Piłka nożna O co w tym wszystkim chodzi?

Piłka nożna O co w tym wszystkim chodzi?

Autorzy: Dariusz Rekosz

Wydawnictwo: Burda Książki

Kategorie: Lifestyle

Typ: e-book

Formaty: EPUB MOBI

Ilość stron: 160

Cena książki papierowej: 26.90 zł

cena od: 26.90 zł

Oczywiście, że znasz się na piłce nożnej! Wiesz, co to jest spalony, rzut wolny pośredni i kiedy zawodnik powinien zobaczyć żółtą kartkę. Korner, wślizg i drybling nie mają przed tobą żadnych tajemnic. Jednym tchem potrafisz wymienić nazwy największych stadionów i nazwiska popularnych piłkarzy. Ale czy aby na pewno wiesz wszystko o futbolu? Dowiedz się: - Jakie wymiary musi mieć boisko dostosowane do rozgrywek Euro. - Czy łatwiej strzelić gola z ataku szybkiego czy pozycyjnego. - Co to są stałe fragmenty gry i ilu sędziów czuwa nad prawidłowym przebiegiem meczu. - Czym wsławił się bramkarz Jack Robinson i która drużyna sprawiła kibicom największą niespodziankę na Mistrzostwach Europy w Piłce Nożnej w 1992 roku. W tej książce znajdziesz wiele informacji i ciekawostek o futbolu. Czytając ją będziesz się nie tylko uczył, ale także wyśmienicie bawił. Przygotuj się jako kibic do Euro 2012, a także innych meczów piłki nożnej! Dariusz Rekosz (ur. 1970) - sędzia piłkarski, a także powieściopisarz i literat, autor słuchowisk radiowych i felietonista. Swoją przygodę z książką rozpoczął od detektywistycznych przygód Morsa i Pinky, a później w Szyfrze Jana Matejki przedstawił alternatywną historię Polski. Za opowiadanie Tajemnica Neptuna otrzymał grand prix w konkursie Kryminał Gdański. Autor Czarnego Maćka i Siostrzyczki oraz powieści Zamach na Muzeum Hansa Klossa. Specjalizuje się w kryminałach, thrillerach i współczesnej literaturze sensacyjnej okraszonej dobrym humorem i znakomitymi dialogami. Z wykształcenia informatyk. Prywatnie - mąż, ojciec, kierowca i kucharz.

Co­py­ri­ght © 2012 by Da­riusz Re­kosz

Co­py­ri­ght for the Po­lish Edi­tion © 2012 by G+J Gru­ner+Jahr Pol­ska

Sp. z o.o. & Co. Spół­ka Ko­man­dy­to­wa

02-674 War­sza­wa, ul. Ma­ry­nar­ska 15

Dział han­dlo­wy: tel. 22 360 38 41-42

faks 22 360 38 49

Sprze­daż wy­sył­ko­wa: tel. 22 360 37 77

Ilu­stra­cje w środ­ku i na okład­ce książ­ki: Ma­rek Re­gner

Pro­jekt gra­ficz­ny książ­ki i pro­jekt okład­ki: Ja­ro­sław Ki­siel

Zdję­cia: Fo­to­lia

Re­dak­cja: Jo­an­na Zio­ło

Ko­rek­ta: Iza­be­la Go­liń­ska

Re­dak­cja tech­nicz­na: Ma­riusz Te­ler

Re­dak­tor pro­wa­dzą­ca: Agniesz­ka Ko­szał­ka

ISBN: 978-83-7778-330-6

Wszel­kie pra­wa za­strze­żo­ne. Re­pro­du­ko­wa­nie, ko­pio­wa­nie w urzą­dze­niach prze­twa­rza­nia da­nych, od­twa­rza­nie w ja­kiej­kol­wiek for­mie oraz wy­ko­rzy­sty­wa­nie w wy­stą­pie­niach pu­blicz­nych – rów­nież czę­ścio­we – tyl­ko za wy­łącz­nym ze­zwo­le­niem wła­ści­cie­la praw au­tor­skich.

Skład wersji elektronicznej:

Virtualo Sp. z o. o.

Spis treści

Kilka słów od autora

Jak to się zaczęło. Początki piłki nożnej

Sędzia kalosz. Gramy zgodnie z przepisami

Taktyka gry. Kim jest stoper

Bożyszcza tłumów. Złota dwudziestka

Siedzimy na trybunach. Widowisko na murawie

Ponad pół wieku zmagań. Krótka historia mistrzostw Europy

Śledź EURO 2012 ra­zem z nami!

Przypisy

Wszystkie rozdziały dostępne w pełnej wersji książki.

Od­kąd pa­mię­tam, gry­wa­łem w pił­kę noż­ną. Tro­chę na po­dwór­ku, tro­chę na wu­efie, tro­chę w klu­bie, ale za­wsze z wiel­ką pa­sją. Nadal uwiel­biam tę dys­cy­pli­nę spor­tu, co wię­cej, po­zna­łem ją tak­że od stro­ny sę­dziow­skiej – bie­ga­łem po bo­isku z gwizd­kiem lub cho­rą­giew­ką.

Na pierw­szy w moim ży­ciu mecz zo­sta­łem za­wie­zio­ny w dzie­cię­cym wóz­ku, gdyż moi ro­dzi­ce byli za­go­rza­ły­mi ki­bi­ca­mi, a po­nad­to na po­czą­tek lat 70. XX wie­ku przy­padł szczyt po­pu­lar­no­ści pił­ki noż­nej. Może spra­wił to do­stęp do co­raz tań­szych te­le­wi­zo­rów, a w kon­se­kwen­cji do trans­mi­sji spor­to­wych, dzię­ki któ­rym z za­par­tym tchem oglą­da­li­śmy igrzy­ska olim­pij­skie w Mo­na­chium (1972), pa­mięt­ny mecz na We­mbley (17 paź­dzier­ni­ka 1973) czy suk­ces Or­łów Ka­zi­mie­rza Gór­skie­go (brą­zo­wy me­dal na mi­strzo­stwach świa­ta w 1974). A może fut­bol był tak po­pu­lar­ny dla­te­go, że pol­ska dru­ży­na pił­kar­ska od­no­si­ła wów­czas spek­ta­ku­lar­ne suk­ce­sy. Z fa­nów lo­kal­ne­go ze­spo­łu (moi ro­dzi­ce do­pin­go­wa­li AKS Niw­ka So­sno­wiec – wte­dy w II li­dze, to było coś!) sta­wa­li­śmy się ki­bi­ca­mi mię­dzy­na­ro­do­wy­mi – pol­scy pił­ka­rze bra­li udział w naj­waż­niej­szych świa­to­wych roz­gryw­kach.

Lata 70. XX wie­ku: ki­bi­ce na try­bu­nach z trans­pa­ren­ta­mi.

Wła­śnie na sta­dio­nie w Cho­rzo­wie (wów­czas Ślą­skim) do­świad­czy­łem po raz pierw­szy ma­gii fut­bo­lu – emo­cji to­wa­rzy­szą­cych ki­bi­co­wi, kie­dy wraz ze stu­ty­sięcz­ną wi­dow­nią śpie­wa na całe gar­dło „Jesz­cze Pol­ska nie zgi­nę­ła”. Za­py­ta­łem kie­dyś nie­ży­ją­ce­go już dzi­siaj Wło­dzi­mie­rza Ma­zu­ra, re­pre­zen­tan­ta Pol­ski i za­wod­ni­ka Za­głę­bia So­sno­wiec, co wte­dy czu­je za­wod­nik, tam w dole, sto­jąc na mu­ra­wie. Od­po­wie­dział: „Ma łzy w oczach i trud­no mu prze­łknąć śli­nę, a jego ser­ce wali jak osza­la­łe”. Zro­zu­mia­łem, że do­ping na try­bu­nach jest czymś wy­jąt­ko­wym za­rów­no dla ki­bi­ców, jak i dla za­wod­ni­ków.

Za­wod­ni­cy przed me­czem śpie­wa­ją hymn na­ro­do­wy.

Jed­nak żeby być peł­no­war­to­ścio­wym ki­bi­cem, trze­ba mieć nie tyl­ko wiel­kie ser­ce do pił­ki noż­nej, lecz tak­że grun­tow­ną wie­dzę o tej dys­cy­pli­nie. Dla­te­go chcę wam prze­ka­zać wszyst­kie in­for­ma­cje o za­sa­dach gry w fut­bol i or­ga­ni­zo­wa­nia me­czów, jak rów­nież o tak­ty­ce na bo­isku. Za­pre­zen­tu­ję też syl­wet­ki naj­wspa­nial­szych pił­ka­rzy w hi­sto­rii tego spor­tu i przy­wo­łam at­mos­fe­rę do­tych­cza­so­wych fi­na­łów mi­strzostw Eu­ro­py. Szcze­gól­ną uwa­gę chciał­bym po­świę­cić pol­skim ak­cen­tom, bo – choć trud­no w to dzi­siaj uwie­rzyć – mamy się czym po­chwa­lić.

Po lek­tu­rze tej książ­ki nie bę­dzie­cie już mieć wąt­pli­wo­ści, czy sę­dzia słusz­nie od­gwiz­dał spa­lo­ne­go i uka­rał za­wod­ni­ka żół­tą kart­ką. Sta­nie się dla was ja­sne, gdzie znaj­du­je się naj­więk­szy pił­kar­ski sta­dion w Eu­ro­pie, kie­dy Po­la­cy zdo­by­li olim­pij­skie zło­to i jak na­praw­dę na­zy­wa się Pelé.

A te­raz za­wiąż­cie moc­no sznu­rów­ki, pod­cią­gnij­cie ge­try i po­praw­cie ko­szul­kę!

Za chwi­lę pierw­szy gwiz­dek!

Czas roz­po­cząć Wiel­kie Spo­tka­nie!

Pił­ka i gwiz­dek sę­dzie­go.

Nie wia­do­mo, kie­dy na świe­cie po­ja­wi­ła się ta dys­cy­pli­na spor­tu. Wie­le wska­zu­je na to, że pierw­szą grą ze­spo­ło­wą po­dob­ną do pił­ki noż­nej były me­cze roz­gry­wa­ne przez sta­ro­żyt­nych Az­te­ków. Jed­nak­że wy­zna­czo­nych przez nich re­guł tej roz­gryw­ki spor­to­wej dzi­siaj ra­czej nikt nie chciał­by prze­strze­gać. Za­wod­ni­ków prze­gra­nej dru­ży­ny ry­tu­al­nie po­zba­wia­no gło­wy lub ser­ca albo jed­ne­go i dru­gie­go!

Az­te­ko­wie za­żar­cie wal­czą o pił­kę, czy­li o ży­cie.

Gra Az­te­ków przy­po­mi­na­ła fut­bol przede wszyst­kim dla­te­go, że nie­do­zwo­lo­ne było uży­wa­nie rąk. Pił­kę od­bi­ja­no prze­waż­nie bio­dra­mi (w po­zy­cji kucz­nej lub w przy­sia­dzie), a zdo­by­cie gola po­le­ga­ło na prze­rzu­ce­niu na­dmu­cha­ne­go, wy­pcha­ne­go, np. tra­wą, pę­che­rza zwie­rzę­ce­go przez ka­mien­ny pier­ścień za­mo­co­wa­ny na ścia­nie, któ­ra za­my­ka­ła dłuż­szy bok pro­sto­kąt­ne­go pla­cu. Świa­to­wa Fe­de­ra­cja Pił­ki Noż­nej (FIFA) twier­dzi, że ist­nie­ją na­uko­we do­wo­dy na to, że fut­bol wy­wo­dzi się z woj­sko­wych ćwi­czeń sta­ro­żyt­nych Chiń­czy­ków. Na­zy­wa­no je tsu chu i prak­ty­ko­wa­no oko­ło III wie­ku przed na­szą erą.

Chiń­czy­cy gra­ją w pił­kę.

Tak­że sta­ro­żyt­ni Gre­cy mie­li swo­ją ze­spo­ło­wą grę w pił­kę, któ­rą na­zy­wa­li epi­sky­ros lub phe­nin­da. Rzy­mia­nie zaś upra­wia­li har­pa­stum. O to jed­nak, czy były to po­cząt­ki eu­ro­pej­skiej pił­ki noż­nej, hi­sto­ry­cy spor­tu spie­ra­ją się od lat.

Pił­ka noż­na w wy­da­niu sta­ro­żyt­nych Gre­ków i Rzy­mian.

Ko­lej­ne wzmian­ki o ko­pa­niu okrą­głej za­baw­ki po­cho­dzą ze śre­dnio­wiecz­nej We­ne­cji. To tam na­ro­dził się ter­min cal­cio (wł. – pił­ka lub kop­nię­cie przy rzu­cie wol­nym), a nie­któ­re źró­dła twier­dzą na­wet, że wła­śnie z We­ne­cji pił­ka noż­na tra­fi­ła do An­glii uwa­ża­nej za ko­leb­kę no­wo­żyt­ne­go fut­bo­lu. Trud­no w to uwie­rzyć? Może i tak, ale je­że­li po­fan­ta­zu­je­my, że wło­ski po­dróż­nik Mar­co Polo, prze­mie­rza­ją­cy kra­je Orien­tu w XIII wie­ku, mógł przy­wieźć do Eu­ro­py pierw­sze chiń­skie kor­ko­tramp­ki, to od razu wia­do­mo, dla­cze­go nie­ła­two wy­grać z Mi­la­nem, Ju­ven­tu­sem czy Romą.

Mię­dzy VIII a XIX wie­kiem ko­pa­no pił­kę na te­re­nie dzi­siej­szej An­glii i Szko­cji, lecz bez żad­nych re­guł, a cza­sa­mi na­wet bez bra­mek. Po pro­stu roz­gry­wa­no me­cze na pla­cach, uli­cach, łą­kach, a dru­ży­nę sta­no­wi­ły nie­rzad­ko cała wieś lub małe mia­stecz­ko. Mi­łość do tej gry była tak sil­na, że lu­dzie bar­dzo czę­sto za­nie­dby­wa­li z jej po­wo­du swo­je obo­wiąz­ki, co wię­cej, nie­któ­rzy tra­ci­li ma­jąt­ki, po­nie­waż za­kła­da­li się o wy­nik. Po skoń­czo­nym me­czu do­cho­dzi­ło do bó­jek i róż­nych eks­ce­sów. Dla­te­go też w XIV i XV wie­ku lon­dyń­scy bur­mi­strzo­wie, a na­wet kró­lo­wie An­glii i Szko­cji wie­lo­krot­nie za­ka­zy­wa­li gry w pił­kę noż­ną, któ­rą na­zy­wa­li bez­pro­duk­tyw­nym za­ję­ciem.

W XIV i XV w. lon­dyń­scy bur­mi­strzo­wie, a na­wet kró­lo­wie An­glii i Szko­cji za­ka­zy­wa­li gry w pił­kę noż­ną.

Nie mo­gło to jed­nak po­wstrzy­mać na­mięt­no­ści do tego spor­tu. Uwa­ża się, że wła­śnie wte­dy po­ja­wił się ter­min fo­ot­ball1 – była to po­cząt­ko­wo gra roz­gry­wa­na „na pie­cho­tę” – on foot, a póź­niej tyl­ko przy uży­ciu stóp (ang. foot).

Pierw­sze pił­ki ro­bio­no ze zwie­rzę­cych pę­che­rzy – były więc ta­nie, ale jed­no­cze­śnie bar­dzo nie­trwa­łe. Wy­gląd, ro­dza­je i pa­ra­me­try pi­łek omó­wię w dal­szych roz­dzia­łach.

W po­ło­wie XIX stu­le­cia stu­den­ci i ucznio­wie pry­wat­nych szkół w An­glii zde­cy­do­wa­li się spi­sać re­gu­ły gry w pił­kę noż­ną. Za­sa­dy te od­po­wia­da­ły bar­dziej dzi­siej­szej grze w rug­by, ale dzię­ki nim moż­na już było po­ku­sić się o prze­pro­wa­dze­nie ofi­cjal­nych roz­gry­wek pił­kar­skich. Spo­tka­nie, na któ­rym czę­ścio­wo ujed­no­li­co­no fut­bo­lo­we nie­ści­sło­ści, od­by­ło się w 1848 roku w Tri­ni­ty Col­le­ge (Uni­wer­sy­tet w Cam­brid­ge), a wzię­li w nim udział tak­że ucznio­wie szkół pu­blicz­nych: Shrews­bu­ry Scho­ol, Rug­by Scho­ol, Har­row Scho­ol, Eton Col­le­ge oraz Win­che­ster Col­le­ge. Nie­ste­ty re­guł tych nie uda­ło się roz­po­wszech­nić, co wię­cej, jak grzy­by po desz­czu wy­ra­sta­ły pierw­sze za­wo­do­we klu­by (i związ­ki) pił­kar­skie, któ­re pró­bo­wa­ły na­wet wpro­wa­dzać wła­sne za­sa­dy.

Fut­bol an­giel­skich dżen­tel­me­nów.

Go­rącz­ka fut­bo­lo­we­go sza­leń­stwa do­pro­wa­dzi­ła do za­ło­że­nia An­giel­skie­go Związ­ku Pił­ki Noż­nej (pierw­sze­go na­ro­do­we­go związ­ku fut­bo­lo­we­go) – The Fo­ot­ball As­so­cia­tion – któ­ry w 1863 roku ujed­no­li­cił za­sa­dy gry. Trzy lata póź­niej w Man­che­ste­rze ze­bra­li się przed­sta­wi­cie­le czte­rech bry­tyj­skich związ­ków pił­kar­skich (an­giel­skie­go, szkoc­kie­go, wa­lij­skie­go i ir­landz­kie­go), aby za­wią­zać Mię­dzy­na­ro­do­wą Radę Pił­kar­ską (In­ter­na­tio­nal Fo­ot­ball As­so­cia­tion Bo­ard – IFAB).

Po­wo­ła­na 21 maja 1904 roku w Pa­ry­żu, naj­waż­niej­sza obec­nie or­ga­ni­za­cja zrze­sza­ją­ca pił­kar­skie fe­de­ra­cje kra­jo­we – FIFA (Mię­dzy­na­ro­do­wa Fe­de­ra­cja Związ­ków Pił­kar­skich) – włą­czy­ła IFAB do swo­ich struk­tur, a w 1913 roku uzu­peł­ni­ła skład Rady o czte­rech człon­ków. Obec­nie IFAB dys­po­nu­je ośmio­ma gło­sa­mi: czte­ry ma FIFA, a po jed­nym przed­sta­wi­cie­le związ­ków za­ło­ży­ciel­skich. Zaj­mu­je się roz­strzy­ga­niem kwe­stii spor­nych i cią­głym udo­sko­na­la­niem prze­pi­sów gry.

Pił­ka noż­na jed­no­czy wszyst­kie na­ro­dy.

FIFA zrze­sza 219 fe­de­ra­cji kra­jo­wych. Co czte­ry lata or­ga­ni­zu­je Mi­strzo­stwa Świa­ta w Pił­ce Noż­nej i jest nad­rzęd­ną or­ga­ni­za­cją wo­bec sze­ściu fe­de­ra­cji re­gio­nal­nych (w na­wia­sie po­da­ję daty ich po­wsta­nia):

• AFC – Azja (8 maja 1954),

• CAF – Afry­ka (1957),

• CON­ME­BOL – Ame­ry­ka Po­łu­dnio­wa (9 lip­ca 1916),

• CON­CA­CAF – Ame­ry­ka Pół­noc­na, Środ­ko­wa i Ka­ra­iby (1961),

• OFC – Oce­ania (1966),

• UEFA – Eu­ro­pa (15 czerw­ca 1954).

Z po­wyż­sze­go ze­sta­wie­nia wi­dać, że fe­de­ra­cja eu­ro­pej­ska po­wsta­ła póź­niej niż po­łu­dnio­wo­ame­ry­kań­ska i azja­tyc­ka. Ale sko­ro po­cząt­ków fut­bo­lu po­win­ni­śmy szu­kać u Az­te­ków lub u sta­ro­żyt­nych Chiń­czy­ków, to może te daty nie są przy­pad­ko­we.

UEFA – Union of Eu­ro­pe­an Fo­ot­ball As­so­cia­tions – czy­li Unia Eu­ro­pej­skich Związ­ków Pił­kar­skich, jest or­ga­ni­za­to­rem naj­waż­niej­szych roz­gry­wek Sta­re­go Kon­ty­nen­tu: Ligi Mi­strzów, Ligi Eu­ro­pej­skiej oraz mi­strzostw Eu­ro­py, a jej sie­dzi­ba znaj­du­je się obec­nie w Nyon w Szwaj­ca­rii. Zrze­sza 53 fe­de­ra­cje, w tym PZPN (Pol­ski Zwią­zek Pił­ki Noż­nej po­wsta­ły 20-21 grud­nia 1919 roku w War­sza­wie). Mi­strzo­stwa Eu­ro­py roz­gry­wa­ne są co czte­ry lata. W 2012 roku po raz pierw­szy go­spo­da­rzem tej im­pre­zy jest Pol­ska wraz z Ukra­iną.

Euro 2012.

Na po­cząt­ku pił­ka noż­na była za­re­zer­wo­wa­na wy­łącz­nie dla męż­czyzn, ale w dru­giej po­ło­wie XX wie­ku w fut­bol za­czę­ły grać tak­że ko­bie­ty. Po­pu­lar­ność ko­bie­cej pił­ki noż­nej wzro­sła na po­cząt­ku lat 70. Pierw­sze mi­strzo­stwa Eu­ro­py pa­nie ro­ze­gra­ły w 1984 roku, a od 1996 wal­czą o zwy­cię­stwo w tej dys­cy­pli­nie na olim­pia­dzie.

Dziew­czy­ny z wdzię­kiem ko­pią pił­kę.

Re­gu­ły gry w fut­bol wstęp­nie moż­na stre­ścić w kil­ku zda­niach. Mecz od­by­wa się na pro­sto­kąt­nym (naj­czę­ściej tra­wia­stym) bo­isku, na któ­re­go dwóch krót­szych bo­kach umiesz­czo­ne są bram­ki. Na mu­ra­wie na­prze­ciw­ko sie­bie sta­ją dwie je­de­na­sto­oso­bo­we dru­ży­ny. Za­wod­ni­cy dążą do tego, by w okre­ślo­nym cza­sie (za­zwy­czaj 90 mi­nut) jak naj­wię­cej razy umie­ścić pił­kę w bram­ce prze­ciw­ni­ka, czy­li strze­lić jak naj­więk­szą licz­bę goli i dzię­ki temu zwy­cię­żyć. Pił­ka­rze mu­szą grać w spo­sób bez­kon­tak­to­wy i pro­wa­dzić (ko­pać) pił­kę nogą (sto­pą, ko­la­nem), ewen­tu­al­nie mogą ją od­bić gło­wą lub przy­jąć na klat­kę pier­sio­wą.

Pił­ki nie wol­no do­tknąć żad­ną czę­ścią rąk, może to zro­bić tyl­ko bram­karz. Nad pra­wi­dło­wym prze­bie­giem me­czu czu­wa neu­tral­ny sę­dzia (ar­bi­ter), któ­ry roz­strzy­ga wszel­kie spor­ne kwe­stie, do ja­kich do­cho­dzi na bo­isku.

Pił­ka noż­na sta­ła się czymś wię­cej niż tyl­ko roz­gryw­ką spor­to­wą. Dla mi­liar­dów lu­dzi na ca­łym świe­cie jest wiel­ką mi­ło­ścią fi­lo­zo­fią ży­cio­wą stra­te­gią, a na­wet świę­tą woj­ną. Co spra­wia, że bu­dzi tak skraj­ne emo­cje – spró­buj­my się do­wie­dzieć z dal­szej czę­ści książ­ki.

Pierw­sze za­sa­dy gry w pił­kę noż­ną stwo­rzo­ne przez stu­den­tów z Tri­ni­ty Col­le­ge (i ich ko­le­gów) nie do­cze­ka­ły się roz­po­wszech­nie­nia. Gdy­by­śmy się prze­nie­śli w cza­sie do po­ło­wy XIX wie­ku i tra­fi­li na mecz pił­kar­ski, by­li­by­śmy zszo­ko­wa­ni bra­kiem sę­dziów, li­nii na bo­isku czy po­przecz­ki w bram­ce (nie mó­wiąc już o rzu­tach roż­nych). Pił­ka­rze gra­li wte­dy w ele­ganc­kich gar­ni­tu­rach (sur­du­tach), a na­wet w cy­lin­drach, po­da­wa­li pił­kę tak­że rę­ko­ma i mo­co­wa­li się ze sobą na mu­ra­wie! Nie po­trze­bo­wa­li ar­bi­trów, bo fut­bol w za­ło­że­niu miał być grą dżen­tel­me­nów, więc któż od­wa­żył­by się fau­lo­wać czy oszu­ki­wać… Dru­ży­ny mia­ły jed­nak swo­ich roz­jem­ców, do któ­rych zwra­ca­no się w spor­nych spra­wach, a pierw­szy sę­dzia po­ja­wił się na bo­isku do­pie­ro w 1891 roku. Roz­jem­cy sta­li się wów­czas sę­dzia­mi li­nio­wy­mi. Pierw­si ar­bi­trzy rów­nież po­dą­ża­li za modą – wkła­da­li ele­ganc­kie ble­ze­ry, dłu­gie spodnie i musz­ki. Jesz­cze w 1930 roku, w cza­sie fi­na­ło­we­go me­czu o mi­strzo­stwo świa­ta, bel­gij­ski sę­dzia Jean Lan­ge­nus miał na so­bie ma­ry­nar­kę, pum­py i czer­wo­ny prąż­ko­wa­ny kra­wat.

Wi­ze­ru­nek Je­ana Lan­ge­nu­sa.

Spo­ry i dłu­gie bo­isko­we dys­ku­sje za­stę­po­wa­no co­raz bar­dziej pre­cy­zyj­ny­mi prze­pi­sa­mi. Naj­wy­raź­niej nie są one ide­al­ne, sko­ro cza­sa­mi o wy­ni­ku me­czu de­cy­du­je ich in­ter­pre­ta­cja, a sę­dzio­wie – jak to lu­dzie – by­wa­ją omyl­ni. Nie­któ­re pa­ra­me­try bo­iska mogą się wy­dać dziw­ne (dla­cze­go bram­ka ma wy­so­kość 2,44 me­tra, a nie rów­ne 2,50 me­tra?), lecz wy­ja­śnie­nie jest pro­ste. Usta­lo­no je na Wy­spach Bry­tyj­skich, gdzie jed­nost­ka­mi miar są jar­dy, cale i sto­py. Poza tym wie­dza o ta­kich niu­an­sach to praw­dzi­wa grat­ka dla wszyst­kich ama­to­rów kon­kur­sów, qu­izów i te­le­tur­nie­jów.

Zo­bacz­my za­tem, co mó­wią prze­pi­sy.

Bo­isko i pił­ka

Pole do gry w pił­kę noż­ną musi być pro­sto­kąt­ne i jego dłuż­sze boki po­win­ny wy­no­sić od 90 do 120 me­trów, a krót­sze – od 45 do 90 me­trów. Li­nia bocz­na musi być dłuż­sza niż li­nia bram­ko­wa. Na­to­miast bo­isko, na któ­rym mogą być roz­gry­wa­ne me­cze mię­dzy­na­ro­do­we, musi mieć dłu­gość 100110 me­trów, a sze­ro­kość – 64-75 me­trów. FIFA usta­li­ła, że od 14 mar­ca 2008 roku każ­de nowe bo­isko po­win­no mieć wy­mia­ry: 105 me­trów dłu­go­ści i 68 sze­ro­ko­ści. Na środ­ku każ­dej li­nii bram­ko­wej usta­wio­na jest bram­ka zbu­do­wa­na z dwóch pio­no­wych słup­ków po­łą­czo­nych po­zio­mą po­przecz­ką. Słup­ki i po­przecz­ka mu­szą być wy­ko­na­ne z tego sa­me­go ma­te­ria­łu (drew­no, me­tal), a ich prze­krój po­wi­nien być okrą­gły lub kwa­dra­to­wy (o za­okrą­glo­nych kra­wę­dziach). Wy­mia­ry bram­ki to 8 jar­dów (sze­ro­kość) na 8 stóp (wy­so­kość), czy­li 7,32 na 2,44 me­tra. Gru­bość (sze­ro­kość) słup­ków, po­przecz­ki i wszyst­kich li­nii na bo­isku wy­no­si 12 cen­ty­me­trów. Bram­ka musi być na sta­łe przy­twier­dzo­na do pod­ło­ża.

Li­nia środ­ko­wa dzie­li bo­isko na dwie po­ło­wy. Na środ­ku li­nii środ­ko­wej znaj­du­je się punkt środ­ko­wy, z któ­re­go wy­zna­cza się okrąg o pro­mie­niu 10 jar­dów (9,15 me­tra).

W od­le­gło­ści 5,5 me­tra od we­wnętrz­nej stro­ny każ­de­go słup­ka bram­ko­we­go wy­zna­cza­ne są w stro­nę środ­ka bo­iska pro­sto­pa­dłe li­nie o dłu­go­ści 5,5 me­tra. Li­nie te łą­czy się (li­nią rów­no­le­głą do li­nii bram­ko­wej), two­rząc w ten spo­sób pole bram­ko­we. To ten mniej­szy pro­sto­kąt przed każ­dą bram­ką.

Po­dob­nie wy­zna­cza się pole kar­ne – więk­szy pro­sto­kąt przed każ­dą bram­ką – li­nia­mi pro­sto­pa­dły­mi do li­nii bram­ko­wej od­da­lo­ny­mi od słup­ków 16,5 me­tra. Je­dy­nie w ob­rę­bie pola kar­ne­go bram­karz może chwy­tać pił­kę rę­ko­ma, a każ­dy faul po­peł­nio­ny na za­wod­ni­ku prze­ciw­nej dru­ży­ny w tej czę­ści bo­iska skut­ku­je po­dyk­to­wa­niem rzu­tu kar­ne­go. We­wnątrz pola kar­ne­go wy­ty­cza się punkt kar­ny, któ­ry znaj­du­je się 11 me­trów od środ­ka li­nii bram­ko­wej. Z tego punk­tu wy­kre­śla się łuk o pro­mie­niu 9,15 me­tra na ze­wnątrz pola kar­ne­go – to ka­wa­łek okrę­gu, któ­ry przy­le­ga do każ­de­go z pól kar­nych.

W na­roż­ni­kach bo­iska sta­wia się cho­rą­giew­ki o wy­so­ko­ści mi­ni­mum 1,5 me­tra. Z każ­de­go na­roż­ni­ka wy­kre­śla się łuk o pro­mie­niu 1 me­tra. Bram­ki mu­szą mieć siat­kę przy­mo­co­wa­ną do słup­ków i po­przecz­ki w taki spo­sób, aby nie prze­szka­dza­ła bram­ka­rzo­wi i by pił­ka wbi­ta do bram­ki nie prze­ci­snę­ła się mię­dzy siat­ką a ze­wnętrz­ną kra­wę­dzią słup­ka (lub po­przecz­ki).

Sche­mat bo­iska pił­kar­skie­go.

Rów­nież pił­ka musi mieć ści­śle okre­ślo­ne pa­ra­me­try. To sę­dzio­wie de­cy­du­ją przed me­czem, czy daną pił­ką moż­na go roz­gry­wać, czy nie. Po pierw­sze musi być ku­li­sta. Ja­jo­wa­ta na­da­je się do rug­by albo fut­bo­lu ame­ry­kań­skie­go. Po dru­gie musi być wy­ko­na­na ze skó­ry lub in­ne­go do­zwo­lo­ne­go (bez­piecz­ne­go) ma­te­ria­łu. Jej ob­wód nie może być mniej­szy niż 68 ani więk­szy niż 70 cen­ty­me­trów. Pił­ka musi mieć tak­że od­po­wied­nią wagę: 410-450 gra­mów i ci­śnie­nie: 0,6-1,1 at­mos­fe­ry. Oczy­wi­ście pod­czas za­wo­dów mię­dzy­na­ro­do­wych ża­den ar­bi­ter nie spraw­dza pi­łek cen­ty­me­trem kra­wiec­kim, wagą elek­tro­nicz­ną czy ci­śnie­nio­mie­rzem. Naj­czę­ściej pił­ki mają cer­ty­fi­ka­ty po­twier­dzo­ne na­dru­kiem, np. FIFA Ap­pro­ved lub In­ter­na­tio­nal Match­ball Stan­dard, świad­czą­ce o tym, że pro­du­cen­ci za­dba­li o ich pra­wi­dło­we pa­ra­me­try. Jako sę­dzia wy­pra­co­wa­łem so­bie pro­sty spo­sób spraw­dza­nia ob­wo­du pił­ki… sznur­kiem, na któ­rym za­wie­szo­ny był mój gwiz­dek. Po zwią­za­niu koń­ców sznur­ka two­rzył się okrąg o ob­wo­dzie oko­ło 70 cen­ty­me­trów i je­śli pił­kę uda­ło się przez nie­go prze­ci­snąć, nada­wa­ła się ona do gry.

Daw­niej pił­ki do gry wy­ko­ny­wa­no z 14 po­dłuż­nych łat zszy­wa­nych tak, aby ła­two moż­na było do­stać się do pom­po­wa­ne­go pę­che­rza znaj­du­ją­ce­go się we­wnątrz. Naj­czę­ściej mia­ły ko­lor brą­zo­wy lub bia­ły. W la­tach 50. ubie­głe­go wie­ku po­pu­lar­na sta­ła się pił­ka z 32 ła­tek – 12 z nich to pię­cio­ką­ty fo­rem­ne, a po­zo­sta­łe 20 – sze­ścio­ką­ty fo­rem­ne. Pię­cio­ką­ty bar­wio­no na czar­no, sze­ścio­ką­ty na bia­ło, dla­te­go naj­po­pu­lar­niej­szą pił­kę po­tocz­nie na­zy­wa­no bie­dron­ką.

Róż­ne mo­de­le pi­łek noż­nych.

Obec­nie pro­du­ku­je się róż­ne mo­de­le fut­bo­ló­wek – mają 14, 26 lub 28 łat (nie­któ­re jak kie­dyś 32) – po­ma­lo­wa­nych w róż­no­rod­ne wzo­ry. Ani licz­ba ła­tek, ani ko­lo­ry­sty­ka i na­dru­ki nie są okre­ślo­ne prze­pi­sa­mi. Za­sa­dy roz­gry­wa­nia me­czów pił­ki noż­nej re­gu­lu­ją tak­że po­stę­po­wa­nie sę­dziów i or­ga­ni­za­to­rów w sy­tu­acjach awa­ryj­nych.

Co więc na­le­ży zro­bić, gdy:

• Po­przecz­ka lub słu­pek bram­ki zo­sta­ną trwa­le uszko­dzo­ne?

Na­le­ży je za­stą­pić inną po­przecz­ką lub słup­kiem. Je­śli nie ma ta­kiej moż­li­wo­ści, mecz na­le­ży bez­zwłocz­nie za­koń­czyć. Uży­cie sznur­ka lub liny jest nie­do­zwo­lo­ne.

• Spad­nie deszcz lub śnieg i któ­ra­kol­wiek li­nia na bo­isku zo­sta­nie za­tar­ta?

Na­le­ży ją po­pra­wić lub od­śnie­żyć. Nie wol­no kon­ty­nu­ować me­czu, je­śli li­nie na bo­isku są nie­wi­docz­ne.

• Cho­rą­giew­ka roż­na się zła­mie?

Trze­ba za­stą­pić ją nową cho­rą­giew­ką, w prze­ciw­nym wy­pad­ku mecz nie może być kon­ty­nu­owa­ny.

• Pa­nu­ją wy­jąt­ko­wo trud­ne wa­run­ki at­mos­fe­rycz­ne (na przy­kład ob­fi­ta ule­wa, śnie­ży­ca)?

Mecz na­le­ży prze­rwać.

• Pił­ka utra­ci je­den ze swo­ich za­sad­ni­czych pa­ra­me­trów?

Musi być za­stą­pio­na inną pił­ką, a je­że­li wszyst­kie pił­ki prze­sta­ną nada­wać się do gry, to or­ga­ni­za­tor ma 10 mi­nut na do­star­cze­nie przy­dat­nej pił­ki. W prze­ciw­nym ra­zie sę­dzia koń­czy mecz.

Za­wod­ni­cy

Pod­sta­wo­wy skład dru­ży­ny pił­kar­skiej to je­de­na­stu za­wod­ni­ków. Je­den z nich musi być bram­ka­rzem. Me­czu nie moż­na roz­gry­wać, gdy jed­na z dru­żyn li­czy mniej niż sied­miu pił­ka­rzy. Przed me­czem usta­la się tak­że, ilu za­wod­ni­ków moż­na wy­mie­nić w cza­sie jego trwa­nia. Mi­ni­mal­na licz­ba to trzech, mak­sy­mal­na – sied­miu. Pił­karz, któ­ry zszedł z bo­iska w cza­sie me­czu i zo­stał za­stą­pio­ny pił­ka­rzem re­zer­wo­wym, nie może już wró­cić do gry. Wy­mia­na (zmia­na) za­wod­ni­ka może tak­że do­ty­czyć bram­ka­rza, więc na ław­ce re­zer­wo­wych po­wi­nien znaj­do­wać się dru­gi bram­karz. Co cie­ka­we, bram­ka­rza może za­stą­pić za­wod­nik z bo­iska, musi on jed­nak od­po­wied­nio przy­go­to­wać się do tego, a przede wszyst­kim zmie­nić ubiór. Wy­mia­ny za­wod­ni­ków, do któ­rej ko­niecz­na jest ak­cep­ta­cja sę­dzie­go, do­ko­nu­je się przy li­nii środ­ko­wej w cza­sie prze­rwy w grze. Bram­karz jest ta­kim sa­mym pił­ka­rzem jak po­zo­sta­li gra­cze i wol­no mu po­ru­szać się po ca­łym bo­isku. Może na­wet po­biec pod bram­kę prze­ciw­ni­ka i zdo­być gola dla swo­jej dru­ży­ny. Obo­wią­zu­ją go te same re­gu­ły, lecz ma pra­wo ła­pać pił­kę rę­ko­ma w ob­rę­bie wła­sne­go pola kar­ne­go.

Za­wod­ni­cy: bram­karz i ka­pi­tan.

Cza­sa­mi dru­ży­na gra w skła­dzie mniej­szym niż je­de­na­sto­oso­bo­wy. Na przy­kład wte­dy, gdy je­den za­wod­nik (lub na­wet kil­ku) zo­sta­nie zmu­szo­ny do opusz­cze­nia bo­iska, bo ar­bi­ter w cza­sie me­czu po­ka­że mu czer­wo­ną kart­kę za ja­kieś nie­spor­to­we lub nie­prze­pi­so­we za­cho­wa­nie. Wów­czas dru­ży­na gra osła­bio­na. Chy­ba że pił­karz otrzy­ma czer­wo­ną kart­kę przed pierw­szym gwizd­kiem ar­bi­tra roz­po­czy­na­ją­cym mecz. Wte­dy jesz­cze moż­na za­stą­pić ta­kie­go pił­ka­rza do­wol­nym za­wod­ni­kiem re­zer­wo­wym. Dzie­je się tak, je­śli tuż przed me­czem mię­dzy gra­cza­mi prze­ciw­nych dru­żyn doj­dzie do ostrej wy­mia­ny zdań, a po­tem do rę­ko­czy­nów. W ta­kiej sy­tu­acji obaj otrzy­mu­ją czer­wo­ną kart­kę, a w ich miej­sce tre­ne­rzy wpro­wa­dza­ją ko­lej­nych gra­czy. Zda­rza­ją się też inne prze­ja­wy agre­sji – na przy­kład przed roz­po­czę­ciem gry pił­karz oplu­wa sę­dzie­go. Za­wod­nik zo­sta­je wte­dy zdys­kwa­li­fi­ko­wa­ny czer­wo­ną kart­ką i za­stą­pio­ny re­zer­wo­wym gra­czem.

Tak­że re­zer­wo­wy może zo­stać uka­ra­ny czer­wo­ną kart­ką, a przez to wy­klu­czo­ny z gry, je­śli swo­im za­cho­wa­niem prze­szka­dza pił­ka­rzom na bo­isku albo sę­dziom. W hi­sto­rii fut­bo­lu za­pi­sa­ły się rów­nież ta­kie sy­tu­acje, kie­dy ar­bi­trzy po­ka­za­li czer­wo­ną kart­kę wy­jąt­ko­wo krew­kim tre­ne­rom, tym sa­mym od­sy­ła­jąc ich na try­bu­ny.

Każ­da dru­ży­na musi mieć ka­pi­ta­na. Jest to w za­sa­dzie je­dy­na oso­ba upo­waż­nio­na do tego, by zwra­cać się do sę­dzie­go w przy­pad­ku spor­nych kwe­stii (i tyl­ko w cza­sie prze­rwy w grze). Ka­pi­tan nosi na rę­ka­wie swo­jej ko­szul­ki opa­skę. Je­że­li z ja­kie­goś po­wo­du scho­dzi on z bo­iska w trak­cie me­czu (zmia­na lub wy­klu­cze­nie), po­wi­nien prze­ka­zać opa­skę in­ne­mu za­wod­ni­ko­wi ze swo­jej dru­ży­ny, któ­ry gra da­lej.

Je­śli pił­karz opu­ścił bo­isko, na przy­kład w celu otrzy­ma­nia do­raź­nej po­mo­cy le­kar­skiej, może wró­cić do gry je­dy­nie po wy­raź­nym sy­gna­le sę­dzie­go. Je­że­li na­to­miast za­wod­nik zna­lazł się tuż poza li­nią bocz­ną lub bram­ko­wą, aby po­pra­wić swój ubiór bądź w wy­ni­ku prze­bie­gu ak­cji, nie po­trze­bu­je zgo­dy ar­bi­tra na po­now­ne wej­ście na bo­isko.

Zmia­nę za­wod­ni­ka sy­gna­li­zu­je sę­dzia tech­nicz­ny, a je­że­li ar­bi­ter głów­ny tego nie do­strze­ga – rów­nież je­den z asy­sten­tów (sę­dziów li­nio­wych). Sę­dzia tech­nicz­ny, sto­ją­cy przy li­nii środ­ko­wej, ale poza li­nią bocz­ną bo­iska, uno­si ta­bli­cę świetl­ną, na któ­rej po­ka­zu­je naj­pierw nu­mer pił­ka­rza scho­dzą­ce­go z bo­iska, a póź­niej nu­mer za­wod­ni­ka wcho­dzą­ce­go na nie. Je­że­li or­ga­ni­za­tor nie ma ta­kiej ta­bli­cy, może ją za­stą­pić zwy­kły­mi ta­blicz­ka­mi (z drew­na lub two­rzy­wa) z na­ma­lo­wa­ny­mi nu­me­ra­mi. A je­śli i ta­kich re­kwi­zy­tów bra­ku­je, to ka­pi­tan dru­ży­ny – po po­ro­zu­mie­niu się z kie­row­ni­kiem dru­ży­ny lub tre­ne­rem – jest obec­ny przy wy­mia­nie i in­for­mu­je sę­dzie­go głów­ne­go, któ­ry za­wod­nik scho­dzi, a któ­ry wcho­dzi.

Pił­karz, któ­ry zo­sta­je wpro­wa­dzo­ny do gry, jest spraw­dza­ny przez sę­dzie­go tech­nicz­ne­go (lub asy­sten­ta – li­nio­we­go). Ten oglą­da przede wszyst­kim buty, kon­tro­lu­je, czy za­wod­nik ma ochra­nia­cze i czy jego ko­szul­ka jest wpusz­czo­na w spoden­ki. Dba też o to, by gracz nie wniósł na bo­isko nie­do­zwo­lo­nych, bo po­ten­cjal­nie nie­bez­piecz­nych przed­mio­tów (bi­żu­te­rii, ze­gar­ka itp.). Pod­sta­wo­wy ubiór za­wod­ni­ka dru­ży­ny pił­ki noż­nej sta­no­wią: ko­szul­ka (z dłu­gi­mi lub krót­ki­mi rę­ka­wa­mi), spoden­ki, skar­pe­ty (ge­try), ochra­nia­cze go­le­ni i obu­wie. Co cie­ka­we, jesz­cze pod ko­niec XX wie­ku do­pusz­czal­na była gra bez obu­wia, ale sę­dzia mógł wy­ra­zić na to zgo­dę je­dy­nie wte­dy, gdy wszy­scy uczest­ni­cy da­ne­go me­czu de­cy­do­wa­li się grać boso. W 1950 roku In­die wy­co­fa­ły się z roz­gry­wek w fi­na­łach mi­strzostw świa­ta, po­nie­waż FIFA za­bro­ni­ła za­wod­ni­kom tego kra­ju grać w tur­nie­ju bez bu­tów. Buty pił­kar­skie na­zy­wa się po­tocz­nie „kor­ka­mi” („kor­ko­tramp­ka­mi”) lub też „koł­ka­mi” („koł­ko­tramp­ka­mi”). Spody kor­ków są za­zwy­czaj wy­ko­na­ne z gumy, kau­czu­ku lub two­rzy­wa, a wy­pu­stek (czy­li kor­ków) nie da się od­dzie­lić od po­de­szwy buta. Na­to­miast koł­ki moż­na od­krę­cać i wy­mie­niać na inne, gdy się zu­ży­ją. Stan­dar­do­we koł­ki i kor­ki mają kształt ścię­te­go stoż­ka – to pod­sta­wo­wy wy­móg. Nie mogą być za­ostrzo­ne (jak sprin­ter­skie kol­ce) i mu­szą być wy­ko­na­ne w taki spo­sób i z ta­kie­go ma­te­ria­łu, żeby nie stwa­rza­ły za­gro­że­nia dla po­zo­sta­łych gra­czy. Współ­cze­śni pro­du­cen­ci bu­tów pił­kar­skich prze­ści­ga­ją się w co­raz bar­dziej wy­myśl­nych kształ­tach wy­pu­stek. Naj­czę­ściej mają one prze­krój qu­asi-trój­kąt­ny lub tra­pe­zo­idal­ny, a ich naj­waż­niej­szym za­da­niem jest za­pew­nie­nie bar­dzo do­brej przy­czep­no­ści do tra­wia­ste­go pod­ło­ża. Jest to szcze­gól­nie waż­ne dla za­wod­ni­ków pod­czas szyb­kie­go star­tu do pił­ki i w trak­cie bie­gu przez całe bo­isko, kie­dy kil­ka­krot­nie zmie­nia­ją dy­na­micz­nie kie­ru­nek pro­wa­dze­nia pił­ki.

W po­cząt­kach fut­bo­lu gra­cze uży­wa­li zwy­kłych pan­to­fli mę­skich (la­kier­ków!) lub cięż­kich ro­bo­czych bu­cio­rów wią­za­nych dłu­gi­mi sznu­ro­wa­dła­mi wo­kół ko­stek. Zda­rza­ło się, że buty te mia­ły wzmac­nia­ne czub­ki, a do po­de­szew przy­bi­ja­no róż­ne wy­pust­ki, któ­re ze wzglę­du na bez­pie­czeń­stwo ujed­no­li­co­no, a ich kształt, licz­bę i roz­mia­ry ogra­ni­czo­no szcze­gó­ło­wy­mi prze­pi­sa­mi.

Strój za­wod­ni­ka.

Do nie­daw­na ochra­nia­cze go­le­ni były trak­to­wa­ne jako wy­po­sa­że­nie do­dat­ko­we, do któ­re­go dzi­siaj za­li­cza się: ochra­nia­cze ko­lan, łok­ci, a w wy­pad­ku bram­ka­rzy tak­że czap­kę z dasz­kiem (chro­nią­cą przed pro­mie­nia­mi słoń­ca). Gdy me­cze od­by­wa­ją się przy ni­skiej tem­pe­ra­tu­rze, za­wod­ni­cy mogą mieć na so­bie spodnie dre­so­we (wło­żo­ne pod spoden­ki pił­kar­skie) oraz czap­ki i rę­ka­wicz­ki. Do­pusz­czal­ne są spoden­ki mię­śnio­we (tzw. ko­lar­ki), ale tyl­ko wte­dy, gdy mają ten sam ko­lor co spoden­ki pił­kar­skie (lub ko­lo­ry­stycz­nie kom­po­nu­ją się z resz­tą ubio­ru).

Pił­ka­rzom nie wol­no mieć na so­bie ni­cze­go, co w ja­ki­kol­wiek spo­sób za­gra­ża­ło­by bez­pie­czeń­stwu in­nych gra­czy, za­ka­za­ne są zwłasz­cza ze­gar­ki i bi­żu­te­ria.

Za­wod­nik w stro­ju pił­kar­skim.

Stro­je dru­żyn mu­szą się od sie­bie wy­raź­nie róż­nić. Je­że­li tak nie jest, to je­de­nast­ka go­spo­da­rzy ma obo­wią­zek zmie­nić ubiór. Na­to­miast bram­karz musi być ubra­ny zu­peł­nie in­a­czej niż za­wod­ni­cy swo­jej dru­ży­ny i dru­ży­ny prze­ciw­ni­ków, bram­karz bro­nią­cy dru­giej bram­ki oraz sę­dzio­wie. Je­że­li na przy­kład sę­dzio­wie mają na so­bie tra­dy­cyj­ne czar­ne ko­stiu­my, jed­na z dru­żyn przy­stę­pu­je do me­czu w stro­jach jed­no­li­cie czer­wo­nych, dru­ga zaś – bia­ło-nie­bie­skich, to je­den z bram­ka­rzy może mieć ko­szul­kę zie­lo­ną, a dru­gi – żół­tą. Ko­szul­kę za­wod­nik musi mieć wpusz­czo­ną w spoden­ki. Nie­do­zwo­lo­ne jest wy­kła­da­nie jej na wierzch, a je­śli w trak­cie me­czu zo­sta­nie wy­szarp­nię­ta ze spode­nek, sę­dzia po­wi­nien na­ka­zać za­wod­ni­ko­wi po­pra­wie­nie stro­ju. Na tyl­nej stro­nie ko­szul­ki wy­ma­ga­ne jest umiesz­cze­nie nu­me­ru za­wod­ni­ka (zgod­nie z pro­to­ko­łem za­wo­dów), o wy­so­ko­ści co naj­mniej 30 cen­ty­me­trów i w ko­lo­rze kon­tra­stu­ją­cym (musi być z da­le­ka wi­docz­ny).

Pod albo nad nu­me­rem może się zna­leźć na­zwi­sko lub pseu­do­nim gra­cza, jak rów­nież na­zwa klu­bu. Ten sam nu­mer może być umiesz­czo­ny na przed­niej stro­nie spode­nek.

Na przo­dzie ko­szul­ki wid­nie­je herb klu­bu lub kra­jo­we­go związ­ku pił­kar­skie­go bądź go­dło pań­stwo­we (pod­czas me­czów mię­dzy­pań­stwo­wych), a cza­sa­mi po­wy­żej tych sym­bo­li moż­na zo­ba­czyć jed­ną lub kil­ka pię­cio­ra­mien­nych gwiaz­dek. Ozna­cza­ją one licz­bę ty­tu­łów mi­strzow­skich, ja­kie wy­wal­czy­ła ta dru­ży­na w roz­gryw­kach, w któ­rych obec­nie bie­rze udział. Na przy­kład za­wod­ni­cy Bra­zy­lii wy­stą­pią w XX Fi­na­łach Mi­strzostw Świa­ta w Pił­ce Noż­nej w 2014 roku (będą go­spo­da­rza­mi tur­nie­ju) w ko­szul­kach, w któ­rych nad go­dłem kra­jo­we­go związ­ku pił­kar­skie­go po­ja­wi się pięć gwiaz­dek. Bra­zy­lia bo­wiem pię­cio­krot­nie zdo­by­ła ty­tuł mi­strza świa­ta.

Na ko­szul­ce pił­kar­skiej może zna­leźć się tak­że logo jej pro­du­cen­ta i logo głów­ne­go spon­so­ra dru­ży­ny – do­ty­czy to wy­łącz­nie ze­spo­łów klu­bo­wych – oraz logo i em­ble­ma­ty do­dat­ko­we (na przy­kład ofi­cjal­na pla­kiet­ka FIFA za­wie­ra­ją­ca slo­gan „My game is fair play” czy logo spon­so­ra da­nych roz­gry­wek).

Skar­pe­ty (ge­try) mu­szą być pod­cią­gnię­te do ko­lan i cał­ko­wi­cie za­kry­wać ochra­nia­cze go­le­ni; je­śli się osu­ną, sę­dzia na­ka­zu­je za­wod­ni­ko­wi ich po­pra­wie­nie. Ochra­nia­cze go­le­ni sta­no­wią dziś część wy­po­sa­że­nia pod­sta­wo­we­go i sę­dzia nie może do­pu­ścić do gry za­wod­ni­ka, któ­ry ich nie wło­żył. Ochra­nia­cze mu­szą być wy­ko­na­ne z ta­kich ma­te­ria­łów i w taki spo­sób, aby nie stwa­rza­ły za­gro­że­nia dla in­nych gra­czy.

Re­gu­ły gry w pił­kę noż­ną prze­wi­du­ją wie­le róż­nych za­cho­wań za­wod­ni­ków, by sę­dzio­wie wie­dzie­li, jak re­ago­wać, gdy:

• Za­wod­nik re­zer­wo­wy wcho­dzi na bo­isko bez zgo­dy lub wie­dzy ar­bi­tra.

Grę na­le­ży prze­rwać, upo­mnieć pił­ka­rza żół­tą kart­ką i na­ka­zać mu opusz­cze­nie bo­iska.

• Za­wod­nik w cza­sie me­czu zmie­nia się rolą z bram­ka­rzem bez zgo­dy sę­dzie­go.

Przy naj­bliż­szej prze­rwie w grze na­le­ży upo­mnieć obu za­wod­ni­ków żół­tą kart­ką.

• Za­wod­nik umyśl­nie i bez zgo­dy sę­dzie­go opusz­cza bo­isko lub po­wra­ca na pole gry.

Zo­sta­nie przez sę­dzie­go upo­mnia­ny żół­tą kart­ką.

• Za­wod­nik upo­rczy­wie wy­cią­ga ko­szul­kę ze spode­nek lub opusz­cza ge­try.

Ar­bi­ter zwró­ci mu uwa­gę, by po­pra­wił strój, a je­że­li to nie po­mo­że – uka­rze żół­tą kart­ką.

• Któ­ry­kol­wiek ele­ment stro­ju pił­ka­rza znisz­czy się pod­czas me­czu.

Sę­dzia za­le­ci za­wod­ni­ko­wi zej­ście z bo­iska i wy­mia­nę uszko­dzo­ne­go ele­men­tu (np. zdję­cie po­tar­ga­nej ko­szul­ki i wło­że­nie no­wej).

Sę­dzio­wie

Pierw­si sę­dzio­wie pił­kar­scy po­ja­wi­li się pod­czas me­czów w 1891 roku. I już od sa­me­go po­cząt­ku wy­zna­czo­no ich do czu­wa­nia nad prze­strze­ga­niem re­guł gry. Z cza­sem wy­dłu­żo­no li­stę upraw­nień i obo­wiąz­ków sę­dzie­go głów­ne­go do po­nad dwu­dzie­stu za­sad­ni­czych punk­tów. Są wśród nich ta­kie, któ­re mó­wią o ko­niecz­no­ści prze­rwa­nia me­czu, o sank­cjach, ja­kie może na­kła­dać na za­wod­ni­ków, a tak­że ta­kie, któ­re od­no­szą się do sprzę­tu spor­to­we­go i sę­dziow­skiej do­ku­men­ta­cji (na przy­kład ar­bi­ter spraw­dza, czy pił­ka i stro­je za­wod­ni­ków są zgod­ne z prze­pi­sa­mi, oraz mie­rzy czas gry i spo­rzą­dza no­tat­ki z za­wo­dów – niby oczy­wi­ste, ale gdzieś to prze­cież musi być za­pi­sa­ne).

De­cy­zje po­dej­mo­wa­ne przez sę­dzie­go głów­ne­go pod­czas me­czu są osta­tecz­ne. Może on zmie­nić swo­je po­sta­no­wie­nie (na przy­kład po kon­sul­ta­cji z sę­dzią asy­sten­tem), ale tyl­ko wte­dy, gdy gra nie zo­sta­ła jesz­cze wzno­wio­na. Cie­ka­wost­ką jest to, że ar­bi­trzy nie są upo­waż­nie­ni do pu­blicz­ne­go wy­po­wia­da­nia się na te­mat me­czów, któ­re sę­dzio­wa­li oni lub ich ko­le­dzy. Tę kwe­stię prze­pi­sy re­gu­lu­ją jed­no­znacz­nie! Dla­te­go sę­dzio­wie nie udzie­la­ją wy­wia­dów ani w cza­sie prze­rwy, ani po skoń­czo­nym me­czu. Nie są też za­pra­sza­ni do stu­dia te­le­wi­zyj­ne­go, aby ko­men­to­wać trans­mi­to­wa­ne spo­tka­nie ja­kich­kol­wiek dwóch dru­żyn. Wy­jąt­kiem mogą być ar­bi­trzy „na eme­ry­tu­rze”, czy­li tacy, któ­rzy prze­sta­li być sę­dzia­mi czyn­ny­mi. Sę­dzia ma pra­wo do tego, by cza­sa­mi od­stą­pić od na­ło­że­nia sank­cji (czy­li kary), a tym sa­mym nie prze­ry­wać gry – na przy­kład nie po­dyk­tu­je rzu­tu wol­ne­go lub kar­ne­go – je­że­li taka de­cy­zja przy­nie­sie wy­raź­ną ko­rzyść dru­ży­nie, na któ­rej do­pusz­czo­no się prze­wi­nie­nia. Oto jed­na z ta­kich sy­tu­acji: pił­karz bie­gnie sa­mot­nie z pił­ką w stro­nę bram­ki prze­ciw­ni­ka, przed sobą ma tyl­ko bram­ka­rza, któ­ry chce unie­moż­li­wić mu strze­le­nie gola i dla­te­go fau­lu­je. Ale za­wod­nik mimo wszyst­ko utrzy­mu­je się przy pił­ce i zdo­by­wa bram­kę. Sę­dzia, wi­dząc faul, mógł­by prze­rwać mecz i po­dyk­to­wać rzut kar­ny (lub wol­ny) oraz do­dat­ko­wo uka­rać bram­ka­rza czer­wo­ną kart­ką. Sto­su­je jed­nak w tym przy­pad­ku tak zwa­ny przy­wi­lej ko­rzy­ści i po­zwa­la gra­czo­wi na zdo­by­cie gola. Oczy­wi­ście nie zwal­nia to ar­bi­tra z uka­ra­nia bram­ka­rza.

Sę­dzia głów­ny.

* * *

1 W USA (i kil­ku in­nych kra­jach) pił­kę noż­ną okre­śla się sło­wem soc­cer.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Zagadka starego grobowca Piłka nożna O co w tym wszystkim chodzi? Czarny Maciek i wenecki starodruk Skarb królów Czarny Maciek i Wieża Śmierci Czarny Maciek i tunel grozy 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Sekretne życie Chanel No. 5