O Gdańsku literackim 1945-2015. Archeologie miejsca, palimpsesty historii

O Gdańsku literackim 1945-2015. Archeologie miejsca, palimpsesty historii

Autorzy: zbiorowe Opracowanie

Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria

Kategorie: Inne

Typ: e-book

Formaty: MOBI

cena od: 22.78 zł

Dzieje Gdańska od początku określa jego paradoksalne pograniczne i zarazem hegemoniczne usytuowanie – był on bowiem z jednej strony postrzegany jako strategiczny punkt, uzasadniający roszczenia do całego regionu nad Bałtykiem, z drugiej zaś niemal zawsze znajdował się na terytorium przejściowym, granicznym i niestabilnym – zarówno politycznie, jak i kulturowo – funkcjonował poza granicami jednolitej przynależności państwowej i narodowej. Dlatego kolejni mieszkańcy Gdańska musieli podejmować wysiłek ciągłego wynajdywania i definiowania jego tożsamości. Za każdym razem sytuacja ta pociągała za sobą konieczność pisania na nowo jego historii – na następnej warstwie palimpsestu i w kolejnym języku. Bezprecedensowy rozdział takiego przepisywania historii Gdańska zapoczątkował rok 1945, w którym dzieje i obraz miasta należało jeszcze raz przekształcić i wymodelować w zgodzie z ówczesnymi potrzebami i oczekiwaniami.

Obraz Gdańska jako kulturowego fenomenu i szczególnego lieux d’imagination ukształtował się pod wpływem tekstów literackich oraz wizualnych form narracyjnych, powstałych w odpowiedzi na doniosłe wydarzenia i przemiany historyczne, które stały się udziałem miasta i jego mieszkańców. Teksty literackie traktujące o Gdańsku były przy tym uwikłane w odmiany aktualnych koniunktur i meandry ideologicznych „wielkich narracji” lub angażowały się – z rozmysłem lub czasem mimowolnie – w różnorodne formy oporu, tworząc indywidualne postacie przeciw-pamięci. Cechą charakterystyczną tych prywatnych auto/bio/geo/grafii była stała oscylacja pomiędzy archeologicznym odkrywaniem kolejnych własności miasta a genealogicznym uzmysławianiem sobie jego nieuchronnie palimpsestowego charakteru.

Spis treści

Wstęp

Region? Szukanie granic, szukanie tożsamości

Daniel Kalinowski, Literatura kaszubsko-pomorska. Termin i twórcy

Radosław Młynarczyk, Gdańska literatura socrealistyczna

Zbigniew Walczak, Literatura na łamach „Liter”

Janusz Mosakowski, O innych źródłach inspiracji Franciszka Fenikowskiego

Andrzej Mestwin Fac, Obraz Gdańska w twórczości Bolesława Faca na wybranych przykładach

Maciej Dajnowski, Gdańskie tramwaje jako mobilne miejsca upamiętnienia. Formowanie nowej narracji historycznej

Artur Nowaczewski, Gdańsk alternatywny w prozie wspomnieniowej Pawła Koñja Konnaka

Światy wyobrażone Pawła Huellego

Bartosz Dąbrowski, Szyfrowanie Zagłady w prozie Pawła Huellego

Maciej Michalski, Czytanie Gdańskiem – o topolekturze (na marginesie Śpiewaj ogrody Pawła Huellego)

Kwiryna Ziemba, Paweł Huelle i oblicza opowieści. Wokół nowelistycznej trylogii pisarza

Svetlana Pavlenko, Gdański krajobraz: morze i ląd w opowiadaniach Pawła Huellego

Adela Kuik-Kalinowska, Weiser Dawidek i magia dzieciństwa. Historia i pamięć w narracji dziecka

Stefan Chwin i inni

Piotr Millati, Gdańsk jako źródło cierpień. Przypadek Stefana Chwina i Pawła Huellego

Paulina Urbańska, Trudna tożsamość (Hanemann Stefana Chwina – Piaskowa Góra Joanny Bator)

Małgorzata Medecka, Przestrzeń historyczna, przestrzeń metaforyczna w gdańskich powieściach Izabeli Żukowskiej i Stefana Chwina

Mariusz Kraska, Jak z pocztówki, czyli na tropie retrokryminału. Poszlaki gdańskie

Elżbieta Konończuk, Historiograficzna powieść warsztatowa Jerzego Limona

Agnieszka Czyżak, Dialogi z przestrzenią, spór o miejsce – o twórczości Barbary Piórkowskiej

Marion Brandt, Pamięć i intertekstualność w powieści Sabriny Janesch Ambra

Poeci miejsc i poeci przekraczający przestrzeń

Danuta Dąbrowska, Grudzień ’70, Sierpień ’80 i stan wojenny w gdańskiej poezji okolicznościowej

Zbigniew Chojnowski, Kresowe, trójmiejskie, chrześcijańskie wiersze Piotra Cielesza

Katarzyna Wądolny-Tatar, Wobec dziedzictwa romantyzmu i limitów ciała. Poezja Krystyny Lars

Tomasz Tomasik, „Niepewne wrażenie pełni”. O poezji Jarosława Zalesińskiego

Anna Tryksza, Wierszowe „medytacje” czy retoryczna sztuczka w twórczości poetyckiej Jacka Dehnela

Przypisy

Biogramy

Wszystkie rozdziały dostępne w pełnej wersji książki.

Wstęp

Od blisko dwóch dekad dostrzec można coraz większe zainteresowanie współczesnej humanistyki szeroko rozumianymi kategoriami miejsca, regionu i lokalności1. Prym w tych badaniach wiodą zwłaszcza studia literaturoznawcze i kulturoznawcze, inspirowane zwrotem przestrzennym (spacial turn), geopoetyką oraz nową geografią kulturową, dla których punktem interpretacyjnego odniesienia są z reguły różnorodne praktyki społecznego wytwarzania przestrzeni, uwarunkowane historycznie i zarazem wchodzące w złożone relacje z takimi pojęciami, jak reprezentacja, ideologia, pamięć, narracja, znaczenie i tożsamość2. W tak naznaczonej perspektywie oddziaływań kolejnych zwrotów (spacjalnego, antropologicznego i performatywnego), a także ewidentnych wpływów krytyki postkolonialnej, dyskursów pamięci i studiów nad traumą, tradycyjne rozumienie kategorii miejsca jako ośrodka stabilnego pod względem znaczeniowym i ontologicznie „twardego”, bo wyposażonego w niezbywalną materialność, ulega daleko idącym przekształceniom i redefinicjom, a jego badawczą pozycję wyznacza z reguły umiejscowienie pomiędzy biegunami dualistycznego podziału na jakości materialne i kulturowe.

Miejsca bowiem – z jednej strony – faktycznie istnieją jako konkretne, usytuowane i materialnie umiejscowione w fizykalnej przestrzeni terytoria oraz dające się cieleśnie pochwycić residua, określone poprzez własną topograficzną, a także urbanistyczną specyfikę, co chętnie przypominają prace inspirowane ekokrytyką, studiami nad rzeczami, teorią Bruno Latoura czy environmental criticism, akcentując materialną autonomię lokalnych „artefaktów” oraz szczególny rodzaj „sprawstwa” przedmiotów oraz krajobrazu. Z drugiej jednak społeczne postrzeganie i kulturowe funkcjonowanie miejsc zdaje się oparte w dużej mierze na „tkankach miękkich”, to jest na znaczeniach historycznie wytwarzanych w obszarze wyobraźni zbiorowej, codzienności i ideologii, co z kolei pociąga za sobą zjawisko występowania wielu narracji oraz literackich praktyk autodeklaratywnych, często wchodzących ze sobą w konflikt lub samoczynnie tworzących złożony, kulturowy tekst/palimpsest, którego „gęsty opis” (w znaczeniu Clifforda Geertza) domaga się dogłębnego zrozumienia kontekstu jego powstania.

Podobne rozdwojenie pomiędzy materialnością/historycznością z jednej strony a trwałością i kulturową zmianą z drugiej zdaje się odpowiadać dychotomii, przypomnianej przez Michela Foucaulta w rozważaniach dotyczących genealogii, w których francuski filozof, komentując Nietzschego, wskazał na obecność w dziele tego myśliciela rozróżnienia pomiędzy narracjami o źródle (Ursprung) oraz narracjami o pochodzeniu i stawaniu się (Herkunft, Entstehung)3. O ile pierwsze, odnoszące się do obrazu źródła, podkreślały wyidealizowaną możliwość istnienia niezapośredniczonego początku, materialnej substancji i jakościowej spójności danego bytu lub kulturowego zjawiska, odsyłając tym samym do pewnej metafory archeologicznej, o tyle drugie, skupione na badaniu genealogii i na samym procesie wytwarzania fenomenów, zwracały uwagę na ich pochodzenie i akcentowały raczej zjawisko nieustannego generowania oraz historycznego produkowania sensów w perspektywie procesu naznaczonego splątaniem, nieciągłościami i lukami. Tym samym przywoływały dla odmiany rozpoznawalne skojarzenia filologiczne związane z aktem interpretowania lub rekonstruowania palimpsestu.

W badaniach nad przestrzenią przeciwstawienie metafory archeologicznej i obrazu palimpsestu zdaje się szczególnie chętnie przywoływaną i eksploatowaną figurą wiedzy, nawet jeżeli od pewnego czasu ta ostatnia, odwołująca się do tkanki tekstualnego kłącza, z czasem bywa zastępowana przez obrazy agonicznej rywalizacji, konfliktu pamięci lub przez kategorie deleuzjańskiej terytorializacji i deterytorializacji. Przy okazji tego porównania warto jednak zauważyć, że dwa wspomniane obrazy noszą do pewnego stopnia znamiona modeli komplementarnych, odpowiadających współczesnemu statusowi miejsc, aglomeracji i regionów, usytuowanych pomiędzy geografią a historią, a przez to nieuchronnie rozpostartych między przestrzenią topo-graficzną i wyobrażoną. Zarówno bowiem metaforę archeologiczną, skupioną na rzekomo możliwej próbie uchwycenia początku i substancji (arche), jak i tekstualną, opartą na rekonstrukcji kolejnych warstw wytwarzania kulturowych znaczeń, łączy zbliżony charakter działań, związanych z uruchomieniem wyobraźni, kreacji i interpretacji.

W podobnej perspektywie, uwzględniającej oscylację między materialnością miasta a jego narracyjnym zapośredniczeniem, literackie reprezentacje Gdańska zdają się być tekstualnymi „obiektami” o wybitnie skondensowanych i „geoafektywnie” nacechowanych znaczeniach, uwikłanych przy tym w różnorodne polityki pamięci i praktyki ideologiczne. Dzieje Gdańska jako handlowego emporium otwartego na przenikanie kultur zdaje się bowiem od samego początku określać jego paradoksalne „pograniczne” i zarazem „hegemoniczne” usytuowanie – był on z jednej strony postrzegany jako strategiczny punkt, uzasadniający roszczenia do całego regionu nad Bałtykiem, z drugiej zaś niemal „od zawsze” zdawał się znajdować na terytorium „przejściowym”, granicznym i niestabilnym – zarówno politycznie, jak i kulturowo – powiązanym z kategoriami tranzytu, cyrkulacji i wymiany nie tylko z racji swojego zawieszenia pomiędzy morzem i lądem, ale także z powodu funkcjonowania poza granicami jednolitej państwowej i narodowościowej przynależności. Tym samym domagał się nieustannego ponawiania legitymizacji roszczeń i ciągle podejmowanego wysiłku „wynajdywania” miasta przez jego kolejnych właścicieli albo – jak kto woli – okresowych „użytkowników”. Za każdym razem sytuacja ta pociągała za sobą powtarzanie gestu „przepisywania” (re-writing) jego historii raz jeszcze – na kolejnej warstwie palimpsestu i w kolejnym języku.

Bezprecedensowy rozdział takiego dynamicznego „przepisywania” historii miasta zapoczątkowała cezura roku 1945, naznaczona niemal całkowitą „wymianą” jego mieszkańców i niezwykle intensywnym charakterem ideologicznego „budowania” i „wynajdywania” obrazu Gdańska, którego dzieje należało jeszcze raz przekształcić i wymodelować – w zgodzie z ówczesnymi potrzebami i oczekiwaniami. W procesie tym niemałą rolę odgrywała literatura, a jego koleje i odmiany wyznaczane były dodatkowo przez daty następujących po sobie historycznych wydarzeń, niosących za sobą zmiany polityki kulturalnej PRL (to jest „cezury” października 1956, marca 1968, grudnia 1970, sierpnia 1980 i wreszcie – czerwca 1989 roku), o czym de facto traktują prace zgromadzone w niniejszym tomie.

Obraz Gdańska jako kulturowego fenomenu i szczególnego lieux d’imagination – zadomowiony już powszechnie w świadomości zbiorowej – został bowiem wykreowany nie tylko w oparciu na architektonicznych elementach infrastruktury i krajobrazu, ale także w równej mierze ukształtował się pod wpływem tekstów literackich (i wizualnych form narracyjnych), powstałych w odpowiedzi na doniosłe wydarzenia i przemiany historyczne, które stały się udziałem miasta i jego mieszkańców. Teksty literackie traktujące o Gdańsku były przy tym zarówno uwikłane w odmiany aktualnych koniunktur i meandry ideologicznych „wielkich narracji”, jak i angażowały się – z rozmysłem lub czasem mimowolnie – w różnorodne formy oporu, tworząc prywatne odmiany przeciw-pamięci, noszącej znamiona „auto/bio/geo/grafii”, niejednokrotnie krążyły oraz negocjowały pomiędzy wymiarami polityki i codzienności. Ich udziałem była stała oscylacja pomiędzy archeologicznym „odkrywaniem” kolejnych własności miejsca – na przykład jego rdzennej „polskości” w okresie wczesnego PRL-u lub „wielokulturowości” na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku – a „genealogicznym” uzmysławianiem sobie nieuchronnie „palimpsestowego” charakteru miasta.

Niniejszy tom, O Gdańsku literackim 1945–2015. Archeologie miejsca, palimpsesty historii, stanowi rezultat obrad konferencji, która odbyła się 19–20 listopada 2015 roku w ramach działań Pracowni Badań nad Literacką Obecnością Gdyni, Gdańska i Sopotu „Literackie Trójmiasto”, działającej przy Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Gdańskiego. Celem organizatorów konferencji była próba prześledzenia kolejnych odmian i etapów kształtowania się obrazu miasta w tekstach literackich, obejmujących okres ostatniego siedemdziesięciolecia (1945–2015). Prezentowany tom nie nosi zatem cech pełnej i wyczerpującej przedmiot monografii, ile raczej przypomina przekrojowy rekonesans, podejmujący wysiłek rozpoznania następujących po sobie lokalnych zjawisk literackich w porządku ich różnorodnych odniesień do tego samego – i za każdym razem innego – miejsca. Ta paradygmatyczna sytuacja przypomina, rzecz jasna, znany i wielokrotnie przywoływany obraz zawarty w Monadologii Leibniza, dla którego metaforą współczesnej wiedzy o świecie staje się obraz miasta, wyłaniający się z wielu różnych perspektyw i oparty na wielu różnorodnych punktach widzenia.

Pierwsza część zbioru Region? Szukanie granic, szukanie tożsamości przynosi prace koncentrujące się na tekstach stawiających pytania o status lokalnej tożsamości. Zawiera ona z jednej strony ujęcia o charakterze przekrojowym – tak jak artykuł Daniela Kalinowskiego, podejmujący zagadnienie literatury kaszubsko-pomorskiej – z drugiej opiera się na różnorodnych studiach szczegółowych pokazujących rozmaite zbiorowe i indywidualne zabiegi konstruowania obrazu Gdańska w zjawiskach zdawałoby się tak diametralnie odmiennych jak proza socrealistyczna (tekst Radosława Młynarczyka) i literatura „trzeciego obiegu” (artykuł Artura Nowaczewskigo o pisarstwie wspomnieniowym Pawła Koñja Konnaka). Część ta zawiera również teksty traktujące o rozmaitych kontekstach twórczości czołowych swego czasu pisarzy gdańskiego środowiska literackiego – Franciszka Fenikowskiego (artykuł Janusza Mosakowskiego) i Bolesława Faca (studium Andrzeja Mestwina Faca). Kwestia wytwarzania tożsamości miasta i różnorodnych polityk oraz praktyk pamięci pojawia się również w artykule Zbigniewa Walczaka (omawiającego specyfikę uczestnictwa czasopisma „Litery” w kształtowaniu życia kulturalnego miasta) oraz Macieja Dajnowskiego, który niczym antropolog podejmuje problem wpisywania pamięci w codzienną tkankę praktyk miejskich na przykładzie nazewnictwa gdańskich tramwajów.

Kolejny rozdział tomu Światy wyobrażone Pawła Huellego przynosi teksty poświęcone twórczości jednego z najbardziej rozpoznawalnych gdańskich pisarzy i zarazem jednego z najważniejszych „mitologów” oraz „wytwórców” literackiego obrazu miasta nad Motławą. Zgromadzone w nim artykuły koncentrują się na różnych aspektach pisarstwa autora Ostatniej Wieczerzy. Studium Bartosza Dąbrowskiego tropi relacje pomiędzy tkanką miejskiej aglomeracji a zaszyfrowanymi, „posttraumatycznymi” śladami Zagłady. Z kolei Maciej Michalski przeprowadza innowacyjną formę „topolektury” jako stylu odbioru powieści Śpiewaj ogrody, w której palimpsestowa struktura tekstu pociąga za sobą podobną sytuację czytelniczej reakcji na tekst. Artykuł Kwiryny Ziemby podejmuje próbę ujęcia małych form prozatorskich tego pisarza w optyce cyklu nowelistycznego i powracającego wzorca powieści rozwojowej. Podobną perspektywę – zorientowaną na nowelistykę pisarza – przyjmuje Svetlana Pavlenko, która poddaje wnikliwej analizie rolę krajobrazu w dziele Huellego, koncentrując się na relacjach takich kategorii spacjalnych, jak morze i ląd. Omówienie Adeli Kuik-Kalinowskiej wprowadza kategorie pamięci do interpretacji Weisera Dawidka, uwydatniając wzajemne związki kreowania przestrzeni i szczególnej „pracy” nostalgii.

W rozdziale Stefan Chwin i inni dominują konteksty porównawcze i komparatystyczne, silniej również zostaje uzupełniona perspektywa medializacji przestrzeni. Piotr Millati w artykule Gdańsk jako źródło cierpień. Przypadek Stefana Chwina i Pawła Huellego przewrotnie zestawia obecne w późnym dziele pisarzy obrazy miast stanowiące zaprzeczenia wcześniejszych idylli i mitologii. Paulina Urbańska zderza ze sobą „neo/post/osiedleńcze” narracje Chwina (Hanemann) i Joanny Bator (Piaskowa Góra), podczas gdy Małgorzata Medecka śledzi sposób kreowania przestrzeni w dziele autora Srebrzyska i w gdańskich powieściach Izabeli Żukowskiej. Kryminalne teksty Żukowskiej i Piotra Schmandta poddaje również analizie Mariusz Kraska. W jego ujęciu kluczową rolę w konstruowaniu wizerunku miasta odgrywa fascynacja pocztówką jako szczególną formą „pamięci protetycznej” (termin Alison Landsberg) oraz kategorią „retro” jako pewną formą cytowania kulturowych wyobrażeń o przeszłości. Elżbieta Konończuk omawia kategorię „warsztatowej powieści historiograficznej” w kontekście prozy Jerzego Limona, wykorzystującej źródła historyczne i elementy internetowego hipertekstu. Z kolei artykuł autorstwa Agnieszki Czyżak ukazuje dialogiczny i zarazem „agoniczny” charakter prozy Barbary Piórkowskiej, podejmującej dialog z wcześniejszymi „męskimi” narracjami o Gdańsku. Na podobną rolę dialogu i intertekstualnych odniesień zwraca uwagę Marion Brandt w artykule poświęconym gdańskiej powieści Ambra niemieckiej pisarki Sabriny Janesch.

W ostatnim rozdziale monografii oddano głos autorom piszącym o gdańskiej poezji. Danuta Dąbrowska bada gdańską lirykę okolicznościową, związaną z wydarzeniami Grudnia ’70, Sierpnia ’80 i stanu wojennego. Zbigniew Chojnowski wnikliwie interpretuje kresowe, chrześcijańskie i gdańskie liryki Piotra Cielesza, o poezji Krystyny Lars pisze Katarzyna Wądolny-Tatar. Tematyka nieoczekiwanych relacji metafizycznych i topograficznych w poezji Jarosława Zalesińskiego staje się przedmiotem analizy Tomasza Tomasika. Z kolei w artykule Anny Trykszy, podejmującej problem „medytacji” w poezji Jacka Dehnela, zdaje się dominować raczej perspektywa nakierowana na retorykę i szczególną formę konceptyzmu obecną w dziele last but not least poety wywodzącego się z Gdańska.

W zakończeniu niniejszego wstępu organizatorzy pragną podziękować wszystkim uczestnikom konferencji za niezwykle ciekawe referaty oraz dyskusje podczas sesji naukowej, i oczywiście za inspirujące teksty. Osobne, szczególnie gorące podziękowania chcielibyśmy złożyć na ręce prezydenta Gdańska Pana Pawła Adamowicza, ówczesnej dyrektor Biura Prezydenta ds. Kultury w Urzędzie Miejskim w Gdańsku Pani Annie Czekanowicz-Drążewskiej oraz innych pracowników gdańskiego magistratu za afirmatywną postawę, pomoc medialną i szczodre wsparcie finansowe zarówno projektu „Gdańsk literacki 1945–2015”, jak i publikacji niniejszej książki.

Zespół redakcyjny

Region? Szukanie granic, szukanie tożsamości

Daniel Kalinowski

Akademia Pomorska w Słupsku

Literatura kaszubsko-pomorska. Termin i twórcy1

Okoliczności i osoby

Literatura kaszubsko-pomorska to termin, który ma burzliwą historię. Jego zaistnienie można przypisać Lechowi Bądkowskiemu, który w 1967 roku przyporządkował do niego twórczość powstającą w języku polskim tematycznie dotyczącą obszaru Kaszub i Pomorza2. Definicja ta powstała w wyniku chęci swoistego wzbogacenia zakresu znaczeniowego terminu „literatura kaszubska”, który zakładał, że przywołuje się do namysłu tylko utwory pisane w języku kaszubskim, nie zaś w innym. Gdyby ściśle trzymano się kryterium językowego, piśmiennictwo kaszubskojęzyczne prezentowałoby się skromnie ilościowo i jakościowo. Określenie „literatura kaszubsko-pomorska”, przez włączenie literatów stosujących narrację polskojęzyczną lub polskojęzyczną z partiami kaszubskojęzycznymi w obrębie tematów kaszubskich i pomorskich, pozwalało na znaczne poszerzenie materiału. Liczba autorów oraz ich powieści, poezji i dramatów stawała się bardziej zauważalna, pozwalając szerzej i silniej zaistnieć tradycji kaszubskiej na zewnętrznej i pozaregionalnej arenie. Otwierała się przed tym typem piśmiennictwa możliwość odbioru przez szersze środowisko czytelnicze aniżeli w obiegu tradycyjnym i wewnątrzkaszubskim. W takiej sytuacji w obrębie terminu „literatura kaszubsko-pomorska” mogli zaistnieć Kaszubi piszący po kaszubsku i/lub po polsku oraz Polacy piszący po polsku i/lub kaszubsku3. Definicję należałoby jeszcze konsekwentnie rozwinąć – czego Bądkowski już nie uczynił – w kierunku uwzględnienia literatury trzeciego języka dominującego przez wieki na Pomorzu – niemieckiego. Należałoby zatem twórczość niemieckojęzyczną o Pomorzu lub Kaszubach także uznać za kaszubsko-pomorską. Trzeba by zresztą dołączyć – choćby hipotetycznie – twórczość wszelkich nie-Kaszubów o tematyce pomorskiej i kaszubskiej jako jak najbardziej odpowiadającą zakresowi znaczeniowemu terminu, a więc wyobrazić sobie sytuację powstających w różnych językach narodowych, na przykład w hiszpańskim, angielskim, ale i arabskim lub japońskim, utworów o Kaszubach czy Pomorzu jako przykładów literatury kaszubsko-pomorskiej. W jeszcze szerszym znaczeniu można tutaj dodać do zakresu znaczeniowego terminu tłumaczenia z kaszubskiego i na kaszubski, co poniekąd włączałoby inne języki narodowe w obręb analizowanej tutaj definicji. Aż tak szerokiego użycia terminu u Bądkowskiego jednak nie znajdziemy, podkreślał on uprzywilejowaną sytuację literatury kaszubskojęzycznej jako „rdzenia literatury pomorskiej”4.

Pojawienie się terminu „literatura kaszubsko-pomorska” naznaczone było sytuacją kulturową po roku 19455. W nowym układzie polityczno-społecznym literatura kaszubskojęzyczna już samą swoją obecnością podważała zabiegi nowych władz ujednolicające kulturę polską, którym kaszubszczyzna do projektowanego społecznego modelu monofonicznego nie odpowiadała. Dlatego też zostawiono jej niewielki margines działalności, a i te akty „wtłoczono” w rodzaj artystycznego getta, w którym literatura ta miała spełniać funkcję folklorystycznej wizytówki, wyrażającej regionalny aspekt ogólnonarodowej (polskiej) twórczości. To ograniczenie nie odpowiadało oczywiście kaszubskim literatom, lecz nie byli w stanie przełamać ograniczeń zewnętrznych, a poniekąd i wewnętrznych6. Ich utwory dalej powstawały, lecz niejednokrotnie istniały jedynie w małym wewnętrznym obiegu wydawniczym lub zgoła w maszynopisach lub rękopisach7. Nie można zatem w tym okresie historii literatury kaszubskiej pisać o tylu poetykach twórczych jak w rozwijającej się ponad nią tradycją polskojęzyczną8. Nadanie nazwy „literatura kaszubsko-pomorska”, a więc określenia tematyczno-terytorialnego, mniej zaś językowo-etnicznego, zdawało się przełamywać środowiskowy i polityczno-kulturowy impas.

Swoiste odium literatury ludowej nad tradycją piśmienniczą Kaszubów było jednak silne. Prowadziło to do sytuacji, w której niektórzy z krytyków utożsamiali literaturę kaszubską z ludową, jak to czynił Bolesław Fac: „Cecha żarliwości jest chyba koniecznym warunkiem w ludowej poezji, ma ona swoje tradycje, a przez współczesnych odbierana jest jak wzruszająca miłość do matki, do dziewczyny, do dziecka, do ziemi… Współczesny człowiek, ogarnięty ze wszech stron obezwładniającą ideą technokracji, w końcu ucieka do piękna, szuka natchnienia w najprostszym wzruszeniu, a sentymentalizm czy romantyka stają się pociechą”9. Takiemu postawieniu sprawy sprzeciwiali się Lech Bądkowski czy Wojciech Kiedrowski. Pierwszy pisał: „Bardzo gorąco sprzeciwiam się postulatowi Faca prymityzowania naszej literatury. Przede wszystkim świadome, celowe prymityzowanie jest w gruncie niemożliwe, musiałoby się zamienić w nieznośne naśladownictwo, a w efekcie dałoby upupienie tej literatury”10. Drugi zaś dopowiadał: „przyjmuję fakt utożsamienia (przez Faca) literatury kaszubskiej (całej) z literaturą ludową za nieporozumienie, wynikłe zapewne zbyt wielkim przejęciem się «Dniami Folkloru Polskiego». […] Przecież ogromna większość literatów kaszubskich to także ludzie wykształceni, w dziele ukończenia studiów stacjonarnych przewyższają oni nawet współczesne gdańskie środowisko literackie”11. Bolesław Fac w swym artykule nie zamierzał ostro krytykować środowiska kaszubskiego, któremu sprzyjał przez związki przyjacielskie z wieloma twórcami tego nurtu. Była to raczej niefortunna próba odnalezienia w Schillerowskiej formule opozycji między poezją naiwną a sentymentalną paraleli dla tendencji stylistycznej tradycji kaszubskojęzycznej12. Interpretator nie wyczuł tutaj, że piszący po kaszubsku nie takiego docenienia oczekują.

Inną konsekwencją sprzeciwu wobec przyporządkowania literatury kaszubskiej do literatury ludowej była propozycja Jana Drzeżdżona używania terminu „kaszubska literatura regionalna”. Autor sformułował swą myśl w drugiej połowie lat sześćdziesiątych, choć w obiegu pojawiła się w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych: „Można zatem rozumieć regionalizm kaszubski w literaturze jako świadomą idealizację znikomego obszaru ziemi i nielicznego ludu. Tak rozumiany regionalizm w literaturze nie jest żadnym ograniczeniem, bo nie dotyczy zakresów języka poetyckiego, lecz będąc wyrazem pewnej ogólnej tendencji, nazywanej zazwyczaj dośrodkową, wydaje się pozytywny w swej funkcji mitotwórczej. Powstaje nowa jakość estetyczna, mobilizująca poetów do przedstawienia dawno znanych przedmiotów i okoliczności w nowych warunkach”13.

Choć cytat ów pochodzi z pracy nie wprost związanej z problematyką terminu „literatura kaszubsko-pomorska”, gdyż dotyczy spraw rozgrywających się w dwudziestoleciu międzywojennym, już tutaj widać, że pod mianem tradycji kaszubskiej nie umieszcza się jedynie twórców ludowych. To podkreślenie czynnika mitotwórczego i estetycznego jest wyraźnym aktem odcięcia znaczenia literatury jedynie jako piśmiennictwa amatorskiego, choć oczywiście nie znaczy, że twórców ludowych się deprecjonuje.

Dalsze przewartościowania terminologiczne, które jednocześnie świadczyły o aktywizowaniu się kaszubskiego środowiska twórczego, nastąpiły już w latach siedemdziesiątych. Myślę w tym miejscu o wystąpieniu Edmunda Puzdrowskiego, który dość dramatycznie przedstawił słabą kondycję literatury kaszubskojęzycznej14. Jednocześnie jednak uważał, że kryzys ten może tchnąć twórców do wydatniejszego zajęcia się literackim opisem współczesności, nie zaś tylko przedstawianiem przeszłości czy mitu ziemi rodzinnej. I właśnie owo wyrażenie generalnie optymistycznej opinii sprowokowało innych twórców do zamanifestowania swojej nieufności wobec terminu „literatura kaszubsko-pomorska”.

Uczynił to Alojzy Nagel, który przyznawał: „Skłaniałbym się raczej ku oddzieleniu literatury kaszubskiej od pomorskiej. Gdy będziemy mówili o literaturze kaszubsko-pomorskiej, to, jak sądzę, literaci piszący po kaszubsku będą traktowani jak przysłowiowe koło u wozu”15. Ta wypowiedź jest bardzo znacząca, ponieważ wywieść z niej można dwa wnioski. Po pierwsze świadczy ona, że twórcy kaszubskojęzyczni zaczęli głośniej podkreślać wagę swojego języka i akcentować jego odmienność. Oczywiście zawsze to czynili, lecz tym razem zabrzmiało to w innej konfiguracji kulturowej, w swoistym geście autopromocyjnym wobec literatury kaszubsko-pomorskiej. Po drugie w przekonaniu Nagla zawarta jest również obawa przed wchłonięciem przez szeroki termin zjawiska literackiego o mniejszym zakresie znaczeniowym. To zatem defensywny akt niechęci przed rozpłynięciem się wśród autorów kaszubsko-pomorskich.

Autorzy przychylający się do stanowiska Nagla mieli zresztą w tym rację, gdyż z literackiego środowiska gdańskiego Zbigniew Żakiewicz jeszcze bardziej rozszerzał znaczenie definicji „literatura kaszubsko-pomorska” i wnioskował o używanie terminu „bałtosłowiańskość”. Tutaj kryterium rozstrzygającym o stosowaniu tej nazwy byłaby obecność w różnych literaturach narodowych basenu Morza Bałtyckiego tych samych motywów i tematów. Jak uważa pomysłodawca: „Pojęcie bałtosłowiańskości i północy Polski jest według mnie pojęciem bardzo owocnym. Tutaj kaszubszczyzna jest jednym ze źródeł, które zasilają ten rezerwuar, że jednak północ Polski, północ Europy stanowi w sumie propozycję kulturową, dowodzi historia literatury”16. Przy ocenie takiej koncepcji można zauważyć, że dla odkrywania bogactwa badań intertekstualnych to niewątpliwie bardzo inspirujące podejście, lecz dla rzetelnego opisu specyfiki oraz wyjątkowości literatury kaszubskiej, polskiej, niemieckiej czy duńskiej stanowisko to jest jedynie do bardzo częściowego przyjęcia.

Dlatego też nie dziwi, że znowu krytycy sympatyzujący z literaturą kaszubskojęzyczną wystąpili z obroną swoich przestrzeni twórczych i w wydawanych w latach siedemdziesiątych recenzjach, notatkach i omówieniach podkreślali odmienny od bardzo szerokiej perspektywy bałtosłowiańskiej świat Kaszub17. Dodatkowo coraz wyraźniej pragnęli dokonywać wewnątrzkaszubskich ocen i hierarchizacji, które częściowo tylko były porównywalne z polskim życiem literackim. Jak pisał Eugeniusz Gołąbek: „Źle chcemë kriticznie omôwiac literaturę kaszëbską, më powinni wiedno pamiętać, że w procemku do naszij lëteraturë muszime przëkłôdac kąsk iną miarę, jak do lëteraturë polsczij. Polsko lëteratura mô za sobą pôre wiekowi rozwój, tak, że od tij stronë zdarzącë lëteratura kaszëbskô je leno jej o wiele młodszą sostrą”18. Koniec lat siedemdziesiątych i lata osiemdziesiąte, choć naznaczone dla Polski i Kaszub wielkimi wydarzeniami społeczno-politycznymi, przyniosły nowe pokolenie literatów (na przykład Stanisław Janke, Jerzy Łysk, Krystyna Muza, Jan Walkusz), które coraz śmielej i z coraz większą odwagą zaczynało wyrażać kaszubską samoświadomość, a tym samym termin „literatura kaszubsko-pomorska” przestawał być tak operatywny jak w latach wcześniejszych.

Na pograniczu – przekraczanie granic

Z dotychczasowego przeglądu zarysowuje się sytuacja, w której okazuje się, że termin „literatura kaszubsko-pomorska” nie zawsze był poręczny dla wszystkich autorów piszących po polsku czy kaszubsku. Na poziomie sytuacji społeczno-kulturowej po II wojnie światowej wydawał się trafiać w rzeczywistość pogranicza kultur, języków, religii; a taką właśnie ziemią były i są Pomorze i Kaszuby19.

Przydatność terminu „literatura kaszubsko-pomorska” widoczna jest zresztą nie tylko w opisie środowiskowego aspektu literatury tworzonej po II wojnie światowej. Oto w odniesieniu do najstarszych przykładów językowych relacji polsko-kaszubskich można pisać o roli Szymona Krofeja20 i Michała Pontanusa21 (pastorów protestanckich i jednocześnie translatorów) jako wyrazicielach właśnie literatury kaszubsko-pomorskiej. Zasadniczym językiem wyrazu jest tutaj wszak staropolszczyzna z widocznymi w niej północnymi formami dialektalnymi22. W popularnych ujęciach wspomina się czasami o kancjonale Krofeja i katechizmie Mostnika tłumaczonych z pism Marcina Lutra jako najdawniejszych aktach literatury kaszubskiej, co jest od strony porządku historycznego i językowego nadużyciem, choć nic nie stoi na przeszkodzie, aby te utwory włączać w zestaw utworów przygotowujących zasadniczą literaturę kaszubskojęzyczną23. Nie byłoby jednak większych obiekcji, gdyby zbiorki zachodniokaszubskich pastorów określać mianem przykładów najdawniejszej literatury kaszubsko-pomorskiej.

Z nowszej literatury wystarczy przywołać wcale niemały krąg pisarzy, poetów i dramaturgów pochodzących co prawda z Kaszub, ale tworzących literaturę nie tylko w języku kaszubskim. Znamienny jest tutaj fakt, że w obrębie twórczości literackiej jednego tylko pisarza stykamy się z rozmaitymi formami wypowiedzi, powstałymi w różnych językach. Taką sytuację artystyczną spotykamy chociażby w twórczości Aleksandra Majkowskiego debiutującego w języku polskim, tworzącego liryki kaszubskojęzyczne, jednakże przez całe niemal życie dojrzewającego do tego, by sformułować Żëcé i przigodë Remusa od początku do końca po kaszubsku24. Można przywołać i omawiać twórczość Jana Rompskiego, który w dramaturgii raz wypowiada się w języku kaszubskim, a raz po polsku (Wzenjik Arkóne25 albo Ścinanie kani)26. Podobne zjawisko obserwujemy w twórczości Stefana Bieszka, dla którego przez wiele lat język niemiecki był językiem pierwszym, w którym pisał pierwsze utwory literackie, by po latach powrócić mentalnie i fizycznie na ziemię przodków – w serii Sonetów kaszubskich napisanych już po polsku i kaszubsku27. Ciekawy przykład bilingwizmu, dający się interpretować jako literatura kaszubsko-pomorska, stanowi tutaj proza Anny Łajming, w której dialogi napisane zostały po kaszubsku, partie narratorskie zaś po polsku28. Osobny dyskurs tworzy swoim powieściopisarstwem Jan Drzeżdżon znany szerokiemu gronu czytelniczemu dzięki utworom polskojęzycznym29, lecz traktujący kaszubskojęzyczną Twarz Smętka jako ukoronowanie swojej twórczości30. I wreszcie przykład ze współczesnej sytuacji kulturowej: Stanisław Janke piszący powieści polskojęzyczne, a potem je tłumaczący na kaszubski w kilkanaście lat później31… Wszyscy oni – oraz jeszcze Józef Ceynowa32, Jan Piepka33 czy Stefan Fikus34 – mogą być rozumiani jako przedstawiciele literatury kaszubsko-pomorskiej równie dobrze wyrażający się w ramach różnych przecież języków Pomorza.

Negatywny aspekt tak rozumianej metody opisu literatów kaszubsko-pomorskich polega na tym, że odbiera się im wagę ich wyborów ideowych i językowych. Na przykład wspominany już Aleksander Majkowski w początkowych latach swej artystycznej działalności chciał docenić rangę kulturową Kaszub za pomocą polskojęzycznego poematu o Kalwarii Wejherowskiej, ale przy końcu życia za najlepszy sposób wyrazu uczuć tożsamościowych uważał pisanie po kaszubsku, co ukazuje jego arcypowieść. Z kolei Jan Rompski dążył do wyrażenia swoich idealistycznych i maksymalistycznych poglądów społeczno-politycznych zawartych w liryce i dramacie przede wszystkim w artystycznym języku kaszubskim, nie zaś polskim, choć i polskojęzyczna twórczość jest ważnym dla niego medium. A zatem uważanie tych twórców za przedstawicieli literatury kaszubsko-pomorskiej oni sami uznaliby za rodzaj określenia nieadekwatnego.

Także po stronie twórców polskich można zauważyć nieufność wobec terminu. Oto bowiem, o ile Lech Bądkowski35 czy Franciszek Fenikowski36 promowali ten styl myślenia, o tyle wspominany już Bolesław Fac37 lub Stanisława Fleszarowa-Muskat38 nie chcieliby, aby kwalifikować ich utwory wyłącznie do literatury kaszubsko-pomorskiej. Sprzeciw brał się z różnych powodów. Po pierwsze nie czuli się związani silnymi relacjami z tradycją kaszubską, a jeśli już, to raczej z tradycją pomorską. Po drugie aspirowali do bycia artystami polskimi i to o polskiego czytelnika zabiegali. Po trzecie wreszcie wciąż w atmosferze literackiej Gdańska i Warszawy istniało przeświadczenie o nikłym zasięgu czytelniczym takiej twórczości oraz o jej związkach z działalnością nieprofesjonalną i okazjonalną.

Na rogatkach

W dzisiejszej sytuacji kulturowej termin „literatura kaszubsko-pomorska” brzmi nieco staroświecko i nieadekwatnie do żywiołowego życia społecznego, przepływu idei, mód kulturowych, haseł-obrazów, określeń-symboli opisujących specyfikę literatury Pomorza. Kojarzyć się może z dawną przestrzenią ograniczeń tematycznych i stylistycznych w wypowiadanych słowach i drukowanych tekstach. Przywodzi na myśl różne uwarunkowania polityczne w działalności literackiej Lecha Bądkowskiego, a wraz z nim Franciszka Fenikowskiego, Augustyna Necla, Róży Ostrowskiej, Natalii Gołębskiej, Jana Piepki, Leona Roppla i innych w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych39. Wybór dokonany przez to środowisko, aby określać się mianem twórców kaszubsko-pomorskich, był w pewnej mierze wyborem ideowym, wedle którego można było propagować kulturę kaszubską, a jednocześnie stale uświadamiać czytelnikom, że to część Pomorza, polskiego Pomorza, na którym odbudowuje się życie kulturalne na bazie rodzimych fundamentów, z własnymi mitami tożsamościowymi40. Nie można ignorować osiągnięć tej grupy literatów albo falsyfikować ich działalność jako „ornamentorów”, literatów służących ideologii, jak możemy o tym przeczytać w przeglądowym opracowaniu Artura Nowaczewskiego41.

Dzisiejsza „obcość” i „zużycie” terminu „literatura kaszubsko-pomorska” są odczuwane głównie w środowisku literatów polskich. Wśród twórców kaszubskojęzycznych mniej się manifestuje, choć trudno sobie wyobrazić sytuację, aby autorzy na przykład współczesnej grupy literackiej Zymk mieli z pełnym przekonaniem określać się mianem pisarzy kaszubsko-pomorskich42. W aktualnych realiach kulturowych najbardziej rozsądnym rozwiązaniem jest stosować termin „literatura kaszubska” (w sensie kaszubskojęzyczna) oraz „pomorska” w sensie literatury sformułowanej w różnych językach, lecz dotykającej tematycznie przestrzeni Pomorza, a w tym i Kaszub.

Twórczość kaszubskojęzyczna par excellence to taka, która wyraża się w różnych odmianach regionalnych i w standaryzowanej kaszubszczyźnie. To literatura mająca ambicje obejmować całą egzystencję człowieka, wszelkie aspekty rzeczywistości zewnętrznej, ale jednocześnie łącząca się ze światem mieszkańców Kaszub oraz ich bytem. Jak każda z literatur, stale wyraża myśl o tradycji materialnej i duchowej przodków oraz podtrzymuje więź spajającą członków społeczności. Znaczące wartości, do których nieustannie odwołują się twórcy literatury kaszubskiej, łączą się z topiką „rôdnej zemi”, jak również „rôdnej mòwë”, które spaja poczucie przywiązania do nich43. Jest to zresztą związek idealizowany biblijnym mitem ziemi świętej. Pojawiają się w niej mity tożsamościowe, czy też reprezentacje modelu mężczyzny, kobiety, dziecka, elementów natury, na przykład motywy eratyczne, sylwiczne czy akwatyczne44. Oprócz nich stale zjawiają się obrazy wartości wspólnotowych, takich jak domostwo, kościół czy mogiła. To twórczość mająca swoją periodyzację i ugrupowania ideowo--stylistyczne. To wreszcie literatura poddająca się interpretacjom tak historycznoliterackim, jak i z perspektywy badań intertekstualnych, antropologii literatury czy dyskursu postkolonialnego i postzależnościowego45.

Najstarszym przykładem literatury tak właśnie pomyślanej będzie twórczość Floriana Ceynowy, który ukonstytuował rudymenta kaszubskiej tożsamości kulturowej. Dzieje się tak, ponieważ tworzył on z przeświadczeniem o odrębności etnicznej, historycznej Kaszubów już od czasów romantyzmu46. Był to przy tym romantyzm słowianofilski, ludoznawczy oraz monologiczny47. Wobec niego zaistniał później Hieronim Derdowski, nasycający swą poetykę satyrycznym humorem eksplikowanym poprzez ludowe środki przekazu. Wobec maksymalizmu Ceynowy mógł się określić wyrosły na młodopolskich wzorcach estetycznych Aleksander Majkowski, który zaproponował poetykę przestrzeni mitycznej Kaszub i koncepcji „starożytności” Kaszubów48. Bardziej dyskusyjny wobec polskich wzorców kulturowych program odrębności kaszubskiej tworzyli zrzeszeńcy (Aleksander Labuda, Jan Trepczyk, Jan Rompski), krytykujący „mocarstwową” Polskę i jej krótkowzroczną politykę obsadzania administracji na Kaszubach ludźmi nieznającymi specyfiki tej części odrodzonego państwa49. Odmiennie postrzegający kaszubskość Leon Roppel i ugrupowanie klekowców, choć stale podkreślało połączenia kaszubsko-polskie, nie rezygnowało przecież z języka odmienności50. W latach 1945–1989 literatura kaszubska doczekała się odwilży, w większości jednak będąc bardzo reglamentowana albo sprowadzana – jak była o tym już mowa – do przykładów twórczości ludowej. Od roku 1989 także w literaturze kaszubskojęzycznej doszło do swoistego „otwarcia” i „wybuchu” działalności artystycznej, co wymaga już osobnych rozważań51. Większego impetu nabrały działania okołoliterackie Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, dzięki aktywności Instytutu Kaszubskiego powstają opracowania naukowe literatury kaszubskiej. W życie literackie wyraźnie i zdecydowanie włączają się instytuty, muzea i biblioteki (Gdańsk, Wejherowo, Słupsk, Bytów, Kościerzyna, Wdzydze, Puck), oddziaływają kaszubskie oficyny wydawnicze (Wydawnictwo ZK-P, Wydawnictwo Region, jeszcze niedawno Rost)52.

Co zaś z cząstką terminu „literatura pomorska”? Logicznym rozwiązaniem jest nazwanie tym mianem literatury o Pomorzu. Tym postrzeganym najszerzej na brzegach Bałtyku: od Rostocku do Królewca. To twórczość opisująca świat w językach narodów, które tutaj mieszkają: Polaków, Niemców, Duńczyków, Szwedów, Finów, Rosjan, Estończyków, Łotyszy, Litwinów i Kaszubów. Aby taką rzeczywistość opisać, należałoby mieć niezwykle szerokie kompetencje językowe i komparatystyczne…

Mogą zatem dzisiaj istnieć osobne dyskursy literaturoznawcze: kaszubski i pomorski jako wyrażające odmienne języki i odmienne punkty widzenia na historię czy kulturę Kaszub i Pomorza. Można sobie dzisiaj wyobrazić odrębnie powstające prace, gdzie analizą będą objęte wyłącznie utwory kaszubskojęzyczne albo utwory pomorskie z koniecznym doprecyzowaniem, z perspektywy jakiego języka są one przedstawiane.

Recenzent: prof. dr hab. Małgorzata Czermińska

Redakcja naukowa: Janusz Mosakowski, Bartosz Dąbrowski, Radosław Młynarczyk, Artur Nowaczewski

Korekta: Anna Roman

Projekt graficzny i typograficzny: Stanisław Salij

Skład i łamanie: Maciej Goldfarth

© Fundacja Terytoria Książki, 2017

Fundacja Terytoria Książki

80-264 Gdańsk, ul. Pniewskiego 4/1

tel.: (58) 341 44 13, 345 47 07

fax: (58) 520 80 63

e-mail: fundacja@terytoria.com.pl

www.terytoria.com.pl

Gdańsk 2018

ISBN 978-83-7908-109-7

Skład wersji elektronicznej: Marcin Kapusta

konwersja.virtualo.pl

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Kamasutra 2.0 Sztuka ze społecznością Łacińska wyspa. Antologia rumuńskiej literatury faktu O kotach O psach Gwiaździsta noc