Prawo panny Murphy

Prawo panny Murphy

Autorzy: Rhys Bowen

Wydawnictwo: Noir sur Blanc

Kategorie: Kryminał / sensacja

Typ: e-book

Formaty: EPUB MOBI

Ilość stron: 328

Cena książki papierowej: 29.00 zł

cena od: 16.69 zł

PANNA MURPHY PROWADZI ŚLEDZTWO - nowa seria kryminalnych opowieści z początków XX wieku

Rudowłosa Molly Murphy z wioski Ballykillin w irlandzkim hrabstwie Mayo nie należy do dziewcząt grzecznych i uległych. Na zbyt nachalne zaloty panicza reaguje w sposób tak gwałtowny, że musi się ratować ucieczką do Liverpoolu. Na tym jednak nie kończy się jej tułaczka. Nieoczekiwany zwrot okoliczności sprawia, że Molly - pod fałszywym nazwiskiem - trafia na pokład statku Majestic płynącego do Nowego Świata. Ale kiedy dociera na Ellis Island, nie może jeszcze cieszyć się pełną wolnością. Okazuje się bowiem, że nocą zamordowano jednego z pasażerów, a kobieta, której nazwisko przybrała Molly, mogła mieć motyw, by nastawać na jego życie. Co gorsza, o dokonanie zbrodni podejrzewa się pewnego sympatycznego młodzieńca, który zdaniem panny Murphy jest całkowicie niewinny. Ażeby go uratować przed odesłaniem z powrotem do Irlandii, dzielna dziewczyna rozpoczyna własne śledztwo, raz po raz wchodząc w drogę przystojnemu kapitanowi policji, Danielowi Sullivanowi. W poszukiwaniu zabójcy odwiedza najbardziej zakazane dzielnice, ciasne robotnicze mieszkania, przestronne pałace bogaczy, a nawet przybytek, którego nazwy przyzwoita dziewczyna nawet nie powinna wymawiać. Poznaje przy okazji prawa rządzące pełnym imigrantów Nowym Jorkiem A.D. 1901.

Nota o autorze:

Rhys Bowen to pseudonim pisarki, która urodziła się  w 1941 roku w Bath w Anglii, a obecnie mieszka w San Francisco. Zanim w latach dziewięćdziesiątych rozpoczęła przygodę pisarską, pracowała dla BBC i Australian TV. Dała się poznać serią powieści o przygodach konstabla Evana Evansa, ale dopiero cykl o śledztwach Molly Murphy ugruntował jej pozycję jako mistrzyni kryminału w stylu retro. Sympatię czytelników wzbudziła główna bohaterka, która oczekuje od życia znacznie więcej, niż może otrzymać z racji swego urodzenia. Wprawdzie niewyparzony język często przysparza jej sporych kłopotów, ale od czego jest inteligencja i poczucie humoru? Nie warto zadzierać z Molly.

Rhys Bowen

PRAWO PANNY MURPHY

Przełożyła

Joanna Orłoś-Supeł

Noir sur Blanc

Spis treści

Karta redakcyjna

Motto

Rozdział 4

Tytuł oryginału: MURPHY’S LAW

W powieści występują postaci historyczne, lecz jej fabuła jest jedynie fikcją literacką.

Opracowanie redakcyjne: MIROSŁAW GRABOWSKI

Korekta: JANINA ZGRZEMBSKA, BEATA WYRZYKOWSKA

Projekt okładki: WITOLD SIEMASZKIEWICZ

Fotografie na okładce:

© H. Armstrong Roberts/ClassicStock/Corbis/Fotochannels

© Detroit Publishing Company courtesy of Shorpy.com

Skład i łamanie: PLUS 2 Witold Kuśmierczyk

Copyright © 2001 by Rhys Bowen

For the Polish edition

Copyright © 2013, Noir sur Blanc, Warszawa

Wydanie I elektroniczne

Warszawa 2013

ISBN 978-83-7392-426-0

Oficyna Literacka Noir sur Blanc Sp. z o.o.

ul. Frascati 18, 00-483 Warszawa

e-mail: nsb@wl.net.pl

Księgarnia internetowa: www.noirsurblanc.pl

Konwersja: eLitera s.c.

Książkę tę dedykuję swoim przyjaciółkom z Nowego Jorku – Daphne Lincoff i Judy Gitenstein. Dziękuję, że zawsze mogę liczyć na Waszą gościnność. Bez Was zginęłabym w wielkim mieście. Jestem wdzięczna za wspólnie spędzony czas, często pełen przygód i niespodzianek.

Dziękuję również pierwszym recenzentom książki – Johnowi, Clare i Jane, oraz Trish Intemann, która pomagała mi w opracowaniu wątków irlandzkich.

4

Tymczasem trzeciego dnia podróży spotkałam O’Malleya. Oczywiście zwróciłam na niego uwagę już wcześniej, kiedy siedział z innymi przy stole w świetlicy i grał w karty. Śmiał się najgłośniej ze wszystkich. Kiedyś usłyszałam, jak inny mężczyzna mówi do niego: „Ty jesteś jak as w rękawie, O’Malley. Mówię ci. Prawdziwy as”.

Było w nim coś, co sprawiało, że się wyróżniał. Po pierwsze bezczelność, po drugie sposób, w jaki się śmiał. Pokazywał wtedy białe zęby i patrzył dookoła, sprawdzając uważnie, czy wszyscy zauważyli, jaki jest dowcipny. Był potężnym mężczyzną, prawie przystojnym, ale na włosy kładł za dużo brylantyny, a chustka, którą nosił na szyi, miała zbyt jaskrawy czerwony kolor. Mówił za głośno. Zbyt ochoczo śmiał się z własnych żartów.

Pewnego razu, kiedy go obserwowałam, obok siedzących przy stole graczy przeszedł młody chłopak.

– Rany, spójrzcie, kogo my tu mamy! – odezwał się O’Malley tym swoim tubalnym głosem. – Ale śliczny chłopiec! Pewnie się szykuje do występu w kościelnym chórze. Oczywiście całe życie będzie śpiewał sopranem. Jakbyście mu pokazali rozebraną dziewczynę, nie wiedziałby, co z nią zrobić.

Chłopiec się zaczerwienił, co spowodowało, że mężczyźni przy stole zaczęli się jeszcze głośniej śmiać. Znienawidziłam tego O’Malleya. Nawet bardziej, niż na to zasługiwał za takie żarty.

To, że nie muszę słuchać jego głośnego śmiechu, było kolejnym powodem, dla którego cieszyłam się, że przez parę dni mogę zostać na pryczy. Ale czwartego dnia Bridie oświadczyła, że czuje się lepiej i ma ochotę na kawałek chleba z masłem oraz łyk herbaty. Poszłam przynieść jej jedzenie, a kiedy wracałam z talerzem i kubkiem w rękach, ktoś stanął nagle przede mną, zagradzając przejście.

– Pani Kathleen O’Connor, tak?

To był O’Malley. Obleśny sposób, w jaki na mnie patrzył, tylko potwierdził niepochlebną opinię, którą zdążyłam sobie o nim wyrobić.

Grzecznie przytaknęłam.

– Tak, proszę pana. A teraz proszę mnie przepuścić, żebym mogła zanieść małej jedzenie do kajuty.

Zamiast zrobić to, o co poprosiłam, przysunął się jeszcze bliżej. Z ust czuć mu było papierosami i alkoholem. Na statku nie wolno było pić, mimo to często widziałam go z flaszką w ręku.

– Pani Kathleen O’Connor z hrabstwa Derry? Ze Stabane? – Patrzył na mnie półprzymkniętymi oczami.

– Tak, zgadza się. – Próbowałam przecisnąć się obok, ale wciąż zagradzał mi przejście.

– Rozmawiałem z pani synem, pani O’Connor. Wszystko mi o pani powiedział.

Chyba Seamus mnie nie wydał? Nie pozwolę, żeby ten nalany typ mnie przestraszył. Muszę działać.

– To miło – odparłam. – Cieszę się, że chłopiec ma z kim porozmawiać. Podróż jest długa i nużąca.

– Jedna rzecz wydaje mi się bardzo interesująca. – Wpatrywał się we mnie swoimi chytrymi oczkami. – W miasteczku, z którego pochodzę, mieszkała kiedyś Kathleen McCluskey. Przyjaźniłem się z jej bratem. Podobno wyszła za mąż za Seamusa O’Connora, a potem wyjechała do Stabane. Czyż to nie zbieg okoliczności?

– Domyślam się, że na świecie jest mnóstwo kobiet, które nazywają się Kathleen O’Connor – odparłam. – Rodzice nie popisują się oryginalnością, nadając dzieciom imiona, a nazwisko O’Connor jest dosyć powszechne.

– Ale w jednym małym mieście? – naciskał O’Malley. – Stabane to małe miasto, prawda?

– Dosyć małe.

– Czy w takim razie nigdy nie spotkała pani tej drugiej Kathleen O’Connor, tej, która wyszła za Seamusa?

– Nie mogę powiedzieć, żebym ją spotkała. – Znów spróbowałam się przecisnąć obok niego. – A teraz przepraszam. Nie mogę tu dłużej stać i plotkować, kiedy moja mała leży chora.

Wtedy mnie przepuścił.

– Nie mogę się doczekać, kiedy znów sobie utniemy pogawędkę, pani O’Connor – chuchnął mi do ucha, kiedy przechodziłam obok.

* * *

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

* * *

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

W złotej klatce Milczysz, moja śliczna... Dublin, moja miłość O mój ukochany! Pieniądze to nie wszystko Do grobowej deski 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Ukryta sieć. Cokolwiek wybierzesz. Tom 1 Nie otwieraj oczu Czapkins Siostry Alienista Zamęt