Holokaust

Holokaust

Autorzy: Laurence Rees

Wydawnictwo: Prószyński i s-ka

Kategorie: Literatura faktu

Typ: e-book

Formaty: EPUB MOBI

cena od: 29.90 zł

Jak i dlaczego zostało wymordowanych niemal sześć milionów Żydów przy użyciu przemysłowych metod, pod nadzorem aparatu państwowego Trzeciej Rzeszy? Po setkach rozmów z ocalałymi z Zagłady, z jej sprawcami i naocznymi świadkami, przeprowadzonych w ciągu dwudziestu pięciu lat, Laurence Rees łączy w książce ich świadectwa, w większości nigdy niepublikowane, z najnowszymi ustaleniami historyków, tworząc chronologiczną opowieść o największej zbrodni popełnionej w XX wieku w Europie. Dowodzi, że choć fundamentem ideologii nazistowskiej była nienawiść do Żydów, to nie sposób zrozumieć ich tragedii w oderwaniu od hitlerowskich planów systematycznej likwidacji milionów innych ludzi: niepełnosprawnych fizycznie i intelektualnie, komunistów, Romów, Polaków, Rosjan. Odkrywa także wewnętrzne machinacje na najwyższych szczytach kierownictwa nazistowskiego państwa, pokazując, że Holokaust nie był starannie zaplanowaną akcją, podjętą wskutek jednego rozkazu, ale efektem szeregu drobnych decyzji, zapadających na różnych szczeblach władzy w wyniku lokalnych inicjatyw i indywidualnych ambicji, a czasem zwykłego przypadku, które skumulowały się, doprowadzając do powstania fabryk śmierci i popełnienia bezprzykładnych w dziejach ludzkości okrucieństw.

Laurence Rees - brytyjski historyk, autor licznych książek i filmów dokumentalnych poświęconych II wojnie światowej. Do najważniejszych publikacji autora należą: "Naziści. Ostrzeżenie historii", "Hitler i Stalin. Wojna stulecia", "Auschwitz. Naziści i ostateczne rozwiązanie", "Kaci i ofiary. Okrucieństwa II wojny światowej i ich sprawcy", "Za zamkniętymi drzwiami. Kulisy II wojny światowej" oraz "Złowroga charyzma Adolfa Hitlera". Większości publikacji towarzyszą filmy dokumentalne, realizowane przez autora dla telewizji BBC.

Tytuł oryginału

THE HOLOCAUST

A NEW HISTORY

Copyright © Laurence Rees, 2017

All rights reserved

Projekt okładki

© Superfantastic

Redaktor prowadzący

Adrian Markowski

Redakcja

Joanna Popiołek

Korekta

Maciej Korbasiński

ISBN 978-83-8123-999-8

Warszawa 2018

Wydawca

Prószyński Media Sp. z o.o.

02-697 Warszawa, ul. Gintrowskiego 28

www.proszynski.pl

Dla Camilli

PROLOG

W oczach nazistów przestępstwo Fredy Wineman było jasne. Była Żydówką. W wieku dwudziestu lat została aresztowana w maju 1944 roku w Saint-Étienne we Francji przez kolaborantów należących do paramilitarnej Milicji. Razem z rodzicami i trzema braćmi zabrano ją najpierw do osławionego obozu przejściowego Drancy na przedmieściach Paryża, a stamtąd do Auschwitz-Birkenau w okupowanej przez nazistów Polsce.

Na początku czerwca 1944 roku pociąg z Fredą i jej rodziną oraz blisko tysiącem innych Żydów z Francji minął ceglaną strażnicę Birkenau i bocznicą wjechał prosto na teren obozu. Kiedy otworzyły się drzwi wagonu towarowego i wychynęli na światło dzienne, Freda pomyślała, że przyjechała „Do piekła. Ten zapach! Zapach był okropny!”1. Ale Freda nadal nie znała prawdziwego przeznaczenia Birkenau. Obóz był ogromny i roił się od więźniów. Może wszyscy nowo przybyli zostaną wysłani do pracy?

Gdy razem z rodziną stała przy torach na tak zwanej „rampie”, sprawy przybrały nieoczekiwany obrót. Więźniowie ze specjalnej grupy nazywanej Sonderkommando, w przypominających piżamy uniformach, krzyknęli do nowo przybyłych: „Dajcie dzieci starszym kobietom!”. W rezultacie jakaś dwudziestokilkuletnia kobieta podała niemowlę matce Fredy.

Żydom kazano ustawić się na rampie w dwóch kolumnach – w jednej mężczyźni, w drugiej kobiety i małe dzieci. Oszołomiona tym, co się dzieje, Freda dołączyła do grupy kobiet razem z matką, która wciąż trzymała w ramionach niemowlę. Gdy nadeszła kolej matki, lekarz z SS – Freda przypuszcza, że to był doktor Mengele – kazał jej wraz z dzieckiem przejść na prawo. Freda ruszyła za matką, ale potem „Mengele zawołał mnie i powiedział: «Ty pójdziesz na lewo». Na co odpowiedziałam: «Nie pójdę. Nie chcę się rozstawać z matką». Zupełnie spokojnie wyjaśnił mi: «Twoja matka będzie się opiekować dziećmi, a ty pójdziesz z młodymi [czyli młodszymi dorosłymi]»”.

Freda nie mogła „zrozumieć, dlaczego nas rozdzielają. Nie rozumiałam, czemu musiały oddać dzieci starszym kobietom. Moja matka miała tylko czterdzieści sześć lat. Nie rozumiałam, o co chodzi, to się działo za szybko. Wszystko odbywało się za szybko”.

Gdy matka Fredy odeszła z niemowlęciem, na początku kolejki znalazł się jej ojciec i trzej bracia. Wszystkim kazano zostać razem. Ale kiedy stali na rampie, najstarszy brat Fredy David zobaczył, jak matka odchodzi w inną stronę, i pomyślał, że najmłodszy z rodzeństwa trzynastoletni Marcel powinien z nią iść. Uznał, że Marcelowi „może być łatwiej”, jeśli matka będzie się mogła nim zaopiekować. Powiedział więc Marcelowi, żeby jej towarzyszył, a Marcel posłuchał starszego brata i pobiegł do matki. David nieświadomie pomógł wysłać Marcela na śmierć.

Wówczas nie wiedzieli, że właśnie wzięli udział w procesie selekcji, w którym lekarze SS w ciągu kilku sekund decydowali, komu można pozwolić tymczasowo przeżyć, a kto powinien zginąć od razu. Zdecydowano, że ogromna większość ludzi z tego transportu zostanie natychmiast zamordowana w komorach gazowych Birkenau – razem z matką Fredy i niemowlęciem, które wepchnięto jej w ramiona. Naziści nie chcieli, aby dzieci, starsi i chorzy przeżyli w obozie więcej niż kilka godzin.

Fredę, jej ojca i trzech braci wybrano do pracy. Mimo że naziści zamierzali ostatecznie zabić wszystkich Żydów, było to przynajmniej odroczenie egzekucji. Tak więc wysyłając Marcela do matki, David sprawił, że dołączył on do grupy, która miała zginąć od razu. Marcel jako trzynastolatek był na granicy wieku podczas selekcji, więc esesmanów zapewne nie obchodziło, czy pójdzie z matką na śmierć. Jak mówi Freda, zachowanie Davida „byłoby słuszne w innych okolicznościach”. Ale w nieludzkim świecie Auschwitz „to była zła decyzja”.

Załoga Sonderkommanda na rampie kazała młodym matkom oddać dzieci, bo miały szansę przeżyć wstępną selekcję tylko wówczas, gdy staną przed lekarzem SS bez dzieci. Nawet jeśli matka była zdrowa i silna, esesmani rzadko próbowali oddzielać od niej dzieci podczas ostatniej selekcji, obawiając się wybuchu paniki wśród nowo przybyłych. Członkowie Sonderkommanda przyjrzeli się matce Fredy, kiedy czekała obok pociągu, i doszli do wniosku, że jest za stara, by przeżyć selekcję. Skoro była skazana na śmierć, a niemowlę też z pewnością miało zginąć, umieszczono oboje w jednej grupie. W ten sposób młoda matka miała szansę żyć dłużej niż jeden dzień.

Jak w ogóle mogło dojść na świecie do takiej sytuacji? Jak normy zwykłej przyzwoitości i moralności mogły zostać tak niewyobrażalnie odwrócone, że gest współczucia chłopca wysyłającego do matki młodszego brata skazał go na natychmiastową śmierć, a jedyną szansą młodej matki na przeżycie więcej niż jednego dnia było odebranie i zamordowanie jej dziecka?

Ogólniej rzecz ujmując, z jakich powodów naziści postanowili zgładzić całą grupę ludzi? Dlaczego dusili gazem, rozstrzeliwali, morzyli głodem, katowali na śmierć miliony mężczyzn, kobiet i dzieci – zabijając w każdy możliwy sposób? Jakie było miejsce tego ludobójstwa w całym katalogu innych okropności, za które byli odpowiedzialni hitlerowcy?

Zastanawiałem się nad tymi pytaniami przez dwadzieścia pięć lat, pisząc scenariusze i produkując telewizyjne seriale dokumentalne o nazistach i drugiej wojnie światowej. Podczas pracy podróżowałem do wielu krajów i spotykałem się z naocznymi świadkami tamtych wydarzeń – ludźmi, których spotkały cierpienia z rąk nazistów, takimi jak Freda Wineman, ludźmi, którzy biernie przyglądali się zdarzeniom, i ludźmi, którzy popełniali te zbrodnie. Z zebranych do moich filmów świadectw opublikowano zaledwie drobny ułamek.

Holokaust to najbardziej osławiona zbrodnia w dziejach świata. Musimy zrozumieć, jak mogło dojść do tak ohydnej rzezi. Ta książka, w której wykorzystano nie tylko świeże materiały, ale także najnowsze prace naukowe i dokumenty archiwalne, stanowi próbę odpowiedzi na to pytanie.

1 Niepublikowane dotychczas świadectwo. Dla łatwego rozróżnienia świadectwa zebrane do seriali dokumentalnych, które tworzyłem w ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat, cytowane są w czasie teraźniejszym – tzn. „mówi, twierdzi” zamiast „mówił(a), stwierdził(a)”.

1

GENEZA NIENAWIŚCI

We wrześniu 1919 roku Adolf Hitler napisał list o ogromnej wadze historycznej. Nikt wówczas jednak nie zdawał sobie sprawy z jego znaczenia. A to dlatego, że autor listu, Adolf Hitler, był nikim. Choć skończył trzydzieści lat, nie miał własnego domu, zawodu, żony, narzeczonej ani żadnego bliskiego przyjaciela. Miał za sobą tylko życie pełne zdruzgotanych marzeń. Chciał zostać słynnym artystą, lecz został odrzucony przez artystyczny establishment; pragnął wziąć udział w niemieckim zwycięstwie nad państwami ententy podczas pierwszej wojny światowej, a został świadkiem upokarzającej porażki niemieckich sił w listopadzie 1918 roku. Zły i rozgoryczony szukał winnego.

W liście opatrzonym datą 16 września 1919 roku i adresowanym do współtowarzysza broni, Adolfa Gemlicha, Hitler jednoznacznie wskazał odpowiedzialnego nie tylko za własną trudną sytuację, ale i za cierpienia całego niemieckiego narodu. „Wśród nas żyje obca, nieniemiecka rasa – pisał Hitler – która nie chce i nie potrafi wyrzec się swoich cech […] a mimo to cieszy się takimi samymi prawami politycznymi jak my. […] Wszystko, co każe ludziom walczyć o wyższe sprawy, czy będzie to religia, socjalizm czy demokracja, dla niego jest tylko narzędziem do osiągnięcia celu, zaspokojenia żądzy bogactwa i dominacji. Jego działalność wywołuje wśród narodów rasową gruźlicę”2. Zidentyfikowanym przez Hitlera przeciwnikiem był „Żyd”. W liście dodawał także, iż „ostatecznym celem” każdego niemieckiego rządu musi być „bezwzględne i całkowite usunięcie Żydów”.

Jest to dokument niezwykły. Nie tylko dlatego, że zdradza nam, jakie poglądy miał w 1919 roku człowiek, który później wzniecił Holokaust, ale również dlatego, że stanowi pierwszy niepodważalny dowód na antysemickie przekonania Hitlera. W napisanej pięć lat później autobiografii Mein Kampf Hitler twierdził, że nienawidził Żydów już w pierwszych latach XX wieku, gdy usiłował zostać artystą w Wiedniu. Niektórzy badacze powątpiewają jednak w tak uproszczoną wersję jego przeszłości3, zadając pytanie, czy rzeczywiście wyznawał on radykalnie antysemickie poglądy już podczas pobytu w Wiedniu oraz służby wojskowej na froncie pierwszej wojny światowej4.

Nie oznacza to jednak, że takie przekonania pojawiły się u niego we wrześniu 1919 roku znikąd. Pisząc wspomniany list, Hitler nawiązywał do nurtów antysemickich obecnych w Niemczech przed pierwszą wojną światową, w jej trakcie i tuż po niej. Do tego stopnia czerpał z nich pełnymi garściami, że żadna z myśli przytaczanych w liście z września 1919 roku nie była oryginalna. Człowiek, który później miał się stać najbardziej osławionym orędownikiem antysemityzmu, opierał się na bogatej historii prześladowań.

Antysemityzm nie był rzecz jasna niczym nowym. Pochodzi sprzed kilku tysięcy lat. Na przykład w czasach narodzin chrześcijaństwa, mimo że sam Jezus przyszedł na świat jako Żyd, są w Biblii wersety, które podkreślają, iż „Żydzi” byli do niego wrogo nastawieni. Ewangelia według św. Jana odnotowuje, że Żydzi „mieli zamiar Go zabić”5. Pewnego razu chwycili nawet kamienie, by go zaatakować6. Jezus natomiast mówi Żydom, że są dziećmi „diabła”7.

Tak więc już w najświętszym dla chrześcijan tekście pojawił się krzywdzący obraz Żydów, a pokolenia księży stygmatyzowały ich jako „perfidny” lud, który „pragnął śmierci Pana Jezusa Chrystusa”8. Nietrudno zatem zrozumieć, dlaczego w średniowiecznej Europie zdominowanej przez kulturę chrześcijańską powszechnie dochodziło do prześladowań Żydów. W wielu krajach zakazywano im posiadania ziemi, wykonywania określonych zawodów i swobodnego wyboru miejsca zamieszkania. W różnych epokach w miastach całej Europy zapędzano Żydów do gett i kazano im nosić specjalne znaki identyfikacyjne na ubraniach – w trzynastowiecznym Rzymie były to żółte naszywki. Jednym z niewielu dozwolonych im zajęć było udzielanie pożyczek, chrześcijanom zabraniano bowiem parać się „lichwą”. Jak pokazuje Kupiec wenecki Szekspira, żydowski lichwiarz stał się obiektem nienawiści. W roku 1543 w Niemczech Marcin Luter napisał traktat O Żydach i ich kłamstwach. Żydzi, twierdził Luter, „to zwykli złodzieje i rabusie, a każdy kąsek jadła, który co dzień kładą do ust, i każdą nitkę swego odzienia ukradli nam i zrabowali za sprawą uprawianej przez siebie przeklętej lichwy”. Nawoływał zwykłych ludzi, by „na zawsze wyrzucić ich z kraju […] precz z nimi!”9.

Oświecenie przyniosło europejskim Żydom odmianę losu. W epoce naukowego i politycznego postępu zakwestionowano wiele tradycyjnych poglądów. Czy na przykład Żydzi „zasługiwali” na tak okrutne traktowanie, czy po prostu padli ofiarą uprzedzeń? Niemiecki historyk Christian Wilhelm von Dohm wspierał żydowską emancypację, pisząc w 1781 roku: „Przyczyną wszystkich win zarzucanych Żydom są uwarunkowania polityczne, w jakich dziś żyjemy”10. We Francji po uchwaleniu Deklaracji praw człowieka i obywatela w 1789 roku Żydzi stali się obywatelami „wolnymi i równymi” wobec prawa. W XIX wieku zniesiono wiele nałożonych wcześniej na nich zakazów, między innymi przepisy ograniczające liczbę zawodów, które mogli uprawiać.

Wszystkie te wolności miały jednak swoją cenę. Kiedy przed Żydami w Niemczech otwierały się nowe możliwości, kraj równocześ­nie przechodził ogromne zmiany. Żadne państwo w Europie nie przeobrażało się w takim tempie jak Niemcy w drugiej połowie XIX wieku. Wydobycie węgla wzrosło z 1,5 miliona do 1850 milionów ton w 1906 roku11. Liczba ludności powiększyła się z nieco ponad 40 milionów w 1871 roku do ponad 65 milionów w roku 1911. Zjednoczenie kraju w 1871 roku doprowadziło również do zmian politycznych. W następstwie wszystkich wstrząsów, których doświadczyły Niemcy, wielu zaczęło stawiać pytania o kulturową i duchową naturę nowego narodu. Zwłaszcza zaś co to znaczy być „Niemcem”.

Odpowiedzi udzielili zwolennicy siły „narodu”. Choć zazwyczaj tak tłumaczy się niemieckie Volk, nie sposób oddać jego sensu zaled­wie jednym słowem. Dla wyznawców teorii volkistowskiej oznacza to niemal mistyczny związek grupy ludzi, mówiących tym samym językiem i mających wspólne dziedzictwo kulturowe, z ich ziemią ojczystą. W reakcji na gwałtowny rozwój miast i zanieczyszczenia emitowane przez nowo powstałe fabryki głosili oni chwałę niemieckiej wsi, a w szczególności siłę lasu. W pracy Land und Leute (Ziemia i ludzie), jednym z najsłynniejszych peanów na cześć Volku, profesor Wilhelm Heinrich Riehl pisał: „Naród jest skazany na wymarcie, jeśli przestaje rozumieć dziedzictwo lasów, z których czerpie siłę i młodość. Musimy chronić las, nie tylko po to, by mieć czym palić w piecach zimą, ale i po to, aby ciepło i szczęście nie opuściły serca narodu, a Niemcy mogli pozostać Niemcami”12. Ogłaszając swoje dzieło w połowie XIX wieku, Riehl ostrzegał przed niebezpieczeństwem, jakie niesie ze sobą nie tylko rozwój miast, lecz także ów symbol nowoczesności, koleje żelazne: „zwłaszcza rolnik obawia się, że przy nowych torach nie będzie mógł pozostać «tradycyjnym rolnikiem» […] każdy się lęka, by nie stać się kimś innym, a ci, którzy chcą nas odrzeć z naszego stylu życia, jawią się bardziej jako piekielne widma niż dobre duchy”13.

Idea Volku miała później zyskać ogromne znaczenie dla Hitlera i nazistów. Na zlecenie nazistowskiego ministra propagandy Josepha Goebbelsa w 1936 roku powstał nawet niezwykły film pod tytułem Ewiger Wald (Wieczny las), gloryfikujący siłę i znaczenie lasu i chłopów. „Nasi przodkowie byli ludźmi lasu – pisano w artykule, który ukazał się w prasie równolegle z premierą filmu – ich Bóg mieszkał w świętych gajach, religia wyrosła z lasów. Nikt nie może żyć bez lasu, a ludzie winni ich wycinania utoną w niepamięci […]”14. Ostatnie słowa komentarza w filmie podkreślały więź Volku z lasem: „Naród jak las będzie trwać wiecznie!”15.

Przed pierwszą wojną światową najpopularniejszym ruchem młodzieżowym w Niemczech był Wandervogel, organizacja, która zachęcała młodych ludzi do wypraw na wieś i odtwarzania więzi Niemców z ojczystą przyrodą. „Był to ruch duchowy – mówi Fridolin von Spaun, który jako nastolatek wstąpił do Wandervogel. – Reakcja sprzeciwu wobec epoki cesarza Wilhelma, związanej jedynie z przemysłem i handlem”16. Inni młodzi Niemcy zapisywali się do grup w rodzaju Niemieckiego Związku Gimnastycznego i ćwiczyli na świeżym powietrzu. „Właśnie w Niemieckim Związku Gimnastycznym po raz pierwszy zetknąłem się ze swastyką – mówi Emil Klein, który należał do tej organizacji przed pierwszą wojną światową. – Na odznace z brązu, którą nosili członkowie związku, był symbol podwójnej swastyki ułożonej z czterech liter F: frisch (świeży), fromm (pobożny), fröhlich (wesoły) i frei (wolny)”17. Do swastyki odwoływały się liczne grupy volkistowskie, wierząc, że starożytny symbol, używany w przeszłości przez różne kultury, stanowi łącznik z ich najdawniejszymi przodkami, między innymi dlatego, że podobne znaki znaleziono na niemieckich zabytkach archeologicznych.

Taki obrót rzeczy był niekorzystny dla niemieckich Żydów, gdyż stawiał ich poza nawiasem nowego pojęcia Volku. Większość z nich mieszkała w miastach i wykonywała zawody stanowiące antytezę volkistowskich ideałów – Żydzi w oczywisty sposób nie byli ludźmi „pochodzącymi z lasu”. W Soll und Haben (Winien i ma), niezmiernie popularnej w Niemczech powieści wydanej w 1855 roku18, główną postać Żyda, przedsiębiorcę Veitla Itziga, przedstawiono jako odrażającego osobnika opętanego żądzą zysku, który oszukuje uczciwych, lecz naiwnych Niemców. Itzig to pasożyt, a jego życie jest zupełnym przeciwieństwem szlachetnego ideału chłopa uprawiającego ziemię.

Choć nie każdy podpisujący się pod ideologią Volku był antysemitą, niemniej jednak dla całego ruchu volkistowskiego Żyd stał się symbolem wszystkiego, co złe w nowych Niemczech. Jeśli ktoś żył z uprawy roli i trudno było mu zaakceptować gwałtowny rozwój miast oraz pogodzić się z faktem, że jego pole przecięła linia kolejowa – mógł o to obwinić Żyda. Właściciel sklepu, który odkrył, że klienci porzucają go dla nowych domów towarowych – mógł obwinić Żyda. Jeśli ktoś w pocie czoła pracował w warsztacie nad wyrobami rzemieślniczymi, a potem nie mógł ich sprzedać, bo rynek zalały towary produkowane masowo – mógł obwinić Żyda.

Wymienione argumenty opierały się rzecz jasna na uprzedzeniach. Jeżeli niemieccy Żydzi mieszkali w miastach, jeżeli zakładali domy towarowe i fabryki, to w dużej mierze dlatego, że przez stulecia byli odsunięci od trudnienia się pracą „zatwierdzoną” przez Volk. Krótko mówiąc, Żydów obwiniano teraz o brak przywiązania do ziemi, której wcześniej zabraniano im posiadać. Rosnąca antypatia wobec niemieckich Żydów wydaje się tym bardziej niezwykła, że w Niemczech prawie w ogóle ich nie było. Żydzi stanowili mniej niż jeden procent mieszkańców. Wielu Niemców nigdy nie miało styczności z Żydami. Ale nieobecność Żydów nie jest dla antysemityzmu żadną przeszkodą.

Dawne zakorzenione w chrześcijaństwie uprzedzenia wobec niemieckich Żydów nie zniknęły w miarę rozwoju ruchu volkistowskiego, ale wręcz się umacniały. Paul Lagarde, jeden z najbardziej zagorzałych volkistowskich antysemitów, wygłaszał płomienne perory, odwołując się do retoryki w duchu Marcina Lutra. „Jesteśmy antysemitami – pisał w Juden und Indogermanen (Żydzi i Indogermanie), tekście ogłoszonym w 1887 roku – ponieważ w dziewiętnastowiecznych Niemczech mieszkający wśród nas Żydzi reprezentują poglądy, obyczaje i żądania sięgające czasów tuż po potopie, gdy nastąpił podział na narody […] ponieważ Żydzi otoczeni przez świat chrześcijański są azjatyckimi poganami”. Według Lagarde’a Żydzi to „lud, który przez tysiąclecia niczego nie wniósł do historii”19.

Fałszywe wyobrażenie, iż Żydzi stanowią obcą siłę, a zarazem potajemnie rozdają karty w nowych Niemczech, skłoniło Heinricha Classa, przywódcę Związku Wszechniemieckiego, do napisania Wenn ich der Kaiser wär (Gdybym był cesarzem). Książka Classa, opublikowana w roku 1912, dwa lata przed wybuchem pierwszej wojny światowej, łączyła potrzebę „powrotu do zdrowia w życiu narodu” z żądaniem, by „całkowicie zlikwidować wpływy żydowskie bądź ukrócić je do znośnych i nieszkodliwych rozmiarów”20. Class zaproponował szereg środków restrykcyjnych. Wzywał gazety posiadane przez Żydów lub zatrudniające żydowskich dziennikarzy, by „ujawniły ten fakt”, apelował również, aby wykluczyć Żydów ze służby w wojsku i marynarce oraz zakazać im wstępu do takich profesji jak edukacja i prawo.

Obok volkistowskiego i „tradycyjnego”, zakorzenionego w chrześcijaństwie antysemityzmu coraz częściej dochodził do głosu zupełnie inny rodzaj ataku na Żydów. Odwoływał się do niego Hitler w liście z września 1919 roku, wzywając do „racjonalnego antysemityzmu”. „Nowocześni” antysemici tacy jak Hitler starali się uzasadniać swoją nienawiść pseudonaukowymi argumentami, twierdząc, że należy pogardzać Żydami nie ze względów religijnych, lecz z powodu ich „rasy”.

Pogląd, iż ludzie różnią się od siebie rasą, a niektóre „rasy” przewyższają inne, zyskał quasi-intelektualne wsparcie wraz z wydaniem w roku 1855 książki Essai sur l’inégalité des races humaines (Szkic o nierówności ras ludzkich) Arthura de Gobineau21. Autor, dyplomata – bez kwalifikacji naukowych – przedstawił obraz świata, w którym istnieją trzy rasy, „czarna, żółta i biała”. Spośród nich „rodzaj negroidalny stoi najniżej, na samym dole drabiny”. Ludzie rasy żółtej „wyraźnie górują nad czarnymi”, ale „nie mogliby zbudować cywilizowanego społeczeństwa; nie potrafiliby mu zapewnić odpowiedniej siły nerwowej, nie byliby zdolni do wielkich czynów ani stworzenia piękna”. Szczyt hierarchii zajmowała „rasa biała”. Jej przedstawicieli cechuje „niezwykłe, najwyższe wręcz wielbienie wolności”. Dlatego też „historia uczy”, że „wszelka cywilizacja wywodzi się od rasy białej, żadna nie może istnieć bez jej wsparcia, a społeczeństwo dopóty jest wielkie i wspaniałe, dopóki chroni szlachetną krew tych, którzy je stworzyli […]”. Gobineau uważał również, że wszystkie europejskie „cywilizacje” – łącznie z cywilizacją „ras niemieckich” – powstały „przynajmniej w części” za sprawą „Aryjczyków”, którzy przybyli do Europy z Indii.

Houston Stewart Chamberlain, uczony urodzony w Anglii, który przyjął później obywatelstwo niemieckie, dodał do tego wszystkiego wymiar antysemicki w swoim dziele Die Grundlagen des XIX. Jahrhunderts (Podwaliny XIX wieku), opublikowanym w roku 1899. Książka zyskała licznych czytelników – i to nie tylko w Niemczech. W pompatycznej przedmowie do angielskiego wydania lord Redesdale napisał, że książka została „szybko ogłoszona jednym z arcydzieł wieku” i że „owoc studiów i wiedzy” Chamberlaina „dojrzał dla dobra świata”22. Chamberlain twierdził, że podczas gdy Aryjczycy stanowią niedościg­niony ideał, Żydzi ucieleśniają jego odwrotność. Mimo że niektórych Żydów trudno byłoby na pierwszy rzut oka odróżnić od Aryjczyków, w rzeczywistości wszyscy są „obcym ludem azjatyckim”, który „za pomocą najbardziej nikczemnych metod posiadł ogromne bogactwo”23. Ponieważ jednak tylko Żydom i rasie germańskiej udało się zachować „czystość”, w rezultacie te dwie „rasy” – Aryjczycy i Żydzi – toczą ze sobą zażartą walkę o dominację.

Nic dziwnego, że Chamberlain i Hitler mieli ze sobą wiele wspólnego. Kiedy się poznali w 1923 roku, Chamberlain powiedział, że w wyniku tego spotkania „jego dusza” uległa „nagłej przemianie”24. W zamian za to naziści uznali Chamberlaina za jednego ze swoich. Jego siedemdziesiąte urodziny w 1925 roku uczczono obszernym artykułem w nazistowskiej gazecie „Völkischer Beobachter”, a Podwaliny XIX wieku były ogromnie cenione.

Wielu ludziom – zwłaszcza tym, którzy według Chamberlaina i de Gobineau byli „lepsi” – teoria rasowa bardzo się spodobała. Myśl, iż tylko na podstawie wyglądu można ocenić wartość człowieka, okazała się wielce kusząca. W popularnej niemieckiej powieści Helmut Harringa (1910) sędzia nie może uwierzyć w winę Harringi, ponieważ oskarżony po prostu sprawia wrażenie człowieka niezwykle czystego25. Tę naukę musiał sobie wziąć do serca Heinrich Himmler, Reichsführer SS. Podczas wizyty w jednej z jednostek SS w 1938 roku pewien żołnierz przyciągnął jego uwagę. Wyłącznie z powodu jego wyglądu Himmler uznał, że to „zdolny Niemiec dobrej krwi”. Po zbadaniu przeszłości żołnierza rozkazał go awansować26.

Do tej toksycznej mieszaniny „tradycyjnego”, volkistowskiego i „rasowego” antysemityzmu należy dodać jeszcze jeden element – powstanie ruchu eugenicznego. Termin „eugenika” (wywodzący się z greckiego słowa oznaczającego „dobrą rasę”) wprowadził angielski uczony Francis Galton. W książce Hereditary Genius (Dziedziczny geniusz) z 1869 roku przekonywał, że kluczowe pytanie, na które musi odpowiedzieć społeczeństwo, jest proste i brzmi: komu wolno się rozmnażać? Pisał, że „staranna selekcja” umożliwiłaby „stworzenie wysoce uzdolnionej rasy ludzi poprzez roztropne zawieranie małżeństw w kilku kolejnych pokoleniach”. Społeczeństwo musi sobie uświadomić, że „każda generacja ma ogromny wpływ na naturalne zdolności przyszłych pokoleń” i dlatego ciąży na niej obowiązek wobec „ludzkości, aby zbadać skalę tego wpływu i użyć go w sposób, który, nie powodując szkody nam, będzie najkorzystniejszy dla przyszłych mieszkańców ziemi”27.

Galton nigdy nie opowiadał się za próbą powstrzymania siłą niektórych ludzi od posiadania dzieci, ale czynili tak inni. W roku 1895 Alfred Ploetz, niemiecki zwolennik eugeniki, czyli „higieny rasowej”, jak ją nazywał, opowiadał się za możliwością, aby lekarze na podstawie wartości rasowej dziecka decydowali, czy powinno przeżyć, czy nie. Twierdził również, że „głosiciele higieny rasowej nie będą wyrażać sprzeciwu wobec wojny, ponieważ upatrują w niej środek, za którego pomocą państwa walczą o istnienie”. Sugerował wręcz, że podczas bitwy można wykorzystać ludzi „gorszych” jako „mięso armatnie” i posyłać w miejsca szczególnego zagrożenia28.

Wielu pionierów eugeniki nie było antysemitami – na przykład Ploetz uważał Żydów za „rasowych Aryjczyków” – ale ich nauczanie okazało się niezmiernie przydatne dla osób z takimi uprzedzeniami. Myśl, iż „higiena rasowa” ma kluczowe znaczenie dla zdrowia narodu, w połączeniu z poglądem Houstona Chamberlaina, że Żydzi są rasowym zagrożeniem dla „Aryjczyków”, stanowiła fatalny dodatek do mikstury antysemityzmu. Tradycyjny antysemityzm miał oparcie w religii. Gdyby Żydzi nawrócili się na chrześcijaństwo, mieliby szansę uniknąć prześladowań. Jednakże przekonanie, że „żydowskość” jest wrodzoną cechą człowieka – obecną we krwi, jak wierzyli naziści – oznaczało, że przed represjami nie było ucieczki. „Rasa”, niezależna od woli człowieka, staje się jego przeznaczeniem. Ktoś mógł być pełną dobroci i życzliwości osobą, lecz jeśli jego „rasę” uznano za gorszą lub niebezpieczną, groziło mu prześladowanie.

Hitler otwarcie oświadczył w liście z września 1919 roku, że „Żydzi zdecydowanie nie są wspólnotą wyznaniową, ale rasą”. Miało to fundamentalne znaczenie dla jego antysemickich poglądów. Kwestia praktykowanej przez Żydów religii nie miała najmniejszego znaczenia, gdyż „nie ma takiej rasy, której członkowie wyznają wyłącznie jedną religię”.

Mimo usilnych prób wynalezienia testu na żydowską „krew” nazistom – jak nietrudno odgadnąć – nie udało się odkryć naukowej metody określenia, czy dana osoba należy do żydowskiej „rasy”, czy nie. W związku z tym, kiedy naziści rozpoczęli prześladowanie, a w końcu zagładę Żydów, musieli zastosować test na „żydowskość” według kryteriów religijnych. Rozstrzygali, kto jest Żydem, sprawdzając, ilu dziadków praktykowało żydowską wiarę. Niemniej jednak naziści nadal uważali, że Żydzi to „rasa”, nie „religia”. Prymat „rasy” w historii ludzkości miał tak zasadnicze znaczenie dla światopoglądu Hitlera, że Führer nie mógłby dopuścić, by taki drobiazg jak nauka rzuciła cień zwątpienia na jego przekonania.

W tym miejscu konieczna jest pewna uwaga. W obliczu wymienionych dowodów na antysemickie poglądy w Niemczech w czasach poprzedzających pojawienie się Hitlera i nazistów jako siły politycznej łatwo byłoby wyciągnąć wniosek, że nienawiść do Żydów sprzed pierwszej wojny światowej doprowadziła w prostej linii do Trzeciej Rzeszy i Holokaustu, że koszmar, który miał się rozegrać, był na swój sposób nieunikniony. Oblicza się, że w roku 1893 w Reichstagu zasiadało tylko szesnastu posłów reprezentujących ugrupowania antysemickie oraz mniej więcej dwunastu należących do innych partii, którzy podzielali takie poglądy29. Przytłaczająca liczba niemieckich wyborców – 95 procent – nie była gotowa głosować na jawnie antysemickie partie.

Oczywiście statystyki nie ujawniają ukrytych uprzedzeń do Żydów. Z pewnością ich poziom był duży, zważywszy na fakt – jak już się przekonaliśmy – że w Niemczech od stuleci istniał antysemityzm zakorzeniony w chrześcijaństwie. Co więcej, nie należy przeceniać znaczenia niemieckiego antysemityzmu z jeszcze jednego powodu, takiego mianowicie, że gdybyśmy żyli na początku XX wieku i ktoś zapytałby, który kraj naszym zdaniem w przyszłości podejmie politykę eksterminacyjną przeciwko Żydom, raczej nie wskazalibyśmy Niemiec. Bardziej prawdopodobnym wyborem byłaby Rosja. Skala przemocy, jakiej doświadczyli rosyjscy Żydzi przed pierwszą wojną światową, była naprawdę przerażająca. W pogromie (samo to słowo jest rosyjskie) w Kiszyniowie w kwietniu 1903 roku zniszczono setki domów i sklepów i zamordowano czterdziestu dziewięciu Żydów. Rzucono na nich fałszywe i niedorzeczne oskarżenie o zabijanie dzieci, by wykorzystać ich krew do przygotowania macy na święto Paschy. Dwa lata później, w październiku 1905 roku, w Odessie zniszczono około 1600 żydowskich domostw i zabito lub poraniono kilka tysięcy Żydów30. To tylko dwa przykłady zbrodniczych ataków na Żydów w Rosji w tym okresie – wydarzyło się ich znacznie więcej. Między rokiem 1880 a wybuchem pierwszej wojny światowej z Rosji uciekło ogółem około 2 milionów Żydów – w poszukiwaniu lepszego i bezpieczniejszego życia. Nic takiego nie działo się w tym samym czasie w Niemczech. Niemieccy Żydzi zapewne czytali o mordach w Odessie i Kiszyniowie i uważali, że mają szczęście, mieszkając w cywilizowanym kraju, gdzie nie dochodzi do podobnych aktów barbarzyństwa.

Trudniej natomiast ocenić nastawienie samego Hitlera wobec Żydów przed pierwszą wojną światową. W latach 1908–1913 mieszkał on w Wiedniu i podziwiał burmistrza Karla Luegera – zdeklarowanego antysemitę – który kiedyś oświadczył, że żydowskie panowanie nad prasą i kapitałem to nic innego jak „straszliwy terroryzm” i że chce uwolnić chrześcijan od „żydowskiej dominacji”31. Uważał również, że Żydzi to „najwięksi wrogowie narodu niemieckiego”32. Jest jednak kwestią dyskusyjną, czy sam Hitler wyrażał wówczas takie poglądy. Z całą pewnością można natomiast stwierdzić, że sprzedając swoje obrazy w Wiedniu, był gotów prowadzić interesy z żydowskimi marszandami33. Być może, jak sugeruje jeden z czołowych historyków, w kontaktach z Żydami zachowywał „pragmatyzm”, a mimo to chłonął wiedeński antysemityzm34. Tego po prostu nie wiemy.

Nie ulega jednak wątpliwości, że Hitler w czasie pierwszej wojny światowej całym sercem wspierał sprawę niemiecką i z entuzjazmem skorzystał z okazji, by wziąć czynny udział w walce. W sierpniu 1914 roku zgłosił się do bawarskiego pułku i tak stał się żołnierzem, ale niemieckiej, nie austriackiej armii. Był zdeklarowanym zwolennikiem pangermanizmu i chociaż urodził się w Austrii, uważał się przede wszystkim za Niemca. Okazał się walecznym żołnierzem i został odznaczony Krzyżem Żelaznym pierwszej klasy. Podczas drugiej wojny światowej nosił na mundurze ten sam krzyż. Nie wspominał tylko, że o odznaczenie go wystąpił żydowski oficer Hugo Gutmann35.

W roku 1916 wojna przybrała obrót niekorzystny dla Niemców. Na linii frontu trwał impas, w kraju brakowało żywności. Pomysł szybkiego zwycięstwa – na którym opierały się plany niemieckiego Sztabu Generalnego – okazał się mrzonką. Ludzie szukali winnych trudności doświadczanych przez Niemców; wielu zaczęło oskarżać Żydów. Pruski minister wojny twierdził, że jego ministerstwo „nieustannie” otrzymuje skargi od „ogółu obywateli” z informacjami, że „duża liczba mężczyzn wyznania izraelickiego” uchyla się od obowiązku służby na froncie36. W związku z tym przeprowadzono spis ludności, aby ustalić, ilu Żydów naprawdę uczestniczy w wojnie. Wyników nigdy nie opublikowano. Podejrzewano, że kiedy niemieckie władze odkryły, iż z zebranych danych jasno wynika, że niemieccy Żydzi ponosili należną część ciężarów wojny, utajniły rezultaty, by nie dopuścić do oczyszczenia ich z fałszywego zarzutu.

Prawda była taka, że niemieccy Żydzi zgłaszali się do wojska w takiej samej proporcji jak obywatele nieżydowscy. Mimo to uparcie powtarzano kłamstwo, jakoby udawało im się wymigać od obowiązku wobec ojczyzny. Na przykład w latach dwudziestych gazeta „Der Schild” zamieściła obelżywy artykuł, którego autor utrzymywał, że „w pobliżu frontu zorganizowano szpital polowy dla Żydów, wyposażony w najnowocześniejszy sprzęt medyczny i obsługiwany przez personel złożony wyłącznie z Żydów. Po ośmiu tygodniach oczekiwania przyjęto pierwszego pacjenta, który wrzeszczał z bólu, bo maszyna do pisania spadła mu na stopę”37.

Żydzi, nie pierwszy raz w historii, stali się kozłem ofiarnym. Walther Rathenau, czołowy żydowski przemysłowiec i polityk, proroczo pisał do przyjaciela w 1916 roku: „Im więcej Żydów ginie [w walce] podczas tej wojny, z tym większym uporem ich wrogowie będą dowodzić, że wszyscy siedzieli za linią frontu, by zajmować się wojenną spekulacją. Nienawiść wzrośnie po dwakroć, a nawet po trzykroć”38.

Okoliczności zakończenia wojny dla Niemców dały antysemitom kolejne argumenty przeciwko Żydom. Po pierwsze dlatego, że w następstwie zawieszenia broni w listopadzie 1918 roku wybuchło powstanie socjalistów. „Ruhr-Echo” ogłosiło, że „nad całymi Niemcami musi załopotać zwycięski czerwony sztandar. Niemcy muszą się stać republiką rad, zjednoczyć się z Rosją, i dać początek zwycięstwu światowej rewolucji i światowego socjalizmu”39. W kwietniu 1919 roku rewolucjoniści proklamowali w Bawarii „republikę rad”. Komuniści pod przywództwem Eugena Leviné próbowali zaprowadzić w Monachium skrajne socjalistyczne porządki i odbierać właścicielom drogie mieszkania, by dać schronienie biednym. Do osiągnięcia swoich celów stosowali też przemoc – 30 kwietnia zamordowano dziesięciu jeńców. W maju 1919 roku prawicowe formacje paramilitarne Freikorpsy ruszyły na Bawarię, wkroczyły do Monachium i pokonały komunistów. Wzięły krwawy odwet na rewolucjonistach i zabiły ponad tysiąc osób.

Wielu spośród komunistycznych rewolucjonistów było Żydami. W konsekwencji młodzi ludzie, tacy jak Fridolin von Spaun, który wstąpił do Freikorpsu tuż po zakończeniu pierwszej wojny światowej, bez trudu potrafili uzasadnić swój antysemityzm, utożsamiając Żydów z komunistami. „Ludzie, których przysłano do Bawarii, żeby ustanowić reżim rad, prawie wszyscy byli Żydami – mówi. – Oczywiście wiedzieliśmy, że w Rosji Żydzi mają bardzo silne wpływy. Dlatego w Niemczech coraz powszechniej sądzono, że bolszewizm i judaizm to prawie jedno i to samo”40.

Żydom zarzucano nie tylko próbę wzniecenia rewolucji komunistycznej w Niemczech. Oskarżano ich również o przegraną wojnę, o rozpad dawnego reżimu politycznego opartego na władzy cesarskiej, o przyjęcie warunków znienawidzonego wersalskiego traktatu pokojowego, o udział w rządzie weimarskim odpowiadającym za hiperinflację na początku lat dwudziestych.

Antysemici wskazywali na rzekomy udział Żydów we wszystkich tych kontrowersyjnych sprawach. Zwracali na przykład uwagę, że autorem projektu konstytucji weimarskiej był żydowski prawnik Hugo Preuss, że Niezależnej Socjaldemokratycznej Partii Niemiec w 1917 roku przewodniczył Żyd Hugo Haase, że inny żydowski polityk, Otto Landsberg, jako minister sprawiedliwości pojechał do Wersalu i posłuchał żądań państw alianckich na konferencji pokojowej po zakończeniu wojny, oraz że żydowski przemysłowiec Walther Rathenau nie tylko pracował w ministerstwie wojny podczas konfliktu zbrojnego, ale potem objął stanowisko ministra spraw zagranicznych w rządzie Republiki Weimarskiej.

Wszystkie wymienione tu fakty były prawdą. Nie stanowiły jednak całej prawdy. Absurdem było obarczanie wyłącznie żydowskich polityków odpowiedzialnością za wspólnie podjęte decyzje, w których mieli tylko swój udział; każda próba indywidualnego „obwiniania” tych ludzi przy dokładniejszej analizie również okazuje się chybiona. Na przykład, mimo że Hugo Preuss istotnie uczestniczył w tworzeniu projektu konstytucji weimarskiej, to ostateczna wersja odbiegała od jego propozycji i zawierała klauzule, których nie napisał. Podobnie przedstawia się przypadek Ottona Landsberga, który rzeczywiście wysłuchał w Wersalu żądań państw ententy, ale antysemici ani słowem nie wspominali, że w proteście przeciwko zapisom traktatu ustąpił ze stanowiska. Jeśli chodzi o Hugona Haase i Walthera Rathenau, obaj krótko po wojnie zostali zamordowani – Haase w 1919, a Rathenau w 1922 roku – trudno ich więc obarczać winą za późniejsze błędy polityczne Republiki Weimarskiej.

Uprzedzenia zyskują zwolenników tylko wówczas, gdy niektóre fakty się przemilcza, a inne wyolbrzymia, tymczasem wielu Niemców nie miało ochoty roztrząsać własnej reakcji emocjonalnej na tragiczne położenie, w jakim się właśnie znaleźli. Milionom mieszkańców kraju brakowało żywności z powodu blokady morskiej kraju wprowadzonej przez państwa ententy – i utrzymywanej do lata 1919 roku, aby wywierać presję na nowy rząd i zmusić go do przyjęcia warunków traktatu pokojowego. Niemcy cierpieli też skutki pandemii grypy z roku 1918, która pochłonęła liczne ofiary. W obliczu tej sytuacji – i z powodu lęku przed nadciągającą rewolucją komunistyczną – wielu z nich znalazło w antysemityzmie wygodny sposób na wyjaśnienie swoich nieszczęść. Theodor Eschenburg, który w chwili zakończenia wojny miał czternaście lat, pamięta, jak u jego ojca nieoczekiwanie pojawił się „antysemityzm rasowy, którego wcześniej nie przejawiał. Światowa rewolucja, światowi bankierzy, światowa prasa – wszędzie pełno Żydów”41.

Właśnie na tle goryczy i ogromnego niezadowolenia po przegranej wojnie na południu Niemiec pojawiła się nowa siła polityczna – Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotnicza. Czyli w skrócie naziści.

CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ, PŁATNEJ WERSJI

PEŁNY SPIS TREŚCI:

PROLOG

1. GENEZA NIENAWIŚCI

2. NARODZINY NAZISTÓW

3. OD REWOLUCJI DO WYBORÓW

4. KONSOLIDACJA WŁADZY

5. USTAWY NORYMBERSKIE

6. EDUKACJA I BUDOWA IMPERIUM

7. RADYKALIZACJA

8. POCZĄTEK WOJNY RASOWEJ

9. PRZEŚLADOWANIA NA ZACHODZIE

10. WOJNA NA WYNISZCZENIE

11. DROGA DO WANNSEE

12. OBŁAWA I RZEŹ

13. NAZISTOWSKIE OBOZY ŚMIERCI W POLSCE

14. EKSTERMINACJA I SZUKANIE WSPÓLNIKÓW

15. TERROR I BUNT

16. AUSCHWITZ

17. WĘGIERSKA KATASTROFA

18. MORD DO SAMEGO KOŃCA

POSTSCRIPTUM

PODZIĘKOWANIA

SPIS MAP I ILUSTRACJI

ILUSTRACJE

2 BayHStA, Abt. IV, R W GrKdo, Bd 50/08. Angielskie tłumaczenie w: J. Noakes i G. Pridham (red.), Nazism 1919–1945, t. 1: The Rise to Power 1919–1934, University of Exeter Press 1983, s. 12–14.

3 Zob. Brigitte Hamann, Hitler’s Wien. Lehrjahre eines Diktators, Piper 1996.

4 Zob. Thomas Weber, Hitler’s First War, Oxford University Press 2010, s. 177; wydanie polskie: Pierwsza wojna Hitlera, przeł. Jan Szkudliński, Rebis 2011.

5 Jan 7,1, Biblia Tysiąclecia.

6 Ibid. 8,59

7 Ibid. 8,44

8 Michael R. Marrus i Robert O. Paxton, Vichy France and the Jews, Stanford University Press 1981, s. 27. Autorzy zauważają też, że „Od roku 1959 do 1963 papież Jan XXIII usunął z liturgii ten i inne fragmenty obraźliwe dla Żydów”.

9 Martin Luther, On the Jews and their Lies, 1543, w: Luther’s Works, t. 47, Fortress Press 1971, s. 268–293.

10 Christian Wilhelm von Dohm, Über die bürgerliche Verbesserung der Juden, 1781. Angielskie tłumaczenie w: Paul Mendes-Flohr i Jehuda Reinharz (red.), The Jews in the Modern World: A Documentary History, Oxford University Press 2011, s. 27.

11 George L. Mosse, The Crisis of German Ideology: Intellectual Origins of the Third Reich, Schocken Books 1988, s. 150.

12 Wilhelm Heinrich Riehl, Land und Leute, 1854, t. 1, A Natural History of the German People as a Basis for a German Social Politics. Angielskie tłumaczenie w: Michelle Facos (red.), An Introduction to Nineteenth-Century Art, Routledge, 2011, s. 271.

13 Cytat w: Susanne Karstedt, Strangers, Mobilisation and the Production of Weak Ties: Railway Traffic and Violence in Nineteenth-Century South-West Germany, w: Barry s. Godfrey, Clive Emsley i Graeme Dunstall (red.), Comparative Histories of Crime, Willan Publishing 2003, s. 89–109, tu: s. 93.

14 David Welch, Propaganda and the German Cinema: 1933–1945, Oxford University Press 1983, s. 105.

15 Ibid., s. 107.

16 Laurence Rees, The Dark Charisma of Adolf Hitler, Ebury Press 2012, s. 44; wydanie polskie: Złowroga charyzma Adolfa Hitlera. Miliony prowadzone ku przepaści, przeł. Krzysztof Masłowski, Prószyński i S-ka 2013.

17 Niepublikowane dotychczas świadectwo.

18 Alyssa A. Lonner, Mediating the Past: Gustav Freytag, Progress, and German Historical Identity, 1848–1871, Peter Lang, 2005, s. 37, twierdzi, że Soll und Haben to „jedna z najpoczytniejszych książek [dziewiętnastego] wieku”.

19 Cytat w: Alex Bein, The Jewish Question: Biography of a World Problem, Associated University Presses 1990, s. 617.

20 Heinrich Class (jako) Daniel Frymann, Wenn ich der Kaiser wär: Politische Wahrheiten und Notwendigkeiten (Gdybym był cesarzem: prawdy i konieczności polityczne), wyd. IV, Dieterich 1913, w: Harry Pross (red.), Die Zerstörung der deutschen Politik: Dokumente 1871–1933, przeł. Richard s. Levy, Fischer 1959.

21 Arthur de Gobineau, Essai sur l’inégalité des races humaines, 1855. Angielskie tłumaczenie w: An Essay on the Inequality of the Human Races, G.P. Putnam 1915.

22 Algernon Freeman-Mitford, 1. Baron Redesdale, „Wstęp” w: Houston Stewart Chamberlain, Foundations of the Nineteenth Century, t. 1, Elibron Classics 2005, wyd. I: F. Bruckman, Monachium, 1911, s. v–vi.

23 Ibid., s. 350

24 Ian Kershaw, Hitler: 1889–1936, Hubris, Penguin 1999, s. 660; wydanie polskie: Hitler: 1889–1936: hybris, przeł. Przemysław Bandel, Rebis 2013.

25 Mosse, German Ideology, s. 106.

26 BArch NS 33/89, s. 41, Reichsführer SS (SS-HA/ZK./Az. B 17a), Berlin, 11 kwietnia 1938, w związku z selekcją kandydatów na przywódców SS, lista adresowa V. Zob. też Tom Segev, Soldiers of Evil: The Commandants of the Nazi Concentration Camps, Diamond Books 2000, s. 97.

27 Francis Galton, Hereditary Genius, Macmillan 1896, s. 1.

28 Alfred Ploetz, Die Tüchtigkeit unsrer Rasse und der Schutz der Schwachen (Sprawność naszej rasy i ochrona słabych), cytat w: Peter Watson, The German Genius, Simon & Schuster 2011, s. 434.

29 Obliczenia profesora Richarda Levy’ego z University of Chicago w recenzji Hitler’s Willing Executioners Daniela Goldhagena z 15 maja 1996, http://www.vho.org/aaargh/engl/crazygoldie/reviews96.html.

30 Robert Weinberg, „The Pogrom of 1905 in Odessa: A Case Study”, w: John D. Klier i Shlomo Lambroza (red.), Pogroms: Anti-Jewish Violence in Modern Russian History, Cambridge University Press 2004, s. 248–289.

31 Joshua Sobol, Weiningers Nacht, Europa-Verlag 1988, s. 145–146.

32 BArch R 8034 III/295, Reichslandbund Pressearchiv, Lup-Lz, s. 11a, R. Tag Z. Nr 121, 13 marca 1910, przemówienie Luegera, 11 stycznia 1894, parlament Dolnej Austrii.

33 Zob. Hamann, Hitler’s Wien.

34 Kershaw, Hitler: Hubris, s. 67.

35 Ibid., s. 96.

36 Cytat w: Jay Winter, Remembering War: The Great War between Memory and History in the Twentieth Century, Yale University Press 2006, s. 84.

37 Ibid., s. 87.

38 List Rathenaua, 4 sierpnia 1916, cytat w: Antony Loewenstein, My Israel Question, Melbourne University Press 2007, s. 130.

39 Cytat w: Nigel Jones, The Birth of the Nazis: How the Freikorps Blazed a Trail for Hitler, Constable & Robinson 2004, s. 194–195.

40 Zob. Rees, Charisma, s. 22. Cytowany fragment zawiera także niepublikowane dotąd słowa Fridolina von Spauna.

41 Niepublikowane dotychczas świadectwo.

Spis treści

PROLOG

1. GENEZA NIENAWIŚCI

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Holokaust Złowroga charyzma Adolfa Hitlera. Miliony prowadzone ku przepaści 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Gdańsk jako wspólnota Strach. Trump w Białym Domu Wyzwolenie zwierząt Bóg nie jest automatem do kawy. Rozmowa z księdzem Zbigniewem Czendlikiem Pokochawszy: O miłości w języku Porwanie Edgarda Mortary