Piersi

Piersi

Autorzy: Kristi Funk

Wydawnictwo: Otwarte

Kategorie: Poradniki

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 20.99 zł

Rak piersi to najczęstsza przyczyna śmierci kobiet w wieku 20–59 lat.

Co ósma z nas w pewnym momencie będzie musiała stawić czoło tej chorobie.

Nie powinnaś mieć wątpliwości, czy to książka dla ciebie.

 

Jeśli jesteś zdrowa – dowiesz się, jak zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka piersi. Poznasz mity dotyczące tej choroby, na przykład że jest ona w pełni uwarunkowana genetycznie (według aktualnych badań tylko 5–10% zachorowań jest wynikiem dziedziczenia). Przekonasz się, że w dużym stopniu od twojego postępowania zależy, czy uda ci się ustrzec przed nowotworem.

 

Jeśli chorujesz – dowiesz się, jak przejść przez kolejne etapy choroby, nauczysz się prawidłowo analizować wyniki badań i poznasz dokładne opisy wszystkich dostępnych metod leczenia wykorzystujących najnowsze osiągnięcia naukowe.

 

Jeśli jesteś po terapii nowotworowej – dowiesz się, z jakimi dolegliwościami prawdopodobnie będziesz zmagać się jeszcze przez długi czas oraz na co zwracać szczególną uwagę, by w pełni cieszyć się odzyskanym zdrowiem.

 

To książka dla ciebie, twojej mamy, siostry, przyjaciółki.

 

 

 

Dr Kristi Funk – amerykańska lekarka specjalizująca się w chirurgii piersi, która od dwudziestu lat bada powiązania między trybem życia a rakiem piersi. Założycielka kalifornijskiego centrum zdrowia i badania piersi Pink Lotus Breast Center. Pomogła tysiącom kobiet w profilaktyce, diagnozowaniu i leczeniu. Jest znana szerszemu gronu odbiorców z powodu zabiegu mastektomii, który wykonała dla Angeliny Jolie, oraz leczenia Sheryl Crow.

Dla kobiet i dziewczyn

na całym tym wspaniałym świecie,

które mają – lub miały – piersi

Przedstawiona w niniejszej książce wiedza powinna uzupełniać porady lekarza albo innego wykwalifikowanego specjalisty, a nie zastępować je. Jeśli wiesz lub podejrzewasz, że masz problemy zdrowotne, przed podjęciem jakichkolwiek działań medycznych czy terapii zasięgnij porady lekarza. Wydawca ani autorka nie ponoszą odpowiedzialności za żadne możliwe konsekwencje wynikające z zastosowania leczenia, wykorzystania informacji bądź podjęcia jakichkolwiek działań przedstawionych w tej książce.

Najbardziej rak’n’rollowa publikacja o piersiach, jaką znamy! To książka dla każdej z nas. Dla nas zdrowych – mnóstwo informacji o tym, jak zadbać o piersi i zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka, dla nas chorych – ogromne wsparcie i wiedza ułatwiająca drogę do odzyskania zdrowia, a dla tych z nas, które nowotwór już pożegnały – wskazówki, co robić dalej. Tak trzeba pisać o raku i tak trzeba mu skopać tyłek. Love, Peace & Rak’n’Roll!

Fundacja Rak’n’Roll – Wygraj Życie

Przejmująca, fascynująca i skłaniająca każdą z nas do przemyśleń. To pierwsza książka o raku piersi, która cię nie przerazi. Po jej przeczytaniu poczujesz się bezpieczniej.

Adrianna Sobol

psychoonkolog

Fundacja OnkoCafe – Razem Lepiej

Książka doktor Kristi Funk jest dla mnie sporym zaskoczeniem. Do tej pory nie było w naszym kraju publikacji, która w tak przystępny i wyczerpujący sposób podawałaby rzetelną wiedzę medyczną na temat profilaktyki, diagnostyki i leczenia raka piersi.

Jako chirurg onkolog od lat słyszę pytania: „Dlaczego zachorowałam? Co mogę zrobić, aby zmniejszyć ryzyko nawrotu choroby? Jaką powinnam teraz stosować dietę?”. Na te i inne pytania znajdziesz odpowiedzi w tej książce.

dr n. med. Diana Hodorowicz-Zaniewska

chirurg onkolog

Uniwersyteckie Centrum Leczenia Chorób Piersi

w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie

Dla mnie jako radiologa zajmującego się od czterdziestu lat chorobami piersi nie do przecenienia są rozdziały poświęcone diagnostyce raka piersi. Doktor Kristi Funk omawia w nich dostępne metody obrazowe, ich wartość diagnostyczną i znaczenie. I w bezkompromisowy sposób rozprawia się z mitami. To cudowny poradnik! Ogrom rzetelnej wiedzy do wykorzystania także w gabinetach lekarzy rodzinnych. Gorąco polecam wszystkim dbającym o zdrowie swoje i innych.

dr n. med. Ewa Gorczyca-Wiśniewska

kierownik Poradni Profilaktyki Chorób Piersi

w Centrum Onkologii – Instytucie im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie

Książka, którą trzymasz w dłoni, to dobrze napisany poradnik. Dostarcza popartych badaniami wskazówek, jak na co dzień dbać o zdrowie piersi. Nie straszy rakiem, bo doktor Kristi Funk dowodzi, że mamy nad nim więcej kontroli, niż nam się wydaje. Musimy tylko zmienić myślenie o profilaktyce. Musimy w ogóle zacząć o niej myśleć! Ta książka mobilizuje do aktywności.

kampania AVON kontra Rak Piersi

Kiedy dostałam tę książkę, pomyślałam: jeszcze jedna standardowa pozycja o raku piersi, co roku jest ich kilka. A ona pozytywnie mnie zaskoczyła! Zagadnienia przedstawione są z perspektywy lekarza, ale w odniesieniu do emocji, potrzeb i pragnień nas wszystkich. Uważam, że jest to lektura, po którą powinna sięgnąć każda kobieta. Książkę gorąco polecam i zapewniam, że będziesz do niej wracać, kiedy pojawią się pytania lub wątpliwości dotyczące zdrowia twoich piersi.

Barbara Jobda

prezes Polskiego Stowarzyszenia Pielęgniarek Onkologicznych

Bardzo potrzebna książka, która wychodzi naprzeciw poszukującym. Każda z nas znajdzie tu ważne i pożyteczne informacje ze wszystkich dziedzin życia kobiety, odpowiednio dopasowane do jej wieku i stanu zdrowia. To książka dla chorych i zdrowych. Zdrowym daje wybór, bo zwiększa ich świadomość, jakie znaczenie mają dieta i styl życia i jak potrzebna jest zmiana nawyków, które nie służą zdrowiu. Chorym daje wiedzę potrzebną do podejmowania decyzji i działania oraz poczucie, że mają wpływ na swoją sytuację, że mogą wiele zrobić, by zoptymalizować leczenie i zapobiegać przerzutom.

Elżbieta Pożarowska

psycholog, psychoterapeutka

Centrum Onkologii – Instytut im. M. Skłodowskiej-Curie w Warszawie

Obowiązkowa lektura zarówno dla kobiet zdrowych, jak i chorujących na raka piersi – uczy zachować spokój, a jednocześnie być czujną, gdy stan piersi zaczyna nas niepokoić. Mimo że temat jest trudny, to specyficzny amerykański luz i racjonalizm autorki ułatwiają nam jego poznanie.

Aleksandra Rudnicka

redaktor naczelna „Głosu Pacjenta Onkologicznego”

By zrozumieć swoje ciało potrzebujemy mądrych i doświadczonych doradców. Ta książka – napisana przez kobietę, chirurga onkologa – jest poradnikiem najwyższej próby.

W Polsce co roku raka piersi diagnozuje się u kilkunastu tysięcy kobiet, wiele z nich umiera. Prowadzone co jakiś czas kampanie społeczne spowodowały, że śmiertelność maleje mimo wzrostu zapadalności na tę chorobę. Ale do nieustannej walki potrzebna jest dobra książka: przewodnik, przyjaciel, który odpowie kobietom na nurtujące je pytania, wyjaśni wątpliwości, poradzi, co robić. Książka doktor Kristi Funk powinna być lekturą obowiązkową we wszystkich szkołach średnich, bo właśnie na tym etapie kształcenia młode kobiety powinny uzyskać podstawy wiedzy o swoich piersiach.

Mam dobrą radę dla panów: kupcie tę książkę swojej mamie, dziewczynie, siostrze, cioci, babci, córce, wnuczce, bo wiedza w niej zawarta może okazać się najwspanialszym darem – darem życia.

prof. dr hab. n. med. Cezary Szczylik

Europejskie Centrum Zdrowia Otwock

Przedmowa

Wstyd przyznać, ale kiedy przyszłam na pierwszą wizytę do doktor Kristi Funk, miałam ochotę odwrócić się na pięcie i wyjść. Pomyślałam wtedy: „Niemożliwe, żeby ta młodziutka kobieta o urodzie Jessiki Simpson mogła być tą lekarką, o której tyle słyszałam od mojej ginekolożki i mojego internisty – tą słynną, superprofesjonalną, pełną pasji specjalistką od chirurgii piersi”. Ależ się pomyliłam! A w dodatku ta wizyta okazała się jednym ze szczęśliwych zdarzeń, które mimo wszystko wynikły z mojej choroby nowotworowej. Kristi nie tylko była wtedy – i pozostaje do dziś – jednym z najlepszych chirurgów piersi, na jakich może trafić kobieta, została także moją przyjaciółką, która inspiruje mnie od dnia, kiedy weszłam do jej gabinetu.

Był luty 2006 roku i właśnie miałam zrobić coroczną mammografię. Ta akurat wydawała mi się większym utrapieniem niż poprzednie, bo pięć dni wcześniej zerwaliśmy zaręczyny z moim narzeczonym i naprawdę nie miałam ochoty zawracać sobie głowy czymś, co wydawało mi się stratą czasu. Byłam zdrowa i cieszyłam się wspaniałą kondycją, bo przez poprzednie trzy lata zajmowałam się głównie jeżdżeniem rowerem po górach – no i w mojej rodzinie nie było przypadków raka piersi. Lizałam rany po zerwaniu, ale poszłam na mammografię, żeby mieć to za sobą.

Kilka dni po badaniu zadzwoniła do mnie moja ginekolożka i zasugerowała, żebym zrobiła dwie biopsje, aby wyjaśnić wątpliwości, które wykazała mammografia, zamiast czekać zalecane sześć miesięcy na kolejne prześwietlenie. Poleciła mi doktor Kristi Funk, a ta kilka dni później wykonała zabieg.

Poddałam się bolesnej procedurze otwartej biopsji chirurgicznej, z wcześniejszą lokalizacją podejrzanych zmian za pomocą metalowej kotwiczki, po czym wróciłam do swoich zwykłych obowiązków. Cztery dni później przyszłam na pooperacyjną wizytę do doktor Funk. Nigdy nie zapomnę wyrazu twarzy Kristi, kiedy powiedziała mi, że chociaż prawdopodobieństwo wystąpienia u mnie inwazyjnego raka było minimalne, mam właśnie taki inwazyjny nowotwór i konieczne będzie dodatkowe leczenie. To był potężny cios dla kogoś takiego jak ja, kto aż do tej chwili miał całkowitą kontrolę nad każdym aspektem swojego życia – a przynajmniej tak mi się wydawało. Wyglądało na to, że jest to cios także dla Kristi.

Teraz, kiedy już dobrze znam doktor Funk, jestem przekonana, że za każdym razem, kiedy musi przekazać pacjentce informację, że zdiagnozowano u niej nowotwór złośliwy, odczuwa to jako cios.

Przeszłam leczenie bez większych niespodzianek i zaczęłam odbudowywać swoje życie – zarówno zdrowie fizyczne, jak i osobiste relacje. Rak zmienił reguły gry – często na lepsze, ale były to zmiany bardzo trudne. Musiałam nauczyć się stawiać siebie na pierwszym miejscu i rozstać się z wizją kobiety, która zawsze dba o innych, ale nigdy nie pozwala innym zadbać o siebie. Musiałam nauczyć się mówić „nie” i pogodzić się z tym, że nie wszyscy będą mnie lubić czy szanować. Przekonałam się także, że kobiece piersi mają w istocie znaczenie symboliczne, i musiałam tę prawdę zaakceptować.

Zaakceptowanie tego wszystkiego, przyjęcie tych prawd to była lekcja, jaką wyniosłam z choroby nowotworowej. A sądząc z tego, co słyszałam od niezliczonych kobiet, które podchodzą do mnie w najróżniejszych miejscach i opowiadają o swoich doświadczeniach, nowotwór jest taką lekcją dla wszystkich. Rak zmienił także moje zachowanie. Musiałam nauczyć się, jak dbać o siebie i jakość życia, odpowiednio się odżywiając i rozładowując stres.

Po pewnym czasie spotkałam się z Kristi i jej mężem Andym, żeby porozmawiać o ich marzeniu – otwarciu kompleksowego ośrodka, w którym badania przesiewowe pod kątem raka piersi, diagnostykę i leczenie można by przeprowadzić komfortowo i sprawnie pod jednym dachem. Wsparłam ich z pełnym przekonaniem. To marzenie przybrało w końcu postać Pink Lotus Breast Center, które dziś, za pośrednictwem Pink Lotus Foundation, obejmuje także nieodpłatną opieką kobiety w trudnej sytuacji. Ośrodek Pink Lotus jako pierwszy w Ameryce Północnej oferował mammografię spektralną (cyfrową z kontrastem). Łączy on zachodnią medycynę z medycyną komplementarną i alternatywną, dietetyką, psychologią, fizjoterapią, genetyką i innowacyjnymi technologiami, oferując kobietom holistyczne podejście do zdrowia i zyskanie dobrego samopoczucia.

Z biegiem lat bardzo dużo się nauczyłam o tym, jak żyć zdrowiej dzięki diecie, aktywności fizycznej i medytacji. Zawsze, kiedy słyszę od kogoś, kogo znam, albo od dalekiej znajomej, że wykryto u niej raka piersi – albo raka w ogóle – przechodzi mnie dreszcz. Na razie utrzymują się statystyki mówiące, że jedna na osiem kobiet w Stanach Zjednoczonych zachoruje w ciągu swojego życia na inwazyjnego raka piersi, ale coraz więcej wiemy o profilaktyce, a dopóki nie znamy lekarstwa... Jasne, system wczesnego wykrywania to świetna sprawa, ale największą nadzieją dla nas wszystkich jest profilaktyka pierwotna.

Ponad dziesięć lat później pozostaję wdzięczna Kristi za to, że nadal z determinacją zdobywa wiedzę o tym, jak przechytrzyć tę podstępną chorobę. Czy masz piersi, czy już nie, jest mnóstwo rzeczy, których warto się dowiedzieć – i które można zrobić. Czasem trudno się w tym wszystkim połapać, zwłaszcza że co krok słyszymy sprzeczne porady. Książka doktor Funk to prezent dla kobiet z całego świata, które szukają odpowiedzi na pytania dotyczące piersi i zdrowia w ogóle. Kristi dzieli się swoją wiedzą w nadziei, że kiedyś jako chirurg onkolog specjalizująca się w raku piersi nie będzie już miała co robić!

Sheryl Crow

Od autorki

W grudniu 1971 roku moja mama miała trzydzieści sześć lat i pięcioro dzieci poniżej czternastego roku życia (sama liczyłam wtedy dwa lata). Była w szczytowej formie – grała wyczynowo w tenisa, codziennie pływała – kiedy nagle doznała udaru i z niewiadomych przyczyn zapadła na trzy tygodnie w śpiączkę. Lekarze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles kilkakrotnie mówili mojemu ojcu, żeby nie wracał do domu na noc, bo do rana jego żona z pewnością umrze. Ksiądz udzielił jej ostatniego namaszczenia, co, jak sądzę, zaalarmowało niebiosa: „O nie, jeszcze za wcześnie, żeby użerać się z tą wredną Mary Ann, dajmy jej jeszcze z pięćdziesiąt lat”. I wtedy się obudziła! (Jeśli się kiedyś spotkamy – na co mam nadzieję – zapytaj mnie, jak wyglądało to przebudzenie). Przez rok po powrocie do domu mama przechodziła rehabilitację, uczyła się od nowa mówić i chodzić, wiedząc, że już nigdy nie będzie mogła poruszać prawą stroną ciała (z powodu hemiparezy, czyli niedowładu połowiczego). Wszyscy „przyjaciele” moich rodziców nagle gdzieś zniknęli i musieliśmy przeprowadzić się do mniejszego domu, ale miłość taty do mamy nigdy nie osłabła. Przeciwnie – wzrosła. Do dziś, a są już dobrze po osiemdziesiątce, zawzięcie jej broni i z czułością ją wspiera. Jak tu nie hołubić wojowniczki, która spojrzała śmierci w oczy i wygrała, nie mówiąc ani słowa?

Takie są moje korzenie i to właśnie mogę ci zaproponować: mam w sobie upór, determinację i nieustępliwość mojej matki połączone z empatią i współczuciem mojego ojca. Kiedy więc będziesz się wykręcać, szukać wymówek i mówić o beznadziei, szybko ustawię cię do pionu. A kiedy przyjdziesz do mnie przestraszona i załamana, nie wypuszczę cię z objęć, dopóki nie poczujesz się dobrze.

Poza moją relacją z Bogiem w tym życiu obchodzą mnie tak naprawdę tylko dwie rzeczy: kochająca rodzina i zabijanie raka. Wzięłaś do ręki tę książkę. Należysz teraz do rodziny, więc zabierajmy się do roboty.

Wstęp

Odkąd skończyłam cztery lata, chciałam zostać aktorką. (Ha! Myślałaś, że powiem, że zawsze chciałam być lekarką?) Występowałam w każdym szkolnym przedstawieniu, począwszy od Śpiącej Królewny w drugiej klasie podstawówki, aż do czasów studiów, kiedy zagrałam Edypa w spektaklu przygotowanym przez same kobiety. Jednak moje ambicje nigdy nie koncentrowały się na Hollywood. Tak naprawdę pragnęłam pomagać dzieciom dochodzić do zdrowia, wykorzystując teatr i zabawę w odgrywanie ról, by mali pacjenci nauczyli się radzić sobie z uczuciami i lękami wywołanymi chorobą.

Kiedy byłam studentką drugiego roku psychologii na Uniwersytecie Stanforda, doznałam objawienia, które zmieniło moją życiową ścieżkę i do dziś mną kieruje. Uczyłam się właśnie do końcowego egzaminu z neuropsychologii, usiłując zapamiętać, które neuroprzekaźniki odpowiadają za konkretne funkcje organizmu, gdy w głowie zaczęła kiełkować mi uporczywa, wyraźna myśl, od jakiej moje własne neuroprzekaźniki aż zawrzały. Myśl ta pochodziła od Boga.

„Będziesz lekarką” – tak brzmiał ten komunikat. O ho, ho!

No dobra, byłam zaintrygowana. Przekonana, że wewnętrzny głos się myli, ale zaintrygowana. Kobiety, które uważałam za wzór do naśladowania, młodo wychodziły za mąż i ja też chciałam tylko założyć rodzinę oraz wychowywać dzieci, a zawodowo zajmować się terapią przez teatr. Tydzień później pojechałam do Afryki na planowany od wielu miesięcy wakacyjny wyjazd misjonarski. Kiedy zobaczyłam z bliska problemy zdrowotne, z jakimi zmagają się miliony mężczyzn, kobiet i dzieci, mój życiowy cel objawił mi się w pełnym kształcie – i nie był to teatr ani terapia. Poczułam powołanie, by troszczyć się o ludzi w sposób, który najbardziej się dla nich liczy – pomagając im zachować w dobrym stanie naczynie, jakie ich nosi: ich ciało. Choroba okrada zdecydowanie zbyt wielu ludzi z radości, zastępując nadzieję przewlekłym cierpieniem i śmiercią. Nie powinno tak być. Kiedy siedziałam po turecku w chacie z łajna, kładąc sobie ziemniaki na głowie, żeby rozśmieszyć miejscowe dzieciaki, zdecydowałam, że pokieruję moim życiem tak, by spróbować powstrzymać to, co zabija radość: posłuchałam głosu Boga i postanowiłam zostać lekarką.

Poszłam na studia medyczne, rezydenturę odbyłam na chirurgii ogólnej, a potem dostałam się na specjalizację szczegółową z chirurgii onkologicznej piersi w Centrum Medycznym Cedars-Sinai (Cedars-Sinai Medical Center). Pracowałam tam także w kolejnych latach i z czasem zostałam dyrektorką do spraw edukacji pacjentów w klinice nowotworów piersi, gdzie wygłaszałam wykłady dla pacjentek i lekarzy. Większość kobiet nie chce słuchać o raku, dopóki na niego nie zachorują, więc zamiast śmiertelnie zanudzać swoje słuchaczki medycznym żargonem, omawiałam badania, które mogły przyciągnąć ich uwagę i skłonić je do zmiany nawyków. Zaczęłam zgłębiać kwestie redukcji ryzyka i odkryłam, że zmiana trybu życia może mieć ogromny wpływ na zmniejszenie ryzyka zachorowania na raka. Uwielbiałam tę pracę, a pacjentki reagowały wspaniale. Nie mogłam się doczekać, żeby przyjść do gabinetu i spędzić cały dzień na badaniu i edukowaniu kobiet, leczeniu, a także poszukiwaniu twórczych rozwiązań, kiedy jakaś diagnoza czy kwestia estetyczna okazywały się wyzwaniem. Wszystko, co wtedy robiłam i co robię do dziś – pomaganie kobietom w dbaniu o zdrowie, zmniejszeniu ryzyka raka piersi, zrozumieniu diagnozy czy dojściu do siebie po leczeniu – leżało u źródeł książki, którą właśnie czytasz.

ZŁOŻONY PROBLEM

Sterczące, obwisłe, pełne czy płaskie – biorąc pod uwagę, że połowa ludzkości wyposażona jest w biust, to czysty obłęd, że kwestie zdrowotne dotyczące tej części ciała pozostają dla wielu z nas tajemnicą. Większość kobiet niewiele wie o swoich piersiach, o tym, jakim celom służą i jak utrzymać je w zdrowiu, aby reszta organizmu mogła kwitnąć. Wszyscy są świadomi, że w tym narządzie może rozwinąć się nowotwór – rak piersi zajmuje pierwsze miejsce wśród przyczyn śmierci kobiet w przedziale od dwudziestu do pięćdziesięciu dziewięciu lat*. Brakowało jednak dotąd solidnego, opartego na rzetelnych informacjach przekazu, jak zmniejszyć ryzyko zachorowania na tę chorobę i dlaczego warto podjąć pewne środki zapobiegawcze.

Każda rozmowa o zdrowiu piersi musi się koncentrować na dwóch kwestiach: statystykach i wiedzy. Zacznijmy od najważniejszego: rak piersi przybiera rozmiary pandemii, co potwierdzają rzetelne dane. W samych Stanach Zjednoczonych nowotwór piersi zostanie zdiagnozowany w pewnym momencie życia u jednej na osiem kobiet. Co roku na całym świecie wykrywamy 1,7 miliona nowych przypadków tej choroby, z czego ponad 300 tysięcy w Stanach. Co ciekawe, zachorowalność w różnych krajach świata może się różnić aż czterokrotnie – od 27 na 100 tysięcy kobiet w Afryce Środkowej i Azji Wschodniej do 93 w Stanach Zjednoczonych i 112 w Belgii** – i to nie pogoda odpowiada za wspomniane dysproporcje. Jeśli te liczby cię przerażają, nie jesteś sama.

Ze swojego doświadczenia – jestem wykwalifikowanym chirurgiem specjalizującym się w nowotworach piersi i pomogłam dziesiątkom tysięcy pacjentek – wiem z całą pewnością, że możemy znacząco zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka piersi – bardzo wiele bowiem leży w naszej mocy. Dochodzimy tu do drugiego wielkiego problemu: obiegowych mitów na temat nowotworów piersi. Większość kobiet jest przekonana, że o tym, kto zachoruje, decydują genetyka i historia tej choroby w rodzinie (lekarze mówią o obciążającym wywiadzie rodzinnym). Jednak w większości przypadków wcale tak nie jest. Dziedziczne mutacje, takie jak BRCA, są przyczyną zaledwie 5–10 procent zachorowań. Aż 87 procent kobiet, u których zdiagnozowano raka piersi, nie ma ani jednej krewnej pierwszego stopnia (a więc matki, córki lub siostry), która chorowałaby na ten nowotwór1.

Dam ci chwilę na zebranie szczęki z podłogi.

Przez ostatnich trzydzieści lat środowisko medyczne nie korygowało mylnych wyobrażeń większości kobiet, które pokonały raka piersi, a które przypisują wystąpienie choroby wyłącznie genom, czynnikom środowiskowym, stresowi albo losowi – czyli czynnikom poza ich bezpośrednią kontrolą2. Z badań wynika jednak, że jeżeli przed menopauzą kobieta prowadzi aktywny tryb życia, nie pali, nie pije alkoholu i ogranicza mięso oraz nabiał na rzecz nieprzetworzonych produktów roślinnych, ryzyko raka piersi spada o połowę. A u starszych kobiet – aż o 80 procent3.

No właśnie. Masz wpływ na to, jak traktujesz swoje piersi – i twoje piersi odwdzięczą ci się za to. Ścisłe dane naukowe oraz własne doświadczenia z „walki w okopach” potwierdzają wszystko, co wiem o redukcji ryzyka raka piersi. Kobiety, które leczę, są dokładnie takie jak ty. Tak jak ty niepokoją się wynikiem ostatniej mammografii, każdym bólem, guzkiem, swędzeniem czy wydzieliną. Chcą wiedzieć, czy mogą zrobić coś jeszcze, żeby zapobiec chorobie. Większość pacjentek, które stosują się do moich zaleceń medycznych, a także porad dotyczących diety i trybu życia, wychodzi z naszej rozmowy z poczuciem siły i ulgi, zyskuje jasność, co należy robić. W zależności od zmian, jakie wprowadzą w swoim życiu, kobiety mogą też zauważyć, że włóknisto-torbielowe zgrubienia w piersiach oraz ból znikają, po czym zaczynają skuteczniej walczyć z otyłością i cukrzycą, a wreszcie z roku na rok pozostają zdrowe, wolne od nowotworów.

Muszę tu wspomnieć o tym, że prowadzenie niezdrowego trybu życia nie musi pociągać za sobą zachorowania w przyszłości na raka piersi. Nigdy nie wiemy też na pewno, czy to właśnie taki, a nie inny sposób odżywiania, palenie papierosów, picie alkoholu lub brak ruchu wywołały u danej osoby nowotwór. Mało tego, nawet kobiety prowadzące superhigieniczny tryb życia chorują na raka piersi (chociaż rzadziej, jak się wielokrotnie przekonamy) – i one dopiero są rozżalone. „Przecież robiłam wszystko jak trzeba!” – można usłyszeć od większości z nich.

Wprowadzenie zmian, które zaproponuję wam w tej książce, przysłuży się nie tylko waszym piersiom. Oznacza także niższy cholesterol, korzystniejszy poziom trójglicerydów, idealne ciśnienie, mniej zawałów, szczuplejsze ciało, mniejsze prawdopodobieństwo zachorowania na cukrzycę, sprawne stawy, więcej energii, lepszy sen, pogodniejszy nastrój, wyższą jakość życia seksualnego, bystrzejszy umysł, mniejsze ryzyko demencji, gładszą skórę, regularne wypróżnienia, czystsze płuca, mniejsze ryzyko raka innych narządów i dłuższe życie na zdrowszej planecie. Jeśli zastosujecie się do moich rad, radykalnie obniżycie ryzyko wystąpienia wielu dolegliwości, które, koniec końców, prowadzą do przewlekłych i potencjalnie śmiertelnych chorób – a może nawet całkowicie im zapobiegniecie. Poczujecie przypływ szczęścia i satysfakcji z życia. Z łatwością osiągnięcie swoje cele – i nie będziecie oglądać się za siebie.

PIONIERSKIE PODEJŚCIE DO ZDROWIA PIERSI

Odkąd w 2007 roku założyliśmy z moim mężem Andym Funkiem Centrum Zdrowia Piersi Pink Lotus (Pink Lotus Breast Center) w Los Angeles, naszym celem jest połączenie najnowocześniejszych metod badań przesiewowych pod kątem raka piersi, diagnostyki i leczenia z profilaktyką pierwotną oraz holistyczną, troskliwą opieką. Chcemy ratować kobietom życie i zdrowie, eliminując strach, wpajając pacjentkom pewność siebie i dając im nadzieję w chwilach paniki. Pink Lotus stawia sobie za zadanie zmiany w systemie sprawowania opieki nad pacjentkami z chorobami piersi w Ameryce i pomaganie jak największej liczbie kobiet bez względu na ich dochód czy sytuację życiową. Co roku przyjmujemy tysiące pacjentek z najróżniejszymi dolegliwościami i staramy się honorować większość ubezpieczeń, w tym Medicare. Kobietom o niskich dochodach, nieubezpieczonym lub dysponującym niewystarczającym ubezpieczeniem medycznym fundacja Pink Lotus (Pink Lotus Foundation) zapewnia całkowicie darmowe badania przesiewowe, diagnostykę, leczenie i wsparcie – daje im więc opiekę, której w przeciwnym razie mogłyby w ogóle nie otrzymać.

Jestem niezwykle wdzięczna losowi za to, że zdarza mi się pracować z gwiazdami światowego formatu, dzięki czemu mam jedyną w swoim rodzaju okazję, by moje przesłanie o zdrowiu piersi i redukcji ryzyka dotarło do całego świata. Trzy dni po tym jak usunęłam jej guza, Sheryl Crow przyszła do mojego gabinetu z kartką w dłoni i oświadczyła: „Chcę poinformować o moim raku publicznie. Czy mogłabyś sprawdzić ten komunikat prasowy pod względem merytorycznym?”. A artykuł Angeliny Jolie opublikowany w „The New York Timesie” pod tytułem My Medical Choice (Mój medyczny wybór) przyniósł na całym świecie trwały wzrost liczby badań na obecność mutacji BRCA4. Uważam za zaszczyt – i za swój obowiązek – kontynuowanie dyskusji o raku piersi, którą zapoczątkowały te sławy.

Chociaż jestem znana przede wszystkim jako specjalistka chirurgii onkologicznej, uważam, że moim podstawowym zadaniem jako lekarki jest trafić do ludzi, zanim będą musieli pójść pod nóż. Robię wszystko, co mogę, żeby nauczyć kobiety, jak dbać o zdrowie piersi – występuję w telewizji, piszę na naszym blogu Pink Lotus Power Up, wygłaszam wykłady, publikuję artykuły, robię badania i sponsoruję kampanie informacyjne. Chcę dać ci do ręki fakty i strategie, które pomogą ci zrozumieć, czego potrzebują twoje piersi, i zminimalizować ryzyko nowotworu, a jeśli zdiagnozowano u ciebie tę chorobę – otworzyć ci oczy na zabiegi i terapie, które mogą zmienić twoje życie.

JAK KORZYSTAĆ Z TEJ KSIĄŻKI

Chcesz się nauczyć, jak zadbać o piersi tak, by były zdrowe? Wymaga to po prostu prowadzenia jak najlepszego trybu życia – najlepszego dla twojego zdrowia, a więc dla ciebie. Nie powinnyśmy umierać z powodu czynników, które możemy w znacznym stopniu kontrolować. Czy możemy kontrolować raka piersi? Trzeba tu od razu przyznać, że pewien odsetek tych nowotworów występuje u kobiet, które stosowały się do wszystkich zasad obiecujących nam zachowanie zdrowia i dobrego samopoczucia przez całe życie. Dopóki nie pojawi się skuteczny lek albo szczepionka na raka, nasze wysiłki będą niekiedy udaremniane przez niedające się powstrzymać mutacje i inne nieznane czynniki. Mimo wszystko masz jednak istotny wpływ na to, czy zachorujesz – wykorzystaj go. Aż 50 procent – a może nawet 80 lub więcej – wszystkich przypadków raka piersi można by wyeliminować, gdyby kobiety rozumiały, że w wyniku codziennych wyborów dotyczących takich kwestii, jak jedzenie, picie, aktywność fizyczna, waga, kontakt z toksynami, a także sposób myślenia, tworzy się w komórkach naszych piersi środowisko, które decyduje o tym, czy pozostaną one zdrowe, czy przekształcą się w komórki nowotworowe5. Każdego dnia podejmujemy niezliczone decyzje, które przybliżają nas do raka albo od niego oddalają. Najłatwiej wyleczyć nowotwór, na który nigdy nie zachorujemy.

Czego możesz się spodziewać na następnych stronach? Polecam przeczytać całą książkę, żeby w pełni zrozumieć wszystkie przedstawione w niej informacje, ale oczywiście domyślam się, że możesz chcieć przeskoczyć od razu do rozdziałów, które dotyczą twojej sytuacji i sfery zainteresowań. Dlatego dam ci trochę wskazówek, żebyś mogła przejść prosto do najbardziej intrygujących cię tematów.

W pierwszej połowie książki koncentruję się na poszerzeniu twojej wiedzy o piersiach, a także pokazuję, jak tryb życia i sposób odżywiania mogą zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka. Z części I dowiesz się, jak dbać o piersi i dlaczego nie warto przejmować się mitami na temat przyczyn powstawania nowotworów złośliwych. Przez dwadzieścia lat badałam powiązania między trybem życia a rakiem i mogę śmiało powiedzieć, że wiele rzeczy, którym przypisuje się kancerogenne działanie, wcale nie jest szkodliwych. W części II zastanowimy się, co jeszcze możesz zrobić – poza coroczną mammografią i trzymaniem kciuków – żeby w ciągu najbliższych trzystu sześćdziesięciu czterech dni nie wyczuć w piersi guzka. Pomogę ci obniżyć prawdopodobieństwo, że zachorujesz, proponując zmiany w sposobie odżywiania i trybie życia, zwłaszcza te utrzymujące w ryzach poziom estrogenu, bo to właśnie ten hormon odpowiada za 80 procent przypadków nowotworów piersi. Najzdrowsze jest jedzenie pochodzenia roślinnego, o niskiej zawartości tłuszczu, bogate w błonnik: warto jeść dużo świeżych owoców i warzyw (najlepiej ekologicznych), produkty pełnoziarniste, takie jak brązowy ryż czy kasza owsiana, białko roślinne, które znajdziemy między innymi w soczewicy, fasoli i soi, a do tego wypijać filiżankę zielonej herbaty. Opowiem także o suplementach, aktywności fizycznej, pilnowaniu wagi oraz hormonach, które mogą mieć wpływ na ryzyko wystąpienia raka.

W drugiej połowie książki zajmę się czynnikami, które znajdują się poza naszą kontrolą, a także opowiem, co oferuje ci medycyna, jeśli znajdujesz się w grupie ryzyka, właśnie zdiagnozowano u ciebie raka, żyjesz z tą chorobą albo pokonałaś ją i właśnie próbujesz poukładać sobie życie na nowo. W części III przedstawię szczegółowo operacje i terapie farmakologiczne zmniejszające ryzyko. Często odpowiadam na pytania pacjentek o genetykę, w szczególności mutacje BRCA, więc podzielę się tutaj z tobą najnowszymi wynikami badań dotyczącymi mutacji i wyjaśnię, co oznaczają one dla ciebie. Jeśli chodzi o czynniki ryzyka pozostające poza naszą kontrolą, najważniejsze, żeby o nich wiedzieć i wykorzystać tę wiedzę, dokonując wyborów dotyczących tego, na co mamy wpływ. Nie istnieje żaden uniwersalny sposób postępowania w wypadku kobiet obciążonych podwyższonym ryzykiem zachorowania na raka piersi. Niektóre pacjentki decydują się na mastektomię profilaktyczną (prewencyjną). Inne nie chcą iść pod nóż – wolą brać leki zapobiegające rozwojowi choroby. Jeszcze inne decydują się na zmianę trybu życia i bardzo rygorystycznie poddają się badaniom kontrolnym. Jeśli nie wiesz, jaka opcja jest dla ciebie najodpowiedniejsza, w części IV pomogę ci wybrać ścieżkę, dzięki której będziesz czuła pewność i spokój co do swoich decyzji. Przedstawię zestaw dostępnych operacji chirurgicznych, wyjaśnię różnice między tylektomią a mastektomią, terapią hormonalną a immunoterapią, radioterapią a chemioterapią, a także odpowiem na konkretne pytanie, które często słyszę w swojej klinice.

Okazuje się, że w medycynie pełno mamy akronimów, więc powinnam cię tu ostrzec, że trochę ich używam w tej książce. Zależy mi, żebyś mogła się po niej poruszać z łatwością, dlatego zajrzyj do aneksu, gdzie znajdziesz listę tych skrótów uporządkowanych w kolejności alfabetycznej.

No to zaczynajmy! Głęboko wierzę, że wiedza to moc, która zamienia strach w radość i pewność siebie, te zaś zmotywują cię do wdrażania zmian – zmian, które mogą uratować ci życie, a więc także uczynić bardziej szczęśliwym życie wszystkich tych, których kochasz i którzy odwzajemniają twoją miłość.

* W Polsce rak piersi jest najczęstszym nowotworem złośliwym u kobiet (22,2 procent wszystkich nowotworów) i drugą, po raku płuc, przyczyną zgonów (14,1 procent). W grupie kobiet młodych, między dwudziestym a czterdziestym czwartym rokiem życia, jest na pierwszym miejscu – zarówno pod względem zachorowalności, jak i umieralności. Źródło: J. Didkowska, U. Wojciechowska, P. Olasek, Nowotwory złośliwe w Polsce w 2015 roku, Warszawa 2017 (wszystkie przypisy dolne pochodzą od redakcji).

** W Polsce standaryzowany współczynnik zachorowalności wynosi odpowiednio 52,9 na 100 tysięcy. W 2015 roku odnotowano 18 106 nowych zachorowań na raka piersi. Źródło: J. Didkowska, U. Wojciechowska, P. Olasek, dz. cyt.

1 Collaborative Group on Hormonal Factors in Breast Cancer, Familial Breast Cancer: Collaborative Reanalysis of Individual Data from 52 Epidemiological Studies Including 58, 209 Women with Breast Cancer and 101, 986 Women Without the Disease, [w:] „Lancet” 358, 2001, nr 9291, s. 1389–1399.

2 J.A. Dumalaon-Canaria i in., What Causes Breast Cancer? A Systematic Review of Causal Attributions Among Breast Cancer Survivors and How These Compare to Expert-Endorsed Risk Factors, [w:] „Cancer Causes & Control” 25, 2014, nr 7, s. 771–785.

3 L.M. Sánchez-Zamorano i in., Healthy Lifestyle on the Risk of Breast Cancer, [w:] „Cancer Epidemiology and Prevention Biomarkers” 20, 2011, nr 5, s. 912–922.

4 D. Evans i in., The Angelina Jolie Effect: How High Celebrity Profile Can Have a Major Impact on Provision of Cancer-Related Services, [w:] „Breast Cancer Research” 16, 2014, nr 5, s. 442; D. Evans i in., Longer-Term Effects of the Angelina Jolie Effect: Increased Risk-Reducing Mastectomy Rates in BRCA Carriers and Other High-Risk Women, [w:] „Breast Cancer Research” 17, 2015, nr 1, s. 143; R.H. Juthe, A. Zaharchuk, C. Wang, Celebrity Disclosures and Information Seeking: The Case of Angelina Jolie, [w:] „Genetics in Medicine” 17, 2014, nr 7, s. 545–553; P.B. Lebo i in., The Angelina Effect Revisited: Exploring a Media-Related Impact on Public Awareness, [w:] „Cancer” 121, 2015, nr 22, s. 3959–3964; C.M. Malcolm, M.U. Javed, D. Nguyen, Has the Angelina Jolie Effect Led to an Increase in Risk-Reducing Mastectomy and Breast Reconstruction in Wales: A Retrospective, Single-Centre Cohort Study, [w:] „Journal of Plastic, Reconstructive & Aesthetic Surgery” 69, 2016, nr 2, s. 288–289; C. Staudigl i in., Changes of Socio-demographic Data of Clients Seeking Genetic Counseling for Hereditary Breast and Ovarian Cancer Due to the ‘Angelina Jolie Effect’, [w:] „BMC Cancer” 16, 2016, nr 1, s. 436; J. Lee i in., Influence of the Angelina Jolie Announcement and Insurance Reimbursement on Practice Patterns for Hereditary Breast Cancer, [w:] „Journal of Breast Cancer” 20, 2017, nr 2, s. 203–207.

5 P. Anand i in., Cancer is a Preventable Disease that Requires Major Lifestyle Changes, [w:] „Pharmaceutical Research” 25, 2008, nr 9, s. 2097–2116; L.M. Sánchez-Zamorano i in., Healthy Lifestyle on the Risk of Breast Cancer, [w:] „Cancer Epidemiology and Prevention Biomarkers” 20, 2011, nr 5, s. 912–922.

1

ABC dbania o piersi

Zajmuję się piersiami dzień w dzień, a czasem nawet śnię o nich w nocy, więc uwierz, że wiem, co mówię – kobiety mają do swojego biustu bardzo silny stosunek emocjonalny. Trzeba mieć niezwykle mocne poczucie własnej wartości, żeby powiedzieć: „Moje piersi to nie ja”, bo przecież w niezaprzeczalny sposób wiążą się one z kobiecością, seksualnością, wizerunkiem własnego ciała. Żywimy wobec naszych piersi całą gamę uczuć – od dumy z ich kształtu i wielkości przez podziw dla ich funkcji wytwarzania mleka i afirmacji życia aż do przerażenia, że któregoś dnia możemy przez nie zachorować na raka. Mimo tych lęków niewiele było dotąd rzetelnych wskazówek, jak zadbać o zdrowie naszych piersi, obniżyć ryzyko nowotworów, zoptymalizować wyniki leczenia w razie niepomyślnej diagnozy i podejmować przemyślane decyzje medyczne po zakończeniu terapii – ale ta książka to zmieni.

Zacznijmy od kilku podstawowych kwestii dotyczących utrzymania piersi w zdrowiu: ich budowy i funkcji, zaskakujących faktów dotyczących naszych „dziewczyn” oraz tego, jak o nie dbać, żeby żyć długo i tryskać zdrowiem. Aby zadbać o piersi, trzeba je zrozumieć, a to pozwoli ci w znacznej mierze obniżyć prawdopodobieństwo zachorowania na raka. Chociaż nie da się kontrolować wszystkich czynników ryzyka – na niektóre, jak bycie kobietą i starzenie się, nic nie poradzimy – możesz mieć większy wpływ na zapobieganie nowotworom, niż ci się wydaje; wystarczy, że nauczysz się rozpoznawać te uwarunkowania, które są zależne od ciebie, a następnie wprowadzisz odpowiednie zmiany w trybie życia.

PIERSI – KURS PODSTAWOWY

Jeśli chodzi o ogólną anatomię, piersi przypominają mi trochę galaretkę z owocami. Wyobraź sobie swoją pierś jako wiele kiści winogron, które trzymasz razem za górną część najgrubszych łodyg (czyli tam, gdzie masz brodawkę sutkową). Wszystkie drobne łodyżki to przewody, którymi podczas laktacji płynie mleko (masz je bez względu na to, czy zajdziesz kiedyś w ciążę czy nie). Łodyżki łączą się z poszczególnymi winogronami, czyli zrazikami gruczołu piersiowego (zwanymi też płacikami), które produkują mleko. W całej piersi jest od piętnastu do dwudziestu płatów (kiści winogron), a wszystkie łodyżki zbiegają się w brodawce sutkowej. Na jej powierzchni znajduje się ujście ośmiu do dwunastu przewodów mlekowych.

A teraz włóż wszystkie te kiście winogron i łodyżki (zraziki i przewody mlekowe, które razem nazywamy tkanką gruczołową), do foremki na galaretkę w kształcie twojej piersi – taką właśnie „foremką” jest górna część ściany twojej klatki piersiowej. (Wyobraź sobie, co by było, gdyby firma Tupperware naprawdę produkowała foremki w kształcie piersi. Zbiłaby kokosy na imprezach typu „Pożegnanie z piersiami” czy też – jak nazwała swoje przyjęcie jedna z moich pacjentek – „Pa, pa, pączuszki!”) W zarysowanej tu analogii galaretka odpowiada strukturom podtrzymującym, które otaczają gruczoł sutkowy, złożonym z podścieliska (rodzaj tkanki łącznej włóknistej), tkanki tłuszczowej, więzadeł, naczyń limfatycznych i krwionośnych. Rak zwykle atakuje zraziki i przewody mlekowe, czyli kulki winogron i łodyżki (75 procent wszystkich przypadków nowotworów piersi to właśnie rak przewodowy), rzadziej galaretkę. Na przykład z przeprowadzonego przez Klinikę Mayo (Mayo Clinic) badania przeglądowego wszystkich nowotworów piersi u kobiet powyżej pięćdziesiątego dziewiątego roku życia wynika, że nowotwór atakujący podścielisko, zwany pierwotnym mięsakiem piersi, to tylko 0,0006 procent przypadków złośliwych guzów w tej części ciała1.

Piersi mogą mieć najróżniejszą wielkość – od nieistniejących, jak w rzadkiej chorobie zwanej zespołem Polanda, po wiszące po kolana. Rozmiary miseczek wahają się od AAA do L – przy czym przeciętna amerykańska miseczka to D; w Rosji, Szwecji, Norwegii i Finlandii częste są większe rozmiary; w Australii, Francji, Włoszech, Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Ameryce Południowej średnim rozmiarem jest C; w Afryce i Azji kobiety mają na ogół miseczkę A lub B*. Niewiele kobiet ma idealnie symetryczne piersi. Zazwyczaj lewa jest nawet o 20 procent większa od prawej (nagła zmiana wielkości jednej z piersi powinna cię jednak skłonić do wizyty u lekarza). Rozmiar i kształt piersi zależą głównie od genetycznej mozaiki czynników przekazywanych ci przez oboje rodziców, a także od sposobu odżywiania oraz wpływu estrogenu, progesteronu, insuliny i czynników wzrostu w dzieciństwie, okresie dojrzewania, podczas ciąży, laktacji i menopauzy. Na wielkość i kształt biustu mają także wpływ tusza, aktywność fizyczna, starzenie się, poziom jędrności skóry i stosowanie hormonów. Ponieważ twoje piersi zawierają uwarunkowaną genetycznie ilość tłuszczu, rosną razem z tobą – powiększają się, kiedy nabierasz ciała. Wbrew temu, co być może słyszałaś, nie ma bezpośredniego związku między wielkością piersi a ryzykiem zachorowania na raka.

W rzeczywistości piersi zajmują w twoim ciele więcej miejsca, niż myślisz – warto o tym pamiętać przy comiesięcznym samobadaniu, o czym opowiem w następnym podrozdziale. „Dziewczyny” to nie tylko te dwa stożki gruczołowe, czyli wzgórki, które masz w staniku. Każda pierś składa się z tkanki tłuszczowej i tkanki gruczołowej tworzącej stożek gruczołowy. Podstawa piersi rozciąga się od wysokości drugiej przestrzeni międzyżebrowej do wysokości fałdu podpiersiowego, przyśrodkowo do brzegu mostka i bocznie do linii pachowej przedniej (to linia, która biegnie w dół od pachy po bocznej ścianie klatki piersiowej). Jej wydłużony w kierunku dołu pachowego fragment nazywamy ogonem Spence’a, jest on położony tuż poniżej linii włosów w obrębie pachy. Czasami sięga aż do samej pachy, mówimy wtedy o dodatkowych gruczołach piersiowych w dole pachowym. Kiedy tej nadliczbowej tkanki jest dużo, tworzy pod skórą wybrzuszenia. Pacjentka może się wtedy czuć tak, jakby miała trzy lub cztery piersi – w zależności od tego, czy wybrzuszenia pojawiają się po jednej stronie czy po obu. Dodatkowa brodawka w dole pachowym może nawet łączyć tę tkankę ze skórą, a wtedy, owszem, można by karmić dziecko z takiej trzeciej piersi.

Wszystkie piersi – nie tylko te zrakowaciałe – są nierówne, pełne grudek. Kto mógł wpaść na to, żeby nazywać piersi melonami? Czy ten człowiek kiedykolwiek dotknął piersi? Melony są jednolicie jędrne, okrągłe i bardzo gładkie – i nie uginają się pod dotknięciem palcem. W przypadku piersi „ukształtowanie terenu” przypomina raczej pełen szczytów i dolin łańcuch górski, pokryty warstwą śniegu (tkanką tłuszczową), a następnie owinięty skórą. Kiedy przejedziesz po niej palcami, poczujesz miękkość śniegu, a naciskając mocniej, dotkniesz twardego masywu. Jeśli po obu jego stronach znajduje się dolina, możesz mieć wrażenie, że masz do czynienia z guzkiem. Aby mieć pewność, że to góra, a nie złośliwy intruz, trzeba iść do lekarza – chyba że wiesz, iż była tam od zawsze i jest po prostu częścią twojej normalnej anatomii. Wszystkie piersi mają guzki. Piersi są z natury guzkowate i takie też wydają się w dotyku – tym bardziej, im gęstsza jest tkanka, która je tworzy. O gęstości tkanki decydują zaś genetyka oraz poziom estrogenu w organizmie.

Na koniec kilka słów o powierzchni piersi. Tętnice i żyły doprowadzają krew – a wraz z nią składniki odżywcze – do skóry piersi; u pań o jaśniejszej karnacji czasami widać żyły dość wyraźnie. Poza tym w pewnych warunkach przepływ krwi wzmaga się i rozszerza te naczynia, sprawiając, że stają się jeszcze bardziej widoczne – zwłaszcza po wysiłku fizycznym podczas ciąży, a także w przypadku niektórych nowotworów. Brodawki mogą być ciemne lub jasne, gładkie lub o wyraźnej fakturze, sterczące na zewnątrz, płaskie lub wklęsłe. Mogą w ogóle nie wystawać, przypominać gumkę na końcu ołówka albo mieć rozmiar kostki cukru – wszystko to jest normalne. Ciemniejszą skórę wokół podstawy brodawki nazywamy otoczką, a jej średnica waha się na ogół od 4 do 10 centymetrów, a więc od dziesięciocentówki do spodeczka. U niektórych ludzi (jedna osoba na 8 tysięcy) występują dodatkowe brodawki sutkowe, co nazywamy politelią. Są położone wzdłuż listewek mlekowych, dwóch biegnących pionowo łuków, prowadzących od pach do normalnych brodawek i dalej do lewej oraz prawej pachwiny. Wyglądają jak płaskie pieprzyki lub mają lekko wystający wzgórek2. Do celebrytów z nadliczbowymi brodawkami sutkowymi należą aktor Mark Wahlberg (trzy brodawki) i piosenkarz Harry Styles (cztery), więc nie ma się czego wstydzić.

Przyjrzyjmy się bliżej otoczce brodawki. U wszystkich kobiet na skraju otoczki znajdują się mieszki włosowe, z których wyrastają włoski. Mamy na skórze 50 milionów mieszków, zatem czasem kilka niechcianych, zbłąkanych włosów pojawia się właśnie tam. Zwykle jest to reakcja na zmiany hormonalne: dojrzewanie, ciążę, menstruację, menopauzę lub zażywanie tabletek antykoncepcyjnych. Można je bezpiecznie wyrwać pęsetką albo usunąć w gabinecie kosmetycznym w czasie zabiegu elektrolizy. Wyskubywanie pęsetką czasem prowadzi do wrastania włosków, a wtedy pojawiają się drobne czerwone krostki i zbiera się białe sebum (i pomyśleć, że chciałaś wyglądać atrakcyjniej...). Wypukłe zgrubienia na otoczce, zwane gruczołami Montgomery’ego, to drobne gruczoły łojowe, których funkcją jest nawilżanie brodawki (tak w każdym razie piszą w podręcznikach), ale ponieważ ich przydatność jest wątpliwa i – ze względu na ich położenie – właściwie nie ma sensu z anatomicznego punktu widzenia, po prostu mówię pacjentkom, że ich obecność jest czymś normalnym, nie stanowią zagrożenia i nie znikną bez względu na to, jak mocno będziemy je wyciskać. Na brzegu otoczki mogą się także pojawić wągry; wystarczy wtedy przemywać to miejsce i co jakiś czas robić peeling, tak jak przy wieczornej pielęgnacji twarzy. Za to jeśli zauważysz na brodawce lub jej otoczce swędzące, łuszczące się wykwity, umów się na wizytę do lekarza.

BRODAWKI SUTKOWE – GARŚĆ CIEKAWOSTEK

Niektórzy rodzą się bez brodawek sutkowych – mówimy wtedy o atelii. Na całym świecie jest około 7 tysięcy zdiagnozowanych przypadków tego schorzenia.

Stymulacja brodawek sutkowych i stymulacja genitaliów oddziałują na tę samą część mózgu. Jedna trzecia kobiet jest w stanie osiągnąć orgazm wyłącznie przez pieszczoty piersi.

Jeśli przyjrzysz się otoczce brodawki przez szkło powiększające, zobaczysz rosnące na jej brzegu włoski – mają je wszyscy dorośli ludzie.

Kiedy nadliczbowe brodawki sutkowe pojawiają się poza listewkami mlekowymi, nazywamy je ektopowymi – mogą znajdować się daleko od klatki piersiowej, na przykład na podeszwie stopy.

Dlaczego mężczyźni mają brodawki sutkowe? Bo wszyscy na początku jesteśmy dziewczynkami! Brodawki pojawiają się w rozwoju płodowym jeszcze przed organami płciowymi. A potem po prostu zostają.

MACANKI SŁUŻĄ ZDROWIU

Zdrowe piersi wymagają regularnego samobadania, ale nie powinnaś się tym stresować. Chodzi tu o to, żeby poznać „ukształtowanie terenu” i zapoznać się ze wszystkimi guzkami i zgrubieniami, które masz w swoich piersiach. Jeśli pojawi się coś nowego albo innego, znajdziesz to pierwsza. Wczesne wykrywanie zmian to druga po redukcji ryzyka najlepsza obrona przed rakiem. Najlepiej zacząć samobadanie w wieku kilkunastu lat i przeprowadzać je raz na miesiąc. Nastolatki właściwie nie chorują na raka piersi, ale dzięki samobadaniu lepiej poznają własne ciało. Bez względu na wiek badaj się tydzień po pierwszym dniu okresu – piersi są wtedy najmniej guzkowate i wrażliwe, więc łatwiej uniknąć pomyłki. Jeśli nie masz już menstruacji, badaj się pierwszego dnia każdego miesiąca. Całe badanie powinno trwać trzy minuty i może uspokoić cię na resztę dnia. Jeśli coś wyda ci się inne niż zwykle, zaufaj swojej intuicji i idź do lekarza. Gotowa?

Najpierw dobrze się przyjrzyj swoim piersiom. Rozbierz się od pasa w górę, stań przed lustrem i dokładnie je obejrzyj. Przypatrz się im pod kątem zmian w kształcie, wielkości i obrysie, a także zmian skórnych, takich jak zgrubienia, zaczerwienienia, wgłębienia, ściągnięcia czy wybrzuszenia. Brodawki powinny być skierowane w tę stronę co zawsze – prosto do przodu, w lewo, w prawo; mogą być też naturalnie wklęsłe czy zwrócone w dół, jakby szukały zgubionych drobnych na podłodze.

Następnie sprawdź, czy w obrębie piersi pojawiają się wgłębienia lub wybrzuszenia, kiedy oglądasz je w lustrze w dwóch różnych pozycjach. W pierwszej połóż dłonie na biodrach i naciśnij nimi na tułów, napinając mięśnie klatki piersiowej. Widzisz jakieś dziwne wgłębienia lub wypukłości? W drugiej pozycji podnieś obie ręce nad głowę, jak przy aresztowaniu. Wszystko w porządku?

Pora na badanie! Na łóżku, w pozycji półleżącej, albo na stojąco pod prysznicem – jak ci wygodniej – nałóż na palce odrobinę balsamu lub żelu pod prysznic, żeby gładko przesuwał się po powierzchni piersi. Wybierz jeden z następujących czterech schematów: (1) w górę i w dół, pionowo wzdłuż piersi, (2) z lewa na prawo, w poprzek piersi, jakbyś czytała słowa na stronie, (3) kolistym ruchem, koncentrycznie, jak po tarczy strzelniczej lub (4) promieniście, jakby wzdłuż szprych w kole roweru. Bez względu na to, który schemat wybierzesz, efekty będą takie same – pamiętaj tylko, żeby co miesiąc używać tej samej techniki; dzięki temu w twoich palcach wykształci się nieświadoma pamięć struktury piersi.

Zacznij od lewej piersi i unieś lewe ramię za głowę, tak aby jak najbardziej rozpłaszczyć tkankę (wiem, niektóre piersi są zbyt obwisłe, żeby się rozpłaszczyć). Do badania używaj opuszków palców – wskazującego, środkowego i serdecznego prawej dłoni. Szukasz nowego guzka lub zgrubienia. Zacznij od pachy, następnie przejdź do górnej, zewnętrznej części piersi i zataczaj palcami małe kółeczka, przesuwając nimi po piersi, aż zbadasz ją całą według schematu, który wybrałaś w punkcie 3. Ani na chwilę nie odrywaj palców od skóry. Powtórz całe badanie trzy razy – najpierw stosując lekki, następnie średni i w końcu mocny nacisk.

Delikatnie ściskaj brodawkę przez kilka sekund. Może się zdarzyć, że pojawi się wydzielina, bo w przewodach mlekowych zawsze znajduje się niewielka ilość płynu. To normalne, jeśli wypłynie z nich na skutek ściskania czy stymulacji brodawek, ale płyn nigdy nie powinien sączyć się sam, bez dotykania brodawki (plamić ci miseczki stanika albo piżamy). Jeśli wyciśniesz go z krwią lub będzie przezroczysty jak woda, a także jeśli wyciek jest samoistny, idź do lekarza. Wydzielina, która pojawia się po ściśnięciu brodawki i ma inny kolor niż krwawy lub przezroczysty, mnie nie obchodzi.

Powtórz całe badanie na prawej piersi. Na miesiąc masz spokój!

Wejdź na stronę easybreastexam.com, żeby obejrzeć film instruktażowy.

CZEGO SZUKAĆ PODCZAS SAMOBADANIA PIERSI

W 2017 roku oszałamiającą popularność w internecie zdobyło zdjęcie, które powstało w ramach kampanii organizacji Worldwide Breast Cancer. Są na nim żółciutkie wesołe cytryny w kartonie po jajkach, a na górze widnieje nagłówek: „Jakie objawy może dawać rak piersi”.

Genialne! Niektóre oznaki raka piersi można zobaczyć, ale nie wyczuć dotykiem, więc warto je pokazać. Jak to mówią, jeden obraz jest wart więcej niż tysiąc słów, a kiedy patrzymy na cytryny, nie czujemy zakłopotania ani obrzydzenia. Żółte owoce w sposób naturalny kojarzą nam się ze słońcem i lemoniadą.

Lista niepokojących oznak przedstawiona na obrazku:

wyczuwalne zgrubienie,

wgłębienie,

zrogowaciała, owrzodziała, swędząca, bolesna, z wysypką, popękana, łuszcząca się, odchodząca płatami, krwawiąca skóra na brodawce,

zaczerwienienie lub uczucie gorąca,

nieobserwowany wcześniej płyn wyciekający z brodawki (zwłaszcza jeśli jest krwawy lub przezroczysty jak woda),

owrzodzenia skóry (niebędące typowymi dolegliwościami skórnymi),

wystający guz,

nabrzmiała żyła,

wklęśnięta, skierowana w innym kierunku niż dotychczas, spłaszczająca się lub chowająca się do środka brodawka,

zmiana wielkości lub kształtu piersi (zwłaszcza tylko po jednej stronie),

skóra przypominająca skórkę pomarańczy (powiększone pory, pomarańczowa lub czerwona barwa),

twardy guzek w głębi piersi.

Warto zwrócić także uwagę na:

obrzęk lub guzki w miejscach, gdzie znajdują się węzły chłonne – w dołach pachowych, wokół obojczyka, na szyi,

ból lub wrażliwość w jednym miejscu, odczuwalne przez cały cykl menstruacyjny.

Każdy z tych objawów jest już wystarczająco dobrym powodem, żeby zwrócić się do lekarza. Nikt nie weźmie cię za paranoiczkę, a w większości przypadków stwierdzamy przy takich oznakach jakąś zmianę łagodną. Jeśli twoja pierś przypomina ci którąś cytrynę w kartonie po jajkach, koniecznie ją zbadaj. Nie stresuj się jednak, że wykrycie raka piersi zależy wyłącznie od ciebie. Po to robisz też mammografię i wykonujesz coroczne badania piersi u swojego lekarza.

ZDROWE PIERSI A WIEK

Chociaż możesz poprawić zdrowie swoich piersi w każdym wieku, poziom czujności powinien zależeć od etapu życia, na którym się znajdujesz. Przyjrzyjmy się moim zaleceniom pozwalającym utrzymać tę część ciała w optymalnej kondycji w poszczególnych dekadach życia. Mediana wieku dla raka piersi w Stanach Zjednoczonych wynosi sześćdziesiąt dwa lata**. To znaczy, że połowa pacjentek zostaje zdiagnozowana, kiedy ma sześćdziesiąt dwa lata lub więcej, a połowa – zanim osiągnie ten wiek. A zatem czytajcie uważnie bez względu na to, czy macie sześćdziesiąt dwa lata, więcej czy mniej.

Będąc nastolatką, jesteś w znakomitej sytuacji. Masz przed sobą całe życie, żeby sobie wyrobić dobre nawyki, i nie musisz się martwić o swoje rozwijające się piersi. Naucz się samobadania i rób je co miesiąc, tydzień po rozpoczęciu okresu, bo w im młodszym wieku nauczysz się rozpoznawać guzki i grudki, tym lepiej wychwycisz ewentualne zmiany w przyszłości. Moja niezapomniana przyjaciółka Mary Ann Wasil założyła fundację Get In Touch, aby pomóc młodym dziewczynom poznać i zrozumieć ich piersi, ucząc je samobadania – umiejętności, która może uratować życie.

Jeśli u kobiet w twojej rodzinie były przypadki raka piersi przed pięćdziesiątką, to rodzica, który jest spokrewniony z osobą dotkniętą rakiem, powinno się umówić na konsultacje genetyczne – ocena ryzyka wystąpienia nowotworu w jego wypadku powie ci więcej o twoim stopniu zagrożenia***. Musisz jednak wiedzieć, że rak piersi u nastolatki jest ewenementem: prawdopodobieństwo, że zachorujesz, wynosi mniej niż jeden do miliona.

Dwudziesto- i trzydziestolatki muszą już podejść do tematu poważniej. Jeśli należysz do tej kategorii wiekowej, przeprowadzaj co miesiąc samobadanie – tydzień po rozpoczęciu okresu lub pierwszego dnia miesiąca, jeśli nie masz miesiączki. Co trzy lata chodź do ginekologa na badanie palpacyjne w gabinecie (kliniczne badanie piersi), a jeśli masz historię raka piersi w rodzinie, umów się także na konsultacje genetyczne. Kobiety, które zapadają na raka piersi przed czterdziestką, chorują na bardziej agresywne nowotwory, więc bardzo ważne jest zachowanie czujności.

Kiedy jesteś już po czterdziestce, dalej wykonuj co miesiąc samobadanie, ale na badanie palpacyjne do ginekologa umawiaj się co roku. Musisz do tego dodać także coroczną mammografię, a jeśli twoje piersi mają gęstą tkankę gruczołową, również USG. I tak to już będzie wyglądało do końca życia, drogie panie – czy będziecie mieć po pięćdziesiąt, siedemdziesiąt czy dziewięćdziesiąt lat****.

Jeśli zaliczasz się do grupy wysokiego ryzyka, dodamy do tych rad jeszcze to i owo. O tym, czy ryzyko zachorowania na raka piersi jest u danej kobiety wysokie, decydują różne czynniki – przede wszystkim to, czy w twojej piersi wykryto łagodne zmiany, wskazujące na podwyższone ryzyko nowotworu (tak zwane marker lesions), i ilu twoich krewnych miało raka piersi, zwłaszcza przed pięćdziesiątym rokiem życia. Jeśli odnajdujesz się w tym opisie, wypełnij nasz anonimowy, darmowy test dotyczący genetyki – znajdziesz go w internecie pod adresem https://pinklotus.com/powerup/resources/genetic-test-analyzer (w języku angielskim). Porozmawiaj z lekarzem o częstszych badaniach od momentu, kiedy będziesz o dziesięć lat młodsza niż twoja najmłodsza krewna w momencie, kiedy zdiagnozowano u niej raka piersi. Koniecznie zapytaj o badanie palpacyjne piersi dwa razy w roku, coroczną mammografię, ewentualnie także USG oraz rezonans magnetyczny (MRI). Możesz także omówić z lekarzem korzyści z przyjmowania obniżających ryzyko leków i poddania się prewencyjnej operacji. Więcej na ten temat znajdziesz w części III.

CZYM SĄ CZYNNIKI RYZYKA I JAK NA NIE WPŁYNĄĆ

Poświęcimy w tej książce wiele miejsca czynnikom ryzyka raka piersi, więc chcę mieć pewność, że od początku będziesz rozumiała, o czym mowa. Prosto rzecz ujmując, czynnikiem ryzyka jest wszystko, co zwiększa prawdopodobieństwo zachorowania na daną chorobę, ale jej bezpośrednio nie powoduje. Nie rozumiemy wszystkich przyczyn raka piersi, więc nie da się wyeliminować wszystkich zmiennych i oświadczyć: „Proszę, zapobiegłam rakowi!”, z taką samą pewnością, z jaką mogłabyś zawołać: „Pięć liczb w rządku! Bingo!”. W tym sensie można mówić nie tyle o profilaktyce, ile o redukcji ryzyka – i to ty zasiadasz tu za kierownicą.

Pomyśl o tym w ten sposób: szybka jazda nie oznacza automatycznie, że będziesz mieć wypadek, ale z pewnością zwiększa jego prawdopodobieństwo. Bezpośrednią przyczyną wypadku samochodowego jest zderzenie pojazdu z innym obiektem, a szybka jazda to tylko jeden z czynników ryzyka kolizji. Jeśli po zmroku zasuwasz na wstecznym po nieoświetlonej drodze, pisząc jednocześnie esemesa, to doszło do nagromadzenia wielu czynników ryzyka, ale konkretną przyczyną rozbicia samochodu będzie przywalenie tyłem auta w drzewo.

Jak więc uniknąć kolizji z rakiem? Poznaj swoje piersi, zrozum, jak działają, i dobrze o nie dbaj. To ostatnie zalecenie obejmuje dokonanie dość prostych, ale mających strategiczne znaczenie zmian w diecie i trybie życia, które przedstawiam w tej książce. Jak już wspomniałam we wstępie, naukowcy stwierdzili, że wśród kobiet, które przed menopauzą (1) są aktywne fizycznie, (2) nie piją alkoholu, (3) nie palą i (4) rezygnują z mięsa i nabiału na rzecz nieprzetworzonych produktów pochodzenia roślinnego, ryzyko raka piersi jest mniejsze o połowę, a u kobiet po menopauzie – spada o 80 procent. W świecie medycyny to niezwykły triumf, jeśli weźmiemy pod uwagę, że kobiety znoszące trudy chemioterapii wykazują lepszą przeżywalność średnio o zaledwie 10 procent w porównaniu z pacjentkami, które się na nią nie decydują.

Jak to możliwe, że wszystkie te superistotne informacje do tej pory cię omijały? Trudno cię o to winić. Poparte badaniami wskazówki, jak dbać o zdrowie piersi, zwłaszcza jeśli chodzi o profilaktykę raka, są dawkowane opinii publicznej nader skąpo – ot, tu jakiś artykuł w czasopiśmie, tam krótka rozmowa w telewizji śniadaniowej. A kiedy już słyszymy jakąś poradę, często jest ona wyrwana z kontekstu i umyka ci w codziennej krzątaninie. Możesz się więc na przykład dowiedzieć, że jedzenie cynamonu działa korzystnie na zdrowie piersi, ale kto w nawale codziennych czynności będzie pamiętał, żeby wprowadzić ten składnik do swojej codziennej diety – i jak to właściwie zrobić? Nasze codzienne nawyki są tak mocno utrwalone, tak często traktujemy je jako sposób na poprawę humoru, że bardzo trudno jest je zmienić. Ale pokażę ci, jak to zrobić.

Muszę też wskazać tutaj jako winnego nasz niedoskonały system edukacji. Podczas moich czterech lat studiów w college’u, czterech na medycynie, pięciu na rezydenturze z chirurgii ogólnej, a następnie specjalizacji szczegółowej z chirurgii onkologicznej piersi o odżywianiu wspominano przelotnie przy omawianiu cyklu Krebsa na jednym wykładzie – a dla wielu z nas, lekarzy, było to dwadzieścia albo nawet czterdzieści lat temu. Większość nas nie zagłębia się w dietetykę ani badania na temat wpływu trybu życia na zdrowie w takim stopniu, by ta wiedza znajdowała odbicie w naszym zachowaniu, nie mówiąc już o zachowaniu pacjentów. Wiem o tym, bo kiedy opowiadałam o niektórych kwestiach omawianych w tej książce swoim pacjentkom onkologicznym, mnóstwo razy słyszałam od nich: „Coś takiego, nie miałam pojęcia. Pytałam moich lekarzy, co powinnam robić i co jeść po zakończeniu leczenia, a oni mówili mi tylko: »Zrobiła pani wszystko, co było trzeba. Jest pani zdrowa. Proszę się tym nie przejmować i po prostu żyć«”. Nie, moja droga. Twoje zadanie jeszcze się nie skończyło.

To, że nawet lekarze, którzy rozumieją powiązania między sposobem odżywiania a chorobą, nie mówią wiele na ten temat, wynika częściowo także ze specyfiki systemu finansowania opieki medycznej. Tak jak ubezpieczalnie nie pokrywają ci kosztów karnetu na siłownię, programu odchudzającego czy kursu zarządzania stresem, tak samo nie zwracają nam, lekarzom, kosztów opracowywania szczegółowych strategii profilaktyki. Lekarze muszą być na bieżąco w takich kwestiach jak wytyczne dotyczące badań przesiewowych i optymalne schematy leczenia chorób, którymi się zajmują, więc często nie mają już czasu na wynajdywanie i dzielenie się za darmo wskazówkami typu: „A wiedziała pani, że trzy szklanki zielonej herbaty dziennie zmniejszają ryzyko raka piersi o połowę?”. (Wiedziałaś?)

Kiedy więc złożymy to wszystko do kupy, przestajemy się dziwić, jak mogłaś tego nie wiedzieć – powstaje raczej pytanie, jak w ogóle miałabyś wiedzieć na ten temat cokolwiek. Nikt nie nauczył cię widzieć powiązań między stylem odżywiania i trybem życia a zdrowiem piersi – powiązań, które wydają ci się oczywiste w przypadku serca czy mózgu. Co jest o tyle dziwne, że twoje piersi współistnieją z organizmem w dokładnie ten sam sposób co wspomniane narządy. Mam jednak dobrą wiadomość: w miarę jak perspektywy dotyczące zdrowia na świecie rysują się w coraz bardziej ponurych barwach, nauka o żywieniu zaczyna się dziś coraz bardziej liczyć. Zarówno pacjenci, jak i lekarze coraz częściej szukają informacji o tym, jak odżywianie i styl życia wpływają na redukcję ryzyka, powodowanie i odwracanie procesów chorobowych.

Oczywiście mnie w tej chwili interesują przede wszystkim twoje piersi (a także twoje serce, bo główną przyczyną śmierci kobiet są choroby tego ostatniego organu; masz szczęście – moje rady pomagają na oba te problemy). Jak się przekonasz, nawet 90 procent czynników ryzyka zagrażających optymalnej kondycji piersi zależy całkowicie od ciebie – a więc to ty możesz panować nad swoim zdrowiem. Nie twoi lekarze, geny czy los. Twoje piersi są z tobą przez cały dzień, codziennie. Gdybyś spędzała tyle czasu z kimkolwiek czy czymkolwiek innym – dzieckiem, partnerem, psem czy kotem, a nawet samochodem – zadbałabyś o to, by byli w dobrej formie.

Dlaczego twoje piersi miałyby być gorzej traktowane niż oni?

TAK, TO NIEPRAWDA

W następnych rozdziałach dowiemy się, jak utrzymać twoje piersi i cały organizm w jak najlepszym zdrowiu, ale najpierw wyjaśnijmy sobie, co na pewno nie powoduje raka piersi. Krąży na ten temat mnóstwo mitów, które są podłapywane przez moje pacjentki i opinię publiczną, ale nie znajdują potwierdzenia w badaniach. (W całej książce będę przytaczać wyniki badań, bo wszechobecność zdrowotnych mitów potwornie mnie drażni). Jeśli twoim celem są jak najzdrowsze piersi, nie ma tu miejsca na fałszywe twierdzenia.

* Według Targetmap z 2010 roku statystyczna Polka nosi stanik z miseczkami w rozmiarze C. Według publikacji „Journal of Female Health Science” z 2013 roku przeciętna polska miseczka to D (968 mililitrów). Źródło: https://www.worlddata.info/average-breastsize.php.

** Szacuje się, że w Polsce ta mediana jest podobna i wynosi około sześćdziesięciu lat.

*** W Polsce praktycznie wszystkie centra onkologii i duże ośrodki senologiczne prowadzą poradnictwo genetyczne i mają możliwość wykonania badań genetycznych.

**** Polskie Towarzystwo Chirurgii Onkologicznej i Polskie Lekarskie Towarzystwo Radiologiczne nie podają wytycznych dotyczących profilaktyki wtórnej raka piersi. Jedyne dostępne zalecenia publikuje Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej na stronie http://www.onkologia.zalecenia.med.pl/pdf/PTOK_2013_05_Rak%20piersii.pdf. Zgodnie z tymi zaleceniami schemat badań kontrolnych dla kobiet bezobjawowych i bez czynników ryzyka obejmuje: • badanie lekarskie co 3 lata w grupie wiekowej 20–39 lat, od 40 roku życia raz w roku,

• MMG co 2 lata dla kobiet w wieku 50–69; zasadność wykonywania MMG w grupie 40–49 i >70 jest ustalana indywidualnie.

W grupie wysokiego i bardzo wysokiego ryzyka zachorowania na raka piersi: • od 18 roku życia samokontrola piersi raz w miesiącu,

• od 25 roku życia badanie lekarskie co 6 miesięcy:

Badania obrazowe: • MR u kobiet poniżej 30 roku życia lub w przypadku niejednoznacznego wyniku MMG,

• MMG na przemian z MR u kobiet powyżej 30 roku życia; USG piersi jako badanie uzupełniające co 12 miesięcy od 35 roku życia,

• dopochwowe i oznaczanie stężenia CA-125 co sześć miesięcy,

• coroczne badanie ginekologiczne,

• badanie cytologiczne co trzy lata.

1 C. Adem i in., Primary Breast Sarcoma: Clinicopathologic Series from the Mayo Clinic and Review of the Literature, [w:] „British Journal of Cancer” 91, nr 2, s. 237–241.

2 R.P. Rapini, J.L. Bolognia, J.L. Jorizzo, Dermatology: 2-Volume Set, St. Louis 2007.

2

Rak piersi – rozprawa z mitami

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej

Aneks

Dostępne w wersji pełnej

Tytuł oryginału: Breasts. The Owner’s Manual.

Every Woman’s Guide to Reducing Cancer Risk, Making Treatment Choices, and Optimizing Outcomes

Copyright © 2018 by Dr. Kristi Funk

Copyright © for the translation by Agnieszka Sobolewska

Opieka redakcyjna: Anna Małocha

Konsultacja merytoryczna: dr n. med. Diana Hodorowicz-Zaniewska

Adiustacja: Barbara Gąsiorowska / Wydawnictwo JAK

Korekta: Anna Kopeć-Śledzikowska / Wydawnictwo JAK, Maria Armata / Wydawnictwo JAK

Projekt okładki: Nikola Hahn

ISBN 978-83-7515-608-9

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl

Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków

Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl

Na zlecenie Woblink

woblink.com

plik przygotowała Katarzyna Błaszczyk

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Piersi 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Wielka czwórka Sztuka kochania Wybieraj wystarczająco dobrze Porąb i spal Pieniądze. W świetle Ewangelii. Nowa opowieść o biedzie i zarabianiu