Minecraft 1. Pamiętnik 8-bitowego wojownika

Minecraft 1. Pamiętnik 8-bitowego wojownika

Autorzy: Cube Kid

Wydawnictwo: Jaguar

Kategorie: Dla młodzieży

Typ: e-book

Formaty: EPUB MOBI

cena od: 14.69 zł

Pierwszy tom popularnej serii opowiadającej o przygodach ośmiobitowego wojownika.

To pamiętnik młodego mieszkańca minecraftowej wioski, który marzy o karierze słynnego wojownika.

Opowieść rozpoczyna się, kiedy Runt, dwunastoletni bohater, ma wybrać swój przyszły zawód w szkole Minecraftii. Do wyboru ma niezbyt emocjonujące opcje: farmer, crafter (rzemieślnik), górnik. Tak naprawdę jednak noob marzy o tym, by zostać bohaterem tak jak jego ukochany bohater, Steve. Kiedy dowiaduje się, że pięciu najlepszych uczniów w szkole ma szansę rozpocząć kurs wojowniczy, bierze się ostro do roboty!

Published in the French language originally under the title: Journal d’un Noob (Guerrier) - volume 1

Copyright © 2016, 404 éditions, an imprint of Édi8, Paris, France

Text © 2015 Cube Kid; Illustrations © 2016 Saboten

Copyright for the Polish edition © 2018 by Wydawnictwo Jaguar Sp. z o.o.

«Minecraft» is a Notch Development AB registered trademark.

This book is a work of fiction and not an official Minecraft product, nor an approved by or associated to Mojang.

The other names, characters, places and plots are either imagined by the author, either used fictitiously.

Tłumaczenie: Michał Zacharzewski

Redakcja: Agnieszka Trzebska

Korekta: Magdalena Balcerzak

Skład i łamanie: ALINEA

ISBN 978-83-7686-748-9 (e-book)

Wydanie pierwsze, Wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2018

Adres do korespondencji:

Wydawnictwo Jaguar Sp. z o.o.

ul. Ludwika Mierosławskiego 11a

01-527 Warszawa

www.wydawnictwo-jaguar.pl

Skład wersji elektronicznej: Marcin Kapusta

konwersja.virtualo.pl

SPIS TREŚCI

Czwartek

Piątek

Sobota

Niedziela

Poniedziałek

Wtorek

Środa

Czwartek

Piątek

Sobota

Niedziela

Poniedziałek

Wtorek

Środa

Czwartek

Piątek

Sobota

Niedziela

Poniedziałek

Wtorek

Środa

Czwartek

Piątek

Sobota

Niedziela

Poniedziałek

Wtorek

Środa

Czwartek

Piątek

Sobota

Niedziela

Niedziela w nocy

Poniedziałek

Wtorek

Środa

Czwartek

Piątek

Sobota

Niedziela

Poniedziałek

Wtorek

Środa

Czwartek

Piątek

Sobota

Niedziela

Poniedziałek

Notka o autorze

Wszystkie rozdziały dostępne w pełnej wersji książki.

Pamięci Loli Salines (1986–2015),

założycielki 404 Editions i wydawcy tej serii,

która zginęła podczas zamachów w Paryżu

w listopadzie 2015 roku.

Dzięki, że we mnie uwierzyłaś!

– Cube Kid

CZWARTEK

Piiii?

Piiiiiiii?

Sziiiiii-echhh!

Te irytujące dźwięki wyrwały mnie nocą ze snu.

Dźwięki wydawane przez pająka. Na dachu mojego domu.

Pewnie przypałętał się do naszej wioski zaraz po zachodzie słońca i uznał, że dach nad moją sypialnią to idealne miejsce na spędzenie paru chwil.

Skriii?

Piii-piiii-piiii?

Nasunąłem poduszkę na głowę. Nie pomogło. Potem usłyszałem człapanie szlamów. Plap, plap, plap. Brzmiało to tak, jakby ktoś walił w ziemię dużą śniętą rybą. Wreszcie do całego tego rozgardiaszu dołączył zombie.

– Co oni tam robią? – mruknąłem do siebie. – Zakładają zespół czy co?

Hurrrrrr.

(Gdybyś nie wiedział, „hurrr” to dźwięk, który wieśniak wydaje podczas myślenia. Albo gdy jest poirytowany. A ja teraz jestem superpoirytowany. Moby nie mogą wedrzeć się do naszych domów, więc hałasują po nocach, żeby nas wkurzyć).

Wciąż leżę w łóżku. Po prostu patrzę w sufit i wydaję ten właśnie odgłos.

Hurrrrrr, hurrrrrr, hurrrrrr…

(Wymienię dwieście szmaragdów na coś, co skutecznie zatka mi uszy i odetnie od tych paskudnych dźwięków. Poduszka to za mało).

Ech!

Tak wygląda życie wieśniaka. Jesteśmy bezradni wobec mobów. To znaczy potworów. Pojawiają się właściwie co noc, a my możemy jedynie ukryć się przed nimi w naszych domach. Chciałbym, żebyśmy wreszcie nauczyli się z nimi walczyć. Niestety wieśniacy nie mogą zostać wojownikami. Wioskowa starszyzna twierdzi, że życie wojownika jest zbyt niebezpieczne. Dlatego ograniczamy się do uprawiania, uprawiania, uprawiania i zbierania, zbierania, zbierania. I siedzenia w domach, aż wstanie świt.

Choć nie mieszka u nas żaden wojownik, udało mi się kilku poznać. Niekiedy pojawiają się w naszej wiosce (nazywanej Wioskomiastem). Nigdy nie zatrzymują się jednak na dłużej. Wpadają tylko po to, żeby odpocząć i pohandlować. I nawet nie przypominają nas. Noszą miecze, zbroje i wyruszają na wyprawy. Po przygody.

Czasami rozmawiam z jednym z nich. Nazywa się Steve. Całkiem fajny gość. Kilka tygodni temu zabił w naszej wiosce paru zombiaków. Moja rodzina była mu za to szczególnie wdzięczna. Jeden z tych potworów stał pod naszymi drzwiami i zaglądał do środka. Tak bez przerwy. Szczerzył paszczę, wydając z siebie koszmarne jęki.

Niekiedy żałuję, że nie jestem taki jak Steve. On może robić, co chce. Chodzić, dokąd chce. Każdego dnia budzi się i myśli: „Och, co by tutaj zrobić? Zabić kilku mobów? Zwiedzić parę świątyń? Znaleźć trochę skarbów?”.

Tymczasem najciekawsze, co mnie czeka, to zbieranie ziarna…

Czasami zastanawiam się:

Czy Steve ma swoją wioskę? Skąd on właściwie pochodzi?

Następnym razem muszę go o to zapytać.

Jeśli kiedykolwiek uda mi się pokonać moba, inne dzieciaki przestaną mnie nazywać noobem. Bo według nich jestem teraz noobem godnym swojego imienia:

Runt !!!

Czyli „chuchro”. Jak się pewnie domyślasz, mam z tego powodu sporo nieprzyjemności…

Zwłaszcza przez Maksa. Strasznie mnie wkurza! Zawsze mówi, że do niczego się nie nadaję i jestem kiepski. Sam chce zostać bibliotekarzem i myśli, że wie wszystko, bo przeczytał niemal każdą książkę w Wioskomieście. To przecież nic nie znaczy, bo większość książek w naszej wiosce jest do bani. Znaczna część wiadomości, jakie Max posiada o świecie, pochodzi z serii zatytułowanej Przygody krowy Krowy.

Nieważne. Jeśli zostanę wojownikiem, będzie mi salutował. A potem zacznie pastować moje buty i mówić mi Sir albo może Dowódco. No i pytać, ile kawałków ciasta z dyni mam ochotę zjeść na obiad.

***

A zatem w naszej wiosce bywa nudno.

W porządku.

Do tego dochodzi jeszcze jedna rzecz, której nie lubię: handel.

Na przykład kiedy masz ochotę na ciasteczka, nie idziesz po prostu do sklepu i nie rzucasz trzech szmaragdów na ladę, żeby sprawa była załatwiona. Nie, nie, nie! Wchodzisz do sklepu, licząc, że facet sprzedający ciasteczka ma dobry dzień. Jeśli nie, będzie mruczał hurrr właściwie bez końca i zastanawiał się nad dobrą ceną. A tobie przez cały czas będzie burczeć w brzuchu, aż pomyślisz sobie: „Może lepiej zjeść surowego ziemniaka?”.

Na zeszyt do prowadzenia pamiętnika, który właśnie czytasz, musiałem wydać okrągłe dziesięć szmaragdów! Bibliotekarz nieźle ze mnie zdarł. Mama dała mi te szmaragdy na jedzenie. Gdyby się dowiedziała, że zamiast wykupić tydzień obiadów w szkolnej stołówce, zdecydowałem się na pamiętnik…

W sumie jednak bibliotekarz był całkiem miły w porównaniu do płatnerza sprzed tygodnia. Koleś zażądał ode mnie trzydzieści szmaragdów za skórzane buty. Buty, które wcale nie były w dobrym stanie!

Serio, ktoś naprawdę dałby za nie tyle?

Z drugiej strony mój kumpel Stump sprzedał kiedyś spleśniałego ziemniaka wojownikowi. Za pięć szmaragdów.

Podejrzewam, że wojownik musiał być naprawdę głodny…

***

Muszę uważać nie tylko na sprzedawców. Niektóre dzieciaki z wioski to debile. Zwłaszcza cały ten Max. Bez przerwy wymyśla niestworzone historie. I są tacy, co mu wierzą.

Max lubi wyżywać się na bojących dudkach. Parę dni temu opowiadał jakiemuś dzieciakowi o potworze zwanym kupokrzykiem. Według niego kupokrzyk to specjalna odmiana creepera.

Te normalne są zielone, ponieważ składają się z liści. Kupokrzyki są zaś brązowe, gdyż powstały z…

Kiedy kupokrzyk atakuje, wcale nie syczy. Wydaje z siebie głośne bulgotanie. Tak przynajmniej twierdzi Max.

Oczywiście Max wszystko to zmyślił. Wiem o tym. Ale parę dzieciaków mu uwierzyło.

I kiedy bawiły się na ulicy, Max ukrył się za domem. Potem zaczął wydawać dźwięki, które – jego zdaniem – wydawał z siebie kupokrzyk.

Graagraaagggurrrrgggggg–ftttttt !!!

Przeraził niektóre maluchy. Z tego, co słyszałem, od kilku dni nie chcą korzystać z łazienki. Boją się, że kupokrzyk je dopadnie.

Cóż. Witajcie w moim świecie.

Irytujące moby.

Chciwi bibliotekarze.

I Max.

PIĄTEK

Ostatniej nocy miałem szalony sen.

Nasza wioska doczekała się wojowników, a ja byłem jednym z nich.

Patrzyłem endermanowi prosto w oczy.

Gołymi rękami odbijałem strzały szkieletu.

Kosiłem zombie niczym farmer przycinający buraki.

I wreszcie przywaliłem creeperowi tak mocno, że odbił się od ziemi i pofrunął w stronę słońca, gdzie eksplodował. Słońce zaczęło jaśniej świecić i spaliło resztę szkieletów i zombie.

Ale to tylko sen. W rzeczywistości… szkoła zaczyna się w poniedziałek, a ja dopiero co skończyłem dwanaście lat.

Dwanaście. W tym wieku mieszkańcy wioski przestają być dziećmi i zaczynają uczyć się zawodu. Większość dzieciaków ciągnie do rolnictwa, wytwarzania czy budownictwa, ale mnie kręci walka. Chciałbym, żeby w naszej szkole odbywały się takie lekcje.

Nie zamierzam zostać kowalem ani rzeźnikiem. Może księdzem? Albo po prostu ucieknę i będę jak Steve!

Nie no, jak mógłbym uciec? Bardzo kocham mamę. Mój tata też jest całkiem fajny. Oczywiście chce, żebym tak jak on został farmerem.

Niełatwo być farmerem, tak à propos.

Ludzie przychodzą i kradną twoje plony. Nam przydarzyło się to dziś. Jakiś dziwny koleś pojawił się w wiosce i zaczął wyciągać z naszej ziemi marchewkę. Tata próbował go powstrzymać, więc gość przyłożył mu kamiennym kilofem. Wkurzyłem się. Ale żelazny golem wkurzył się jeszcze bardziej. Przyfasolił gościowi tak mocno, że ten upuścił kilof i zwiał.

Sprzedałem kilof kowalowi za trzy szmaragdy…

Uczę się, prawda?

SOBOTA

Zeszłej nocy moby znów zaatakowały.

Dlaczego ktoś w ogóle atakuje takie piękne miejsce?

Jeśli czytasz ten pamiętnik, pewnie właśnie pomyślałeś:

Zaraz! Wioski nie mają murów obronnych

Ale to nie jest pierwsza lepsza wioska, lecz Wioskomiasto. I to nie my wpadliśmy na pomysł, żeby wznieść mur. To Steve wszystkiego nas nauczył.

Poza tym, jako wieśniak, co byś zrobił?

Kto nie chciałby otoczyć wioski murem? Widzisz, nie jesteśmy głupi. A przynajmniej większość z nas nie jest. Burmistrz nie pozwala nam walczyć z mobami, dlatego bronimy się w inny sposób. Choć wiele to nie zmienia… Pomimo kamiennego muru okalającego naszą wioskę moby wciąż dostają się do środka, czego dowodem niech będzie poprzednia noc.

Tutejsze moby są naprawdę bardzo inteligentne.

Nie wierzysz?

Pozwól, że opowiem,

co moby zrobiły zeszłej nocy.

Wpadły na pomysł, jak przemycić przez mur stado szlamów. Wykorzystały paskudną sztuczkę, która dowodzi jedynie ich inteligencji.

Nazywamy ją bombą creeperową !!!

Pokażę ci na rysunku, jak to działa.

Działa to tak:

Po prostu szlamy wchodzą na creepera.

I buuum! Creeper eksploduje! Siła wybuchu wyrzuca szlamy wysoko w powietrze. Niektóre przelatują nad murem i dostają się do wioski. Oczywiście eksplozja zabija szlamy. I na tym polega trik: kiedy szlam umiera, dzieli się na mniejsze szlamy.

Stałem na zewnątrz, kiedy do tego doszło. Spojrzałem w górę i mały szlam spadł z nieba prosto na moją twarz! Co prawda zginął od uderzenia w nią, ale byłem usmarowany cuchnącą mazią. Co gorsza, połknąłem jej trochę. Fuuu!

Prawdopodobnie będę miał dziś w nocy koszmary. Nie śmiej się ze mnie. Jak byś się czuł, gdyby akurat na tobie rozmazało się szlamiątko? Też pewnie nie byłbyś zadowolony.

A potem, jakby tego było mało, mama ugotowała potrawkę grzybową na obiad. Naprawdę? Czy to jakiś żart? Zostaję zaatakowany przez szlam, a ona gotuje potrawkę z obślizgłych grzybów? Nie przełknąłbym tego.

Nie zdołałbym. Po prostu nie.

W każdym razie nie uwierzysz, jak kreatywne są moby. Stają się coraz bardziej przebiegłe. Współpracują ze sobą. A bomba creeperowa to tylko jedna z wielu ich tanich sztuczek.

Istnieje również coś takiego jak „drabina zombie”, kiedy to zombie tworzą tuż obok muru coś na kształt schodów.

Albo „pajęcza winda”,kiedy pająki wnoszą inne moby na mury.

Pewnie sobie myślisz:

Zaraz! Moby tego nie robią!

Moby ze sobą nie współpracują !!!

Mogę tylko powiedzieć… przyjedź do mojej wioski i sam się przekonaj. W tych stronach życie wieśniaka wcale nie jest łatwe.

To upokarzające, że tak nas traktują. Chciałbym móc się im odgryźć. Nigdy więcej byśmy nie cierpieli…

Słyszy się plotki, że – być może – w tym roku kilku uczniów przejdzie szkolenie na wojownika. Nie mam jednak wielkich nadziei.

No dobrze, idę raz jeszcze się wykąpać.

Kąpałem się już,

ale wciąż jadę szlamem.

NIEDZIELA

Szkoła zaczyna się jutro.

Jestem podenerwowany. Wciąż jeszcze nie wybrałem żadnego zawodu.

Rano znów musiałem iść zbierać ziarno. Ech. Cóż za ekscytujące życie. Zabrałem ze sobą patyk. Udawałem, że to miecz. Wysokie kępy trawy to były szkielety. Te mniejsze – pająki.

Żałosne, wiem.

Po pół godzinie atakowania trawy i zbierania ziaren zobaczyłem Steve’a.

Kiedy się zbliżył, przypomniałem sobie o pytaniu, które planowałem mu zadać. – Hej, skąd właściwie pochodzisz? Z jakiejś wioski?

– Z wioski? – zapytał i pokręcił głową.

Nie, nie.

Jestem… z innego świata.

Z innego świata? O czym on mówi? Musiałem wyglądać na bardzo zaskoczonego, bo westchnął.

– Nieważne. I tak żaden wieśniak mi nie uwierzy. Bo niby dlaczego?

Postanowiłem grać w jego grę. Sądziłem jednak, że pewnie ze mnie żartuje.

– No dobrze, to jak nazywa się twój, no, świat?

– Ziemia.

– Ziemia? To dziwna nazwa, nie sądzisz? Jak się tutaj dostałeś?

– Nie wiem – odpowiedział. – Niewiele pamiętam. Byłem tam i nagle, w ciągu chwili, znalazłem się tutaj. Ale to było wiele miesięcy temu.

Cóż, Steve nie wygląda tak jak my, wieśniacy. Może rzeczywiście pochodzi z innego świata. Kiedy na niego patrzę, dostrzegam smutek w jego oczach. Bardzo chcę go pocieszyć.

– Mam nadzieję, że znajdziesz sposób, żeby powrócić do domu – rzuciłem. – Rodzice pewnie za tobą tęsknią.

– Dziękuję – stwierdził i umilkł. – Zaraz… To ty naprawdę mi uwierzyłeś?

Kiwnąłem głową.

– Oczywiście. Ocaliłeś przecież naszą wioskę. Pokazałeś nam, jak zbudować mur. Dzięki!

– Nie ma sprawy – odparł. – Moby w tych okolicach są hardcore’owe. Doszedłem do wniosku, że przyda wam się pomoc.

Znów kiwnąłem głową. Przez chwilę obaj milczeliśmy.

– …

– …

Potem się odezwałem.

– Steve? Czy twoim zdaniem wieśniak może zostać wojownikiem?

Steve rozpromienił się jak kwadratowe słońce.

– Sądząc po sposobie, w jaki rozprawiłeś się z tą trawą… myślę, że tak. Bo dlaczego nie?

– Wioskowa rada na to nie pozwala – odpowiedziałem. – Twierdzą, że to niebezpieczne.

– Cóż, czasami trzeba się komuś postawić – stwierdził Steve. – To część życia, wiesz?

Westchnąłem.

– Ale ja znam się tylko na podlewaniu. Oraz karmieniu kurczaków i świń.

Steve położył dłoń na moim ramieniu.

– Niczego tak naprawdę nie tracisz – powiedział. – Możesz mi wierzyć. Trzy dni temu spałem na śmietniku i jadłem surowe ryby. Brzmi fantastycznie, prawda?

– No, niezupełnie.

– Więc spróbuj docenić to, co masz.

– Być może masz rację. Hurrrrrr.

– A właśnie, rozpocząłeś już szkołę? – zapytał.

– Nie.

– Hm. Pozwól, że pokażę ci parę sztuczek.

I tak, aż do końca dnia Steve uczył mnie kilku rzeczy. Głównie wyrabialiśmy narzędzia. Potem zapytał mnie, czy może pożyczyć mój drewniany patyk, którym się wcześniej bawiłem. Powiedziałem, że odstąpię mu go za zaledwie dwadzieścia szmaragdów.

Tak.

Zdecydowanie się uczę.

PONIEDZIAŁEK

Dziś pierwszy dzień szkoły.

Nie było źle.

Max zobaczył, że notuję coś w pamiętniku. Ponieważ planuje zostać bibliotekarzem, zażądał, żebym mu go pokazał. Nie zgodziłem się. Gdyby przeczytał to, co o nim napisałem, z pewnością chciałby się zemścić. Prawdopodobnie opowiedziałby pozostałym dzieciakom historyjkę, w której pojawiam się ja, pieluchy i kupokrzyk.

Para wiejskich rodziców rozmawiała w pobliżu w starej wiejskiej mowie:

…rurr… hurrrr-hurrr, rhurrr….rurr?

…rhurrrhurrhuurrrrrr….

Rano asystenci rozdali uczniom plany lekcji. Tak wyglądają moje zajęcia:

Hurrr.

Wytwarzanie mnie nie kręci, jeśli mam być szczery. Zdecydowanie wyżej cenię sobie rolnictwo.

Przede wszystkim dlatego, że rodzice nauczyli mnie podstaw, więc czuję się pewniej.

Dziś też wioskowa starszyzna pojawiła się w szkole – w tym sam burmistrz. To oznaczało, że za chwilę miało wydarzyć się coś ważnego. A kiedy burmistrz zaczął wygłaszać jedną z tych swoich mów o mobach, moje serce zaczęło bić szybciej.

– Musimy się dostosować – powiedział. – Te moby robią się coraz inteligentniejsze. Silniejsze. Współpracują ze sobą. Musimy zacząć się przed nimi bronić.

– Wiemy, że wielu z was już wcześniej o to pytało – dodał inny członek rady. – Uświadomiliśmy sobie, że dłużej nie powinniśmy już ukrywać się po domach…

Dyrektor szkoły wysunął się naprzód.

– A to oznacza, że… być może pięciu najlepszych tegorocznych uczniów… zostanie w przyszłości wojownikami!

Podekscytowani uczniowie zaczęli pokrzykiwać. Potem nastąpiły pełne podniecenia szepty. Nikt nie mógł w to uwierzyć. Nawet ja. Więc plotki okazały się jednak prawdą?

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Minecraft 1. Pamiętnik 8-bitowego wojownika 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Bad Mommy. Przeklęta korona Zakazane życzenie Noah ucieka Never Never Chłopak, który stracił głowę