Everlife. Wieczne życie

Everlife. Wieczne życie

Autorzy: Gena Showalter

Wydawnictwo: HarperCollins

Kategorie: Dla młodzieży

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 23.68 zł

W tym świecie umierasz po to, by zyskać nieśmiertelność. Siedemnastoletnia Ten Lockwood wybrała po śmierci życie w świecie rządzonym przez Trojkę – samozwańczych strażników sprawiedliwości i równości. Jej ugrupowanie od lat toczy wojnę z Miriadą, mroczną krainą, w której emocje zawsze biorą górę nad logiką. Kiedy Ten poznaje Killiana, stronnika Miriady, powinna potraktować go jak wroga, odczuć pielęgnowaną od pokoleń nienawiść. Jednak miłość okazuje się silniejsza. Młodzi postanawiają połączyć siły, położyć kres wojnie i zjednoczyć obie krainy. Czeka ich droga pełna mroku i bólu, ale wiara, że odnajdą radość i światło, dodaje im sił.

Gena Showalter

Everlife. Wieczne życie

Tłumaczenie:

Jacek Żuławnik

Dziękuję

Bogu, mojemu przewodnikowi, uzdrowicielowi, odkupicielowi, obrońcy, pasterzowi, żywicielowi… Mojemu wszystkiemu.

Natashyi Wilson, której przenikliwość nigdy nie przestaje mnie zadziwiać. Dziękuję za wszystkie Twoje uwagi na temat serii, za pytania, które należało zadać, oraz za to, że pomogłaś mi osiągnąć kolejny poziom.

Vicki Tolbert, Shonni Hurt, Michelle Quine i Christy James za modlitwy, których tak rozpaczliwie potrzebowałam. Szczególne podziękowania dla Vicki za to, że mnie żywiła, kiedy zatraciłam się w pisaniu!

Jill Monroe, którą na etapie tworzenia szkicu powieści zasypuję tysiącem mejli. Większość moich pytań do niej wygląda tak: „Co o tym myślisz? No, a o tym? A… o tym?”. Jesteś niezwykłym darem dla mnie!

Oraz – wymieniam je na końcu, ale nie znaczy to, że są najmniej ważne – wspaniałym zwierzakom, których cechy mają niektóre z futrzastych stworzeń opisanych w tej książce. Oto one: Biscuit[1], Mary Ann, Ginger, Nemo, Thor, Pepper, Boots, Noel, Peanut, Athena, Boomer, Riggs, Murtaugh, Milo, Goldman, Mya, Barney, Bailey, Champ, Lucy, Roxi, Lefty, Righty, Suzi oraz Dixie.

Rychło nadejdzie czas, gdy nowe więzy połączą panią jeszcze mocniej i serdeczniej z domem, którego pani jest i będzie ozdobą. Te najmilsze więzy dadzą pani nowe szczęście i nowe łaski.

Charles Dickens, „Opowieść o dwóch miastach”, tłum. Tadeusz J. Dehnel

Kres narodu

Wszelka nadzieja stracona. Nasze armie pokonane, zapał zdławiony. Bezsilni wobec nocy, która nasuwa się na dzień, tłumi Światło. Nie mamy nic. JESTEŚMY niczym.

Tak nam każe myśleć wróg.

Ma rację, o ile prawdą jest, że zobaczyć to uwierzyć. W głębi duszy musimy jedynie pozostać wierni przysiędze. Jesteśmy niczym drzewo uczepione korzeniami brzegu rzeki – sięgają tak głęboko, że nie powali nas żadna wichura. Zegniemy się, ale nigdy nie złamiemy.

Dojdziemy do zwycięstwa poprzez trudy i zgryzoty.

Diamenty powstają przecież pod wpływem nacisku.

Wkrótce nadejdzie pora dla każdego mężczyzny, kobiety i dziecka. Nadejdzie czas decyzji. Jak odnajdziesz w sobie siłę, by wstać i iść przed siebie, skoro zostałeś pokonany fizycznie, umysłowo i emocjonalnie?

Jak daleko posuniemy się dla dobra naszej krainy?

Choć spadnie ciemność, Światło nigdy nie zagaśnie. Choć upadać będziemy, jeden po drugim, razem powstaniemy. Jeden organizm. Jedno serce. Jeden cel.

Jedna wieczność.

Słownik pojęć

Wyjątek z miriadzkiej Księgi Wiecznej Nocy

Anulant

W ciemności rodzi się wielkość.

Najwyższy rangą Generał Miriady.

Dawniej rzadko spotykana ranga, obecnie liczba Anulantów rośnie w postępie geometrycznym.

Anulant wygasza Światło w Trojkanach, a także w ludziach.

Druga Śmierć

Znów koniec, kolejny nowy początek.

Następuje, gdy duchowi zabraknie Krwi Życia.

Miriadczycy wierzą, że duch spina się wtedy z innym duchem (albo duchami), aby powrócić do Krainy Żniw.

Trojkanie głupio sądzą, że duch udaje się na wieczny Spoczynek.

Drugi Król

Zegnij kark albo ci go złamiemy.

Jeden z dwóch synów Tego, Którego Imienia Nie Wymawiamy.

Ambrozyn, Książę Kruków, rządzi Miriadą.

Drugi, którego imienia nie wymawiamy, rządzi Trojką.

Władca krainy.

Generałowie

Nie sposób pokonać dziesięciogłowego smoka.

Drudzy po Drugim Królu.

W liczbie dziesięciu nadzorują pracę Przywódców, Łowców Głów, Robotników i Posłańców w krainach.

Odpowiadają za planowanie strategii oraz prowadzą armie na wojnę.

Kraina Żniw

Nie uciekną. Nie ukryją się.

Ziemia, domena ludzi.

Krainy

Jedyny dom, który się liczy.

Królestwa Wiecznego Życia: Trojka i Miriada.

Pomniejsze krainy: Wiele Końców i trojkański Spoczynek, o którym nie wiadomo, czy naprawdę istnieje.

Miriada

Niezależność, wieczna szczęśliwość, przyjemność.

Mroczna kraina władana przez Księcia Kruków.

Magiczne lasy szepczą zaklęte baśnie, tajemnica czai się na każdym kroku… czci się tam brak umiaru, trwa wieczna zabawa… zwycięzców nosi się na rękach, przegranymi – pogardza… emocje zawsze biorą górę nad logiką.

Motto: Siła to potęga.

Niezwerbowany

Kara przybywa na skrzydłach potępionych.

Człowiek, który przed swoją Pierwszą Śmiercią nie zawiązał Przymierza ani z Trojką, ani z Miriadą.

Skazany na Wieczne Życie w Królestwie Wielu Końców.

Nora

Zdrady krainy dokonujesz wyłącznie na własne ryzyko.

Więzienie dla Miriadczyków uznanych za winnych przestępstwa.

Pierwsza Śmierć

Co było, już nie będzie.

Zgon ludzkiego ciała.

Następuje w chwili, gdy duch zrywa więź z zajmowanym przez siebie ciałem.

Pierwsze Życie

Odliczanie czas zacząć.

Ludzkie życie (tj. duch zamknięty w ciele).

Próba generalna przed Wiecznym Życiem, podczas której za wszelką cenę należy zdobyć ludzką duszę.

Pierwszy Król

Ten, Którego Imienia Nie Wymawiamy.

Stwórca Trojki, Miriady oraz ludzi i ich domeny, Krainy Żniw.

Ojciec Drugich Królów Ambrozyna, Księcia Kruków, oraz Erona, Księcia Gołębi.

Niech imię Erona będzie przeklęte po wsze czasy.

Posłańcy

Niech światy się dowiedzą, jakim okropieństwem jest Trojka.

Zajmują jedną z sześciu najważniejszych pozycji w krainie, plasując się bezpośrednio pod Robotnikami.

Przekazują ludziom wiedzę na temat krain, chronią innych przed wrogiem, a także rejestrują zdarzenia i czyny w krainie oraz poza nią.

Półcień

W ciemności łatwiej zgasić Światło.

Choroba, która zrodziła się z ciemności i rozprzestrzenia w niej, pozbawiając Trojkan Światła.

Dalsze informacje zarezerwowane dla rangi miriadzkiego Generała.

Przewodnik

W Świetle kryje się zniszczenie.

Druga co do znaczenia ranga w Trojce. Przewodnik odpowiada jedynie przed Drugim Królem.

Przewodnicy zostali niemal całkowicie wytępieni.

Osoba potrafiąca okiełznywać światło słoneczne i przesyłać jego moc poprzez trojkańską Sieć.

Przymierze

Trwały fundament naszej egzystencji.

Braterstwo krwi pomiędzy dwiema stronami (np. człowiekiem a bytem z Wiecznego Życia); unieważnić je może tylko Sąd.

Jeżeli warunki Przymierza zostaną zerwane bez pośrednictwa Sądu, wówczas człowiek może zostać ukarany i uśmiercony, zaś duch zniewolony.

Przywódcy

Przetrwa jedynie najsilniejszy.

Asystenci Generałów.

Do kobiet zwracaj się per Madame, do mężczyzn per Sir.

Odpowiadają za przydzielanie zadań niższym rangą, przy czym mają do wykonania określoną normę (tzn. muszą zwerbować wyznaczoną liczbę dusz).

Robotnicy

Pracuj za dwóch, baw się za trzech. Zawsze wygrywaj.

Zajmują jedną z sześciu najważniejszych pozycji w krainie, plasując się bezpośrednio pod Przywódcami.

Przenikają do Krainy Żniw i przekonują wybranych ludzi, aby sprzymierzyli się z krainą, którą reprezentują.

RM oznacza Robotnika Miriady, RT Robotnika Trojki.

Sieć

Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.

Duchowa więź pomiędzy wszystkimi mieszkańcami krainy oraz jej Drugim Królem.

Spięcie

I dwoje staną się jednym.

W chwili Drugiej Śmierci duch wiąże się z innym duchem (albo nawet wieloma duchami) i odradza w Krainie Żniw.

Trojkanie podważają ten fakt.

Spoczynek

Oszustwo pod płaszczykiem nadziei.

Według Trojkan, duch po Drugiej Śmieci przechodzi w stan absolutnego spokoju i na zawsze żegna się z krainą (z jednym wyjątkiem).

Trojka

Samozwańczy strażnicy sprawiedliwości, równości i wolności wyboru.

Kraina Światła, w której rządzi Drugi Król, którego imienia nie wymawiamy.

Ponoć nietknięta mrokiem. Praca nie jest obowiązkiem, lecz sposobem na życie. Równość to nie pusty ideał, ale standard, zaś strach nie jest cennym przyjacielem, tylko znienawidzonym wrogiem. „Logika” zawsze bierze tam górę nad emocjami. Zabawa jest wykluczona, obowiązują surowe zasady, a ten, kto je łamie, podlega karze.

Motto: Światło oświecenie.

Wieczne Życie

Cel zawsze będzie uświęcał środki.

Życie pozagrobowe, w którym rządzą i walczą ze sobą Trojka oraz Miriada.

Inna nazwa: Nieskończenie.

Wiele Końców

Tam, gdzie umiera szczęście, a ożywają koszmary.

Kraina, do której trafiają Niezwerbowani po Pierwszej Śmierci.

Wskrzeszenie

Obietnica bez pokrycia.

Raz w roku Trojkanie przeprowadzają głosowanie i decydują, którego z duchów pozostających w Spoczynku przywrócić do duchowego życia.

Haczyk? Spoczynek nie istnieje.

Zasłona

Wybierz nas i wejdź.

Przejście prowadzące do jednej z krain.

Miriady strzeże Zasłona Mroku.

Trojki strzeże Zasłona Skrzydeł.

Lista adresów

MIRIADA:

Robotnik Sloan Aubuchon: S_A_5/46.15.33

Sir Zhi Chen: Z_C_4/23.43.2

Anulant Javier Diez: J_D_2/43.3.19

Robotnik Killian Flynn: K_F_5/23.53.6

Generał Hans Schmidt: H_S_3/51.3.6

Robotnik Leonard Lockwood: L_L_5/19.36.2

Robotnik Dior Nichols: D_N_5/62.4.1

Robotnik Victor Prince: V_P_5/20.16.18

TROJKA:

Robotnik Raanan Aarons: R_A_5/40.5.16

Generał Jane Adamson: J_A_3/19.37.30

Posłaniec Clayton Anders: C_A_6/53.1.4

Generał John Blake: J_B_3/19.23.4

Generał Tasanee Bunyasarn: T_B_3/19.30.2

Generał Shamus Campbell: S_C_3/50.4.13

Generał Spike Jones: S_J_3/62.5.5

Przewodnik Ten Lockwood: T_L_2/23.43.2

Generał Chanel Moreau: C_M_3/5.20.1

Generał Marcos Pereira: M_P_3/45.10.9

Robotnik Archer Prince: A_P_5/23.43.2

Generał Luciana Rossi: L_R_3/51.3.15

Generał Bahari Sekibo: B_S_3/51.3.13

Generał Agape Stavros: A_S_3/42.6.31

Generał Alejandro Torres: A_T_3/23.40.29

Generał Mykhail Vasiliev: M_V_3/54.5.8

Generał Ying Wo Li: Y_L_3/59.1.2

CZĘŚĆ PIERWSZA

Trojka

TROJKA

Od: A_T_3/23.40.29

Do: L_R_3/51.3.15, J_A_3/19.37.30, S_C_3/50.4.13, C_M_3/5.20.1, Y_L_3/59.1.2, A_S_3/42.6.31, T_B_3/19.30.2, B_S_3/51.3.13, M_V_3/54.5.8, J_B_3/19.23.4, S_J_3/62.5.5, M_P_3/45.10.9

Temat: Tenley Lockwood

Państwo Generałowie,

mamy do omówienia dwie sprawy. Po pierwsze: zwierzęta. Niedawne bombardowanie naszej krainy zmusiło Drugiego Króla do wydania dekretu, zgodnie z którym od teraz każdemu obywatelowi Trojki przysługuje czworonożny bądź skrzydlaty opiekun. Opieka nie jest obowiązkowa, toteż proponowałbym odrzucić ją i to samo doradzić swoim podwładnym. Nie przechodziliśmy szkolenia ze zwierzętami. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że okażą się dla nas bardziej zawadą niż pomocą.

Drugi temat jest znacznie większej wagi. Po raz pierwszy w historii naszej krainy Książę Gołębi postanowił NIE przeprowadzać głosowania w sprawie Wskrzeszenia. Nie znam powodów decyzji, wiem tylko, że żadne głosy sprzeciwu i protesty jej nie zmienią. Osobą, która wyznaczy jednego z naszych poległych żołnierzy do powrotu ze Spoczynku, jest Tenley Lockwood.

Bez wątpienia wybierze kogoś z następujących osób:

Generała Leviego Nanne’a, swojego trenera;

Przywódcę Meredith Cordell, swoją babkę;

Robotnika Archera Prince’a, swojego przyjaciela;

Robotnika Elizabeth Winchester, swoją koleżankę z drużyny.

Mamy dwadzieścia cztery godziny, by przekonać ją, że powinna wskrzesić naszego prześwietnego brata, Generała Oriona Giovantego. Kocham i szanuję pozostałych, ale Orion jest tym, którego dziś potrzebujemy. Sytuacja na froncie z Miriadą staje się coraz bardziej napięta. Jesteśmy mniej liczni i słabiej wyposażeni. Orion to wojownik o niespotykanych umiejętnościach, a także nasza największa szansa na zwycięstwo. Ma to, czego brakuje Leviemu: instynkt zabójcy. U kresu swych dni Levi złagodniał. Orion pracował z Killianem Flynnem, zwanym przez naszych Robotników Rzeźnikiem. Pan Flynn jest zarazem największą słabością panny Lockwood. Ich związek naraża nas wszystkich na wielkie niebezpieczeństwo.

Orion bez mrugnięcia okiem i nie bacząc na uczucia panny Lockwood zakończy Drugie Życie pana Flynna. Pomoże nam skupić się na jedynej rzeczy, która w tej chwili ma jakiekolwiek znaczenie, czyli na unicestwieniu Miriady.

Najpierw musimy odnaleźć pannę Lockwood. A potem przekonać ją do zrobienia tego, co nam da nadzieję, jej zaś sprawi ból. Z jakiegoś powodu nie jestem w stanie namierzyć jej poprzez Sieć.

Światło oświecenie!

Generał Alejandro Torres

TROJKA

Od: J_A_3/19.37.30

Do: A_T_3/23.40.29, L_R_3/51.3.15, S_C_3/50.4.13, C_M_3/5.20.1, Y_L_3/59.1.2, A_S_3/42.6.31, T_B_3/19.30.2, B_S_3/51.3.13, M_V_3/54.5.8, J_B_3/19.23.4, S_J_3/62.5.5, M_P_3/45.10.9

Temat: Głupia dziewucha!

Panna Lockwood wyłączyła swój kom. Czyżby CHCIAŁA, żeby Miriada ją uśmierciła?

Proszę się nie martwić. Odnajdę ją, potrzebuję tylko trochę czasu.

Generale Shamusie, proszę zebrać swoją armię przy Zasłonie Skrzydeł i czekać na sygnał. Jak tylko namierzę pannę Lockwood, przerzucę ją do pana.

Światło oświecenie!

Generał Jane Adamson

PS. Odrzuciłam opiekuna.

TROJKA

Od: S_C_3/50.4.13

Do: J_A_3/19.37.30, A_T_3/23.40.29, L_R_3/51.3.15, C_M_3/5.20.1, Y_L_3/59.1.2, A_S_3/42.6.31, T_B_3/19.30.2, B_S_3/51.3.13, M_V_3/54.5.8, J_B_3/19.23.4, S_J_3/62.5.5, M_P_3/45.10.9

Temat: Będę gotowy…

…i mało delikatny. Sądzę jednak, że co jak co, ale „delikatność” nie będzie konieczna ani nawet pożądana. Po cóż innego powierzalibyśmy misję odnalezienia panny Lockwood Brutalowi? Trzeba wbić jej do głowy, że pobłądziła, i być może strachem nakłonić ją do zrobienia tego, na czym nam zależy.

Przystępuję do działania.

Światło oświecenie!

Generał Shamus Campbell

PS. Jako opiekuna przydzielono mi pudla. Tak, dobrze państwo przeczytali. PUDLA. I to suczkę. Śmiało możecie poczuć się urażeni w moim imieniu. Nie muszę chyba dodawać, że nie przyjąłem prezentu.

TROJKA

Od: L_R_3/51.3.15

Do: S_C_3/50.4.13, J_A_3/19.37.30, A_T_3/23.40.29, C_M_3/5.20.1, Y_L_3/59.1.2, A_S_3/42.6.31, T_B_3/19.30.2, B_S_3/51.3.13, M_V_3/54.5.8, J_B_3/19.23.4, S_J_3/62.5.5, M_P_3/45.10.9

Temat: Będę tam z tobą, Shamusie

I nawet nie próbuj oponować. Złość przesłania twój osąd, strach jest przecież domeną Miriady, nie Trojki. Karząc dziewczynę, ryzykujemy, że zrazimy ją do siebie. Nie możemy dopuścić, żeby poczuła się pozbawiona sprzymierzeńców, bo wtedy gotowa opowiedzieć się za kimś innym niż Generał, którego nigdy nie miała zaszczytu poznać.

Następnym razem, Generale Campbell, proszę wyświadczyć nam wszystkim przysługę i pomyśleć, zanim pan się odezwie.

Światło oświecenie!

Generał Luciana Rossi

PS. Mnie się trafił grizzly – i co wy na to?

TROJKA

Od: S_C_3/50.4.13

Do: L_R_3/51.3.15

Temat: No, przyznaj się

Twoja troska nie dotyczy ani dziewczyny, ani nawet naszej wspaniałej krainy. Zawsze pożądałaś Oriona i zrobisz wszystko, żeby przywrócić go do żywych. Posuniesz się nawet do podlizywania się Przewodnikowi na tyle nieświadomemu, że gotów dokonać niewłaściwego wyboru.

Jestem przekonany, że żona Oriona gorąco ci podziękuje za trud. Hm. A może nie? Raczej nie.

Kiedy przestaniesz zachowywać się jak Miriadka i zapragniesz WOLNEGO mężczyzny? Wystarczy, że przyjdziesz do mnie i bardzo, bardzo ładnie poprosisz. Masz moje słowo, że uczynię ci ten dyshonor.

Światło oświecenie!

Generał Shamus

PS. Widocznie Eron sądzi, że potrzebujesz silniejszego opiekuna… ponieważ jesteś słabsza.

MIRIADA

Od: S_A_5/46.15.33

Do: K_F_5/23.53.6

Temat: Półcień

Wiem, że się ukrywasz, Killianie. I wiem, że masz kłopoty. Ale musisz wrócić do Miriady. Po rozprawie Dior przypadkiem usłyszałam coś, czego nie powinnam. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Półcień zaczął się rozprzestrzeniać, ale nie mieliśmy pojęcia, że nasza kraina znalazła sposób na przeprowadzenie zakażenia na masową skalę. Wkrótce, bardzo niedługo, zarażone zostaną tysiące ludzi.

Killianie, proszę cię! Musisz wrócić. Nie dam rady sama z tym walczyć.

Siła to potęga!

RM (w trakcie szkolenia) Sloan Aubuchon

MIRIADA

Od: Mailer-Erratum

Do: S_A_5/46.15.33; K_F_5/23.53.6

Temat: WIADOMOŚĆ NIE ZOSTAŁA DOSTARCZONA

Proszę stawić się u Zhi Chena do Raportu.

MIRIADA

Od: Z_C_4/23.43.2

Do: S_A_5/46.15.33

Temat: Pani lojalność ustępuje jedynie pani głupocie

Pani przywiązanie do Killiana Flynna byłoby godne podziwu, gdyby nie to, że Killian popełnił wielki błąd, stając po stronie Trojkanki i przynosząc hańbę swojej krainie. Kiedy go odnajdziemy, umieścimy go w Norze albo od razu zabijemy. Nie ma innego wyjścia.

Proszę zdecydować, co jest dla pani najważniejsze, panno Aubuchon. W przeciwnym razie podzieli pani jego los.

Przejdźmy do przyjemniejszych wieści. Przydzielam pani mentora, który pomoże skierować panią na właściwe tory. Nazywa się Victor Prince i jest synem samego Drugiego Króla.

Przed laty Victor sprzymierzył się z Trojką, żeby dla nas szpiegować. Zeszłej nocy dokonał niemożliwego. Zbiegł i powrócił do swoich, pomijając drogę sądową. Niestety, ten wyczyn kosztował go utratę obu dłoni.

Na marginesie: jest pani nowa i zapewne nie wie, że duchom odrastają kończyny. Jest to wszakże czasochłonny proces.

Dopóki pan Prince nie odzyska pełnej sprawności, pozostanie w Skorupie. To samo tyczy się pani, skoro pan Prince ma być od tej pory odpowiedzialny za pani szkolenie, a także pani nowego partnera, który szybko się wspina po szczeblach kariery. Nazywa się Leonard Lockwood i jest ojcem Tenley Lockwood.

Wiem, że potraktuje go pani z szacunkiem, ponieważ wie pani doskonale, co się stanie, jeśli postąpi pani inaczej.

Siła to potęga!

Sir Zhi Chen

MIRIADA

Od: H_S_3/51.3.6

Do: Z_C_4/23.43.2

Temat: Dotyczy między innymi Javiera Dieza i Dior Nichols

Czołem! Podchwycone od jednej z naszych królowych, która zasłyszała to bezpośrednio od Drugiego Króla: Ambrozyn domaga się przeniesienia duchów Javiera Dieza i Dior Nichols do Miriady, i to na jednej nodze. Dość czekania. Znajdź kogoś, kto podejmie się tego zaszczytnego zadania. Ja, niestety, jestem zajęty ogarnianiem składu tykających bomb.

Skoro o tym mowa – ustawiłem filtr na wiadomości dotyczące tego tematu i natknąłem się na komunikat wysłany przez pewnego Robotnika będącego pod twoją komendą. Mowa o Sloan… coś tam. Abudabudo? Nieważne. Przyślij ją do mnie. Muszę dopilnować, żeby Trojkanie w odpowiednim czasie natknęli się na rzeczony skład. Myślę, że ta dziewczyna doskonale nada się na przynętę, skoro sympatyzuje z wrogiem.

Byłbyś może skłonny puścić płazem jej wierność Killianowi, ale ja nie potrafię tego zrobić. Nie możemy jej zaufać, ale możemy ją wykorzystać.

Szykuj się. Wkrótce wojna pokaże swe odmienione oblicze, i to odmienione na naszą korzyść!

Siła to potęga!

Generał Hans Schmidt

ROZDZIAŁ PIERWSZY

W życiu liczy się to, co dajesz, a nie to, co zyskujesz.

Trojka

Ten

Obecnie

Podnoszę wzrok na niezłomnego Killiana Flynna. Serce wali mi w piersi. Każdy oddech napełnia mnie nadzieją, zdumieniem i… niepokojem.

Lada moment zmieni się nasz związek. Nie tylko on – WSZYSTKO ulegnie zmianie.

Opuściliśmy swoje krainy, by spotkać się w Krainie Żniw w rosyjskiej kryjówce w jaskini w górach Uralu. Stoimy naprzeciw siebie, trzymając się za ręce. Postrzępione skały stanowią doskonałe tło dla nieokiełznanego, porażającego piękna Killiana, oraz dla niezachwianej siły, jaką emanuje ten chłopak. Siły utrwalonej na polach najkrwawszych bitew.

On, tylko on jest wojownikiem, którego pragnę mieć u swego boku.

Killian Flynn i ja, Tenley Lockwood, znana jako Ten, zaprowadzimy pokój, mimo że nasze krainy toczą wojnę. Krok po kroku.

Chłonę go, chłonę tego, któremu zawierzam swą teraźniejszość – oraz przyszłość. Jego skóra ma niezwykły odcień, coś pomiędzy brązem a złotem, zaś włosy są czarne jak smoła. Ma gęste brwi i męski, spiczasty nos. Usta miękkie i pełne. Co za pokusa…

Jego trójkątną szczękę pokrywa cień zarostu. Pod koszulką i dżinsami Killian skrywa wspaniale umięśnione ciało pokryte tatuażami. Czaszki, gwiazdy, róże i inne formy, wszystkie połączone, składają się na rysunek w kształcie mapy. Widnieje ona zarówno na jego duchu, jak i na Skorupie, zewnętrznej powłoce stworzonej na obraz ducha. Jednak Killian nie zdradził mi, dokąd prowadzi.

Pewnego dnia to zrobi. Opowie mi wszystko. Oboje wszystko sobie wyznamy.

Przyciągają mnie i zniewalają jego oczy barwy przygaszonego złota upstrzone jaskrawoniebieskimi plamkami. Zawsze trącają właściwą strunę w moim wnętrzu, a wtedy rodzą się we mnie pieśni, jedne żywe i chaotyczne jak namiętność, inne łagodne i rozmarzone. I nigdy nie dają mi spokoju.

Dziś słyszę uwodzącą melodię, od której JEDNOCZEŚNIE me ciało płonie i przechodzą chłodne dreszcze. To zrozumiałe. Jestem ogniem, on lodem, a mimo to pasujemy do siebie. Kiedy najbardziej docenia się ciepło ognia, jeśli nie w mroźny zimowy dzień?

Wiele nas dzieli, większość ludzi powiedziałaby, że zbyt wiele.

Akurat tyle, by wstrząsnęło światem.

Jestem dniem. On jest nocą.

Czerpię siłę ze Światła. On jest niepokonany w ciemności.

Lubię zasady, strukturę. Jemu służy chaos.

Uważam, że nasze najgorsze emocje nigdy nie powinny narzucać sposobów postępowania; powinniśmy pomagać innym, wybaczać im i dbać o nich. Emocje trwają przecież krótko i zmieniają się. Dlaczego mielibyśmy godzić się na to, by niszczyły nam życie? Z kolei on wierzy, że emocje powinny decydować o kształcie każdej sekundy każdego dnia naszego życia. Przejmowanie się innymi jest głupotą. Ci, którym dziś pomożesz, jutro wbiją ci nóż w plecy.

Moim zdaniem nasze teraźniejsze wybory decydują o tym, jak będzie wyglądała przyszłość. Według niego Los decyduje za nas.

Jestem trojkańskim Przewodnikiem, a on miriadzkim Robotnikiem. W naszej Krwi Życia płynie pielęgnowana od pokoleń nienawiść jednej rasy do drugiej. Powinniśmy być wrogami, lecz Killian jest miłością mojego Wiecznego Życia.

Choć różni, jesteśmy jednak tacy sami. Ukształtowała nas bolesna przeszłość, dodała nam sił. Trzymamy się mocno, ilekroć coś – lub ktoś – zagraża tym, których kochamy, oraz temu, co nam drogie. Nie bacząc na nic, walczymy za to, co uważamy za słuszne.

Jestem jednym z zaledwie dwóch Przewodników odpowiedzialnych za dostarczanie Światła Trojce. Powinnam zabić Killiana jako wroga. Zamiast tego zamierzam go poślubić.

Wzajemny pociąg nie zważa na stojące mu na drodze zobowiązania. Kocham i uwielbiam tego chłopaka i trzymam się go mocno (o tym już, zdaje się, wspominałam).

Powiedziałabym „tak”, nawet gdybym nim pogardzała; na szali leży bowiem znacznie więcej niż tylko nasze serca.

Łącząc swoje duchy, otworzymy furtkę do zjednoczenia obu krain i wypracowania pokoju, którego tak bardzo pragniemy. Razem wkroczymy do Miriady i zgładzimy Ambrozyna, Księcia Kruków, zdeprawowanego Drugiego Króla tej krainy.

Władca pozbawiony moralności odbiera ją całemu swemu ludowi.

Następnie Killian przejmie koronę oraz dowództwo i rozkaże armiom odwrót. Przyjmie przedstawioną niegdyś przez Trojkę propozycję rozejmu, o który Eron, Książę Gołębi, Drugi Król Trojki, zabiega od stuleci.

Nareszcie skończy się wojna.

Potem – a może przedtem; jeszcze nie ustaliliśmy kolejności – ocalimy biedne dusze uwięzione w Wielu Końcach, piekielnej krainie związanej z Miriadą.

Do Wielu Końców trafiają Niezwerbowani po Pierwszej Śmierci. Żyją tam również potworne stworzenia mające jeden cel: zabić wszystkich. Polują na dusze i mordują je w przerażający sposób. Robią to po wielokroć, ponieważ gdy duch „ginie” w Wielu Końcach, powraca do życia, gotów na drugą, trzecią, czwartą… potyczkę z monstrami.

Cztery – symbol trwałości, porządku i sprawiedliwości. Solidna podstawa, cztery boki kwadratu. Cztery strony świata: północ, południe, wschód, zachód. Cztery pory roku: zima, wiosna, lato, jesień. Cztery wiatry, cztery fazy księżyca.

Skup się, Ten.

WIERZĘ, że duchy uwięzione w Wielu Końcach powracają do życia, ale jak na razie nie miałam okazji dowieść słuszności tej teorii.

Na tym nie koniec wątpliwości. W Wielu Końcach może przebywać Caroline, matka Killiana, w Pierwszym Życiu znana jako Honor Flynn, oraz Marlowe, moja przyjaciółka. Caroline przed laty związała się z Miriadą, ale kilka dni po tym, jak tam trafiła, doświadczyła Drugiej Śmierci. Z kolei Marlowe zawarła pakt z Trojką, który unieważniła jej samobójcza śmierć. Różne osoby, różne strategie.

Miriada twierdzi, że w dniu śmierci duch Caroline spiął się z duchem nowo narodzonego dziecka, ale myślę, że to kłamstwo. Sądzę, że wszyscy Miriadczycy trafiają do Wielu Końców, tak jak Trojkanie przechodzą na Spoczynek.

Gdyby ludzie o tym wiedzieli, nie chcieliby się sprzymierzać z Miriadą. A tak fałsz i propaganda nakręcają interes.

MUSZĘ ocalić potępionych. Mogę to zrobić. Wiem, że mogę. Nie dlatego, że jestem wyjątkowa. Gdzieżby. Po prostu potrafię poruszać się po pełnym pułapek labiryncie Wielu Końców i umiem robić to lepiej niż ktokolwiek inny, ale tylko dlatego, że byłam tam – i wróciłam.

Przechodzi mnie dreszcz obrzydzenia.

– Mam nadzieję, że nie myślałaś o mnie. – Killian bierze mnie za rękę, podnosi dłoń do ust i całuje palce.

Czuję przyjemne mrowienie.

– Chyba żartujesz. Przy wielkim Killianie Flynnie dziewczyna może jedynie drżeć z podniecenia.

– Albo trząść się ze złości, prawda, Ten?

Kiwam głową z uśmiechem, mówiąc przy tym:

– No właśnie.

Pierścień na jego kciuku lśni w blasku ognia, ogrzewa moje serce. Po Drugiej Śmierci mojej babki Meredith dostałam po niej pamiątkę. Jest to cylindrowy sześciostrzałowiec, będący zarazem sprytną bronią i pięknym przedmiotem. Najcenniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek miałam.

Cóż innego mogłam wręczyć Killianowi, gdy podarował mi rzemienny naszyjnik z ręcznie rzeźbionym symbolem liczby π? Liczby bez końca. Kryje się w niej nieskończenie wiele możliwości, istnieje szansa na każde życie. Jeżeli przełożysz litery na cyfry, też się tam znajdą. Każda liczba mająca jakiekolwiek znaczenie – od dnia narodzin aż po dzień śmierci – i każde kiedykolwiek wypowiedziane słowo – również w PRZYSZŁOŚCI – istnieje w π.

„Kocham cię” to: 11+15+3+8+1+13+3+9+5=68

Albo jak mówi Killian:

Kocham = sześć liter.

Cię = trzy litery i ogonek.

6+3+,=10

Albo inny zapis: 63, 10

Dziesięć, czyli Ten.

Noszę ten wisior na szyi, jest piękny i pożyteczny zarazem. Jeżeli coś mi zagrozi, wystarczy, że nacisnę symbol, a prześle informację o moim położeniu na kom Killiana, który w mgnieniu oka przybędzie na pomoc.

Pomożemy sobie nawzajem i spleciemy nasze przyszłe losy w Przymierzu nie do złamania.

Co jednak, jeśli mimo to nie będę mogła dostać się do Miriady?

Zero! Znów pojawia się przeklęte zwątpienie, a za nim stado kolejnych niepewności: czy moje Światło go skrzywdzi? Czy zrani mnie jego ciemność? Nasze moce zyskają czy stracą na sile? Czy nasze Przymierza z krainami zostaną unieważnione? Co się stanie, jeśli po wszystkim żadne z nas nie będzie mogło wrócić do domu?

Pierwsze Życie było próbą generalną, w końcu jednak kurtyna poszła w górę i musimy wystąpić przed żywą publicznością. Każde słowo, czyn, decyzja, wszystko to niesie konsekwencje. Nie ma powtórek. Nie ma szans na poprawienie tego, co się zepsuło.

Usłyszałam, że odwrócę bieg wojny. Jakoś, w jakiś sposób. Co, jeśli mój związek z Killianem przeważy szalę na korzyść MIRIADY?

Może powinnam się wycofać? Tyle że… przeciwko takiemu rozwiązaniu protestuje każda komórka mojego ciała. Obie krainy osiągnęły temperaturę wrzenia. Codziennie giną niewinne istoty. Coś się musi zmienić, i to szybko. To nasza szansa na pokój. JEDYNA szansa. Przecież pragnę ocalić Miriadę, tak jak zależy mi na uratowaniu Trojki. Nie powinnam przedkładać jednej krainy ponad drugą.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Jeśli teraz się wycofam, wygra strach i WSZYSCY przegramy.

Nie podejmę decyzji w oparciu o gdybanie. Uczynię to co słuszne. Bo przecież ja sama, nikt inny, będę musiała żyć z poczuciem żalu.

Zwątpienie niech się wypcha.

Killian ściska moją dłoń.

– Coraz bardziej bledniesz, kochanie. Jeszcze możesz się wycofać. – Jego akcent, mieszanka irlandzkiego, szkockiego i sama nie wiem czego jeszcze, przebija coraz wyraźniej. Killian ma niski, chropawy głos, tak seksowny, że trudno się oprzeć. – Nie chcę cię do niczego zmuszać.

– No bo… Chciałabym móc porozmawiać z innymi mieszanymi parami. Na pewno nie jesteśmy pierwszymi kochankami z wrogich obozów. – Przetrząsnęliśmy całe krainy, a mimo to nie znaleźliśmy nikogo innego. Oznacza to, że ci inni osiągnęli mistrzostwo w ukrywaniu się albo… nie żyją.

Killian zastyga, jakby szykował się na przyjęcie potężnego ciosu.

– Możemy odłożyć ceremonię i kontynuować poszukiwania…

I wrócić do punktu wyjścia, zapewne gdy będzie już o wiele za późno.

– Nie, zróbmy to. Podzielę się z tobą swoim Światłem, a ty ze mną swą ciemnością. Przejdę przez Zasłonę Mroku. – Brama prowadząca do Miriady zamraża przekraczających ją Trojkan na Drugą Śmierć. Ale ja lada moment stanę się pół-Miriadką, więc może? Kto wie? Trzymajmy kciuki.

Killian nie wydaje się pocieszony.

– Jeżeli robisz to wyłącznie dla swojej matki…

Mama siedzi zamknięta w Norze, jest więźniem Miriady. Odnajdę ją i uwolnię, aby mogła przejść na stronę Trojki i wychować Jeremy’ego, mojego braciszka.

– Ona jest jednym z wielu powodów – odpowiadam.

Uspokaja się, ale tylko trochę.

– Masz dopiero siedemnaście lat. Możemy wrócić do tematu za kilka dekad. Co ty na to?

Dekad?!

Biorę głęboki wdech i wciągam znajomy, cudowny aromat torfu i wrzosu. Jego zapach, zapach Killiana. Obmywa mnie kolejna fala spokoju, ciepła i słodyczy.

– Prawie osiemnaście. A ty dziewiętnaście. I co z tego? Żyliśmy, umarliśmy i znów żyjemy. Nie chcę odsuwać w czasie walki o to, co słuszne, i na pewno nie zamierzam dłużej czekać, byś w końcu naprawdę był mój.

– A jeśli później będziesz żałowała?

Jego akcent osiągnął taki poziom słodyczy, że stał się niczym gęsta, apetyczna melasa. To znaczy, że w Killianie szaleją emocje, a ja rozpływam się, w miarę jak rośnie temperatura mojej krwi.

– Jak mogłabym żałować cudu?

Unosi czarne brwi, a w jednym z jego niesamowitych oczu pojawia się błysk.

– Wyjaśnij.

– Istnieje co najmniej sto miliardów galaktyk, a w nich niezliczone ilości światów. Tylko w naszym Nieskończeniu są dwie duże krainy i dwie mniejsze, dziewięć planet w Układzie Słonecznym, sto dziewięćdziesiąt sześć krajów, siedem mórz, ponad siedemset wysp. Więc to, że się w tym wszystkim odnaleźliśmy, to cud.

Wybucha śmiechem.

– Chyba próbujesz mnie uwieść, mała. Z powodzeniem.

Ten chłopak. Ach, ten chłopak. To on uwodzi mnie. Moje serce, umysł, ciało. Kocham go.

Albo dobra, zapomnijmy o miłości. To bez znaczenia. I tak mu ufam. Wiele razy postąpił wbrew rozkazom Drugiego Króla tylko po to, by chronić mnie i moją rodzinę. Pomagał mi, choć kazano mu mnie krzywdzić.

– Z powodzeniem, ale za słabo, żebyś zrobił ostatni krok – próbuję naśladować jego zmysłowy bas. – Nie wierzę, że jeszcze muszę cię namawiać. Przecież to twój pomysł. Może powinnam zaczekać, aż przyklękniesz na kolanko i poprosisz, bym uczyniła ci ten zaszczyt i została twoją żoną.

Natychmiast opuszcza go dobry humor. Pojawia się napięcie.

– Nie będę cię błagał. Jako dziecko musiałem żebrać o resztki, żeby przeżyć, dlatego teraz prędzej umrę, niż…

– No już, już. – Przestaję się śmiać i delikatnie ujmuję jego twarz. Wzbiera we mnie czułość. Tak wielu rzeczy o nim nie wiem. Tak wiele pragnę się dowiedzieć. – Tylko żartowałam. Naprawdę.

Wzdycha drżąco, potem jego usta powoli układają się w uśmiech pełen obietnicy, a we mnie rozwijają się kosmyki gorąca. Jest piękny ponad wszelkie wyobrażenie, mimo że każdy wyrazisty rys jego twarzy jest dziełem okrucieństwa, tak jakby mieszkał w nim i oddychał ból. Patrzę na niego i mam ochotę go pocałować, przytulić i jednocześnie potrząsnąć nim.

– Przepraszam – mówi. – Wiesz, że będę się o ciebie troszczył do końca Wiecznego Życia, prawda?

I znów jestem zgubiona! Jeden uśmiech – i jeszcze głębiej się w nim zakochuję. Jedna chwila – i nie potrafię sobie wyobrazić nawet jednego dnia bez niego. Jedno zdanie – i jestem szczęśliwsza niż kiedykolwiek.

Staję na palcach i składam miękki pocałunek na jego ustach.

– A czy TY będziesz dbać o MNIE? Masz na sobie trojkańską zbroję. Szykujesz się do małżeństwa jak na pole bitwy? – Błysk w jego tęczówkach świadczy o tym, że Killian droczy się ze mną… ale ton jego głosu jest poważny.

Łapię za kołnierz czarnego kombinezonu i poprawiam go.

– Tylko żartowałem – zapewnia Killian, dotykając palcami mojej brody. – We wszystkim ci do twarzy. Nie potrafię sobie wyobrazić piękniejszej panny młodej. – Po czym dodaje chropawym głosem: – Bez niczego będzie ci jeszcze bardziej twarzowo…

Rumienię się.

Na jego oblicze powraca uśmiech, figlarny, pełen zdumienia i uwielbienia. Przesuwa kciukiem po moim policzku.

– Twoje oczy są jak telewizorki, w których wyświetlają się emocje.

Inni twierdzili, że NIE SPOSÓB we mnie czytać. No, ale Killian zna mnie lepiej niż większość ludzi, i mimo to mnie pragnie. Nie dlatego, że jestem Przewodnikiem, jakich niewiele, ale ponieważ jestem sobą. Tenley Lockwood, dziewczyną, której wiecznie udaje się coś schrzanić, lecz która wciąż się podnosi i walczy o to co słuszne.

– Dziś rodzi się nowa przyszłość – mówię. – Wrogowie stają się rodziną.

– Pierwszy krok na drodze ku zgodzie pomiędzy naszymi krainami.

Wiatr gwiżdże w jaskini, na zewnątrz sypie gęsty śnieg, a w środku strzelają płomienie ogniska. Mój wzrok pada na ścianę, na której znajdują się liczby 68 i 39, numeryczne odpowiedniki naszych imion.

Killian: 11+9+12+12+9+1+14=68

Ten: 20+5+14=39

68+39=107

Sonet CVII Williama Szekspira.

Ni strach mój własny, ni prorocze dusze

Wielkiego świata, rzeczy przyszłych wieszcze,

Mogą mi głosić, że pożegnać muszę

Mą wierną miłość, dzisiaj żywą jeszcze.

Ziemski nasz księżyc przebył czas zaćmienia,

Kpiąc mówi prorok o proroctwie swoim,

W pewność się wszelka niepewność przemienia,

Gałąź oliwna wiecznym lśni pokojem,

Miłość mą wielbią balsamiczne rosy

Chwili dzisiejszej; wbrew śmierci żyć dalej

Myślę w mym rymie ubogim; jej kosy

Cios niechże głuchych i niemych powali!

Ty w nim mieć będziesz monument tak trwały,

To spiże władców przy nim w proch skruszały[2].

Czyli: władzy nad miłością nie ma ani czas, ani nawet śmierć.

Sieć marszczy się od fali aprobaty i spiętrza w przypływ pewności siebie. Postępuję SŁUSZNIE. Nasz plan się POWIEDZIE.

Dawniej narzekałam na niewidzialny łącznik z pozostałymi Trojkanami, ale dziś bardzo się z niego cieszę. Wsparcie lub jego brak może się przełożyć na różnicę między zwycięstwem a porażką. Kto jednak zaakceptuje ten związek, który zamierzam zawrzeć? Nie wie o nim nikt poza mną.

– Cokolwiek się zdarzy – odzywa się Killian – pamiętaj, że cię kocham. – Awanturnik zdolny do różnych łotrostw pochyla głowę i pociera swoim nosem o mój. – Dobrze?

– Dobrze. – Będę pamiętała i nigdy nie znudzą mi się te słowa. – Ja też cię kocham.

Na jego usta powraca uśmiech, a ja czuję… wow! Czuję, jakby Kupidyn przeszył moje serce strzałą. Powiedzieć, że Killian jest pięknem w czystej postaci, to za mało. On jest życiem. Te błękitne plamki w jego oczach… Jest ich osiem. Osiem to liczba atomowa tlenu. Killian jest moim tlenem, zawdzięczam mu to, że oddycham.

– Gotowa? – Raz jeszcze podnosi moje dłonie do swych ust i przesuwa językiem po palcach.

Przechodzi mnie prąd. Gdyby nie Skorupy, Miriadczycy i Trojkanie czuliby przejmujący ból przy każdym dotyku. Zazwyczaj Skorupy tłumią to doznanie. Dziś jednak czuję WSZYSTKO.

– Mów, co mam zrobić – udaje mi się wychrypieć.

– Tym, co nas zwiąże, są słowa. Wystarczy, że je wypowiesz, a tak się stanie. Jedno odda swoje życie drugiemu. Proste i łatwe.

Zupełnie jak przysięga wierności Wiecznego Życia jednej z krain. Okej, dam radę. To rzeczywiście bardzo proste – i zarazem niezwykle trudne. Zamierzam oddać swoje życie – swoją przyszłość – w ręce drugiej osoby.

Killian unosi brodę.

– Ja zacznę.

Potwierdzam skinieniem głowy. Serce mi wali jak młot.

Kiedy Killian puszcza moje ręce, czuję narastającą falę paniki. Straciłam oparcie. Potem obejmuje dłońmi moją twarz i trzyma, jakbym była delikatniejsza od szkła.

– Tenley Nicole Lockwood, oddałaś mi życie poza grób. Zanim cię spotkałem, nie miałem pojęcia, na czym polega siła związku z drugą osobą. Widzisz we mnie to, co najlepsze, nawet kiedy pokazuję się z najgorszej strony. Zaufałaś mi, kiedy wszystko wskazywało na moją winę. Za to oddaję ci swoje Wieczne Życie. Wszystko, czym jestem i co mam, od teraz należy do ciebie.

Ucisz się, me serce.

To właśnie sobie pomyślałam, bo jak mam dorównać tak pięknej przysiędze? Muszę spróbować.

Poprawka. Trojkanie nie „próbują”, tylko po prostu „robią”.

– Killianie… – Zero! – Nie znam twojego drugiego imienia.

– Niall.

Killian Niall Flynn. Pięć „l”. Cztery „n”.

5+4=9

Killian Niall Flynn+Ten=5 „l” i 5 „n”.

5+5=10

10 = istnienie. 1+2+3+4=10. (1) Pierwszy Król (2) Drudzy Królowie (3) ludzkie życie (4) cztery żywioły: ziemia, powietrze, ogień i woda.

Dziesięć to kompletność: koniec jednego cyklu, początek drugiego.

Skup się! – krzyczę na siebie w duchu.

Ups. Przepraszam, moja wina. Kiedy się denerwuję, zatracam się w błahostkach dotyczących liczb. No, ale przecież nie ma się czym denerwować, prawda? To Killian. MÓJ Killian. Razem stawimy czoło wszystkiemu, co nastąpi.

– Killianie Niallu Flynnie. – Oplatam palcami jego nadgarstki i spoglądam mu w oczy. – Odnalazłeś mnie przed śmiercią i nauczyłeś, jak żyć. Zanim się zjawiłeś, znałam jedynie zdradę i rozczarowanie. Podnosiłeś mnie za każdym razem, gdy upadałam. Niosłeś mnie, kiedy byłam zbyt słaba, by iść o własnych siłach. Stawiałeś mnie na pierwszym miejscu, choć byłeś przez to torturowany i być może doświadczysz Drugiej Śmierci. Za to oddaję ci swoje Wieczne Życie. Wszystko, czym jestem i co mam, od teraz należy do ciebie.

Jego oblicze łagodnieje, a ja bardzo, naprawdę bardzo żałuję, że moja rodzina i przyjaciele nie mogą być świadkami naszego połączenia. Moja matka siedzi w Norze, ojciec szkoli się na RM. Zresztą i tak mnie nienawidzi. Ciotka Lina, jego siostra bliźniaczka, zaginęła bez wieści.

Lina potrafi spoglądać w przyszłość. Kiedy byłam mała, nauczyła mnie rymowanki, dzięki której zdołałam umknąć z Wielu Końców. Zaledwie kilka tygodni temu zdradziła mi kolejną – i znów mnie uratowała, gdy rzekomy przyjaciel, Victor Prince, usiłował pozbawić mnie życia.

Moje życie wzięło mnóstwo, nieraz niebezpiecznych, zakrętów, ale w końcu wychodzi na prostą. Chociaż… Ściągam brwi.

– Wcale nie czuję się… inaczej.

– Bo to jeszcze nie koniec. – Killian robi krok do tyłu, jego ręce opadają wzdłuż ciała. – Wyskakuj ze Skorupy, mała.

Dziwi mnie to polecenie, ale posłusznie je wykonuję. Killian opuszcza Skorupę, racząc mnie widokiem dwóch potencjalnych mężów: nieożywionej Skorupy oraz ducha PRAWDZIWEGO Killiana. Zazwyczaj otacza go ciemność, jego własna zasłona mroku. Tym razem jest przygaszona, ale też nie emanuje z niego Światło.

Jest znacznie wyższy ode mnie. Muszę wysoko, strasznie wysoko zadrzeć głowę. Na jego szyi widać kręgi blizn. To ślad po cierpieniu, jakiego doznał za Drugiego Życia.

Wyciągam rękę, chcę dotknąć szram, przesunąć po nich opuszkami palców, ale powstrzymuję się.

– Jesteś duchem. Dlaczego się nie zregenerowałeś po zranieniu?

– Duch może się w pełni zregenerować dopiero po osiągnięciu Wieku Doskonałości. Ślady z dzieciństwa nosisz do końca swoich dni. – Kiwa na mnie palcem. – Chodź tu do mnie. Pocałuję cię.

Pocałunek. Ależ przecież! Co to za ślub bez pocałunku!

Przejęta przysuwam się do niego, a on zamyka mnie w muskularnych ramionach. Zbliża swoje usta do moich i łączy je w naszym pierwszym duchowym pocałunku. Nie istnieją między nami żadne bariery. Killian nie jest delikatny, jest zaborczy i wymagający, jest czystą męską agresją. Ach, cudownie!

Wszystko w nim sprawia, że zaczynam myśleć o zakazanych nocach i rozkoszach ciała.

Płonę zamiast zamarzać, trawi mnie przyjemność, ból, do którego zdążyłam przywyknąć, zdaje się jedynie odległym wspomnieniem.

Naraz uświadamiam sobie, że możemy się bezkarnie dotykać!

Wtapiam się w niego, rozkoszuję się słodyczą jego smaku, zapominam o całym świecie.

Umowa przypieczętowana. Ten chłopak został moim mężem. A ten pocałunek – nasz pierwszy jako pary z prawdziwego zdarzenia – jest wszystkim, o czym marzyłam. To…

Trafia mnie lodowy pocisk, ciska przez całą jaskinię, aż ląduję na ścianie, po czym osuwam się na ziemię, usiłując złapać oddech. Piekący ból przeszywa prawe ramię. Ciężko dysząc, spoglądam w dół. Potem upewniam się, czy dobrze widzę. Na skórze rysuje się obraz ciemny jak tusz i ma kształt… konia?

Wyłania się pod słowami:

LOJALNOŚĆ ZAPAŁ WOLNOŚĆ

Lojalność krainie. Zapał w dążeniu do prawdy. Wolność dla wszystkich.

Słowa pojawiły się zaraz po Pierwszej Śmierci. Właściwie to były cyfry. Dopiero gdy zorientowałam się w ich znaczeniu, ich miejsce zajęły słowa.

Czemu koń? Musi istnieć jakiś powód. Bo ZAWSZE jest powód.

Przeszukuję pamięć, ale jedyne, co wyławiam, to że Killian przyrównał mnie kiedyś do konia bojowego:

Koń w dolinie bije kopytem, radośnie z mocą się rzuca na oręż, nie boi się, drwi sobie z lęku, on nie ucieka przed mieczem. Gdy kołczan nad nim zadźwięczy, ostrze oszczepu i dzidy, pędzi wśród huku i dudnienia, nie wstrzyma go sygnał trąby, na głos trąbki rży: Haaa, z dala już węszy wojnę, wołanie dowódców i hałas[3].

Koń może być ogierem albo klaczą. Ale przecież nie przybyłam tu walczyć. Chcę zawrzeć pokój. Chyba że…

Zasycha mi w ustach. Szykuje się nowa bitwa, zbliża się wielkimi krokami bez względu na to, czy jesteśmy na nią gotowi.

Oczy zachodzą mi mgłą. Z moich ust dobywa się jęk. Jestem Światłem i nigdy nie potrzebowałam wzroku bardziej niż teraz! Zaczynam szybko poruszać powiekami i wzrokiem szukam Killiana. To samo zjawisko, które mnie dotknęło, musiało trafić też jego, bo widzę, że siedzi przygarbiony pod przeciwległą ścianą. Spogląda na mnie, wyciąga rękę w moją stronę.

Wyraźnie widoczne cyfry wytatuowane na nadgarstku:

63, 10. Kocham cię, Ten.

A pod nimi nowy wizerunek. Koń. Taki sam jak mój, tyle że biały.

W oczach Killiana płonie… Nie, to niemożliwe! Plamki, które tak uwielbiam, trawi ogień, na zmianę lśnią Światłem i toną w ciemności.

Muszę się do niego dostać, i TO NATYCHMIAST, ale moje mięśnie są niczym bloki lodu. A Sieć…

Sieć! Łącznik z Trojką, przypomnienie, że świat wykracza daleko poza to, co widzę i czuję w danej chwili.

W Sieci tańczą cienie, tam gdzie znajdują się liczne drzwi prowadzące do pokojów. W niektórych zmagazynowałam Światło. Inne umożliwiają kontakt ze świadomymi umysłami różnych obywateli. Jedne drzwi skrywają przejście do Spoczynku, gdzie nasi zmarli spędzają wieczność w błogim pokoju.

Czuję ukłucie tęsknoty. W Spoczynku trwają Meredith, Archer i Levi. Bardzo mi ich brakuje.

Cienie emanują nienawiścią, krążą i próbują zakradać się do pokojów. Zasypywana informacjami rozpaczliwie staram się pilnować drzwi. Miarą ciemności jest nieobecność Światła. Te cienie, czymkolwiek są, z pewnością pochodzą od Killiana, pojawiły się wskutek naszego połączenia. Zarazem wydają mi się znajome… jak przyjaciele z dawnych lat. Jak to możliwe?

Nieważne. Muszę zacząć działać. I to już!

Tak właśnie sobie nakazałam. Nie mam wyboru. Zmieniam taktykę i otwieram drzwi prowadzące do jednego z moich magazynów. Światło wyskakuje z niego żwawym, oślepiająco jasnym susem. Cienie syczą, jedne od razu giną, inne ześlizgują się i… Och! Zero! Moja głowa eksploduje silnym bólem. Zaczynam krzyczeć.

Nie mogę się poddać! – dudni mi w głowie.

W Świetle rosnę w siłę, w ciemności – umieram.

Ból opuszcza mnie, zanim zdążę nabrać tchu, i zamiast niego pojawia się obraz. Wspomnienie, które nie należy do mnie.

Stoję w drzwiach i przyglądam się młodej parze idącej korytarzem. Obok mnie trzynastka dzieci w wieku poniżej dziesięciu lat. Para zatrzymuje się, by zadać kilka pytań małej dziewczynce. Odprawia ją i przenosi uwagę na chłopczyka. Jego również odprawia. Ignoruje kolejną trójkę dzieci, ale postanawia sprawdzić stan uzębienia czwartego.

Coraz bliżej mnie…

Denerwuję się. Zabiję, by mieć własną rodzinę – zrobię to całkiem dosłownie – ale nikt nie chce na mnie spojrzeć. Co jest ze mną nie tak? Czego mi brakuje?

Odpowiedź jest prosta: wszystkiego.

Kiedyś przełożeni sądzili, że jest mi pisany awans na Generała. Wtedy wszyscy mnie pragnęli, wokół mojej osoby ciągle coś się działo. Gdy jednak pożądane cechy nie rozwinęły się we mnie, miłość zamieniła się w pogardę.

A ja naprawdę bardzo się staram. Trenuję pilniej niż pozostali razem wzięci, umiem posługiwać się każdym rodzajem broni, nawet stagiem i oxi, najgroźniejszymi w arsenale Robotnika. Pewnego dnia zabiję więcej Trojkan niż jakikolwiek Generał w historii naszej krainy. Przyrzekam.

Tylko dajcie mi szansę! Proszę! – krzyczę w duchu.

Para znów się przemieszcza, jest już blisko, tuż-tuż… Kobieta przygląda mi się przez moment, po czym delikatnie, niemal niezauważenie kręci głową i mija mnie w milczeniu. Tracę wszelki zapał. Zaraz się rozpłaczę.

Ja i płacz? Nigdy! Trzymam wysoko uniesioną głowę. Skoro ta rodzina mnie nie chce… W porządku, też jej nie potrzebuję. Nie zasługują na mnie. Lepiej mi tutaj, w Ośrodku Wiedzy.

Scena się urywa. Otwieram oczy. Wróciłam do teraźniejszości, znów jestem w jaskini, ciężko dyszę i jestem zlana potem, czuję przenikliwy chłód. Myliłam się. Ból wcale nie minął, tylko jeszcze zyskał na intensywności.

To wspomnienie… pochodziło od Killiana. Po tym, jak zmarł krótko po opuszczeniu łona matki, spędził dzieciństwo w Ośrodku Wiedzy, miriadzkim sierocińcu.

Ludzie – w postaci zarówno cielesnej, jak i duchowej – potrafią być podli na wiele sposobów. Zepsuci, nikczemni i okrutni. Składają się jednak z wielu warstw. Pod powłoką szpetoty możesz znaleźć ból. Głębiej natkniesz się na dziecko, które pragnęło aprobaty, uczucia i akceptacji.

Takie dziecko, jakim był Killian. Mój mąż doświadczył tego, co najgorsze w świecie, to znaczy w światach. Chcę wziąć go w ramiona, przytulić, pocieszyć małego chłopca, którym był, i pochwalić mężczyznę, którym się stał.

Mój wzrok wędruje ku niemu. Killian leży na plecach i rwie sobie włosy z głowy. Tak jak ja ciężko dyszy i zalewa się potem. I bąka pod nosem:

– Zabić. Zabić. Zabić.

Kogo zabić? Czy zagląda w MOJE wspomnienia?

– Jestem tutaj – mówię. – Jestem…

Nagle serce mi staje. Urywam w pół słowa, bo do jaskini wpadają kobieta i mężczyzna.

[1] W polskim przekładzie Krakers (przyp. tłum.).

[2] Przekł. Jan Kasprowicz.

[3] Księga Hioba 39, 21-25. Biblia Tysiąclecia.

Tytuł oryginału: Everlife

Pierwsze wydanie: Harlequin TEEN, 2018

Opracowanie graficzne okładki: Emotion Media

Redaktor prowadzący: Grażyna Ordęga

Opracowanie redakcyjne: Jakub Sosnowski

Korekta: Sylwia Kozak-Śmiech

© 2018 by Gena Showalter

© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2018

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieł w jakiejkolwiek formie.

Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books, S.A.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych lub umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

HarperCollins jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak firmowy nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone.

HarperCollins Polska sp. z o.o.

02-516 Warszawa, ul. Starościńska 1B lokal 24-25

www.harpercollins.pl

ISBN: 978-83-276-3740-6

Konwersja do formatu EPUB:

Legimi Sp. z o.o.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Everlife. Wieczne życie Lifeblood. Krew Życia Firstlife. Pierwsze życie Alicja i uczta zombi Alicja i lustro zombi Alicja w Krainie Zombi 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Chłopiec z Burzy Bad Mommy. Przeklęta korona Zakazane życzenie Noah ucieka Never Never