Tajemnice Konklawe 1978

Tajemnice Konklawe 1978

Autorzy: Jacek Moskwa

Wydawnictwo: Znak

Kategorie: Historia Religia

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 19.79 zł

Jan Paweł I zapytany przez jednego ze swoich sekretarzy powiedział, że to nie on powinien zostać papieżem, ale kardynał, który w Kaplicy Sykstyńskiej w czasie konklawe siedział naprzeciw niego: ten, którego wybrał Paweł VI – Karol Wojtyła. Skąd wzięło się w nim takie przeświadczenie? Czy Jan Paweł II rzeczywiście mógł zostać papieżem już w sierpniu 1978 roku, a jadąc na październikowe konklawe, zakładał, że nie wróci już do Polski? Czy jego wybór istotnie mógł być spowodowany niezręczną wypowiedzą kardynała Siri, głównego kandydata do Piotrowego tronu, którą zraził do siebie część kardynałów?

 

Jacek Moskwa, wieloletni korespondent polskich mediów w Watykanie, biograf Jana Pawła II dotarł do ostatnich świadków tamtych dni – kardynałów, dziennikarzy i bliskich Karola Wojtyły. Nie publikowane dotąd wypowiedzi i fakty to okazja, by zrozumieć, co rzeczywiście stało się w dniach, które zmieniły świat.

Rozdział 1

Wydarzenia i świadkowie

Konklawe. Pod kluczem. Termin, jak wiele innych w Kościele katolickim, wzięty jest z łaciny; właśnie takie jest znaczenie terminu cum clavis oznaczającego zamknięte zgromadzenie. A więc Klucz do konklawe – to mogłoby być niezłe hasło dla tej książki. Odkrywanie tajemnicy najbardziej sekretnego zgromadzenia elektorów. Myślałem o tym przez parę godzin po telefonie od wydawnictwa z propozycją, abym w związku z czterdziestą rocznicą wyboru Jana Pawła II napisał książkę o okolicznościach tego wydarzenia.

Decyzja nie była łatwa. Mam w dorobku kilka książek o papieżu Polaku, wśród nich czterotomową biografię Droga Karola Wojtyły, która liczy ponad tysiąc sześćset stron druku sporego formatu. Do tego trzeba dodać trudną do policzenia liczbę korespondencji telewizyjnych, informacji i artykułów prasowych. Wszystko to jest efektem dziennikarskiej pracy w czasie całego pontyfikatu, podczas którego piętnaście lat spędziłem w Rzymie jako korespondent polskich mediów. Los pozwolił mi wejść, jako jednemu z kilku zaledwie Polaków, do ekskluzywnego klubu watykanistów. Tak nazywa się dziennikarzy i publicystów relacjonujących z bliska działania Stolicy Apostolskiej, to znaczy samego papieża oraz ludzi i urzędów z nim związanych. Akredytowani w watykańskiej Sala Stampa piszą o tym, co dzieje się w najmniejszym i pod wieloma względami najbardziej tajemniczym państwie świata. Latają do odległych krajów na pokładzie papieskich samolotów, a zdarza się, że Najważniejszy Pasażer wychodzi do nich i odpowiada na kłopotliwe pytania. Przeżyłem wiele, zaciągając dług, który starałem się spłacić w swoich książkach.

Powroty do tego samego tematu bywają jednak dla autora zabójcze. Powtórzenia są nieuchronne. Dawno temu jeden z moich mistrzów w zawodzie powiedział mi, że dziennikarz jest jak ołówek – wypisuje się.

Czy jest jeszcze coś, co odnosi się do wyboru Karola Wojtyły na tron papieski i nie zostało dotychczas zbadane i opisane? Watykaniści, a także ludzie spoza naszego cechu napisali o polskim papieżu setki, jeśli nie tysiące książek. Najważniejsze wydarzenia pontyfikatu wryły się dodatkowo w pamięć milionów dzięki powtarzanym w nieskończoność ujęciom telewizyjnym. Sam wybór otacza aura sekretu, jego uczestników obowiązuje bowiem ścisły nakaz zachowania tajemnicy.

Zwyczaj takiego właśnie wybierania następcy świętego Piotra został na stałe wprowadzony po wydarzeniach lat 1268–1271, kiedy to w Viterbo, które pełniło wtedy funkcję dzisiejszego Watykanu, kardynałowie zgromadzeni po śmierci Klemensa IV nie mogli przez czas dłuższy dojść do porozumienia. Trwało to ni mniej, ni więcej tylko dwa lata dziewięć miesięcy i dwa dni. Rozeźleni mieszkańcy miasta, zresztą za radą świętego Bonawentury, zamknęli elektorów na klucz, ograniczając dostawy pożywienia do chleba i wody, co poskutkowało dopiero po dalszych siedmiu miesiącach. Niektórzy historiografowie twierdzą, że podobne przypadki presji w zamkniętych pomieszczeniach zdarzały się już wcześniej.

W każdym razie wybrany po 1006 dniach obrad cum clavis papież Grzegorz X bullą Ubi periculum (1274) usankcjonował ten tryb postępowania. Ze zmianami wprowadzonymi przez jego następców trwa on do czasów nam współczesnych. W roku 1978, w którym wybrano Jana Pawła II, obowiązywała konstytucja apostolska Pawła VI Romano pontifici eligendo (1975). Najważniejszym novum wprowadzonym przez tego papieża było odebranie czynnego prawa wyborczego kardynałom, którzy ukończyli osiemdziesiąty rok życia. Bierne, to znaczy do powołania na tron świętego Piotra, przysługuje wszystkim mężczyznom. Wybraniec nie musi nawet być ochrzczony, wystarczy, że zadeklaruje przyjęcie tego sakramentu przed nominacją.

Absolutny zakaz udzielania informacji na temat przebiegu głosowań obowiązuje pod groźbą ekskomuniki wszystkich elektorów, a także nieliczny personel pomocniczy, tak zwanych konklawistów. Normy w tym zakresie uległy nawet zaostrzeniu ze względu na rozwój nowoczesnych środków łączności. Mimo to jakieś wieści się przedostają. Działo się to zresztą także w przeszłości. Niektóre z tych nielegalnych informacji pochodzą od kardynałów ponadosiemdziesięcioletnich – uczestniczą oni w kongregacjach tak zwanego preconclave, a po wyborze dołączają do reszty. Nie dotyczy ich obowiązek zachowania tajemnicy, a zawsze mogą coś usłyszeć. Elektorzy czasem coś powiedzą zaufanym osobom, niektórzy zaś – jak zobaczymy – zupełnie się ekskomuniką nie przejmują. Pewne szczegóły o konklawe z 1978 roku, chociaż nie dotyczące głosowań, ujawnił publicznie sam Jan Paweł II. Słyszałem to na własne uszy w 1994 roku jako jeden z kilkorga dziennikarzy zaproszonych na uroczystość inauguracji odnowionej Kaplicy Sykstyńskiej. Uważna lektura przysięgi, którą składają kardynałowie przed rozpoczęciem konklawe, pozwala jednak na wniosek, że miał prawo to zrobić. Jest bowiem powiedziane, że tajemnica przestaje obowiązywać, gdy papież explicite na to pozwoli. Jeśli więc może to zrobić wobec innych, może i wobec siebie.

Pokusa odkrycia czegoś nowego była jednak silna, więc nieco lekkomyślnie przyjąłem propozycję. Najpierw wynotowałem podstawowe, ogólnie znane informacje:

– 6 sierpnia 1978 umarł w letnim pałacu Castel Gandolfo pod Rzymem papież Paweł VI.

– 25 sierpnia 1978, w przedostatnim dniu przewidzianym przez konstytucję Romano pontifici eligendo, zebrało się konklawe, które nazajutrz w czwartym głosowaniu wybrało na papieża Albina Lucianiego, patriarchę Wenecji. Przyjął on imię Jana Pawła I, na pamiątkę swoich poprzedników.

– 3 września 1978 nastąpiła inauguracja jego pontyfikatu. Nowy papież już od pierwszego pojawienia się w loży na frontonie Bazyliki Świętego Piotra zaskarbił sobie niezwykłą sympatię wiernych bezpośrednim sposobem bycia i niekonwencjonalnymi wypowiedziami. Od samego początku stanął wobec poważnych problemów, między innymi takich jak niejasne powiązania watykańskich instytucji finansowych z nieuczciwymi bankierami.

– 5 września 1978, podczas audiencji u Jana Pawła I, dosłownie na jego rękach, umarł prawosławny metropolita Leningradu Nikodem, który był głową delegacji Patriarchatu Moskiewskiego na pogrzeb Pawła VI.

– Wrzesień 1978: szereg wypowiedzi nowego papieża spowodowało zaniepokojenie w kręgach Kurii Rzymskiej.

– 28 września 1978, w godzinach porannych, Jan Paweł I został znaleziony martwy w swojej sypialni w Watykanie. Okoliczności jego śmierci wzbudziły wiele wątpliwości, co stało się w późniejszych latach fundamentem teorii, jakoby papież został zamordowany.

– 14 października 1978 rozpoczęło się kolejne konklawe. Według prasy włoskiej faworytami byli włoscy kardynałowie Giuseppe Siri i Giovanni Benelli.

– 16 października, w ósmej turze głosowania, na tron świętego Piotra został wybrany arcybiskup metropolita krakowski Karol Wojtyła, który przybrał imiona Jana Pawła II. Według najczęściej powtarzanych przecieków powodem jego elekcji była niemożność uzyskania wymaganej większości dwóch trzecich głosów przez żadnego z Włochów. W tej sytuacji arcybiskup Wiednia Franz König miał wysunąć kandydaturę Karola Wojtyły. Później kardynał ten opowiadał wielu osobom o rozmowie na ten temat ze Stefanem Wyszyńskim, który początkowo wziął tę propozycję do siebie, a później z pewnym niedowierzaniem potraktował szanse polskiego kolegi. Wersja ta trafiła właściwie do wszystkich biografii Jana Pawła II.

Pomyślałem, że to mógłby być dobry punkt wyjścia. Mimo że polski papież wielokrotnie podkreślał, ile zawdzięcza prymasowi Polski, to u jego biografów, zwłaszcza zachodnich, Wyszyński nie ma dobrej opinii. Uosabiał katolicyzm silnie zabarwiony narodowo, łatwo więc go było przeciwstawiać bardziej uniwersalnemu Wojtyle. Nie bez znaczenia były opinie przekazywane przez Polaków, informatorów zagranicznych dziennikarzy i pisarzy. Zwykle wywodzili się oni ze środowisk liberalnych i lewicowych, a więc także niechętnie spoglądających na narodową przesadę polskiej religijności.

Przykładem takiego wręcz skrzywienia w ocenie roli Wyszyńskiego może być amerykański dziennikarz Tad Szulc. W swojej książce, która w stosunkowo szerokim stopniu uwzględniała polskie wątki życiorysu Karola Wojtyły, o prymasie napisał rzeczy bulwersujące i w moim przekonaniu głęboko krzywdzące. Wychodząc od domniemanej jego rezerwy wobec kandydatury biskupa Wojtyły na metropolię krakowską (1962), stwierdzał: „Piętnaście lat później ze zgrozą myślał o tym, że Wojtyła mógłby zostać wybrany na papieża. Zresztą do końca w to nie wierzył”. Rekonstruując zaś przebieg konklawe, dodaje: „chociaż kardynałowie uznawali konieczność wybrania młodszego papieża, to jednak w oczach wielu z nich zaledwie pięćdziesięcioośmioletni Wojtyła był za młody. Pogląd ten podzielał również siedemdziesięciosiedmioletni Wyszyński, który wprawił niektórych swoich przyjaciół w zakłopotanie, sugerując podczas niedzielnych wieczornych rozmów w Kaplicy Sykstyńskiej, że gdyby przyszło co do czego, to właśnie on byłby »oczywistym« kandydatem na papieża cudzoziemca, choć w gruncie rzeczy uważał, że także następny papież powinien być Włochem”1.

Trzeba tym twierdzeniom, które w łagodniejszej formie pojawiły się także w innych książkach, zaprzeczyć. Dysponujemy do tego celu źródłem kapitalnym, dotychczas słabo wykorzystanym. Są to zapiski Pro memoria Stefana kardynała Wyszyńskiego, prowadzone od roku 1948, a nieprzerwanie od roku 1952. Część notatek z roku 19782, dotyczących obydwu konklawe i okresu między nimi, opublikował dziesięć lat temu Peter Raina w dosyć arbitralnym jednak wyborze i ze swoimi komentarzami, które zawierają sporo twierdzeń nie wiadomo skąd wziętych. W dodatku ukazały się one w niszowym wydawnictwie i w stosunkowo małym nakładzie3, co sprawiło, że zawarty tam materiał został uwzględniony tylko w niewielu pracach historycznych. Zacząć należałoby od dokładnego ich zbadania i skonfrontowania z innymi źródłami.

Drugą sprawą, która wydawała mi się warta głębszej analizy, byłaby odpowiedź na pytanie, w jakim stopniu kandydatura Karola Wojtyły na tron papieski dojrzewała od czasu, gdy został on biskupem. Kardynał König przypisuje sobie odnośnie jej wysunięcia – zapewne słusznie – dużą rolę, ale przecież nie wyskoczyła ona z jego głowy niczym Atena z czoła Zeusa. W moich lekturach, a zwłaszcza rozmowach ze świadkami wydarzeń, spotykałem się z twierdzeniami, że wiele osób widziało Wojtyłę papieżem już w latach sześćdziesiątych XX wieku. A papież Paweł VI? Czy nie jest tak, że świadomie przygotowywał go na swego następcę?

Wreszcie – last but not least – świadkowie. Wypisałem na kartce kilka nazwisk osób żyjących, a także tych, które już odeszły, ale zdążyłem z nimi porozmawiać, zrobić notatki i zarejestrować na taśmie ich wypowiedzi.

Moje książki są reportażami, a nie dziełami naukowymi. Wykorzystuję w nich przede wszystkim te „źródła osobowe”, chociaż nie stronię od kwerendy w dokumentach i monografiach. W notatkach z mojego dziennikarskiego śledztwa zauważyłem, że może nadmiernie rozbijam tok opowieści, gdy rozpisuję się o osobach, które udzielały mi informacji. Postanowiłem więc ich charakterystyki wyłączyć poza nawias. Szkoda byłoby bowiem zupełnie z nich zrezygnować, bo zawierają sporo wiedzy o ludziach z otoczenia Jana Pawła II, a także o nim piszących.

1 Tad Szulc, Jan Paweł II, Świat Książki, Warszawa 1998, s. 213 i 262.

2 Stefan Card. Wyszyński, Pro memoria, vol. XXVI, maszynopis w Archiwum Archidiecezjalnym Warszawskim. We wszystkich cytatach z Pro memoria zachowano zapis oryginału.

3 Peter Raina, 1978. Wybór Papieża Jana Pawła II. Zapiski Prymasa, wyd. Klub Zachowawczo-Monarchistyczny i Stowarzyszenie „Trzeźwa Polska”, Warszawa 2008.

Profesor Stefan Swieżawski

(1907–2004)

Przed pontyfikatem Jana Pawła II tylko nieliczni Polacy zaznaczyli się mocniej w elicie intelektualnej Kościoła katolickiego. Należał do nich Stefan Swieżawski, jeden z najwybitniejszych w XX wieku znawców i interpretatorów myśli świętego Tomasza z Akwinu. Już przed drugą wojną światową dał się poznać jako myśliciel i działacz, jeden z czołowych przedstawicieli polskiego katolicyzmu otwartego. Sylwetkę duchową Stefana Swieżawskiego ukształtowała przynależność do Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Akademickiej „Odrodzenie”. Ta studencka organizacja opierała się na nowocześnie pojmowanej filozofii i teologii świętego Tomasza z Akwinu. Miała mistrzów myślenia w osobach księdza Władysława Korniłowicza, współtwórcy ośrodka w Laskach pod Warszawą, i ojca Jacka Woronieckiego, wybitnego dominikanina. Jej cechą charakterystyczną był mocno zaznaczony rys społeczny. „Odrodzenie” miało wyraźnie narodowy charakter, ale pozostawało w silnej opozycji wobec nurtu endeckiego, zarzucając mu odwrócenie hierarchii wartości przez to, że religię oraz dobro Kościoła podporządkowuje dobru narodu. Stefan Swieżawski należał do czołowych postaci w oddziale lwowskim, któremu przez pewien czas nawet przewodniczył. Uczestniczył też w zjazdach „Pax Romana”, organizacji skupiającej katolickie związki młodzieżowe z krajów europejskich.

W powojennym Krakowie byli członkowie „Odrodzenia” lwowskiego – Stefan Swieżawski i Jerzy Turowicz, oraz wileńskiego – Antoni Gołubiew i Stanisław Stomma, nadawali ton środowisku skupionemu wokół „Tygodnika Powszechnego” i „Znaku”. Związany po wojnie z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim Stefan Swieżawski zyskał międzynarodową sławę. Jako jedyny świecki audytor spoza żelaznej kurtyny uczestniczył w II Soborze Watykańskim. Wiele jego przemyśleń przyczyniło się do nadania ostatecznego kształtu Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym – Gaudium et spes. Na zakończenie Vaticanum II, wraz z innym wielkim myślicielem katolickim Francuzem Jakiem Maritainem, odebrał z rąk papieża Pawła VI orędzie do intelektualistów.

Starszy od Karola Wojtyły o trzynaście lat profesor Swieżawski, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego i kierownik Katedry Historii Filozofii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, był dla rozpoczynającego dopiero poważną działalność naukową filozofa w sutannie dużym autorytetem, jednym z recenzentów jego pracy habilitacyjnej Próba opracowania etyki chrześcijańskiej według systemu Maxa Schelera. Wagę spotkania przyszłego papieża z profesorem trudno przecenić. Dla młodego kapłana, aspirującego do pozycji prawdziwego filozofa, oznacza ono wyjście z kręgu – jednak – klerykalnego i co tu dużo mówić, nieco prowincjonalnego. W seminariach, a nawet na wydziałach teologicznych państwowych uniwersytetów, zanim je stamtąd administracyjnie usunięto, tomizm nauczany był jako ideologia, apologetyczny dodatek do teologii. Przykład autora Bytu4 – książki Swieżawskiego, która dla elity katolicyzmu polskiego tych lat była bardzo ważna – pokazywał, że filozofia chrześcijańska może być prawdziwą nauką. Znajomość ze Swieżawskim z czasem przekształciła się w rodzinną wręcz więź, zwłaszcza że Wojtyła był spowiednikiem dwóch córek państwa Swieżawskich, a jednej z nich udzieli ślubu z bratem swojego przyjaciela – księdza Andrzeja Marii Deskura.

Przyjaźń z Karolem Wojtyłą, zawarta w latach pięćdziesiątych XX wieku, trwała też podczas pontyfikatu Jana Pawła II. Jej świadectwem jest bogata wymiana korespondencji5. Jeden z listów do Ojca Świętego miałem zaszczyt osobiście zawieźć z Warszawy do Watykanu, a nawet jestem w tej korespondencji wspomniany, co poczytuję sobie za szczególny zaszczyt. Listy do papieża z lat dziewięćdziesiątych XX wieku pełne są niepokoju, a nawet goryczy. Swieżawski przestrzegał w nich przed narastającą powtórnie falą tendencji nacjonalistycznych w polskim katolicyzmie. Do końca długiego życia w 2004 roku zachował niezwykłą jasność umysłu i dobrą pamięć, ale też pozostał do szpiku kości przedstawicielem nurtu katolicyzmu otwartego. To nas zbliżyło, gdy pisałem biografię współtwórcy Lasek Antoniego Marylskiego i tom rozmów z księdzem Janem Zieją, sąsiadem Marii i Stefana Swieżawskich w „szarym domu” sióstr urszulanek Serca Jezusa Konającego w Warszawie.

4 Stefan Swieżawski, Byt. Zagadnienia metafizyki tomistycznej, Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin 1948, s. 360.

5 Aleksander Fedorowicz, Tadeusz Fedorowicz, Stefan Swieżawski, Karol Wojtyła, Pełny wymiar. Listy przyjaciół, Wydawnictwo Diecezji Tarnowskiej Biblos, Tarnów 2002.

Kardynał Andrzej Maria Deskur

(1924–2011)

Sporo dowiedziałem się też o okolicznościach wyboru Jana Pawła II od kardynała Andrzeja Marii Deskura. W konklawe roku 1978 nie uczestniczył, bo był wtedy biskupem i prezydentem Papieskiej Rady Społecznego Przekazu. O drodze Karola Wojtyły na tron papieski wiedział jednak bardzo wiele. Jego nazwisko pojawia się we wszystkich biografiach Jana Pawła II.

W latach dziewięćdziesiątych XX wieku, kiedy pracowałem jako korespondent w Rzymie i Watykanie, przeprowadziłem z nim szereg rozmów, które rejestrowałem na taśmie magnetofonowej. Z różnych powodów nie powstała z nich osobna książka, natomiast wiele cennych informacji wykorzystałem w moich publikacjach biograficznych o Karolu Wojtyle. Stanowiły niezastąpione źródło wiedzy, zwłaszcza na temat jego pobytów we Włoszech w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku. Kardynał Deskur po udarze mózgu miał sparaliżowaną lewą połowę ciała. Poruszał się na wózku inwalidzkim, ale w jego twarzy było coś młodzieńczego, powiedziałbym nawet – dziecinnego. Mimo kalectwa był bardzo aktywny w różnych kongregacjach kardynałów, zwłaszcza w tej, którą uważał za najważniejszą – spraw kanonizacyjnych. W jego domowej kaplicy zobaczyć można było liczne relikwie świętych i błogosławionych. Mieszkał w Watykanie, w pałacu, gdzie mieści się Papieska Rada Środków Społecznego Przekazu, której przez długie lata przewodniczył. Często bywał w prywatnym apartamencie papieskim, w istocie był jednym z domowników Ojca Świętego.

W swoich relacjach miał kłopoty z datowaniem, znacznie lepiej pamiętał osoby i nazwiska. Niektóre wydarzenia wspominał z fotograficzną wręcz precyzją. Opowiedział mi o pewnej wycieczce; zabrał na nią kardynała Wojtyłę 14 sierpnia 1978 roku, a więc w okresie między pogrzebem Pawła VI a początkiem konklawe, na którym wybrano Jana Pawła I. Biografowie papieża chętnie podkreślają rolę Deskura przed konklawe październikowym jako swego rodzaju lobbysty na rzecz polskiego kandydata. On sam był daleki od takiego stawiania sprawy. Pomagał przyjacielowi raczej na płaszczyźnie towarzyskiej. Był jednak wtedy przekonany – to chętnie przyznawał – że Karol Wojtyła powinien zostać papieżem i że Paweł VI widział go w tej roli.

Udaru doznał biskup Andrzej Maria Deskur 13 października 1978 roku, na dzień przed inauguracją konklawe. Przyjaciel odwiedził go jeszcze – nieprzytomnego – w szpitalu po drodze na konklawe. Następny raz przyjechał do Polikliniki Gemelli już jako papież. W jakiś czas potem Jan Paweł II uczynił profesorowi Stefanowi Swieżawskiemu zaskakujące zwierzenie: Wyznał, że dziwnym zrządzeniem Bożym najważniejsze zdarzenia w jego życiu kapłańskim są w jakiś tajemniczy sposób związane z wielkimi cierpieniami jego najbliższych przyjaciół. Przypomniał, że jego nominacja kardynalska zbiegła się z tragedią księdza Mariana Jaworskiego, który wtedy właśnie w strasznej katastrofie kolejowej stracił rękę, i że wybór na conclave zbiegł się z tak ciężką chorobą biskupa Andrzeja Deskura. Wydaje się, że zachodzi prawdziwa współzależność ofiary i cierpienia przyjaciół z wydarzeniami tej miary jak wyniesienie – tak zdumiewające i niezwykłe – na Stolicę Piotrową6.

– Ojciec Święty w swojej dobroci łączy te wydarzenia – potwierdził kardynał Andrzej Maria Deskur, kiedy go o to zapytałem7.

6 Stefan Swieżawski, relacja udzielona autorowi, 1998.

7 Kard. Andrzej Maria Deskur, rozmowa z autorem, 1998.

Rozdział 2

Przeczucia

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 3

Droga na szczyt

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 4

Preludium

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 5

Intermezzo

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 6

Dominus adest et vocat te

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 7

Dla Kościoła i świata

Dostępne w wersji pełnej

Indeks

Ablewicz Jerzy, bp

Accattoli Luigi

Alfaro Juan SJ

Alfrink Bernardus Johannes, kard.

Andreotti Giulio

Arnau Narciso Jubany, kard.

Arrighi Jean-François

Baggio Sebastiano, kard.

Balthasar Hans Urs von, kard. nominat

Benedykt XVI, zob. Ratzinger Joseph

Benelli Giovanni, kard.

Bengsch Alfred, kard.

Bergoglio Jorge Maria, kard.

Berlinguer Enrico

Bertoli Paolo, kard.

Bierut Bolesław

Bonawentura, św.

Boniecki Adam, ks.

Bonifacy, św.

Breżniew Leonid

Brzeziński Zbigniew

Bultmann Rudolf

Caffarra Carlo, kard.

Calvi Roberto

Careri Andrea

Carter Jimmy

Casariego y Acevedo Mario, kard.

Casaroli Agostino, kard.

Castro Fidel

Cé Marco, kard.

Cicognani Gaetano, kard.

Cody John, kard.

Colombo Giovanni, kard.

Confalonieri Carlo, kard.

Congar Yves OP

Cordeiro Joseph, kard.

Cordero de Montezemolo Vittorio

Cywiński Bohdan

Czyrek Józef

Daniélou Jean SJ

David Yallop

Dąbrowski Bronisław, bp

Deskur Andrzej Maria, kard.

Dinder Juliusz, bp

Döpfner Julius August, kard.

Dziwisz Stanisław, kard.

Enrique y Tarancón Vicente, kard.

Faranda Adriana

Felici Pericle, kard.

Filipiak Bolesław, kard.

Forattini Giorgio

Forlani Arnaldo

Foulques Guy, kard.

Franciszek, zob. Bergoglio Jorge Maria

Frings Joseph, kard.

Fürstenberg Maximilien Louis de, kard.

Gałuszka Paweł, ks.

Gantin Bernardin, kard.

Gierek Edward

Gołubiew Antoni

Grygiel Ludmiła

Grygiel Stanisław

Grzegorz X, zob. Visconti Teobaldo

Gurda Jan, bp

Haag Herbert, ks.

Habicht Mieczysław

Häring Bernhard CSsR

Heidegger Martin

Höffner Joseph, kard.

Hugo Victor

Hume Basil, kard.

Iłowajska Alberti Irina

Jan Paweł I, zob. Luciani Albino

Jan XXIII, zob. Roncalli Angelo Giuseppe

Jaroszewicz Piotr

Jaruzelski Wojciech

Jaworski Marian, kard.

Kamieńska Anna

Kania Stanisław

Kennedy John Fitzgerald

Kijowski Andrzej

Kisielewski Stefan

Kiszczak Czesław

Klemens IV, zob. Foulques Guy

Kluger Jerzy

Knox James, kard.

Kolbuszewski Stanisław

Kołakowski Leszek

König Franz, kard.

Koniński Karol Ludwik

Korniłowicz Władysław, ks.

Kotnis Grzegorz OSPPE

Krasiński Zygmunt

Król John, kard.

Küng Hans

Lai Benny

Lefebvre Marcel, abp

Léger Paul-Émile, kard.

Lekai Laszlo, kard.

Letta Gianni

Lew (właśc. Nikołaj Lwowicz Cerpicki), archimandryta

Licheri Gianni

Lorscheider Aloísio, kard.

Loyola Ignacy, św.

Lubac Henri de, kard.

Luciani Albino, kard.

Macharski Franciszek, kard.

Magee John, bp

Maggiolini Sandro, bp

Maliński Mieczysław, ks.

Maritain Jacques

Marty François, kard.

Marylski Antoni

Mastai Ferretti Giovanni Maria, kard.

Mazzini Giuseppe

Meysztowicz Walerian, ks.

Mickiewicz Adam

Mindszenty József, kard.

Montanelli Indro

Montini Giovanni Battista, kard.

Moro Aldo

Mucha Józef

Muskie Edmund

Nardotto Andrea

Nietzsche Fryderyk

Nikodem (właśc. Boris Gieorgijewicz Rotow,) metropolita Leningradu

Oder Sławomir, ks.

Okońska Maria

Ottaviani Alfredo, kard.

Pacelli Eugenio Maria Giuseppe Giovanni, kard.

Pappalardo Salvatore, kard.

Paweł VI, zob. Montini Giovanni Battista

Pecorelli Carmine (Mino)

Pellegrino Michele, kard.

Piasecki Bronisław, ks.

Pieronek Tadeusz, bp

Pignedoli Sergio, kard.

Pimen (właśc. Siergiej Michajłowicz Izwiekow), patriarcha Moskwy i całej Rusi

Pironio Eduardo Francesco, kard.

Pius IX, zob. Mastai Ferretti Giovanni Maria

Pius X, zob. Sarto Giuseppe Melchiorre

Pius XI, zob. Ratti Ambrogio Damiano Achille

Pius XII, zob. Pacelli Eugenio Maria Giuseppe Giovanni

Poggi Luigi, kard.

Poletti Ugo, kard.

Poma Antonio, kard.

Popiełuszko Jerzy, bł.

Przykucki Marian, bp

Rahner Karl SJ

Raina Peter

Ratti Ambrogio Damiano Achille, kard.

Ratzinger Joseph, kard.

Roncalli Angelo Giuseppe, kard.

Rosen Jan

Rosmini Antonio, ks.

Rossi Emilio

Rubin Władysław, abp

Rugambwa Laurean, abp

Ruini Camillo, kard.

Ryłko Stanisław, kard.

Sarto Giuseppe Melchiorre, kard.

Schick Edward, bp

Schneider Reinhold

Scola Angelo, kard.

Sgorlon Carlo

Sindony Michel

Siri Giuseppe, kard.

Skrzypczak Robert, ks.

Skwarnicki Marek

Słowacki Juliusz

Sołżenicyn Aleksander

Stomma Stanisław

Stroba Jerzy, abp

Suchocka Hanna

Suenens Léon-Joseph, kard.

Svidercoschi Gian Franco

Swieżawska Maria

Swieżawski Stefan

Szulc Tad

Teilhard de Chardin Pierre SJ

Tischner Józef, ks.

Tomášek František, kard.

Tomasz z Akwinu, św.

Towiański Andrzej

Tromp Sebastian

Turowicz Jerzy

Vespa Bruno

Villot Jean-Marie, kard.

Visconti Teobaldo, kard.

Vlady Marina

Weigel George

Wesoły Szczepan, bp

Willebrands Johannes, kard.

Włodkowic Paweł

Woroniecki Jacek OP

Wynn Wilton

Wysocki Włodzimierz

Wyszyński Stefan, kard.

Zanussi Krzysztof

Zieja Jan, ks.

Projekt okładki

Michał Pawłowski

www.kreskaikropka.pl

Fotografia na s. 1 okładki

© Alessandra Benedetti/Corbis via Getty Images

Opieka redakcyjna i indeks

Adam Gutkowski

Korekta

Kamila Cieślik

Barbara Gąsiorowska

Copyright © by Jacek Moskwa

© Copyright for this edition by SIW Znak sp. z o.o., 2018

ISBN 978-83-240-5562-3

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 30-105 Kraków, ul. Kościuszki 37

Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl

Plik opracował i przygotował Woblink

woblink.com

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Tajemnice Konklawe 1978 Frassati Gawrońscy. Włosko-polski romans Kalendarium pontyfikatu Jana Pawła II 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Piękna i odważna. Ulubiona agentka Churchilla Serce wszystkiego, co istnieje. Nieznana historia Czerwonej Chmury, wodza Siuksów Był sobie król… Do piekła i z powrotem: Europa 1914–1949 Wołyń '43 Romanowowie