Poezja

Poezja

Autorzy: Victor Hugo

Wydawnictwo: Avia Artis

Kategorie: Klasyka

Typ: e-book

Formaty: EPUB MOBI

cena od: 10.66 zł

„Poezja” to zbiór piętnastu wspaniałych utworów poetyckich, autorstwa Victor Hugo.

 

W całej twórczości poetyckiej Hugo zauważalne są wspólne cechy i tematy. Najważniejsze uczucia wyrażane w jego utworach to miłość do rodziny (zwłaszcza dzieci i wnuków) oraz współczucie dla wykluczonych i skrzywdzonych ludzi, przechodzące w umiłowanie i troskę wobec całej ludzkości. W swoich wierszach Hugo nie definiuje idei i nie przeprowadza logicznych rozumowań – zamiast tego, rozpatrując zagadnienia filozoficzne i rozważając problemy uniwersalne, tworzy wizje. Jego poezja nie jest dydaktyczna, lecz stanowi ciąg kojarzonych ze sobą obrazów.

Victor Hugo

POEZJA

Wydawnictwo Avia Artis

2018

ISBN: 978-83-65922-55-7

Ta książka elektroniczna została przygotowana dzięki StreetLib Write (http://write.streetlib.com).

-->

spis treści

Cedr

Dla niej

Dziecię! gdybym był królem...

Na morskim brzegu

Kto winien

Pieśń awanturników morskich z XVI wieku

Sen Booza

Śpiew przy gitarze

Dwaj przewodnicy do wyboru

Głos Petrarki

O! strzeżcie się urągać...

Rozmowa z nędzarzem

U stóp Krzyża

Ufność w Bogu

Wezwanie

Podziękowania

Cedr

w przekładzie Deotymy

Omer, islamski Szeik, mąż w nowym zakonie

Jakim Prorok dopełnił Issowego prawa,

Szeik Omer po świecie chodzi i przystawa,

Czasem na długim kiju, o splecione dłonie

Oprze brodę jak pasterz. Tak błędnemi kroki

Dążąc ku świętéj Dżedździe, zszedł ku wód głębinie,

Gdzie przez Czerwone morze, jak przez sen głęboki

Prześwieca Bóg. Aż weszedł na ową pustynię

Ciemnicami groźnego nieba zaczernioną,

Gdzie Mojżesz się pod tajną przesuwał zasłoną.

Myśl surowa od puszczy na pielgrzyma wieje,

Nią pędzony, przemierzył Egipt i Judeję,

Aż na Patmos, u stoku obnażonéj góry,

Wśród piasków, spostrzegł Jana śpiącego na ziemi.

Bo nie umarł Jan święty, samotnik ponury.

Jak Enoch sprawiedliwy, jak Eljasz w ognistém

Zachwyceniu, Jan został pomiędzy żywemi.

Bóg trzyma ich w odwodzie do walk z Antychrystem.

Spał Jan, przez sen wpatrzony w ten ocean życia,

Gdzie flota światów krążąc pędzi do rozbicia.

Sen mroczył tę źrenicę światłem nabijaną,

Jedyną w pośród żywych, jakiéj było dano

Podpatrzéć przez rozprutą szczelinę otchłani,

Jak w zbrojach skrzących siarką wojują szatani,

Jak w pył lecą Babele, padają Syjony,

Jak z czasem blaknie każde, najczystsze widzenie,

Znieważone religje śmieją się szalenie,

I bluźnierstwa latają na burzy czerwonéj.

Jan spał, a skwar odkrytą rozpalał mu głowę.

Omer, co jak prorocy znał żywiołów mowę,

Przy drodze, tuż nad morzem, dostrzegł że pod murem

Samotnego santonu, rósł z liściem ponurem

Cedr odwieczny. — I wzniosła się ręka kapłana

Ku północy, gdzie żyją drapieżni orłowie,

Wskazał morze Egiejskie świecące zdaleka,

A daléj na Patmosie uśpionego Jana,

Pnia się dotknął, i rozkaz w takiém dał mu słowie:

— „Idź cedrze! Idź i ocień mi tego człowieka.“

Widmo z soli co patrzy ku zgliszczom Sodomy,

Nie tak nad gorzką wodą nieruchomie czeka,

Jak cedr na głos Omera został nieruchomy.

— „Idź-że!“ Powtórzył szeik, i dźgnął go kosturem.

Cedr, od muła krnąbrniejszy, pozostał pod murem,

Ani mu żadnym szmerem nie zadrgnęły liście.

Wtedy kapłan się zwrócił ku niewidzialnemu,

I podnosząc prawicę wyrzekł uroczyście:

— „Idź cedrze, w imię Boga żyjącego!“

 — „Czemu

Nie wezwałeś go wcześniéj?“ Spytał głos od drzewa.

I oto, dreszcz niém wstrząsnął jak trzciną zachwiewa.

Strzaskując żywą skałę, konary długiemi

Wywijając, jak okręt masztami zjeżony,

Wypruwając koleją z objęć matki ziemi,

Powkręcane korzenie, zewsząd wpite szpony,

Cedr, niby ptak posępny wyleciał ku niebu.

Minął Gur, skałę ciemną jak korzec włożony

Na ogień, który palą kowacze Erebu.

Minął Egipt z bezkształtnym jego panteonem,

I Nil który w Edenie Adam zwał Gehonem,

Teby, Jericho, Gosnę okrążył półkolem,

Ur, gniazdo Abrahama, Betsad, co na łonie

Wypiastowała Piotra, — przemknął się nad polem

Galgali, toporami z krzemienia nasianem,

Aż przebywszy pustynię co wszech klęski zionie,

Przez Borceos i Arsak zwisł nad Chanaanem.

Tu znowu spotkał morze pyszne a ponure:

Zanurzył lot w tę globu przepaścistą chmurę,

Jak nurek się przez wrogie przerzynał otchłanie,

Aż opadł na Patmosie, przy uśpionym Janie.

Ten zbudził się, zadziwił, skąd mu cień u głowy?

I pogodny, lecz nawet w pogodzie surowy,

Rzekł: — „Cedrze, co tu robisz? Zkąd się tobie wzięło

Kiełkować, zazielenić i urość w godzinie?

Pan chce w swojéj mądrości, by zwolna szło dzieło,

By cedr na krzepkich stopach utwierdzał się w glinie.

Po co ci ta troskliwość dla opoki mojéj?

Taki pośpiech w odwiecznym porządku nie stoi.

Nim drzewo się odchowa, iluż ludzi zginie!

Deszcz mu jest wiernym sługą, włóknami korzenia

Do najmniejszej gałązki łaknącéj dopłynie,

I zaledwie wypity, w sok życia się zmienia.

Bóg ziemią twór ten karmi, a tak wykarmiwszy,

Chce by codzień był twardszy i codzień cierpliwszy.

Aby pod szorstką łuską co mu pień osłania,

Mógł stać prosto i śmiać się z wichrów biczowania.

By umiał jak oślica ciężko objuczona,

Ogromy czasu dźwignąć na giętkie ramiona,

I aby można kiedyś, gdy go tknie siekiera,

Z obrączek rdzenia zliczyć lat jego pokłady.

Cedr nie na to stworzony by wszedł jak sen blady.

Co godzina buduje, to chwila zaciera.“

Z drzewa powiał głos: — „Po co oskarżać mię? Janie,

Jeśli przy tobie jestem, to na rozkazanie

Człowieka.“

 — Tu brew ściągnął ów straszny poeta

Którego nikt nie nazwie bez trzęsienia ducha,

I spytał: — „Któż on człowiek, kogo wszystko słucha?“

— „Kto?“ Rzecze drzewo: — „Omer, kapłan Mahometa.

Jam przy Dżedździe spokojnie rósł od lat bez końca,

On mi tu przybyć kazał, bronić cię od słońca.“

Ten, którego wśród żywych zapomniał Jehowa,

Wstał wonczas, i na wyspę, i na wielką wodę,

I na świat, rzucił wichrom południa te słowa:

— „Przybylcy! Pozostawcież w spokoju przyrodę!“

Dla niej

w przekładzie Kornela Ujejskiego

Jeśli jest ten kwiat złoty

Co jaśni nocy mrok;

Którego od burz, słoty,

Anioła strzeże wzrok.

O! niechże jej kochanek,

Uplecie z niego wianek,

I rzuca go co ranek,

Gdzie pierwszy stawia krok!

*

Jeśli jest ta pierś cnoty,

Gdzie wieje niebios woń:

Od której nieszczęść groty,

Odbija boska dłoń.

Gdy błysną nocne zorze,

O! spraw tak wielki Boże!

Niechże ja tam położę,

Gdzie swoję kładzie skroń!

*

Jeśli są snu pieszczoty,

Co łączą dusze dwie;

I tylko aniołów loty,

Szeleszczą po tym śnie.

O! blada, ranna gwiazdo,

Wstrzymaj się z swoją jazdą,

Niech z nich uplotę gniazdo,

Tam gdzie jej serce lgnie!

Dziecię! gdybym był królem...

w przekładzie Władysława Bełzy

Dziecię! gdybym był królem, to pod twoje nogi,

Położyłbym koronę, na klęczkach — lud mnogi,

I rydwan tryumfalny, i królestwo całe,

I flotę śnieżnych żagli i morze wspaniałe,

 Za jedno twoje spojrzenie!

Dziecię! gdybym był Bogiem, to dałbym dla ciebie,

I demonów w przepaściach i aniołów w niebie,

I bezmiary wieczności i chaosu cienie,

I niebiosa i gwiazdy, światło i promienie,

 Za jeden całus twój — dziecię!

Na morskim brzegu

w przekładzie Marii Konopnickiej

TEKST DOSTĘPNY W PEŁNEJ WERSJI.

Kto winien

w przekładzie Mikołaja Biernackiego

TEKST DOSTĘPNY W PEŁNEJ WERSJI.

Pieśń awanturników morskich z XVI wieku

w przekładzie Antoniego Lange

TEKST DOSTĘPNY W PEŁNEJ WERSJI.

Sen Booza

w przekładzie Antoniego Pietkiewicza

TEKST DOSTĘPNY W PEŁNEJ WERSJI.

Śpiew przy gitarze

w przekładzie Felicjana Faleńskiego

TEKST DOSTĘPNY W PEŁNEJ WERSJI.

Dwaj przewodnicy do wyboru

w przekładzie Wiktora Gomulickiego

TEKST DOSTĘPNY W PEŁNEJ WERSJI.

Głos Petrarki

w przekładzie Wiktora Gomulickiego

TEKST DOSTĘPNY W PEŁNEJ WERSJI.

O! strzeżcie się urągać...

w przekładzie Wiktora Gomulickiego

TEKST DOSTĘPNY W PEŁNEJ WERSJI.

Rozmowa z nędzarzem

w przekładzie Wiktora Gomulickiego

TEKST DOSTĘPNY W PEŁNEJ WERSJI.

U stóp Krzyża

w przekładzie Wiktora Gomulickiego

TEKST DOSTĘPNY W PEŁNEJ WERSJI.

Ufność w Bogu

w przekładzie Wiktora Gomulickiego

TEKST DOSTĘPNY W PEŁNEJ WERSJI.

Wezwanie

w przekładzie Wiktora Gomulickiego

TEKST DOSTĘPNY W PEŁNEJ WERSJI.

Podziękowania

Wydawnictwo Avia Artis dziękuje serdecznie wszystkim ludziom zaangażowanym w powstanie tej książki.

*****

Victor Hugo

POEZJA

Tłumaczenie zbiorowe

Projekt okładki: Avia Artis

W projekcie okładki wykorzystano portret Victora Hugo.

Autor: Nadar

Wszystkie prawa do tego wydania zastrzeżone.

©Wydawnictwo Avia Artis

2018

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Nędznicy t.2 Nędznicy t.1 Katedra Najświętszej Panny Paryskiej. Dzwonnik z Notre-Dame - Notre-Dame de Paris 1482. The Hunchback of Notre Dame Les Misérables - Tylko w Legimi możesz przeczytać ten tytuł przez 7 dni za darmo. Poezja Nędznicy