Kreatorki. Kobiety, które zmieniły polski styl życia

Kreatorki. Kobiety, które zmieniły polski styl życia

Autorzy: Lidia Pańków Julia Pańków

Wydawnictwo: Muza

Kategorie: Historia

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 432

cena od: 28.54 zł

Projektantki, fotografki, ilustratorki, architektki, graficzki, scenografki, ikony i rewolucjonistki polskiego designu. Kobiety twórcze, niezależne, nowoczesne, które kształtowały polski styl życia i nowy wizerunek kobiety. Aby przebić się w zdominowanych przez mężczyzn latach dwudziestolecia międzywojennego i w niesprzyjającym sztuce PRL-u musiały być charyzmatyczne i wyjątkowo zdolne. Książka autorstwa Julii Pańków i Lidii Pańków to nie tylko zbiór dziesięciu portretów bohaterek, ale także wnikliwy wgląd w ich twórczość i mikroświaty, w których działały.

Kim była Janina Ipohorska współzałożycielka i redaktorka kultowego „Przekroju” i dlaczego kryła się pod męskim pseudonimem? Jak Jadwidze Grabowskiej, zwanej ‘nadwiślańską Coco Channel’, udało się wprowadzić na polskie ulice paryski szyk i elegancję? Czym zasłużyła sobie Wanda Telakowska, o której wiersze pisali Miłosz, Tuwim czy Słonimski, na przydomek ‘Joanny a’Arc polskiego wzornictwa’? Jak sławna fotografka dwudziestolecia międzywojennego Zofia Chomętowska stała się prekursorką „zdjęć lifestylowych”? Jaki wpływ na rozwój polskiej architektury miała Barbara Brukalska – pierwsza kobieta profesor na Politechnice Warszawskiej ? Jak to się stało, że wybitna wojenna fotoreporterka Julia Pirotte sportretowała Pabla Picasso i Edith Piaff? Dlaczego to właśnie Xymenę Zaniewską okrzyknięto twórczynią polskiej szkoły scenografii, a Zofię Szydłowską królową polskiej sztuki ludowej? Kim była Danuta Konwicka, pochodząca z niezwykle artystycznej rodziny Leniców? W czym wyspecjalizowała się Teresa Kruszewska, rewolucjonistka polskiego designu?

Dopełnieniem tekstów są zdjęcia archiwalne.

Układ graficzny i projekt okładki

Aleksandra Szmak

Redaktor prowadzący

Barbara Czechowska

Redaktor merytoryczny

Anna Jastrzębska

Redakcja techniczna

Andrzej Sobkowski

Skład wersji elektronicznej

Robert Fritzkowski

Wybór zdjęć

Barbara Czechowska

Zdjęcia ze zbiorów prywatnych: Marii Brukalskiej, Mariusza Chwedczuka, Marii Konwickiej, Joanny Miesztalskiej, Tomasza Pawłowskiego, rodziny Chomętowskich, rodziny Rutkowskich, Juliana Williamsa, Iwo Zaniewskiego

Zdjęcia ze zbiorów: Archiwum ASP w Warszawie, Archiwum IWP, Archiwum „Przekroju”, Archiwum wydawnictwa Iskry, Biblioteki Cyfrowej Politechniki Warszawskiej, Biblioteki Narodowej, Cyfrowego Muzeum Narodowego w Warszawie, Fundacji Archeologia Fotografii, Fundacji Cepelia (R. Burzyński, E. Ciołek, M. Gerstmann, E. Haneman, T. Jankowski, J. Malinowski, H. Mogilnicki, A. Skorski, J. Świderski, W. Werner, W. Wróblewski, S. Zieliński), Muzeum ASP w Warszawie, Muzeum Historycznego Miasta Kraków, Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku, Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie, Muzeum Politechniki Warszawskiej, Muzeum Powstania Warszawskiego, Narodowego Archiwum Cyfrowego, Polskiej Akademii Nauk Archiwum w Warszawie, Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie, Wikimedii Commons, agencji fotograficznych: Agencja Gazeta, East News, FORUM, FOTONOVA, PAP, REPORTER

Zdjęcie na pierwszej stronie okładki:

Zofia Chomętowska © Chomętowscy/FAF

Zdjęcia na wyklejkach: ilustracja Danuty Konwickiej do książki Czarne i białe kruki,

ze zbiorów M. Konwickiej; projekty z kolekcji Xymeny Zaniewskiej, z archiwum rodzinnego Xymeny Zaniewskiej

© for the text by Julia Pańków i Lidia Pańków

© for this edition by MUZA SA, Warszawa 2018

ISBN 978-83-287-1071-9

Sport i Turystyka – MUZA SA

Wydanie I

Warszawa 2018

FRAGMENT

Spis treści

Od autorek

Architektka życia Barbara Brukalska

Eksplorerka Zofia Chomętowska

Dyktatorka Jadwiga Grabowska

Pani od dobrych manier Janina Ipohorska

Artystka z tajemnicą Danuta Konwicka

Demokratyczny design Teresa Kruszewska

Fotobojowniczka Julia Pirotte

Imperatorka Zofia Szydłowska

Piękno na co dzień dla wszystkich Wanda Telakowska

Żelazna dama o miękkim sercu Xymena Zaniewska

Podziękowania

Bibliografia

Przypisy

Od autorek

„Sztuka dla nielicznych nie interesuje mnie” – mawiała Wanda Telakowska, już przed wojną ceniona graficzka, od końca lat 30. XX wieku niestrudzona propagatorka idei wzornictwa. W jakimś stopniu pod tą deklaracją mogłyby się podpisać wszystkie bohaterki tej książki. Fotografki, architektki, projektantki form przemysłowych i mody, scenografki, ilustratorki. Wykształcone, utalentowane, niezależne, a zarazem przekonane o tym, że swoimi dokonaniami powinny się dzielić z jak największą liczbą odbiorców. Jedne nazywałyby tę działalność prospołeczną, inne stroniły od wszelkich prób etykietowania, chciały po prostu dobrze robić to, czym się zajmowały. O wszystkich można powiedzieć – indywidualistki, które nie bały się iść pod prąd i nie zrażały byle przeszkodą.

Ich osiągnięcia znaczą ważne daty:

1927: Barbara Brukalska, przyszła profesor na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, przedstawia projekt nowoczesnej kuchni. Wnęka przeznaczona do niewielkich mieszkań powstała na podstawie naukowych obliczeń popartych badaniami z dziedziny psychologii i mechaniki. Tę drugą tego typu awangardową propozycję w Europie Brukalska nazywa dumnie „laboratorium”.

1939: Dokumentalistka Zofia Chomętowska dostaje możliwość zaprezentowania swoich prac w galerii Salon Sztuki przy ulicy Mazowieckiej. Wcześniej nigdy nie pokazywano tam fotografii! Te, które wystawia Chomętowska, są bliskie życiu, naturalne, bez póz. Ówcześni widzowie mogą poczuć, że uchwyciła kawałek ich rzeczywistości.

1947: W tygodniku „Przekrój” ukazuje się rubryka nazwana skromnie Demokratyczny savoir-vivre. Wkrótce o tym, jak radzić sobie z głośnym sąsiadem, szefem trzaskającym drzwiami czy narzeczonym, który ogląda się za innymi dziewczętami, będzie czytać cała Polska. Pod męskim pseudonimem Jan Kamyczek porad udziela wicenaczelna pisma, Janina Ipohorska.

1950: Na warszawskim Nowym Mieście, pośród ruin Starówki, staje gmach Instytutu Wzornictwa Przemysłowego. To jedna z pierwszych państwowych instytucji w Europie promujących wzornictwo. Jego wzniesienie to w dużej mierze zasługa charyzmatycznej Wandy Telakowskiej, niestrudzonej propagatorki idei „Piękno na co dzień dla wszystkich”.

1956: Młoda absolwentka Wydziału Architektury Wnętrz warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych Teresa Kruszewska postanawia udowodnić, że stać ją na śmiałe rozwiązania. Na wystawę z okazji 30-lecia Spółdzielni Artystów „Ład” projektuje zestaw mebli, w tym krzesło „Muszelka”. Jego miękka, organiczna forma to jedna z zapowiedzi stylu nowoczesnego, który zrewolucjonizuje polskie wnętrza. Choć nigdy nie było seryjnie produkowane, krzesło staje się ikoną polskiego wzornictwa.

1958: Architektka i projektantka wystaw Xymena Zaniewska zgłasza się do Telewizji Polskiej z propozycją scenografii do teatru telewizji. Po zaledwie kilku spektaklach, przy których współpracuje, zostaje mianowana główną scenografką całej telewizji. Odtąd przez ponad 20 lat odpowiada za wszystko, co związane jest z oprawą plastyczną w studiu: od koloru podłogi po rzęsy spikerek.

Przełom lat 50. i 60.: Centrala Przemysłu Ludowego i Artystycznego, w skrócie Cepelia, zrzesza ponad dwieście spółdzielni, zatrudnia niemal trzydzieści tysięcy osób. Dwieście tysięcy rzemieślników i artystów ma możliwość sprzedaży swoich wyrobów w pięćdziesięciu dziewięciu punktach skupu rozsianych po całym kraju. Za sukcesem wielkiego przedsiębiorstwa stoi bezpartyjna prezeska Zofia Szydłowska, przekonana, że krzewienie sztuki ludowej poprawi los wiejskich wytwórców i przysłuży się estetyce miast. Interesuje ją tylko masowa skala, chce objąć swoim parasolem najdalsze zakątki Polski, rozwijać tradycyjne techniki rzemiosł, wyciągnąć z biedy garncarzy, tkaczki, koronkarki.

Te daty i wydarzenia wyznaczają ważne rozdziały nie tylko w prywatnych biografiach naszych bohaterek. To także istotne momenty w historii Polski: jej kultury, społeczeństwa, stylu życia. Niektóre z opisywanych przez nas postaci rozpoczęły działalność niedługo po tym, jak Polska odzyskała niepodległość, a Polki uzyskały prawa wyborcze. Własnymi dokonaniami i całym swym życiem potwierdzały pogląd, że modernizacja kraju, jeśli miała być prawdziwa, musiała mieć kobiece rzeczniczki.

Nasze bohaterki żyły i działały w burzliwych czasach, pełnych dramatycznych zmian i ogromnych wyzwań. Były pionierkami na wielu polach, przecierały nowe szlaki w projektowaniu, architekturze, fotografii, grafice. Musiały udowadniać – i czyniły to nieustannie – że sprawdzą się w dziedzinach dotąd zarezerwowanych dla mężczyzn. Bywało, że spotykał je sceptycyzm: kobiety profesjonalistki piastujące wysokie stanowiska traktowano często z nieufnością i usiłowano podważyć ich autorytet. Ale zarazem umiały zjednywać ludzi do swojej wizji, wykorzystywać wszystkie okoliczności, pozyskiwać sojuszników.

Niektóre z opisywanych Polek rozpoczynały karierę po drugiej wojnie światowej. Tragiczne, często traumatyczne przeżycia, doświadczenie straty i nowy, narzucony siłą ustrój polityczny nie powstrzymały ich przed zaangażowaniem w budowanie bardziej przyjaznego i równego świata.

Były przekonane o tym, że ludzie mogą mieszkać wygodniej, ładniej, otoczeni dającą oddech zielenią, korzystać ze zdobyczy cywilizacji. Chciały, żeby byli dla siebie życzliwi, nosili dobrze skrojone ubrania, siedzieli na ergonomicznych krzesłach, kupowali dzieciom mądre zabawki i czytali im pięknie zilustrowane książki. Walczyły z negatywnymi aspektami przeszłości w życiu codziennym: terrorem zdejmowania butów w mieszkaniach, tapirami na głowie, całowaniem w rękę, ale też z brakiem estetyki i funkcjonalności w domach: brzydkimi i ciężkimi meblami, zagraconą kuchnią i niedoświetlonymi mieszkaniami. Ich misja nie w każdym przypadku była jasno sformułowana. Zwykle obywały się bez wielkich deklaracji ideowych, a ich praca miała charakter codzienny, praktyczny, obliczony na konkretny efekt.

Gdyby wszystkie postulaty naszych bohaterek się spełniły, gdyby wszystkie ich batalie i zabiegi zostały wygrane, żylibyśmy zapewne w mądrzej zaprojektowanych mieszkaniach, otoczeni uprzejmymi, dobrze ubranymi ludźmi i przyjaznymi człowiekowi sprzętami.

Ale choć niektóre z nich miały poczucie niedosytu a nawet klęski, dla nas o wiele ważniejsze jest to, jak dużo im się udało. Bez ich wizji, uporu i pracowitości nasza kultura byłaby dużo uboższa. Dziś trudno wyobrazić sobie naszą najnowszą historię bez takich instytucji jak Cepelia, Instytut Wzornictwa Przemysłowego czy Moda Polska. Nasze bohaterki pomogły Polakom przetrwać – i to niejednokrotnie z klasą – czasy, które nie sprzyjały pięknu.

Dziesięć niezwykłych kobiet, dziesięć życiorysów, dziesięć historii o tym, jak wiele można dokonać, pozostając wiernym sobie. Dziesięć biografii splecionych nierozerwalnie z historią niepodległej Polski. Choć ich działania miały wpływ na naszą codzienność, nazwiska w większości pozostają nieznane w szerszych kręgach. Mamy nadzieję, że nasza publikacja choć w niewielkim stopniu przywróci naszym bohaterkom należne im miejsce w historii polskiej kultury.

Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do powstania książki: Marii Konwickiej, Elżbiecie Sawickiej, Marii Łuszczkiewicz-Jastrzębskiej, Przemysławowi Kanieckiemu, Iwo Zaniewskiemu, Mariuszowi Chwedczukowi, Joannie Miesztalskiej, Barbarze Hoff, Teresie Śmiechowskiej, Piotrowi Pazińskiemu, Marii Brukalskiej, Tomaszowi Pawłowskiemu, Aleksandrze Boćkowskiej, Oldze Pieńkowskiej.

Architektka życia

Barbara Brukalska

Radykalnie krótka fryzura z graficzną linią grzywki. Zawijas loczka mniej więcej na środku czoła. Pociągła twarz, kształtne policzki, wydatny nos, gęste brwi i ładnie, zmysłowo zarysowane usta.

Bystre spojrzenie niebieskich oczu. Prosta dzianinowa bluzka z głębokim dekoltem „V” i duże połyskujące korale o nierównej fakturze. Na fotografii portretowej wykonanej w drugiej połowie lat dwudziestych, którą publikuje między innymi magazyn „Kobieta Współczesna”, na pierwszy rzut oka widać, że architektka Barbara Brukalska to kobieta piękna, ponętna i zdecydowana. Ze zdjęcia bije też kontrast: fryzura na chłopczycę wyraża niezależność i postępowość portretowanej, korale – przywiązanie do tradycyjnie kobiecych ozdób. Te dwa rysy osobowości wyznaczą szlaki jej poszukiwań od pierwszych studenckich szkiców do samego końca.

Z jednej strony wiara w cywilizacyjny i technologiczny postęp, z drugiej: zapatrzenie w tradycję i miłość do tego, co rodzime, bliskie naturze, swojskie. Barbara Brukalska z domu Sokołowska, jedna z czołowych polskich architektek międzywojnia i okresu powojennego, przez całą karierę łączyła te z pozoru sprzeczne obszary. W projekcie pierwszej polskiej (i jednej z pierwszych w Europie) modernistycznej kuchni, który przyniósł Brukalskiej największy rozgłos, przedstawia samą siebie jako wzorcową kobietę – Modulora. W tym pomyśle wyprzedza samego Le Corbusiera![1] Francuski architekt szwajcarskiego pochodzenia swoją słynną, umowną postać człowieka przyszłości, nawiązującą do reguły złotego podziału, przedstawi dopiero w 1951 roku.

W drugiej połowie lat dwudziestych Barbara wspólnie z mężem Stanisławem jest w samym centrum wydarzeń na architektonicznej scenie Polski. Małżeński duet jako jeden z kilku zespołów po wygranej w konkursie zostaje zaangażowany do projektu nowatorskich kolonii mieszkaniowych dla Żoliborza. Przedsięwzięciu patronuje Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa – powołana w 1921 roku organizacja, której członkowie, społecznicy i socjaliści, chcieli rozwiązać kryzys mieszkaniowy stolicy Drugiej Rzeczpospolitej. Między 1927 a 1938 rokiem w ramach programów WSM realizowane są kolejne kwartały miejskie zaplanowane przez zyskujący coraz większe uznanie małżeński duet.

Projekt będzie kontynuowany po wojnie – Brukalscy zmodyfikują powstałe w 1937 roku plany żoliborskich gmachów publicznych na terenie WSM. W estetycznej szacie socmodernizmu, zgodnie z obowiązującą po wojnie doktryną wzniesiony zostanie rozległy budynek pod Społeczny Dom Kultury i Teatr Komedia.

Podczas gdy na dynamicznie rozwijającym się Żoliborzu, wokół placu Wilsona, pojawiają się nowe ciągi eleganckiej, prostej zabudowy mieszkaniowej, fascynujące nowoczesnością i funkcjonalnością, małżeństwo architektów mieszka nieopodal w niezwykłym domu – pracowni przy Niegolewskiego. O tej głośno w kręgach kreatywnych w całym kraju. To pierwsza tego typu awangardowa realizacja w Polsce, przecierająca szlaki podobnym nowatorskim willom – manifestom nowej estetyki. Ambicje stworzenia domów własnych realizują czołowi architekci międzywojnia, między innymi Bohdan Lachert i Józef Szanajca, Romuald Gutt i Bohdan Pniewski[2].

***

Barbara od początku jest świadoma swojej wyjątkowej pozycji kobiety osadzonej w równouprawnionym duecie. Małżeński zespół intryguje, ciekawscy chcieliby przeniknąć sekret harmonijnej współpracy Brukalskich. „Właściwie jesteśmy spółką, fachową spółką”[3] – powie architektka w wywiadzie dla magazynu „Kobieta Współczesna”, uprzedzając dalsze pytania o to, czy w duecie panuje równość. Spokojna pewność siebie w budowaniu wizerunku jest częścią etosu nowoczesnej profesjonalistki. A za taką na pewno uważa się Brukalska, której sukces pracy w parze nie powstrzymuje od działań na własną rękę. Zafascynowana między innymi radykalnie zgeometryzowanymi projektami mebli holenderskiego artysty Gerrita Rietvelda i funkcjonalistycznymi, odartymi z wszelkich ozdobników fotelami i krzesłami zatrudnionej w studiu Le Corbusiera Francuzki Charlotte Perriand, tworzy własne propozycje domowego wyposażenia, aranżuje przestrzenie handlowe, wystawy i witryny. Puentą dla tej linii działalności będzie udział Barbary Brukalskiej w dwóch ważnych ekspozycjach w przededniu wojny – Międzynarodowej Wystawie Sztuki i Techniki w Paryżu w 1937 roku i nowojorskiej Wystawie Światowej „Świat Jutra” w 1939 roku. Wnętrzarstwo to dziedzina, w której Brukalska dokonuje własnej syntezy rozmaitych estetyk i nurtów obserwowanych przez nią od drugiej połowy lat dwudziestych i w latach trzydziestych.

O intrygującej, pewnej swego specjalistce prasa pisze jako o „pionierce”, „kobiecie wojującej”. „Bezwzględnie można uważać dekoratorstwo za doskonały zawód dla kobiet. Przede wszystkiem jest jeszcze na tem polu pracy luźno, konkurencji mało” – wyjaśnia Brukalska w wywiadzie przeprowadzonym przez Irenę Jabłowską dla „Kobiety Współczesnej”. Choć tak naprawdę wyrazu „dekoratorstwo” nie znosi – „jest tak niezgodny z duchem nowoczesnej architektury, której zasadą naczelną jest utylitaryzm i celowość, tak bardzo trąci jeszcze zeszłem stuleciem, iż trzeba go przyjmować z zastrzeżeniami”[4]. Zamiast o „dekorowaniu” woli mówić z niemiecka o Innenarchitektur. Tą właśnie wymagającą solidności dziedziną zajmują się profesjonalistki w Niemczech i Austrii, o których Barbara czyta w periodykach branżowych, a realizacje ogląda podczas podróży studyjnych. Czuje się jedną z nich – światową Polką, polską Europejką.

Aktywna nawet w latach wojny, które spędza z synami na Niegolewskiego, poświęca się pracy teoretycznej. Powstaje ambitna pozycja Zasady społeczne projektowania osiedli mieszkaniowych – podsumowanie praktyki architektonicznej zdobytej przez Brukalską podczas pracy nad koloniami żoliborskimi. Refleksje są na tyle uniwersalne i nośne, że w 2017 roku książkę postanawia wznowić wydawnictwo fundacji Centrum Architektury.

Po wojnie projektantka angażuje się w działalność dydaktyczną – jako pierwsza kobieta w historii Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej dostaje profesurę. Razem ze Stanisławem kontynuuje żoliborski cykl, tworząc kolonię XIII – bezprecedensowy w charakterze zespół budynków z małymi mieszkaniami, przeznaczony dla stu pięćdziesięciu lokatorów, prowadzących aktywne miejskie życie i korzystających ze wspólnej gastronomii, nazywany potocznie „Domem dla samotnych”.

Głęboko wierząca, ale nieostentacyjna w swoim katolicyzmie, po 1945 roku podejmuje się na zlecenie Rady Prymasowskiej projektów budynków sakralnych – w Troszynie, Sypniewie i Izabelinie pod Warszawą.

***

Urodzona w grudniu 1899 roku Barbara jest jedną z pięciu córek osieroconych przez matkę w dzieciństwie, którym przyjdzie wcześnie wejść w dorosłość.

Ojciec Wojciech, ziemianin posiadający majątek nad Pilicą, utrzymuje dom z upraw szparagów, które sprzedaje w Petersburgu. Dzięki jego operatywności i wysiłkom panny Sokołowskie będą mogły pomieszkiwać na stancji w Warszawie przy ulicy Polnej i kształcić się w renomowanych żeńskich szkołach. Barbara jest trzecią córką, jej narodziny przypadają na czas, gdy rodzina dzierżawi majątek we wsi Hrusiatycze. Wkrótce Sokołowscy przeniosą się do Biejkowskiej Woli, leżącej w dzisiejszym powiecie białobrzeskim (mazowieckie). Tam upłyną dziecięce lata sióstr aż do wyjazdu do Warszawy.

Matka, Stefania z domu Bagniewska, przed śmiercią uczestniczy w prowadzeniu majątku, angażując się w opiekę nad pracownikami i udzielając lekcji polskiego dzieciom z prostych domów, które nie mają szansy na edukację. Postawę społecznikowską dzieli z mężem, absolwentem puławskiego Instytutu Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa. Wojciech ma ambicje zapewnienia dobrych warunków życia zatrudnionym w folwarku chłopom. Lokuje rodziny w murowanych domkach, oddaje im ogródki pod uprawy. Córki oddychają wolnościową atmosferą szacunku dla wszystkich klas społecznych, racjonalizmu i krytycznego podejścia do autorytetów.

Podpatrując ojcowską postawę troski o los ludzi niezdolnych do pracy i chorych, panny Sokołowskie uczą się obywatelskiego zaangażowania i solidarności. Barbara będzie wierzyć, że architektura z prawdziwego zdarzenia musi stawiać sobie za cel kształtowanie zdrowych postaw, stwarzać środowisko dla powstawania pozytywnych międzyludzkich więzów, integrować mniej uprzywilejowane grupy – inaczej zmienia się w pozbawione znaczenia pole estetycznych gestów.

Amatorska malarska pasja matki daje córkom poczucie, że warto podążać za artystycznymi impulsami i poszukiwać własnych dróg ekspresji. Starsza siostra Barbary, Zofia Sokołowska, zostanie rzeźbiarką. Jako nowicjuszka Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża i siostra Katarzyna będzie współtworzyć nowo otwarty Zakład dla Niewidomych w Laskach pod Warszawą (do przedwczesnej śmierci na początku 1924 roku). Na laskowskim cmentarzu spoczną kolejno w 1967 i w 1980 roku Stanisław i Barbara.

Henryka Sokołowska, po mężu Dembowska, w okresie międzywojennym działa w środowisku socjalistycznego tygodnika „Światło”, ma pięcioro dzieci. W 1942 roku wraz z córką Małgorzatą trafi do obozu w Ravensbrück, gdzie obie zostaną rozstrzelane.

Choroba matki Barbary, Stefanii, i jej śmierć w 1907 roku zmuszają ojca Wojciecha do przejęcia obowiązków rodzicielskich. Szczodry i troskliwy, zapewnia córkom lekcje jazdy konnej i fechtunku. Opieką otaczają dziewczynki również dziadkowie od strony mamy, rezydujący w majątku Brzeźce po drugiej stronie Pilicy. W dorosłości siostry będą wspominać leśne spacery, zabawy w plenerze, wspinaczki na drzewa i oddanie, z jakim ojciec i dziadek traktowali przyrodę. Stanisław wykorzystuje każdą okazję, by udzielać wnuczkom lekcji przyrodoznawstwa i geologii. Zachęcone jego wykładami dziewczynki rozwijają ciekawość świata, traktując go jako bezpieczne pole do eksploracji.

***

koniec darmowego fragmentu

zapraszamy do zakupu pełnej wersji

Przypisy

Barbara Brukalska

[1] Modulor: system proporcji opracowany przez Le Corbusiera i przedstawiony w jego pracy Le Modulor (1951); podstawą obliczeń Le Corbusiera była umowna postać człowieka przyszłości, mierzącego 183 cm, a z podniesioną ręką – 226; opierając się na takiej postaci, architekt, nawiązując do reguły złotego podziału, stworzył wzorzec proporcji, stosowany do określania relacji między wielkościami poszczególnych elementów budowli; praktycznie zastosował go m.in. w projekcie Unité ďHabitation w Marsylii (1947–1952).

[2] www.culture.pl/pl/artykul/domy-wlasne-architektow

[3] I. Jabłowska, Nowe drogi. Rozmowa z Barbarą Brukalską, „Kobieta Współczesna”, nr 33/1928, s. 14–16.

[4] Ibidem, s. 14–16.

Sport i Turystyka – MUZA SA

ul. Sienna 73

00-833 Warszawa

tel. +4822 6211775

e-mail: info@muza.com.pl

Dział zamówień: +4822 6286360

Księgarnia internetowa: www.muza.com.pl

Wersja elektroniczna: MAGRAF s.c., Bydgoszcz

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Kreatorki. Kobiety, które zmieniły polski styl życia Bloki w słońcu. Mała historia Ursynowa Północnego 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Piękna i odważna. Ulubiona agentka Churchilla Serce wszystkiego, co istnieje. Nieznana historia Czerwonej Chmury, wodza Siuksów Był sobie król… Do piekła i z powrotem: Europa 1914–1949 Wołyń '43 Romanowowie