Balladyna

Balladyna

Autorzy: Juliusz Słowacki

Wydawnictwo: Siedmioróg

Kategorie: Dla dzieci Dla młodzieży

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 2.99 zł

Balladyna jest tragedią romantyczną należącą do kanonu polskiej literatury pięknej. Utwór utrzymany jest w konwencji baśniowej. Pojawiają się w nim postacie i motywy fantastyczne wywodzące się z polskich wierzeń ludowych. U źródła rozgrywającego się dramatu znajduje się żądza sukcesu i władzy za wszelką cenę, którą opętana jest tytułowa bohaterka. Balladyna trafi z ubogiej chatki w lesie do królewskiego pałacu, ale jej kariera opłacona będzie zbrodniami, których piętna nie da się zmyć, a za złe czyny nie ustrzeże się przed gniewem Boga. Zaskakująco współczesna postać Balladyny przyczynia się do niegasnącej popularności utworu Juliusza Słowackiego. Utwór był i jest przedmiotem wielu głośnych inscenizacji teatralnych, adaptacji operowej a także adaptacji filmowej z udziałem amerykańskiej gwiazdy Faye Dunaway. Lektura dla klasy VIII i szkół średnich.

Na okładce:

Wojciech Gerson, Balladyna, 1900

Muzeum Narodowe w Warszawie

LEKTURA DLA KLASY VIII I SZKÓŁ ŚREDNICH

© Copyright by Siedmioróg

ISBN 978-83-7791-932-3

Wrocław 2018

Wydawnictwo Siedmioróg

ul. Krakowska 90

50-427 Wrocław

Księgarnia wysyłkowa Wydawnictwa Siedmioróg:

www.siedmiorog.pl

Konwersja: eLitera s.c.

Spis treści

Wstęp

BALLADYNA

Osoby

Akt pierwszy

Akt drugi

Akt trzeci

Akt czwarty

Akt piąty

Epilog

BALLADYNA

OSOBY

PUSTELNIK – Popiel III wygnany

KIRKOR – pan zamku

MATKA – wdowa

BALLADYNA – córka wdowy

ALINA – córka wdowy

FILON – pasterz

GRABIEC – syn zakrystiana

FON KOSTRYN – naczelnik straży w zamku Kirkora

GRALON – rycerz Kirkora

KANCLERZ

WAWEL – dziejopis

PAŹ

POSEŁ ZE STOLICY GNEZNA

OSKARŻYCIEL SĄDOWY

LEKARZ KORONNY

Pany, rycerze, służba zamkowa, wieśniacy, dzieci

OSOBY FANTASTYCZNE

GOPLANA – nimfa, królowa Gopła

CHOCHLIK

SKIERKA

Za czasów bajecznych, koło jeziora Gopła

AKT PIERWSZY

SCENA I

Las blisko jeziora Gopła – chata pustelnika ustrojona kwiatami i bluszczem. – Kirkor wchodzi w karaceńskiej zbroi, bogato ubrany, z orlimi skrzydłami...

KIRKOR

sam

Rady zasięgnąć warto u człowieka,

Który się kryje w tej zaciszy leśnej;

Pobożny starzec – ma jednak w rozumie

Nieco szaleństwa: ilekroć mu prawisz

5

O zamkach, królach, o królewskich dworach,

To jak szalony od rozumu błądzi,

Miota przekleństwa, pieni się, narzeka;

Musiał od krolów doznać wiele złego,

I z owąd został przyjacielem gminu.

Stuka do celi.

Puk! puk! puk!

GŁOS Z CELI

Kto tam?

KIRKOR

Kirkor.

PUSTELNIK

wychodząc z celi

10

Witaj synu...

Czego chcesz?

KIRKOR

Rady.

PUSTELNIK

Zostań pustelnikiem.

KIRKOR

Gdybym podstarzał dziesiątym krzyżykiem,

Może bym w smutne schronił się dąbrowy;

Ale ja młody, pan czterowieżowy,

15

Przemyślam dzisiaj, jak by się ożenić...

Poradź mi, starcze!

PUSTELNIK

Lat dwadzieścia z górą

Jak żyję w puszczy...

KIRKOR

Cóż stąd?

PUSTELNIK

Więc ocenić

Ludzi nie mogę – ani wskazać, którą

Weźmiesz dziewicę.

KIRKOR

Te, co rozkwitały

20

Z dzieciństwa pączków, gdyś ty żył na świecie,

Są dziś pannami... czerwony li biały

Pączek na róży, taka będzie róża...

Przypomnij niegdyś najpiękniejsze dziecię,

Białą, jak w ręku anielskiego stróża

25

Kwiat lilijowy – niech jej słowik śpiewny

Zazdrości głosu, a synogarlica

Wiernością zrówna... gdzie taka dziewica,

Wskaż mi, o starcze! Mówią, że królewny

Słyną wdziękami?

PUSTELNIK

Nieba! To ród węża.

30

Żona zbrodniami podobna do męża,

Córki do ojca, a do matek syny,

Jak w jednym gnieździe skłębione gadziny.

O! bogdaj piorun!...

KIRKOR

Nie przeklinaj.

PUSTELNIK

Młody,

Przeklinaj ze mną – oni klątwy warci.

35

Bogdaj doznali, co pomór i głody!

Bogdaj piorunem na poły pożarci,

Padając w ziemi paszczę rozdziawioną,

Proch mieli płaszczem, a węża koroną.

Bogdaj! – Klnąc zbójcę potargałem siły,

40

Wściekłem się jako brytan uwiązany.

Bo też ja kiedyś byłem pan nad pany,

Stutysiącznemu narodowi miły,

Żyłem w purpurze, dziś noszę łachmany;

Muszę przeklinać. Miałem dziatek troje,

45

Nocą do komnat weszli brata zboje

Różyczki moje trzy z łodygi ścięto!

Dziecinki moje w kołyskach zarżnięto!

Aniołki moje!... wszystkie moje dzieci!

KIRKOR

Któż jesteś, starcze?

PUSTELNIK

Ja... Król Popiel trzeci...

KIRKOR

schyla kolano

Królu mój!

PUSTELNIK

50

Któż mię z żebraki rozezna?...

KIRKOR

Uzbrajam chamy i lecę do Gnezna

Mścić się za ciebie...

PUSTELNIK

Młodzieńcze, rozwagi!

KIRKOR

Bezprawie gorzej od Mojżesza plagi

Kala tę ziemię i prędzej się szerzy;

55

Popiel, skalany dzieci krwią niewinną,

Niegodny rządzić tłumowi rycerzy.

Niech więc się stanie, co się stać powinno,

Pod okiem Boga, na tej biednej ziemi.

PUSTELNIK

Czy ty skrzydłami anioła złotemi

Z nieba zleciałeś?

KIRKOR

60

Na barkach orlicy

Para tych białych skrzydeł wyrastała;

Gdy na rycerskiej są naramiennicy,

Będziesz-li rycerz mniej niż owa biała

Ptaszyna ludziom użyteczny? – ma-li

65

Gadom przepuszczać rycerz uskrzydlony

Orła piórami?

PUSTELNIK

O mężu ze stali!

Ty jesteś z owych, którzy walą trony.

KIRKOR

Ty wiesz, jak nasza ziemia wszeteczeństwem

Króla skalana. Wiesz, jak Popiel krwawy

70

Pastwi się coraz nowym okrucieństwem...

Zaczerwienione krwią widziałem stawy:

Król żywi karpie ciałem niewolników.

Nieraz wybiera dziesiątego z szyków

I tnąc w kawały, ulubionym rybom

75

Na żer wyrzuca; resztę ciał wymiata

Na dworskie pola i czerwonym skibom

Ziarno powierza. Sąsiad ziemię kata

Na pośmiewisko zwie Rusią Czerwoną.

Dotąd żyjącym pod Lecha koroną

80

Bóg dawał żniwo szczęścia niezasiane,

Lud żył szczęśliwy; dzisiaj niesłychane

Pomory, głody sypie Boża ręka.

Ziemia upałem wysuszona pęka;

Wiosenne runa złocą się, nim ziarno

85

Czoła pochyli, a wieśniacy garną

Sierpami próżne tylko włosy żyta.

Ta sama Polska, niegdyś tak obfita,

Staje się co rok szarańczy szpichlerzem;

Niegdyś tak bitna, dziś bladym rycerzem

90

Z głodami walczy i z widmem zarazy.

PUSTELNIK

Ach, jam przeklęty! przeklęty! trzy razy

Przeklęty! winien jestem nieszczęść ludu.

KIRKOR

Jako, tyś winien?...

PUSTELNIK

Z rozlicznego cudu

Korona Lecha sławną niegdyś była,

95

W niej szczęścia ludu, w niej krainy siła

Cudem zamknięta... oto ja, wygnany,

Lud pozbawiłem tej korony.

KIRKOR

Starcze?...

PUSTELNIK

Korona brata mego jak liczmany

Fałszywa... moja pod spróchniałe karcze

100

Lasu wkopana... miałem ją do grobu

Ponieść za sobą.

KIRKOR

Skądże tej koronie

Cudowna władza?

PUSTELNIK

Ku ojczystej stronie

Wracali niegdyś od Betleem żłobu

Święci królowie – dwoch Magów i Scyta.

105

Ów król północny zaszedł w nasze żyta,

Zabłądził w zbożu jak w lesie – bo zboże

Rosło wysokie jak las w kraju Lecha;

Więc zabłądziwszy rzekł: „Wyprowadź, Boże!”

Aż oto przed nim odkrywa się strzecha

110

Królewskiej chaty – bo Lech mięszkał w chacie

Wszedł do niej Scyta i rzekł: „Królu! bracie!

Idę z Betleem, a gwiazda błękitna

Twoich bławatków ciągle szła przede mną,

Aż tu zawiodła”. – Lech rzekł: „Zostań ze mną.

115

Kraina moja szczęśliwa i bitna,

Jeśli chcesz, to się tą ziemicą z tobą

Dzielę na poły”. – Scyta rzekł: „Zostanę,

Lecz kraju nie chcę, bo ziemie złamane

Rozgraniczają się krwią i żałobą

120

Dzieci i matek”. Więc razem zostali;

Ale to długa powieść...

KIRKOR

Mów! mów daléj!

PUSTELNIK

Więc jako dawniej czynili mocarze,

Z Lechem się mieniał Scyta na obrączki;

A pokochawszy mocniej sercem, w darze

125

Dał mu koronę... stąd nasza korona.

Zbawiciel niegdyś wyciągając rączki

Szedł do niej z matki zadumanej łona;

I ku rubinom podawał się cały

Jako różyczka z liści wychylona,

130

I wołał: caca! i na brylant biały

Różanych ustek perełkami świecił.

KIRKOR

O biedny kwiatku! na toż ty się kwiecił,

By cię na krzyżu ćwiekami przybito?

Czemuż nie było mnie tam na Golgocie,

135

Na czarnym koniu, z uzbrojoną świtą!

Zbawiłbym Zbawcę – lub wyrąbał krocie

Zbójców na zemstę umarłemu.

PUSTELNIK

Synu!

Bóg weźmie twoją pochopność do czynu

Za czyn spełniony. Wróćmy w nasze czasy.

140

Gdy mię brat wygnał, uniosłem w te lasy

Świętą koronę...

KIRKOR

Wróci ona! wróci!

Przysięgam tobie... Lecz...

PUSTELNIK

Co chcesz powiadać?

KIRKOR

Nim Kirkor w przepaść okropną się rzuci

Szukając zemsty – chcę – chciałbym cię badać,

145

Na jakim pieńku zaszczepić rodowe

Drzewo Kirkorów, aby kiedyś nowe

Plemię rycerzy tronu twego strzegło?

Kogo wprowadzić w podwoje zamkowe

Z żony imieniem?

PUSTELNIK

Tylu ludzi biegło

150

Z pierścionkiem ślubnym za marą wielkości,

A prawie wszyscy wzięli kość niezgody

Zamiast straconej z żebra swego kości.

Postąp inaczej – ty szlachetny, młody;

Niechaj ci pierwsza jaskółka pokaże,

155

Pod jaką belką gniazdo ulepiła;

Gdzie okienkami błysną dziewic twarze,

A dach słomiany, tam jest twoja miła.

Ani się wahaj, weź pannę ubogą,

Żeń się z prostotą, i niechaj ci błogo

160

I lepiej będzie, niżbyś miał z królewną...

KIRKOR

Tak radzisz, starcze?

PUSTELNIK

Idź, synu, na pewno

Do biednej chaty – niechaj żona karna,

Miła, niewinna...

KIRKOR

Jaskółeczko czarna!

Ptaszyno moja, gdzie mię zaprowadzisz?

PUSTELNIK

Słuchaj mię, synu...

KIRKOR

165

Starcze, dobrze radzisz...

Prowadź jaskółko!

Odchodzi Kirkor.

PUSTELNIK

sam

O! ci młodzi ludzie,

Odchodzą od nas i wołają głośno:

Idziemy szukać szczęścia. Więc my, starce,

Cośmy przebiegli po tej biednej ziemi,

170

A nigdy szczęścia w życiu nie spotkali –

Możeśmy tylko szukać nie umieli...

Idź! idź! idź, starcze, do pustelnej celi...

Chce wchodzić do celi i zatrzymuje się na progu. Wchodzi Filon, pasterz... zamyślony – fantastycznie we wstążki i kwiaty ubrany.

FILON

O! złote słońce! drzewa ukochane!

O! ty strumieniu, który po kamykach

175

Z płaczącym szumem toczysz fale śklane!

Rozmiłowane w jęczących słowikach

Róże wiosenne! z wami Filon skona!

Bo Filon marzył los Endymijona,

Marzył, że kiedyś po blasku miesiąca

180

Biała bogini, różami wieńczona,

Z niebios błękitnych przypłynie, i drżąca.

Czoło pochyli, a koralowemi

Ustami usta moje rozpłomieni.

Ach! tak marzyłem! Ale na tej ziemi

185

Nie ma Dyjanny. Samotny uwiędnę

Jako fijołek – albo kwiat jesieni.

PUSTELNIK

Co znaczą owe narzekania zrzędne?

Młody szaleńcze, gdzie zimny rozsądek?

Wywracasz świata boskiego porządek,

190

A że ty chciwy Akteona wanien,

Czekasz na ziemi anielskiego bóstwa:

Dlatego tyle zestarzałych panien

Dotąd się mężów swych nie doczekały;

Szukaj kochanki na ziemi.

FILON

Świat cały

195

Na próżno zbiegłem przeglądając mnóstwa

Dziewic śmiertelnych. Nieraz wzrok łakomy

Śledził spod złotej kapeluszów słomy

Żniwiarek twarze, podobne czerwienią

Makom zbożowym. Nieraz poglądałem

200

Na białe płótna, łąk jasną zielenią

Słońcu podane, rojąc serca szałem,

Że z bieli płócien jako z morskiej piany

Alabastrowa miłości bogini

Wyjdzie na słońce. Ach! tak obłąkany,

205

Żyłem na świecie jako na pustyni;

Nienasycony, dumający, rzewny.

Byłem na dworach, widziałem królewny

Podobne gwiaździe Wenus, co wynika

Wieczorem z nieba różowego zorzą,

210

Zaczerwieniona, ale bez promyka.

Serca nie mają, a sercem się drożą.

Więcej niż koron brylantami.

PUSTELNIK

Głupcze!

Niedoścignionych gwiazd szalony kupcze!

Ty, co na dworach szukałeś kochanki:

215

Precz! precz ode mnie, kwiecie beznasienny,

Studniom niezdatny jak stłuczone dzbanki,

Światowi jako słońca blask jesienny

Bezużyteczny. Skoro na tron wrócę,

Zamknę cię w szpital szalonych lub rzucę

220

Na bakalarską ławę między dzieci.

FILON

Mój dobry ojcze! niechaj ci Bóg świeci!

Musisz być chory, gadasz nieprzytomnie.

PUSTELNIK

Wszyscy szaleńcy zlatują się do mnie,

A wszyscy marzą o królewskich dworach;

225

Myślą o królach, a kryją się w borach,

I jęczą, jęczą jak oślepłe sowy.

FILON

Wsadź, starcze, głowę w strumień kryształowy,

Może ochłonie.

PUSTELNIK

Woda nie obmyje

Na moim czole czerwonego pasu.

230

Widzisz! czy widzisz, jak korona ryje?

Dwudziestoletnie życie w głębi lasu

Nie zagoiło rany. Pas na czole,

A drugi taki pas mi serce płata;

Ten od korony,

pokazując na serce

ten od mieczów kata.

235

O! moje dzieci! o! sieroctwa bole!

O! moja przeszłość!

FILON

Nudzi mię ten stary,

W głowie ma jakieś bezcielesne mary,

Pewnie oszalał samotnością, postem.

PUSTELNIK

Cierpienie myśli jest kolącym ostem,

240

Lecz rzeczywistość... o! ta jak żelazo

Rani, zabija...

FILON

O tym inną razą

Mówić będziemy, a przekonam ciebie,

Że smutek serca...

PUSTELNIK

Niechaj cię pogrzebie,

Mdława istoto. Nic niech nic zabije;

A twój grobowiec zamknie nic.

FILON

245

O luba!

Nie znaleziony twój obraz

pokazując na serce

tu żyje!

Nieznalezienie gorsze niźli zguba;

Jam cię nie znalazł, a widzę przed sobą!

Idę do lasu, gdzie będę sam – z tobą...

250

Błogosławiony wyobraźni cudzie,

Ty mnie ocalasz!

Odchodzi w las.

PUSTELNIK

Jak szaleją ludzie!

Wchodzi do celi.

* * *

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

* * *

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Balladyna Kordian Król Duch. Le Roi-Esprit. Poème inachevé Wiersze Lambro - powstańca grecki. Powieść poetyczna w dwóch pieśniach Król Duch 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Amelia i Kuba/ Kuba i Amelia