. Naj­waż­niej­szym z nich jest rów­no­cze­sność wy­bo­rów cen­tral­nych i lo­kal­nych. Ozna­cza to, że w kam­pa­nii wy­bor­czej do­mi­nu­ją spra­wy ogól­no­kra­jo­we. Ze wzglę­du na to, że po­par­cie dla usług pu­blicz­nych jest wy­so­kie, ża­den rząd nie chce być ob­wi­nia­ny o po­gor­sze­nie ich sta­nu. Jed­no z ba­dań po­ka­za­ło, że wy­bor­cy chęt­niej gło­su­ją prze­ciw­ko rzą­do­wi, gdy uzna­ją, że na­stą­pi­ło po­gor­sze­nie w za­kre­sie usług pu­blicz­nych, niż wte­dy, gdy uwa­ża­ją, że po­gor­szy­ła się ich sy­tu­acja ma­te­rial­na44. Je­że­li rząd ogła­sza zmniej­sze­nie po­zio­mu pań­stwo­wej opie­ki, na­tych­miast zo­sta­je po­tę­pio­ny. Je­że­li jed­nak wła­dze lo­kal­ne za­mie­rza­ją za­mknąć szpi­tal, wy­bor­cy są mniej skłon­ni ob­wi­niać o to rząd cen­tral­ny.

Dla­te­go w szwedz­kim sys­te­mie wy­bor­czym jest mniej praw­do­po­dob­ne, że wła­dze lo­kal­ne zo­sta­ną uka­ra­ne przez wy­bor­ców za za­mknię­cie szpi­ta­la – w po­rów­na­niu z tymi sys­te­ma­mi, gdzie wy­bo­ry kra­jo­we i lo­kal­ne od­by­wa­ją się w in­nym cza­sie (np. w Niem­czech). Prze­wa­ża­ją­ca więk­szość wy­bor­ców nie jest świa­do­ma spraw lo­kal­nych i gło­su­ją oni tak jak w wy­bo­rach kra­jo­wych. W cza­sie wy­bo­rów me­dia bar­dziej kon­cen­tru­ją się na kwe­stiach ogól­no­kra­jo­wych niż na lo­kal­nych. Po­nad­to rzą­dy kra­jo­we były od 1932 roku zdo­mi­no­wa­ne przez so­cjal­de­mo­kra­tów (poza la­ta­mi 1976–1982 i 1991–1994), nie­mniej w wie­lu miej­scach wła­dzę lo­kal­ną spra­wo­wa­ły ko­ali­cje cen­tro­pra­wi­co­we. Tym sa­mym wy­bor­cy bio­rą­cy pod uwa­gę lo­kal­ne cię­cia w usłu­gach, mo­gli gło­so­wać prze­ciw­ko cen­tro­pra­wi­cy, co ozna­cza, ni mniej, ni wię­cej, że w pew­nych sy­tu­acjach so­cjal­de­mo­kra­ci zy­ski­wa­li na tym, że zmu­sza­ją wła­dze lo­kal­ne do trud­nych wy­bo­rów fi­nan­so­wych.

In­nym czyn­ni­kiem sprzy­ja­ją­cym cię­ciom w usłu­gach jest to, że są one mniej wi­docz­ne niż cię­cia w ubez­pie­cze­niach spo­łecz­nych. Gdy rząd ogło­si, że cię­cia w za­kre­sie tych ostat­nich spo­wo­du­ją ob­ni­że­nie świad­czeń z 90 proc. do 75 proc. pła­cy, każ­dy zda so­bie spra­wę z tego, co to zna­czy i że kie­dyś jego rów­nież to do­tknie. Je­że­li zaś za­mknię­ty zo­sta­nie lo­kal­ny szpi­tal, w krót­kim okre­sie wpły­nie to na sy­tu­ację je­dy­nie lo­kal­nych miesz­kań­ców. Oczy­wi­ście sku­mu­lo­wa­nie się ta­kich lo­kal­nych dzia­łań bę­dzie mia­ło kra­jo­we re­per­ku­sje, ale jest to po­wol­niej­szy i dłuż­szy pro­ces niż cię­cia w ubez­pie­cze­niach spo­łecz­nych.

Nie na­le­ży trak­to­wać tej ana­li­zy jako glo­ry­fi­ka­cji mo­de­lu szwedz­kie­go. Na­le­ży przy­znać, że ist­nie­ją pew­ne pro­ble­my. In­fla­cja jest tu wyż­sza niż w kra­jach ościen­nych, co skut­ku­je cią­głą pre­sją na ko­ro­nę45. Może być to jed­nak spo­wo­do­wa­ne nie tyle szwedz­ką po­li­ty­ką peł­ne­go za­trud­nie­nia, ile po­rzu­ce­niem tej po­li­ty­ki przez jej są­sia­dów i uzna­niem tam za prio­ry­tet ce­lów mo­ne­tar­nych, a nie wal­ki z bez­ro­bo­ciem. We­dług tego ar­gu­men­tu po­li­ty­ka peł­ne­go za­trud­nie­nia bę­dzie się le­piej spraw­dzać na po­zio­mie eu­ro­pej­skim niż kra­jo­wym. Moż­na utrzy­my­wać, że w nie­któ­rych ob­sza­rach wol­ność wy­bo­ru kon­su­men­tów po­win­na być więk­sza – było to zresz­tą w póź­niej­szych la­tach 90. ce­lem ko­lej­nych re­form, któ­re nie na­ru­sza­ły jed­nak pod­staw mo­de­lu szwedz­kie­go46. Zda­niem nie­któ­rych zbyt mało zro­bio­no dla wy­eli­mi­no­wa­nia nie­rów­no­ści płci, jed­nak póź­niej­sze re­for­my szły wła­śnie w tym kie­run­ku. Jesz­cze inny za­rzut do­ty­czy wy­klu­cze­nia spo­łecz­ne­go imi­gran­tów na ryn­ku pra­cy. Moż­na na­wet pod­no­sić ar­gu­ment, że ko­lej­ki ocze­ku­ją­cych na nie­któ­re za­bie­gi chi­rur­gicz­ne są zbyt dłu­gie, ale któ­ry z kra­jów uprze­my­sło­wio­nych nie prze­cho­dzi obec­nie kry­zy­su służ­by zdro­wia? Mimo tej kry­ty­ki do­wo­dy wska­zu­ją na to, że kry­zys go­spo­dar­czy po­cząt­ku lat 90. nie był spo­wo­do­wa­ny nad­mier­ny­mi wy­dat­ka­mi so­cjal­ny­mi, ale nad­mier­ny­mi ob­niż­ka­mi po­dat­ków, któ­re nie zo­sta­ły sfi­nan­so­wa­ne, do­brze sko­or­dy­no­wa­ne i wła­ści­wie za­pla­no­wa­ne. To wła­śnie te dzia­ła­nia były no­żem, któ­rym ude­rzo­no w szwedz­kie pań­stwo opie­kuń­cze. Być może mia­ło ono drob­ne kło­po­ty zdro­wot­ne, ale nie­za­leż­nie od pro­gra­mów spo­łecz­nych i wy­so­ko­ści wy­dat­ków so­cjal­nych nóż cięć po­dat­ko­wych oba­lił­by na­wet naj­zdrow­sze pań­stwo opie­kuń­cze.

Czy mo­del szwedz­ki jest mar­twy?

Po­zo­sta­ło py­ta­nie, czy mo­del szwedz­ki zmarł za­szty­le­to­wa­ny przez neo­li­be­ra­łów. Z pew­no­ścią po­zo­sta­ły mu bli­zny po tym ata­ku. Po­ziom wie­lu usług spo­łecz­nych ob­ni­żył się. Sam mo­del po­zo­stał jed­nak żywy i ma się do­brze. Szwe­cja wciąż ma naj­bar­dziej hoj­ne pro­gra­my so­cjal­ne na świe­cie. Sto­pa bez­ro­bo­cia jest niż­sza niż w więk­szo­ści kra­jów uprze­my­sło­wio­nych47, wskaź­ni­ki za­trud­nie­nia są wyż­sze, in­fla­cja jest niż­sza od śred­niej eu­ro­pej­skiej i wa­ha­ła się w gra­ni­cach 0–1 proc. w la­tach 1996–2000, wzro­sła do 2 proc. w la­tach 2001–200248. Kon­dy­cja fi­nan­sów pań­stwa na­le­ży do naj­lep­szych na świe­cie. W tym sa­mym cza­sie li­be­ral­ne USA mają ol­brzy­mi de­fi­cyt (od­kąd Bush Ju­nior za­czął upra­wiać „eko­no­mię wudu”, któ­rą tak bar­dzo kry­ty­ko­wał on­giś jego oj­ciec49). Z ko­lei kon­ser­wa­tyw­ne Niem­cy i Fran­cja mają pro­ble­my z utrzy­ma­niem de­fi­cy­tu na po­zio­mie kry­te­riów z Ma­astricht, któ­re same na­rzu­ci­ły resz­cie Eu­ro­py. Szwe­cja mia­ła w la­tach 1998–2002 nad­wyż­kę bu­dże­to­wą, cho­ciaż w roku 2003 wy­stą­pił nie­wiel­ki de­fi­cyt50. Wskaź­ni­ki bez­ro­bo­cia ob­ni­ży­ły się od cza­su re­ce­sji z po­cząt­ku lat 90. i są niż­sze niż śred­nia eu­ro­pej­ska. W 2002 było to 4 proc., a w la­tach 2003 i 2004 pro­gno­zo­wa­no nie­znacz­ny wzrost tego wskaź­ni­ka do 4,5 proc.

Jest to wciąż wię­cej niż przed re­for­mą po­dat­ko­wą z po­cząt­ku lat 90., ale na tle in­nych państw eu­ro­pej­skich jest to bar­dzo do­bry wy­nik. Prze­mysł jest w do­brej kon­dy­cji, Szwe­cja po­zo­sta­je w czo­łów­ce kra­jów przo­du­ją­cych w dzie­dzi­nie no­wych tech­no­lo­gii (np. te­le­fo­nii ko­mór­ko­wej), a Szwe­dzi mają jed­ne z naj­wyż­szych wskaź­ni­ki kom­pu­te­ry­za­cji go­spo­darstw do­mo­wych i ko­rzy­sta­nia z in­ter­ne­tu. Po­nad­to sto­pa wzro­stu go­spo­dar­cze­go była w Szwe­cji od 1994 roku wyż­sza od śred­niej w UE (z wy­jąt­kiem roku 2001, gdy była tyl­ko nie­co niż­sza).

Wskaź­ni­ki spo­łecz­ne OECD po­ka­zu­ją rów­nież, że Szwe­cja ra­dzi so­bie cał­kiem do­brze w po­rów­na­niu z naj­bo­gat­szy­mi li­be­ral­ny­mi i kon­ser­wa­tyw­ny­mi kon­ku­ren­ta­mi. W ta­be­li nr 1 wi­dzi­my, że sto­pa ubó­stwa dzie­ci jest za­sad­ni­czo niż­sza w Szwe­cji niż w li­be­ral­nej Ka­na­dzie, Wiel­kiej Bry­ta­nii czy Sta­nach Zjed­no­czo­nych i dużo niż­sza niż w kon­ser­wa­tyw­nej Ho­lan­dii, Fran­cji czy Niem­czech. Po­dob­nie wskaź­ni­ki za­trud­nie­nia, szcze­gól­nie ko­biet, są dużo wyż­sze niż u kon­ku­ren­tów. Pod wzglę­dem wskaź­ni­ków zdro­wot­nych Szwe­cja jest na szczy­cie, z wy­jąt­kiem wskaź­ni­ka sa­mo­bójstw wśród mło­dzie­ży. War­to jed­nak za­uwa­żyć, że wskaź­nik sa­mo­bójstw jest tam dużo niż­szy niż w USA czy w Ka­na­dzie (w tych kra­jach jest on naj­wyż­szy), niż­szy niż we Fran­cji i w Niem­czech, a nie­co tyl­ko wyż­szy niż w UK i Ho­lan­dii. Mi­tem jest więc po­gląd, że to opie­kuń­cza po­li­ty­ka spo­łecz­na Szwe­cji po­wo­du­je, że lu­dzie po­peł­nia­ją tam wię­cej sa­mo­bójstw.

Mo­del szwedz­ki ma się nadal do­brze i może być wzo­rem w wie­lu dzie­dzi­nach, co jed­nak nie zna­czy, że jest w do­sko­na­łej kon­dy­cji. Nadal nie może zin­te­gro­wać imi­gran­tów na ryn­ku pra­cy. Jak resz­ta Eu­ro­py sta­je w ob­li­czu pro­ble­mów de­mo­gra­ficz­nych, cho­ciaż wskaź­nik uro­dzeń jest jed­nym z naj­wyż­szych na kon­ty­nen­cie. Wiel­ka de­wa­lu­acja, któ­rą wy­wo­ła­ła wy­mu­szo­na ob­niż­ka po­dat­ków, spo­wo­do­wa­ła, że Szwe­cja w ran­kin­gu we­dług PKB na gło­wę prze­su­nę­ła się nie­co w dół51. W ran­kin­gach bio­rą­cych pod uwa­gę rów­nież inne aspek­ty ja­ko­ści ży­cia po­zo­sta­ła na naj­wyż­szych miej­scach. W ra­por­cie o roz­wo­ju ludz­kim na świe­cie z 2003 zna­la­zła się na trze­cim miej­scu po Nor­we­gii i Is­lan­dii, któ­re re­ali­zu­ją ten sam mo­del so­cjal­de­mo­kra­tycz­nej i po­wszech­nej opie­kuń­czo­ści52. War­to do­dać, że Jef­frey D. Sachs, zna­ny w kra­jach post­ko­mu­ni­stycz­nych jako guru ra­dy­kal­nych re­form wol­no­ryn­ko­wych i „te­ra­pii szo­ko­wej”, przy­zna­je dzi­siaj, że

pod wzglę­dem pra­wie każ­de­go wskaź­ni­ka spo­łecz­ne­go, czy to bę­dzie do­chód na gło­wę, zdro­wie, de­mo­kra­cja, kon­ku­ren­cyj­ność go­spo­dar­cza, świa­do­mość eko­lo­gicz­na albo uczci­wość, świat skan­dy­naw­ski Is­lan­dii, Nor­we­gii, Da­nii i Fin­lan­dii z pew­no­ścią błysz­czy53.

Do­da­je on po­nad­to:

róż­ni au­tsaj­de­rzy prze­wi­dy­wa­li, iż wy­so­kie po­dat­ki w kra­jach nor­dyc­kich zdła­wią roz­wój sek­to­ra pry­wat­ne­go, wbrew temu re­gion cie­szy się god­ną po­zaz­drosz­cze­nia in­no­wa­cyj­no­ścią oraz zy­ska­mi pły­ną­cy­mi z no­wych tech­no­lo­gii54.

W tym sa­mym nu­me­rze „New­swe­eka” re­dak­to­rzy uzna­li Szwe­cję za kraj, w któ­rym naj­le­piej się żyje na świe­cie!

Ta­be­la nr 1: Wskaź­ni­ki spo­łecz­ne, 2001.

Sto­pa ubó­stwa dzie­ci

Wskaź­ni­ki za­trud­nie­nia

Wskaź­nik za­trud­nie­nia ko­biet

Utra­co­ne lata ży­cia na 100 tys. (męż­czyź­ni)

Ocze­ki­wa­ne trwa­nie ży­cia z uwzględ­nie­niem spraw­no­ści

Wskaź­ni­ki sa­mo­bójstw dla osób po­ni­żej 25 lat

Uro­dze­nia przez na­sto­lat­ki na 1000

mo­del li­be­ral­ny

Ka­na­da

14,2

70,9

66

4818

69,9

7,4

20,2

W. Bry­ta­nia

18,6

71,3

64,7

4766

69,6

3,3

30,8

USA

23,2

73,1

67,1

6678

67,6

5,8

52,1

mo­del so­cjal­de­mo­kra­tycz­ny

Szwe­cja

2,7

75

73,5

3773

71,8

4,0

6,5

mo­del kon­ser­wa­tyw­ny

Ho­lan­dia

9,1

72,1

62,6

4297

69,9

3,1

6,2

Fran­cja

7,1

62

55,2

5759

71,3

4,4

9,3

Niem­cy

10,6

65,9

58,6

5087

70,2

4,4

13,1

Źró­dło: OECD, So­cie­ty at a Glan­ce, dz. cyt., s. 31, 53, 63, 67, 75 i 81.

Mimo wiel­kich znisz­czeń, ja­kie spo­wo­do­wa­ła li­be­ral­no-ryn­ko­wa ob­niż­ka po­dat­ków, Szwe­cja była w sta­nie się od­bu­do­wać. Za­bra­ło to jed­nak tro­chę cza­su. Po po­wro­cie do wła­dzy so­cjal­de­mo­kra­ci mu­sie­li do­ko­nać pew­nych cięć i do­sto­so­wań w za­kre­sie za­trud­nie­nia w sek­to­rze pu­blicz­nym i świad­czeń so­cjal­nych, aby do­pro­wa­dzić fi­nan­se pu­blicz­ne do ładu. Nie­któ­re po­dat­ki czy skład­ki na pe­wien czas mu­sia­ły wzro­snąć. Przy­kła­do­wo, obec­nie za­trud­nie­ni mu­szą pła­cić nie­wiel­ką część skład­ki na ubez­pie­cze­nie spo­łecz­ne, a przed­tem ro­bił to wy­łącz­nie za­trud­nia­ją­cy. Po­nad­to krań­co­wa sto­pa po­dat­ko­wa dla naj­wy­żej za­ra­bia­ją­cych wzro­sła z 50 proc. do 55 proc. Naj­waż­niej­szy mo­rał z tej hi­sto­rii wy­da­je się taki, że hoj­ne pań­stwa opie­kuń­cze mogą się utrzy­mać, o ile dba­ją o po­rzą­dek w swo­ich fi­nan­sach. Pań­stwa z du­żym sek­to­rem pu­blicz­nym są szcze­gól­nie na­ra­żo­ne na duże de­fi­cy­ty, po­nie­waż na­cisk na cię­cie wy­dat­ków może zmu­sić rzą­dy do zwal­nia­nia więk­szej licz­by pra­cow­ni­ków pu­blicz­nych niż w kra­jach z ni­ski­mi po­dat­ka­mi i ma­łym sek­to­rem pu­blicz­nym (gdzie jest mniej lu­dzi do zwol­nie­nia).

Mó­wiąc in­a­czej: se­ku­lar­ne pań­stwo opie­kuń­cze w Szwe­cji dzia­ła le­piej w wa­run­kach prag­ma­tycz­nej po­li­ty­ki fi­nan­so­wej niż w okre­sach eks­pe­ry­men­tów spod zna­ku eko­no­mii wudu.

Prze­ło­żył Ry­szard Szar­fen­berg

Im bardziej rzeczy się zmieniają, tym bardziej pozostają takie same? Model szwedzki po zwycięstwie wyborczym centroprawicy w 2006 roku

Ste­ven Sa­xon­berg

Zde­cy­do­wa­ne zwy­cię­stwo wy­bor­cze szwedz­kiej cen­tro­pra­wi­cy w 2006 roku mo­gło być pod­sta­wą do ob­wiesz­cze­nia koń­ca so­cjal­de­mo­kra­tycz­nej he­ge­mo­nii, a wraz z tym rów­nież szwedz­kie­go mo­de­lu hoj­nej i po­wszech­nej po­li­ty­ki so­cjal­nej. Wy­ni­ki so­cjal­de­mo­kra­tów były naj­gor­sze od cza­su wpro­wa­dze­nia po­wszech­ne­go pra­wa wy­bor­cze­go (34,6 proc. gło­sów)55, moż­na jed­nak z ła­two­ścią po­ka­zać, że wy­bo­ry tyl­ko po­twier­dzi­ły tę he­ge­mo­nię! Szwedz­cy po­li­to­lo­dzy i ko­men­ta­to­rzy po­li­tycz­ni w za­sa­dzie zga­dza­ją się, że so­cjal­de­mo­kra­ci nie prze­gra­li wy­bo­rów dla­te­go, że wy­bor­cy od­wró­ci­li się od so­cjal­de­mo­kra­tycz­ne­go mo­de­lu po­li­ty­ki spo­łecz­nej, ale ra­czej dla­te­go, że uzna­li, iż ten mo­del jest przez so­cjal­de­mo­kra­tycz­nych po­li­ty­ków za­nie­dby­wa­ny (np. w za­kre­sie po­li­ty­ki peł­ne­go za­trud­nie­nia). Wy­ko­rzy­sta­li to kon­ser­wa­ty­ści (na­zy­wa­ni w Szwe­cji Umiar­ko­wa­ną Par­tią Ko­ali­cyj­ną), od­cho­dząc od pro­gra­mu re­form ryn­ko­wych, któ­ry po­pie­ra­li w prze­szło­ści, i wy­stę­pu­jąc jako nowa par­tia pra­cow­ni­cza!

Uwa­run­ko­wa­nia go­spo­dar­cze i po­li­tycz­ne zwy­cię­stwa cen­tro­pra­wi­cy

W la­tach 80. in­spi­ra­cją dla umiar­ko­wa­nych była po­li­ty­ka That­cher i Re­aga­na, a kie­dy do­szli do ko­ali­cyj­nej wła­dzy w 1991 roku, ich przy­wód­ca Carl Bildt kry­ty­ko­wał so­cjal­de­mo­kra­tycz­ne ha­sło „trze­ciej dro­gi”, twier­dząc, że jest tyl­ko „jed­na dro­ga”, czy­li ryn­ko­wy li­be­ra­lizm. Wpły­wy tej ide­olo­gii były wi­docz­ne na­wet wśród so­cjal­de­mo­kra­tów, któ­rzy ra­zem z Par­tią Lu­do­wą wpro­wa­dzi­li w ży­cie li­be­ral­ną re­for­mę po­dat­ko­wą. Mia­ła ona spo­wo­do­wać po­wsta­nie więk­szej licz­by miejsc pra­cy i uda­ło się to w przy­pad­ku jed­ne­go tyl­ko za­wo­du: do­rad­ców za­wo­do­wych w urzę­dach pra­cy! Bez­ro­bo­cie szyb­ko wzro­sło z 1,1 proc. do 8 proc., co uto­ro­wa­ło dro­gę do zwy­cię­stwa cen­tro­pra­wi­cy. Mimo to bez­ro­bo­cie po­zo­sta­ło na wy­so­kim po­zio­mie, po­dob­nie jak de­fi­cyt bu­dże­to­wy, je­den z naj­wyż­szych w Eu­ro­pie za­raz po grec­kim, choć przed re­for­mą w szedz­kim bu­dże­cie wy­stę­po­wa­ła nad­wyż­ka56.

Wo­bec nie­po­wo­dze­nia cen­tro­pra­wi­co­wej ko­ali­cji w przy­wró­ce­niu rów­no­wa­gi go­spo­dar­czej so­cjal­de­mo­kra­ci wspie­ra­ni przez inne ugru­po­wa­nia le­wi­co­we oraz zie­lo­nych ła­two wy­gra­li wy­bo­ry w 1994 roku. W tym cza­sie ryn­ko­wy li­be­ra­lizm utra­cił ja­kie­kol­wiek po­par­cie wśród so­cjal­de­mo­kra­tycz­nych przy­wód­ców. Sku­pi­li się oni na przy­wra­ca­niu rów­no­wa­gi go­spo­dar­czej za po­mo­cą pod­no­sze­nia po­dat­ków po­śred­nich, pry­wa­ty­za­cji czę­ści firm pań­stwo­wych i cięć w usłu­gach spo­łecz­nych. W in­nym tek­ście po­ka­zy­wa­łem, że te dzia­ła­nia sta­no­wi­ły w pew­nej mie­rze ogra­ni­cze­nie po­li­ty­ki spo­łecz­nej, ale sys­tem świad­czeń so­cjal­nych po­zo­stał w za­sa­dzie bez zmian, a wy­dat­ki na po­li­ty­kę ro­dzin­ną w rze­czy­wi­sto­ści wzro­sły.

Rzą­dy so­cjal­de­mo­kra­cji osią­gnę­ły suk­ces w przy­wra­ca­niu rów­no­wa­gi go­spo­dar­czej. Bu­dżet od 1998 roku no­to­wał sys­te­ma­tycz­nie nad­wyż­ki (z wy­jąt­kiem lat 2003 i 200457), a in­fla­cja przez dzie­więć lat do cza­su ob­ję­cia wła­dzy przez cen­tro­pra­wi­cę w 2006 roku wy­nio­sła nie­wie­le po­nad 1,1 proc.58

So­cjal­de­mo­kra­tycz­ne suk­ce­sy do­ty­czy­ły nie tyl­ko od­zy­ska­nia kon­tro­li nad in­fla­cją i bu­dże­tem, ale rów­nież wi­docz­ne były w wy­so­kim wzro­ście go­spo­dar­czym. Wy­niósł on śred­nio aż 3,3 proc. w la­tach 1999–2006, a w roku wy­bor­czym 2006 osią­gnął 4,1 proc.59

Pię­tą achil­le­so­wą so­cjal­de­mo­kra­tów było bez­ro­bo­cie. Tra­dy­cyj­ny mo­del szwedz­ki utrzy­my­wał je na ni­skim po­zio­mie przy wy­so­kich wskaź­ni­kach za­trud­nie­nia. Pod ko­niec lat 80. bez­ro­bo­cie wy­no­si­ło 1,6 proc., a wśród osób w wie­ku 16–64 za­trud­nio­nych było po­nad 80 proc.60 Do roku 1997 ten ostat­ni wskaź­nik zmniej­szył się do 70,7 proc. i mimo że wzrósł do 75,3 proc. w 2001 r., trzy lata póź­niej zmniej­szył się do 73,4 proc. Szczyt bez­ro­bo­cia Szwe­cja za­no­to­wa­ła w 1993 r., gdy wy­nio­sło ono 8,2 proc. – do roku 2002 zmniej­szy­ło się do 4 proc., ale od tego cza­su ro­śnie i na dwa mie­sią­ce przed wy­bo­ra­mi w 2006 roku osią­gnę­ło 6 proc.61, co dla więk­szo­ści lud­no­ści jest po­zio­mem trud­nym do za­ak­cep­to­wa­nia. Po­zwo­li­ło to par­tiom cen­tro­pra­wi­co­wym prze­jąć kwe­stię bez­ro­bo­cia od le­wej stro­ny sce­ny po­li­tycz­nej.

Mimo bez­ro­bo­cia wa­ha­ją­ce­go się w ostat­nich la­tach mię­dzy 4 a 6 proc. rzą­dy so­cjal­de­mo­kra­tycz­ne od­nio­sły suk­ce­sy go­spo­dar­cze, co spra­wi­ło, że ryn­ko­wy li­be­ra­lizm Par­tii Umiar­ko­wa­nej stał się mało prze­ko­nu­ją­cy dla wy­bor­ców. W wy­bo­rach 2002 roku gło­so­wa­ło na nich za­le­d­wie 15,3 proc. elek­to­ra­tu wo­bec 21,9 proc. w 1991 roku. Po tej klę­sce przy­wód­ca par­tii po­dał się do dy­mi­sji i wła­dzę prze­ję­ło nowe po­ko­le­nie o bar­dziej prag­ma­tycz­nych po­glą­dach. Przy­po­mi­na to hi­sto­rię od­no­wy bry­tyj­skiej Par­tii Pra­cy w la­tach 90. „Nowi umiar­ko­wa­ni” na wzór no­wej Par­tii Pra­cy, któ­ra zre­zy­gno­wa­ła z so­cja­li­stycz­ne­go ha­sła upań­stwo­wie­nia go­spo­dar­ki, po­rzu­ci­li ideę „zmia­ny sys­te­mu” i przy­zna­li, że po de­ka­dach he­ge­mo­nii so­cjal­de­mo­kra­tycz­nej nig­dy nie zdo­ła­ją prze­ko­nać wy­bor­ców do od­rzu­ce­nia we­lfa­re sta­te62.

Umiar­ko­wa­ni zre­zy­gno­wa­li też z prób ra­dy­kal­nych re­form nie­któ­rych z głów­nych fi­la­rów szwedz­kie­go mo­de­lu ryn­ku pra­cy, np. nie chcą już li­kwi­da­cji Na­ro­do­wej Rady Pra­cy od­po­wie­dzial­nej za wdra­ża­nie ak­tyw­nych pro­gra­mów ryn­ku pra­cy ani roz­luź­nie­nia ochro­ny za­trud­nie­nia w za­kre­sie m.in. za­sa­dy zwal­nia­nia pra­cow­ni­ków z naj­dłuż­szym sta­żem do­pie­ro po zwol­nie­niu in­nych pra­cow­ni­ków63. Za­miast do­ma­gać się ra­dy­kal­nych ob­ni­żek po­dat­ków, któ­re trud­no sfi­nan­so­wać, par­tia ogło­si­ła kurs pro­pra­cow­ni­czy i za­czę­ła do­ma­gać się ob­ni­że­nia ich dla naj­mniej za­ra­bia­ją­cych pra­cow­ni­ków64. Poza tym, że umiar­ko­wa­nych po­strze­ga­no jako par­tię do­gma­tycz­ną, któ­rej je­dy­nym ha­słem jest cię­cie po­dat­ków, dru­gim pro­ble­mem cen­tro­pra­wi­cy była nie­zdol­ność do rzą­dze­nia ko­ali­cyj­ne­go. Pierw­szy taki rząd w la­tach 70. (skła­da­ją­cy się z trzech par­tii) nie prze­trwał ani pierw­szej ka­den­cji, ani też ko­lej­nej. Po zwy­cię­stwie cen­tro­pra­wi­cy w 1991 roku było to już moż­li­we, ale kosz­tem roz­sze­rze­nia ko­ali­cji o ko­lej­ną par­tię i pro­wa­dze­nia peł­nej sprzecz­no­ści po­li­ty­ki, któ­ra spo­wo­do­wa­ła, że de­fi­cyt bu­dże­to­wy wy­mknął się spod kon­tro­li.

W celu zy­ska­nia za­ufa­nia wy­bor­ców par­tie cen­tro­pra­wi­co­we po­sta­no­wi­ły w 2004 roku za­wią­zać so­jusz. Po­le­gał on na po­wo­ła­niu wspól­nych ze­spo­łów, któ­re wy­pra­co­wa­ły plat­for­mę pro­gra­mo­wą dla przy­szłe­go rzą­dze­nia65. Mia­ło to wy­wo­łać w wy­bor­cach wra­że­nie, że tym ra­zem pra­wi­ca bę­dzie go­to­wa od­po­wie­dzial­nie rzą­dzić. Gdy pra­wi­ca za­czę­ła wy­glą­dać na bar­dziej zjed­no­czo­ną niż kie­dyś, le­wi­ca ule­gła nie­zna­nej do­tąd dez­in­te­gra­cji. So­cjal­de­mo­kra­ci tra­dy­cyj­nie uzy­ski­wa­li wy­nik wy­bor­czy na po­zio­mie 45 proc., co po­zwa­la­ło im rzą­dzić, jak­by mie­li więk­szość, a to ze wzglę­du na „to­wa­rzy­sza 4 proc.”. Na­zwa wzię­ła się od szwedz­kie­go pro­gu wy­bor­cze­go. Sym­pa­ty­cy so­cjal­de­mo­kra­tów gło­so­wa­li ze wzglę­dów tak­tycz­nych na par­tię ko­mu­ni­stycz­ną. Ce­lem był bądź to na­cisk na po­li­ty­kę so­cjal­de­mo­kra­tycz­nych rzą­dów z le­wej stro­ny, bądź też oba­wa przed tym, że w ra­zie bra­ku ko­mu­ni­stów w par­la­men­cie pra­wi­cy uda się stwo­rzyć więk­szość ko­ali­cyj­ną. Z ko­lei dla par­tii ko­mu­ni­stycz­nej było ja­sne, że gło­so­wa­nie prze­ciw­ko so­cjal­de­mo­kra­tycz­nym pro­po­zy­cjom od­bie­rze im sym­pa­tię ta­kich wy­bor­ców i nie wej­dą do par­la­men­tu w ko­lej­nych wy­bo­rach. Z tego też wzglę­du moż­na było li­czyć na ich po­par­cie na­wet bez za­wią­zy­wa­nia z nimi ko­ali­cji.

Sy­tu­acja za­czę­ła się zmie­niać w la­tach 90. ze wzglę­du na nowe dy­na­micz­ne przy­wódz­two w par­tii ko­mu­ni­stycz­nej. Ob­ję­ła je Gu­drun Schy­man, ucho­dzą­ca za naj­bar­dziej prze­ko­nu­ją­ce­go szwedz­kie­go po­li­ty­ka. Z na­zwy par­tii usu­nię­to ko­mu­nizm i sta­ła się Par­tią Le­wi­cy. W pro­gra­mie prze­su­nię­to ak­cen­ty na kwe­stie po­no­wo­cze­sne, ta­kie jak fe­mi­nizm i śro­do­wi­sko. Wszyst­ko to spra­wi­ło, że par­tia zy­ska­ła nowy wi­ze­ru­nek le­wi­cy no­wo­cze­snej i de­mo­kra­tycz­nej, cze­mu po­mo­gło też ob­sa­dze­nie naj­wyż­szych sta­no­wisk par­tyj­nych przez re­for­ma­to­rów. W wy­bo­rach 1998 roku po­par­cie sko­czy­ło z 5 do 12 proc.66 Na­wet po spad­ku do 8,4 proc. w wy­bo­rach 2002 roku wciąż było ono na tyle sil­ne, że so­cjal­de­mo­kra­ci mu­sie­li trak­to­wać ko­mu­ni­stów po­waż­nie i ne­go­cjo­wać z nimi swo­je pro­po­zy­cje.

Nie tyl­ko Par­tia Le­wi­cy za­czę­ła za­gra­żać mo­no­po­lo­wi so­cjal­de­mo­kra­tów, od 1988 roku pra­wie w każ­dych wy­bo­rach do par­la­men­tu wcho­dzi­ła rów­nież Par­tia Eko­lo­gicz­na. W związ­ku z tym po­par­cie dla Par­tii So­cjal­de­mo­kra­tycz­nej spa­dło z 45,5 proc. w 1994 roku do 36,4 proc. w 1998 i do 39,9 proc. w 200267. Po­ja­wi­ły się więc dwie par­tie, z któ­ry­mi trze­ba było się ukła­dać w celu utrzy­ma­nia wła­dzy.

Sto­sun­ki mię­dzy­par­tyj­ne na le­wi­cy sta­ły się na­pię­te, gdy nie­na­wy­kli do dzie­le­nia się wła­dzą so­cjal­de­mo­kra­ci od­mó­wi­li eko­lo­gom sta­no­wisk w rzą­dzie po wy­bo­rach w 2002 roku. W kon­se­kwen­cji ci ostat­ni za­czę­li ne­go­cjo­wać z cen­tro­pra­wi­cą, a wo­bec nie­po­wo­dze­nia tych prób i tak zmu­sze­ni byli do po­pie­ra­nia głów­nej par­tii le­wi­cy – re­zul­tat nie sa­tys­fak­cjo­no­wał ni­ko­go. Par­tia Zie­lo­nych była upo­ko­rzo­na i osła­bio­na, a Par­tia Le­wi­cy wy­da­wa­ła się jesz­cze słab­sza, gdyż na­wet nie za­żą­da­ła miejsc w rzą­dzie. Choć so­cjal­de­mo­kra­tom uda­ło się sa­mo­dziel­nie sfor­mo­wać rząd, zda­li so­bie spra­wę, że w przy­szło­ści będą mu­sie­li pójść na kom­pro­mi­sy z Zie­lo­ny­mi. Par­tia Le­wi­cy sta­ła się mniej straw­na, gdy jej przy­wód­czy­ni mu­sia­ła ustą­pić w at­mos­fe­rze oso­bi­stych skan­da­li i za­stą­pił ją Lars Ohly. Nie tyl­ko bra­ko­wa­ło mu jej cha­ry­zmy i umie­jęt­no­ści ko­mu­ni­ka­cyj­nych, ale zde­cy­do­wał się też na po­wrót do tra­dy­cyj­ne­go wi­ze­run­ku par­tii ko­mu­ni­stycz­nej. Re­for­ma­to­rzy zo­sta­li od­su­nię­ci, a ster prze­ję­ła sta­ra ka­dra. W związ­ku z tym nie tyl­ko zma­la­ło po­par­cie dla par­tii wśród elek­to­ra­tu, ale rów­nież spa­dła jej atrak­cyj­ność dla po­ten­cjal­nych ko­ali­cjan­tów. Pro­po­zy­cję rzą­do­wych po­sad dla Zie­lo­nych i jed­no­cze­sny brak po­dob­nej ofer­ty dla dru­giej par­tii le­wi­co­wej trud­no było wy­ja­śnić, na­wet gdy­by ko­mu­ni­ści twier­dzi­li, że nie in­te­re­su­je ich udział w rzą­dzie. Ko­lej­nym pro­ble­mem dla ewen­tu­al­nej le­wi­co­wej ko­ali­cji było to, że za­rów­no Zie­lo­ni, jak i ko­mu­ni­ści szwedz­cy są eu­ro­scep­ty­ka­mi – ci pierw­si w od­róż­nie­niu od ugru­po­wań o po­dob­nym pro­fi­lu z resz­ty kon­ty­nen­tu. Wszyst­ko to spra­wia­ło, że so­cjal­de­mo­kra­ci nie wy­klu­cza­li ko­ali­cji na­wet z któ­rąś z par­tii pra­wi­co­wych. Role na sce­nie po­li­tycz­nej cał­kiem się od­wró­ci­ły. Tra­dy­cyj­nie wy­bor­cy mie­li do wy­bo­ru sil­ny rząd so­cjal­de­mo­kra­tycz­ny albo nie­sta­bil­ną i po­dzie­lo­ną pra­wi­cę, te­raz był to wy­bór mię­dzy zjed­no­czo­ną pra­wi­cą a nie­pew­ną i skłó­co­ną le­wi­cą.

W Par­tii So­cjal­de­mo­kra­tycz­nej na­stą­pił też kry­zys przy­wódz­twa. Per­s­son wy­da­wał się zmę­czo­ny rzą­dze­niem w trud­nej sy­tu­acji po­li­tycz­nej. Mó­wio­no, że pla­nu­je prze­ka­zać przy­wódz­two w ręce bar­dzo in­te­li­gent­nej, uta­len­to­wa­nej i po­wszech­nie sza­no­wa­nej Anny Lindh, któ­ra była mi­ni­strem spraw za­gra­nicz­nych. Nie­ste­ty zo­sta­ła za­mor­do­wa­na je­sie­nią 2003 roku i per­spek­ty­wa od­no­wie­nia par­tii od­da­li­ła się68. Zmę­czo­ny li­der miał też prze­ciw­ko so­bie oskar­że­nia o to, że nie po­tra­fił spro­stać skut­kom tsu­na­mi, któ­re w grud­niu 2004 roku za­bi­ło w Taj­lan­dii wie­lu Szwe­dów. Ude­rza­ło to w wi­ze­ru­nek par­tii so­cjal­de­mo­kra­tycz­nej jako naj­le­piej ra­dzą­cej so­bie ze spraw­nym rzą­dze­niem pań­stwem.

Ża­den z wy­żej wy­mie­nio­nych po­wo­dów po­raż­ki wy­bor­czej so­cjal­de­mo­kra­tów nie był zwią­za­ny ze spad­kiem po­par­cia dla hoj­nej po­li­ty­ki spo­łecz­nej. Utrzy­mu­je się ono na bar­dzo wy­so­kim po­zio­mie – w jed­nym z nie­daw­nych ba­dań opi­nii 80 proc. lud­no­ści twier­dzi­ło, że wła­dze lo­kal­ne i re­gio­nal­ne po­win­ny dzia­łać na rzecz po­pra­wy ja­ko­ści opie­ki nad dzieć­mi, a tyl­ko 15 proc. są­dzi­ło, że za­miast tego po­win­no się ob­ni­żyć po­dat­ki. Jesz­cze więk­szy od­se­tek wy­bie­rał dzia­ła­nia władz lo­kal­nych na rzecz wzro­stu po­zio­mu usług dla osób sta­rych czy po­pra­wy ja­ko­ści służ­by zdro­wia za­miast ob­niż­ki po­dat­ków (po­nad 90 proc. do kil­ku)69. W ta­kiej sy­tu­acji nie po­wi­nien być za­sko­cze­niem szyb­ki spa­dek po­par­cia dla cen­tro­pra­wi­cy. Już czte­ry mie­sią­ce po wy­bo­rach blok le­wi­co­wy pro­wa­dził w son­da­żach o 7,4 proc., a w kwiet­niu 2008 roku zwięk­szył prze­wa­gę do 16 proc., co by­ło­by zwy­cię­stwem re­kor­do­wym70. Co może zro­bić cen­tro­pra­wi­ca, gdy wy­gry­wa wy­bo­ry bez man­da­tu do prze­pro­wa­dze­nia ra­dy­kal­nych zmian? Ko­ali­cja nie wy­gra­ła dla­te­go, że wy­bor­cy chcie­li niż­szych po­dat­ków i cięć w sek­to­rze pu­blicz­nym. Prze­ciw­nie, elek­to­rat pre­fe­ru­je więk­sze in­we­sty­cje w ja­kość usług spo­łecz­nych, a wy­brał pra­wi­cę ze wzglę­du na to, że prze­ję­ła tra­dy­cyj­ny dla so­cjal­de­mo­kra­tów pro­gram sku­pio­ny na two­rze­niu miejsc pra­cy. Zwy­cię­stwo wy­bor­cze dało cen­tro­pra­wi­cy moż­li­wość prze­pro­wa­dze­nia pew­nych zmian w ra­mach sys­te­mu, ale nie jego ra­dy­kal­nych re­form. Po­ni­żej przed­sta­wię sy­tu­ację w ob­sza­rze po­dat­ków, służ­by zdro­wia, eme­ry­tur i po­li­ty­ki ro­dzin­nej.

Po­li­ty­ka w spra­wach po­dat­ków i pra­cy

Umiar­ko­wa­ni uzna­li za swój prio­ry­tet wal­kę z bez­ro­bo­ciem i mię­dzy in­ny­mi dzię­ki temu wy­gra­li wy­bo­ry. Wy­wo­dzą­cy się z tej par­tii mi­ni­ster fi­nan­sów, An­ders Borg, szyb­ko wpro­wa­dził kil­ka in­stru­men­tów ma­ją­cych przy­nieść wzrost za­trud­nie­nia. Wśród nich była umiar­ko­wa­na ob­niż­ka po­dat­ków, któ­ra mia­ła za­chę­cić lu­dzi o ni­skich do­cho­dach do po­dej­mo­wa­nia pra­cy. Wy­no­si­ła ona od 1241 do 3066 ko­ron szwedz­kich mie­sięcz­nie w za­leż­no­ści od wy­so­ko­ści do­cho­dów. W prak­ty­ce ozna­cza­ło to ob­niż­kę o 6,5 proc. dla za­ra­bia­ją­cych mniej niż 100 tys. ko­ron rocz­nie oraz o 2,9 proc. dla za­ra­bia­ją­cych po­nad 500 tys. ko­ron71. W paź­dzier­ni­ku 2007 roku za­pro­po­no­wa­no dal­szą ob­niż­kę po­dat­ków o 550–1200 ko­ron72 (oko­ło 190–420 zł mie­sięcz­nie), ale w rze­czy­wi­sto­ści go­spo­dar­stwa do­mo­we nie­wie­le na tym zy­ska­ły, po­nie­waż inne roz­wią­za­nia zmniej­szy­ły ich do­cho­dy. Cho­dzi na przy­kład o wzrost skład­ki na ubez­pie­cze­nie od bez­ro­bo­cia i ode­bra­nie moż­li­wo­ści od­pi­sa­nia jej od po­dat­ku do­cho­do­we­go. Je­den z ra­por­tów związ­ku miast sza­co­wał, że prze­cięt­ne miej­skie go­spo­dar­stwo do­mo­we, w któ­rym męż­czy­zna pra­cu­je jako me­cha­nik, a ko­bie­ta jest pie­lę­gniar­ką, za­osz­czę­dzi łącz­nie tyl­ko 181 ko­ron mie­sięcz­nie (oko­ło 170 zł)73. Prak­ty­ka da­wa­nia jed­ną ręką i za­bie­ra­nia dru­gą jest jesz­cze wy­raź­niej­sza w przy­pad­ku po­dat­ku od wła­sno­ści. Jest to ulu­bio­ny po­da­tek eko­no­mi­stów i jed­no­cze­śnie naj­bar­dziej znie­na­wi­dzo­ny przez wy­bor­ców. Ci pierw­si lu­bią go dla­te­go, że w po­rów­na­niu z po­dat­ka­mi do­cho­do­wy­mi trud­niej go uni­kać za po­mo­cą zmia­ny za­cho­wań eko­no­micz­nych. Z ko­lei po­dat­ni­cy bar­dzo czę­sto nie ro­zu­mie­ją, dla­cze­go mają być „ka­ra­ni” za to, że coś po­sia­da­ją, w związ­ku z tym po­ja­wia się u nich po­czu­cie nie­spra­wie­dli­wo­ści. Spra­wę po­gar­sza­ją jesz­cze na­gła­śnia­ne me­dial­nie hi­sto­rie, w któ­rych star­si lu­dzie mu­szą sprze­da­wać swo­je domy, bo nie stać ich na po­dat­ki. Stąd też obiet­ni­ca wy­eli­mi­no­wa­nia tego ro­dza­ju po­dat­ków może przy­czy­nić się do wzro­stu po­pu­lar­no­ści rzą­du w kra­ju, gdzie więk­szość po­sia­da na wła­sność domy i miesz­ka­nia.

Rząd jed­nak nie wy­ko­rzy­stał nada­rza­ją­cej się oka­zji zdo­by­cia po­pu­lar­no­ści, prze­kształ­ca­jąc je­dy­nie ową da­ni­nę w po­da­tek lo­kal­ny. Co praw­da zmniej­szo­no jego staw­kę, ale wy­co­fa­no inne roz­wią­za­nie, po­le­ga­ją­ce na zwol­nie­niu z po­dat­ku od zy­sku ze sprze­da­ży miesz­kań, o ile sprze­daw­ca na­był inne miesz­ka­nie. Do tego zwięk­szo­no oce­nę war­to­ści oko­ło 11 proc. do­mów w ko­lej­nym roku. Wszyst­ko to spra­wi­ło, że po­da­tek od zy­sków wzrósł z 20 do 22 proc., była to jed­nak mniej­sza pod­wyż­ka od za­pla­no­wa­nej (do 25–30 proc.)74. W związ­ku z tym tyl­ko 26,1 proc. lud­no­ści uwa­ża­ło, że zmia­ny w za­kre­sie opo­dat­ko­wa­nia wła­sno­ści przy­nio­sły im ko­rzy­ści75.

Ko­lej­nym in­stru­men­tem przy­ję­tym przez ko­ali­cję było zmniej­sze­nie za­sił­ków dla bez­ro­bot­nych w celu wy­war­cia więk­szej pre­sji na ich od­bior­ców, aby bar­dziej in­ten­syw­nie po­szu­ki­wa­li pra­cy. Obec­nie okres wy­pła­ca­nia za­sił­ku dla osób z dzieć­mi po­ni­żej 18 roku ży­cia wy­no­si mak­sy­mal­nie 450 dni, a dla po­zo­sta­łych bez­ro­bot­nych 300. Za pierw­sze 200 dni otrzy­mu­je się 80 proc. wy­na­gro­dze­nia, za na­stęp­ne 70 proc., a po wy­czer­pa­niu okre­su po­bie­ra­nia wpro­wa­dzo­no nowy pro­gram „gwa­ran­cji pra­cy” z za­sił­kiem na po­zio­mie 65 proc. Mimo to sys­tem tych za­sił­ków w po­rów­na­niach mię­dzy­na­ro­do­wych nadal jest jed­nym z bar­dziej hoj­nych. Naj­więk­sza zmia­na do­ty­czy­ła jed­nak nie li­mi­tów pro­cen­to­wych, ale do­cho­do­wych. Mak­sy­mal­ną wy­so­kość za­sił­ku zmniej­szo­no z po­nad 900 do 680 ko­ron. Głów­ny eko­no­mi­sta jed­ne­go ze związ­ków za­wo­do­wych (LO) sza­co­wał, że peł­ne 80 proc. pła­cy do­sta­ną je­dy­nie ci, któ­rzy za­ra­bia­ją do 16 tys. ko­ron mie­sięcz­nie, a więc tyl­ko co dzie­sią­ty pra­cow­nik76. Ob­ni­że­nie pu­ła­pu za­sił­ku może ogra­ni­czyć po­par­cie kla­sy śred­niej dla we­lfa­re sta­te, gdyż zmniej­szy się jej wia­ra, że ona rów­nież od­no­si ko­rzy­ści z po­li­ty­ki spo­łecz­nej.

Ostat­nia ze wspo­mnia­nych zmian może przy­nieść po­gor­sze­nie sy­tu­acji więk­szo­ści lud­no­ści, ale jest znacz­nie ła­twiej­sza niż zmia­ny pa­ra­me­trów pro­cen­to­wych w sto­sun­ku do do­cho­dów. W związ­ku z tym moż­na ocze­ki­wać, że po ewen­tu­al­nym zwy­cię­stwie w ko­lej­nych wy­bo­rach nowa le­wi­co­wa ko­ali­cja pod­nie­sie próg mak­sy­mal­nej wy­so­ko­ści za­sił­ku dla bez­ro­bot­nych.

Dla zwo­len­ni­ka uni­wer­sa­li­stycz­nej po­li­ty­ki spo­łecz­nej zmia­ny w ubez­pie­cze­niu od bez­ro­bo­cia mogą być pro­ble­ma­tycz­ne, gdyż gro­żą zmniej­sze­niem po­par­cia pra­cow­ni­ków z kla­sy śred­niej dla ta­kiej po­li­ty­ki. Inne roz­wią­za­nia za­pro­po­no­wa­ne przez cen­tro­pra­wi­cę mógł­by on jed­nak śmia­ło po­przeć, np. usta­wę umoż­li­wia­ją­cą oso­bom, któ­re prze­by­wa­ją na zwol­nie­niu le­kar­skim po­wy­żej trzech mie­się­cy, wzię­cie urlo­pu w wy­mia­rze do dzie­wię­ciu mie­się­cy na po­szu­ka­nie pra­cy, któ­ra bę­dzie le­piej do­sto­so­wa­na do ich po­trzeb re­ha­bi­li­ta­cyj­nych77.

Ko­lej­nym no­wym pro­gra­mem jest gwa­ran­cja pra­cy i roz­wo­ju dla osób, któ­re otrzy­mu­ją za­si­łek dla bez­ro­bot­nych dłu­żej niż 300 dni lub któ­re go nie otrzy­mu­ją i są bez pra­cy nie­prze­rwa­nie od osiem­na­stu mie­się­cy. W pierw­szej fa­zie do­rad­cy za­wo­do­wi z urzę­dów za­trud­nie­nia szcze­gó­ło­wo ba­da­ją wa­run­ki kan­dy­da­ta i opra­co­wu­ją plan dzia­łań. W cią­gu 150 dni do­rad­cy mu­szą zor­ga­ni­zo­wać staż lub kurs za­wo­do­wy dla bez­ro­bot­ne­go78. Na ra­zie zbyt wcze­śnie na oce­ny tej re­for­my, ale ostat­nie ra­por­ty po­ka­zu­ją, że do tej pory już po­nad 10 tys. lu­dzi do­sta­ło pra­cę dzię­ki temu pro­gra­mo­wi79.

Ko­ali­cja za­pro­po­no­wa­ła tak­że ob­ni­że­nie skła­dek dla pra­co­daw­ców za­trud­nia­ją­cych mło­de oso­by po­ni­żej 25 roku ży­cia oraz od­li­cze­nia po­dat­ko­we na za­kup usług dla go­spo­dar­stwa do­mo­we­go. Ten ostat­ni po­mysł jest w szwedz­kim kon­tek­ście kon­tro­wer­syj­ny, po­nie­waż par­tie le­wi­co­we twier­dzą, że w ten spo­sób do­cho­dzi do po­głę­bia­nia róż­nic kla­so­wych. Lu­dzie z kla­sy śred­niej za­trud­nia­ją nie­wy­kształ­co­ne ko­bie­ty do sprzą­ta­nia swo­ich do­mów za­miast ro­bić to sa­me­mu czy szko­lić je po to, aby do­sta­ły pra­cę wy­ma­ga­ją­cą wyż­szych kwa­li­fi­ka­cji. Z po­zy­cji le­wi­co­wych moż­na jed­nak ar­gu­men­to­wać, że star­sze imi­grant­ki z kra­jów „trze­cie­go świa­ta” ra­czej nie mają szans na lep­szą pra­cę, więc le­piej, żeby zaj­mo­wa­ły się sprzą­ta­niem do­mów na ryn­ku pra­cy, niż po­bie­ra­ły za­sił­ki, sie­dząc bez­czyn­nie w domu.

Trud­no oce­nić wpływ tych re­form na ry­nek pra­cy ze wzglę­du na krót­ki czas, jaki od ich wpro­wa­dze­nia upły­nął, a tak­że dla­te­go, że nie­znacz­nie zmie­ni­ły się spo­so­by li­cze­nia bez­ro­bot­nych oraz sto­py za­trud­nie­nia. Zgod­nie ze wska­zów­ka­mi UE za bez­ro­bot­nych uzna­no stu­den­tów po­szu­ku­ją­cych pra­cy, zmniej­szo­no też licz­bę miejsc prze­kwa­li­fi­ko­wy­wa­nia, co spo­wo­do­wa­ło zwięk­sze­nie licz­by osób cał­ko­wi­cie bez­ro­bot­nych. Sy­tu­acja na ryn­ku pra­cy ogól­nie się jed­nak po­pra­wia, ale ten trend wi­docz­ny był jesz­cze na kil­ka mie­się­cy przed wy­bo­ra­mi i za­pew­ne da­lej tak bę­dzie po ewen­tu­al­nej wy­gra­nej so­cjal­de­mo­kra­tów.

Re­for­ma służ­by zdro­wia

Głów­ną ini­cja­ty­wą cen­tro­pra­wi­co­wej ko­ali­cji do­ty­czą­cą służ­by zdro­wia było stwo­rze­nie moż­li­wo­ści, aby wła­dze lo­kal­ne pła­ci­ły pry­wat­nym le­ka­rzom i szpi­ta­lom za usłu­gi świad­czo­ne dla miesz­kań­ców. Po­nad­to uchy­lo­no pra­wo, któ­re za­ka­zy­wa­ło za­kła­dom opie­ki zdro­wot­nej dzia­ła­nie dla zy­sku. Ich uza­sad­nie­niem było prze­ko­na­nie, że pry­wat­ne szpi­ta­le lub inne jed­nost­ki służ­by zdro­wia mogą mieć za mało zle­ceń od pań­stwa i stąd nie będą wy­ko­rzy­sty­wa­ne ich peł­ne moż­li­wo­ści usłu­go­we80. W ten spo­sób zwięk­szo­no praw­do­po­do­bień­stwo, że bar­dziej za­moż­ni oby­wa­te­le będą mo­gli ku­pić so­bie usłu­gę zdro­wot­ną bez po­trze­by cze­ka­nia, a in­nym po­zo­sta­nie ko­lej­ka. Może to po­wo­do­wać, że chęć do pła­ce­nia po­dat­ków na służ­bę zdro­wia zmniej­szy się w gór­nych gru­pach do­cho­do­wych, gdzie już pła­ci się za usłu­gi pry­wat­ne. Z ko­lei ci ni­żej w hie­rar­chii do­cho­do­wej mogą być nie­za­do­wo­le­ni ze wzglę­du na to, że do ich sy­tu­acji zdro­wot­nej przy­wią­zu­je się mniej­szą wagę. Może to spo­wo­do­wać zmniej­sze­nie so­li­dar­no­ści w ob­sza­rze sys­te­mu zdro­wia, ale nadal wszy­scy oby­wa­te­le mają pra­wo do wy­so­kiej ja­ko­ści opie­ki zdro­wot­nej, nie­za­leż­nie od tego, czy udzie­la jej pu­blicz­na czy pry­wat­na kli­ni­ka.

Ko­lej­ną rzą­do­wą ini­cja­ty­wą był plan zmniej­sze­nia ko­le­jek do usług zdro­wot­nych81. W ra­mach tego pro­gra­mu każ­de cen­trum zdro­wia mia­ło ogła­szać li­sty ocze­ku­ją­cych na po­szcze­gól­ne za­bie­gi. W re­jo­nie Sztok­hol­mu wpro­wa­dza­no sztyw­ne pu­ła­py ocze­ki­wa­nia na wi­zy­tę u le­ka­rza ogól­ne­go (do 5 dni) oraz kon­sul­ta­cje u spe­cja­li­sty (do 30 dni). Gwa­ran­cja­mi tego ro­dza­ju ob­ję­to na­wet usłu­gi o cha­rak­te­rze psy­chia­trycz­nym. Od 2009 roku pa­cjen­ci ma­ją­cy okre­ślo­ne scho­rze­nia (np. sta­wu bio­dro­we­go lub ka­ta­rak­tę) mogą wy­brać do­wol­ną kli­ni­kę w kra­ju. Je­że­li wy­bio­rą usłu­go­daw­cę spo­za da­ne­go okrę­gu, re­fun­da­cja kosz­tów pój­dzie za nimi, a więc ich wła­sny okręg te pie­nią­dze stra­ci. Ma to być bo­dziec eko­no­micz­ny dla gmin, aby dzia­ła­ły na rzecz zmniej­sze­nia ko­le­jek. O ile więc de­cy­zja o do­pusz­cze­niu usłu­go­daw­ców pry­wat­nych do udzie­la­nia usług za środ­ki pu­blicz­ne wy­da­je się na­ru­szać uni­wer­sa­li­stycz­ny mo­del szwedz­ki, to zmniej­sza­nie cza­su ocze­ki­wa­nia na le­cze­nie ra­czej go wzmoc­ni, je­że­li dzia­ła­nia re­for­ma­tor­skie przy­nio­są ocze­ki­wa­ne skut­ki.

Re­for­ma eme­ry­tal­na

W tym ob­sza­rze cen­tro­pra­wi­ca i so­cjal­de­mo­kra­ci prze­pro­wa­dzi­li re­for­my we wcze­snych la­tach 90. We wcze­śniej­szym sys­te­mie każ­dy wie­dział, jaka bę­dzie jego przy­szła eme­ry­tu­ra, wy­no­si­ła ona 65 proc. do­cho­du z dzie­się­ciu naj­lep­szych lat (z uwzględ­nie­niem in­fla­cji). Wy­ma­ga­ny staż pra­cy do peł­nej eme­ry­tu­ry wy­no­sił trzy­dzie­ści lat. W wy­ni­ku re­for­my utrzy­ma­no z nie­wiel­ki­mi zmia­na­mi eme­ry­tu­rę pod­sta­wo­wą, któ­ra gwa­ran­tu­je każ­de­mu sta­łe świad­cze­nie nie­za­leż­nie od do­cho­du. Ra­dy­kal­nie zmie­nio­no za to dru­gi fi­lar, któ­ry obec­nie za­le­ży od do­cho­du z ca­łe­go okre­su pra­cy. Ob­li­cza­nie tej czę­ści eme­ry­tu­ry jest dużo bar­dziej skom­pli­ko­wa­ne niż w prze­szło­ści. Po­nad­to 2,5 proc. pod­sta­wy wy­mia­ru eme­ry­tu­ry za­si­la in­dy­wi­du­al­ne kon­ta za­rzą­dza­ne przez kon­ku­ru­ją­ce ze sobą fun­du­sze eme­ry­tal­ne. Je­że­li oby­wa­tel nie wy­bie­rze żad­ne­go z pry­wat­nych fun­du­szy, środ­ki au­to­ma­tycz­nie są kie­ro­wa­ne do fun­du­szu za­rzą­dza­ne­go przez pań­stwo. Eko­no­mi­ści twier­dzą, że nowy sys­tem bę­dzie bar­dziej efek­tyw­ny i w więk­szym stop­niu sa­mo­fi­nan­su­ją­cy, a po­li­ty­cy za­pew­nia­ją, że eme­ry­tu­ry się nie zmniej­szą. Ob­ser­wa­to­rzy ze­wnętrz­ni my­ślą po­dob­nie i nie trak­tu­ją tych re­form jako ogra­ni­cze­nia we­lfa­re sta­te82. Wy­raź­nie było jed­nak wi­dać, że rze­czy­wi­stym ce­lem re­for­my są oszczęd­no­ści, a były so­cjal­de­mo­kra­tycz­ny pre­mier przy­znał, że po­li­ty­cy wie­dzie­li o tym, iż prze­cięt­na eme­ry­tu­ra po re­for­mie bę­dzie niż­sza.

In­te­re­su­ją­cym aspek­tem tych zmian jest to, że Szwe­dzi ra­czej nie są en­tu­zja­stycz­nie na­sta­wie­ni do tego, co li­be­ral­ni eko­no­mi­ści na­zy­wa­ją „wol­no­ścią wy­bo­ru”. Pier­wot­nie tyl­ko po­ło­wa do­ro­słych Szwe­dów ak­tyw­nie wy­bra­ła pry­wat­ne fun­du­sze eme­ry­tal­ne, a te­raz tyl­ko je­den z dzie­się­ciu ma w nich kon­to eme­ry­tal­ne83. Może to spo­wo­do­wać w przy­szło­ści po­waż­ne pro­ble­my eko­no­micz­ne pry­wat­nych fun­du­szy, gdyż będą wy­pie­ra­ne przez ten za­rzą­dza­ny przez pań­stwo. Jak do­tąd fun­du­sze pań­stwo­we mają też dużo mniej­sze kosz­ty ad­mi­ni­stra­cyj­ne w po­rów­na­niu z pry­wat­ny­mi84.

Je­śli cho­dzi o wcze­śniej­sze eme­ry­tu­ry, rząd ko­ali­cyj­ny do­ko­nał zmian ogra­ni­cza­ją­cych ich wy­so­kość. Ce­lem tego po­su­nię­cia było za­chę­ce­nie lu­dzi, aby pra­co­wa­li dłu­żej. Je­że­li ktoś prze­cho­dzi dzi­siaj na eme­ry­tu­rę w wie­ku 55–60 lat, może stra­cić 500 ko­ron mie­sięcz­nie (oko­ło 175 zł), w przy­pad­ku osób młod­szych stra­ta wy­nie­sie na­wet 2000 ko­ron (oko­ło 700 zł).

W wy­ni­ku tych re­form wzro­sły oba­wy lud­no­ści o po­ziom ży­cia na eme­ry­tu­rze. Na pod­sta­wie nie­daw­ne­go son­da­żu oba­wy ta­kie ży­wi­ło dwie trze­cie Szwe­dów85. W ten spo­sób pod­wa­żo­ne zo­sta­ło po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa so­cjal­ne­go, któ­re wcze­śniej mie­li, co też wpły­nę­ło na bar­dziej pe­sy­mi­stycz­ne my­śle­nie o przy­szło­ści.

Po­li­ty­ka ro­dzin­na

Ka­mie­niem wę­giel­nym szwedz­kiej po­li­ty­ki ro­dzin­nej jest to, co Sa­ins­bu­ry na­zwał kie­dyś mo­de­lem „in­dy­wi­du­al­nej ka­rie­ry za­rob­ko­wej”, w któ­rym obo­je ro­dzi­ce opie­ku­ją się dzieć­mi i są nie­za­leż­ni eko­no­micz­nie od współ­mał­żon­ka86. Wszyst­kie szwedz­kie par­tie zga­dza­ją się, że naj­waż­niej­szym za­da­niem jest za­chę­ca­nie oj­ców do więk­sze­go udzia­łu w wy­cho­wy­wa­niu dzie­ci. Ko­rzy­sta­ją na tym za­rów­no dzie­ci, jak i ko­bie­ty, któ­re mogą w bar­dziej wy­rów­na­ny spo­sób kon­ku­ro­wać z męż­czy­zna­mi, co też po­pra­wia efek­tyw­ność dzia­ła­nia go­spo­dar­ki. Mimo że Szwe­cja ma naj­więk­szy od­se­tek męż­czyzn bio­rą­cych urlo­py wy­cho­waw­cze (oko­ło 20 proc. w 2005 roku), nadal jest to o wie­le mniej niż 50 proc. Cen­tro­pra­wi­co­wy rząd za­pro­po­no­wał spe­cjal­ne ulgi po­dat­ko­we dla ro­dzin, któ­re w bar­dziej rów­ny spo­sób dzie­lą urlop wy­cho­waw­czy. W jed­nym z nie­daw­nych ra­por­tów rzą­do­wych zna­la­zło się na­stę­pu­ją­ce zda­nie: „wzrost rów­no­ści może przy­czy­niać się do za­cie­śnia­nia wię­zi z dzieć­mi, jak rów­nież zmniej­sza nie­rów­ność szans na ka­rie­rę za­wo­do­wą ko­biet i męż­czyzn”87.

Jed­no z nie­daw­nych ba­dań zda­je się po­twier­dzać te za­ło­że­nia88. Związ­ki, w któ­rych oj­ciec spę­dzał wię­cej cza­su z dzieć­mi, były bar­dziej trwa­łe, a gdy nie brał on urlo­pu wy­cho­waw­cze­go, bar­dziej praw­do­po­dob­ne było ze­rwa­nie (w przy­pad­ku ko­ha­bi­ta­cji) lub roz­wód (w przy­pad­ku mał­żeństw).

Chrze­ści­jań­scy de­mo­kra­ci na­ci­ska­li jed­nak na wpro­wa­dze­nie za­sił­ku na opie­kę nad dziec­kiem w wie­ku 1–3 lat. Ro­dzi­ce nie­wy­sy­ła­ją­cy swo­ich dzie­ci do pla­có­wek fi­nan­so­wa­nych ze środ­ków pu­blicz­nych otrzy­mu­ją nie­opo­dat­ko­wa­ne 3 tys. ko­ron (oko­ło 1055 zł) mie­sięcz­nie. Mogą oni wy­ko­rzy­stać te pie­nią­dze, zo­sta­jąc w domu z dzieć­mi lub ku­pu­jąc opie­kę pry­wat­nie89. Ten pro­gram fi­nan­so­wa­ny jest i ad­mi­ni­stro­wa­ny przez wła­dze lo­kal­ne90. Do nie­daw­na tyl­ko 20 proc. z nich zgo­dzi­ło się wpro­wa­dzić go w ży­cie, a więc tyl­ko część ro­dzin zo­sta­ła ob­ję­ta pro­gra­mem91. Ko­lej­ny pro­blem po­le­ga na tym, że za­si­łek jest ni­ski, więc jest mało praw­do­po­dob­ne, aby wie­le ro­dzin chcia­ło z nie­go sko­rzy­stać, a je­śli już zde­cy­du­ją się na to, będą go po­bie­rać naj­wy­żej przez kil­ka mie­się­cy. So­cjal­de­mo­kra­ci twier­dzą po­nad­to, że roz­wią­za­nie tego ro­dza­ju za­chę­ca ko­bie­ty, aby sta­ły się go­spo­dy­nia­mi do­mo­wy­mi92. Obie­cu­ją więc, że je zli­kwi­du­ją, tak jak to zro­bi­li po wy­bo­rach w 1994 roku.

Ze wzglę­du na li­be­ral­ną Par­tię Lu­do­wą rząd wpro­wa­dził „rów­no­ścio­wy bo­nus”, co mia­ło nie­co zrów­no­wa­żyć stron­ni­cze płcio­wo pro­do­mo­we od­dzia­ły­wa­nie za­sił­ku na opie­kę nad dziec­kiem. Ro­dzic zo­sta­ją­cy w domu otrzy­mu­je świad­cze­nie w cza­sie urlo­pu wy­cho­waw­cze­go przez więk­szość dni w da­nym roku, do tego do­cho­dzi bo­nu­so­we 100 ko­ron za każ­dy dzień, gdy dru­gi ro­dzic zo­sta­je w domu. Dwa mie­sią­ce za­re­zer­wo­wa­ne dla każ­de­go z ro­dzi­ców nie są przy tym bra­ne pod uwa­gę. To­też im rów­niej ro­dzi­ce dzie­lą czas po­zo­sta­wa­nia na urlo­pie wy­cho­waw­czym, tym więk­szą ko­rzyść fi­nan­so­wą od­no­si ich go­spo­dar­stwo do­mo­we. Osią­ga ona mak­si­mum przy po­dzia­le cał­ko­wi­cie rów­nym (wte­dy bo­nus pła­co­ny jest młod­sze­mu z ro­dzi­ców)93. Bo­nus rów­no­ścio­wy za­pew­ne nie zo­sta­nie zli­kwi­do­wa­ny przez so­cjal­de­mo­kra­tów, gdyż zga­dza się on z ce­la­mi ich po­li­ty­ki rów­no­ści mię­dzy płcia­mi94.

Ko­lej­ną re­for­mą cen­tro­pra­wi­cy, któ­ra zo­sta­nie za­pew­ne utrzy­ma­na przez so­cjal­de­mo­kra­tów, jest zwięk­szo­ny na­cisk na pe­da­go­gi­kę przed­szkol­ną. Kur­sy dla na­uczy­cie­li przed­szkol­nych znik­nę­ły w 2001 roku, a ko­ali­cja po­sta­no­wi­ła je przy­wró­cić95. Uprzed­nie rzą­dy so­cjal­de­mo­kra­tycz­ne prze­nio­sły kom­pe­ten­cje w za­kre­sie edu­ka­cji przed­szkol­nej z Mi­ni­ster­stwa Spraw Spo­łecz­nych do Mi­ni­ster­stwa Edu­ka­cji. W 1997 roku za­czę­to wy­ma­gać, aby przed­szko­la wy­sy­ła­ły swo­je pro­gra­my do mi­ni­ster­stwa. Na­stą­pi­ła też zmia­na ofi­cjal­nej na­zwy: „cen­tra opie­ki dzien­nej” (da­ghem) zo­sta­ły za­stą­pio­ne przez „przed­szko­la” (för­sko­lor). Po­zwo­lo­no rów­nież na to, aby w szko­łach pod­sta­wo­wych mo­gły się od­by­wać za­ję­cia ostat­nie­go roku edu­ka­cji przed­szkol­nej.

Uczy­my się od Szwe­cji

Przy­kład szwedz­ki po­ka­zu­je, że do­pó­ki fi­nan­se pu­blicz­ne są pod kon­tro­lą, moż­na po­łą­czyć wy­so­kie po­dat­ki i hoj­ne świad­cze­nia spo­łecz­ne z wy­so­kim wzro­stem go­spo­dar­czym. W kra­jach, któ­re pro­wa­dzą taką po­li­ty­kę, oby­wa­te­le cie­szą się wy­so­kim po­zio­mem ży­cia. Przy­kła­do­wo, Szwe­cja w ostat­nim ran­kin­gu Hu­man De­ve­lop­ment In­dex za­ję­ła szó­ste miej­sce – przed pań­stwa­mi ryn­ko­wo-li­be­ral­ny­mi, ta­ki­mi jak Szwaj­ca­ria, USA i Wiel­ka Bry­ta­nia oraz przed Fran­cją, Ho­lan­dią i Niem­ca­mi, któ­re hoł­du­ją mo­de­lo­wi kon­ser­wa­tyw­ne­mu. Dwa pierw­sze miej­sca za­ję­ły Is­lan­dia i Nor­we­gia, co ozna­cza, że na sześć naj­lep­szych kra­jów w tym ran­kin­gu trzy były nor­dyc­ki­mi pań­stwa­mi opie­kuń­czy­mi96.

Po­wszech­na po­li­ty­ka spo­łecz­na cie­szy się po­par­ciem lud­no­ści, gdy więk­szość wie­rzy, że ko­rzy­sta z jej świad­czeń i ma do nich pra­wo. Z ba­dań po­staw wo­bec pań­stwa opie­kuń­cze­go wy­ni­ka, że po­par­cie to zmniej­sza się, gdy wa­run­kiem uzy­ska­nia świad­czeń jest ubó­stwo; ci, któ­rzy ich nie otrzy­mu­ją, nie chcą też pła­cić na nie po­dat­ków97. Na­wet w kra­jach o mo­de­lu so­cjal­de­mo­kra­tycz­nym i ryn­ko­wo-li­be­ral­nym za­wsze bar­dziej po­pie­ra­ne są roz­wią­za­nia uni­wer­sa­li­stycz­ne98. Od po­nad de­ka­dy bada się pro­ble­ma­ty­kę ogra­ni­cza­nia pań­stwa opie­kuń­cze­go. Szwe­cja wciąż jest przy­kła­dem po­twier­dza­ją­cym hi­po­te­zę, że naj­trud­niej wy­cho­dzi to w kra­jach, któ­re mają uni­wer­sa­li­styc­zną po­li­ty­kę spo­łecz­ną. Po­par­cie dla niej jest tu tak sil­ne, że ra­dy­kal­ne pró­by re­form ska­zu­ją siły po­li­tycz­ne, któ­re za nimi sto­ją, na po­li­tycz­ne samo­bój­stwo99.

Ryn­ko­wi li­be­ra­ło­wie mogą mieć ra­cję, gdy twier­dzą, że ocze­ki­wa­nia Szwe­dów wo­bec usług spo­łecz­nych ro­sną. Dzi­siej­sza lud­ność Szwe­cji jest co­raz bar­dziej zróż­ni­co­wa­na, po­nie­waż jej 20 proc. sta­no­wią pierw­sze i dru­gie po­ko­le­nie imi­gran­tów, ale nie­za­leż­nie od tego w za­awan­so­wa­nych spo­łe­czeń­stwach „post­ma­te­ria­li­stycz­nych” oby­wa­te­le chcą bar­dziej zin­dy­wi­du­ali­zo­wa­nej opie­ki, któ­ra uwzględ­ni ich spe­cy­ficz­ne po­trze­by. Po­par­cie dla mniej stan­dar­do­wych roz­wią­zań nie­ko­niecz­nie ozna­cza jed­nak, że lu­dzie pra­gną więk­szej wol­no­ści wy­bo­ru w za­kre­sie tego, kto im bę­dzie usłu­gi świad­czył. Jak po­ka­za­ła re­for­ma eme­ry­tal­na, więk­szość lu­dzi nie chce tra­cić cza­su na dro­bia­zgo­we po­rów­ny­wa­nie kon­ku­ren­cyj­nych ofert, do­ty­czą­cych każ­de­go wy­bo­ru, ja­kie­go do­ko­nu­ją w ży­ciu. Zdo­by­wa­nie in­for­ma­cji jest kosz­tow­ne i nie­wie­lu lu­dzi pra­gnie po­świę­cać swój wol­ny czas na ana­li­zo­wa­nie kur­sów gieł­do­wych, wy­ni­ków fun­du­szy oraz cen wszyst­kie­go – od ener­gii elek­trycz­nej przez ogrze­wa­nie miesz­kań aż do li­nii ko­le­jo­wych itd.

De­re­gu­la­cja i pry­wa­ty­za­cja nie bar­dzo spraw­dzi­ły się w Szwe­cji rów­nież z po­wo­du pro­ble­mów z uzy­ska­niem wia­ry­god­nej in­for­ma­cji. Przy­kła­do­wo, jed­no z ba­dań wy­ka­za­ło, że de­re­gu­la­cja do­pro­wa­dzi­ła do wzro­stu cen w pię­ciu ob­sza­rach na sześć (elek­trycz­ność, usłu­gi pocz­to­we, lot­nic­two pa­sa­żer­skie, ko­le­je i usłu­gi tak­sów­ko­we). Spraw­dzi­ła się ona głów­nie w te­le­ko­mu­ni­ka­cji, gdyż ceny ro­sły tam wol­niej niż in­fla­cja, cho­ciaż zwięk­sza­ły się no­mi­nal­nie100. Po­dob­nie jak w przy­pad­ku fun­du­szy eme­ry­tal­nych, nie­wie­lu lu­dzi de­cy­du­je się na zmia­nę do­staw­cy ener­gii elek­trycz­nej (zmie­ni­ło go tyl­ko 10 proc. użyt­kow­ni­ków)101. W opi­nii pu­blicz­nej do­mi­nu­je prze­ko­na­nie, że de­re­gu­la­cja przy­nio­sła wzrost cen i po­gor­sze­nie ja­ko­ści usług. Przy­kła­dem może być ko­lej. Gdy rząd zde­cy­do­wał się na wpro­wa­dze­nie kon­ku­ren­cyj­nych prze­tar­gów na li­nie ko­le­jo­we, wie­le po­łą­czeń zli­kwi­do­wa­no, czę­sto też trze­ba było zmie­niać fir­my przy prze­siad­kach, co może utrud­niać po­dró­żo­wa­nie i zwięk­szać jego kosz­ty.

Ryn­ko­wi li­be­ra­ło­wie za­wsze mogą kry­ty­ko­wać Szwe­cję z czy­sto ide­olo­gicz­ne­go punk­tu wi­dze­nia, twier­dząc, że po­wszech­ność świad­czeń oraz pu­blicz­ne za­pew­nia­nie dóbr ogra­ni­cza na­szą wol­ność. We współ­cze­snych spo­łe­czeń­stwach lu­dzie są jed­nak bar­dziej prag­ma­tycz­ni (o ile nie mamy do czy­nie­nia z ja­kimś po­waż­nym kry­zy­sem). Znacz­na więk­szość Szwe­dów jest szczę­śli­wa, że pła­cą po­ło­wę tego co Ame­ry­ka­nie na ochro­nę zdro­wia i do­sta­ją prze­cięt­nie lep­szej ja­ko­ści usłu­gi, na­wet je­że­li ozna­cza to, że tra­cą w ten spo­sób „wol­ność” wy­bo­ru fir­my ubez­pie­cze­nio­wej. Na­wet w USA wie­le umów o pra­cę ma już klau­zu­lę o ubez­pie­cze­niu zdro­wot­nym, a więc i tam wy­bór nie jest oczy­wi­sty, nie mó­wiąc już o tym, że wie­lu oby­wa­te­li tego kra­ju nie stać na ubez­pie­cze­nie zdro­wot­ne albo się im go od­ma­wia ze wzglę­du na ich stan zdro­wia. Czter­dzie­ści mi­lio­nów Ame­ry­ka­nów po­zo­sta­je za­tem bez żad­ne­go za­bez­pie­cze­nia na wy­pa­dek cho­ro­by, co sta­no­wi pię­cio­krot­ność wszyst­kich miesz­kań­ców Szwe­cji. Szwe­dzi, jak i więk­szość in­nych spo­łe­czeństw, wolą sys­tem dzia­ła­ją­cy w mia­rę efek­tyw­nie, któ­ry daje usłu­gi do­brej ja­ko­ści za ni­ską cenę, od sys­te­mu, któ­ry pod wzglę­dem efek­tyw­no­ści wy­glą­da sła­bo, ale le­piej speł­nia za­ło­że­nia dok­try­nal­ne ryn­ko­wo-li­be­ral­nej ide­olo­gii.

Mój ar­ty­kuł przed­sta­wia Szwe­cję w po­zy­tyw­nym świe­tle, nie zna­czy to jed­nak, że nie ma tam żad­nych pro­ble­mów. Naj­więk­szym z nich jest skraj­na dys­kry­mi­na­cja imi­gran­tów na ryn­ku pra­cy. Cen­tro­pra­wi­ca nie­chęt­nie obar­cza od­po­wie­dzial­no­ścią sek­tor pry­wat­ny i kon­cen­tru­je się na mo­ty­wo­wa­niu imi­gran­tów do szyb­kie­go po­dej­mo­wa­nia pra­cy, za­miast za­chę­cać fir­my do za­trud­nie­nia ich więk­szej licz­by. So­cjal­de­mo­kra­ci wi­dzą roz­wią­za­nie w szko­le­niach za­wo­do­wych i w na­uce ję­zy­ka dla imi­gran­tów. Obie stro­ny mają więc skłon­ność do kon­cen­tro­wa­nia się na imi­gran­tach, a nie na dys­kry­mi­nu­ją­cych ich przed­się­bior­stwach. Jest to zło­żo­ny pro­blem i za­słu­gu­je na osob­ny ar­ty­kuł.

Ho­mo­ge­nicz­ność Pol­ski spra­wia, że aku­rat ta kwe­stia ra­czej nie bę­dzie mia­ła wpły­wu na pol­ską po­li­ty­kę w przy­szło­ści. Po­la­cy mogą na­uczyć się od Szwe­cji tego, że mi­tem jest twier­dze­nie, ja­ko­by nie moż­na było pod­no­sić po­dat­ków i za­pew­niać hoj­nych świad­czeń spo­łecz­nych bez szko­dze­nia wzro­sto­wi go­spo­dar­cze­mu. Prze­ciw­nie, in­we­sty­cje pu­blicz­ne w zdro­wie, wy­kształ­ce­nie i sprzy­ja­ją­ce za­trud­nie­niu lud­no­ści zwięk­sza­ją po­ziom ka­pi­ta­łu ludz­kie­go i dla­te­go praw­do­po­dob­nie przy­czy­nia­ją się do zwięk­sza­nia wzro­stu. Po­nad­to waż­niej­sza od ogól­ne­go po­zio­mu po­dat­ków wy­da­je się sta­bil­ność. Szwedz­kie li­be­ral­no-ryn­ko­we re­for­my za­wie­ra­ją­ce też zmia­ny w po­dat­kach do­pro­wa­dzi­ły do za­pa­ści go­spo­dar­czej i od­pły­wu in­we­sty­cji. Po od­zy­ska­niu rów­no­wa­gi fi­nan­so­wej i kon­tro­li nad in­fla­cją ka­pi­tał po­wró­cił, po­nie­waż waż­niej­sze od po­zio­mu po­dat­ków są zdol­no­ści do­brze wy­kształ­co­nych pra­cow­ni­ków, do­bra in­fra­struk­tu­ra i sta­bil­ność go­spo­dar­cza.

Prze­ło­żył Ry­szard Szar­fen­berg

Folkhemmet w erze globalizacji

Anna De­lick

Choć Szwe­dzi by­najm­niej nie są wol­ni od de­wia­cji na­cjo­na­li­zmu, sam ter­min na­tion (na­ród) uży­wa­ny jest tu bar­dzo rzad­ko i tyl­ko przy szcze­gól­nie uro­czy­stych oka­zjach. W co­dzien­nym ję­zy­ku uży­wa się słów folk (lud; tak­że: lud­ność, lu­dzie) i sam­häl­le (spo­łe­czeń­stwo)102.

Zu­peł­nie fun­da­men­tal­ny dla współ­cze­snej hi­sto­rii Szwe­cji ter­min fol­khem­met (dom ludu) – nie­ustan­nie dys­ku­to­wa­ny w cią­gu ostat­nich osiem­dzie­się­ciu dwóch lat (sic!) – wbrew po­zo­rom nie jest wy­na­laz­kiem so­cjal­de­mo­kra­cji. Jako pierw­szy użył go Man­fred Björ­kqu­ist, przy­wód­ca ru­chu od­no­wy (ung­kyr­ko­rörel­sen) w lu­te­rań­skim Ko­ście­le szwedz­kim (Sven­ska kyr­kan) i póź­niej­szy bi­skup die­ce­zji sztok­holm­skiej. Od nie­go za­po­ży­czył ów ter­min bar­dzo kon­ser­wa­tyw­ny po­li­tyk i po­li­to­log uni­wer­sy­te­tu w Up­psa­li (bar­dziej zresz­tą ce­nio­ny w Niem­czech niż w Szwe­cji), Ru­dolf Kjel­lén.

Ernst Wig­forss, je­den z czo­ło­wych teo­re­ty­ków racz­ku­ją­cej wów­czas szwedz­kiej so­cjal­de­mo­kra­cji (póź­niej­szy mi­ni­ster fi­nan­sów do roku 1949) wy­słu­chał kil­ku wy­kła­dów Kjel­léna i za­po­znał z tym ter­mi­nem Per Al­bin Hans­so­na (póź­niej­sze­go pre­mie­ra w la­tach 1932­–46). Hans­son – zda­ją­cy so­bie spra­wę, jak wiel­ką rolę od­gry­wa w po­li­ty­ce wi­zja – wła­śnie szu­kał ja­kiejś zgrab­nej me­ta­fo­ry, któ­ra po­łą­czy­ła­by wy­ma­rzo­ny, spra­wie­dli­wy „dom” z na­cjo­na­li­zmem i so­cja­li­zmem. Po­cząt­ko­wo my­ślał o „domu oby­wa­te­li” (med­bor­gar­hem­met), ale osta­tecz­nie zde­cy­do­wał się na fol­khem­met. Po raz pierw­szy użył tego okre­śle­nia w cza­sie par­la­men­tar­nej de­ba­ty w roku 1928. Mó­wił wte­dy o za­stą­pie­niu Szwe­cji po­dzie­lo­nej kla­so­wo Szwe­cją fol­khem­met, o bu­do­wie wspól­ne­go, ro­dzin­ne­go domu, w któ­rym nie bę­dzie bę­kar­tów ani po­dzia­łu na gra­bią­cych i gra­bio­nych.

Po­nie­waż Szwe­cja jest w Pol­sce kra­jem dość mi­tycz­nym, ko­niecz­na jest tu jed­na uwa­ga. Wśród eli­ty two­rzą­cej szwedz­ką so­cial­de­mo­kra­cję nie były po­pu­lar­ne teo­rie o ko­niecz­no­ści re­wo­lu­cji, dyk­ta­tu­ry pro­le­ta­ria­tu itd. Gdy stu­dent nauk przy­rod­ni­czych uni­wer­sy­te­tu w Up­psa­li Hjal­mar Bran­ting wy­gła­szał swo­ją sław­ną mowę w ro­bot­ni­czym klu­bie w Gävle (1886), wy­raź­nie mó­wił o opa­no­wa­niu pań­stwa dro­gą de­mo­kra­tycz­ną i par­la­men­tar­ną, a nie przy po­mo­cy za­mie­szek ulicz­nych. Na Bran­tin­ga duży wpływ miał nie­miec­ki Ka­the­der­so­zia­li­smus (Schmol­ler, G.F. Knapp, Adolph Wa­gner) – tę na­zwę człon­kom Ve­re­in für So­zial­po­li­tik nada­li ich prze­ciw­ni­cy: li­be­ra­ło­wie, gdyż so­cja­lizm ów kwitł na uni­wer­sy­tec­kich ka­te­drach. Bran­ting pod­kre­ślał, że to Gu­stav von Schmol­ler na­mó­wił Bi­smarc­ka do wpro­wa­dze­nia pierw­szych ubez­pie­czeń so­cjal­nych. Na póź­niej­szych szwedz­kich so­cjal­de­mo­kra­tów wiel­ki wpływ miał też kom­plet­nie dziś za­po­mnia­ny gu­ild-so­cia­lism oraz Fa­bian So­cie­ty – przy­po­mnę, że to­wa­rzy­stwo na­zwę swą wzię­ło od Fa­biu­sa Cunc­ta­to­ra, któ­ry też nie był zwo­len­ni­kiem czy­nów po­śpiesz­nych. Gdy Be­atri­ce Webb opu­bli­ko­wa­ła swo­ją hi­sto­rię związ­ków za­wo­do­wych, pra­cę tę na­tych­miast prze­tłu­ma­czył na szwedz­ki Fre­drik Ster­ky, któ­ry w trzy lata póź­niej zo­stał wy­bra­ny na pierw­sze­go prze­wod­ni­czą­ce­go LO (Or­ga­ni­za­cji Kra­jo­wej) szwedz­kich związ­ków za­wo­do­wych. Ernst Wig­forss i Mal­te Ja­cob­son już w cza­sach stu­diów na uni­wer­sy­te­cie w Lund fa­scy­no­wa­li się fa­bia­ni­zmem. Wi­gro­fss, en­tu­zja­sta gu­ild-so­cia­li­smu opu­bli­ko­wał na jego te­mat pra­cę In­du­striell de­mo­kra­ti (1920). Póź­niej, już jako do­cent, za­fra­po­wał się ame­ry­kań­skim prag­ma­ty­zmem i pro­pa­go­wał pra­ce Joh­na De­weya.

I tu mamy dru­gą róż­ni­cę mię­dzy szwedz­ką a np. ro­syj­ską so­cjal­de­mo­kra­cją. Nie cho­dzi o to, że wie­lu szwedz­kich twór­ców so­cjal­de­mo­kra­cji po­cho­dzi­ło z naj­wyż­szych warstw spo­łecz­nych (wspo­mnia­ny Ster­ky z ro­dzi­ny mi­lio­ne­rów, Bran­ting był sy­nem pro­fe­so­ra), gdyż to zda­rza­ło się i w in­nych kra­jach. Waż­ne, że wszy­scy za­ło­ży­cie­le byli ludź­mi bar­dzo wy­kształ­co­ny­mi. Wpraw­dzie Au­gust Palm, Per Al­bin Hans­son i Gu­stav Möl­ler byli sa­mo­uka­mi o wiel­kiej wie­dzy, ale ota­cza­li ich lu­dzie do­głęb­nie wy­kształ­ce­ni na świet­nych uczel­niach, zna­ją­cy świat i ję­zy­ki. Peł­ne wyż­sze wy­kształ­ce­nie mie­li też ko­lej­ni przy­wód­cy szwedz­kiej so­cjal­de­mo­kra­cji: Tage Er­lan­der, Olof Pal­me i In­gvar Carls­son. Do­pie­ro w na­szych cza­sach na cze­le par­tii sta­nę­li inni lu­dzie: Göran Per­s­son, któ­ry stu­diów nie ukoń­czył, i Mona Sah­lin, któ­ra nig­dy nie stu­dio­wa­ła. Acz­kol­wiek nie fe­ty­szy­zu­ję wyż­sze­go wy­kształ­ce­nia, nie mogę po­mi­nąć fak­tu, że jego brak ma zna­cze­nie dla czę­ści co­raz le­piej wy­kształ­co­ne­go elek­to­ra­tu. Ha­sło Fa­bian So­cie­ty: Agi­ta­te, pro­pa­ga­te, edu­ca­te! spo­wo­do­wa­ło, że szwedz­kim so­cjal­de­mo­kra­tom od po­cząt­ku bli­ska była idea kształ­ce­nia ro­bot­ni­ków i że nie­ste­ty wy­ka­zy­wa­li pre­dy­lek­cję do tzw. in­ży­nie­rii spo­łecz­nej. Z kształ­ce­niem nie było pro­ble­mu, gdyż Szwe­cja od po­cząt­ku XVIII wie­ku nie mia­ła anal­fa­be­tów. Przy­czy­ni­ła się do tego dość nie­przy­jem­na pro­ce­du­ra „prze­słu­chań do­mo­wych” (hus­för­hör) – księ­ża (präster) Sven­ska kyr­kan cho­dzi­li po pro­stu po do­mach swo­jej pa­ra­fii i spraw­dza­li umie­jęt­ność czy­ta­nia Bi­blii oraz ka­te­che­zy Lu­tra z ko­men­ta­rza­mi. Od roku 1868 dzia­ła­ły już w Szwe­cji cha­rak­te­ry­stycz­ne tyl­ko dla państw nor­dyc­kich, a prze­zna­czo­ne głów­nie dla chłop­skiej mło­dzie­ży, lu­do­we szko­ły wyż­sze (fol­khög­sko­lor) – zresz­tą do dnia dzi­siej­sze­go ist­nie­je ich aż 148. So­cjal­de­mo­kra­ci zda­wa­li so­bie jed­nak spra­wę, że od ro­bot­ni­ka nie moż­na wy­ma­gać, aby na kil­ka zi­mo­wych mie­się­cy prze­rwał pra­cę za­rob­ko­wą i po­szedł na se­mestr lu­do­wej szko­ły wyż­szej. Dla­te­go już w roku 1912 stwo­rzy­li pierw­szą wła­sną or­ga­ni­za­cję sa­mo­kształ­ce­nio­wą, ABF (Ar­be­tar­nas bild­nings­för­bund) z jej sław­ny­mi stu­die­cir­klar (kół­ka­mi stu­dyj­ny­mi) – w roku 2008 w ABF dzia­ła­ło 91 330 stu­die­cir­klar, w któ­rych bra­ło udział 749 124 uczest­ni­ków (na 9 354 000 miesz­kań­ców Szwe­cji), a trze­ba do­dać, że ABF jest tyl­ko jed­nym z dzie­wię­ciu związ­ków sa­mo­kształ­ce­nio­wych.

Bu­do­wa domu

Per Al­bin Hans­son był pre­mie­rem od roku 1932 do 1946, kie­dy to, wra­ca­jąc do domu, zmarł na przy­stan­ku tram­wa­jo­wym (po­ru­szał się wła­śnie tym środ­kiem lo­ko­mo­cji). Od po­cząt­ku lat 30. XX wie­ku ru­szy­ła więc bu­do­wa fol­khem­met. W roku 1935 wpro­wa­dzo­no folk­pen­sion – gwa­ran­to­wa­na eme­ry­tu­ra dla tych wszyst­kich, któ­rzy nie pra­co­wa­li i nie wy­pra­co­wa­li so­bie nor­mal­nych świad­czeń. W roku 1938 – dwu­ty­go­dnio­wy urlop dla każ­de­go za­trud­nio­ne­go (dziś jest to 5 ty­go­dni płat­ne­go urlo­pu). W roku 1948 – barn­bi­drag, za­sił­ki na każ­de dziec­ko, nie­za­leż­ne od do­cho­dów ro­dzi­ców. So­cjal­de­mo­kra­tycz­na idea trans­fe­rów ho­ry­zon­tal­nych („dla każ­de­go”) jest bar­dzo trud­na do zro­zu­mie­nia dla Po­la­ków. By­łam kie­dyś świad­kiem na­rze­kań pol­skie­go imi­gran­ta, że taki sam barn­bi­drag do­sta­je dziec­ko mi­lio­ne­ra i bez­ro­bot­ne­go. Przy­słu­chu­ją­ca się tej je­re­mia­dzie zwy­kła szwedz­ka ko­bie­ta wy­ja­śni­ła obu­rzo­ne­mu Po­la­ko­wi, że to bar­dzo pro­ste: gdy­by za­si­łek ten przy­słu­gi­wał tyl­ko bied­nym, był­by jał­muż­ną, a dzie­ci nie wol­no styg­ma­ty­zo­wać.

W roku 1955 przy­szedł czas na roz­bu­do­wę pu­blicz­nej służ­by zdro­wia i po­wszech­ne ubez­pie­cze­nie zdro­wot­ne: przy­słu­gu­je ono każ­de­mu miesz­kań­co­wi Szwe­cji, nie­za­leż­nie od tego, czy pra­cu­je, czy nie. Po­nie­waż o szwedz­kiej służ­bie zdro­wia opo­wia­da­ne są w Pol­sce ja­kieś ba­jecz­ki, na­le­ży może to wresz­cie wy­ja­śnić. Służ­ba zdro­wia utrzy­my­wa­na jest przez wła­dze wo­je­wódz­kie (land­sting). W tej chwi­li w wo­je­wódz­twie sztok­holm­skim wi­zy­ta u le­ka­rza ogól­ne­go kosz­tu­je 150 ko­ron, a u spe­cja­li­sty – 300 ko­ron (zle­co­ne ba­da­nia są z re­gu­ły dar­mo­we) – resz­tę do­pła­ca kasa ubez­pie­czeń. Jed­nak w cia­gu roku moż­na na usłu­gi le­kar­skie wy­dać tyl­ko 900 ko­ron (ca 350 zł), po­tem otrzy­mu­je się fri­kort, kar­tę upo­waż­nia­ją­cą do bez­płat­nych wi­zyt u wszel­kich le­ka­rzy. Po­nie­waż w Sztok­hol­mie za­trud­nio­na le­gal­nie sprzą­tacz­ka za­ra­bia 18,5–19 tys. ko­ron mie­sięcz­nie, nikt nie może po­wie­dzieć, że 900 ko­ron r o c z n i e to opła­ta wy­gó­ro­wa­na. Koszt wi­zy­ty u le­ka­rza jest za­wsze taki sam, nie­za­leż­nie czy jest to pu­blicz­na służ­ba zdro­wia, czy prak­ty­ka pry­wat­na. Po­dob­nie do­fi­nan­so­wy­wa­ne są le­kar­stwa – po prze­kro­cze­niu pew­nej sumy otrzy­mu­je się fri­kort i wszyst­kie le­kar­stwa do­sta­je­my gra­tis.

W po­ło­wie lat 50. XX wie­ku, wo­bec li­kwi­da­cji czę­ści ko­lek­tyw­nych do­mów star­ców, za­czę­to roz­bu­do­wy­wać hem­tjän­sten – gmin­ną po­moc dla sta­rusz­ków w ich wła­snych do­mach bądź miesz­ka­niach. Wo­bec bar­dzo wy­so­kiej prze­cięt­nej dłu­go­ści ży­cia Szwe­dów po­trze­by te ro­sły la­wi­no­wo. W po­ło­wie lat 50. XX wie­ku gmi­ny za­trud­nia­ły tyl­ko oko­ło pię­ciu ty­się­cy ta­kich po­moc­ni­ków; w roku 1989 – już sto dzie­sięć ty­się­cy. Choć dziś za­kres hem­tjän­sten za­le­ży od oce­nia­nej przez ko­mi­sję kon­dy­cji sta­rusz­ka, to i tak służ­ba ta sta­no­wi z re­gu­ły naj­więk­szą po­zy­cję w bu­dże­cie każ­dej gmi­ny, wyż­szą niż szkol­nic­two (choć w szwedz­kich szko­łach dzie­ci do­sta­ją za dar­mo pod­ręcz­ni­ki i wszel­kie ma­te­ria­ły pi­śmien­ni­cze, a naj­czę­ściej tak­że dar­mo­we lun­che).

Stop­nio­wo wdra­ża­no też sze­reg bez­płat­nych uła­twień dla in­wa­li­dów, choć do­pie­ro w roku 1972 przy­ję­to hoj­ny pro­gram Sam­häl­le för alla (Spo­łe­czeń­stwo dla wszyst­kich). Dziś in­wa­li­dzi mają oso­bi­stych asy­sten­tów (w ra­zie po­trze­by przez całą dobę). Je­że­li in­wa­li­da pra­cu­je, jego miej­sce pra­cy jest sto­sow­nie za­adap­to­wa­ne, a asy­sten­ci jeż­dżą z nim oczy­wi­ście do pra­cy, ale tak­że na urlop i wy­jaz­dy re­kre­acyj­ne. Sama mam przy­ja­ciół­kę ze stward­nie­niem roz­sia­nym – gdy wy­jeż­dża na re­ha­bi­li­ta­cję na Wy­spy Ka­na­ryj­skie (Szwe­cja ma tam wła­sne ośrod­ki), to­wa­rzy­szą jej za­wsze dwie asy­stent­ki. Ad­ap­ta­cja miesz­kań (łóż­ka z pod­no­śni­ka­mi, spe­cjal­na to­a­le­ta, pod­no­szo­ny i opusz­cza­ny pie­cyk ku­chen­ny itp.) jest też bez­płat­na.

Wpro­wa­dzo­no rów­nież po­moc dla stu­den­tów (stu­die­me­del). Na­wia­sem mó­wiąc, o men­tal­no­ścio­wej róż­ni­cy mię­dzy Pol­ską i Szwe­cją może świad­czyć to, że ża­den przed­sta­wi­ciel szwedz­kiej pra­wi­cy na­wet nie śmiał za­pro­po­no­wać, by szwedz­kie stu­dia dla miesz­kań­ców Szwe­cji mo­gły być płat­ne. Dziś stu­die­me­del skła­da się z czę­ści bez­zwrot­nej (stu­die­bi­drag), jak gdy­by daru pań­stwa dla każ­de­go stu­den­ta, i czę­ści zwrot­nej (stu­die­lån), a więc wła­ści­wej po­życz­ki stu­denc­kiej. W chwi­li obec­nej i w prze­li­cze­niu na zło­tów­ki ta część bez­zwrot­na to 1118 zł mie­sięcz­nie, a część zwrot­na – 2140 zł mie­sięcz­nie. Ma­jąc ta­nie miesz­ka­nie, moż­na za te pie­nią­dze skrom­nie wy­żyć, ale oczy­wi­ście nie wy­star­cza to na wa­ka­cje, a więc wte­dy szwedz­cy stu­den­ci pra­cu­ją. Nie­za­li­cze­nie se­me­stru skut­ku­je na­tych­mia­sto­wym wstrzy­ma­niem wy­pła­ty stu­die­me­del. W roku 2009 stu­die­me­del otrzy­my­wa­ło 412 ty­się­cy osób, co kosz­to­wa­ło 18,5 mi­liar­dów ko­ron.

Pra­wie wszyst­kie te re­for­my za­po­cząt­ko­wał naj­bliż­szy współ­pra­cow­nik pre­mie­ra Hans­so­na, wie­lo­let­ni mi­ni­ster spraw so­cjal­nych Gu­stav Möl­ler, w spo­łe­czeń­stwie ubó­stwia­ny i na­zy­wa­ny So­cial-Sve­ri­ges ska­pa­re (twór­ca so­cjal­nej Szwe­cji). W for­mie cie­ka­wost­ki nad­mie­nię, że Möl­le­ro­wi pod­le­ga­ła też taj­na po­li­cja bez­pie­czeń­stwa. To wła­śnie Möl­ler – bę­dą­cy pod wpły­wem duń­skich so­cjal­de­mo­kra­tów (C.V. Bram­næs, K.K. Ste­inc­ke) – był zwo­len­ni­kiem wca­le roz­sąd­nej tezy, że fi­nan­so­wa­na z wy­so­kich po­dat­ków po­li­ty­ka so­cjal­na tyl­ko wte­dy bę­dzie mia­ła po­wszech­ne po­par­cie, gdy nie bę­dzie punk­to­wą do­bro­czyn­no­ścią, ale gdy będą ko­rzy­stać z niej wszy­scy.

Eko­no­mi­sta z Wro­cła­wia

Ru­dolf Me­id­ner103 (1914–2005) uro­dził się w ów­cze­snym Bre­slau w za­moż­nej ro­dzi­nie dok­to­ra praw. Jak to wów­czas czę­sto by­wa­ło, chło­piec z miesz­czań­sko-in­te­li­genc­kiej ro­dzi­ny zo­stał so­cjal­de­mo­kra­tą. Po doj­ściu Hi­tle­ra do wła­dzy zna­lazł się w Sztok­hol­mie, gdzie stu­dio­wał ma­te­ma­ty­kę (po­zo­sta­ła ona jego wiel­ką pa­sją), eko­no­mię i fi­lo­zo­fię. Zna­lazł się oczy­wi­ście pod wpły­wem sław­nej sztok­holm­skiej szko­ły eko­no­micz­nej, a po dy­plo­mie Gun­nar Myr­dal za­pro­po­no­wał mu asy­sten­tu­rę w In­sty­tu­cie Ba­da­nia Ko­niunk­tu­ry. Me­id­ner wo­lał jed­nak pójść do sek­to­ra pry­wat­ne­go. W roku 1945 Me­id­ne­ra spo­tkał mło­dy związ­ko­wy eko­no­mi­sta Gösta Rehn i za­pro­po­no­wał mu współ­pra­cę nad mo­de­lo­wa­niem ryn­ku pra­cy. Tak na­ro­dził się sław­ny mo­del Reh­na-Me­id­ne­ra, za­pre­zen­to­wa­ny w na­pi­sa­nej w 1951 roku pra­cy Fack­före­ning­srörel­sen och den ful­la sys­sel­sät­t­nin­gen (Ruch związ­ków za­wo­do­wych i peł­ne za­trud­nie­nie), któ­ry rzą­dzą­ca so­cjal­de­mo­kra­cja przy­ję­ła wkrót­ce za pod­sta­wę swo­jej po­li­ty­ki. Przy­czy­nił się do tego Gun­nar Sträng, le­gen­dar­ny w Eu­ro­pie szwedz­ki mi­ni­ster fi­nan­sów, peł­nią­cy tę funk­cję przez dwa­dzie­ścia je­den lat (sic!), któ­ry wcze­śniej też był dzia­ła­czem związ­ków za­wo­do­wych. Mó­wiąc naj­ogól­niej, mo­del Reh­na-Me­id­ne­ra opie­ra się na czte­rech fi­la­rach.

1) So­li­dar­na po­li­ty­ka pła­co­wa – lika lön för lika ar­be­te (za taką samą pra­cę taka sama pła­ca we wszyt­kich fir­mach na te­re­nie kra­ju). Me­id­ner ar­gu­men­to­wał, że jest to nie tyl­ko zgod­ne z ele­men­tar­nym po­czu­ciem spra­wie­dli­wo­ści, ale oczysz­cza go­spo­dar­kę – fir­my gor­sze, zmu­szo­ne do pła­ce­nia wy­na­gro­dzeń ta­kich jak fir­my lep­sze, albo pod­nio­są swo­ją efek­tyw­ność, albo wy­pad­ną z ryn­ku przez ban­kruc­two. Rów­no­cze­śnie cen­tral­ne ro­ko­wa­nia pła­co­we, usta­la­ją­ce je­den li­mit pod­wyż­ki płac, unie­moż­li­wia­ły pra­cow­ni­kom z naj­efek­tyw­niej­szych branż i firm do­ma­ga­nia się wyż­szych po­bo­rów.

2) Ak­tyw­ne kształ­to­wa­nie ryn­ku pra­cy (kur­sy za­wo­do­we i prze­kwa­li­fi­ko­wu­ją­ce, dziś ku­po­wa­ne na­wet na wyż­szych uczel­niach; zwrot wszyst­kich kosz­tów prze­pro­wadz­ki „za pra­cą” itd.).

3) Dość ega­li­tar­na po­li­ty­ka pła­co­wa. Tak­że w dzi­siej­szej Szwe­cji, gdy np. syn wy­kwa­li­fi­ko­wa­ne­go elek­try­ka ukoń­czy stu­dia hu­ma­ni­stycz­ne, dość praw­do­po­dob­ne jest, że cze­ka go fi­nan­so­wa de­kla­sa­cja, gdyż czę­sto bę­dzie za­ra­biał mniej niż papa elek­tryk.

4) So­li­dar­ny ry­nek pra­cy i wy­so­kie ubez­pie­cze­nia od bez­ro­bo­cia.

Za­uważ­my tu jed­ną oso­bli­wość. Rzą­dzą­ce Szwe­cją eli­ty za­wsze były świa­do­me eks­tre­mal­ne­go uza­leż­nia­nia Szwe­cji od eks­por­tu. Dla­te­go mo­del Reh­na-Me­id­ne­ra gwa­ran­to­wał pra­cow­ni­kom tryg­ghet på ar­bet­smark­na­den (bez­pie­czeń­stwo na ryn­ku pra­cy), co by­najm­niej nie jest tym sa­mym, co an­stäl­l­ning­stryg­ghet (bez­pie­czeń­stwo za­trud­nie­nia). Mo­del ten był zbli­żo­ny do dzi­siej­szej duń­skiej fle­xi­cu­ri­ty. Szwedz­ki pra­co­bior­ca mógł być znacz­nie ła­twiej zwol­nio­ny niż nie­miec­ki, nie mó­wiąc już o fran­cu­skim. Tyle tyl­ko, że z Kasy Bez­ro­bo­cia otrzy­my­wał 80 proc. swo­ich po­bo­rów, a pań­stwo za­pew­nia­ło mu uzy­ska­nie no­wych kwa­li­fi­ka­cji i ewen­tu­al­ną prze­pro­wadz­kę „za pra­cą”. Do­pie­ro w koń­cu lat 70., gdy na sku­tek kry­zy­su ener­ge­tycz­ne­go tak­że w Szwe­cji wzro­sło bez­ro­bo­cie, związ­ki za­wo­do­we prze­ko­na­ły się, że szan­se zna­le­zie­nia pra­cy przez pięć­dzie­się­cio­pię­cio­lat­ka z cho­rym ser­cem czy pięć­dzie­się­cio­lat­ki z bo­lą­cym krę­go­słu­pem są żad­ne. W do­dat­ku kasy bez­ro­bo­cia były wów­czas ad­mi­ni­stro­wa­ne przez związ­ki za­wo­do­we, któ­re były wręcz ma­te­rial­nie za­in­te­re­so­wa­ne, aby ubez­pie­cze­nia od bez­ro­bo­cia wy­pła­cać jak naj­kró­cej. Wte­dy to szwedz­kie związ­ki za­wo­do­we wy­wal­czy­ły so­bie LAS (La­gen om an­stäl­l­nings­skydd – Pra­wo o ochro­nie za­trud­nie­nia), opar­te na za­sa­dzie: sist in – först ut (ostat­ni przy­szedł – pierw­szy pój­dzie). W myśl tej za­sa­dy, je­że­li już fir­my mu­szą zwal­niać pra­cow­ni­ków, to w pierw­szej ko­lej­no­ści tych o naj­krót­szym sta­żu pra­cy. Obo­wią­zu­ją­cy od roku 1982 LAS ude­rza przede wszyst­kim w mło­dzież, gdyż ze wzglę­dów bio­lo­gicz­nych ma ona naj­krót­szy staż pra­cy, ale też dwu­dzie­sto­pię­cio­let­nia dziew­czy­na ma wie­lo­krot­nie więk­sze szan­se zna­le­zie­nia pra­cy niż ta wspo­mnia­na pięć­dzie­się­cio­lat­ka ze skłon­no­ścią do wy­pa­da­nia dys­ków krę­go­wych.

Odej­ście w Szwe­cji od cen­tral­nych ne­go­cja­cji pła­co­wych – za­cho­wa­ła je tyl­ko Nor­we­gia – do ne­go­cjo­wa­nia bran­żo­wych ukła­dów zbio­ro­wych zmniej­szy­ło nie­co ega­li­ta­ryzm pła­co­wy (dziś jest on naj­wyż­szy w Nor­we­gii i Da­nii), co ude­rzy­ło w związ­ki sła­be, zwłasz­cza gru­pu­ją­ce ko­bie­ty (war­to pa­mię­tać, że Szwe­cja ma naj­wyż­szy pro­cent pra­cu­ją­cych ko­biet na świe­cie). Jest on jed­nak nadal znacz­nie wyż­szy niż w Niem­czech czy Fran­cji, nie mó­wiąc już o kra­jach an­glo­sa­skich.

Pro domo sua

Pro­fe­sor Prin­ce­ton Uni­ver­si­ty, Jo­nas Pon­tus­son, za­uwa­żył kie­dyś – jesz­cze gdy był pro­fe­so­rem na Cor­nell – że bu­do­wa fol­khem­met wy­ma­ga­ła kil­ku prze­sła­nek ist­nie­ją­cych tyl­ko w pań­stwach nor­dyc­kich. Prze­słan­ki te od­no­to­wa­no zresz­tą w sze­re­gu prac in­nych au­to­rów. Oto one:

Szwe­cja jest lu­te­rań­skim spo­łe­czeń­stwem chłop­skim i z ge­ne­alo­gii tej Szwe­dzi są bar­dzo dum­ni. Pol­skie po­gar­dli­we po­ła­jan­ki (wsiok, bu­rak itp.) są wręcz nie­prze­tłu­ma­czal­ne na ję­zyk szwedz­ki104. Szwe­cja nig­dy nie zna­ła pod­dań­stwa, choć ist­nie­ją­cy do roku 1944 sys­tem for­nal­ski (sta­tar­sys­te­met) nie był żad­nym ra­jem105. Gdy pol­skich chło­pów sprze­da­wa­no ra­zem z wio­ska­mi jak by­dło, szwedz­cy bön­der za­sia­da­li w par­la­men­cie. Wiej­skie lu­te­rań­skie zbo­ry (for­sam­lin­gar) ce­cho­wał też bar­dzo sil­ny duch so­li­da­ry­zmu.

Szwe­dzi od dziec­ka są tre­no­wa­ni w pra­cy ze­spo­ło­wej, co bar­dzo dzi­wi pol­skich imi­gran­tów. In­dy­wi­du­alizm nig­dy nie był ce­nio­ny w tym kra­ju. Wpraw­dzie po­ję­cie Jan­te­la­gen106 („nie wy­obra­żaj so­bie, że je­steś kimś”) jest wy­na­laz­kiem duń­skie­go pi­sa­rza, ale w Szwe­cji było ono za­wsze sil­nie obo­wią­zu­ją­cą nor­mą. Szwe­cja jest na pew­no jed­nym z naj­bar­dziej ega­li­tar­nych kra­jów na świe­cie. Nie cho­dzi o współ­czyn­nik Gi­nie­go – któ­ry dziś jest ko­rzyst­niej­szy dla Da­nii, Fin­lan­dii i Nor­we­gii – ale o to coś, „co wisi w po­wie­trzu”. Szwedz­ka in­te­li­gen­cja nie była szla­chec­kie­go, ale miesz­czań­skie­go po­cho­dze­nia: nie mia­ła po­czu­cia na­ro­do­wej mi­sji i nie cier­pia­ła za mi­lio­ny. Szwedz­ki ro­bot­nik nie czu­je się gor­szy od pro­fe­so­ra uni­wer­sy­te­tu (bo w ze­spo­le po­trzeb­na jest pra­ca i jed­ne­go, i dru­gie­go) i bez naj­mniej­sze­go skrę­po­wa­nia wcho­dzi w odzie­ży ro­bo­czej na lunch do knajp­ki, gdzie już po­ży­wia­ją się wy­żsi urzęd­ni­cy. W Szwe­cji już w la­tach 30. XX wie­ku nie było men­tal­nych po­zo­sta­ło­ści feu­da­li­zmu, któ­re w nie­któ­rych krę­gach pol­skiej in­te­li­gen­cji błą­ka­ją się do tej pory. Tre­no­wa­nie od dziec­ka do pra­cy w ze­spo­le sprzy­ja wzro­sto­wi ka­pi­ta­łu spo­łecz­ne­go – po­wie­dze­nie, że dwóch Szwe­dów to przed­sta­wi­cie­le czte­rech lub pię­ciu sto­wa­rzy­szeń nie jest by­najm­niej żar­tem.

Bu­do­wa fol­khem­met by­ła­by nie­moż­li­wa bez stwo­rze­nia sil­nych, bo­ga­tych i po­li­tycz­nie wpły­wo­wych związ­ków za­wo­do­wych. Jesz­cze dziś na­le­ży do nich 72 pro­cent wszyst­kich za­trud­nio­nych. Rolę związ­ków za­wo­do­wych do­sko­na­le ro­zu­mie­li au­to­rzy pol­skiej trans­for­ma­cji, któ­rzy wpierw uży­li „So­li­dar­no­ści” do osło­ny pla­nu Bal­ce­ro­wi­cza, a po­tem świa­do­mie zła­ma­li związ­kom krę­go­słup. Opar­ty o re­dy­stry­bu­cję fol­khem­met nie był­by prze­cież moż­li­wy bez spe­cjal­nie wy­szko­lo­nej, spraw­nej i nie­prze­kup­nej biu­ro­kra­cji. Spraw­ność szwedz­kiej biu­ro­kra­cji za­wsze bu­dzi­ła po­dziw Niem­ców, a to już wie­le mówi.

Re­asu­mu­jąc, choć je­stem prze­ko­na­na, że nie­któ­re szwedz­kie roz­wią­za­nia by­ły­by moż­li­we do za­sto­so­wa­nia w Pol­sce, to war­to pa­mię­tać, że fol­khem­met wy­wo­łu­je in­stynk­tow­ną nie­na­wiść u więk­szo­ści pol­skich imi­gran­tów w Szwe­cji. Choć sami ra­do­śnie ko­rzy­sta­ją z róż­nych trans­fe­rów, nie mogą znieść, że ko­rzy­sta z nich tak­że ich są­siad, a już zwłasz­cza imi­gran­ci o in­nym ko­lo­rze skó­ry. Po­nad­to do fu­rii do­pro­wa­dza ich sto­sun­ko­wo pła­ska struk­tu­ra szwedz­kich płac.

Trup w sza­fie

W roku 1921 – na zgod­ny wnio­sek wszyst­kich par­tii w Riks­da­gu (nie­ste­ty tak­że so­cjal­de­mo­kra­tów) – po­wstał w Up­psa­li Pań­stwo­wy In­sty­tut Bio­lo­gii Rasy (Sta­tens in­sti­tut för ras­bio­lo­gi). Jego dy­rek­to­rem zo­stał bar­dzo za­słu­żo­ny ra­si­sta, pro­fe­sor me­dy­cy­ny Her­man Lund­borg, któ­ry już w roku 1914 opu­bli­ko­wał stan­dar­do­we „dzie­ło” Ras­bio­lo­gi och ra­shy­gien. Lund­borg był póź­niej nie­zwy­kle ce­nio­ny w III Rze­szy i sam Hi­tler za­dbał o przy­zna­nie mu dok­to­ra­tu ho­no­ris cau­sa uni­wer­sy­te­tu w He­idel­ber­gu (1936). Lund­borg był wy­jąt­ko­wo ra­dy­kal­nym ra­si­stą, gdyż uwa­żał, że ze Szwe­cji po­wi­nien być „wy­eli­mi­no­wa­ny ma­te­riał ge­ne­tycz­ny” wszyst­kich ciem­no­wło­sych, któ­rzy – jego zda­niem – mie­li wro­dzo­ne skłon­no­ści do czy­nów kry­mi­nal­nych. Było to oczy­wi­ście nie­moż­li­we, gdyż na­wet po od­li­cze­niu Sa­mów, ciem­ne wło­sy mia­ła ja­kaś jed­na trze­cia po­pu­la­cji et­nicz­nych Szwe­dów. Na­wia­sem mó­wiąc, w tym sa­mym roku 1921 na wnio­sek Mar­ga­ret San­ger po­wsta­ła w USA Ame­ri­can Birth Con­trol Le­ague.

Choć ter­mi­nu „eu­ge­ni­ka” użył po raz pierw­szy bry­tyj­ski teo­re­tyk Fran­cis Gal­ton, ta pseu­do­nau­ka roz­wi­ja­ła się szcze­gól­nie buj­nie w USA. Nie moż­na jed­nak ukry­wać, że to w cza­sie rzą­dów so­cjal­de­mo­kra­tów wdro­żo­no w Szwe­cji pro­gram ma­so­wych ste­ry­li­za­cji (zwłasz­cza ko­biet) – w la­tach 1934–76 (sic!) wy­ste­ry­li­zo­wa­no 63 ty­sią­ce osób, z cze­go mniej wię­cej po­ło­wę przy­mu­so­wo – i że wiel­ki­mi zwo­len­ni­ka­mi ste­ry­li­za­cji było mał­żeń­stwo Myr­da­lów. Jed­nak Alva i Gun­nar Myr­dal (póź­niej­si lau­re­aci No­bla) w swo­jej gło­śnej pra­cy Kris i be­folk­nings­frågan pro­pa­go­wa­li ste­ry­li­za­cję nie ze wzglę­dów ra­so­wych (byli prze­ciw­ni­ka­mi ra­si­zmu), ale so­cjal­nych – zwłasz­cza osob­ni­ków, któ­rzy prze­ry­wa­ją szko­łę, al­ko­ho­li­ków itd.

Oczy­wi­ście ma­so­we ste­ry­li­za­cje nie były żad­ną szwedz­ką spe­cjal­no­ścią, ste­ry­li­zo­wa­no tak­że w USA, Szwaj­ca­rii, Au­stra­lii, Ho­lan­dii, Ka­na­dzie. W Szwe­cji ze szcze­gól­ną gor­li­wo­ścią ste­ry­li­zo­wa­no tzw. tat­ta­re (Ta­ta­rów). Ta idio­tycz­na na­zwa nie ozna­cza­ła praw­dzi­wych Ta­ta­rów czy Ro­mów, tat­tar­na i Ro­mo­wie czę­sto wcho­dzi­li w ostre kon­flik­ty. „Ta­ta­rzy” mie­li z re­gu­ły ja­kieś miej­sce za­miesz­ka­nia, ale utrzy­my­wa­li się z ob­woź­ne­go han­dlu, rze­mio­sła czy han­dlu koń­mi. W każ­dym ra­zie, gdy ktoś miał ciem­ne wło­sy i pro­wa­dził czę­ścio­wo wę­drow­ny tryb ży­cia, miał ste­ry­li­za­cję ra­czej pew­ną.

Ro­sną­ca bie­da w fol­khem­met

Zaj­mu­ją­cy się pro­ble­ma­ty­ką bie­dy eko­no­mi­sta z uni­wer­sy­te­tu w Lund Da­niel Rau­hut wy­róż­nia aż trzy­na­ście spo­so­bów mie­rze­nia oraz de­fi­nio­wa­nia bie­dy. Nie wcho­dząc w szcze­gó­ły, nad­mie­nię tyl­ko, że w Eu­ro­pie naj­czę­ściej kla­sy­fi­ku­je się jako bied­ne te oso­by, któ­re dys­po­nu­ją do­cho­dem niż­szym niż 50 lub 60 pro­cent śred­nie­go do­cho­du w da­nym kra­ju. W Szwe­cji naj­czę­ściej za bied­nych uzna­je się tych, któ­rzy dys­po­nu­ją do­cho­dem niż­szym niż tzw. nor­ma so­cjal­na, upo­waż­nia­ją­ca do po­bie­ra­nia za­sił­ku so­cjal­ne­go.

W okre­sie 1995–2005 licz­ba tych miesz­kań­ców Szwe­cji, któ­rzy dys­po­nu­ją do­cho­dem niż­szym niż 60 proc. me­dia­ny, wzro­sła z 7 do 10 proc., a w roku 2008 wy­no­si­ła już 11. W tym sa­mym roku 2008 za­si­łek so­cjal­ny – w dzi­siej­szym żar­go­nie biu­ro­kra­tycz­nym zwa­ny för­sörj­nings­stöd – otrzy­my­wa­ło 4,5 proc. szwedz­kiej lud­no­ści. Oczy­wi­ście nie wszy­scy, któ­rzy mają do­chód po­ni­żej nor­my so­cjal­nej, sta­ra­ją się o za­si­łek. Jed­nym nie przy­słu­gu­je on z de­fi­ni­cji, np. stu­den­tom (sko­ro się uczą, to nie są do dys­po­zy­cji ryn­ku pra­cy); inni wolą zbie­rać pusz­ki, pro­sić o pacz­ki żyw­no­ścio­we w Ar­mii Zba­wie­nia czy Ko­ście­le szwedz­kim i wy­naj­mo­wać się do do­ryw­czych prac na czar­no, niż sta­rać się o za­si­łek, któ­ry w szwedz­kim spo­łe­czeń­stwie jest po­wo­dem bar­dzo sil­nej styg­ma­ty­za­cji; jesz­cze inni sta­ra­ją się, ale go nie otrzy­mu­ją. Ra­port Fat­tig­dom i fol­khem­met, opra­co­wa­ny przez IFAU (In­sti­tu­tet för ar­bet­smark­nad­spo­li­tisk utvär­de­ring) wy­ka­zał, że oso­by w wie­ku 19–29 lat znacz­nie ła­twiej otrzy­mu­ją za­si­łek niż oso­by po­wy­żej 50 roku ży­cia, a sa­mot­ni – ła­twiej niż lu­dzie ży­ją­cy w związ­kach. Ła­twiej otrzy­mać po­moc so­cjal­ną i jest ona hoj­niej­sza w gmi­nach bied­nych i pro­win­cjo­nal­nych niż du­żych mia­stach.

Na­le­ży pod­kre­ślić, że za­si­łek so­cjal­ny jest ostat­nią de­ską ra­tun­ku przed nę­dzą. Więk­szość szwedz­kich bez­ro­bot­nych otrzy­mu­je pie­nią­dze z nie­zna­ne­go w Pol­sce ubez­pie­cze­nia od bez­ro­bo­cia, z jed­nej z Kas Bez­ro­bo­cia. Aby jed­nak do A-kas­san na­le­żeć i pła­cić skład­ki, trze­ba wcze­śniej pra­co­wać. Oso­by, któ­re jesz­cze na ry­nek pra­cy nie we­szły – przede wszyst­kim ab­sol­wen­ci i imi­gran­ci – ska­za­ne są na znacz­nie niż­szy od ubez­pie­cze­nia za­si­łek so­cjal­ny. Mogą otrzy­mać go tyl­ko wte­dy, gdy nie po­sia­da­ją żad­nych dóbr: oszczęd­no­ści, miesz­ka­nia czy domu, sa­mo­cho­du, ło­dzi itd. Na­tu­ral­nie ży­cie na szwedz­kim za­sił­ku so­cjal­nym to nie jest od­czło­wie­cza­ją­ca nę­dza Po­la­ków ska­za­nych na po­moc spo­łecz­ną swo­je­go kra­ju. Biu­ro opie­ki pła­ci de­li­kwen­to­wi cały czynsz (a są one w Szwe­cji bar­dzo wy­so­kie) i przy­zna­je nie­wiel­kie sumy na kosz­ty utrzy­ma­nia, przy czym są to sumy róż­ne w róż­nych gmi­nach. Przy­kła­do­wo w gmi­nie Sztok­holm oso­ba sa­mot­na otrzy­mu­je (w prze­li­cze­niu na zło­tów­ki) 1410 zł mie­sięcz­nie; para bez­dziet­na – 2320 zł mie­sięcz­nie, do­dat­ki na dzie­ci za­leż­ne są od ich wie­ku. Pie­nią­dze te mają teo­re­tycz­nie star­czyć na wy­ży­wie­nie, środ­ki czy­sto­ści, skrom­ne ubra­nie, ubez­pie­cze­nie miesz­ka­nia, te­le­fon, TV, in­ter­net i pre­nu­me­ra­tę dzien­ni­ka. Resz­ta za­le­ży od uzna­nia asy­stent­ki so­cjal­nej, któ­ra może przy­znać np. do­da­tek na oku­la­ry czy den­ty­stę, ale nie musi. Trzy lata temu rzą­dzą­ca pra­wi­ca wy­co­fa­ła z nor­my so­cjal­nej Sztok­hol­mu dość wy­so­ki koszt bi­le­tu mie­sięcz­ne­go ko­mu­ni­ka­cji pu­blicz­nej (276 zł), mo­ty­wu­jąc to tym, że bie­da­cy nie mu­szą opusz­czać swo­jej dziel­ni­cy, a w jej ob­rę­bie mogą po­ru­szać się na ro­we­rze. Ar­gu­men­ta­cja ta jest cał­ko­wi­cie schi­zo­fre­nicz­na, gdyż rów­no­cze­śnie od­bior­cy po­mo­cy spo­łecz­nej są zo­bo­wią­za­ni prze­pi­sa­mi do szu­ka­nia pra­cy na te­re­nie ca­łe­go Wiel­kie­go Sztok­hol­mu, gdzie od­le­gło­ści rzę­du 50–60 km nie są ni­czym nie­zwy­kłym. Dość ła­two zgad­nąć, kto przede wszyst­kim otrzy­mu­je za­sił­ki so­cjal­ne – bez­ro­bot­na mło­dzież, imi­gran­ci i sa­mot­ne mat­ki. Zda­rza się wca­le czę­sto, że sa­mot­na mat­ka pra­cu­je w nie­peł­nym wy­mia­rze go­dzin, a po­nie­waż ze swo­ich po­bo­rów nie jest w sta­nie wy­żyć, biu­ro opie­ki musi jej do­pła­cać część za­sił­ku. Zresz­tą nie jest do­brze rów­nież wte­dy, gdy mat­ka pra­cu­je na­wet na ca­łym eta­cie, ale ma ni­ską pen­sję. W roz­mo­wie z „Da­gens Ny­he­ter” je­den z urzęd­ni­ków ujął to na­stę­pu­ją­co: „Gdy w go­spo­dar­stwie do­mo­wym jest je­den ni­ski do­chód, a wię­cej niż jed­na gęba do wy­ży­wie­nia, nie moż­na unik­nąć bie­dy”.

W chwi­li gdy pi­szę te sło­wa, Cen­tral­ne Biu­ro Sta­ty­stycz­ne Szwe­cji (SCB) po­da­je, że szwedz­kie bez­ro­bo­cie wy­no­si 9,2 pro­cent (z cze­go 35,9 proc. to oso­by bez­ro­bot­ne dłu­go­ter­mi­no­wo) – wy­so­ka to licz­ba dla Szwe­cji, któ­ra przez dzie­się­cio­le­cia mia­ła peł­ne za­trud­nie­nie (a więc bez­ro­bo­cie po­ni­żej 3 proc.). Jed­nak znacz­nie tra­gicz­niej­sze jest, że wśród osób po­ni­żej 24 roku ży­cia bez­ro­bo­cie wy­no­si aż 28,1 proc. Do­ra­sta cała ge­ne­ra­cja z opóź­nio­nym wej­ściem w ży­cie, gdyż bez­ro­bot­ny nie jest w sta­nie otrzy­mać żad­ne­go kre­dy­tu ani na­wet wy­na­jąć miesz­ka­nia czyn­szo­we­go.

W ostat­nich trzech de­ka­dach ob­ser­wu­je­my sta­łe za­ostrza­nie za­sad przy­zna­wa­nia za­sił­ków so­cjal­nych. So­cial­tjän­stla­gen z roku 1982 było ostrzej­sze od prze­pi­sów wcze­śniej­szych, a w do­dat­ku po­słu­gi­wa­ło się bar­dzo męt­ną ka­te­go­rią „go­dzi­wy po­ziom ży­cia” – po­nie­waż nie była ona zde­fi­nio­wa­na, okre­śle­nie tej „go­dzi­wo­ści” za­le­ża­ło od hu­mo­ru asy­stent­ki so­cjal­nej. So­cial­tjän­stla­gen z roku 1998 jest jesz­cze bar­dziej re­stryk­tyw­ne niż prze­pi­sy z roku 1982.

Trze­ba przy­znać, że rzą­dzą­cy Szwe­cją pra­wi­co­wy duet: Fre­drik Re­in­feldt – An­ders Borg za­słu­gu­je na piąt­kę z so­cjo­tech­ni­ki. W roku 2002 ów­cze­sny przy­wód­ca mo­de­ra­tów Bo Lund­gren obie­cy­wał ob­niż­kę po­dat­ków o 130 mi­liar­dów ko­ron w czte­ro­let­niej ka­den­cji i utrzy­ma­nie usług sek­to­ra pu­blicz­ne­go na tym sa­mym po­zio­mie. Po­nie­waż Szwe­dzi nie wie­rzą w baj­ki, mo­de­ra­ci do­sta­li strasz­li­we baty wy­bor­cze i Lund­gren od­szedł w po­li­tycz­ny nie­byt. Re­in­feldt i Borg szli do wy­bo­rów z usta­mi peł­ny­mi za­chwy­tu dla fol­khem­met i obiet­nic jego utrzy­ma­nia. Po zdo­by­ciu wła­dzy Borg ob­ni­żył po­dat­ki o łącz­ną kwo­tę 102 mi­liar­dów ko­ron – jest to naj­więk­sza w hi­sto­rii ob­niż­ka po­dat­ków, jaką w tak krót­kim cza­sie kie­dy­kol­wiek prze­pro­wa­dził ja­ki­kol­wiek rząd de­mo­kra­tycz­ne­go kra­ju. Wpro­wa­dzo­ny job­ba­vdrag (ob­niż­ka po­dat­ku, bę­dą­ca nie­ja­ko na­gro­dą za pra­cę) spodo­wał, że eme­ry­ci i ren­ci­ści pła­cą dziś pro­cen­to­wo wyż­sze po­dat­ki niż pra­cu­ją­cy Szwe­dzi. Job­ba­vdra­get jest zresz­tą głę­bo­ko nie­spra­wie­dli­wy: dla lu­dzi o ni­skich upo­sa­że­niach są to gro­sze, dla upo­sa­żeń wy­so­kich – cał­kiem miłe sum­ki. Ren­ci­stów jest co­raz mniej, gdyż Kasa Ubez­pie­czeń bez­względ­nie od­bie­ra ren­ty i za­sił­ki cho­ro­bo­we, wy­sy­ła­jąc do pra­cy na­wet lu­dzi z no­wo­two­ra­mi107 czy po­ru­sza­ją­cych się na wóz­kach. Szcze­gól­nie obu­rza­ją­cy jest tzw. RUT-avdrag, czy­li fi­nan­so­wa­nie z na­szych po­dat­ków czę­ści kosz­tów sprzą­ta­nia i in­nych prac do­mo­wych. Do­tych­czas z tej moż­li­wo­ści sko­rzy­sta­ło 20 588 go­spo­darstw do­mo­wych, wy­łącz­nie o wy­so­kich do­cho­dach – bied­ni sprzą­ta­ją sami, ale fi­nan­su­ją pra­ce w do­mach bo­ga­czy.

Wspo­mnia­ny Da­niel Rau­hut za­uwa­żył, że wśród kla­sy śred­niej za­ostrza­ją się tak­że ne­ga­tyw­ne uczu­cia wo­bec osób otrzy­mu­ją­cych za­sił­ki so­cjal­ne. Do koń­ca lat 70. XX wie­ku przed­sta­wi­cie­le gru­py do­cho­do­wej 2 (śred­niej) nie uwa­ża­li się za coś wy­raź­nie lep­sze­go od gru­py 3 (naj­niż­szej), a gdy ktoś spa­dał na dno – czy­li na za­si­łek so­cjal­ny – bu­dził ra­czej współ­czu­cie i chęć po­mo­cy. Dziś lu­dzie z gru­py 2 iden­ty­fi­ku­ją się w ma­rze­niach z gru­pą 1 (naj­wyż­szą), uwa­ża­jąc, że bie­da­cy sami są so­bie win­ni. Przy­czy­ni­ła się do tego nie­wąt­pli­wie po­stę­pu­ją­ca se­gre­ga­cja miesz­ka­nio­wa oraz to, że tylu bie­da­ków re­pre­zen­tu­je inne gru­py et­nicz­ne. Gdy nie wi­dzi­my bie­da­ków, a je­dy­nie czy­ta­my o nich w ga­ze­tach, ła­two uwie­rzyć, że re­pre­zen­tu­ją oni „gor­szy” typ lu­dzi i „sami są so­bie win­ni”.

Utra­ta du­szy

Na po­cząt­ku ostat­nie­go kry­zy­su fi­nan­so­we­go Mar­cus Wal­len­berg (ur. 1956) – bę­dą­cy jesz­cze wów­czas dy­rek­to­rem szta­bo­wej fir­my „im­pe­rium Wal­len­ber­gów”, In­ve­stor108 – wy­ra­ził opi­nię, że ab­sur­dal­ne w wie­lu fir­mach ocze­ki­wa­nia rocz­ne­go zy­sku rzę­du 15–20 pro­cent od wła­sne­go ka­pi­ta­łu nie tyl­ko pro­wa­dzą do po­gor­sze­nia się kon­dy­cji sa­mych przed­się­biorstw, ale mogą być przy­czy­ną ko­lej­ne­go kry­zy­su. Przy oka­zji Wal­len­berg skry­ty­ko­wał szo­ku­ją­ce bo­nu­sy, su­ge­ru­jąc po­wrót do wy­so­kich, ale sta­łych wy­na­gro­dzeń naj­wyż­szej ka­dry. Po tej wy­po­wie­dzi za­pa­dła głu­cha ci­sza. Ze stro­ny biz­ne­su była ona zro­zu­mia­ła, gdyż po­le­mi­ka z „wła­ści­cie­la­mi Szwe­cji” – Wal­len­ber­ga­mi jest u nas rów­nie nie­moż­li­wa, jak w Pol­sce po­le­mi­ka z kon­ser­wa­tyw­ny­mi po­glą­da­mi Ka­ro­la Woj­ty­ły. Za­sta­na­wiać na­to­miast musi ci­sza ze stro­ny so­cjal­de­mo­kra­cji i związ­ków za­wo­do­wych. Ar­che­ty­po­wy wręcz ar­cy­ka­pi­ta­li­sta kry­ty­ku­je chci­wość, a le­wi­ca igno­ru­je tę wy­po­wiedź, za­miast mu przy­kla­snąć? Przy­po­mnę, że w do­tych­cza­so­wej hi­sto­rii go­spo­da­ro­wa­nia zysk za­wsze kształ­to­wał się w gra­ni­cach 3–4 pro­cent po­wy­żej opro­cen­to­wa­nia ob­li­ga­cji pań­stwo­wych (te do­dat­ko­we pro­cen­ty były na­gro­dą za ry­zy­ko za­ku­pu ak­cji), w Szwe­cji było to naj­czę­ściej 5+4 = 9 pro­cent.

W nu­me­rze 4 (2009) po­waż­ne­go pi­sma bran­żo­we­go „Eko­no­misk de­batt” uka­zał się ar­ty­kuł Za­ło­że­nia zy­sku firm jed­nym z po­wo­dów kry­zy­sów fi­nan­so­wych109. Jego au­to­rem jest wy­so­ko w Szwe­cji ce­nio­ny eko­no­mi­sta prak­tyk, Tho­mas Fran­zén, były wi­ce­dy­rek­tor szwedz­kie­go ban­ku cen­tral­ne­go Riks­ban­ken (od­po­wia­dał za tzw. cel in­fla­cyj­ny), były dy­rek­tor Riks­gäl­den (Na­tio­nal Debt Of­fi­ce), a obec­nie wi­ce­prze­wod­ni­czą­cy Na­sdaq OMX Exchan­ges. Fran­zén po­sta­wił py­ta­nie o kon­se­kwen­cje osią­ga­nia dwu­dzie­sto­pro­cen­to­wych zy­sków w go­spo­dar­ce, któ­rej PKB ro­śnie (przed kry­zy­sem) w tem­pie 2–3 pro­cent rocz­nie, a in­fla­cja od lat wy­no­si po­ni­żej 2 pro­cent. Na­der za­sad­ne to py­ta­nie.

Wio­sną 2010 roku 29 naj­więk­szych no­to­wa­nych na gieł­dzie firm ogło­si­ło, że roz­dzie­li wśród swo­ich ak­cjo­na­riu­szy 120 mi­liar­dów ko­ron. Sta­ło się to w wa­run­kach trwa­ją­ce­go kry­zy­su, wy­so­kie­go bez­ro­bo­cia i za­pro­po­no­wa­ne­go przez pra­co­daw­ców ze­ro­we­go wzro­stu upo­sa­żeń za­trud­nio­nych pra­cow­ni­ków. Trud­no o do­bit­niej­szy przy­kład kon­flik­tu mię­dzy pra­cą a ka­pi­ta­łem. Nie trze­ba być eko­no­mi­stą, aby po pro­stu wi­dzieć, ja­kie są kon­se­kwen­cje osią­ga­nia tak wy­so­kich zy­sków ak­cjo­na­riu­szy: dra­koń­skie cię­cia fun­du­szu płac, out­so­ur­cing, naj­niż­sze in­we­sty­cje wła­sne (z ogra­ni­cza­niem na­kła­dów na bad­nia i roz­wój włącz­nie) i wszel­kiej dzia­łal­no­ści, któ­ra nie przy­no­si du­żych zy­sków. Jest bar­dzo cha­rak­te­ry­stycz­ne, że re­ak­cją rów­nież na ar­ty­kuł Fran­zéna była głu­cha ci­sza, nie ode­zwa­li się na­wet eko­no­mi­ści związ­ków za­wo­do­wych.

Wy­bit­ny szwedz­ki eko­no­mi­sta, pro­fe­sor Lars Calm­fors, za­uwa­żył kie­dyś sar­ka­stycz­nie, że wpraw­dzie eko­no­mi­ści na ogół nie ro­zu­mie­ją, co się dzie­je i dla­cze­go, ale za­wsze są za­chwy­ce­ni pro­po­no­wa­ny­mi przez sie­bie re­cep­ta­mi. Calm­fors do­dał, że ro­zu­mie­nie rze­czy­wi­sto­ści wy­ma­ga nie tyl­ko uwzględ­nia­nia w ana­li­zie tego, co w dys­kur­sie pu­blicz­nym jest obec­ne, ale przede wszyst­kim tego, cze­go w nim nie ma, co jest świa­do­mie prze­mil­cza­ne.

Naj­gor­sze jest to, że nie tyl­ko szwedz­cy, ale i eu­ro­pej­scy so­cjal­de­mo­kra­ci jak­by nie zda­wa­li so­bie spra­wy, że w erze glo­bal­nych kor­po­ra­cji obro­na mo­de­lu dzia­ła­ją­ce­go w ob­rę­bie wła­sne­go pań­stwa na­ro­do­we­go jest bar­dzo trud­na, je­że­li w ogó­le moż­li­wa. Szwedz­kie związ­ki za­wo­do­we – po­tęż­ne i bo­ga­te – nie po­tra­fią współ­pra­co­wać po­nad gra­ni­ca­mi na­wet w ra­mach jed­ne­go kon­cer­nu. Jo­nas Sjölan­der opi­sał w swo­jej dy­ser­ta­cji pró­by nie­uda­nej współ­pra­cy mię­dzy związ­kow­ca­mi Szwe­cji i Ko­lum­bii w tym sa­mym kon­cer­nie Erics­son. Au­tor su­ge­ru­je, że fia­sko spo­wo­do­wa­ne było szwedz­kim pa­ter­na­li­zmem, z nie­wąt­pli­wy­mi pod­tek­sta­mi ra­si­stow­ski­mi. So­cjo­loż­ka z uni­wer­sy­te­tu sztok­holm­skie­go Ad­rien­ne Sör­bom prze­pro­wa­dzi­ła dla po­trzeb przy­go­to­wy­wa­nej książ­ki o żół­wim tem­pie glo­ba­li­za­cji po­li­tycz­nej wy­wiad z prze­wod­ni­czą­cą dys­tryk­tu LO w Em­ma­bo­da, zwa­nej „naj­czer­wień­szą gmi­ną Szwe­cji”. Po­nie­waż część miejsc pra­cy z tej gmi­ny zo­sta­ła prze­rzu­co­na do Pol­ski, Sör­bom lo­gicz­nie za­py­ta­ła, czy wo­bec tego pró­bo­wa­no na­wią­zać współ­pra­cę z pol­ski­mi związ­kow­ca­mi. W od­po­wie­dzi usły­sza­ła je­den wiel­ki la­ment, że tam nie ma LO, ale róż­ne cen­tra­le związ­ko­we, że nie ma z kim roz­ma­wiać, że tak da­le­ko im do na­szych stan­dar­dów, może doj­dą za dzie­cię­cio­le­cia, my tak da­le­ko w przo­dzie… To praw­da, że w kra­ju pierw­szej „So­li­dar­no­ści” związ­ki za­wo­do­we są na ko­la­nach, a prze­strze­ga­nie pra­wa pra­cy bu­dzi szy­der­czy śmiech, ale czy z tego po­wo­du szwedz­cy związ­kow­cy mu­szą każ­dy mecz z ka­pi­ta­li­sta­mi od­da­wać wal­ko­we­rem? Gdy „Da­gens Ny­he­ter” od­mó­wi­ły dru­ku płat­ne­go ogło­sze­nia „So­li­dar­no­ści” w spra­wie ochro­nia­rzy z pol­skiej fi­lii Ikei, po­tęż­na cen­tra­la LO na­wet nie pi­snę­ła.

W cza­sie stu­diów za­wsze naj­więk­szą przy­jem­ność spra­wia­ła mi ma­te­ma­ty­ka. Gdy więc nie­któ­rzy moi ko­le­dzy ję­cze­li nad rów­na­nia­mi, uwa­ża­łam, że są ja­kąś zgra­ją le­niu­chów i ma­to­łów, któ­rzy po­win­ni go­to­wać as­falt, a nie zaj­mo­wać miej­sce na uczel­ni. Sama je­stem więc ilu­stra­cją try­wial­nej praw­dy, że punkt wi­dze­nia za­le­ży od punk­tu sie­dze­nia.

W prze­ci­wień­stwie do in­nych so­cjal­de­mo­kra­tów nie mam pre­ten­sji do Mony Sah­lin, że uro­dzi­ny spę­dza­ła na luk­su­so­wym przy­ję­ciu w to­wa­rzy­stwie szwedz­kich ce­le­bry­tów czy że nosi to­reb­kę war­to­ści trzech pen­sji wy­kwa­li­fi­ko­wa­ne­go ro­bot­ni­ka prze­my­sło­we­go. Czy jed­nak ona – któ­rej miej­sce w par­la­men­cie za­pro­po­no­wa­no w wie­ku 22 lat (od­cze­ka­ła trzy lata i zo­sta­ła po­słan­ką w wie­ku 25 lat), któ­ra w wie­ku 33 lat zo­sta­ła mi­ni­strem, a w wie­ku lat 37 wi­ce­pre­mie­rem, któ­ra za­wsze była „so­cjal­de­mo­kra­tycz­ną księż­nicz­ką” przy­go­to­wy­wa­ną do naj­wyż­szych sta­no­wisk – może zro­zu­mieć, że dla ko­biet ist­nie­je ja­kiś szkla­ny su­fit w kor­po­ra­cjach? Ona prze­cież za­wsze wszyst­ko mo­gła. Lau­da­cje, ja­kie Mona wy­gła­sza pod ad­re­sem en­tre­pre­neurs, nie są tyl­ko ukło­nem w kie­run­ku przy­szłe­go ko­ali­cjan­ta – Zie­lo­nych, któ­rzy w Szwe­cji są w kwe­stiach go­spo­darczch par­tią pra­wi­co­wą. Mona mó­wi­ła to za­wsze. Czy ona – któ­ra w wy­pad­ku wy­gra­nej blo­ku czer­wo­no-zie­lo­ne­go już za­po­wie­dzia­ła istot­ną pod­wyż­kę po­dat­ków – są­dzi, że ci en­tre­pre­neurs będą na nią gło­so­wać? Cała na­dzie­ja w tym, że może za­gło­su­ją na Zie­lo­nych.

Były so­cjal­de­mo­kra­tycz­ny mi­ni­ster spra­wie­dli­wo­ści, Tho­mas Bod­ström – po­nad­to wzię­ty ad­wo­kat i au­tor „kry­mi­na­łów” – za­wsze tak dużo mó­wił o obo­wiąz­kach oby­wa­te­li. Czy jed­nak on – wy­cho­wa­ny w no­bli­wej miesz­czań­skiej dziel­ni­cy syn so­cjal­de­mo­kra­tycz­ne­go mi­ni­stra spraw za­gra­nicz­nych i am­ba­sa­do­ra Len­nar­ta Bod­ströma – może zro­zu­mieć, że w Szwe­cji ist­nie­ją cięż­ko pra­cu­ją­cy, bied­ni lu­dzie, któ­rzy chcie­li­by też ko­rzy­stać z pew­nych praw fol­khem­met?

* * *

1 Był to głów­ny te­mat kla­sycz­nej książ­ki Ma­rqu­isa W. Child­sa, Swe­den the Mid­dle Way, Yale Uni­ver­si­ty Press, New Ha­ven 1947 (dru­gie wy­da­nie).

2 Głów­ny te­mat książ­ki Ro­lan­da Hunt­for­da, The New To­ta­li­ta­rians, Al­len Lane, Lon­don 1971.

3 Zob. np. Ro­ger Axels­son, Karl Gu­staf Löfgren i Lars-Gun­nar Nils­son, Den sven­ska ar­bet­smark­nad­spo­li­ti­ken un­der 1900-ta­let, Pri­sma, Stoc­kholm 1987 (czwar­te wy­da­nie), s. 67 i nast. [Gösta Rehn i Ru­dolf Me­id­ner – eko­no­mi­ści związ­ko­wi oraz ich kon­cep­cje z okre­su po II woj­nie świa­to­wej, in­te­re­su­ją­ce, że tyle u nas się pi­sa­ło o nie­miec­kim mo­de­lu po­li­ty­ki go­spo­dar­czej, a tak mało wie­my o szwedz­kim – przyp. tłum.].

4 Przy­wód­ca straj­ku gór­ni­ków an­giel­skich w la­tach 1984–1985 [przyp. tłum.].

5 Zob. Bo Ro­th­ste­in, Den kor­po­ra­ti­va sta­ten, Nord­stesdts Ju­ri­dik, Stoc­kholm 1992; Pe­rO­la Öberg, Särin­tres­se och al­l­mänin­tres­se: Kor­po­ra­ti­smens an­sik­ten, Acta Uni­ver­si­ta­tis Upsa­lien­sis, Up­psa­la 1994 i Mi­che­le Mi­che­let­ti, Swe­dish Cor­po­ra­tism at a Cros­sro­ad: The Im­pact of New Po­li­tics and So­cial Mo­ve­ments, „West Eu­ro­pe­an Po­li­tics”, vol. 13, s. 255–276.

6 Zob. Bo Ro­th­ste­in, Den so­cial-de­mo­kra­ti­ska sta­ten: Re­for­mer och förvalt­ning inom svensk ar­bet­smark­nads- och skol­po­li­tik, Ar­kiv, Lund 1986 (zwłasz­cza roz­dzia­ły 5 i 6).

7 Dużo pi­sa­no na ten te­mat. Jed­ną z naj­słyn­niej­szych ksią­żek jest Gøsta Esping-An­der­sen, The Three Worlds of We­lfa­re Ca­pi­ta­lism, Po­li­ty Press, Cam­brid­ge 1990. Z ostat­nio na­pi­sa­nych tek­stów zob. na przy­kład Wal­ter Kor­pi i Jo­akim Pal­me, The Pa­ra­dox of Re­di­stri­bu­tion and Stra­te­gies of Equ­ali­ty: We­lfa­re Sta­te In­sti­tu­tions, In­e­qu­ali­ty, and Po­ver­ty in the We­stern Co­un­tries, „Ame­ri­can So­cio­lo­gi­cal Re­view”, 1998, vol. 653, paź­dzier­nik, s. 661–687.

8 Kor­pi i Pal­me, The Pa­ra­dox of Re­di­stri­bu­tion…, dz. cyt., s. 674.

9 Zob. Finn Di­de­ri­sch­sen, Mar­ket Re­forms in He­alth Care and Su­sta­ina­bi­li­ty of the We­lfa­re Sta­te: Les­sons from Swe­den, „He­alth Po­li­cy”, 1995, vol. 32, s. 147 i Ste­fan Sval­l­fors, Väl­färds­sta­tens mo­ra­li­ska eko­no­mi: väl­färd­so­pi­nio­nen i 90-tals Sve­ri­ge, Bo­réa, Umeå 1996, s. 55–56. Przy­pa­dek Nor­we­gii, zob. P.A. Pet­ter­sen, We­lfa­re Sta­te Le­gi­ti­ma­cy: Ran­king, Ra­ting, Pay­ing. The Po­pu­la­ri­ty and Sup­port for Nor­we­gian We­lfa­re Pro­gram­mes in the Mid 1990s, „Scan­di­na­vian Po­li­ti­cal Stu­dies”, 2001, vol. 24, nr 1, s. 27–49.

10 Gøsta Esping-An­der­sen, dz. cyt. (zwłasz­cza roz­dział 2).

11 Alex Da­vid­son, Two Mo­dels of We­lfa­re: The Ori­gins and De­ve­lop­ment of the We­lfa­re Sta­te in Swe­den and New Ze­aland, 1888–1988, Acta Uni­ver­si­ta­tis Upsa­lien­sis, Up­psa­la 1988, przy­pis 29: „spo­śród naj­waż­niej­szych świad­czeń pie­nięż­nych ist­nie­ją­cych w 1983 62 proc. było po­wią­za­nych z do­cho­da­mi, 31 proc. było ta­kich sa­mych dla wszyst­kich, a 7 proc. za­le­ża­ło od kry­te­riów do­cho­do­wych”. Źró­dłem był w tym przy­pad­ku Åker El­mér, Svensk so­cial­po­li­tik, Li­ber Läro­me­del, Lund 1986 (wy­da­nie szes­na­ste), s. 99. [Wy­so­kość świad­cze­nia pie­nięż­ne­go bez­po­śred­nio za­le­ży od utra­co­ne­go do­cho­du, np. za­si­łek dla bez­ro­bot­ne­go to 80 proc. pła­cy, któ­rą utra­cił – przyp. tlum.].

12 Mau­ri­zio Fer­re­ra, The Four „So­cial Eu­ro­pes”: Be­twe­en Uni­ver­sa­lism and Se­lec­ti­vity, [w:] The Fu­tu­re of Eu­ro­pe­an We­lfa­re: A New So­cial Con­tract?, red. Mar­tin Rho­des i Yves Mény, Mac­Mil­lan, Lon­don 1998, s. 91.

13 Zob. Paul Pier­son, Di­sman­tling the We­lfa­re Sta­te? Re­agan, That­cher, and the Po­li­tics of Re­trench­ment, Cam­brid­ge Uni­ver­si­ty Press, Cam­brid­ge 1994 i Bo­no­li Giu­lia­no, Vic Geo­r­ge, Pe­ter Tay­lor-Go­oby, Eu­ro­pe­an We­lfa­re Fu­tu­res: To­wards a The­ory of Re­trench­ment, Blac­kwell Pu­bli­shers, Lon­don 2000 [Re­trench­mentozna­cza ogra­ni­cza­nie kom­pe­ten­cji i wy­dat­ków pań­stwo­wej po­li­ty­ki spo­łecz­nej za­po­cząt­ko­wa­ne w la­tach 80. XX wie­ku w Sta­nach Zjed­no­czo­nych i Wiel­kiej Bry­ta­nii – przyp. tłum.].

14 http://www.re­ge­rin­gen.se/sb/d/2921/a/16861.

15 Naj­bar­dziej ak­tu­al­ne in­for­ma­cje pod ad­re­sem: http://so­cial.re­ge­rin­gen.se/an­svar/fa­milj/in­dex.htm.

16 Åke Berg­mark, Jo­akim Pal­me, We­lfa­re and the Unem­ploy­ment Cri­sis: Swe­den in the 1990s, „In­ter­na­tio­nal Jo­ur­nal of So­cial We­lfa­re”, 2003, vol. 12, s. 109–110.

17 Jo­akim Pal­me i in., We­lfa­re in Swe­den: The Ba­lan­ce She­et for the 1990s, Mi­ni­stry of He­alth and So­cial Af­fa­irs, Stoc­kholm 2002, s. 75.

18 Tam­że, s. 78.

19 Anna-Lena Immo, Spa­ran­de som kan bli dyrt, „Kom­mu­nak­tu­ellt”, nr 36, li­sto­pad 2000, s. 19.

20 Anna-Lena Immo, Ne­dru­stad hem­tjänst var­ken städar el­ler la­gar mat, „Kom­mu­nak­tu­ellt”, nr 36, li­sto­pad 2000, s. 18.

21 Jo­akim Pal­me i in., dz. cyt., s. 103.

22 Tam­że, s. 99.

23 Tam­że, s. 100.

24 Tam­że, s. 109.

25 Tam­że, s. 110.

26 Tam­że, s. 113.

27 Ste­fan Kum­lin, The Per­so­nal & the Po­li­ti­cal: How Per­so­nal We­lfa­re Sta­te Ex­pe­rien­ces Af­fect Po­li­ti­cal Trust and Ide­olo­gy, pra­ca dok­tor­ska, De­part­ment of Po­li­ti­cal Scien­ce, Göte­borg Uni­ver­si­ty, 2002, s. 159.

28 Ty­po­we przy­kła­dy na­głów­ków: 2 444 un­der­skri­fter mot ned­skär­nin­gar(pod­pi­sa­no 2444 pe­ty­cje prze­ciw­ko cię­ciom [w opie­ce nad oso­ba­mi star­szy­mi w dwóch ma­łych mias­tach]), „Da­la­de­mo­kra­ten” z 17 grud­nia 2003; Psy­kvår­den i Mora måste fin­nas kvar(ośrod­ki zdro­wia psy­chicz­ne­go mu­szą po­zo­stać w Mora), „Da­la­de­mo­kra­ten” z 16 czer­wi­ca 2003.

29 Len­nart Nils­son, Väl­färd i oba­lans, [w:] Det nya sam­häl­let, red. Sören Hol­berg i Len­nart We­ibull, SOM-rap­port nr 24, Göte­borg 1999, s. 264–265.

30 Tam­że, s. 264. Na ska­li od –100 do +100 te dwie ka­te­go­rie otrzy­ma­ły po­zy­cję od –2 do –6 dla tych lat. W do­dat­ku w 1998 usłu­gi spo­łecz­ne mia­ły –1, cho­ciaż po­sta­wy wo­bec opie­ki dla osób star­szych w tam­tym roku były nie­znacz­nie po­zy­tyw­ne: +2.

31 Le­nart Nils­son, För­ny­ad po­la­ri­se­ring i väl­färd­spo­li­ti­ken, [w:] Land, Du väl­si­gna­de?, red. Sören Hol­berg i Len­nart We­ibull, SOM­rap­port nr 26, Göte­borg 2000, s. 80.

32 Swe­dish In­sti­tu­te, The Swe­dish Po­li­ti­cal Par­ties, „Fact She­ets on Swe­den”, paź­dzier­nik 2001.

33 In­for­ma­cje o sta­nie fun­du­szy ubez­pie­cze­nio­wych, zob. „The Swe­dish Exam­ple: In­ter­na­tio­nal New­slet­ter”, 1994, vol. 1, nr 1, s. 3.

34 Dane do­ty­czą­ce Szwe­cji zob. Åke Berg­mark, Jo­akim Pal­me, dz. cyt., s. 109–110.

35 Eko­no­mi­ści li­be­ral­ni In­ge­mar Ståhl i Kurt Wick­man uży­li ta­kie­go ro­zu­mo­wa­nia w książ­ce Su­edo-scle­ro­sis, Tim­bro, Stoc­kholm 1993.

36 Przy­kła­do­wo, przy 10 proc. in­fla­cji rocz­nej po upły­wie roku od­po­wied­ni­kiem 1000 ko­ron jest 1100 ko­ron. Za­łóż­my, że sto­pa pro­cen­to­wa wy­no­si 12 proc., ale sto­pa opro­cen­to­wa­nia kre­dy­tu hi­po­tecz­ne­go (po 50 proc. sub­sy­diach) tyl­ko 6 proc. Po­ży­cza­jąc więc 1000 ko­ron, za rok mu­si­my od­dać 1060, a nie 1100. Ozna­cza to, że po­życz­ko­bior­ca za­ra­bia na po­życz­ce 40 ko­ron.

37 In­ge­mar Ståhl i Kurt Wick­man, dz. cyt., s. 67.

38 Po­wróć­my do przy­kła­du z przy­pi­su 36 – je­że­li wy­co­fa­my sub­sy­dia, to za rocz­ną po­życz­kę o wy­so­ko­ści 1000 ko­ron trze­ba bę­dzie za­pła­cić 1120 ko­ron. Spa­dek in­fla­cji z 10 proc. do 1 proc. ozna­czać bę­dzie, że za po­ży­czo­ne 1000 ko­ron za rok bę­dzie­my mu­sie­li za­pła­cić 1010. W efek­cie za­miast zy­sku w wy­so­ko­ści 40 ko­ron po­życz­ko­bior­ca po­nie­sie stra­tę w wy­so­ko­ści 110 ko­ron (1010 – 1120). Rze­czy­wi­sty sys­tem sub­sy­dio­wa­nia kre­dy­tów miesz­ka­nio­wych jest bar­dziej skom­pli­ko­wa­ny niż w przy­kła­dzie, ale lo­gi­ka po­zo­sta­je taka sama.

39 In­ge­mar Ståhl, Kurt Wick­man, dz. cyt., s. 63.

40 Kjell-Olof Feldt, Räd­da väl­färds­sta­ten!, Nord­stedts, Stoc­kholm 1994, s. 49.

41 In­ge­mar Ståhl, Kurt Wick­man, dz. cyt., s. 27.

42 Zob. Mi­cha­el I. Ha­ri­son, Jo­han Cal­l­torp, The Re­orien­ta­tion of mar­ket-orien­ted re­forms in Swe­dish He­alth-Care, „He­alth Po­li­cy”, 2000, vol. 50, s. 222.

43 Len­nart Nils­son, Väl­färd i oba­lans, dz. cyt., s. 262. Nie­ste­ty nie zna­la­złem tam in­for­ma­cji, jaki był udział za­trud­nie­nia w lo­kal­nym sek­to­rze pu­blicz­nym przed re­for­ma­mi.

44 Ste­fan Kum­lin, dz. cyt., s. 166.

45 Tom No­ter­mans utrzy­mu­je, że był to po­wód, dla któ­re­go so­cjal­de­mo­kra­ci po­rzu­ci­li swo­ją tra­dy­cyj­ną po­li­ty­kę ma­kro­eko­no­micz­ną, zob. The Ab­di­ca­tion from Na­tio­nal Po­li­cy Au­to­no­my: Why the Ma­cro­eco­no­mic Po­li­cy Re­gi­me Has Be­co­me So Unfa­vo­ra­ble to La­bor, „Po­li­tics and So­cie­ty”, 1993, vol. 21, nr 2, s. 133–167.

46 Patrz np. Mi­cha­el I. Har­ri­son i Jo­han Cal­l­torp, The Re­orien­ta­tion of Mar­ket-Orien­ted Re­forms in Swe­dish He­alth-Care, „He­alth Po­li­cy”, 2000, vol. 50, s. 236 i Sten Wik­tors­son, Från mo­no­pol till ohan­ter­li­ghet, „So­cial­po­li­tik”, 2001, nr 4–5 (do­stęp­ny pod ad­re­sem: http://www.so­cial­po­li­tik.com/gam­la­num­mer/ar­ki­v2001/004-5/s10_fra­n_mo­no­po­l_till.html). Wik­tors­son twier­dzi jed­nak, że mimo po­pra­wy w za­kre­sie swo­bo­dy wy­bo­ru i efek­tyw­no­ści w ochro­nie zdro­wia do po­ło­wy 1990 dal­sza pry­wa­ty­za­cja może spo­wo­do­wać stop­nio­we po­gar­sza­nie sy­tu­acji pod tymi wzglę­da­mi.

47 We­dług da­nych OECD, w 2001 bez­ro­bo­cie w Szwe­cji wy­no­si­ło 5,1 proc., a śred­nio dla wszyst­kich kra­jów OECD było to 6,7 proc., a dla UE – 6,2 proc. Zob. OECD, So­cie­ty at a Glan­ce: OECD So­cial In­di­ca­tors,OECD, Pa­ris 2002, s. 33.

48 Re­ge­ring­kan­sliet, Våra pen­gar, s. 7 (tekst do­stęp­ny na stro­nie www.fi­nans.re­ge­rin­gen.se).

49 Cho­dzi o zbiór wie­rzeń, któ­ry moż­na stre­ścić na­stę­pu­ją­co: ob­niż­ka po­dat­ków spo­wo­du­je wzrost go­spo­dar­czy, po­nie­waż przed­się­bior­cy za­in­we­stu­ją wy­ni­ka­ją­ce stąd oszczęd­no­ści, w związ­ku z czym będą po­wsta­wa­ły nowe miej­sca pra­cy, wzro­śnie wy­daj­ność i więk­sze będą zy­ski, co pa­ra­dok­sal­nie przy­czy­ni się do tego, że wpły­wy z po­dat­ków będą więk­sze mimo ich ob­ni­żo­nej sto­py. Bush Se­nior na­zy­wał tak re­cep­ty go­spo­dar­cze Re­aga­na w kam­pa­nii wy­bor­czej 1980 roku [przyp. tłum.].

50 Re­ge­ring­kan­sliet, dz. cyt., s. 17.

51 W 1990 roku Szwe­cja była na szó­stym miej­scu w świa­to­wym ran­kin­gu PKB na gło­wę we­dług pa­ry­te­tu siły na­byw­czej. W 2002 zaj­mo­wa­ła miej­sce szes­na­ste. Zob. Lena Hag­man i Leif Mun­ters, Svensk eko­no­mi i hi­sto­ri­skt och in­ter­na­tio­nellt per­spek­tiv, [w:] Väl­färd och ofärd på 90-ta­let, red. Svan­te Öberg, SCB, Stoc­kholm 2003, s. 23.

52 Hu­man De­ve­lop­ment Re­port 2003, http://hdr.undp.org/re­ports/glo­bal/2003/pdf/hdr03_H­DI.pdf, s. 237.

53 Jef­frey D. Sachs, The Best Co­un­tries of the World, „New­swe­ek”, 2004, nr 26, s. 28.

54 Tam­że, s. 29.

55 Dane do­ty­czą­ce wy­bo­rów po­cho­dzą ze Sta­ti­sti­ska cen­tral­by­rån, Hi­sto­risk sta­ti­stik över va­låren 1910–2006. Pro­cen­tu­ell för­del­ning av gil­ti­ga val­se­dlar efter par­ti och typ av val, http://www.scb.se/tem­pla­tes/ta­ble­Or­Char­t____32065.asp. W ostat­nich wy­bo­rach przed upo­wszech­nie­niem praw wy­bor­czych w 1918 roku so­cjal­de­mo­kra­ci uzy­ska­li 32,3 proc. gło­sów.

56 Zob. Ste­ven Sa­xon­berg, Mo­del szwedz­ki ma się do­brze, w ni­niej­szym to­mie, s. 12.

57 Tam­że, dla lat 1998–2003, oraz Re­ge­ring­kan­sliet, År­sre­do­vi­sning för sta­ten 2006, http://www.fi­nans.re­ge­rin­gen.se/sb/d/8969 dla lat 2004–2007 i Sta­ti­sti­ska cen­tral­by­rån, Of­fen­tli­ga sek­torns spa­ran­de och brut­to­skuld en­ligt EU:s ko­nver­gen­skri­te­rier, http://www.scb.se/sta­ti­stik/NR/NR0108/2008A­03A/ED­P_A­pri­l2008_Ta­ble­s_fi­nal­fil­le­drev.xls.

58 Wła­sne ob­li­cze­nia au­to­ra na pod­sta­wie Sta­ti­sti­ska cen­tral­by­rån, In­fla­tion i Sve­ri­ge 1831–2007, http://www.scb.se/Sta­ti­stik/PR/PR0101/2007M12/PR0101_2007M12_DI­_06-07_SV.xls#Data!A1.

59 Sta­ti­sti­ska cen­tral­by­rån, BNP år­lig förän­dring i pro­cent (1951– ), http://www.scb.se/Sta­ti­stik/NR/NR0103/2007K04A/NR0103_2007K04A­_DI­_01_SV_BN­P1950.xls#Data!A1.

60 Sta­ti­sti­ska cen­tral­by­rån, Sys­sel­sät­t­ning och ar­bet­slöshet 1976–2004, 11 li­sto­pa­da 2005, http://www.scb.se/sta­ti­stik/AM/AM0401/Sys­sel­sat­t­nin­g_o­ch_ar­bet­slo­she­t_1976-2004.pdf, s. 15, 7.

61 Sta­ti­sti­ska cen­tral­by­rån, Ar­bet­skra­ft­sun­der­sök­nin­gen, juli 2006: Fort­satt för­bät­tring på ar­bet­smark­na­den, http://www.scb.se/tem­pla­tes/pres­sin­fo­____176559.asp.

62 Po­dob­ne ana­li­zy prze­pro­wa­dzał Bo Ro­th­ste­in, Va­let en triumf för so­cial­de­mo­kra­ter­na, „Da­gens Ny­he­ter”, 20 wrze­śnia 2006.

63 Gun­nar Jons­son, Mo­de­rat­strid om ar­bet­srät­ten, „Da­gens Ny­he­ter”, 26 sierp­nia 2005.

64 Dys­ku­sja kwe­stii po­dat­ko­wych, zob. An­der Lind­blom, The Swe­dish Con­se­rva­ti­ve Par­ty and We­lfa­re Sta­te: In­sti­tu­tio­nal Chan­ge and Ad­op­ting Pre­fe­ren­ces, Ar­bet­srap­port, In­sti­tu­te för Fram­tids­stu­dier, Stoc­kholm 2006, s. 12; An­ders Wid­feldt, The Swe­dish Par­lia­men­ta­ry Elec­tion of 2006, „Elec­to­ral Stu­dies”, 2007, nr 26, s. 797–837; oraz Ni­cho­las Ay­ott i Ni­klas Bo­lin, To­wards a Two-Par­ty Sys­tem? The Swe­dish Par­lia­men­ta­ry Elec­tion of Sep­tem­ber 2006, „West Eu­ro­pe­an Po­li­tics”, 2007, vol. 30, nr 3, s. 621–633.

65 Zob. Kari Mo­lin, Ge­men­sam bud­get från al­lian­sen, „Da­gens Ny­he­ter”, 2 maja 2006.

66 Dane po­cho­dzą ze Sta­ti­sti­ska cen­tral­by­rån, Hi­sto­risk sta­ti­stik över va­låren 1910–2006, dz. cyt..

67 Tam­że.

68 Ten te­mat oma­wia­ją m.in.: Bar­bro He­dvall, Va­kan­sen efter Anna Lindh, „Da­gens Ny­he­ter”, 29 li­sto­pa­da 2003; Göran Per­s­son, Min väg, mina val, Bon­niers, Stoc­kholm 2007; An­ders Wid­feldt, dz. cyt., s. 797–837.

69 Son­daż zo­stał prze­pro­wa­dzo­ny przez fir­mę Sy­no­va­te i za­mó­wio­ny przez Zwią­zek Szwedz­kich Władz Miej­skich i Re­gio­nal­nych (SKL) S-114952 Sven­ska fol­ket om fi­nan­sie­ring av väl­fär­den (4–7 lu­te­go 2008), http://www.skl.se/Me­dia­Bi­na­ry­Lo­ader.axd?Me­dia­Ar­chi­ve­_Fi­le­ID=606be­616-1ac0-4782-b1b9-7bd­b031caddc.

70 Ob­li­cze­nia wła­sne au­to­ra na pod­sta­wie: Sy­no­va­te, Väl­jar­ba­ro­me­ter, http://www.sy­no­va­te.se/Tem­pla­tes/Pa­ge­____195.aspx.

71 Fi­nans­de­par­te­men­tet, Exem­pel på job­b­skat­te­avdra­gets stor­lek, http://www.re­ge­rin­gen.se/sb/d/8648/a/90779.

72 Fi­nans­de­par­te­men­tet, Yt­ter­li­ga­re sänkt job­b­skatt gör det lön­sam­ma­re att ar­be­ta, press re­le­ase, 24 paź­dzier­ni­ka 2007.

73 Några ty­phu­shåll, „Da­gens Ny­he­ter”, 4 grud­nia 2006.

74 Jo­han Schlück, Al­lian­sen sjab­bla­de bort en vin­nar­fråga, „Da­gens Ny­he­ter”, 29 paź­dzier­ni­ka 2007.

75 Ma­ria Cro­fts, Småhu­sägar­na mis­snöj­da med nya fa­sti­ghets­skat­ten, „Da­gens Ny­he­ter”, 14 li­sto­pa­da 2007.

76 Dan An­ders­son, Are­bet­slöshets­för­säkring omvan­dlas till so­cial­bi­drag, „Da­gens Ny­he­ter”, 17 li­sto­pa­da 2006.

77 Ar­bet­smark­nads­de­par­te­men­tet, Ny lag för att un­der­lät­ta för sjuk­skri­vna att åter­gå i ar­be­te, 29 kwiet­nia 2008, http://www.re­ge­rin­gen.se/sb/d/10495/a/104160.

78 Bos­se An­ders­son, Ny Ams-ga­ran­ti med tuf­fa­re krav, „Da­gens Ny­he­ter”, 19 czerw­ca 2007.

79 TT wire se­rvi­ces, 10.000 ar­be­tar efter job­b­ga­ran­ti, „Da­gens Ny­he­ter”, 29 kwiet­nia 2008.

80 Re­ge­rin­gens pro­po­si­tion 2006/07:52, di­scus­sed in So­cial­de­par­te­men­tet, „Fak­ta­blad”, nr 7, luty 2007.

81 Fi­lip­pa Re­in­feldt, Bir­git­ta Ryd­berg, Gu­stav An­ders­son, Pia Li­dwall, Vi sat­sar 250 mil­jo­ner på att kor­ta vård­köer­na, „Da­gens Ny­he­ter”, 26 kwiet­nia 2008.

82 Zob. Bo­no­li Giu­lia­no, Vic Geo­r­ge, Pe­ter Tay­lor-Go­oby, Eu­ro­pe­an We­lfa­re Fu­tu­res: To­wards a The­ory of Re­trench­ment, Blac­kwell Pu­bli­shers, Lon­don 2000.

83 Anna Björe, PPM slår in­kom­st­pen­sio­nen, „Da­gens Ny­he­ter”, 1 grud­nia 2006.

84 Pe­ter Wo­lo­dar­ski (Stötan­de spa­ran­de, „Da­gens Ny­he­ter”, 8 li­sto­pa­da 2007) na­pi­sał, że fun­dusz pu­blicz­ny po­bie­ra 0,15 proc. na kosz­ty ad­mi­ni­stra­cyj­ne, na­to­miast w przy­pad­ku fun­du­szy pry­wat­nych jest to od 1 do 2 proc.

85 Ga­briel We­rm­stedt, Unga kvin­nor mest oro­li­ga för pen­sion­spen­gar­na, „Da­gens Ny­he­ter”, 16 lip­ca 2007.

86 Dia­ne Sa­ins­bu­ry, Gen­der and So­cial-De­mo­cra­tic We­lfa­re Sta­tes, [w:] Gen­der and We­lfa­re Sta­te Re­gi­mes, red. Dia­ne Sa­ins­bu­ry, Oxford Uni­ver­si­ty Press, Oxford 1999, s. 75–117.

87 Szwedz­kie Mi­ni­ster­stwo Spraw Spo­łecz­nych, Jäm­stäl­l­dhets­bo­nus: Fa­mil­je­po­li­tisk re­form, DS 2007:50, s. 7. Sci­ślej: gdy ro­dzic, któ­ry naj­dłu­żej zo­sta­wał w domu, otrzy­mu­je ulgę po­dat­ko­wą po po­wro­cie do pra­cy, aby dru­gi z ro­dzi­ców mógł zo­stać w domu.

88 Ka­ri­na Nils­son i Mat­tias Strandh, A lon­gi­tu­di­nal stu­dy of se­pa­ra­tion and sta­bi­li­ty among Swe­dish new pa­rents – The im­pact of role ba­lan­ce and spe­cia­li­za­tion, re­fe­rat za­pre­zen­to­wa­ny na ESA-Con­fe­ren­ce, RN So­cio­lo­gy of Fa­mi­lies and In­ti­ma­te Li­ves, Ses­sion 7, 5 wrze­śnia, Glas­gow 2007.

89 TT wire se­rvi­ces, God eko­no­mi krävs för vård­nads­bi­drag, „Sven­ska dag­bla­det”, 27 mar­ca 2008.

90 Re­ge­rings pro­po­si­tion 2007/08:91 Vård­nads­bi­drag – fa­mil­je­po­li­tisk re­form.

91 Lena Hen­nel, Var fem­te kom­mun in­för vård­nads­bi­drag, „Sven­ska dag­bla­det” 7 maja 2008.

92 Zob. ko­men­tarz re­dak­cji Ta led­nin­gen, Mona Sah­lin, „Afton­bla­det”, 5 paź­dzier­ni­ka 2007 oraz Ve­ro­ni­ca Palm i Gunn Ka­rin Gjul Ett bi­drag som stän­ger ute män­ni­skor, „Afton­bla­det”, 18 mar­ca 2008.

93 Re­ge­rings pro­po­si­tion 2007/08:93, Jäm­stäl­l­dhet­bo­nus – fa­mil­je­po­li­tisk re­form.

94 W związ­ku z pro­po­zy­cją wpro­wa­dze­nia za­sił­ku na opie­kę nad dziec­kiem i bo­nu­su rów­no­ścio­we­go nie­któ­rzy so­cjal­de­mo­kra­ci de­kla­ro­wa­li, że mogą po­przeć to dru­gie roz­wią­za­nie, ale pod wa­run­kiem, że pierw­sze zo­sta­nie wy­co­fa­ne. Zob. Su­san­na Vi­dlund, In­föran­det av ett hem­ma­fru-bi­drag är pa­te­ti­skt, „Afton­bla­det”, 4 wrze­śnia 2007.

95 Fre­drik Re­in­feldt, Maud Olo­fs­son, Jan Björ­klund i Göran Häg­glund, Ny lag gör att för­sko­lan blir mer som en van­lig sko­la, „Da­gens Ny­he­ter”, 18 kwiet­nia 2008.

96 Hu­man De­ve­lop­ment Re­port 2007/2008: Fi­gh­ting cli­ma­te chan­ge: Hu­man so­li­da­ri­ty in a di­vi­ded world, Pal­gra­ve Mac­mil­lan, Ho­und­mills 2007, s. 209.

97 Naj­słyn­niej­szą pra­cą na ten te­mat była książ­ka Gøsty Esping-An­der­se­na, The Three Worlds of We­lfa­re Ca­pi­ta­lism, Po­li­ty Press, Cam­brid­ge 1990. Now­sze ar­ty­ku­ły na ten te­mat zob. Wal­ter Kor­pi i Jo­akim Pal­me, The Pa­ra­dox of Re­di­stri­bu­tion and Stra­te­gies of Equ­ali­ty: We­lfa­re Sta­te In­sti­tu­tions, In­e­qu­ali­ty, and Po­ver­ty in the We­stern Co­un­tries, „Ame­ri­can So­cio­lo­gi­cal Re­view”, vol. 63, nr 5, paź­dzier­nik 1998, s. 661–687.

98 Jo­nas Edlund, Trust in Go­vern­ment and We­lfa­re Re­gi­mes: At­ti­tu­des to Re­di­stri­bu­tion and Fi­nan­cial Che­ating in the USA and Nor­way, „Eu­ro­pe­an Jo­ur­nal of Po­li­ti­cal Re­se­arch”, 1999, vol. 35, nr 3, s. 341–370.

99 Zob. Paul Pier­son, Di­sman­tling the We­lfa­re Sta­te? Re­agan, That­cher, and the po­li­tics of re­trench­ment, Cam­brid­ge Uni­ver­si­ty Press, Cam­brid­ge 1994; Gu­lia­no Bo­no­li, Vic Geo­r­ge, Pe­ter Tay­lor-Go­oby, dz. cyt.

100 Sven­skt näring­sliv, Avre­gle­ring i mo­tvind? – Per­spek­tiv på re­ge­lu­tred­nin­gens up­p­drag röran­de mark­na­der­na för el, tele, post, flyg, jär­nväg och taxi, gru­dzień 2004, s. 9.

101 Mo­ni­ka Se­lahn, El­mark­na­dens avre­gle­ring, Riks­da­gens re­vi­so­rer: För­stu­die be­slu­tad av re­vi­sor­na i ple­num 2000-11-30R, s. 2.

102 Sam­häl­le ma jesz­cze inne zna­cze­nie: mniej­sza aglo­me­ra­cja.

103 Ogra­ni­czo­na miej­scem, po­mi­jam tu ideę Me­id­ne­ra utwo­rze­nia tzw. lön­ta­gar­fon­der, zwa­nych z an­giel­ska EIF (Em­ploy­ee In­ve­st­ment Funds), gdyż ma ona wy­łącz­nie zna­cze­nie hi­sto­rycz­ne. A szko­da!

104 Rze­czow­nik lan­tis jest żar­to­bli­wym zdrob­nie­niem (koń­ców­ka -is) i do­ty­czy ra­czej cech kul­tu­ro­wych, np. bra­ku pra­wa jaz­dy, pro­ble­mów w ob­słu­dze kom­pu­te­ra etc.

105 Bo­ga­ty far­mer re­kru­to­wał ro­dzi­nę for­nal­ską z re­gu­ły na rok („nowa mio­tła le­piej za­mia­ta”). For­na­le otrzy­my­wa­li miesz­ka­nie i część wy­na­gro­dze­nia w na­tu­rze. Pra­ca, zwłasz­cza dla ko­biet, była bar­dzo cięż­ka, np. do­je­nie krów na­zy­wa­no „bia­łą chło­stą”.

106 Jan­te­la­gen jest okre­śle­niem z po­wie­ści duń­skie­go pi­sa­rza Ak­se­la San­de­mo­se, w któ­rej od­ma­lo­wał on mia­stecz­ko Ny­købing, zwa­ne w po­wie­ści Jan­te.

107 Pra­sa opi­sy­wa­ła szo­ku­ją­ce przy­pad­ki, np. ko­bie­ty z usu­nię­tym na sku­tek cho­ro­by no­wo­two­ro­wej płu­cem i z prze­rzu­ta­mi, któ­rej Kasa Ubez­pie­czeń ka­za­ła pra­co­wać dwie go­dzi­ny dzien­nie, czy pro­gra­mi­sty o bez­wład­nych no­gach, któ­re­mu ka­za­no pra­co­wać przez sieć z łóż­ka.

108 Dziś Mar­cus Wal­len­berg jest „tyl­ko” cha­iman of the bo­ard fi­nan­so­we­go kon­cer­nu Wal­len­ber­gów, SEB. Za­ło­żo­ny w roku 1916 In­ve­stor jest naj­star­szą szwedz­ką in­ve­st­ment com­pa­ny, za po­śred­nic­twem któ­rej kon­tro­lu­ją Wal­len­ber­go­wie swo­je fir­my swo­je­go im­pe­rium: po­ło­wę ABB Ltd, Elec­tro­lux, Erics­son, Sca­nia, Saab, po­ło­wę Astra­Ze­ne­ca, Atlas Cop­co, Gam­bro, SEB, WM-Data i inne.

109 Tho­mas Fran­zén, Bo­la­gets vin­st­mål är en or­sak till fi­nan­skri­ser, „Eko­no­misk de­batt”, 2009, nr 4, s. 86–96.

110 W ni­niej­szym tek­ście wy­ko­rzy­sta­łem wie­le wąt­ków i da­nych z mo­je­go wcze­śniej­sze­go ar­ty­ku­łu Mię­dzy urzę­dem a ryn­kiem, któ­ry uka­zał się w kwar­tal­ni­ku „Oby­wa­tel”, 2010, nr 1 (48 ).

111 Eva Jep­ps­son Gras­sman, What is the role of the third sec­tor in Nor­dic care for el­der­ly pe­ople?, [w:] Nor­dic ci­vic so­cie­ty or­ga­ni­za­tions and the fu­tu­re of we­lfa­re se­rvi­ces, red. Alla-Le­ena Mat­ties, Nor­dic Co­un­cil of Mi­ni­sters, Ko­pen­ha­ga 2006.

112 Por. Agniesz­ka Graff, Mag­ma i inne pró­by zro­zu­mie­nia, o co tu cho­dzi, Wy­daw­nic­two Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej, War­sza­wa 2010, s. 92–113.

113 Wan­da No­wic­ka, NGO-sy od we­wnątrz. Spo­łe­czeń­stwo nie chce się or­ga­ni­zo­wać, „Ga­ze­ta Wy­bor­cza” z 12 stycz­nia 2010.

114 Mi­chel­le Mi­che­let­ti, Ci­vil So­cie­ty and Sta­te Re­la­tions in Swe­den, Ash­ga­te Pu­bli­shing, Farn­ham 1995.

115 Ra­fał Ba­ka­lar­czyk, dz. cyt.

116 Ste­ven Sa­xon­berg, Mo­del szwedz­ki ma się do­brze, w ni­niej­szym to­mie, s. 12.

117 Wal­ter Kor­pi, The Wor­king Class In We­lfa­re Ca­pi­ta­lism: Work, Unions and Po­li­tics in Swe­den, Ro­utled­ge & Paul Ke­gan, Lon­don, 1978, s. 60.

118 Tam­że, s. 61.

119 W mar­cu 2001 roku SAF po­łą­czy­ła się z inną fe­de­ra­cją pra­co­daw­czą (In­du­stri­för­bund, po­wsta­łą w 1910 roku), for­mu­jąc Fe­de­ra­cję Szwedz­kich Przed­się­biorstw (Sven­skt Näring­sliv). Zrze­sza ona obec­nie 50 or­ga­ni­za­cji człon­kow­skich i po­nad 54 tys. przed­się­biorstw.

120 Wal­ter Kor­pi, dz. cyt., s. 63.

121 Tam­że, s. 80 i przy­pis 7, s. 392.

122 Lars Ma­gnus­son, Eco­no­mic Hi­sto­ry of Swe­den, Ro­utled­ge, Lon­don 2000, s. 241.

123 Tam­że, s. 234.

124 Tam­że, s. 241.

125 Pierw­sze cen­tral­ne po­ro­zu­mie­nie zo­sta­ło pod­pi­sa­ne w 1952 roku.

126 Lars Ma­gnus­son, dz. cyt., s. 237.

127 Chri­ster Thor­nqvist, The De­cen­tra­li­za­tion of In­du­strial Re­la­tions: The Swe­dish Case in Com­pa­ra­ti­ve Per­spec­ti­ve, „Eu­ro­pe­an Jo­ur­nal of In­du­strial Re­la­tions”, 1999, vol. 5, nr 1, s. 78–80.

128 Szer­sza ana­li­za wy­ni­ków tej in­sty­tu­cji: Phi­lip Why­man, An Ana­ly­sis of Wage-Ear­ner Funds In Swe­den: Di­stin­gu­ishing Myth from Re­ali­ty, „Eco­no­mic and In­du­strial De­mo­cra­cy”, 2004, vol. 25, nr 3. Zob. też Ta­de­usz Ko­wa­lik, Sys­te­my go­spo­dar­cze: efek­ty i de­fek­ty re­form i zmian ustro­jo­wych, Fun­da­cja In­no­wa­cja, War­sza­wa, 2005, s. 165–168.

129 Pe­ter Lan­ge, Mi­cha­el Wal­ler­ste­in, Mi­riam Gol­den,The End of Cor­po­ra­tism? Wage Set­ting in the Nor­dic and Ger­ma­nic Co­un­tries, [w:] The Wor­kers of Na­tions, red. San­ford Ja­co­by. Oxford Uni­ver­si­ty Press, New York 1995. Cyt za: Lane Ken­wor­thy, Wage-Set­ting Co­or­di­na­tion Sco­res, http://www.u.ari­zo­na.edu/~lken­wor/Wa­ge­Co­or­Sco­res.pdf, s. 62.

130 Chan­ging In­du­strial Re­la­tions in Eu­ro­pe, red. An­tho­ny Fer­ner, Ri­chard Hy­man, Blac­kwell, Mal­den 1998. Cyt. za: Lane Ken­wor­thy, dz. cyt., s. 63.

131 Ker­stin Ahl­berg, Com­mit­tee pro­po­ses en­han­ced au­tho­ri­ty for me­dia­tors and re­stric­tions on ri­ght to stri­ke, Eu­ro­pe­an In­du­strial Re­la­tions Ob­se­rva­to­ry (EIRO, Eu­ro­fund), do­cu­ment ID: SE­9812129F, 1998.

132 An­ni­ka Berg, The Na­tio­nal Me­dia­tion Of­fi­ce se­eks to im­pro­ve wage-for­ma­tion pro­cess, EIRO, do­cu­ment ID: SE­0105195F, 2001. Nie było to cał­kiem nowe cia­ło, za­stą­pi­ło ono już ist­nie­ją­cą in­sty­tu­cję Na­tio­nal Con­ci­lia­tor’s Of­fi­ce.

133 Dla pol­skie­go czy­tel­ni­ka za­pew­ne za­ska­ku­ją­ce jest, że ukła­dy zbio­ro­we nie tyl­ko okre­śla­ją po­ziom płac mi­ni­mal­nych (w Szwe­cji nie ma usta­wo­wej pła­cy mi­ni­mal­nej), ale rów­nież ta­kie kwe­stie, jak wiek eme­ry­tal­ny.

134 Zob. An­ni­ka Berg, 10 years of EU la­bo­ur law exa­mi­ned from a Nor­dic per­spec­ti­ve, EIRO, do­cu­ment ID: SE­0502103F, 2005.

135 Spo­glą­da­jąc na dane do­ty­czą­ce dłu­go­trwa­łe­go bez­ro­bo­cia mło­dzie­ży (16–24 lata, śred­nie w okre­sie 2005–2007) w UE-27, Szwe­cja mia­ła naj­lep­szy wy­nik! Sto­pa bez­ro­bo­cia dłu­go­trwa­łe­go mło­dzie­ży w tym okre­sie wy­no­si­ła tam śred­nio 4,7 proc., dla Nie­miec –31,4 proc., Wiel­kiej Bry­ta­nii –13,9 proc. Em­ploy­ment in Eu­ro­pe 2009, Eu­ro­pe­an Com­mis­sion 2009, s. 77.

136 Opra­co­wa­nie wła­sne, dane za: Stop­pa­ges of work in Swe­den, pri­va­te and pu­blic sec­tor, Na­tio­nal Me­dia­tion Of­fi­ce.

137 Jel­le Vis­ser, Da­ta­ba­se on In­sti­tu­tio­nal Cha­rac­te­ri­stics of Tra­de Unions, Wage Set­ting, Sta­te In­te­rven­tion and So­cial Pacts, Am­ster­dam In­sti­tu­te for Ad­van­ced La­bo­ur Stu­dies AIAS, Uni­ver­si­ty of Am­ster­dam, Am­ster­dam 2009, s. 6.

138 Opra­co­wa­nie wła­sne, dane za: IC­TWSS.

139 Opra­co­wa­nie wła­sne, dane za: IC­TWSS.

140 Opra­co­wa­nie wła­sne, dane za: Syn­the­tic In­di­ca­tors of Em­ploy­ment Pro­tec­tion, OECD.

141 Dane dla 2005 r. Ric­car­do Ro­vel­li, Ran­dolph Bru­no, La­bor Mar­ket Po­li­cies, In­sti­tu­tions and Em­ploy­ment Ra­tes in the EU-27, IZA Di­scus­sion Pa­per No. 3502, May 2008, s. 36.

142 Opra­co­wa­nie wła­sne, dane za: Lyle Scruggs, We­lfa­re Sta­te En­ti­tle­ments: A Com­pa­ra­ti­ve In­sti­tu­tio­nal Ana­ly­sis of Eigh­te­en We­lfa­re Sta­tes, wer­sja 1.1, 2005.

143 Po­twier­dze­nie tej hi­po­te­zy znaj­dzie­my rów­nież, prze­glą­da­jąc ra­port Eu­ro­pe­an Com­pa­ny Su­rvey 2009, wy­da­ny w mar­cu 2010 roku przez Eu­ro­pe­an Fo­un­da­tion for the Im­pro­ve­ment of Li­ving and Wor­king Con­di­tions (Eu­ro­fund). W pierw­szej jego czę­ści do­ty­czą­cej róż­nych aspek­tów ela­stycz­no­ści cza­su pra­cy Szwe­cja w pra­wie wszyst­kich ze­sta­wie­niach wskaź­ni­ków mia­ła wy­ni­ki po­dob­ne do duń­skich.

144 Opra­co­wa­nie wła­sne, dane za: Di­stri­bu­tion of gross ear­nings of full-time em­ploy­ees, OECD.

145 Opra­co­wa­nie wła­sne: dane za Em­ploy­ment Outlo­ok 2007, OECD.

146 Opra­co­wa­nie wła­sne, dane za LFS by sex and age – in­di­ca­tors, OECD.

147 Opra­co­wa­nie wła­sne, dane za: In­ci­den­ce of unem­ploy­ment by du­ra­tion, OCDE.

148 Wnio­ski z prze­glą­du ba­dań, któ­re­go do­ko­nał Ro­bert J. Fla­na­gan, Col­lec­ti­ve Bar­ga­ining and ma­cro­eco­no­mic per­for­man­ce, w: In­ter­na­tio­nal Hand­bo­ok of Tra­de Unions, red. John T. Ad­di­son, Claus Schna­bel, Edward El­gar, Chel­ten­ham, 2003.

149 Zob. Ry­szard Szar­fen­berg, Re­for­my ryn­ku pra­cy – wie­le dróg do suk­ce­su, „Dia­log. Pi­smo Dia­lo­gu Spo­łecz­ne­go”, 2007, nr 2.

150 Ra­fał Ba­ka­lar­czyk, So­cja­lizm bez so­cja­li­zmu, „Oby­wa­tel”, 2009, nr 2.

151 W okre­sie II woj­ny świa­to­wej rzą­dzi­ło po­ro­zu­mie­nie ko­ali­cyj­ne naj­waż­niej­szych par­tii, acz­kol­wiek pod wo­dzą so­cja­li­stycz­ne­go pre­mie­ra Per Al­bi­na Hans­so­na. Póź­niej jesz­cze w la­tach 1951–57 so­cja­li­ści rzą­dzi­li wspól­nie z Par­tią Chłop­ską.

152 Gøsta Esping-An­der­sen, Trzy Świa­ty Opie­kuń­cze­go Ka­pi­ta­li­zmu, przeł. Ka­zi­mierz W. Frie­ske, ma­szy­no­pis, s. 132.

153 Tam­że.

154 An­ders Lind­bom, Swe­dish Con­se­rva­ti­ve Par­ty and the We­lfa­re Sta­te. In­sti­tu­tio­nal Chan­ge and Ad­ap­ting Pre­fe­ren­ces, In­sti­tu­te for Fu­tu­re Stu­dies, Up­psa­la 2006, s. 15.

155 Wię­cej na te­mat szwedz­kich kon­ser­wa­ty­stów w XXI wie­ku, zob. Ste­ven Sa­xon­berg, Im bar­dziej rze­czy się zmie­nia­ją, tym bar­dziej po­zo­sta­ją ta­kie same? Mo­del szwedz­ki po zwy­cię­stwie wy­bor­czym cen­tro­pra­wi­cy w 2006 roku, w ni­niej­szym to­mie, s. 40.

156 Wię­cej na ten te­mat zob. Mi­chał Su­tow­ski, Kon­tro­la spo­łecz­na – nad­zór i re­pre­sje w imię do­bro­by­tu?, w ni­niej­szym to­mie, s. 163.

157 Nel­son Man­de­la’s Fa­re­well. Ad­dress to the Swe­dish Par­lia­ment, 18 mar­ca 1999, http://www.nnn.se/n-mo­del/fo­re­ign/man­de­la.htm.

158 Pal­me kry­ty­ko­wał rów­nież otwar­cie ZSRR za in­ter­wen­cję w Afga­ni­sta­nie.

159 Cy­ta­ty za: Per Ahl­mark, Pal­me’s Le­ga­cy 15 Years On, 21 lu­te­go 2001, http://www.pro­ject-syn­di­ca­te.org/com­men­ta­ry/ahl­mar­k2/En­glish.

160 Pal­me’s Le­ga­cy…, dz. cyt. Z dru­giej stro­ny na­le­ży w tym miej­scu pod­kre­ślić, że Ahl­mark re­pre­zen­tu­je sta­no­wi­sko zde­cy­do­wa­nie pro­ame­ry­kań­skie i pro­izra­el­skie. Był go­rą­cym zwo­len­ni­kiem in­wa­zji USA na Irak w 2003 roku. Nig­dy nie kry­ty­ku­je Izra­ela za po­li­ty­kę, jaką rząd tego pań­stwa pro­wa­dzi na zie­miach oku­po­wa­nych.

161 Sta­no­wi­ska obu ugru­po­wań wo­bec pro­ble­ma­ty­ki mię­dzy­na­ro­do­wej zre­kon­stru­owa­łem na pod­sta­wie: Alan Bur­ke, Worlds Apart. Two Di­stinc­tly Dif­fe­rent Fo­re­ign Po­li­cies, li­sto­pad 1998, http://www.nnn.se/n-mo­del/fo­re­ign/apart.htm.

162 Na po­cząt­ku lat 90. rząd Bild­ta wy­co­fał się z peł­nio­nej do­tych­czas przez Szwe­cję funk­cji me­dia­to­ra w kon­flik­cie bli­skow­schod­nim. Rola ta zo­sta­ła wów­czas prze­ję­ta przez nor­we­skich so­cjal­de­mo­kra­tów.

163 Da­vid Ro­od­man, Cin­dy Prie­to, Eben La­za­rus, Swe­den. Com­mit­ment to De­ve­lop­ment In­dex 2009, Cen­ter for Glo­bal De­ve­lop­ment, Wa­shing­ton 2009, s. 4.

164 W ra­por­cie wska­zu­je się rów­nież na sła­be punk­ty szwedz­kiej po­li­ty­ki roz­wo­jo­wej: „W dzie­dzi­nach in­we­sty­cji, bez­pie­czeń­stwa i tech­no­lo­gii wy­ni­ki Szwe­cji za­ni­ża­ne są przez sto­sun­ko­wo nie­ko­rzyst­ne (z punk­tu wi­dze­nia państw roz­wi­ja­ją­cych się) roz­wią­za­nia w za­kre­sie in­we­sty­cji, wy­so­ki po­ziom eks­por­tu bro­ni do ubo­gich i nie­de­mo­kra­tycz­nych państw oraz sła­be wspar­cie dla upo­wszech­nia­nia tech­no­lo­gii” (Swe­den. Com­mit­ment to…, dz. cyt., s. 1). Kwe­stia eks­por­tu bro­ni do państw nie­de­mo­kra­tycz­nych to ko­lej­na rysa na wi­ze­run­ku szwedz­kiej po­li­ty­ki mię­dzy­na­ro­do­wej jako re­ali­za­cji hu­ma­ni­tar­nych ide­ałów.

165 Sha­red Re­spon­si­bi­li­ty: Swe­den’s Po­li­cy for Glo­bal De­ve­lop­ment. Go­vern­ment Bill 2002/03:122, Stoc­kholm 2003, s. 1.

166 A Glo­bal Agen­da for Fre­edom: De­mo­cra­cy and Hu­man Ri­ghts in Swe­dish De­ve­lop­ment Co­ope­ra­tion Po­li­cy and Prac­ti­ce, Stoc­kholm 2007, s. 9–10.

167 Amar­tya Sen, Roz­wój i wol­ność, przeł. Je­rzy Ło­ziń­ski, Zysk i S-ka, Po­znań 2002, s. 33.

168 Tam­że, s. 33.

169 Amar­tya Sen, De­mo­cra­cy as a Uni­ver­sal Va­lue, „Jo­ur­nal of De­mo­cra­cy” 1999, vol. 10, no. 3, s. 10.

170 Ten­że, Roz­wój i wol­ność, dz. cyt, s. 173–174.

171 Pre­ven­ting Vio­lent Con­flict. Swe­dish Po­li­cy for the 21st Cen­tu­ry, Mi­ni­stry for Fo­re­ign Af­fa­irs, Stoc­kholm 2009, s. 41.

172 Np. grant w wy­so­ko­ści 20 tys. do­la­rów na pro­jekt ba­daw­czy do­ty­czą­cy mię­dzy­na­ro­do­wych ope­ra­cji po­li­cyj­nych.

173 Hu­man Ri­ghts in Swe­dish Fo­re­ign Po­li­cy. Go­vern­ment Com­mu­ni­ca­tion 2003/04:20, Stoc­kholm 2003, s. 10.

174 Ze wzglę­du na sto­sun­ko­wo mały ry­nek we­wnętrz­ny Szwe­cji tam­tej­sze przed­się­bior­stwa mu­szą w du­żym stop­niu in­ter­na­cjo­na­li­zo­wać swo­ją ak­tyw­ność (np. w celu uru­cho­mie­nia pro­duk­cji ma­so­wej i uzy­ska­nia ko­rzy­ści ska­li). Dla­te­go szwedz­kie przed­się­bior­stwa mają bar­dzo wy­so­kie wskaź­ni­ki „trans­na­ro­do­wo­ści” (zob. na przy­kład World In­ve­st­ment Re­port 2008. Trans­na­tio­nal Cor­po­ra­tions and the In­fra­struc­tu­re Chal­len­ge, UN­C­TAD, New York – Ge­ne­va 2008, s. 12). Rząd kła­dzie więc sil­ny na­cisk na pro­ble­ma­ty­kę CSR ze wzglę­du na fakt, że ope­ru­ją­ce za gra­ni­cą szwedz­kie przed­się­bior­stwa sta­ją się jed­nym z pod­mio­tów uczest­ni­czą­cych w re­ali­za­cji po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej tego kra­ju, kształ­tu­ją wi­ze­ru­nek Szwe­cji i peł­nią funk­cję swo­istych am­ba­sa­do­rów (np. ca­sus Ikei).

175 Ima­ges of Swe­den Abro­ad. A Stu­dy of the Chan­ges, the Pre­sent Si­tu­ation and As­ses­sment Me­thods, Stoc­kholm 2005, s. 11.

176 Mał­go­rza­ta Bie­lec­ka, Role mię­dzy­na­ro­do­we pań­stwa, [w:] Wstęp do teo­rii po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej pań­stwa, red. Ry­szard Zię­ba, Wy­daw­nic­two Adam Mar­sza­łek, To­ruń 2005, s. 181.

177 Tam­że, s. 181–182.

178 Jo­seph S. Nye jr., „Soft Po­wer”. Jak osią­gnąć suk­ces w po­li­ty­ce świa­to­wej, Wy­daw­nic­twa Aka­de­mic­kie i Pro­fe­sjo­nal­ne, War­sza­wa 2007, s. 35.

179 Mar­tin Wolf, The Lure of the Ame­ri­can Way, „Fi­nan­cial Ti­mes”, 1 wrze­śnia 2000.

180 W in­nym miej­scu Wolf pi­sze na te­mat mo­de­lu skan­dy­naw­skie­go w na­stę­pu­ją­cy spo­sób: „Nie ma do­wo­dów na to, że te sil­nie opo­dat­ko­wa­ne kra­je do­świad­cza­ją po­tęż­ne­go jed­no­stron­ne­go od­pły­wu ka­pi­ta­łu. Wnio­sek jest na­stę­pu­ją­cy: w kra­jach skan­dy­naw­skich, o wy­so­kim po­zio­mie opo­dat­ko­wa­nia, nie mamy do czy­nie­nia z bra­kiem kon­ku­ren­cyj­no­ści. Szcze­gól­nie waż­ny do od­no­to­wa­nia jest fakt, że kra­je te nie do­świad­cza­ją od­pły­wu ka­pi­ta­łu czy też wy­so­ko wy­kwa­li­fi­ko­wa­nych pra­cow­ni­ków” (Mar­tin Wolf, Why Glo­ba­li­za­tion Works, Yale Uni­ver­si­ty Press, New Ha­ven 2004, s. 240).

181 Uwa­ga ta do­ty­czy nie tyl­ko po­li­ty­ki za­gra­nicz­nej. In­nym przy­kła­dem może być nor­we­ski pań­stwo­wy fun­dusz ma­jąt­ko­wy (so­ve­re­ign we­alth fund, SWF) – Nor­we­gian Go­vern­ment Pen­sion Fund. Kri­stin Ha­lvor­sen, nor­we­ska mi­ni­ster fi­nan­sów, w na­stę­pu­ją­cy spo­sób wy­ja­śnia za­sa­dy za­rzą­dza­nia ak­ty­wa­mi zgro­ma­dzo­ny­mi w fun­du­szu: „Chce­my być od­po­wie­dzial­nym in­we­sto­rem i w związ­ku z tym usta­no­wi­li­śmy etycz­ne za­sa­dy dla na­sze­go fun­du­szu. Za­rzą­dza­nie fun­du­szem opie­ra się na dwóch zo­bo­wią­za­niach etycz­nych: po pierw­sze, za­pew­nie­nie fi­nan­so­wych zwro­tów, któ­re umoż­li­wią przy­szłym po­ko­le­niom ko­rzy­sta­nie z nor­we­skie­go bo­gac­twa w po­sta­ci ropy naf­to­wej; po dru­gie, re­spek­to­wa­nie pod­sta­wo­wych praw tych, któ­rzy od­czu­wa­ją skut­ki dzia­łań spół­ek, w któ­rych fun­dusz jest udzia­łow­cem. Po­nie­waż uwa­ża­my, że w dłuż­szym ho­ry­zon­cie cza­so­wym po­stę­po­wa­nie zgod­nie z po­wszech­nie ak­cep­to­wa­ny­mi nor­ma­mi etycz­ne­go dzia­ła­nia po­zy­tyw­nie wpły­nie na zwro­ty z in­we­sty­cji, to­też, na­szym zda­niem, po­mię­dzy tymi dwo­ma ce­la­mi nie wy­stę­pu­je sprzecz­ność” (Kri­stin Ha­lvor­sen, Nor­way’s So­ve­re­ign Fund Sets an Ethi­cal Exam­ple, „Fi­nan­cial Ti­mes”, 15 lu­te­go 2008). Nor­we­ski SWF wy­róż­nia się kil­ko­ma po­zy­tyw­ny­mi ce­cha­mi: in­we­sty­cje mają dłu­gi ho­ry­zont cza­so­wy, nie sto­su­je się tu dźwi­gni fi­nan­so­wej, nie ma pre­sji na szyb­kie wy­co­fy­wa­nie fun­du­szy. Wśród norm, któ­re mają być prze­strze­ga­ne przez spół­ki, gdzie udzia­łow­cem jest fun­dusz, znaj­du­ją się za­sa­dy okre­śla­ne m.in. przez OECD, UN Glo­bal Com­pact oraz Mię­dzy­na­ro­do­wą Or­ga­ni­za­cję Pra­cy.

182 Da­vid Owen, Gre­en me­tro­po­lis: why li­ving smal­ler, li­ving clo­ser, and dri­ving less are keys to su­sta­ina­bi­li­ty, Ri­ver­he­ad Bo­oks, New York 2009.

183 Ale­xan­der Ståh­le, Com­pact­ness and parks are the fu­tu­re of the city, „Su­sta­ina­bi­li­ty”, 2009, nr 3.

184 Cas Po­lder­mans, Su­sta­ina­ble Urban De­ve­lop­ment – The Case of Ham­mar­by Sjöstad, Kul­tur­ge­ogra­fi­ska In­sti­tu­tio­nen, Stoc­kholms Uni­ver­si­tet, Stoc­kholm 2006.

185 Chri­stian Ek­berg, Wa­ste is what is left be­hind when ima­gi­na­tion fa­ils, „Su­sta­ina­bi­li­ty”, 2009, nr 3.

186 Wię­cej o in­we­sty­cjach MI­STRY i FOR­MAS moż­na prze­czy­tać na stro­nach in­ter­ne­to­wych: http://www.mi­stra.org/ i http://www.for­mas.se/. In­for­ma­cja o pol­skich na­kła­dach na B+R po­cho­dzi z ra­por­tu The In­for­ma­tion Tech­no­lo­gy and In­no­va­tion Fo­un­da­tion (ITIF), The Atlan­tic Cen­tu­ry. Bench­mar­king EU & U.S. In­no­va­tion and Com­pe­ti­ti­ve­ness. Wy­pa­da też chy­ba do­dać, że szwedz­ki bu­dżet B+R w 2006 był po­nad trzy­krot­nie wyż­szy niż pol­ski.

187 World Com­mis­sion on Envi­ron­ment and De­ve­lop­ment, Our Com­mon Fu­tu­re, Oxford Uni­ver­si­ty Press, Oxford 1987.

188 Ka­ta­ri­na Ec­ker­berg, Swe­den: Pro­gres­sion De­spi­te Re­ces­sion, [w:] Wil­liam M. Laf­fer­ty, Ja­mes R. Me­adow­croft, Im­ple­men­ting su­sta­ina­ble de­ve­lop­ment: stra­te­gies and in­i­tia­ti­ves in high con­sump­tion so­cie­ties, Oxford, Uni­ver­si­ty Press, Oxford 2000.

189 Len­nar­tLun­dqvist, Swe­den and eco­lo­gi­cal go­ver­nan­ce: strad­dling the fen­ce, Man­che­ster Uni­ver­si­ty Press, Man­che­ster 2004.

190 Måns Nils­son, Ka­ta­ri­na Ec­ker­berg, Envi­ron­men­tal po­li­cy in­te­gra­tion in prac­ti­ce: sha­ping in­sti­tu­tions for le­ar­ning, Ear­th­scan, Lon­don 2007.

191 Jej śla­dy mo­że­my ob­ser­wo­wać w po­pu­lar­nej dziś idei Zie­lo­ne­go No­we­go Ładu.

192 Tzw. gre­en pro­cu­re­ment. Może się to wy­da­wać ba­nal­ne, ale co roku Szwe­dzi prze­zna­cza­ją na za­ku­py pu­blicz­ne 300 mi­liar­dów ko­ron. Wy­glą­da więc na to, że już sama wła­dza jest w sta­nie wy­two­rzyć po­tęż­ny ry­nek na zie­lo­ne do­bra.

193 Ka­ta­ri­na Ec­ker­berg, Swe­den: Pro­gres­sion De­spi­te Re­ces­sion, [w:] Wil­liam M. Laf­fer­ty, Ja­mes R. Me­adow­croft, Im­ple­men­ting su­sta­ina­ble de­ve­lop­ment: stra­te­gies and in­i­tia­ti­ves in high con­sump­tion so­cie­ties, Oxford, Uni­ver­si­ty Press, Oxford 2000.

194 Au­to­rzy książ­ki Nud­ge: Im­pro­ving De­ci­sions abo­ut He­alth, We­alth, and Hap­pi­ness, praw­nik Cass R. Sun­ste­in i eko­no­mi­sta Ri­chard Tha­ler, na­zy­wa­ją to li­ber­ta­riań­skim pa­ter­na­li­zmem.

195 A na­le­ży wspo­mnieć, że zna­la­zło­by się ich wię­cej. W cy­to­wa­nych prze­ze mnie źró­dłach moż­na prze­czy­tać o in­nych ry­sach na szwedz­kiej po­li­ty­ce eko­lo­gicz­nej.

196 Adam Ker­sten, Hi­sto­ria Szwe­cji, Osso­li­neum, Wro­cław, 1974.

197 Erik O. Wri­ght, Wor­king-Class Po­wer, Ca­pi­ta­list-Class In­te­rest and Class Com­pro­mi­se, Ame­ri­can Jo­ur­nal of So­cio­lo­gy, Vol 105, nr 4, 2000.

198 Max Koch, Ro­ads to Post-for­dism. La­bo­ur Mar­kets and So­cial Struc­tu­res in Eu­ro­pe, Ash­ga­te Pu­bli­shers, 2006, s. 71.

199 Dane ILO, ob­li­cze­nia wła­sne.

200 Max Koch, dz. cyt., s. 72–73.

201 En­cyc­lo­pe­dia of Bio­ethics, red. Ste­phen G. Post, Gale, New York 2004, t. 2, s. 978.

202 Pau­li­ne Ma­zum­dar, Eu­ge­nics, Hu­man Ge­ne­tics and Hu­man Fa­ilings. The Eu­ge­nics So­cie­ty, its Ori­gins and its Cri­tics, Ro­utled­ge, Lon­don – New York 1992, s. 1.

203 Dane za­czerp­nię­te z wpro­wa­dze­nia do książ­ki Ar­tu­ra Ho­ja­na, Dr Bie­law­ski i eu­ge­ni­ka (ma­szy­no­pis, obec­nie przy­go­to­wy­wa­ny do dru­ku).

204 Hi­sto­ria ży­cia pry­wat­ne­go, red. An­to­ine Prost, Gérard Vin­cent, przeł. Ka­ta­rzy­na Ska­wi­na i in., Osso­li­neum, wyd. II, Wro­cław 2006, t. 5, s. 685.

205 http://www.sys­tem­bo­la­get.se/Ap­pli­ka­tio­ner/Knap­par/In­En­glish/.

206 The link to a life free of cri­me x., Kri­mi­na­lvår­den – Swe­dish Pri­son and Pro­ba­tion Se­rvi­ce: Abo­ut Pri­son and Pro­ba­tion Se­rvi­ce, Nor­r­köping 2002, s. 14–15.

207 Ste­phen G. Se­lin­ger, To­ward a re­ali­stic re­or­ga­ni­za­tion of the pe­ni­ten­tia­ries. „The Jo­ur­nal of Cri­mi­nal Law, Cri­mi­no­lo­gy, and Po­li­ce Scien­ce”, 1969, vol. 60, nr 1, s. 56.

208 John Snor­tum, Swe­den „spe­cial” pri­sons. Cor­rec­tio­nal trends and cul­tu­ral tra­di­tions, „Cri­mi­nal Ju­sti­ce and be­ha­vior”, 1996, vol.3, no. 2, s. 151–168.

209 Täby co­rerc­tio­nal in­sti­tu­tion. In­for­ma­tion from The Na­tio­nal Bard of Pu­blic Bu­il­ding and The Na­tio­nal Pri­son and Pro­ba­tion Ad­mi­ni­stra­tion. (brak daty wy­da­nia).

210 John Snor­tum, dz. cyt., s. 152–154.

211 War­to też spoj­rzeć na sys­tem z jesz­cze in­nej per­spek­ty­wy. Usta­wy eu­ge­nicz­ne wpro­wa­dzo­ne w Szwe­cji w 1934 roku zo­sta­ły znie­sio­ne do­pie­ro w 1976. W mię­dzy­cza­sie ty­sią­ce osób uzna­no z ra­cji ich na­ro­do­wo­ści, miej­sca uro­dze­nia, na­ło­gu, sła­be­go zdro­wia czy sła­bych wy­ni­ków w na­uce za nie­peł­no­war­to­ścio­wych lu­dzi i pod­da­no przy­mu­so­wej ste­ry­li­za­cji. W cza­sie, gdy świat po­tę­piał Niem­ców, Szwe­dzi w Na­ro­do­wym In­sty­tu­cie Bio­lo­gii Ra­so­wej pra­co­wa­li nad ga­tun­ko­wo po­pra­wio­nym czło­wie­kiem. Do­pie­ro w 1958 roku znaj­du­ją­cy się na uni­wer­sy­te­cie w Up­psa­li In­sty­tut prze­mia­no­wa­ny zo­stał na In­sty­tut Ge­ne­ty­ki. Eu­ge­ni­ka nie do­ty­czy­ła tyl­ko Szwe­cji. Była nie mniej obec­na w Nor­we­gii, Fin­lan­dii, Sta­nach Zjed­no­czo­nych.

212 An­ni­ka Sna­re, Work, War, Pri­son and We­lfa­re: Con­trol of the La­bo­ring Poor in Swe­den, Uni­ver­si­ty of Ca­li­for­nia. Ber­ke­ley 1977, s. 356–376.

213 Współ­cze­sne wię­zie­nia, któ­rym przy­świe­ca­ła idea re­so­cja­li­za­cji, zor­ga­ni­zo­wa­no w Sta­nach Zjed­no­czo­nych na wzór eu­ro­pej­skich do­mów po­pra­wy pro­wa­dzo­nych przez kwa­krów. Pierw­sze tego typu wię­zie­nie, tzw. Wal­nutt Pri­son w Fi­la­del­fii, otwar­te zo­sta­ło w 1791 roku. Po­mysł prze­nie­sio­no na­stęp­nie z po­wro­tem na kon­ty­nent eu­ro­pej­ski.

214 Nie roz­wa­ża­no ta­kich sub­tel­no­ści, że nie każ­dy oskar­żo­ny był win­ny za­rzu­co­ne­go mu czy­nu, a po­wo­dze­nie na wol­no­ści za­le­ża­ło od stop­nia po­zy­tyw­ne­go sto­sun­ku lu­dzi na wol­no­ści do tych, któ­rzy na nią wy­cho­dzi­li.

215 Mo­ni­ka Pła­tek, Sys­te­my pe­ni­ten­cjar­ne państw skan­dy­naw­skich, Wy­daw­nic­twa Uni­wer­sy­te­tu War­szaw­skie­go, War­sza­wa 2007, s. 442.

216 Tam­że, s. 449.

217 Eu­ge­ne Do­le­schal, Rate and Length of im­pri­son­ment. How Does The Uni­ted Sta­tes Com­pa­re with Ne­ther­lands, Den­mark and Swe­den?, „Cri­me and De­li­nqu­en­cy”, 1977, vol. 23, nr 1, s. 51–56.

218 Ro­bert Er­ric­son, Jan O. Jons­son, Can Edu­ca­tion be Equ­ali­zed?: The Swe­dish Case in Com­pa­ra­ti­ve Per­spec­ti­ve, We­stview Press, Bo­ul­der 1997.

219 Ides Ni­ca­ise, Go­sta Esping-An­der­sen, Be­atriz Pont, Pat Tun­stall, Equ­ity in edu­ca­tion. Swe­den. Co­un­try Note, OECD The­ma­tic Re­view, OECD 2005.

220 Tam­że.

221 Edu­ca­tion at a Glan­ce. OECD In­di­ca­tors 2009.

222 Tam­że.

223 Mi­ko­łaj Herbst, Jan Her­czyń­ski, An­tho­ny Le­vi­tas, Fi­nan­so­wa­nie oświa­ty w Pol­sce – dia­gno­za, dy­le­ma­ty, moż­li­wo­ści, Wy­daw­nic­two Na­uko­we Scho­lar, War­sza­wa 2009, s. 83.

224 Tam­że, s. 84.

225 Fun­ding of the Swe­dish scho­ol sys­tem (fact she­et), Mi­ni­stry of Edu­ca­tion and Re­se­arch, Stoc­kholm 2008.

226 Por. też Anna De­lick, Fol­khem­met w erze glo­ba­li­za­cji, w ni­niej­szym to­mie, s. 60.

227 Ides Ni­ca­ise i in., dz. cyt., s. 15.

228 Ele­na Din­gu Kyr­klund, In­c­lu­sion and edu­ca­tion in Eu­ro­pe­an Co­un­tries. Fi­nal re­port: Swe­den, Le­pel­stra­at 2009, s. 32.

229 With ano­ther mo­ther ton­gue – stu­dents in com­pul­so­ry scho­ol and the or­ga­ni­sa­tion of te­aching and le­ar­ning. A SUM­MA­RY OF RE­PORT 321 2008, Sko­lver­ket. Swe­dish Na­tio­nal Agen­cy for Edu­ca­tion.

230 Ro­bert Er­ric­son, Jan O. Jons­son, dz. cyt.

231 https://www.cia.gov/li­bra­ry/pu­bli­ca­tions/the-world-fact­bo­ok/ran­kor­der/2091rank.html

232 Ma­ciej Gdu­la, Łu­kasz Ra­ci­bor­ski, Zdro­wie – wy­zwa­nie po­li­tycz­ne, „Kry­ty­ka Po­li­tycz­na”, nr 14, zima 2007/2008, s. 398–399.

233 http://www.te­le­me­di­cus.pl/con­tent/wy­dat­ki-na-ochro­nę-zdro­wia-wg-oecd.

234 http://news.bbc.co.uk/2/hi/he­alth/4460098.stm.

235 Dla po­rów­na­nia, we­dług sta­ty­styk pol­skiej po­li­cji w 2009 roku ofia­ra­mi prze­mo­cy do­mo­wej było 79 811 ko­biet. W 2007 zgło­szo­no na po­li­cję nie­wie­le po­nad 2000 przy­pad­ków gwał­tów, choć tzw. ciem­na licz­ba może być znacz­nie więk­sza – we­dług da­nych Nie­bie­skiej Li­nii w Pol­sce może do­cho­dzić na­wet do 200 gwał­tów dzien­nie.

236 Sta­ło się ono póź­niej pod­sta­wą kon­cep­cji fol­khem­met (domu ludu).

237 Nie ule­ga wąt­pli­wo­ści, że pol­ski Ko­ściół ka­to­lic­ki do­sko­na­le zda­je so­bie spra­wę z nie­bez­pie­czeństw zwią­za­nych z wpro­wa­dze­niem do szkół re­li­gio­znaw­stwa za­miast na­uki re­li­gii ka­to­lic­kiej.

238 Z prze­pro­wa­dza­nych wśród uczniów ba­dań wy­ni­ka, że chcie­li­by mieć wię­cej lek­cji wła­śnie o bud­dy­zmie.

239 Carl Re­in­hold Bråken­hielm, Världs­bild och me­ning, AIT Fa­lun 2001.

240 Ja­cek Pod­sia­dło, Pi­guł­ki Krum­me­liu­sa, „Ty­go­dnik Po­wszech­ny”, http://www.ty­go­dnik.com.pl/nu­mer/274507/pod­sia­dlo-fe­lie­ton.html.

241 Ja­cek Bo­row­ski, Lo­li­ta Poń­czo­szan­ka, „Wprost”, http://www.wprost.pl/ar/10785/Lo­li­ta-Pon­czo­szan­ka/?I=976.

242 Cio­cia Ju­anit­ta, O Mam­ma Mia! – czy­li dla­cze­go geje lu­bią Abbę?, http://www.ho­mi­ki.pl/mo­du­les.php?name=News&file=ar­tic­le&sid=2613.

243 Woj­ciech Or­liń­ski, Po­top szwedz­ki, http://ser­wi­sy.ga­ze­ta.pl/tv/1,47060,4362414.html.

244 Zob. Ri­chard Wil­liams, Phil Spec­tor: Out of His Head, Omni­bus Press, Lon­don 2003, zwłasz­cza rozdz. 5: Lit­tle Sym­pho­nies for the Kids.

245 Nig­dy nie ro­bię wiel­kich pla­nów. Wy­wiad z Alek­san­drem Bar­dem, http://kul­tu­ra­20.blog.po­li­ty­ka.pl/?p=585

246 Da­niel Eke­rotch, Szwedz­ki de­ath me­tal, Ka­gra, Po­znań 2008, s. 13.

247 Anna De­lick, Cno­ta o świe­żo­ści je­sio­tra, http://www.kry­ty­ka­po­li­tycz­na.pl/Zer­ka­nie-w-gore-mapy/Cno­ta-o-swie­zo­sci-je­sio­tra/menu-id-221.html.

248 Tam­że.

249 Pa­weł Waw­rzy­niak, Książ­ki zbó­jec­kie (i złe) SoLL, http://hor­ror­sto­ry.blox.pl/2009/06/Re-Ksiaz­ki-zbo­jec­kie-i-zle-SoLL.html.

250 Dla­cze­go fe­mi­nist­ki ko­cha­ją Lars­so­na?, roz­mo­wa re­dak­cyj­na, „Kry­ty­ka Po­li­tycz­na”, 2010, nr 20–21, s. 91.

251 Bar­tosz Kuź­niarz, F...k you all, „Kry­ty­ka Po­li­tycz­na”, 2010, nr 20–21, s. 99.

252 Sla­voj Ži­žek, Hen­ning Man­kell – ar­ty­sta pa­ra­lak­sy, przeł. Ju­lian Ku­ty­ła, „Kry­ty­ka Po­li­tycz­na”, 2010, nr 20–21, s. 139.

253 Göran Stoc­ken­ström, Strind­berg’s Dra­ma­tur­gy, Uni­ver­si­ty of Min­ne­so­ta Press, Min­ne­apo­lis 1988, s. 4.

254 Wal­ter Ben­ja­min, Pa­ryż II Ce­sar­stwa we­dług Bau­de­la­ire’a, przeł. Hu­bert Or­łow­ski, [w:] ten­że, Anioł hi­sto­rii, Wy­daw­nic­two Po­znań­skie, Po­znań 1996, s. 337.

255 Por. Ta­de­usz Szcze­pań­ski, Zwier­cia­dło Berg­ma­na, sło­wo/ob­raz te­ry­to­ria, Gdańsk 2002, s. 240.

256 Ta­de­usz Szcze­pań­ski, dz. cyt., s. 43.

257 Por. Marc Ge­rva­is, In­g­mar Berg­man: Ma­gi­cian and Pro­phet, McGill-Qu­eens Uni­ver­si­ty Press, Mont­re­al 1999, s. 120.

258 Tę wła­sną fil­mo­wą ge­ne­alo­gię Berg­man naj­wy­raź­niej uka­zu­je w Tam, gdzie ro­sną po­ziom­ki. Głów­ną rolę, pro­fe­so­ra Bor­ga, od­twa­rza w fil­mie Vic­tor Sjöstrom, naj­waż­niej­szy au­tor nie­me­go kina szwedz­kie­go, tzw. szko­ły szwedz­kiej w fil­mie. Sny Bor­ga, klu­czo­we dla cha­rak­te­ry­sty­ki po­sta­ci, są z ko­lei krę­co­ne jak fil­my na­le­żą­ce do sur­re­ali­stycz­nej lub eks­pre­sjo­ni­stycz­nej tra­dy­cji.

259 Por. Frank Gado, The Pas­sion of In­g­mar Berg­man, Duke Uni­ver­si­ty Press, Dur­ham 1986, s. 346 i nast.

260 An­drew E. Kra­mer, Ikea Tries to Bu­ild Pu­blic Case Aga­inst Rus­sian Cor­rup­tion, „New York Ti­mes”, 12 wrze­śnia 2009.

261 An­drew E. Kra­mer, Ikea Fi­res 2 Of­fi­cials in Rus­sia Bri­be Case, „New York Ti­mes”, 16 lu­te­go 2010.

262 Ten slo­gan oczy­wi­ście le­piej brzmi po an­giel­sku: „You can take IKEA out of Småland, but you can’t take Småland out of IKEA”.

263 Ma­gnus Blom­strom, Art Kok­ko, Swe­den, [w:] Go­vern­ments, Glo­ba­li­za­tion, and In­ter­na­tio­nal Bu­si­ness, red. John H. Dun­ning, Oxford Uni­ve­ri­sty Press, Oxford 2003, s. 359.

264 Flat-pack ac­co­un­ting, „The Eco­no­mist”, 11 maja 2006.

KRYTYKA POLITYCZNA

„Kry­ty­ka Po­li­tycz­na” po­wsta­ła z am­bi­cją oży­wie­nia tra­dy­cji pol­skiej in­te­li­gen­cji za­an­ga­żo­wa­nej. Na­szą dzia­łal­ność roz­wi­ja­my w trzech głów­nych sfe­rach: na­uki, kul­tu­ry i po­li­ty­ki, sta­ra­jąc się jed­no­cze­śnie eli­mi­no­wać sztucz­ne po­dzia­ły mię­dzy nimi. Wie­rzy­my, że na­ukę, sztu­kę i po­li­ty­kę dzie­lą je­dy­nie środ­ki wy­ra­zu, łą­czy zaś wpływ na kształt ży­cia spo­łecz­ne­go.

Na­szym pod­sta­wo­wym ce­lem jest wpro­wa­dze­nie i umoc­nie­nie w sfe­rze pu­blicz­nej le­wi­co­we­go pro­jek­tu wal­ki z eko­no­micz­nym i kul­tu­ro­wym wy­klu­cze­niem. Wy­cho­dzi­my z prze­ko­na­nia, że nie bę­dzie szans dla le­wi­co­wej po­li­ty­ki bez stwo­rze­nia wcze­śniej w sfe­rze pu­blicz­nej miej­sca na le­wi­co­wy dys­kurs i pro­jekt spo­łecz­ny. Dla­te­go obok pra­cy czy­sto aka­de­mic­kiej (tłu­ma­cze­nie, wy­da­wa­nie ksią­żek i opra­co­wań, dys­ku­sje, se­mi­na­ria i warsz­ta­ty) an­ga­żu­je­my się w de­ba­tę pu­blicz­ną, a tak­że ak­tyw­nie dzia­ła­my na polu li­te­ra­tu­ry, te­atru i sztuk wi­zu­al­nych, po­ja­wia­my się w me­diach głów­ne­go nur­tu, pu­bli­ku­je­my w dzien­ni­kach i ty­go­dni­kach opi­nii. Bu­du­je­my ko­lej­ne in­sty­tu­cje (wy­daw­nic­two, in­sty­tut na­uko­wy), współ­pra­cu­je­my z naj­po­waż­niej­szy­mi ośrod­ka­mi kul­tu­ral­ny­mi i ba­daw­czy­mi w Pol­sce i za gra­ni­cą. Śro­do­wi­sko „Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej” two­rzą dziś mło­dzi na­ukow­cy, dzia­ła­cze spo­łecz­ni, pu­bli­cy­ści, ale tak­że pi­sa­rze, kry­ty­cy li­te­ra­tu­ry i sztu­ki, dra­ma­tur­go­wie, fil­mo­znaw­cy i ar­ty­ści.

Stwo­rzy­li­śmy Wy­daw­nic­two Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej. Na­szym ce­lem jest wpro­wa­dze­nie w pol­ski obieg idei naj­waż­niej­szych prac z fi­lo­zo­fii i so­cjo­lo­gii po­li­tycz­nej, teo­rii kul­tu­ry i sztu­ki. Pu­bli­ku­je­my prze­kła­dy, pra­ce pol­skich au­to­rów i waż­ne wzno­wie­nia. Do koń­ca czerw­ca 2010 uka­za­ło się 70 ty­tu­łów w sze­ściu se­riach wy­daw­ni­czych (Prze­wod­ni­ki Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej, Se­ria Idee, Se­ria Ka­non, Se­ria Pu­bli­cy­stycz­na, Se­ria Li­te­rac­ka, Se­ria Eko­no­micz­na, Se­ria Hi­sto­rycz­na, Pi­sma Jac­ka Ku­ro­nia) oraz poza se­ria­mi.

W la­tach 2006–2009 w cen­trum War­sza­wy pro­wa­dzi­li­śmy otwar­tą RE­Dak­cję – ośro­dek wy­mia­ny my­śli, dys­ku­sji, pre­zen­ta­cji prac ar­ty­stycz­nych, pro­jek­tów spo­łecz­nych i po­li­tycz­nych. Miej­sce sta­ło się punk­tem co­dzien­nych spo­tkań śro­do­wi­sko­wych i bazą dla or­ga­ni­zo­wa­nych na ze­wnątrz ak­cji spo­łecz­nych. RE­Dak­cja na trwa­łe wpi­sa­ła się w mapę kul­tu­ral­ną sto­li­cy. W stycz­niu 2008 roku RE­Dak­cja otrzy­ma­ła na­gro­dę kul­tu­ral­ną „Wde­chy 2007” w ka­te­go­rii Miej­sce Roku przy­zna­ną przez war­szaw­ski do­da­tek „Ga­ze­ty Wy­bor­czej”. Przez trzy lata w świe­tli­cy od­by­ło się kil­ka­set spo­tkań otwar­tych – dys­ku­sji li­te­rac­kich, warsz­ta­tów, se­mi­na­riów, po­ka­zów fil­mo­wych. Go­ści­li­śmy waż­nych ak­to­rów sce­ny spo­łecz­nej, po­li­tycz­nej, li­te­rac­kiej i ar­ty­stycz­nej, wśród nich wie­lu go­ści za­gra­nicz­nych. W RE­Dak­cji re­ali­zo­wa­li­śmy je­den z naj­waż­niej­szych ide­owych ce­lów śro­do­wi­ska Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej, czy­li znie­sie­nie gra­nic mię­dzy po­lem na­uki, sztu­ki i po­li­ty­ki.

6 li­sto­pa­da 2009 w cen­trum War­sza­wy otwo­rzy­li­śmy in­ter­dy­scy­pli­nar­ne Cen­trum Kul­tu­ry „Nowy Wspa­nia­ły Świat” – miej­sce spo­tkań ar­ty­stycz­nych i na­uko­wych, po­ka­zów fil­mo­wych, prze­strzeń wy­sta­wien­ni­czą i ka­wiar­nię kul­tu­ral­ną. Na par­te­rze Cen­trum Kul­tu­ry po­wsta­ła księ­gar­nia, sa­lo­nik pra­so­wy i głów­ne miej­sce wy­da­rzeń ar­ty­stycz­nych: pre­mier książ­ko­wych, de­bat, sla­mów po­etyc­kich, fe­sti­wa­li fil­mo­wych, kon­cer­tów. Na pię­trze – Uni­wer­sy­tet Kry­tycz­ny z za­ję­cia­mi wy­bit­nych pol­skich i za­gra­nicz­nych in­te­lek­tu­ali­stów. Pro­jekt re­ali­zo­wa­ny jest we współ­pra­cy m.in. z In­sty­tu­tem Te­atral­nym, Fun­da­cją Ga­le­rii Fok­sal, No­wym Te­atrem, Mu­zeum Sztu­ki No­wo­cze­snej, In­sty­tu­tem Kul­tu­ry Pol­skiej UW, In­sty­tu­tem Nauk o Czło­wie­ku.

Nie ogra­ni­cza­my się tyl­ko do War­sza­wy, dzię­ki dzia­ła­niom na­szych sym­pa­ty­ków i współ­pra­cow­ni­ków w in­nych mia­stach Pol­ski po­wsta­ły Klu­by Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej. Do tej pory po­wsta­ło 20 lo­kal­nych ośrod­ków w Bia­łym­sto­ku, Byd­gosz­czy, Cie­szy­nie, Gło­go­wie, Gnieź­nie, Je­le­niej Gó­rze, Ka­li­szu, Kiel­cach, Kra­ko­wie, Lesz­nie, Lu­bli­nie, Ło­dzi, Pile, Po­zna­niu, Rze­szo­wie, Sie­dl­cach, Szcze­ci­nie, Tar­no­brze­gu, To­ru­niu, Trój­mie­ście, Wło­cław­ku, Wro­cła­wiu, Zie­lo­nej Gó­rze i na Ślą­sku. Pro­wa­dzi­my świe­tli­ce w Gdań­sku i Cie­szy­nie.

Wszyst­ko to ro­bi­my po to, by stwo­rzyć fun­da­ment dla uczci­wej i no­wo­cze­snej le­wi­cy, któ­ra od­wo­łu­jąc się do naj­now­szych osią­gnięć fi­lo­zo­fii po­li­tycz­nej i świet­nych tra­dy­cji pol­skiej my­śli po­li­tycz­nej, znaj­dzie ade­kwat­ną od­po­wiedź na wy­zwa­nia cze­ka­ją­ce Pol­skę, ale też Eu­ro­pę i świat.

O na­szych dzia­ła­niach i wy­da­rze­niach in­for­mu­je­my na bie­żą­co na stro­nie:

www.kry­ty­ka­po­li­tycz­na.pl.

Ze­spół „Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej”:

Aga­ta Arasz­kie­wicz, Mi­chał Bi­le­wicz, Mag­da Błę­dow­ska, Zyg­munt Bo­raw­ski, Mi­chał Bo­ruc­ki, Ja­kub Bo­żek, Anna De­lick (Sztok­holm), Pa­weł De­mir­ski, Ka­rol Do­mań­ski, Kin­ga Du­nin, Jo­an­na Er­bel, Bar­tosz Frąc­ko­wiak, Ma­ciej Gdu­la, Do­ro­ta Gła­żew­ska, Agniesz­ka Graff, Agniesz­ka Grzy­bek, Krzysz­tof Isz­kow­ski, Adam Je­lo­nek, To­mek Ki­tliń­ski, Mał­go­rza­ta Ko­wal­ska, Ka­ro­li­na Kra­su­ska, Ma­ciej Kro­piw­nic­ki, Ro­man Kur­kie­wicz, Ju­lian Ku­ty­ła, Adam Lesz­czyń­ski, Ja­ro­sław Lip­szyc, Ja­kub Maj­mu­rek, Piotr Ma­rec­ki, Adam Ma­zur, Kuba Mi­kur­da, Bar­tek Mo­dze­lew­ski, Pa­weł Mo­ścic­ki, Ma­ciej No­wak, Adam Ostol­ski, Jo­an­na Ostrow­ska, Ja­nusz Ostrow­ski, Ja­kub Paw­lak, Kon­rad Pu­sto­ła, Mag­da Ra­czyń­ska (Lon­dyn), Jo­an­na Raj­kow­ska, Prze­my­sław Sa­du­ra, Sła­wo­mir Sie­ra­kow­ski (re­dak­tor na­czel­ny), Jan Smo­leń­ski, An­dre­as Sta­dler (Nowy Jork), Kin­ga Stań­czuk, Be­ata Stę­pień, Igor Stok­fi­szew­ski, Mi­chał Su­tow­ski (se­kre­tarz re­dak­cji pi­sma), Aga­ta Szczę­śniak (wi­ce­na­czel­na pi­sma), Ka­zi­mie­ra Szczu­ka, Bar­ba­ra Sze­le­wa, Ja­kub Szes­to­wic­ki, Eli­za Szy­bo­wicz, Mag­da­le­na Śro­da, Olga To­kar­czuk, Jo­an­na To­karz, Krzysz­tof To­ma­sik, Ju­sty­na Tur­kow­ska, Ka­ro­li­na Wa­lę­cik, Bła­żej War­koc­ki, Agniesz­ka Wi­śniew­ska, Ka­ta­rzy­na Woj­cie­chow­ska, Waw­rzy­niec Za­krzew­ski, Woj­tek Zra­łek-Kos­sa­kow­ski, Ar­tur Żmi­jew­ski (re­dak­tor ar­ty­stycz­ny pi­sma).

Lo­kal­ni ko­or­dy­na­to­rzy klu­bów KP:

Bia­ły­stok: Łu­kasz Kuź­ma, Byd­goszcz: Emi­lia Wal­czak, Ma­ciej Twar­dow­ski, Gnie­zno: Pa­weł Bart­ko­wiak, Je­le­nia Góra: Woj­ciech Woj­cie­chow­ski, Ka­lisz: Mi­ko­łaj Pan­ce­wicz, Kiel­ce: Łu­kasz Ko­ze­ra, Kra­ków: Se­ba­stian Lisz­ka, Lu­blin: Ja­kub Sza­frań­ski, Łódź: Wik­tor Ma­rzec, Opo­le: Bo­rys Cym­brow­ski, Piła: Łu­kasz Dy­mek, Po­znań: Ma­ciej Szlin­der, Rze­szów: Mi­chał Go­le­mo, Sie­dl­ce: An­drzej Sę­dek, Śląsk: Sta­ni­sław Ruk­sza, Szcze­cin: Jo­an­na Giza-Stę­pień, Tar­no­brzeg: Mi­chał Maj­ka, To­ruń: Mar­ta Bu­ra­czyń­ska, Trój­mia­sto: Ka­ta­rzy­na Fi­dos, Wło­cła­wek: Ka­ta­rzy­na Pie­tru­cha, Da­mian Prze­kwas, Wro­cław: Łu­kasz An­drze­jew­ski, Mi­chał Sy­ska.

Wy­daw­ca: Sto­wa­rzy­sze­nie im. Sta­ni­sła­wa Brzo­zow­skie­go.

Za­rząd: Sła­wo­mir Sie­ra­kow­ski (pre­zes), Ma­ciej Gdu­la, Do­ro­ta Gła­żew­ska (dy­rek­tor fi­nan­so­wy), Aga­ta Szczę­śniak.

Kon­takt:

Re­dak­cja „Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej”

e-mail:

re­dak­cja@kry­ty­ka­po­li­tycz­na.pl

www.kry­ty­ka­po­li­tycz­na.pl

PRZEWODNIKI KRYTYKI POLITYCZNEJ

Re­ader (prze­wod­nik) to po­pu­lar­na for­mu­ła uży­wa­na na ca­łym świe­cie w od­nie­sie­niu do waż­nych ob­sza­rów hu­ma­ni­sty­ki. Pre­zen­tu­je wy­bra­ne za­gad­nie­nie lub do­ro­bek twór­cy, wy­zna­cza­jąc ca­ło­ścio­wą i ory­gi­nal­ną per­spek­ty­wę ro­zu­mie­nia da­nej te­ma­ty­ki.

Prze­wod­ni­ki po­świę­ca­my fi­lo­zo­fom, ar­ty­stom oraz zło­żo­nym pro­ble­mom spo­łecz­nym i po­li­tycz­nym. Książ­ki za­wie­ra­ją wy­bór naj­istot­niej­szych tek­stów pol­skich i za­gra­nicz­nych po­świę­co­nych in­te­re­su­ją­cym nas te­ma­tom i oso­bom, a tak­że wy­wia­dy, prze­gląd prac au­tor­skich, słow­ni­ki waż­nych po­jęć. Ce­lem każ­de­go Prze­wod­ni­ka jest nie tyl­ko prze­kro­jo­we przed­sta­wie­nie da­ne­go pro­ble­mu, ale też umiesz­cze­nie go w no­wym kon­tek­ście, wol­nym od znie­kształ­ceń in­sty­tu­cji ryn­ku, aka­de­mii i me­diów ma­so­wych.

W se­rii uka­za­ły się:

Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej prze­wod­nik le­wi­cy

Sa­snal. Prze­wod­nik Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

Sla­voj Ži­žek, La­can. Prze­wod­nik Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

Chan­tal Mo­uf­fe, Po­li­tycz­ność. Prze­wod­nik Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

Piotr Kle­tow­ski, Piotr Ma­rec­ki, Żu­ław­ski. Prze­wod­nik Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

Ma­ciej Pi­suk, Pak­to­fo­ni­ka. Prze­wod­nik Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

Po­li­ty­ka nar­ko­ty­ko­wa. Prze­wod­nik Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

Kry­zys. Prze­wod­nik Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

Ži­žek. Prze­wod­nik Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

Sła­wo­mir Ma­słoń, Co­et­zee. Prze­wod­nik Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

Piotr Ma­rec­ki, Ba­rań­ski. Prze­wod­nik Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

Ala­in Ba­diou, Ety­ka. Prze­wod­nik Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

Agniesz­ka Ber­liń­ska, To­masz Pla­ta, Ko­mu­na Otwock. Prze­wod­nik Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

Ja­ro­sław Hry­cak, Iza Chru­śliń­ska, Ukra­ina. Prze­wod­nik Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

Eko­lo­gia. Prze­wod­nik Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

Raj­kow­ska. Prze­wod­nik Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

Agam­ben. Prze­wod­nik Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

Uni­wer­sy­tet za­an­ga­żo­wa­ny. Prze­wod­nik Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

He­rzog. Prze­wod­nik Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

Sko­li­mow­ski. Prze­wod­nik Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

W przy­go­to­wa­niu:

Ja­nion. Prze­wod­nik Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

Żmi­jew­ski. Prze­wod­nik Kry­ty­ki Po­li­tycz­nej

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

#imaginespl Rewolucja 1905. Przewodnik Krytyki politycznej W blasku ognia Szwecja Norwegia Islandia