Amerykanin w Warszawie

Amerykanin w Warszawie

Autorzy: Hugh Gibson

Wydawnictwo: Znak

Kategorie: Biografie

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 672

Cena książki papierowej: 99.90 zł

cena od: 81.90 zł

Hugh S. Gibson, młody amerykański dyplomata, w kwietniu 1919 roku otrzymał zaskakującą propozycję objęcia stanowiska ministra pełnomocnego Stanów Zjednoczonych w Polsce. Szybko zorientował się w towarzyskich oraz politycznych układach, komentując je w dowcipny sposób i wnikliwą spostrzegawczością. Nakreślone przez niego wyraziste portrety głównych polskich przywódców politycznych, a także opisy odradzającego się kraju do dziś zachwycają trafnością i świeżością spojrzenia.

 

 

Starannie wybrane teksty dają Czytelnikowi możliwość spojrzenia zza kulis na dramatyczne wydarzenia pierwszych lat II RP. Rzeczowe służbowe analizy i nieocenzurowane prywatne treści są ze sobą ściśle powiązane.

 

Dokumenty zaczerpnięte z raportów, które Gibson regularnie przesyłał do Departamentu Stanu USA, uzupełniono wysyłanymi przez dyplomatę telegramami i pełnymi humoru listami, pisanymi codziennie do matki.

Michaelowi Francisowi Gibsonowi (1929–2017),

który zainspirował nas swoją wielką erudycją,

żywą filozofią, poczuciem humoru, serdeczną przyjaźnią. Brakuje nam Ciebie!

SZKIC BIOGRAFICZNY

HUGH S. GIBSONA

16 sierpnia 1883: narodziny w Los Angeles, syn Francisa i Mary Simons Gibsonów

1887: zachorowanie na polio

1878−1889: pobieranie nauk u prywatnych nauczycieli i u matki Mary

1901: śmierć ojca, Francisa Gibsona

1900−1902: studia w Pomona College

1907: uzyskanie dyplomu École Libre des Sciences Politiques w Paryżu

1908: zdanie z najwyższymi ocenami egzaminu kwalifikacyjnego do służby dyplomatycznej

1908−1909: sekretarz poselstwa USA w Tegucigalpa, Honduras

1909−1910: drugi sekretarz Ambasady USA w Londynie

1910: prywatny sekretarz Huntingtona Wilsona, zastępcy sekretarza stanu

1911−1913: sekretarz poselstwa USA w Hawanie na Kubie

1914−1916: sekretarz poselstwa USA w Brukseli w Belgii

1916: pierwszy sekretarz ambasady USA w Londynie

luty 1917: praca w Departamencie Stanu USA w Waszyngtonie

kwiecień−czerwiec 1917: przydzielenie do misji lorda Balfoura, brytyjskiego ministra spraw zagranicznych, w czasie jego wizyty w USA

1918: pierwszy sekretarz ambasady USA w Paryżu, doradca Johna Pershinga, generała armii USA

listopad 1918−1919: uczestnictwo w działalności humanitarnej Herberta Hoovera

1919−1924: poseł nadzwyczajny i minister pełnomocny w Warszawie

27 lutego 1922: ślub z Belgijką, Ynès Reyntiens

1924: ambasador przy Lidze Narodów

1924−1927: poseł nadzwyczajny i minister pełnomocny w Bernie w Szwajcarii

1925: wiceprzewodniczący delegacji amerykańskiej na Konferencji o Handlu Bronią w Genewie

1926−1930: przewodniczący delegacji amerykańskiej w Komisji Przygotowawczej Konferencji Rozbrojeniowej w Genewie

1927: delegat na Konferencji o Prywatnej Produkcji Broni w Genewie

1927−1933: ambasador nadzwyczajny i pełnomocny w Belgii (z siedzibą w Brukseli) oraz poseł nadzwyczajny w Luksemburgu (z siedzibą w Brukseli)

1928: doktorat w dziedzinie dyplomacji i nauk politycznych, Université Catholique de Louvain

1929: narodziny syna, Michaela Francisa Gibsona, w Brukseli

1930: delegat na Konferencji Morskiej w Londynie, doktorat z prawa, Université Libre de Bruxelles

1931: doktorat z prawa, Yale University

1932−1933: pełnienie obowiązków przewodniczącego delegacji amerykańskiej na Ogólnej Konferencji Rozbrojeniowej w Genewie

1933−1937: ambasador nadzwyczajny i pełnomocny USA w Rio de Janeiro w Brazylii

1935: reprezentowanie USA na konferencji pokojowej Chaco w Buenos Aires

1937−1938: ambasador nadzwyczajny i pełnomocny USA w Belgii (z siedzibą w Brukseli) oraz poseł nadzwyczajny w Luksemburgu (z siedzibą w Brukseli)

1938: przejście na emeryturę, odmowa przyjęcia nominacji na ambasadora w hitlerowskich Niemczech

1939: wiceprzewodniczący Belgijsko-Amerykańskiej Fundacji Edukacyjnej oraz przewodniczący Stowarzyszenia Administracji Pomocy Humanitarnej (American Relief Administration Association)

1939−1942: zagraniczny komentator radia NBC w Londynie i Nowym Jorku

1940: przedstawiciel na Europę Narodowego Komitetu Żywności dla Małych Demokracji; opuszczenie Francji w trakcie niemieckiej inwazji

1940−1941: dyrektor generalny na Europę Komisji Pomocy Humanitarnej dla Polski i Komisji Pomocy Humanitarnej dla Belgii

1942−1948: redaktor w Doubleday, Doran & Co, opracowywanie pamiętników Józefa Goebbelsa, Galeazza Ciano i Ulricha von Hessella; komentator zagraniczny radia NBC

1946−1947: członek Misji Żywnościowej Herberta Hoovera

1947: członek komisji dochodzeniowej powojennych strategii gospodarczych Niemiec

1950: śmierć żony, Ynès R. Gibson

1952−1954: dyrektor Międzyrządowej Komisji Migracji Europejczyków (Intergovernmental Commission for European Migration, ICEM)

12 grudnia 1954: śmierć w Genewie

PUBLIKACJE HUGH S. GIBSONA

1919 A Journal from Our Legation in Belgium [Dziennik z naszego poselstwa w Belgii]

1932 Rio

1939 Belgium: The Country and Its People [Belgia: Kraj i jego ludzie]

1942 The Problems of Lasting Peace (z Herbertem Hooverem) [Problemy trwałego pokoju]

1944 The Road to Foreign Policy [Droga do polityki zagranicznej]

1945 The Basis of Lasting Peace (z Herbertem Hooverem) [Podstawa trwałego pokoju]

PODZIĘKOWANIA

Ukazanie się tego tomu w obecnej postaci było w dużej mierze skutkiem szczęśliwego przypadku. Często odnosiłam wrażenie, że zamierzenie to postępowało zgodnie z własnym rozumem, kierując mnie ku materiałom i ludziom, których nie potrafiłabym sobie wyobrazić. Jak się okazuje, znaczna część tego materiału była dla mnie dostępna przez większą część mojego życia. Jednak dopiero zbieżność stojących przede mną okazji, potencjału Internetu, a zwłaszcza wpływu pewnych kluczowych ludzi, spowodowała, że stało się to możliwe.

To, co zaczęło się jako praca dyplomowa na uniwersytecie pod kierunkiem Johna Rectora (na Western Oregon University), przekształciło się w tom, który teraz, drogi Czytelniku, trzymasz w ręku. Jestem wdzięczna Johnowi Rectorowi za jego ciągłe zainteresowanie i wsparcie. Kiedy czytałam pamiętnik Hugh S. Gibsona, który pisał w trakcie podróży z Herbertem Hooverem, podjętej, aby przeprowadzić przegląd pomocy dla głodujących, nauczyłam się doceniać jego dowcipny styl pisania i bogactwo szczegółów oraz szanować jego sądy. Z perspektywy siedemdziesięciu lat jest oczywiste, że oceny Gibsona były niezwykle wnikliwe. Pisma Gibsona są łącznie zapisem głównych wydarzeń na świecie w pierwszej połowie XX wieku, bardzo osobistym, a zarazem mającym znaczenie historyczne. Uczciwie zarobiłam na swoją opinię „tej zadającej wiele pytań”. Wiele osób udzielało mi odpowiedzi i mnie inspirowało.

W trakcie mojej pierwszej wyprawy do Archiwów Hoover Institution (Instytutu Hoovera), której celem było zapoznanie się z pamiętnikami Gibsona, Linda Bernard, zastępczyni archiwisty, stała się moją przyjaciółką, a także skierowała mnie do innych kluczowych osób. Najpierw skontaktowała mnie z synem Hugh Gibsona, zmarłym ostatnio Michaelem Francisem Gibsonem (1929–2017). Sam będący fascynującą osobowością, Michael otworzył dla mnie świat swojego ojca. Podczas gdy czytałam te pamiętniki, Michael wyjaśniał mi ich kontekst i identyfikował poszczególne osoby. Zaskoczyła mnie lektura o głębi reakcji Hugh w marcu 1946 roku, kiedy zespół pomocy dla głodujących Hoovera pojawił się w Polsce. Michael zapoznał mnie ze światem opisanym w tym tomie, światem, w którym żyli także moi polscy dziadkowie. Nigdy nie zdołam w wystarczającym stopniu podziękować Michaelowi za wiedzę o jego ojcu, którą się ze mną dzielił – o epizodzie polskim i wielu innych.

Dwaj uczeni szczególnie wspaniałomyślnie przyczynili się do opracowania tego tomu. George H. Nash, uznany specjalista zajmujący się Hooverem, wskazywał mi kierunek prac i zachęcał mnie do zrealizowania tego projektu. Jestem bardzo wdzięczna za jego mądre rady dotyczące wstępnego fragmentu książki. Maciej Siekierski, starszy kurator i pracownik badawczy Instytutu Hoovera, poświęcił wiele godzin na identyfikację poszczególnych osób wymienianych w tekście i pomagał mi przebrnąć przez labirynt trudnych polskich nazwisk. Dziękuję.

Podziękowania należą się także zespołowi archiwistów Hoover Institution Archives (HIA, Archiwom Instytutu Hoovera) – Carol Leadenham, Irenie Czernichowskiej i Davidowi Sunowi – żeby wymienić chociaż kilku spośród nich. Jeszcze jeden z moich przyjaciół z HIA, Nick Siekierski, przebywa obecnie w Warszawie, gdzie robi doktorat z filozofii. Miał okazję podróżować do Paryża, poznać Michaela Gibsona i nagrać na video rozmowę, dostępną obecnie w HIA. Także Mathew Schaefer z Prezydenckiej Biblioteki Hoovera w West Branch w stanie Iowa był ogromnie pomocny.

Przez czysty szczęśliwy przypadek trzy niezwykłe osoby zgodziły się współpracować ze mną nad tym projektem. M.B.B. Biskupski (Central Connecticut State University) wspaniałomyślnie opracował kluczowe polskie tło historyczne, nakreślone we Wprowadzeniu. Jochen Böhler (uniwersytet w Jenie w Niemczech) poświęcił znaczną część swojego życia na opracowanie istotnej części przypisów, które powodują, że ten tom jest przystępny dla czytelników w ogóle, a zadowalający dla uczonych. Jan-Roman Potocki sprawił, że opowieść stała się pełniejsza, dostarczając informacji biograficznych o wielu postaciach polskich i wschodnioeuropejskich. Ponadto działał jako „agent specjalny” na rzecz polskiej wersji, zapewniając nam nie tylko znakomitego wydawcę, ale także pierwszorzędnego tłumacza i finansowanie, które umożliwiło opracowanie takiego tomu. Dziękuję Wam, moi przyjaciele.

Ogromna wdzięczność należy się także Fundacji Lanckorońskich za ich hojną dotację, umożliwiającą przekład Amerykanina w Warszawie na język polski.

Dziękuję, Marlie Rowell, za to, że zostawiłaś wszystko, żeby mi towarzyszyć w drodze na spotkanie z Michaelem Gibsonem w Paryżu, i Tobie, Miro Kiick, za „odprowadzenie mnie do szkoły pierwszego dnia” i za pomoc w wyszukaniu wielu tych cennych dokumentów. A muszę też powiedzieć, że nic z tego wszystkiego nie byłoby możliwe bez wsparcia mojego kochającego męża Norma i mojej rodziny. Dziękuję Wam.

VHR

6 września 2017

PRZEDMOWA

JAN-ROMAN POTOCKI

Hugh Gibson złożył swoje papiery uwierzytelniające w kwietniu 1919, parę tygodni przed tym, jak Polska, po raz pierwszy jako niepodległy kraj, święciła dzień Konstytucji 3 Maja. Konstytucja ta, przyjęta w 1791 roku, a poprzedzona jedynie przez konstytucję amerykańską, zasiała ziarno odnowy politycznej umierającego państwa. Było to zatem naprawdę wielkie wydarzenie, łączące wszystkich Polaków. Gibson, chociaż dopiero przybył, w pełni uchwycił jego symbolizm.

Polska odzyskała jednak swoją wolność jako dom wewnętrznie skłócony, który – parafrazując słowa Abrahama Lincolna – nie może się ostać. Józef Piłsudski po triumfalnym powrocie z niewoli niemieckiej 10 listopada 1918 został uznany za nowego naczelnika państwa przez regenta Zdzisława Lubomirskiego. Ale mocarstwa sprzymierzone w Paryżu, mające właśnie zadecydować o losach dwóch z byłych państw rozbiorowych, za pełnoprawnego przedstawiciela Polski uznawały Komitet Narodowy, któremu przewodniczył Roman Dmowski.

Historycznie biorąc, Rzeczpospolita Obojga Narodów, której przedrozbiorowe granice z 1772 roku miały stanowić prawny precedens do dyskusji w Wersalu o nowym geograficznym zdefiniowaniu Polski, była wielobarwną mozaiką narodowości, kultur i religii, połączonych słabymi instytucjami. Polska przetrwała jako naród wbrew wszelkim przeciwnościom, być może dlatego, że była zarazem mitem i rzeczywistością.

Przez wszystkie rozbiory Polacy zachowali swój kraj w sercach i w umysłach. W dążeniu do utrzymania swojej tożsamości, stworzyli potężną mitologię, wyrażaną w tradycjach rodzinnych, przejawiającą się publicznie w sztuce i podtrzymywaną ferworem religijnym, oddającym Polskę Bożej opiece. Polska szlachta zdołała też zachować, często wskutek niezmordowanej determinacji, tytuł bezpośredniej własności do ziem swoich przodków. Było to szczególnie wyraźne na Kresach, na północy i na wschodzie, gdzie łupy z dawnych wojen wciąż jeszcze łączyły się z litewskimi i polskimi nazwiskami. Od rozległych latyfundiów do małych zagonów, wszystkie były ostoją polskości, zdobyte niegdyś przez przodków mieczem. Instynktowne przywiązanie tej kasty do ziemi, będącej zarazem źródłem pozycji społecznej i zamożności, było podstawową postacią jej patriotyzmu.

Beati possidentes – tak Piłsudski odpowiedział na upomnienie posła brytyjskiego, Percy’ego Wyndhama komentującego militarne przejęcie przez Polskę Lwowa i bogatej w ropę naftową Galicji Wschodniej. Ta enigmatyczna odpowiedź doskonale oddawała przekonanie Piłsudskiego, że jedynie siła wojskowa może przywrócić Polskę do życia. Miał rację, a ponownie potwierdził to w sierpniu 1920 roku, kiedy u bram Warszawy powstrzymał czerwoną kawalerię Budionnego i Woroszyłowa, która, jak mongolskie hordy z dawnych lat, miała rozkaz marszu na zachód i podbicia wszystkiego. Piłsudski, chociaż w młodości był rewolucyjnym socjalistą, nade wszystko pozostał potomkiem dawnych bojarów litewskich, którzy w sojuszu z Polakami wywalczyli ongiś ogromny kraj, rozciągający się od Bałtyku do Morza Czarnego. Marzył on o odbudowaniu wielkiego przymierza, od morza do morza, stanowiącego strefę buforową przeciw rodzącemu się Związkowi Sowieckiemu.

Zaletą takiej koncepcji Polski była jej zgodność z historyczną tradycją, ale całkowicie pomijała ona aspiracje wielu poprzednio uciskanych narodów, w tym samych Polaków. Dmowski w swoich Myślach nowoczesnego Polaka sformułował projekt odrodzenia narodowego, w którym określał tożsamość Polski jako kraju przede wszystkim polskiego, katolickiego i zachodniego. Dla rzeczników etnicznie jednorodnej Polski głównym ciemiężycielem byli przede wszystkim Teutonowie, których kulturowy i ekonomiczny imperializm dążył do wykorzenienia wszelkich śladów polskości, podczas gdy dla właścicieli ziemskich na Litwie czy Ukrainie główne zagrożenie stanowili niegdyś hajdamacy, później rewizorzy, a teraz bolszewicy. Pierwsi nie potrafili zdać sobie sprawy z tego, że ich koncepcja Polski jest konstrukcją intelektualną, drudzy zaś nie dostrzegali nastrojów nacjonalistycznych, które przerosły dawny porządek feudalny.

Podzielona reprezentacja narodowa nie byłaby w stanie spełnić oczekiwań mocarstw sprzymierzonych. Ignacy Paderewski odegrał istotną rolę w przekonywaniu amerykańskiej opinii publicznej, a z czasem także administracji prezydenta Wilsona, do poparcia idei niepodległej Polski z dostępem do morza. Piłsudski wezwał go w ostatniej chwili do zjednoczenia podzielonego domu Polski przed rozpoczęciem konferencji w Wersalu w styczniu 1919 roku.

Doprowadziło to do chwiejnego, niewygodnego przymierza, niezdolnego w maksymalnym stopniu wyzyskać swojej pozycji przetargowej przy stołach obrad, na których miano nakreślić granice Polski. Lloyd George nie starał się ukrywać w Wersalu swojej niechęci do Dmowskiego, zaś Francuzi wahali się między wspomaganiem silnej Polski jako przeciwwagi wobec niemieckiego rewanżyzmu i rosyjskiego bolszewizmu a dążeniem do niezakłócania tradycyjnej kontynentalnej równowagi sił. W Rydze polska delegacja, podzielona sprzecznymi przesłankami ideologicznymi, nie zdołała wymusić ustępstw współmiernych do przewagi militarnej Polski nad młodym państwem sowieckim.

Po rozstrzygnięciu najbardziej palących zagadnień w latach 1919–1921 podzielony polski dom nie ostał się na długo. W połowie swojej kadencji, 16 grudnia 1922, Gibson był świadkiem zamordowania pierwszego wybranego prezydenta Polski, Gabriela Narutowicza, którego sam określał jako „przyzwoitego człowieka”. Narodowa Demokracja Dmowskiego za nieznaczną przegraną swojego kandydata Maurycego Zamoyskiego (a zarazem gospodarza Gibsona) obwiniała partie mniejszości. Postępujący zalew negatywnej propagandy skłonił pewnego szaleńca do popełnienia „patriotycznej” zbrodni.

Młodym instytucjom politycznym Polski zadano śmiertelny cios. Zamach stanu Piłsudskiego z maja 1926 roku dobił chylącą się już ku upadkowi, niefunkcjonalną polską demokrację. Dla zachowania pozorów Marszałek pozostawił parlament jako podtrzymywanego trupa, chociaż pogardzał tradycyjnymi partiami politycznymi.

Jednocześnie Piłsudski starał się zawrzeć przymierze z konserwatywnymi właścicielami ziemskimi, tak zwanymi żubrami, którzy dotychczas na ogół trzymali się z dala od polityki. Słabnące polskie ziemiaństwo z natury rzeczy rozumiało i popierało państwowotwórczą działalność Piłsudskiego. Marszałek demonstracyjnie przybył do historycznej siedziby Radziwiłłów w Nieświeżu, leżącej na polskich ziemiach białoruskich. Później Janusz Radziwiłł objął przywództwo, gromadząc bezpartyjny blok parlamentarny (BBWR), mechanicznie zatwierdzający politykę rządu aż do śmierci Marszałka w 1935 roku.

We wrześniu 1939 Polskę najechali jej wrogowie, sygnatariusze paktu Ribbentrop–Mołotow, a świat znów został wciągnięty w konflikt globalny. Niestety, te same podziały polityczne nadal osłabiały polski rząd na emigracji, utworzony we Francji, a później w Wielkiej Brytanii. Nawet stojąc przed niemal niemożliwym zadaniem toczenia dalszej walki z hitlerowskimi Niemcami oraz chronienia swojej ludności cywilnej w okupowanym kraju, Polacy nie potrafili utworzyć jednolitego frontu wobec aliantów, co wiązało się ze znacznymi kosztami politycznymi.

Prawdziwie brzmiały więc nadal słowa Abrahama Lincolna. Polski podzielony dom nie mógł trwać wiecznie. Nie musiał upaść, ale musiałby skończyć z podziałami. Byłby w pełni albo jednym, albo drugim. U siebie Amerykanie rozwiązali to zagadnienie krwawą wojną domową. Natomiast przyszłość Polski wyznaczyły mocarstwa w Jałcie, w lutym 1945 roku. W ciągu zaledwie dziesięciu lat okupacji, najpierw niemieckiej, a następnie sowieckiej, rozwiązano polskie sprzeczności przez zniweczenie jakichkolwiek pozostałości roszczeń do jej dawnych Kresów, włączenie do niej spornych dawniej prowincji niemieckich, masowe wymordowanie lub wyrzucenie siłą mniejszości etnicznych oraz fizyczną i gospodarczą anihilację nieumiejących się ze sobą pogodzić polskich elit.

Zrealizowano marzenie Romana Dmowskiego o etnicznie jednorodnym społeczeństwie i kraju skierowanym na zachód, jednak wbrew samym Polakom i przy niewymownym koszcie materialnym i ludzkim.

Nawiązanie do amerykańskiej historii politycznej zwraca też uwagę na dawne więzi między tymi dwoma krajami. Tadeusz Kościuszko i Kazimierz Pułaski walczyli ramię w ramię z Amerykanami podczas ich wojny o niepodległość przeciw Anglikom. Stany Zjednoczone, od pomocy których Wielka Brytania była uzależniona w 1918 roku, wyraźnie poparły sprawę polską, spłacając w pewnym stopniu swój dług wdzięczności.

Mimo że zainteresowanie Ameryki Polską było fundamentalne w okresie pełnienia przez Gibsona funkcji posła, pozostało warunkowe i czasowe. Z kolei Polska nigdy nie zrozumiała znaczenia potęgi Stanów Zjednoczonych i nie zdołała nawiązać odpowiednich relacji z administracją prezydenta Roosevelta, zanim było na to za późno.

W rzeczywistości na szczególny charakter wzajemnych stosunków wpłynęło głównie kilkoro zasługujących na uwagę idealistycznych mężczyzn i kobiet, osobiście wspierających Polskę w czasie największego jej zagrożenia. Byli to przede wszystkim Paderewski, który swoim wymownym i bezinteresownym patriotyzmem wywarł duże wrażenie na kluczowych członkach administracji Wilsona, oraz Herbert Hoover, którego wizja i organizacyjna energia podtrzymywały Polskę w trakcie jej zmagań o przetrwanie. Wielu innych ochotniczo walczyło lub udzielało pomocy najsłabszym. Zaliczał się do nich Maurice Pate, późniejszy założyciel UNICEF, który przez całe swoje życie pozostał przywiązany do Polski.

Mimo że przydzielono mu „trudną” placówkę, Hugh Gibson naprawdę cieszył się swoją misją i polubił Polaków. Podziwiał ich odwagę w obliczu niemożliwego zadania odbudowy swojego państwa w tak ciężkich okolicznościach. Nauczył się też doceniać trudną i złożoną historię naszego kraju, którą starał się przekazywać swoim przełożonym w obszernych memorandach. Na uwagę zasługuje to, że w trakcie pobytu w Waszyngtonie, w lipcu 1920 roku, Gibson w kwiecie wieku trzydziestu sześciu lat nie przyjął propozycji objęcia stanowiska podsekretarza stanu, woląc powrócić do Warszawy, gdzie – jak sam uważał – byłby przydatniejszy.

Polacy byli ogromnie wdzięczni za okazywanie indywidualnego wsparcia ich sprawy. Dwa charakterystyczne wydarzenia wyznaczają ramy pobytu Gibsona w Polsce i wkład jego kraju w jej odrodzenie. Z wyraźną empatią opisuje on wyprawę Hoovera do Polski w 1919 roku i wzruszające powitanie go przez tysiące dzieci. W 1924 roku Józef Piłsudski, który w owym czasie wycofał się do Sulejówka jako zwykły obywatel, wręczył Gibsonowi pożegnalny upominek. Był to jego fotograficzny portret z francuską dedykacją, wyrażającą nadzieję, że „pańskie amerykańskie serce zapamięta pańskich polskich przyjaciół, a i ja takim dla Pana pozostanę”.

Hugh i Ynès Gibsonowie rzeczywiście pozostali przez całe życie przyjaciółmi wielu Polaków i Polek, w tym członków mojej własnej rodziny, których wielokrotnie odwiedzali w Łańcucie na początku lat dwudziestych XX wieku. Ta godna uwagi przyjaźń doprowadziła do mojej znajomości z panią Vivian Reed, która współpracowała z Michaelem Gibsonem, aby wreszcie doprowadzić do wydania drukiem polskich papierów jego ojca.

Świadectwo Hugh Gibsona jest nie tylko pierwszorzędnym opisem pierwszych lat Polski jako niepodległego państwa, ale także cennym i niezwykłym hołdem złożonym całemu pokoleniu Polaków, których istnienie i osiągnięcia popadły w niepamięć, a sposób życia przeminął bez śladu. Poczułem się zobowiązany do uczestniczenia w przedsięwzięciu, z którym się w pełni identyfikowałem.

Teraz, gdy Polska zbliża się do setnej rocznicy odzyskania niepodległości, mam szczerą nadzieję, że wykonana przez nas na tę szczególną chwilę praca nad zredagowaniem i wydaniem Amerykanina w Warszawie, równolegle po angielsku i po polsku, będzie też okazją do złożenia zaległego od dawna hołdu Hugh S. Gibsonowi i do przypomnienia wszystkich tych wspaniałych Amerykanów, którzy pomagali Polakom w odzyskaniu wolności.

Jan-Roman Potocki

Warszawa, 1 września 2017

KILKA SŁÓW O MOIM OJCU

– MICHAEL FRANCIS GIBSON

W 1908 roku Hugh Gibson przygotowywał się do wyjazdu na swoją pierwszą placówkę dyplomatyczną w charakterze sekretarza poselstwa w Hondurasie, kiedy pewien dziennikarz odwiedził go w hotelu w Waszyngtonie. Przyniósł ze sobą kopię artykułu, który zamierzał wysłać do gazety w San Francisco. Gibson poprosił go o zaprezentowanie tekstu, a jego treść go ucieszyła, bo w artykule rozwodzono się o jego „licznych uzdolnieniach” i mówiono o nim jako o „znanym młodym milionerze z Los Angeles”. Stwierdzono też: „p. Gibson wypływa statkiem w sobotę […] docierając do Hondurasu od strony Oceanu Spokojnego […] gdzie spotka się z nim jego matka, która ma właśnie wypłynąć z San Francisco na swoim prywatnym jachcie”.

Była to oczywiście czysta fantazja – Gibsonowi bardzo wiele brakowało do tego, żeby być milionerem, a jego matka nigdy nie była właścicielką jachtu. Skoro jednak niektórzy ludzie wciąż jeszcze zakładają, że wszyscy dyplomaci pochodzą z bogatych rodzin, może się tu przydać parę słów o pochodzeniu Hugh Gibsona.

Hugh Simons Gibson urodził się w Los Angeles w Kalifornii w sierpniu 1883 roku jako syn Mary Simons i Franka Gibsona. Mówi się, że arystokraci mają przodków, a zwykli ludzie mają dziadków. Gibson miał dziadków. Odnotowuję to jako sprawę o socjologicznym i historycznym znaczeniu. Kalifornia została przyjęta do Stanów Zjednoczonych w 1850 roku i czwórka jego dziadków przewędrowała przez cały kontynent (lub go opłynęła) w trudnych okolicznościach, aby tam dotrzeć. Jeden z jego dziadków był duchownym kościoła metodystów; drugi był rolnikiem. Żaden nawet w przybliżeniu nie uchodził za bogatego. Ojciec Gibsona, Frank, był szanowanym bankowcem i biznesmenem. Mary Simons, jego matka, zaczęła uczyć w szkole w wieku szesnastu lat i przez większość swego życia brała czynny udział w różnych inicjatywach społecznych i politycznych. Uczestniczyła w założeniu kilku sierocińców w Los Angeles i wspomagała prezydenckie ambicje Williama McKinleya i Teodora Roosevelta. W dalszej części swojego życia była pomysłodawczynią uczenia angielskiego (i podstaw higieny) kobiet migrantek, promowała tę ideę i doprowadziła do jej realizacji. Chociaż początkowo koncepcja ta nie została dobrze przyjęta – Mary lubiła powtarzać, że „wszyscy byli za tą ustawą, oprócz prawodawców, nauczycieli i społeczeństwa”– niemniej w 1915 roku stało się to obowiązującym w Kalifornii prawem.

Mary Simons i Frank Gibson pobrali się w 1881 roku. W niewielkim odstępie czasu urodziło im się dwoje dzieci, które umarły w dzieciństwie. Hugh okazał się mocniejszy od nich, aczkolwiek jako małe dziecko zachorował na polio. Jakoś wyzdrowiał, ale rodzice uważali, że jest słaby, i postanowili nie posyłać go do szkoły. Sądząc po wynikach, jego matka zapewniła mu znakomite wykształcenie w domu. Hugh został przyjęty do Pomona College, gdzie ukończył dwa lata studiów. Po przedwczesnej śmierci ojca Hugh w 1901 roku Mary podjęła ważką decyzję. Sprzedała rodzinny dom w Los Angeles i zabrała syna w edukacyjną podróż po Europie. Najpierw spędzali czas we Włoszech i w Berlinie (gdzie Hugh w pewnym stopniu opanował niemiecki), a potem wyjechali do Paryża. Tam wynajęli mieszkanie u pewnej żyjącej w niedostatku hrabiny drugiego cesarstwa, a Hugh nauczył się francuskiego. Interesował się też mającą świetną reputację École Libre des Sciences Politiques. Jednak ku jego rozczarowaniu matka zarezerwowała kabiny na statku transoceanicznym, żeby popłynąć do domu w 1904 roku.

Kiedy nadszedł właściwy dzień, pojechali pociągiem z Paryża do Hawru jedynie po to, żeby się przekonać, że ich bagaże tam nie dotarły. Mary znowu szybko podjęła decyzję. Powiedziała: „Jeżeli nasze kufry nie dojadą, zanim statek podniesie kotwicę, wrócimy do Paryża i przyglądniemy się tej szkole, która tak cię interesuje”. Tak też zrobili. Gibson szybko zapisał się do Sciences Politiques i ukończył szkołę w 1907 roku, zajmując szóstą lokatę na swoim roku, chociaż dopiero niedawno opanował francuski.

Po powrocie do Kalifornii Gibson uzyskał pisemną rekomendację od jednego z senatorów (co było w tamtych latach zwyczajowe) i wyjechał do Waszyngtonu, gdzie zdał egzamin kwalifikacyjny do służby zagranicznej. Uzyskał najlepsze stopnie w tym niedawno ustanowionym konkursie i szybko wyruszył na swoje pierwsze stanowisko sekretarza poselstwa USA w Hondurasie. Po dwóch latach spędzonych w Hondurasie został mianowany na takie samo stanowisko w Londynie. Następnie pełnił służbę w Waszyngtonie jako prywatny sekretarz podsekretarza stanu Huntingtona Wilsona. Potem wyjechał na Kubę i w końcu do Belgii, gdzie przybył w kwietniu 1914 roku. Chociaż mówiono mu, że będzie to spokojne stanowisko, zaledwie cztery miesiące później 2 miliony Niemców wmaszerowało do tego kraju, przechodząc przez Brukselę.

Jak Gibson powiedział swojej matce, był to jeden z najbardziej imponujących obrazów, jakie widział. Jako sekretarza poselstwa neutralnego kraju wielokrotnie wzywano go do przekraczania linii frontu w różnych misjach. Każda podróż była przedsięwzięciem ryzykownym i, jak napisał do matki, „byłem pewny, że żaden kalifornijski grabarz mnie nie złapie”. Był bezpośrednim świadkiem straszliwego rabunku i palenia jednego domu po drugim w mieście Louvain oraz całkowitego zniszczenia miasteczka Dinant. Blisko związał się z Komisją Pomocy dla Belgii, ustanowioną przez błyskotliwego inżyniera górniczego Herberta Hoovera, aby dożywiać ludność cywilną okupowanej Belgii i północnej Francji. Gibson zwrócił także na siebie międzynarodową uwagę w 1915 roku, kiedy (wraz z markizem Rodrigo de Villalobarem, hiszpańskim ambasadorem w Belgii) podjął całonocną próbę wyperswadowania niemieckiemu naczelnemu dowództwu rozstrzelania brytyjskiej pielęgniarki Edith Cavell.

Kiedy wojna się skończyła, Gibson przez krótki czas zajmował stanowisko pierwszego sekretarza ambasady w Paryżu, gdzie znowu pomagał Hooverowi w jego pracach nad udzielaniem pomocy humanitarnej. Zadanie było ogromne. Do tamtego momentu Hoover dożywiał „jedynie” Belgię i Francję Północną. Po wojnie jednak wyznaczono mu zadanie dożywiania całej Europy. Gibson pomagał mu w tym zadaniu i stał na czele kilku misji, mających zapobiec klęsce głodu w Europie Środkowej.

25 marca 1919 roku Hoover wysłał do prezydenta Wilsona list rekomendujący Gibsona do awansu. Napisał: „Nie mogę przesadzić w omawianiu jego umiejętności. Poznałem go w najtrudniejszych okolicznościach. Pod względem umiejętności, odwagi i osiągnięć nigdy nie zawiódł w reprezentowaniu USA w sposób, jakiego wszyscy byśmy oczekiwali. O ile wiem, był jednym z najzagorzalszych pańskich zwolenników”. Jak się wydaje, rekomendacja Hoovera miała duże znaczenie, bo Gibson zaledwie dwa tygodnie później w wieku trzydziestu sześciu lat został mianowany posłem w Polsce.

W świetle skrajnie trudnych warunków panujących w Polsce mianowanie na stanowisko w Warszawie w niczym nie przypominało nominacji w Londynie lub Paryżu. Zaledwie na parę miesięcy przed dotarciem Gibsona do Warszawy najlepiej dało się opisać ten kraj słowami „pustkowie wyjące od jednego do drugiego końca”. O tym wszystkim – o ciężkich warunkach, o ludziach usiłujących zaprowadzić porządek w tym chaosie, o polityczno-gospodarczych perspektywach kraju – Gibson składał służbowe sprawozdania w oficjalnych komunikatach dyplomatycznych i pisał w listach osobistych. Setki tych listów wysyłał do swojej matki. Z pewnością nadszedł już czas, żeby coś o nich powiedzieć.

Kiedy Gibson wyjechał z domu, żeby rozpocząć swoją karierę, i dotarł na swoją pierwszą placówkę w Hondurasie w 1908 roku, zobowiązał się do codziennego pisania listów do matki ze szczegółowym sprawozdaniem z wydarzeń. Robił to, z rzadkimi przerwami, aż do jej śmierci nieco ponad dwa dziesięciolecia później, w 1930 roku. W Archiwach Instytutu Hoovera musi zatem być około 7 tysięcy tych listów.

Wiele listów z Polski było zdumiewająco długich, kiedy weźmie się pod uwagę przytłaczający ciężar zadań, obarczający młodego wysłannika amerykańskiego, od którego oczekiwano, że będzie kierować poselstwem o niedostatecznej obsadzie, działającym w trudnych warunkach. Listy te, jak Czytelnik będzie mógł się przekonać, są bardzo szczegółowe, zawierają wiele informacji oraz przebłysków dowcipu i żartów. Miały one zabawić jego matkę, dostarczać jej wiadomości i stanowić trwały zapis jego doświadczeń. Przechowywała je w domu w dziesiątkach skrzynek. Ci, którzy mieli w ręku którykolwiek z oryginalnych listów, z pewnością zauważyli, że niemal nigdy nie wykreślono w nich jakiegokolwiek słowa. Cała ta przejrzysta proza powstawała bez trudu – co jest talentem zasługującym na zazdrość ze strony tych spośród nas, którzy odczuwają potrzebę kilkakrotnego czytania każdego ze swoich listów przed ich wysłaniem.

Jak można było przewidzieć, raporty i telegramy do Waszyngtonu mają zupełnie inny styl i punkt widzenia. Są całkowicie inne niż listy. Te pierwsze, jak można było oczekiwać, przedstawiają te same sytuacje co listy, jednak z dyplomatycznego, ekonomicznego i politycznego punktu widzenia. Natomiast listy stanowią odbicie pewnej cechy charakteru Gibsona, która wciąż zachwycała jego przyjaciół, gdziekolwiek by był. Jego dawny szef z Waszyngtonu, Huntington Wilson, opisał go w swoich pamiętnikach jako „beztroskiego ducha”, a po śmierci Gibsona jego koledzy z Komisji Pomocy Humanitarnej dla Belgii wydali książkę zawierającą opis kilkuset przypadków, w których duch ten całkiem zwyczajnie przejawiał się w codziennym życiu.

Jeden taki przykład pochodzi od Freda Dolbeare’a, który był sekretarzem poselstwa w Warszawie. Wspomina on, jak kiedyś wraz z Arthurem Bliss Lane’em wprowadził do gabinetu Gibsona polskiego ministra. Dystyngowany pan podszedł do niego z wyciągniętymi ramionami ze słowami: „Jak się ma Wasza Ekscelencja?”. Gibson uśmiechnął się, poklepał się po brzuchu i odpowiedział: „Moja ekscelencja ma się świetnie. A jak się ma pańska?”. Inny przykład pochodzi z czasów, kiedy był ambasadorem w Brukseli. Pewien amerykański biznesmen, który przyjechał z Antwerpii, żeby wziąć udział w przyjęciu w Ambasadzie z okazji święta 4 lipca, powitał Gibsona z daleka: „Dzień dobry, panie ambasadorze! Czy pan mnie pamięta?”. „Oczywiście, pamiętam!” „No, jeżeli tak”, powiedział biznesmen, „to jak się nazywam?” Gibson, niewzruszony, odparł: „Mój drogi panie, jeżeli pan nie potrafi zapamiętać własnego nazwiska, to jak może pan oczekiwać tego ode mnie?”.

Jak większość Amerykanów z jego pokolenia zaliczających się do klasy średniej, Gibson niechętnie ujawniał swoje emocje. Rzadko kiedy wyrażał je w swoich listach. Zazwyczaj o jego uczuciach świadczył humor. Były jednak okoliczności, w których humor byłby czymś zgoła niestosownym. W takich wypadkach opisywał w prosty sposób wydarzenia, dodając jedynie dwa lub trzy słowa (na przykład: „To mnie poruszyło!”), które łatwo mogą umknąć uwadze Czytelnika. Pojawiają się w niektórych fragmentach opisu ogromnych nieszczęść, jakie spotykały ludzi, a zwłaszcza dzieci w Polsce.

Ta charakterystyka jego osobowości byłaby niepełna, gdybym pominął informacje na temat stosunku Gibsona do Polaków. Jak widać z jego listów, lubił Polaków i podziwiał ich za odwagę oraz za niewyczerpaną wytrwałość wobec skrajnych przeciwności losu. Jak jednak wskazują jego raporty, ta sympatia nie przeszkadzała mu w twardym stawianiu spraw wobec ludzi w rządzie polskim.

W administracji kraju panował bałagan, a Gibson musiał zdecydowanie zbyt wiele czasu poświęcać na rozwiązywanie drobnych problemów i na upominanie pracowników służby publicznej, kiedy zawodzili. Narzekał, że wysocy urzędnicy z uśmiechem składają obietnice, ale jakoś nigdy ich nie dotrzymują. Amerykańskie banki i firmy nie mogły uzyskać zezwoleń na prowadzenie działalności w Polsce. Amerykańskich gości nękano na rozmaite sposoby. Szczególnie niedopuszczalne było postępowanie urzędników niższych szczebli. Nie wahali się przed konfiskowaniem legalnie wwożonych funduszy, a kiedy poselstwo domagało się zwrotu tych środków, rząd na wniosek winnych sugerował, żeby pozwolono im zachować 20% tych kwot jako „rekompensatę”. To niektóre z zagadnień, na jakie Gibson skarżył się w swoich raportach. Po roku swojego pobytu w Polsce posunął się do tego, żeby poinformować Stanisława Patka, ministra spraw zagranicznych, że ma duże wątpliwości co do przydatności amerykańskiego ambasadora w Polsce, które musi przekazać władzom swojego kraju.

Zapewne trzeba było powiedzieć to wszytko, żeby rozwiać wszelkie przypuszczenia, że Gibson, przy swoim dowcipie i łatwym usposobieniu, beztrosko spędzał czas wśród polskiej śmietanki towarzyskiej. Niewątpliwie sprawiało mu to przyjemność, bo zgodnie z jego poglądami było wśród niej wielu wartościowych i odpowiedzialnych ludzi, ale przyjechał do Warszawy po to, żeby pomóc skierować Polskę na właściwe tory, i na tym głównie skupiała się jego uwaga w ciągu pięciu lat jego pobytu w Warszawie.

Ta książka jest jasnym zapisem jego działalności.

Michael Francis Gibson

WPROWADZENIE

M.B.B. BISKUPSKI, JOCHEN BÖHLER, JAN-ROMAN POTOCKI I VIVIAN HUX REED

Wiosenne powietrze Paryża w 1919 roku pełne było obietnic nowego początku. Wielka wojna, w którą na cztery lata uwikłała się Europa i znaczna część świata, zakończyła się 11 listopada 1918 roku zawieszeniem broni. W ciągu następnych sześciu miesięcy konferencja pokojowa w Paryżu usiłowała stworzyć trwały pokój. Prezydent USA Woodrow Wilson zainspirował zarówno konferencję, jak i cały świat swoimi idealistycznymi Czternastoma Punktami1. Rodziły się narody, a granice zmieniały się pod wpływem rozległej wizji państw sprzymierzonych nowego, lepszego świata, rządzącego się zasadami samostanowienia. Mało kto witał tę możliwość goręcej niż Polacy w Europie i Ameryce.

W marcu 1919 roku konferencja była już w pełnym toku. Delegatów oblegali lobbyści z wszelkich możliwych grup narodowościowych, partii politycznych oraz interesów biznesowych. Wielka wojna nagle zapewniła Stanom Zjednoczonym pozycję potężnego i wpływowego mocarstwa. Amerykańska Komisja do spraw Negocjacji Pokojowych, korpus dyplomatyczny USA w Paryżu, doradcy i komisarze wojskowi oraz Amerykańska Administracja Pomocy Humanitarnej (American Relief Administration, ARA) – wszyscy ciężko pracowali nad wprowadzeniem możliwie wielu ideałów Wilsona w czyn. Pewien młody amerykański dyplomata brał udział w pracach każdej z tych potężnych grup i dla niego wiosna w Paryżu rzeczywiście była nowym początkiem.

Hugh Simons Gibson (1883–1954) był znakomicie przygotowany do zajęcia stanowiska pierwszego posła nadzwyczajnego i ministra pełnomocnego w drugiej Rzeczypospolitej Polskiej – kraju starożytnego narodu, nowo odtworzonego po ponad wieku rozbiorów dokonanych przez trzy cesarstwa, które zostały zniszczone przez I wojnę światową (Niemcy, Austro-Węgry i Rosję). Chociaż życie Gibsona jest przedmiotem księgi pamiątkowej stworzonej przez jego przyjaciół, a także dysertacji poświęconej jego karierze dyplomatycznej, na ogół pomija się jego wkład w dziedziny dyplomacji i pomocy humanitarnej2. W tejże publikacji, poprzez cytowane pisma Gibsona, przedstawia się jego doświadczenia w trakcie pełnienia funkcji posła nadzwyczajnego i ministra pełnomocnego USA w Polsce.

Gibson maluje bogaty i zajmujący obraz pierwszych lat odzyskanej niepodległości Polski. Aby wejść w piekielnie złożony świat Gibsona i w pełni zrozumieć jego bardzo szczegółowe opisy, potrzebna jest pewna znajomość kontekstu i tła sytuacji. Zasadnicze znaczenie dla zrozumienia procesu odradzania się Polski, zapoczątkowanego w listopadzie 1918, ma podstawowa wiedza na temat historii Polski do tego czasu. Przydatne będzie też rozpatrzenie w skrócie niektórych podstawowych zagadnień, wobec których stanęła Polska w sprawie granic z sąsiadami, niezliczonych problemów, z którymi miało do czynienia państwo zniszczone przez wojnę oraz niektórych kwestii, z jakimi borykały się państwa sprzymierzone w trakcie paryskiej konferencji pokojowej. Na koniec kilka słów o samym Gibsonie – przygotują one Czytelnika do wejścia w jego świat wiosną 1919 roku.

Burzliwa przeszłość Polski

Długa, złożona historia Polski i wielka rola, jaką odegrała ona w historii Europy, nie jest ani dobrze znana, ani rozumiana3. Sięga daleko w przeszłość; powszechnie uznaną datą jest rok 966, kiedy ludzie żyjący w strefie uznawanej wówczas za Polskę pod rządami Mieszka I przyjęli chrześcijaństwo łacińskie. Do XIV wieku dokumenty pisemne są nieliczne. Podczas kolejnych fal wysiedlania zachodnioeuropejskich Żydów w XIV i XV wieku i następnych wojen religijnych między protestantami a katolikami Polska pozostawała w Europie jednym z najbardziej tolerancyjnych krajów, umożliwiających współistnienie różnorodnych grup religijnych i etnicznych. Pomimo jednak całych wieków godnych podziwu osiągnięć, wielkiej waleczności militarnej, ekspansji terytorialnej na wschód od swojego historycznego rdzenia oraz wczesnych eksperymentów nad demokratycznymi rządami w XVIII wieku Polska zaczęła się powoli chylić ku upadkowi wobec zaniechania budowy silnego, scentralizowanego państwa. Adam Zamoyski uważa tendencję historyków do pisania o Polsce jako o „państwie, które zawiodło” za pewnego rodzaju „zniekształcającą soczewkę lub filtr”, zabarwiające cały przebieg historii Polski4.

Jak trafnie wskazują Jerzy Łukowski i Hubert Zawadzki, „były co najmniej dwie Polski”5. Pierwsza Polska zdołała stworzyć innowacyjną Konstytucję, ratyfikowaną 3 maja 1791 roku. Nie zdołała jednak jej wdrożyć i była rozrywana podziałami wewnętrznymi. Została stopniowo rozczłonkowana przez Prusy, Rosję i Austrię w trzech kolejnych rozbiorach, z których ostatni wymazał Polskę z mapy w 1795 roku. Ta tragiczna sytuacja trwała aż do rozpadu trzech cesarstw rozbiorowych, zbieżnego z zakończeniem I wojny światowej. Ponad 3 miliony Polaków zostały wcielone do ich armii, często stając naprzeciw siebie na polu bitwy. Chociaż w Europie Zachodniej w listopadzie 1918 roku obwieszczono pokój, Polska jeszcze przez kilka lat prowadziła wojnę na kilku frontach, z towarzyszącym temu wyniszczeniem zasobów ludzkich i materialnych.

Pod koniec I wojny światowej istniał powszechny konsensus co do odtworzenia „drugiej” Polski, ale nie było zgody, nawet wśród samych Polaków, na temat tego, jaki ma przybrać kształt na mapie. Niektórzy uważali, że powinna się skupiać na swoim historycznym i etnicznym terenie; zaś inni mieli nadzieję na odtworzenie wieloetnicznej federacji, podobnej do przedrozbiorowej „pierwszej” Polski. Europejskie państwa sprzymierzone kierowały się względami geopolitycznymi, podczas gdy Amerykanie niezbyt rozumieli kontekst historyczny, który Gibson później usiłował wyjaśnić, wysyłając długie telegramy do Waszyngtonu. Tak zatem Polaków przy wytyczaniu nowych granic państwa w znacznej mierze pozostawiono samym sobie. Posługiwali się oni przy tym dyplomacją na Zachodzie i militarnym zaangażowaniem na Wschodzie.

Mimo ponad wiekowych rządów ucisku Polacy zdołali utrzymać przy życiu swoją tożsamość narodową i entuzjastycznie wykorzystali okazję do odtworzenia swojego kraju. W istocie powtarzające się powstania zbrojne i zbiorowe akty ofiarności w imię polskości przez cały XIX wiek wykuły ducha niezachwianego, jednomyślnego patriotyzmu. Druga Rzeczpospolita Polska narodziła się 11 listopada 1918 roku w próżni wywołanej załamaniem się cesarstw. Pod koniec wojny praktycznie wszystkie walczące państwa uznały prawo Polski do odzyskania niepodległości. Amerykańskim wkładem w ten proces było słynne przemówienie prezydenta Wilsona o „pokoju bez zwycięstwa”, wygłoszone 22 stycznia 1917 roku. Ta wypowiedź jest szczególnie godna odnotowania, bo wiadomym było, że jej autor niewiele zyska na przywróceniu Polski, podkreślił zatem głównie altruistyczne motywy kierujące Ameryką6.

W 1918 roku trzynasty z Czternastu Punktów popierał sprawę niepodległości Polski; było to znaczące wobec nowo zdobytej przez Amerykę potęgi i jej prestiżu. Polacy jednak bardzo się niepokoili niejasnymi i dziwnymi sformułowaniami Wilsona, który opowiadał się za odnowieniem Polski w kształcie znacznie mniejszym od jej historycznych rozmiarów, a w niebezpiecznym stopniu uzależnionej od międzynarodowej akceptacji za pośrednictwem Ligi Narodów. Jak tego Polacy wielokrotnie później doświadczali, amerykańskie poparcie dla Polski było znacznie słabsze od tego, na które mieli nadzieję7. Być może jeszcze gorszą rzeczą była fascynacja Wilsona ochroną historycznych interesów rosyjskich, często pozostających w konflikcie z polskimi. Chociaż Wilson nie cierpiał bolszewizmu i uprawomocnił odrodzenie Polski, rzeczywista rola USA w tym procesie nie była jednoznaczna. Aby Polska była bezpieczna, potrzebna okazała się radykalna restrukturyzacja Europy; czy jednak Wilson byłby otwarty na tak radykalne przekształcenie?

Podczas gdy amerykańskie wsparcie dla przywrócenia Polski było ważne, główną zasługę w kwestii jej odrodzenia należy przypisać samym Polakom. To ich wytrwałość i poświęcenie były zasadniczym fundamentem narodowej niepodległości. Kilka wybitnych osobistości wytyczyło ten szlak.

Pierwszym spośród nich był człowiek, którego wielu ludzi uważa za ojca nowoczesnej Polski, Józef Piłsudski (1867–1935)8. Wychował się w niezwykle patriotycznej rodzinie szlacheckiej z litewskiej części przedrozbiorowej Polski. Od lat młodości uczestniczył w podziemnych działaniach rewolucyjnych, zmierzających do obalenia reżimu carskiego, za co został aresztowany i zesłany. Po powrocie na Litwę w 1892 roku stanął na czele litewskich struktur rodzącej się Polskiej Partii Socjalistycznej. Chociaż Piłsudski z nazwy był socjalistą, jego nadrzędnym założeniem było rozbicie imperium rosyjskiego i doprowadzenie Polski do odzyskania niepodległości. W niewielkim stopniu interesowało go obalenie „burżuazyjnego” porządku społecznego, ale wykazywał się ogromną elastycznością polityczną, aby zrealizować swój ostateczny cel. Nade wszystko Piłsudski był urodzonym przywódcą. W latach poprzedzających I wojnę światową doszedł do przekonania, że jedynie siła zbrojna może wyzwolić Polskę. W 1914 roku utworzył polską siłę paramilitarną pod dowództwem austro-węgierskim, Legiony Polskie liczące około 12 tysięcy żołnierzy, i osobiście stanął na czele I Brygady. Nieustannie przyświecała mu myśl, że udział Legionów w wysiłku wojennym w końcu stanie się środkiem do odzyskania niepodległości przez Polskę. Stanowiło to odbicie dalekowzrocznego poglądu Piłsudskiego, że w trakcie wojny trzy cesarstwa z czasem upadną.

W listopadzie 1916 roku, po wypędzeniu Rosjan z przeważającej części historycznej Polski, Niemcy ogłosiły „niepodległość” kraju i ustanowiły w Warszawie rząd regencyjny. W rzeczywistości regencja była całkowicie bezsilna i stanowiła jedynie sposób na zwabienie Polaków do wstępowania w szeregi niemieckie do walki z Rosją. Pomimo swojej nieufności Piłsudski początkowo miał nadzieję, że będzie mógł współpracować z Niemcami. Jednak w lecie 1917 roku, po znacznej frustracji wywołanej pertraktacjami z Berlinem, zachęcał swoich żołnierzy do odmowy składania przysięgi na wierność cesarzowi Wilhelmowi II, co doprowadziło do jego uwięzienia w Magdeburgu. To jedynie wzmogło jego popularność wśród Polaków. Zwolniono go 8 listopada 1918, a do Warszawy przybył triumfalnie 10 listopada. Piłsudski przyjął od Rady Regencyjnej tytuł naczelnego dowódcy, a 11 listopada akt założycielski Drugiej Rzeczypospolitej Polskiej. Następnego dnia poproszono Piłsudskiego, żeby utworzył rząd jedności narodowej. Formalnie było to niepodległe Królestwo Polskie, które stało się drugą Rzecząpospolitą po uchwaleniu konstytucji w lutym 1919 roku.

Piłsudski od dawna miał nadzieję na odtworzenie czegoś na podobieństwo przedrozbiorowej, wieloetnicznej i wielowyznaniowej Rzeczypospolitej. Wyobrażał sobie bliski sojusz Polski, Ukrainy i historycznej Litwy – pozostającą pod polskim przywództwem Federację Wschodnioeuropejską. Był przecież polskim patriotą o litewskiej narodowości (czego w tamtych czasach nie uznawano za nic niezwykłego). Piłsudski uważał Rosję za głównego historycznego wroga Polski. Naprawdę bezpieczna mogłaby być jedynie Polska wolna od zagrożenia ze wschodu. Duże i agresywne Niemcy również stanowiły dla Polaków niebezpieczeństwo, a więc należało je szachować systemem układów międzynarodowych. Takie poglądy zgadzały się z ówczesną pozycją Francji. Koncepcja Piłsudskiego łączyła więc tradycyjne podejście do historii Polski ze śmiałą wizją radykalnie nowej Europy. Jak stwierdził: „Albo Polska będzie wielka, albo jej nie będzie”. Charakterystyczne, że Wilson widocznie nigdy nie popierał takich dalekosiężnych wizji dotyczących nowej Europy. To doprowadziło do zasadniczych nieporozumień w relacjach polsko-amerykańskich, a w konsekwencji do braku zainteresowania nawiązaniem dialogu z Waszyngtonem.

Romana Dmowskiego (1864–1939) nazywano „ojcem nowoczesnego polskiego nacjonalizmu”. Studiował nauki ścisłe, nieobca mu też była koncepcja darwinizmu społecznego. Dmowskiego wyróżniały silny intelekt i budzące pewną niechęć oddanie ideom. Jego poglądy skrajnie różniły się od tych, które wyznawał Piłsudski, a więc z czasem stali się zażartymi przeciwnikami politycznymi. Wyobrażał sobie zasadniczo etnocentryczną Polskę, pozbawioną terytoriów wschodnich. W jego mniemaniu taka terytorialnie ograniczona Polska stałaby się potęgą dzięki zdecydowanej asymilacji mniejszości narodowych i szybkiej modernizacji. Na tym polegała podstawowa różnica między nimi: dla Piłsudskiego patrioty modelem na przyszłość była historyczna, wieloetniczna Polska; dla Dmowskiego nacjonalisty nie miała ona żadnego znaczenia. Ten żarliwy nacjonalizm prowadził do nieufności i wrogości wobec mniejszości narodowych Polski, w tym zwłaszcza wobec jedynie częściowo zasymilowanych Żydów9.

Podczas gdy strategia Piłsudskiego była oparta na utworzeniu silnej armii, Dmowski w czasie I wojny światowej przemierzał Europę Zachodnią, propagując sprawę polską we Francji i w Anglii oraz tworząc samozwańczy polski rząd emigracyjny we Francji (Komitet Narodowy Polski). Pracowity i przekonujący Dmowski z czasem zdobył uwagę i oficjalne uznanie mocarstw sprzymierzonych. Wskutek tych działań dla wielu ludzi na Zachodzie, którzy ze zrozumiałych względów podejrzliwie odnosili się do współpracy Piłsudskiego z państwami centralnymi, Dmowski stał się uosobieniem polskiej sprawy narodowej.

Ignacy Jan Paderewski (1860–1941) był polskim pianistą o światowej sławie, który w Ameryce stał na czele kampanii gromadzenia środków na rzecz pomocy humanitarnej w Polsce i który coraz bardziej angażował się w politykę. Wkrótce po odzyskaniu przez Polskę niepodległości to on wskutek zakulisowego układu został polskim premierem i ministrem spraw zagranicznych. To zaś spowodowało, że Paderewski odgrywał bardzo istotną rolę publiczną, ale prawdziwa władza pozostała w rękach Piłsudskiego. Chociaż Paderewski wraz z Dmowskim reprezentował Polskę na konferencji pokojowej w Paryżu w 1919 roku, został przez Piłsudskiego przechytrzony, a Dmowski pogardzał nim za jego naiwność polityczną. Pod koniec 1919 roku jego kariera polityczna była praktycznie skończona.

To, jak Paderewski, Piłsudski i Dmowski odnosili się do Gibsona, wskazuje zarówno na ich rozbieżne poglądy polityczne i plany dotyczące odbudowy państwa polskiego, jak i na znaczenie Gibsona jako dyplomaty i jako człowieka. Ze swoją zwykłą górnolotnością Paderewski uważał, że

gdyby Wilson przeszukał całe Stany Zjednoczone od końca do końca, nie mógłby znaleźć odpowiedniejszego człowieka do wypełnienia trudnego zadania ustanowienia relacji między Ameryką a nową republiką. Nie tylko okazał się człowiekiem o wyjątkowym doświadczeniu, niezwykle utalentowanym, cechującym się entuzjazmem, który rzadko kiedy można napotkać u dyplomaty, obdarzonym zdrowym i głębokim rozsądkiem, ale Warszawa szybko dostrzegła w nim urok i atrakcyjność osobistą, co niemal natychmiast zapewniło mu największą popularność wśród tych, którzy mieli z nim w jakikolwiek sposób do czynienia. A jeżeli chodzi o Amerykanów, to święcie w niego wierzyli […]10.

Gibson, opisując w listach początki swojej znajomości z Piłsudskim, daje wyraz szacunkowi, którym się wzajemnie darzyli. Dobrze świadczy o Gibsonie, że szybko pojął śmiałą logikę strategii Piłsudskiego na Wschodzie, a zwłaszcza jego lęk przed Rosjanami, i że zaczął go podziwiać. Wielu, w tym zwłaszcza Wilson, uważało Piłsudskiego za człowieka nieznanego, nieco podejrzanego i w gruncie rzeczy całkowicie niezrozumiałego. Mniej jasne są relacje Gibsona z Dmowskim. Podchodził do Dmowskiego z pewnym niepokojem, sfrustrowany tym, że „krótkowzroczność jego działań politycznych była wielokrotnie widoczna w przeszłości i, niezależnie od tego, że jest dobrym Polakiem, pojawia się pytanie, czy każdym swoim ruchem bardziej nie szkodzi swojemu krajowi, niż mu pomaga”11. Chociaż jest to nieco mglista opinia, z pewnością świadczy o znacznej nieufności. Z zapisków Gibsona jednoznacznie wynika natomiast, że niezmiernie cenił Paderewskiego. Jednak polityczna kariera maestra w Polsce miała się zakończyć krótko po przybyciu Gibsona.

Problemy, z którymi musieli się zmierzyć polscy przywódcy, były oszałamiające. Podczas gdy pozostałe sprzymierzone kraje cieszyły się zwycięstwem i miały nadzieję na doprowadzenie do trwałego pokoju, Polska nadal toczyła wojnę. Praktycznie biorąc, wszystkie jej granice były nieustannie kwestionowane, o czym świadczyły zarówno ustalenia na konferencji pokojowej w Paryżu, jak i rozmaite konflikty militarne. Czesi, Ukraińcy i Litwini rywalizowali z Polską o terytorium i o przewagę geopolityczną. Niemcy, chociaż pokonani, nadal dążyli do odzyskania utraconych ziem i snuli intrygi przeciw rodzącemu się państwu polskiemu.

Z perspektywy Paryża

Podczas gdy Polacy walczyli o to, żeby ustanowić własne państwo, o losach kraju w znacznym stopniu miano zadecydować w Paryżu. Główni decydenci konferencji pokojowej w Paryżu ścierali się ze sobą, podczas gdy inni próbowali wysłuchiwać obaw rozmaitych grup narodowych, wynikających ze stabilizacji polskich granic. Oprócz Wielkiej Czwórki – Georges’a Clemenceau, Davida Lloyd George’a, Vittoria Orlando i Woodrowa Wilsona – w obradach uczestniczyło wielu przedstawicieli mniejszych państw, doradców, lobbystów wszelkiego rodzaju. Ani Niemcy – ze względu na ich bezwarunkową klęskę – ani Rosja – przez wojnę domową i nieuznawany rząd bolszewicki – nie miały głosu na konferencji pokojowej. Ich nieobecność doprowadziła w dalszych latach do wielu konfliktów. Kiedy stosuje się termin „alianci” albo „mocarstwa sprzymierzone”, jak gdyby oznaczało to jedną całość, aż nazbyt łatwo można stracić z oczu fakt, że reprezentanci sprzymierzonych państw zasiadali do stołu negocjacyjnego z odmiennymi punktami widzenia, a nierzadko także z programami pozostającymi w sprzeczności z innymi. Z punktu widzenia francuskich władz nadrzędne cele miały charakter karny i ochronny: należało sprawić, żeby Niemcy nie stanowiły zagrożenia dla Francji. Amerykanie natomiast ostrzegali przed całkowitym obezwładnieniem Niemiec. Włosi interesowali się głównie zagadnieniami terytorialnymi. Brytyjczycy starali się utrzymać swoją jedność imperialną i odzyskać panowanie na morzach. Wielka Brytania sprzyjała rozstrzyganiu sporów terytorialnych przez podtrzymywanie Ligi Narodów, podczas gdy Francuzi pozostawali zwolennikami bezpośrednich negocjacji między spierającymi się stronami12. Dla Polski kluczowy element stanowiło poparcie francuskie. Dla Paryża Polska była koniecznym sprzymierzeńcem wobec ponownego pojawienia się Niemiec jako dużego mocarstwa. Dla porównania ani Ameryka, ani Anglia nie zwracały większej uwagi na strategiczną sytuację Polski, a wrogo odnosiły się do francuskich wysiłków zmierzających do wyrządzenia Niemcom poważnych szkód na skalę historyczną.

Wszyscy usiłowali radzić sobie jakoś z żądaniami nowych lub odrodzonych narodów. Ich budowanie okazało się sprawą nader skomplikowaną – kiedy jedna grupa narodowa się radowała, inna łkała ze względu na zawiedzione nadzieje. Zdaniem historyka Marka Mazowera było to „największe wyzwanie dla dyplomacji międzywojennej”13. Doświadczenia Gibsona potwierdzają hipotezę Mazowera. Przytacza on wiele przykładów dotyczących państwa polskiego.

W Paryżu wiele osób rywalizowało o wysłuchanie i decyzję zgodną z własnymi dążeniami. W kwestii polskiej były to przede wszystkim delegacje Czechów, Ukraińców, Litwinów, a w znacznie mniejszym stopniu Białorusinów. Dodatkowo Żydzi zaczęli się ubiegać o uwagę najwyższych władz. Żydowskie grupy we Francji, Wielkiej Brytanii i USA zdawały sobie sprawę z ciężkiego losu Żydów wschodnioeuropejskich i organizowały się, żeby się zająć tymi zagadnieniami.

Sprawę utrudniały sprzeczne programy. W Polsce, jak Gibson miał się wkrótce przekonać, dziedzictwo trzech cesarstw było ze sobą rozbieżne zarówno w sprawach Żydów, jak i w niemal wszystkich pozostałych aspektach życia. Pod rosyjską kontrolą pozostawała przeważająca część środkowej i wschodniej Polski, podobnie jak dzisiejsza Białoruś, Ukraina, Litwa, Łotwa i inne terytoria. W 1791 roku Katarzyna Wielka zadekretowała, że ogromny teren, gdzie dawniej Rzeczpospolita Polska graniczyła z Rosją, od Bałtyku po Krym, tak zwana strefa osiedlenia, stanie się jedynym terytorium, na którym wolno będzie mieszkać Żydom, jeżeli nie przejdą na prawosławie albo nie uzyskają specjalnych zezwoleń na zamieszkanie gdzie indziej. Nawet w obrębie tej strefy od 1882 roku zakazano Żydom przebywania na terenach wiejskich; stąd ich spory odsetek w wielu miasteczkach na Ukrainie. Skutkiem wojny i upadku cesarstwa były wstrząsy, przemoc i tłumy uchodźców. Rewolucja i wojna domowa w Rosji jedynie wzmogły problemy Żydów w Europie Wschodniej. Z zachodnich prowincji Rosji przed 1918 rokiem wypędzono dziesiątki tysięcy Żydów, chociaż byli w znacznym stopniu zrusyfikowani. Jakieś 80 tysięcy spośród nich znalazło się w Warszawie14. Kiedy Piłsudski przejął rządy, sytuacja była niezwykle trudna. Szczególnie wrogo odnosił się do Żydów nacjonalistyczny ruch Dmowskiego, co było postawą dobrze znaną przed wojną w kręgach żydowskich na Zachodzie. Ziarno konfliktu polsko-żydowskiego zasiano więc już przed rokiem 1918.

Kiedy liczba uchodźców wzrosła do tego stopnia, że było ich więcej niż zasymilowanej ludności żydowskiej w Warszawie i w innych miastach polskich, ujawniły się sprzeczne programy. W czasie kiedy Gibson przybywał do Warszawy, zdania w kwestii żydowskiej pozostawały podzielone. Nieszczęście Żydów było bezmierne. Jak wyjaśniał Theodore Weeks, wielu Żydów zamieszkujących historyczną Polskę zmierzało do przyswojenia sobie polskiej kultury, ale żyło na wpół autonomicznie oraz zachowało swój charakterystyczny język – jidysz – i swoje obyczaje15. Z końcem I wojny światowej zapanował jednak chaos, oba cesarstwa zostały obalone, a większą uwagę zaczęto zwracać na kwestie etniczności i tożsamości narodowej. Zalew uchodźców ze wschodu, z ich wyróżniającym się ubiorem, ubóstwem i z ich „innością” nasilił problemy, z jakimi Żydzi borykali się dotąd na terytorium Polski16. Jednoczesne odradzanie się polskiej państwowości i rozwój nacjonalizmu żydowskiego były gotową receptą na konflikt17. Postrzegając Niemcy jako głównego wroga, dynamiczna partia Narodowej Demokracji Dmowskiego wzmogła swoją retorykę przeciw Żydom, których podejrzewała o działanie na niekorzyść państwa polskiego przez sprzyjanie Niemcom albo poczucie bliskości kulturowej z Rosją18. Ponadto nieustannie padającym ze strony Narodowej Demokracji zarzutem było twierdzenie, że to Żydzi stoją na czele rewolucji bolszewickiej w Rosji. Katastrofalny przebieg spotkań Dmowskiego z Żydami amerykańskimi w czasie wojny jedynie utwierdził ich w przekonaniu, że w nowo odrodzonej Polsce Żydzi znajdują się w niebezpieczeństwie19. Gdy delegaci na paryską konferencję pokojową zaczęli zajmować się problemem żydowskim w Polsce, wśród przedstawicieli Żydów z Francji, Wielkiej Brytanii i USA pojawiły się ostre różnice w koncepcjach dotyczących ochrony żydowskich interesów. Tu ponownie programy pozostawały w sprzeczności, jak to przedstawia Antony Polonsky. Francuscy Żydzi skłonni byli uznać, że władze mają rację, twierdząc, że poparcie dla rządu polskiego to najlepszy sposób na zapewnienie lepszych warunków bytu Żydom przebywającym na terytorium Rzeczypospolitej. Z kolei brytyjscy Żydzi, którym przewodzili Lucien Wolf20 i Lewis Namier21, zaprojektowali i promowali traktat o mniejszościach (wraz z sir Jamesem Headlam-Morleyem22), chociaż zasługi często przypisuje się kontyngentowi amerykańskiemu23. Brytyjczycy nie byli jednak jednomyślni. Jak stwierdził Mark Levene, „zwolennicy asymilacji Żydów ze swoim programem przyszłego bezpieczeństwa i dobrobytu żydostwa europejskiego znaleźli się w opozycji wobec nacjonalistów żydowskich, którzy nie tylko opierali swoje wizje na innych przesłankach, ale także czynnie działali na rzecz przeniesienia żydostwa europejskiego do nieeuropejskiej ojczyzny, w Palestynie”24.

Delegacja Żydów amerykańskich była szczególnie podzielona w sprawach asymilacji i syjonizmu. W 1919 roku jedynie około dwudziestu tysięcy spośród półtora miliona Żydów w Ameryce opowiadało się za ideałami syjonistycznymi. Wielu reformowanych Żydów określało samych siebie jako Amerykanów wyznania mojżeszowego. Natomiast syjoniści uważali się za członków narodu żydowskiego będącego w diasporze i marzyli o powrocie do swojej ojczyzny w Palestynie25. Ten podział ideologiczny uległ zaostrzeniu wskutek raportów o przemocy i przybycia „coraz bardziej asertywnych Żydów z Europy Wschodniej”, którzy przyjęli syjonizm. Pomimo istniejących między jej członkami różnic dziewięcioosobowa delegacja wysłana przez Amerykański Komitet Żydowski na konferencję pokojową w Paryżu aktywnie zwracała uwagę na wykroczenia rządu polskiego i na alarmujące raporty o okrucieństwach, aż nazbyt często pojawiające się w prasie międzynarodowej26.

Amerykanie po raz pierwszy znaleźli się na dominującej pozycji i stanowczo zdecydowali się na wykorzystanie tego faktu, żeby promować możliwie wiele podobnie myślących demokratycznych krajów, które zastąpiłyby martwy obecnie europejski system imperialny. Wielu badaczy w znakomitych pracach opisuje zarówno dalekosiężne skutki, jak i finezyjne szczegóły konferencji pokojowej w Paryżu27. Jak wynika z pism Gibsona i paru opracowań28, uczestniczył on w kilku sesjach Rady Najwyższej poświęconych Polsce po objęciu swojego oficjalnego stanowiska. Na jego raportach i składanych osobiście oświadczeniach polegali nie tylko decydenci amerykańscy, ale także przywódcy mocarstw sprzymierzonych.

Palące problemy Polski

Gdy negocjatorzy usiedli naprzeciwko siebie przy stole w Paryżu, oczywiste stały się problemy, z którymi mieli do czynienia Polacy. W trakcie rozmów niewielu z nich zdawało sobie sprawę z rzeczywistych warunków życia w Warszawie oraz innych częściach Polski. Robert Blobaum w rzadko spotykanym opisie konkretnych doświadczeń mieszkańców Warszawy szczerze przedstawia te skrajne trudności29. Obok wojen granicznych Polskę trapiły też inne niezliczone problemy. W obrębie jej granic żyło wówczas niemal 28 milionów ludzi30. Z tego około 60% było etnicznymi Polakami. Resztę stanowili Ukraińcy, Żydzi, Białorusini i Niemcy. Jak to się miało okazać w bliskiej przyszłości, „mniejszości były zbyt liczne, żeby umożliwić sprawne funkcjonowanie czysto narodowego państwa, a jednocześnie nie była to unia odrębnych narodów, taka jak Jugosławia”31.

Szybko zmieniające się granice tożsamości narodowej pogarszały i tak już dość ciężkie warunki gospodarcze. Lata wojny zniszczyły rolnictwo, przemysł i biznes. Pilnie potrzebna była reforma rolna, ale Polska nie mogła sobie pozwolić na zakłócenia w produkcji żywności, kiedy tak znacznej części ludności groził głód. Brak inwestycji i surowców spowodował zatrzymanie przemysłu, a sytuację komplikował także fakt błyskawicznie zanikających źródeł inwestycji zagranicznych32. Biznes uległ niemal całkowitemu zawieszeniu wobec zastoju w przemyśle i niepewności transportu. Ogólnie biorąc, Polskę nękały poważne problemy gospodarcze. Sprawowanie rządów stanowiło ogromną trudność przede wszystkim ze względu na istniejącą od dawna „podejrzliwość wobec władzy centralnej” i to, że „od zbyt dawna cnota polegała na pozostawaniu w opozycji”33.

Dodatkowo uzdrowienie Polski komplikowały pozostałości trzech różnych systemów imperialnych. Na przykład na początku 1919 roku stosowano w Polsce trzy odmienne rozstawy torów kolejowych. Gibson widział, jak przenoszono ziemniaki z jednych wagonów do drugich, żeby można je było przewozić torami o odmiennych rozstawach do głodujących ludzi w różnych częściach Polski. Konieczne było ujednolicenie tych systemów, żeby możliwe było przewożenie zarówno niezbędnych zapasów, jak i oddziałów wojsk oraz uchodźców. Podobnie, podczas gdy trwały prace nad nową konstytucją, obowiązywały trzy odmienne zbiory przepisów prawnych. Brak ustalonych granic Polski pogłębiał problemy związane z udzielaniem pomocy humanitarnej głodującym i wynikające z zagrożeń dla zdrowia ludności, jak w przypadku tyfusu.

Granice Polski, niejasno określone w pokojowych ustaleniach paryskich, były przedmiotem zażartych sporów. Podłożem tych konfliktów granicznych był fakt, że Europa Środkowa i Wschodnia stanowiła od wieków konglomerat różnych grup etnicznych i kulturowych, połączonych przez trzy europejskie cesarstwa, w których jednak w dziesięcioleciach poprzedzających I wojnę światową rozwinęły się ambicje nacjonalistyczne o odmiennym natężeniu. Załamanie się imperiów doprowadziło wśród różnych grup do zmagań o supremację w ramach nowo powstałych państw. Polacy, znajdujący się w geograficznym środku tej strefy konfliktów, współzawodniczyli na zachodzie (na Śląsku) z Niemcami, na południu z Czechami, na wschodzie (w Galicji) z Ukraińcami, a na północy z Litwinami. Przyszłość milionów polskich Żydów nie była jasna; różnili się zamierzeniami, od lojalności wobec państwa polskiego poprzez autonomię w jego obrębie po pragnienia emigracji do Palestyny.

Historycznie przemysłowy region Śląska był przedmiotem pożądania Polski, Niemiec i nowo utworzonej Czechosłowacji ze względu na jego wykształconą ludność, bogate złoża węgla i mający zasadnicze znaczenie węzeł kolejowy. Górny Śląsk zamieszkiwała głównie ludność mówiącą po polsku oraz po niemiecku. Wielu mieszkańców mówiło obydwoma językami, a małżeństwa mieszane nie były czymś wyjątkowym. Po wojnach śląskich w XVIII wieku większa część rządzonego uprzednio przez Austriaków Śląska, ze sporym udziałem ludności polskiej, została zaanektowana przez Prusy. Po 1918 roku przynależność tego obszaru miała zostać ustalona w plebiscytach, którym towarzyszyło kilka zbrojnych powstań polskich, a których kontrowersyjne wyniki nieustannie utrzymywały konflikt przy życiu aż do przyjętego ostatecznie rozwiązania, wypracowanego w marcu 1922 roku. Zgodnie z nim dwie trzecie spornego terenu przypadły Niemcom, ale lwia część przemysłu ciężkiego znalazła się po polskiej stronie granicy34. Włączenie Górnego Śląska do Polski było kwestionowane przez wszystkie kolejne rządy niemieckie i skutkowało narastającymi napięciami między ludnością mówiącą po niemiecku i po polsku, które osiągnęły szczyt pod koniec lat trzydziestych XX wieku. Ale w dłuższej perspektywie niemiecka przyszłość demograficzna przedstawiała się ponuro wobec szybkiego starzenia się ludności. We wrześniu 1939 roku Śląsk był jednym z pierwszych terenów najechanych przez hitlerowskie Niemcy, które twierdziły, że Polska w ogóle nie miała żadnych praw do jego posiadania.

W południowej części Śląska, na terenie cieszyńskim, w wyniku starć między Polską a Czechosłowacją w 1919 roku sprawy przybrały nieco inny przebieg. Początkowo Polacy przeprowadzili wybory do Sejmu Ustawodawczego także na spornych terenach, ignorując protesty Czechów. Wkrótce jednak Czesi, wykorzystując zaangażowanie Polski w wojnę na wschodzie, siłą zajęli znaczną część bogatego w węgiel obszaru. Podział ustalony w 1920 roku przez Komisję Państw Sprzymierzonych okazał się niezmiernie korzystny dla Czechów, którzy uzyskali Karwińskie Zagłębie Węglowe i jeden z najważniejszych węzłów kolejowych w Europie Środkowej. Politycy w Paryżu uważali, że Polska mogłaby zostać wynagrodzona za utratę cieszyńskiego przemysłu ciężkiego przyszłymi koncesjami na Śląsku. W 1938 roku, kiedy dominująca wówczas polityka ustępstw poprzez „układ z Monachium” doprowadziła ostatecznie do rozczłonkowania Czechosłowacji, Niemcy zaanektowały graniczne regiony Czech zamieszkałe głównie przez Niemców (Sudetenland), zaś Polska wykorzystała okazję do odzyskania tego, co utraciła niemal 20 lat wcześniej35.

Zagadnieniem spornym pozostawał przyszły status Gdańska. To miasto portowe, o ludności w przeważającej części niemieckiej, było przedmiotem roszczeń Polski jako jej prawowitego dostępu do Bałtyku czy, jak to sformułował Paderewski, „okna na morze (bałtyckie)”36. Polskie i niemieckie aspiracje okazały się niemożliwe do pogodzenia. Obszaru metropolitalnego nie dało się podzielić, a Główne Mocarstwa Sprzymierzone niechętnie odnosiły się do przyznania Gdańska wyłącznie Niemcom albo wyłącznie Polakom. W końcu uznano Gdańsk za wolne miasto pod auspicjami Ligi Narodów, połączone z Polską unią celną. Ze względu na to, że Polacy potrzebowali urządzeń komunikacyjnych i transportowych do prowadzenia handlu zagranicznego, w okresie międzywojennym między nimi i Niemcami nieustannie dochodziło do konfliktów o polską reprezentację w porcie. Sprawę utrudniało to, że Gdańsk i jego okolice rozdzielały dwa regiony niemieckie – Prusy Wschodnie i Zachodnie – graniczące z wybrzeżami Bałtyku, które teraz łączyły się albo drogą morską, albo tranzytowymi pociągami polskimi37. Gdańsk był świadkiem salwy rozpoczynającej II wojnę światową, wystrzelonej z okrętu szkolnego „Schleswig Holstein” na polską placówkę wojskową na Westerplatte.

Również Galicja Wschodnia była przedmiotem zażartych sporów ze względu na dwa ważne zasoby: jej polityczną i kulturalną stolicę, którą był Lwów, oraz przemysł naftowy w regionie Zagłębia Borysławsko-Drohobyckiego. Uważano, że jedno i drugie ma kluczowe znaczenie dla żywotności Polski, ale było też pożądane przez nacjonalistów ukraińskich38. Lwów, miasto polskie od XIV wieku, był jednym z najważniejszych ośrodków kultury i gospodarki. Habsburgowie nadali mu dodatkowe znaczenie, czyniąc go stolicą anektowanych prowincji polskich przejętych w rozbiorach, zwanych później Królestwem Galicji i Lodomerii. Galicja Wschodnia, ze swoją mieszaną ludnością Polaków, Rusinów39 i Żydów, stanowiła przedmiot zażartych walk po zakończeniu I wojny światowej. Ta dawna prowincja Habsburgów autonomię uzyskała de facto w 1873 roku i od tego czasu była rządzona przez członków polskiej arystokracji, lojalnych wobec cesarza. Polski stanowił w niej język oficjalny. Milcząco pomijano pragnienia drugiej grupy o podobnej liczebności, Ukraińców, oraz pozostałych 10% Żydów, z całej ludności liczącej ponad 7 milionów40. Galicja Wschodnia stała się zatem zarówno siedliskiem polskich ruchów narodowych, jak i areną wrogości polsko-ukraińskiej, świadomie podsycanej przez politykę Wiednia, stosującego zasadę Divide et impera41. Gdy gwiazda Habsburgów zaczęła gasnąć, konfrontacja tych dwóch ruchów nacjonalistycznych stała się nieunikniona. 1 listopada 1918 roku ukraińskie powstanie wstrząsnęło stolicą prowincji, ale zostało w ciągu kilku dni stłumione przez Polaków, którzy w tym mieście stanowili większość. Na terenach wiejskich przeważali jednak Ukraińcy i zbrojne starcia zakończyły się zwycięstwem Polaków dopiero latem 1919 roku. Nigdy nie przeprowadzono przewidywanego plebiscytu, a w 1923 roku posiadanie tych terenów przez Polskę zyskało międzynarodowe uznanie42. Na wschód od Polski Ukraińcy stali się obywatelami nowo założonego Związku Radzieckiego, który powstał z zamętu rewolucji i wojny domowej w latach 1917–1922. Potem reżim radziecki zmiażdżył nacjonalistyczne nastroje przez kolektywizację, prowadzącą do masowego głodu i deportacji. Aby zrozumieć skomplikowaną sytuację na historycznym wschodzie Polski, trzeba pamiętać, że poza ambicjami nacjonalistycznymi od chwili wybuchu I wojny światowej wzmagała się gorączka rewolucyjna. W 1917 roku Cesarstwo Rosyjskie zostało obalone przez dwie rewolucje, których kulminację stanowiło przejęcie władzy przez bolszewików w listopadzie. Ich nowo utworzona Armia Czerwona musiała walczyć ze zwolennikami cara – „Białymi”, jak sami siebie nazywali – popieranymi przez interwencje państw sprzymierzonych na północy, południu i dalekim wschodzie. Biali, którym brakowało wizji i jedności, odmawiali uznania niepodległości dawnych prowincji carskich, współwalczących de facto z zagrożeniem bolszewickim, takich jak Ukraina Skoropadskiego43, Polska Piłsudskiego i Finlandia Mannerheima44, skutkiem czego stopniowo ulegali marginalizacji i z czasem zostali pokonani.

Zdecydowanie najważniejszą konfrontacją była wojna polsko-rosyjska w latach 1919−1920. Zdając sobie sprawę z tego, że znużona wojną i głodująca ludność nie będzie zdolna do dalszej walki, Lenin45 nakazał Trockiemu46 rozpoczęcie w Brześciu Litewskim rozmów pokojowych z Niemcami już w grudniu 1917 roku, mając nadzieję na impas wzdłuż linii frontu („ani pokój, ani wojna”). Jednak ukraińska delegacja się sprzeciwiła i w tajemnicy złożyła naczelnemu dowództwu niemieckiemu kuszącą propozycję: uznanie niezawisłej Ukrainy w zamian za swobodny dostęp do bogatych zasobów żywności na Ukrainie. Mocarstwa centralne, mające do czynienia z poważnymi brakami w aprowizacji i narastającymi niepokojami w swoich krajach, szybko wyraziły zgodę. Traktat, podpisany przez nowe państwo rosyjskie w marcu 1918 roku, stał się dla niego geograficzną katastrofą. Bez jednego wystrzału Niemcy od północy i Austro-Węgry od południa zajęły całą Ukrainę. W rzeczywistości państwa centralne były zainteresowane jedynie przywróceniem dostatecznego porządku po paraliżującej fali powstań chłopskich, żeby doprowadzić do uruchomienia gospodarki na początku pory zasiewów. Powstało zatem ukraińskie państwo, istniejące przez krótki okres, od marca do listopada 1918 roku, pod marionetkowymi rządami, na czele których stał hetman Skoropadski, podtrzymywany przez mocarstwa okupacyjne. Stanowiło to poważną komplikację dla bolszewików, przynoszącą chwilową ulgę wielu polskim właścicielom ziemskim, którzy szukali schronienia w Kijowie i mieli nadzieję na powrót do swoich majątków. Gibson później słyszał smutne opowieści niektórych z nich.

Agresywne, ekspansjonistyczne państwo bolszewickie ze swojej strony starało się wykorzystać okazję do odzyskania władzy nad Ukrainą i do rozprzestrzenienia swojej rewolucji na zachód, co było poważnym zagrożeniem dla Polski i całej Europy. Tymczasem Piłsudski dążył do realizacji swojej wizji Rzeczypospolitej Polskiej, przejmując części historycznej Litwy i Ukrainy. Żywił nadzieję, że uda się to przy współpracy z miejscową ludnością, której antypolskich nastrojów, jak się później okazało, nie potrafił odpowiednio ocenić. Po nierozstrzygniętych walkach na północy w kierunku Litwy Piłsudski wykorzystał okazję stworzoną przez Symona Petlurę, który, stojąc wówczas na czele osłabionych ukraińskich sił nacjonalistycznych, wycofał się na Podole i desperacko starał się powstrzymać bolszewicką nawałę, która nastąpiła po wycofaniu się Niemców z Ukrainy. Petlura zawarł zatem pragmatyczną koalicję z Polakami, z którymi zajadle walczył zaledwie rok wcześniej. Piłsudski postanowił zignorować wstępne propozycje pokojowe ze strony reżimu radzieckiego i wiosną 1920 roku pomaszerował na Kijów wraz z pozostałymi siłami ukraińskimi. Zdobycie miasta wzbudziło w Polsce falę entuzjazmu, a Piłsudskiego witano jako bohatera. Wojska radzieckie nie broniły miasta, a zamiast tego rozpoczęły kontratak na północy przeciw rozciągniętym siłom polskim. Militarna pozycja Polski wkrótce stała się niemożliwa do utrzymania i konieczne było natychmiastowe wycofanie się. Wschodni gambit Piłsudskiego okazał się porażką.

Wydawało się, że Polacy, wycofując się, zmierzają ku katastrofalnej klęsce. Francja wysłała misję wojskową; Polska najbardziej jednak potrzebowała broni i dostaw dla niedostatecznie wyposażonej armii. Brytyjczycy byli nieprzyjaźnie nastawieni względem Polski, a Amerykanie pozostawali kompletnie zdezorientowani; Wilson uważał tę wojnę za uosobienie polskiego „imperializmu”, widocznie nie dostrzegał nieuniknionych konsekwencji zwycięstwa bolszewików. Mimo braku wsparcia ze strony Głównych Mocarstw Sprzymierzonych polskie siły zbrojne zdołały ostatecznie pokonać czerwoną kawalerię 15 sierpnia 1920 roku. Wkrótce bitwę tę zaczęto nazywać „cudem nad Wisłą”. W rzeczywistości to Piłsudski obmyślił polski kontratak.

Po zwycięstwie nad bolszewikami szybko rozstrzygnięto mniejsze konflikty wojenne. Litwini w 1918 roku zdołali stworzyć państwo i odrzucili propozycję przymierza złożoną przez Piłsudskiego. Relacje z Polską pozostały napięte, mimo istniejącej dawniej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, głównie ze względu na sprawę kontroli nad obszarem wileńskim. Sytuacja była podobna do lwowskiej; większość mieszkańców stanowili Polacy i Żydzi, a liczebność miejskiej ludności litewskiej była znikoma. Formalnie ogłaszając swoją neutralność w 1920 roku47, Litwa, w zamian za uznanie swojej niepodległości, zapewniła Rosji Radzieckiej swobodny przemarsz, umożliwiając jej zaatakowanie Polski, co spowodowało nasilenie wojny polsko-bolszewickiej (1919–1921)48. Był to ogromny cios dla Polaków. Polska i Rosja Radziecka spierały się o sprawowanie kontroli nad znacznymi obszarami południowej Litwy, podczas gdy zarówno Polska, jak i Litwa zgłaszały pretensję do stolicy. W 1920 roku polskie wojska, rzekomo zbuntowane, zajęły ten teren, a dwa lata później Rada Ambasadorów Ligi Narodów uznała polską suwerenność nad Wilnem. Marzenie Piłsudskiego o odtworzeniu Rzeczypospolitej Obojga Narodów nie zostało spełnione, ale udało się zachować kontrolę nad stolicą historycznej polskiej Litwy.

Na te problemy nakładała się niepewna sytuacja mniejszości żydowskiej. Polska w historii była domem większości światowego żydostwa. W czasach zamętu wojennego Żydzi byli maltretowani, poniżani, niekiedy zaś poddawani „pogromom” – nawiasem mówiąc, określenie to jest bardziej podburzające niż opisowe. Status Żydów był kwestią nurtującą także Polaków, w tym Piłsudskiego. Oburzenie delegacji żydowskiej w Paryżu podzielali Żydzi na całym świecie49. Wysuwano nieuzasadnione zarzuty dotyczące rzekomego państwowego programu ludobójstwa polskich Żydów, co ostatecznie poskutkowało tym, że Rada Najwyższa w Paryżu zażądała od polskiego rządu zawarcia jednostronnego traktatu o ochronie mniejszości50.

Z punktu widzenia rządu polskiego postanowienia traktatu były uciążliwe i komplikowały realizację już i tak przytłaczających zadań. Polacy twierdzili, że żydowskie żądania i warunki traktatu były jednoznaczne z utworzeniem państwa w państwie, co ich zdaniem utrudniało im okrzepnięcie jako naród. Z czasem Paderewski został zmuszony do podpisania traktatu i do stawienia czoła jego politycznym skutkom ubocznym w Warszawie. Jednak wynikająca z tego ochrona prawna Żydów w Polsce i w innych nowych państwach nie wystarczyła do zapewnienia im bezpieczeństwa w Europie chociażby przez dwadzieścia lat. Jak trafnie wskazuje Jennifer Preece, odniesienie traktatu o mniejszościach wyłącznie do nowo utworzonych państw, takich jak Polska, oznaczało, że doktryny równości i ochrony praw nie były jednakowo stosowane w już istniejących krajach51. Najbardziej wymownym tego przykładem były Niemcy, w których pojawienie się narodowego socjalizmu pozbawiło bezpieczeństwa zarówno Polaków, jak i Żydów, podobnie jak wszystkich innych. Polacy traktowali traktat o mniejszościach jako narodowe upokorzenie. Być może najwymowniejszym podsumowaniem polskiej oceny traktatu była oferta Piłsudskiego wysłania polskiej delegacji do USA do „monitorowania pogromów Murzynów”52.

Pomijając ich powszechnie chwalony idealizm, czternaście punktów Wilsona zaczęło „kształtować świat gościnnie nastawiony wobec handlowych i politycznych interesów Ameryki”53. Polska dość szybko została porzucona przez Amerykanów po 1919 roku, chociaż nadal z sympatią odnosili się oni do marzeń o odtworzeniu państwa polskiego. Z czasem Kongres odrzucił traktat wersalski i uznanie Ligi Narodów – które, jak sądził Wilson, miały zapewnić niepodległość Polski i innych narodów. Polityczne zainteresowanie Ameryki Europą osłabło, chociaż nadal wykorzystywała możliwości gospodarcze. Polska nie była jednak atrakcyjna dla amerykańskiego kapitału. Nie podejmowała także wzmożonych wysiłków, żeby go efektywnie przyciągać, zarówno politycznie, jak i gospodarczo. Pozycja Waszyngtonu stanowiła odbicie słynnego stwierdzenia Balfoura, że Londyn nie ma żadnych interesów na kontynencie europejskim na wschód od Belgii. Podkreślając taki punkt widzenia, Neal Pease nadał swojemu rozdziałowi, w którym omawia ten okres historii Polski, tytuł Polska a wycofanie się Ameryki z Europy, 1919–192454.

W takim szerszym kontekście kilka osób odegrało kluczową rolę w koordynowaniu amerykańskiego wsparcia wobec państwa polskiego. Jedną z nich był przydzielony do Warszawy Hugh Gibson. Po błyskotliwej karierze górniczej Herbert Hoover55 wobec kryzysu humanitarnego, który dotknął strefę konfliktu na froncie zachodnim, zajął się służbą publiczną. W 1914 roku założył Komisję Pomocy Humanitarnej dla Belgii (Commission for the Relief of Belgium, CRB). Gibson, pełniący wówczas funkcję pierwszego sekretarza Poselstwa USA w Brukseli, blisko współpracował z Hooverem56. Ten ostatni niezwykle skutecznie wykorzystał w Belgii i Francji swój talent organizacyjny i swoje cechy przywódcze. Zajmując się zarówno programami krajowymi, jak i międzynarodową działalnością humanitarną, Hoover w 1915 roku odnowił dawną znajomość z Paderewskim. Paderewski prosił o pomoc ze strony CRB Hoovera57. Hoover wysłał Vernona Kellogga58, żeby ten zbadał panujące w Polsce warunki. Kellogg był przerażony tym, co zobaczył. Mimo wszelkich starań Hoovera stworzenie podobnego programu pomocy dla Polski, gdzie toczyła się większość walk na froncie wschodnim, pozostawało ogromnym wyzwaniem logistycznym. Pomoc humanitarna okazała się zatem mniej skuteczna niż w Belgii59.

Kiedy Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny w kwietniu 1917 roku, Wilson powołał Hoovera na szefa Administracji Żywności USA. Hoover słynął z przekonania, że „żywność wygra wojnę”60, i wykonał godne podziwu dzieło, karmiąc znaczną część Europy w czasie wojny i po niej. Kiedy walki się skończyły, działalność humanitarna odegrała ogromną rolę w definiowaniu amerykańskiego zainteresowania polskimi sprawami. Amerykanie uważali, że wpływ Hoovera ustępował jedynie wpływowi Woodrowa Wilsona na „odzyskanie przez Polskę niepodległości”61, dzięki jego kontaktom z wybitnymi Polakami, a szczególnie z Paderewskim, i wysiłkom zmierzającym do złagodzenia cierpienia polskiej ludności. 24 lutego 1919 roku Kongres utworzył Amerykańską Administrację Pomocy Humanitarnej (American Relief Administration, ARA) z Hooverem jako jej szefem i przyznał jej 100 milionów dolarów62. Z tego w przybliżeniu 20% miało trafić do Polski. W styczniu 1919 roku Hoover wysłał misję w celu zbadania warunków bytowania w Polsce. Przewodniczył jej Kellogg. Jego raporty otwarcie przedstawiały fatalną sytuację. A jednak, przede wszystkim ze względu na „demoniczną blokadę”63, na którą nalegała Wielka Brytania, zapewnienie pomocy okazało się niemożliwe, bo Polska była okupowana przez Niemcy.

Zdając sobie sprawę z tego, że blokada była największą bezpośrednią przeszkodą w zapewnianiu pomocy głodującym Polakom, Hoover postanowił uzyskać poparcie rządu USA i amerykańskiej opinii publicznej. Zdobywszy już zaufanie i szacunek prezydenta Wilsona, Hoover za radą admirała Marynarki Wojennej USA, Williama Bensona64, „po prostu ignorował blokadę”. Ku pewnemu jego zdziwieniu „państwa sprzymierzone również ją ignorowały”65. W latach 1919–1922 ARA szybko stała się „głównym pośrednikiem w udzielaniu Polsce pomocy przez USA”66.

Podczas gdy Hoover walczył z blokadą i organizował pomoc dla znacznej części Europy, Paderewski, którego ten znał jeszcze z czasów studiów na Stanford University, zorganizował spotkanie z Edwardem M. House’em67, jednym z wyższych, zaufanych doradców Wilsona i człowiekiem, który odegrał zasadniczą rolę w powierzeniu Gibsonowi placówki w Polsce. Wilsona łączyła z House’em „jedna z najsłynniejszych przyjaźni w historii amerykańskiej polityki”68. W 1918 roku Wilson powierzył House’owi nadzór nad opracowaniem projektu konstytucji Ligi Narodów. W czasie konferencji pokojowej w Paryżu House był jednym z członków Rady Dziesięciu. Popierał koncepcję niepodległości Polski. Porwany wymownym i emocjonalnym patriotyzmem Paderewskiego, entuzjastycznie zwrócił uwagę Wilsona na sprawę polską, co później spowodowało uznanie House’a przez maestra za „opatrznościowego człowieka Polski”69.

Doskonale rozumiejąc korzyści wynikające z pomocy wybitnych dyplomatów amerykańskich w działaniach na rzecz udzielania pomocy humanitarnej, także Hoover bardzo pragnął powołania Gibsona na placówkę w Polsce70. Gibson był zafascynowany działalnością Hoovera na rzecz Belgii i ułatwiał mu tam pracę w latach 1914–1915. Później Gibson na różnych swoich stanowiskach dyplomatycznych nadal wspierał humanitarną działalność Hoovera. Nawiązali bliską, dożywotnią przyjaźń. Ich wzajemne relacje miały istotny wpływ na działania na rzecz pomocy humanitarnej dla Polski i dalszy rozwój kariery Gibsona.

Hoover, House i Paderewski odegrali zasadniczą rolę w zwróceniu uwagi Waszyngtonu i amerykańskiej opinii publicznej na polskie aspiracje. Ani House, ani Wilson nie znali w pełni strategicznej sytuacji Polski. W 1919 roku stało się oczywiste, że złożone rozważania Paderewskiego na temat przyszłości Europy Wschodniej po prostu były ignorowane zarówno przez House’a, jak i przez administrację prezydenta Wilsona. Paderewski dopiero zaczynał to rozumieć; jego emocjonalne przywiązanie do Amerykanów spowodowało, że nie dostrzegał realiów polityki międzynarodowej. Niczego zatem dziwnego nie było w tym, że Waszyngton niechętnie odnosił się do wspomagania Polski w zabezpieczaniu jej granic w trakcie wojny z bolszewicką Rosją. Natomiast Piłsudski nie miał żadnych takich złudzeń. Nowemu posłowi USA w Polsce przypadło zatem zadanie rozplątania tych sprzecznych wyobrażeń.

Pojawia się Hugh Gibson

Człowiekiem, który naprawdę zasługiwał na miano „opatrznościowego człowieka Polski”, był Hugh Gibson71. Na początku 1919 roku Gibson pełnił funkcję pierwszego sekretarza Ambasady USA w Londynie i doradcy gen. Johna Pershinga. W tym charakterze ściśle współpracował z sekretarzem Stanu Robertem Lansingiem i z pułkownikiem House’em podczas konferencji pokojowej w Paryżu. Znał wszystkie sprawozdania wywiadu przekazywane przez misję amerykańską, a także przebieg negocjacji na najwyższych szczeblach i zakulisowe dramaty, gdy świat przechodził sejsmiczne zmiany. Gibson dobrze zdawał sobie sprawę z problemów, wobec których stanęła Polska przy odradzaniu nowego państwa na popiołach trzech umierających cesarstw.

Przywódcy sprzymierzonych państw, którzy dopiero co toczyli wielką wojnę pod hasłami „stworzenia świata bezpiecznego dla demokracji”, w coraz większym stopniu postrzegali Rosję jako zagrożenie dla tych ideałów. Misja Gibsona w Polsce była jasna: miał reprezentować idealistyczną, wspaniałą koncepcję przekształcenia świata oraz wspomagać Polskę w ustanowieniu zarówno sprawnie funkcjonującego państwa, jak i żywotnej gospodarki. Sprawą otwartą pozostaje, czy Gibson zdawał sobie sprawę z tego, że Wilson, pomimo całego swojego wyznawanego idealizmu, ani nie przewidywał, ani nie akceptował radykalnych zmian w europejskiej geopolityce72. Po wielu dziesięcioleciach bez niepodległości Polska niezmiernie potrzebowała porad dotyczących nowoczesnej administracji. Gibson miał też za zadanie informować swoich kolegów w Departamencie Stanu o polskich sprawach oraz zapewnić dyplomatyczne wsparcie personelowi zajmującemu się pomocą humanitarną i towarami napływającymi z Ameryki. Gibson mógł zatem z lotu ptaka obserwować dynamiczny rozwój wydarzeń w Polsce związany z postanowieniami na konferencji pokojowej w Paryżu, co powoduje, że jego spostrzeżenia mają znaczenie historyczne. Przykuwają uwagę dwie jego szczególne cechy: legendarne poczucie humoru i wnikliwa spostrzegawczość.

Czarujący dowcip Gibsona znalazł wyraz w tym wierszyku, napisanym dla House’a w szczytowym okresie machinacji tego ostatniego w Paryżu:

Ode to Colonel House

Wholly unquotable,

Always ungoatable,

Secretly notable,

Silence’s spouse.

Darkly inscrutable,

Quite irrefutable,

Nobly immutable,

Edward M. House73.

Gibson wsunął małą kartkę z nagryzmoloną na niej odą do kieszeni House’a w wieczór, kiedy nieumyślnie oznajmiono o jego nominacji na posła w Warszawie.

Kiedy Gibson przybył do Warszawy, jego specyficzne, autoironiczne poczucie humoru okazało się przydatne w obliczu trudnych warunków materialnych. Nie było żadnego gmachu dla poselstwa (i przez kilka miesięcy miało go nie być), a działalność prowadzono w paru pokojach, przydzielonych Gibsonowi i jego personelowi w hotelu Bristol. W związku z brakiem węgla następowały przerwy w ogrzewaniu. Innym problemem nie do przezwyciężenia były polskie nazwiska. „Nazwiska tych ludzi przyprawiają nas o rozpacz. Dotychczas poznałem zaledwie kilku przy poszczególnych okazjach, a więc przyswajam sobie ich nazwiska i modlę się o to, żebym miał siłę je zapamiętać, kiedy następny raz się z nimi spotkam. Jeżeli przy drugim spotkaniu mogę zwracać się do nich po nazwisku, czuję, że jestem bezpieczny, ale przeraża mnie myśl o wielkim przyjęciu, na którym poznałbym dwieście lub trzysta osób. Po czymś takim nigdy nie dałbym sobie z tym rady”74.

Pomijając kwestię humoru, Gibson regularnie dostarczał Departamentowi Stanu szczegółowe raporty o stanie polskich spraw, a często kreślił także obszerne portrety polityczne głównych polskich przywódców, do dzisiaj szczególnie wnikliwe. Niekiedy Gibson starał się edukować swoich przełożonych w Departamencie Stanu, zagłębiając się we wcześniejszą, skomplikowaną historię Polski, a tym samym uniewinniając Polaków w niektórych kwestiach. W późniejszych latach swojej kadencji potrafił też odnosić się do Polski kostycznie, w miarę coraz większego zniecierpliwienia „wschodnią” niekiedy postawą jego biurokratycznych odpowiedników. Dokumenty zawarte w tej książce obejmują wyczerpujące analizy polityczne Gibsona dotyczące zagadnień związanych z Polską, takich jak stosunki z Wolnym Miastem Gdańsk i rozmaite konflikty graniczne. Niestety, w kluczowym okresie wojny polsko-rosyjskiej Gibsona wezwano na konsultacje do Waszyngtonu. Jego analiza na miejscu byłaby bezcenna. Prywatne listy Gibsona nadają problemom nieco kolorytu i zawierają więcej osobistych refleksji. Na przykład początkowa ocena Piłsudskiego, do którego był zupełnie nieprzekonany, zmieniła się z biegiem czasu we wszechstronniejszą i bardziej pozytywną.

Gibson a kontrowersje wokół kwestii żydowskiej

Żaden z aspektów życia i kariery Gibsona nie przyciągnął tak dużej uwagi jak jego zaangażowanie w sprawy żydowskie. „Kwestia żydowska” rzeczywiście była przedmiotem dużej troski w gorącej atmosferze konferencji pokojowej w Paryżu. Nagłówki gazet w całej Europie i Ameryce donosiły o okrucieństwach wyrządzonych w Polsce Żydom. Jedynie sporadycznie publikowano też stanowczo sformułowane artykuły, obalające te zarzuty w obronie polskiego rządu. Przytłaczającą misją Gibsona stały się wyszukiwanie i weryfikacja możliwie wielu informacji o tych niezwykle drażliwych i wywołujących emocje zagadnieniach75. Po przybyciu do Warszawy szybko doszedł do wniosku, że za informacjami o okrucieństwach mieści się więcej niż to, co ujawniono większości zachodnich czytelników. We wczesnej ocenie uznał (co budzi wątpliwości), że „istnieje wielkie niemieckie biuro propagandowe w Kownie, niedaleko Wilna, którego główną funkcją jest wysyłanie długich informacji o zabijaniu Żydów w Polsce, bez względu na fakty. Berlińskie gazety drukują te opowieści, które przenikają do prasy neutralnej, a stopniowo do naszej własnej. Oczywiście wywoływanie możliwie wielkiej niezgody w Polsce, aby osłabić ten kraj, leży w interesie Niemców”76. Brakuje nam jakichkolwiek dowodów potwierdzających założenia Gibsona w sprawie niemieckiej propagandy o polskich okrucieństwach, a ta uwaga w poważnym stopniu przyczyniła się do podważania wiarygodności Gibsona w sprawach żydowskich. Wiemy natomiast, że starał się natychmiast docierać do istoty rzeczy. Znaczną część pierwszych sześciu tygodni swojego pobytu w Warszawie Gibson poświęcił na osobiste badanie konkretnych zarzutów stosowania przemocy wobec ludności żydowskiej. Informował, że liczba incydentów była znacznie mniejsza od tej, którą podawano w zachodnich gazetach. Nie ulega wątpliwości, że to trafne stwierdzenie. Po konsultacjach z rozmaitymi źródłami żydowskimi i z amerykańskimi działaczami humanitarnymi doszedł jednak do spornego wniosku, że wrogie nastroje wobec Żydów wynikały głównie z przyczyn ekonomicznych, a nie religijnych, i że „niektóre elementy wśród Żydów wspierają rząd i są szanowane jako integralna część narodu polskiego. Inni są zaś otwarcie i zdecydowanie wrogo nastawieni do rządu, a to przyczyniło się do spotęgowania złego nastawienia”77. Nieszczęsnym zaniedbaniem było to, że Gibson nie potępił oczywistego antysemityzmu polskiej prawicy.

Ten telegram, podobnie jak inne raporty zawierające mniej sensacyjną ocenę przemocy w Polsce, wyciekł do prasy i wywołał burzę wśród niektórych przedstawicieli żydowskich w Paryżu. Ich oburzenie rozszerzyło się na Amerykę. Według autora podburzającego artykułu w „New York Timesie” Gibson wyrządził sprawie żydowskiej szkodę nie do naprawienia i był „bardziej monarchistyczny niż sam król” w swojej obronie polskiego rządu78. W czerwcu w Paryżu doszło do konfrontacji z paroma przywódcami Amerykańskiego Kongresu Żydowskiego.

Trzeba przyznać, że stanowisko Gibsona w tej sprawie było bardzo przychylne wobec polskiego rządu, zapewne w stopniu nieco większym, niż ówczesny rząd na to zasługiwał. Mimo powtarzających się oficjalnych zaprzeczeń w polskich memorandach, ekscesy polskich żołnierzy, zwłaszcza w Galicji, rzeczywiście się zdarzały. Jednostki naprędce zebranej armii polskiej niekiedy bez żadnych dowodów uznawały Żydów za wspólników bolszewickich. Wielu Polaków podejrzliwie odnosiło się do Żydów, szczególnie tych niezasymilowanych czy nawet zrusyfikowanych. Fakt, że nacjonalistyczny antysemityzm był siłą narastającą także w innych krajach, wyjaśnia wiele tarć między Polakami a Żydami w tym bardzo burzliwym regionie wschodniej Polski, w którym poszczególne tereny przechodziły często z rąk do rąk, a wszystkie mniejszości traktowano podejrzliwie. Rabowanie, grabież, a nawet będące przedmiotem kontrowersji pogromy często były okazją dla źle wyposażonych polskich żołnierzy – którym najczęściej towarzyszyła miejscowa ludność – do łupienia żydowskich sklepów. Nawet wówczas decyzje podejmowali raczej pozostający na miejscu polscy oficerowie, a nie centralny rząd w Warszawie, który miał ograniczone możliwości interweniowania. Gdy spogląda się na tę burzliwą debatę z perspektywy blisko stu lat, dochodzi się do wniosku, że potrzebny tu był większy wgląd, aby możliwe było ocenienie sytuacji w odległych częściach kraju, do których nie trafiał żaden zagraniczny korespondent. W raporcie złożonym swoim przełożonym Gibson przedstawił być może najlepszą przeprowadzoną ówcześnie analizę problemu:

Skończyliśmy ze starym opresyjnym systemem. Legalna dyskryminacja nie istnieje. Nie ustanowiliśmy jednak rządu mającego zalety dawnego reżimu, a pozbawionego jego wad. Przesądy i nienawiść przetrwały. Jak dotychczas uwolniliśmy jedynie całą powódź nagromadzonej pasji i gwałtownej agresji bez ustanowienia jakiejkolwiek silnej władzy, która utrzymałaby chociażby taki poziom porządku publicznego jak ten, który istniał poprzednio. Skutek jest taki, że chociaż usunięto legalną dyskryminację i nierówność, a Żydzi teoretycznie są równi wobec prawa, to jednak stali się ofiarami przemocy fizycznej w niespotykanym poprzednio stopniu…

Ubolewam nad słabością tego rządu, ale nie widzę niczego, co mogłoby go zastąpić. Bardziej radykalna władza spotęgowałaby jedynie istniejący już chaos. Czyż naszym zadaniem nie jest teraz właśnie okazywanie cierpliwości i usiłowanie wyszkolenia oraz ukształtowania będącego obecnie do dyspozycji materiału, dopóki widoczne są jego dobre chęci?

Jego egzegezę problemów żydowskich i działań polskiego rządu można w całości znaleźć poniżej pod datą 6 lipca 1919 roku79. Gibson martwił się tym, że pod naciskiem z zagranicy los ludności żydowskiej w Polsce w rzeczywistości może nawet ulec pogorszeniu. Uważał, jak pokazują zaprezentowane niżej dokumenty, że jedynie silny polski rząd, mający międzynarodowe poparcie, prawdziwie chroniłby Żydów w Polsce, podobnie jak inne mniejszości. Niemal sto lat później pogląd ten podziela Timothy Snyder, który wskazuje, że masowe mordy mogą się zdarzać jedynie tam, gdzie autorytetu państwa nie ma albo gdzie autorytet ten został w poważnym stopniu podważony80.

„Problem żydowski”, a raczej, ściśle mówiąc, sposób zajęcia się nim, przesłonił w świadomości publicznej i w świecie nauki bogaty dorobek dyplomatyczny Gibsona. Niektórzy współcześni badacze osądzili Gibsona, zarzucając mu antysemityzm. Jest to temat niezwykle drażliwy, wymagający od nas uwzględnienia kontekstu tych działań. Po pierwsze, pogarda wobec Żydów (a czasem i gorsze uczucia) była wówczas wszechobecna. Na przykład konsulat USA w Warszawie był znany z lekceważenia Żydów. Gibson niekiedy uczestniczył w tym, co Pease określał mianem „wyśmiewania” i „odczuwania odrazy” wobec nieco egzotycznych polskich ortodoksyjnych Żydów. Nie dało się tego również nie zauważyć u niektórych kolegów Gibsona z Departamentu Stanu81. Po drugie, co ważniejsze, na wschodzie Europy rozgorzały uczucia nacjonalistyczne. Gibson miał tendencję do odpierania zarzutów pod adresem Polaków i życzliwie odnosił się do ich wyjaśnień, mających ich usprawiedliwiać. Jest oczywiste, że Departament Stanu chciał oczyszczenia Polaków i naciskał na Gibsona, żeby jego działania zmierzały właśnie w tym kierunku. Co najistotniejsze, przemocy wobec Żydów nie można rozpatrywać bez kontekstu złożonych sporów wojennych, które toczono na historycznym wschodzie Polski. Panował tam wówczas chaos, a znęcanie się nad ludnością cywilną, a zwłaszcza nad Żydami, było zjawiskiem niezwykle powszechnym. Niewątpliwie do obrony Polaków zachęciły pierwsze informacje o maltretowaniu Żydów ukazujące się w zachodniej prasie, które uznać trzeba za ogromnie przejaskrawione82. Powinniśmy przede wszystkim pamiętać, że w tym burzliwym okresie wymordowano łącznie około trzystu Żydów – co stało w jaskrawej sprzeczności z niektórymi najbardziej przesadnymi ówczesnymi informacjami83.

Należy o tym pamiętać, kiedy się czyta informacje Pease’a o ogromnych demonstracjach w Nowym Jorku w maju 1919 roku, o protestujących przeciw „niewiarygodnym okrucieństwom” wobec Żydów w Polsce84. Niestety, analizy takich problemów były (i są) przesycone wielkimi emocjami, a bezstronność jest niemal niemożliwa85. Najbardziej zajadli krytycy Gibsona pomijają to, że jego ustalenia i interpretacje dotyczące wybuchów antyżydowskich na ogół są zgodne z tymi, które zostały przedstawione przez innych wybitnych Amerykanów zajmujących się tymi zagadnieniami, w tym zwłaszcza przez Henry’ego Morgenthaua seniora86 i Arthura L. Goodharta87. W odrębnym raporcie, opracowanym przez członków Komisji Morgenthaua, podpisanym przez generała brygady USA Edgara Jadwina i prawnika Homera H. Johnsona, winiono „separatystyczną religię i styl życia społeczeństwa żydowskiego” za sporą część problemów i uznawano, że żydowska społeczność ma obowiązek „udowodnienia, że popiera niepodległą republikę polską i że sprzeciwia się bolszewizmowi”88. Raporty Morgenthaua oraz ten Jadwina i Johnsona zostały wraz z innymi opublikowane w 1920 roku jako biała księga polskiego rządu89. Z żadnego z nich nie wynika jednak jednoznacznie, że ich autorzy byli antysemitami.

Niejednoznaczny raport Morgenthaua, w którym omówiono miejscowe akty przemocy Polaków wobec Żydów, jednocześnie uwolnił polski rząd od odpowiedzialności za organizowanie czy tolerowanie takich ekscesów. Czy ten raport był sprawiedliwy i dokładny? To wciąż pozostaje kwestią dyskusyjną. Komentarza wymaga sytuacja Morgenthaua. Jako zdecydowany antysyjonista budził niechęć potężnych kręgów żydowskich w USA. Również fakt, że popierał Wilsona, mógł skłonić go do przyjęcia takiego samego stanowiska jak prezydent. Jest zupełnie jasne, że w raporcie Morgenthaua polskie działania zostały przedstawione w korzystny sposób. Gibson, niewątpliwie znający skłonności Morgenthaua, silnie wspierał jego działania. Tak zatem raport Morgenthaua nie znalazł uznania w oczach niektórych Żydów amerykańskich, zwłaszcza tych o sympatiach syjonistycznych.

W napisanym 2 czerwca 1920 roku liście brytyjskiego posła w Polsce sir Horace’a Rumbolda90 do sekretarza spraw zagranicznych lorda George’a Curzona można znaleźć nieco inny obraz smutnej sprawy przemocy wobec Żydów w Europie Środkowej: „Bardzo niewiele pomaga Żydom wyróżnianie w celu potępiania i oprotestowania, jak to się czasem robi, kraju, w którym być może ucierpieli najmniej”. Uwaga Brytyjczyka dotyczyła wydarzeń z lat 1918−1919, kiedy to, bez przyciągania uwagi świata zachodniego, ogromna fala pogromów podczas wojny domowej w Rosji spowodowała na Ukrainie (według bardzo ostrożnych szacunków) śmierć około 50−60 tysięcy Żydów – w tym samym czasie, kiedy mocno atakowano Gibsona za próbę rzucenia światła na odrażający mord około trzystu Żydów w kraju, do którego został wysłany91.

Co prawda w prywatnych listach Gibsona da się zauważyć pewne powielanie etnicznych stereotypów. Pojawiają się w nich pejoratywne określenia, nie tylko w odniesieniu do Żydów wschodnioeuropejskich, ale także do innych mniejszości czy narodów. Na przykład Gibson nie cierpiał Niemców i stale pisał o nich jako o „Boche’ach” i „Hunach”. Choć dla nas może to brzmieć dziwnie, niestety pasuje do ówczesnych warunków i ogólnej charakterystyki reprezentowanej przez niego klasy społecznej. Brytyjski premier David Lloyd George w 1919 roku w Paryżu odnotował z niechęcią: „Raz poznałem Ukraińca. Jest to pierwszy Ukrainiec, jakiego widziałem, a wcale nie jestem pewny, czy chcę zobaczyć jakiegokolwiek innego”92. Nawet słynny niemiecki pisarz Alfred Döblin, który urodził się w zasymilowanej rodzinie żydowskiej, w swojej Podróży po Polsce zamieścił wiele pejoratywnych opisów żydowskich społeczności, na które się natknął93. Nie usprawiedliwia to oczywiście nagannej postawy ówczesnych antysemickich komentatorów, ale niewątpliwie osadza ich w kontekście banalności, niezmiernie szokującej wobec świadomości ludobójstwa, do którego zaledwie dwadzieścia lat później doprowadziła ta obojętność względem uprzedzeń rasowych.

Etniczne stereotypy w listach Gibsona – o czym świadczą dokumenty zaprezentowane w tej książce – nie stanowią dominującej siły w jego sposobie myślenia, działaniach i raportach. Niezależnie od tego, jak dziwaczne wrażenie mogły wywierać na Gibsonie niektóre obyczaje Żydów wschodnioeuropejskich, nigdy nie zaniechał działania w najlepszym interesie ludności żydowskiej w Polsce, jak go pojmował w czasie swojej kadencji. Z pewnością z pomocy Gibsona korzystał doktor Boris Bogen94 z finansowanego przez Amerykanów Jewish Joint Distribution Committee (JDC)95. Organizacja ta w 1922 roku oficjalnie uhonorowała Gibsona za jego pracę w Polsce, czego dowodem są pisma przedstawione w tej książce. Ze starannej lektury jego prywatnych listów i pamiętników wnioskować można, że poza pewną prześmiewczą ciekawością, dotyczącą niektórych żydowskich mieszkańców Polski, Gibson nie osądzał ludzi na podstawie ich wyznania; w swoich ocenach brał raczej pod uwagę ich charaktery i zachowania. Koniec końców Gibson bezspornie był centralną postacią w długotrwałym sporze, który wciąż jeszcze przynosi szkodę reputacji jego samego i Polski. Skupianie się wyłącznie na tym zagadnieniu zniechęciło badaczy do dotarcia do całego bogactwa poglądów Gibsona na wiele innych problemów, z którymi Polska się wówczas borykała. Efektem było więc bagatelizowanie jego czterdziestoletniego rzeczywistego zaangażowania w walkę o sprawiedliwość społeczną96.

Gibson opracowywał plan wspierania państwa polskiego w czasie swojej kadencji w Warszawie, która zakończyła się w 1924 roku, kiedy został przeniesiony do Genewy, gdzie zajmował stanowisko posła w Szwajcarii i przy Lidze Narodów. W latach 1925–1933 był przedstawicielem Stanów Zjednoczonych na kilku konferencjach rozbrojeniowych i doskonale zdawał sobie sprawę z potencjalnych kłopotów, szczególnie w Niemczech. Jego obawy, że destabilizacja zagroziłaby nie tylko Żydom, ale także całej Europie, znalazły potwierdzenie, kiedy Niemcy wznowiły działania zbrojeniowe i Hitler doszedł do władzy. Po śmierci Gibsona w 1954 roku były kanclerz Niemiec Heinrich Brüning97 wysłał do jego syna list kondolencyjny, w którym pisał: „Nigdy nie zapomnę, jak jasno Pański ojciec przewidywał te niebezpieczeństwa i jak się martwił dalszym rozwojem wydarzeń międzynarodowych. Był naprawdę jednym z największych dyplomatów, jakich Stany Zjednoczone miały w czasie ostatnich dwóch pokoleń, jednakże skromność sprawiła, że jego poglądy nie zyskały rozgłosu”98.

Departament Stanu poważnie traktował pracę Gibsona, a w zamieszczonych poniżej dokumentach można dostrzec jego subtelny wpływ na politykę USA. Również polski rząd reagował na jego sugestie − a przynajmniej robili to niekiedy niektórzy jego przywódcy. Piłsudski szybko polubił bezpretensjonalny, żartobliwy styl amerykańskiego polityka. Brał pod uwagę jego rady i dzielił się z nim własnymi przemyśleniami. Rozpoznanie ogólnego klimatu politycznego Polski i wciąż zmieniających się rządów okazało się trudniejsze, niż przypuszczano, niemniej Gibson pilnie się tym zajmował. W cotygodniowych raportach wysyłanych do Waszyngtonu przedstawił zarys kulminacyjnego momentu najnowszej historii Polski, a jego zapiski świadczyły, że wiele osobistości polskiej sceny politycznej korzystało z jego rad. Przedstawione poniżej dokumenty dają Czytelnikowi możliwość spojrzenia zza kulis na dramatyczne wydarzenia pierwszych lat nowoczesnej Polski i poddania ich wnikliwej analizie.

Gibson doskonale zdawał sobie sprawę ze znaczenia swojej misji dyplomatycznej – podczas jego pobytu w Polsce w Warszawie niemal na wszystkich frontach trwały kryzysy. Rozumiał też, że Ameryka będzie w przyszłości odgrywać niezmiernie znaczącą rolę:

Wraz z podpisaniem traktatu pokojowego dyplomacja amerykańska weszła w całkowicie nową fazę. Nie powróciliśmy w polityce światowej ani w polityce europejskiej do naszych dawnych relacji. Niezależnie od tego, w jakim stopniu chcielibyśmy zostać u siebie i „pilnować swoich spraw”, tego po prostu nie da się zrobić. Wywierają na nas wpływ, i nadal będą wywierać, rozmaite wydarzenia w Europie, które dawniej wywoływałyby jedynie niewielkie reperkusje. Powodzenie albo upadek Polski czy Czechosłowacji będą obarczone poważniejszymi dla nas konsekwencjami niż powodzenie czy upadek rządu Meksyku przed wojną…

Radykalnej zmianie uległa cała istota dyplomacji. Nie jest to takie samo zadanie jak dawniej. Dzisiejsze powinności tak się różnią od dawnych, jak różni się dom towarowy od straganu ulicznego handlarza99.

Gibson, oprócz tego, że reprezentował Stany Zjednoczone w Polsce, był aktywny w reformowaniu i doskonaleniu służby zagranicznej swojego kraju. Z tego powodu przebywał w Waszyngtonie podczas pamiętnego lata 1920 roku, kiedy Polska walczyła o przetrwanie podczas najazdu czerwonej kawalerii w trakcie wojny polsko-radzieckiej. Chociaż proponowano mu stanowisko zastępcy sekretarza stanu, żartował, że podczas pobytu w Waszyngtonie poświęca sprawom Polski tyle samo czasu, ile poświęcał, przebywając w Warszawie, i uważa, że tam będzie przydatniejszy.

Kiedy bolszewicka armia zbliżała się do polskiej stolicy i sprawy wyglądały coraz gorzej, Gibson rzucił wszystko i pospieszył z powrotem przez Atlantyk. Dotarł do Francji, gdzie powitała go wiadomość o warszawskim zwycięstwie Piłsudskiego i przetrwaniu Polski. To, co zobaczył po powrocie do Warszawy, było szokujące. Z okna pociągu Gibson 31 sierpnia 1920 roku widział:

[…] sceny przypominające o wojnie, wśród żołnierzy, ładunków artylerii i zapasów, żywności, koni i wszystkich tych wojennych akcesoriów. W przeciwnym kierunku jechały pociągi wiozące w stronę Krakowa ewakuowanych uchodźców, biednych nieszczęśników, stłoczonych w otwartych wagonach, sprawiających wrażenie tak bezradnych i pozbawionych nadziei, jak to tylko jest możliwe. Od czasu do czasu pociąg z bolszewickimi jeńcami; niektórzy z nich wyglądali na zatwardziałych kryminalistów, ale wielu było wśród nich młodych chłopców i chłopów, którzy wydali się tępi, niezbyt zainteresowani tym, co ich czeka. Sześć takich lat, Rosjanie, a potem Niemcy, teraz na przemian bolszewicy i Polacy – i nie widać końca. Nie mam pojęcia, jak oni w tym wszystkim w ogóle mogą nadal się trzymać100.

A jednak wbrew wszystkiemu Polacy nadal się trzymali.

Nie oznacza to, że wszystko toczyło się bez komplikacji. W gruncie rzeczy niemal nic tak nie przebiegało! Polska gospodarka legła w gruzach i przeżywała dramatyczną inflację. Zbiory znowu były marne ze względu na niedawne walki, a to skutkowało większym zagrożeniem głodu i sprawiało, że niezbędna była pomoc z zewnątrz. Uchodźcy napływali ze wschodu, przynosząc choroby i niepokoje. Z alarmującą regularnością rozpętywały się graniczne starcia. Chociaż wkładano wiele wysiłku w zajmowanie się tymi pilnymi sprawami, polski system polityczny wciąż pozostawał ociężały i niekompetentny. Dopiero z końcem 1922 roku sytuacja ustabilizowała się na tyle, że można było przeprowadzić pierwsze wybory prezydenckie. Wskutek wewnętrznych sporów ani prawica, ani lewica nie zdołały uzyskać w sejmie większości. Tak zatem pierwszym wybranym prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej został kandydat stronnictwa, obejmującego znaczną liczbę przedstawicieli mniejszości – Gabriel Narutowicz (1865−1922). Jego prezydentura trwała zaledwie sześć dni, a to, że został zamordowany z zimną krwią, stanowiło dobitny dowód na to, że Polska nadal musi się mierzyć z niezliczonymi problemami. Wielu ludzi opłakiwało jego zgon, w tym Gibson, który uważał go za bliskiego przyjaciela. Pozostałą część historii nazbyt krótkiej prezydentury Narutowicza można znaleźć poniżej, w pismach z grudnia 1922 roku101.

Gibson, szczerze oddany ideałom demokratycznym, znacznie wyżej cenił uczciwość i sprawność niż rasę, pozycję społeczną czy protokoły polityczne. Zarówno od Amerykanów, jak i od swoich polskich współpracowników wymagał skromności, powagi i skrupulatnej przyzwoitości. Narzekał, gdy spotykał go zawód – czy to ze strony zarozumiałych polskich urzędników, żarliwych przywódców żydowskich, pretensjonalnych Amerykanów czy jakichkolwiek innych niezadowalających osób.

Gibson bezpretensjonalnie przedstawił swoje credo w lipcu 1923 roku, kiedy poproszono go o wygłoszenie przemówienia w Towarzystwie Polsko-Amerykańskim z okazji święta 4 lipca. Popierając wprowadzenie w Polsce takich praw jak te, do których byli przyzwyczajeni Amerykanie, podkreślał, że „prawa wiążą się z odpowiadającymi im obowiązkami i zobowiązaniami, zaś prawa jednostki są ograniczone prawami innych”. Według Gibsona „w odpowiednio rozumianej demokracji każdy ma jednakową możliwość” rozkwitu. W swojej służbie dyplomatycznej starał się na tyle, na ile mógł, rozpowszechniać te ideały w interakcjach z innymi, w ocenie faktów i w przedstawianiu swoich spostrzeżeń. Gibson wykazywał się przy tym w pewnym stopniu i pragmatyzmem Hoovera, i idealizmem Wilsona.

Dalsza część rozdziału dostępna w pełnej wersji

1 Woodrow Wilson (1856–1924) był prezydentem USA w latach 1913–1921. 8 stycznia 1918 przedstawił zbiór zasad, na których należałoby zbudować pokój – Czternaście Punktów. Stały się one wiodącymi zasadami na Konferencji Pokojowej w Paryżu i miały zasadnicze znaczenie w utworzeniu wielu nowych państw.

2 Zob. Hugh Gibson 1883–1854; Extracts from His Letters and Anecdotes from His Friends (Hugh Gibson 1883–1854: Wybrane fragmenty jego listów i anegdoty opowiedziane przez jego przyjaciół), red. Perrina Galpina, Belgian American Educational Foundation, New York 1956, oraz Ronald Emil Swerczek, The Diplomatic Career of Hugh Gibson, 1908–1938 (Dyplomatyczna kariera Hugh Gibsona, 1908–1938), rozprawa doktorska, University of Iowa 1972. Swerczek zajmuje się udziałem Gibsona w unowocześnianiu i reformie korpusu dyplomatycznego i rozpatruje szczegóły jego rozmaitych przydziałów. Skupia się jednak w swoich ocenach na niepowodzeniach systemu dyplomatycznego w ogóle, a w konsekwencji na powodach nieosiągnięcia przez Gibsona najwyższych poziomów i najlepszych wyników. Dzięki specjalnemu zezwoleniu Swerczek był pierwszym naukowcem, który w 1966 roku uzyskał możliwość zapoznania się z dokumentami Hugh Gibsona znajdującymi się w Archiwach Hoover Institution, chociaż były one publicznie niedostępne aż do roku 1971.

3 Bardzo zalecamy: Norman Davies, Boże igrzysko. Historia Polski, tłum. Elżbieta Tabakowska, Znak, Kraków 1993; Robert H. Lord, Drugi rozbiór Polski, tłum. Andrzej Jaraczewski, PAX, Warszawa 1984; Antony Polonsky, Dzieje Żydów w Polsce i Rosji, tłum. Mateusz Wilk, PWN i Muzeum Żydów Polskich, Warszawa 2014; Adam Zamoyski, Polska. Opowieść o dziejach niezwykłego narodu, tłum. Michał Jonikier, wyd. 2, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015.

4 Adam Zamoyski, Polska…

5 Jerzy Łukowski, Hubert Zawadzki, A Concise History of Poland (Krótka historia Polski), Cambridge University Press, New York 2006, p. XVII.

6 Po potwierdzeniu przez Wilsona niepodległości Polski nastąpiły podobne, chociaż mgliste wypowiedzi ze strony przedstawicieli władz Rosji i Niemiec, którzy w wojnie chcieli utrzymać Polskę po swojej stronie. Natomiast Ameryka kierowała się strategią zapewnienia pomocy humanitarnej ludności cywilnej. Pomocy tej przewodził Herbert Hoover, a koordynował ją Paderewski. Wysiłki przez długi czas były udaremniane przez brytyjską nieustępliwość w blokowaniu dostaw; kontrowersja ta przyczyniła się do uwypuklenia „polskiej sprawy”. Zob. M.B.B. Biskupski, The Diplomacy of Wartime Relief: The United States and Poland, 1914–1918 (Dyplomacja pomocy humanitarnej w czasie wojny; Stany Zjednoczone a Polska, 1914–1918), „Diplomatic History”, vol. 19, no. 3, 1995.

7 Temat ten został szczegółowo omówiony w: M.B.B. Biskupski, The United States and the Rebirth of Poland, 1914–1918 (Stany Zjednoczone a odrodzenie Polski), Republic of Letters, Dordrecht 2012. W rzeczywistości Polacy byli tak zawiedzeni tym przemówieniem, że, jak zauważył Gibson, postanowili wysłać „ambasadora” do prezydenta, żeby dowiedzieć się, co rzeczywiście Wilson miał na myśli; zob. tamże, p. 333.

8 Na temat Piłsudskiego zob. M.K. Dziewanowski, Joseph Pilsudski: A European Federalist (Józef Piłsudski, europejski federalista), Stanford University Press, Stanford 1969; Peter Hetherington, Unvanquished: Joseph Pilsudski, Resurrected Poland and the Struggle for Eastern Europe (Niepokonany: Józef Piłsudski, zmartwychwstała Polska i zmagania o Europę Wschodnią), Pingora Press, Houston, Texas 2012.

9 Zob. Alvin M. Fountain, Roman Dmowski, East European Monographs, New York 1980; Andrzej Walicki, The Troubling Legacy of Roman Dmowski (Niepokojący spadek po Dmowskim), „East European Politics and Societies”, vol. 14, ed. 1, 1999, p. 12−46; Piotr S. Wandycz, Poland’s Place in Europe in the Concepts of Pilsudski and Dmowski (Miejsce Polski w Europie według koncepcji Piłsudskiego i Dmowskiego), „East European Politics and Societies”, vol. 4, ed. 3, 1990, p. 451–468.

10 Por. Maciej Siekierski, Helena Paderewska, Wspomnienia, 1910–1920, tłum. Ludmiła Bachurska, PIW, Warszawa 2015.

11 Gibson do Philipsa, 6 lipca 1919, HIA, skrzynka 101.

12 Zob. zwłaszcza Miklós Lojkó, Meddling in Middle Europe: Britain and the ‘Lands Between’ 1919–1925 (Mieszanie się do Europy Środkowej: Wielka Brytania i „ziemie pośrodku”), Central European Press, Budapeszt 2006; Kay Lundgreen-Nielsen, The Polish Problem at the Paris Peace Conference: A Study of the Politics of the Great Powers and the Poles, 1918–1919 (Problem polski na Konferencji Pokojowej w Paryżu: Studium polityki Wielkich Mocarstw i Polaków), Odense University Press, Odense 1979; Piotr Wandycz, France and Her Eastern Allies, 1919–1925 (Francja i jej wschodni sojusznicy), University of Minnesota, Minneapolis 1962.

13 Mark Mazower, No Enchanted Palace: The End of Empire and the Ideological Origins of the United Nations (Żadnego zaczarowanego pałacu: koniec imperium i ideologiczne źródła Narodów Zjednocznych), Princeton University Press, Princeton, New York 2013, p. 105.

14 Antony Polonsky, Dzieje Żydów w Polsce…

15 Theodore Weeks, From Assimilation to Antisemitism (Od asymilacji do antysemityzmu), Northern Illinois University Press, DeKalb 2006.

16 Ryszard Kapuściński, Ten inny, Znak, Kraków 2006.

17 Joanna Beata Michlic, Poland’s Threatening Other (Zagrażający Polsce „Inny”), University of Nebraska Press, Lincoln 2006.

18 Wszechstronne omówienie tego, w jaki sposób i dlaczego przygotowano scenę dla poglądów Dmowskiego, Czytelnik znajdzie w: Robert Gerwarth, The Vanquished: Why the First World War Failed to End (Pokonani: dlaczego nie udało się zakończyć I wojny światowej), Farrar, Strauss and Giroux, New York 2016, zwłaszcza rozdział Radicalization, p. 118–152.

19 George J. Lerski, Dmowski, Paderewski and American Jews: A Documentary Compilation, [in:] Antony Polonsky, Jews and the Emerging Polish State, p. 95–116. Niestety, Lerski zanadto polega na opinii wyraźnie uprzedzonego Lewisa Marshalla, który relacjonował swoje spotkania z Dmowskim.

20 Lucien Wolf (1857–1939) był brytyjskim historykiem i dziennikarzem popierającym prawa Żydów. Zob. Mark Levene, War, Jews, and the New Europe: The Diplomacy of Lucien Wolf, 1914–1919 (Wojna, Żydzi i nowa Europa: dyplomacja Luciena Wolfa, 1914–1919), Littman Library of Jewish Civilization, Portland 2009.

21 Lewis Bernstein Namier (1888–1960), poprzednio Niemirowski, był urodzonym w Polsce brytyjskim dyplomatą, który nabrał silnie antypolskiego nastawienia. Zob. Miklós Lojkó, Meddling…, p. 249–253.

22 Sir James Headlam-Morley (1863–1939), historyk, był aktywny w trakcie Konferencji Pokojowej w Paryżu, zwłaszcza w kwestii żydowskiej i w sprawach Wolnego Miasta Gdańska. Jego papiery można znaleźć w Centrum Archiwów Churchilla w Cambridge.

23 Mark Levene, War, Jews, and the New Europe, p. IX.

24 Tamże, p. VIII.

25 Timothy Weber przedstawia trafny zarys historyczny podziałów myśli żydowskiej, a także inne amerykańskie reakcje religijne na ideologię syjonistyczną. Timothy P. Weber, On the Road to Armageddon: How Evangelicals Became Israel’s Best Friend (Na drodze do Armagedonu: Jak Ewangelicy stali się najlepszymi przyjaciółmi Izraela), Baker Academic, Grand Rapids 2004, p. 100–101.

26 Antony Polonsky, Dzieje Żydów w Polsce…

27 Margaret MacMillan, Paris 1919: Six Months that Changed the World (Paryż 1919: sześć miesięcy, które zmieniły świat), Random House, New York 2003; Francis William O’Brien, Two Peacemakers in Paris: The Hoover-Wilson Post-Armistice Letters 1918–1920 (Dwaj rozjemcy w Paryżu: Listy Hoovera i Wilsona po zawieszeniu broni 1918–1920), Texas A&M University Press, College Station 1978; Zara Steiner, The Lights That Failed: European International History 1919–1933 (Światła, które zawiodły: europejska historia międzynarodowa 1919–1933), Oxford University Press, Oxford 2005; Arthur Walworth, Wilson and His Peacemakers.

28 Kay Lundgreen-Nielsen szczegółowo przedstawia zagadnienia polskie na Konferencji Pokojowej w Paryżu, w tym kwestie żydowskie, oraz prace Gibsona w: The Polish Problem at the Paris Peace Conference (Problem polski na konferencji pokojowej w Paryżu). Najbardziej szczegółową pracą opublikowaną na temat Gibsona i stosunków polsko-żydowskich jest publikacja Andrzeja Kapiszewskiego Hugh Gibson and a Controversy Over Polish-Jewish Relations After World War I: A Documentary History (Hugh Gibson i kontrowersja w sprawie relacji polsko-żydowskich po I wojnie światowej: historia dokumentalna). Książka (w języku angielskim) ukazała się nakładem Uniwersytetu Jagiellońskiego w 1991.

29 Robert Blobaum, A Minor Apocalypse: Warsaw during the First World War (Mała apokalipsa: Warszawa w czasie I wojny światowej), Cornell University Press, Ithaca 2017.

30 Herbert Hoover, An American Epic, vol. 3, Famine in Forty Five Nations: The Battle on the Front Line 1913–1923 (Epopeja amerykańska, t. 3, Głód w czterdziestu pięciu narodach: bitwa na linii frontu 1913–1923), Henry Regnery Company, Chicago 1961, p. 63.

31 Piotr Wandycz, The United States and Poland, Harvard University Press, Cambridge 1980, p. 172−175.

32 Tamże.

33 Adam Zamoyski, Polska…

34 Tamże, p. 219–221; James E. Bjork, Neither German nor Pole: Catholicism and National Identity in a Central European Borderland (Ani Niemiec, ani Polak: katolicyzm i tożsamość narodowa na środkowoeuropejskim pograniczu), University of Michigan Press, Ann Arbor, 2008.

35 Margaret MacMillan, Paris 1919…, p. 238–240.

36 Tamże, p. 218.

37 Tamże, p. 218−219.

38 Zob. Alison Fleig Frank, Oil Empire: Visions of Prosperity in Austrian Galicia (Imperium naftowe: wizje zamożności w austriackiej Galicji), Harvard University Press, Cambridge 2005, p. 205−236.

39 „Ruś” jest dawniejszą nazwą polskiej Ukrainy, na którą składały się ziemie obecnie polskie, słowackie i ukraińskie. Gibson posługiwał się tym terminem w czasie swojego pobytu w Warszawie, teraz jednak wyszedł on już z użycia. Rusini ubiegali się o własną państwowość od XIX wieku, zob. Jennifer Jackson Preece, Minority Rights in Europe: from Westphalia to Helsinki (Prawa mniejszości w Europie: od Westfalii do Helsinek), w: „Review of International Studies”, vol. 23, no. 1 (1997), p. 75−92, p. 81−82.

40 Włodzimierz Borodziej, Geschichte Polens im 20. Jahrhundert (Historia Polski w XX wieku), Beck, Monachium 2010; Andrea Komlosy, Imperial Cohesion, Nation-Building, and Regional Integration in the Habsburg Monarchy (Imperialna zwartość, budowanie narodowości i integracja regionalna w Monarchii Habsburskiej), [in:] Nationalizing Empires, Hrsg. Stefan Berger i Alexei Miller, Central European University Press, Budapest, New York, 2015, S. 400–401.

41 Włodzimierz Borodziej, Geschichte Polens…, s. 14; Ralph Schattkowsky, Eine Autonomie mit Nachwirkungen: Regionale Identitäten in Galizien 1867–1918 (Autonomia z konsekwencjami: regionalna tożsamość w Galicji, 1867–1918), [in:] Regionale Bewegungen und Regionalismen in europäischen Zwischenräumen sei der Mitte des 19. Jahrhunderts, Hrsg. Philipp Ther i Holm Sundhaussen, Herder-Institut, Marburg, s. 43−61; Serhy Yekelchyk, Ukraine: Birth of a Modern Nation (Ukraina: narodziny nowoczesnego narodu), Oxford University Press, Oxford 2007.

42 Margaret MacMillan, Paris 1919..., p. 225−226. W traktacie ryskim, który 18 marca 1921 formalnie kończył wojnę polsko-bolszewicką, przyznano Galicję Wschodnią Polsce. Decyzję tę uznano w skali międzynarodowej w maju 1923 roku, ale niektórzy Ukraińcy nigdy jej nie zaakceptowali, zob. Jerzy Borzęcki, Pokój ryski i kształtowanie się międzywojennej Europy Wschodniej, PISM, Warszawa 2012.

43 Pawło Petrowicz Skoropadski (1873–1945) był hetmanem Ukrainy w latach 1917–1918.

44 Carl Gustaf Mannerheim (1876–1951) był Regentem Finlandii w latach 1918–1919, później naczelnym dowódcą obrony Finlandii podczas II wojny światowej i szóstym prezydentem Finlandii w latach 1944–1946.

45 Włodzimierz Iljicz Lenin (1870–1924) stał na czele Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej od 1917 roku i na czele Związku Radzieckiego od roku 1922 do swojej śmierci.

46 Lew Dawidowicz Trocki (1879–1940), który urodził się jako Lew Bronstein, był członkiem pierwszego radzieckiego Biura Politycznego. Prowadził negocjacje pokojowe z Niemcami w Brześciu Litewskim (1917–1918), a następnie zorganizował Armię Czerwoną, którą kierował w czasie wojny domowej i wojny z Polską. Trocki przegrał walkę o władzę ze Stalinem i z czasem wyemigrował. Został zamordowany w Meksyku na rozkaz Stalina.

47 Radziecko-litewski traktat pokojowy podpisano 12 lipca 1920, zob. Norman Davies, Orzeł biały, czerwona gwiazda. Wojna polsko-bolszewicka 1919−1920, tłum. Andrzej Pawelec, Znak, wyd. 2, Kraków 2011, s. 180.

48 Zob. Timothy Snyder, The Reconstruction of Nations: Poland, Ukraine, Lithuania, Belarus, 1569–1999 (Rekonstrukcja narodów: Polska, Ukraina, Litwa, Białoruś, 1569–1999), Yale University Press, New Haven 2003.

49 Jest wiele prac na temat problemu żydowskiego w Polsce. Do najlepszych zaliczają się między innymi: Carole Fink, Defending the Rights of Others: The Great Powers, the Jews and International Minority Protection, 1878–1938 (Obrona praw innych: Wielkie Mocarstwa, Żydzi i międzynarodowa ochrona mniejszości), Cambridge University Press, New York 2004; Kay Lundgreen-Nielsen, The Polish Problem at the Paris…; Antony Polonsky, Dzieje Żydów w Polsce…; Azriel Shohet, The Jews of Pinsk, 1881–1941 (Żydzi Pińska, 1881–1941), Stanford University Press, California 2012.

50 Traktat o mniejszościach był częścią traktatu wersalskiego. Zawarcie go było warunkiem wejścia Polski do Ligi Narodów. Traktat ten ustalał podstawowe prawa wszystkich mieszkańców danego kraju bez różnicy i przyznawał mniejszościom prawo do odwoływania się do Ligi Narodów w razie ich prześladowania. Zobowiązanie Polski do podpisania tego dokumentu nie było czymś wyjątkowym. Podobne zobowiązania nałożono na wszystkie państwa utworzone przez traktat wersalski.

51 Jennifer Jackson Preece, Minority Rights in Europe: from Westphalia to Helsinki (Prawa mniejszości w Europie: od Westfalii do Helsinek), „Review of International Studies”, vol. 23, no. 1 (1997), p. 75–92, 82.

52 Neal Pease, This Troublesome Question (To kłopotliwe pytanie), [in:] Ideology, Politics, and Diplomacy in East Central Europe, ed. M.B.B. Biskupski, University of Rochester Press, Rochester 2003, p. 72. Również Gibson odnotował uwagę Piłsudskiego pod datą 27 lipca 1919 roku.

53 David Ekbladh, The Great American Mission: Modernization and the Construction of an American Order (Wielka misja amerykańska: Modernizacja i konstruowanie porządku amerykańskiego), Princeton University Press, Princeton 2010. Mniej idealistyczną motywację Wilsona odnośnie do Polski można znaleźć w: M.B.B. Biskupski, War and the Diplomacy of Polish Independence (Wojna i dyplomacja niepodległości Polski), „The Polish Review”, vol. 35, no. 1 (1990).

54 Neal Pease, Poland, the United States, and the Stabilization of Europe, 1919–1933 (Polska, Stany Zjednoczone i stabilizacja w Europie, 1919–1933), Oxford University Press, New York 1986. Na osiemnastu stronach Pease omawia złożoności pierwszych pięciu lat istnienia Drugiej Rzeczypospolitej.

55 Herbert Clark Hoover (1873–1964), który został osierocony w wieku dziewięciu lat, był wychowany w wierze kwakrów, co wzmocniło jego wysiłki humanitarne, począwszy od roku 1914, kiedy zgodził się zorganizować pomoc dla Belgii. Zob. tenże: An American Epic, vol. 1, Introduction (Epopeja amerykańska, t. 1, Wprowadzenie), Henry Regnery Corporation, Chicago 1959, gdzie można uzyskać pogląd na jego podstawową motywację. Jego fenomenalne sukcesy zapoczątkowały karierę polityczną, w trakcie której był sekretarzem handlu (1921–1928) i trzydziestym pierwszym prezydentem USA (1929–1933). Po zakończeniu urzędowania przez całe swoje życie pozostawał czynny w polityce i w działalności humanitarnej.

56 20 października 1914 roku Gibson uczestniczył w Londynie w spotkaniu, w trakcie którego Hoover podjął się zadania zorganizowania pomocy humanitarnej dla Belgii. Obecni byli też ambasador USA w Wielkiej Brytanii Walter Hines Page, brytyjski minister spraw zagranicznych (1910–1916) sir Edward Grey, baron Henri Lambert, inżynier belgijski, i Émile Francqui, jeden z czołowych belgijskich bankierów. Gibson zanotował, że „zdumiało go to, jak jasno Hoover zrozumiał wszystkie zasadnicze elementy sytuacji” i wzruszyło, kiedy powiedział on „bardzo cicho: »Tak. Przejmę tę pracę. Właściwie skończyłem wszystko, czym się zajmowałem. Teraz możemy się tym zająć«”, zob. Hugh Gibson, Journal From Our Legation in Belgium (Dziennik z naszego poselstwa w Belgii), Doubleday, Page and Company, Garden City 1917, p. 279–280.

57 Herbert Hoover, An American Epic, vol. 3, Famine in Forty-Five Nations…, p. 63.

58 Vernon L. Kellogg (1867–1937) jako profesor entomologii na Stanford University był wcześniej jednym z nauczycieli Hoovera. Pomagał Hooverowi w CRB w latach 1915–1916. W Polsce w latach 1917–1919 pełnił funkcję szefa misji, a w Rosji w latach 1918–1921 specjalnego inspektora z ramienia ARA.

59 Na temat Hoovera i amerykańskiej pomocy humanitarnej dla Polski, zob. M.B.B. Biskupski, The Diplomacy of War Relief (Dyplomacja wojennej pomocy humanitarnej), „Diplomatic History”, vol. 19, no. 3 (1995).

60 Slogan został ujawniony 29 września 1917 roku. „New York Times” z 1 października 1917, p. 15.

61 George J. Lerski, Herbert Hoover and Poland: Documentary History of a Friendship, Hoover Institut Press, Stanford 1977, p. 8. Lerski i sam Hoover wysoko oceniają znaczenie Hoovera w rozwoju Polski. Zakres zaangażowania się Hoovera w utworzenie rządu polskiego nie jest pewny i stał się przedmiotem dociekań M.B.B. Biskupskiego: The Origin of the Paderewski Government in 1919: A Reconsideration in Light of New Evidence (Źródła rządu Paderewskiego w 1919 roku: ponowne rozważania w świetle nowych dowodów), „The Polish Review”, vol. 33, no. 2 (1988). Jednak przynajmniej z perspektywy Gibsona Hoover odegrał znaczącą rolę.

62 Herbert Hoover, An American Epic, vol. 3, Famine in Forty-Five Nations…, p. 69.

63 Tamże, p. 102.

64 William S. Benson (1855–1932) był admirałem Marynarki Wojennej USA i aktywnym uczestnikiem negocjacji pokojowych w Paryżu. W latach 1919−1929 pełnił służbę w Radzie Żeglugi USA.

65 Herbert Hoover, An American Epic, vol. 3, Famine in Forty-Five Nations…, p. 102.

66 Neal Pease, Poland, the United States…, p. 8.

67 Edward M. House (1858–1938) był amerykańskim politykiem i dyplomatą, pochodzącym z Teksasu, jednym z kluczowych stronników Woodrowa Wilsona w czasie, gdy ten ubiegał się o prezydenturę w 1912 roku. W czasie I wojny światowej był bliskim przyjacielem, powiernikiem i doradcą Wilsona. Kłótnia pod koniec 1919 roku w czasie Konferencji Pokojowej w Paryżu doprowadziła do nieodwracalnego zerwania ich wzajemnych relacji.

68 Charles E. Neu, Colonel House: A Biography of Woodrow Wilson’s Silent Partner (Pułkownik House: Biografia milczącego partnera Woodrowa Wilsona), Oxford University Press, New York 2015, p. X.

69 Według cytatu przytoczonego przez Helenę Paderewską, zob. Helena Paderewska, Wspomnienia…

70 Zob. George H. Nash, The Life of Herbert Hoover: Master of Emergencies, 1917–1918, vol. 3 (Życie Herberta Hoovera: mistrza sytuacji wyjątkowych, 1917−1918), W.W. Norton & Company, New York 1996; Herbert Hoover, An American Epic: The Relief of Belgium and Northern France 1914–1930, Henry Regnery Company, Chicago 1959; Matthew L. Adams, Cadillacs to Kiev: The American Relief Administration in Poland, 1919–1922 (Cadillaki do Kijowa: ARA w Polsce), Kortusphere Publishing, 2017.

71 Zob. Szkic biograficzny w tej książce.

72 M.B.B. Biskupski, Re-Creating Central Europe (Odtwarzanie Europy Środkowej), „The International History Review”, vol. 12, no 2 (1990).

73 Oda do pułkownika House’a

W pełni niecytowalny,

Zawsze niedostępny,

Tajnie znakomity,

Małżonek milczenia.

Nieprzenikniony,

Nie do odrzucenia,

Dumnie niezmienny,

Edward M. House,

zob. list Gibsona z 26 marca 1919 roku, HIA, skrzynka 35.

74 Zob. niżej list Gibsona z 29 kwietnia 1919 roku.

75 Obszerne spojrzenie na antysemityzm w Polsce jest zawarte w: Antisemitism and Its Opponents in Modern Poland (Antysemityzm i jego przeciwnicy w nowoczesnej Polsce), ed. Robert Blobaum, Cornell University Press, New York 2005.

76 Zob. niżej list Gibsona z 29 maja 1919 roku.

77 Zob. telegram Gibsona z 30 maja 1919 roku. Papiery Gibsona, HIA, skrzynka 36.

78 Charles Selden cytuje Louisa Marshalla w: Assails Gibson Report on Pogroms: Louis Marshall Says the Minister is Whitewashing Polish Atrocities (Krytykuje raport Gibsona o pogromach: Louis Marshall mówi, że Poseł wybiela polskie okrucieństwa), „New York Times”, 14 czerwca 1919 roku. Szczegóły interakcji Gibsona z Marshallem i odpowiedzi Gibsona na jego zarzuty są przedstawione poniżej, podobnie jak rozstrzygnięcie sporu.

79 Zob. komunikat Gibsona z 6 lipca 1919 roku. Dokumentu tego nie ma we FRUS ani w Archiwum Narodowym, znajduje się jednak w Archiwach Instytutu Hoovera.

80 Timothy Snyder przedstawia znakomite studium ogromnego znaczenia struktur państwowych, zalecanych przez Gibsona, w: Czarna ziemia. Holokaust jako ostrzeżenie, tłum. Bartłomiej Pietrzyk, Znak, Kraków 2015. Snyder podtrzymuje przesłankę Gibsona, wskazując, że to utrata ochrony ze strony legalnego państwa pozbawiła wielu Żydów w Europie Wschodniej ochrony przed hitlerowską agresją i mordem.

81 Neal Pease, This Troublesome Question…, p. 67.

82 Tamże, p. 58−59.

83 Tamże, p. 61.

84 Tamże, p. 66.

85 W szczególności: Mark Jay Mirski twierdzi, że Gibson miał „obrzydliwe, antysemickie poglądy”, „prawicową polską postawę” i był „arcykłamcą” (Wstęp do Azriela Shoheta Jews of Pinsk, 2012, s. XXVII); Carole Fink (Defending the Rights of Others: The Great Powers, the Jews, and International Minority Protection, 1878–1938, Cambridge University Press, New York 2004, „The American Historical Review”, vol. 110, iss. 3, p. 185) stawia zarzut, że Gibson „przekształcił ofiary z Pińska, Lidy i Wilna w wyzyskujących »innych«”. Przytacza list Gibsona do jego matki z 29 maja 1919 bez odnotowania, że Gibson osobiście przeprowadził wywiady, „bez obecności innych osób i długie”, z ludźmi wymienionymi w zagranicznych wiadomościach i że zapewniono go, że chociaż byli aresztowani na krótko, to jednak nie doznali żadnych szkód, zob. telegram Gibsona z 15 czerwca, który jest dostępny online w dokumentach FRUS (Foreign Relations of the United States, stosunki międzynarodowe USA). Poniżej zamieszczono do wiadomości Czytelnika obydwa te dokumenty. Nawet Sonja Schoepf Wentling i Rafael Medoff w swojej ogólnie pozytywnej książce Herbert Hoover and the Jews: The Origins of the „Jewish Vote” and Bipartisan Support for Israel (Herbert Hoover a Żydzi: źródła „żydowskich głosów” i dwupartyjnego poparcia Izraela), Wyman Institute for Holocaust Studies, Waszyngton 2012, p. 30, twierdzą, że Gibson „nie odczuwał szczególnego współczucia wobec ciężkiego losu Żydów”. Przytaczają słowa jego młodego przyjaciela Lewisa Straussa (wówczas zaledwie dwudziestotrzyletniego), że Gibson byłby „w niewielkim stopniu przydatny” do wyszukiwania prawdy o sytuacji Żydów, cytując list Straussa do Warburga z 9 czerwca 1919. Wentling i Medoff nie odnoszą się do listu Gibsona do matki z 27 czerwca 1919 roku, w którym stwierdza on, że omawiał tę sprawę ze Straussem: „Myślę, że po dwóch godzinach przekonałem Lewisa, że nie szczuję przeciw Żydom i że naprawdę chcę im pomóc, chociaż nie w jego prosty sposób, polegający na uznawaniu polskiego rządu za łajdaków ze względu na wszystko, co znajdzie się w dowolnym sprawozdaniu, niezależnie od tego, z jakiego źródła pochodzi, jakie są jego podstawy i co je zainspirowało”, zob. niżej list z 27 czerwca 1919 roku. Strauss i Gibson pozostali przyjaciółmi przez całe życie. Neal Pease dowodził, być może przesadnie, że Gibson „wyróżniał się swoim antysemityzmem nawet w erze, kiedy dystyngowana pogarda wobec tego, co żydowskie, przeważała w przypominającej klub atmosferze Służby Zagranicznej” (This Troublesome Question…, p. 67). Do starszych prac w negatywny sposób oceniających sposób zajmowania się przez Gibsona sytuacją Żydów zaliczają się m.in.: Robert Schulzinger, The Making of the Diplomatic Mind: The Training, Outlook, and Style of the United States Foreign Service Officers 1908–1931 (Kształtowanie umysłu dyplomatycznego: szkolenie, poglądy i styl urzędników służby dyplomatycznej USA 1908–1931), Wesleyan University Press, Middletown 1975; Martin Weil, A Pretty Good Club: The Founding Fathers of the U.S. Foreign Service (Niezły klub: Ojcowie założyciele służby zagranicznej USA), W.W. Norton & Company, New York 1978.

86 Henry Morgenthau senior (1856–1946) był urodzonym w Niemczech amerykańskim prawnikiem, który zrobił majątek na nieruchomościach. Wcześnie zaczął zbierać fundusze na pierwszą kampanię wyborczą Wilsona. Został mianowany ambasadorem w imperium otomańskim (1913–1916). Pełniąc tę funkcję, zwrócił uwagę opinii publicznej na ludobójstwo Ormian. Brał udział w konferencji pokojowej w Paryżu i podpisał petycję antysyjonistyczną, przedstawioną przez członka Kongresu USA Kahna. Morgenthau zgodził się stanąć na czele komisji, którą wysłano do Polski w celu zbadania sprawy pogromów antyżydowskich (lipiec–wrzesień 1919), zob. jego pamiętniki, All In A Lifetime (Wszystko w jednym życiu), Doubleday, Page and Company, Garden City 1922.

87 Arthur Lehman Goodhart (1891–1978) urodził się w amerykańskiej rodzinie żydowskiej. Praktykował i wykładał prawo w Wielkiej Brytanii i w USA. W trakcie I wojny światowej służył w amerykańskich siłach zbrojnych, a następnie był radcą prawnym amerykańskiego poselstwa w Polsce w 1919 roku. W 1920 roku Goodhart opublikował swoją ocenę w Poland and the Minority Races (Polska i rasy stanowiące mniejszości), George Allen & Ulwin Ltd, London 1920.

88 Sonja Schoepf Wentling, Rafael Medoff, Herbert Hoover…, p. 34.

89 Narodowy Komitet Polski w Ameryce: The Jews in Poland: Official Reports of the American and British Investigating Missions, The National Polish Committee of America, Chicago 1920, p. 4−17.

90 Sir Horace Rumbold (1869–1941) był pierwszym posłem Wielkiej Brytanii w Polsce w 1919 roku. Później został wysokim komisarzem w Konstantynopolu (1920–1924), ambasadorem w Hiszpanii (1924–1928) i ambasadorem w Niemczech (1928–1933).

91 Włodzimierz Borodziej, Geschichte Polens…, s. 107; Alexander V. Prusin, Nationalizing a Borderland: War, Ethnicity, and Anti-Jewish Violence in East Galicia, 1914–1920 (Nacjonalizacja pogranicza: wojna, etniczność i przemoc antyżydowska w Galicji Wschodniej, 1914–1920), University of Alabama Press, Tuscaloosa 2005; Norman Davies, Great Britain and the Polish Jews, 1918–1930 (Wielka Brytania a Żydzi polscy), „Journal of Contemporary History” 8, no. 2 (1973), p. 140−141.

92 Margaret MacMillan, Paris 1919…, p. 226.

93 Alfred Döblin (1878–1957) napisał Podróż po Polsce (wyd. polskie: tłum. Anna Wołkowicz, Henryk Grynberg, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2000). Pierwsze wydanie niemieckie ukazało się w 1926 roku, dwa lata po tej podróży. Zmuszony przez dyktaturę hitlerowską do emigracji, uciekł do Los Angeles, gdzie przeszedł na katolicyzm, potem – po wojnie – wrócił do Niemiec i Francji.

94 Boris Bogen (1869–1929) był lekarzem i dyrektorem Jewish Joint Distribution Committee (zwanego Jointem). Opisał swoje doświadczenia w książce Born a Jew (Urodzony jako Żyd), Macmillan Company, New York 1930.

95 Amerykański Jewish Joint Distribution Committee został utworzony w Nowym Jorku w 1914 roku w wyniku połączenia trzech głównych żydowskich organizacji charytatywnych w celu zajęcia się potrzebami i problemami Żydów w Palestynie (nad którą władzę sprawowało wówczas imperium otomańskie), a później Żydów w Europie Wschodniej.

96 Gibson był współpracownikiem Hoovera w wielu projektach pomocy humanitarnej podczas obydwu wojen światowych i po ich zakończeniu. Swoje ostatnie lata poświęcił pomaganiu milionom wysiedleńców, kierując Tymczasową Międzyrządową Komisją ds. Ruchu Migrantów z Europy, do której został nominowany przez Rząd USA, a wybrany w 1952 roku przez Narody Zjednoczone. W tym charakterze nadzorował przesiedlenie 750 tysięcy osób. Gibson w dniu swojej śmierci 12 grudnia 1954 roku był w drodze na kolejne posiedzenie tej organizacji.

97 Heinrich Brüning (1885–1970) był niemieckim uczonym i politykiem Partii Centrowej. Był kanclerzem Niemiec od marca 1930 do maja 1932 w czasie prezydentury Hindenburga. Chociaż w historii Niemiec pozostał postacią kontrowersyjną, usiłował powstrzymać dojście Hitlera do władzy i negocjował odnowione zrównanie militarne z Państwami Sprzymierzonymi, kiedy Gibson pełnił obowiązki przewodniczącego delegacji amerykańskiej. Zarówno on, jak i Gibson dostrzegali ryzyko związane z rozbrojeniem, ale starali się powstrzymać falę zbrojenia się na świecie w przygotowaniach do kolejnej wojny.

98 Michael Francis Gibson, Hoover for President Club, p. 40. Zawarto tam kopię listu Brüninga z 14 lutego 1955, napisanego wkrótce po śmierci Hugh Gibsona.

99 Zob. memorandum Gibsona z 29 sierpnia 1919 roku, dokumenty Gibsona, HIA, skrzynka 70.

100 Zob. poniżej list Gibsona z 31 sierpnia 1920 roku, dokumenty Gibsona, HIA, skrzynka 37.

101 Najbardziej szczegółowy opis zamordowania Narutowicza i jego politycznych konsekwencji znajduje się w: Paul Brykczynski, Primed for Violence: Murder, Antisemitism, and Democratic Politics in Interwar Poland (Przygotowana do przemocy: morderstwa, antysemityzm i demokratyczna polityka w międzywojennej Polsce), University of Wisconsin Press, Madison 2016.

1919 – NOWY OBSERWATOR W NOWEJ POLSCE

Rozdział dostępny w pełnej wersji

1920 – SZALEŃCZA JAZDA

Rozdział dostępny w pełnej wersji

1921 – POKŁOSIE I ODBUDOWA

Rozdział dostępny w pełnej wersji

1922 – WESELE I POGRZEB

Rozdział dostępny w pełnej wersji

1923 – STABILIZACJA

Rozdział dostępny w pełnej wersji

1924 – ZMIENNE WIATRY

Rozdział dostępny w pełnej wersji

EPILOG

Rozdział dostępny w pełnej wersji

Indeks

Rozdział dostępny w pełnej wersji

Tytuł oryginału

An American in Warsaw. Selected Writings of Hugh S. Gibson, U.S. Minister to Poland 1919-1924

Copyright © by Vivian Hux Reed

First published 2018

University of Rochester Press

668 Mt. Hope Avenue, Rochester, NY 14620, USA

www.urpress.com

and Boydell & Brewer Limited

PO Box 9, Woodbridge, Suffolk IP12 3DF, UK

www.boydellandbrewer.com

Projekt okładki

Ilona Gostyńska-Rymkiewicz

Opieka redakcyjna

Monika Basiejko

Korekta

Aneta Iwan

Agnieszka Mańko

Indeks

Rafał Kuzak

Tomasz Babnis

Konsultacja merytoryczna

Rafał Kuzak

Łamanie

Edycja

© Copyright for this edition by SIW Znak Sp. z o.o., 2018

© Copyright for the translation by SIW Znak Sp. z o.o., 2018

Publikacja powstała dzięki wsparciu finansowemu Fundacji Lanckorońskich.

ISBN 978-83-240-4298-2

Znak Horyzont

www.znakhoryzont.pl

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl

Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków

Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl

Na zlecenie Woblink

woblink.com

plik przygotowała Angelika Duchnik

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Amerykanin w Warszawie 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Pierwszy człowiek. Historia Neila Armstronga Komeda Jan Karski. Jedno życie. Tom 2. Inferno. Inferno (1939–1945) Lem. Życie nie z tej ziemi Małżeństwo doskonałe. Czy ty wiesz,że ja cię kocham... Zabić Reagana