Miłośnicy 4 kółek

Miłośnicy 4 kółek

Autorzy: Jesionowski Michał

Wydawnictwo: Znak

Kategorie: Hobby

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 19.79 zł

Jeśli tak, to zapnij pasy. Michał „Michu” Jesionowski zabierze Cię za chwilę w podróż, by opowiedzieć o wszystkim, co musisz wiedzieć o swoim samochodzie, a także o tym, jak zaoszczędzić na jego naprawach.

 

W tej książce znajdziesz praktyczne porady, które pozwolą Ci:

 

• kupić używane auto i nie dać się oszukać,

• dbać o samochód tak, aby bezawaryjnie służył przez lata,

• bezpiecznie podróżować,

• nauczyć się, na co zwracać uwagę podczas jazdy,

• przestać traktować wizytę u mechanika jak przykry obowiązek i zło konieczne,

• sprawdzić, co psuje się najczęściej,

• zaoszczędzić pieniądze na naprawach i częściach zamiennych,

• zostać mechanikiem we własnym garażu.

 

Przekonasz się również, jak bezkompromisowo rozprawić się z mitami motoryzacyjnymi, które od lat funkcjonują wśród kierowców.

 

Czy diesle są długowieczne, a auta wyprodukowane we Francji zawodne? Czy prawdą jest, że użytkownicy samochodów marki Alfa Romeo nie pozdrawiają się na drodze, bo rano witali się w serwisie?

 

Michał „Michu” Jesionowski – najpopularniejszy polski youtuber motoryzacyjny, założyciel kanału Miłośnicy 4 kółek. Nieustannie pokazuje tysiącom internautów, co mogą zrobić ze swoimi samochodami, a własne niesamowite pomysły bez wahania wciela w życie.

Witajcie. Część z Was zna mnie na pewno z YouTube’a. A może nawet poznaliśmy się osobiście. Jeśli jednak czytacie książkę i zastanawiacie się, kim jest ten facet i dlaczego macie go słuchać, to na początek parę słów o mnie.

Mam 32 lata i spory bagaż życiowych doświadczeń. Nie mam tutaj na myśli wyłącznie tych związanych z motoryzacją. Na samym początku muszę powiedzieć, że gdy byłem dzieckiem, nie czułem jeszcze w sobie żadnego zamiłowania do samochodów. Oczywiście biegałem z innymi dziećmi po podwórku i razem z nimi zaglądałem przez szyby na liczniki aut, tak jak to było kiedyś modne, ale to w zasadzie wszystko. Przełom w moim życiu nastąpił dopiero wtedy, gdy jako nastolatek zacząłem się fascynować polską sceną tuningową. Siłą rzeczy postanowiłem jak najszybciej zrobić prawo jazdy. Moje marzenie spełniło się, gdy miałem 18 lat, a rok później kupiłem swój pierwszy samochód. Było to audi 80 B2 z 1977 roku wyposażone w silnik o pojemności 1,8 litra z zamontowaną instalacją gazową. Niestety miałem nim wypadek – nie z mojej winy. W efekcie trafiłem do szpitala, a auto poszło na złom. Następnie zacząłem przygodę z bmw. Miałem kolejno 2,5­-litrowe E34 z gazem, E39 2,8, później znowu E34, tyle że z 2­-litrówką pod maską i wreszcie E38 tds. W 2013 roku rozstałem się z bawarską marką i postawiłem na „japończyka” w postaci toyoty avensis drugiej generacji. Wraz z tym samochodem rozpoczął się najpiękniejszy rozdział motoryzacyjny w moim życiu. Po prostu zapomniałem, że mam auto.

W tym samym roku zacząłem poznawać YouTube’a i różne merytoryczne kanały, które można na nim znaleźć, w tym raczkującą dopiero strefę moto. Mimo że wówczas zajmowałem się już mechaniką, to w pierwszej kolejności chciałem stworzyć kanał poświęcony… wędkarstwu. To moja druga pasja. Bolało mnie wtedy, że łowienie ryb jest zapomnianym hobby. Chciałem to zmienić i pokazać ludziom, że to naprawdę fajny sposób na spędzanie wolnego czasu. W efekcie powstało kilka filmów pod tytułem „Pogromcy jezior – wędkarstwo spinningowe”, ale brak chęci do tworzenia dalszych odcinków sprawił, że na tym się skończyło.

Za to z mechaniką szło mi coraz lepiej. Od napraw hamulców oraz wymiany tarcz i klocków przeszedłem do reperowania układów zapłonowych, wymiany płynów eksploatacyjnych, termostatów, amortyzatorów i tak dalej. Na początku 2015 roku założyłem na YouTubie konto o nazwie „Miłośnicy czterech kółek”. Do lutego udało się nagrać zwiastun kanału. Następnie zacząłem nagrywać i wrzucać do sieci filmy. Początkowo nie wzbudzały one większego zainteresowania, ale mimo to nie zamierzałem się poddawać. W grudniu 2015 roku, zaraz przed świętami, stanąłem przed kamerą i oznajmiłem, że chcę rozwijać swój kanał i że skoro ja się uczę mechaniki, to przy okazji nauczę jej też innych. Zapowiedziałem, że powstanie seria o tytule „Jak zacząć przygodę z mechaniką pojazdową”. Oprócz tego poinformowałem, że przygotuję również serię „Czas na tuning made in Poland”, gdzie będę pokazywał fajne, ciekawe i godne polecenia projekty tworzone przez zapaleńców w garażach. Jak powiedziałem, tak zrobiłem. Wystartowałem w styczniu 2016 roku. Co tydzień w środę był vlog, a na koniec miesiąca „Czas na tuning…”. Dopiero wtedy kanał „Miłośnicy czterech kółek” nabrał właściwego kształtu. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, ponieważ na koniec 2016 roku miałem już 200 tysięcy widzów. Mając świadomość potencjału tego wszystkiego, stworzyłem kolejne serie: „Hit czy kit” oraz „Fakty i mity”.

Głównym zadaniem książki jest zachęcenie do rozpoczęcia przygody z mechaniką pojazdową i udowodnienie czytelnikom, bez względu na płeć, że samochód to nie jest wcale jakaś nierozwiązywalna zagadka.

W 2016 roku dzięki YouTube’owi zacząłem zarabiać. Postanowiłem więc poświęcić się tworzeniu filmów, systematycznie dopracowując swój kanał. Dzięki temu pracę połączyłem z pasją. Zrozumiałem też, że moja działalność w Internecie jest naprawdę pożyteczna i warto ją kontynuować. Przy okazji we wrześniu 2017 roku spełniło się moje marzenie o posiadaniu własnego profesjonalnego warsztatu. To właśnie wtedy powstała marka M4K Garage, która funkcjonuje do chwili obecnej i ma się naprawdę świetnie.

Tak oto doszliśmy do dnia dzisiejszego. Mamy poniedziałek, 14 maja 2018 roku, jest godzina 16:41. Zgrywamy książkę, umawiamy się na regaty, w międzyczasie wychodzę przyjmować klientów, a do tego muszę zaplanować niedzielny odcinek, który nagrywamy dzisiaj o 18:00. Moje życie nadal kręci się więc wokół kamery. Nie pcham się jednak do telewizji. Czasem zdarzy się jakiś obszerny wywiad, jak ostatnio w „CKM­-ie”.

Tak wygląda moje obecne życie i tak zwana popularność.

Jeśli chodzi o poniższą książkę, to kieruję ją przede wszystkim do osób, które nie znają mnie z YouTube’a. Jej głównym zadaniem jest zachęcenie do rozpoczęcia przygody z mechaniką pojazdową i udowodnienie czytelnikom, bez względu na płeć, że samochód to nie jest wcale jakaś nierozwiązywalna zagadka. Warto otworzyć umysł nie tylko na mechanikę pojazdową, ale także na zagadnienia, których nie rozumiemy. Chciałbym dotrzeć do ludzi nie tylko przez Internet, ale też dzięki klasycznej, papierowej książce. Moim cichym marzeniem jest również zachęcenie czytelników do wzięcia w rękę klucza i uświadomienie im, że naprawdę mogą samodzielnie coś przy swoim samochodzie zrobić. Często ukrywamy swoje motoryzacyjne pragnienia, zasłaniając się kwestiami finansowymi, mówiąc na przykład: „Nie kupię sobie tego starego bmw, bo kto mi je zrobi? A w dodatku będzie to kosztowało masę pieniędzy”. Okazuje się, że w ciągu roku możemy poszerzyć naszą wiedzę tak bardzo, że 90 procent prac mechanicznych przy odbudowie samochodu wykonamy sami i marzenie, które kosztowałoby nas 150 tysięcy złotych, stanieje nagle o 50–60 tysięcy, które trzeba byłoby przeznaczyć na robociznę. To właśnie ma na celu ta książka. Fajnie byłoby, gdyby sięgnęły po nią również kobiety i dzięki lekturze przekonały się, że podstawowa obsługa samochodu nie jest wcale niczym trudnym. Jeśli chodzi o kwestie związane z motoryzacją, to mężczyźni często uważają kobietę za twór niedoskonały. Wcale nie musi tak być! Ze zmianą koła, dolaniem oleju silnikowego czy płynu chłodzącego powinna poradzić sobie każda z was, drogie panie. I nie trzeba prosić o to waszych facetów. Wystarczy trochę chęci i motoryzacyjnej wiedzy, która jest obecnie na wyciągniecie ręki.

Reasumując, ta książka ma być kompendium wiedzy dla początkujących (i nie tylko), którzy naprawdę nie wiedzą, w którą stronę odkręca się śrubkę. Chciałbym, aby po jej przeczytaniu mogli powiedzieć „dziękuję, samodzielnie wymienię sobie tarcze i klocki” i rzeczywiście to zrobili. A jeśli nie, to żeby chociaż nie dali się oszukać i nie cierpieli z powodu tego, że wymarzony samochód stał się dla nich przekleństwem. Książka ma również udzielić odpowiedzi na pytania, które przez swoją niewiedzę boimy się zadać. Chciałbym też, aby prostowała ona mity związane z tą branżą. Być może moim obecnym widzom będzie się ona wydawała oczywista, ale to jest dopiero pół miliona ludzi z 40­-milionowego narodu, w którym połowa ma prawo jazdy. Na razie dotarłem do garstki rodaków. Mam nadzieję, że dzięki tej książce pasję do motoryzacji odkryje w sobie każdy.

Kupno dobrego samochodu używanego nie jest łatwe. Ukryta powypadkowa przeszłość, mocno zaniżony przebieg czy nieudane wersje silnikowe, od których lepiej trzymać się z daleka, to tylko część niebezpieczeństw czyhających na każdego szukającego „używki”. Aby początkowa radość z zakupu nie przerodziła się w wielkie rozczarowanie, auto trzeba wybierać „z głową”, a podczas oględzin należy zachować „zimną krew”. O tym właśnie jest ten rozdział. Dowiecie się z niego m.in. tego, czy umyty silnik powinien wzbudzić w nas niepokój, kiedy fiat jest lepszą opcją niż bmw, jak długo powinna trwać jazda próbna oraz jaka jest różnica pomiędzy samochodem „bitym” i „walonym”.

1

TWOJE PIERWSZE AUTO

W yobraźcie sobie, że macie już upragnione prawo jazdy i chcecie na poważnie zacząć przygodę z motoryzacją. No to teraz przydałby się jakiś samochód. Zaznaczam, że mówimy tutaj o samochodzie używanym – „nówki” prosto z salonu w ogóle nie bierzemy pod uwagę. Dlaczego? Pierwsze auto kupujemy zazwyczaj w młodym wieku, kiedy nasz budżet jest mocno ograniczony i w związku z tym o samochodzie pachnącym nowością możemy jedynie pomarzyć. Ponadto jeśli nabytek jest na gwarancji, nic w nim nie będziemy robić, a ja chcę was zachęcić do majsterkowania przy „czterech kółkach” – zostają nam więc „używki”. Oprócz tego szczegółowe raporty dobitnie pokazują, że Polacy kupują zdecydowanie więcej pojazdów używanych niż nowych. Dla przykładu: w całym 2017 roku zarejestrowano u nas 486 352 nowe osobówki i aż 869 364 używane (dane Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego). Jak widać, przewaga tych drugich jest wyraźna.

Szczegółowe raporty dobitnie pokazują, że Polacy kupują zdecydowanie więcej pojazdów używanych niż nowych.

Podejmując decyzję o zakupie, każdy z was musi zdawać sobie sprawę z kilku rzeczy, o których się nie mówi. Załóżmy, że się wam poszczęściło i znaleźliście ciekawą ofertę od rzetelnego sprzedawcy, który dbał o auto i dokonywał wszystkich napraw na czas (miejcie jednak świadomość, że zdarza się tak jedynie w przypadku 10 procent pojazdów wystawionych na sprzedaż). Mówimy tutaj o maszynie za maksymalnie 15 tysięcy złotych, chociaż wiem, że niektórzy na pierwsze auto wydają nie więcej niż 5 lub 10 tysięcy. Po pierwsze, musicie wiedzieć, że cena ubezpieczenia (której nie wliczacie w koszt, ale widzę, że powoli zaczynacie zdawać sobie z tego sprawę) w przypadku młodego kierowcy, który kupił samochód za 15 tysięcy złotych, może w mieście wynieść nawet 4 tysiące. Wartość pojazdu wzrasta więc z 15 do 20 tysięcy.

Po drugie – opony. Zastosujemy tutaj klasyczny podział na letnie i zimowe, ponieważ jeżeli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Komplet nowych opon letnich w rozmiarze 18­-calowym i szerokości 235 (a więc pasujących do BMW będącego marzeniem większości młodych Polaków) kosztuje nawet 3 tysiące złotych. Tyle samo trzeba przeznaczyć na komplet opon zimowych. Cena samochodu wzrosła więc nam z początkowych 15 do prawie 26 tysięcy złotych. Kolejna rzecz to wymiana wszystkich płynów eksploatacyjnych. Nigdy nie ufajcie do końca zapewnieniom sprzedawcy, że są świeże. To tak jak z dziewczyną na pierwszej randce: niby jest cudowna, ale z czasem… W skład płynów wchodzą: olej silnikowy, olej w skrzyni biegów (tak, w niej też trzeba go wymieniać, bez względu na to, czy to „manual”, czy „automat”), olej w przekładni kierowniczej (którego pewnie też nikt nigdy nie wymieniał), płyn hamulcowy i płyn chłodniczy (w bmw może być go nawet 12 litrów!). Z robocizną zapłacicie za to nawet 2 tysiące złotych. Cena waszego pojazdu wzrosła więc do 28 tysięcy złotych i już prawie możecie wyjechać na drogę.

Prawie, bo musicie jeszcze zobaczyć, czy rozrząd był wymieniony. W przypadku silników starszej generacji wyposażonych w łańcuch rozrządu byłbym spokojny, ponieważ jego rozciągnięcie będzie słychać. Ale weźmy sobie volkswagena passata 1,9 TDI. Tutaj akurat, nie widząc faktury i zdjęcia z wymiany rozrządu, nie wierzyłbym, że został on zrobiony, a nie chciałbym przecież, aby na drugiej jeździe się zerwał. Zatem za 450 złotych należy kupić zestaw rozrządu z pompą wody. Dlaczego razem z pompą? Ponieważ jak ona stanie, to silnik się zagotuje i będzie się nadawał do remontu. Do tego trzeba oczywiście doliczyć robociznę na poziomie 500 złotych. Wykładamy więc prawie 30 tysięcy złotych (czyli podwoiliśmy koszt zakupu auta) i możemy wreszcie jechać. Tak właśnie wyglądają polskie realia, z których po prostu nie zdajecie sobie sprawy. W efekcie dochodzi do tego, że kupujecie samochody, a nie macie pieniędzy na ich eksploatację. A to błąd! Trzeba podejść do tematu świadomie, aby uniknąć kosztownych przygód mogących się pojawić za trzy lata albo jutro. W przypadku silników wysokoprężnych często jest tak, że w czasie pierwszego roku eksploatacji 15­-latka musisz wymienić turbosprężarkę, a niekiedy dodatkowo zregenerować wtryskiwacze i dwumasowe koło zamachowe, co pochłonie kolejne 8 tysięcy.

Jeżeli ostudziłem nieco twój zapał młodego adepta – rycerza ortalionu, który chciałby sobie kupić bmw serii 7, by pokazać się przed sąsiadem, a będzie tym samochodem robił rocznie 5 tysięcy kilometrów – to brawo ty, ale w tym momencie może warto się zastanowić nad miejskim autem. Jeżeli jeździsz po mieście i nie masz rodziny, to bardzo sensowny pomysł. Można się nawet rozejrzeć za pseudohothatchem, takim jak peugeot 106 lub citroën saxo z najmocniejszym motorem. Taki pojazd będzie kosztował dużo mniej niż 15 tysięcy, dzięki czemu wystarczy jeszcze na opony, olej i tak dalej. Przy okazji jego osiągi będą naprawdę satysfakcjonujące, ponieważ bolid ważący 800 kg i mający silnik 1,6 o mocy 120 KM robi większe spustoszenie niż bmw z 3­-litrowym dieslem.

Na początku zawsze musicie zadać sobie pytanie: do czego potrzebny jest wam samochód. Bo jeżeli „zastaw się, a postaw się”, to skorzystajcie z wynajmu długoterminowego, weźcie sobie lamborghini i będzie fajnie. Młodzieńcze marzenia bardzo rzadko mają pokrycie w dorosłej rzeczywistości. Czasami może być tak, że kredyt, który wzięliście na zakup auta, będzie mniejszy niż ten, który musicie zaciągnąć na naprawy. Dobrze przemyślcie swój wybór. Zastanówcie się nad silnikiem. Diesel do miasta? Będzie droższy w eksploatacji. Benzyna z LPG? Na pewno wyjdzie taniej. Ktoś powie, że LPG niszczy silnik. A ja zapytam: w jaki sposób? Czy gaz omywa skrzynię korbową albo dostaje się do oleju? Nie, jest po prostu podawany zamiast benzyny. Dociera więc do komory spalania. A więc co może niszczyć? Niektórzy twierdzą, że gniazda zaworowe się wypalą. Taaa, na pewno… Pomijając temat LPG, który nie niszczy silnika, macie wybór między jednostkami wysokoprężnymi a jednostkami benzynowymi bez układu bezpośredniego wtrysku paliwa (bo do tych z bezpośrednim wtryskiem nie założycie gazu). Rodzaj nadwozia zależy od waszych konkretnych preferencji, ale także w tej sytuacji niech górę weźmie rozsądek, a nie przywoływane już wcześniej hasło o zastawianiu dobytku.

Gdy umawiamy się telefonicznie na oględziny samochodu, wyraźnie powiedzmy sprzedającemu, żeby nie rozgrzewał silnika przed naszym przyjazdem, bo w przeciwnym razie nie pojawimy się na miejscu. Dlaczego? Jak wspomniałem wcześniej, niektóre usterki wychodzą na jaw dopiero na ciepłym silniku. Inne natomiast da się zaobserwować tylko wtedy, gdy silnik jest zimny, bo po rozgrzaniu pozornie wszystko jest w porządku. Pamiętajmy o tym, że silnik jest skonstruowany do pracy na ciepło. Składowe skrzyni korbowej (czyli dołu silnika), a więc tłoki, korbowód, panewki i tak dalej, zostały zaprojektowane do pracy po rozgrzaniu. Wtedy uzyskują optymalne wymiary i najlepsze spasowanie ze współpracującymi elementami. Zagrzanie silnika przed oględzinami może świadczyć o tym, że ktoś chce nas po prostu oszukać i zataić jakiś defekt.

Zagrzanie silnika przed oględzinami może świadczyć o tym, że ktoś chce nas po prostu oszukać i zataić jakiś defekt.

Umyty silnik wcale nie dyskwalifikuje auta. Ja sam po każdej wymianie czegoś pod maską czyszczę komory silnika w samochodach moich klientów. Z drugiej jednak strony trzeba mieć świadomość, że w taki sposób nieuczciwi sprzedający mogą tuszować różnego rodzaju wycieki z jednostki napędowej. Chodzi tutaj o wycieki spod pokrywy zaworów, spod uszczelki miski olejowej, z łączenia skrzyni biegów z silnikiem, czyli spod uszczelniacza wału, spod pokryw rozrządu lub, co najgorsze, spod uszczelki pod głowicą. Po jeździe próbnej i w trakcie wizyty na stacji diagnostycznej takie wycieki mogą zostać niezauważone, a po tygodniu okaże się, że tam, gdzie parkujemy, jest plama oleju. Silnik teoretycznie nie powinien się zabrudzić, skoro od dołu ma bardzo dużo osłon. Niestety praktyka jest zupełnie inna, ponieważ z racji jakości polskich dróg w 90 procentach samochodów tych osłon już nie ma. W związku z tym po pewnym czasie komora silnika może wyglądać naprawdę nieciekawie i nie pozostaje nic innego, jak jej wymycie. Na tę kwestię trzeba więc spojrzeć z dwóch stron. Ja osobiście jestem zwolennikiem mycia silnika, ponieważ lubię mieć ładnie pod maską.

AUTOHANDEL, OGŁOSZENIE PRYWATNE, A MOŻE UŻYWANY Z SALONU?

Gdzie najlepiej kupić używany samochód? Ja osobiście póki co unikam autohandli, chyba że wchodzą one w skład europejskiej sieci, bo takie placówki na terenie Polski się zdarzają. Sprzedawane przez nie samochody są nieco droższe, ale otrzymuje się na nie gwarancję. Polityka takich komisów opiera się na tym, że w danym kraju oferują one auta pochodzące tylko z krajowych salonów sprzedaży i maksymalnie od drugiego właściciela, aby wszystko dało się sprawdzić. Jeżeli szukacie samochodu, często słyszycie radę, aby skupić się na „krajówkach”. Ja też się pod tym podpisuję, ponieważ łatwiej jest wtedy zweryfikować historię auta. Są jednak osoby twierdzące, że takie pojazdy są bardziej „wytłuczone” ze względu na marną jakość polskich dróg. Nie zawsze jest to prawda, bo nasze drogi są coraz lepsze.

Ktoś mi niedawno wytknął, że polecam komisy przy salonach ASO oferujące samochody odkupione od klientów. Argument był taki, że oni przecież odkupują też auta flotowe. To prawda, ale to i tak dużo mniejsze zło, ponieważ ASO daje na to jakiś papier i się na nim podpisuje. Natomiast autohandel czy prywatny sprzedawca pod niczym nie złoży podpisu. Jeżeli samochód będzie miał wady ukryte, to będziecie się ciągać po sądach, o ile będzie wam się chciało. Z reguły kończy się to tak, że wydajecie masę pieniędzy na naprawy i jeździcie dalej, o ile nie okaże się, że auto było złożone z trzech innych. W przypadku rzetelnych i profesjonalnych komisów czy też ASO, które udzielają gwarancji, macie problem z głowy, ponieważ jeżeli okaże się, że auto jest wadliwe, to możecie je oddać, a pieniądze zostaną wam zwrócone.

Czasami lepiej jest przepłacić za dany model, niż polować na okazję w niskiej cenie, jednak polską mentalność trudno jest zmienić. Dowód? Od miesiąca na sprzedaż jest wystawiony mój firmowy peugeot 807 z 2005 roku. Auto odkupione od mojego mechanika, służyło nam bardzo dobrze do jeżdżenia po całej Polsce. Później przejęła je moja żona, aby po zdaniu prawa jazdy mieć czym jeździć. Samochód przebył mechanicznie długą drogę, aby być w takim stanie, w jakim jest teraz. Ma nowy silnik, nową skrzynię biegów, nową turbinę, nowy rozrząd, nowe koło dwumasowe, nowe tarcze i klocki hamulcowe oraz opony z najwyższej półki. Zderzaki zostały odmalowane ze względu na ryski. Nic nie stuka, nie puka i nie wymaga żadnego wkładu finansowego. Kiedyś było to auto budowlańców, którzy zajeździli silnik. W międzyczasie ktoś wymienił wnętrze i jest fajnie. Samochód wystawiłem na Allegro za 15 tysięcy złotych, czyli o tysiąc złotych drożej niż wszystkie inne tego typu modele. Ogłoszenie pojawiło się również w social mediach i zostało rozpropagowane wśród moich widzów. I co? Przez miesiąc dostałem jeden (!) telefon. Gdybym sprzedawał skodę albo jeszcze lepiej bmw, to ustawiałyby się kolejki. Ale peugeot? No cóż, ciągle więc u mnie jeździ. Wczoraj został nawet odebrany z chiptuningu. Teraz ma 160 KM i 400 Nm, co w siedmioosobowym „tatowozie” naprawdę robi robotę. Zamykasz licznik przy 210 km/h, a obroty nadal idą w górę.

Jakieś 10–12 lat temu handlowałem samochodami, a konkretnie mercedesami 190. Skupowałem w okolicach Trójmiasta egzemplarze w fajnym stanie wizualnym, bez korozji itd. Naprawiałem w nich rzetelnie wszystkie usterki mechaniczne i sprzedawałem, na każdym aucie mając przebitkę do półtora tysiąca złotych. Klienci znajdowali się niemal natychmiast. Pewnego razu przyszedł do mnie pan i mówi: „Wezmę ten samochód, ale mam pewien problem. Na liczniku jest 410 tysięcy kilometrów. Jak żona to zobaczy, to się bardzo zdenerwuje. Możemy zrobić z tego 180 tysięcy?”. Odpowiedziałem, że obniżę mu cenę o 100 złotych i niech jedzie gdzie indziej „skręcić” sobie licznik, bo ja tego nie zrobię. Inny przykład: każdy z widzów mnie zrugał: „jak ja śmiem zostawić na zegarach oryginalny przebieg w moim 25­-letnim bmw E34 tds, które zostało odbudowane od zera za około 80 tysięcy złotych”. Wszyscy twierdzili, że powinienem wyzerować licznik, jednak ja sądzę inaczej, dlatego zostawiłem przebieg taki, jaki był.

Jeżeli kupujcie używany samochód mający powyżej dwóch lat, to zawsze zwracajcie baczną uwagę na jego stan techniczny. Dwuletnia dacia logan użytkowana przez handlowca może być w znacznie gorszej kondycji niż 20­-letnie bmw od prawdziwego konesera marki, który o nie dbał i chuchał na nie. W efekcie bmw będzie w naprawdę fajnym stanie, a pół dacii trzeba wymienić. Inna sprawa to to, że współczesne samochody nie mają już takiej jakości, jak te sprzed lat. Ostatnio walczę z dwuletnim citroënem c­-elysée, a konkretnie muszę wymienić w nim amortyzatory. To wcale nie takie proste, ponieważ wszystko jest już pognite i zapieczone, a podkreślam raz jeszcze, że chodzi o dwuletni samochód.

Jeżeli macie zamiar kupić używany samochód, to skupcie się na poszukiwaniach egzemplarza pochodzącego z polskiego salonu i od pierwszego właściciela. A jeśli takie auto sprzedaje ktoś z waszej rodziny lub wasz znajomy, to sytuacja staje się wręcz wymarzona. Wtedy prawdopodobieństwo, że traficie na „minę”, jest najmniejsze z możliwych. No, chyba że jesteście skłóceni z rodziną albo znajomy was nie lubi. Generalnie jednak to najlepsza możliwa opcja zakupu używanej maszyny. Nieważne, że dany model wam się nie podoba i nie jest tym wymarzonym. Nawet jeżeli chcieliście bmw, a trafił się naprawdę pewny, krajowy fiat grande punto od pierwszego, dobrze znanego właściciela, to zdecydowanie wolałbym na początek takiego fiata niż bmw, z którym wiecznie będę stał na serwisie, mimo że początkowo może nic na to nie wskazywać.

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

JAZDA PRÓBNA

Dostępne w wersji pełnej

SPRAWDŹ PRZED ZAKUPEM

Dostępne w wersji pełnej

KUPIONE. I CO DALEJ?

Dostępne w wersji pełnej

JEDZIEMY W TRASĘ

Dostępne w wersji pełnej

TEN PIERWSZY RAZ… W WARSZTACIE

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

ABS, ESP, TC, CZYLI CZARNA MAGIA HAMOWANIA

Dostępne w wersji pełnej

RUDA

Dostępne w wersji pełnej

PASY

Dostępne w wersji pełnej

SMARUJEMY, CZYLI PARĘ SŁÓW O OLEJACH

Dostępne w wersji pełnej

4 PORY ROKU KONTRA TWÓJ SAMOCHÓD

Dostępne w wersji pełnej

CHOINKA NA DESCE, CZYLI CO Z TYMI KONTROLKAMI

Dostępne w wersji pełnej

STUKA, PUKA, CZYLI DZIWNE ODGŁOSY W ZAWIESZENIU

Dostępne w wersji pełnej

POD NAPIĘCIEM, CZYLI PRĄD W TWOIM AUCIE

Dostępne w wersji pełnej

GOTOWANIE W AUCIE? NIE POLECAM

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

WYMIENIAJ NA CZAS

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

GDZIE I CO KUPOWAĆ?

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

NOWE CZY UŻYWANE?

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

A MOŻE REGENEROWANE?

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

CO TO JEST TUNING?

TUNING OPTYCZNY

TUNING MECHANICZNY – HAMULCE

TUNING MECHANICZNY – ZAWIESZENIE

TUNING MECHANICZNY – SILNIK

CAR AUDIO

OŚWIETLENIE

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Projekt okładki

Marcin Słociński

Fotografie na okładce

Danuta Pałubicka

Fotografie Shutterstock:

ANAID studio (256), Andreas Poertner (276), Andrey_Popov (118), boyphare (172), Chris Howey (83), cla78b (275), Denis Starostin (261), ekapotfotothai (125), Gargantiopa (86), Grzegorz Czapski (269), Gts (130, 265, 273), iMoved Studio (88), Kekyalyaynen (92), MR.YURANAN LAKHAPOL (56), NavinTar (124), Nor Gal (168), ParabolStudio (223), Pavel L Photo and Video (231), studiovin (227), Syda Productions (180), tishomir (16), welcomia (102, 103), withGod (194)

Pozostałe fotografie

Danuta Pałubicka

Opieka redakcyjna

Robert Medina

Krzysztof Chaba

Redakcja

Robert Lorenc

Konsultacja merytoryczna

Szymon Laskowski

Adiustacja

Piotr Tomilicz

Korekta

Grażyna Rompel

Joanna Kłos

Projekt typograficzny i łamanie

DAKA – Studio Graficzne, Dawid Kwoka

Copyright © by Michał Jesionowski

© Copyright for this edition by SIW Znak Sp. z o.o., 2018

ISBN 978-83-240-5720-7

Znak Horyzont

www.znakhoryzont.pl

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl

Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37

Dział sprzedaży: tel. (12) 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl

Wydanie I, Kraków 2018. Printed in EU

Na zlecenie Woblink

woblink.com

plik przygotowała Weronika Panecka

Spis treści

Okładka

Karta tytułowa

WSTĘP

ROZDZIAŁ 1. NIEMIEC PŁAKAŁ, JAK SPRZEDAWAŁ,CZYLI KUPUJEMY SAMOCHÓD TWOJE PIERWSZE AUTO

AUTOHANDEL, OGŁOSZENIE PRYWATNE, A MOŻE UŻYWANY Z SALONU?

JAZDA PRÓBNA

SPRAWDŹ PRZED ZAKUPEM

KUPIONE. I CO DALEJ?

JEDZIEMY W TRASĘ

TEN PIERWSZY RAZ… W WARSZTACIE

ROZDZIAŁ 2. JAK ZACZĄĆ PRZYGODĘ Z MOTORYZACJĄ

ROZDZIAŁ 3. JAK SIĘ NIE ZABIĆ, CZYLI BEZPIECZEŃSTWO JAZDY ABS, ESP, TC, CZYLI CZARNA MAGIA HAMOWANIA

RUDA

PASY

ROZDZIAŁ 4. JAK DBASZ, TAK MASZ, CZYLI O RUTYNOWYCH CZYNNOŚCIACH PRZY AUCIE SMARUJEMY, CZYLI PARĘ SŁÓW O OLEJACH

4 PORY ROKU KONTRA TWÓJ SAMOCHÓD

ROZDZIAŁ 5. CO SIĘ STAŁO, CZYLI DIAGNOSTYKA CHOINKA NA DESCE, CZYLI CO Z TYMI KONTROLKAMI

STUKA, PUKA, CZYLI DZIWNE ODGŁOSY W ZAWIESZENIU

POD NAPIĘCIEM, CZYLI PRĄD W TWOIM AUCIE

GOTOWANIE W AUCIE? NIE POLECAM

ROZDZIAŁ 6. JAK TO ZROBIĆ, CZYLI NAPRAW SAM

ROZDZIAŁ 7. MOŻESZ ZAOSZCZĘDZIĆ, CZYLI O WYMIANACH EKSPLOATACYJNYCH I CZĘŚCIACH ZAMIENNYCH WYMIENIAJ NA CZAS

GDZIE I CO KUPOWAĆ?

NOWE CZY UŻYWANE?

A MOŻE REGENEROWANE?

ROZDZIAŁ 8. GDZIE SZUKAĆ INFORMACJI, CZYLI O WIARYGODNOŚCI W AUTOŚWIECIE

ROZDZIAŁ 9. FAKTY I MITY MOTORYZACYJNE

ROZDZIAŁ 10. GARAŻ, TWOJE KRÓLESTWO

ROZDZIAŁ 11. TUNING MADE IN POLAND CO TO JEST TUNING?

TUNING OPTYCZNY

TUNING MECHANICZNY – HAMULCE

TUNING MECHANICZNY – ZAWIESZENIE

TUNING MECHANICZNY – SILNIK

CAR AUDIO

OŚWIETLENIE

NA KONIEC

Karta redakcyjna

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Miłośnicy 4 kółek 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Food Pharmacy Porąb i spal Jeszcze jedna mila Kuba. Autobiografia