Trzecia Rzesza w 100 przedmiotach

Trzecia Rzesza w 100 przedmiotach

Autorzy: Roger Moorhouse

Wydawnictwo: Znak

Kategorie: Historia

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 27.54 zł

Figurki przypominające Hitlera były marzeniem dzieci w nazistowskich Niemczech. Szczoteczka używana przez Führera do pielęgnacji słynnych wąsików zajmowała szczególne miejsce w jego kosmetyczce. A Eva Braun nie rozstawała się z puzderkiem na szminkę, które otrzymała od swojego ukochanego.

 

 

Wspomnienie Trzeciej Rzeszy przywołuje na myśl obrazy kolumn SS maszerujących defiladowym krokiem, wszechobecną swastykę, nurkujące stuki czy fabryki śmieci, jakimi były obozy koncentracyjne. Naziści dobrze wiedzieli, że otoczenie i rzeczy, których używano na co dzień, mają moc kształtowania myśli. Flagi na ulicach, stadion narodowy, samochód marki Volkswagen Garbus – wszystko mogło się stać kanałem przekazywania ideologii. Było też codziennością milionów zwykłych ludzi, która została uchwycona przez Moorhouse’a.

 

Te i inne pozornie niewinne przedmioty codziennego użytku stały się pretekstem do opowiedzenia historii jednej z najbardziej zbrodniczych ideologii świata. Roger Moorhouse oferuje unikalne spojrzenie na życie w hitlerowskich Niemczech.

PRZEDMOWA DO WYDANIA POLSKIEGO

Każdy autor cieszy się, gdy jego książka ukazuje się w języku obcym. Schlebia to oczywiście jego próżności, ale może być dlań również potwierdzeniem, że to, co ma do powiedzenia, trafia do ludzi poza jego krajem, poza jego otoczeniem. Miałem zaszczyt publikować w wielu językach, ale polskie wydania zawsze sprawiały mi szczególną przyjemność. Polska przyjmowała mnie niezmiennie z wielką życzliwością; może takimi książkami jak ta w jakiś sposób się za to odwdzięczam.

Oczywiście temat tej książki – hitlerowskie Niemcy – ma szczególne znaczenie dla Polski i Polaków. Niewiele narodów w czasie II wojny światowej wycierpiało więcej z niemieckich rąk. Polska nie tylko była pierwszym państwem zaatakowanym przez hitlerowskie armie, ale na skutek brutalnej okupacji to właśnie na jej ziemiach nazistowski reżim dokonał najpotworniejszych zbrodni: prześladowań, segregacji i eksterminacji na tle rasowym.

Jest zatem całkowicie zrozumiałe, że w Polsce dominuje postrzeganie III Rzeszy w barwach czarno-białych, ukształtowane przez dotkliwe wojenne doświadczenia. Dla Polaków nazistowskie Niemcy były jedynie brutalnym, krwawym oprawcą. Nie można i nie powinno się temu zaprzeczać.

A jednak moja książka pokazuje, że historia ta ma również drugą stronę. Niemcy znali zupełnie inne oblicze reżimu, które kładło nacisk na ideę narodowej jedności i wspólnego celu. Mówiąc w skrócie, wobec ogromnej większości z nich nazistowska władza była znacznie bardziej uwodzicielska niż opresyjna. Jeśli chcemy naprawdę zrozumieć, jak funkcjonowały nazistowska Rzesza – szczególnie w obrębie Niemiec – musimy uwzględnić obie strony ich diabolicznej natury: zarówno kusicielski wdzięk, jak i terror oraz prześladowania. Nie po to, by wybielić III Rzeszę lub przedstawić ją w jakikolwiek sposób jako niewinną, lecz by dogłębnie ją zrozumieć.

Ta książka jest więc próbą opowiedzenia historii hitlerowskiej III Rzeszy w nowy sposób, poprzez przyjrzenie się przedmiotom i obiektom – od budynków po odznaki – stworzonym, wynalezionym, przyznanym w nagrodę, używanym lub z jakiegoś powodu porzuconym przez nazistowski reżim. Moja praca obejmuje dzieje społeczne, polityczne i wojskowe, jak również propagandę, technikę oraz kulturę popularną, i oferuje – mam nadzieję – nieszablonowe spojrzenie na wielokrotnie poruszany temat. To znacznie więcej niż tylko album ze zdjęciami. To nowa historia nazistowskich Niemiec opowiedziana za pomocą przedmiotów, które określały to państwo.

Życzę temu okazałemu tomowi i moim polskim czytelnikom wszystkiego najlepszego.

Roger Moorhouse

wrzesień 2018

PRZEDMOWA

Hitlerowska III Rzesza przetrwała tylko 12 lat, a mimo to wiele lat po swoim gwałtownym upadku wciąż wzbudza podszytą grozą fascynację. Żaden współczesny ruch polityczny i żaden dyktator nie może konkurować z rozpoznawalnością obrazów, symboli oraz elementów propagandy otaczających Führera i jego reżim. Swastyka – tradycyjny hinduski znak szczęścia wykorzystany przez nazistów – jest nadal malowana na murach przez antyfaszystów i neofaszystów, gdyż niezmiennie wywołuje żywiołowe reakcje. Kiedy w latach 70. ubiegłego wieku brytyjski aktor komediowy John Cleese chciał ponabijać się z Niemców w jednym z odcinków serialu Hotel Zacisze, musiał tylko unieść wyprostowaną rękę w geście hitlerowskiego pozdrowienia. Wiedział, że przypomni to widzom fragmenty kronik filmowych przedstawiających setki tysięcy ludzi wykonujących ten sam gest w kierunku uwielbianego przywódcy. Wizerunek samego Führera, z krótko przystrzyżonym wąsikiem i gładko przyczesaną grzywką, umieszczano na setkach plakatów wyborczych i plansz reklamowych oraz wykpiwano w rysunkach satyrycznych. Po śmierci niemiecki dyktator zachował osobliwy status celebryty, jakim cieszył się za życia.

Alan K. Russell Collection

Hitler z podekscytowaną młodą zwolenniczką w swej rezydencji w Berghofie w szczęśliwych dniach przed wybuchem wojny.

John Weal

Myśliwiec Messerschmitt Bf 109, jeden z kluczowych elementów niemieckiej machiny wojennej we wczesnej fazie wojny.

Wizerunek był niezwykle ważny dla Hitlera i kierowanej przezeń partii narodowosocjalistycznej. Widoczność w przestrzeni publicznej to jedna z kluczowych przyczyn sukcesów wyborczych nazistów z początku lat 30. XX wieku. Atut ten został zlekceważony przez niemal wszystkie z pozostałych ugrupowań politycznych. Wizerunkami samego Führera nieustannie manipulowano. Ukazywano go na przemian jako surowego, nieugiętego mesjasza niemieckiego narodu lub łagodnego, bezpretensjonalnego przywódcę, radośnie głaszczącego małe dzieci i bawiącego się ze swoim psem. Hitler przywiązywał ogromną wagę do swego wizerunku, dlatego zabronione było na przykład publikowanie zdjęć wodza w okularach. Również NSDAP troszczyła się o sposób postrzegania jej przez społeczeństwo. Widowiskowe parady, marsze z pochodniami oraz flagi i symbole składały się na starannie przygotowany i zaaranżowany polityczny spektakl. To on wyróżniał ruch narodowosocjalistyczny spośród konkurentów. Norymberskie zjazdy partyjne stały się zaplanowanym i wyreżyserowanym świadectwem „rewolucji narodowej”, imponującym nawet jak na dzisiejsze standardy. Szczytowym osiągnięciem tego politycznego artyzmu był film Leni Riefenstahl Triumf woli, który za pomocą samego tylko obrazu przekazuje przesłanie narodowej odnowy i wspólnoty. Symbolika sama w sobie zachęca do zaangażowania i buduje poczucie przynależności. Pozdrowienie Heil Hitler czy flaga zwieszona z okna sypialni były zazwyczaj spontanicznymi wyrazami aprobaty i poparcia. Skupienie na wizualnej warstwie nazizmu pozwalało nie zastanawiać się zbyt głęboko nad treścią tej ideologii.

Reżim wytworzył również mroczniejsze symbole, co wyraźnie pokazuje zbiór przedmiotów przedstawionych w tej książce. Nie ma tu wprawdzie gumowej pałki policyjnej, nie brakuje jednak pozostałości z obozów koncentracyjnych i hasła Arbeit macht frei („Praca czyni wolnym”), które witało więźniów w Auschwitz i innych kacetach, gdzie praca była zazwyczaj torturą prowadzącą z reguły do szybkiej śmierci. Nazwa budzącego grozę gestapo, tajnej policji politycznej, jest wciąż synonimem bezlitosnych prześladowań, aczkolwiek nie kojarzy się z żadnymi fizycznymi atrybutami. Funkcjonariusze tej służby zajmowali się egzekwowaniem prawa, pracą śledczą, a później ściganiem ukrywających się Żydów. Nawet dzisiaj historia tego elementu hitlerowskiej dyktatury jest mniej znana niż powinna. Z kolei SS z założenia miało być widoczne oraz budzić podziw lub strach. Jego członkowie wyróżniali się czarnymi mundurami, srebrnymi odznakami w kształcie trupiej główki i ozdobnymi kordzikami. Strój ten przyciągał uwagę, inspirował, a zarazem wyrażał groźbę. Nie mogły mu dorównać koszule w kolorze obornika noszone przez SA. Nic dziwnego, że przedmioty związane z SS stanowią znaczną część prezentowanych tutaj obiektów.

Auschwitz-Birkenau State Museum, Oświęcim

Droga do piekła: tory kolejowe prowadzące do bramy obozu zagłady Auschwitz-Birkenau.

Wheatcroft Collection

Orzeł Rzeszy (Reichsadler), wybrany przez Hitlera na godło III Rzeszy.

Wykorzystanie części symboli przez nazistowski reżim miało prawdziwie śmiertelne skutki. Jesienią 1941 roku Hitler ostatecznie nakazał wszystkim niemieckim Żydom noszenie żółtej gwiazdy Dawida naszytej na ubranie. Znak ten, po raz pierwszy zastosowany w podobnym celu jeszcze w średniowieczu, został użyty przez władze III Rzeszy do realizacji polityki wykluczenia rasowego. W całej okupowanej Europie zmuszono Żydów do napiętnowania samych siebie, co ułatwiło później ich zebranie i wysłanie na śmierć w obozach zagłady. Gwiazda Dawida była widoczna w przestrzeni publicznej od początku dyktatury. Malowano ją na witrynach sklepów żydowskich kupców i domach żydowskich prawników oraz lekarzy. Przestrzegano w ten sposób Niemców przed kupowaniem towarów od „wrogów rasowych” i korzystaniem z ich usług. We wszystkich partyjnych gazetach masowo publikowano propagandowe rysunki Żydów przedstawianych jako stereotypowe postacie z obwisłymi powiekami i zakrzywionymi nosami, ściskające worki z pieniędzmi lub napastujące niemieckie kobiety. Jednym z przedmiotów nieuwzględnionych w tej książce jest osławiona „karta rasowa” SS, zawierająca listy cech fizycznych, takich jak kolor włosów i oczu, kształt twarzy. Charakterystyka czystej krwi Aryjczyka o jasnych włosach i niebieskich oczach znajdowała się w pierwszej kolumnie. Karykaturalny Żyd opisany był w kolumnie ostatniej.

W czasie wojny wydano miliony takich kart mających pomagać w przebudowie Europy. Służyły do identyfikowania Żydów i wyszukiwania ludzi, którzy kwalifikowali się do germanizacji dzięki cechom fizycznym.

Oczywiście wybór 100 przedmiotów charakteryzujących III Rzeszę nie jest łatwym zadaniem. Czytelnicy na pewno uznają, że wielu brakuje, a inne wydadzą się dobrze znane i trafnie dobrane. Prezentowany niżej zbiór przedstawia różne aspekty życia Adolfa Hitlera, jego walki o władzę i późniejszej dyktatury. Razem przedmioty te umożliwiają szerokie spojrzenie na skomplikowaną historię tego okresu i ukazują materialną warstwę dziejów nazistowskich Niemiec. Komentarze na temat poszczególnych przedmiotów przypominają jednak, że nic nie jest tak proste, na jakie wygląda. Wszystko wymaga interpretacji i osadzenia w szerszym kontekście. Dotyczy to zarówno rzeczy tak prozaicznych, jak należąca do Führera szczotka do wąsów, jak i tych o doniosłym znaczeniu, na przykład egzemplarzy Mein Kampf – książki, w której Hitler opisał swoje krótkie życie oraz wyznawaną przez siebie filozofię. III Rzesza była jednocześnie zwyczajna i nadzwyczajna. Jej historia składa się zarówno z życia codziennego, jak i zrodzonych z niegodziwości dramatów. Zaprezentowana tu setka przedmiotów pozwala opowiedzieć o tych kontrastach i związanych z nimi przeżyciach nazistowskich przywódców oraz ludzi, którym przewodzili.

Richard Overy

kwiecień 2017 r.

PRZEDMIOTY

1

Pudełko farb należące do Hitlera

To sfatygowane emaliowane pudełko zużytych akwareli – produkt norymberskiej firmy Redeker & Hennis – należało niegdyś do Adolfa Hitlera. Jeden z belgijskich korespondentów wojennych zabrał je w maju 1945 roku z biurka Führera stojącego w jego monachijskim apartamencie na Prinzregentenstrasse. Jest ono świadectwem aspiracji artystycznych niemieckiego dyktatora, a więc tego aspektu jego życia i kariery, któremu rzadko poświęca się większą uwagę.

Jeśli wierzyć wersji przedstawionej w Mein Kampf, Hitler postanowił zostać artystą w wieku 12 lat. Rozpieszczany przez uwielbiającą go owdowiałą matkę, był przeświadczony, że zostanie w przyszłości sławnym malarzem. W 1905 roku zrezygnował ze szkoły, by realizować swoje marzenia. Dwa lata później wyjechał do Wiednia zapisać się na tamtejszą Akademię Sztuk Pięknych. Zaopatrzony w portfolio swych rysunków, był pewien, jak później napisał, że „zda egzaminy bez trudu”1.

Hermann Historica Auctions, Munich

Zestaw farb akwarelowych należący niegdyś do Adolfa Hitlera.

Choć jego twórczość jest często wyszydzana, Hitler był z pewnością umiejętnym artystą. Nawet przed wyjazdem do Wiednia rzadko kiedy rozstawał się ze szkicownikiem i ciągle rysował w nim fragmenty budynków, które przypadły mu do gustu, lub projekty scenografii do oper, które zamierzał napisać. Jak zapamiętał jego przyjaciel z dzieciństwa August Kubizek:

Na tej zasadzie przez dłuższy czas traktował ławkę stojącą przy „ścieżce zdrowia”2 w Linzu jako swoisty gabinet do pracy, z którego korzystał przy pięknej pogodzie. Czytał tam swoje książki, rysował i malował akwarele (…)3.

Kiedy więc Hitler opuszczał Linz, by zamieszkać w Wiedniu, był przekonany, że jego starania o przyjęcie na studia w akademii zakończą się sukcesem. Jak wspominał, był „zdecydowanie najlepszym uczniem” na szkolnych lekcjach rysunku, a później poczynił „postępy większe niż przeciętne”4. Czekało go jednak rozczarowanie. Choć zakwalifikował się do właściwych egzaminów, oceniający uznali jego rysunki za „niezadowalające”.

Hitler postanowił zostać artystą w wieku 12 lat.

W uzasadnieniu stwierdzili lapidarnie, że na przedstawionych pracach znajdowało się „zbyt mało głów”5. Mimo zawodu Hitler wytrwale zmierzał do realizacji swych marzeń i po roku znów starał się o przyjęcie na akademię. Tym razem jednak nie dopuszczono go nawet do egzaminów. To odrzucenie bolało go do końca życia.

W kolejnych latach niedoszły student ASP z trudem wiązał koniec z końcem jako artysta, sprzedając obrazki i pocztówki, najpierw w Wiedniu, a później w Monachium. W tym okresie namalował – jak sam twierdził – od 700 do 800 prac, a zarabiał około 5 marek za sztukę. Jego styl był bezpretensjonalny, prosty i realistyczny, za tematy obierał zaś głównie budynki, kwiaty i pejzaże. „Maluję to, czego chcą ludzie” – powiedział pewnego razu. Fascynował go detal, zwłaszcza architektoniczny, ale umieszczał na swoich pracach bardzo niewiele postaci ludzkich, co przypomina o jego wcześniejszej porażce.

Po wybuchu wojny w 1914 roku Hitler zabrał ze sobą akwarele na front zachodni, gdzie malował i szkicował otoczenie. W jego dorobku z tego okresu wyróżnia się akwarela z grudnia 1914 roku przedstawiająca zniszczony przez ogień artylerii klasztor w Messines na południe od Ypres. Nie wiadomo, czy przyszły dyktator wciąż marzył o karierze artysty, czy tylko rozwijał swoje hobby, ale warto zauważyć, że pierwszą przepustkę spędził w Berlinie, gdzie zwiedził tamtejsze galerie.

Choć ciągle myślał o ponownej próbie podjęcia studiów na ASP, wkrótce jego życiem zawładnęła polityka. Działalność artystyczną ograniczył wówczas do paru gryzmołów i niewielkich rysunków. Wśród nich szczególne znaczenie mają szkice architektoniczne będące częścią Planu Germania, według którego zamierzano przebudować Berlin (zobacz „Szkice Germanii autorstwa Hitlera” na stronach 130–131). Ponadto gust Führera decydował o charakterze kultury III Rzeszy. Odrzucił on Goebbelsowskie zamiłowanie do sztuki nowoczesnej i zdecydował, że oficjalnym stylem nazistowskich Niemiec będzie nudny klasycyzm z mdłymi i sentymentalnymi przedstawieniami idealnych aryjskich rodzin. Dyktator patronował takim tradycjonalnym artystom jak neoklasycystyczny rzeźbiarz Arno Breker, podczas gdy bardziej awangardowi twórcy, którzy cieszyli się powodzeniem w okresie Republiki Weimarskiej, na przykład projektanci związani z Bauhausem, musieli udać się na emigrację.

Peter Newark Historical Pictures

Akwarela przedstawiająca ruiny klasztoru namalowana przez Adolfa Hitlera w grudniu 1914 roku w czasie służby w niemieckim wojsku.

Twórczość samego Hitlera była natomiast ukrywana, a po kraju rozesłano posłusznych kupców, których zadaniem było pozyskanie tych obrazów i rysunków dyktatora, które dało się odnaleźć. Tylko nieliczne z nich doczekały się kiedykolwiek publikacji, a w 1937 roku zakazano ich publicznego wystawiania6. W późniejszych latach XX wieku stały się poszukiwane przez kolekcjonerów, a niektóre spośród nich osiągnęły na aukcjach ceny powyżej 100 000 euro. Pudełko akwareli należące do Führera sprzedano w 2010 roku za raczej skromną sumę 8000 euro.

Hitler twierdził, że niepowodzenie w staraniach o przyjęcie do wiedeńskiej akademii tylko zahartowało go na przyszłość, ale wspomnienie to wciąż mu dokuczało. Co ważniejsze jednak, był to punkt zwrotny w jego życiu. Marzenia o karierze artysty odeszły wówczas w dal, a rosnąć zaczęła frustracja otaczającą go rzeczywistością. Oczywiście nie da się tego stwierdzić na pewno, ale niewykluczone, że tamto niepowodzenie przyczyniło się do późniejszej katastrofy, która spotkała Niemcy.

1 A. Hitler, Mein Kampf, London 1939, s. 30.

2 Chodzi o Turmleitenweg – ścieżkę na wzgórzu położonym nad Dunajem (przyp. tłum.).

3 A. Kubizek, Adolf Hitler. Mój przyjaciel z młodości, tłum. W. Sawicki, Czerwonak 2014, s. 77.

4 A. Hitler, Mein Kampf…, s. 30.

5 F. Spotts, Hitler and the Power of Aesthetics, London 2003, s. 124.

6 Tamże, s. 140.

2

Legitymacja partyjna Hitlera

12 września 1919 roku Adolf Hitler uczestniczył w jednej z monachijskich piwiarni w spotkaniu małej nacjonalistycznej partii politycznej. Deutsche Arbeiter-Partei (DAP, Niemiecka Partia Robotników) powstała na początku tego samego roku w chaotycznych dniach rewolucji listopadowej. Założył ją niemiecki robotnik kolejowy Anton Drexler, który pragnął połączyć nacjonalizm z postulatami zdolnymi przyciągnąć masy. Hitler, który wciąż jeszcze służył w wojsku, miał za zadanie przyglądać się obradom na polecenie zwierzchników.

Dokładne okoliczności przystąpienia przyszłego dyktatora do partii, którą miał obserwować, są niejasne. Autokreacja w jego własnej relacji i późniejsza nazistowska mitologia zaciemniają obraz tamtych wydarzeń. Wydaje się jednak, że kiedy Hitler zabrał głos, mimo niepozornego wyglądu zrobił na tyle dobre wrażenie na zebranych, że Drexler wręczył mu broszurę swojego autorstwa. Zgodnie z legendą założyciel DAP miał powiedzieć o nowo przybyłym: „Ten to coś w sobie ma. Mógłby się nam przydać”1.

Hermann Historica Auctions, Munich

Legitymacja partyjna Hitlera o numerze 555.

Legitymacji Hitlera nadano numer 555, by ugrupowanie wydawało się liczniejsze niż w rzeczywistości.

Po kilku dniach, gdy Hitler zapoznał się z tekstem Drexlera, ku swemu zaskoczeniu otrzymał od niego kartkę pocztową z informacją o przyjęciu w szeregi DAP i z zaproszeniem na kolejne spotkanie. Partia, do której dołączył niedoszły student ASP, była według jego własnych słów raczej luźną zbieraniną liczącą sobie zaledwie 50 osób. Nie miała żadnego stałego programu politycznego ani podstawowych struktur organizacyjnych. Jak poinformowano na spotkaniu, w którym uczestniczył Hitler, całkowity majątek ugrupowania wynosił 7 marek i 50 fenigów2.

Dopiero w styczniu 1920 roku DAP wystawiła oficjalne legitymacje członkowskie. Ta, która należała do przyszłego Führera, nosiła datę 1 stycznia. Widnieje na niej jego adres w koszarach przy Lothstrasse 29, a poniżej znajdują się podpisy Drexlera oraz Rudolfa Schüsslera, który prowadził partyjną dokumentację. Nazwisko Hitlera zapisano przez podwójne t, po czym nadmiarową literę po prostu przekreślono. Co najciekawsze, legitymacji tej nadano numer 555, by ugrupowanie wydawało się liczniejsze niż w rzeczywistości. Spis członków zaczynał się od liczby 501, Hitler był zaś na liście pięćdziesiąty piąty3

W tym czasie był on już wschodzącą gwiazdą DAP. Odkąd zadebiutował jako mówca w październiku 1919 roku, przyciągał niemałą publiczność – większą, niż gromadziły wcześniejsze spotkania partii. Dzięki temu rosła zasobność i rozpoznawalność organizacji i wydawało się, że znajduje się ona na fali wznoszącej.

Przełom nastąpił 24 lutego 1920 roku w ogromnej piwiarni Hofbräuhaus w centrum Monachium. Hitler wystąpił wówczas przed rekordowym, niemal dwutysięcznym gremium i ogłosił program polityczny złożony z 25 punków stanowiących nietypową mieszankę antysemityzmu, antymarksizmu i antykapitalizmu. Tym samym wyznaczył swojej partii konkretny kierunek polityczny, którego jej dotąd w jego opinii brakowało. Płomienny mówca oznajmił również, że DAP zmieniła nazwę, aby ta lepiej odzwierciedlała poglądy przyświecające ugrupowaniu. W ten sposób powstała Nationalsozialistische Deutsche Arbeiterpartei (Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników, NSDAP). Niespełna pół roku po swoim pierwszym wystąpieniu Hitler był już głównym motorem napędowym rodzącego się ruchu nazistowskiego.

1 Istnieją różne wersje tej wypowiedzi. Zob. np. I. Kershaw, Hitler 1889–1936. Hybris, tłum. P. Bandel, Poznań 2017, s. 79; V. Ullrich, Hitler. Narodziny zła 1889–1939, tłum. M. Antkowiak, Warszawa 2015, s. 120.

2 A. Bullock, Hitler. Studium tyranii, tłum. T. Evert, Warszawa 2004, s. 51.

3 V. Ullrich, Hitler…, s. 121.

3

Sztandar Krwi

Jeśli uznać nazizm za religię polityczną, to Blutfahne, czyli Sztandar Krwi, był jedną z jego najświętszych relikwii. Początkowo była to zwykła chorągiew ze swastyką należąca do 5 kompanii Sturmabteilung (Oddziały Szturmowe, SA), bojówki partyjnej zwanej też brunatnymi koszulami. W listopadzie 1923 roku, podczas nieudanej próby zamachu stanu dokonanej w Monachium przez NSDAP, sztandar ten przesiąknął krwią trzech zabitych nazistów: Antona Hechenbergera, Lorenza Rittera von Stransky’ego-Grippenfelda oraz Andreasa Bauriedla. Zginęli, gdy bawarska policja otworzyła ogień do maszerujących puczystów.

Sztandar Krwi otrzymał status świętej relikwii.

Hitler otrzymał Sztandar Krwi po wyjściu z więzienia w grudniu 1924 roku. Chorągiew szybko stała się kluczowym elementem nazistowskiego ceremoniału. Na końcu drzewca dodano nową głowicę ze swastyką, a pod nią srebrny pierścień z nazwiskami trzech spośród szesnastu „męczenników” zabitych w czasie puczu monachijskiego: Hechenbergera, Stransky’ego-Grippenfelda i Bauriedla. Sztandar uroczyście prezentowano w czasie wszystkich ważnych wydarzeń z życia partii, a Hitler używał go do „poświęcania” innych nazistowskich flag i chorągwi oraz do przyjmowania przysięgi nowych esesmanów.

Sztandar Krwi otrzymał status świętej relikwii. Przechowywany był na honorowym miejscu w holu tak zwanego Brunatnego Domu – siedziby głównej NSDAP w Monachium. Chorągiew otaczano tak wielką czcią, że przydzielono jej własnego chorążego, którego jedynym zadaniem było towarzyszenie jej w czasie wszelkich ceremonii. Zaszczyt ten przypadł Jakobowi Grimmingerowi, esesmanowi, który nie wyróżniał się niczym poza charakterystycznym wąsikiem podobnym do tego noszonego przez samego Hitlera.

Grimminger widnieje na zamieszczonej tu propagandowej pocztówce z 1937 roku. Stoi ze Sztandarem Krwi zwróconym ku ziemi przed jednym ze zniczy płonących przed Feldherrnhalle1 w Monachium, gdzie odbywały się obchody rocznicy puczu piwiarnianego. Napis u dołu głosi: „Ku pamięci 9 listopada 1923”.

Roger Moorhouse Collection

Sztandar Krwi: najświętsza relikwia nazistowskich Niemiec.

Sztandar Krwi po raz ostatni zaprezentowano publicznie w Berlinie w październiku 1944 roku, podczas zaprzysiężenia pierwszych członków Volkssturmu, formacji mającej stanowić ostatnie szeregi obrony nazistowskich Niemiec, a złożonej głównie z chłopców i starszych mężczyzn. Po tym wydarzeniu nazistowska relikwia zniknęła. Oczywiście niewykluczone, że przetrwała do dziś, być może złożona gdzieś na strychu w domu amerykańskiego żołnierza, który zabrał ją nieświadomie jako łup wojenny w 1945 roku i zapomniał o jej istnieniu. Bardziej prawdopodobne jednak, że uległa zniszczeniu w styczniu 1945 roku, gdy Brunatny Dom legł w gruzach w wyniku alianckiego bombardowania. Sztandar Krwi mógł też zniknąć w czasie chaosu, który ogarnął Niemcy tuż po wojnie. Grimminger przeżył wojnę i zmarł w zapomnieniu w 1969 roku.

1 Feldherrnhalle – monumentalna loggia wybudowana na jednym z monachijskich placów przez króla Bawarii Ludwika I Wittelsbacha. W czasie puczu monachijskiego 9 listopada 1923 roku doszło tu do decydującego starcia zwolenników Hitlera z bawarską policją. W walkach zginęło 4 policjantów i 14 puczystów (przyp. tłum.).

4

Banknot z czasów hiperinflacji

Ten banknot o oszałamiającej wartości 100 bilionów marek przypomina o burzliwym okresie międzywojennej historii, w którym zasiane zostały ziarna późniejszych tragedii.

Klęska poniesiona w I wojnie światowej wywołała w Niemczech kryzys polityczny w postaci rewolucji i upadku monarchii, a także ogromne trudności ekonomiczne. Pokonane państwo musiało radzić sobie z problemami gospodarczymi i zapłatą reparacji wojennych, a wkrótce również z katastrofalnym spadkiem wartości marki. Niemcy finansowali działania wojenne za pomocą dodruku pieniądza, licząc na to, że zwycięstwo pozwoli zrekompensować poniesione koszty. Porażka zniweczyła te nadzieje i spowodowała powstanie dużej presji inflacyjnej. Wiosną 1920 roku 1 dolar amerykański wart był ponad 83 marki, podczas gdy w sierpniu 1914 roku można było za niego dostać tylko 4 marki1.

Jakby tego było mało, wielu niemieckich ekonomistów – w tym prezes Reichsbanku Rudolf Havenstein – nie wiedziało, jak radzić sobie z kryzysem, którego przyczyny nie były dla nich jasne. Reakcją na spadek wartości pieniądza było dalsze zwiększenie jego emisji, co pogłębiło naturalnie dewaluację niemieckiej waluty2. W rezultacie w lutym 1922 roku dolar osiągnął wartość ponad 200 marek.

Sto bilionów to najwyższy w dziejach nominał banknotu wyemitowanego w Niemczech.

Latem 1923 roku inflacja była już ogromna. Nieco wcześniej, w styczniu, Francuzi i Belgowie rozpoczęli okupację Zagłębia Ruhry, najważniejszego regionu przemysłowego Niemiec. Miała to być kara za zaległości w zapłacie reparacji wojennych. Rząd w Berlinie odpowiedział biernym oporem. Wezwał robotników na zajętych terenach, by powstrzymali się od pracy, a jednocześnie zagwarantował im, że nadal będą otrzymywać wynagrodzenia. Wraz z ciągłym kryzysem politycznym spowodowało to w końcu załamanie gospodarcze. W lipcu za dolara trzeba było już zapłacić 100 tysięcy marek, w sierpniu 300 tysięcy, a we wrześniu 3 miliony. Rekord padł 1 grudnia, gdy dolar osiągnął wartość 6,7 biliona marek: 6 700 000 000 0003.

Deutsche Bank/Wikimedia Commons

Banknot o nominale 100 bilionów marek. Wart tyle co papier, na którym został wydrukowany.

Oczywiście krach wywarł wielki wpływ na niemieckie społeczeństwo. Bochenek chleba czy zwykły znaczek pocztowy kosztowały tej jesieni ponad bilion marek, więc klasa średnia straciła wszystkie swoje oszczędności. By zrekompensować robotnikom inflację, często wypłacano im pensję dwukrotnie w ciągu dnia, a do jej transportu potrzebna była taczka. Znowu codziennością stał się handel wymienny. Dzieci bawiły się bezwartościowymi stertami pieniędzy, ich rodzice palili banknotami w kominkach, żebracy zaś odmawiali przyjmowania nominałów mniejszych od miliona4.

Wszystko to wywołało nieuchronnie również skutki polityczne i przez chwilę wydawało się, że Niemcy znalazły się na granicy rozpadu. W Hamburgu i Turyngii wybuchły komunistyczne powstania, a w listopadzie 1923 roku Hitler podjął własną próbę przechwycenia władzy nazwaną puczem monachijskim.

Kryzys został w końcu opanowany zimą na przełomie lat 1923 i 1924, kiedy to zmarł Havenstein, a nowym prezesem Reichsbanku został Hjalmar Schacht. Pod jego kierownictwem przeprowadzono reformę monetarną, zastępując stare papiermarki nowymi rentmarkami, których nominały były niższe o 12 zer. Prezentowany tutaj banknot o wartości 100 bilionów marek, z portretem autorstwa Albrechta Dürera, został wprowadzony do obiegu w listopadzie 1923 roku. Widniejący na nim najwyższy nominał w historii Niemiec symbolizuje słabość tego państwa w okresie międzywojennym.

W kolejnych latach sytuacja wewnętrzna w kraju uległa stabilizacji, a Hitler znalazł się na marginesie życia politycznego. Hiperinflacja nie została jednak zapomniana. W 1929 roku wybuchł nowy kryzys i chociaż tym razem problemem była deflacja, doświadczenia sprzed sześciu lat ożyły w pamięci społeczeństwa. Popularne stało się niebezpieczne przekonanie, że naprawy wymaga cały system polityczny, a w centrum uwagi znaleźli się propagatorzy radykalnych rozwiązań. W wyborach do Reichstagu 1928 roku naziści zdobyli tylko 2,6% głosów, ale dwa lata później ich poparcie wyniosło już 18%5. Od tego czasu liczba ich zwolenników tylko rosła.

Truizmem jest stwierdzenie, że NSDAP zyskało znaczenie na scenie politycznej na skutek krachu na nowojorskiej giełdzie z 1929 roku. Stubilionowy banknot przypomina jednak, że również wcześniejszy kryzys musi być brany pod uwagę jako źródło popularności nazizmu, to wówczas bowiem podważona została wiara społeczeństwa w polityczne i gospodarcze status quo. Warto pamiętać, że Hitler został kanclerzem Niemiec, jeszcze zanim minęło 10 lat od listopada 1923 roku.

Alan K. Russell Collection

Niemieckie dzieci bawiące się bezwartościowymi banknotami w okresie hiperinflacji.

1 F. Taylor, The Downfall of Money. Germany’s Hyperinflation and the Destruction of the Middle Class, London 2013, s. 361–362.

2 A. Fergusson, When Money Dies. The Nightmare of Deficit Spending, Devaluation, and Hyperinflation in Weimar Germany, London 2010, s. 75.

3 Dane te cytuje F. Taylor, The Downfall of Money…, s. 366–367, 370.

4 A. Fergusson, When Money Dies…, s. 188.

5 V. Berghahn, Modern Germany. Society, Economy and Politics in the Twentieth Century, Cambridge 1982, s. 284.

5

Szczoteczka do wąsów Hitlera

W 1923 roku Ernst „Putzi” Hanfstaengl, przyjaciel i powiernik Hitlera, próbował przekonać go do zgolenia wąsów. Od dawna uważał je za żałosną pożywkę dla karykaturzystów i sugerował liderowi nazistów, by zamiast nich zapuścił kozią bródkę, która dodałaby mu męskości. Przyszły dyktator całkowicie odrzucił te sugestie i odpowiedział: „Pewnego dnia moje wąsy będą ostatnim krzykiem mody. Możesz być tego pewny”1. Miał trochę racji.

Hanfstaengl argumentował również, że jego przyjaciel nie powinien tracić czasu na ciągłe przycinanie i pielęgnowanie zarostu. Wydaje się jednak, że Hitler był do tych czynności dobrze przygotowany. Tę siedmiocentymetrową szczoteczkę w rogowej oprawie z sypialni w monachijskim apartamencie dyktatora zabrała jego gospodyni, Anni Winter. Ludzie z otoczenia Führera wspominali, że w każdą podróż zabierał on ze sobą kosmetyczkę, w której umieszczał zawsze również widoczny poniżej przedmiot2.

Nie wiadomo, kiedy dokładnie Hitler zaczął nosić wąsiki, które stały się jego znakiem rozpoznawczym. W czasie I wojny światowej preferował nieco bardziej okazały zarost w stylu kajzerowskim. Niektórzy twierdzą, że skrócił go po raz pierwszy, by maska gazowa lepiej przylegała do jego twarzy. Brzmi to prawdopodobnie, ale na zdjęciach z pobytu w szpitalu w Pasewalk w październiku 1918 roku tej zmiany w wyglądzie nie widać, zatem musiała nastąpić już po wojnie.

Hermann Historica Auctions, Munich

Szczoteczka używana przez Hitlera do pielęgnacji słynnych wąsików.

„Pewnego dnia moje wąsy będą ostatnim krzykiem mody. Możesz być tego pewny”.

Wąsik à la szczoteczka do zębów był z pewnością modny w latach 20. XX wieku, a spopularyzował go przede wszystkim Charlie Chaplin. Może to zdziwić współczesnego czytelnika, ale Hitler już w latach 20. przywiązywał ogromną wagę do swojego wizerunku i włożył wiele wysiłku w jego dopracowanie, w czym pomagał mu fotograf Heinrich Hoffmann. Możliwe, że wybór nowego stylu zarostu stanowił część tego procesu. Wydaje się przy tym, że zmiana była podyktowana nie tylko modą, ale również względami praktycznymi. Jak powiedział przyszły dyktator w rozmowie z przyjaciółką w Monachium: „Wyobraź sobie moją twarz bez wąsów! Mam o wiele za duży nos”3.

Cokolwiek stało za tą decyzją, Hitler miał rację, że jego wąsik zyska popularność, przynajmniej wśród jego zwolenników. W 1923 roku, gdy Hanfstaengl próbował nakłonić przyjaciela, aby zmienił styl zarostu, Heinrich Himmler i Ernst Röhm nosili już na górnej wardze taką samą szczoteczkę. W późniejszych latach naśladowców Führera przybywało. Na Hitlera golili się zarówno zwykli Niemcy, jak i członkowie nazistowskiej wierchuszki. Należeli do nich gauleiterowie: Julius Streicher, Erich Koch i Josef Wagner; generałowie: Lothar Rendulic, Gotthard Heinrici i Heinrich von Vietinghoff; a także wysoko postawieni esesmani, tacy jak: Irmfried Eberl, Christian Wirth i wieloletni przyjaciel Hitlera Sepp Dietrich. Wielu z nich kierowało się z pewnością czymś więcej niż modą. Był to zarówno akt politycznej lojalności, jak i osobisty hołd wobec Führera.

1 E. Hanfstaengl, 15 Jahre mit Hitler, München 1980, s. 82–83.

2 H. Picker, Tischgespräche im Führerhauptquartier 1941–1942, Bonn 1951, s. 239.

3 E. Kempka, I was Hitler’s Chauffeur, London 2010, s. 174 [tłum. pol. za: Ch. Schroeder, Byłam sekretarką Hitlera, tłum. M. Ilgmann, Warszawa 1999, s. 63].

6

Pierwsza strona „Der Stürmera”

Dostępne w wersji pełnej

BIBLIOGRAFIA

Dostępne w wersji pełnej

PODZIĘKOWANIA

Dostępne w wersji pełnej

Tytuł oryginału

The Third Reich in 100 Objects. A Material History of Nazi Germany

Copyright © Roger Moorhouse, 2017

Foreword © Richard Overy, 2017

Zdjęcie na okładce

Don Emmert / AFP / EASTNEWS

Projekt okładki

Sabina Bicz

Opieka redakcyjna

Monika Basiejko

Adiustacja

Ewa Penksyk-Kluczkowska

Korekta

Grażyna Rompel

Aneta Iwan

© Copyright for the translation by Roman Sidorski

Copyright © for this edition by SIW Znak Sp. z o.o., 2018

ISBN 978-83-240-5723-8

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl

Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków

Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl

Na zlecenie Woblink

woblink.com

plik przygotował Karol Ossowski

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Trzecia Rzesza w 100 przedmiotach 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Piękna i odważna. Ulubiona agentka Churchilla Serce wszystkiego, co istnieje. Nieznana historia Czerwonej Chmury, wodza Siuksów Był sobie król… Do piekła i z powrotem: Europa 1914–1949 Wołyń '43 Romanowowie