Jak zerwać z plastikiem

Jak zerwać z plastikiem

Autorzy: Will McCallum

Wydawnictwo: Insignis

Kategorie: Popularnonaukowe

Typ: e-book

Formaty: EPUB MOBI

cena od: 18.13 zł

Każdego roku do oceanów trafia niemal 13 milionów ton plastiku. Z tego powodu umiera milion ptaków morskich i 100 tysięcy żyjących w wodzie ssaków. Do 2050 roku w oceanach może znaleźć się więcej plastiku niż ryb.

Ten przystępny poradnik napisany przez czołowego działacza ruchu na rzecz walki z plastikiem pomoże ci wprowadzić do codziennego życia drobne zmiany, które przyniosą dalekosiężne skutki.

Dowiesz się między innymi:

  • że ubrania z dodatkiem tworzyw sztucznych warto prać w worku, który wyłapuje mikrowłókna (to one stanowią aż 30% plastikowych odpadów trafiających do oceanów)
  • dlaczego zwykły szampon warto zastąpić szamponem w kostce
  • co zrobić, żeby twój ulubiony sklep ograniczył ilość używanego plastiku
  • jak urządzić urodzinowe przyjęcie bez plastikowych ozdób, słomek i kubków
  • w jaki sposób przekonać znajomych do rezygnacji z plastiku.

Plastik nie zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Musimy wspólnie stawić czoło naszemu uzależnieniu od niego i zjednoczyć wysiłki w walce o czystszy świat.

Jak zerwać z plastikiem to najważniejsze (i szokujące) fakty na temat zanieczyszczenia środowiska tworzywami sztucznymi, wywiady z inspirującymi ludźmi oraz wskazówki, jak pozbyć się plastiku z własnego domu i miejsca pracy. To także książka dla tych, którzy chcą działać, ale nie zawsze wiedzą, od czego zacząć.

O AUTORZE

Will McCallum od trzech lat wyjątkowo aktywnie angażuje się w walkę z plastikiem jako dyrektor brytyjskiego oddziału Greenpeace’u do spraw oceanów. Regularnie spotyka się z przedstawicielami rządu i biznesu, aby zachęcić ich do włączenia się w działania, które pozwolą zażegnać kryzys związany z tworzywami sztucznymi. Nadzoruje międzynarodową kampanię Greenpeace’u, której celem jest ustanowienie największego na świecie obszaru chronionego na Oceanie Antarktycznym. Ostatnio wraz ze swoim zespołem spędził miesiąc na wodach Antarktyki, prowadząc badania, które miały dać odpowiedź na pytanie, czy plastik dotarł już do najodleglejszych zakątków planety. Uwielbia biegi na długie dystanse oraz wycieczki kajakiem, podczas których odkrywa piękno brytyjskiego wybrzeża. Twierdzi, że miłości do natury nauczyli go dziadkowie, doktor Dolittle oraz filmy dokumentalne Davida Attenborough.

Tytuł oryginału

How To Give Up Plastic.

A Guide To Changing The World, One Plastic Bottle At a Time

Copyright © Will McCallum, 2018

Ilustracje na okładce i w książce © Jennifer Brogger, 2018

First published in Great Britain in 2018 by Penguin Life

UK | USA | Canada | Ireland | Australia

India | New Zealand | South Africa

Penguin Life is part of the Penguin Random House group of companies

whose addresses can be found at global.penguinrandomhouse.com.

Przekład

Katarzyna Dudzik

Redakcja

Maria Brzozowska, Dominika Rychel

Korekta

Elżbieta Krok

Adaptacja oryginalnego projektu i skład

Tomasz Brzozowski

Konwersja do wersji elektronicznej

Aleksandra Pieńkosz

Treść tej książki zawiera poglądy i stanowisko autora, a nie poglądy i stanowisko organizacji Greenpeace. Zgodnie z najlepszą wiedzą autora wszelkie podane w niej informacje są prawidłowe i oddają stan rzeczy z maja 2018 roku.

Copyright © for this edition

Insignis Media, Kraków 2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.

ISBN wersji pełnej 978-83-66071-38-4

Insignis Media

ul. Lubicz 17D/21–22, 31-503 Kraków

tel. +48 (12) 636 01 90

biuro@insignis.pl, www.insignis.pl

facebook.com/Wydawnictwo.Insignis

twitter.com/insignis_media (@insignis_media)

instagram.com/insignis_media (@insignis_media)

Snapchat: insignis_media

Wszystkim, którzy codziennie walczą

z zalewającym świat plastikiem – życzę Wam

wytrwałości i mam nadzieję, że ta książka

będzie dla Was pomocą

PRZEDMOWA

Ostatnimi czasy żaden inny problem ekologiczny nie stał się w oczach opinii publicznej równie palący co zanieczyszczenie całego środowiska, w tym oceanów, plastikiem. Dziesiątki milionów ludzi na całym świecie obejrzało niezwykle popularną serię filmów dokumentalnych Davida Attenborough Blue Planet II. Scena, w której albatros, myląc rozdrobnione śmieci ze swoim naturalnym pożywieniem, karmi swoje młode kawałkami plastiku, zrobiła na wszystkich piorunujące wrażenie. Każdemu z nas zdarzyło się spacerować w jakimś pięknym miejscu i zauważyć stosy psujących widok śmieci. Naukowcy wciąż nie mają pełnej wiedzy na temat wszystkich mechanizmów degradacji środowiska przez tworzywa sztuczne. I wciąż dopiero uczymy się, jak przeciwdziałać temu zjawisku. Jednak uświadomienie sobie skali problemu wzmaga chęć działania.

Prowadząc przez wiele lat kampanię przeciwko tworzywom sztucznym, wielokrotnie słyszałem pytanie: „Co mogę zrobić, żeby wam pomóc?”. Ta książka jest na nie odpowiedzią. Dostarczy ci niezbędnej wiedzy i nauczy dokonywać świadomych wyborów dotyczących obecności plastiku w twoim codziennym życiu. Nie da się w jednej książce opisać wszystkich zamienników dla każdego plastikowego produktu. Zresztą przy obecnym poziomie innowacyjności nowe rozwiązania pojawią się na rynku zaledwie kilka miesięcy po tym, jak postawię kropkę na końcu ostatniego zdania. Dlatego pokażę ci, gdzie szukać informacji o alternatywach dla produktów, których tutaj nie opisałem. Dzięki tej książce poznasz najważniejsze fakty na temat zanieczyszczenia środowiska plastikiem. Postaram się też podpowiedzieć, jak przekonać innych ludzi – przyjaciół, znajomych, członków rodziny, lokalnych polityków i przedsiębiorców – żeby przyłączyli się do walki o świat, w którym zanieczyszczenie środowiska tworzywami sztucznymi będzie tylko przykrym wspomnieniem.

Gdy piszę o „plastiku”, to w większości przypadków mam na myśli plastikowe przedmioty jednorazowego użytku, które po wyrzuceniu często rozkładają się nawet przez setki lat. Są to na przykład reklamówki, słomki, kubki na kawę czy plastikowe opakowania. Skupiam się właśnie na tych rzeczach, ponieważ nie tylko stanowią one coraz większe zagrożenie dla oceanów, ale też my, jako indywidualni konsumenci, a zarazem członkowie społeczności, mamy największy wpływ na to, ile się ich produkuje. Poza tym moim zdaniem są one najbardziej jaskrawym przykładem problemu z tworzywami sztucznymi. Nie chodzi o to, że ten materiał – tani, giętki, a nawet ratujący ludzkie życie, gdy używa się go do produkcji sprzętu medycznego – jest zły sam w sobie. Rzecz w tym, że stworzyliśmy kulturę marnotrawstwa opierającą się na przedmiotach jednorazowego użytku i jak widać, zjawisko to ma bardzo negatywny wpływ nie tylko na oceany, ale także na nasze społeczeństwo. Jedynym pozytywnym efektem kryzysu związanego z tworzywami sztucznymi może być to, że stanie się on katalizatorem zmian i sprawi, że wyzwolimy się z destrukcyjnych wzorców postępowania.

Na koniec muszę wspomnieć o tym, że dla niektórych ludzi plastik jest materiałem, bez którego nie mogą się obyć. Niektóre osoby niepełnosprawne ruchowo muszą pić przez słomkę; tam gdzie nie ma dostępu do czystej bieżącej wody, trzeba korzystać z wody butelkowanej. Bywają więc sytuacje, gdy używanie jednorazowych plastikowych przedmiotów jest uzasadnione. Te wyjątki od reguły pokazują nam, że nie możemy kogoś krytykować, zanim nie podejmiemy wysiłku, by zrozumieć warunki, w jakich żyje. Oczywiście przypadki, o których wspomniałem, nie powinny być wymówką dla polityków i przedsiębiorców usprawiedliwiającą zaniechanie poszukiwania możliwości zastąpienia plastiku innym materiałem. Doskonale wyjaśnił to w swoim krótkim tekście Jamie Szymkowiak, założyciel organizacji walczącej o prawa niepełnosprawnych One in Five; wspomniany tekst znajdziecie tutaj. Plastik stał się tak wszechobecny, że chcąc skutecznie zredukować jego zużycie, musimy przekonać do naszych racji ludzi o różnej sytuacji życiowej.

WSTĘP

„Czy mogę zająć ci chwilę? Chciałbym, żebyś się czemuś przyjrzał”.

Grant Oakes, specjalista do spraw bezpieczeństwa biologicznego i jeden z członków załogi Arctic Sunrise, lodołamacza Greenpeace’u, porwał mnie ze stołówki do naszego prowizorycznego laboratorium w ładowni, gdzie stał mikroskop. Kiedy Grant manipulował pod soczewkami szalką Petriego, skupiłem wzrok na „winowajcy” – twardej jasnoróżowej bryłce o poszarpanych krawędziach, która nie wyglądała na dzieło natury. Wszystko wskazywało na to, że znaleźliśmy pierwszy kawałek plastiku w dziewiczych wodach Oceanu Antarktycznego, po których właśnie żeglowaliśmy. Po chwili dołączyło do nas kilku kolegów; każdy po kolei oglądał znalezisko przez mikroskop. Stuprocentową pewność co do składu chemicznego bryłki mogliśmy zyskać dopiero za miesiąc, po powrocie z wyprawy i przebadaniu znaleziska w laboratorium Exeter University, ale dla niewyszkolonego oka wyglądało to na plastik (wyniki badań potwierdziły później, że w wodach oddalonych o setki kilometrów od najbliższych osad ludzkich znaleźliśmy dwa kawałki plastiku).

Nie byliśmy zdziwieni odkryciem Granta. Szczerze mówiąc, spodziewaliśmy się go nawet wcześniej. Statki Greenpeace’u szukają plastiku w oceanach od połowy lat 90. W ostatnich latach znajdowaliśmy go coraz więcej w naszych włokach niezależnie od tego, na jakie morze wypływaliśmy. Wszystkie trzy statki Greenpeace’u wykorzystują każdą okazję, jeśli tylko pogoda albo lód na oceanie nas przed tym nie powstrzymują, do przeczesywania wód włokiem o drobnych oczkach i o wlocie gardzieli szerokim na metr. (Przypomina on kształtem rybę mantę). Naukowcy znajdują kawałki plastiku niemal wszędzie – od zamarzniętej arktycznej tundry po najgłębsze oceaniczne głębiny – dlaczego więc nie miałoby ich być tutaj, na samym końcu świata, daleko od jakichkolwiek osad ludzkich?

Dobrze poznaliśmy Ocean Antarktyczny. Żeglowaliśmy po nim przez blisko dwa miesiące. Współpracujemy z naukowcami, dziennikarzami i celebrytami, aby szerzyć wiedzę na temat potrzeby ochrony tych pięknych pustkowi. Nigdy wcześniej nie widziałem takich krajobrazów – zazwyczaj wszystko spowija mgła, która unosi się czasem, ukazując twoim oczom szczyty gigantycznych lodowców, wypiętrzających się ponad lustro wody. Głównym tematem rozmów załogi statku jest niewiarygodna obfitość dzikiego życia widoczna wszędzie wokół. Jeśli wystarczająco długo będziesz wpatrywać się w fale, dostrzeżesz płetwę humbaka przepływającego niespiesznie obok grupki pingwinów nurkujących pod powierzchnię wody i szybko wyskakujących w górę pomiędzy górami lodowymi o ostrych, zakrzywionych liniach. Myśl o tym, że nawet w tych lodowatych wodach, w których aż kłębi się od najróżniejszych dzikich stworzeń do tej pory praktycznie pozbawionych styczności z ludźmi, zaczynają pojawiać się kawałki plastiku wyprodukowanego po drugiej stronie globu, działa na mnie niczym ukłucie szpilką.

Nie trzeba wybierać się aż na antarktyczne wody, żeby dojść do smutnych wniosków. Każda osoba, z którą na ten temat rozmawiałem, narzekała na plastikowe śmieci, stające się nieodłącznym elementem najpiękniejszych nawet krajobrazów. Spacerując plażą czy brzegiem rzeki, niemal zawsze widzimy plastikowe śmieci unoszące się na wodzie. Problem zanieczyszczenia środowiska plastikiem jest tak ważny dla wielu osób, ponieważ jego skutki dotykają nas każdego dnia. Dziennikarze tabloidów straszący nas krzykliwymi nagłówkami, politycy prowadzący długie debaty w parlamencie, zwykli obywatele próbujący ograniczyć zużycie plastiku czy wreszcie celebryci udzielający swojego wsparcia markom, które mają być bardziej przyjazne dla środowiska – wszyscy oni starają się nam przekazać, że musimy wymyślić jakiś sposób na to, by powstrzymać falę plastikowych odpadów, która zalewa nasze oceany.

Ludzie na całym świecie zdali sobie w końcu sprawę, w jak absurdalnej sytuacji się znaleźliśmy: stworzyliśmy pewien materiał, codziennie produkujemy wręcz niewyobrażalne jego ilości, ale nie mamy żadnego planu, jak go zutylizować. Tak powszechne w naszym otoczeniu jednorazowe sztućce, reklamówki i kubki na kawę, których używamy zazwyczaj tylko przez kilka minut, będą rozkładać się przez setki lat. Nie da się obronić takiej postawy. Z naszej winy przyszłe pokolenia mogą żyć w świecie, w którym już w 2050 roku w oceanach będzie więcej plastiku niż ryb. Udostępniając te statystyki, wyrażając oburzenie, gdy producenci zasypują nas niepotrzebnymi plastikowymi przedmiotami i opakowują każdy produkt wieloma warstwami plastiku, sprawiamy, że rośnie w siłę globalny ruch, którego członkowie nie tylko mówią o związanym z plastikiem problemie, ale też chcą przekuć słowa w czyny.

Napisałem tę książkę właśnie dla tych ludzi, którzy chcą działać, ale nie wiedzą, od czego zacząć. Mierząc się z tak wielkim problemem, trudno jest określić, za co ponosimy odpowiedzialność i co właściwie powinniśmy zrobić; nie wiemy, czy nasze działania będą miały na cokolwiek wpływ. Nie twierdzę, że znam wszystkie odpowiedzi, ale posiłkując się doświadczeniami ostatnich kilku lat, kiedy prowadziłem kampanię na rzecz walki z plastikiem, rozmawiałem z ludźmi o ich doświadczeniach i uczestniczyłem w negocjacjach z politykami i wielkimi korporacjami, napisałem poradnik, dzięki któremu będziesz mógł dołożyć swoją cegiełkę do wspólnego dzieła oczyszczania naszej planety. Wszystkie ręce na pokład! Ruch na rzecz walki z plastikiem potrzebuje każdego, zarówno gospodyni domowej, jak i członka zarządu dużej firmy. Działaj w każdy dostępny ci sposób – w domu, w pracy, w twojej społeczności.

Najważniejsze przesłanie tej książki brzmi tak: problem zanieczyszczenia środowiska plastikiem dotyczy nas wszystkich, dlatego też wszyscy ponosimy za niego odpowiedzialność – jako jednostki, ale też jako wspólnota. Działając jako jednostki, możemy zmienić nasze nawyki, ograniczyć zużycie plastiku i w ten sposób do pewnego stopnia zmniejszyć ilość plastikowych odpadów. Ale działając razem, możemy osiągnąć o wiele więcej. Zwiększając zasięg swoich działań przez właściwe korzystanie z mediów społecznościowych, a także rozmowy z przyjaciółmi i kolegami z pracy, mamy dużo większy wpływ na rzeczywistość, niż pracując za zamkniętymi drzwiami. Połączenie sił wszystkich członków społeczności i stworzenie jasnego, dobrze słyszalnego przekazu, który dotrze do polityków i przedsiębiorców, to najlepszy sposób na osiągnięcie naszych celów.

Problem zanieczyszczenia środowiska plastikiem dotyczy nas wszystkich, dlatego też wszyscy ponosimy za niego odpowiedzialność – jako jednostki, ale też jako wspólnota.

PIĘĆ WSKAZÓWEK, JAK ZREZYGNOWAĆ Z PLASTIKU

Na wypadek gdybyś nie przeczytał z tej książki nic poza wstępem (może się przecież zdarzyć, że zgubisz swój egzemplarz albo nie będziesz mieć czasu na dalszą lekturę), zamieściłem poniżej pięć najważniejszych wskazówek.

1. Idź na zakupy.

Kto by pomyślał, że w książce na temat ograniczania ilości produkowanych przez ludzi śmieci jedną z pierwszych rad, jakie autor ma dla swoich czytelników, jest kupno kilku rzeczy? Aby wieść wolne od plastiku życie, potrzebujesz: butelki na wodę wielokrotnego użytku, wielorazowego kubka na kawę, płóciennej torby (albo plecaka) na zakupy, pudełka na lunch i kilku pojemników do przechowywania żywności.

2. Zrób wielkie porządki.

Zacznij od łazienki, potem odgruzuj sypialnię, a na końcu posprzątaj kuchnię. Przeczytaj listę składników na opakowaniach kosmetyków, żeby sprawdzić, czy nie ma w nich mikrogranulek. Opróżnij szafki kuchenne z jednorazowych sztućców i plastikowych słomek. Nie wiesz, co z tym wszystkim zrobić? Najlepiej odeślij tam, skąd to wziąłeś, z adnotacją, że w twoim domu nie ma już miejsca na jednorazowe przedmioty z plastiku.

3. Opowiedz innym o tym, co robisz.

Od rad udzielanych nam przez osoby występujące w telewizji czy autorów książek zazwyczaj bardziej cenimy sobie rady przyjaciół i członków rodziny. Daj swoim znajomym i sąsiadom kilka wskazówek, jak odzwyczaić się od plastiku (możesz im nawet wręczyć egzemplarz tej książki). Uświadom im, że życie wolne od plastiku jest łatwiejsze, niż się wydaje, i że działania każdego z nas mają znaczenie.

4. Opracuj plan.

Ograniczenie ilości zużywanego plastiku wymaga opracowania planu. W jakiś deszczowy dzień przysiądź na chwilę i zastanów się, w którym z pobliskich sklepów używa się najmniej reklamówek i plastikowych opakowań. Czy gdzieś w pobliżu jest sklep spożywczy, w którym można zapakować warzywa i owoce do własnych toreb? Jeżeli w okolicy twojego miejsca pracy znajdują się jedynie bary szybkiej obsługi, wybierz przepisy, dzięki którym przygotujesz w domu jedzenie do zapakowania i zjedzenia w pracy. Pomyśl, jak ułożyć swój plan dnia, żeby jak najbardziej ograniczyć ilość zużywanego plastiku. Zapisz wnioski w terminarzu.

5. Rozpocznij własną kampanię na rzecz walki z plastikiem.

Przejdź się po okolicy i sprawdź, które z lokalnych przedsiębiorstw zużywają zbyt dużo plastiku, a które z nich przodują w proekologicznej postawie. Porozmawiaj z właścicielami. Powiedz im, co mogą zrobić, żeby ograniczyć zużycie plastiku. Zapytaj, dlaczego używają wyłącznie plastikowych sztućców i jednorazowych kubków na kawę. Czy wpadło im do głowy, że styropianowe pojemniki na jedzenie mogliby zastąpić kartonowymi? Zachęć przyjaciół, żeby również prosili właścicieli okolicznych lokali o przyjazne dla środowiska rozwiązania – w końcu konsument ma zawsze rację!

1

KRÓTKA HISTORIA

WALKI Z PLASTIKIEM

Zakazać granulek

Jeszcze kilka lat temu nikomu nie przyszłoby do głowy, że cały świat mógłby trząść się z oburzenia i protestować przeciwko małym plastikowym kuleczkom. W tamtym czasie większość ludzi, łącznie ze mną, nie słyszała jeszcze o mikrogranulkach – plastikowych drobinkach o średnicy nieprzekraczającej 5 mm, które niepostrzeżenie zaczęto dodawać do kosmetyków oraz środków czystości stosowanych w gospodarstwach domowych. Mikrogranulki zaprojektowano tak, by można je było z łatwością spłukać do kanalizacji; ich twórcy nie zaprzątali sobie jednak głowy tym, gdzie ostatecznie one trafiają. Jedno z takich miejsc wskazali autorzy raportu badawczego, który ukazał się w grudniu 2013 roku i ujawnił skalę zanieczyszczenia plastikiem Wielkich Jezior na pograniczu Kanady i Stanów Zjednoczonych. Badacze oszacowali, że na każdy kilometr kwadratowy powierzchni jeziora Ontario, najmniejszego z pięciu Wielkich Jezior, przypada średnio 1,1 miliona mikrogranulek.

Wkrótce po opublikowaniu raportu ruszyła kampania na rzecz przeciwdziałania dalszemu zanieczyszczaniu wód Wielkich Jezior. Dwa lata później Kongres Stanów Zjednoczonych uchwalił przepisy zakazujące dodawania mikrogranulek do wielu produktów (niestety nie wszystkich). Wprowadzenie tych regulacji przeforsował ówczesny prezydent USA Barack Obama. Zadanie ułatwił mu fakt, że region Wielkich Jezior to jedno z ulubionych miejsc wypoczynku mieszkańców Stanów Zjednoczonych, a zarazem ważny ośrodek gospodarczy i biznesowy. Wielkie Jeziora są ogromnym rezerwuarem słodkiej wody, obejmującym ponad jedną piątą jej światowych zasobów. To wszystko sprawiło, że w kwestii ochrony Wielkich Jezior przed zanieczyszczeniami możliwe było osiągnięcie porozumienia ponad politycznymi podziałami. Informacje o wprowadzonym w USA zakazie dotarły do Wielkiej Brytanii; brytyjscy badacze i aktywiści zajmujący się ochroną oceanów mieli już wówczas pewne pojęcie na temat problemu mikrogranulek, ale dopiero wieści z Ameryki zmobilizowały nas do rozpoczęcia starań o wprowadzenie podobnego zakazu w Wielkiej Brytanii. Skoro prezydent Obama zdołał postawić się tym małym plastikowym kulkom, to dlaczego nasz rząd nie miałby pójść w jego ślady?

Rzecz jasna, obostrzenia w kwestii stosowania mikrogranulek nie były pierwszym ani najbardziej spektakularnym działaniem, jakie podjęto w celu powstrzymania zalewającej nas fali plastikowych odpadów. Po katastrofalnych powodziach, jakie na przełomie wieków dotknęły Bangladesz, tamtejsze władze zleciły inspekcję systemów odprowadzania wód deszczowych – okazało się, że sytuację podczas powodzi znacznie pogarszała ogromna liczba plastikowych torebek zatykających studzienki kanalizacyjne. W 2002 roku Bangladesz jako pierwsze państwo na świecie wprowadził całkowity zakaz używania reklamówek (pozbycie się plastiku nie jest jednak takie proste i reklamówki do dziś stanowią w Bangladeszu poważny problem). Aktywiści tacy jak Annie Leonard, założycielka serwisu The Story of Stuff Project, tworzyli i zamieszczali w internecie filmiki viralowe, pokazujące niedorzeczność stosowania plastikowych przedmiotów jednorazowego użytku. Jesienią 2013 roku brytyjski wicepremier Nick Clegg ogłosił wprowadzenie opłaty w wysokości 5 pensów za plastikowe torby na zakupy; przyczyniła się do tego kampania przeprowadzona między innymi przez Marine Conservation Society. Opłata obowiązywała początkowo jedynie w supermarketach i innych dużych placówkach handlowych, ale kiedy stwierdzono, że po jej wprowadzeniu zużycie reklamówek spadło o 85 procent, objęto nią także mniejsze sklepy. Na całym świecie – od Afryki Subsaharyjskiej po San Francisco – ruch sprzeciwu wobec plastiku rósł w siłę.

W styczniu 2016 roku brytyjski oddział Greenpeace’u rozpoczął zbieranie podpisów pod petycją w sprawie zakazu stosowania mikrogranulek. Wkrótce przyłączyły się do nas inne organizacje – Marine Conservation Society, Fauna & Flora International, a także Environmental Investigation Agency – i wspólnie utworzyliśmy koalicję na rzecz wprowadzenia tego zakazu. Reakcja społeczeństwa przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Setki tysięcy ludzi złożyły podpisy pod petycją; gazety takie jak „Daily Mail” pisały o kampanii na pierwszych stronach; celebryci ustawiali się w kolejce, by wziąć udział w naszej akcji. Tłumiony dotąd gniew wywołany rosnącym zanieczyszczeniem środowiska plastikiem przerodził się w falę społecznego oburzenia z powodu dopuszczenia na rynek produktów zawierających mikrogranulki. Konsumenci czuli się oszukani – nie mieli pojęcia, że używając swojego żelu do mycia twarzy, przyczyniali się do tego, że do oceanu trafiały tysiące mikrogranulek.

Z punktu organizatora kampanii była to wymarzona sytuacja – zakaz dawał nadzieję na proste rozwiązanie problemu, a postulat jego wprowadzenia cieszył się powszechnym poparciem. Pozostawało nam już tylko odpowiednio ukierunkować społeczne oburzenie, to znaczy skierować je na ministra, tak aby ugiął się pod presją i podjął decyzję o wprowadzeniu zakazu. Jednocześnie kontynuowaliśmy współpracę z naszymi partnerami z koalicji, gromadząc dowody i argumenty przemawiające za wprowadzeniem zakazu, a także przygotowując projekty rozwiązań prawnych. Zachęcaliśmy też firmy produkujące kosmetyki i środki czystości, by postąpiły zgodnie ze społecznymi oczekiwaniami i dobrowolnie wyeliminowały mikrogranulki ze składu swoich produktów. Wkrótce jednak stało się jasne, że kwestia mikrogranulek była tylko wierzchołkiem góry lodowej – zarówno jeśli chodzi o przyczyny społecznej frustracji problemem plastiku, jak i o skalę tego problemu. Codziennie rano po przyjściu do biura znajdowałem w mojej skrzynce e-mailowej mnóstwo pytań i sugestii dotyczących tego, co powinniśmy zrobić, by pozbyć się plastiku.

Jak z plastikowej butelki uczynić relikt przeszłości

Sytuacja dojrzała do tego, żebyśmy rozszerzyli zakres naszej kampanii. Ale przed wyznaczeniem sobie kolejnego celu musieliśmy znaleźć odpowiedzi na dwa pytania. Po pierwsze: skąd bierze się cały ten plastik, który trafia do oceanów? Po drugie: w jaki sposób Greenpeace mógłby najskuteczniej temu przeciwdziałać? Ponieważ Greenpeace wyrobił sobie renomę organizacji gotowej podejmować aktywne działania na rzecz ochrony środowiska, wiele osób, które także chcą coś w tej sprawie zrobić, zgłasza się właśnie do nas. W związku z tym otworzyła się przed nami szansa na to, by dać innym przykład i wpłynąć na kierunek walki z plastikiem. Szukając odpowiedzi na wspomniane wyżej pytania, przeprowadziliśmy szereg rozmów z naukowcami, szefami firm, naszymi sympatykami i dziennikarzami. Uświadomiliśmy sobie przy tym, że pomimo ogromnej skali zanieczyszczenia środowiska plastikiem ukazało się jak dotąd bardzo niewiele prac naukowych na ten temat, zwłaszcza w porównaniu z liczbą opracowań poświęconych innym problemom środowiskowym. Kiedy sporządziliśmy przegląd literatury naukowej dotyczącej obecności mikroplastiku w organizmach małych zwierząt morskich, okazało się, że w ciągu poprzednich dwóch lat opublikowano więcej artykułów o tym zagadnieniu niż w ciągu wcześniejszych trzech dekad. Druga rzecz, z której zdaliśmy sobie sprawę, to fakt, że kampania przeciwko zaśmiecaniu środowiska plastikiem nie będzie projektem krótkoterminowym – aby naprawdę coś zmienić, musieliśmy przygotować się na wieloletnią batalię.

Od czego zacząć rozwiązywanie problemu, o którym tak niewiele wiadomo? Organizacja Ocean Conservancy publikuje co roku raport z prowadzonej w wielu zakątkach świata akcji sprzątania wybrzeży. Rokrocznie bierze w niej udział pół miliona ludzi z ponad stu krajów. Wolontariusze odnotowują wszystkie zebrane śmieci, dzięki czemu w raporcie Ocean Conservancy można znaleźć listę plastikowych przedmiotów, które najczęściej pojawiają się na plażach oraz w przybrzeżnych wodach. Lista każdego roku wygląda mniej więcej tak samo: pierwsze miejsce zajmują niezmiennie niedopałki papierosów, stanowiące jedną piątą wszystkich zebranych śmieci. Miejsca w pierwszej piątce regularnie przypadają też plastikowym butelkom oraz nakrętkom z tych butelek – gdyby je zsumować, okazałoby się, że to one zajmują pierwsze miejsce na liście. Moi koledzy przeprowadzili jakiś czas temu badania, w ramach których poprosili dużą grupę osób o wskazanie tego, co najbardziej je drażni w związku z problemem zanieczyszczenia plastikiem. Bardzo wielu ankietowanych wskazało plastikowe butelki. Rozumiemy, jak niedorzeczne jest kupowanie butelki wody lub jakiegoś innego napoju, a następnie wyrzucanie pustego pojemnika po zaledwie jednokrotnym użyciu – a mimo to w samej tylko Wielkiej Brytanii codziennie pozbywamy się w ten sposób 35 milionów plastikowych butelek.

Mniej niż połowa z 13 miliardów plastikowych butelek, które wyrzucają co roku mieszkańcy Wielkiej Brytanii, zostaje poddana recyklingowi. Coca-Cola, największy na świecie producent napojów w plastikowych butelkach, podaje, że rocznie wprowadza na rynek 120 miliardów butelek – gdyby ułożyć je jedna przy drugiej tak, aby szyjki stykały się z denkami, powstałby łańcuch siedemset razy dłuższy od równika. Nic dziwnego, że tak wiele z tych butelek ląduje w rzekach, na plażach i, koniec końców, w oceanie. Jeśli Greenpeace ma skutecznie przeciwdziałać zaśmiecaniu oceanów plastikiem, to musi znaleźć jakiś sposób na rozwiązanie problemu plastikowych butelek.

Mniej niż połowa z 35 milionów plastikowych butelek, które wyrzucają każdego dnia mieszkańcy Wielkiej Brytanii, zostaje poddana recyklingowi.

Ciąg dalszy dostępny w wersji pełnej.

2

PROBLEMATYCZNY PLASTIK

Rozdział dostępny w wersji pełnej.

3

NADZIEJE I ZWYCIĘSTWA.

HISTORIA GLOBALNEGO RUCHU NA RZECZ WALKI Z PLASTIKIEM

Rozdział dostępny w wersji pełnej.

4

CO MOŻE ZMIENIĆ JEDNA OSOBA?

Rozdział dostępny w wersji pełnej.

5

PORZĄDKI W ŁAZIENCE

Rozdział dostępny w wersji pełnej.

6

PORZĄDKI W SYPIALNI

Rozdział dostępny w wersji pełnej.

7

PORZĄDKI W KUCHNI

Rozdział dostępny w wersji pełnej.

8

PORZĄDKI W PLECAKU I TOREBCE

Rozdział dostępny w wersji pełnej.

9

PORZĄDKI W POKOJU DZIECIĘCYM

Rozdział dostępny w wersji pełnej.

10

PORZĄDKI W MIEJSCU PRACY

Rozdział dostępny w wersji pełnej.

11

WSPÓLNE PORZĄDKI

Rozdział dostępny w wersji pełnej.

12

CO PRZYNIESIE PRZYSZŁOŚĆ?

Rozdział dostępny w wersji pełnej.

PODZIĘKOWANIA

Rozdział dostępny w wersji pełnej.

INFORMACJA NA TEMAT PLASTIKU UŻYTEGO W PROCESIE PRODUKCJI TEJ KSIĄŻKI

Rozdział dostępny w wersji pełnej.

#BREAKFREEFROMPLASTIC

Rozdział dostępny w wersji pełnej.

GREENPEACE

Rozdział dostępny w wersji pełnej.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Jak zerwać z plastikiem 

POLECANE W TEJ KATEGORII

#SEXEDPL. Rozmowy Anji Rubik o dojrzewaniu, miłości i seksie Jak czytać wodę Przewodnik wędrowca Duchowe życie zwierząt Medyczna Marihuana. Historia hipokryzji Małe wielkie odkrycia