Deszczowe ptaki

Deszczowe ptaki

Autorzy: Clarissa Goenawan

Wydawnictwo: Prószyński i s-ka

Kategorie: Kryminał / sensacja

Typ: e-book

Formaty: EPUB MOBI

cena od: 24.56 zł

Urzekający debiut literacki Clarissy Goenawan to osadzony w Japonii mroczny kryminał, przesycony realizmem magicznym, nostalgią i deszczem.

Dwudziestoczteroletni Ren Ishida otrzymuje wiadomość o nagłej śmierci Keiko, swojej starszej siostry, która została brutalnie zamordowana w prowincjonalnym miasteczku Akakawa, do którego przeprowadziła się jedenaście lat wcześniej.

Ren opuszcza Tokio, by zorganizować pogrzeb i uporządkować sprawy siostry. Potrzeba uporania się z przeszłością i zgłębienia tajemnic Keiko skłania go do przejęcia jej posady w lokalnej szkole i osiedlenia się w Akakawie na dłużej. Próbuje odkryć, kto mógł pragnąć śmierci kobiety, a jednocześnie odbywa podróż sentymentalną, na nowo przeżywając lata dzieciństwa i biorąc pod lupę własne życie.

Ren rozpaczliwie szuka ukojenia w pustce, jaką zostawiła po sobie Keiko. W snach nawiedza go mała dziewczynka, która próbuje mu coś powiedzieć, a spotkania z osobliwymi mieszkańcami miasteczka - politykiem Kosugi Katou i jego pogrążoną w depresji żoną, z ponętną uczennicą Rio czy Hondą, dawnym współpracownikiem siostry - odmieniają go na zawsze.

Jedna z najbardziej wyczekiwanych książek roku 2018 według portalu Bustle.

Jedna z lektur obowiązkowych roku 2018 według portalu amNY.

W 2015 roku Clarissa Goenawan została laureatką Bath Novel Award, nagrody przyznawanej za "nieopublikowany debiut". Jednocześnie dotarła do finału Dundee International Book Prize. Jej powieść "Deszczowe ptaki" znalazła się również na krótkich listach do SFWP Literary Award (2015) oraz First Novel Prize (2016).

Klarowna, złowieszcza i wciągająca jednocześnie. Byłam nią zachwycona.

Kate Hamer, autorka bestsellerowych powieści "The Girl in the Red Coat"

Piękna powieść kryminalna ze skomplikowaną, magiczną historią o miłości w tle.

Eka Kurniawan, nagradzana autorka powieści "Piękno to bolesna rana"

Ten literacki debiut z pewnością przykuje waszą uwagę.

Portal Bustle

Sekwencje oniryczne, przypadkowe spotkania oraz niespieszne opisy muzyki i jedzenia przywołują na myśl proste radości wczesnych dzieł Haruki Murakamiego. (…) Satysfakcjonująca, płynąca prosto z serca opowieść o pożegnaniach.

amNewYork

Elegancko łączy pełną napięcia powieść kryminalną z medytacją nad miłością i poczuciem straty.

"HuffPost"

Debiut Goenawan to smutny kryminał pełen specyficznego humoru i osobliwej narracyjnej nieprzewidywalności. Błyskotliwy, dobrze skonstruowany debiut.

"Kirkus Reviews"

"Deszczowe ptaki" to piękna, dobrze napisana książka, zgłębiająca tematykę żałoby, miłości i straty. Clarissa Goenawan napisała przejmującą debiutancką powieść, która sprawi, że czytelnicy zapragną kolejnych jej dzieł

Hollie Overton, autorka bestsellerowej powieści "Laleczka"

Podobnie jak wyimaginowane japońskie miasteczko, w którym toczy się akcja powieści, "Deszczowe ptaki" cechuje urok izolacji, ciszy i tajemniczości jednocześnie. Starannie napisana i dobrze wyważona powieść zniewala refleksyjnym, onirycznym tonem. Obiecujący debiut Clarissy Goenawan.

Dee Lestari, nagradzana piosenkarka i tekściarka, autorka serii "Supernova"

"Deszczowe ptaki" należą do najrzadszych debiutanckich powieści - dojrzałe, wciągające i fascynujące. Clarissa Goenawan bada tajemnice małomiasteczkowej Japonii, urzekając czytelników powściągliwą prozą, a następnie zniewalając subtelnym urokiem, i ziarnko po ziarnku obnażając tajemnice kryjące się za śmiercią młodej kobiety.

Barry Lancet, nagradzany autor powieści "Japantown"

Niesamowicie wzruszająca opowieść o utracie i wyobcowaniu.

Jake Arnott, autor bestsellerowej powieści "The Long Firm"

"Deszczowe ptaki" to powieść wciągająca bez reszty: zagubiłam się w mistrzowskiej interpretacji sennego japońskiego miasteczka w wykonaniu Goenawan.

Elisa Lodato, autorka powieści "An Unremarkable Body"

Wzruszająca i sugestywna eksploracja żałoby i miłości w fikcyjnym japońskim miasteczku. "Deszczowe ptaki" to zapadający w pamięć debiut.

Susanna Jones, nagradzana autorka powieści "The Earthquake Bird"

Clarissa Goenawan, singapurska pisarka urodzona w Indonezji, ukończyła szkołę pisarstwa Curtis Brown Creative i brała udział w projekcie mentorskim WoMentoring Project. W 2015 roku jej debiutanckie "Deszczowe ptaki" zostały nagrodzona Bath Novel Award dla najlepszej nieopublikowanej powieści na świecie, a prawa do ich przekładu zostały jak do tej pory nabyte przez dziesięciu zagranicznych wydawców. Clarissa uwielbia deszczowe dni, piękne książki i gorącą zieloną herbatę.

Tytuł oryginału

RAINBIRDS

Copyright © by Clarissa Goenawan, 2018

By Agreement with Pontas Literary & Film Agency

All rights reserved

Projekt okładki

Janine Aoro

Zdjęcie na okładce

© Don Farrall/Getty Images

Redaktor prowadzący

Joanna Maciuk

Redakcja

Anna Płaskoń-Sokołowska

Korekta

Katarzyna Kusojć

Maciej Korbasiński

ISBN 978-83-8123-998-1

Warszawa 2018

Wydawca

Prószyński Media Sp. z o.o.

02-697 Warszawa, ul. Gintrowskiego 28

www.proszynski.pl

Rozdział 1

Rozsypała się i obróciła w proch

Początkowo wszystko wydawało się normalne.

Rozmawiałem z siostrą przez telefon. Siedziała przy swoim biurku pod oknem w wynajętym pokoju w Akakawie. Słońce przeświecało przez zasłony i kładło się cętkami na jej długich, ciemnych włosach. Zadawała mi pytanie za pytaniem, jednak ja odpowiadałem monosylabami, niecierpliwie czekając, aż nasza rozmowa dobiegnie końca. A potem, na moich oczach, rozsypała się i obróciła w proch.

OBUDZIŁEM SIĘ W CZARNYM SEDANIE. Sen uleciałby mi z głowy, gdyby nie biała porcelanowa urna, którą trzymałem na kolanach. Przypominała niską, cylindryczną wazę i była ozdobiona wizerunkiem pikującej kukułki oraz chryzantemami. Wewnątrz znajdowały się prochy mojej siostry, Keiko Ishidy, która zmarła, mając zaledwie trzydzieści trzy lata.

Poluzowałem krawat i zwróciłem się do Hondy:

– Daleko jeszcze?

Obrócił kierownicą.

– Jesteśmy prawie na miejscu.

– Nie masz nic przeciwko, żebyśmy włączyli jakąś muzykę?

– Pewnie, że nie – odrzekł, wciskając guzik radia.

Z głośników popłynęło Summertime w wykonaniu Billie Holiday.

Jak na piątkowe popołudnie podróż przebiegała sprawnie. Słońce stało wysoko na niebie, a w zasięgu wzroku nie było widać żadnych korków. Nawet muzyka była relaksująca; skłaniała do bębnienia palcami w jej rytm.

Mimowolnie zacisnąłem dłonie wokół urny i wbiłem w nią wzrok. Honda zerknął na mnie przelotnie, po czym wrócił spojrzeniem na drogę.

– Keiko uwielbiała jazz – zauważył.

Pokiwałem głową, nie mogąc wydusić słowa. Ta mała sterta kaset składających się na jej kolekcję… co się z nimi stanie?

– Co zabawne, nie potrafiła wymienić z nazwiska ani jednego muzyka jazzowego – ciągnął.

Odchrząknąłem.

– Nie trzeba dużo wiedzieć o jazzie, żeby go docenić.

– Dobrze powiedziane, Ishida.

Właściwie to były słowa mojej siostry. Nawet teraz potrafiłem ją sobie wyobrazić, jak siedzi przy biurku, skręcając kabel telefoniczny między palcami, i mruczy z pełnym samozadowolenia uśmiechem: „Nie trzeba dużo wiedzieć o jazzie, żeby go docenić”.

Dziwne, że ten obraz tak wrył mi się w pamięć, mimo że nigdy nie byłem w jej wynajętym pokoju. Nie miałem pojęcia, jak wyglądał.

– Jesteśmy na miejscu – oznajmił Honda, zatrzymując się przed wejściem do hotelu Katsuragi.

– Dziękuję ci za pomoc w zorganizowaniu nabożeństwa żałobnego – powiedziałem.

– Nie ma o czym mówić. W przeszłości Keiko wiele dla mnie zrobiła.

Pokiwałem głową i wysiadłem, wciąż ściskając w dłoniach urnę. Już przekraczałem próg, gdy zawołał za mną:

– Ishida!

Odwróciłem się. Honda opuścił szybę od strony pasażera i nachylił się do okna.

– Co zamierzasz zrobić z…? – Podrapał się po karku, patrząc na urnę.

– Jeszcze nie wiem.

– Jeśli chcesz, żeby prochy zostały rozsypane w morzu, możemy o to poprosić personel krematorium. Zajmą się tym za niewielką opłatą.

– Nic z tego – odparłem. – Moja siostra bała się wody. Nie potrafiła pływać.

Honda i moja siostra uczyli na tych samych kursach przygotowawczych. To on zarezerwował mi pokój w hotelu.

– JEST SKROMNIE UMEBLOWANY, ale tani i da się w nim mieszkać – zapewnił i był to bardzo trafiony opis. Duże, podwójne łóżko, mały telewizor, szafa i toaletka z krzesłem do kompletu – to wszystko. Meble były staromodne, ale funkcjonalne. Relatywnie czyste pomieszczenie miało przyległą łazienkę i nieco pachniało stęchlizną.

Postawiłem urnę na toaletce i popatrzyłem na zegarek. Była druga trzydzieści, więc miałem jeszcze godzinę, nim będę musiał się stawić na posterunku policji. Zdjąłem garnitur i przewiesiłem go przez oparcie krzesła. Chciałem wziąć prysznic, zmyć z siebie zapach pogrzebowego kadzidła.

Przesuwając łazienkowe drzwi, zerknąłem na toaletkę. Urna stała w ciszy.

GDY DOTARŁEM NA POSTERUNEK, za kontuarem siedział samotnie młody funkcjonariusz. Poza nami nikogo tu nie było. Gdy podałem mu nazwisko, wstał i otworzył drzwi prowadzące w głąb budynku.

– PROSZĘ ZA MNĄ – powiedział, więc ruszyłem za nim, zaskoczony, że zostawił swoje stanowisko bez nadzoru.

Funkcjonariusz poprowadził mnie ciasnym korytarzem, po czym gestem kazał wejść do pomieszczenia po prawej. Zapukałem dwukrotnie do drzwi, nabrałem powietrza i przekręciłem klamkę.

– Przepraszam? – Zajrzałem do środka.

Za biurkiem, na którym piętrzyły się sterty teczek, siedział łysiejący mężczyzna w średnim wieku. Miał na sobie wyblakły czarny garnitur nałożony na pogniecioną białą koszulę. Jak na policjanta ubierał się raczej niechlujnie.

Pokoik, w którym się znajdowaliśmy, był pozbawiony okien i mniejszy, niż się spodziewałem. Może było to tak pomyślane, żeby odwiedzający odczuwali klaustrofobię. Biurko ciągnęło się od ściany do ściany, dzieląc pomieszczenie na dwie części. Zastanawiałem się, jak policjant dociera do swojego krzesła każdego ranka. Przełazi nad blatem czy czołga się pod nim?

Podniósł na mnie wzrok.

– Pan Ren Ishida?

– Tak.

– Proszę usiąść. – Wskazał dwa puste krzesła stojące po drugiej stronie biurka. – Przykro mi z powodu tego, co się przytrafiło pannie Keiko Ishidzie. To musi być trudny czas dla pana i pana rodziny. – Przesunął teczki na bok i wręczył mi swoją wizytówkę. – Prowadzę śledztwo w sprawie śmierci panny Ishidy. Proszę mi mówić Oda.

Skinąłem głową i odczytałem wizytówkę: „Hidetoshi Oda, starszy detektyw”.

– Panie Ishida, musi mi pan podać jak najwięcej informacji. – Wyciągnął dyktafon. – Czy możemy kontynuować?

– Tak.

Wcisnął przycisk nagrywania, popatrzył na zegarek i zaczął dyktować dobrze przećwiczoną formułkę. Podał godzinę, datę i miejsce przeprowadzania rozmowy, po czym przedstawił siebie i mnie. Potwierdziłem swoją tożsamość, a on rozpoczął oficjalne przesłuchanie:

– Proszę mi opowiedzieć o pana siostrze. Czy byliście ze sobą blisko?

– Chyba tak. Dzwoniła do mnie co najmniej raz w tygodniu – odpowiedziałem.

– Kiedy po raz ostatni pan z nią rozmawiał?

– W zeszły poniedziałek.

Odwrócił swój biurkowy kalendarz w moją stronę.

– Czyli szóstego czerwca?

– Tak.

– Szósty czerwca tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego czwartego – wymamrotał do dyktafonu. – I o czym rozmawialiście?

Wlepiłem wzrok w pustą ścianę za jego plecami.

– O niczym ważnym; o tym co zwykle.

– Mógłby pan uściślić?

Poświęciłem chwilę, żeby przypomnieć sobie naszą ostatnią rozmowę. O czym właściwie rozmawialiśmy? A tak, oczywiście. O mojej randce.

– Byłeś gdzieś z Nae w ten weekend? – zapytała siostra.

– Aha – mruknąłem. – Obowiązkowa sobotnia randka.

– Dokąd poszliście?

– Do włoskiej restauracji.

– Takiej ekskluzywnej?

– Chyba można ją do takich zaliczyć.

– Naprawdę? – zawołała. – Nie wiedziałam, że masz taki wyrafinowany gust.

– To był pomysł Nae, nie mój. Dowiedziała się o niej z czasopisma modowego.

– Była dobra?

Parsknąłem.

– Przeciwnie.

– Co się stało?

Od czego by tu zacząć?

– Obsługa była powolna, makaron nijaki, a do tego bardzo drogi. Powinienem był wiedzieć, czego się spodziewać, skoro była to rekomendacja restauracji wzięta z magazynu o modzie.

Roześmiała się.

– Jesteś pewien, że nie miałeś zbyt wygórowanych oczekiwań?

– Uwierz mi, była okropna – zapewniłem.

– A gdzie poszliście potem?

Milczałem przez chwilę.

– Nigdzie.

– Co?! – podniosła głos. – To wszystko?

– Tak. To wszystko – powtórzyłem za nią.

– Mówisz serio?

– Czy mi się wydaje, czy słyszę rozczarowanie w twoim głosie?

– Jestem rozczarowana – powiedziała. – A ty jesteś nudny jak na kogoś tak młodego.

– Mówisz, jakbyś sama była starą kobietą. A między nami jest tylko dziewięć lat różnicy. A zresztą czego więcej się spodziewałaś?

– Ludzie w twoim wieku zazwyczaj po kolacji idą na romantyczny spacer. A może zatajasz przede mną najlepszą część wieczoru?

– Przykro mi, że znów muszę cię rozczarować, ale Nae wróciła prosto do domu.

Nie kłamałem, ale też nie powiedziałem jej wszystkiego. Nae i ja pokłóciliśmy się w trakcie kolacji. Muszę przyznać, że od samego początku byłem w złym humorze, a mdłe jedzenie i kiepska obsługa tylko go pogorszyły. Więc gdy Nae znów zaczęła mnie wypytywać o plany na przyszłość – o nasze plany na przyszłość – nie wytrzymałem. „Jesteś taka zdesperowana, żeby wyjść za mąż. Boisz się, że zostaniesz starą panną?”, rzuciłem. Uświadomiłem sobie, że się zagalopowałem, gdy wstała i złapała swoją torebkę. Nawet nie tknęła głównego dania. „Nie licz na to, że się do ciebie odezwę, dopóki nie przeprosisz”, oznajmiła, po czym wybiegła z restauracji.

Westchnąłem. Nae potrafiła być uparta. Spełni swoją groźbę, ale to dobrze. Potrzebowałem chwili wytchnienia. Ostatnimi czasy wszystkie nasze rozmowy krążyły wokół tematu małżeństwa, choć powiedziałem jej, że nie jestem na to gotowy. Może odrobina dystansu wyjdzie na dobre nam obojgu.

Niedługo potem sam opuściłem restaurację. W drodze na stację zauważyłem bar po drugiej stronie ulicy. Wszedłem do środka i zamówiłem piwo. Jakaś kobieta zajęła wolne miejsce obok mnie. Zaczęliśmy rozmawiać, a ja wypiłem więcej, niż zamierzałem. Była atrakcyjna, choć podejrzewam, że alkohol i przyćmione światło też zrobiły swoje. Od słowa do słowa i wylądowaliśmy w łóżku w jej ekskluzywnej kawalerce. Po wszystkim poszedłem wziąć prysznic, a ona zasnęła. Uciekł mi ostatni pociąg, więc zostałem na noc. Wciąż twardo spała, gdy obudziłem się koło czwartej nad ranem. Nie chcąc się w nic angażować, wyszedłem cichaczem.

Oczywiście o tym też nie wspomniałem siostrze. Zapytałaby o tę kobietę, a ja ledwie pamiętałem jej twarz, nie mówiąc już o imieniu. Rozmawialiśmy przez kilka godzin, ale wspomnienia wyparowały. Zapamiętałem tylko, że miała malutki pieprzyk na karku.

– Ren, co tak zamilkłeś? – zapytała siostra.

– Jestem zmęczony – skłamałem.

Ona jednak ciągnęła dalej, jakby mnie nie usłyszała:

– Ale przecież ty lubisz włoską kuchnię, prawda? Pamiętam, że zawsze pałaszowałeś spaghetti bolognese, które ci robiłam.

– Lubię je tylko wtedy, gdy jest dobrze przyrządzone.

– Znam bardzo dobrą włoską restaurację. Nie jest tak elegancka jak ta, do której poszedłeś; to mała, niewyszukana knajpka prowadzona przez starszą parę. Zabiorę cię tam, gdy przyjedziesz do Akakawy. Jest poza miastem, ale warto się pofatygować.

Uśmiechnąłem się, wyczuwając jej ekscytację.

– W porządku – odparłem.

To była nasza ostatnia rozmowa.

– PRZYPOMINA PAN SOBIE? – zapytał detektyw.

Wątpiłem, by moje życie osobiste miało jakikolwiek związek ze śmiercią siostry.

– Rozmawialiśmy o moich studiach. O niczym ważnym.

– Czy mówiła o czymś, co ją trapiło? O problemach w pracy albo osobistych?

Pokręciłem głową.

– Nie przypominam sobie.

– A czy wie pan, dlaczego przyjechała do Akakawy? To bardzo prowincjonalna miejscowość w porównaniu z Tokio, a mieszkała tu zupełnie sama.

Zawahałem się, zanim odpowiedziałem:

– Moi rodzice źle ze sobą żyją. Siostra nie mogła tego znieść.

Detektyw zajrzał do swojej teczki.

– Opuściła Tokio tuż po ukończeniu nauki, gdy miała dwadzieścia dwa lata. Zgadza się?

– Tak.

– A więc mieszkała tu przez jedenaście lat. – Popatrzył na mnie. – Dlaczego poza panem nikt z rodziny nie uczestniczył w nabożeństwie żałobnym?

Nie potrafiłem się zmusić, żeby mu odpowiedzieć. Nie spuszczając ze mnie wzroku, czekał na odpowiedź, ale ja milczałem jak zaklęty. Nie chciałem się rozwodzić na temat problemów rodzinnych, które były naszą prywatną sprawą i nie wydawały mi się istotne dla śledztwa. Detektyw westchnął i nagryzmolił coś w swoim notesie. Całą kartkę pokrywały notatki sporządzone jego nieczytelnym pismem.

– Pana siostra… czy była z kimś w związku?

– Nie.

Byłem pewien, że ostatnio z nikim się nie spotykała. Nie żeby było z nią coś nie tak – miała urocze usposobienie, była dość szczupłej budowy i roztaczała wokół siebie atmosferę dobrego wychowania. W skrócie: Keiko Ishida była kobietą, którą chciałby pojąć za żonę każdy przeciętny pracownik korporacji. Jeszcze gdy była w liceum, a potem studiowała w Tokio, niejeden przyzwoity facet próbował się z nią umówić, ale ona uprzejmie odrzucała wszystkie propozycje.

– Nie ma sensu, skoro nie jestem w nim zakochana – tłumaczyła mi.

– Jesteś beznadziejną romantyczką – mawiałem. – W takim tempie nigdy nie znajdziesz męża.

Kwitowała to śmiechem, ale choć nigdy by się do tego nie przyznała, wiedziała, że w moich słowach jest ziarno prawdy.

– Jest pan pewien? – Detektyw wyrwał mnie z zamyślenia. Wyciągnął z szuflady kilka zdjęć i rozłożył je na biurku. Na jednym widniała beżowa torebka. Rozpoznałem ją; należała do mojej siostry. Była przemoczona i pokryta krwią. Materiał był rozdarty, powierzchnię pokrywały głębokie zadrapania. Na ten widok powinienem poczuć smutek, ale nie czułem nic. Byłem odrętwiały.

Obejrzałem resztę zdjęć. Nic nadzwyczajnego. Portfel, czerwona apaszka, klucze z przywieszką w kształcie króliczka, jakieś lekarstwo, notes i długopisy.

– Proszę popatrzeć na to. – Detektyw wskazał na lekarstwo.

Po bliższej inspekcji zauważyłem, że to opakowanie pigułek antykoncepcyjnych.

– I na to. – Wybrał zdjęcie apaszki. – Co to panu przypomina?

– Apaszkę – odparłem bez zastanowienia.

– Technicy kryminalni znaleźli na niej rzęsę pana siostry. Odkryliśmy też głębokie ślady na jej nadgarstkach, jakby po skrępowaniu sznurem.

Poczułem gulę w gardle.

– A więc związano ją, zasłonięto jej oczy, a potem zabito?

– Te ślady powstały na długo przed morderstwem. Podczas ataku najwyraźniej próbowała zablokować napastnika torebką. – Na moment zacisnął usta. – Przepraszam, jeśli jestem niedelikatny, ale przyjrzenie się tej sprawie pod każdym kątem należy do moich obowiązków.

Nie skomentowałem tego. Czekałem na jego następne pytanie.

– Czy to możliwe, że panna Ishida należała do syndykatu? Albo jakiejś grupy angażującej się w… specyficzne praktyki seksualne? – Z zakłopotaniem odwrócił wzrok. – Chodzi mi o to, że była młoda, atrakcyjna, a jak pan wspomniał, nie pozostawała w żadnym romantycznym związku.

Ten pomysł wydał mi się tak absurdalny, że z trudem stłumiłem śmiech.

– Znałem ją wystarczająco dobrze. Nie sypiała z kim popadnie.

Detektyw westchnął, ale nie drążył tematu.

– Nigdy nie wspomniała o kimś, kto jej się podobał?

Próbowałem sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek poruszyła ten temat w trakcie naszych cotygodniowych rozmów telefonicznych.

– Może jakiś były chłopak? – podsunął policjant.

– Był pewien mężczyzna – przyznałem. – Jakieś cztery lata temu. Nie jestem pewien, czy to był jej chłopak, ale powiedziała mi, że spędza z nim dużo czasu.

Detektyw pochylił się ku mnie i sięgnął po długopis.

– Proszę mi podać jego nazwisko.

– Nie powiedziała, jak się nazywa. Ale tylko ten jeden raz wspomniała, że widuje się z jakimś mężczyzną. Kilka miesięcy później coś ich poróżniło.

– Co było przyczyną konfliktu?

– Nie mam pojęcia.

Detektyw rzucił długopis na blat.

– Co jeszcze pan wie o tym człowieku?

– Że ma samochód. Pojechali razem na kilka wycieczek za miasto.

Mężczyzna podrapał się w podbródek.

– Czy wie pan, dokąd jeździli?

– Nigdy mi nie powiedziała.

– Coś jeszcze?

Zacząłem się wiercić na krześle. Wiedziałem tak niewiele na temat przyjaciół mojej siostry i mężczyzn, z którymi się umawiała. Nigdy mi się nie zwierzała, a i ja nie zadawałem dużo pytań. Czy zawsze byłem wobec niej taki obojętny?

– Przykro mi – westchnąłem. – Żałuję, że nie mogę panu bardziej pomóc.

Wyłączył dyktafon.

– Szczerze mówiąc, usłyszałem to samo od każdego, z kim rozmawiałem. Od przełożonego pana siostry, jej współpracowników, właściciela mieszkania. Nikt nic nie wie o jej prywatnym życiu. Musiała być bardzo skryta.

Nie, to nie było to. Moja siostra po prostu za bardzo się troszczyła o innych ludzi; zawsze dopytywała, co u nich słychać, nigdy nie kierując rozmowy na siebie.

A może jednak to on miał rację. Może ona była skrytą osobą, a ja przez cały czas się myliłem. W końcu nie miałem nawet pojęcia, dlaczego nosiła w torebce tabletki antykoncepcyjne i przepaskę na oczy.

– Zrobimy, co w naszej mocy – obiecał detektyw. – Proszę do mnie zadzwonić, jeśli przyjdzie panu do głowy cokolwiek, co mogłoby pomóc w śledztwie. Cokolwiek się panu przypomni, po prostu proszę dzwonić. Rozumie pan?

Skinąłem głową z roztargnieniem. Jeśli na tym polegała ich metoda prowadzenia śledztwa, nigdy nie rozwiążą tej sprawy.

– A czy pan ma jakieś pytania do nas? – dodał po chwili.

Miałem ich wiele, ale nie wiedziałem, od czego zacząć. Wciąż nie mogłem uwierzyć, że ona odeszła.

Trzy dni wcześniej otrzymałem telefon z policji. Ani się obejrzałem, a już stałem przed jej trumną. Przedsiębiorca pogrzebowy wykonał kawał dobrej roboty. Wyglądała, jakby spała.

– Chciałbym się dowiedzieć, co się wydarzyło – powiedziałem detektywowi.

Pochylił głowę.

– Ma pan na myśli szczegóły dotyczące jej śmierci?

– Tak.

– Było mniej więcej tak, jak to opisano w gazetach – zaczął. – Panna Ishida wracała samotnie do domu wieczorem, gdy została zaatakowana ostrym przedmiotem. Na miejscu zbrodni znaleźliśmy zakrwawiony nóż, a obrażenia, jakich doznała, mogą być skutkiem ran zadanych nożem. DNA znalezione na nożu odpowiadało jej DNA.

Czy to możliwe?

Odchrząknąłem.

– Mógłbym zobaczyć ten nóż?

– To zwykły nóż kuchenny.

Wyciągnął z szuflady kolejne zdjęcie. Nóż, tak jak powiedział, był zwyczajny. To nie ten, o którym myślałem.

– Znaleźliście jakieś odciski palców?

– Tylko pana siostry.

– Czy to możliwe, że nóż należał do niej? Może nosiła go w ramach samoobrony i napastnik jej go wyrwał.

Detektyw zacisnął wargi.

– Nie możemy wykluczyć takiej możliwości, ale Akakawa to bezpieczne miasteczko. Zdarzają się tu drobne przestępstwa, jednak nic, co skłoniłoby młodą kobietę do noszenia przy sobie noża.

Zmilczałem jego słowa. Gdyby to miasteczko było takie bezpieczne, moja siostra wciąż by żyła.

– Z torebki nic nie zginęło – kontynuował detektyw. – Portfel i biżuteria pozostały nietknięte. To nie wyglądało na napad rabunkowy, który wymknął się spod kontroli. To był celowy bestialski atak.

Przypomniałem sobie urywek jednego z artykułów: „Ciało ofiary, z wyjątkiem twarzy, pokrywały rany kłute”. Ja jednak nie widziałem żadnych obrażeń. Gdy stałem nad trumną, w której leżała, taka blada i spokojna, miałem ochotę nią potrząsnąć i krzyknąć: Obudź się wreszcie! Co ty wyprawiasz?

Keiko Ishida zawsze była taka życzliwa i lubiana. Nie mogłem uwierzyć, że ktoś nienawidziłby jej na tyle, żeby zabić ją w tak makabryczny sposób. A może się myliłem co do niej? Czy gdybym bardziej się wysilił, żeby poznać swoją siostrę, mógłbym odmienić jej los?

Ale było już za późno, żeby te pytania miały znaczenie. Keiko Ishida zapadła w wieczny sen. Nawet tsunami nie mogłoby jej z niego wybudzić.

CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ, PŁATNEJ WERSJI

PEŁNY SPIS TREŚCI:

Rozdział 1. Rozsypała się i obróciła w proch

Rozdział 2. Jak przyrządzić curry z ryżem

Rozdział 3. Mężczyzna, którego kochała, pachniał dymem papierosowym

Rozdział 4. Jak wylądowałem w szkole Yotsuba

Rozdział 5. Polityk i jego żona

Rozdział 6. Zaginiony nóż i światła sygnalizatora

Rozdział 7. Kobieta, która przestała mówić

Rozdział 8. Dziewczyna o pięknych palcach

Rozdział 9. Zapach deszczu i węgla

Rozdział 10. Guma balonowa i kobieta z pieprzykiem na karku

Rozdział 11. Wszystko będzie dobrze

Rozdział 12 Czego nie mogła powiedzieć

Rozdział 13. Balonowy dzień

Rozdział 14. Jaskrawożółta toyota celica

Rozdział 15. Ja tylko chciałam być szczęśliwa

Rozdział 16. Miyuki Katou

Rozdział 17. Powstanie hotelu Katsuragi (historia damy w kimonie)

Rozdział 18. Przenosiny

Rozdział 19. Dom wśród krzewów

Rozdział 20. Prośba z Tokio

Rozdział 21. Ciepłe placuszki w deszczowy dzień

Rozdział 22. W poszukiwaniu kliniki Kobayashi

Rozdział 23. Jesienny księżyc i półksiężyc

Rozdział 24. Leniwy niedzielny poranek

Rozdział 25. Dziwne owoce

Rozdział 26. Łańcuch poprzednich wcieleń

Rozdział 27. Mam ci coś do powiedzenia

Rozdział 28. Jubilatka

Rozdział 29. Szansa, decyzja i rozmowy telefoniczne

Rozdział 30. Zimna kawa

Rozdział 31. Wessany w tornado

Rozdział 32. Dworzec kolejowy i chiński film

Rozdział 33. Pożegnanie w Capriccio

Spis treści

Rozdział 1. Rozsypała się i obróciła w proch

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Deszczowe ptaki 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Alienista Zamęt Mężczyzna, który gonił swój cień Przeklęty prom Szóste okno Belfer