Sztuka porządkowania życia po szwedzku. Jak sprawić, żeby najbliżsi zachowali po nas wyłącznie dobre wspomnienia

Sztuka porządkowania życia po szwedzku. Jak sprawić, żeby najbliżsi zachowali po nas wyłącznie dobre wspomnienia

Autorzy: Margareta Magnusson

Wydawnictwo: Buchmann

Kategorie: Poradniki

Typ: e-book

Formaty: EPUB MOBI

cena od: 22.13 zł

Margareta Magnusson sprzątała po śmierci trzy razy. Kiedy umarła jej mama, kiedy odeszła teściowa i ostatni raz po śmierci ukochanego męża. Te trzy trudne doświadczenia zaważyły na jej podejściu do otaczającej przestrzeni oraz przedmiotów i nauczyły jednego: zostaw po sobie tylko to, co inni będą chcieli oglądać.

Jej bestsellerowa książka to ciepły poradnik przepleciony anegdotami, który w praktyczny sposób opowiada, jak przygotować swoją przestrzeń przed odejściem. Co zostawić? Jak poradzić sobie z nadmiarem listów i fotografii? Jak ukryć sekrety, którymi nie chcemy dzielić się nawet po śmierci i jak przejść przez bolesny proces pożegnania?

SZTUKA PORZĄDKOWANIA ŻYCIA PO SZWEDZKU

Jak sprawić, żeby bliscy zachowali po nas wyłącznie dobre wspomnienia

MARGARETA MAGNUSSON

Przełożył: Jerzy Malinowski

Spis treści

Dedykacja

Motto

Słowo wstępne

Porządki przed śmiercią nie są smutne Dlaczego piszę tę książkę

Cenny czas i pomocni rodzice

Do dzieła!

Drobna rada

Co zatrzymać, a czego nie

Sortowanie i wyrzucanie

Kwestia organizacji

Zabawa w „chowanie kluczy” nie jest śmieszna, jeśli chowamy je sami przed sobą

Bardzo dobre podejście

Szczęśliwi ludzie

Na początku potrzebna jest pomoc

Moje trzecie porządki

Samodzielne porządkowanie spraw doczesnych

Jak rozmawiać o porządkowaniu spraw doczesnych

Czy wikingowie znali prawdziwy sekret porządkowania spraw doczesnych?

Liczą się tylko piękne chwile

Nasza łódka

Samotni mężczyźni

Nie zapominaj o sobie

Przeprowadzka do mniejszego mieszkania

Planowanie nowej przestrzeni do życia

Dom

Kilka przemyśleń o gromadzeniu rzeczy

Kuchnia

Rzeczy, rzeczy i jeszcze raz rzeczy

Jeśli to był twój sekret, niech nim pozostanie

Niebezpieczeństwa męskiej jaskini

Rzeczy niechciane

Zbiory, zbieracze i rupieciarze

W moim ogródku

Zwierzęta domowe

Na koniec: fotografie

Rzeczy, których nie możesz się pozbyć

Pudło „Do wyrzucenia”

Korespondencja

Słowo pisane

Mój czarny notes

Porządkujecie sprawy przed śmiercią dla siebie, ale i dla ludzi, którzy przyjdą po was Historia życia

Życie po życiu

Załącznik. Trzy przepisy Andrei z Bohuslän Marmolada z owoców róży

Sherry z czerwonych buraków

Sernik z Bohuslän

Podziękowania

O autorce

Wszystkie rozdziały dostępne w pełnej wersji książki.

Dla pięciorga moich dzieci

Uporządkowanie domu i swoich spraw – jeśli tylko masz taką możliwość – jest jedną z najbardziej satysfakcjonujących czynności, a jej korzyści są niepoliczalne.

Leonard Cohen, „The New Yorker”

Słowo wstępne

Absolutnie pewni możemy być tylko tego, że pewnego dnia umrzemy. Wcześniej jednak możemy spróbować niemal wszystkiego.

Pewnie dostaliście tę książeczkę od swoich dzieci albo w prezencie od kogoś w takiej samej sytuacji jak wy czy ja.

Nie bez powodu. W ciągu życia zgromadziliśmy mnóstwo pięknych rzeczy – przedmiotów, których wartości wasze rodziny i przyjaciele nie będą w stanie docenić i o które nie zdołają się odpowiednio zatroszczyć.

Pozwólcie, że pomogę sprawić, żeby najbliżsi zachowali po was wyłącznie miłe wspomnienia.

MM

Porządki przed śmiercią nie są smutne

Robię porządki przed śmiercią, co po szwedzku nazywa się döstädning.

Dö to śmierć, a städning – sprzątanie, porządkowanie. W języku szwedzkim termin ten oznacza, że wyrzucacie niepotrzebne rzeczy i zaprowadzacie w domu porządek, kiedy czujecie, że zbliża się chwila rozstania z ziemskim padołem.

Chciałabym wam o tym opowiedzieć, bo to bardzo ważna sprawa. Może także będę mogła wam udzielić kilku rad, ponieważ prędzej czy później każdy z nas zmierzy się z tym problemem. Naprawdę musimy to zrobić, jeśli chcemy zaoszczędzić cenny czas naszych najbliższych, kiedy nas już nie będzie.

Czym w takim razie są porządki przed śmiercią? Dla mnie oznacza to przejrzenie całego dobytku i zdecydowanie, w jaki sposób pozbyć się rzeczy, których nie będę już potrzebowała. Rozejrzyjcie się wokół siebie. Na pewno znajdziecie wiele przedmiotów, które są z wami już tak długo, że przestaliście je cenić, a nawet zauważać.

Myślę, że choć słowo döstädning jest używane od niedawna, sama czynność nie jest niczym nowym. Mówi się tak o gruntownych porządkach i pozbywaniu się rzeczy po to, by życie stało się łatwiejsze i mniej zaśmiecone. Niekoniecznie musi to mieć związek z waszym wiekiem czy śmiercią, choć często ma. Czasem jednak uzmysławiamy sobie po prostu, że z trudem domykamy szuflady albo drzwi szafy. Kiedy tak się dzieje, najwyższy czas coś zrobić, nawet jeśli mamy dopiero trzydziestkę. Możecie takie sprzątanie nazwać döstädning, choć macie przed sobą jeszcze mnóstwo czasu.

Sądzę, że kobiety zawsze robiły tego typu porządki, tyle że ich pracy często się nie dostrzega i niestety nie docenia. W moim pokoleniu i w pokoleniu ludzi starszych ode mnie zwykle to kobiety porządkują rzeczy po swoich mężach, a dopiero potem zabierają się za swoje sprawy doczesne. Czasem mówi się „posprzątaj PO sobie”, a tu mamy do czynienia z taką dziwną sytuacją, kiedy sprzątamy przed własną śmiercią.

Ludzie często nie potrafią myśleć o śmierci. I pozostawiają po sobie bałagan. Czy naprawdę myślą, że są nieśmiertelni?

Wiele dorosłych dzieci nie chce poruszać ze swoimi rodzicami tematu śmierci. Tymczasem nie powinny się tego obawiać. Musimy o tym mówić. A jeśli trudno nam rozpocząć taką rozmowę, pomówmy o porządkowaniu spraw doczesnych.

Pewnego dnia wyznałam synowi, że porządkuję swoje sprawy i piszę o tym książkę. Zapytał, czy to będzie smutna książka i czy ta praca nie działa na mnie przygnębiająco.

– Nie, nie – odpowiedziałam. – To wcale nie jest smutne. Ani te porządki, ani pisanie o nich.

Czasem, kiedy pomyślę o tym, z jaką niewdzięcznością traktuję przedmioty, których chcę się pozbyć, jest mi trochę wstyd. Niektóre z nich znakomicie mi przecież służyły.

Przekonałam się jednak, że miło jest po raz ostatni poświęcić im chwilę, a potem je wyrzucić. Każda rzecz ma swoją historię, którą zwykle przyjemnie jest sobie przypomnieć. Kiedy byłam młodsza, nigdy nie miałam czasu, żeby usiąść i zastanowić się nad tym, jaką rolę dany przedmiot odegrał w moim życiu, skąd się wziął, jak i kiedy trafił w moje ręce. Różnica między porządkowaniem spraw doczesnych a zwykłym gruntownym sprzątaniem polega na tym, ile czasu im poświęcamy. Porządki przed śmiercią to nie odkurzanie czy czyszczenie, lecz sposób na wprowadzenie trwałego ładu, dzięki któremu życie codzienne będzie prostsze.

Teraz, kiedy nie kręcę się nieustannie po Sztokholmie i nie korzystam z oferowanych przez miasto atrakcji, mam czas zająć się tym, co mogę robić w domu, czyli głównie rozmyślaniem nad własnym życiem.

Świat jest niespokojnym miejscem. Co rusz zdarzają się powodzie, wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi, pożary i wojny. Czytanie gazet i słuchanie wiadomości działa na mnie przygnębiająco. Oszalałabym, gdyby tych wszystkich złych wieści ze świata nie równoważyła obecność przyjaciół, pozytywne wrażenia, jakie daje obcowanie z przyrodą, muzyka czy radość z czegoś tak prostego jak słoneczny dzień (tak rzadki w klimacie północnej Europy).

Nie mam najmniejszej ochoty pisać o przykrych sprawach. Otacza nas dość smutku. Dlatego mam nadzieję, że to, co chcę przekazać, okaże się pomocne, zajmujące, a czasem nawet żartobliwe.

Porządkowanie własnych spraw przed śmiercią może być trudnym zadaniem. Mimo to możemy już zacząć to robić. Może z jakichś powodów musicie zmienić mieszkanie na mniejsze, może zostaliście sami albo po prostu pora przenieść się do domu opieki. Takie sytuacje dotykają niemal każdego z nas.

Przejrzenie starych rzeczy, przypomnienie sobie, kiedy ostatnio z nich korzystaliśmy, i pozbycie się choć części z nich jest dla wielu osób trudne. Ludzie zwykle mają skłonność do gromadzenia, a nie do pozbywania się przedmiotów.

Tyle razy już porządkowałam sprawy doczesne po innych, że nie pozwolę, żeby ktokolwiek musiał robić porządki po mnie.

Wierzcie mi, kiedy ktoś odchodzi, panuje wystarczający chaos. Ile znacie opowieści o rodzeństwie, które zaczynało się kłócić o jakąś rzecz po zmarłych rodzicach? Tymczasem wcale nie musi tak być, jeśli tylko zadbamy o to wcześniej. Mam na przykład bardzo ładną bransoletkę, którą mój ojciec dawno temu podarował mamie. Trafiła do mnie, bo tak matka zarządziła w testamencie. A najprostszym sposobem, by uniknąć w przyszłości komplikacji i sporów pomiędzy moimi dziećmi, było jej sprzedanie! Myślę, że to był świetny pomysł.

Kiedy później rozmawiałam o tym z dziećmi, przyjęły moją decyzję ze zrozumieniem. Każde z nich dostało coś, co należało wcześniej do ich dziadków. A bransoletka była moja i mogłam z nią zrobić, co zechcę. Tracenie cennego czasu na dyskusje o bransoletce z piątką moich dzieci wydawało mi się pozbawione sensu. W porządkach przed śmiercią chodzi właśnie o to, żeby nie marnować czasu.

Dlaczego piszę tę książkę

Jestem teraz w wieku między osiemdziesiąt a sto lat. Z tego powodu czuję się upoważniona podzielić się z wami swoimi doświadczeniami, ponieważ jestem przekonana, że każdy powinien poznać filozofię stojącą za porządkowaniem spraw doczesnych przed śmiercią. Nieważne, czy starzeją się wasi rodzice, czy ktoś z przyjaciół lub krewnych, czy może nadszedł czas, żebyście zaczęli myśleć o porządkowaniu własnych spraw.

W całym swoim życiu przeprowadzałam się siedemnaście razy, również za granicę, więc myślę, że mam pojęcie o tym, co to znaczy decydować, co zostawić, a co wyrzucić, niezależnie od tego, czy zmienia się mieszkanie, kraj, czy szykuje do przeprowadzki w zaświaty!

Choć wydawać by się mogło, że to zwykle kobiety robią porządki po śmierci, ponieważ statystycznie żyją dłużej od swoich mężów lub partnerów, to zdarza się, jak w przypadku mojej rodziny, że to ojciec został sam.

Jeśli ktoś od wielu lat mieszka w domu, gdzie dorastały dzieci, gdzie często pojawiają się krewni i goście, to zwykle brakuje mu czasu, żeby choćby pomyśleć o ograniczeniu liczby gromadzących się przedmiotów. A dobytek z roku na rok rośnie. W końcu sytuacja wymyka się spod kontroli, a ilość nagromadzonych dóbr zaczyna przytłaczać i męczyć.

Zmęczenie całym tym majdanem może pojawić się zupełnie niespodziewanie. Pewnego dnia ktoś odwoła swoją weekendową wizytę w waszym domu albo zaproszenie na kolację, a wy zamiast rozczarowania poczujecie wdzięczność, bo nie macie siły posprzątać wcześniej mieszkania. Problem zaś polega na tym, że macie zbyt dużo rzeczy. Pora zmienić styl życia. Na to nigdy nie jest za późno!

Cenny czas i pomocni rodzice

Oczywiście dziś sprawy mają się inaczej niż w mojej młodości. Nie twierdzę, że lepiej. Ale obecnie tempo życia jest bardzo szybkie. Wiele młodych rodzin musi planować swoje życie w najdrobniejszych szczegółach, żeby mieć czas na to, co uważają za najważniejsze.

Nie łudźmy się, że ktoś będzie chciał – i zdoła – znaleźć wolny czas na zrobienie tego, o co sami nie zadbaliśmy. Nieważne, jak bardzo bliscy nas kochają, nie zrzucajmy na nich tego brzemienia. Jak nas będą potem wspominać?

Z porządkowaniem spraw po śmierci miałam pierwszy raz do czynienia, kiedy zmarła moja matka i musiałam opróżnić mieszkanie rodziców. Byli małżeństwem przez czterdzieści sześć lat i ojciec nie dawał rady zająć się wszystkim sam, kiedy przeprowadzał się do mniejszego mieszkania. Razem wybieraliśmy meble, pościel, artykuły gospodarstwa domowego, bibeloty i obrazy do jego nowego lokum.

Moja matka była kobietą zorganizowaną, rozsądną i trzeźwo myślącą. Od pewnego czasu chorowała i – jak sądzę – podejrzewała, że długo już nie pożyje. Pewnie dlatego zaczęła planować, co stanie się po jej śmierci.

Kiedy wzięłam się za porządki w ich domu, znalazłam przyczepione do ubrań i wielu innych rzeczy krótkie, napisane odręcznie instrukcje, co należy z nimi zrobić. Niektóre paczki miały trafić do organizacji charytatywnych, niektóre książki wrócić do prawowitych właścicieli. Na starym kostiumie do jazdy konnej znalazłam przypiętą szpilką karteczkę z poleceniem, by przekazać go do Muzeum Historycznego, i nazwiskiem osoby, z którą należy się skontaktować w tej sprawie.

Nawet jeśli te instrukcje nie były adresowane konkretnie do mnie, to znalazłam w nich pociechę. Czułam obecność matki. Ona sama częściowo uporządkowała swoje sprawy doczesne przed śmiercią. Byłam jej za to wdzięczna. Dała mi też dobry przykład, jak brać odpowiedzialność za swój dobytek, by ułatwić życie najbliższym, kiedy nas już nie będzie.

W tym czasie piątka moich dzieci miała od roku do jedenastu lat, więc byłam osobą bardzo zajętą. Ponieważ miałam tak mało czasu, do sprzedaży wszystkiego, czego ojciec nie chciał zabierać do nowego, mniejszego mieszkania, wynajęłam firmę aukcyjną. Może się to wydawać drogie, a nawet nieco ekskluzywne, ale w rzeczywistości nie jest. Wynagrodzenie dla takiej firmy jest potrącane z kwoty uzyskanej za sprzedane rzeczy, więc ani ja, ani ojciec nie musieliśmy wydać ani grosza z własnych kieszeni. W tamtej sytuacji takie wyjście było dla nas najlepsze.

Jeśli masz rodzeństwo, być może nie będziesz musiał zwracać się o pomoc do firmy aukcyjnej. Taka firma przejmuje jednak wiele obowiązków. Pamiętam, że kiedy tylko zaczęła, wszystko przebiegło bardzo szybko. Musiałam zatrzymywać tragarzy znoszących po schodach różne rzeczy, zanim na zawsze zniknęły mi z oczu. Nie przejmowałam się jednak tym, że może trochę za dużo przedmiotów trafiło na licytację. Miałam w tym czasie wiele pilniejszych i bardziej skomplikowanych spraw na głowie. Musiałam troszczyć się o potrzeby dzieci, stan ojca w związku z przeprowadzką, wciąż przeżywałam żałobę po matce. To nie była odpowiednia pora, by martwić się o dobra materialne.

Poza tym wiedziałam, że ojciec ma wszystkie podstawowe rzeczy potrzebne do życia, czyli meble i wyposażenie mieszkania. Jeśli trochę za dużo poszło na aukcję, to jeszcze nie koniec świata. Grunt, że zachowaliśmy wszystko, co ojciec chciał zabrać ze sobą: ukochane biurko (na którym trzymał fotografię matki), ulubiony fotel i kilka obrazów, z którymi nie chciał się rozstawać.

Tytuł oryginału: The Gentle Art of Swedish Death Cleaning

Tekst i ilustracje: Margareta Magnusson

Redaktor inicjująca: Olga Święcicka

Tłumaczenie: Jerzy Malinowski

Redakcja: Piotr Chojnacki

Korekta: Jolanta Gomółka, Zuzanna Żółtowska / Słowne Babki

Projekt okładki: Zuzanna Kuc

Skład i łamanie: TYPO

Copyright © Margareta Magnusson, 2017

Copyright © for the Polish edition by Grupa Wydawnicza Foksal sp. z o.o., Warszawa 2018

All rights reserved

Wydawca:

Grupa Wydawnicza Foksal sp. z o.o.

ul. Domaniewska 48, 02-672 Warszawa

tel. 22 828 98 08, faks 22 395 75 78

e-mail: biuro@gwfoksal.pl

www.gwfoksal.pl

ISBN: 978-83-280-6191-0

Skład wersji elektronicznej: Michał Olewnik / Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o.

i Michał Latusek / Virtualo Sp. z o.o.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Sztuka porządkowania życia po szwedzku. Jak sprawić, żeby najbliżsi zachowali po nas wyłącznie dobre wspomnienia 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Wielka czwórka Sztuka kochania Wybieraj wystarczająco dobrze Porąb i spal Pieniądze. W świetle Ewangelii. Nowa opowieść o biedzie i zarabianiu