Rozmowa ze zwierzętami

Rozmowa ze zwierzętami

Autorzy: Karsten Brensing

Wydawnictwo: Amber

Kategorie: Popularnonaukowe

Typ: e-book

Formaty: EPUB MOBI

cena od: 31.34 zł

Karsten Brensing, biolog morski i doktor etologii, w Misterium życia zwierząt pokazał zadziwiające bogactwo przeżyć i emocji zwierząt –  niewiarygodne praktyki seksualne, imprezowanie, myślenie abstrakcyjne, uczucia i marzenia.
W tej książce przedstawia komunikację zwierząt i ludzi, i interpretuje ją na nowo z perspektywy najnowszych badań naukowych - od próby nauczenia delfinów angielskiego, przez konwersację z szympansami, po logiczne dialogi z papugami używającymi 200 słów.
Komunikacja pomiędzy zwierzętami jest powszechnym zjawiskiem i to często w zaskakująco rozwiniętej formie – poczynając od pewnych gatunków bakterii, które porozumiewają się między sobą, przez wspólne „rozmowy” niektórych insektów, a kończąc na delfinach stosujących skomplikowaną gramatykę i sikorkach mówiących całymi zdaniami.
Czy jednak możliwa jest komunikacja pomiędzy zwierzętami a ludźmi?
„Czy potrafimy rozmawiać ze zwierzętami?”
„Czy istnieje jakiś uniwersalny kod porozumiewania się albo wręcz aplikacja na telefon z funkcją tłumaczenia?”
„Czy możemy nauczyć zwierzęta mówić?”

Karsten Brensing odpowiada na te pytania. Na podstawie niezliczonych przykładów ukazuje szerokie spektrum ludzkich relacji ze zwierzętami, i wyjaśnia zachowania jednych i drugich, obalając wiele mitów.
„Dla większości z nas zwierzęta są jak tajemna księga. Tę księgę właśnie otwieramy.”
Po jej przeczytaniu będziemy lepiej rozumieć zwierzęta, a jeżeli będziemy się lepiej komunikować, będziemy przez nie lepiej zrozumiani.

Redaktor prowadząca

Małgorzata Cebo-Foniok

Konsultacja naukowa

doktor nauk przyrodniczych Mikołaj Golachowski

Redakcja stylistyczna

Ryszard Turczyn

Korekta

Barbara Cywińska

Halina Lisińska

Hanna Lachowska

Projekt graficzny okładki

Małgorzata Cebo-Foniok na podstanie projektu zero-media.net, München

Zdjęcie na okładce

© Getty Images/Gallo Images Poland

Zdjęcie autora

© Milena Schlöster

Tytuł oryginału

Die Sprache der Tiere. Wie wir einander besser verstehen

Karsten Brensing: DIE SPRACHE DER TIERE.

Wie wir einander besser verstehen

Copyright © Aufbau Verlag GmbH Co. KG, Berlin 2018

All rights reserved.

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Żadna część tej publikacji nie może być reprodukowana

ani przekazywana w jakiejkolwiek formie zapisu

bez zgody właściciela praw autorskich.

For the Polish edition

Copyright © 2018 by Wydawnictwo Amber Sp. z o.o.

ISBN 978-83-241-6924-5

Warszawa 2018. Wydanie I

Wydawnictwo AMBER Sp. z o.o.

02-954 Warszawa, ul. Królowej Marysieńki 58

www.wydawnictwoamber.pl

Konwersja do wydania elektronicznego

P.U. OPCJA

I.

CZY POTRAFIMY ZROZUMIEĆ ZWIERZĘTA?

Prawdopodobnie znacie wiele osób, które rozmawiają ze zwierzętami. Ja też to robię. Ale ile jest w tym prawdziwej komunikacji? Czy przypadkiem nie rozmijamy się w niej? A może rzeczywiście potrafimy rozmawiać ze zwierzętami? Czy istnieje jakiś uniwersalny system porozumiewania się albo wręcz aplikacja na telefon z funkcją tłumaczenia?

W rzeczywistości dzielimy z większością małp człekokształtnych wspólny zestaw gestów, a odkąd wiemy, że sikorki rozmawiają całymi zdaniami, delfiny sprawnie posługują się skomplikowaną gramatyką, a niektóre gatunki zwierząt dysponują zasobem 300 i więcej słów, niemal wszystko wydaje się możliwe. Potrafimy nawet rozpoznać po dźwięku kumkania żaby, jak się czuje.

Każda forma komunikacji zależy od kontekstu. Kiedy spotkam w lesie dzika, będę się z nim inaczej porozumiewał niż z kotem, którego trzymam na kolanach, a ludzie w Indiach inaczej komunikują się z krową, którą uważają za święte zwierzę niż europejski hodowca ze swoim bydłem w oborze. Ta książka ukazuje szerokie spektrum ludzkich relacji ze zwierzętami i objaśnia zachowania obu stron tej interakcji. Na podstawie niezliczonych przykładów pokażemy zachowania i komunikację zwierząt i ludzi oraz zinterpretujemy ją na nowo z punktu widzenia aktualnych badań naukowych. Ważnym przy tym narzędziem jest antropomorfizacja zwierząt. Dowiecie się, drodzy Czytelnicy, kiedy i w jakim zakresie możemy antropomorfizować zwierzęta i gdzie są granice tego procesu.

Dla większości ludzi zwierzęta są niczym tajemna księga. Tę księgę właśnie za chwilę otworzymy. Nie chodzi w niej o nas, ludzi, ani o nasze korzyści bądź ich utratę. Nie chodzi również o opisywanie zachowań zwierząt pomiędzy sobą, mimo że często przytaczamy je w celu wyjaśnienia pewnych zagadnień. Każdy czytelnik, który ma nadzieję poznać nowe sztuczki przydatne w tresurze bądź treningu, z pewnością będzie rozczarowany. Po lekturze tej książki będziecie natomiast lepiej rozumieć zwierzęta, a jeżeli będziecie się lepiej wyrażać, zostaniecie też lepiej zrozumiani. Czasy sterowanych instynktem biologicznych robotów i uczłowieczanych na siłę zwierzęcych klaunów minęły. Nadszedł czas uczciwego współistnienia. Dlaczego? Ponieważ dzisiaj potrafimy się nawzajem lepiej zrozumieć.

Mając powyższe na uwadze, idę śladem liczących sobie już 150 lat słów Emila Adolfa Roßmäßlera i tak jak on powierzył lasy ochronie wiedzy nas wszystkich, tak ja czynię to niniejszym w odniesieniu do zwierząt.1

II

POSZUKIWANIE UNIWERSALNEGO PROGRAMU DO TŁUMACZEŃ

Jeszcze niedawno poszukiwanie uniwersalnego programu do tłumaczeń zostałoby wyśmiane jako ezoteryczne lub romantyczne bzdury. Jak miałby istnieć program do tłumaczeń, skoro u zwierząt nie ma czego tłumaczyć? Mimo to nawet Darwin już przed 150 laty spekulował na temat uniwersalnego kodu porozumiewania się pomiędzy ludźmi i zwierzętami.2

Oczywiście mógłbym wam niejedno opowiedzieć, ale zamiast tego wolę was porwać do fascynującego eksperymentu: wyobraźcie sobie, że siedzicie zrelaksowani w małym pomieszczeniu i słuchacie dźwięków dobiegających ze słuchawek. Aby powoli uruchomić wasz wewnętrzny program do tłumaczeń, słuchacie dźwięków o różnej intensywności, wydawanych przez niemowlęta – od beztroskiego gaworzenia po pełen paniki wrzask. Na stojącym przed wami monitorze czytacie instrukcje. Zaczynamy. Przygotujcie się na 180 różnych sygnałów dźwiękowych. W przypadkowej kolejności usłyszycie dwa dźwięki pochodzące od tego samego zwierzęcia i musicie zdecydować, który dźwięk jest waszym zdaniem bardziej intensywny i odzwierciedla większe emocje.

Czy kiedykolwiek przypuszczalibyście, że z 90-procentową pewnością potraficie określić, czy żaba albo panda jest czymś przejęta, czy nie? Mimo że żyję w przekonaniu, iż obcuję z naturą, mając oczy i uszy szeroko otwarte, nigdy nie przyszłoby mi na myśl, że będę potrafił określić stan emocjonalny żaby na podstawie jej kumkania. A jednak jest to możliwe. Podczas badania 75 studentów z różnych krajów dostało zadanie, aby na podstawie słyszanych dźwięków określić stan emocjonalny świń, makaków berberyjskich, słoni, pand, żab, aligatorów, kruków, sikorek i ludzi mówiących po tamilsku (jeden z języków w Indiach). I oto co się stało: dźwięki, których źródłem byli Tamilowie oraz pandy i żaby zostały z 90-procentową trafnością właściwie zaklasyfikowane. Najsłabiej wypadło zrozumienie świń, kruków i makaków, ale i w tym przypadku trafność wynosiła ponad 60 procent.3

Badanie zostało opracowane przez 10 uznanych naukowców z całego świata, w tym niemieckiego biopsychologa Onura Güntürküna, a następnie opublikowane w renomowanym czasopiśmie naukowym. Podczas badania neurologicznego udało się nawet wskazać, które obszary mózgu są aktywne podczas wykonywania porównywalnych zadań.4

Jednak wymiar opisanego eksperymentu jest znacznie szerszy i chciałbym w tym miejscu uchylić rąbka tajemnicy. Przed kilku laty miałem przyjemność wziąć udział w talk-show Bettiny Tietjen i Eckarta von Hirschhausena, w którym poznałem skrzypka Davida Garretta. Chętnie słucham muzyki, nie mając przy tym żadnej wiedzy muzycznej, więc postanowiłem wykorzystać okazję i zapytać pana Garretta, dlaczego muzyka porusza w nas tak różne uczucia i dlaczego wszyscy ludzie rozumieją język muzyki. Jego odpowiedź mnie wówczas nie zadowoliła i nawet jej już nie pamiętam, ale za kulisami Eckart von Hirschhausen powiedział mi, że są badania, które dowodzą, że już w prehistorycznych czasach dzieci usypiano, nucąc im kołysanki. To było przekonywające, ale moje pytanie cały czas pozostawało bez odpowiedzi.

Może domyślacie się już, co teraz będzie. Otóż w ramach analizy, której poddano 104 badania dotyczące emocjonalnych aspektów języka i 41 badań na temat percepcji muzyki, dowiedziono, że leżące u podłoża obu procesów mechanizmy są porównywalne.5 Fakt, że potrafimy właściwie przyporządkować pod względem emocjonalnym zarówno zwierzęce, jak i ludzkie dźwięki oraz że potrafimy właściwie odczytywać emocje, jakie niesie ze sobą muzyka, prowadzi do wniosku, że wszyscy podobnie czujemy, w podobny sposób wyrażamy uczucia i jesteśmy w stanie właściwie porozumiewać się w wymiarze emocjonalnym. Wszyscy mamy te same korzenie ewolucyjne. Ale to jeszcze nie koniec zaskakujących wniosków. Pod pewnymi względami jest całkiem prawdopodobne, że również zwierzęta rozumieją język muzyki. Przyjrzyjcie się tylko tańczącym zwierzętom.6 Powrócimy do tego tematu w rozdziale Mowa oparta na dźwiękach albo które zwierzęta potrafią mówić.

Nie wolno nam jednak popełnić błędu i postrzegać tańczącego niedźwiedzia, który jest częstym bohaterem piosenek dla dzieci, jako prawdziwego tancerza. W rzeczywistości wpojono mu tańczenie w wyjątkowo okrutny sposób. Otóż podczas tresury stawiano go na gorącej metalowej płycie, grając jednocześnie muzykę. Ponieważ metal parzył jego łapy, podnosił je na zmianę, tak jak my robimy to z gorącym kartoflem czy jajkiem, które przerzucamy z ręki do ręki. W przypadku niedźwiedzia czynność ta była warunkowana muzyką. Wskutek tego później oczom widzów ukazywało się zwierzę, które na dźwięk muzyki zaczynało tańczyć. Jest to jeden ze smutnych przykładów na to, jak często źle interpretujemy zachowanie zwierząt. Komu pojęcie warunkowania jeszcze nic nie mówi, tego proszę o chwilę cierpliwości, aż dojdziemy do rozdziału Nasz stary obraz zwierząt.

W przeszłości nauczyliśmy się, że nie możemy przypisywać zachowaniom zwierząt ludzkich uczuć czy myśli. Ale dokładnie to właśnie robili uczestnicy wspomnianego eksperymentu z określaniem różnych poziomów emocji na podstawie wydawanych przez zwierzęta dźwięków. Wczuwali się w słyszane dźwięki i mieli prawidłowe skojarzenia. Zastanawiamy się, dlaczego określona muzyka wywołuje określone emocje, a przecież łatwo można to wyjaśnić, zakładając, że mamy wspólną interpretację emocjonalną, która wykształciła się w nas na drodze ewolucji.

Istnieje również wiele badań z dziedziny porównawczej biologii behawioralnej, w których zwierzęta wypadają tak samo dobrze jak ludzie. Logiczne myślenie pozostaje logicznym myśleniem, niezależnie od tego, kto myśli. Moim zdaniem zakazu antropomorfizacji nie da się dzisiaj obronić. Wręcz przeciwnie – jeżeli chcemy zrozumieć zwierzęta, musimy rozpoznać i wykorzystać to, co nas łączy.

Zanim jednak zaczniemy w kolejnej części prawidłowo antropomorfizować zwierzęta, przyjrzyjmy się najpierw, czym jest komunikacja i czy przypadkiem zwierzęta nie posługują się jakimś językiem.

1. Czym jest komunikacja?

Wczoraj wieczorem nakrzyczałem na swoje dzieci. Był piękny dzień, odwiedzili nas znajomi i przepadła popołudniowa drzemka. W związku z tym moi obaj mali synowie byli zmęczeni i zaczęli dokazywać, doprowadzając swojego ojca do granic wytrzymałości. Ja również miałem za sobą przyjemny, ale jednocześnie bardzo męczący dzień. I w ramach podziękowania za wszystkie moje wysiłki dzieci denerwowały mnie teraz i prowokowały. Ponieważ jestem zupełnie normalnym ojcem, podniosłem głos. A ponieważ nie robię tego na co dzień, moje polecenie zostało tym razem natychmiast przyjęte do wiadomości. Nie wypowiadając żadnych dodatkowych słów, wzmocniłem znaczenie przekazu jego głośnością. Ale czy można sobie wyobrazić, żeby coś takiego potrafiły również bakterie?

Bakterie żyją jako jednokomórkowce, nawet jeśli łączą się, kiedy to tylko możliwe, w kolonie albo w tzw. film bakteryjny. Z tego, co mi wiadomo, istnieje tylko jeden rodzaj bakterii, który odstaje od tego wzorca. Chodzi tutaj o przedstawiciela z grupy bakterii śluzowych, Myxococcus xanthus, którego poszczególne osobniki przejmują określone zadania. Można by było nawet zaryzykować stwierdzenie, że tworzą wielokomórkowy organizm, ponieważ w momencie, gdy tworzą tzw. ciała owocowe, działają niczym jeden organizm.7 W zasadzie takie istoty żywe stoją u zarania rozwoju organizmów wielokomórkowych. Ale taka forma życia wymaga koordynacji, a ta byłaby niemożliwa bez choćby minimalnej komunikacji. U Myxococcus xanthus jest ona rozwinięta do tego stopnia, że poprzez rodzaj „chemicznego głosowania” większość decyduje, kto musi się poświęcić dla dobra ogółu i popełnić samobójstwo lub przekształcić się w zarodnik, by przetrwać dalej w takiej formie.

W toku ewolucji bakterie te musiały wykształcić receptory (molekuły odbierające substancje semiochemiczne), które zależnie od koncentracji wywołują określone reakcje. W centrum nowego organizmu stężenie substancji semiochemicznych jest siłą rzeczy większe niż na jego krawędziach i tym samym bakterie, które znajdują się bliżej centrum, mogą zaliczać się do szczęśliwców, pozostałe zaś muszą się poświęcać.

Substancją semiochemiczną w moim przypadku były wypowiedziane słowa, za pomocą których posłałem dzieci do łóżek, a odpowiednikiem chemicznej koncentracji – głośność, z którą je wypowiedziałem. W obu przypadkach komunikacja nastąpiła w odmienny sposób.

Komunikacja z punktu widzenia biologii, inaczej niż w przypadku nauki o komunikacji międzyludzkiej, jest czymś bardzo prostym. Gdy tylko występuje sygnał, medium przekaźnikowe i odbiorca, który potrafi sygnał rozszyfrować, mówimy o komunikacji. Niektórzy naukowcy wymagają jeszcze sygnału zwrotnego, żeby można było mówić o bilateralnej wymianie informacji. Gdyby jednak trzymać się tej definicji, to jako autor tej książki w tym momencie bym się z wami w ogóle nie komunikował – a taka myśl nie bardzo mi się podoba.

Sygnały oraz służące do ich przekazywania kanały mogą być tak różne, jak różni są nadawcy i odbiorcy. W angielskiej Wikipedii pod hasłem animal communication wymienione są następujące zmysły: wzrok, słuch, chemoreceptory (węch, smak), czucie, odbieranie wibracji, temperatury i napięcia elektrycznego. Na wszystkich tych płaszczyznach mogą być wymieniane informacje, a my ludzie możemy w większości przypadków brać w tej wymianie udział. Chociaż wykorzystanie do komunikacji różnic temperatur (węże, nietoperze wampiry) czy napięcia elektrycznego (niektóre gatunki ryb i pszczoły) przyszło by nam raczej z trudem, to już wibracje, którymi posługują się słonie do porozumiewania się na duże odległości, potrafimy równie dobrze wytwarzać, w prosty sposób szurając stopami o szorstkie podłoże. Siedząc na przykład na tarasie nad oszkloną werandą, mogę wytwarzać stopami niesłyszalne wibracje, które odbierane są pode mną.

Zasadniczo – i to jest ważny wniosek – możemy z większością zwierząt świetnie się komunikować. Problem tkwi tylko w tym, że nie wiemy jak. Odbieramy co prawda ich sygnały, ale czy potrafimy je też odszyfrować? A jeśli je właściwie odkodujemy, to czy będziemy potrafili zrozumieć zwierzęta?

Filozof Ludwig Wittgenstein miał co do tego wątpliwości: „Gdyby lew umiał mówić, nie potrafilibyśmy go zrozumieć”.8 To stwierdzenie z jego późnego dzieła Dociekania filozoficzne, opublikowanego już po śmierci autora, jest często cytowane i wskazuje na szerszy problem. Nawet gdyby zamachowiec samobójca potrafił precyzyjnym i zrozumiałym dla mnie językiem powiedzieć mi, dlaczego w imię Allaha czy innego boga wysadza w powietrze siebie i innych, i tak bym go nie zrozumiał.

Kolejna i bardziej zasadnicza przeszkoda, dzisiaj już nie ma racji bytu. Przed niespełna 100 laty kolejny filozof, Martin Heidegger, obstawał przy istnieniu przepaści pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem, która jest nie do pokonania.9 Jest to o tyle zdumiewające, że Heidegger w swoim najważniejszym dziele Bycie i czas przedstawia sposób myślenia, który jest nam dzisiaj bliski. Mówi na przykład o egzystencjaliach w ten sam sposób, w jaki ja w tej książce mówię o umiejętnościach poznawczych, i wychodzi z założenia, że całość ludzkiej egzystencji wynika z jej poszczególnych elementów. Dlaczego jego punkt widzenia jest dzisiaj nie do obrony, dowiecie się z rozdziału Musimy zantropomorfizować zwierzęta!

Temat komunikacji może być nie wiadomo jak złożony, ale gdy zawęzimy go do prostych i bliskich nam aspektów życia, to okaże się, że możemy z powodzeniem komunikować się ze zwierzętami, a nawet zbudować z nimi bliską społeczną więź. Komu to wystarczy, ten będzie czerpał dużo przyjemności z kolejnych rozdziałów.

2. Komunikacja niewerbalna

Mianem komunikacji niewerbalnej określa się w zasadzie każdy rodzaj interakcji, który nie ma nic wspólnego z językiem. Chociaż w tytule książki obiecałem przybliżyć wam język zwierząt i rozmowę z nimi, to jednak nie chciałbym całkowicie pominąć komunikacji pozajęzykowej.

Bez wątpienia ta forma komunikacji jest dużo starsza niż mowa, stąd też jest z jednej strony prosta, ale z drugiej strony może być również niesłychanie złożona. Stosunkowo łatwo można na przykład odczytać pewne rzeczy z mowy ciała ludzi lub zwierząt. Psycholodzy i behawioryści odkrywają z radością kolejne przekazy, wyrażane poprzez układ ciała lub ruch, które pośrednio wiążą się z aktywną komunikacją. Dotyczy to często nieświadomych zachowań, przy czym nie ma znaczenia, czy odnosi się to do ludzi, czy do zwierząt.

Prawdziwa komunikacja staje się trochę bardziej skomplikowana, kiedy jednostka dąży do tego, aby jej przekaz został zrozumiany. To brzmi co prawda logicznie, ale jest czymś zupełnie innym niż interpretacja postawy lub określonego ruchu. Musimy zdawać sobie sprawę z jednego: każdy sygnał jest tylko tyle wart, na ile może być jednoznacznie zinterpretowany. Chodzi o to, aby go tak zakodować, żeby jego sens nie budził wątpliwości. W trakcie ewolucji grupa zwierząt nie wymyślała sobie jakichś kodów i nie decydowała wspólnie, w jakich sytuacjach je stosować. Określone kody wykształcały się przez miliony lat. Tylko jak sobie to wyobrazić?

Być może zdarzyło wam się już kiedyś karmić zwierzę, które was nie znało. Każde źródło pożywienia jest niewątpliwie bardzo atrakcyjne i większość zwierząt nie może oprzeć się, żeby z niego skorzystać. W opozycji do tego jest strach przed karmiącym i potencjalnie groźnym człowiekiem. Wiele zwierząt robi wtedy coś zgoła komicznego, skręcając głowę w stronę źródła pożywienia i jednocześnie ustawiając gotowe do ucieczki nogi w drugą stronę. Dla stojącego z boku obserwatora wygląda to śmiesznie, ponieważ jasne jest, że takie zachowanie nie ma sensu. Biedne zwierzę tkwi praktycznie między młotem a kowadłem swoich wzajemnie wykluczających się motywacji. W biologii behawioralnej mówi się o tzw. reakcjach przerzutowych i wcześniej widziano u podłoża tych reakcji działanie dwóch przeciwstawnych instynktów. Działania te są z pozoru całkowicie pozbawione logiki, mają jednak ogromną wartość jako jednoznaczny przekaz. Na przykład taniec godowy wielu gatunków ptaków składa się częściowo z reakcji przerzutowych, które w tym kontekście sygnalizują jasno staranie się o partnerkę.

Inną postacią jednoznacznego przekazu jest taniec pszczół miodnych, będący jedną z najbardziej abstrakcyjnych form komunikacji. Istnieją dwa różne tańce. Podczas tzw. tańca okrągłego pozostałe pszczoły są jedynie informowane o tym, że źródło pożywienia znajduje się w bliskiej odległości od ula. Z kolei pszczoły, które taniec ma zmotywować do podjęcia samodzielnych poszukiwań pożywienia, mogą dodatkowo poczuć i posmakować skarbów zebranych przez tańczące pszczoły, aby w ten sposób otrzymać bodziec do własnych poszukiwań.

Druga forma tańca jest niesłychanie skomplikowana, ponieważ przekazuje informację nie tylko o rodzaju pożywienia, lecz również o jego dość precyzyjnie określonym położeniu. Podawane są przy tym kierunek i odległość. Już sam przekaz dotyczący kierunku jest małym cudem. Pszczoły orientują się w terenie według położenia słońca. Dzięki umiejętności odbierania spolaryzowanego światła widzą słońce również przy zachmurzonym niebie. Taniec jednak odbywa się w ciemnym pomieszczeniu i do tego w pionie, a nie w poziomie. Pszczoły w mistrzowski sposób zastępują słońce siłą ciążenia. Ruch w tańcu pionowo ku górze oznacza kierunek lotu bezpośrednio w stronę słońca. Jeżeli jednak odchylenie od osi pionowej w tańcu wyniesie np. 10 stopni w prawo, wówczas oznacza to, że pożywienie znajduje się w kierunku 10 stopni na prawo od linii łączącej ul ze słońcem. Ale nie dość tego. Podczas tańca odwłok pszczoły wibruje na boki w jedną i w drugą stronę. Im więcej tego ruchu i im dłużej trwa taniec w danym kierunku, tym dalej znajduje się pożywienie.10 Niedawno odkryto jeszcze jeden mechanizm.

Podczas lotu ruch skrzydeł wywołuje określony ładunek elektryczny na ciele pszczoły. Wysokość napięcia zależy od długości lotu i może się sumować do wartości maksymalnie 450 woltów. Wartość napięcia może być odbierana przez inne pszczoły i dzięki temu informacja na temat odległości przekazywana jest podwójnie.11

Ale to jeszcze nie wszystko, ponieważ mimo tak kompleksowych informacji trudno byłoby owadom precyzyjnie zlokalizować miejsce pożywienia. Aby ułatwić im to zadanie, pszczoły, które znajdują się bezpośrednio nad tym miejscem, rozpylają za pomocą tzw. gruczołów Nasonowa feromony, nakierowujące inne pszczoły na ostatnich metrach precyzyjnie na cel.

Poza tym nie zapominajmy, że odgłosy, które pszczoły wydają podczas kołysania odwłokami w tańcu, również odgrywają swoją rolę. Udowodniono to za pomocą małych pszczół robotów, które zostały przez inne pszczoły potraktowane poważnie dopiero wtedy, kiedy zaczęły one bzyczeć. I dopiero wtedy dały się namówić do opuszczenia ula i udania na poszukiwanie pokarmu. Mamy więc u pszczół wiele różnorakich kanałów komunikacji. Obok mowy ciała i dźwięków, występuje również komunikacja chemiczna i elektryczna.

Oczywiście należy zadać sobie pytanie, jak coś tak złożonego mogło się wykształcić. Obecnie naukowcy wychodzą z założenia, że na początku istniał tylko taniec okrągły, a następnie powstała prosta forma sygnałów za pomocą odwłoka, aby podczas rojenia zapewnić całej pszczelej populacji bezpieczne dotarcie do nowej siedziby. Dla pszczół taka przeprowadzka niesie ze sobą śmiertelne niebezpieczeństwo i dlatego zwiadowczynie przeszukują najpierw całą okolicę pod kątem bezpiecznych miejsc. Jak tylko takie znajdą, muszą pozostałym pszczołom jednoznacznie i precyzyjnie przekazać jego lokalizację.

W takich momentach parcie ewolucyjne jest ogromne i natura stara się znaleźć możliwie najlepsze rozwiązania. W tym przypadku rozwiązaniem jest redundancja informacji. Najważniejsze informacje komunikowane są równolegle poprzez różne kanały, aby zminimalizować ryzyko błędu.

Możecie sobie wyobrazić, jak długo taki proces musiał kształtować się w przebiegu ewolucji. Tym samym dochodzimy do ogromnej wady komunikacji niewerbalnej. W większości przypadków jest ona wrodzona i podlega mechanizmom selekcji. Ta forma komunikacji jest zatem pozbawiona dynamiki i możliwości dopasowywania się. Każda najmniejsza zmiana wymaga mutacji, która musi się utrwalić w kolejnych pokoleniach. W przeciwieństwie do tego komunikacja werbalna jest szybka niczym światło w porównaniu ze ślimakiem. Ale uwaga! Komunikacja niewerbalna ma swoje znaczenie, co zobaczymy na kolejnych przykładach.

Pamiętam dobrze, jak w szkole musiałem wygłosić referat i moja nauczycielka strofowała mnie za nieustanne podrygiwanie. Dzisiaj chwalony jestem za żywiołowe prezentacje i zapraszany do programów talk-show. Nasza mowa nie ogranicza się tylko do dźwięków, które emitujemy ustami, ale obejmuje całe nasze ciało. Goryle np. dysponują około 126 gestami,12 szympansy – 115. Orangutany nie używają zbyt wielu gestów, ponieważ nie są zbyt rozwinięte społecznie i prawdopodobnie nie mają sobie zbyt wiele do powiedzenia. Zdumiewające jest, że mamy z tymi człekokształtnymi małpami wspólny „zasób słów” składający się z około 24 gestów.13 Gestów, w które zostaliśmy genetycznie wyposażeni.14 Nie będę jednak ukrywał, że porównywanie ludzkich i zwierzęcych gestów jest mocno dyskusyjne. Pracujący w Lipsku antropolog Michael Tomasello ma co do tego dużo wątpliwości. Udowadnia na przykładzie gestu wskazywania na coś palcem (pointing), że tylko ludzie stosują ten gest w abstrakcyjnej lub ikonicznej formie.15 Do tego tematu wrócimy później.

Gesty mają różnorodny charakter – od prośby o jedzenie, przez zachętę do przytulania, aż po mocne gesty podniesionej, wygrażającej ręki. Często czynimy gesty nieświadomie albo w celu podkreślenia i wzmocnienia przekazu werbalnego. Ale czynimy tak również za granicą, kiedy nikt nie mówi w naszym języku. Jak wiecie, funkcjonuje to całkiem nieźle. Jeżeli interesujecie się różnymi gestami, polecam wam niedawno opublikowany na YouTube film,16 który pokazuje szczegółowe badania prowadzone na szympansach i bonobo.17

Mógłbym teraz przytaczać niezliczone przykłady mowy ciała u zwierząt, mógłbym mówić o kocim grzbiecie i machaniu ogonem przez psy. Ale wszystkie te przykłady znajdziecie w ogromnej ilości w różnego rodzaju publikacjach poradniczych. Mnie zależy na tym, aby dać wam odczuć, jak funkcjonuje komunikacja między zwierzętami i co wolno nam przypisać tej komunikacji, a czego nie.

Z tego powodu wybrałem jeden jedyny gest, na przykładzie którego chciałbym wam pokazać, o co od blisko 30 lat spierają się naukowcy. Chodzi o gest wskazywania palcem, a więc gest, którym na coś zwracam uwagę albo którym ktoś kieruje na coś moją uwagę. Co jednak czyni ten gest tak szczególnym, że jest on od dziesięcioleci przedmiotem filozoficznych kontrowersji i behawiorystycznych badań?

Koniec wersji demonstracyjnej.

Przypisy

1 Roßmäßler E.A.: Der Wald Den Freunden und Pflegern des Waldes geschildert, Lipsk, Heidelberg 1863.

2 Darwin C.: The descent of man and selection in relation to sex. Londyn 1871.

3 Filippi P. et al.: Humans recognize emotional arousal in vocalizations across all classes of terrestrial vertebrates: evidence for acoustic universals. „Proceedings of the Royal Society of London B” (2017) 284 20170990.

4 Belin P. et al.: Human cerebral response to animal affective vocalizations. „Proceedings of the Royal Society of London B” (2008) 275, s. 473–481.

5 Juslin P.N., Laukka P.: Communication of emotions in vocal expression and music performance: different channels, same code? „Psychological Bulletin” (2003) 129, s. 770–814.

6 https://www.youtube.com/watch?v=CEQuDyuQFKE.

7 Mikrobiologiczna ścieżka dydaktyczna Instytutu Mikrobiologii Ziemi im. Maxa Planka, tablica: Bakterie ze zmysłem społecznym.

8 Wittgenstein L.: Philosophische Untersuchungen (pierwsze wydanie 1953), Berlin 2003 (wyd. polskie: Dociekania filozoficzne, Warszawa 2000, przeł. Bogusław Wolniewicz).

9 Heidegger M.: Being and Time. Oksford 1927 (wyd. polskie: Bycie i czas, Wyd. Naukowe PWN, Warszawa 2004).

10 Menzel R., Eckoldt M.: Die Intelligenz der Bienen: Wie sie denken, planen, fuhlen und was wir daraus lernen konnen. Monachium 2016.

11 Greggers U. et al.: Reception and learning of electric fields in bees. „Proceedings of the Royal Society of London B” (2013) 280: 20130528.

12 Genty E., Breuer T., Hobaiter C., Byrne R.W.: Gestural communication of the gorilla (Gorilla gorilla): repertoire, intentionality and possible origins. „Animal Cognition” (2009) 12, s. 527–546.

13 Hobaiter C., Byrne R.W.: The gestural repertoire of the wild chimpanzee. „Animal Cognition” (2011) 14, s. 745–767.

14 Gillespie-Lynch K. et al.: A cross-species study of gesture and its role in symbolic development: implications for the gestural theory of language evolution. „Frontiers in Psychology” (2013) doi: 10.3389/fpsyg.2013.00160.

15 Tomasello M., Call J.: Thirty years of great ape gestures. „Animal Cognition” (2018) doi: 10.1007/s10071–018–1167–1.

16 https://www.youtube.com/watch?v=yZa17tYe0TQ.

17 Graham K.E. et al.: Bonobo and chimpanzee gestures overlap extensively in meaning. „Public Library of Science Biology” (2018) 16(2): e2004825.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Rozmowa ze zwierzętami Misterium życia zwierząt 

POLECANE W TEJ KATEGORII

#SEXEDPL. Rozmowy Anji Rubik o dojrzewaniu, miłości i seksie Jak czytać wodę Przewodnik wędrowca Duchowe życie zwierząt Medyczna Marihuana. Historia hipokryzji Małe wielkie odkrycia