To, co powiesz, może zmienić świat.. O języku pokoju w świecie konfliktów

To, co powiesz, może zmienić świat.. O języku pokoju w świecie konfliktów

Autorzy: Marshall Rosenberg

Wydawnictwo: Czarna Owca

Kategorie: Poradniki

Typ: e-book

Formaty: EPUB MOBI

Ilość stron: 204

Cena książki papierowej: 29.90 zł

cena od: 22.50 zł

Autor pokazuje jak rozwinąć wewnętrzną świadomość pokoju zakorzenionego w języku, którego używamy na co dzień. Książka przekazuje praktyczne umiejętności i potężne narzędzia, które głęboko zmienią Wasze związki i bieg Waszego życia. Znalazły się w niej inspirujące historie, lekcje i idee wypracowane przez ponad czterdzieści lat mediacji w konfliktach i związkach z najbardziej dotkniętych przemocą zakątków świata.

Kolejne rozdziały poświęcone są rozwiązywaniu konfliktów, transformacji kultury biznesu i autorytarnych struktur, zmianie wyobrażeń wroga, problemowi terroryzmu, wyrażaniu i przyjmowaniu wdzięczności oraz skutecznej zmianie społecznej.

Ty­tuł ory­gi­na­łu

Spe­ak Pe­ace in a World of Con­flict: What You Say Next Will Chan­ge Your World

Re­dak­cja me­ry­to­rycz­na

Anna Mills

Re­dak­cja

Anna Miesz­cza­nek

Ko­rek­ta

Ewa Ja­strun, Jo­lan­ta Ogo­now­ska

Pro­jekt okład­ki i wnę­trza książ­ki

Li­ght­bo­ur­ne, Inc.

www.li­ght­bo­ur­ne.com

Zdję­cie na okład­ce

www.get­ty­ima­ges.com

Skład i ła­ma­nie

Do­ro­ta Bor­kow­ska

Co­py­ri­ght © Fall 2005 Pud­dle­Dan­cer Press

All ri­ghts re­se­rved. Used with per­mis­sion.

Wię­cej in­for­ma­cji o No­nvio­lent Com­mi­ni­ca­tion® na stro­nie www.cnvc.org

Co­py­ri­ght © for the Po­lish edi­tion by Wy­daw­nic­two Czar­na Owca, 2013

Wy­da­nie I

Wszel­kie pra­wa za­strze­żo­ne. Ni­niej­szy plik jest ob­ję­ty ochro­ną pra­wa au­tor­skie­go i za­bez­pie­czo­ny zna­kiem wod­nym (wa­ter­mark). Uzy­ska­ny do­stęp upo­waż­nia wy­łącz­nie do pry­wat­ne­go użyt­ku. Roz­po­wszech­nia­nie ca­ło­ści lub frag­men­tu ni­niej­szej pu­bli­ka­cji w ja­kiej­kol­wiek po­sta­ci bez zgo­dy wła­ści­cie­la praw jest za­bro­nio­ne.

ISBN 978-83-7554-659-0

ul. Alzacka 15a, 03-972 Warszawa

e-mail: wydawnictwo@czarnaowca.pl

Dział handlowy: tel. (22) 616 29 36; faks (22) 433 51 51

Zapraszamy do naszego sklepu internetowego:

www.czarnaowca.pl

Skład wersji elektronicznej:

Virtualo Sp. z o.o.

Spis treści

Opinie o książce

Podziękowania

PRZEDMOWA

WSTĘP

CZĘŚĆ I MECHANIZM JĘZYKA POKOJUROZDZIAŁ 1 DWA PYTANIA

ROZDZIAŁ 2 JAK MOŻEMY WYRAZIĆ TO, CO JEST W NAS ŻYWE? OBSERWACJE

ROZDZIAŁ 3 JAK MOŻEMY SPRAWIĆ, BY ŻYCIE BYŁO LEPSZE?

CZĘŚĆ II STOSOWANIE POROZUMIENIA BEZ PRZEMOCY ROZDZIAŁ 4 ZMIANA W NAS SAMYCH ROZWÓJ POPRZEZ SAMOEDUKACJĘ

ROZDZIAŁ 5 EMPATYCZNY KONTAKT Z INNYMI

ROZDZIAŁ 6 DOSTRZEC PIĘKNO W INNYCH

ROZDZIAŁ 7 CO CHCESZ ZMIENIĆ?

ROZDZIAŁ 8 GANGI I INNE STRUKTURY DOMINACJI SKĄD WZIĘLIŚMY SIĘ TU, GDZIE JESTEŚMY?

ROZDZIAŁ 9 ZMIANA WYOBRAŻENIA WROGA I NAWIĄZYWANIE KONTAKTU

CZĘŚĆ III JĘZYK POKOJU W ZMIANIE SPOŁECZNEJ ROZDZIAŁ 10 WSPÓLNY WYSIŁEK W ZMIANIE SPOŁECZNEJ

ROZDZIAŁ 11 JAK RADZIĆ SOBIE Z KONFLIKTAMI I KONFRONTACJĄ

ROZDZIAŁ 12 WDZIĘCZNOŚĆ

ROZDZIAŁ 13 PODSUMOWANIE KONKLUZJE

BIBLIOGRAFIA

Dodatek

O autorze

Porozumienie bez Przemocy w Polsce

KSIĄŻKI NA TEMAT POROZUMIENIA BEZ PRZEMOCY

Przypisy

Wszystkie rozdziały dostępne w pełnej wersji książki.

Opinie o książce:

„W cza­sie, gdy złość i prze­moc zdo­mi­no­wa­ły za­cho­wa­nia lu­dzi, Mar­shall Ro­sen­berg daje nam na­rzę­dzie do two­rze­nia po­ko­ju po­przez ję­zyk i ko­mu­ni­ka­cję. Ge­nial­na książ­ka”.

Arun Gan­dhi

pre­zes In­sty­tu­tu Po­ko­jo­we­go imie­nia M. K. Gan­dhi’ego w USA

„To, co po­wiesz, może zmie­nić świat pod­su­mo­wu­je de­ka­dy pra­cy nad po­ko­jem i uzdra­wia­niem sto­sun­ków mię­dzy­ludz­kich. Trud­no by­ło­by wy­mie­nić wszyst­kich lu­dzi, któ­rym ta książ­ka może po­móc – jest ad­re­so­wa­na do każ­de­go z nas”.

dr Mi­cha­el Na­gler

au­tor ksią­żek Ame­ri­ca Wi­tho­ut Vio­len­ce i Is The­re No Other Way: The Se­arch for a No­nvio­lent Fu­tu­re

„Z gro­na in­nych, świet­nych po­zy­cji po­ru­sza­ją­cych po­dob­ną pro­ble­ma­ty­kę wy­róż­nia tę książ­kę grun­tow­na zna­jo­mość zło­żo­nej na­tu­ry ludz­kiej. Ro­sen­berg przed­sta­wia nie­moż­li­we do oba­le­nia do­wo­dy prze­ko­nu­ją­ce, że to, w jaki spo­sób i co mó­wi­my, od­zwier­cie­dla to, kim je­ste­śmy oraz kim zo­sta­nie­my”.

dr Bar­ba­ra E. Fields

dy­rek­tor ge­ne­ral­ny As­so­cia­tion for Glo­bal New Tho­ught

„Wie­le ksią­żek na te­mat ko­mu­ni­ka­cji przed­sta­wia świet­ne teo­rie nie­moż­li­we do za­sto­so­wa­nia. Teo­ria Mar­shal­la, któ­ra na­le­ży już do kla­sy­ki te­ma­tu, sta­no­wi wy­ją­tek. Jest pro­sta, ogrom­nie in­spi­ru­ją­ca i przy­ku­wa­ja­ca uwa­gę dzię­ki nie­zmier­nie in­te­re­su­ją­ce­mu przed­sta­wie­niu ła­twych do wy­ko­rzy­sta­nia tech­nik i stra­te­gii. Je­śli wy­star­cza­ją­co dużo osób prze­czy­ta tę książ­kę, świat się zmie­ni”.

Hugh Pra­ter

au­tor ksia­żek Jak żyć?: Re­cep­ta na szczę­ście,

The Lit­tle Book of Let­ting Go, Shi­ning Thro­ugh i Mor­ning No­tes

„To, co po­wiesz, może zmie­nić świat to pre­zent du­cho­wy. Teo­ria i prak­ty­ka Po­ro­zu­mie­nia bez Prze­mo­cy, z któ­rej każ­dy, kto po­szu­ku­je po­ko­ju w so­bie i w świe­cie, może wie­le się na­uczyć. Wraz z książ­ką De­vian­ce, Ter­ro­rism and War Joh­na Bur­to­na sta­no­wi prze­wod­nik wza­jem­ne­go za­spo­ka­ja­nia po­trzeb w roz­wią­zy­wa­niu kon­flik­tów, dzię­ki cze­mu moż­na stwo­rzyć po­ko­jo­we wa­run­ki na ca­łym świe­cie”.

Glenn D. Pa­ige

za­ło­ży­ciel Cen­ter for Glo­bal No­nvio­len­ce

au­tor ksią­żek Non­kil­ling Glo­bal Po­li­ti­cal Scien­ce

„Ta książ­ka po­ka­zu­je, jak mo­że­my spra­wić, by speł­ni­ło się na­sze naj­więk­sze ma­rze­nie o świe­cie peł­nym har­mo­nii. Dzię­ki przed­sta­wio­nym w niej hi­sto­riom i ćwi­cze­niom uczy­my się pro­stej prak­ty­ki two­rze­nia po­ko­ju – we­wnętrz­ne­go, ze­wnętrz­ne­go i in­sty­tu­cjo­nal­ne­go. Je­śli chcesz przy­czy­nić się do bu­do­wa­nia szczę­śliw­sze­go świa­ta, wpra­wiaj się w tym”.

Dia­na Lion

dy­rek­tor pro­gra­mu wię­zien­nic­twa, Bud­dhist Pe­ace Fel­low­ship

Podziękowania

Kie­dy za­czy­na­łem po­nad trzy­dzie­ści lat temu, trud­no było mi zna­leźć lu­dzi, któ­rzy po­tra­fi­li­by wy­obra­zić so­bie świat inny niż nasz, i mie­li­by ener­gię oraz umie­jęt­no­ści ko­niecz­ne do wpro­wa­dze­nia nie­zbęd­nych zmian spo­łecz­nych.

Dziś jest ła­twiej. Siły do pra­cy daje mi ruch Po­ro­zu­mie­nia bez Prze­mo­cy (PBP). Roz­prze­strze­nia się wśród zwy­kłych lu­dzi, któ­rzy od­by­wa­ją warsz­ta­ty i szko­le­nia w tym za­kre­sie, a po­tem prze­no­szą tę wie­dzę do ko­lej­nych kra­jów i szko­lą nowe oso­by, któ­re prze­ka­żą umie­jęt­no­ści na­stęp­nym. Wszy­scy ci lu­dzie, któ­rych ła­two moż­na dziś zna­leźć w do­wol­nym za­kąt­ku świa­ta, dają mi na­dzie­ję.

Świat, któ­ry wi­dzę, róż­ni się od tego po­ka­zy­wa­ne­go w te­le­wi­zji. Czę­sto pra­cu­ję w miej­scach, któ­re po­ja­wia­ją się w wia­do­mo­ściach – ta­kich jak Sier­ra Le­one, Sri Lan­ka, Bu­run­di, Bo­śnia i Ser­bia, Ko­lum­bia a tak­że Środ­ko­wy Wschód. Pra­co­wa­łem rów­nież w Rwan­dzie i Ni­ge­rii. Mia­łem kon­takt z ludź­mi, któ­rym za­bi­to całe ro­dzi­ny, dla­te­go wiem, co może wy­da­rzyć się na tym świe­cie.

Wszę­dzie spo­ty­kam jed­nak lu­dzi, któ­rzy mó­wią mi, że wca­le nie musi być tak, jak jest. Pra­cu­ję z tymi, któ­rzy mają inną wi­zję świa­ta, inną świa­do­mość i bar­dzo szyb­ko za­ra­ża­ją swo­ją ideą ko­lej­nych. Ich od­wa­ga, wi­zja i ener­gia, na­wet w nie­zwy­kle trud­nych oko­licz­no­ściach, ogrom­nie mnie in­spi­ru­ją.

Je­stem bar­dzo wdzięcz­ny za moż­li­wość stu­dio­wa­nia i pra­cy z pro­fe­so­rem Car­lem Ro­ger­sem. Efek­ty ba­dań do­ty­czą­cych po­szu­ki­wa­nia spo­so­bów po­ma­ga­nia lu­dziom w związ­kach ode­gra­ły klu­czo­wą rolę w roz­wo­ju pro­ce­su ko­mu­ni­ka­cji, jaki opi­su­ję w tej książ­ce.

Chciał­bym wy­ra­zić wdzięcz­ność wo­bec mo­jej przy­ja­ciół­ki An­nie Mul­ler. Jej za­chę­ta, bym ja­śniej pi­sał o du­cho­wych pod­sta­wach mo­jej pra­cy, wzmoc­ni­ła prze­kaz książ­ki i wzbo­ga­ci­ła moje ży­cie.

Za­wsze będę wdzięcz­ny pro­fe­so­ro­wi Mi­cha­elo­wi Ha­ke­emo­wi, któ­ry po­mógł mi do­strzec ogra­ni­cze­nia na­uki oraz spo­łecz­ne i po­li­tycz­ne za­gro­że­nia, ja­kie wy­ni­ka­ją z pa­trze­nia na jed­nost­ki ludz­kie przez pry­zmat pa­to­lo­gii. Zro­zu­mie­nie tych ogra­ni­czeń było bodź­cem do szu­ka­nia mo­de­lu psy­cho­lo­gii opar­te­go na co­raz więk­szej ja­sno­ści co do tego, w jaki spo­sób my, lu­dzie, po­win­ni­śmy żyć.

Je­stem szcze­gól­nie wdzięcz­ny tym wszyst­kim, któ­rych na­zy­wam „ho­dow­ca­mi” Po­ro­zu­mie­nia bez Prze­mo­cy; lu­dziom, któ­rzy po­świę­ci­li swo­je ży­cie, by sze­rzyć świa­do­mość PBP. Po­ni­żej za­miesz­czam li­stę osób, któ­rym je­stem wdzięcz­ny za ich klu­czo­wą rolę w upo­wszech­nia­niu PBP w jego wcze­snych la­tach w róż­nych czę­ściach świa­ta.

NA­FEZ AS­SA­ILY w Pa­le­sty­nie

LUCY LEU w USA

ANNE BO­UR­RIT w Szwaj­ca­rii

PAS­CA­LE MOLO we Fran­cji

BOB CON­DE w Sier­ra Le­one

THE­ODO­RE MU­KU­DON­GA w Rwan­dzie

VIL­MA CO­STET­TI we Wło­szech

DU­NIA HA­TE­GE­KI­MA­NA w Bu­run­di

SIO­STRA CAR­MEL NE­LAND w Ir­lan­dii

RITA HE­RZOG w USA

CHRIS RA­JEN­DRAM w Sri Lan­ce

NADA IGN­JA­TO­VIC-SA­VIC w Ju­go­sła­wii

JOR­GE RU­BIO w Ko­lum­bii

SA­MIE IHE­JIR­KA w Ni­ge­rii

ISOL­DE TE­SCH­NER w Niem­czech

BAR­BA­RA KUNZ w Szwaj­car­ji

TOWE WILD­STRAND w Szwe­cji

JEAN-FRAN­CO­IS LE COQ w Bel­gii

Tych osób jest dużo, dużo wię­cej – o wie­le wię­cej niż mogę tu­taj wy­mie­nić. Ob­ser­wo­wa­nie, w jaki spo­sób wszy­scy oni, wraz z ty­sią­ca­mi in­nych, przy­czy­nia­ją się do po­ko­ju w swo­jej spo­łecz­no­ści, re­gio­nie, kra­ju i na ca­łym świe­cie, sta­no­wi dla mnie źró­dło nie­usta­ją­cej ra­do­ści.

Dok­tor Mar­shall B. Ro­sen­berg

PRZEDMOWA

Dr Do­ro­ty J. Ma­ver

Dźwięk jest po­tęż­nym czyn­ni­kiem twór­czym. Mowa od­zwier­cie­dla na­sze my­śli i po­strze­ga­nie, de­fi­niu­jąc świat, w któ­rym ży­je­my.

To przez ję­zyk po­zna­je­my się na­wza­jem, gdyż on wła­śnie opo­wia­da hi­sto­rię na­sze­go ży­cia umy­sło­we­go i wy­ra­ża na­szą oso­bo­wość. To, w jaki spo­sób mó­wi­my, po­tra­fi otwie­rać i za­my­kać drzwi, le­czyć lub ra­nić, two­rzyć ra­dość lub cier­pie­nie, i w koń­cu okre­śla to, czy je­ste­śmy szczę­śli­wi.

Kie­dy po raz pierw­szy usły­sza­łam ję­zyk po­ko­ju Mar­shal­la Ro­sen­ber­ga, wie­dzia­łam, że przed­sta­wio­no mnie czło­wie­ko­wi, któ­ry ma wi­zję i od­wa­gę, by zgod­nie z tą wi­zją żyć. Gdy dzie­lił się z nami swo­ją peł­ną hu­mo­ru i głę­bo­ką per­spek­ty­wą, gdy opo­wia­dał praw­dzi­we hi­sto­rie o tym, jak zmie­ni­ły się losy lu­dzi, bo zo­sta­ły za­spo­ko­jo­ne po­trze­by wszyst­kich osób, po­twier­dził to, co już wcze­śniej głę­bo­ko w ser­cu wie­dzia­łam. Ży­cie w do­sko­na­łej har­mo­nii z in­ny­mi i z sa­mym ży­ciem jest moż­li­we.

W dzi­siej­szych, peł­nych bólu i cier­pie­nia cza­sach Mar­shall daje nam klucz. Ten klucz otwie­ra pre­zent zro­zu­mie­nia pro­ste­go fak­tu, że sam spo­sób uży­wa­nia ję­zy­ka wpły­wa na ży­cie na­sze i in­nych. Po­da­je kon­kret­ne przy­kła­dy, dzie­li się głę­bo­ką wie­dzą i ofe­ru­je mnó­stwo na­rzę­dzi, dzię­ki któ­rym mo­że­my wpro­wa­dzić har­mo­nię w kon­flik­to­wej sy­tu­acji, o ile ist­nie­je chęć roz­wią­za­nia kon­flik­tu.

Jed­na z uczest­ni­czek warsz­ta­tów PBP dla ak­ty­wi­stów po­li­tycz­nych, oce­nia­jąc warsz­ta­ty, po­dzie­li­ła się na­dzie­ją i ulgą, ja­kiej do­zna­ła, gdy zni­kła złość i roz­wią­za­no kon­flikt. Przed­tem na­zna­czo­ny zło­ścią spo­sób ko­mu­ni­ko­wa­nia się prze­szka­dzał jej być sku­tecz­ną ak­ty­wist­ką i wpro­wa­dzać rze­czy­wi­ste zmia­ny.

Gdy uczy­my się uży­wać ję­zy­ka po­ko­ju w świe­cie kon­flik­tów, zmie­nia­my rze­czy­wi­stość, w któ­rej ży­je­my, sta­jąc się przy­czy­ną, a nie tyl­ko skut­kiem. Na­sza mowa po­ma­ga two­rzyć świat, w któ­rym jest miej­sce dla każ­de­go – świat, w któ­rym ro­zu­mie­my kon­cep­cję Po­ro­zu­mie­nia bez Prze­mo­cy i ży­je­my zgod­nie z nią. Gdy ro­bi­my to świa­do­mie, na­sze mo­ty­wa­cje się zmie­nia­ją i do­cie­ra do nas, co ma na my­śli Mar­shall, gdy mówi (…) dzia­ła­nia po­dej­mu­je­my, ma­jąc je­den tyl­ko cel – in­ten­cjo­nal­ne przy­czy­nia­nie się do do­bro­sta­nu in­nych lu­dzi i nas sa­mych.

To, co po­wiesz, może zmie­nić świat jest czymś wię­cej niż tyl­ko po­rad­ni­kiem. Dzię­ki tej książ­ce do­wiesz się, jak sku­tecz­nie uczest­ni­czyć w oso­bo­wo­ścio­wej, spo­łecz­nej, po­li­tycz­nej i glo­bal­nej zmia­nie. To świet­na i ogrom­nie po­trzeb­na książ­ka w tym punk­cie na­szej ewo­lu­cji, w któ­rym dziś się znaj­du­je­my. Po­kój za­czy­na się w każ­dym z nas. Dzię­ku­ję Mar­shal­lo­wi za tak duży wkład w two­rze­nie Kul­tu­ry Po­ko­ju.

Dr Do­ro­thy J. Ma­ver

dy­rek­tor ge­ne­ral­ny The Pe­ace Al­lian­ce i The Pe­ace Al­lian­ce Fo­un­da­tion, dzia­ła na rzecz Kul­tu­ry Po­ko­ju

i na rzecz Ame­ry­kań­skie­go Mi­ni­ster­stwa Po­ko­ju

www.The­Pe­ace­Al­lian­ce.org

Da­vid Hart

Gdy za­bie­ram się do pi­sa­nia przed­mo­wy o tym, jak waż­ne jest Po­ro­zu­mie­nie bez Prze­mo­cy, świat jesz­cze drży po za­ma­chu bom­bo­wym w lon­dyń­skim me­trze, któ­ry miał miej­sce 7 lip­ca 2005. Obu­dzi­li­śmy się, by do­tar­ło do nas, że „to” zno­wu się sta­ło. Zo­ba­czy­li­śmy prze­moc, usły­sze­li­śmy jej brzmie­nie, po­łą­czy­li­śmy się du­cho­wo z tymi, któ­rzy cier­pie­li, i z tymi, któ­rych bli­scy nadal cier­pią.

W ja­kiś spo­sób, mimo że od miej­sca tra­ge­dii dzie­lą nas ki­lo­me­try, do­tarł do nas ból, jaki nie­sie ze sobą prze­moc. Jesz­cze raz uj­rze­li­śmy rze­czy­wi­stość, w któ­rej bom­by nisz­czą kru­che cia­ła, po­zba­wia­ją cen­ne­go ży­cia ludz­kie isto­ty. Choć od­le­głość mo­gła­by stać się po­dusz­ką ochron­ną przed szo­kiem, tu­taj, w Wa­szyng­to­nie, w ca­łych Sta­nach Zjed­no­czo­nych i na ca­łym świe­cie, po­czu­li­śmy dru­zgo­czą­cą siłę stra­chu.

Wy­chwa­la­jąc na­rzę­dzia Po­ro­zu­mie­nia bez Prze­mo­cy za­pre­zen­to­wa­ne w książ­ce, któ­rą trzy­masz w ręku, za­sta­na­wiam się, co musi się stać, aby na­praw­dę uży­wać „ję­zy­ka po­ko­ju w świe­cie kon­flik­tów”. Prze­moc, któ­ra zszo­ko­wa­ła nas 7 lip­ca 2005 roku jest zbyt po­wszech­na, zbyt zna­na, w zbyt du­żym stop­niu sta­no­wi część na­sze­go ży­cia. Cza­sa­mi zda­je­my so­bie spra­wę z tego, co nas łą­czy z tymi, któ­rzy zo­sta­li do­tknię­ci pan­de­mią prze­mo­cy. Zwy­kle je­ste­śmy jak spa­ra­li­żo­wa­ni – nie­zdol­ni za­rów­no do od­czu­wa­nia bólu prze­mo­cy, jak i pięk­na tego, co łą­czy wszyst­kich lu­dzi.

Dzień przed za­ma­chem bom­bo­wym w Lon­dy­nie od­bie­ra­no lu­dziom ży­cie w Bag­da­dzie i Fal­lu­jah. Wie­dzie­li­smy o tej prze­mo­cy, ale nie opła­ki­wa­li­śmy jej ofiar ani nie py­ta­li­śmy, kie­dy to się skoń­czy. Prze­moc za­uwa­ża­my tyl­ko wte­dy, gdy ci, któ­rzy przed­wcze­śnie tra­cą ży­cie, są „tacy jak my”. Je­śli no­szą od­po­wied­ni mun­dur lub wy­glą­da­ją „jak my”, iden­ty­fi­ku­je­my się ze wspól­nym do­świad­cze­niem i wi­dzi­my ofia­ry jako isto­ty ludz­kie. Je­śli nie, czę­sto nie po­tra­fi­my nadać ich ży­ciu od­po­wied­niej war­to­ści.

W tej ogrom­nie waż­nej książ­ce dr Ro­sen­berg przy­po­mi­na nam, że ży­je­my pod wpły­wem tej de­struk­cyj­nej mi­to­lo­gii już od dłu­gie­go cza­su, a uzu­peł­nia ją ję­zyk, któ­ry de­hu­ma­ni­zu­je lu­dzi i zmie­nia ich w przed­mio­ty. Dr Ro­sen­berg wska­zu­je nam dro­gę wyj­ścia z ciem­no­ści. Przy­po­mi­na, że to, co mó­wi­my i ro­bi­my, jest waż­ne. W ob­li­czu ro­sną­cej prze­mo­cy za­rów­no na­sze czy­ny, jak i za­nie­cha­nia dzia­łań kształ­tu­ją świat i okre­śla­ją na­szą przy­szłość.

Jako pre­zes Ame­ry­kań­skie­go Sto­wa­rzy­sze­nia Pro­fe­sjo­na­li­stów w Roz­wią­zy­wa­niu Kon­flik­tów (ACR) mam ogrom­ną przy­jem­ność pra­co­wać z wy­szko­lo­ny­mi ludź­mi, któ­rzy każ­de­go dnia ro­bią wszyst­ko, by po­móc in­nym roz­wią­zy­wać kon­flik­ty w spo­sób kre­atyw­ny, kon­struk­tyw­ny i nie­odwo­łu­ją­cy się do prze­mo­cy. Człon­ko­wie na­szej or­ga­ni­za­cji – prak­ty­cy na cią­gle po­sze­rza­ją­cym się i ogrom­nie waż­nym polu roz­wią­zy­wa­nia kon­flik­tów – wi­dzą je jako na­tu­ral­ną i zdro­wą część ży­cia. Nig­dy nie sta­ra­my się wy­eli­mi­no­wać kon­flik­tu, gdyż uwa­ża­my, że wła­śnie on może po­móc nam wzra­stać jako jed­nost­kom i jako spo­łe­czeń­stwom. Za­miast tego szu­ka­my sku­tecz­niej­szej od­po­wie­dzi na kon­flikt. Dr Ro­sen­berg przed­sta­wia kre­atyw­ne po­dej­ście do ko­mu­ni­ka­cji w świe­cie za­la­nym prze­mo­cą.

Da­rzę ogrom­nym sza­cun­kiem i po­dzi­wiam prag­ma­tycz­nych ma­rzy­cie­li, któ­rzy szu­ka­ją lep­sze­go świa­ta i każ­de­go dnia pra­cu­ją, aby ten świat stwo­rzyć. Dzię­ki współ­pra­cy mo­że­my od­na­leźć dro­gę, któ­ra wy­pro­wa­dzi nas z ciem­no­ści prze­mo­cy do świa­tła po­ko­ju. Dok­tor Ro­sen­berg sta­no­wi roz­waż­ny głos w tej, jak­że waż­nej, roz­mo­wie. Jego po­dej­ście jest od­kryw­cze, pro­wo­ka­cyj­ne i z pew­no­ścią wy­wo­łu­je dys­ku­sję. Jego spo­sób przed­sta­wie­nia pro­ble­mu nie po­kry­wa się do­kład­nie z moim po­dej­ściem, ale nie o to cho­dzi. Dr. Ro­sen­ber­ga nie in­te­re­su­je pro­ste przy­ta­ki­wa­nie. Chce, aby­śmy za­an­ga­żo­wa­li się w ten waż­ny dia­log, któ­ry po­zwa­la nam spoj­rzeć w głąb sa­mych sie­bie i za­py­tać, jaką rolę mo­że­my ode­grać w two­rze­niu lep­sze­go świa­ta.

Po­ro­zu­mie­nie bez Prze­mo­cy sta­no­wi spo­sób roz­wią­za­nia pro­ble­mów, z któ­ry­mi dziś się mie­rzy­my. Tu­taj, w Wa­szyng­to­nie, za­nim wsią­dę do me­tra, przy­go­to­wu­ję się psy­chicz­nie. Wzmac­nia mnie wte­dy pra­ca dr. Ro­sen­ber­ga i jemu po­dob­nych lu­dzi na ca­łym świe­cie. Nie go­dzą się oni na sta­tus quo, na od­po­wia­da­nie na kon­flikt prze­mo­cą.

Prze­czy­taj tę książ­kę, przyj­mij do ser­ca jej prze­sła­nie i niech to bę­dzie krok w po­dró­ży trwa­ją­cej całe ży­cie – po­dró­ży do od­kry­cia sa­me­go sie­bie i przy­wró­ce­nia po­ko­ju. Ra­zem, krok po kro­ku, sło­wo po sło­wie, dzień za dniem mo­że­my na­praw­dę po­słu­gi­wać się „ję­zy­kiem po­ko­ju w świe­cie kon­flik­tów”, a ro­biąc to, mo­że­my two­rzyć lep­szą przy­szłość.

Wa­shing­ton D.C., li­piec 2005

Da­vid A. Hart

Pre­zes Ame­ry­kań­skie­go Sto­wa­rzy­sze­nia Pro­fe­sjo­na­li­stów

w Roz­wią­zy­wa­niu Kon­flik­tów (ACR)1

WSTĘP

Po­trze­bu­je­my spo­koj­niej­sze­go świa­ta,

do­ra­sta­nia w bar­dziej po­ko­jo­wo na­sta­wio­nych ro­dzi­nach,

spo­łecz­no­ściach i spo­łe­czeń­stwach.

Aby za­pew­nić i kul­ty­wo­wać po­kój,

mu­si­my ko­chać in­nych lu­dzi –

na­wet na­szych wro­gów –

tak samo jak przy­ja­ciół.

HO­WARD W. HUN­TER

Je­stem ogrom­nie wdzięcz­ny, że mogę po­dzie­lić się z wami ce­lem i za­sa­da­mi Po­ro­zu­mie­nia bez Prze­mo­cy (PBP), że mogę po­dać wam przy­kła­dy, jak jest ono sto­so­wa­ne przez lu­dzi na ca­łym świe­cie, na róż­nych po­zio­mach. Po­ka­żę, jak wy­ko­rzy­stu­je­my PBP dla sie­bie sa­mych, oraz jak dzię­ki nie­mu stwa­rza­my nową ja­kość w związ­kach z in­ny­mi ludź­mi w domu, w pra­cy i przy wpro­wa­dza­niu zmian spo­łecz­nych.

Ję­zyk po­ko­ju to ko­mu­ni­ka­cja bez prze­mo­cy, prak­tycz­ny efekt za­sto­so­wa­nia za­sad Po­ro­zu­mie­nia bez Prze­mo­cy. To wy­sy­ła­nie i otrzy­my­wa­nie prze­ka­zów, któ­re sku­pia­ją się wo­kół dwóch bar­dzo waż­nych py­tań: Co jest w nas żywe? i Co mo­że­my zro­bić, aby ży­cie było lep­sze?

Ję­zyk po­ko­ju to spo­sób łącz­no­ści z ludź­mi, któ­ry spra­wia, że roz­kwi­ta na­sze na­tu­ral­ne, wro­dzo­ne współ­czu­cie dla in­nych. Na ca­łym świe­cie – od skłó­co­nych ro­dzin przez dys­funk­cyj­ne biu­ro­kra­cje do państw wstrzą­sa­nych woj­na­mi, nie zna­la­złem bar­dziej sku­tecz­ne­go środ­ka do­cho­dze­nia do po­ko­jo­we­go roz­wią­za­nia kon­flik­tu. Ję­zyk po­ko­ju uży­wa­ny w Po­ro­zu­mie­niu bez Prze­mo­cy obie­cu­je zła­go­dze­nie lub na­wet wy­eli­mi­no­wa­nie kon­flik­tu.

Po­ko­jo­wa zmia­na za­czy­na się od pra­cy nad na­szym na­sta­wie­niem psy­chicz­nym.

Dla wie­lu z nas pro­ces po­ko­jo­wej zmia­ny za­czy­na się od zmia­ny na­sze­go na­sta­wie­nia psy­chicz­ne­go, pra­cy nad tym, jak wi­dzi­my sie­bie sa­mych i jak wi­dzi­my in­nych; nad spo­so­bem, w jaki za­spo­ka­ja­my na­sze po­trze­by. Ta pod­sta­wo­wa pra­ca jest z wie­lu po­wo­dów naj­trud­niej­szym aspek­tem ję­zy­ka po­ko­ju. Wy­ma­ga ogrom­nej uczci­wo­ści i otwar­to­ści wo­bec sie­bie, wy­pra­co­wa­nia umie­jęt­no­ści wy­ra­ża­nia sie­bie, a tak­że prze­kro­cze­nia głę­bo­ko uwew­nętrz­nio­ne­go prze­ka­zu kul­tu­ro­we­go, któ­ry przy­kła­da szcze­gól­ną wagę do osą­dza­nia, lęku, zo­bo­wią­zań, po­czu­cia obo­wiąz­ku, kary i na­gro­dy oraz wsty­du. To może nie być ła­twe, ale efek­ty war­te są wy­sił­ku.

Pierw­sza część ni­niej­szej książ­ki sku­pia się na me­cha­ni­zmie pro­ce­su PBP, sta­wia­jąc dwa pod­sta­wo­we py­ta­nia. Od­po­wie­dzi na nie po­ka­żą w wiel­kim skró­cie, na czym po­le­ga PBP, choć nie tyl­ko. Dzię­ki nim zro­zu­miesz też róż­ni­cę mię­dzy PBP a two­im obec­nym po­dej­ściem do roz­wią­zy­wa­nia kon­flik­tów. Za­sto­so­wa­nie PBP w two­im wła­snym ży­ciu, związ­kach i w wy­sił­kach zmie­rza­ją­cych do po­ko­jo­we­go roz­wią­zy­wa­nia kon­flik­tów pra­wie na pew­no po­cią­gnie za sobą zna­czą­ce zmia­ny w two­im po­strze­ga­niu świa­ta i sie­bie w świe­cie.

Wszyst­ko, co ro­bi­my, zmie­rza do za­spo­ko­je­nia na­szych po­trzeb.

Jed­na z pod­sta­wo­wych idei PBP mówi, że wszyst­ko, co ro­bi­my, słu­ży za­spo­ka­ja­niu na­szych po­trzeb. To twier­dze­nie nie znaj­du­je od­zwier­cie­dle­nia w głów­nym nur­cie my­śli ludz­kiej. Kie­dy jed­nak za­sto­su­je­my tę kon­cep­cję do na­sze­go po­strze­ga­nia in­nych, zo­ba­czy­my, że nie ist­nie­ją praw­dzi­wi wro­go­wie; że to, co ro­bią nam inni, sta­no­wi – z ich punk­tu wi­dze­nia – naj­lep­szy spo­sób za­spo­ka­ja­nia wła­snych po­trzeb.

Mo­że­my po­móc im od­na­leźć sku­tecz­niej­sze, wy­rzą­dza­ją­ce mniej szkód spo­so­by ro­bie­nia tego, ale nie wi­ni­my ich, nie za­wsty­dza­my ani nie nie­na­wi­dzi­my za to, że nie są tacy, ja­ki­mi chcie­li­by­śmy ich wi­dzieć. PBP jest da­le­kie od przy­pra­wia­nia nas o po­czu­cie bez­sil­no­ści czy od wy­ma­ga­nia, aby­śmy siłą zmu­sza­li in­nych do za­spo­ka­ja­nia na­szych po­trzeb. Uży­wa­jąc ję­zy­ka po­ko­ju PBP, wy­ko­rzy­stu­je­my tak­ty­kę, któ­rą na­zy­wa­my „wspól­ną siłą”.

Dru­ga część książ­ki oma­wia zmia­ny, ja­kie na­stę­pu­ją w nas sa­mych, w na­szym po­strze­ga­niu in­nych i świa­ta, je­śli na­szą mo­ty­wa­cją jest wzbo­ga­ca­nie ży­cia.

Część trze­cia po­ma­ga nam uży­wać ję­zy­ka po­ko­ju przez przed­sta­wie­nie in­for­ma­cji zwrot­nych do­ty­czą­cych za­sto­so­wa­nia PBP we wpro­wa­dza­niu zmian spo­łecz­nych. Za­chę­cam w niej do two­rze­nia grup zło­żo­nych z lu­dzi wy­zna­ją­cych po­dob­ne do nas war­to­ści, do oma­wia­nia, jak to ro­bić, i do dzie­le­nia się prze­my­śle­nia­mi do­ty­czą­cy­mi tego, jak za­spo­ko­ić swo­je po­trze­by, gdy mamy do czy­nie­nia z oso­ba­mi, któ­re nie są zbyt otwar­te na na­sze wy­sił­ki.

Oprócz tego, co moż­na na­zwać zmia­ną „po­li­tycz­ną”, przyj­rzy­my się za­sto­so­wa­niu PBP w in­nych ob­sza­rach funk­cjo­no­wa­nia spo­łe­czeń­stwa, ta­kich jak śro­do­wi­sko za­wo­do­we czy szkol­ne. Nie przez przy­pa­dek PBP jest skon­stru­owa­ne w taki spo­sób, aby pod­sta­wo­wy pro­ces ko­mu­ni­ka­cji z in­ny­mi – prze­ka­zy­wa­nie ja­snych uwag, wy­ra­ża­nie i od­czy­ty­wa­nie uczuć oraz po­trzeb i ja­sne wy­ra­ża­nie próśb – były sku­tecz­ne nie­za­leż­nie od tego, do ja­kiej dzie­dzi­ny zmia­ny spo­łecz­nej je za­sto­su­je­my.

PO­CZĄT­KI PO­RO­ZU­MIE­NIA BEZ PRZE­MO­CY

Sprze­ci­wiam się prze­mo­cy, gdyż jej po­zor­nie po­zy­tyw­ne skut­ki,

są tyl­ko chwi­lo­we,

a zło, ja­kie wy­rzą­dza, jest trwa­łe.

M.K. GAN­DHI

Za­in­te­re­so­wa­łem się no­wy­mi for­ma­mi ko­mu­ni­ko­wa­nia się, za­in­spi­ro­wa­ny py­ta­nia­mi, któ­re to­wa­rzy­szą mi od dzie­ciń­stwa. W 1943 roku, w okre­sie za­mie­szek na tle ra­so­wym, moja ro­dzi­na prze­nio­sła się do De­tro­it w sta­nie Mi­chi­gan. W na­szej oko­li­cy w cią­gu czte­rech dni za­bi­to trzy­dzie­ści osób. Przez ten czas by­li­śmy za­mknię­ci w domu i nie wol­no nam było z nie­go wyjść. Dla chłop­ca, ja­kim wte­dy by­łem, sta­no­wi­ło to wy­jąt­ko­wo do­tkli­wą lek­cję. Edu­ka­cja była bo­le­sna, ale uświa­do­mi­ła mi fakt, że na tym świe­cie lu­dzie mogą cię skrzyw­dzić z po­wo­du ko­lo­ru two­jej skó­ry.

Co wstę­pu­je w lu­dzi, że chcą krzyw­dzić in­nych?

Pierw­sze­go dnia w szko­le prze­ko­na­łem się, że moje na­zwi­sko też może pro­wo­ko­wać lu­dzi do prze­mo­cy. Kie­dy by­łem dziec­kiem i gdy do­ra­sta­łem, to py­ta­nie cią­gle po­ja­wia­ło się w mo­jej gło­wie: „Co wstę­pu­je w lu­dzi, że chcą krzyw­dzić in­nych z po­wo­dów ta­kich jak na­zwi­sko, re­li­gia, wy­cho­wa­nie czy ko­lor skó­ry?”.

Na szczę­ście mia­łem też kon­takt z in­nym aspek­tem czło­wie­czeń­stwa. Moja mama opie­ko­wa­ła się cał­ko­wi­cie spa­ra­li­żo­wa­ną bab­cią. Każ­de­go wie­czo­ru przy­cho­dził do nas wu­jek, któ­ry po­ma­gał ma­mie. Co­dzien­nie mył i kar­mił bab­cię, a przez cały czas na jego twa­rzy go­ścił uśmiech.

Jako chło­piec za­sta­na­wia­łem się więc: „Jak to jest, że ist­nie­ją lu­dzie tacy jak mój wu­jek, któ­rym przy­czy­nia­nie się do do­bra dru­gie­go czło­wie­ka spra­wia przy­jem­ność, a jed­no­cze­śnie inni lu­dzie chcą wy­rzą­dzać so­bie na­wza­jem krzyw­dę i sto­su­ją prze­moc?”. Kie­dy nad­szedł czas, bym pod­jął de­cy­zję, ja­kiej pra­cy chcę się po­świę­cić, po­my­śla­łem, że chciał­bym szu­kać od­po­wie­dzi na te ogrom­nie waż­ne py­ta­nia.

Na po­cząt­ku wy­bra­łem psy­cho­lo­gię kli­nicz­ną. Skoń­czy­łem na dok­to­ra­cie, ale cały czas do­strze­ga­łem ogra­ni­cze­nia w tym, cze­go mnie uczo­no, przez co nie zna­la­złem sa­tys­fak­cjo­nu­ją­cej mnie od­po­wie­dzi. Chcia­łem od­kryć, jak mamy żyć i co po­wo­du­je, że lu­dzie po­tra­fią dzia­łać wbrew ten­den­cji do prze­mo­cy.

Na­sza na­tu­ra: przy­czy­nia­nie się do do­bra dru­gie­go czło­wie­ka.

Po dy­plo­mie stu­dio­wa­łem na wła­sną rękę, pró­bu­jąc do­wie­dzieć się, dla­cze­go lu­dzie tacy jak mój wu­jek lu­bią po­ma­gać in­nym, a in­nym, jak się wy­da­je, spra­wia przy­jem­ność przy­spa­rza­nie bliź­nim cier­pie­nia.

Pro­wa­dząc po­szu­ki­wa­nia w róż­nych kie­run­kach, do­sze­dłem do tego, czym się za­raz z tobą po­dzie­lę. Zaj­mo­wa­łem się głów­nie ob­ser­wa­cją lu­dzi, któ­rych szcze­rze po­dzi­wiam, aby od­kryć, co czy­ni ich wy­jąt­ko­wy­mi. Dla­cze­go lu­bią przy­czy­niać się do do­bra in­nych, na­wet gdy są za­mie­sza­ni w kon­flikt, w któ­rym lu­dzie wo­kół nich za­cho­wu­ją się de­struk­cyj­nie?

Roz­ma­wia­łem z nimi, ob­ser­wo­wa­łem ich i uczy­łem się tego, co oni już umie­li. Chcia­łem wie­dzieć, co po­ma­ga im żyć w zgo­dzie z tym, co – jak szcze­rze są­dzę – jest na­szą na­tu­rą: przy­czy­nia­niem się do do­bra dru­giej isto­ty.

Stu­dio­wa­łem re­li­gio­znaw­stwo, aby spraw­dzić, cze­go mogę się na­uczyć z pod­sta­wo­wych prak­tyk re­li­gij­nych. Wy­da­je się, że róż­ne re­li­gie zga­dza­ją się w pew­nym stop­niu co do tego, jak mamy żyć. Bar­dzo po­mo­gły mi też pew­ne ba­da­nia – na przy­kład stu­dia Car­la Ro­ger­sa nad ce­cha­mi uzdra­wia­ją­cy­mi związ­ki.

Dzię­ki in­for­ma­cjom ze wszyst­kich tych źró­deł stwo­rzy­łem mo­del pro­ce­su opar­ty o to, jak chciał­bym, by za­cho­wy­wa­li się lu­dzie. Kie­dy wy­ja­śnię cel tego pro­ce­su, któ­re­go szu­ka­łem, ła­twiej bę­dzie zro­zu­mieć jego me­cha­nizm. Po­ro­zu­mie­nie bez Prze­mo­cy to po­łą­cze­nie pew­ne­go ro­dza­ju du­cho­wo­ści z kon­kret­ny­mi na­rzę­dzia­mi, dzię­ki któ­rym ta du­cho­wość uze­wnętrz­nia się w na­szym co­dzien­nym ży­ciu, w na­szych związ­kach czy dzia­łal­no­ści po­li­tycz­nej. Chciał­bym więc za­cząć od wy­ja­śnie­nia świa­do­mo­ści du­cho­wej, któ­rej sta­ram się słu­żyć, szu­ka­jąc umie­jęt­no­ści, któ­re omó­wię póź­niej.

CEL PO­RO­ZU­MIE­NIA BEZ PRZE­MO­CY

Na­ucz wszyst­kich tej po­trój­nej praw­dy:

hoj­ne ser­ce, uprzej­ma mowa

i ży­cie wy­peł­nio­ne służ­bą i współ­czu­ciem

spra­wią, że ludz­kość się od­ro­dzi.

BUD­DA

Pod­kre­ślam du­cho­we aspek­ty, na któ­rych opie­ra się PBP nie tyl­ko po to, by po­móc lu­dziom w kon­tak­cie z bo­sko­ścią, ale tak­że dla­te­go, by czer­pać z bo­skiej ener­gii, z któ­rej po­wsta­li­śmy; z na­szej na­tu­ral­nej ży­cio­wej ener­gii. Utrzy­ma­nie kon­tak­tu z ży­ciem w nas sa­mych i z ży­ciem, któ­re jest w in­nych lu­dziach, to żywy pro­ces.

Mil­ton Ro­ke­ach, na­uko­wiec na wy­dzia­le psy­cho­lo­gii Uni­wer­sy­te­tu Sta­no­we­go w Mi­chi­gan, ba­dał osiem pod­sta­wo­wych re­li­gii na na­szej pla­ne­cie. Chciał stwier­dzić, czy w któ­rej­kol­wiek z nich oso­by prak­ty­ku­ją­ce wy­ka­zu­ją więk­sze współ­czu­cie niż inni. Od­krył, że wśród wy­znaw­ców tych re­li­gii nie ist­nie­ją zna­czą­ce róż­ni­ce w wy­ka­zy­wa­niu współ­czu­cia.

Kie­dy po­rów­nał ich z ludź­mi, któ­rzy nie wy­zna­ją żad­nej re­li­gii, oka­za­ło się, że oso­by nie­prak­ty­ku­ją­ce żad­nej re­li­gii są dużo bar­dziej współ­czu­ją­ce! Ostrze­ga jed­nak czy­tel­ni­ka, aby ostroż­nie in­ter­pre­to­wać te dane, po­nie­waż we­wnątrz każ­dej re­li­gii ist­nie­ją dwie bar­dzo róż­ne gru­py. Je­śli od­dzie­lić mniej­szość (któ­ra sta­no­wi chy­ba oko­ło 12 pro­cent) od więk­szo­ści, oso­by na­le­żą­ce do tej mniej­szo­ści są dużo bar­dziej współ­czu­ją­ce niż oso­by nie­na­le­żą­ce do żad­ne­go ko­ścio­ła.

Gdy pra­co­wa­łem w pew­nym pa­le­styń­skim mia­stecz­ku, pod ko­niec se­sji pod­szedł do mnie mło­dy męż­czy­zna.

– Mar­shall, bar­dzo lu­bię two­je warsz­ta­ty, ale wiesz, to nie jest dla mnie nic no­we­go. Nie trak­tuj tego jako kry­ty­ki, ale to, cze­go uczysz, to po pro­stu sto­so­wa­nie is­la­mu – po­wie­dział.

Zo­ba­czył, że się uśmie­cham, i spy­tał dla­cze­go.

– Wczo­raj by­łem w Je­ro­zo­li­mie i or­to­dok­syj­ny ra­bin po­wie­dział mi, że to jest prak­tycz­ny ju­da­izm. Nasz pro­gram w Sri Lan­ce pro­wa­dzi ksiądz, je­zu­ita, i on uwa­ża, że to z ko­lei chrze­ści­jań­stwo.

Tak więc du­cho­wość mniej­szo­ści w każ­dej z wiel­kich re­li­gii jest bar­dzo bli­ska tej du­cho­wo­ści, ja­kiej ma słu­żyć Po­ro­zu­mie­nie bez Prze­mo­cy.

Po­ro­zu­mie­nie bez Prze­mo­cy to po­łą­cze­nie my­śle­nia i ję­zy­ka.

PBP to po­łą­cze­nie my­śle­nia i ję­zy­ka, jak też spo­sób wy­ko­rzy­sta­nia siły do zre­ali­zo­wa­nia kon­kret­ne­go za­mia­ru. Ten za­miar to stwo­rze­nie wy­so­kiej ja­ko­ści kon­tak­tu z in­ny­mi ludź­mi i z sa­mym sobą, któ­ry po­zwa­la na peł­ne współ­czu­cia da­wa­nie. W tym sen­sie jest to prak­ty­ka du­cho­wa: wszel­kie dzia­ła­nia mają je­den cel – świa­do­me przy­czy­nia­nie się do do­bra in­nych i nas sa­mych.

Pod­sta­wo­wy cel PBP to kon­takt z in­ny­mi, któ­ry umoż­li­wia da­wa­nie: da­wa­nie peł­ne współ­czu­cia. Jest ono peł­ne współ­czu­cia, gdyż po­cho­dzi z ser­ca. Da­je­my in­nym i so­bie służ­bę – nie z po­czu­cia obo­wiąz­ku, nie ze stra­chu przed karą lub w na­dziei na na­gro­dę, nie z po­czu­cia winy czy wsty­du, ale z po­wo­du tego, co uwa­żam za część na­szej na­tu­ry. Ra­dość z da­wa­nia leży w na­szej na­tu­rze. PBP po­ma­ga na­wią­zać kon­takt z in­ny­mi, po­zwa­la­jąc, by na­sza na­tu­ra gra­ła głów­ną rolę w tym, jak da­je­my (i jak otrzy­mu­je­my).

Nie­któ­rzy lu­dzie, sły­sząc, iż we­dług mnie ra­dość z da­wa­nia jest czę­ścią na­szej na­tu­ry, za­sta­na­wia­ją się, czy nie je­stem tro­chę na­iw­ny, nie­świa­dom ogro­mu prze­mo­cy w świe­cie. Jak mogę my­śleć, że na­szą na­tu­rą jest ra­dość z peł­ne­go współ­czu­cia da­wa­nia, bio­rąc pod uwa­gę to, co się na świe­cie dzie­je?

Uwierz mi, wi­dzę prze­moc. Pra­cu­ję w ta­kich miej­scach jak Rwan­da, Izra­el, Pa­le­sty­na i Sri Lan­ka. Je­stem w peł­ni świa­dom prze­mo­cy, ale nie są­dzę, że leży ona w na­szej na­tu­rze. Wszę­dzie, gdzie pra­cu­ję, pro­szę lu­dzi, aby po­my­śle­li o czymś, co zro­bi­li w cią­gu ostat­nich 24 go­dzin, a co spra­wi­ło, że czy­jeś ży­cie zo­sta­ło wzbo­ga­co­ne. Po mi­nu­cie py­tam: „Jak się czu­jesz te­raz, bę­dąc świa­dom/świa­do­ma tego, że dzię­ki temu czy­no­wi czy­jeś ży­cie sta­ło się lep­sze?”. Za­wsze wte­dy wi­dzę uśmie­chy na twa­rzach. To praw­da uni­wer­sal­na: da­wa­nie spra­wia ra­dość więk­szo­ści lu­dzi.

Nic nie spra­wia więk­szej ra­do­ści niż służ­ba ży­ciu.

Kie­dy zda­je­my so­bie spra­wę z mocy wzbo­ga­ca­nia ży­cia, jaką po­sia­da­my, kie­dy wie­my, jak mo­że­my słu­żyć ży­ciu – czu­je­my ra­dość. Czę­sto za­da­ję ko­lej­ne py­ta­nie: „Czy ktoś może po­dać przy­kład cze­goś, co daje więk­sze po­czu­cie speł­nie­nia niż wy­si­łek ma­ją­cy to wła­śnie na celu?”. Za­da­wa­łem to py­ta­nie na ca­łej pla­ne­cie, za­wsze otrzy­mu­jąc taką samą od­po­wiedź. Nie ma nic lep­sze­go; nic, co spra­wia­ło­by więk­szą ra­dość; nic, co bar­dziej po­pra­wia­ło­by sa­mo­po­czu­cie niż na­sza służ­ba ży­ciu po­przez przy­czy­nia­nie się do do­bro­sta­nu in­nych.

Je­śli więc tak jest, skąd bie­rze się prze­moc? Uwa­żam, że prze­moc bie­rze się z tego, cze­go się uczy­my, a nie z na­szej na­tu­ry. Zga­dzam się z teo­lo­giem Wal­te­rem Win­kiem, któ­ry są­dzi, że od po­cząt­ków cy­wi­li­za­cji, co naj­mniej od ośmiu ty­się­cy lat, je­ste­śmy ucze­ni w spo­sób, któ­ry spra­wia, że prze­moc jest przy­jem­na. Ten ro­dzaj edu­ka­cji izo­lu­je nas od na­szej współ­czu­ją­cej na­tu­ry.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Porozumienie bez przemocy. O języku życia To, co powiesz, może zmienić świat.. O języku pokoju w świecie konfliktów W świecie Porozumienia bez Przemocy. Praktyczne narzędzia do budowania więzi i komunikacji Wychowanie w duchu empatii. Rodzicielstwo według Porozumienia bez Przemocy 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Wielka czwórka Sztuka kochania Wybieraj wystarczająco dobrze Porąb i spal Pieniądze. W świetle Ewangelii. Nowa opowieść o biedzie i zarabianiu