Power Protest

Power Protest

Autorzy: Matthew Bolton

Wydawnictwo: Muza

Kategorie: Poradniki

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 192

cena od: 18.14 zł

Podręcznik protestowania skierowany do osób zaniepokojonych zmianami – lub przeciwnie, brakiem zmian – w kraju w którym żyją, w instytucji, w której uczą się lub pracują, czy w najbliższym sąsiedztwie. Chodzi tu zwłaszcza o osoby, które podjęły pierwszą próbę zaangażowania – uczestniczyły w marszu, podpisały petycję, czy przekazały pieniądze na wybrany cel – ale nadal mają poczucie, że ich działania nie przynoszą efektu. Jak doprowadzić do wymiernych efektów, jak przekuć energię protestu w konkretne, skuteczne działania, jak przejść od definicji problemu do określenia celów i środków?

To z jednej strony zbiór inspirujących historii o tym, jak zwykli ludzie wspólnym wysiłkiem doprowadzili do rewolucyjnych zmian, a z drugiej - praktyczny zestaw konkretnych porad i kroków, które po kolei należy podjąć, by przekuć swoje niezadowolenie w zmianę, jakiej pragniemy.

Matthew Bolton doskonale wie, o czym mówi - jest wicedyrektorem grupy Citizens UK, zrzeszającej organizacje i ruchy społeczne i odpowiedzialnej za wiele kampanii na rzecz poprawy jakości życia mieszkańców Wielkiej Brytanii - w tym dwóch najważniejszych tamtejszych kampanii ostatniego dwudziestolecia: dotyczącej płacy minimalnej oraz przyjmowania uchodźców. Jest również coachem, który szkoli działaczy społecznych.

Ta niesamowicie inspirująca książka ukazała się w najodpowiedniejszym momencie. Motor nieocenionej organizacji, Matthew Bolton, naprawdę wie, jak zdziałać wiele – i chce wam przekazać tę wiedzę. Być może słyszeliście już, że świat może wyglądać inaczej. Oto oficjalna mapa drogowa do nowego świata.

Marina Hyde, „The Guardian”

Chciałbym wam pogratulować znakomitego i bezwzględnego sposobu na dyscyplinowanie polityków. Dzięki wam musimy wywiązywać się z obietnic.

Boris Johnson, burmistrz Londynu do organizacji Citizens UK

Matthew to jeden z najwspanialszych liderów – intelektualnych i aktywistycznych – tego pokolenia. Jego książka da wam energię do zmiany waszych lokalnych społeczności.

Tessa Jowell

Populizm to najważniejszy polityczny trend naszych czasów, a Power Protest to przekonujące wezwanie do populizmu na rzecz masowego uczestnictwa w demokracji. Musimy znowu oddać władzę w ręce zwyczajnych ludzi, a ten nieodzowny przewodnik pokazuje, jak to zrobić. Trzeba go przeczytać.

Steve Hilton, współzałożyciel i dyrektor strony

Crowdpac.com, autor bestsellerowej książki More Human

Odczuwamy głód radykalnej zmiany, a Power Protest daje pokoleniu zaangażowanych politycznie młodych ludzi zestaw praktycznych narzędzi do organizowania się i prowadzenia kampanii społecznych.

Paul Mason, autor bestsellerowej książki Postcapitalism

Matthew Bolton – ekspert z pokaźnym dorobkiem – oferuje obywatelom zestaw narzędzi pozwalających stanąć w szranki z rynkiem, państwem i ich interesami. W tej książce odnajdziecie wizję i metodę ożywienia demokracji.

Philip Blond, dyrektor think tanku Res Publica,

autor książki Red Tory

Jeśli ktokolwiek wie, jak doprowadzić do zmiany społecznej, to jest to Matthew Bolton, który stał na czele zwycięskiej kampanii Citizens UK o godziwą płacę. To inteligentny i wyrafinowany działacz, który dzieli się wiedzą o tym, jak rzucić wyzwanie systemowi. Ludzie chcący coś zmienić, ale niewiedzący, jak się do tego zabrać, powinni się nim zaczytywać.

David Cohen, redaktor w dziale politycznym

„London Evening Standard”

Kampania o godziwą płacę to prawdopodobnie najlepsza oddolna kampania ostatniej dekady, a w Power Protest Matthew Bolton zdradza jej kulisy. Ta ważna książka pozwoli na skanalizowanie energii politycznej w trwałą zmianę w naszych społecznościach lokalnych, okręgach wyborczych i całym kraju.

Polly Toynbee, „The Guardian”

Mówię o dużym społeczeństwie, a wy jesteście Wielkim społeczeństwem.

David Cameron, przewodniczący

Partii Konserwatywnej do Citizens UK

Tytuł oryginału: How to Resist

Projekt okładki: Pola i Daniel Rusiłowiczowie

Redakcja: Magdalena Jankowska

Redaktor prowadzący: Aleksandra Janecka

Redakcja techniczna: Karolina Bendykowska

Skład wersji elektronicznej: Robert Fritzkowski

Korekta: Mariola Hajnus

Ilustracja wykorzystana na okładce

© Paniti Alapon/Shutterstock

© Matthew Bolton, 2017

This translation of How to Resist, First Edition is published by Muza SA by arrangement with Bloomsbury Publishing Plc and Macadamia Literary Agency, Warsaw.

All rights reserved

© for the Polish edition by MUZA SA, Warszawa 2018

© for the Polish translation by Jakub Bożek

ISBN 978-83-287-0937-9

Warszawskie Wydawnictwo Literackie

MUZA SA

Wydanie I

Warszawa 2018

FRAGMENT

Dla Frances i Raya

Spis treści

Wstęp

Rozdział 1 Jeśli chcesz zmiany, potrzebujesz władzy

Rozdział 2 Zrozumieć interes własny

Rozdział 3 Praktyczne narzędzia zdobywania władzy

Rozdział 4 Zmienić problem w sprawę

Rozdział 5 Każda akcja to reakcja

Rozdział 6 Praktyczny narzędziownik dla kampanii

Rozdział 7 Nietypowe sojusze i nowatorskie taktyki

Rozdział 8 Jak znaleźć czas

Rozdział 9 Żelazne prawo

Podziękowania

O autorze

Wstęp

Ta książka jest dla ludzi złych na to, jak się sprawy mają, i chcących coś z tym zrobić; dla ludzi sfrustrowanych systemem lub zmartwionych kierunkiem, w jakim zmierza ich państwo. Dla ludzi zaniepokojonych konkretną sprawą lub chcących mieć więcej do powiedzenia na temat zmian, które zachodzą w ich sąsiedztwie. Ci ludzie publikowali swoje opinie w mediach społecznościowych i krzyczeli na telewizor, gdy akurat nadawano wiadomości. Maszerowali w wielkiej demonstracji i wrzucili głos do urny wyborczej, ale co jeszcze mogliby zrobić? Ta książka jest dla ludzi, którzy chcą coś zmienić, ale nie mają pewności, jak się do tego zabrać.

W tej książce nie przekonuję czytelnika, o co powinien się troszczyć, a także nie namawiam do popierania tego czy innego programu lub polityka. Naturalnie mam przekonania i się z nimi nie kryję, ale tutaj piszę wyłącznie o sposobach działania; o jego celu niech zadecyduje każdy czytelnik z osobna. W książce zawarłem sprawdzone i wypróbowane metody, a także praktyczny narzędziownik i zestaw zasad, które ułatwią gromadzenie się i wspólne działanie na rzecz zmiany. Nie chodzi o to, jak działa system polityczny, o to, w jaki sposób inni ludzie rządzą w naszym imieniu. Chodzi o to, jak ludzie mogą samodzielnie zakwestionować ten system i wpłynąć na decyzyjnych polityków z jakiejkolwiek opcji.

Sytuacja ku temu jest doskonała. W styczniu 2017 roku sto tysięcy osób uczestniczyło w londyńskim marszu kobiet, a solidarnościowe demonstracje, które odbyły się na całym świecie, zgromadziły aż dwadzieścia jeden milionów ludzi. Sztandar oporu wywieszono po obu stronach Atlantyku. W czerwcowych wyborach w Wielkiej Brytanii frekwencja wśród osób w wieku 18–25 lat skoczyła, jak się szacuje, do 66 procent, a wyniki głosowania oznaczały odrzucenie status quo i sprzeciw wobec oczekiwań elit – zresztą po raz trzeci w 2017 roku, po brexicie i wyborze Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Zwrot w zaangażowaniu politycznym wynikł z rzeczywistej złości i głodu zmian. Powinniśmy jednak nauczyć się zamieniać tę wściekłość w ciągłe uczestnictwo w demokracji – oddanie głosu czy okazjonalne uczestnictwo w proteście to za mało. Potrzebujemy pokolenia aktywistów i organizatorów prowadzących kampanię na rzecz zmiany. Jako że każda polityka jest w zasadzie lokalna, mamy możliwość ukształtowania tysięcy aktywnych obywateli działających na rzecz lokalnych wspólnot i wpływających na parlamentarzystów z ich okręgów wyborczych. Ta energia nie tylko zasili lepsze społeczeństwo, ale pozwoli również na przetworzenie złości w coś konstruktywnego i kolektywnego – należy pamiętać, że złość bez władzy prowadzi do furii.

Pytanie brzmi: jak mamy stawiać opór? Zazwyczaj protestujemy bowiem ze słusznych powodów, ale robimy to niewłaściwie.

Nawet w słowie „opór” kryje się ryzyko oddania inicjatywy w ręce innych – to ktoś inny ma plan, my tylko reagujemy. Może więc się wydawać, że opór to po prostu seria jednorazowych, symbolicznych protestów urządzonych, by dać świadectwo, ale i pozbawionych konkretnych celów czy strategii ich osiągnięcia. Czujemy się silni, gdy zbieramy się licznie, ale w rzeczywistości koalicje zawierane z powodu wielu różnych spraw czy abstrakcyjnych pryncypiów są doraźne i nie do utrzymania na dłuższą metę. Jeśli w ten sposób stawiamy opór, aktywistyczna energia szybko się rozproszy, a szansa pozostanie niewykorzystana.

W tej książce pokazuję, jak przekształcić symboliczny protest w strategię na rzecz zdobycia władzy i dokonania zmiany społecznej. Piszę o tym, jak ludzie mogą się gromadzić, by wyznaczać swoje cele i dążyć ku nim wspólnie. Metody, którą odziedziczyłem po wcześniejszym pokoleniu aktywistów i którą stosuję od dwunastu lat, może nauczyć się każdy, kto chciałby coś zmienić. Nie wymaga ona wysokiej pozycji, specjalnych kwalifikacji, góry pieniędzy czy niemożliwej ilości wolnego czasu. Jest tak stara jak polityka – stosują ją pozbawieni władzy ludzie, którzy mimo wszelkich przeciwności chcą się gromadzić i wywoływać zmiany.

Wszystko zaczyna się od złości, od spraw wystarczająco istotnych, by skłonić do działania. Aktywizm wymaga także radykalnego przemyślenia tego, jak rozumiemy władzę i interes własny, gdyż bez tych dwóch pojęć nie da się zrozumieć, jak w rzeczywistości działają polityka i zmiana społeczna. W książce przedstawiam metody i taktyki dotyczące konfrontacji z ludźmi u władzy – czy to finansowej, czy politycznej – i zwycięstwa nad nimi.

Należy zacząć od tego, że jeśli chce się zmiany, należy mieć władzę. Tę zaś zdobywa się poprzez sojusze z innymi osobami, zawierane w imię wspólnych spraw. Następnie wielkie sprawy rozbija się na mniejsze i bardziej konkretne, a także określa się, kim są ludzie za nie odpowiedzialni, bo przecież to oni dysponują władzą niezbędną do wywołania pożądanej zmiany. Po opracowaniu planu przychodzi czas na działanie, uzyskanie reakcji i stworzenie relacji z decydentami. Jeśli nie chcą oni wdrożyć odpowiednich rozwiązań, należy wzmocnić działanie albo wybrać nowatorską taktykę – po drodze zaś trzeba wyciągać wnioski z tego, co się dotychczas wydarzyło, a także cieszyć się z małych zwycięstw, które otwierały drogę ku poważniejszym. Tę strategię uzupełnia zestaw umiejętności i narzędzi, które składają się na metodę zwaną „organizowaniem społeczności”.

Nie chodzi tu wyłącznie o udzielenie pomocy ludziom, którzy troszczą się o konkretne sprawy i chcieliby prowadzić efektywne kampanie na ich rzecz. Stawka jest dużo większa. W przeszłości działacze wierzący w zmianę społeczną przelewali za demokrację krew, pot i łzy. Czartyści, sufrażystki i inni odsiadywali wyroki w więzieniach i stawali w obliczu śmierci, by uzyskać wpływ na rządy własnego kraju. Organizowali się i agitowali, chcąc zmusić elity u władzy do otwarcia systemu politycznego na głos większości. Nie walczyli o możliwość postawienia krzyżyka na karcie do głosowania raz na kilka lat – tak myśleć mogą tylko ci, którzy gruntownie nie rozumieją działaczy społecznych. Oni walczyli, dzień po dniu, o władzę, o powszechną możliwość wpływu.

Z czasem się pogubiliśmy. Teraz, gdy możemy już głosować, polityka myli się nam z parlamentaryzmem, a demokracja z wpisem na Twitterze czy transmisją telewizyjną, którą wyłączamy, bo straciliśmy wiarę w polityków, media i system. Demokracja tymczasem nie oznacza wyłącznie głosowania, lecz władzę ludu, zakorzenienie działania politycznego w naszym codziennym życiu, w naszych lokalnych wspólnotach i miejscach pracy. W społeczeństwie demokratycznym władza jest rozdzielona wśród ludzi, a nie skoncentrowana w rękach nielicznych. Demokracja to nie stacja końcowa, ale ciągła walka o miejsce przy stole, przy którym podejmuje się decyzje.

W tej chwili nie wygląda jednak na to, byśmy przy nim siedzieli. Wręcz przeciwnie, trafiliśmy do menu. Władza należy do coraz węższego kręgu osób. Ministrowie rządu, przechodząc przez drzwi obrotowe, zostają bankierami, redaktorami gazet, dyrektorami przedsiębiorstw. Fałszywe poczucie bezpieczeństwa uśpiło nas myślą o tym, że system demokratyczny stworzy nam wszystkim lepszą przyszłość. Tymczasem szefowie firm z indeksu FTSE 100[1] już przed lunchem w pierwszą środę stycznia, zaledwie po dwóch i pół dnia pracy, zarobią więcej niż przeciętny pracownik przez rok. Dzisiejsi dwudziestolatkowie, jako pierwsi we współczesnych czasach, będą biedniejsi niż ich rodzice. To, czego chcemy dla naszych dzieci – przyzwoitej pracy, domu, opieki zdrowotnej, lokalnej społeczności – znalazło się w niebezpieczeństwie.

Ludzie przecierają oczy, wściekają się i szukają sposobu, by stawiać opór. W 2016 roku zachodnie systemy polityczne doznały dwóch potężnych wstrząsów: brexitu i wygranej Donalda Trumpa. Choć skrajnie różne, zdarzenia te miały ze sobą coś wspólnego – w obu kampaniach na światło dzienne wyszły powszechne rozgoryczenie ludzi i świadomość bycia ignorowanym. Z poczucia nieufności i bezsilności zrodził się slogan „Odzyskać kontrolę”[2]. To najbardziej sugestywne hasło w brytyjskiej polityce od trzydziestu lat oddało nastrój chwili, bo ludzie naprawdę czują, że stracili kontrolę – nie tylko nad tym, co się dzieje w Parlamencie, ale także nad swoją okolicą, a także przyszłym losem. Ale co z tego? Nawet po uruchomieniu artykułu 50. traktatu lizbońskiego ponad dwie trzecie respondentów wciąż czuje się pozbawionych kontroli nad polityką Pałacu Westminsterskiego, samorządem czy choćby najbliższym sąsiedztwem. Nawet to unikalne referendum, które rzeczywiście zaważy na naszej przyszłości, nie oznacza odzyskania kontroli przez obywateli – przecież zostało wymyślone przez grupkę polityków.

Cokolwiek by się myślało o zaletach i wadach Unii Europejskiej, nie da się zaprzeczyć, że choć formalnie demokratyczna, instytucja ta ma tylko nikły związek z życiem zwyczajnych Brytyjczyków. Większość z nas nie wie, jak nazywają się brytyjscy europarlamentarzyści ani czym właściwie zajmuje się Unia. Jak więc można się dziwić, że ludzie wycofali poparcie dla niej? Dla uczciwości należałoby też dodać, że większość osób ma podobnie ograniczoną wiedzę o parlamentarzystach i radnych, co oddaje stosunek Brytyjczyków do Pałacu Westminsterskiego. Zaufanie do polityków maleje, zaś między rządzącymi a ich zwierzchnikami (czyli obywatelami) otwiera się przepaść. Kiedy spada zaufanie do systemu politycznego, czasy robią się niebezpieczne – ludzie stają się podatni na manipulację, chętniej przyjmują podtykane im kozły ofiarne lub dają się napuścić na siebie nawzajem.

Część komentatorów ostrzega przed niebezpiecznym populizmem. „Nie możemy zaufać ludziom. Rozszarpią się wzajemnie lub zniszczą system. Nie wiedzą, co dla nich dobre…” Jaką więc receptę mają do zaoferowania? Czy dalej skupiać władzę we własnych rękach? To nie ludzi należy się bać, ale postępującej utraty praw obywatelskich i zaufania. Demokraci nie mogliby uczynić nic gorszego niż oddać ideę polityki ludowej demagogom, którzy podsycają uprzedzenia i nastawiają jedną grupę przeciwko drugiej. Obecnie doświadczamy populizmu podziałów – grupka potężnych osób po przeanalizowaniu zachowań wyborczych dostroiła swój przekaz polityczny do powszechnych nastrojów podejrzliwości i zobojętnienia i na tej podstawie podsunęła wyborcom kozły ofiarne, czy to w postaci imigrantów, obcych mocarstw, czy bliżej nieokreślonej nikczemnej „elity”.

* * *

koniec darmowego fragmentu

zapraszamy do zakupu pełnej wersji

[1] FTSE 100 – indeks giełdowy obejmujący sto największych spółek notowanych na londyńskiej giełdzie.

[2] Ang. Take back control. Tym hasłem posługiwali się zwolennicy brexitu w czasie kampanii przed referendum w sprawie pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej (wszystkie przypisy pochodzą od tłumacza).

Warszawskie Wydawnictwo Literackie

MUZA SA

ul. Sienna 73

00-833 Warszawa

tel. +4822 6211775

e-mail: info@muza.com.pl

Dział zamówień: +4822 6286360

Księgarnia internetowa: www.muza.com.pl

Wersja elektroniczna: MAGRAF s.c., Bydgoszcz

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Power Protest 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Sztuka kochania Wybieraj wystarczająco dobrze Porąb i spal Pieniądze. W świetle Ewangelii. Nowa opowieść o biedzie i zarabianiu