Upowszechnianie Animacja Komercjalizacja kultury

Upowszechnianie Animacja Komercjalizacja kultury

Autorzy: Józef Kargul

Wydawnictwo: DW PWN

Kategorie: Edukacja

Typ: e-book

Formaty: EPUB MOBI

Ilość stron: 380

cena od: 30.26 zł

Historia upowszechniania kultury w Polsce Zmiany w postrzeganiu, traktowaniu, dystrybucji, udostępnianiu i praktykowaniu kultury Koncepcje, formy i idee uczestnictwa w kulturze Instytucje upowszechniania kultury Znaczenie animacji kultury i rola animatorów w społeczeństwie Wzory aktywności kulturalnej Polaków

Podręcznik przeznaczony dla: - studentów pedagogiki, kulturoznawstwa, antropologii kultury, socjologii - nauczycieli akademickich, pracowników naukowych zajmujących się rozwojem kultury w Polsce - pracowników instytucji związanych z upowszechnianiem kultury, działalnością z zakresu animacji społeczno-kulturalnej - wszystkich zainteresowanych kulturą w Polsce

Józef Kargul – profesor zwyczajny, kierownik Zakładu Pedagogiki Społecznej i Poradoznawstwa w Dolnośląskiej Szkole Wyższej, członek Senatu DSW. Członek rady redakcyjnej „Edukacji Dorosłych” oraz zespołu redakcyjnego „Biblioteki Edukacji Dorosłych”. Autor wielu prac z zakresu andragogiki, pedagogiki społecznej, problematyki kultury i jej upowszechniania, w tym książki Od upowszechniania kultury do animacji kulturalnej.

Projekt okładki i stron tytułowych

Małgorzata Podziomek-Kotecka Studio 4

Ilustracja na okładce

PhotoDisc

Wydawcy

Halina Bukowiecka

Iwona Zarzycka

Redaktor prowadzący

Marta Wilińska

Redaktor

Maria Magdalena Ziarkiewicz

Produkcja

Anna Bączkowska

Recenzent

Prof. dr hab. Katarzyna Olbrycht

Skład wersji elektronicznej na zlecenie Wydawnictwa Naukowego PWN

Karol Ossowski/Woblink

Copyright © by Wydawnictwo Naukowe PWN SA

Warszawa 2012

ISBN 978-83-01-20402-0

eBook został przygotowany na podstawie wydania papierowego z 2012 r., (wyd. I)

Warszawa 2018

Wydawnictwo Naukowe PWN SA

02-460 Warszawa, ul. Gottlieba Daimlera 2

tel. 22 69 54 321, faks 22 69 54 288

infolinia 801 33 33 88

e-mail: pwn@pwn.com.pl; reklama@pwn.pl

www.pwn.pl

Spis treści

Przedmowa

Wstęp

Część I. Wspólnota i kolektywizm – upowszechnianie i reglamentacja kultury Rozdział 1. Praktyki upowszechniania kultury feudalnej 1.1. Upowszechnianie(?) kultury staropolskiej

1.2. Instytucje i formy upowszechniania kultury w Polsce w okresie odrodzenia i baroku

1.3. „Nowe” w upowszechnianiu kultury w oświeceniu

Rozdział 2. Upowszechnianie kultury po rewolucji przemysłowej 2.1. Życie kulturalne w epoce romantyzmu

2.2. Różnicowanie się idei upowszechniania kultury

2.3. Spełnianie idei upowszechniania – nowe instytucje kultury

Rozdział 3. Koncepcje upowszechniania kultury w okresie międzywojennym 3.1. Koncepcja agrarystów

3.2. Koncepcja narodowej demokracji

3.3. Koncepcja partii lewicowych

3.4. Koncepcje katolickie

Rozdział 4. Instytucje upowszechniania oświaty i kultury w okresie międzywojennym 4.1. Świetlice środowiskowe i społeczne

4.2. Uniwersytety ludowe, kluby młodzieżowe, domy kultury, domy społeczne

4.3. Pracownicy oświatowi

4.4. Amatorskie zespoły artystyczne

Rozdział 5. Kolektywizm naczelną ideą upowszechniania kultury w PRL 5.1. Agitacja i propaganda jako formuła upowszechniania kultury w latach 1948–1955

5.2. Spory o koncepcje upowszechniania kultury w PRL

Rozdział 6. Instytucje upowszechniania kultury w PRL 6.1. Domy kultury

6.2. Kluby

6.3. Świetlice systemu upowszechniania kultury

6.4. Pracownik kulturalno-oświatowy

Rozdział 7. Koncepcje ruchu amatorskiego w kolektywistyczno-modernistycznym modelu upowszechniania kultury 7.1. Koncepcja artystyczno-zadaniowa

7.2. Założenia koncepcji pedagogicznej – receptywno-ekspresywnej

7.3. Koncepcja spontaniczno-ekspresywna

7.4. Koncepcja naśladowcza

Rozdział 8. Wzory uczestnictwa w kulturze PRL 8.1. Edukacyjny wzór uczestnictwa propagowanym modelem zachowań kulturalnych

8.2. Konformistyczno-snobistyczny wzór wobec formalistyczno-akcyjnej strategii upowszechniania kultury w latach siedemdziesiątych

8.3. Wzór ludyczno-spontaniczny

8.4. Rytualno-konfesyjny wzór aktywności kulturalnej

8.5. Kontemplacyjno-eskapistyczny wzór uczestnictwa w kulturze – sprzeczności społeczno-kulturowe

Część II. Między kolektywizmem a indywidualizmem, czyli o animacji kulturalnej Rozdział 9. Koncepcja animacji kultury 9.1. Animacja – rozumienie pojęcia

9.2. Animacja wyrazem kontestacji opresyjnego systemu społecznego

9.3. Animacja jako strategia udziału w życiu społeczno-kulturalnym

9.4. Spór: edukacja kulturalna czy animacja kulturalna?

Rozdział 10. Wokół animatora 10.1. Animator a pracownik kulturalno-oświatowy

10.2. Autorytet i dylematy animatora kultury

10.3. Animator kultury „gałganiarzem na ludzkim śmietnisku”7

Rozdział 11. Rozczarowanie animacją kulturalną

Część III. Supermarket kultury w dobie dominującej idei komercjalizmu i indywidualizmu Rozdział 12. Idea liberalizmu u podłoża „supermarketu kultury”

Rozdział 13. Idee (koncepcje) edukacji kulturalnej (Sylwia Słowińska) 13.1. Tradycyjne podejście do edukacji kulturalnej

13.2. Nietradycyjne ujęcie edukacji kulturalnej

Rozdział 14. Antropologiczno-kulturoznawcza idea (koncepcja) animacji kulturalnej 14.1. Geneza – „korzenie”

14.2. Teoretyczne założenia

14.3. Wizja animatora

Rozdział 15. Pedagogika kultury 15.1. Klasyczna pedagogika kultury

15.2. Zabiegi o „restytucję” pedagogiki kultury

15.3. Pedagogika kultury dziś

Rozdział 16. Domy kultury – tradycja i nowoczesność? 16.1. Edukacyjno-ekspresyjna placówka upowszechniania kultury

16.2. Dom kultury ośrodkiem rozrywki i zabawy – ludyczny model instytucji

16.3. Lokalny supermarket kultury

Rozdział 17. Ośrodek kultury „do wynajęcia” – impresariat 17.1. Orientacja „prorynkowa” domów kultury

17.2. Impresariat

Rozdział 18. Instytucjonalne oferty aktywności kulturalnej „dla wyklucz(a)onych” 18.1. Resocjalizacja młodzieży o postawach aspołecznych nowym zadaniem placówek kultury 18.1.1. Podstawowe założenia

18.1.2. „Rutynowe” działania

18.2. Ośrodek kultury instytucją socjoterapeutyczną 18.2.1. Założenia

18.2.2. Działania

18.3. Przeciwdziałanie narkomanii – Trait d’Union 94 jako przykład działalności stowarzyszenia społeczno-kulturalnego we Francji 18.3.1. Konsultacje psychologiczne

18.3.2. Realizacja programów prewencyjnych w środowisku szkolnym

18.3.3. Rozmowy w grupie

18.3.4. Forum teatralne

18.3.5. Propaganda wizualna

18.3.6. Programy prewencyjne przeznaczone dla rodziców

18.3.7. Próba oceny działalności Trait d’Union 94

Rozdział 19. Inspiracje: artystyczna i edukacyjna 19.1. Akademia Wyobraźni 19.1.1. Założenia

19.1.2. Działania dla dzieci i wśród nich 19.1.2.1. Założenia ideologiczno-organizacyjne projektu

19.1.2.2. Założenia merytoryczne

19.2. Uniwersytet Uliczny 19.2.1. Geneza

19.2.2. Założenia ideologiczne

19.2.3. Założenia organizacyjne

19.2.4. Działalność Uniwersytetu Ulicznego

19.2.5. Rezultaty i reperkusje

Rozdział 20. Aktualne wzory aktywności kulturalnej Polaków w supermarkecie kultury 20.1. O sensowności opisywania wzorów aktywności kulturalnej w wielozmysłowej kulturze iwentu

20.2. Ciągłość i zmiana wzorów aktywności kulturalnej z epoki PRL

20.3. Nowe wzory partycypacji kulturalnej w kulturze iwentu 20.3.1. Wzór snobistyczno-ludyczny

20.3.2. Wzór ekspresyjno-destrukcyjny

20.3.3. „Apsydalno”-eskapistyczny wzór aktywności kulturalnej

Zakończenie

Bibliografia

Summary

Przypisy

Przedmowa

Książka jest w pewnym sensie kontynuacją opublikowanej pracy, którą napisałem kilkanaście lat temu Od upowszechniania kultury do animacji kulturalnej (Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń, trzy wydania: 1996, 1997, 1998), a która w tej chwili jest niedostępna. Zdecydowałem się spojrzeć na kwestie w niej poruszone ze współczesnej perspektywy.

Jest to książka zawierająca zupełnie nowe – w stosunku do cytowanej wyżej – ujęcie zmian, jakie zachodziły i zachodzą do dnia dzisiejszego, nie tylko w kulturze, ale przede wszystkim w jej doświadczaniu i „dystrybucji” w Polsce. Jest to jednocześnie rodzaj „przewodnika” dla tych wszystkich, którzy chcieliby swoją wiedzę na ten temat rozszerzyć. Starałem się wskazać odpowiednią literaturę, zawierającą – moim zdaniem – rozwinięcie licznych tez, ujętych tu skrótowo.

Książka ta, pisana przez pedagoga – podobnie zresztą jak wymieniona wyżej – jest adresowana do wszystkich zainteresowanych problematyką kultury zarówno w aspekcie historycznym, jak i współczesnym. Przede wszystkim do studentów specjalności animacja kulturalna, animacja społeczno-kulturalna na kierunkach pedagogicznych i studentów pomaturalnych studiów animacji społeczno-kulturalnej. Myślę, że zainteresuje także studentów na kierunku kulturoznawstwo pragnących spojrzeć na swoje studia z perspektywy „sąsiedniej” dyscypliny naukowej i słuchaczy innych – różnych – kierunków studiów, przygotowujących się do pracy w instytucjach związanych z upowszechnianiem kultury, animacją kulturalną, z dystrybucją kultury, z uprawianiem polityki kulturalnej na szczeblu lokalnym (a może i centralnym?). Książka może być przydatna – jako lektura pomocnicza – niektórym studentom historii. Sądzę również, że Koleżanki i Koledzy – nauczyciele akademiccy mogą w niej znaleźć fragmenty warte własnej refleksji nad ideami, nad zróżnicowanymi praktykami animacji, nad upowszechnianiem i dystrybucją kultury.

Jestem świadom, że selektywność ujęć i jedynie sygnalizacja problemów może budzić pewien niedosyt. Zdaję sobie również sprawę, że wiele jest w tej pracy intuicji, wiele prób oddania pewnego klimatu emocjonalnego panującego w czasach, kiedy rodziły się opisywane pomysły i inicjatywy, na czym może cierpieć ścisłość metodologiczna, ale kto wie, może przez to książka jest ciekawsza?

Józef Kargul

Wstęp

Gdziekolwiek pojawia się termin kultura, każdy czytelnik natychmiast stawia pytania o znaczenie, jakie temu pojęciu nadaje autor. Spieszę więc wyjaśnić, że w tej pracy używając terminu kultura, mam na myśli te wszystkie idee, wartości, a także byty symboliczne i materialne oraz zachowania ludzi z nimi związane, z których bezpośrednio nie czerpią korzyści materialnych. Jest to zgodne z najwęższym socjologicznym określeniem kultury1.

Kultura w tym rozumieniu dotyczy sfery człowieczego ducha. Niekiedy słyszy się metaforyczne określenie, że jej rolą jest „uczłowieczanie człowieka”. W książce, mówiąc o kulturze, akcent kładę na to wszystko, co starożytni nazywali Pięknem, co upiększa życie ludzi, co przynosi przeżycia i wzruszenia estetyczne, radość, co wywołuje zadumę, co dla jednych jest wspaniałe, a w innych wywołuje odczucia buntu, oburzenia, a nawet wrogości, wreszcie to, z czym ma się do czynienia przede wszystkim w czasie wolnym od pracy zawodowej i przyjętych przez siebie innych koniecznych obowiązków, co wiążemy głównie z dniem świątecznym, to wszystko, co niektórym kojarzy się z sacrum, dzięki czemu różnimy się od innych ludzi – bo inaczej odczuwamy i przeżywamy kontakt z wytworami kultury artystycznej – to wszystko jest kulturą.

W zakres tak rozumianej kultury wchodzą także zachowania ekspresyjne ludzi w formach artystycznych, jak również rozładowywanie emocji wywołanych przez kontakt z wytworami kultury podczas uczestnictwa w znanych, we wszystkich społeczeństwach, specjalnie organizowanych spektaklach adresowanych do publiczności masowej. Były one organizowane już w starożytności, a w latach późniejszych zaniechane, lub są kontynuowane od czasów średniowiecznych do dnia dzisiejszego2. Elementami tak rozumianej kultury są zróżnicowane w poszczególnych społeczeństwach formy rozrywki i zabawy, jak i okazywanie żałoby. Nie pomijam wprawdzie wartości, które społeczeństwa przekuwają na ogólne cele wychowawcze i normy regulujące życie w zbiorowości, ale tej kwestii nie rozwijam.

Podsumowując, można powiedzieć, że takie rozumienie kultury jest niemal jednoznaczne z trzema „mniemaniami” o kulturze, które opisał Bogdan Suchodolski. W tym rozumieniu kulturą jest zatem to wszystko, co jednym ludziom upiększa życie, jako walor dekoracyjny, to, co innym kojarzy się z rozrywką i zabawą, i wreszcie to, co dla jeszcze innych stanowi rzeczywisty ich świat, prowadzący nawet do izolacji społecznej (Suchodolski, 1985).

Tak pojmowana kultura od zawsze towarzyszy człowiekowi, który od wieków ją tworzył, a ona kreowała jego tożsamość w sposób zróżnicowany, albowiem była gęsto spleciona z warunkami, jakie ludziom stwarzało środowisko przyrodnicze, z gospodarką, wykształcającą się strukturą społeczną.

Procesom kształtowania się społeczeństw i różnicowania się ich struktury wewnętrznej towarzyszyło różnicowanie się kultury. Tak zwane wyższe klasy, warstwy społeczne, tworzyły swoją kulturę przez to, że ich przedstawiciele mieli określony, wysoki status materialny, dostęp do edukacji i możliwość przemieszczania się. Stać ich zatem było na korzystanie z usług profesjonalnych artystów różnych dziedzin sztuki. Zatrudniali ich bądź wręcz kupowali u nich określone dzieła, niekiedy sami tworzyli byty, które miały sycić pięknem oko lub ucho, wzbudzać zróżnicowane przeżycia, wzruszenia, emocje ich oraz najbliższego otoczenia, tworząc w ten sposób wspólnotę kulturową3.

W ten sposób powstawała tak zwana kultura elitarna, wyższa, reprezentacyjna, w przeciwieństwie do tak zwanej kultury ludowej, którą tworzył szeroko pojęty lud, a więc nie tylko wieśniacy, lecz także rzemieślnicy wiejscy i inni „plebejusze” mieszkający na wsi lub na obrzeżach miast. Te nieuprzywilejowane warstwy społeczne, o niskim statusie materialnym, niemające dostępu do wykształcenia ani możliwości komunikowania się z innymi spoza społeczności lokalnej, z natury rzeczy kreowały inne dobra, inne wytwory kultury, które implikowały różniące się od klas wyższych zachowania.

W społeczeństwach tworzących organizmy państwowe, w których przez wieki władzę sprawowały warstwy wyższe, narastało poczucie, że to właśnie one w pewnym sensie są „właścicielami” własnej kultury, powstawała ona bowiem dzięki ich aktywności. Często ową „własność” wykorzystywali instrumentalnie dla swoich celów – na przykład wychowawczych, wskazując „właściwy” sposób życia poddanym. Służyło to zdobyciu ich przychylności, podtrzymaniu wysokiego prestiżu władzy itp. Innymi słowy, przedstawiciele tych warstw – jako dystrybutorzy dóbr kultury – decydowali, które z nich można udostępniać innym, a których nie, co można pokazać „plebsowi”, a co tylko elicie, w czym może uczestniczyć „plebs”, „gawiedź”, a w czym tylko wysoko urodzeni. Decydowali o upowszechnianiu własnej kultury, przez co rozumiem intencjonalnie organizowaną działalność służącą kształtowaniu pozytywnych postaw wobec eksponowanych wzorów i wartości kulturowych. Staram się w tej książce w skrótowej formie pokazać przykłady tak rozumianego upowszechniania4.

Ważną rolę w rozwoju kultury odegrały także epokowe wydarzenia wstrząsające życiem kontynentu. W miarę demokratyzacji życia społecznego, do czego niewątpliwie przyczyniła się rewolucja francuska z 1789 roku, w Europie, w tym również w Polsce, zmieniał się kształt życia społeczno-politycznego, gospodarki i oczywiście kultury. Powoli następował zmierzch kultury feudalnej i nadchodziła nowa epoka – epoka rodzącego się kapitalizmu, a w świat kultury wiele zmian wniosła rewolucja przemysłowa, pociągająca za sobą gwałtowne zmiany techniczne, ekonomiczne i społeczne związane z powstawaniem wielkiego przemysłu fabrycznego. W sferze społeczno-ekonomicznej przemiany te polegały na odejściu od produkcji rękodzielniczej na rzecz produkcji maszynowej, na przejściu od gospodarki opartej na tradycji i rutynie do gospodarki dynamicznej podlegającej ciągłym zmianom, od społeczeństwa o przewadze ludności wiejskiej do społeczeństwa pracującego poza rolnictwem. Przystosowanie się do tych zmian wymagało od uczestniczących w nich ludzi zdobywania nowych kwalifikacji. Aby móc pracować w nowych wielkich fabrykach, przyszli pracownicy musieli podjąć edukację i zdobywać nie tylko umiejętności czytania i pisania, ale także poznać nową wiedzę techniczną i nabyć nowe umiejętności jej zastosowania. W ten sposób zmienił się sposób życia wielu tysięcy ludzi. Nastąpił proces proletaryzacji dotychczasowej ludności wiejskiej, a tym samym bardzo powoli dochodziło do „porzucania” przez nią dotychczasowej kultury ludowej, w której wyrastała. W jej miejsce zaczęła się kształtować kultura nazywana w latach późniejszych kulturą robotniczą, kulturą popularną i, co ważne, pojawiły się – wprawdzie niewielkie, ale jednak – możliwości korzystania przez nową klasę społeczną z kultury elitarnej. Rewolucja techniczna wprawdzie ominęła nasz kraj, jednak wielkie ożywienie oświaty i kultury na ziemiach polskich przyniósł pozytywizm z jego hasłami pracy u podstaw i pracy organicznej, które były rozmaicie rozumiane i w zróżnicowany sposób je realizowano.

W książce tej staram się obraz tych zróżnicowań pokazać, przedstawiając rodzące się wówczas idee upowszechniania kultury, jak również praktyczny wymiar realizacji niektórych z nich.

Jak powszechnie wiadomo, dla kultury polskiej wielkie znaczenie miało odzyskanie niepodległości w roku 1918. Władze odrodzonego państwa stanęły przed bardzo trudnym zadaniem konstruowania takiego Państwa Polskiego, w którym obywatele wezmą współodpowiedzialność za jego kształt. Problem tkwił w tym, że przez kilkadziesiąt lat Polacy żyli w trzech różniących się od siebie warunkach społecznych, politycznych i kulturowych. Jedni swoim bytowaniem związani byli, ogólnie rzecz biorąc, z narzucaną im bizantyjską kulturą Wschodu, inni z kulturą Zachodu. Polacy jako naród, pielęgnujący swoją kulturę, ale pozbawiony, pod rządami zaborców, możliwości jej manifestowania, musieli pod przymusem respektować narzuconą kulturę, dlatego, z natury rzeczy, ulegali wpływom, przejmowali idee, wzory kulturowe i sposoby manifestowania zachowań zaborców. I oto z takim bagażem kulturowym przyszło im budować Państwo Polskie.

Nic więc dziwnego, że po odzyskaniu niepodległości – co z perspektywy historycznej zasługuje na uznanie – intelektualiści, działacze polityczni, przywódcy Narodu podjęli trud konstruowania idei upowszechniania kultury nie byłych zaborców, a więc nie kultury „rosyjskiej”, „pruskiej”, czy „austriackiej”, ale kultury polskiej, która byłaby nie tylko ważnym elementem określonej orientacji polityczno-ideologicznej, ale także spoiwem łączącym wszystkich jej wyznawców i umacniającym w ten sposób, powstałą na bazie interesów politycznych, wspólnotę. O tych koncepcjach upowszechniania kultury jest również mowa w tej książce.

Jednocześnie przyjęcie określonej idei upowszechniania kultury pociągało za sobą konieczność uruchamiania działań praktycznych, w których owe idee mogłyby znaleźć urzeczywistnienie. Pokazanie tego procesu i wybranych przykładów praktycznych też było moim zamiarem.

Umacnianie z trudem odbudowywanej w okresie międzywojennym wspólnoty Narodu Polskiego w sposób tragiczny przerwała II wojna światowa. Polska ograbiona przez hitlerowców z materialnych dóbr kultury, praktycznie bez elity kulturalnej z premedytacją wyniszczonej przez okupanta, ze zrujnowaną infrastrukturą kulturalną, została decyzją „Jałty” państwem satelickim Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. W ten oto sposób w kulturze polskiej otworzył się nowy rozdział, który można nazwać kulturą kolektywizmu5, w którym starano się upowszechniać kulturę „socjalistyczną” i jednocześnie realizować ideę kolektywizmu narzuconą Polakom wraz z nowym systemem społeczno-politycznym. Na pytania, jakie w PRL pojawiały się koncepcje teoretyczne owego upowszechniania i jakie praktyczne wymiary ono przybierało, staram się odpowiedzieć w kolejnej części tej książki. Jednocześnie trochę miejsca poświęcam jednemu z elementów kultury, jakim są wzory aktywności kulturalnej (uczestnictwa w kulturze), starając się scharakteryzować te, które zostały ukształtowane w okresie PRL.

Kolejną partię książki poświęciłem na przedstawienie, w moim przekonaniu, bardzo interesującego zjawiska w kulturze, jakie się pojawiło w związku ze ścieraniem się wspomnianej idei kolektywizmu z ekspansywnie wkraczającą, jeszcze w PRL, ideą indywidualizmu, której przyjęcie powoduje radykalne zmiany nie tylko w postrzeganiu, definiowaniu kultury, ale przede wszystkim w zachowaniach ludzi. Tym zjawiskiem są koncepcje animacji kultury, którym poświęcam sporo miejsca.

W ostatniej części książki opisuję ofertę, a może lepiej nacisk supermarketu kultury, czyli dominującej idei kultury indywidualizmu i konsumeryzmu6. Część tę podzieliłem na trzy „segmenty”. Można sobie bowiem wyobrazić wielki sklep – supermarket, w którym są umieszczone rozmaite stoiska z towarami realnymi i symbolicznymi dotyczącymi kultury. Są więc stoiska z książkami, czasopismami, nośnikami elektronicznymi – odbiornikami TV, komputerami itp., ale z treści, jakie zawierają te realne „nośniki” kultury, można w wyobraźni utworzyć symboliczne „stoiska” – z książkami zawierającymi opisy idei, projektów, pomysłów, zapisy elektroniczne dyskusji nad ideami „naprawy” aktywności kulturalnej Polaków. Wszystko to jest adresowane do tych odbiorców, którzy poszukują nie zawsze opisu praktycznych rozwiązań, tylko właśnie idei, pomysłu, co zrobić, aby zaproponować komuś (sobie?) określony sposób partycypacji kulturalnej. Na innym symbolicznym „stoisku” jest oferta zupełnie odmienna – opis instytucji kultury adresowany zarówno do tych, którzy zajmują się jej organizacją, jak i do tych, którzy zamierzają z niej korzystać. Czytelnik znajdzie więc charakterystykę zróżnicowanych typów placówek kultury. Na trzecim stoisku „wyłożone” zostały opisy niszowych praktyk – a więc wprawdzie nietypowych, efemerycznych, ale wartych odnotowania z wielu powodów – wydarzeń i zjawisk.

Tak więc część trzecią książki, rozpoczynającą się rozdziałem wstępnym, dzielą wspomniane segmenty, opatrzone tytułami: Idee „naprawy” aktywności kulturalnej Polaków, Instytucjonalne oferty uczestnictwa w kulturze, „Niszowe” formy aktywności kulturalnej.

Książkę kończy charakterystyka wzorów aktywności kulturalnej, które ukształtowały się w kulturze indywidualizmu.

W tym miejscu pragnę dodać, że książka w tej postaci powstała dzięki życzliwym uwagom i sugestiom pierwszych jej Czytelniczek, którym składam serdeczne podziękowania. Pani Prof. zw. dr hab. Katarzynie Olbrycht, która opiniując pracę do druku zwróciła uwagę na pewne uchybienia merytoryczne i błędne ujęcia językowe. Dr Sylwii Słowińskiej, która cierpliwie usuwała, rzucające się w oczy, techniczne usterki, sugerując zmiany merytoryczne niektórych ujęć, a jednocześnie była uprzejma zgodzić się na napisanie do niej jednego rozdziału. Prof. UZ dr hab. Elżbiecie Siarkiewicz, która pozytywną opinię okrasiła bardzo cennymi wskazówkami dotyczącymi poszerzenia niektórych kwestii. Prof. zw. dr hab. Alicji Kargulowej (prywatnie mojej Żonie) za niesłychanie trafne sugestie merytoryczne, cierpkie „uwagi ogólne” i kąśliwe metafory, które obnażały trafiające się mielizny w myśleniu. Mgr Annie Bilon dziękuję natomiast za przeczytanie i „młodzieńczą” opinię o książce, przez co podtrzymała mnie na duchu i przekonywała o przydatności tej książki dla młodych Czytelników.

Osobne podziękowanie składam Pani Redaktor Marii Magdalenie Ziarkiewicz za benedyktyńską pracę w tropieniu błędnych ujęć językowych, trafiających się pominięć, pomyłek i usterek technicznych.

CZĘŚĆ I

Wspólnota i kolektywizm – upowszechnianie i reglamentacja kultury

ROZDZIAŁ 1

Praktyki upowszechniania kultury feudalnej

1.1. Upowszechnianie(?) kultury staropolskiej

Polska średniowieczna mniej więcej do końca wieku XV nie wytworzyła ani typowo polskich wartości i wzorów kultury, ani idei, poglądów, działań w zakresie upowszechniania kultury. Zarówno w Polsce, jak i w innych krajach europejskich to duchowieństwo dominowało w zakresie tworzenia dóbr kultury i w swoisty sposób je przekazywało. Mecenat Kościoła wykreował określone działania związane z uroczystościami religijnymi, które można kwalifikować jako formy upowszechniania kultury. Niewątpliwie trzeba do nich zaliczyć wszystkie obrzędy religijne, które pozwalały szerokim rzeszom wiernych nie tylko recypować określone treści, lecz także przybierać wobec nich czynną postawę (wspólne odmawianie modlitw, śpiewanie pieśni religijnych, wykonywanie symbolicznych gestów – od znaku krzyża począwszy). Uroczystości religijne mające charakter swoistego „teatru”, w którym aktorami byli duchowni, a aktywnymi uczestnikami wierni biorący udział w tych swoistych spektaklach, jak można się zorientować z przekazów historycznych, wywierały ogromne wrażenie na wszystkich jego uczestnikach i dostarczały wielu głębokich przeżyć rozmaitej natury. Od estetycznych – dzięki udziałowi różnych dziedzin sztuki: retoryki, muzyki, architektury, sztuk plastycznych, do moralnych – na skutek przyjmowania określonych treści.

To właśnie średniowiecze wytworzyło takie formy upowszechniania kultury religijnej, w których wzbogacano kulturę religijną poprzez włączanie „pospólstwa” do pełnienia ról podobnych do odgrywanych przez kapłanów. Mam tu na myśli misteria średniowieczne, czyli odtwarzane sceny z życia Chrystusa i Męki Pańskiej. Misteria angażowały emocjonalnie wszystkich uczestników – „aktorów” i „widzów” – a owe przeżycia emocjonalne były niekiedy tak silne, że wywoływały zbiorową histerię1. Nie można jednak pominąć faktu, że na ziemiach polskich w średniowieczu ukształtowała się pewna tradycja kulturalna, na którą składały się dwa wskazania wychowawcze: podtrzymywanie prawowierności katolicko-kościelnej oraz podtrzymywanie ducha rycersko-chrześcijańskiego dla obrony katolicyzmu. Te dwa wskazania realizowane były w procesie wychowawczym przede wszystkim rycerstwa polskiego, na dworach książąt i oczywiście na dworze królewskim, co skrzętnie odnotowali nasi kronikarze. Ważną rolę w tym zakresie odgrywało również szkolnictwo, od szkół elementarnych aż do wyższych.

Podtrzymywaniu i upowszechnianiu tych wartości kultury służyły również typowo świeckie formy upowszechniania kultury dworskiej i rycerskiej, które powstały w Europie Zachodniej, a znane i kultywowane były również w Polsce. Mam tu na myśli turnieje rycerskie, odbywające się na dworach książęcych lub królewskich. Turnieje rycerskie to nie tylko rywalizacja rycerska, pokazy siły, sprytu i nowoczesnej techniki walki, lecz także miejsce upowszechniania elementów kultury życia codziennego, wzorów rozrywki i zabawy, jak również upowszechniania kultury artystycznej ówczesnego okresu. Jeżeli przyjąć, że owe turnieje w Polsce były organizowane na wzór turniejów Europy Zachodniej, to trzeba powiedzieć, że były to wielkie festyny kulturalne. Michel Pastoureau pisze:

Turniej bowiem zawsze przyciągał tłumy. W walkach uczestniczyli tylko rycerze, lecz widzowie rekrutowali się ze wszystkich warstw społeczeństwa. Ten wielki festyn był zarazem jarmarkiem i zapewniał byt rzeszom żonglerów, kucharzy, kupców, kuglarzy, żebraków i rzezimieszków (1983, s. 56).

Do innych form upowszechniania kultury na dużą skalę – szczególnie w średniowiecznych miastach – można zaliczyć publiczne egzekucje. Powszechnie wiadomo, że miały one na celu przede wszystkim być wymiarem kary za popełnione czyny naganne, a więc pełnić funkcje kontrolne i wychowawcze, to znaczy odstraszać od popełniania przestępstw, jednakże opisy kaźni stanowią przesłankę do postawienia tezy, że były to jednocześnie formy upowszechniania kultury – z dwóch powodów. Po pierwsze, poprzez masowe w nich uczestnictwo wszystkich warstw społecznych konfrontowano tam wzory kultury życia codziennego i wzory komunikacji kulturowej między ludźmi. Być może na skutek zetknięcia się ludzi z różnych warstw społecznych następowała także dyfuzja kulturowa – proces przenikania niektórych wzorów kulturowych z jednej warstwy do drugiej. Po drugie, samą egzekucję traktowano jako widowisko. Hanna Zaremska opisuje:

Łamanie kołem, ścięcie czy powieszenie, każda egzekucja odbywa się jak prawdziwe widowisko. Rusztowanie jest sceną, kat i skazaniec aktorami pierwszego planu, a gapie tworzą widownię. (...) Rygorystyczny podział na działających i obserwujących, na grupy przeciwstawne pod względem emocji czyni to widowisko właśnie teatrem. Tak jak w nim następuje zespolenie scen tragicznych z komediowymi. Średniowieczny dramat zna przecież zabieg polegający na wprowadzeniu replik o charakterze komediowym do ról wybitnie poważnych. O tych analogiach nie wolno zapominać, stanowią bowiem klucz do zrozumienia atrakcyjności i mechanizmów społecznego odbioru widowiska, jakim jest egzekucja. (...) Widownia karmiona ponurymi ceremoniami nie zgłasza przeciw nim sprzeciwu. Przeciwnie, daje dowody swego zainteresowania i aktywnie w egzekucjach uczestniczy (1986, s. 70–71).

Bohdan Baranowski, przedstawiając problematykę wymiaru sprawiedliwości w Polsce w wiekach późniejszych, również potwierdza tę tezę, pisząc między innymi:

Nie można jednak zapominać, że publiczne wykonanie wyroku stanowiło dla mieszkańców miasta i okolicznych wsi wspaniałe widowisko. Ludzie pozbawieni jakichkolwiek rozrywek kulturalnych tłumnie zbiegali się na tego rodzaju makabryczne spektakle. Nieraz odbywali kilkumilowe podróże, aby móc uczestniczyć przy widowisku bardziej wyrafinowanych męczarni. Nic więc dziwnego, że sądy miejskie, wydając wyroki, zwracały uwagę na widowiskową stronę wykonania kary. Już sama obecność kata dodawała splendoru groźnemu spektaklowi. I przy oszczędnościowej polityce małych miasteczek można było dać mieszkańcom niezłe widowisko bez udziału mistrza sprawiedliwości. Chłosta złoczyńcy pod pręgierzem, następnie naigrawanie się z niego gawiedzi miejskiej, czy wreszcie uroczyste przepędzanie go z miasta przez tłum mieszkańców uzbrojonych w rózgi lub prowadzenie go w pseudouroczystym orszaku z zapalonymi świecami, który na kpiny towarzyszył delikwentowi odzianemu w śmiertelną koszulę – wszystko to stwarzało teatralne efekty (1962, s. 54–55).

Ta widowiskowa postać publicznych egzekucji, które miały charakter swoistych imprez kulturalnych, przetrwała w Polsce jeszcze bardzo długo. Procesy czarownic, odbywające się pod koniec XVII wieku w Polsce, również odgrywały ważną rolę kulturalną. B. Baranowski pisze:

Wiadomość o osądzeniu czarownicy rozchodziła się błyskawicznie. Na miejsce stracenia wspólniczki diabła schodziły się tłumy ludności, by wziąć udział w niecodziennym widowisku. Reakcją ludności była radość, że jeszcze jedna pomocnica szatana zginęła w płomieniach. Wyrok uwalniający domniemaną czarownicę spotykał się z ogólnym niezadowoleniem (1962, s. 58).

Trzeba jednak z mocą podkreślić, że formy upowszechniania kultury, o charakterze zarówno religijnym, jak i świeckim, miały na celu upowszechnianie wartości kultury klas wyższych, kultury rycersko-szlacheckiej. Nie natrafiłem na opis form upowszechniania kultury ludowej czy mieszczańskiej. Owszem, już w średniowieczu następowało wprowadzanie w kulturę tych warstw młodego pokolenia, a wejście na przykład w społeczność rzemieślników wiązało się z przyjęciem określonych wzorów i wartości kulturowych, ale owe rytuały, obrzędy – często o charakterze magicznym – nie obejmowały szerszych grup, dotyczyły tylko członków określonego cechu rzemieślniczego. Trzeba jednak stwierdzić, że „pospólstwo”, a więc mieszczanie i chłopstwo, które stanowiło zawsze na ziemiach polskich znaczny odsetek ludności, wytwarzało swoją kulturę, a więc własny system wartości i wzorów kulturowych, a te były przekazywane następnym pokoleniom, przede wszystkim w pierwszym układzie kultury2 – w rodzinach, grupach sąsiedzkich i społecznościach lokalnych.

Warto wspomnieć o instytucji, która upowszechniała kulturę ludową, a więc określone obyczaje, a przede wszystkim wzory rozrywki i zabawy. Taką instytucją była karczma. Karczmy były wyjątkowo często spotykane na wsi, a w późniejszych czasach ich sieć była gęstsza niż kościołów (parafii), dworów czy szkół3. Tadeusz Aleksander podaje na jej temat kilka interesujących szczegółów:

Karczma służyła miejscowym i przyjezdnym nie tylko jako miejsce spożywania gorzałki, miodu i piwa. W pierwszym rzędzie była miejscem zebrań ludności wiejskiej, rozmów, zabaw różnego typu – głównie jednak tańców z muzyką (stąd jej inna nazwa – pohulanka). W każdej prawie karczmie przygrywała przy różnych okazjach orkiestra, toteż wielu chłopów przesiadywało w nich z lubością (1994, s. 48).

W karczmie spotykała się jednak głównie społeczność lokalna danej miejscowości i ewentualnie przyjezdni czy żebracy, którzy raczej nie uczestniczyli w zabawach.

Innymi słowy – w wiekach średnich zarówno wzory kulturowe wykreowane w hermetycznych kręgach zawodowych, jak i kultura ludowa nie były udostępniane szerszemu społeczeństwu.

1.2. Instytucje i formy upowszechniania kultury w Polsce w okresie odrodzenia i baroku

Polskie tradycje kulturalne i wychowawcze krystalizują się bardziej wyraziście na przełomie wieków XV i XVI, kiedy pod wpływem licznych przemian wewnętrznych i ruchu odrodzeniowego zaczyna się w Polsce wyłaniać – jak pisze Stanisław Łempicki:

z mgławicy nowa wielka masa szlachty niższej, wielki blok szlacheckiego demosu, niewiele różniącego się dotąd od chłopa. Z chwilą organizowania się i konsolidowania polskiej demokracji szlacheckiej i polskiego państwa szlacheckiego o charakterze demokratyczno-republikańskim, można mówić o urastaniu tego, co nazwać należy wychowaniem szlachecko-polskim, decydującym dla całej staropolskiej przeszłości co najmniej do czasów Komisji Edukacji, a właściwie aż do upadku dawnego państwa polskiego (1936, s. 10).

Okres odrodzenia to powstanie polskiej literatury narodowej i jednocześnie okres przełamywania prymatu Kościoła w dziedzinie kultury i jej upowszechniania. Wtedy to powstawały dzieła sztuki, których mecenasami byli ludzie świeccy, a także działali nie tylko księża czy mnisi, ale również artyści świeckiej proweniencji. Jest to czas – co prawda jeszcze nieśmiałego, ale jednak, dostrzegania kultury ludowej przez artystów, okres budowania całości kultury narodowej zawierającej elementy kultury wszystkich warstw społecznych – pierwsza zapowiedź integracji kulturowej narodu zróżnicowanego społecznie, ale tworzącego jedną kulturę narodową.

Do instytucji upowszechniania kultury odrodzenia należał przede wszystkim dwór królewski, który był ważnym ośrodkiem życia kulturalnego, intelektualnego i literackiego. Wiele dzieł literackich powstało pod wpływem samego króla Zygmunta Augusta, którego dwór był przesycony wpływami kultury renesansowej. Na dworze Jagiellonów – gdzie rezydowali nie tylko urzędnicy królewscy i funkcjonariusze dworu, ale również artyści, członkowie kapeli, sztukmistrze i kuglarze, którzy uświetniali swymi występami uroczystości królewskie – rodziły się idee upowszechniania kultury europejskiego renesansu. Wawel był wielokrotnie widownią uroczystych wjazdów i wyjazdów królewskich, przyjmowania orszaków poselskich, co miało charakter wielkich imprez kulturalnych, w których chodziło nie tylko o podkreślanie czynów bohaterskich, przepychu i dostojności władzy królewskiej, lecz także o upowszechnienie kultury artystycznej ówczesnego okresu. A oto przykładowy opis wjazdu królewskiego pióra Stanisława Cynarskiego:

27 sierpnia 1538 roku po dokonaniu lustracji wojsk pod Lwowem wjechał Zygmunt August na czele 400 uzbrojonych jeźdźców. Na zamku powitała go kapituła królewska piękną mową napisaną przez Hozjusza. W czasie uroczystości organizowano też turnieje i różne gry rycerskie. Przed królem występowali kuglarze, sztukmistrze, niedźwiednicy, śpiewacy i muzycy (1989, s. 80).

Uroczyste powitania wjazdów królewskich odbywały się nie tylko w stolicy, ale i, gdy monarcha przybywał do mniejszej miejscowości. Były one bardzo ważnym – na skalę lokalną – wydarzeniem i miały charakter imprez kulturalnych, o których wieść się rozchodziła po całej okolicy. Jednocześnie dawały możliwość wygłaszania przemówień lokalnej szlachcie, przedstawienia jej zasług dla kraju i zbliżenia się do dworu królewskiego, a także zyskania określonych przywilejów4.

Drugą instytucją upowszechniania kultury dworskiej były dwory magnackie, gdzie życie kulturalne było organizowane i przebiegało na wzór życia kulturalnego na dworze królewskim. Tak jak król na swoim dworze utrzymywał rozmaite zespoły artystyczne, które uświetniały jego panowanie, tak również magnat zatrudniał kapele, trupy teatralne, grupy kuglarzy i sztukmistrzów, którzy umilali czas podczas biesiad i uroczystości, jakich nie brakowało na dworach magnackich. Tadeusz Aleksander – badacz kultury muzycznej w Polsce – stwierdza, że magnaci szczególnie upodobali sobie rozmaite zespoły muzyczne. Autor wywodzi utrzymywanie kapel dworskich od obyczajów panujących na dworach możnych u progu państwowości polskiej:

Za Piastów możni panowie utrzymywali ludzi grających na lutni i kotłach. Grali oni, gdy ich panowie wracali do zamków z dalekiej wyprawy. Już wtedy był zwyczaj, że biesiadnicy z tych środowisk przyśpiewywali grającej kapeli dworskiej. (...) Gdy w dawnej Polsce szlachcic przyjeżdżał do szlachcica, wizyty takie składano sobie często, to albo grano mu na lutence, albo mu śpiewano piosenki, albo wreszcie proszono, by się „przysiadło” do muzyki, którą panny na lutni wykonywały (1994, s. 13).

W wieku XVI i XVII prawie wszyscy magnaci utrzymywali na swoich dworach kapele. Władysław Czapliński, opisując życie codzienne magnaterii, twierdzi zaś, że muzyka towarzyszyła uroczystościom takim, jak chrzty, śluby, pogrzeby oraz iż żadna uczta magnacka nie odbywała się bez kapeli. Śpiew i muzyka towarzyszyły magnatowi od wczesnej młodości do późnej starości, przy czym wedle autora nie chodziło tylko o modę, ale w słuchaniu produkcji śpiewaków czy muzyków znajdowano „rzetelną uciechę” (1976, s. 141). Magnaci poświęcali czas również na oglądanie przedstawień teatralnych, przede wszystkim na dworze królewskim podczas rozmaitych uroczystości, ale także na własnym dworze, gdzie utrzymywali lub wynajmowali trupy teatralne. Tak więc dwory magnackie były instytucjami upowszechniającymi określone wzory kultury szlachecko-dworskiej, utrwalały określone systemy wartości tejże kultury. Jednakże owo upowszechnianie miało charakter bardziej elitarny, to znaczy, że z kulturą artystyczną stykali się i przeżywali jej wartości przede wszystkim członkowie wielkich rodów magnackich, do którego dostępu nie miało „pospólstwo”.

Kościół jako instytucja kultury – w dobie renesansu wprawdzie nie stracił swojego znaczenia, ale ono znacznie osłabło – w dalszym ciągu upowszechniał wartości kultury religijnej poprzez nabożeństwa, a także rozmaite imprezy religijne stanowiące kontynuację średniowiecznych misteriów. Trzeba jednak dodać, że dodatkowe szanse upowszechniania kultury religijnej Kościół zdobył dzięki tworzeniu szkolnictwa. Kolegia jezuickie były tymi instytucjami, w których uczniowie nie tylko pobierali nauki, ale do tradycji tych szkół należało na przykład wystawianie sztuk teatralnych, przeważnie w końcu roku szkolnego, które były oglądane nie tylko przez uczniów. W tych spektaklach brali udział również ich rodzice – uczestnicząc w uroczystościach szkolnych brali oni udział w imprezach kulturalnych, upowszechniających treści religijne.

Dwór królewski, dwory magnackie, kolegia jezuickie, karczma – to instytucje upowszechniania kultury, w których organizowano określone imprezy kulturalne, ale prócz tego zachodził przekaz kultury w pierwszym układzie kontaktów kulturowych. Jak czytamy u M. Wolskiego:

Wymiana kulturalna odbywała się także przy okazji sesji sądowych, na sejmikach, popisach oraz różnego typu zjazdach obywatelskich, w tym z okazji świąt kościelnych, nie wspominając już o peregrynacjach, pielgrzymkach, wyprawach wojennych czy handlowych (2005, s. 324).

Zgromadzenia zwoływane w celu wybrania posłów na sejm, wyboru deputatów trybunału lubelskiego, elekcji poszczególnych urzędników ziemskich, rozwiązywania spraw skarbowych, podatkowych i samorządowych, odbywały się wedle wykształconych wzorów kulturowych o charakterze rytuałów. Elementami owych wzorów były zrytualizowane formy wynajmu kwater, wydawanie przyjęć dla szlachty przez magnatów biorących udział w sejmikach, paradne wjazdy magnata do miejscowości, w której sejmikowano (aby zaimponować szlachcie, ewentualnie pognębić przeciwnika), uczestnictwo w nabożeństwie (często w celach propagandowych). Podczas samego sejmiku ważnym elementem było wygłoszenie odpowiedniej mowy, mającej przekonać i pozyskać szlachtę dla magnata, który starał się o mandat poselski (Czapliński, 1976). Kultywowanie tych zwyczajów, podporządkowanie się normom regulującym życie społeczne podczas sejmików, podtrzymywanie tradycji szlacheckiej, wedle której nie tylko urządzano określone zabawy, ale i wygłaszano mowy sejmikowe, przyczyniało się do utrwalania obyczajowości i kultury szlacheckiej, obfitującej i w inne formy jej upowszechniania.

Kulturę szlachecką upowszechniano również w czasie polowań, które były istotnym składnikiem zarówno działalności gospodarczej, jak i obyczaju szlachty i magnaterii w dawnej Polsce. Było ono ulubioną rozrywką tych klas społecznych, a jednocześnie sprawdzianem męstwa i rycerskiej odwagi. Polowanie było wielką imprezą kulturalną, podczas której następowało upowszechnianie określonych wzorów i rytuałów, przestrzeganych podczas wielkich polowań w dobrach magnackich oraz podobnych imprez w małych dworach szlacheckich. Warto przypomnieć podział na myśliwych, czyli właścicieli lub użytkowników terenów łowieckich traktujących polowanie jako zabawę, przyjemne spędzenie czasu wolnego, i myśliwców – zawodowców wykorzystujących swe umiejętności w służbie u możnych. Myśliwiec to osoba wyspecjalizowana w organizowaniu polowań, charakteryzująca się bardzo specyficznymi umiejętnościami: tropienia zwierzyny, obchodzenia się z bronią myśliwską, praktycznego rozpoznawania śladów, wabienia zwierząt, ptaków, łapania ryb itp. Ponieważ szlachta była bardzo dumna z posiadania prawa do polowań, traktując je jako jeden z przejawów wolności i jednocześnie możliwości kultywowania obyczajów myśliwskich, polowania urządzano dość często, z lubością przestrzegając określonego porządku (jak np. puszczania w knieje ogarów, a chartów na pola, rytualnego dzielenia zdobyczy po polowaniu najczęściej według zasady: „mięso na stół, nogi psom, skóra w kożuch chłopu”; Bielawski, 1985). Polowania przetrwały do czasów międzywojennych i potomkowie ziemian z nostalgią wspominają je jako trwały element kultury dworskiej – ziemiańskiej (której elementy zachowały się do dnia dzisiejszego w malarstwie, muzyce, rozmaitej natury bibelotach, ozdabianiu mieszkań itp.). Tadeusz Chrzanowski we wstępie do albumu Ziemianie opracowanego przez Agatę Wolską (1998) sporo miejsca poświęca myślistwu i deklarując swoją do niego niechęć pisze między innymi:

Mimo wszystko, same polowania były malownicze, jako pewien rytuał, jako moment powszechnej radości i krzepy, kiedy to spod podjazdu wyruszał korowód sań i wśród salw śmiechu, rżenia i chrapania koni, skrzypienia płóz, nawoływań furmanów wjeżdżał w zaczarowany świat bezbrzeżnej bieli i delikatnych okiści (Chrzanowski, 1998, s. 7).

Upowszechnienie kultury szlacheckiej zarówno w opisywanych formach, jak i poprzez wymienione instytucje spowodowało powstanie i ukształtowanie się specyficznego typu szlacheckiej kultury w Polsce zwanej sarmatyzmem. Zdaniem Tadeusza Chrzanowskiego:

Sarmatyzm rozlał się bardzo szeroką falą po rozległej Rzeczypospolitej, sięgał nawet do tych części społeczeństwa, dla których nie był przeznaczony, gdyż silne jego wpływy znajdujemy pośród mieszczaństwa, a przesiąknięcie – wraz z innymi elementami kultury szlacheckiej – w kulturę ludową (to znaczy chłopską) czeka jeszcze na obszerniejsze i głębiej sięgające opracowanie. Sarmatyzm dotknął bardzo wielu przejawów życia dawnej Polski (1988, s. 9).

Ukształtowane wśród szlachty zamiłowanie do przepychu (w pomieszczeniach, strojach, wydawanych ucztach) harmonizowało z przepychem wznoszonych w ówczesnym okresie świątyń i magnackich pałaców. Niektórzy badacze formułują pogląd, że kultura epoki sarmatyzmu to:

kultura demonstracji, kultura konsumpcji, kultura chwili, jej blask był nietrwały w tej samej mierze co porywy narodowe, co ogień zapału, była to ponadto kultura zahamowana, która sama siebie usiłowała petryfikować w samozadowoleniu, gdy spichrze były pełne, i w mesjanistycznym smętku, gdy dach płonął nad głową (Chrzanowski, 1988, s. 150).

Specyficzne elementy kultury sarmackiej manifestowane w życiu codziennym wraz z przyswojonymi wartościami tejże kultury jednocześnie tworzyły charakter narodowy Polaków. Polaka zaczęły charakteryzować: skłonność do życia towarzysko-społecznego, skłonność manifestowania własnych odczuć na zewnątrz, okazałość gestu, rozmowność, „obfitość i pompa wyrazu”, a te cechy manifestowane były przy okazji rozmaitych zgromadzeń publicznych, jak i podczas spotkań towarzyskich organizowanych na dworach szlacheckich.

Elementy kultury szlacheckiej wyrażały się też w kulturze artystycznej – w charakterystycznych tylko dla ówczesnej Polski dziełach, jak na przykład portret trumienny; w architekturze – budowa dworków szlacheckich wedle określonej koncepcji architektonicznej; w codziennych, a przede wszystkim odświętnych strojach – kontusze, pasy i karabela u boku, przede wszystkim zaś w przekonaniach, że polska szlachta jest potomkiem słynnych rodów rzymskich.

Badacze kultury staropolskiej podkreślają, że pod koniec wieku XVI i na początku XVII, a nawet wiele lat później, wśród polskiej szlachty można było zauważyć rysy megalomanii narodowej. Można wyróżnić co najmniej dwie przyczyny owej megalomanii. Pierwsza z nich to niewątpliwie sytuacja polityczna. Polska w pierwszej połowie XVII wieku była drugim co do wielkości państwem w Europie. Terytorium Rzeczypospolitej rozwijało się w kierunku wschodnim, a problematyka zagospodarowania, zaludnienia i ubezpieczenia kresów wschodnich angażowała publicystów, artystów, wychowawców narodu, którzy tworząc określone dzieła, kreowali jednocześnie pewne wzory kulturowe – mity, stereotypy np. kresowych stanic i rycerzy, mity szlachcianek wyćwiczonych w sztuce wojennej, wzory surowego i cnotliwego życia w krajobrazie stepów i żyznej, acz niebezpiecznej ziemi. Te wzory niejako sprzęgły się z wartościami kulturowymi polskiego Kościoła katolickiego, harmonizowały z jego misyjnością skierowaną właśnie na tereny wschodniej Europy, a nie na podbój krajów zamorskich. Każdy więc polski szlachcic, przekonany o wyższości swojej kultury nad kulturą pohajńców5, akceptował to wszystko, co w dziedzinie upowszechniania kultury szlacheckiej podejmowali artyści i publicyści, te wartości i wzory kulturowe, które upowszechniały dwory magnackie i dwór królewski6.

Drugim czynnikiem wpływającym na kreację megalomanii narodowej były wspomniane już subiektywne przekonania o wyjątkowości stanu szlacheckiego i jego starożytnej genealogii, wzmacniane przez historyków ówczesnych i wcześniejszych, którzy identyfikowali Polaków ze szczepem Sarmatów. Niektórzy z nich, jak na przykład Stanisław Sarnicki (1587), wierzyli, że dzieje Sarmatów datują się od czasów biblijnych, że naród sarmacko-szlachecki wywodzi się z rodów starożytnych. Upowszechniano więc poglądy, że szlachta jako potomek znamienitych rodów rzymskich winna podtrzymywać stare wzory kulturowe. Stąd rodził się kult dziedzictwa i towarzyszący mu tradycjonalizm, w których objawiały się również elementy religijne. Znane były bowiem dość szeroko poglądy i przekonania ówczesnych, nawet oświeconych warstw społecznych, że ustrój Rzeczypospolitej był bezpośrednio kreowany przez Boga, a obyczaje szlacheckie kultywowane na dworach są dziedzictwem kulturowym starożytnych plemion. Zdaniem Tadeusza Mańkowskiego poszukiwanie tradycji historycznych świadczyło o tym, że naród poczuł się na siłach i chciał coś znaczyć, poszukiwał więc swojego miejsca wśród innych narodów, które odwoływały się do własnych korzeni w odległej przeszłości (1946).

Stąd właśnie niesłychanie ważną funkcję założoną i rzeczywistą w przekazywaniu owych tradycji pełniły dwory magnackie i szlacheckie. Powstała jakby dworska szkoła, której celem było kształtowanie i podtrzymywanie dworskiej kultury. Jednakże w dworską kulturę przenikały elementy kultury ludowej, z której barok czerpał wzory prostoty i swojskości, a z chłopskiego folkloru wydobywano lirykę miłosną i żart, co nie było sprzeczne z arkadyjskim obrazem wsi. Podobnie, jak podkreśla Czesław Hernas, niejeden motyw kulturowy przenika na wieś (1972), jednakże trudno byłoby postawić tezę, że na skutek dyfuzji kulturowej między dworem a wsią nastąpiło wykształcenie jednolitej, polskiej kultury barokowej. Otóż było inaczej – takie instytucje kulturotwórcze, jak dwory magnackie dokonywały selekcji wartości i wzorów kulturowych. C. Hernas stwierdza, że:

omijanie społecznego i moralizatorskiego nurtu pieśni ludowej ukazuje granice narodowej kultury baroku: rozwija się ona wokół więzi i opozycji między pałacem i dworkiem, posiłkuje się folklorem wsi i miasta, wzorami obcymi, ale o wyborze decydują tradycje i świadomość społeczna, a także wewnętrzne kolizje jednego stanu (Hernas, 1972, s. 9).

Niechęć do kultury innej niż szlachecka, demonstrowanie szlacheckiego stylu życia przez magnatów, silne, obustronne zbliżenie się kultury zaścianków szlacheckich z kulturą chłopską z jednej, a kulturą magnacką z drugiej strony, niechęć do kultury elitarnej i obcej, wkraczanie do dworów muzyki ludowej, poezji ludowej – to cechy charakteryzujące polski dwór magnacki. Jednakże wskutek kontaktów, często bardzo bliskich, z dworami magnackimi innych krajów europejskich, cudzoziemskie wzory kulturowe pozornie potępiano, ale jednak – aby się zbytnio od nich nie różnić – najpierw kopiowano, a później upowszechniano. Zauważalne to było szczególnie w literaturze, ale nie tylko, stroje balowe magnaterii polskiej, tańce tego okresu nie różniły się bowiem niczym od tych, które proponowały dwory arystokratyczne Europy Zachodniej.

W okresie baroku pojawiają się także pomysły uruchomienia nowych instytucji upowszechniania kultury artystycznej, jak na przykład stałej sceny dworskiej. Pomysły takie rodzą się w latach dwudziestych XVII wieku, a Władysław IV długo nosił się z zamiarem wzniesienia budynku teatralnego. Nie powstał jednak w tym czasie teatr dworski, co nie znaczy, że nie upowszechniano sztuki dramatycznej. Kolegia jezuickie w dalszym ciągu wystawiały widowiska przede wszystkim o treści religijnej: opery, widowiska pasyjne, misteria bożonarodzeniowe. Czesław Hernas opisuje, że:

rozwinął się w tym czasie swoisty typ dramatu o Narodzeniu i Męce Pańskiej. Dramatyczne, śpiewane pastorałki wyraźnie wiążą się ze sceną ludową, natomiast opery o Męce Pańskiej mogły być raczej wystawiane na scenie szkolnej, lub przygotowanej do tego scenie przy kościele (Hernas, 1972, s. 443).

Przy parafiach wystawiano również misteria, często ułożone w ludowym dialekcie, a głównymi aktorami w tych przedstawieniach byli chłopi, którzy czasami brali również udział w inscenizacjach szopkowych.

Warto wspomnieć, że w świątyniach urządzano nie tylko inscenizacje z okazji narodzin Chrystusa, ale w okresie Bożego Narodzenia urządzano także „szopki” – stałe figurki przedstawiające najważniejsze postacie biblijne. W czasach baroku pojawiły się wokół centralnej sceny Narodzenia prócz figurek pasterskich także polskie figurki: panów w karecie, chłopów, szynkarki przy ladzie, handlujących Żydów itp. Powstawały pomysły animacji tych statycznych figurek, dzięki temu ruchome, farsowe kukiełki odgrywały niekiedy jakieś przedstawienia.

Badacze kultury podkreślają, że późny barok jakby wymiótł ze sceny ludowej widowiska świeckie, a upowszechnił rozmaitość teatralnych i parateatralnych widowisk o charakterze religijnym przeznaczonych dla szerszej publiczności. Najwspanialszymi obrzędami religijnymi w ówczesnym okresie były procesje do miejsc świętych i koronacje cudownych obrazów i posągów Matki Boskiej. Julian Bartoszewicz – znawca kultury i obyczajów baroku – wspomina:

Najsławniejsze processje były bractwa świętego Kazimierza na święto nawiedzenia (2 lipca) i święto różańcowe (25 sierpnia). Za przykładem Wilna szły pomniejsze miasteczka litewskie. Ciągnęły do Trok bractwa i processje z Kowna i Merecza. I otóż co rok, kiedy lody stopnieją, a słońce ziemię rozgrzeje, Litwa cała w poruszeniu; na wszystkich drogach do Trok rozlega się pieśniami, których echo biegnie aż do stóp królowej Polski w Częstochowie. Chorągwie i krzyże prowadzą te ogromne zbiorowiska narodu (1880, s. 202).

Tenże autor pisze, że od roku 1717 w Polsce zaczynają się koronacje świętych obrazów. Data ta jest datą koronacji obrazu Matki Boskiej w Częstochowie.

Różnemi językami sławiono tutaj na odpustach Marię. Łatwo się domyśleć, z jaką wystawnością, wśród jakiego zgromadzenia ludu odbyła się koronacja częstochowska, 159-ta w świecie, a pierwsza w Polsce. Obozowiska ogromne na całej przestrzeni, jak oko zasięgło, otoczyły Jasną Górę i oblegały ją dwa, trzy tygodnie. Ziemia się trzęsła od pieśni, niebo płakać musiało z rozrzewnienia, od modlitw poczciwego ludu. (...) Trzech biskupów (msze) celebrowało. W dawnym kościele jasnogórskim rozdano 148 300 komunikantów, a ileż ich wyszło na placach, na których lud pod namiotami wystawił sobie kościoły, ile na cmentarzu, ile w kościele nowicjackim, można przypuścić, że drugie tyle. Mszy odprawiono 3252. Był to w całem znaczeniu świetny zjazd religijny. Biskup wileński Brzostowski był w Częstochowie i zaraz powróciwszy na Litwę pomyślał o podobnej uroczystości w swojej diecezji. Odbyła się rok później. (...) Sześć koronacji za Augusta II były dopiero początkiem. (...) zwyczaj ten rozwinął się na piękne za następnego panowania, za owych błogich czasów swobody żołądka i głowy. (...) Obrzędy koronacji się mnożą. Processje wszędzie w Polsce (s. 206).

Bartoszewicz opisuje szczegółowo owe koronacyjne uroczystości i podkreśla, jakie elementy stale w nich się powtarzały: drukowanie ich opisów i panegiryków, wygłaszanie bardzo długich kazań, wybijanie okolicznościowych medali, które lud nazywał mentalikami, a szlachta koronatkami:

które niedosyć, że były poświęcone w Rzymie i z tego względu zasługiwały na cześć pobożnych, ale Ojciec święty przywiązywał do nich odpust na ostatnią chwilę życia. Dlatego koronatki wszyscy nosili na piersiach, dlatego umierali z niemi, brali je z sobą pobożni; dlatego te mentaliki są dzisiaj takie rzadkie7 (s. 206).

W wyniku przemian społecznych w późniejszych czasach takie obrzędy były postrzegane i identyfikowane z fanatyzmem i ich zaprzestano. Ostatnia, już nie tak uroczysta koronacja, odbyła się na Żmudzi, w roku 1786, ale korony do obrazu Szydłowskiego sporządził własnym kosztem biskup Tadeusz Bukaty.

Do obrzędów religijnych można zaliczyć również pojawiający się w tym czasie zwyczaj wystawiania przez ubogich żaków na ulicach bądź w domach mieszczan w okresie od Bożego Narodzenia do Matki Boskiej Gromnicznej przedstawień składających się z pieśni i dialogów religijnych. Aktorzy korzystali z prymitywnych kostiumów, bez scenografii poza jakimś rekwizytem, całe widowisko było bowiem oparte na dialogu i śpiewach. Tego rodzaju zwyczaje są kultywowane jeszcze w niektórych regionach do czasów współczesnych z tą różnicą, że „ubogich żaków” zastępuje młodzież pochodząca z różnych warstw społecznych.

Epoka sarmatyzmu nie kierowała się ideą upowszechniania kultury, ale wytworzyła określone instytucje i formy, dzięki którym upowszechniała się kultura szlachecka i kultura religijna. Utrwalano więc takie elementy kultury szlacheckiej, jak swoiste systemy wartości, jak stereotypy w postrzeganiu pochodzenia i roli szlachty polskiej, jak wzory uprawiania rozrywki i spędzania czasu wolnego. Spowodowało to upowszechnienie się sarmatyzmu jako powszechnego i charakterystycznego dla szlachty polskiej stylu życia. Inną przyczyną przyjęcia i realizacji ideologii sarmatyzmu była jej atrakcyjność, za sprawą sławnej wolności i równości szlacheckiej, co wyrażało się między innymi w tym, że „dobrze urodzony”, mimo że jego stan majątkowy często był mizerny, czuł się człowiekiem równym w stosunku do magnata, co oczywiście miało i takie następstwa, że w stylu życia pragnął dorównać największym magnatom.

Do upowszechniania kultury sarmackiej przyczyniła się grupa ludzi, których w dzisiejszym języku można by nazwać intelektualistami. Za pośrednictwem kazań, sejmowych czy sejmikowych oracji, wykładów, określonych pism w znacznym stopniu przybliżali i promowali ideologię sarmatyzmu szerokim kręgom szlachty polskiej.

1.3. „Nowe” w upowszechnianiu kultury w oświeceniu

Społeczno-polityczne skutki panowania Rzeczypospolitej Szlacheckiej były katastrofalne, wielekroć opisywane w literaturze przedmiotu. Rozkład państwowości, osłabienie pozycji króla, wzrost znaczenia magnaterii prowadzącej własną politykę zagraniczną i wewnętrzną, anachronizm stosunków społeczno-ekonomicznych, pauperyzacja mieszczan i chłopów, ubożenie drobnej szlachty – to najczęściej podkreślane negatywne zjawiska epoki sarmatyzmu.

Badacze kultury na ogół zgodnie podkreślają, że kultura szlachecka baroku ulega na początku XVIII wieku degeneracji (por. Klimowicz, 1973), a w konsekwencji zespół jej cech zwany sarmatyzmem stał się przedmiotem ostrych ataków działaczy Oświecenia. W rezultacie sam termin sarmatyzm nabrał pejoratywnego znaczenia, ale ten typ kultury, którego emanacją są Nowe Ateny8 Benedykta Chmielowskiego, dominował zwłaszcza na prowincji do końca panowania Augusta II, a zdaniem M. Klimowicza jako nurt drugorzędny trwał jeszcze w całym okresie stanisławowskim.

Tak więc działacze oświeceniowi stanęli przed poważnym – w ich mniemaniu – zadaniem burzenia feudalnych mitów i przywilejów szlacheckich, uwolnienia człowieka spod dominacji autorytetu teologicznego, kształtowania kultu rozumu wyzwolonego ze scholastycznych dogmatów oraz upowszechniania opracowywanych zasad sprawiedliwego systemu społecznego.

W kulturze literackiej pojawiają się nowe wartości. W dzieła literackie wprowadzano nowe postacie rekrutujące się spośród mieszczaństwa, niemające charakteru jedynie marginesowego, ewentualnie komicznego, do tej pory przedstawiane jako niezdolne do przeżywania wielkich i szlachetnych uczuć. Zakwestionowano tym samym wzory kultury feudalnej, w której jedynie wyżej urodzony miał prawo egzystować jako bohater dzieł literackich. Działacze oświeceniowi atakowali również Kościół jako instytucję sprawującą – dzięki rozmaitym formom oddziaływania (system kultu, szkolnictwo) – kontrolę nad życiem kulturalnym i umysłowym społeczeństwa, co w dzisiejszym języku można określić symboliczną przemocą (Bourdieau, np. 1990).

Idee głoszone przez encyklopedystów francuskich zostały przyswojone przez polskich oświeconych przedstawicieli szlachty i magnaterii, którzy dzięki wykształceniu zdobytemu we Włoszech, Francji i Niemczech dostrzegli konieczność rozbudzenia umysłowego i kulturalnego w Polsce. Reformatorzy ci, w imieniu własnym czy też małej grupy „postępowców”, zaczęli się zmagać ze staropolską tradycją kulturalną i wychowawczą, co przychodziło im z wielkim trudem. Tradycyjnie bowiem myślący, nie bez racji, wyczuwali w nich zagrożenie dla ich dotychczasowych wzorów i wartości kulturowych Polski szlacheckiej.

W okresie oświecenia pojawiają się nowe, nieznane do tej pory formy upowszechniania kultury – czasopisma. Wprawdzie Oświecenie nie wykształciło jeszcze określonych idei upowszechniania kultury, ale starano się upowszechniać inne do tej pory niedostrzegane. Do nich należała przede wszystkim idea demokratyzacji społeczeństwa, dalej – zwrócenie uwagi na wartości kultury ludowej, następnie na rolę klas niższych w życiu społecznym.

Między innymi te właśnie idee propagowano na łamach czasopism, spośród których na uwagę zasługuje „Monitor”, jako czasopismo obozu królewskiego (pierwszy numer ukazał się w roku 1765), a przez trzy pierwsze lata organ obozu reform. Redaktorzy „Monitora” reagowali na głosy opinii publicznej i jednocześnie starali się wpływać na procesy zachodzące w życiu społecznym, politycznym i kulturalnym. W nowoczesnych – jak na owe czasy – formach publicystycznych (esej, felieton, artykuł, reportaż, list do redakcji i odpowiedź nań, portret, diariusz) krytykowali negatywne cechy wykreowanego przez siebie „JMć Pana Sarmackiego” – jego ciemnotę, zabobon, nietolerancję, pijaństwo, rozrzutność, zamknięcie na innowacje. Tej postaci przeciwstawiano i upowszechniano typ europejskiego szlachcica wyznającego poglądy oświeceniowe.

„Monitor” propagował również cnoty mieszczańskie (uczciwość, ocenę ludzi wedle nie urodzenia, ale zasług i pracy, użyteczność, a nie życie pasożytnicze), a także doktrynę fizjokratyzmu9, co nobilitowało chłopa i jego pracę. Wzywał do ulżenia doli chłopskiej i podejmował próbę ukazania jego cnót jako równych cnotom szlacheckim. Nawet w jednym z artykułów można było wyczytać myśl, że „pospólstwo ma więcej rozumu niż godnie urodzeni” („Monitor”, czerwiec, 1767).

„Monitor” był czasopismem obejmującym szeroką problematykę ekonomiczną, demograficzną, polityczną i kulturalną, w którym – jak pisze Mieczysław Klimowicz – „uderza zwłaszcza pasja krytyczna wobec sarmackiego stylu życia obok dość niesprecyzowanych i kompromisowych postulatów pozytywnych” (1973, s. 91). W tym względzie odbiegał od „Gazety Warszawskiej” ocenianej przez badaczy jako czasopismo konserwatywne i wrogie ideologii oświecenia, programowi reform, które było przede wszystkim adresowane do szlachty i wśród niej miało najwięcej czytelników.

W oświeceniu powstały jeszcze inne, nowe instytucje upowszechniania kultury – biblioteki. Pierwsza z nich, która w zamyśle miała stanowić ośrodek naukowy promieniujący na cały kraj, została założona przez braci Józefa i Andrzeja Załuskich. Otwierając bibliotekę w roku 1747, fundatorzy przewidywali założenie towarzystwa naukowego, które miałoby prowadzić działalność przy owej bibliotece i byłoby ważnym instrumentem w dziele reform państwa polskiego. Biblioteka ta w ówczesnym okresie była jedną z największych na świecie10.

Do upowszechniania kultury oświecenia przyczyniło się zreformowane szkolnictwo. Jak powszechnie wiadomo, szkolnictwo opanowane w całej Europie przez zakony przeżywało w pierwszej połowie XVIII wieku poważny kryzys ze względu na scholastyczną metodę nauczania11, a co za tym idzie – na niski poziom przedmiotów ścisłych. Konieczność reformy szkolnictwa postrzegana była zarówno w kręgach kościelnych, jak i wśród świeckich działaczy oświeceniowych. Stanisław Konarski – jeden z głównych reformatorów szkolnictwa polskiego – rozpoczął od założenia w roku 1740 w Warszawie elitarnej szkoły dla synów magnackich i bogatej szlachty pod nazwą Collegium Nobilium. Istotne było tu nie tyle samo założenie tej szkoły, ile opracowanie dla niej nowoczesnego programu nauczania. Konarski wprowadził naukę języków nowożytnych, a w starszych klasach język polski jako język wykładowy, w szkole tej nie korzystano z dawnych podręczników. Zasadniczym jednak celem reformy programowej była próba powiązania kształcenia z potrzebami życia publicznego i obywatelskiego wychowania.

Z jeszcze większym rozmachem reformę szkolnictwa w Polsce zaprojektowała Komisja Edukacji Narodowej, która powstała z inicjatywy króla Stanisława Augusta i działaczy oświeceniowych, jako pierwsza centralna władza oświatowa (1773). Komisja dysponowała sporym majątkiem pozostałym po zniesionym przez papieża Klemensa XIV zakonie jezuitów, który to majątek postanowiono przeznaczyć na cele edukacyjne, dlatego też reformatorzy mieli szansę przeobrażenia świadomości sarmackiego społeczeństwa i zaszczepienia mu ideałów oświeceniowych dzięki reformie edukacji. Świadomi tego byli członkowie Komisji Edukacji Narodowej – najwybitniejsi i najbardziej światli ludzie tamtej epoki. Jedno z zasadniczych zadań KEN (prócz reformy szkolnictwa), na które zwrócił uwagę M. Klimowicz, miało na celu: „pozostawiając szlachcie rolę kierowniczą i uprzywilejowaną zmieniać jej poglądy na istotę szlachectwa, wyposażyć ją w wartości postulowane przez etykę oświecenia” (1973, s. 108).

Komisja Edukacji Narodowej upowszechniała w polskim społeczeństwie idee Polaka – obywatela, ale jak podkreślają badacze, musiała pójść na kompromisy, ponieważ – zdaniem Stanisława Łempickiego – „sarmatyzm stanął ławą naprzeciw wykłuwającej się polskiej nowoczesności” (Łempicki, 1936, s. 18). Na wielu polach działacze Komisji musieli skapitulować. „Zwarty blok staroszlachecki widział w KEN tylko uzurpatorów, bojkotował jej szkoły i rozporządzenia, udaremniał reformy szkolnictwa ludowego” (tamże). Jednakże zasługi w postaci upowszechniania wychowania patriotycznego, przypomnienia obywatelowi jego obowiązków wobec państwa, podniesienia do cnoty poszanowania prawa, zaszczepienia dbałości o siłę i powagę Rzeczypospolitej były niewątpliwe. Zasługą było to, że – jak to pięknie ujął S. Łempicki – „obywatelowi kazano dla ojczyzny nie tylko umierać po rzymsku, ale umieć żyć i pracować dla niej po rzymsku” (1936, s. 19). Idee i pomysły KEN głęboko zapadły w świadomość oświeconych warstw społecznych, były zaś upowszechnianie w pierwszych latach w myśli oświatowej Księstwa Warszawskiego i Królestwa Kongresowego, jak również w Księstwie Poznańskim i Galicji.

Jeżeli chodzi o kulturę artystyczną, to oświecenie – prócz rozwijania tejże na dworach magnackich – przyniosło powstanie i rozwój sceny narodowej. Stały teatr narodowy powstał z inicjatywy Stanisława Augusta w roku 1765. Nowością w sztuce teatralnej było wprowadzenie do niej nurtu mieszczańskiego. Było to zgodne z ideologią oświecenia, aby wprowadzić na scenę postaci „stanu trzeciego”. W roku 1778 wystawiono na scenie narodowej pierwszą polską operę komiczną12. W teatrze narodowym wystawiano również tak zwane dramy mieszczańskie i opery komiczne, w których upowszechniano wartości moralne kultury ludowej.

Oświecenie przynosi powstanie, ale nie rozwój, przeszczepionej z Francji Ludwika XIV, nieznanej do tej pory instytucji, jaką był salon artystyczno-literacki. Janina Kamionka-Straszakowa pisze, że z tamtych lat wywodzi się styl życia towarzyskiego arystokracji, która odsuwając się coraz bardziej od spraw publicznych i politycznych, potrafiła sprawy zarówno błahe, jak i wielkie, stanowiące o losie państwa, zamknąć w salonowych dowcipach, epigramatach i śpiewkach. Tam właśnie zaczęto traktować życie jako barwny karnawał, nieustanną sjestę, ucztowanie połączone z wystawianiem oper, komedii, a taniec, gra, wdzięk, dobre ułożenie, galanteria, dar błyskotliwej konwersacji i umiejętności układania madrygałów – stawały się wartościami uznawanymi i realizowanymi (1967, s. 14). Mimo że świat salonów we Francji został zburzony podczas rewolucji, to jednak francuski model salonu upowszechnił się w całej Europie, również wśród polskiej burżuazji, o czym będę pisał w następnym rozdziale.

Stanisław August – wielki mecenas sztuki – pragnąc, aby jego dwór nie tylko nie ustępował, ale wręcz przewyższał inne europejskie dwory królewskie w dziedzinie kultury, postanowił zorganizować salon francuski na Zamku Królewskim. Niełatwo było jednak zmienić dwór polski na salon, od wieków bowiem były znane zebrania polityczne, naród żył życiem politycznym na dworach królów, biskupów, hetmanów, na których zdobywano ogładę obyczajową i dworską, ćwiczono się w wymowie, debatowano z powagą na tematy ważne dla Rzeczypospolitej. Stanisław August zapoczątkował zatem w 1770 roku, nierozerwalnie związane z jego imieniem, obiady czwartkowe, które były jednocześnie formą mecenatu królewskiego w dziedzinie literatury i sztuki. Jak pisze Marek Borucki – trudno jest określić datę precyzyjnie, należy ją jednak kojarzyć z powstaniem w tym czasie czasopisma „Zabawy Przyjemnie i Pożyteczne”, związanym ideowo z obiadami czwartkowymi (Borucki, 1984). Tak opowiada o nich Paul Casin:

Obiady czwartkowe był to rodzaj towarzyskiej akademii, klubu w stylu angielskim13, jako że król był zdecydowanym anglofilem. Początkowo odbywały się na Zamku Królewskim w Warszawie, potem w Pałacu Łazienkowskim. Dyskutowano tam o literaturze, o wytwornym języku, historii, archeologii; recytowano wiersze nierzadko libertyńskie (1983, s. 56)14.

W obiadach nie brały udziału kobiety, ponieważ na spotkaniach panowała swobodna, a czasami frywolna atmosfera. Niekiedy wierszyki, dowcipy i śpiewki biesiadne mogłyby ranić uszy nadobnych dam. W towarzystwie męskim zawsze uchodziły, a nawet – jak podaje M. Borucki – atrakcyjnym i oczekiwanym punktem programu stały się tak zwane wierszyki „desertowe”, które miały frywolną treść, więc nie czytano ich głośno, lecz przepisywano na kartkach i podkładano na stole pod serwetkami. Każdy je czytał sam, komentowano po sąsiedzku, a następnie wybuchały salwy śmiechu (s. 149). Stanisławowskie „czwartki” były zajęciami „przyjemnymi i pożytecznymi”. Przyjemne były dla króla i wszystkich, którzy mogli się popisywać, pożyteczne – ponieważ były klubem dyskusyjnym, szkołą dobrych manier, a przy okazji kuźnią nowych ustaw. W historii obiadów bywały okresy dobre i złe – chwile wzlotów twórczości i owocnych dysput, ale też okresy jałowe, a nawet przerwy. Kryzys obiadów nastąpił po roku 1780. Nie jest znana data ostatniego spotkania, ale odbyło się ono w ciągu trwania Sejmu Czteroletniego (1788–1792). Niezależnie od trudniejszych chwil to właśnie w obiadach czwartkowych należałoby doszukiwać się wzoru dla polskiej odmiany salonów literacko-artystycznych.

Można zatem powiedzieć, że w okresie oświecenia narodziły się nowe instytucje upowszechniania kultury. Powstała biblioteka narodowa, teatr narodowy, na dworze królewskim zapoczątkowany został pierwszy salon artystyczno-literacki. Czasopisma zaczęły wywierać duży wpływ na kształtowanie świadomości społecznej. Jednocześnie pojawiły się nowe idee. Jedna z nich głosiła, że dla dobra Rzeczypospolitej konieczne jest upowszechnianie nowego sposobu myślenia o relacji: wysoko urodzony Polak – państwo. Poddany krytyce – w rozmaitych formach: od poważnych rozpraw po utwory satyryczne – został przede wszystkim sarmatyzm jako konserwatywna ideologia i styl życia odróżniający na niekorzyść szlachcica polskiego od szlachcica europejskiego, który myśli i działa nowocześnie, z pożytkiem dla siebie i państwa. Kolejna idea została zaczerpnięta od fizjokratów: należy upowszechniać oświatę wśród ludu, czyli chłopstwa, od jej upowszechnienia bowiem zależy poziom życia nie tylko jego, ale całego narodu. Rozpoczęto również reformę szkolnictwa, tworząc jego bardzo nowoczesną koncepcję na skalę europejską, a utworzenie szkoły z oryginalnym programem – Collegium Nobilium – przeznaczonej dla ówczesnej elity postawiło Polskę w szeregu państw, które w tym czasie przodowały w kulturze europejskiej.

Warto zauważyć, że mieszczaństwo, mimo że zaczęło odgrywać ważną rolę w polityce, nie było adresatem propagatorów ideałów oświeceniowych ani też twórców kultury artystycznej tego okresu. Stało się tak prawdopodobnie dlatego, że – jak pisze Mieczysław Jerzy Adamczyk (2011):

Europa Środkowa nie wytworzyła silnego stanu trzeciego (...). Społeczeństwa te nie przeżyły rewolucji burżuazyjnej. Zmiany, jakie ona niosła ze sobą, były więc tam importowane z zewnątrz (np. łódzki ośrodek przemysłowy). Miały w związku z tym przez dłuższy czas charakter dwubiegunowy, tj. ziemiańsko-chłopski i mieszczański (s. 104).

W przeciwieństwie do chłopstwa mieszczaństwo było bardziej wykształcone, ale praca zawodowa nie pozwalała na to, by „nieść kaganek oświaty wśród ludu”. Nadto można przypuszczać, że nie miało jeszcze ukształtowanych potrzeb uczestniczenia w życiu artystycznym, a przede wszystkim mieszczanie nie dysponowali jeszcze takimi możliwościami finansowymi jak magnateria, aby być organizatorami aktywności kulturalnej.

Chłopstwo natomiast w dalszym ciągu trwało w przedpiśmiennej kulturze feudalnej, zaspokajając swe potrzeby kulturalne w kościele i karczmie, mimo głoszonych przez członków Komisji Edukacji Narodowej haseł o konieczności powszechnej oświaty ludowej.

Pytania i polecenia

Opisz, w jaki sposób upowszechniano kulturę w średniowieczu.

Scharakteryzuj instytucje upowszechniania kultury w dobie odrodzenia i baroku.

Omów nowe instytucje i nowe idee w dziedzinie upowszechniania kultury w oświeceniu.

ROZDZIAŁ 2

Upowszechnianie kultury po rewolucji przemysłowej

2.1. Życie kulturalne w epoce romantyzmu

Rozmaite formy upowszechniania kultury znane do połowy XIX wieku, ukształtowane w wiekach poprzednich przez Kościół oraz dwór królewski i dwory magnackie, były wytworem kultury feudalnej, w której komunikacja kulturowa odbywała się na poziomie kontaktów bezpośrednich, typu face to face. Te formy uczestnictwa w kulturze w reliktowej postaci przetrwały wieki, a nawet niektóre do czasów dzisiejszych – można je spotkać na przykład w kulturze ludowej.

Na skutek zmian społecznych, takich jak rodzenie się proletariatu, tworzenie klasy średniej, utrwalenie się nowej warstwy społecznej – inteligencji, ukształtowała się na ziemiach polskich nowa struktura społeczna, dodatkowo zróżnicowana warunkami politycznymi w poszczególnych zaborach. Brak jednolitego państwa spowodował, że dotychczasowe formy uczestnictwa w kulturze, realizowane na sejmikach, we dworach szlacheckich, zaczęły zanikać. Wspomniane wyżej przemiany społeczne oraz utrata państwowości przerwały ciągłość kultury szlacheckiej. Zróżnicowane warunki ekonomiczne życia chłopstwa i szlachty w poszczególnych zaborach, inna ideologia oraz wynikające z niej odmienne działania zaborców wobec Polaków były źródłem zróżnicowanych poglądów na temat roli kultury narodowej w społeczeństwie polskim i roli poszczególnych warstw czy klas w jej rozwijaniu.

Przedstawiciele nowej warstwy społecznej – burżuazji, kształcący się i bogacący, przemieszczali się nie tylko z miasta do miasta, ale również z kraju do kraju. Obserwowali przy tym rodzące się praktyki zinstytucjonalizowanego życia kulturalnego w innych krajach. Te praktyki były inspiracją i wyzwalały ambicje do podejmowania prób przeniesienia ich na grunt polski. Nadto bogate mieszczaństwo miało aspirować do realizowania wzorów życia kulturalnego nie tylko zamożnego ziemiaństwa, ale nawet magnaterii.

Nie można także zapominać o naturalnych procesach dyfuzji kulturowej polegającej na przenikaniu wybranych elementów kultury na skutek kontaktowania się ze sobą różnych grup społecznych, która w przypadku – szeroko rozumianej – rozwijającej się komunikacji zawsze zachodzi.

Bardzo atrakcyjny na ziemiach polskich okazał się ruch zarówno ideowy, jak i kulturalny młodego pokolenia – romantyzm, który w moim przekonaniu zasługuje w tym miejscu na szerszy opis.

Wychowanie Polaka – patrioty, gorącego miłośnika ojczyzny, oświeconego i pożytecznego obywatela, to wartości, które ostatecznie zostały przejęte w wieku XIX z tradycji Komisji Edukacji Narodowej. Pokolenia wychowane na tradycji oświeceniowej wzbogacone zostały ponadto o jeszcze jeden ważny element, jakim było marzenie o niepodległym bycie państwowym. Tak więc pojawiło się nowe wskazanie wychowawcze: „Polak, chociaż jest w niewoli, powinien być wychowywany na człowieka wolnego w duchu, tak jakby miał kiedyś żyć i działać w Polsce już wolnej” (Łempicki, 1936, s. 26).

Ten element niepodległościowy został wprowadzony do polskiego kanonu wychowawczego już pod koniec wieku XVIII, od upadku państwa, od Kościuszki i Legionów. Stał się motorem działań szczególnie młodzieży akademickiej, bodźcem do walki o lepszy świat, którego romantyczną wizję konstruowała sobie na podstawie metafor poetyckich, a entuzjazm czerpała z Ody do młodości.

Zrodził się więc nowy prąd literacko-artystyczny, który, jak pisze J. Kamionka-Straszakowa:

ogarnął znacznie szerszy niż sama literatura obszar społecznego działania, przeniknął do mentalności i obyczaju. W romantyzmie bowiem dokonała się zasadnicza przemiana funkcji literatury, która ponad zadania bezpośrednio dydaktyczne i cele wychowawcze postawiła sobie zadania kształtowania osobowości ludzkiej właśnie poprzez spotęgowaną „literackość” i szczególnie „awangardowe” środki artystyczne, jak użycie wielkiej metafory, symbolu, maski – i określenia postawy. Dlatego właśnie romantyzm mógł przeniknąć w sferę polityki, oficjalnych ideologii i życia codziennego (1974, s. 29–30).

Upowszechnianiem kultury w dobie romantyzmu w dalszym ciągu zajmuje się dwór, jako instytucja odziedziczona – mimo idei oświeceniowych – po kulturze feudalnej. Dwór królewski jednak, jak wspomniałem, w wieku XVIII przestał pełnić funkcje dominującego ośrodka upowszechniającego wartości kulturowe, czyniły to bowiem również dwory magnackie i szlacheckie.

Badacze kultury i obyczaju w Polsce podkreślają fakt, że dwory rangi dworu Czartoryskich stanowiące potęgę ekonomiczną, prawną, polityczną jednocześnie wykształcały styl życia kulturalnego. Było to życie wypełnione rytuałem i zabawą, życie naśladujące sztukę, steatralizowane i skonwencjonalizowane, biegnące w łańcuchu, niemal ciągu uroczystości – narodzin, chrzcin, zaręczyn, wesel, imienin, pogrzebów członków rodziny, bali, fet, spektakli teatralnych, koncertów, fajerwerków i iluminacji. To, co nowe w kulturze upowszechnianej na dworach w okresie romantyzmu, to komponowanie żywych obrazów przedstawiających sceny historyczne lub biblijne. Instytucja dworu arystokratycznego wraz z całą kulturą dworską zaczęła jednak z wolna podupadać, szczególnie po wojnach napoleońskich, ale dworki szlacheckie w dalszym ciągu nie przestawały być instytucjami upowszechniania kultury.

W romantyzmie upowszechniono wspomniany już wcześniej salon literacko-artystyczny.

Zapoczątkowane przez Stanisława Augusta spotkania towarzyskie podczas obiadów czwartkowych znalazły wielu naśladowców i kontynuowane były w wielu domach i pałacach, mimo krytycznej sytuacji politycznej państwa. Wbrew pozorom rozbicie porozbiorowe powodowało integrację narodu, a tym samym chęć intensywnego tworzenia i rozwoju kulturalnych stolic w poszczególnych zaborach. Dobitną ilustracją ogólnych tendencji rozwoju kultury na przełomie XVIII i XIX wieku była Warszawa. Podobny ruch umysłowy można było obserwować w Wilnie, nieco później w Krakowie i Poznaniu.

Właśnie na przełomie wieków powstały najważniejsze salony artystyczno-literackie: Antoniego Tyzenhauza na Litwie, Tadeusza Czackiego w Krzemieńcu, salony warszawskie u Stanisława Małachowskiego, hetmanowej Ogińskiej, księżnej Sanguszkowej, hrabiego Potockiego, Czartoryskich (Kamionka-Straszakowa, 1967, s. 60). Salony te (i inne) w owym czasie były naturalnym miejscem spotkań światowej elity arystokratycznej. Skupiały towarzystwo złożone z książąt, hrabiów, senatorów kasztelanów, wojewodów, marszałków. O ich „literackości” stanowił przedmiot zainteresowań (literatura, język, muzyka, teatr) oraz formy spędzania wolnego czasu (amatorskie przedstawienia sztuk teatralnych, opera, śpiewy, koncerty).

Na początku wieku XIX mamy do czynienia z różnicowaniem się salonów. Były więc salony kontynuujące tradycję dworsko-magnacką w domach Stanisława Potockiego, Ludwika Osińskiego, Wincentego Krasińskiego, ale pojawiły się także elementy demokratyzacji. I tak na przykład: salon Gutakowskich na Grzybowie gromadził inteligencję warszawską i starszyznę wojskową, Anna Nakwaska zapraszała do siebie prowincjonalne szlachcianki, które w jej salonie miały się uczyć form towarzyskich, u hrabiego Chodkiewicza gromadzili się literaci i aktorzy, u Mostowskich specjalizowano się w krytyce teatralnej, a u Rozalii Rzewuskiej odbywała się wymiana nowin i plotek ze świata kulturalnego. Z kolei w salonie Aleksandry Potockiej uprawiano kult tradycji historycznej, manifestowano patriotyzm, sprowadzony jednak, zdaniem J. Kamionki-Straszakowej, do strojnej maskarady, przebieranki i narodowej fety. Jak podaje autorka, właśnie w tym salonie skopiowano – na uroczystości z okazji imienin J. Niemcewicza – przyjęcie u króla Stanisława Augusta. Autorka tak opisuje to wydarzenie:

Stół królewski zastawiony był złocistymi, srebrnymi misami, pucharami, kubkami oraz chińską farfurą. W pośrodku, na wysokiej piramidzie z cukru, wznosił się orzeł biały misternej roboty (...). Cała służba ubrana była w kontusze królewskiej barwy. Uraczono gości rosołem z figaletami i pulpetami, barszczem z rurą, pasztetami, bażantami, pawiami, pieczenią z jeleni i łosiów, marcepanami, cukrami i konfektami (1967, s. 68).

Jak widać, opis ten wyraźnie oddaje styl i atmosferę oraz wielkopański charakter tych zebrań, na których literatura pełniła raczej funkcje dekoracyjno-rozrywkowe, chodziło bowiem głównie o kontynuowanie tradycji arystokratycznej i upowszechnianie tych wzorów i tych wartości, które stanowiły podstawowe komponenty kultury arystokratycznej.

W salonach tych przestrzegano rygorystycznie sztywnej etykiety człowieka dobrze wychowanego, dobre urodzenie było również w cenie. W XIX wieku w arystokratycznych salonach pod wpływem rozpowszechnienia się romantyzmu z jego ideami wykształcały się nowe wzory kulturowe – można zauważyć przejście od ceremonialnej sztuczności i pompatyczności do nowej konwencji: afektacji i tkliwości, zwrotu do „natury” i „prostoty” wieśniaczej, manifestowania wrażliwości i egzaltacji. Arystokratyczne damy, zgodnie z upowszechnionym wzorem kulturowym, nie poznały rzeczywistej pracy, ale mogły haftować, śpiewać, tańczyć, kwestować w kościołach i na loteriach na cele dobroczynne. Ich obowiązkiem było przede wszystkim uczestniczenie w konwersacji salonowej, w której niezbędna była znajomość poezji i umiejętność wierszowania (Kamionka-Straszakowa, 1967).

Po roku 1831 (upadek powstania listopadowego) rozpoczęła się nowa faza w dziejach salonu literacko-artystycznego. Mimo nawiązań do stylu arystokratycznego przybierał on oblicze inteligencko-mieszczańskie, co daje obraz zmiany stosunków społecznych i nowych dążeń wynikających z przejścia od racjonalizmu oświeceniowego do rewolucyjnego romantyzmu. Można było zauważyć różnicowanie się salonów ze względu na upowszechniane idee, bywalców i formy ich zachowań.

Janina Kamionka-Straszakowa, charakteryzując życie literackie w ówczesnym okresie, zwraca uwagę na to, że w odmianie salonu mieszczańskiego uczony, artysta, literat, dziennikarz stanowi nie tylko ozdobę, lecz „zmienił pozycję z dostarczyciela bezpłatnej rozrywki, i swego rodzaju trefnisia, na pełnoprawnego gościa” (1974, s. 49). Jest to obecnie salon inteligencji, zorientowany na upowszechnianie kultury artystycznej i kształtowanie zainteresowań intelektualnych, lansowanie nowych wzorów, jak na przykład prowadzenie konwersacji w języku polskim, w przeciwieństwie do salonów arystokratycznych, w których obowiązywał język francuski.

W salonach literacko-artystycznych kontynuowano dawne tradycje „żywych obrazów”, urządzano amatorskie przedstawienia i koncerty, ale ich treścią były nowe utwory literackie i artystyczne, w tych salonach bowiem dyskutowano i krytykowano najnowsze publikacje, kreowano modę literacką, ustalano hierarchię wartości artystycznej dzieł sztuki i ich autorów. W ten sposób salony niejednemu twórcy zastępowały studia uniwersyteckie, stwarzając dogodną trybunę do wymiany opinii i prezentacji własnej twórczości przed kompetentnym odbiorcą. Jednocześnie salon pełnił istotną funkcję promocyjną młodych twórców:

Tylko na tle społeczno-towarzyskiej i literackiej kultury salonów możliwy był awans literata z pozycji „chudopachołka”, jakim był do niedawna, do roli bożyszcza, na cześć którego urządzano specjalne uczty, bankiety, uroczystości (Kamionka-Straszakowa, 1974, s. 56).

Jednocześnie trzeba podkreślić, że uczestniczenie w życiu salonowym okupione było koniecznością podporządkowania się – zdaniem J. Kamionki-Straszakowej – „regułom estetyki romantycznej”, a zatem: „Kult artyzmu i talentu, pogoń za nowością i oryginalnością były już wyrazem przesycenia życia salonowego atmosferą romantyczną”, co pociągało za sobą określone oczekiwania i zachowania bywalców salonów. Bywalec taki:

był więc, a przynajmniej na taką pozował, jednostką nieprzeciętną, oryginalną, utalentowaną, jeśli można – natchnioną na zamówienie, improwizującą lub błyszczącą innym, doraźnie manifestowanym darem twórczym, musiał być oryginalny, głęboki, niesamowity, lotniejszy od innych, lub bardziej tajemniczy i nieprzenikniony (s. 56–57).

W ten oto sposób następowała kreacja ideału salonowego bycia i wzoru kulturowego romantycznego twórcy, natchnionego, utalentowanego, oszałamiającego geniusza.

W toku zmian społecznych w salonach artystyczno-literackich wykształciły się inne, upowszechniane wzory kulturowe, adekwatne do przełamujących się na płaszczyźnie życia codziennego barier społecznych w ramach klasy średniej. Pojawiły się wzory wyemancypowanych kobiet i wzory obyczajowe dorabiających się i awansujących warstw średnich wedle modelu franklinowskiego1, jako konkurencyjne do wspomnianych już arystokratycznych wzorów życia.

Jest rzeczą charakterystyczną, że w XIX-wiecznych salonach można było spotkać kilka innych wzorów zachowań, które dość jasno wyodrębniając się lub przenikając nawzajem, kreowały typy bywalców salonowych, a w niektórych kręgach społecznych funkcjonowały jako wzory osobowe. Jedne z nich były bardzo wyraziste, inne powstawały w wyniku łączenia elementów zarówno kultury szlacheckiej, jak i romantycznych wzorów wykreowanych na zachodzie Europy.

Bardzo wyraziste wzory osobowe opisuje cytowana już J. Kamionka-Straszakowa, rozpoczynając od charakterystyki dandysa – mężczyzny, gentlemana, który winien naśladować Anglików w stroju i upodobaniach. Miał znać kilka wyrazów angielskich, nosić brodę i faworyty, mieszkać w Hotelu Europejskim, znać Teatr Wielki i Dolinę Szwajcarską. Dandys w wydaniu warszawskim to człowiek niezdolny do samodzielnego myślenia, pozbawiony zmysłu ekonomicznego, obojętny wobec ideałów obywatelskich, narcystycznie zapatrzony w siebie. Do jego obowiązków należało zajmowanie loży w teatrach, bywanie na obiadach u Loursa2, urządzanie śniadań i podwieczorków dla przyjaciół, wręczanie damom upominków i bukietów, przejażdżki na spacer wagnerką3. Jak pisze autorka, dandys to człowiek realizujący własny indywidualizm doprowadzony do absurdu (1974, s. 124).

Ten wzór osobowy bywalca salonów nie odpowiadał wyznawcom nowego prądu umysłowego – nie zawierał bowiem nie tylko ideologii buntu, ale i innych, wspominanych już, ideałów romantycznych. Dlatego też – jakby na przeciwległym krańcu – pojawił się wzór bardziej odpowiadający romantycznej młodzieży akademickiej i przedstawicielom szlachty o poglądach radykalnych. Był to wzór spiskowca i rewolucjonisty, człowieka młodego, wprawdzie niewyćwiczonego w sztuce wojennej, ale gotowego oddać życie za wolność Ojczyzny, która dla niego była wartością z pogranicza wiary i mistyki, co wymaga konspiracji, przestrzegania tajemnicy. Wedle niego wolność Ojczyzny implikuje określone powinności. Dla niej człowiek winien nie tylko umieć dochować sekretów, ale również zdobyć wiedzę na temat historii narodu, umieć tę wiedzę upowszechniać nawet wśród włościan, przestrzegać innych przed niebezpieczeństwem, szerzyć idee rewolucji francuskiej, w więzieniu nie tracić męstwa, nie zdradzać współwyznawców, nawet podczas brutalnego śledztwa – taki ideał opisywano w literaturze romantycznej (przede wszystkim A. Mickiewicz i J. Słowacki). Wzór spiskowca i rewolucjonisty upowszechniany był już w szkołach, gdzie tworzono związki i stowarzyszenia młodzieżowe, w których idee romantyczne były bardzo żywe i widoczne w publikowanych odezwach. W przekonaniu członków tych stowarzyszeń romantyk to człowiek niepogodzony z otaczającym światem, który musi manifestować swoje poglądy nie tylko werbalnie, lecz także w czynnej walce.

Wzoru spiskowca nie akceptowała w pełni część tradycyjnej, szczególnie prowincjonalnej, szlachty, dla której bardziej odpowiedni był ideał rolnika-ziemianina, który żyje po pańsku, ucztuje przy okazji jarmarków (o których w dalszej części tego podrozdziału) i w gościnie na innych dworach. Czasami publikuje swoje utwory literackie, podejmuje jednak zajęcia „godne” szlachcica: rządcy, oficjalisty, leśniczego, a także lekarza, uczonego, literata. Rolnik-ziemianin to jednak przede wszystkim dobry gospodarz, pielęgnujący tradycje kultury szlacheckiej – stąd takie słowa-symbole, jak: pług, rola, szabla, dzielny rumak, kontusz, karabela, krzyże, proporce, blizny – ziemianin starał się, aby w jego przypadku owe symbole miały rzeczywiste desygnaty. Warto przy tym dodać, że w Panu Tadeuszu można odnaleźć takie słowa-klucze charakteryzujące kulturę szlachecką.

Jednocześnie obok tych wzorów osobowych w dobie romantyzmu pojawia się, jeszcze nieśmiało wychylając głowę z salonów mieszczańskich, odrębny – wspomniany już – franklinowski wzór osobowy człowieka zacnego, żyjącego w mieszczańskiej rodzinie.

Mierny stan, mały dochód i zależność ekonomiczna określały pułap jego aspiracji. Praca była jego hasłem programowym, gdyż służyła mu jako środek wydźwignięcia się, podobną wartość miało wykształcenie, a nawet „cnota” – zacność – oznaczająca wiele dość heterogenicznych przymiotów, takich jak religijność, pracowitość, bogobojność, skromność, oszczędność, czystość obyczajów prywatnych, poszanowanie dla władzy i dla przyjętych reguł współżycia społecznego, konformizm i zgoda na własny los – służyła jako legitymacja wysokiej wartości moralnej, mającej równoważyć brak zalety bogactwa i dobrego imienia (Kamionka-Straszakowa, 1974, s. 162).

Tym wzorem osobowym pogardzała zarówno arystokracja, jak i romantyczna młodzież, która z przekąsem lub pogardą mówiła o takich ludziach: „karierzyści”. Wynikało to prawdopodobnie stąd, że moc wzorotwórcza dworu magnackiego i szlacheckiego była o wiele silniejsza, a idee wyzwolenia narodowego spod panowania obcych władz były o wiele bardziej nośne emocjonalnie niż propagowana własna aktywność i praca jako czynnik zmieniający życie społeczne.

Przedstawiony tu skrótowo opis wzorów osobowych nie wyczerpuje ich pełnej listy, jaką można sporządzić analizując salonowe życie kulturalne. Znajduje się na niej jeszcze wzór cygana artystycznego, który z nędzy i ubóstwa uczynił manifest. Stan ten w jego przekonaniu był dowodem niezależności i tytułem do sławy. Cygan artystyczny prowokował alkoholizmem, ekscentrycznością, ekstrawagancją, purytanizmowi przeciwstawiał kult sztuki, niezależności – hasło swobody, realizowane w rozmaitości stroju i obyczaju.

Można przedstawiać próby kreowania wzorów osobowych kobiet – uczestniczek salonowych spotkań. Lwica salonowa, za którą uchodziła Zofia Węgierska, prowadząca swój salon w Krakowie, prowokowała swą powierzchownością, urągała opinii, nosząc krótkie włosy, które w dodatku przeczesywała na oczach wszystkich, w teatrze nosiła zielone lub niebieskie okulary i ubierała się zawsze na czarno (Kamionka-Straszakowa, 1974, s. 162). Edward Bogusławski przedstawiał lwice salonowe jako ekscentryczki, zepsute i rozwydrzone ladacznice (1847)4. Na koniec wspomnę o emancypantkach walczących o swoją niezależność i własną pozycję. Budziły one emocje zarówno pozytywnie, jak i negatywne – tym początkowo uległ między innymi Bolesław Prus, który zmienił jednak swoje zdanie, czego wyrazem jest poświęcenie emancypantkom sympatycznej powieści.

Salony mieszczańskie przez fakt, że kreowano w nich wzory kulturowe, w tym także wzory osobowe, przekształciły się z sal balowych w instytucje ułatwiające społeczną emancypację klasy średniej, a przez upowszechnianie przede wszystkim franklinowskich wzorów życia przyczyniły się do wypierania obyczajowego wzoru szlacheckiego, który na początku drugiej połowy XIX wielu powoli odchodził w zapomnienie.

Upowszechnianie takich wartości i takich wzorów kulturowych, które wykraczały poza te realizowane w salonach literacko-artystycznych bądź ze względu na swój radykalizm, bądź też na obyczajowe ekstrawagancje, było możliwe w redakcjach czasopism i kawiarniach. Okazuje się, że te ostatnie grupowały nieformalne zbiorowiska ludzi podobnie myślących, radykalnie przeciwstawiających się kultywowaniu tradycji szlacheckiej i upowszechnianiu tworzących się sposobów życia rodzącej się burżuazji. W kawiarniach spotykali się więc członkowie małych grup literackich, konspiracyjnych, studenckich, wymieniając opinie, nowiny, poglądy, a także podejmując decyzje o wydawaniu – jak się na ogół okazywało – efemerycznych czasopism. W nich to bowiem upowszechniano aktualności literackie, polityczne i kulturalne, publikowano odezwy i manifesty polityczne, „programy działalności”, utwory literackie, poetyckie, upowszechniano nowe inicjatywy społeczne i obyczajowe. Badacze epoki romantyzmu udowadniają tezę, że właśnie w tych nieformalnych i formalnych stowarzyszeniach społeczno-kulturalnych upowszechniano wartości kultury narodowej, a jednocześnie dzięki aktywnemu w nich uczestnictwu kształtowała się zawodowa już polska inteligencja: dziennikarze, poeci, publicyści, krytycy, filozofowie, politycy, kaznodzieje.

Opisywane do tej pory instytucje upowszechniania kultury w okresie romantyzmu obejmowały swym zasięgiem głównie arystokrację, mieszczaństwo i młodzież akademicką. Szlachta prowincjonalna, szaraczkowa, nie miała ani chęci, ani zbyt wielkich możliwości, aby uczestniczyć w owych salonach i realizować kreowane w nich wzory kulturowe. Do tego bowiem konieczny był majątek oraz czas wolny. W zasadzie ani jednego, ani drugiego ta drobna szlachta nie miała.

Kiedy Polska była krajem wolnym, oprócz takich form upowszechniania kultury szlacheckiej, znanych i kultywowanych od wieków, jak polowania, biesiadowanie w towarzystwie krewnych, znajomych i sąsiadów, były – jak już wspominałem – sejmiki, na których właśnie szlachta prowincjonalna manifestowała w określony sposób swoją aktywność kulturalną. Z chwilą zaniku sejmików ich funkcje przejęły kontrakty i jarmarki, czyli zjazdy w celu zawarcia różnych umów gospodarczych i transakcji handlowych (rodzaj giełdy na produkcję rolną). Organizowano je w wynajętych mieszkaniach. Spotkania zebranych nie ograniczały się jedynie do negocjacji handlowych. Każde większe miasto miało swoje jarmarki, w których uczestniczyła okoliczna szlachta i one to właśnie w XIX wieku stały się instytucją życia towarzyskiego i kulturalnego, miejscem zaspokajania potrzeb kulturalnych i intelektualnych drobnej szlachty. Podczas jarmarków handlowano nie tylko dobrami materialnymi, lecz także książką, nutami, obrazami, innymi przedmiotami użytku kulturalnego. Nadto jarmarki to nie tylko handel. Przy ich okazji miały miejsce dyskusje literackie, spory ideologiczne, poznawano kolegów po piórze, ziemian-literatów bowiem romantyzm rodził wielu. Na wspólnych spotkaniach odbywały się, jak pisze Henryk Ułaszyn: „narady z zakresu nauk i literatury, udzielano sobie wzajem nowinek europejskich, następnie szły tańce, amatorskie przedstawienia, czytanie ulotnych i poważniejszych prac literackich mających ogłosić się drukiem” (1900, s. 71). Był to więc rodzaj wieczorów literackich, podczas których stwarzano nieznanym autorom szansę wejścia w środowisko literackie, okazję do pierwszych publikacji utworów, oddania ich pod osąd publiczny ludzi nimi zainteresowanych i wysondowania opinii na temat danego utworu.

Jarmarki, kontrakty były instytucją bardziej otwartą niż salon arystokratyczny czy nawet mieszczański. Dawały one młodzieży szlacheckiej możliwość zetknięcia się nowymi wzorami kulturowymi lub utwierdzenia się w przekonaniu, że te, która ona realizuje, są również uznawane. Uczestnictwo w jarmarkach było szkołą ogłady i edukacji towarzyskiej drobnej szlachty oraz zaspokajało rozbudzone potrzeby kulturalne i intelektualne inteligencko-szlacheckich środowisk twórczych. Badacze problemu podkreślają, że na przykładzie owych jarmarków i kontraktów można obserwować moment przełomowy:

moment wyrastania ambicji kulturalnych szlachty ponad granice parafii i zaścianka, pretendowania do odegrania, tym razem na płaszczyźnie kulturalnej, roli ogólnonarodowej, moment przekształcania się szlachcica w inteligenta, ziemianina w literata (Kamionka-Straszakowa, 1974, s. 95).

Zaprezentowane instytucje upowszechniania kultury w dobie romantyzmu w bardzo małym stopniu przenikały do tak zwanego ludu, zwłaszcza że skupiające się w nich warstwy wyższe i średnie niezbyt interesowały się ludem. Pierwotny zachwyt nad prostotą jego życia wśród młodzieży romantycznej dosyć szybko minął.

Nie znalazłem wyraźnie sprecyzowanych idei upowszechniania kultury wśród ludu, a jedynie pewne sugestie, w jakim zakresie ów lud należy

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej.

ROZDZIAŁ 3

Koncepcje upowszechniania kultury w okresie międzywojennym

Dostępne w wersji pełnej.

ROZDZIAŁ 4

Instytucje upowszechniania oświaty i kultury w okresie międzywojennym

Dostępne w wersji pełnej.

ROZDZIAŁ 5

Kolektywizm naczelną ideą upowszechniania kultury w PRL

Dostępne w wersji pełnej.

ROZDZIAŁ 6

Instytucje upowszechniania kultury w PRL

Dostępne w wersji pełnej.

ROZDZIAŁ 7

Koncepcje ruchu amatorskiego w kolektywistyczno-modernistycznym modelu upowszechniania kultury

Dostępne w wersji pełnej.

ROZDZIAŁ 8

Wzory uczestnictwa w kulturze PRL

Dostępne w wersji pełnej.

CZĘŚĆ II

Między kolektywizmem a indywidualizmem, czyli o animacji kulturalnej

Dostępne w wersji pełnej.

ROZDZIAŁ 9

Koncepcja animacji kultury

Dostępne w wersji pełnej.

ROZDZIAŁ 10

Wokół animatora

Dostępne w wersji pełnej.

ROZDZIAŁ 11

Rozczarowanie animacją kulturalną

Dostępne w wersji pełnej.

CZĘŚĆ III

Supermarket kultury w dobie dominującej idei komercjalizmu i indywidualizmu

Dostępne w wersji pełnej.

ROZDZIAŁ 12

Idea liberalizmu u podłoża „supermarketu kultury”

Dostępne w wersji pełnej.

Idee „naprawy” aktywności kulturalnej Polaków – pierwsze „stoisko” w supermarkecie kultury

Dostępne w wersji pełnej.

ROZDZIAŁ 13

Idee (koncepcje) edukacji kulturalnej

Sylwia Słowińska

Dostępne w wersji pełnej.

ROZDZIAŁ 14

Antropologiczno-kulturoznawcza idea (koncepcja) animacji kulturalnej

Dostępne w wersji pełnej.

ROZDZIAŁ 15

Pedagogika kultury

Dostępne w wersji pełnej.

Instytucjonalne oferty uczestnictwa w kulturze – drugie „stoisko” w supermarkecie kultury

Dostępne w wersji pełnej.

ROZDZIAŁ 16

Domy kultury – tradycja i nowoczesność?

Dostępne w wersji pełnej.

ROZDZIAŁ 17

Ośrodek kultury „do wynajęcia” – impresariat

Dostępne w wersji pełnej.

ROZDZIAŁ 18

Instytucjonalne oferty aktywności kulturalnej „dla wyklucz(a)onych”

Dostępne w wersji pełnej.

„Niszowe” formy aktywności kulturalnej – trzecie „stoisko” w supermarkecie kultury

Dostępne w wersji pełnej.

ROZDZIAŁ 19

Inspiracje: artystyczna i edukacyjna

Dostępne w wersji pełnej.

ROZDZIAŁ 20

Aktualne wzory aktywności kulturalnej Polaków w supermarkecie kultury

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Upowszechnianie Animacja Komercjalizacja kultury