Damy, dziewuchy, dziewczyny. Podróże w spódnicy

Damy, dziewuchy, dziewczyny. Podróże w spódnicy

Autorzy: Anna Dziewit-Meller

Wydawnictwo: Znak

Kategorie: Dla dzieci

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 23.92 zł

Przedstawiamy numer specjalny naszego magazynu! Podróżujące damy, dziewuchy i dziewczyny łączą siły i dzielą się swoimi dokonaniami. Odkrywczynie i pionierki w końcu głośno opowiadają swoje historie. W tym numerze:

 

• korespondencja Nellie Bly – reporterki, która pobiła rekord „W 80 dni dookoła świata” 

• wywiad z Marią Czaplicką – badaczką Syberii, dobrą znajomą tamtejszych szamanów

• porady dla podróżniczek od Junko Tabei – pierwszej zdobywczyni Mount Everest 

• portret Sacagawei – tłumaczki i przewodniczki po Dzikim Zachodzie 

• fotoreportaż o Walentynie Tierieszkowej – pierwszej kobiecie w kosmosie

 

…oraz relacje wielu innych kobiet, które przemierzyły świat wzdłuż i wszerz. Poznaj nasze autorki i tak jak one odkrywaj nowe lądy!

Dla Basi, Gustawa i Marcina

A.D.-M.

Dla Natalki i Lilki

J.R.

Oddajemy dziś w Wasze ręce specjalny numer naszej gazety poświęcony wyłącznie kobietom podróżniczkom! To właśnie dla Was nasze reporterki wyruszyły w świat, by spotkać te, które na wielbłądach, w przedziałach pociągów ciągniętych przez lokomotywy parowe, na wielkich liniowcach pływających po oceanach, w maleńkich i niebezpiecznych samolotach albo w szalenie niewygodnych saniach przemierzały Ziemię wzdłuż i wszerz, nie poddając się przy porażkach i nie wierząc tym, którzy im mówili, że kobiety stworzone są do innych zadań niż odkrywanie świata. Poznajcie kobiety, które w spódnicach z krynoliną i w gorsetach pchały się tam, gdzie ich jeszcze nie widziano. W tym numerze reportaże, wywiady, listy do redakcji, ale także porady dla podróżniczek i podróżników oraz horoskop dla tych, którzy chcą udać się w podróż. To, co najciekawsze, czeka tuż za rogiem. A potem za następnym. Trzeba tylko chcieć wyruszyć w tę podróż, tak jak one!

Wasza redaktorka naczelna Nellie Bly

Nazywam się Elizabeth Cochrane, ale wszyscy znają mnie jako tę słynną zwariowaną dziennikarkę Nellie Bly. Jest wiosenna środa, popołudnie w maju 1892 roku, nad naszą redakcją świeci piękne słońce, a ja w gabinecie redaktorki naczelnej stukam na mej ukochanej i bardzo już wysłużonej maszynie do pisania wstępniak do naszej gazety. W głowie mam opowieści o dzielnych kobietach podróżniczkach zebrane przez nasze wspaniałe dziennikarki, które specjalnie dla Was, Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, wysłaliśmy na wszystkie kontynenty.

Do przygotowania tego specjalnego numeru naszego pisma skłoniły mnie własne wspomnienia. Zajrzałam nie tak dawno do moich dzienników – prowadzę je, odkąd nauczyłam się pisać. (Polecam wszystkim! Pisanie dziennika to jest to!) Zajrzałam i nie mogłam uwierzyć w to, co tam było moją własną ręką przecież napisane. No bo jak tu uwierzyć, że w poważnej gazecie przeczytałam tekst Do czego nadają się dziewczęta?, w którym stało jak wół, że nie nadają się za bardzo do niczego oprócz małżeństwa i prowadzenia domu? Autor tego niemądrego listu do redakcji – ojciec pięciorga dziewcząt – narzekał na los, który pokarał go takim babińcem.

Od tego steku bzdur właśnie zaczęła się moja wielka przygoda z pisaniem. Pamiętam dobrze, że kiedy przeczytałam ten artykuł, tak bardzo wściekłam się na autora, że przygotowałam listowną odpowiedź i wysłałam tę swoją emocjonalną epistołę do redakcji. Napisałam w niej, by w końcu przestać narzekać i dać dziewczynom szansę, niech próbują swoich sił, niech świat się w końcu przed nimi otworzy! Ten tekst w obronie dziewcząt z moich czasów tak się spodobał w redakcji, że zaproszono mnie na spotkanie z redaktorem naczelnym i zaoferowano współpracę.

W ten oto sposób – kiedy głośno poprosiłam o szanse dla młodych kobiet – świat dał szansę mnie i zostałam dziennikarką. Choć trzeba przyznać: wcześniej niewiele wskazywało na to, że moje życie będzie choć ociupinkę lepsze od życia tych dziewczyn, o których pisałam w swoim buntowniczym liście. Urodziłam się – to prawda – w zamożnym i szczęśliwym domu, w miejscowości Cochran’s Mills w Pensylwanii w Stanach Zjednoczonych. W domu mówili na mnie Pink – Różowa, bo zamiast nosić się jak wszystkie moje siostry na czarno, wolałam ubierać się na różowo i w ogóle uwielbiałam zwracać na siebie uwagę. Nasze rodzinne szczęście nie trwało niestety długo. Memu kochanemu tatce szybko się zmarło, mama poznała nowego męża, dość paskudnego typa, i od tej pory nie wiodło się nam najlepiej. Musiałam więc szybko wziąć się do roboty i pomóc mamie w zarabianiu na dom. Oj, poznałyśmy, co to znaczy nie mieć czego do garnka włożyć…

Kiedy więc udało mi się zatrudnić w gazecie, zaczęłam pisać o ciężkim losie kobiet, które widywałam na ulicach amerykańskich miast. Było to dla czytelników wielkim zaskoczeniem, w owych czasach bowiem, jeśli kobieta w ogóle mogła o czymś pisać do gazety, to raczej o gotowaniu, układaniu kompozycji kwiatowych albo robótkach ręcznych. Kto to widział pisać reportaże o kobietach?!

Ja jednak wiedziałam, że istnieją problemy, z którymi trzeba się uporać, żeby wszystkim żyło się trochę lepiej. Robótki ręczne zostawiałam innym. Nie miałam zresztą do tego ani talentu, ani cierpliwości. Interesował mnie świat.

Pisałam więc reportaże, które czytano z wypiekami na twarzach. Gdy na jakiś czas dałam się zamknąć w szpitalu dla chorych psychicznie, by sprawdzić, jak NAPRAWDĘ traktuje się tam pacjentów, Ameryka oniemiała z przerażenia. Och tak, Nellie Bly nie bała się żadnych wyzwań, jeśli tylko mógł powstać z tego naprawdę świetny tekst.

Porwałam się również na to, by pobić rekord podróży dookoła świata w 80 dni. W tamtym czasie cała Ameryka zaczytywała się w powieści francuskiego pisarza Juliusza Verne’a o szalonych przygodach pana Phileasa Fogga, który postanowił okrążyć Ziemię w zaledwie 80 dni. „Skoro on mógł, to dlaczego ja nie?” – pomyślałam.

Gdy opowiedziałam o tym redaktorom w mojej gazecie, postukali się w głowy. Kobieta? Sama? Dookoła świata? W mniej niż 80 dni? Jeszcze nikt przenigdy nie odbył takiej podróży. A już zwłaszcza kobieta! Kto będzie za nią nosił bagaże i kufry pełne sukien, gorsetów, krynolin i parasolek?

Machnęłam ręką na te niemądre dąsy panów redaktorów i postanowiłam nie czekać na ich zgodę, bo jasne było, że nie zaufają 24-letniej dziewczynie. I tak oto 14 listopada 1889 roku, sama, w mojej ulubionej czapce z tweedu i długim do ziemi kraciastym płaszczu z kapturem, z jednym zaledwie niewielkim kuferkiem, małym zegarkiem kieszonkowym, słoiczkiem kremu na mróz i 200 funtami w kieszeni, udałam się w podróż przez świat na pokładzie wielkiego parowca „Augusta Victoria”. Z Hoboken w New Jersey popłynęłam do Wielkiej Brytanii. Paskudna pogoda na Atlantyku dawała się mocno we znaki, z powodu sztormów pasażerowie liniowca byli dosłownie ledwo żywi! Z Wielkiej Brytanii szczęśliwie ruszyłam dalej – w Amiens we Francji spotkałam się z panem Juliuszem Verne’em, zjedliśmy ciasteczka i popiliśmy je doskonałą herbatą. (To przemiłe skądinąd spotkanie kosztowało mnie dwa dni bez wypoczynku i niemal bez snu – bo nie miałam go w planie podróży, kiedy wyruszałam z Ameryki, ale nie mogłam przecież odmówić pisarzowi, który wystosował specjalny list, prosząc o możliwość spotkania ze mną!) Pan Verne miał na ścianie w swoim gabinecie mapę, na której rozrysował niegdyś trasę podróży Phileasa Fogga. Nie masz pojęcia, jak się wzruszyłam, gdy zobaczyłam, że obok tej trasy pisarz zaczął rysować drugą – moją!

Jedenastego dnia podróży dotarłam pociągiem do Brindisi, znanego portu we Włoszech, gdzie czekałam niecierpliwie, aż będę mogła się wreszcie zaokrętować. Każda minuta była przecież cenna! Ale zdążyłam jeszcze spróbować włoskiej pizzy. Jedno jest pewne, Włosi wiedzą, co dobre.

Dopłynęłam do Port Saidu w Egipcie, następnie do Adenu. (Nigdy wcześniej nie zmagałam się z takimi upałami jak te na Półwyspie Arabskim! Było tak, jakby człowiek siedział w piecu). Dwudziestego szóstego dnia mojego szalonego rajdu dotarłam na Sri Lankę (zwaną wówczas Cejlonem –

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Dostępne w wersji pełnej.

Opieka redakcyjna

Aleksandra Smoleń

Magdalena Talar

Konsultacja merytoryczna

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Adiustacja

Aurelia Hołubowska

Korekta

Barbara Wójcik

Judyta Wałęga

Projekt okładki i wnętrza

Joanna Rusinek

Łamanie

Dawid Kwoka

Copyright ©by Anna Dziewit-Meller

Copyright © for the Polish edition by SIW Znak sp. z o.o., 2018

Cytat pochodzi z piosenki „Wala-Twist” z tekstem autorstwa Włodzimierza Patuszyńskiego.

Książki Idy Pfeiffer można przeczytać na stronie www.gutenberg.org.

Przeczytaj, co o książce sądzą inni czytelnicy, i oceń ją na

lubimyczytać.pl

ISBN: 978-83-240-5101-4

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl

Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków

Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl

Na zlecenie Woblink

woblink.com

plik przygotowała Angelika Duchnik

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Damy, dziewuchy, dziewczyny. Podróże w spódnicy Gaumardżos. Opowieści z Gruzji Damy, dziewuchy, dziewczyny Góra Tajget Gaumardżos Opowieść z Gruzji Disko 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Amelia i Kuba/ Kuba i Amelia