Monologi waginy

Monologi waginy

Autorzy: Eve Ensler Maria Kabat

Wydawnictwo: Poradnia K

Kategorie: Hobby

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 20.90 zł

Książka-fenomen, książka-zjawisko, książka-manifest.

Wydawnictwo Poradnia K wznawia kultowy zbiór bezpruderyjnych i szczerych tekstów o seksualności i traumatycznych przejściach kobiet poszerzony o nowe historie. To głos w obronie kobiet, przeciwko przemocy we wszelkich postaciach; takie przesłanie potrzebne jest w Polsce akurat teraz, kiedy ich prawa są zagrożone i trzeba o tym głośno mówić.


- Time’s UP! Po dwudziestu latach od premiery dodatkowe sześć historii kobiet, które miały odwagę powiedzieć #metoo. Donośny i ważny głos przeciwko przemocy wobec kobiet, gwałtom, okaleczeniom i napaściom seksualnym, ale też afirmujący nasze ciała i uczący, jak o nich otwarcie rozmawiać – mówi Joanna Bażyńska, prezeska wydawnictwa Poradnia K.

„Monologi waginy”, najpierw jako monodram, odniosły ogromny sukces na Broadwayu i zostały określone przez „New York Times” „prawdopodobnie najważniejszym zaangażowanym politycznie tekstem teatralnym ostatniej dekady”. Książka została przyjęta równie entuzjastycznie i przetłumaczono ją na kilkadziesiąt języków. Po raz pierwszy ukazała się w Polsce w 2003 roku. Obecne jubileuszowe wydanie na dwudziestolecie poszerzone jest o sześć nowych historii.


To zapis niezliczonych rozmów autorki z kobietami – szczerymi do bólu i łamiącymi wszelkie tabu. Bohaterki otwarcie opowiadają o radości, którą niesie kontakt z ciałem, dumie z kobiecości, ale i wątpliwościach, obawach i dramatach. Każdego roku w Stanach zgwałconych zostaje pięćset tysięcy kobiet. Sto milionów kobiet na całym świecie obrzezano. Przedstawicielki ofiar zabierają głos w tej ważnej książce.


Monique Wilson, działaczka na rzecz kobiet, stwierdza w posłowiu książki: „To nie jest po prostu monolog, to nie jest po prostu sztuka, tylko ważny, potężny katalizator przemian dążących do pełnej świadomości oraz sprawiedliwości wobec kobiet”. Sukces, który monodram odniósł na scenach całego świata, stał się początkiem globalnego ruchu V-Day przeciwko przemocy wobec kobiet i dziewcząt. Co roku ludzie na całym świecie wystawiają spektakl i organizują różne inne wydarzenia artystyczne i kampanie, zbierając fundusze dla kobiet i grup działających na ich rzecz. V-Day szybko przeobraził się w masowy ruch, działający aktywnie na wszystkich kontynentach; jest on obecny także w Polsce. Na cele ruchu zebrano już na całym świecie ponad sto milionów dolarów, które przeznaczone zostały na schroniska dla kobiet, ratowanie życia, zmianę przepisów prawnych, centra interwencji kryzysowej dla ofiar gwałtów i ośrodki dla ofiar przemocy domowej, a także wsparcie działaczek opiekujących się uratowanymi kobietami. „Najnowsze raporty Światowej Organizacji Zdrowia, Centrów Kontroli i Prewencji Chorób oraz ONZ wykazują jednoznacznie, że na całym świecie jedna na trzy kobiety doświadczy w swoim życiu fizycznej bądź seksualnej przemocy. To ponad miliard kobiet” – pisze Eve Ensler. Kobiety łączą się we wspólnej sprawie i jednoczą się wokół globalnego ruchu V-Day. 


Fenomen „Monologów” ma szansę stać się takim motorem do zmian także w naszym kraju, teraz, kiedy jest to bardzo potrzebne. Oto, co mówi o książce Marta Lempart, przewodnicząca Ogólnopolskiego Strajku Kobiet: „W czasach One Billion Rising, Międzynarodowego Strajku Kobiet i #metoo "Monologi waginy" nie są już tylko głosem, świadectwem i inspiracją, ale powszechnym, dostępnym, przynoszącym konkretne efekty działaniem tysięcy dumnych i wściekłych kobiet, które wyszły z przestrzeni prywatnej w publiczną i już w niej pozostaną - solidarnie, odważnie, wszędzie”.


* * *

„Dziś, dwadzieścia lat później, bardzo chciałabym móc powiedzieć, że radykalny, antyrasistowski feminizm zwyciężył. Ale patriarchat, podobnie jak biała supremacja, to nawracająca epidemia. Wegetuje sobie, uśpiony w organizmie politycznym, jakim jest nasze społeczeństwo, do momentu, aż nie pojawią się aktywizujące go toksyczne warunki”. 


„W Stanach Zjednoczonych, gdzie u władzy jest dzisiaj człowiek o otwarcie rasistowskich, mizoginicznych poglądach, zdecydowanie mamy do czynienia z prawdziwym wybuchem epidemii. Teraz, jeszcze bardziej niż kiedykolwiek, jest czas na opowiadanie swoich historii i na wypowiadanie ważnych słów, takich jak „wagina”, „zgwałcił mnie ojczym” czy „nasz prezydent jest potworem i rasistą”.


„Każdego roku w Stanach zgwałconych zostaje pięćset tysięcy kobiet. Sto milionów kobiet na całym świecie obrzezano. Lista zdaje się nie mieć końca. Wypowiadam na głos słowo „wagina”, bo chcę, żeby te okropieństwa się skończyły. A wiem, że nie skończą się, dopóki w pełni nie przyjmiemy do wiadomości, że nadal się zdarzają. A jedynym sposobem, żeby to osiągnąć, jest pozwolić kobietom mówić – bez strachu, bez obawy przed karą czy zemstą”.

Eve Ensler (fragmenty książki)


O autorce

Eve Ensler – urodzona 25 maja 1953 roku, amerykańska dramatopisarka, poetka, scenarzystka filmowa i aktywistka feministyczna. Oprócz „Monologów waginy” napisała także książkę „Dobre ciało” oraz „W trzewiach świata. Wspomnienia” i wiele sztuk teatralnych. Za „Monologi waginy” otrzymała w 1997 roku prestiżową nagrodę OBIE. Sukces, który monodram odniósł na scenach całego świata, stał się początkiem globalnego ruchu V-Day przeciwko przemocy wobec kobiet. 

Spis treści

Karta redakcyjna

Dedykacja

Przedmowa

Wprowadzenie do wydania specjalnego z okazji dwudziestolecia Monologów waginy

Wstęp

MONOLOGI WAGINY

włosy

Gdyby twoja wagina mogła się ubrać, co by nosiła?

Gdyby twoja wagina mogła mówić, co by powiedziała w kilku słowach?

powódź

z cyklu: fakty na temat wagin

miałam dwanaście lat matka spoliczkowała mnie

warsztaty waginalne

z cyklu: fakty na temat wagin

bo on lubił na nią patrzeć

moja wagina była moją wioską

z cyklu: fakty na temat wagin

z cyklu: fakty na temat wagin

moja wściekła wagina

mała dzielna cipcia

Jak pachnie twoja wagina?

odzyskałam cipę

Zapytałam sześcioletnią dziewczynkę...

kobieta, która uwielbiała uszczęśliwiać waginy

byłam wtedy na sali

MONOLOGI W BLASKU FLESZY

wspomnienie jej twarzy

ukryta pod burką

próbowali wyszarpać ze mnie dziewczynę... nie dała się

krzywy warkocz

powiedzcie to na głos

dla moich sióstr z Portauprincebukavunowegoorleanu

Myriam

dobry, pani Pat

mam dość

moja rewolucja ma swój początek w ciele

a potem skakaliśmy

V–DAY

Siła słowa, siła sceny: dwudziestolecie V–Day

V–Day: nasza misja

10 Zasad Przewodnich Miasta Radości

Posłowie

Podziękowania

O autorce

Przypisy

Tytuł oryginału: THE VAGINA MONOLOGUES: 20th Anniversary Edition

Introduction by Jacqueline Woodson

Ilustracja na okładce: MARTA FREJ, 2018

Projekt okładki dla polskiej edycji: MARTA FREJ, 2018

Opracowanie typograficzne i skład: MARZENNA DOBROWOLSKA

Redakcja: PAULINA POTRYKUS-WOŹNIAK

Korekta: MAGDALENA GERAGA

Copyright © 1998, 2008, 2018 by Eve Ensler

Foreword copyright © 2018 by Jacqueline Woodson

Afterword and „Say It, Stage It: V-Day at Twenty” © 2018 by V-Day

All rights reserved.

Originally produced by HOME for Contemporary Theatre and Art at HERE, Randy Rollison, artistic director, and Barbara Busackino, producing director, in association with Wendy Evans Joseph. Produced Off-Broadway by David Stone, Willa Shalit, Nina Essman, Dan Markley/Mike Skipper, and the Araca Group.

The introduction by Eve Ensler was originally published as „Even with a Misogynist Predator-in-Chief, We Will Not be Silenced” in The Guardian, August 23, 2017.

This translation published by arrangement with Ballantine Books, an imprint of Random House, a division of Penguin Random House LLC

Text copyright © Eve Ensler

Copyright © for the Polish translation by Maria Kabat

Copyright © for the Polish edition by Poradnia K, 2018

Wydanie I

ISBN 978-83-66005-03-7

Poradnia K Sp. z o.o.

ul. Wilcza 25 lok. 6, 00-544 Warszawa

e-mail: poradniak@poradniak.pl

www: www.poradniak.pl

Zapraszamy do naszej księgarni internetowej: sklep.poradniak.pl

Konwersja: eLitera s.c.

DLA WSZYSTKICH KOBIET,

KTÓRE MAJĄ ODWAGĘ MÓWIĆ.

WASZ GŁOS MA ZNACZENIE.

przedmowa

Jacqueline Woodson

Ta książka.

Tak bardzo potrzebna wtedy.

Tak bardzo potrzebna dziś.

Jest pewna pieśń religijna, która zaczyna się słowami: „Jest balsam z Gileadu, który zabliźnia rany. Jest balsam z Gileadu, który ulecza grzeszne dusze”. Dla wielu z nas, dorastających w latach pięćdziesiątych, sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, nie było tego balsamu. Snułyśmy się po świecie, wypełnione poczuciem wstydu tylko dlatego, że urodziłyśmy się z waginami i piersiami, z biodrami i udami. Nie wiedziałyśmy, jak daleko sięga nasz wstyd – skąd się wziął, komu zawdzięczamy jego obecność w naszym życiu. Przecież dzięki ruchom feministycznym świat stał się lepszym miejscem dla kobiet, prawda? Odzyskałyśmy władzę nad naszymi ciałami, nad sobą, ruszyłyśmy naprzód, prawda? Być może. Ale...

Kiedy po raz pierwszy przeczytałam Monologi waginy miałam trzydzieści parę lat, byłam świeżo upieczoną matką. Monologi na papierze, podobnie jak lata temu na scenie, bawiły mnie do łez, wzruszały do łez, sprawiały, że miałam ochotę tańczyć z radości. Ale tym razem lektura przyniosła coś więcej – zaczęłam zastanawiać się nad przyszłością swoją i mojej córki. Czytając Monologi, uświadomiłam sobie, że tym, czego tak bardzo nam brakowało, była rozmowa. Rozmowa i celebracja – nieskrępowana celebracja wagin, miesiączek, cycków, tyłków, ud. Wiedziałam za to, że te rozmowy i te celebracje będą nieodłączną częścią życia mojej córki – jej i wielu innych młodych ludzi, w których wychowaniu będę miała okazję w jakiś sposób współuczestniczyć.

„Jest balsam z Gileadu, który zabliźnia rany”.

Kiedy dostałam pierwszej miesiączki, udawałam, że jej nie ma. Skutecznie przegoniłam ją na kolejny rok. Jako dziecko wiedziałam o menstruacji tylko tyle, że to „przekleństwo”, i rzeczywiście czułam się w tamtym momencie przeklęta. Przekleństwem było dla mnie to, że musiałam mierzyć się ze swoim krwawieniem, swoim ciałem i zachodzącymi w nim zmianami, widocznymi dla wszystkich wokół. W następnym pokoleniu, kiedy moja córka dostała pierwszej miesiączki, zawołała: „Dzwoń do ciotek! Czas na świętowanie!”.

Nie przestawajmy rozmawiać! Nie przestawajmy celebrować!

wprowadzenie

do wydania specjalnego z okazji

dwudziestolecia Monologów waginy

Eve Ensler

Kiedy po raz pierwszy wystawiałam Monologi waginy, byłam pewna, że ktoś mnie zastrzeli. Może trudno w to uwierzyć, ale w tamtych czasach, dwadzieścia lat temu, nikt nie wypowiadał na głos słowa „wagina”. Ani w szkołach. Ani w telewizji. Nawet u ginekologa. Kiedy matki kąpały swoje córki, nazywały waginy „cipciami”, „pisiami” albo „tam na dole”. Dlatego kiedy stałam na scenie maleńkiego teatru na Manhattanie, żeby po raz pierwszy wygłosić monologi, które napisałam o waginach – na podstawie wywiadów przeprowadzonych z ponad dwustoma kobietami – czułam się tak, jakbym przekraczała jakąś niewidzialną barierę, łamała bardzo ważne tabu.

A jednak nikt mnie nie zastrzelił. A po każdym spektaklu ustawiały się do mnie długie kolejki kobiet spragnionych rozmowy. Z początku sądziłam, że chcą się podzielić ze mną swoimi opowieściami o pożądaniu i seksualnej satysfakcji – tematach, na których w większości koncentrowała się moja sztuka. Ale one czekały w kolejce po to, żeby opowiedzieć mi o tym, jak i kiedy zostały zgwałcone, napadnięte, pobite, molestowane. Byłam wstrząśnięta – tabu zostało przełamane, pękła tama blokująca potok wspomnień, wściekłości i żalu.

A potem wydarzyło się coś niewiarygodnego. Kobiety na całym świecie zapragnęły wystawiać Monologi w swoich krajach, w swoich miastach, żeby przełamać milczenie i zacząć mówić o swoich ciałach i o swoim życiu.

Wspomnienie pierwsze. Oklahoma City, samo serce republikańskiego bastionu. Niewielka hala magazynowa. To już drugi wieczór, wieść o przedstawieniu poszła w miasto i jest tylu chętnych, że brakuje krzeseł i ludzie przychodzą ze swoimi składanymi krzesełkami ogrodowymi. Za całe moje oświetlenie służy dosłownie jedna żarówka. W połowie jednego z monologów na widowni następuje poruszenie. Jakaś młoda kobieta zemdlała. Przerywam przedstawienie. Ludzie wokół zajmują się kobietą, wachlują i podają wodę. Po chwili kobieta wstaje. Dzięki sztuce po raz pierwszy w życiu nareszcie ma odwagę i zdobywa się na wyznanie: „Zgwałcił mnie ojczym”. Ludzie przytulają ją mocno i trzymają w objęciach, kiedy szlocha. Później, na jej prośbę, wznawiam przedstawienie.

Wspomnienie drugie, Islamabad, Pakistan. Moja sztuka jest tam zakazana. Biorę więc udział w tajnych przygotowaniach do spektaklu, który dzielne pakistańskie aktorki odgrywają w sekrecie. Wśród publiczności są kobiety, które przyjechały aż z rządzonego przez talibów Afganistanu. Mężczyźni nie mają pozwolenia na siedzenie na widowni, zamiast tego pozostają z tyłu, za białą zasłoną. Podczas przedstawienia kobiety płaczą i śmieją się tak intensywnie, że niektórym spadają czadory.

Wspomnienie trzecie, Mostar, Bośnia. Spektakl ma upamiętnić odbudowę mostu, zniszczonego podczas wojny. W tłumie widzów są Chorwaci i Bośniacy, którzy jeszcze nie tak dawno mordowali siebie nawzajem. Czuć napięcie i niepewność. Kobiety czytają monolog o gwałtach w Bośni. Publiczność szlocha, zawodzi, krzyczy z rozpaczy. Aktorki przerywają. Ludzie na widowni pocieszają się nawzajem, obejmują, płaczą – Chorwaci przytulają Bośniaków, Bośniacy Chorwatów. Przedstawienie zostaje wznowione.

Wspomnienie czwarte, Lansing w stanie Michigan. Lisa Brown, członkini stanowej Izby Reprezentantów; upomniano ją za użycie słowa „wagina” w trakcie przemówienia przeciwko projektowi ustawy zaostrzającej prawo aborcyjne. Zostaje poinformowana, że nie powinna wypowiadać tego słowa. Dwa dni później lecę do Lansing, żeby wspólnie z Lisą i dziesięcioma innymi reprezentantkami w trybie awaryjnym wystawić Monologi na schodach budynku parlamentu stanowego. Dołącza do nas prawie pięć tysięcy kobiet, domagających się, aby wszystkie części kobiecego ciała zostały uznane, a ich nazwy mogły być wypowiadane na głos we wszystkich demokratycznych instytucjach naszego kraju. Tabu zostaje przełamane. Widzą nas i słyszą.

Niedługo po premierze mojej sztuki, wspólnie z grupą innych feministek pomogłam stworzyć kampanię V-Day, wspierającą wszystkie kobiety (cisseksualne, transseksualne, nieokreślone seksualnie, wszystkich odcieni) w ich walce, w najróżniejszych częściach świata. Od tamtego czasu aktywistki V-Day zebrały dzięki inscenizacjom Monologów ponad sto milionów dolarów, które pozwoliły na ufundowanie centrów wsparcia, ośrodków dla ofiar gwałtów i przemocy, telefonów zaufania, słowem: na stawienie czoła kulturze gwałtu.

Dziś, dwadzieścia lat później, bardzo chciałabym móc powiedzieć, że radykalny, antyrasistowski feminizm zwyciężył. Ale patriarchat, podobnie jak biała supremacja, to nawracająca epidemia. Wegetuje sobie, uśpiony w organizmie politycznym, jakim jest nasze społeczeństwo, do momentu, aż nie pojawią się aktywizujące go toksyczne warunki. W Stanach Zjednoczonych, gdzie u władzy jest dzisiaj człowiek o otwarcie rasistowskich, mizoginicznych poglądach, zdecydowanie mamy do czynienia z prawdziwym wybuchem epidemii. Naszym zadaniem, dopóki nie zostanie wynaleziony skuteczny lek, jest stworzenie warunków wzmacniających naszą odporność i waleczność, uniemożliwiających kolejne jej wybuchy. Wszystko bierze swój początek od tego, od czego lata temu zaczęły się Monologi waginy i inne radykalne ruchy feministycznego oporu – od mówienia głośno o tym, co widzimy. Od pokazania, że nie damy się uciszyć.

Próbowano nas nawet powstrzymać przed wypowiadaniem na głos nazw najważniejszych części kobiecego ciała. Ja jednak wiem jedno. Jeśli coś nie ma nazwy, to tego nie widać. Nie istnieje. Teraz, jeszcze bardziej niż kiedykolwiek, jest czas na opowiadanie swoich historii i na wypowiadanie ważnych słów, takich jak „wagina”, „zgwałcił mnie ojczym” czy „nasz prezydent jest potworem i rasistą”.

Kiedy udaje ci się przerwać ciszę, z zaskoczeniem dostrzegasz, jak wielu ludzi wokół czekało tylko na pozwolenie, aby zrobić to samo. My – wszystkie, bez wyjątku, kobiety, my i nasze waginy – już nigdy więcej nie pozwolimy się uciszyć.

wstęp

„Wagina”. Proszę bardzo, powiedziałam to na głos. „Wagina” – i znowu! Przez ostatnie trzy lata wypowiadałam to słowo niemal bezustannie. W teatrach, na uczelniach, w domach, kawiarniach, na uroczystych kolacjach, podczas audycji radiowych, na terenie całego kraju. Gdyby ktoś mi na to pozwolił, wypowiadałabym je również w telewizji. Powtarzam je sto dwadzieścia osiem razy co wieczór, kiedy wystawiam swoją sztukę, Monologi waginy, opartą na wywiadach przeprowadzonych z ponad dwustoma bardzo różnymi kobietami na temat ich wagin. Powtarzam je przez sen. Wypowiadam je na głos, bo wiem, że nie powinnam. Wypowiadam je, bo jest niewidzialne. Jest słowem, które wzbudza niepokój, zażenowanie, pogardę i obrzydzenie.

Wypowiadam je na głos, bo wierzę, że nie widzimy, nie uznajemy, nie pamiętamy tego, o czym nie mówimy. To, o czym nie mówimy, staje się wielką tajemnicą, a tajemnice mają to do siebie, że często wywołują wstyd, strach, kreują mity. Wypowiadam je na głos, bo chcę kiedyś wymawiać je z pewnością w głosie i w sercu, a nie z zażenowaniem i poczuciem winy.

Wypowiadam je na głos, bo nie spotkałam jeszcze słowa, które byłoby równie trafne i które w pełni określałoby ten rejon ciała i wszystkie jego części. Być może „cipa” byłaby lepszym słowem, ale jest za mało jednoznaczne. „Srom” to dobre słowo, konkretne i na temat, ale wydaje mi się, że większość z nas nie do końca wie, co dokładnie się pod nim kryje.

Wypowiadam je na głos, bo odkąd zaczęłam to robić, odkryłam panujący w moim ciele podział. Zorientowałam się, jak bardzo mój umysł odcięty jest od mojego ciała. Moja wagina była jakąś częścią mnie, zawsze gdzieś tam, w oddali. Rzadko kiedy żyłam nią czy do niej zaglądałam. Byłam pochłonięta pracą, pisaniem, byciem matką, przyjaciółką. Nie uważałam swojej waginy za kluczowe miejsce, do którego mogłabym się udać w poszukiwaniu wsparcia, rozbawienia, kreatywności. Była spięta, pełna strachu. Zostałam zgwałcona, kiedy byłam małą dziewczynką, i chociaż jestem już starsza i robiłam te wszystkie dorosłe rzeczy, które robi się waginą, tak naprawdę nigdy w pełni nie wróciłam do tej części mojego ciała po tym, jak została zbrukana. Większość życia spędziłam bez mojego napędu, mojego epicentrum, mojego drugiego serca.

Wypowiadam na głos słowo „wagina”, bo oczekuję od ludzi reakcji. I oni reagują. Gdziekolwiek się znalazłam ze swoim spektaklem, zawsze próbowano „waginę” ocenzurować, we wszystkich formach komunikacji: w reklamach prasowych, na biletach sprzedawanych w domach handlowych, plakatach teatralnych. Nawet w gadających automatach do zakupu biletów słychać tylko Monologi albo Monologi w.

Pytam: „Dlaczego tak się dzieje? Przecież »wagina« nie jest słowem pornograficznym. To raczej termin medyczny, określenie części ciała, jak »łokieć«, »ręka« albo »żebro«”.

A ludzie odpowiadają: „Może i nie jest pornograficzne. Ale jest brzydkie. A co, jeśli nasze małe córeczki by je zobaczyły, co mielibyśmy im powiedzieć?”.

„Może moglibyście po prostu powiedzieć im, że same mają waginy? Jeśli jeszcze tego nie wiedzą. Może moglibyście wspólnie celebrować ten fakt?” – sugeruję.

„Ale u nas nie mówimy na waginę »wagina«!” – odpowiadają ludzie.

„A jak?” – pytam.

I wtedy słyszę: „pipusia”, „cipcia”, „szparka”... Lista zdaje się nie mieć końca.

Wypowiadam na głos słowo „wagina”, bo znam statystyki i wiem, że złe rzeczy przytrafiają się kobietom i waginom na całym świecie. Każdego roku w Stanach zgwałconych zostaje pięćset tysięcy kobiet. Sto milionów kobiet na całym świecie obrzezano. Lista zdaje się nie mieć końca. Wypowiadam na głos słowo „wagina”, bo chcę, żeby te okropieństwa się skończyły. A wiem, że nie skończą się, dopóki w pełni nie przyjmiemy do wiadomości, że nadal się zdarzają. A jedynym sposobem, żeby to osiągnąć, jest pozwolić kobietom mówić – bez strachu, bez obawy przed karą czy zemstą.

Nie jest łatwo wypowiadać to słowo. „Wagina”. Na początku masz wrażenie, jakbyś przebijała się przez niewidzialną ścianę. „Wagina”. Czujesz się winna, że robisz źle, masz wrażenie, że zaraz ktoś podejdzie i ci przywali. Potem, kiedy mówisz je po raz setny, po raz tysięczny, uświadamiasz sobie wreszcie, że to TWOJE słowo, TWOJE ciało, TWOJE epicentrum. Dociera do ciebie, że cały ten wstyd i zażenowanie, które odczuwałaś wcześniej, były pewnym sposobem uciszenia twoich pragnień, tłumienia ambicji.

Zaczynasz powtarzać to słowo coraz częściej i częściej. Wypowiadasz je z pasją, natarczywie, jakbyś przeczuwała, że jeśli przestaniesz, strach znowu weźmie górę i znowu dasz się pochłonąć zawstydzonemu milczeniu. Dlatego powtarzasz je wszędzie, gdzie to tylko możliwe, wplatasz je w każdą rozmowę.

Czujesz ekscytację na myśl o swojej waginie. Chcesz ją badać, odkrywać, poznać ją, dowiedzieć się, jak jej słuchać, jak dawać jej przyjemność, jak sprawić, żeby była zdrowa, mądra i silna. Uczysz się, jak się zaspokajać, uczysz swojego kochanka, jak może ciebie zaspokajać.

Przez cały dzień jesteś w pełni świadoma istnienia swojej waginy, gdziekolwiek jesteś – w samochodzie, w supermarkecie, na siłowni, w biurze. Jesteś świadoma istnienia tej wspaniałej, bezcennej, dającej życie części ciebie między twoimi nogami. Uśmiechasz się na myśl o niej. Czujesz dumę.

Im więcej kobiet wypowiada na głos to słowo, tym bardziej ono powszednieje. Staje się częścią naszego języka, naszego życia. Waginy zostają uznane, otoczone szacunkiem, uświęcone. Stają się częścią naszego ciała, zespoloną z naszym umysłem, napędzającą naszą duszę. Znika wstyd, bo waginy są widzialne, prawdziwe i połączone ze wspaniałymi, mądrymi, wypowiadającymi słowo „wagina” kobietami.

Przed nami długa podróż.

To dopiero początek. To jest miejsce, w którym możemy pomyśleć o naszych waginach, dowiedzieć się czegoś o waginach innych kobiet, wysłuchać opowieści i rozmów, odpowiadać na pytania i je zadawać. To jest miejsce, w którym możemy rozprawić się z mitami, uwolnić się od wstydu i strachu. To jest miejsce, w którym możemy poćwiczyć wypowiadanie tego słowa na głos, bo przecież, jak powszechnie wiadomo, słowo jest tym, co nas napędza i co nas wyzwala.

WAGINA.

* * *

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

* * *

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Monologi waginy W trzewiach świata. Wspomnienia 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Food Pharmacy Porąb i spal Jeszcze jedna mila Kuba. Autobiografia