Język - narzędzie kultury

Język - narzędzie kultury

Autorzy: Daniel Everett

Wydawnictwo: Copernicus Center Press

Kategorie: Popularnonaukowe

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 43.13 zł

Jak powstał język? Jak to się dzieje, że przyswaja go każdy człowiek? Skąd wzięło się tyle podobieństw między językami, skoro każdy z nich powstał na potrzeby innej kultury?

Od lat panuje przekonanie, że język jest zakodowany w naszych genach i że istnieje w każdym z nas jako wrodzony i instynktowny byt. Daniel Everett otwarcie kontestuje ten pogląd, dowodząc, że język to narzędzie wynalezione przez człowieka, które można stworzyć na nowo lub dać mu popaść w zapomnienie, tak jak dzieje się to z każdym innym narzędziem. Everett pokazuje, jak ewolucja form języka – ujawniająca się w różnicach gramatycznych między nimi – odzwierciedla kształtowanie języka przez ludzkie doświadczenia i społeczeństwa w ich wielkiej różnorodności. Odwołując się do antropologii, prymatologii, informatyki, filozofii, językoznawstwa, psychologii oraz własnych pionierskich badań nad amazońskim plemieniem Pirahã, Everett w sposób bezprecedensowy objaśnia naturę języka jako zjawiska kształtowanego przez społeczeństwo. Przedstawia dzięki temu nowy sposób widzenia tego, jak myślimy i kim jesteśmy.

Ta książka to objawienie. Język jest najbardziej zdumiewającym aspektem człowieczeństwa. - „The Guardian”

Znaczenia dzieła Everetta nie sposób przecenić - jest śmiałe pod względem intelektualnym, a jednocześnie pełne głębokiego i zdradzającego ogromną pasję podziwu dla zróżnicowania ludzkości. Lektura tej książki sprawi, że na wymierające języki spojrzycie z takim samym zaniepokojeniem, jak na fokę lub wieloryba ginące z ręki człowieka. Pomimo swojego bogactwa to książka bardzo łatwa w odbiorze. Everett nie jest pierwszym, który rzuca wyzwanie językoznawczemu autorytetowi Chomsky’ego, ale robi to w sposób wyjątkowo przystępny, a dzięki wieloletnim badaniom w Amazonii – również wyjątkowo dobrze udokumentowany. - „The Sunday Times

Daniel L. Everett – amerykański lingwista, znany ze swoich wieloletnich badań amazońskiego plemienia Pirahã i jego języka. Opublikował ponad 100 artykułów oraz kilkanaście książek na temat teorii lingwistycznej, życia

w Amazonii i zagrożonych języków amazońskich Indian. Obecnie jest dziekanem na wydziale humanistycznym Uniwersytetu Bentley w Waltham, w stanie Massachusetts.

Spis treści

Karta redakcyjna

Dedykacja

Przedmowa

Wstęp. Dar Prometeusza

CZĘŚĆ I. PROBLEMY

1. Język jako narzędzie społeczne

2 Od ognia do komunikacji

3. Przekraczanie progu komunikacji

4. Czy Platon ma problem?

CZĘŚĆ II. ROZWIĄZANIA

5. Uniwersalia i zdolności

6. Jak stworzyć język

7. Płaszczyzny języka

CZĘŚĆ III. ZASTOSOWANIA

8. Odpowiedź Arystotelesa: interakcja i budowanie znaków kulturowych

9. Język jako narzędzie

CZĘŚĆ IV. WARIANTY

10. Język, kultura, myślenie

11. Pijesz – jedziesz – pójdziesz siedzieć. Wpływ kultury na gramatykę

12. Witamy w gabinecie osobliwości

Zakończenie. Gramatyka szczęścia

Dodatek. Platon: Menon (fragment)

Podziękowania

Sugerowane lektury

Spis rycin

Przypisy

© Copyright by Copernicus Center Press, 2018

Copyright © 2012 by Daniel L. Everett. All rights reserved.

Tytuł oryginalny:

Language. The Cultural Tool

Adiustacja i korekta

Artur Figarski

Projekt okładki

Michał Duława

Grafika na okładce:

Kudryashka | iStock.com

Skład

Artur Figarski

ISBN 978-83-7886-366-3

Wydanie I

Kraków 2018

Copernicus Center Press Sp. z o.o.

pl. Szczepański 8, 31-011 Kraków

tel./fax (+48 12) 430 63 00

e-mail: marketing@ccpress.pl

Księgarnia internetowa: http://ccpress.pl

Konwersja: eLitera s.c.

Moim mentorom, wyjątkowym nauczycielom:

Marcelo Dascalowi i Johnowi Searle’owi,

z którymi niegdyś dzieliłem gabinet

Przedmowa

W dwudziestym pierwszym wieku ludzie rozwijają technologie, które zmieniają oblicze nauki, dydaktyki, sztuki, polityki, biznesu, muzyki i literatury. Najciekawszym aspektem tych fascynujących innowacji jest to, że wszystkie one są możliwe dzięki jednemu narzędziu – ludzkiemu językowi, instrumentum linguae.

Koncepcja języka jako narzędzia istnieje w nauce od dawna. Lew Wygotski, wybitny radziecki psycholog, sformułował tę tezę jako jeden z pierwszych naukowców naszych czasów, choć Arystoteles myślał o języku w ten sposób już ponad 2300 lat temu.

Nikt jednak do tej pory nie podjął się splecenia w jedną całość odkryć współczesnego językoznawstwa, psychologii i antropologii, tak by wypełnić treścią hipotezę, że język jest wytworem i narzędziem kultury – narzędziem stworzonym przez ludzi pierwotnych do zaspokojenia potrzeby znaczenia i wspólnotowości. Spróbujmy zatem, choć ambitny to zamiar.

Niektórzy eksperci uważają, że język jest instynktem, nie zaś tworem wspólnoty umysłów. Większość sądzi jednak, że instynkty to proste, niewyuczone odruchy, jak na przykład instynkt ssania u niemowlęcia. Język jest natomiast wyuczony i złożony, jest owocem form i funkcji wypracowywanych przez ludzkie kultury od zarania dziejów naszego gatunku.

[...] znalazłem się nie w obliczu wiadomości zapożyczonych z książek i przekształconych natychmiast w koncepcje filozoficzne, lecz wobec wiedzy o społeczeństwach tubylczych opartej na doświadczeniu opracowanym przez zamiłowanego autora. Moja myśl uwolniła się od tej duszności zamkniętego naczynia, do czego sprowadzała ją praktyka rozważań filozoficznych. Wyprowadzona na świeże powietrze, poczuła nowy orzeźwiający powiew. Jak mieszczuch wypuszczony w góry, upijałem się przestrzenią i olśniony mierzyłem wzrokiem bogactwo i różnorodność przedmiotów.

Claude Lévi-Strauss, Smutek tropików (1955/1960)

Jeśli człowiekowi przedstawi się fakt sprzeczny z jego instynktem, to podda on go drobiazgowej kontroli i nie uwierzy, dopóki nie zobaczy bezspornych dowodów. Jeśli natomiast pokaże mu się rzecz, która da mu powód do postępowania zgodnie z jego instynktem, przyjmie ją niemalże bez dowodu. Tak powstają mity.

Bertrand Russell, Drogi do wolności (1918)

Wstęp

DAR PROMETEUSZA

Kłopotem tedy przyciśnięty Prometeusz, jakie by też zbawienie człowiekowi wyszukać, wykrada Hefajstosowi i Atenie mądrość, sztuk rodzicielkę, wraz z ogniem – bo niepodobna było, żeby ją ktokolwiek mógł posiąść bez ognia albo mieć z niej jakikolwiek pożytek – i tak obdarował człowieka.

Platon, Protagoras

Starożytni Grecy opowiadali mit o pochodzeniu ognia, najpotężniejszego niegdyś narzędzia ludzkości. Bohaterem tej mitycznej opowieści był heros imieniem Prometeusz – imię to znaczy „przewidujący”. Prometeusz żywił ciepłe uczucia wobec pary pierwszych ludzi, przy których stworzeniu asystował Zeusowi. Serce mu się ściskało, gdy patrzył, jak kulą się z zimna i strachu przed ciemnością i potykają się jak ślepcy, gdy tylko zajdzie słońce. Wiedział, że rozwiązaniem ich problemu będzie ogień, jednak Zeus nie chciał go dać pierwszym ludziom, obawiając się, że staną się dzięki temu potężniejsi, niżby sobie tego życzył, i że mogliby zagrozić samym bogom. Zabronił więc Prometeuszowi dzielić się nim z ludzkością.

Prometeusz był świadom ryzyka, jakie niosło ze sobą nieposłuszeństwo bogom. Wiedziony jednak współczuciem i miłością do ludzi, w tajemnicy zaniósł im zatknięty w łodydze fenkułu kawałek węgla rozpalonego od ognia z rydwanu Apollina. Za swój szlachetny czyn Prometeusz zapłacił straszliwą cenę. Nie zważając na jego jak najlepsze intencje, Zeus skazał go na wieczną mękę: przykuł go do skały Kaukazu, gdzie każdego dnia olbrzymi sęp wydziobywał herosowi wątrobę, która odrastała nocą, by następnego ranka tortura mogła się powtórzyć. Dopiero Herkules uwolnił Prometeusza od cierpienia, zabijając sępa i rozkuwając nieszczęśnika.

Jak każdy dobry mit, opowieść o Prometeuszu niosła ze sobą wartości kulturowe i zaspokajała ciekawość grupek Homo curious[1], przynajmniej do czasu, gdy pojawiła się lepsza odpowiedź. Z mitu o Prometeuszu dowiadujemy się, że ogień nierozerwalnie łączy się z historią ludzkości, widzimy zarys problemu, który miał rozwiązać, oraz uczymy się, że odkrycie ognia było przełomowym momentem w ludzkich dziejach.

Mity hebrajskie również zawierają wątek bogów obawiających się wzrostu potęgi ludzi. Opowieści Hebrajczyków różnią się jednak diametralnie od mitów greckich: przebija z nich świadomość faktu, że moc języka jest większa niż moc ognia. Bóg Hebrajczyków czuje się zagrożony nie tym, że ludzie posługują się ogniem, lecz tym, że potrafią ze sobą rozmawiać. Z tej świadomości potęgi języka wyrasta hebrajski mit o wieży Babel – budowli, która wzrosła tak wysoko, że zagroziła bramom (Bab) królestwa Boga (El). W micie tym Boga nie niepokoi technologia, która pozwoliła wznieść tę konstrukcję – nie obchodzą go młoty kamieniarskie, siekiery, ogień czy inne narzędzia. Jego gniew budzi natomiast ludzka zdolność współpracy, która zagraża jego władzy – a współpraca ta jest możliwa dzięki komunikacji werbalnej. Bóg rozprasza zatem ludzi po całym świecie. Jak podaje Biblia:

[...] i rzekł [Pan]: «Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!» W ten sposób Pan rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi, i tak nie dokończyli budowy tego miasta. Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomieszał mowę mieszkańców całej ziemi. Stamtąd też Pan rozproszył ich po całej powierzchni ziemi.

Księga Rodzaju 11,6-9, Biblia Tysiąclecia

Nietrudno zauważyć, że bóg Hebrajczyków nie był lingwistą, zatem nie zdawał sobie sprawy, że różnorodność wzmacnia Homo sapiens zamiast go osłabiać, a bogactwo języków i kultur służy mu chyba najbardziej. Zgodnie z biblijną wizją Bóg stworzył jednego człowieka, Adama, i dał mu za zadanie poznanie i nazwanie stworzonej przez niego flory i fauny. Rozpraszając potomków Adama po całej ziemi, Bóg każdego z nich obsadził w roli Adama, gdyż każdy z nich uczył się otaczającego go świata i nadawał mu nazwy. Gdziekolwiek docierali protegowani Prometeusza, nieśli ze sobą ogień i język, by opanowywać i poznawać swoje otoczenie. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że nikt z nas nie mówi „właściwym” językiem – mówimy językiem (lub językami), który pomaga nam w życiu, a języki powstają na potrzeby naszej kultury i sytuacji społecznej.

Hebrajczycy mieli jednak rację w jednym względzie. Wypowiedzenie pierwszego rzeczownika lub czasownika, choć może brzmi mało spektakularnie, miało z pewnością większą wagę niż wykradzenie ognia olimpijskim bogom. Rzeczowniki i czasowniki są podstawą ludzkiej cywilizacji. Bez tych i innych słów nie bylibyśmy w stanie opowiadać historii czy wyrażeń zmieniających rzeczywistość, jak na przykład: „ogłaszam was mężem i żoną”, „na tym miejscu osiądziemy” czy „nadaję temu okrętowi nazwę Titanic”. Gdyby nie słowa, Patrick Henry, jeden z Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych, nigdy nie wypowiedziałby swej słynnej frazy składającej się z jednego czasownika, dwóch rzeczowników, jednego zaimka i jednego spójnika: „Dajcie mi wolność albo śmierć!”. Na rzeczownikach i czasownikach opiera się społeczeństwo, od nich też zaczęło się gromadzenie i rozwijanie wiedzy.

Oczywistym zatem jest, że kwestia pochodzenia rzeczowników, czasowników, zdań, opowieści i innych elementów języka niezmiennie frapuje współczesnych badaczy i myślicieli. Czy język i jego składowe powstały nagle i dynamicznie, czy też stopniowo wyłaniały się i adaptowały do kultury?

Niniejsza książka traktuje o rozwoju tego fantastycznego narzędzia naszych mózgów i wspólnot, „ognia poznawczego”, który rozświetla mrok między ludźmi dużo skuteczniej niż jakikolwiek płomień. Przyjrzymy się w niej historii najpotężniejszego narzędzia ludzkości, jego celom i temu, jak mógł powstać.

W przeciwieństwie do fizycznego ognia, poznawczy ogień języka powołali do życia dopiero ludzie. Każdy człowiek i każda kultura w historii naszego gatunku odciskali i odciskają swoje piętno na tym narzędziu. Cała ludzkość korzysta z tego wynalazku, który łączy i dzieli, od którego robi nam się ciepło na sercu, ale który potrafi też zmrozić krew w żyłach, który daje nam siłę, by iść dalej, i zagrzewa żołnierzy do boju. Język daje nam najbardziej wyrafinowaną przyjemność – możliwość skupienia i uporządkowania myśli. Staliśmy się Homo loquax, „człowiekiem mówiącym”, jak nazwał nas pisarz Tom Wolfe w jednej ze swoich książek. Jesteśmy mistrzami w posługiwaniu się tym ogniem.

Udział języka w naszym opanowaniu świata to nie jedyny aspekt jego użyteczności jako narzędzia. Jest on również najbardziej wyrazistym przejawem naszych możliwości poznawczych, podstawą arsenału składającego się z matematyki, nauk, filozofii, sztuki czy muzyki. Bez języka nasz mózg nie byłby w stanie rozwiązać zadania arytmetycznego, zinterpretować przepisu kulinarnego czy zastanowić się, gdzie pójdą nasze dzieci po lekcjach.

Lingwiści, psycholodzy, antropolodzy i filozofowie zgadzają się, że język jest użyteczny, mają jednak ogromnie rozbieżne opinie na temat tego, skąd się wziął. Niektórzy twierdzą, że został odkryty przypadkiem, jak ogień. Inni wierzą, że jakiś pojedynczy genialny przedstawiciel Homo sapiens wynalazł to narzędzie około 75 000 lat temu, tak jak Sekwoja, wódz indiańskiego plemienia Czirokezów, który opracował pismo dla swojego ludu. Jeszcze inni twierdzą, że język jest genetycznie zakodowany w naszych mózgach, co jest (bardzo fortunnym) efektem ubocznym bezprecedensowo wielkiej liczby komórek nerwowych, jakiej dorobiliśmy się jako gatunek.

Jedną z najsłynniejszych prób odpowiedzi na pytanie o pochodzenie języka jest teoria, że język jest częścią naszego genetycznego dziedzictwa i że w związku z tym wszystkie języki naturalne mają niemal identyczną gramatykę, łącznie z systemami fonetycznymi i znaczeniami. Zgodnie z tą wizją jedyne znaczące różnice między językami to różnice w słownictwie. Nie jest to jednak jedyne wytłumaczenie obecności i rozwoju języka we wszystkich ludzkich wspólnotach. Jak już wspomniałem, nie uważam go nawet za najlepsze.

Ta książka nie stawia sobie za zadanie wartościowania poglądów na język jako mniej lub bardziej prawidłowych, choć nie unika też wysnuwania własnych wniosków. Jest to raczej opowieść o radości czerpanej z języka, która towarzyszy mi od ponad trzydziestu lat badań terenowych rdzennych społeczności obu Ameryk i życia wśród innych Homines loquaces. Ponad dwadzieścia języków, które badałem w Amazonii, Meksyku i Stanach Zjednoczonych w ciągu ostatnich dziesięcioleci, dało mi taką wiedzę o naturze naszego gatunku i naszej zdolności do porozumiewania się, jakiej nie miałbym szans uzyskać innym sposobem. Poznałem inną relację człowieka z naturą oraz odmienne ujęcie życia i mowy w świecie prastarych kultur lasu równikowego. Odkryłem, że słowa potrafią sięgnąć w głąb serca i odmienić moje życie, od poezji e.e. cummingsa i prozy Williama Jamesa po opowieści przy ognisku. To właśnie język czyni nas ludźmi.

Jak jednak powstał ten wspaniały twór? Jak to się dzieje, że przyswaja go każdy człowiek? Skąd wzięło się tyle podobieństw między językami, skoro każdy z nich powstał na potrzeby innej kultury? I wreszcie: co oznacza stwierdzenie, że język jest narzędziem? A może po prostu „tak się mówi”?

Ostatnie z tych pytań jest odpowiedzią na wszystkie poprzednie.

Wielu ludzi fascynuje język i to, jak nasz gatunek potrafi go używać, by rozmawiać, przekazywać informacje, przekonywać, obrażać, kłamać czy chwalić – czyli wyrażać pełną paletę myśli i emocji przy pomocy umownych znaków: dźwięków, gestów, symboli na papierze, odgłosów bębnów i wielu innych sposobów korzystania z naszych zmysłów i mózgów do porozumiewania się. Ta fascynacja różnorodnością technik komunikacji jest naturalna, bo nic nie świadczy wymowniej o naturze człowieczeństwa niż źródła, formy i zastosowania języka. Język jest fundamentem każdego przełomu ludzkości, od malowideł jaskiniowych Cro-Magnon przez żarówkę Thomasa Edisona po Facebooka Marka Zuckerberga. Era informacji nie byłaby bez niego możliwa.

Wszystkie ludzkie zdolności, wliczając w to język, mają dwa źródła: geny i środowisko. Pogląd, że język jest wyłącznie produktem kultury lub stosunków społecznych, jest ogromnym uproszczeniem i spłaszczeniem tego złożonego zagadnienia, równie błędnym, co koncepcja mówiąca, że język jest zakodowany w naszym genomie, rośnie jak włosy i w związku z tym nie wymaga wiele nauki. Podobnie jak ludzka umiejętność rozumowania, język powstaje na przecięciu naszych uwarunkowań biologicznych i środowiska, w którym żyjemy. Proporcje wpływów natury i wychowania w procesie tworzenia języka są jednak szalenie trudne do oszacowania.

Ów „przepis na język” od lat jest obiektem intelektualnych sporów na temat teorii ludzkiej komunikacji. Językoznawcy, psychologowie, antropolodzy, biolodzy i filozofowie dzielą się na tych, którzy uważają, że człowiek rodzi się genetycznie „zaprogramowany” na posługiwanie się językiem, i tych, którzy twierdzą, że biologia dostarcza nam jedynie ogólnych mechanizmów umożliwiających naukę różnych umiejętności, a język jest tylko jedną z nich. Ci pierwsi najczęściej mówią o „instynkcie języka” lub wspólnej wszystkim ludziom „uniwersalnej gramatyce”, ci drudzy natomiast twierdzą, że języka uczymy się jak każdej innej czynności – gotowania, stolarki czy gry w szachy.

Argumenty przemawiające za teorią instynktu językowego zwykle opierają się na dwóch fundamentach: powszechności języka (wszyscy ludzie mówią jakimś językiem) oraz jego jednorodności (wszystkie języki mają pewne szczególne cechy wspólne). Zwolennicy poglądu, że język jest wytwarzany i przekazywany przez kulturę, zwracają z kolei uwagę na takie dowody empiryczne, jak ogólne własności neurologiczne ludzkiego mózgu, naszą zdolność uczenia się oraz fakt, iż wiele własności języka jest kształtowanych przez czynniki zewnętrzne, nie zaś nasz umysł. To ostatnie spostrzeżenie zakłada, że funkcja języka wpływa na jego formę, co każe zwracać uwagę na znaczenie czynników utylitarnych, wynikających z ludzkiej potrzeby komunikowania się, by przeżyć.

Celem poniższych rozważań jest zarówno przekazanie wiedzy, jak i wywołanie dyskusji. Wiele zagadnień poruszonych w tej książce jest kontrowersyjnych, co nie czyni ich mniej wartymi rozważenia. Jednym z moich celów było dopuszczenie do głosu alternatywnych teorii, nawet jeśli w toku wywodu w końcu je odrzucam na rzecz bezpiecznej opinii większości. Czasem jednak przyjdzie nam zaatakować jeden pogląd, by móc bardziej miarodajnie opowiedzieć się za innym. To standardowa praktyka w dyskursie naukowym, którą zresztą uważam za bardzo zdrową, o ile waży się słowa, a dowody są logiczne i spójne.

Język – narzędzie kultury to zapis rozważań na temat idei, że wszystkie ludzkie języki to narzędzia – narzędzia rozwiązywania problemów komunikacji i więzów społecznych, kształtowane przez specyficzne naciski swoich nisz kulturowych składających się z wartości danej kultury i jej historii, i które w wielu przypadkach tłumaczą podobieństwa i różnice między językami.

Żeby jednak zrozumieć, jak wzajemnie wpływają na siebie język i kultura, musimy ustalić, co właściwie oznaczają te dwa pojęcia. Język to sposób mówienia. Kultura to sposób życia. Język składa się z gramatyki, opowieści, dźwięków, znaczeń i znaków. Kultura to zestaw wartości podzielanych przez daną grupę i relacji między tymi wartościami oraz wiedza wspólna danej społeczności, przekazywana zgodnie z jej tradycjami.

Książka ta powstała z myślą o czytelniku zafascynowanym naturą języka – systemu, który obejmuje i łączy całą ludzkość, narzędzia, które pozwala przedstawić innym nasze procesy myślowe. Skupimy się w niej na jak najszerszym nakreśleniu ogólnych kwestii, jednak czasami przyjdzie nam przyjrzeć się szczegółom. Przy analizie budowy i kontekstu języka potrzebne nam będą zarówno obiektyw szerokokątny, jak i mikroskop.

Aby móc wyrobić sobie rzetelną opinię o języku, trzeba mieć pojęcie o jego podstawowych aspektach, takich jak zastosowanie, funkcje czy formy. Jednym z tych aspektów jest pochodzenie, dlatego nasza opowieść zaczyna się na afrykańskiej sawannie. W ten sposób dowiemy się, jak język rozwiązuje problemy i jak pomógł naszym przodkom utrzymać się przy życiu i rozwijać. Kwestiom tym należy stawić czoła – musimy zrozumieć, jak wykorzystują język różne społeczeństwa i jak muszą funkcjonować nasze ciała i mózgi, by były w stanie tworzyć język. Należy przyjrzeć się dokładnie relacjom języka z kulturą w wielu społecznościach i nauczyć się dostrzegać oraz interpretować dowody na to, że język jest narzędziem wrodzonym bądź wyuczonym.

W miarę naszego wywodu stanie się jasne, że trudno o jednoznaczne potwierdzenie, że język jest czymś przyrodzonym i że samo pojęcie „wrodzonej” cechy lub zdolności jest zbyt płynne, by pomóc nam zrozumieć naturę języka.

Jeśli jednak język jest narzędziem stworzonym poza nami, nie zaś atrybutem naszego kodu genetycznego, pojawia się kwestia intrygujących podobieństw pomiędzy językami całego świata. Dlaczego tak wiele języków ma tyle wspólnych cech, skoro języki te nie wyrosły z jednego genetycznego pnia? Jeśli nawet uda nam się odpowiedzieć na to pytanie, natychmiast pojawia się następne, równie trudne: jak bardzo języki mogą się między sobą różnić?

To ostatnie zagadnienie nieraz wyzwala w ludziach silne emocje. Wielu naukowców sugeruje, że wszystkie języki są do pewnego stopnia „równe”: większość językoznawców jest zgodna, że różne języki są równie złożone i mają równie wiele zastosowań. Czy na pewno? Czy zatem języki są jednolitą grupą? W tych uproszczonych stwierdzeniach zawiera się błędne założenie, że równość języków jest tożsama z jednolitością ludzkiej biologii, czyli ciał i mózgów. Osobiście jestem skłonny zgodzić się z tym ostatnim stwierdzeniem, ale nie z tym pierwszym. Wiara w to, że tak jak ludzie, „wszystkie języki stworzone są równymi”, bierze się nie tyle z solidnych badań naukowych, co z poprawności politycznej. Można wręcz czasem odnieść wrażenie, że jeśli wszystkie języki nie są sobie równe pod względem złożoności lub możliwości zastosowań, to jedne języki są gorsze od innych. Badacze wzbraniają się przed prostym stwierdzeniem, że dany język nie posiada struktur gramatycznych występujących w innym języku, tak jakby było to równoznaczne z osądzeniem użytkowników tego języka jako gorszych lub stojących niżej w hierarchii. Nic bardziej mylnego – nie jestem przecież w niczym gorszy od swojego syna tylko z tego powodu, że on gra w golfa i w związku z tym posługuje się kijem golfowym, podczas gdy ja go nie używam, bo po prostu nie mam takiej potrzeby. Podobnie jest z językami – każdy z nich jest narzędziem dostosowanym do swojej niszy kulturowej. Z punktu widzenia ewolucji, każde stworzenie robi użytek z tego, czego potrzebuje, a nie z tego, co jest mu zbędne, i polityczna poprawność nie ma z tym nic wspólnego.

Wiele kontrowersji w dyskusji o większej złożoności jednego języka w porównaniu z innym nie ma sensu z jeszcze jednego prostego powodu: nadal brakuje nam opisów zbyt wielu języków świata, by móc ustalić, jaka właściwie powinna być „norma” złożoności języka. Do dziś ani jeden badacz nie zaproponował żadnej miarodajnej definicji tego zjawiska, którą przyjęłoby środowisko naukowe, choć w kilku rejonach świata prowadzi się obecnie takie prace.

Niektórzy uważają jednak, że granice języka można odkryć nie tyle przy pomocy badań empirycznych, co z użyciem analizy matematycznej – opracowanie aksjomatów danej teorii nie wymaga zbierania i analizy danych z natury. Gdyby język opierał się wyłącznie na matematyce, nie musielibyśmy przeprowadzać badań terenowych, by odkryć jego własności – zamiast tego wystarczyłoby poddać drobiazgowej analizie nasz język ojczysty.

Zwolennikom tego nieco oderwanego od rzeczywistości poglądu i wypływającego z niego logicznie wniosku, że własności języka da się wyprowadzić z jakiejś nadrzędnej, ogólnej teorii bez potrzeby zagłębiania się w autentyczny, żywy język, niedorzeczna wyda się koncepcja, że język jest artefaktem kulturowym. Dowody empiryczne nie są jednak po ich stronie – przeciwnie, pojawia się coraz więcej podstaw do stwierdzenia, że różnice i podobieństwa między językami świata nie wynikają ani z matematyki, ani z uwarunkowań genetycznych, choć pewne ich właściwości są efektem działania obydwu tych czynników.

Niniejsza książka dzieli się na cztery części. W pierwszej, w rozdziałach od pierwszego do czwartego, przyjrzymy się problemom komunikacji i przetrwania, z jakimi borykali się nasi ewolucyjni przodkowie. Odkryjemy, że ludzka biologia nie jest bynajmniej wyspecjalizowana pod kątem języka, oraz prześledzimy, jak nasze umiejętności rozumowania i tworzenie wspólnot oraz interakcje społeczne mogły przyczynić się do powstania języków naturalnych.

W drugiej części książki, w rozdziałach od piątego do ósmego, skupimy się na pomysłach na rozwiązanie problemu komunikacji, jakie podsuwały ludzkości natura i otoczenie. Poznamy dowody na to, że na całym świecie powstało wiele rozwiązań (nie zaś jedno uniwersalne), analizując różnice między językami oraz zachodzące między nimi podobieństwa. Przyjrzymy się także płaszczyznom biologicznym, psychicznym i społeczno-kulturowym, które są ludziom niezbędne do posługiwania się, nauki i zrozumienia języka. Dużo uwagi poświęcimy formom i funkcjom języka – od struktury dźwiękowej po strukturę zdania i wyższe jednostki znaczenia. Poznamy również najlepszego chyba kandydata do miana „instynktu języka” – arystotelesowski „instynkt społeczny.”

Część trzecia, czyli rozdziały dziewiąty i dziesiąty, skupia się na „niewidzialnej ręce kultury”, która kształtuje formy i znaczenia gramatyk i języków naturalnych.

W ostatniej, czwartej części książki zajmiemy się różnorodnością rozwiązań problemu języka, znaczenia zróżnicowania kulturowego i językowego dla przetrwania naszego gatunku oraz tym, jak gramatyki mogą być źródłem szczęścia.

Współcześnie wielu badaczy próbuje zrozumieć, jak język i kultura wpływają na siebie nawzajem. Związane z tym pytanie, na które będziemy poszukiwać odpowiedzi, brzmi jednak: w jaki sposób wartości, którym hołdujemy jako członkowie ludzkich społeczeństw, kształtują sposób, w jaki się komunikujemy. Kultura nie odpowiada za to w pełni, ale umysł również nie. Nasze kultury, formy językowe i umysły ewoluują wspólnie od narodzin aż po śmierć, sięgając poza okres życia jednostki – każdy język jest historią symbiozy gramatyki, umysłu i kultury. Dlatego gdy jakiś język jest zagrożony wymarciem, zagrożeni jesteśmy my wszyscy – różnorodność języków wyznacza granicę ludzkiego doświadczenia.

Język pozwala nam poruszać się w świecie. Jest motywem przewodnim mitów, pojęć filozoficznych czy literatury oraz obiektem badań naukowych. W olbrzymiej większości literatur świata, zarówno spisanych, jak i przekazywanych ustnie, ludzie próbowali wyjaśnić pochodzenie swoich narzędzi, zdolności czy okoliczności, w jakich przyszło im żyć. Na wczesnym etapie historii literatury tłumaczyliśmy to sobie przy pomocy mitów. Dziś zwracamy się ku nauce, bo ma niezaprzeczalną przewagę nad mitami w wyjaśnianiu skomplikowanych zagadnień. Mity jednak być może lepiej oddają potęgę i wspaniałość idei, które opisują, dzięki palecie oddanych w nich emocji oraz dzięki nierozerwalnemu związkowi z kulturą, w której wyrosły.

* * *

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

* * *

Przypisy

[1] Gra słów: angielskie słowo curious, „ciekawy, ciekawski” zostało tu użyte zamiast drugiego człona nazwy gatunkowej Homo sapiens lub innej nazwy gatunkowej człowiekowatych (przyp. tłum.).

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Język - narzędzie kultury 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Jak czytać wodę Przewodnik wędrowca Duchowe życie zwierząt Medyczna Marihuana. Historia hipokryzji Małe wielkie odkrycia Na drugie Stanisław