Tajemniczy Tunel (Tom 1). Ucieczka Leonarda

Tajemniczy Tunel (Tom 1). Ucieczka Leonarda

Autorzy: Olaf Frtische

Wydawnictwo: Dolnośląskie

Kategorie: Dla dzieci

Typ: e-book

Formaty: EPUB MOBI

cena od: 15.54 zł

Podróż w czasie to świetna zabawa! Cykl TAJEMNICZY TUNEL.

Albert, Lilly i Magnus odkrywają w piwnicy starej willi tajemniczy tunel, którym można podróżować do przeszłości! Dzieci przenoszą się do roku 1499 i spotykają słynnego malarza i wynalazcę Leonarda da Vinci. Artysta musi uciekać z Mediolanu, a Lily i Magnus starają się mu pomóc. Wspierani przez Alberta budują maszynę latającą, którą planują odlecieć prześladowcom sprzed nosa!

Tytuł oryginału

Der Geheime Tunnel (1): Leonardo auf der Flucht

Projekt serii

BEATA ZDĘBA

Projekt okładki

MAGDALENA ZAWADZKA

Koordynacja projektu

SYLWIA MAZURKIEWICZ-PETEK

Redakcja

ANNA KURZYCA

Korekta

DOROTA LIS-OLSZEWSKA

Redakcja techniczna

ADAM KOLENDA

Copyright © 2007 by Rowohlt Verlag GmbH, Reinbek bei Hamburg

Polish edition © Publicat S.A. MMVIII, MMXVIII (wydanie elektroniczne)

Wykorzystywanie e-booka niezgodne z regulaminem dystrybutora,

w tym nielegalne jego kopiowanie i rozpowszechnianie, jest zabronione.

All rights reserved

Wydanie elektroniczne 2018

ISBN 978-83-271-5896-3

jest znakiem towarowym Publicat S.A.

Publicat S.A.

61-003 Poznań, ul. Chlebowa 24

tel. 61 652 92 52, fax 61 652 92 00

e-mail: office@publicat.pl, www.publicat.pl

Oddział we Wrocławiu

50-010 Wrocław, ul. Podwale 62

tel. 71 785 90 40, fax 71 785 90 66

e-mail: wydawnictwodolnoslaskie@publicat.pl

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej

Spis treści

Dedykacja

Tunel w piwnicy

W drodze do przeszłości

Kłopoty z szeryfem

Superzamiana

Kwestia do dyskusji

Tajemnicze plany

Niebezpieczne czasy we Włoszech

Witajcie, panie Leonardo!

Uciekaj, Leonardo!

W potrzasku

Potrzebujemy skrzydeł!

W drogę

Piękne perspektywy

Marii,

która jest prawie tak samo pełna życia jak Lilly

Tunel w piwnicy

– No chodź już! – Lilly odwróciła się gniewnie. – Jak będziesz się tak guzdrał, to nas złapie.

– Utknąłem w jeżynach – stęknął Magnus. Ostrożnie próbował uwolnić koszulkę z kolczastych gałęzi i nie chciał się przy tym ukłuć. – Dlaczego musieliśmy koniecznie wspinać się przez ten mur? Mogliśmy przecież wejść po prostu przez bramę jak normalni ludzie.

– Ha! Normalni ludzie... – Lilly zdmuchnęła pogardliwie grzywkę z twarzy. – Normalni ludzie są nudni. Nigdy nie przeżywają prawdziwych przygód – powiedziała. Zgrabnymi ruchami pomogła Magnusowi uwolnić się z jeżynowej pułapki. – Jeżeli przejdziemy przez bramę, Albert od razu nas zobaczy. A tak będziemy mogli go zaskoczyć. – Uśmiechnęła się na myśl o jego zdumionej minie.

Magnus zmarszczył czoło.

– Zaskoczyć? Ale bzdura! – Oderwał ostatnią gałązkę. Nareszcie był wolny. – Albert przecież na nas czeka. Specjalnie nas zaprosił. A poza tym jeszcze nigdy nie weszłaś przez bramę. To byłaby niespodzianka: gdybyś raz wybrała zwykłą drogę.

Lilly pokazała mu język. Magnus zawsze narzekał, kiedy ona chciała się gdzieś wspinać, zakradać czy czołgać. W końcu jednak szedł z nią. Za każdym razem.

Magnus rozcierał sobie przedramiona. Były pełne zadrapań i czerwonych pręg od kolców jeżyn. Poza tym spocił się z wysiłku w letnim upale. Co za stres, i to na krótko przed wakacjami!

– Czy Albert powiedział ci, o co chodzi? – zapytał. – Przez telefon miał bardzo podekscytowany głos. Nie chciał mi jednak nic zdradzić. Bo to zbyt ważna tajemnica, powiedział.

– Ja też nic więcej nie wiem – skinęła głową Lilly. – Poza tym, że mam przypilnować, abyś się nie guzdrał.

Chwyciła Magnusa za brzeg koszulki i pociągnęła go przez łąkę bujnie usianą wysokim ostem i polnymi makami. Ich celem była duża, stara willa. Miała ściany pomalowane na żółto i porośnięte bluszczem. Teraz, w promieniach słońca, wyglądała zachęcająco jasno i przyjaźnie. Ale w nocy ta dwupiętrowa budowla otoczona murem z kutą, żelazną bramą i przypominającym dżunglę ogrodem musiała sprawiać upiorne wrażenie.

– Może jego tata znów coś wynalazł – wymamrotała Lilly, bacznie obserwując okna i zastanawiając się, czy przypadkiem nie da się przez któreś wejść.

– Miejmy nadzieję, że wynalazek będzie tym razem działał. Jego automat do sprawdzania ciśnienia w kołach tak mi napompował opony w rowerze, że pękły – poskarżył się Magnus.

Lilly jednak wcale go nie słuchała. Odkryła lekko uchylone okienko do piwnicy.

– Chodź! – wykrzyknęła uradowana. – Wejdziemy tędy.

– Przez okno? – Magnus zatrzymał się nagle. – Masz coś przeciwko drzwiom? I w dodatku do piwnicy... – sprzeciwił się, wywracając oczami.

Lilly nie zwracała na niego uwagi. Prędko podkradła się do otwartego okna, rzucając pospieszne spojrzenie w górę, by sprawdzić, czy nie są jednak obserwowani z piętra. Nikogo tam nie było.

– No chodź już! – szepnęła do Magnusa, machając energicznie, żeby poszedł w jej ślady.

– Wolałbym raczej przez drzwi – wymruczał pod nosem, gramoląc się za nią.

Kiedy dogonił Lilly, ta ostrożnie popchnęła okno, żeby szerzej się otworzyło. Następnie włożyła przez nie głowę, ogarniając piwnicę badawczym spojrzeniem. Nie mogła jednak wszystkiego dostrzec, ponieważ widok zasłonił jej rząd zapchanych regałów. Nie brakowało tu rupieci: wzdłuż ścian piętrzyły się kartony, skrzynie i pudła. Na starym stole leżało mnóstwo różnych drobiazgów, takich jak obcążki z odłamaną rączką, puste pudełka po płytach CD, niedokończony karmnik dla ptaków i garść połamanych ołówków. Piwnica w każdym razie nie wyglądała na niebezpieczną. Podczas gdy Magnus mamrotał za nią jakieś niewyraźne zdania, z których rozumiała tylko „drzwi”, „lepiej” i „powinniśmy”, Lilly wsunęła się przez okienko i zeskoczyła na podłogę piwnicy. Kilka sekund później w jej ślady poszedł Magnus.

– Był już najwyższy czas – dobiegł ich nagle głos zza regału. – O mały włos uwierzyłbym, że dzisiaj wyjątkowo wejdziecie przez drzwi.

Zbliżał się do nich skrzypiący dźwięk. Kiedy ich oczy przywykły już do ciemności panującej w piwnicy, zorientowali się, że wydawał go wózek inwalidzki Alberta. Chłopiec przywitał ich radośnie. Razem z nim trio było w komplecie.

Odkąd sięgali pamięcią, Lilly, Magnus i Albert byli najlepszymi przyjaciółmi, jakich można sobie tylko wyobrazić. Bawili się razem w piaskownicy, wdrapywali się z obydwu stron na zjeżdżalnię i zjeżdżali, prześcigali się w zeskakiwaniu z huśtawki, chodzili razem do przedszkola i wspólnie uczęszczali do podstawówki, do klasy 4b. Albert był mózgiem całej trójki. Nigdy nie przygotowywał się do lekcji. Kiedy nauczyciele coś wyjaśniali, Albert natychmiast wszystko rozumiał i automatycznie pisał klasówki na dobre stopnie. Interesował się wszystkim i każdym, miał wciąż nowe pomysły, tak że dzieci przez cały czas trwania przyjaźni nie nudziły się ani razu.

Trzy lata temu zabawa omal się nie skończyła. Pędzący kierowca staranował wtedy samochód, w którym Albert i jego mama jechali do cioci. Chłopiec ledwie pamiętał wypadek. Tylko tyle, że obudził się w szpitalu. Przy jego łóżku stał tata i płakał. Mama Alberta zginęła w wypadku. On sam odniósł ciężkie obrażenia. Większość z nich została wyleczona, ale kręgosłup został tak uszkodzony, że chłopiec nie mógł poruszać nogami i w ogóle ich nie czuł. Początkowo Albert nienawidził wózka, na który był skazany. Z czasem jednak przyzwyczaił się do niego. Przed kilkoma miesiącami przeprowadził się z tatą do starej willi na obrzeżach miasta, ponieważ po niewielkich przeróbkach została lepiej dostosowana do wózka inwalidzkiego niż ich poprzedni dom. Na wszystkich schodach znajdowały się podjazdy, a w dawnym wyciągu kuchennym tata Alberta zamontował prawdziwą windę. Szkoła na szczęście była dość nowoczesna, architekt zadbał o to, aby wszędzie można było dostać się na wózku. Najbardziej jednak pomogli przyjacielowi Lilly i Magnus: już po kilku tygodniach uznali wózek za coś tak normalnego jak okulary albo rolki. I jeżeli ktoś ich prosił, aby opisali Alberta, pierwsze przychodziły im do głowy jego zielone, lśniące oczy.

[...]

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Tajemniczy Tunel (Tom 1). Ucieczka Leonarda 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Amelia i Kuba/ Kuba i Amelia