Krwawy sztorm

Krwawy sztorm

Autorzy: Richard Castle

Wydawnictwo: 12 Posterunek

Kategorie: Kryminał / sensacja

Typ: e-book

Formaty: EPUB MOBI

cena od: 14.90 zł

Derrick Storm powraca – tym razem z doborową ekipą tajnych agentów CIA, z których każdy upozorował kiedyś własną śmierć. Teraz podejmują się niebezpiecznych i nielegalnych zadań, których agencja nie może oficjalnie przeprowadzić. Udają się w Góry Molguzar, aby szukać tam sztabek złota o wartości sześćdziesięciu miliardów dolarów, ukrytych przez KGB przed rozpadem Związku Radzieckiego. Obierają pełną niebezpieczeństw okrężną drogę, aby ocalić agentkę FBI April Showers z rąk socjopatycznego oprawcy. Lojalność Storma zostaje jednak wystawiona na ciężką próbę, gdy misja zaczyna przekształcać się w krwawą rozgrywkę na szczytach gór, a on i Showers przekonują się na własnej skórze, że ich zadanie różni się znacznie od tego, którego się podjęli…

RICHARD CASTLE

KRWAWY SZTORM

Thriller o Derricku Stormie

Tłumaczenie:

Katarzyna Godycka

Wydawnictwo 12 Posterunek

Spis treści

Karta redakcyjna

Rozdział pierwszy

Tytuł oryginału: A BLOODY STORM

Redakcja: JUSTYNA ŻEBROWSKA

Korekta: JUSTYNA ŻEBROWSKA, JOANNA MYŚLIWIEC

Skład i łamanie: JOANNA MYŚLIWIEC

Castle © ABC Studios. All rights reserved.

Copyright for this edition by 12 Posterunek, 2013

Originally published in the United States and Canada in 2012 as A BLOODY STORM by Richard Castle. This translated edition published by arrangement with Hyperion.

ISBN 978-83-6373-704-7

Wydawnictwo 12 Posterunek

e-mail: kontakt@12posterunek.pl

Strona internetowa: www.12posterunek.pl

Konwersja: eLitera s.c.

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Tego samego dnia, szesnaście kilometrów od Oksfordu, Anglia

Wydobywające się z silnika płomienie lizały podwozie vauxhalla i biegły niczym po loncie petardy w kierunku benzyny tryskającej strumieniem z przedziurawionego baku sedana.

Derrick Storm stał w odległości pięćdziesięciu metrów, gdy bak eksplodował, a ogłuszający wybuch wyrzucił stalowy kadłub samochodu w powietrze, po czym pojazd spadł z trzaskiem na ziemię.

Zaledwie parę chwil wcześniej Storm celowo zjechał rozpędzonym vauxhallem z drogi szybkiego ruchu i skierował go w kamienną ścianę opuszczonego gospodarstwa. Siła uderzenia sprawiła, że jego pasażerka, chorwacka jędza Antonia Nad, wyleciała przez przednią szybę. W momencie zderzenia celowała w Storma ze swojego pistoletu. Teraz jej martwe ciało leżało bezwładnie w trawie tuż obok płonącego samochodu.

Storm oszukał śmierć dzięki zapiętemu pasowi bezpieczeństwa, poduszce powietrznej, strefie zgniotu w samochodzie, a także głupocie Nad, która nie zapięła swojego pasa i założyła, że nikt nie będzie na tyle szalony, aby wjeżdżać w ścianę z szybkością stu sześćdziesięciu kilometrów na godzinę.

Storm nie był jednak pewien, czy jego partnerka, agentka FBI April Showers, miała tyle szczęścia co on.

Showers była pasażerką ściganego przez Storma mercedesa. Jego kierowca, Georgij Lebiediew, miał zabrać Showers i rosyjskiego oligarchę do najbliższego szpitala na oddział ratunkowy. Showers została postrzelona w prawe ramię. Iwan Pietrow dostał kulę w brzuch.

Zamiast jednak jechać na pogotowie, Lebiediew skierował samochód w przeciwnym kierunku, skręcając ostatecznie z drogi szybkiego ruchu w polną ścieżkę i zatrzymując się pod kępą dębów.

– April! – krzyknął Storm, biegnąc w stronę sedana. Poruszał się tak szybko, jak mógł to robić trzydziestolatek, który właśnie ocalał z wypadku samochodowego. Uginały się pod nim kolana. Ból przeszywał całe ciało. Z uszu wypływała krew. Był spocony i przesiąknięty smrodem paliwa i oleju silnikowego.

– April! – wrzasnął ponownie.

Krew.

Widział ją teraz wyraźnie, rozbryzganą na oknach wewnątrz mercedesa. Mocniej zacisnął w dłoni półautomatyczny pistolet, który zabrał martwej Nad.

Na czyją krew patrzył? I dlaczego ktoś w środku pojazdu otworzył ogień do współpasażera?

Ignorując świdrujący gwizd w uszach i wstrząs organizmu, Storm próbował cokolwiek z tego zrozumieć. Olśniewająca, a teraz martwa Nad była szefową ochrony odpowiedzialną za bezpieczeństwo swojego bogatego szefa. Nawet w stanie oszołomienia Storm wydedukował, że Nad zdradziła Iwana Pietrowa. Tak samo jak Lebiediew, który był najbliższym i najwierniejszym przyjacielem rannego Pietrowa. Złoto – w dużej ilości – uczyniło z nich współczesnych Judaszów.

Storma nie obchodziło złoto. Chciał tylko ocalić Showers. Zakładając, że jeszcze żyła i że krew, na którą teraz patrzył, nie należała do niej.

I chociaż wcześniej był w świetnej formie fizycznej, zanim dobiegł do sedana, brakowało mu tchu. Złapał za klamkę samochodu, uniósł broń i szarpnięciem otworzył drzwi po stronie kierowcy.

Wypadła przez nie górna część ciała Lebiediewa. Brakowało połowy czaszki.

To wyjaśniało, skąd się wzięła krew.

Storm pochylił się i zajrzał do samochodu. Zobaczył Showers na siedzeniu pasażera, z głową opartą o boczną szybę. W lewej ręce kurczowo ściskała glocka.

– April! – zawołał Storm.

Nie odpowiedziała.

Storm chwycił Lebiediewa za pasek, wypchnął jego martwe ciało z samochodu i wsunął się na pokryte krwią siedzenie kierowcy. Dotknął szyi April i sprawdził puls. Był bardzo słaby.

Dotyk jego palców sprawił, że Showers otworzyła oczy i posłała mu nikły uśmiech.

– Wiedziałam, że przyjdziesz po mnie – wyszeptała. – Wiedziałam, że Nad nie jest wystarczająco sprytna, żeby cię zabić.

– Trzymaj się! Zabiorę cię do szpitala – powiedział Storm. Zerknął na tylne siedzenie i spojrzał prosto w martwe oczy Pietrowa. Do postrzału w klatkę piersiową dołączyła teraz dziura od kuli na czole Rosjanina.

Storm uruchomił silnik.

– Czekaj! – wyrzuciła z siebie Showers. – Telefon. Weź go!

– Jaki telefon?

– Lebiediewa.

Storm wysiadł z pojazdu i znalazł telefon w marynarce Lebiediewa. Ponieważ był na zewnątrz samochodu, otworzył szybko tylne drzwiczki od strony pasażera i chwycił za słoniowate nogi Pietrowa. Ktoś wpakował mu kulkę w stopę. Storm wyciągnął z mercedesa ważące ponad sto czterdzieści kilogramów ciało. Na skórzanym siedzeniu pozostały smugi rozmazanej krwi.

Dwóch przyjaciół na całe życie, teraz zabójca i ofiara, leżało obok siebie pod dębami.

Gdy usiadł z powrotem za kierownicą, wcisnął pedał gazu, co spowodowało, że sedan wystrzelił spod drzew jak rakieta.

– April! Nie wolno ci zasnąć! – rzucił ostro. – Zachowaj przytomność!

– Jasna sprawa – odpowiedziała nieprzekonująco. Jej głos brzmiał jak automat.

Starając się dzielić uwagę między drogę wiodącą do Oksfordu a twarz Showers, Storm obserwował, jak kobieta zamyka oczy, i wiedział, że istnieje ryzyko, że ją straci. Wyciągnął rękę, położył na jej nodze i lekko ścisnął.

Showers otwarła oczy.

– Ręce precz od towaru – powiedziała.

Dobrze. Wciąż miała poczucie humoru.

– Do twarzy ci z kulą – odparł.

Ale prawda była taka, że wyglądała bardzo kiepsko. Jej jasna skóra była przeraźliwie blada, a na bluzce widniały plamy krwi. Organizm Showers doznał wstrząsu i to mogło ją zabić. Musiał sprawić, żeby skupiła się na czymś, spróbować utrzymać ją w stanie świadomości.

– Co tu się stało? – zapytał. – Kto do kogo strzelał?

– Lebiediew zastrzelił Pietrowa – wyszeptała. – Poszło o jakieś złoto.

Storm wiedział o złocie. Miało wartość sześćdziesięciu miliardów dolarów, wywieziono je ze Związku Radzieckiego przed jego rozpadem. Ale nie powiedział tego Showers. Agencja CIA nie chciała, aby FBI się o tym dowiedziało.

– April – mówił dalej – jeśli Lebiediew zabił Pietrowa, to kto strzelał do Lebiediewa? Kto go zabił?

– Jestem zbyt zmęczona, żeby teraz mówić – jęknęła. – Później.

– Nie, April, teraz – powiedział stanowczo. – Ty zastrzeliłaś Lebiediewa czy Pietrow go zabił?

– Ja. On chciał mnie zabić. I zrzucić na mnie winę za śmierć Pietrowa.

Postrzał w ramię unieruchomił jej prawą rękę. Jak udało jej się wymanewrować Lebiediewa?

– Zabrał mojego glocka. Zastrzelił z niego Pietrowa – kontynuowała. Zauważył, że mówiła zrywami, próbując się skoncentrować i oszczędzać oddech. – Położył sobie mojego glocka na kolanie. Wyjął swój pistolet. Miał zamiar mnie zastrzelić. Powiedzieć wszystkim, że to ja zabiłam Pietrowa. Była eksplozja. Hałas.

– To ja rozbiłem się o wiejski dom – wyjaśnił Storm. Ale nie był pewien, czy go zrozumiała.

– Bardzo duży hałas. Lebiediew nie patrzył na mnie. Odwrócił głowę. Wtedy sięgnęłam po mojego glocka. Lewą ręką – powiedziała, uśmiechając się. – Tego się nie spodziewał. Odstrzeliłam mu twarz.

– Dlaczego kazałaś mi zabrać telefon Lebiediewa? – zapytał Storm.

– Złoto. Współrzędne. Aplikacja. Karta pamięci.

– Zastrzeliłaś go lewą ręką po tym, jak dowiedziałaś się, gdzie ukryte jest złoto! – wykrzyknął. – Wspaniale! Jesteś naprawdę niesamowita.

– Mam swoje momenty. – Jej głowa chwiała się, gdy rzuciła mu spojrzenie spod na wpół przymkniętych powiek.

* * *

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

* * *

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Ostateczny Sztorm Gorączka zmysłów Nagi żar Krwawy sztorm Wściekły sztorm Nadchodzący sztorm 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Ukryta sieć. Cokolwiek wybierzesz. Tom 1 Nie otwieraj oczu Czapkins Siostry Alienista Zamęt