Cezar

Cezar

Autorzy: Adrian Goldsworthy

Wydawnictwo: Amber

Kategorie: Biografie Historia

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 37.90 zł

Charyzmatyczny mąż stanu, który uczynił Rzym największą potęgą, militarny geniusz, który odniósł najbardziej spektakularne zwycięstwa w dziejach, utalentowany orator, pisarz i prawodawca – Gajusz Juliusz Cezar pozostaje do dziś najsłynniejszym z Rzymian.
Przeszedł do historii jako wódz i polityk. Pokonał Germanów, podbił Galię w błyskotliwych kampaniach, jako pierwszy na czele armii przeprawił się przez kanał La Manche i dwukrotnie najechał Brytanię, wsławił się oblężeniem i zdobyciem Alezji, krwawo tłumiąc bunt Galów pod wodzą Wercyngetoryksa. Z nic nieznaczącej postaci stał się człowiekiem tak potężnym, że sięgnął po jedynowładztwo, obalając Republikę. W chwili śmierci – równie spektakularnej, jak jego życie – był władcą niemal całego znanego świata.


W monumentalnej biografii wybitny historyk Adrian Goldsworthy rekonstruuje dramatyczne losy Cezara: od rozpoczętej w wieku szesnastu lat kariery politycznej, przez wojnę domową i dyktaturę, po zdobycie pozycji faktycznego władcy imperium i tragiczne idy marcowe. Odsłania również mniej znane, często sensacyjne epizody: grożącą młodemu Cezarowi egzekucję za bunt przeciwko Sulli i niezliczone romanse, wśród nich ten najgłośniejszy – z piękną i tajemniczą Kleopatrą.

Cezar uciekinier, więzień, buntownik, wódz, dyktator, mąż, ojciec, kochanek – barwna biografia, którą czyta się jak emocjonującą powieść, ukazuje wiele twarzy człowieka, który zmienił oblicze Rzymu i cywilizacji.

Redakcja stylistyczna

Joanna Popiołek

Korekta

Jolanta Kucharska

Anna Tenerowicz

Projekt graficzny okładki

Małgorzata Cebo-Foniok

Zdjęcie na okładce

Muzea Watykańskie

Tytuł oryginału

Cesar. The Life of a Colossus

Copyright © Adrian Goldsworthy 2006.

First published by the Orion Publishing Group Ltd., London

All rights reserved.

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Żadna część tej publikacji nie może być reprodukowana

ani przekazywana w jakiejkolwiek formie zapisu

bez zgody właściciela praw autorskich.

For the Polish edition

Copyright © 2018 by Wydawnictwo Amber Sp. z o.o.

ISBN 978-83-241-6926-9

Warszawa 2018. Wydanie II

Wydawnictwo AMBER Sp. z o.o.

02-954 Warszawa, ul. Królowej Marysieńki 58

www.wydawnictwoamber.pl

Konwersja do wydania elektronicznego

P.U. OPCJA

PROLOG

Wyjątkowo dramatyczna historia Juliusza Cezara fascynowała kolejne pokolenia i inspirowała licznych pisarzy i dramaturgów, by wspomnieć tylko Szekspira i Shawa. Cezar – jeden z najzdolniejszych dowódców wszech czasów – pozostawił ze swoich kampanii relacje o niezrównanej wartości literackiej. Był politykiem i mężem stanu, który ostatecznie objął najwyższą władzę w rzymskiej Republice. Stał się de facto monarchą, choć nigdy nie przyjął tytułu króla. Cezar nie należał do okrutnych władców i okazywał wspaniałomyślność pokonanym wrogom, a zamordowano go w wyniku spisku dwóch ludzi, których potraktował łaskawie. Za wspólników mieli oni wielu zwolenników Cezara. Później jego adoptowany syn Oktawian – Gajusz Juliusz Cezar Oktawianus – został pierwszym rzymskim cesarzem. Jego ród wygasł wraz ze śmiercią Nerona w 68 roku n.e., lecz wszyscy kolejni cesarze przybierali imię Cezara, mimo że nie byli z nim związani przez pokrewieństwo ani przez adopcję. Słowo, które początkowo stanowiło przydomek jednego z wielu arystokratycznych rodów – i to wcale nie słynnego – stało się tytułem oznaczającym najwyższą władzę. Na początku XX wieku władcy dwóch wielkich mocarstw nadal nosili tytuły wywodzące się wprost od imienia Cezara – kajzer i car. Dzisiaj kultura klasyczna nie zajmuje już centralnego miejsca w zachodniej edukacji, lecz mimo to Juliusz Cezar jest jedną z nielicznych natychmiast rozpoznawanych postaci starożytnego świata. Mnóstwo ludzi nieposługujących się łaciną zna szekspirowską wersję jego ostatnich słów, Et tu Brute (prawdopodobnie powiedział co innego, ale o tym w innym miejscu książki). Spośród Rzymian tylko Neron i być może Marek Antoniusz cieszą się podobną sławą, a wśród znamienitych postaci innych narodów zapewne tylko Aleksander Wielki, greccy filozofowie, Hannibal i Kleopatra zajmują tak wysokie pozycje w świadomości przeciętnego człowieka. Kleopatra i Antoniusz – kochanka Cezara i jeden z jego podwładnych – są częścią historii tego władcy.

Cezar był wielkim człowiekiem. Napoleon to tylko jeden z wielu słynnych dowódców, którzy przyznawali, że wiele się nauczyli, studiując kampanie Cezara. Pod względem politycznym wywarł ogromny wpływ na historię Rzymu, bo odegrał kluczową rolę w zakończeniu republikańskiego systemu rządów, który przetrwał cztery i pół stulecia. Nieprzeciętnie inteligentny i świetnie wykształcony Cezar był człowiekiem czynu i jako taki został zapamiętany. Wykazywał wyjątkowe talenty w różnych dziedzinach – słynął jako orator i pisarz, jako twórca prawa i polityk, jako żołnierz i dowódca. Przede wszystkim miał jednak urok zjednujący mu tłumy w Rzymie, legionistów na wyprawach wojennych i liczne kobiety, które uwiódł. Cezar popełnił wiele błędów jako dowódca i jako polityk, ale któż nie popełnia błędów? Miał jednak cenną umiejętność: nie załamywały go porażki, przyznawał się – przynajmniej przed samym sobą – do pomyłki, dostosowywał do nowej sytuacji i na dłuższą metę zwyciężał.

Nie sposób odmówić Cezarowi wielkości, znacznie trudniej określić go jako dobrego człowieka albo konsekwencje jego poczynań uznać za jednoznacznie pozytywne. Nie był Hitlerem czy Stalinem ani Czyngis-chanem. Ale i tak według jednego ze źródeł w czasie jego kampanii zginęło ponad milion nieprzyjaciół. Starożytni mieli do tych spraw podejście inne niż my dzisiaj i niewielu Rzymian narzekało z powodu wojen, jakie toczył Cezar z cudzoziemskimi przeciwnikami, takimi jak plemiona w Galii. W czasie ośmiu lat walk jego legiony zabiły w tym regionie setki tysięcy ludzi, a co najmniej drugie tyle wzięły do niewoli. Cezar bywał niekiedy okrutny, urządzał masakry i egzekucje; pewnego razu z jego polecenia okaleczono rzeszę jeńców, obcinając im ręce, i dopiero wtedy puszczono ich wolno. Częściej jednak okazywał pokonanym wrogom miłosierdzie; kierowały nim wówczas względy praktyczne: chciał, by przyjęli rzymską władzę, stając się w ten sposób spokojnymi, płacącymi podatki mieszkańcami nowej prowincji. Kierował się chłodnym pragmatyzmem; okazywał wielkoduszność lub okrucieństwo, w zależności od tego, co wydawało mu się bardziej korzystne. Był czynnym i energicznym władcą, lecz to nie on stworzył rzymski imperializm. Kampanie Cezara nie były bardziej brutalne niż większość wojen prowadzonych przez Rzymian. Znacznie większe kontrowersje wywoływały jego działania w Rzymie i gotowość rozpoczęcia wojny domowej, kiedy uznał, że przeciwnicy polityczni postanowili go zniszczyć. Jego obawy miały spore uzasadnienie, lecz mimo to, kiedy w styczniu 49 roku p.n.e. wprowadził armię ze swojej prowincji do Italii, stał się buntownikiem. Wojna domowa, która wybuchła po jego zabójstwie, ostatecznie położyła kres rzymskiej republice, choć do agonii doprowadziły ją poczynania samego Cezara. Republika upadła i zastąpiły ją rządy cesarzy; pierwszy z nich był jego dziedzicem. W czasie swej dyktatury Cezar sprawował najwyższą władzę i na ogół rządził dobrze, stosując zdrowy rozsądek i metody godne męża stanu dla dobra Rzymu. Wcześniej Republiką kierowała nieliczna elita senatorów; aż nazbyt często nadużywali oni władzy, by wzbogacić się kosztem uboższych Rzymian i mieszkańców prowincji. Cezar podjął działania, aby uporać się z problemami, które już od pewnego czasu były uważane za realne i poważne, lecz pozostawały nierozwiązane, ponieważ senatorowie nie mogli się zdecydować na przyznanie jednemu spośród siebie potrzebnych do tego uprawnień. System republikański był zdegenerowany i nękany trudnościami jeszcze przed narodzeniem Cezara, a wojna domowa trwała już od wczesnych lat jego życia. Najwyższą władzę zdobył dzięki sile militarnej i wiemy, że na różnych etapach swojej kariery sięgał po przekupstwo i zastraszanie. Jego oponenci stosowali te same metody i byli tak samo gotowi prowadzić wojnę domową, by zniszczyć Cezara, jak on – by bronić swojej pozycji. Nie był więc ani gorszy, ani lepszy od swoich przeciwników. Po zwycięstwie rządził w sposób bardzo odpowiedzialny, w przeciwieństwie do senatorskiej arystokracji – jego poczynania miały przynieść korzyść znacznie większej części społeczeństwa. Reżim Cezara nie był represyjny – ułaskawił on i awansował wielu swoich dawnych przeciwników. Rzymowi, Italii i prowincjom wiodło się znacznie lepiej pod jego rządami niż we wcześniejszym okresie. Choć jednak rządził mądrze, jego władza oznaczała w praktyce koniec wolnych wyborów i, mimo że jego rządy były sprawiedliwe, ustanowienie monarchii doprowadziło do panowania takich cesarzy, jak Kaligula czy Neron. W Rzymie historię pisała bogata elita, a dojście Cezara do władzy ograniczyło wpływy tej klasy. Właśnie z tego powodu w wielu źródłach jest on przedstawiany krytycznie.

Cezar nie był człowiekiem moralnym; przeciwnie, pod wieloma względami wydaje się niemoralny. Był prawdopodobnie uprzejmy i hojny z natury, umiał zapominać o urazach i zamieniać wrogów w przyjaciół, lecz równocześnie bywał niezwykle okrutny. Jako niepoprawny uwodziciel nie potrafił dochować lojalności ani swoim żonom, ani licznym kochankom. Najsłynniejsza z nich to Kleopatra – a łączące ich uczucie mogło być autentyczne, co jednak nie przeszkodziło Cezarowi krótko później wdać się w romans z inną królową ani kontynuować uwodzenia rzymskich arystokratek. Wykazywał niezmierną dumę – wręcz próżność – szczególnie z powodu własnej powierzchowności. Trudno nie dojść do wniosku, że od bardzo wczesnych lat Cezar był absolutnie przekonany o swojej wyższości, gdyż wiedział, że jest bardziej błyskotliwy i uzdolniony niż przytłaczająca większość senatorów. Być może, podobnie jak Napoleonowi, fascynacja własną osobą pomagała mu wywierać wpływ na innych. I podobnie jak w przypadku cesarza Francuzów, jego charakter wykazywał wiele sprzeczności. Sir Arthur Conan Doyle napisał o Napoleonie: „Był wspaniałym człowiekiem – być może najwspanialszym, jaki kiedykolwiek żył. Najbardziej mnie uderza brak nieodwołalności w jego charakterze. Kiedy dochodzisz do wniosku, że był kompletnym niegodziwcem, trafiasz na jakiś szlachetny rys, a potem twój podziw znowu znika wobec czegoś niewiarygodnie przeciętnego”1. Tę samą przedziwną sprzeczność można dostrzec u Cezara, choć może w nieco mniej skrajnej postaci.

Zastanawiające jest to, że choć dzisiejsi akademicy powinni badać przeszłość w sposób pozbawiony emocji, bardzo trudno znaleźć historyka, który byłby obojętny wobec Cezara. Niegdyś wielu go podziwiało, wręcz ubóstwiało, jako wizjonera, który rozumiał ogromne problemy zagrażające Republice i wiedział, jak je rozwiązać. Inni są znacznie bardziej krytyczni i widzą w nim tylko kolejnego arystokratę o bardzo zwyczajnych ambicjach, który piął się na szczyt za wszelką cenę, lecz ostatecznie nie miał sprecyzowanego pomysłu, co zrobić ze zdobytą władzą. Ci uczeni podkreślają oportunizm, jaki dawało się dostrzec w jego drodze do władzy. Cezar niewątpliwie był oportunistą, ale to samo można powiedzieć o każdym odnoszącym sukcesy polityku. Głęboko wierzył w rolę przypadku w życiu każdego człowieka i uważał, że jemu samemu szczęście szczególnie sprzyja. Z perspektywy czasu wiemy, że Oktawian – znany dziś lepiej pod imieniem Augusta – stworzył system, dzięki któremu cesarze władali rzymskim imperium przez setki lat. Wciąż trwa dyskusja, czy rządy Cezara zapoczątkowały to, co Oktawianowi udało się dokończyć, czy też stały się przykładem, którego jego adoptowany syn świadomie starał się nie naśladować, aby uniknąć takiego samego losu. Opinie są podzielone i nic nie wskazuje, by ten zaciekły spór miał się kiedykolwiek zakończyć. Prawda zapewne leży pośrodku, między obiema skrajnościami.

Celem tej książki jest zbadanie życia Cezara z punktu widzenia jego czasów i opisanie go w kontekście rzymskiego społeczeństwa w I wieku p.n.e. Nie będziemy zajmować się tym, co wydarzyło się po śmierci tego niezwykłego władcy, ani rozważać różnic między jego reżimem a tym, który wyewoluował za panowania Augusta. Skoncentrujemy się na tym, czego dokonał Cezar, i postaramy się zrozumieć, jak i dlaczego to zrobił. Oczywiście nie unikniemy spojrzenia z perspektywy naszych czasów, ale spróbujemy nie zakładać, że wojna domowa i upadek Republiki były nieuniknione ani że Republika była wolna od wszelkich wad. W przeszłości panowała tendencja do postrzegania Cezara albo jako polityka, albo jako generała. Takie rozróżnienie nie miało żadnych podstaw w Rzymie – w przeciwieństwie do współczesnych zachodnich demokracji. Rzymski senator przez całą swoją karierę wypełniał obowiązki militarne i cywilne, gdyż obie te sfery były nieodłącznymi częściami życia publicznego. Żadnej z nich nie można w pełni zrozumieć bez drugiej, dlatego też tutaj obiema zajmiemy się równie dokładnie. Mimo iż książka ta jest opasła, nie stanowi wyczerpującej relacji o rzymskiej polityce w czasach Cezara ani pełnej analizy kampanii w Galii i wojny domowej. Skupimy się na Cezarze, nie opisując wydarzeń, w które nie był osobiście zaangażowany, dokładniej niż to jest niezbędne. Wiele kontrowersyjnych punktów pominięto – na przykład detale związane z takim czy innym prawem lub procesem w Rzymie albo kwestie topograficzne dotyczące operacji militarnych. Zagadnienia te, choć interesujące, są poruszane tylko wtedy, gdy stanowią istotny element pomagający zrozumieć Cezara. Zainteresowani mogą się więcej o nich dowiedzieć z prac wskazanych w przypisach zamieszczonych na końcu książki. Podobnie – na ile było to możliwe – unikałem wspominania o wielu wybitnych uczonych, którzy pisali o Cezarze, a także dyskusji na temat ich interpretacji. Takie kwestie są ważne i potrzebne w pracach naukowych, lecz nadzwyczaj nużące dla zwykłego czytelnika. Również w tym przypadku literatura została wymieniona na końcu książki.

Mimo otaczającej Cezara sławy i tego, że żył w najlepiej chyba udokumentowanych dziesięcioleciach historii Rzymu, wciąż nie wiemy o nim wielu rzeczy. Większość źródeł jest znana już od dłuższego czasu. Wykopaliska archeologiczne nadal dostarczają nowych informacji o czasach, w których żył Cezar – na przykład prace prowadzone podczas pisania tej książki we Francji i Egipcie prawdopodobnie wzbogacą naszą wiedzę o Galii Cezara i Aleksandrii Kleopatry. Nie wydaje się jednak, by jakiekolwiek odkrycia mogły radykalnie zmienić nasze spojrzenie na karierę i życie Cezara. W tej materii polegamy głównie na zachowanych starożytnych łacińskich i greckich źródłach pisanych, niekiedy uzupełniając je inskrypcjami rytymi w brązie i kutymi w kamieniu. Przetrwały spisane przez samego Cezara Commentarii, dostarczające dokładnych informacji o jego kampaniach w Galii i pierwszych dwóch latach wojny domowej. Uzupełniają je cztery, spisane po śmierci Cezara przez oficerów, księgi przedstawiające jego pozostałe poczynania. Ponadto mamy listy, mowy i rozprawy Cycerona, które zawierają mnóstwo szczegółów związanych z tamtym okresem. Korespondencja Cycerona, obejmująca listy pisane przez niego do wielu najważniejszych osobistości Republiki, została opublikowana po jego śmierci i zawiera również kilka krótkich wiadomości od samego Cezara. Wiemy, że pełna korespondencja między Cyceronem i Cezarem, a także między Cyceronem i Pompejuszem, została opublikowana, lecz niestety nie zachowała się do naszych czasów. Podobny los spotkał inne dzieła literackie i utrwalone na piśmie mowy Cezara. Powinniśmy pamiętać, że znamy dziś zaledwie niewielki ułamek procenta starożytnej literatury. Spośród opublikowanych listów Cycerona niektóre zostały celowo usunięte – przede wszystkim te, które napisał do swego przyjaciela Attykusa w pierwszych trzech miesiącach 44 roku p.n.e. Attykus przyczynił się do upublicznienia korespondencji Cycerona, co jednak nastąpiło dopiero wtedy, gdy August został niekwestionowanym władcą Rzymu. Wydaje się więcej niż prawdopodobne, że brakujące listy zawierały coś, co mogło wskazywać na udział Attykusa w spisku wymierzonym przeciwko Cezarowi lub choćby na jego wiedzę na ten temat. Można więc przypuszczać, że Attykus celowo ukrył je, aby chronić samego siebie. Kolejnym, niemal współczesnym Cezarowi źródłem jest Salustiusz, który napisał kilka dzieł historycznych, wśród nich relację o spisku Katyliny. W czasie wojny domowej Salustiusz walczył po stronie Cezara i w nagrodę odzyskał urząd senatora. Wysłany jako gubernator do Afryki, został później skazany za nadużycia finansowe, a następnie ułaskawiony przez Cezara. Bardziej życzliwy wobec Cezara niż Cyceron, Salustiusz pisał z perspektywy czasu, lecz wydaje się, że jego opinia na temat dyktatora nie była jednoznaczna. Jak na ironię – w obliczu jego własnych losów – Salustiusz podkreślał, że przyczyną wszystkich nieszczęść Rzymu jest moralny upadek arystokracji. Cyceron, Salustiusz i Cezar aktywnie uczestniczyli w życiu publicznym. Zwłaszcza Cezar pisał po to, aby upamiętnić swoje dokonania i zyskać poparcie dla dalszego rozwoju kariery. Ani on, ani inni autorzy nie byli beznamiętnymi obserwatorami, opisującymi tylko obiektywne fakty.

Większość pozostałych źródeł jest znacznie późniejsza. Liwiusz tworzył za rządów Augusta, kiedy wiele wydarzeń było jeszcze żywymi wspomnieniami, lecz księgi dotyczące tego okresu zaginęły, a zachowały się tylko ich krótkie streszczenia. Wellejusz Paterkulus pisał niewiele później i jego krótka relacja o czasach Cezara zawiera nieco interesującego materiału. Jednakże znaczna część dokumentów dotyczących Cezara powstała nie wcześniej niż na początku II wieku n.e., ponad 150 lat po zabójstwie dyktatora. Grecki autor Appian napisał obszerną historię Rzymu, której dwie księgi są poświęcone wojnie domowej i burzliwym czasom między 133 a 44 rokiem p.n.e. Grekiem był również Plutarch, a jego najważniejszym dla nas dziełem są Żywoty sławnych mężów – zbiór biografii wybitnych Greków i Rzymian. Cezar został w nich zestawiony z Aleksandrem Wielkim, jako dwaj najwięksi generałowie wszech czasów. Interesować nas będą także jego biografie Mariusza, Sulli, Krassusa, Pompejusza, Cycerona, Katona, Brutusa i Marka Antoniusza. Rzymianin Swetoniusz spisał biografie pierwszych 12 cesarzy, począwszy od Cezara. Kasjusz Dion był Grekiem z pochodzenia, a równocześnie rzymskim obywatelem i senatorem, aktywnie uczestniczącym w życiu publicznym na początku III wieku n.e. Pozostawił po sobie najbardziej szczegółową ciągłą relację o tym okresie. Wszyscy ci autorzy mieli dostęp do źródeł, często współczesnych Cezarowi – również do jego własnych tekstów – które nie zachowały się do naszych czasów. Nie powinniśmy jednak zapominać, że pisali oni znacznie później i nie możemy być pewni, czy dobrze rozumieli i prawidłowo przedstawiali postawy ludzi żyjących w I wieku p.n.e. Źródła, którymi dysponujemy, mają pewne luki. Dziwnym zbiegiem okoliczności nie zachowały się początkowe fragmenty biografii Cezara spisanej przez Swetoniusza i Plutarcha, nie znamy więc dokładnie roku jego urodzenia. Każdy z autorów miał swoje sympatie i uprzedzenia, zainteresowania i opinie, a poza tym korzystał ze źródeł, które również nie były obiektywne, a często wręcz miały charakter propagandowy. Dlatego do każdej informacji należy podchodzić bardzo ostrożnie. W odróżnieniu od uczonych badających bliższe nam czasy historycy starożytności często muszą polegać na niekompletnych lub niewiarygodnych źródłach, a niekiedy wyciągać wnioski na podstawie sprzecznych relacji. W tej książce starałem się dać czytelnikowi pojęcie o takim procesie.

Niektóre aspekty wewnętrznego życia Cezara pozostają dla nas niedostępne. Chcielibyśmy wiedzieć więcej o jego osobistych, prywatnych związkach z rodziną, żonami, kochankami i przyjaciółmi. Jeśli idzie o przyjaciół, wydaje się, że przez większą część życia, a z pewnością w ostatnich latach, nie przyjaźnił się z nikim, kto byłby mu równy, choć niewątpliwie miał wielu podwładnych i towarzyszy, z którymi łączyły go bliskie i ciepłe stosunki. Nie wiemy też niemal nic o jego przekonaniach religijnych. Rytuały i religia przenikały każdy aspekt życia w starożytnym Rzymie. Cezar był jednym z najwyższych kapłanów Rzymu i regularnie brał udział w modlitwach, ofiarach i innych rytuałach, a także im przewodniczył. Chętnie sięgał też do rodzinnej tradycji, przypisującej rodowi pochodzenie od bogini Wenus. Nie potrafimy jednak powiedzieć, na ile poważnie to wszystko traktował. Bardzo rzadko – jeśli w ogóle – względy religijne powstrzymywały go przed czymkolwiek, natomiast bez wahania wykorzystywał religię do swoich celów, co jednak niekoniecznie musi oznaczać, że był niewierzącym cynikiem. Tego po prostu nie wiemy. Postać Cezara fascynuje po części również dlatego, że tak trudno go jednoznacznie ocenić i że mimo wszystko wiąże się z nim tyle tajemnic – jak choćby to, co naprawdę zamierzał w ostatnich miesiącach życia. W ciągu swoich 56 lat był uciekinierem, więźniem, początkującym politykiem, dowódcą armii, prawnikiem, buntownikiem, dyktatorem – być może nawet bogiem – ale również mężem, ojcem, kochankiem i uwodzicielem. Niewielu fikcyjnych bohaterów dokonało tyle, ile Gajusz Juliusz Cezar.

Część I

DROGA DO KONSULATU

lata 100–59 p.n.e.

1. ŚWIAT CEZARA

Kiedy bowiem Rzym uwolnił się od lęku przed Kartaginą, a jego rywala usunięto z drogi, ścieżka cnoty została porzucona na rzecz zepsucia, nie stopniowo, lecz gwałtownie. Dawną dyscyplinę zarzucono i ustąpiła miejsca nowej. Państwo przeszło z czujności w sen, z prowadzenia wojny do dążenia do przyjemności, z aktywności do bezczynności.

Wellejusz Paterkulus, początek I wieku n.e.1

Niczym jest rzeczpospolita, pustym tylko słowem bez żywej treści.

Juliusz Cezar2

Pod koniec II wieku p.n.e. rzymska Republika była jedynym wielkim mocarstwem w świecie śródziemnomorskim. Kartagina, fenicka kolonia, której handlowe imperium przez tak długi czas panowało nad Zachodem, została zrównana z ziemią przez legiony w 146 roku p.n.e. Niemal w tym samym czasie Macedonia, ojczyzna Aleksandra Wielkiego, stała się rzymską prowincją. Pozostałe królestwa, które pojawiły się, kiedy generałowie Aleksandra podzielili między siebie jego wielkie, lecz krótko istniejące imperium, były już tylko cieniami dawnej świetności. Wieloma ziemiami na Morzu Śródziemnym i wokół niego – całą Italią, południową Galią, Sycylią, Sardynią i Korsyką, Macedonią i częścią Ilirii, Azją Mniejszą, większą częścią Hiszpanii i skrajem północnej Afryki – rządzili już Rzymianie. Inne krainy uznawały – choć niechętnie – potęgę Rzymu, a przynajmniej obawiały się jej. Żadne z królestw, plemion czy państw, które zetknęły się z Rzymem, nie mogły się z nim równać pod względem siły i nie istniała realna możliwość zjednoczenia jego przeciwników. W 100 roku p.n.e. Rzym był niewyobrażalnie potężny i bardzo bogaty i nic nie wskazywało, by coś pod tym względem miało się zmienić. Dziś wiemy, że z czasem stał się jeszcze silniejszy i jeszcze bogatszy, a w ciągu niecałych 100 lat stworzył imperium, które miało przetrwać pięć stuleci.

Transformacja Rzymu z czysto italskiego państwa w śródziemnomorskie supermocarstwo nastąpiła błyskawicznie, co było wstrząsem dla całego greckojęzycznego świata, który wcześniej ledwie zauważał tę grupę zachodnich barbarzyńców. Zmagania z Kartaginą ciągnęły się ponad 100 lat i przyniosły ogromne straty, natomiast pokonanie hellenistycznych mocarstw trwało o połowę krócej i niemal żadnym kosztem. Jedno pokolenie przed narodzeniem Cezara grecki historyk Polibiusz napisał Historię powszechną właśnie po to, by wyjaśnić, jak Rzym stał się mocarstwem. On sam był świadkiem ostatnich etapów tego procesu; walczył przeciwko Rzymianom w trzeciej wojnie macedońskiej (172–167 p.n.e.), po czym trafił do Rzymu jako jeniec, mieszkał w domu rzymskiego arystokraty i towarzyszył mu w kampanii, która zakończyła się zniszczeniem Kartaginy. Wprawdzie Polibiusz doceniał skuteczność rzymskiego systemu militarnego, lecz był przekonany, że główną przyczyną sukcesu Rzymu była jego organizacja polityczna. Zdaniem historyka system republikański, skonstruowany tak, aby jedna osoba czy grupa społeczna nie mogła przejąć nadmiernej kontroli nad państwem, chroniła Rzym przed rewoltami i wojnami domowymi, jakie nękały większość greckich miast-państw. Stabilna wewnętrznie rzymska Republika mogła się całkowicie poświęcić prowadzeniu wojen, z których skalą i zaciekłością nie mógł się równać żaden z rywali. Można wątpić, czy którekolwiek z ówczesnych państw byłoby gotowe znieść tak ogromne straty, jakie zadał Rzymowi Hannibal, i mimo to wygrać wojnę.3

Cezar urodził się w czasach Republiki, która liczyła wówczas około czterech stuleci i sprawdziła się jako system polityczny. Sam Rzym miał stać się jeszcze potężniejszy, lecz system republikański dobiegał końca. Cezar widział, jak Republiką wstrząsają wojny domowe – konflikty, w których on sam miał odegrać istotną rolę. Niektórzy Rzymianie uważali, że system nie oparł się działaniom Cezara, którego nazywali głównym zabójcą Republiki. Nikt nie wątpił, że Republika była już tylko wspomnieniem, kiedy adoptowany syn Cezara, August, został pierwszym cesarzem Rzymu. Mimo pasma wcześniejszych sukcesów rzymska Republika dożywała swoich dni; już pod koniec II wieku p.n.e. pojawiły się oznaki wskazujące, że nie wszystko działa prawidłowo.

W 105 roku p.n.e. grupa wędrownych germańskich plemion zwanych Cymbrami i Teutonami pokonała wyjątkowo liczną rzymską armię pod Arausio (dzisiejszym Orange w południowej Francji). Pod względem liczby ofiar bitwa ta była porównywalna z bitwą pod Kannami, gdzie w 216 roku p.n.e. Hannibal zmasakrował w ciągu jednego dnia 50 000 Rzymian i ich sojuszników. Była to ostatnia i najcięższa z pasma klęsk zadanych Rzymianom przez tych barbarzyńców, sprowokowanych do walki przez pierwszego rzymskiego dowódcę, który zetknął się z nimi w 113 roku p.n.e. Cymbrowie i Teutonowie byli ludami wędrującymi w poszukiwaniu nowej ziemi, a nie zawodową armią prowadzącą regularną wojnę. W walce ich przerażający z wyglądu wojownicy byli i odważni, lecz brakowało im dyscypliny. Na poziomie strategicznym plemiona nie miały ściśle wyznaczonych celów. Po Arausio wyruszyły w kierunku Hiszpanii i przez kilka lat nie atakowały Italii. Ten okres wytchnienia nie zmniejszył w Rzymie paniki, podsycanej dodatkowo przez wspomnienia o złupieniu miasta w 390 roku przez wysokich, potężnie zbudowanych i dzikich wojowników – wprawdzie nie Germanów, ale Galów, lecz Rzymianom pozostał głęboko zakorzeniony lęk przed wszelkimi barbarzyńcami z północy. Powszechnie krytykowano niekompetentnych arystokratycznych generałów, którzy byli odpowiedzialni za ostatnie porażki. Rzymianie domagali się powierzenia dowództwa w wojnie z Germanami Gajuszowi Mariuszowi, który właśnie odniósł zwycięstwo w Numidii, kończąc wojnę początkowo również naznaczoną korupcją i niekompetencją na najwyższych szczeblach dowodzenia. Mariusz poślubił ciotkę Cezara i jako pierwszy z rodziny wszedł do świata polityki, a już wcześniej sporo osiągnął, gdyż w 107 roku został wybrany na urząd jednego z dwóch konsulów. Konsulowie byli najwyższymi przedstawicielami władzy wykonawczej w Republice; w czasie rocznej kadencji pełnili najważniejsze funkcje cywilne i dowodzili armią. Po raz drugi można było zostać konsulem dopiero po 10 latach, lecz Mariusz był wybierany na ten urząd przez pięć kolejnych lat, od 104 do 100 roku p.n.e. Było to bezprecedensowe i niezgodne z prawem, lecz odniosło pożądany rezultat, gdyż Mariusz pokonał Teutonów w 102 roku p.n.e., a Cymbrów rok później.4

Kolejne kadencje Mariusza naruszyły fundamentalną zasadę rzymskiego życia publicznego, lecz można je było interpretować jako warunek niezbędny do przeprowadzenia państwa przez okres kryzysu. W przeszłości Republika wykazywała znaczny stopień elastyczności, co pomagało Rzymianom stawiać czoło innym niebezpieczeństwom. Jesienią 100 roku p.n.e. senator imieniem Memmius, który właśnie został wybrany na stanowisko konsula na następny rok, został śmiertelnie pobity na Forum przez opryszków jednego z pokonanych kandydatów. Człowiek ów, Gajusz Serwiliusz Glaucja, wraz ze swoim kompanem Lucjuszem Apulejuszem Saturninem stosowali groźby i prowokowali zamieszki uliczne, zanim przeforsowali swoje uchwały. Powszechnie panowało przekonanie, że to właśnie oni doprowadzili rok wcześniej do zamordowania innego rywala. Lincz na Memmiusie był haniebny i wywołał natychmiastową reakcję. Mariusz, który do tej pory zadowalał się wykorzystywaniem Saturnina do własnych celów, teraz zwrócił się przeciwko niemu i wyraził zgodę, kiedy Senat poprosił go o ratowanie Republiki. Uzbroiwszy swoich ludzi, otoczył zwolenników Saturnina i Glaucji na Kapitolu i wkrótce zmusił ich do kapitulacji. Być może Mariusz obiecał darować im życie, ale społeczeństwo okazało się mniej miłosierne. Większość jeńców była zamknięta w siedzibie Senatu, kiedy tłum ruszył na budynek. Niektórzy wspięli się na dach i zrywali dachówki, ciskając je do wnętrza tak długo, aż wszyscy jeńcy zginęli. Aby ocalić Republikę, zawieszono normalnie obowiązujące prawo i przemoc została pokonana jeszcze brutalniejszą przemocą. Było to już tylko dalekie echo wizji – niewątpliwie wyidealizowanej – doskonale zrównoważonego ustroju opisywanego przez Polibiusza, choć nawet on przyznawał, że wewnętrzna stabilność rzymskiego państwa nie może być wieczna. Aby zrozumieć historię Cezara, najpierw musimy poznać naturę rzymskiej Republiki, zarówno w teorii, jak i w zmieniającej się rzeczywistości ostatnich dziesięcioleci II wieku p.n.e.5

Republika

Tradycja głosiła, że Rzym został założony w 753 roku p.n.e. Dla Rzymian był to Rok I i wszystkie późniejsze lata były liczone od „założenia miasta” (ab urbe condita). Świadectwa archeologiczne związane z początkami Rzymu są mniej jednoznaczne, ponieważ trudno określić, kiedy niewielkie społeczności rozsiane na wzgórzach późniejszego Rzymu połączyły się w jedno miasto. Z najdawniejszych czasów zachowały się nieliczne źródła i nawet sami Rzymianie wielu rzeczy nie byli pewni, kiedy na początku II wieku p.n.e. zaczynali spisywać swoją historię. Opowieści o początkach miasta zapewne zawierają ziarno prawdy, lecz nie jesteśmy w stanie zweryfikować poszczególnych osób i wydarzeń. Najwyraźniej Rzymem początkowo władali królowie, choć trudno powiedzieć, czy którykolwiek z siedmiu monarchów, których imiona przekazuje tradycja, istniał rzeczywiście. Pod koniec VI wieku p.n.e. – tradycyjna data 509 rok p.n.e. może być prawdziwa – wewnętrzne niepokoje doprowadziły do zastąpienia monarchii republiką.

System polityczny rzymskiej Republiki ewoluował powoli przez wiele lat i nigdy nie przybrał ostatecznej, niezmiennej formy. Rzym, bardziej przypominający pod tym względem współczesną Brytanię niż Stany Zjednoczone, nie miał spisanej konstytucji, lecz zbiór ustaw, precedensów i tradycji. Określenie res publica, od którego pochodzi nasze słowo republika, znaczy dosłownie „rzecz publiczna” i może najsłuszniej byłoby je tłumaczyć jako „państwo”. Ta niejasność spowodowała, że słowo „republika” miało różne znaczenia dla różnych ludzi. Później Cezar zlekceważył je jako pustą nazwę6. Brak wyraźnie określonych, sztywnych ram systemu pozwalał na znaczną elastyczność, co przez wieki okazywało się źródłem jego siły. A równocześnie z samej jego natury wynikało to, że każdy nowy precedens lub prawo, zarówno dobre, jak i złe, mogło na zawsze zmienić sposób postępowania. U podstaw systemu leżało pragnienie uniemożliwienia jednemu człowiekowi zdobycia zbyt dużej stałej władzy. Obawa przed odrodzeniem monarchii była powszechna i głęboko zakorzeniona wśród arystokracji, która zmonopolizowała wysokie urzędy. Dlatego władza w Republice była podzielona między wiele różnych instytucji, z których najważniejszymi byli urzędnicy, Senat i zgromadzenia ludowe.

Urzędnicy mieli znaczną władzę; najwyżsi z nich otrzymywali oficjalnie imperium – prawo dowodzenia wojskiem i wymierzania sprawiedliwości – lecz czasowo je ograniczano i trwało jedynie przez 12 miesięcy sprawowania urzędu. Ograniczeniem był też fakt, że taką samą władzę mieli inni ludzie pełniący ten sam urząd. Każdego roku wybierano dwóch konsulów i sześciu – następnych w hierarchii – pretorów. Ponownie o ten sam urząd Rzymianin mógł się ubiegać dopiero po upływie 10 lat; aby po raz pierwszy móc zostać pretorem, trzeba było ukończyć 39 lat, a 42 – aby zostać konsulem. Nie istniał podział na władzę polityczną i wojskową i urzędnicy zależnie od potrzeb wykonywali zadania cywilne lub militarne. Najważniejsze obowiązki i stanowiska dowódcze przypadały konsulom, mniej ważne pretorom. Większość byłych urzędników wysyłano do prowincji jako zarządców. Senat mógł przedłużać o rok imperium konsula lub pretora po upływie kadencji – wówczas noszącego tytuł prokonsula lub propretora. Taka praktyka często okazywała się niezbędna do zapewnienia Republice odpowiedniej liczby gubernatorów prowincji, którzy zarządzali rozległym imperium, co jednak zasadniczo nie zmieniało czasowego charakteru władzy. Przedłużenie uprawnień na dłużej niż dwa lata zdarzało się niezmiernie rzadko. Choć same urzędy miały wielką władzę, konsulowie i inni urzędnicy zmieniali się co roku.

Znaczenie Senatu wynikało natomiast nie tyle z formalnych funkcji, ile z jego trwałości. Składał się on z około 300 senatorów, którzy spotykali się na wezwanie urzędnika, zwykle jednego z konsulów, jeśli był obecny w Rzymie. Senatorowie nie byli wybierani, lecz zapisywani – a niekiedy również wypędzani – przez dwóch cenzorów, którzy co pięć lat przeprowadzali spis rzymskich obywateli. Oczekiwano, że będą oni zapisywać każdego, kto został wybrany na urząd od czasu ostatniego cenzusu, choć formalnie nie było takiego wymogu. Jednak urzędów było stosunkowo niewiele i znaczna część senatorów – być może około połowy – nigdy żadnego urzędu nie zajmowała. Senatorowie musieli należeć do ekwitów – najbogatszej klasy posiadającej, spisywanej w czasie cenzusu. Ich określenie, equites, czyli „rycerze”, wywodziło się z tradycyjnie pełnionej przez nich roli jazdy w rzymskiej armii. Jednak przytłaczająca większość ekwitów nigdy nie starała się uczestniczyć w życiu publicznym i senatorowie rekrutowali się spośród nieformalnej wewnętrznej elity w obrębie tej klasy. Ci bogaci i zajmujący prominentne stanowiska ludzie byli więc żywo zainteresowani utrzymaniem Republiki. W debatach kluczowe role odgrywali byli urzędnicy, gdyż procedura wymagała, by o opinię pytać najpierw byłych konsulów, następnie byłych pretorów i tak dalej, w dół urzędniczej hierarchii. Ludzie, którzy służyli Republice na wysokich stanowiskach, mieli ogromne wpływy, czyli auctoritas, a Senat jako instytucja zawdzięczał swój prestiż w znacznej mierze temu, że należeli do niego tacy właśnie ludzie. Senat nie miał władzy legislacyjnej, lecz uchwały podjęte na jego posiedzeniach były przekazywane do zgromadzeń ludowych z mocną rekomendacją. Służył też jako organ doradczy urzędników obecnych w Rzymie, decydował o tym, które prowincje będą dostępne w danym roku, i mógł przyznawać imperium urzędnikom po zakończeniu kadencji. Oprócz tego to właśnie Senat przyjmował obce poselstwa i wysyłał ambasadorów, a także komisarzy nadzorujących administrację w prowincjach – wszystko to sprawiało, że pełnił główną rolę w kształtowaniu polityki zagranicznej.

W Republice różne zgromadzenia rzymskiego ludu miały wprawdzie znaczną władzę, ale brakowało im możliwości niezależnego działania. Wybierały one urzędników, wydawały prawa i formalnie ratyfikowały akty wypowiedzenia wojny i traktaty pokojowe po zakończonych konfliktach. Wszyscy dorośli obywatele płci męskiej mogli głosować, jeśli byli obecni w Rzymie, lecz nie wszystkie głosy miały jednakową wartość. W Comitia Centuriata, które wybierały konsulów i pełniły wiele innych ważnych funkcji, obywatele byli podzieleni na grupy głosujących zależnie od swego majątku odnotowanego w ostatnim cenzusie. Instytucja ta wywodziła się z archaicznej rzymskiej armii – w której najbogatszych było stać na zakup kosztownego ekwipunku potrzebnego do walki na najbardziej niebezpiecznych i najważniejszych pozycjach – i zachowała jej strukturę. Naturalnie wyższe grupy, czyli centurie, były mniej liczne, po prostu dlatego, że bogatych było mniej niż ubogich. Teoretycznie głosy każdej centurii były równie ważne, lecz klasy bogatsze głosowały jako pierwsze i zdarzało się, że decyzja została podjęta, zanim ubożsi zdążyli wyrazić swoje zdanie. Inne zgromadzenia były oparte na podziałach plemiennych, także określanych przez cenzus; tutaj nierówności były tak samo duże, choć miały nieco inny charakter. Każde z plemion głosowało zgodnie z wolą większości obecnych członków. Jednak plemiona miejskie, do których należała część rzymskiej biedoty, zwykle w dni głosowania stawiały się znacznie liczniej niż wiejskie, z których tylko najbogatsi wyruszali w podróż do Rzymu. Dlatego najczęściej zdanie bogatych obywateli miało o wiele większy wpływ na wynik głosowania niż opinia liczniejszej biedoty. W żadnym z tych zgromadzeń nie było okazji do dyskusji. Obywatele po prostu wybierali jednego z listy kandydatów lub głosowali nad taką czy inną propozycją. Zgromadzenia zwoływał urzędnik, który przewodniczył głosowaniom i kierował postępowaniem. W porównaniu ze Zgromadzeniem ateńskim z końca V wieku p.n.e. może się wydawać, że demokratyczne elementy rzymskiego systemu politycznego podlegały ściślejszej kontroli, co jednak nie znaczy, że były pozbawione znaczenia. Wynik głosowania, zwłaszcza w przypadku wyborów, był nieprzewidywalny.

Tylko ci, którzy w czasie cenzusu zostali zarejestrowani jako ekwici z najbogatszej grupy, mogli myśleć o karierze politycznej. Zdobycie urzędu zależało od zyskania przychylności elektoratu. W Rzymie nie istniało nic, co można by porównać z dzisiejszymi partiami politycznymi – choć biorąc pod uwagę ich rolę, mogło to czynić rzymski system bardziej demokratycznym niż wiele nam współczesnych – i każdy kandydat ubiegał się o urząd indywidualnie. Bardzo rzadko kandydaci przedstawiali jakiś program polityczny, ale komentowanie bieżących spraw zdarzało się znacznie częściej. Generalnie wyborcy szukali sprawnego człowieka, który po objęciu urzędu robiłby to, czego wymagało Państwo. Dokonania z przeszłości świadczyły o kompetencji, lecz wobec ich braku – zwłaszcza na wcześniejszych etapach kariery – kandydat chlubił się osiągnięciami poprzednich pokoleń swojej rodziny. Rzymianie głęboko wierzyli, że rody miały wyraźnie określone cechy charakteru, i zakładali, że człowiek, którego dziadek i ojciec toczyli zwycięskie wojny z wrogami Rzymu, również okaże się kompetentny. Arystokratyczne rody wkładały wiele wysiłku w nagłaśnianie czynów swoich krewnych – żyjących i zmarłych – aby ich imiona zapadły w pamięć wyborcom. Takie połączenie sławy i bogactwa sprawiało, że stosunkowo nieliczna grupa rodów praktycznie zmonopolizowała stanowiska urzędnicze, zwłaszcza konsulat. Mimo to nigdy nie można było wykluczyć, że inny człowiek, nawet taki, który jako pierwszy przedstawiciel swojego rodu wszedł do Senatu, zostanie konsulem. Ten, komu się to udało, był nazywany „nowym człowiekiem” (novus homo). Mariusz, pełniący urząd przez bezprecedensowy ciąg kolejnych kadencji, był największym z nich; dla większości „nowych ludzi” jedna kadencja stanowiła wielkie osiągnięcie. W polityce panowała zaciekła rywalizacja i nawet członkowie uznanych rodów musieli ciężko pracować, by utrzymać przewagę. Im wyższy był poziom w hierarchii urzędniczej, tym mniejsza liczba stanowisk, więc w miarę wspinania się po politycznej drabinie kandydaci walczyli coraz bardziej zażarcie. Prosta arytmetyka wskazuje, że tylko jedna trzecia wybieranych co roku pretorów mogła zostać konsulami. Taka rywalizacja sprawiała, że rzadko zdarzały się długotrwałe sojusze polityczne, a powstanie stałych partii było wręcz nie do pomyślenia.

System działał pod wieloma względami dobrze, dostarczając Republice co roku nowej grupy urzędników, którzy palili się do tego, by dokonać dla Rzymu wielkich czynów, zanim upłynie 12 miesięcy ich kadencji. Oficjalna władza, imperium, trwała tylko przez ten czas, lecz sukcesy urzędnika znacznie podbudowywały jego auctoritas. Podobnie jak wiele innych rzymskich koncepcji, termin ten trudno przetłumaczyć jednym słowem, ponieważ obejmował on autorytet, reputację i wpływy, ale również status społeczny. Auctoritas trwała również po złożeniu urzędu, choć późniejsze czyny mogły wpłynąć na jej zmniejszenie, mogła też zblednąć wobec dokonań innych senatorów. To ona decydowała, jak często i jak szybko zasięgał opinii tego czy innego senatora przewodniczący debacie urzędnik, a także jak wielki wpływ miała jego opinia na zdanie innych senatorów. Auctoritas istniała tylko wtedy, gdy uznawali ją inni, lecz ludzie byli świadomi swego statusu i niekiedy mogli go nadużywać. W 90 roku p.n.e. zasłużony senator Markus Emiliusz Skaurus, wówczas przewodniczący Senatowi (princeps senatus), został oskarżony o przyjmowanie łapówek od króla wrogiego państwa. Oskarżał go nieznany nikomu Kwintus Warius Sewerus, który – choć był obywatelem rzymskim – urodził się w hiszpańskim mieście Sucro. W czasie procesu Skaurus zwrócił się do sądu oraz zebranego tłumu i zadał proste pytanie: „Warius Sewerus z Sucro twierdzi, że Emiliusz Skaurus, skuszony królewską łapówką, zdradził imperium rzymskiego ludu; Emiliusz Skaurus odrzuca to oskarżenie. Któremu z tych dwóch uwierzycie?” Warius został wypędzony z sądu i oskarżenie upadło.7

Rywalizacja nie kończyła się, kiedy kandydat został konsulem. Jego późniejszy status zależał od tego, jak jego działalność wypadła na tle innych konsulów. Poprowadzenie armii do zwycięstwa nad wrogiem Rzymu było wielkim osiągnięciem, zwłaszcza jeśli zostało nagrodzone prawem odbycia triumfu po powrocie do Rzymu. W czasie tej ceremonii zwycięzca jechał przez środek miasta w rydwanie, w asyście procesji ze zdobytymi łupami, pojmanymi jeńcami i innymi oznakami sukcesu, a także własnych żołnierzy w najlepszym rynsztunku. Generał nosił insygnia najważniejszego boga Rzymu, Jowisza Najlepszego i Największego, a nawet miał twarz pomalowaną na czerwono, na podobieństwo starych terakotowych posągów bóstwa. Za nim stał niewolnik trzymający laurowy wieniec zwycięzcy nad jego głową, ale równocześnie szeptem przypominający o tym, że jest śmiertelny. Był to wielki zaszczyt, upamiętniany zawieszeniem wieńca laurowego (lub wyrzeźbieniem jego podobizny) przed domem zwycięskiego dowódcy. Takie osiągnięcie było wyjątkowo cenione, ale porównywano je też ze zwycięstwami innych senatorów. Liczyło się stoczenie większych i ważniejszych bitew z silniejszymi i bardziej egzotycznymi przeciwnikami, gdyż to wzmacniało auctoritas dowódcy w porównaniu z innymi generałami. Większość konsulów zdobywała ten urząd w wieku czterdziestu kilku lat, mogli więc oczekiwać, że jeszcze przez dziesięciolecia będą żyć i działać w Senacie. Pozycja w życiu publicznym zależała od auctoritas, która z czasem mogła się powiększać. Rywalizacja leżała u podstaw rzymskiego życia publicznego, więc senatorowie przez całą swoją karierę usilnie starali się zdobyć sławę i wpływy, a równocześnie nie dopuścić, by inni osiągnęli w tej dziedzinie zbyt wiele. Doroczne wybory nowych urzędników i ograniczenia, jakim podlegało sprawowanie urzędów, dawały wielu senatorom możliwość pełnienia chwalebnej służby dla Republiki, a zarazem nie pozwalały nikomu zdobyć monopolu na chwałę i wpływy. Wszyscy arystokraci chcieli się wyróżnić, ale największą obawę budziła w nich myśl, że ktoś inny mógłby nadmiernie przewyższyć pozostałych i zyskać trwalszą pozycję, tym samym wskrzeszając widmo monarchii. Zbyt wiele sukcesów jednego człowieka zmniejszało liczbę zaszczytów, o które mogli rywalizować pozostali.

Rzym – centralna część miasta

Wprawdzie Republika stała się pod koniec II wieku p.n.e. śródziemnomorskim mocarstwem, ale to w Rzymie koncentrowały się wszystkie aspekty życia politycznego. Tam i tylko tam spotykał się Senat i sądy, zbierały się zgromadzenia ludowe, aby wybierać urzędników i stanowić prawa. W 100 roku p.n.e. Rzym był największym miastem znanego świata, przewyższającym nawet takich rywali, jak Aleksandria. Pod koniec I wieku p.n.e. jego populacja sięgnęła miliona, ale już w 100 roku p.n.e. mieszkało tam kilkaset tysięcy ludzi, być może nawet pół miliona. Nie znamy dokładniejszych danych, ale nawet te liczby dają pojęcie o wielkości miasta. Choć populacja była ogromna, w epoce przed wynalezieniem środków transportu szybszych niż piechur lub konny, Rzym nie rozprzestrzenił się na dużym obszarze, jak większość dzisiejszych miast. Domy, zwłaszcza w biedniejszych dzielnicach, było gęsto stłoczone. Ale sercem Rzymu – pod każdym względem – była otwarta przestrzeń Forum. Było to miejsce handlowe – od modnych sklepów przylegających do wielkich budowli i dostarczających luksusowych towarów zdobywanych przez imperium, po wielkie kompanie kupieckie i dostawców zboża. Było to też miejsce stanowienia prawa i wymierzania sprawiedliwości, gdzie zbierały się sądy, adwokaci przedstawiali swoje sprawy, a trybunały wydawały wyroki, wszystko na widoku publicznym. Przez Forum przebiegała Sacra Via, droga triumfalnych procesji. To właśnie przede wszystkim na Forum i wokół niego toczyło się życie publiczne Republiki. Urzędnicy, tacy jak trybuni, edylowie i pretorzy, mieli na Forum wyznaczone miejsca, w których prowadzili swoją działalność. Senat zbierał się najczęściej – z rzadkimi wyjątkami – w budynku przylegającym do Forum: w siedzibie Senatu (Kurii) lub jednej z wielkich świątyń. Przed siedzibą Senatu znajdowała się mównica, czyli Rostra, której nazwa pochodziła od tego, że była ozdobiona dziobami okrętów nieprzyjacielskich zdobytych w wojnach z Kartaginą. Z Rostrów wygłaszano przemowy do nieoficjalnych zgromadzeń rzymskiego ludu, kiedy urzędnicy i wpływowi obywatele starali się zyskać poparcie dla takiego czy innego prawa lub dla kandydata na urząd. Na polecenie odpowiedniego urzędnika ten sam tłum Rzymian mógł się zebrać jako zgromadzenie plemion (Concilium Plebis lub komicje trybusowe – Comitia Tributa), aby zatwierdzić prawo. Inaczej niż w przypadku wyborów zwykle odbywało się to na Forum. Tak więc Forum pod wieloma względami było bijącym sercem Rzymu.8

Zyski i koszty imperium

Republika rzymska często toczyła wojny, przez długie okresy niemal corocznie. Liczne wojny nie były niczym niezwykłym w świecie starożytnym, gdzie państwa rzadko potrzebowały poważniejszego powodu do zaatakowania sąsiada niż to, że był słabszy. Wielki okres klasycznej kultury greckiej, z rozkwitem sztuki, literatury i filozofii, nadszedł w czasie, kiedy wojny między greckimi miastami-państwami były na porządku dziennym. Ale wojny prowadzone przez Rzymian miały od bardzo wczesnego momentu szczególny charakter, nie tylko dlatego, że były zwycięskie, lecz dzięki umiejętności trwałego wykorzystywania sukcesów, gdyż pokonanych wrogów Rzym wchłaniał i zamieniał w zaufanych sojuszników. Na początku III wieku p.n.e. praktycznie cały italski półwysep znalazł się pod kontrolą Rzymu. Na tym terytorium niektóre społeczności otrzymały rzymskie obywatelstwo, co w połączeniu z koloniami zakładanymi na podbitych ziemiach sprawiło, że liczba obywateli Rzymu była znacznie większa niż populacje innych miast-państw. Innym ludom przyznano status Latynów, wiążący się z mniejszymi, choć i tak znaczącymi przywilejami, zaś pozostali byli sprzymierzeńcami, czyli socii. Stosunkowo wcześnie status Rzymian i Latynów stracił jakikolwiek rzeczywisty związek z konkretnymi grupami etnicznymi czy językowymi i stał się przede wszystkim rozróżnieniem prawnym. Z biegiem czasu społeczności, które nie cieszyły się takimi przywilejami, mogły liczyć na ich zdobycie, stając się z Latynów obywatelami bez prawa głosu, a wreszcie pełnoprawnymi obywatelami Rzymu. Każda ze społeczności była związana z Rzymem osobnym traktatem, regulującym dokładnie jej prawa i obowiązki. Nie trzeba chyba wyjaśniać, że we wszystkich takich traktatach Rzym stanowił stronę ważniejszą i nigdy nie było to porozumienie równoprawnych partnerów. Najpowszechniejszym obowiązkiem każdego rodzaju sprzymierzeńca, włącznie z Latynami, było dostarczanie Rzymowi ludzi i środków w czasie wojny. Przynajmniej połowa każdej rzymskiej armii niezmiennie składała się z żołnierzy sprzymierzonych. W ten sposób dawni wrogowie pomagali Rzymowi wygrywać obecne wojny. Poza potwierdzaniem w ten sposób swojej lojalności sprzymierzeńcy mieli niewielki, lecz istotny udział w zyskach. Ponieważ Rzym tak często toczył wojny – a niektórzy naukowcy są wręcz zdania, że Republika musiała prowadzić wojny, aby przypominać sprzymierzeńcom o ich zobowiązaniach – nie brakowało okazji zarówno do służby, jak i zysku.9

W 264 roku p.n.e. Rzymianie po raz pierwszy wysłali armię poza Italię, wywołując długotrwały konflikt z Kartagińczykami, ludem pochodzenia fenickiego (stąd ich rzymskie określenie Poeni). Pierwsza wojna punicka (264–241 p.n.e.) przyniosła Rzymowi pierwszą zamorską prowincję na Sycylii, do której w efekcie tego konfliktu dodano Sardynię. Skutkiem drugiej wojny punickiej była stała obecność Rzymu w Hiszpanii i zaangażowanie w Macedonii. Wielka liczba obywateli Republiki i zasoby ludzkie sprzymierzeńców oraz możliwość przetrwania mimo ogromnych strat były głównymi czynnikami, które zapewniły zwycięstwo nad Kartaginą. Konflikty te przyzwyczaiły również Rzymian do wysyłania żołnierzy i zaopatrywania armii daleko od kraju, co było możliwe dzięki stworzeniu wielkiej floty wojennej w czasie pierwszej wojny punickiej. Republika przywykła do toczenia walk równocześnie w kilku odległych od siebie miejscach. W pierwszych dziesięcioleciach II wieku p.n.e. Rzym pokonał Macedonię i imperium Seleukidów. Kraje te, obok Egiptu Ptolemeuszy, były najpotężniejszymi z hellenistycznych królestw, które powstały po rozpadzie imperium Aleksandra Wielkiego. Zniszczenie Kartaginy i Koryntu przez rzymskie armie w 146 roku p.n.e. stało się symbolem dominacji Rzymu nad dawnymi mocarstwami świata śródziemnomorskiego. Kolejne prowincje powstały w Macedonii i Afryce, został zakończony podbój doliny Padu i umocniona rzymska obecność w Ilirii. Pod koniec stulecia została podbita Galia Zaalpejska (dzisiejsza Prowansja w południowej Francji), co dało Rzymianom lądowe połączenie z prowincjami w Hiszpanii, podobnie jak Iliria stanowiła pomost do Macedonii. Wkrótce miały zostać zbudowane rzymskie drogi łączące ze sobą prowincje w sposób monumentalny, lecz nad wyraz praktyczny. Mniej więcej w tym samym czasie Rzymowi przybyły bogate prowincje w Azji. Związki między Rzymem a jego zamorskimi prowincjami nie miały wówczas tak bliskiego charakteru jak z ludami Italii i na razie nie było mowy o przyznaniu ich mieszkańcom statusu Rzymian lub Latynów. Prowincje często dostarczały żołnierzy służących w rzymskiej armii, ale nie to było ich najważniejszym zobowiązaniem, lecz regularne płacenie trybutu lub podatków.

Zamorska ekspansja przyniosła znaczne korzyści wielu Rzymianom. Arystokratom dostarczyła mnóstwa okazji zdobycia sławy w czasie pełnienia urzędów lub prowadzenia wojen. Walki z plemionami w Hiszpanii, Galii, Ilirii i Tracji zdarzały się nagminnie. Wojny ze słynnymi państwami świata hellenistycznego były mniej częste, lecz znacznie bardziej spektakularne. Wobec powtarzających się konfliktów rywalizacja między senatorami coraz częściej dotyczyła tego, kto stoczy większą lub bardziej niebezpieczną wojnę niż pozostali oraz komu przypadnie zaszczyt pokonania ludu darzonego szczególną estymą. Wraz z chwałą płynęły wielkie bogactwa z łupów i sprzedaży jeńców na rynku niewolników. Część tego majątku trafiała do Republiki, część do ludzi służących w armii, lecz ponieważ większe udziały przypadały oficerom, dowódcy zyskiwali więcej niż ktokolwiek inny. Szczególnie lukratywne były zwycięstwa odnoszone we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego i w II wieku p.n.e. wielu generałów wracało z takich wojen, aby odbyć triumfy bogatsze i bardziej widowiskowe niż ktokolwiek wcześniej. Właśnie w tym okresie w Rzymie rozpoczęto wielkie prace budowlane, gdyż zwycięscy dowódcy przeznaczali część łupów na wznoszenie wspaniałych świątyń i budowli publicznych, które miały przypominać o ich dokonaniach. Życie publiczne wciąż było zdominowane przez rywalizację o sławę i wpływy, stawało się jednak coraz bardziej kosztowne za sprawą fortun, które ludzie zdobywali dzięki zwycięstwom. Senatorom pochodzącym z rodów, którym nie udało się obsadzić stanowisk dowódczych w najbardziej zyskownych kampaniach, coraz trudniej było ponosić koszty kariery politycznej. Przepaść między najbiedniejszymi i najbogatszymi senatorami stale się pogłębiała, powodując zmniejszenie liczby osób mogących konkurować o najwyższe urzędy i stanowiska.

Na budowaniu imperium skorzystali nie tylko senatorowie, lecz ogólnie rzecz biorąc, w nowej sytuacji najlepiej radzili sobie bogaci. Republika nie stworzyła wielkiej machiny biurokratycznej, która zarządzałaby prowincjami, gubernatorzy mieli więc do pomocy tylko niewielką liczbę urzędników oraz własnych domowników. Dlatego większość codziennych spraw pozostawiano w rękach tubylców, a wieloma z nich zajmowały się prywatne firmy kontrolowane przez bogatych Rzymian. Ludzie ci zwykle należeli do klasy ekwitów, gdyż samym senatorom prawo zabraniało prowadzenia takiej działalności (miało to zapobiec wpływowi świata biznesu na opinie, które wygłaszali w Senacie, jednak wielu senatorów potajemnie inwestowało w kompanie oficjalnie prowadzone przez ekwitów). Takie firmy brały udział w licytacjach o prawo do zbierania podatków w danym regionie oraz do sprzedaży jeńców wojennych i innych łupów, a także o ogromne kontrakty na zaopatrzenie armii w żywność i ekwipunek. Ludzie zajmujący się tą działalnością byli znani jako publicani, choć ich głównym celem było osiąganie zysków, a nie służba publiczna. Kompania, która zgodziła się zapłacić skarbowi państwa określoną sumę za prawo pobierania podatków z danego regionu czy prowincji, musiała naturalnie zebrać od podatników większą sumę. Przedstawiciele kompanii na wszystkich szczeblach pragnęli mieć swoje zyski i ostatecznie suma zbierana od mieszkańców prowincji często znacznie przewyższała kwotę wpływającą do skarbu państwa. Republika jednak była usatysfakcjonowana takim układem, a z niezadowolonymi mieszkańcami prowincji w razie potrzeby mogła się rozprawić armia. Poza publikanami interesy w prowincjach prowadziło wielu innych Rzymian i ich przedstawicieli. Już sam fakt bycia Rzymianinem – a przedstawiciele innych narodów zwykle brali za Rzymian wszystkich mieszkańców Italii – dawał kupcom (negotiatores) znaczną przewagą przez samo skojarzenie z potęgą imperium. Najbardziej wpływowi – zwykle najwięksi bogacze lub ich przedstawiciele – często mogli oczekiwać bezpośredniej pomocy od gubernatorów prowincji. Starożytne źródła, którymi dysponujemy, rzadko wspominają obszerniej o działalności kupców, lecz nie powinniśmy z tego powodu lekceważyć ich liczby ani skali ich operacji. Ludzie ci zyskali wielkie korzyści dzięki rzymskiemu imperializmowi, mimo iż wydaje się bardzo mało prawdopodobne, aby mieli poważniejszy wpływ na podejmowanie decyzji kształtujących politykę zagraniczną Republiki.10

Przez wiele pokoleń wyjątkowo duży odsetek rzymskich mężczyzn służył w armii. Aż do wprowadzenia masowego poboru przez rząd rewolucyjnej Francji, państwo porównywalnej wielkości nie zmobilizowało tak wielkiej części swojej ludności na dłuższy czas. Jak się wydaje, do połowy II wieku p.n.e. ludność nie miała nic przeciwko służbie w legionach – mimo obowiązującej w nich wyjątkowo brutalnej dyscypliny – ponieważ wiązała się ona z perspektywą zdobycia łupów i zaszczytów. Żołnierze rekrutowali się z klas posiadających, gdyż każdy żołnierz musiał sam zadbać o swój ekwipunek niezbędny do służby w formacjach jazdy w przypadku najzamożniejszych, ciężkiej piechoty w przypadku większości i lekkiej piechoty w przypadku uboższych i młodych rekrutów. Trzon legionów tworzyli rolnicy, ponieważ ziemia była najpowszechniejszą formą własności. Służba trwała aż do rozformowania legionu, co często miało miejsce dopiero po zakończeniu wojny. W najdawniejszych dniach Republiki mogło to być kilka tygodni lub najwyżej miesięcy, gdyż wrogowie znajdowali się blisko, a walki były krótkie i o niewielkiej skali. W idealnych warunkach żołnierz-rolnik powinien odnieść szybkie zwycięstwo i wrócić do domu w samą porę, by zdążyć na żniwa. W miarę ekspansji Rzymu wojny toczyły się w coraz odleglejszych częściach świata i trwały coraz dłużej. W czasie wojen punickich tysiące Rzymian całymi latami przebywały z dala od swoich domów. Liczne zamorskie prowincje wymagały utrzymywania stałych garnizonów, więc ludzie, którzy mieli nieszczęście stacjonować w okolicy takiej jak Hiszpania, często służyli przez pięć lub dziesięć lat. Pod ich nieobecność niewielkie gospodarstwa często popadały w ruinę, a ich rodziny – w nędzę. Sytuacja ta jeszcze się pogorszyła, kiedy obniżono barierę majątkową, aby zdobyć dodatkowych rekrutów, gdyż ludzie ci często żyli na skraju ubóstwa. Długa służba wojskowa zrujnowała wielu drobnych rolników, a utrata ziemi oznaczała, że w przyszłości ludzie ci nie będą spełniali kryterium finansowego kwalifikującego ich do służby w legionach. Od połowy II wieku p.n.e. liczba obywateli mogących służyć w armii spadła do niepokojąco niskiego poziomu.

Poza trudnościami, jakie nękały wielu drobnych gospodarzy, także inne czynniki zmieniały obraz italskiego rolnictwa. Zyski z ekspansji przyniosły ogromne bogactwa wielu senatorom i ekwitom. Ludzie ci inwestowali znaczną część swoich majątków w wielkie posiadłości ziemskie, które często wchłaniały ziemie wcześniej należące do drobnych gospodarstw. Takie posiadłości (latifundia) były obsługiwane przez niewolników, którzy dzięki częstym wojnom byli liczni i niedrodzy. Rozmiary posiadłości, liczba pracujących na nich niewolników i splendor rezydencji budowanych na wypadek wizyty właściciela stały się nowymi polami rywalizacji, które pozwalały eksponować bajeczne bogactwa. W kategoriach bardziej praktycznych wielkie posiadłości mogły być przeznaczone pod komercyjne uprawy, przynoszące regularne zyski przy niewielkim ryzyku. Była to samonapędzająca się machina, ponieważ wojny w odległych prowincjach odrywały od ziemi kolejnych rolników, wpędzając w nędzę ich i ich rodziny, i te same konflikty jeszcze bardziej wzbogacały elitę społeczeństwa, dostarczając jej środków do tworzenia jeszcze większych latyfundiów. Bardzo trudno ocenić na podstawie źródeł archeologicznych skalę przemian w strukturze rolnictwa w Italii w tym okresie, lecz wydaje się, że przynajmniej na niektórych terenach drobne gospodarstwa przetrwały. Niemniej jednak na znacznym obszarze zaszły istotne zmiany i nie ulega wątpliwości, że sami Rzymianie uważali to za poważny problem.11

Polityka i rozlew krwi

W 133 roku p.n.e. Tyberiusz Semproniusz Grakchus, jeden z 10 wybieranych co roku trybunów ludowych, rozpoczął realizację ambitnego programu reform, które miały rozwiązać ten właśnie problem. Trybuni różnili się od innych urzędników tym, że nie odgrywali żadnej roli poza samym Rzymem. Pierwotnie urząd ten został stworzony dla zapewnienia ludziom obrony przed nadużyciami ze strony wyższych urzędników, z czasem jednak stał się tylko jednym ze standardowych etapów kariery. Tyberiusz miał nieco ponad 30 lat, pochodził z zasłużonej rodziny – jego ojciec był cenzorem i dwukrotnie piastował urząd konsula – i oczekiwano, że zajdzie daleko. W czasie swego trybunatu skoncentrował się on na ziemi publicznej (ager publicus) odbieranej przez stulecia pokonanym italskim wrogom. Teoretycznie i według prawa ziemia ta powinna być dzielona na niewielkie działki i rozdawana obywatelom, w praktyce jednak wielkie jej połacie były wchłaniane przez latyfundia. Tyberiusz sformułował prawo przewidujące ograniczenie wielkości publicznej ziemi, jaką mógł zajmować jeden człowiek, i przekazanie reszty ubogim obywatelom, którzy w ten sposób zyskaliby majątek kwalifikujący ich do służby wojskowej. Niektórzy senatorowie popierali Grakchusa, lecz wielu straciłoby na konfiskacie nieprawnie posiadanej ziemi – podobnie jak liczni wpływowi ekwici. Nie mogąc uzyskać w Senacie aprobaty dla swojego prawa, Tyberiusz postąpił wbrew tradycji i przedstawił je bezpośrednio Zgromadzeniu Ludowemu. Kiedy inny trybun próbował zatrzymać proces legislacyjny, zgłaszając veto, Grakchus zorganizował głosowanie i doprowadził do pozbawienia go urzędu. Takie postępowanie mogło być zgodne z prawem, gdyż teoretycznie lud mógł przegłosować każde prawo, lecz uderzyło w samo serce systemu republikańskiego, w którym wszyscy urzędnicy tej samej rangi byli równi.

Część senatorów, którzy popierali prawo Grakchusa, obawiała się, że ambicje trybuna mają więcej wspólnego z dążeniem do osobistej dominacji niż z altruistyczną reformą, ponieważ zyskałby on ogromny prestiż i auctoritas, gdyby udało mu się poprawić los tak wielu obywateli. Powstała obawa, że planuje on coś znacznie bardziej spektakularnego niż kariera, jakiej oczekiwano po człowieku jego pochodzenia. Jeszcze bardziej niepokojące było to, że Tyberiusz, jego teść i młodszy brat Gajusz zostali mianowani komisarzami odpowiedzialnymi za dystrybucję ziemi. Niektórzy zaczęli oskarżać ich o dążenie do regnum – stałej władzy monarszej. Miarka się przebrała, kiedy Tyberiusz, twierdząc, że chce dopilnować, by jego prawo nie zostało odwołane, stanął do wyborów na trybuna w 132 roku p.n.e. Nie mógł być pewien sukcesu, ponieważ z samej natury jego reform wynikało, że wielu obywateli mających wobec niego największe zobowiązania mieszkało zbyt daleko od Rzymu, by wziąć udział w wyborach. Emocje wzięły jednak górę, kiedy konsul przewodniczący obradom Senatu odmówił podjęcia działań przeciwko trybunowi. Grupa rozjuszonych senatorów, z kuzynem Tyberiusza, Scypionem Nazyką na czele, opuściła obrady i zlinczowała trybuna oraz wielu jego zwolenników. Grakchusowi roztrzaskano głowę nogą od krzesła. Jego ciało – podobnie jak ciała licznych jego stronników – wrzucono do Tybru.

Był to pierwszy w dziejach Rzymu przypadek, kiedy spory polityczne doprowadziły do wybuchu przemocy na wielką skalę, co wstrząsnęło obywatelami. (Kilka historii z najdawniejszych dni Republiki opowiadało o linczach na demagogach i innych ludziach stanowiących zagrożenie dla państwa, lecz dla Rzymian były to dawne dzieje, niemal starożytność). Po zamieszkach prawo Tyberiusza niemal w całości pozostało w mocy, choć niektórzy z jego ocalałych zwolenników byli atakowani. Brat trybuna, Gajusz, służył wówczas w armii w Hiszpanii, a kiedy wrócił do Rzymu nie uniemożliwiono mu kontynuowania kariery. Rozgoryczony losem Tyberiusza Gajusz miał dwadzieścia kilka lat; dopiero więc gdy w 123 roku p.n.e. został trybunem, przedstawił własne reformy, znacznie bardziej radykalne i dalekosiężne niż te, które wprowadził jego brat. Po części wynikało to z faktu, że miał więcej czasu, gdyż udało mu się zostać trybunem na drugą kadencję, w 122 roku p.n.e., bez wywołania większego sprzeciwu. Wiele jego reform dotyczyło szerszego podziału zysków płynących z imperium. Gajusz potwierdził prawo wprowadzone przez brata i, kontynuując jego dążenie do zwiększenia liczby obywateli posiadających majątek, doprowadził do założenia kolonii w miejscu Kartaginy. Zyskał też wielu zwolenników wśród ekwitów, tworząc trybunał zajmujący się senatorami oskarżanymi o nadużycia w zarządzaniu prowincjami (quaestio de rebus repetundis) i powołując sędziów spośród ekwitów. Dotychczas senator mógł być sądzony tylko przez równych sobie. Mniejszą popularność zyskało dążenie Gajusza do przyznania rzymskiego obywatelstwa liczniejszym Latynom oraz mieszkańcom Italii; nie udało mu się zostać wybranym na trzecią kadencję. I Gajusz, i jego przeciwnicy od samego początku byli bardziej gotowi sięgać po groźby i przemoc niż ktokolwiek 10 lat wcześniej. Sytuacja zaostrzyła się, kiedy doszło do zamieszek po śmierci jednego ze służących konsula Opimiusza. Senat wydał dekret – uczonym znany jako senatus consultum ultimum (ostateczne postanowienie), od frazy użytej przez Cezara, choć nie wiadomo jak nazywano go w czasach Grakchusa – wzywający konsula do obrony Republiki wszelkimi koniecznymi środkami. Funkcjonowanie normalnego prawa zostało zawieszone, a zwolennicy obu stron zaczęli się zbroić. Opimiusz dołączył do swoich sił oddział najemnych kreteńskich łuczników, który czekał tuż za granicami Rzymu, co wskazuje, że konsul przynajmniej po części mógł działać z premedytacją. Gajusz i jego mniej liczni stronnicy zajęli świątynię Diany na Awentynie, lecz konsul odrzucił wszelkie propozycje negocjacji i zaatakował budynek. Gajusz zginął w walce, a jego głowę przyniesiono Opimiuszowi, który obiecał nagrodę w złocie równym jej wadze.12

Nie wiemy, czy Grakchowie byli naprawdę reformatorami pragnącymi rozwiązać najpoważniejsze ich zdaniem problemy Republiki, czy tylko ambitnymi ludźmi dążącymi do zdobycia jak największej popularności. Być może i jedno, i drugie jest po części prawdą, gdyż trudno uwierzyć, by rzymski senator mógł nie zdawać sobie sprawy, jak wielkie korzyści może mu przynieść wprowadzenie takiego prawa. Niezależnie od tego, jakie motywy nimi kierowały, Grakchowie zwrócili uwagę na problemy dręczące społeczeństwo, przede wszystkim na nędzę wielu obywateli i dążenie odsuniętych od władzy – ekwitów i mieszkańców Italii – do zyskania na nią wpływu. Działalność Grakchów nie wywarła natychmiastowego wpływu na życie publiczne – przeważająca większość trybunów była nadal wybierana na roczną kadencję, a przemoc w polityce zdarzała się rzadko – lecz z czasem wpływ ten okazał się doniosły. Bracia pokazali, jak wielkie – choć nietrwałe i niebezpieczne – wpływy można zyskać, odwołując się w nowy sposób do coraz silniejszej świadomości różnych grup społecznych. Było tylko kwestią czasu, by pojawił się ktoś mający odpowiedni prestiż i zamiar pójścia w ich ślady. Sytuacji nie poprawiała opieszałość Senatu w rozwiązywaniu problemów, które wskazali Grakchowie, ani jego skłonność, by raczej nie robić nic, niż pozwolić komukolwiek wyróżnić się przez znalezienie rozwiązania. Do tego wszystkiego w ostatnich dziesięcioleciach II wieku kompetencja i uczciwość nie były tym, czym wyróżniała się większość urzędników.

Konflikt dynastyczny w sprzymierzonym królestwie Numidii w północnej Afryce doprowadził do szeregu skandali, gdyż wielu senatorów przyjmowało łapówki w zamian za poparcie pretensji Jugurty. Masakra tysięcy rzymskich i italskich kupców w miasteczku Cyrta wywołała oburzenie w Rzymie, co zaowocowało wysłaniem armii przeciwko Jugurcie, lecz wojna była prowadzona niemrawo i w 110 roku p.n.e. armia została pokonana. Wysłano wprawdzie zdolniejszego konsula, by opanował sytuację, lecz wszystko to mocno nadwerężyło wiarę społeczeństwa w zdolność senatorskich elit do sprawnego kierowania państwem. Wykorzystując ten nastrój, Gajusz Mariusz stanął do wyborów konsularnych na 107 rok p.n.e., przedstawiając siebie – twardego i doświadczonego żołnierza, który do wszystkiego doszedł sam – jako przeciwieństwo potomków arystokratycznych rodów, którzy polegali raczej na chwale przodków niż na własnych umiejętnościach. Mariusz wygrał w cuglach i – z pomocą trybuna, który przedstawił odpowiednią propozycję Zgromadzeniu, aby ominąć procedurę przyznawania prowincji przez Senat – otrzymał stanowisko dowódcy w Numidii. Senatorowie jeszcze raz próbowali stanąć mu na drodze, nie pozwalając na sformowanie legionów, które mógłby zabrać do Afryki, a jedynie na zabranie ochotników. Mariusz przechytrzył ich, wybierając ochotników spośród najuboższych, ludzi w normalnych warunkach niekwalifikujących się do służby wojskowej. Był to niezmiernie ważny etap w przejściu od pospolitego ruszenia, stanowiącego przekrój klas posiadających, do armii zawodowej rekrutującej się głównie spośród najuboższych. Zmiana ta nie zaszła natychmiast, lecz miała ogromne znaczenie i poważnie przyczyniła się do końca Republiki.13

Mariusz ostatecznie wygrał wojnę w Numidii pod koniec 105 roku p.n.e., lecz wówczas Italii zaczęli już zagrażać Cymbrowie i Teutonowie. Pierwsze kontakty z tymi plemionami również przebiegły pod znakiem skandali i niekompetencji urzędników, z których wielu wywodziło się ze starych, zasłużonych rodów. Zarówno wśród biednych, jak i zamożniejszych, którzy mieli decydujący głos w Comitia Centuriata, zapanowało powszechne przekonanie, że tylko Mariusz mógłby pokonać barbarzyńców. Wszystko to sprawiło, że w kolejnych latach był wybierany na urząd konsula, co było znacznie poważniejszym naruszeniem tradycji niż kolejne kadencje Gajusza Grakchusa. Saturnin i Glaucja poparli Mariusza, mając nadzieję, że uda im się wyciągnąć dla siebie korzyści z jego sukcesów. W 103 roku p.n.e. Saturnin był trybunem i przeforsował prawo gwarantujące ziemię w północnej Afryce weteranom Mariusza z wojny w Numidii. Jednym z komisarzy mianowanych do nadzorowania realizacji tej uchwały lub – co bardziej prawdopodobne – kolejnej, wprowadzonej przez Saturnina w 100 roku p.n.e., był ojciec Cezara. Formowanie armii z najuboższych przedstawicieli społeczeństwa oznaczało, że ludzie ci nie mieli żadnego źródła utrzymania po zakończeniu służby wojskowej. Prawo Saturnina z 100 roku p.n.e. po części miało na celu zapewnienie środków do życia byłym żołnierzom walczącym z Cymbrami. Saturnin wykorzystał urząd trybuna podobnie jak Grakchowie, przedstawiając propozycję dystrybucji ziemi i zapewnienia obywatelom zboża po stałej cenie, niezależnie od sytuacji na rynku. To ostatnie rozwiązanie wprowadził już Gajusz Grakchus, lecz zrezygnowano z niego tuż po śmierci trybuna. Jednak Saturnin i Glaucja mieli znacznie gorszą reputację niż Grakchowie i znacznie większą skłonność do stosowania przemocy. W końcu posunęli się zbyt daleko i stracili poparcie Mariusza, który rozprawił się z nimi, działając na mocy takiego samego dekretu, jakim Senat przyznał nadzwyczajne uprawnienia Opimiuszowi w 122 roku p.n.e. Republika, w której narodził się Cezar, niezbyt dobrze radziła sobie ze swoimi problemami.

2. DZIECIŃSTWO

Urodzony w najszlachetniejszej rodzinie Juliuszów i wywodzący się od Anchizesa i Wenus – co potwierdzali wszyscy, którzy studiowali starożytną przeszłość – przewyższał wszystkich innych obywateli doskonałością swego wyglądu.

Wellejusz Paterkulus, I wiek n.e.1

W tym Cezarze drzemie wielu Mariuszów.

Sulla2

Gajusz Juliusz Cezar urodził się 13 lipca 100 roku p.n.e. według dzisiejszego kalendarza. Dzień urodzin jest pewny, rok budzi nieco wątpliwości, ponieważ niezwykłym zbiegiem okoliczności początkowe fragmenty jego biografii spisanych przez Swetoniusza i Plutarcha zaginęły. Kilku uczonych twierdziło, że urodził się w 102 lub 101 roku p.n.e., lecz ich argumenty nie są do końca przekonujące i większość opowiada się za rokiem 100 p.n.e. Według kalendarza rzymskiego Cezar urodził się w trzecim dniu przed Idami miesiąca Quinctilis, za konsulatu Gajusza Mariusza i Lucjusza Waleriusza Flakkusa, co miało miejsce w 654 roku „od założenia Miasta”. Quinctilis – nazwa ta pochodzi od słowa quintus, czyli „piąty” – był piątym miesiącem roku republikańskiego, który zaczynał się w marcu (Martius). Później, za dyktatury Cezara, zmieniono na jego cześć nazwę tego miesiąca na Julius. W miesiącu tym, podobnie jak w marcu, Idy wypadały piętnastego, lecz Rzymianie, odliczając dni wstecz lub w przód od tej daty, wliczali również dzień Idów.

Imiona wiele mówiły o pozycji człowieka w rzymskim społeczeństwie. Cezar nosił wszystkie tria nomina, czyli trzy imiona rzymskiego obywatela. Pierwsze imię (praenomen) pełniło podobną funkcję jak jego dzisiejszy odpowiednik: identyfikowało konkretnego członka rodziny i było używane w nieoficjalnych rozmowach. Większość rodzin przez wiele pokoleń nadawała swoim synom te same pierwsze imiona. Ojciec i dziadek Cezara również nosili imię Gajusz i można przypuszczać, że we wcześniejszych pokoleniach rodu Julii Caesares było podobnie. Drugie, czyli główne imię (nomen) było najważniejsze, gdyż odnosiło się do „klanu”, czyli większej grupy rodzin. Trzecie imię (cognomen) identyfikowało konkretną gałąź tej szerszej grupy, choć nawet wśród arystokracji nie wszystkie rody były tak wyróżnione. Wielki rywal Cezara, Gnejusz Pompejusz, i jego towarzysz Marek Antoniusz należeli do rodzin, które nie miały cognomina. Nieliczni nosili dodatkowy, półoficjalny przydomek, który – przy niewyszukanym poczuciu humoru Rzymian – często nawiązywał do niedoskonałości ich wyglądu. Ojciec Pompejusza był nazywany Strabon, czyli „Zezowaty”, podobnie jak daleki kuzyn Cezara, Gajusz Juliusz Cezar Strabon. Do imienia Cezara nigdy nie dodawano takiego przydomka. Jako chłopiec otrzymał on pełne trzy imiona, ale gdyby był dziewczynką, nosiłby tylko żeńską formę nomen. Ciotka Cezara, jego siostry i córka były znane po prostu jako Julia, podobnie jak każda kobieta z każdej gałęzi klanu Juliuszów. Jeśli w rodzinie była więcej niż jedna córka, w oficjalnych sytuacjach do ich imion dla rozróżnienia dodawano liczebnik. Ta nierówność płci mówi wiele o rzymskim świecie. Mężczyźni i tylko mężczyźni mogli odgrywać jakąś rolę w życiu publicznym, dlatego ważne było dokładne określenie osoby w politycznych rywalizacjach. Kobiety nie pełniły żadnych funkcji politycznych, nie potrzebowały więc takiej identyfikacji.3

Juliusze byli patrycjuszami, co znaczy, że należeli do najstarszej arystokratycznej klasy Rzymu, która w czasach wczesnej Republiki zmonopolizowała władzę i panowała nad znacznie liczniejszymi plebejuszami. Niewiele wiadomo o mniej więcej tuzinie członków tego klanu, którzy piastowali wyższe urzędy w pierwszych dwóch stuleciach Republiki. Wydaje się, że w odróżnieniu od innych patrycjuszowskich klanów, takich jak Fabiusze czy Manliusze, Juliusze nie nagłaśniali tak skutecznie dokonań swoich przodków. Kilka innych rodów nadal zachowało wpływy, choć patrycjusze stopniowo tracili monopol na władzę, gdy plebejusze domagali się poszerzenia swoich praw i bogate plebejskie rody zostały dopuszczone do rządzącej elity. Od 342 roku p.n.e. jeden z dwóch konsulów zawsze musiał być plebejuszem. Pod koniec II wieku p.n.e. większość najbardziej wpływowych rodów wśród senatorskiej elity była plebejska. Niektóre godności były wciąż dostępne tylko dla patrycjuszy, którym natomiast nie wolno było zostać trybunami plebejskimi, lecz ogólnie rzecz biorąc różnice między tymi dwiema grupami społecznymi były minimalne. Samo bycie patrycjuszem nie gwarantowało sukcesu politycznego. Nie istniał proces powoływania nowych patrycjuszy i z biegiem czasu wiele rodów wymarło lub straciło wszelkie znaczenie. Juliusze przetrwali, lecz nie odgrywali większej roli w życiu publicznym. Jakiś Juliusz Cezar – pierwszy znany człowiek, który nosił to cognomen – został pretorem w czasie drugiej wojny punickiej. Znacznie późniejszy autor twierdził, że człowiek ów przybrał takie imię, ponieważ zabił w bitwie słonia bojowego nieprzyjaciela i że pochodziło ono od punickiego słowa oznaczającego słonia. Inna historia głosi, że imię to znaczy „kędzierzawy” i że rodzina słynęła z bujnego owłosienia, co jednak może być zmyślone. Wydaje się, że mniej więcej w tym samym czasie ród podzielił się na dwie gałęzie, obie noszące imiona Juliusz Cezar, lecz w cenzusie zapisane do różnych plemion. W 157 roku p.n.e. Lucjusz Juliusz Cezar został konsulem, jako jedyny przedstawiciel swojej rodziny w II wieku. Nie był on przodkiem Gajusza, lecz pochodził z innej, odnoszącej nieco większe sukcesy gałęzi rodu. W początkach I wieku p.n.e. wielu Juliuszów Cezarów mogło się cieszyć lepszymi wynikami w wyborach. Sekstus Juliusz Cezar był konsulem w 91 roku p.n.e., a Lucjusz Juliusz Cezar w roku 90. Młodszy brat tego ostatniego, Gajusz Juliusz Cezar Strabon, został w tym samym roku edylem. Edylowie byli niższej rangi urzędnikami, do których obowiązków należało nadzorowanie publicznych festiwali i rozrywek. Lucjusz i Gajusz pochodzili z innej gałęzi rodu i byli dalekimi kuzynami ojca Cezara. Strabon cieszył się powszechnym poważaniem jako jeden z najwybitniejszych oratorów swoich czasów. Sekstus Juliusz Cezar jest postacią nieco zagadkową, ponieważ nie wiadomo, z której gałęzi rodu pochodził. Możliwe nawet, że był stryjem Cezara, młodszym – lub może raczej starszym – bratem jego ojca Gajusza, lecz nie mamy na to żadnych niezbitych dowodów i równie dobrze mógł być jego kuzynem.4

Wprawdzie Juliusze wywierali mniejszy niż inne klany wpływ na historię Republiki, lecz powszechnie uznawano starożytność ich rodu. Podobno osiedlili się oni w Rzymie w połowie VII wieku p.n.e., po zdobyciu i zniszczeniu sąsiedniego miasta Alba Longa przez Tullusa Hostiliusza, trzeciego króla Rzymu. Jednak związki z najdawniejszymi dziejami Rzymu nie zaczęły się w tym momencie, gdyż ród utrzymywał, że jego imię pochodzi od Julusa, syna Eneasza, przywódcy trojańskich uciekinierów, którzy osiedlili się w Italii po upadku Troi. Sam Eneasz był synem śmiertelnika Anchizesa i bogini Wenus, więc ród Juliuszów szczycił się boskim pochodzeniem. W najdawniejszych dniach Rzymu mity nie miały jeszcze skrystalizowanej formy, jaką przybrały w epoce Augusta, kiedy poeta Wergiliusz i historyk Liwiusz zrelacjonowali te opowieści bardziej szczegółowo. Nawet Liwiusz przyznawał, że istnieją różne wersje historii Eneasza i jego potomków. Nie był pewien, czy to Julus, czy inny syn Eneasza założył miasto Alba Longa i został jego pierwszym królem, zapoczątkowując dynastię, która później wydała Reę Sylwię, matkę Romulusa i Remusa. Nic nie wskazuje, by na początku I wieku p.n.e. wielu Rzymian wiedziało o możliwych związkach między Juliuszami i Romulusem. Powszechnie natomiast znane było to, że rodzina przypisuje sobie pochodzenie od Wenus – i to zapewne od dawna. Swetoniusz odnotował fragment mowy wygłoszonej przez Cezara na pogrzebie jego ciotki w 69 roku p.n.e.:

Ród mej ciotki Julii po kądzieli od królów się wywodzi, po mieczu zaś z samymi bogami nieśmiertelnymi jest spokrewniony. Od Ankusa Marcjusza pochodzi ród Marcjuszów Królów [Marcii Reges], których nazwisko nosiła matka; od Wenery pochodzą Juliusze, do których rodu nasz dom się zalicza. Jest więc w krwi naszej i majestat królów, którzy najwięcej znaczą wśród ludzi, i świętość bogów, których władzy podlegają sami królowie.5

Cezar najwyraźniej zakładał, że jego słuchacze nie będą zaskoczeni takimi stwierdzeniami. Niektórzy uczeni zwracali uwagę, że imię Rex (Król) raczej mogło się wywodzić od roli pełnionej w ceremoniach religijnych w czasach wczesnej Republiki, niż wskazywało na związki z monarchią. Jest to niemal na pewno prawda, lecz wydaje się, że takie rozróżnienie nie było zupełnie jasne w I wieku p.n.e.

Niemal nic nie wiemy o dziadku Cezara, Gajuszu Juliuszu Cezarze, choć możliwe, że pełnił on urząd pretora. Jego żoną była Marcja, córka Kwintusa Marcjusza Reksa, który był pretorem w 144 roku p.n.e. Mieli oni co najmniej dwoje dzieci, ojca Cezara Gajusza i jego ciotkę Julię, która później poślubiła Gajusza Mariusza. Jak pamiętamy, nie można wykluczyć, że ich synem był również Sekstus, który pełnił funkcję konsula w 91 roku p.n.e. Gajusz z powodzeniem oddał się karierze publicznej i tuż przed urodzeniem syna, lub krótko później, pełnił urząd kwestora. Jego żoną była Aurelia, pochodząca z dobrze prosperującej rodziny plebejuszy. Jej ojciec i dziadek pełnili funkcje konsulów w 144 i 119 roku p.n.e., również trzej jej kuzyni, Gajusz, Marek i Aureliusz Kotta, dostąpili tego wyróżnienia. Pokrewieństwo z tym rodem prawdopodobnie pomogło karierze politycznej Gajusza Cezara, lecz jeszcze bardziej skorzystał na małżeństwie swojej siostry z Mariuszem. Jak już wcześniej wspomnieliśmy, Gajusz był jednym z dziesięciu komisarzy, którym powierzono nadzorowanie planu kolonizacji stworzonego przez Saturnina dla weteranów Mariusza w 103 lub 100 roku p.n.e. Później został wybrany na urząd pretora, choć nie wiemy dokładnie, kiedy to nastąpiło; podawane są różne daty, od 92 do 85 roku p.n.e. Wcześniejsza data wydaje się bardziej prawdopodobna, gdyż po rocznej kadencji Cezar został gubernatorem prowincji w Azji, co zapewne miało miejsce około 91 roku. Gajusz umarł na początku 84 roku p.n.e. i nie wiemy, czy jego koneksje były wystarczające, by zapewnić mu konsulat. Jeśli rzeczywiście był pretorem już w 92 roku, to z pewnością wiek pozwalał mu ubiegać się o najwyższy urząd – a jeśli Sekstus był jego bratem, to sukces w wyborach na 91 rok zapewne zachęcił do tego Gajusza. Jeśli jednak kiedykolwiek kandydował w wyborach, to najwyraźniej bez powodzenia. Niestety, zachowane świadectwa dotyczące rodziny Cezara są tak niepełne i niejasne, że możemy powiedzieć niewiele poza tym, iż kariera jego ojca była przyzwoita, choć nie oszałamiająca. Nie wiemy, czy jego osiągnięcia satysfakcjonowały samego Gajusza i jego najbliższą rodzinę, czy raczej rozczarowywały.

Wiemy, że Gajusz i Aurelia mieli troje dzieci, Cezara i dwie córki, które naturalnie nosiły imię Julia. Wydaje się bardzo prawdopodobne, że urodziły im się również inne dzieci, które nie dożyły wieku dojrzałego, gdyż śmiertelność niemowląt była w Rzymie (podobnie zresztą jak w całym świecie starożytnym) zatrważająco wysoka, nawet wśród arystokracji. Kornelia, matka Grakchów, urodziła podobno 12 dzieci, z których przeżyło tylko troje – Tyberiusz, Gajusz i ich siostra Sempronia. Była to przypuszczalnie wyjątkowa sytuacja, lecz wydaje się, że dwoje lub troje dzieci osiągających wiek dojrzały było normą w senatorskich rodach. Naturalnie zdarzały się wyjątki; Metellusowie, zasłużona plebejska rodzina o znacznym majątku i wpływach, byli najwyraźniej szczególnie płodni i licznie zasilali szeregi wyższych urzędników w ostatnim stuleciu istnienia Republiki.6

Dzieciństwo i edukacja

Niewiele wiemy o najwcześniejszych latach Cezara, lecz nieco wniosków można wyciągnąć z tego, co wiadomo ogólnie o arystokracji w ówczesnym Rzymie. Podobnie jak w większości społeczeństw do stosunkowo niedawnych jeszcze czasów, dzieci rodziły się zwykle w domu. Narodziny dziecka były ważnym wydarzeniem w senatorskich rodach i tradycja wymagała, aby odbywały się przy świadkach. Kiedy poród się zbliżał, rozsyłano wiadomość do krewnych i sojuszników politycznych, którzy zazwyczaj przybywali do domu. Według tradycji ich rola polegała na zaświadczeniu, że dziecko naprawdę należy do arystokracji, co po części przetrwało w późniejszych czasach. Ani ojcu, ani gościom nie było wolno przebywać w pomieszczeniu, w którym znajdowała się matka, mająca do pomocy akuszerkę oraz przypuszczalnie krewne i niewolnice. Niekiedy mógł się pojawić również lekarz, lecz był on jedynym mężczyzną obecnym przy matce. Choć cesarskie cięcie nazwano później od imienia Cezara i procedura ta była znana w świecie starożytnym, żadne starożytne świadectwa nie wskazują, by Cezar przyszedł na świat w ten sposób. Wydaje się to wręcz bardzo mało prawdopodobne, ponieważ operacja zwykle kończyła się śmiercią matki, a Aurelia żyła jeszcze przez kilkadziesiąt lat. (Według jednego ze znacznie późniejszych źródeł któryś z przodków Cezara został urodzony przez cesarskie cięcie). Żadne ze źródeł nie wskazuje też, by w jego narodzinach było cokolwiek niezwykłego. Odwróconą pozycję płodu i inne trudności przy porodzie uznawano za zły omen i niekiedy odnotowywano; najsłynniejszym takim przypadkiem były narodziny cesarza Nerona. Po urodzeniu akuszerka kładła dziecko na podłodze i dokładnie sprawdzała, czy nie ma żadnych defektów ani uszkodzeń, oceniając jego szanse na przeżycie. Dopiero potem rodzice decydowali, czy akceptują dziecko i będą je wychowywać. W myśl prawa decyzję tę podejmował ojciec, lecz wydaje się mało prawdopodobne, by nie miała na nią wpływu również matka, zwłaszcza jeśli miała tak silną osobowość jak Aurelia.7

Kiedy dziecko zostało zaakceptowane, w domu rodziców na ołtarzach zapalano ognie. Wielu gości odprawiało ten sam rytuał po powrocie do domu. Narodziny były dla Rzymian ważnym wydarzeniem, wspominanym i świętowanym przez całe życie. Kiedy chłopiec miał dziewięć dni – z niejasnych przyczyn ceremonię tę w przypadku dziewczynek odprawiano dzień wcześniej – rodzina odbywała oficjalną ceremonię oczyszczenia (lustratio). Miała ona uwolnić dziecko od wszelkich złych duchów i nieczystości, które mogły się do niego dostać w czasie narodzin. Noc wcześniej odprawiano czuwanie i kilka rytuałów, których zwieńczeniem było złożenie już w dzień ofiar i obserwowanie lotu ptaków, aby wyczytać z niego wskazówki dotyczące przyszłości dziecka. Chłopiec otrzymywał specjalny amulet, zwykle wykonany ze złota, zwany bulla. Umieszczano go w skórzanym woreczku zawieszanym na szyi. W czasie ceremonii nadawano dziecku imię, które następnie było oficjalnie rejestrowane. Religia i rytuały towarzyszyły każdemu Rzymianinowi, zwłaszcza jeśli był arystokratą, na wszystkich etapach życia.8

Zwykle w pierwszych latach wychowania dziecka najważniejszą rolę odgrywała matka. Nie wydaje się, by Aurelia karmiła piersią którekolwiek ze swoich dzieci, gdyż już znacznie wcześniej w II wieku p.n.e. uważano za rzecz niezwykłą, że żona Katona Starszego karmiła piersią. Ta i inne podobne historie wskazują, że arystokratki nie miały już w zwyczaju karmić swoich dzieci9. Najprawdopodobniej wśród niewolnic, jakie utrzymywała każda arystokratyczna rodzina – nawet tak skromna jak rodzina Cezara – znajdowano mamkę. Wybór piastunki i innych niewolnic, mających się zajmować dzieckiem, należał do zadań matki, która je nadzorowała, ale i wiele czynności wykonywała sama. Inna historia, podkreślająca, jak wielkie znaczenie przywiązywał Katon do swej roli ojca, głosi, że zawsze był obecny, kiedy jego żona Licynia kąpała ich syna. Wskazuje to również, że obecność matki przy takich okazjach była sprawą oczywistą. Matki nie miały być dalekie i niedostępne dla dzieci, którymi zajmowali się służący, ale i tak cieszyły się znacznym autorytetem. Tacyt, piszący pod koniec I lub na początku II wieku n.e., omawiał rolę matki w wychowaniu dzieci, przedstawiając Aurelię jako ideał:

W dawnych dobrych czasach syn każdego mężczyzny, urodzony w małżeństwie, był wychowywany nie w komnacie piastunki, lecz na łonie matki i u jej kolan. Matka zaś nie mogła mieć większej nagrody niż to, że kierowała domem i oddawała się dzieciom. (…) W jej obecności żadne złe słowo nie mogło być wypowiedziane bez ciężkiej obrazy ani nic nagannego uczynione. Sumiennie i z największą dbałością kierowała nie tylko poważnymi sprawami swoich młodych podopiecznych, ale także ich rozrywkami i zabawami. Właśnie w tym duchu, jak czytamy, Kornelia, matka Grakchów, kierowała ich wychowaniem, Aurelia wychowaniem Cezara, Atia Augusta: tak oto te matki wychowywały swoje szlachetne dzieci.10

Wpływ Aurelii na syna był więc wyraźnie bardzo silny i to nie tylko w dzieciństwie, lecz znacznie dłużej. Cezar miał 46 lat, kiedy stracił matkę, która żyła jako wdowa przez 30 lat. Samo to nie było niczym niezwykłym wśród arystokracji, gdyż mężowie często bywali znacznie starsi od swoich żon; zwłaszcza drugie, trzecie lub nawet czwarte małżeństwo senatorowie mogli zawierać z przyczyn politycznych. Dlatego, przy założeniu, że kobieta nie umarła podczas porodu, było więcej niż prawdopodobne, że przeżyje swojego małżonka, więc znacznie częściej zdarzało się, że senator miał żyjącą matkę niż ojca, kiedy zaczynał pełnić ważne urzędy. Matki, zwłaszcza tak bliskie ideału macierzyństwa jak Aurelia, były wielce szanowane przez Rzymian. Jedną z ulubionych historii była opowieść o Koriolanie, wielkim generale, który, źle potraktowany przez politycznych rywali, zdradził i poprowadził wroga przeciwko Rzymowi. Kiedy już miał zniszczyć swoją ojczyznę, wycofał się pod wpływem nie tyle poczucia patriotyzmu, ile prośby swej matki.11

Dzieci arystokratów uczyły się we własnych domach. Wielu Rzymian chlubiło się tym, porównując swój system edukacji z regulowaną przez państwo oświatą w wielu greckich miastach. W Rzymie tylko średnio zamożni posyłali swoje potomstwo do płatnych szkół, które przyjmowały dzieci w wieku około siedmiu lat. Arystokraci kontynuowali naukę w domu i, przynajmniej początkowo, chłopcy i dziewczynki odbierali podobną edukację, ucząc się czytania, pisania, liczenia i podstaw matematyki. W czasach Cezara rzadko zdarzało się, by dzieci senatorów nie były dwujęzyczne; posługiwały się łaciną i greką. Pierwszych lekcji greki udzielał najprawdopodobniej grecki niewolnik (pedagogus), opiekujący się dzieckiem. Nauka obejmowała też rytuały i tradycje rodzinne oraz historię Rzymu, w której zawsze podkreślano rolę, jaką odegrali przodkowie chłopca. Te i inne wielkie postaci z przeszłości służyły jako przykład pokazujący, co znaczy być Rzymianinem. Dzieci uczyły się cenić takie czysto rzymskie cnoty, jak dignitas, pietas i virtus. Pojęcia te były bardzo pojemne i trudno przetłumaczyć je jednym słowem. Dignitas oznaczała godne zachowanie, które dawało jednoznaczny wyraz znaczeniu i odpowiedzialności człowieka, a więc budziło szacunek. Była to cecha ważna dla każdego Rzymianina, jeszcze ważniejsza dla arystokraty, najważniejsza zaś dla kogoś, kto pełnił urząd. Pietas oznaczała nie tylko szacunek dla bogów, ale także wobec rodziny i rodziców oraz prawa i tradycji Republiki. Virtus miała silne konotacje militarne, obejmowała nie tylko fizyczną odwagę, ale również pewność siebie, odwagę moralną i talenty wymagane od żołnierza i dowódcy.12

Dla Rzymian Rzym był wielki, ponieważ minione pokolenia wykazywały takie cechy w stopniu niezrównanie wyższym niż inne narody. Z surowych twarzy wyrzeźbionych na monumentach grobowych z I wieku p.n.e., przedstawiających z detalami wszystkie dziwactwa i niedoskonałości człowieka i tak niepodobnych do wyidealizowanych portretów klasycznej Grecji, bije ogromna duma i pewność siebie. Rzymianie traktowali samych siebie bardzo serio i wpajali swoim dzieciom nawet nie tyle wiarę, ile wiedzę, że są zupełnie wyjątkowe. Duma z samych siebie i z przynależności do Republiki była silna nawet wśród bardzo ubogich obywateli, a jeszcze większa wśród bogatych i wysoko postawionych. Rzymscy senatorowie od dawna uważali się za kogoś lepszego od wszystkich cudzoziemskich królów. Młodzi arystokraci byli wychowywani w tym przeświadczeniu, ale również w przekonaniu, że ich rodzina wyróżnia się nawet wśród rzymskiej elity. Ród Cezara, którego niewielu przodków osiągnęło wysokie urzędy i dokonało wielkich czynów w służbie Republiki, niewątpliwie również miał się czym chwalić – niezależnie od boskiego pochodzenia. Takiemu przekonaniu o własnej wartości towarzyszyło silne poczucie obowiązku i konieczności spełnienia wysokich oczekiwań rodziny i społeczeństwa. Dzieciom wpajano poczucie bliskiego związku z rodziną i przeszłością Rzymu. Jak później napisał Cyceron, „Czymże jest bowiem życie człowieka, który nie jest związany z życiem wcześniejszych pokoleń poczuciem historii?”13

Cezar został nauczony myśleć o sobie jak o człowieku wyjątkowym. Samo w sobie nie było to niczym niezwykłym, lecz jako jedyny syn, na którym spoczywała odpowiedzialność za przedłużenie rodu, wychowany przez szczególnie podziwianą i obdarzoną mocną osobowością matkę, miał zapewne od samego początku silne poczucie własnej wartości. Rzymska edukacja służyła przede wszystkim celom praktycznym – przygotowywała do dorosłego życia. Dla chłopca z arystokratycznej rodziny oznaczało to karierę polityczną i możliwość przysporzenia sławy rodowi, a także – pewnego dnia – stanięcie na czele własnej rodziny, jako pater familias odpowiedzialny za wychowanie kolejnego pokolenia. Od mniej więcej siódmego roku życia chłopcy zaczynali spędzać więcej czasu z ojcami, często towarzysząc im w pracy. W tym samym wieku dziewczynka zaczynała obserwować, jak jej matka kieruje domem, nadzoruje niewolników i – przynajmniej w tradycyjnych rodzinach – tka ubrania. Chłopcy widzieli, jak ich ojcowie spotykają się i rozmawiają z innymi senatorami, wolno im też było siedzieć przed otwartymi drzwiami sali Senatu i słuchać dyskusji. Zaczynali się dowiadywać, kto i dlaczego ma największe wpływy w Senacie. Od wczesnych lat obserwowali bieg wielkich spraw Republiki i w naturalny sposób czuli się częścią tego świata, z niecierpliwością czekając, kiedy osiągną odpowiedni wiek, by się do niego czynnie włączyć. Nieformalne więzy sympatii i zobowiązań łączyły rzymskie społeczeństwo w systemie zwanym patronatem. Patron był człowiekiem mającym majątek, wpływy i władzę, do którego mniej znaczni (czyli klienci) zwracali się z prośbą o pomoc, która mogła mieć formę zapewnienia stanowiska, przyznania kontraktu, wsparcia w interesach lub w sprawach sądowych, a nawet podarunku w postaci żywności. W zamian klient miał obowiązek wspierać patrona na różne sposoby. Większość przychodziła każdego ranka oficjalnie go pozdrowić. Liczba klientów dodawała człowiekowi prestiżu, zwłaszcza jeśli byli oni zasłużeni lub pod jakimś względem niezwykli. Klientami niektórych senatorów były całe wsi i miasteczka w Italii i prowincjach. Natomiast patroni, nawet niektórzy mniej ważni senatorowie, mogli sami być klientami kogoś wyżej postawionego, choć takiej zależności nie nazywano w ten sposób. Senatorowie znaczną część czasu przeznaczali na spotkania z klientami, pomagając im na tyle, by zapewnić sobie ich lojalność i poparcie w razie potrzeby. Rzymska polityka była w znacznej mierze prowadzona drogami nieoficjalnymi.14

Równocześnie trwała bardziej formalna edukacja, która mogła polegać na uczęszczaniu do jednej z około 20 szkół uczących grammatica lub – częściej – na pobieraniu podobnych lekcji we własnym domu lub wraz z innymi dziećmi w domu któregoś z krewnych. Cezar uczył się w domu i wiemy, że na tym etapie życia jego nauczycielem był Marek Antoniusz Gnifo. Gnifo, pochodzący z hellenistycznego Wschodu, był niegdyś niewolnikiem, lecz został wyzwolony przez rodzinę Antoniusza, zapewne w nagrodę za uczenie jego dzieci. Był bardzo ceniony jako nauczyciel greckiej i łacińskiej retoryki. Drugi etap edukacji przewidywał szczegółowe studiowanie literatury w obu językach i praktyczną naukę retoryki. Literatura pełniła kluczową rolę w nauce, a arystokraci mieli tę przewagę, że mogli pozwolić sobie na kupowanie kopii manuskryptów w świecie przed wynalezieniem prasy drukarskiej. Wielu senatorów miało obszerne biblioteki, z których mogli korzystać ich młodzi krewni i znajomi. Sam przyszły teść Cezara, Kalpurniusz Pizon, posiadał wielki zbiór ksiąg, głównie dotyczących filozofii epikurejskiej, którego pozostałości znaleziono w jego willi niedaleko Herkulanum. Przyjęte też było przyjmowanie wizyt uczonych i filozofów, co dodatkowo wzbogacało atmosferę, w jakiej wzrastali młodzi arystokraci. W przypadku Cezara – podobnie jak wielu innych potomków arystokratycznych rodów – nie wystarczało czytanie wielkiej literatury – zachęcano go również do tworzenia własnych dzieł. Swetoniusz wspomina o poemacie sławiącym Herkulesa i o tragedii zatytułowanej Edyp. Jakość tych wczesnych dzieł mogła być niezbyt wysoka – choć prawdopodobnie nie były one ani lepsze, ani gorsze od twórczości innych arystokratów, którzy później dokonali wielkich rzeczy – i w tym względzie Cezara przewyższył jego adoptowany syn Oktawian August.15

Nauka była po części pamięciowa; dzieci musiały uczyć się na pamięć na przykład Dwunastu Tablic, stanowiących podstawę rzymskiego prawa. W 92 roku p.n.e. oficjalnym edyktem zamknięto szkoły uczące retoryki po łacinie, tym samym stwierdzając wyższość nauki w języku greckim, nawet jeśli była to nauka przygotowująca do przemawiania po łacinie. Możliwe, że przyczyną tej decyzji była chęć niedopuszczenia do nadmiernego upowszechnienia się umiejętności oratorskich tak użytecznych w życiu publicznym, gdyż do szkół uczęszczały przede wszystkim dzieci z rodzin spoza Senatu. Umiejętność publicznego przemawiania była niezbędna w rzymskiej polityce, co przyczyniło się do tego, że edukacja koncentrowała się przede wszystkim na praktycznej, a nie na czysto akademickiej wiedzy. Cyceron, który był o sześć lat starszy od Cezara, wspominał w 91 roku p.n.e., jak „niemal każdego dnia” słuchał najlepszych mówców występujących przed zgromadzeniami ludowymi i w sądach. Pisał też: „Czytałem, pisałem i deklamowałem zawsze z wielką energią, lecz nie zadowalało mnie ograniczanie się tylko do ćwiczeń retorycznych”. Wkrótce też zaczął obserwować pracę jednego z najwybitniejszych prawników swoich czasów. Wydaje się, że Cezar był szczególnie urzeczony stylem oratorskim swojego krewnego Cezara Strabona, możliwe więc, że słuchał czasem jego wystąpień.16

Wychowanie fizyczne miało podobnie utylitarny charakter jak edukacja akademicka. W świecie hellenistycznym doskonałość fizyczną traktowano jako cel sam w sobie i nie stanowiła ona przygotowania do obowiązków dorosłego życia. W gimnazjonach ćwiczono nago, a w wielu miastach instytucje te propagowały homoseksualizm – oba te aspekty były najzupełniej obce Rzymianom. Dla nich ćwiczenia winny rozwijać tężyznę fizyczną i miały silne zabarwienie militarne. Zwykle na Polu Marsowym – równinie poświęconej bogu wojny, gdzie armia odbywała musztrę, kiedy Rzym był jeszcze małym miastem – młodzi arystokraci uczyli się biegać, pływać w Tybrze i walczyć, zwłaszcza mieczem i oszczepem. Uczono ich także jazdy konnej, a Warron, niemal współczesny Cezarowi, wspomina, że za pierwszym razem dosiadł konia bez siodła. We wszystkich tych dziedzinach nauk udzielał zwykle ojciec lub inny krewny płci męskiej. Istotne było również to, że wszystko odbywało się publicznie. Chłopcy w zbliżonym wieku, którzy z czasem mieli rywalizować o stanowiska polityczne, ćwiczyli, widząc siebie nawzajem, i już w tak wczesnych latach mogli zaczynać kształtować swoją reputację. Cezar był raczej delikatnej budowy, lecz wydaje się, że nadrabiał to ogromną determinacją. Plutarch pisze, że był urodzonym jeźdźcem; czytamy też, że uczył się jeździć z rękami założonymi za plecy, kierując koniem kolanami. W późniejszym życiu wysławiano jego talenty wojownika, a Rzymianie uważali, że każdy dobry dowódca powinien równie sprawnie posługiwać się mieczem, oszczepem i tarczą oraz dowodzić całymi legionami.17

Koniec wersji demonstracyjnej.

PRZYPISY

Skróty

Ampelius Lib. mem – Lucius Ampelius Liber memorialis

Appian BC – Appian Wojny domowe

Appian Bell. Hisp. – Appian Wojny hiszpańskie

Broughton, MRR 2 – Broughton T., Patterson M. The Magistrates of the Roman Republic, tom 2 (1951)

Cezar BC – Cezar Wojna domowa

Cezar BG – Cezar Wojna galijska

CAH2 IX – Crook J., Lintott A., Rawson E. (red.) The Cambridge Ancient History wydanie 2, tom IX: The Last Age of the Roman Republic, 146–43 BC, 1994

Cyceron ad Att. – Cyceron Listy do Attykusa

Cyceron ad Fam. – Cyceron Listy do przyjaciół

Cyceron ad Quintum Fratrem – Cyceron Listy do Kwintusa

Cyceron Cat. – Cyceron Mowy przeciwko Katylinie

Cyceron de Sen. – Cyceron O starości

Cyceron Verr. – Cyceron Mowy przeciwko Werresowi

CIL – Corpus Inscriptionum Latinarum

Comp. Nic. – Fragment Dziejów Mikołaja z Damaszku

de vir. III. – anonim De viris illustribus

Dion – Kasjusz Dion Historia rzymska

Gelliusz NA – Aulus Gelliusz Noce Attyckie

ILLRP – Degrassi A. (red.) Inscriptiones Latinae Liberae Rei Republicae, 1963–1965

ILS – Dessau H. Incriptiones Latinae Selectae, 1892–1916

JRS – „Journal of Roman Studies”

Justyn – Justyn Epitome

Liwiusz Pers. – Liwiusz Periochae

Pliniusz NH – Pliniusz Starszy Historia naturalna

Pliniusz Epistulae – Pliniusz Młodszy Listy

Kwintylian – Kwintylian Kształcenie mówcy

Salustiusz Bell. Cat. – Salustiusz Sprzysiężenie Katyliny

Serv. – Serwiusz

Strabon Geog. – Strabon Geografia

Waleriusz Maksymus – Waleriusz Maksymus Factorum et dictorum memorabilium libri novem

Wellejusz Paterkulus – Wellejusz Paterkulus Historia rzymska

Wstęp

1 M. Booth The Doctor, the Detective and Arthur Conan Doyle, 1997, s. 204.

I. Droga do konsulatu1. Świat Cezara

1 Wellejusz Paterkulus 2.1.1.

2 Swetoniusz Cezar 77.

3 Polibiusz 6.11.1–18.8, 43.1–57.9 na temat jego opisu i analizy rzymskiej Republiki patrz: F. Walbank 1970, s. 663–746. Najnowsze szczegółowe omówienie tego tematu: A. Lintott, 1999.

4 Opis tych kampanii: A. Goldsworthy W imię Rzymu, Warszawa 2004 s. 126–136.

5 Na temat Saturnina i Glaucji patrz: Appian BC 1.28–33, Plutarch Mariusz 28–30.

6 Swetoniusz Cezar 77.

7 Waleriusz Maksymus 3.7.8.

8 Na temat liczby ludności i problemów z dokładnym jej ustaleniem patrz: N. Purcell The City of Rome and the Plebs Urbana in the Late Republic, w: CAH1 IX, s. 644–688, zwłaszcza 648–656, a także K. Hopkins, 1978, s. 96–98. Na temat znaczenia Forum w rzymskim życiu publicznym: F. Millar, 1998, zwłaszcza s. 13–48.

9 Do najważniejszych prac na temat rzymskiego imperializmu należą: E. Badian, 1968, W. Harris, 1979, oraz Hopkins, 1978, zwłaszcza s. 1–98.

10 Patrz: E. Badian, 1972.

11 Patrz: zwłaszcza Hopkins, 1978, passim.

12 Na temat Grakchów patrz: D. Stockton, 1979. Najważniejsze źródła: Plutarch Tyberiusz Grakchus i Gajusz Grakchus oraz Appian BC 1.8–27; śmierć Gajusza: Plutarch Gajusz Grakchus 17.

13 Na temat przebiegu kariery Mariusza patrz: R. Evans, 1994.

2. Dzieciństwo

1 Wellejusz Paterkulus 2.41.1.

2 Swetoniusz Cezar 1.3.

3 Na temat znaczenia rzymskich imion, patrz: B. Salway, 1994, s. 124–145, zwłaszcza 124–131.

4 Na temat legend o pochodzeniu tego imienia, patrz: Historia Augusta, Aelius Verus 2; dyskusja na temat rodziny Cezara: M. Gelzer, 1968, s. 19, C. Meier, 1996, s. 51–55, E. Gruen, 1974, s. 75–76.

5 Swetoniusz Cezar 6.1; na temat wątpliwości co do Eneasza i jego syna: Liwiusz 1.3.

6 Plutarch Tyberiusz Grakchus 1.

7 Historia Augusta, Aelius Verus 2.

8 B. Rawson, 2003, zwłaszcza s. 99–113; znajomość cesarskiego cięcia w starożytności:, s. 99 z przypisami. Patrz także: artykuły zawarte w: B. Rawson, 1991.

9 Plutarch Katon Starszy 20.3. Bardziej szczegółowa dyskusja na ten temat: K. Bradley, 1986, s. 201–229.

10 Tacyt Dialogi 28.6.

11 Plutarch Koriolan 33–36, Liwiusz 2.40.

12 Patrz: H. Marrou, 1956, s. 229–291, A. Gwynn, 1926, zwłaszcza s. 1–32; Cyceron De Res Publica 4.3.

13 Cyceron Orator 120.

14 Dyskusja na temat patronatu: R. Saller, 1982; o chłopcach towarzyszących ojcom w załatwianiu codziennych spraw: Gelliusz NA 1.23.4, Pliniusz Epistulae 8.14.4–5, na temat roli ojca po siódmym roku życia: Kwintylian 2.2.4, oraz Marrou, 1956, s. 231–233.

15 Rawson, 2003, s. 153–157; na temat Gnifona: Swetoniusz Grammaticis et rhetoribus 7; wczesne dzieła Cezara: Swetoniusz Cezar 56.7.

16 Cyceron Brutus 305, Swetoniusz Cezar 55.2.

17 Plutarch Cezar 17, Swetoniusz Cezar 57, 61.

BIBLIOGRAFIA

Książki

Adcock K. The Roman Art of War under the Republic, 1940.

Astin A. Cato the Censor, 1978.

Austin N., Rankov B. Exploratio: Military and Political Intelligence in the Roman World, 1995.

Badian E. Roman Imperialism in the Late Republic, 1968.

Badian E. Publicans and Sinners, 1972.

Bishop M., Coulston J. Roman Military Equipment, 1993.

Brunt P. Social Conflicts in the Roman Republic, 1971a.

Brunt P. Italian Manpower, 225 BC–AD 14, 1971b.

Calwell C. Small Wars, 1906.

Connolly P. Greece and Rome at War, 1981.

Cornell T. The Beginnings of Rome, 1995.

Cunliffe B. Greeks, Romans and Barbarians: Spheres of Interaction, 1988.

Davies R. Service in the Roman Army, 1989.

Delbrück H. History of the Art of War, tom 1: Warfare in Antiquity, tłum. J. Renfroe, 1975.

Derks T. Gods, Temples and Ritual Practices: The Transformation of Religious Ideas and Values in Roman Gaul, 1998.

Dyson S. The Creation of the Roman Frontier, 1985.

Epstein D. Personal Enmity in Roman Politics 218–43 BC, 1978.

Erdkamp P. Hunger and Sword: Warfare and Food Supply in Roman Republican Wars 264–30 BC, 1998.

Evans R. Gaius Marius: A Political Biography, 1994.

Feugère M. (red.) 1997, L’Equipment Militaire et L’Armement de la Republique, „Journal of Roman Military Equipment Studies 8” 1997.

Fuller J. Julius Caesar: Man, Soldier and Tyrant, 1965.

Gabba E. The Roman Republic, the Army and the Allies, tłum. P. Cuff, 1976.

Gelzer M. Caesar, tłum. P. Needham, 1968.

Goldsworthy A. The Roman Army at War, 100 BC–AD 200, 1996.

Goldsworthy A. W imię Rzymu, 2004.

Goudineau C. Cesar et la Gaule, 1995.

Grainge G. The Roman invasions of Britain, 2005.

Grant M. Cleopatra, 1972.

Green M. Dictionary of Celtic Myth and Legend, 1992.

Greenhalgh R. Pompey: The Roman Alexander, 1980.

Grimal P. Love in Ancient Rome, tłum. A. Train, 1986.

Gruen E. The Last Generation of the Roman Republic, 1974.

Gwynn A. Roman Education: From Cyceron to Quintilian, 1926.

Hardy E. The Catilinarian Conspiracy in its Context: A Re-study of the Evidence, 1924.

Harmand J. L’armée et le soldat a Rome de 107 a 50 avant nôtre ere, 1967a.

Harmand J. Une Campagne Cesarienne: Alesia, 1967b.

Harris W. War and Imperialism in Republican Rome, 327–70 BC, 1979.

Holmes T. Rice Ancient Britain and the Invasions of Julius Caesar, 1907.

Holmes T. Rice Caesars Conquest of Gaul, 1911.

Holmes T. Rice The Roman Republic, tom 3, 1923.

Holmes T. Rice The Roman Republic, tom 1, 1928.

Hopkins K. Conquerors and Slaves, 1978.

Keaveney A. Sulla: The Last Republican, 1982.

Keaveney A. Lucullus: A Life, 1992.

Keppie L. The Making of the Roman Army, 1984.

Labisch A. Frumentum Commeatusque. Die Nahrungsmittehersongung der Heere Caesars, 1975.

Le Bohec Y. The Imperial Roman Army, 1994.

Le Gali J. La Bataille D’Alesia, 2000.

Lintott A. Imperium Romanum: Politics and Administration, 1993.

Lintott A. The Constitution of the Roman Republic, 1999.

Marrou H. A History of Education in Antiquity, 1956.

Maxfield V. The Military Decorations of the Roman Army, 1981.

Meier C. Caesar, tłum. D. McLintock, 1996.

Millar E. The Crowd in Rome in the Late Republic, 1998.

Mitchell T. Cyceron: The Ascending Years, 1979.

Mitchell T. Cyceron: The Senior Statesman, 1991.

Morrison J., Coates J. Greek and Roman Oared Warships, 1996.

Mouritsen H. Plebs and Politics in the Late Roman Republic, 2001.

Parker H. The Roman Legions, 1957.

Porch D. Wars of Empire, 2000.

Price S. Rituals and Power: The Roman Imperial Cult in Asia Minor, 1984.

Rawson B. (red.) The Family in Ancient Rome, 1986.

Rawson B. (red.) Marriage, Divorce and Children in Ancient Rome, 1991.

Rawson B. Children and Childhood in Roman Italy, 2003.

Rice E. Cleopatra, 1999.

Rickman G. The Corn Supply of Ancient Rome, 1979.

Rosenstein N. Imperatores Victi, 1993.

Roth J. The Logistics of the Roman Army at War, 264 BC–AD 235, 1999.

Roymans N. Tribal Societies in Northern Gaul: an anthropological perspective, „Cingula” 1990, 12.

Saddington D. The Development of the Roman Auxiliary Forces from Caesar to Vespasian, 1982.

Saller R. Personal Patronage in the Early Empire, 1982.

Seager R. Pompey the Great, 2002.

Sherwin-White A. The Roman Citizenship, 1973.

Spaul J. ALA 2, 1994.

Stockton D. Cyceron, 1971.

Stockton D. The Gracchi, 1979.

Syme R. The Roman Revolution, 1939.

Taylor L. Ross Party Politics in the Age of Caesar, 1949.

Taylor L. Ross Roman Voting Assemblies: From the Hannibalic War to the Dictatorship of Caesar, 1966.

Todd M. The Northern Barbarians, 1987.

Todd M. The Early Germans, 1992.

Todd M. Roman Britain, wyd. 3, 1999.

Treggiari S. Roman Marriage: Iusti Coniuges from the Time of Cyceron to the Time of Ulpian, 1991.

Tyrrell W. A Legal and Historical Commentary to Cyceron’s Oratio Pro Rabirio Perduellionis, 1978.

Walbank E. A Historical Commentary on Polybius, tom 1, 1970.

Walker S., Higgs R. (red.) Cleopatra of Egypt: From History to Myth, 2001.

Walker S., Ashton S. (red.) Cleopatra Reassessed, 2003.

Ward A. Marcus Crassus and the Late Roman Republic, 1977.

Watson G. The Roman Soldier, 1969.

Webster G. The Roman Invasion of Britain, wyd. poprawione, 1993.

Weinstock S. Divus Julius, 1971.

Welch K., Powell A. (red.) Julius Caesar as Artful Reporter: The War Commentaries as Political Instruments, 1998.

Wells C. The German Policy of Augustus, 1972.

Wells P. The Barbarians Speak: How the Conquered Peoples Shaped the Roman Empire, 1999.

Yavetz Z. Julius Caesar and his Public Image, 1983.

Artykuły

Bradley K. Wet-nursing at Rome: A Study in Social Relations, w: Rawson B. (red.) The Family in Ancient Rome, 1986, s. 201–229.

Braund D. River Frontiers in the Environmental Psychology of the Roman World, w: Kennedy D. (red.) The Roman Army in the East, „Journal of Roman Archaeology, Supplementary Series” 1996, 18, s. 43–47.

Carson R. Caesar and the Monarchy, „Greece and Rome” 1957, 4, s. 46–53.

Collins J. Caesar and the Corruption of Power, „Historia” 1955, 4, s. 445–465.

Cuff P. The Terminal Date of Caesar’s Gallic Command, „Historia” 1958, 7, s. 445–471.

Hansen M. The Battle Exhortation in Ancient Historiography: Fact or Fiction, „Historia” 1993, 42, s. 161–180.

Lintott A. Electoral Bribery in the Roman Republic, „Journal of Roman Studies” 1990, 80, s. 1–16.

Rankov B. The Second Punic War at Sea, w: Cornell T., Rankov B., Sabin P. (red.) The Second Punic War: A Reappraisal, 1996, s. 49–57.

Rawson E. Caesar’s Heritage: Hellenistic Kings and their Roman Equals, „Journal of Roman Studies” 1975, 65, s. 148–159.

Rawson E. The Cyceronian Aristocracy and its Properties, w: Finley M. (red.), „Studies in Roman Property” 1976, s. 85–102.

Roymans N. The North Belgic Tribes in the First Century BC, w: Brandt R., Slofstra J. (red.) Roman and Native in the Low Countries, „British Archaeological Reports” 1983, 184, s. 43–69.

Salmon E. Catiline, Crassus, and Caesar, „American Journal of Philology” 1935, 56, s. 302–316.

Salway B. What’s in a Name? A Survey of Roman Onomastic Practice from 700 BC–AD 700, „Journal of Roman Studies” 1994, 84, s. 124–145.

Stockton D. Quis iustius induit arma, „Historia” 1975, 24, s. 222–259.

Syme R. The Allegiance of Labienus, „Journal of Roman Studies” 1938, 28, s. 424–440.

Taylor L. Ross Caesar’s Early Career, „Classical Philology” 1941, 36, s. 113–132.

Taylor L. Ross The Rise of Julius Caesar, „Greece and Rome” 1957, 4, s. 10–18.

Taylor L. Ross The Dating of Major Legislation and Elections in Caesar’s First Consulship, „Historia” 1968, 17, s. 173–193.

Tchernia A. Italian Wine in Gaul at the End of the Republic, w: Garnsey P., Hopkins K., Whittaker C. (red.) „Trade in the Ancient Economy” 1983, s. 87–104.

Treggiari S. Divorce Roman Style: How Easy and Frequent was it?, w: Rawson B. (red.) „Marriage, Divorce and Children in Ancient” Rome, 1991, s. 131–146.

Tyrrell W. Labienus, Departure from Caesar in January 49 BC, „Historia” 1972, 21, s. 424–440.

Yakobson A. Petitio et Largitio: Popular Participation in the Centuriate Assembly of the Late Republic, „Journal of Roman Studies” 1992, 82, s. 32–52.

Polskie przekłady wspominanych i cytowanych dzieł literatury antycznej

Appian z Aleksandrii Historia rzymska, tłum. L. Piotrowicz, Wrocław 2004.

Corpus Caesarianum, tłum. i opr. E. Konik, W. Nowosielska, Wrocław 2003.

Gajus Salustiusz Krispus Sprzysiężenie Katyliny i Wojna z Jugurtą, tłum. K. Kumaniecki, Wrocław 1971.

Gajusz Swetoniusz Trankwillus Żywoty Cezarów, tłum. J. Niemirska-Pliszczyńska, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1987.

Józef Flawiusz Dawne dzieje Izraela, tłum. Z. Kubiak, J. Radożycki, Warszawa 1993.

Józef Flawiusz Wojna żydowska, tłum. J. Radożycki, Poznań 1980.

Kasjusz Dion Kokcejan Historia rzymska, tłum. i opr. W. Madyda, Wrocław 1967.

Marek Tuliusz Cyceron Wybór listów, tłum. G. Pianko, Wrocław 2004.

Marek Fabiusz Kwintylian Kształcenie mówcy: księgi I, II, X, tłum. M. Brożek, Wrocław 2005.

Marek Tuliusz Cyceron Filipiki. Mowy przeciw Antoniuszowi, tłum. K. Ekes, Wrocław 2003.

Marek Tuliusz Cyceron Mowy, tłum. S. Kołodziejczyk, J. Mrukówna, D. Turkowska, Warszawa 2003.

Pliniusz Historia naturalna (wybór), tłum. i koment. I. i T. Zawadzcy, Wrocław 1961.

Plutarch z Cheronei Żywoty sławnych mężów, tłum. M. Brożek, Wrocław 2004.

Tytus Liwiusz Dzieje od założenia miasta Rzymu, tłum. W. Strzelecki, Wrocław 2004.

Wellejusz Paterkulus Historia rzymska, tłum. E. Zwolski, Wrocław 2006.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Cezar Pax Romana 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Pierwszy człowiek. Historia Neila Armstronga Komeda Jan Karski. Jedno życie. Tom 2. Inferno. Inferno (1939–1945) Lem. Życie nie z tej ziemi Małżeństwo doskonałe. Czy ty wiesz,że ja cię kocham... Zabić Reagana