Wściekły od urodzenia

Wściekły od urodzenia

Autorzy: Jeremy Clarkson

Wydawnictwo: Insignis

Kategorie: Hobby

Typ: e-book

Formaty: PDF MOBI EPUB

Ilość stron: 596

cena od: 30.00 zł

Jak wygląda świat widziany zza kierownicy samochodu Jeremy'ego Clarksona? Czy można poczuć się naprawdę wolnym, gdy życie we współczesnym społeczeństwie pełne jest progów zwalniających? Można - pod warunkiem, że wentylem bezpieczeństwa naszych frustracji stanie się śmiech.

Policjanci, którzy zamiast ścigać włamywaczy filmują przekraczających prędkość kierowców, politycy zdolni do każdego absurdu, byle utrzymać się przy władzy, taksówkarze z manierami z piekła rodem, motocykliści, Niemcy, Amerykanie, autobusy, zakazy parkowania i Bogu ducha winny Polonez - to tylko mała próbka tego, o czym w swoich ostrych jak brzytwa felietonach pisze brytyjski guru świata motoryzacji.

Co oznacza pojęcie "efekt Clarksona"? Jak nie zwariować podróżując z dzieckiem w samochodzie? Dlaczego w Ameryce nie wolno zakładać nogi na nogę? Jakie tajemnice skrywają damskie torebki? Które samochody są naprawdę wyjątkowe, a od których należy trzymać się z daleka? O tym wszystkim przeczytacie w książce Jeremy'ego Clarksona.

Wściekły od urodzenia to zbiór 180 pełnych angielskiego humoru tekstów, które sprawią, że znów będziecie wybuchać śmiechem. Ta skrząca się obrazoburczymi metaforami i zaskakującymi porównaniami lektura dowodzi, że najlepszym gwarantem przyczepności na ostrych zakrętach życia jest zdrowy dystans do siebie i do świata. Trzymajcie się mocno! Zapowiada się ostra jazda!

Jeremy Clarkson

Wściekły od urodzenia

Wściekły od urodzenia

Pisma zebrane

Jeremy'ego Clarksona

przełożyli Tomasz i Maria Brzozowscy

Tytuł oryginału

Born to be Riled

The Collected Writings of Jeremy Clarkson Published by the Penguin Group

Penguin Books Ltd, 80 Strand, London WC2R ORL, England

First published by BBC Worldwide Limited 1999 Published in Penguin Books 2006 www.penguin.com

Copyright © Jeremy Clarkson, 1999. All rights reserved.

Redakcja i korekta Piotr Mocniak

Skład

Tomasz M. Brzozowski

Copyright © for the translation

by Tomasz M. Brzozowski and Maria Brzozowska

Copyright © for this edition

Insignis Media, Kraków 2008

Wszelkie prawa zastrzeżone

ISBN-13: 978-83-61428-01-5

Insignis Media

ul. Bronowicka 42

30-091 Kraków

telefon / fax +48 (12) 6333746

biuro@insignis.pl

www.insignis.pl

Druk i oprawa:

www.opolgraf.com.pl

Wyłączna dystrybucja:

fk Olesiejuk www.olesiejuk.pl

Konwersja do formatu EPUB: Virtualo Sp. z o.o.

virtualo.eu

Dedykacja

Książkę tę dedykuję…

wszystkim tym, którzy ją kupili.

Przedmowa

Gdy jesteś dziennikarzem motoryzacyjnym, dzięki nieprzebranej gościnności korporacji motoryzacyjnych większość życia spędzasz na egzotycznych przyjęciach z okazji premiery nowego samochodu. Później wracasz do domu i płodzisz historyjkę idealnie odpowiadającą potrzebom działu public relations, który cię sponsoruje. Może i nie podoba ci się nowy samochód xyz, ale co za różnica. Napisz, że jest fantastyczny, a na pewno zostaniesz zaproszony na kolejną egzotyczną premierę dla dziennikarzy. A co, jeśli jakiś biedny frajer przeczyta to, co napisałeś, i kupi zachwalany przez ciebie złom? I tak nigdy go nie spotkasz, bo będziesz już wtedy na kolejnym przyjęciu dla prasy, być może w Afryce, i tym razem będziesz testował wóz zxy.

Dawniej żyłem właśnie tak, i było mi świetnie. Niestety, kiedy udało mi się wkręcić do programu Top Gear, musiałem zrezygnować z takich atrakcji. To dlatego, że nagle zacząłem być rozpoznawany przez ludzi na parkingach stacji benzynowych i w kolejkach do kas w supermarketach. Ci ludzie kupili jakiś samochód, bo zapewniałem, że im się spodoba. Nie spodobał się, bo ciągle się psuł. Dlatego teraz chcieli mi wlać do spodni etylinę 98 i podpalić.

Dzięki temu szybko pojąłem, że najważniejsze w dziennikarstwie motoryzacyjnym – zresztą, jeśli już o tym mówimy, w dziennikarstwie każdego rodzaju – jest wyrażanie swojej własnej opinii. Nie można być jak lalka brzuchomówcy nadziana na rękę gościa od public relations. Wiem, że faceci od PR od lat czytając moje felietony w „Sunday Timesie” i w magazynie „Top Gear” krztuszą się swoją stołówkową kawą i cieszy mnie to. Zakazano mi jazdy Toyotą, grożono mi śmiercią, a pewnego razu listonosz musiał doręczyć mi listy chyba od całej populacji Luton. Ale przynajmniej mogę teraz wygodnie się rozsiąść, bo wiem, że każda opinia zawarta na tych stronach jest naprawdę moja. Po prostu wypożyczałem samochód, a później mówiłem wam, co o nim myślę. Bez żadnego sosu. Bez przybrania PR.

Nigdy nie twierdziłem, że musicie być tego samego zdania co ja, ale mogę z ręką na sercu powiedzieć, że przez ostatnie 10 lat byłem może na pięciu premierach dla prasy i na wszystkich pięciu przez cały czas siedziałem z palcami w uszach, wyśpiewując na cały głos piosenki The Who.

Oczywiście żałuję, że kiedykolwiek napisałem niektóre rzeczy. Szkoda, że nie umiałem powstrzymać się od przepowiadania wyników wyścigów Grand Prix i że wypowiadałem się źle o koniach. Ale najbardziej żałuję tego, że tak szybko dorosłem. Jeszcze siedem lat temu miałem Escorta Coswortha i chciałem, by na autostradach obowiązywała prędkość minimalna 210 km/h. Uważałem, że niemowlęta są dobre tylko wtedy, gdy podaje się je z pieczonymi ziemniakami i sosem chrzanowym. A oto teraz mam Jaguara z automatyczną skrzynią biegów, trójkę dzieci i jestem zwolennikiem ograniczenia prędkości w centrach miast do 30 km/h.

Dlatego w miarę czytania tej książki możecie uznać, że jest pełna sprzeczności, a być może nawet dowodów na to, że jednego dnia pisałem prawdę, a innego – jakieś brednie.

Tak jednak nie jest – po prostu stawałem się coraz starszym.

Spodziewam się, że wkrótce będę gustował w samochodach z łatwymi do czyszczenia fotelami, schowkami na sztuczne szczęki w desce rozdzielczej i dwuogniskową szybą przednią. Ale nie martwcie się. Nawet gdy mój nos eksploduje, a wszystkie palce będę miał powykręcane ze starości, wciąż będę przeciwnikiem silników Diesla, minivanów i Nissanów i z radością będę prezentował dowody na to, że Amerykanie są narodem dziwaków. 250 milionów palantów mówiących językiem, w którym nie ma nawet słowa „palant”.

I możecie być pewni, że gdy umrę, u mojego notariusza znajdą notatkę, że chcę zostać zawieziony do grobu z prędkością 160 km/h w jakimś wozie z silnikiem V8.

Jeremy Clarkson, 1999

Norfolk – hrabstwo partnerskie Norfolk

W moim poprzednim życiu spędziłem parę lat sprzedając Misie Paddingtony sklepom z zabawkami i upominkami w całej Wielkiej Brytanii. Podróże handlowe mi nie leżały, bo musiałem nosić garnitur, ale dzięki nim szczegółowo poznałem brytyjskie drogi i bezdroża. Wiem jak dojechać z Cropedy do Burghwallis i z London Apprentice do Marchington Woodlands. Wiem, gdzie można zaparkować w Basingstoke i że w Oksfordzie zaparkować się nie da. Mimo to nie mam najbledszego nawet wspomnienia o Norfolk. Na pewno tam byłem, bo dokładnie przypominam sobie sklepy, które odwiedzałem w, hm… pewnym mieście tego płaskiego i bezbarwnego hrabstwa.

Jest jeszcze jedno. Otóż nie mogę sobie przypomnieć nazwy żadnego z tamtejszych miast. Parę dni temu byłem zaproszony na ślub do jakiegoś małego miasteczka w Norfolk. Nie leży ono blisko niczego, o czym słyszeliście, w jego okolicach nie przebiega żadna autostrada i niech Bóg ma was w swojej opiece, jeśli skończy się wam tam paliwo.

Przez 50 kilometrów mój Cosworth jechał na oparach, aż natknąłem się na coś, co 40 lat temu uchodziłoby za stację benzynową. Właściciel określił benzynę bezołowiową jako „ten nowomodny wynalazek”, a kiedy podałem mu moją kartę kredytową, wyglądał tak, jakbym mu wręczył kawałek mirry. Mimo to poczłapał do swojej szopy i włożył ją do szuflady kasy, tym samym dowodząc, że do Norfolk nie dotarł jeszcze żaden dwudziestowieczny wynalazek.

Nie jest to zaskoczeniem, ponieważ dostać się tam graniczy z cudem. Aby jadąc z Londynu wjechać na autostradę M11, trzeba przedostać się przez takie miejsca jak Hornsey i Tottenham. Autostrada początkowo prowadzi w dobrym kierunku, ale później, być może zresztą słusznie, zakręca w stronę Cambridge. A jeśli jedziecie do Norfolk z jakiegoś innego miejsca, musicie mieć Land Rovera przygotowanego na rajd Camel Trophy.

Kiedy wreszcie uda się wam tam dotrzeć i w hotelowym holu będziecie czekać, aż tamtejszy pracownik przestanie być czyścicielem okien, ginekologiem i miejskim heroldem, i na chwilę zostanie recepcjonistą, sięgniecie po ostatni numer „Życia Norfolk”. To najcieńszy magazyn na świecie.

Gdy wieczorem powiedzieliśmy w barze, że byliśmy na weselu w Thorndon, wszyscy zamilkli. W sufit uderzyła lotka do gry w darta, a facet za ladą upuścił kieliszek.

– Nikt – powiedział – nikt nie był w Thorndon od czterdziestu lat, kiedy spłonęło.

I odszedł, mamrocząc coś o jakiejś wdowie.

A jednak przemieszczanie się po Norfolk może być zabawne. Jestem przyzwyczajony, że kiedy przejeżdżam, ludzie wytykają mnie palcami. Większość z nich woła: „Popatrz, Cosworth!”, ale w Norfolk wołają: „Popatrz, samochód!”. Wszędzie indziej chcą wiedzieć, jak szybko można nim jechać, ale w Norfolk zapytali mnie, jak dobrze się nim orze. Zafascynował ich spojler, bo myśleli, że to jakieś urządzenie do oprysków.

Jestem pewien, że za taki stan rzeczy odpowiadają czary. Rząd powinien przestać promować system wodny Norfolk Broads jako atrakcję turystyczną, a zamiast tego informować przyjezdnych, że „tam są czarownice”. Wydaje miliony na kampanie antynikotynowe, ale ani pensa na to, by przestrzec nas przed wyprawą do Norfolk – chyba że lubimy orgie i rytualne zabijanie wiejskich zwierząt.

Następnym razem, kiedy ktoś z moich znajomych będzie brał ślub w Norfolk, wyślę młodej parze telegram. Chociaż i tak do nich nie dotrze, ponieważ nie słyszano tam jeszcze o telefonie. Ani o papierze. Ani o atramencie.

Płaski korkociąg GT90

W bieżącym tygodniu hala Earls Court stanie się stolicą zachodniej mody – Londyńska Wystawa Anoraków otworzy bowiem swoje podwoje dla zwiedzających.

Impreza ta, znana lepiej pod nazwą Targów Motoryzacyjnych, sprawi, że całe rodziny przywdzieją na siebie swoje najlepsze ubrania z włókien syntetycznych i wyruszą linią metra Piccadilly, by móc gapić się na wszystko co nowe i lśniące.

Aby jednak zobaczyć wszystko co nowe i lśniące, trzeba zostać w pociągu linii Piccadilly aż do stacji Terminal Four. A potem złapać samolot do Japonii.

Problem w tym, że Londyńskie Targi Motoryzacyjne kolidują z Targami Motoryzacyjnymi w Tokio, a to, którą z obu imprez wystawcy o wiele bardziej cenią, wcale nie zaskakuje.

No właśnie – jeśli producent samochodów poświęcił cały rok na stworzenie prototypu, którym chce zachwycić zwiedzających, jedzie z nim do Japonii, pozostawiając w Londynie ekspozycję modeli z głównego nurtu swojej produkcji, samochodów, które już od dawna parkują przy twojej ulicy.

Mimo to targi będą dla was okazją, by po raz pierwszy zobaczyć Ferrari F50 (ten jeden samochód sprawia, że cała impreza jest warta zachodu) i TVR-a Cerberę, ale ponieważ jego zdumiewający silnik będzie wyłączony, zwiedzający zostaną pozbawieni możliwości poznania unikatowej cechy tego wozu.

Spis treści

Dedykacja

Przedmowa

Norfolk - hrabstwo partnerskie Norfolk

Płaski korkociąg GT90

Smakołyk z Blackpool

Gordon Gekko znów za kierownicą

Proszę wsiadać, drzwi zamykać!

Szybki Szwed

Zwolennicy bezalkoholowej jazdy przekraczają wszelkie normy

Samochód stulecia

Zachód Nissana Sunny

Kto teraz dorwie się do koryta?

Pustynna burza w wykonaniu Ferrari

Przeciwnicy uciech znów w akcji

Zniszczony Cosworth i kara chłosty

Zemsta pogody

Nie natnij się na ostrych wozach

Pęd do paktu z diabłem

Napady drogowej wściekłości - wiecie, że to ma sens

911 staje w szranki z Sega Rally

Kupa śmiechu z Schumacherem w Mustangu

Girlpower

Nissan z napędem na tylną oś na prowadzeniu

Kablówka i koparki

Beznadziejne przepowiednie mistycznego Clarksona

Reklamowe bujdy

Trafiony srebrną kulą w Detroit

Tu nie wolno parkować, tam też nie

Kazanie do niedzielnych kierowców

Przynitujecie się do książki o kociej jakości

Aston Martin V8 - nosorożec o napędzie rakietowym

Przyczepy kempingowe - kilka luźnych refleksji

Wiódł ślepy kulawego Clarksona, czyli gorączka w Madrasie

Najlepszy wóz z Norfolk nie wyciąga wysokich dźwięków

Trzeba koniecznie zrobić coś z wnętrzami samochodów

Nowy MG to mistrzostwo

Darth Blair kontra Rebelianci

Hołota na riwierze

Obiektywizm to dobra rzecz, chyba że obiektywny chce być pierwszy

Dzieci w samochodzie

Kuchnia z Birmingham nie powala na kolana

Ostatni autobus do Clarksonville

Ziemia ludzi odważnych, ojczyzna tępaków

Tylko tyrani robią dobre wozy

Księstwo toalet

Męska prostytutka Clarkson w końcu kupuje Ferrari

Obraźliwe listy i dilerzy oszuści

W GT40 brak miejsca dla marzycieli

Moss porywa Clarksona

Nie możesz zasnąć? Spójrz na Camry!

Wielka Stopa zgasł po 40-litrowym beknięciu

Pościgi wyssane z palca

Odmrożenia i parówki w nosie

Drugi dzień świąt i pękające pęcherze

Kłamstwa, wierutne kłamstwa i statystyki

Radio Ga Ga

Przerażające widmo z Polski

Box(st)er pada na liny

Koncepcja czy rzeczywistość?

Top Gear w przestworzach - latający Clarkson

Szybki wóz to jedyne słuszne ubezpieczenie na życie

Rav4: pasta Kiwi czy ptak kiwi?

Przytul kota, odpędź Szkopa

Tajemnice testów zderzeniowych wychodzą na jaw

Dieselman na kozetce

Utknąłem na obwodnicy okalającej charyzmę

Rady dla podróżujących Jezzy Halika

Kapryśna Capri

Elektroniczna gorączka w Le Mans

Skyline szczytem marzeń gameboyów na sterydach

Henry Ford w pończochach i podwiązkach

NSX - niewidzialny supersamochód

Corvette to nie S-kadra

Piłkarze proszeni do pokoju numer 101

Zabawa w stylu Top Gun

Kontrola trakcji traci przyczepność do rzeczywistości

Jazda na krawędzi normy

Uwaga na skośnookich!

Walcz o prawo do dobrej zabawy

Recepta na życie w luksusie

Dziwny świat Saabowca

Wolnomularzy trzeba odgrodzić od nas pachołkami

Klątwa szwedzkiego stołu

Prztyczek w nos walijskiego gaduły

Szczyt G6: ostateczne starcie

Literuję zagrożenie z Brukseli

Jarmarczny szyk rodem z Korei

Nowa Partia Pracy, Nowy Jezza

Przygnębiające Surrey

Przerażające „odkrycie"

Jeszcze nie pora na Vectora

F1 manipuluje widzami

Trzeba dużego kota połaskotać po brzuchu

Test łosia zrobił z nas idiotów

W samym sercu Cuore

Chłodzona powietrzem porażka

Złudna ekonomia skali

Ostrzegawczy gwizdek dla Forda i Vauxhalla

Piekło pod pokładem - Clarkson chce na okręt podwodny

Życie na wsi

Garbusomania

Piłka nożna to narkotyk klasy A

Jankeski czołg zrównuje z ziemią Prestbury

Samobójstwo supersamochodu

Bajki na dobranoc Hansa Christiana Prescotta

Clarkson splamił swoje dżinsy

Palenie gumy z Tarą Palmer-Tomkinson

W czym Jaguar zatopił zęby

Szkopska masakra w Arnage'u

Zamortyzuj wyboje Unii Europejskiej

Taksówki: naga prawda

Supersamochodowy krach giełdowy

Odwożenie dzieci do szkoły

Wojaż na samo dno złomu

Vanman

To znaczy chciałem przez to powiedzieć, że...

Pani Clarkson ucieka z Niemcem

Nie-fajna Britannia

Zjeżdżaj z drogi, Maureen

Toyota ma to, co jej się słusznie należy

Kristin Scott Thomas w łóżku z kodeksem drogowym

Czas zmienić bieg - kończę z Top Gear

Nawet implanty z soi nie popsują tego świetnego wozu

Pozamykajcie swoje Jaguary, nadciągają Niemcy!

Pokiereszowany przez przedszkolne coupe

Owoc jadalny czy trujący?

Zaniemówiłem w samochodzie, który mnie przytulił

Pewien samochód, o którym bóg projektantów chce zapomnieć

Czy van może być jak prawdziwy samochód? Chyba żartujecie...

Jazda po zewnętrznym pasie w jednolitrowym samochodzie to istne piekło

Czterdzieści silniczków i wentylatory pośladków

Najlepsze Audi i nie może się zdecydować

Zostaw samochód w garażu, paraduj z ceną na czole

Prawdziwie jadowity wóz ponad kłębowiskiem żmij

Szwajcarski scyzoryk ze stępionymi ostrzami

Perfekcja nie zagraża warsztatowi Briana

Wojna z księgą zasad motoryzacji

Evo to prostacka dziewucha, ale kocham jej siostrzyczkę

Nareszcie samochód, w którym nawet ja nie mogę wylądować w rowie

Modne samochody? To mnie nie bawi

Dlaczego życie w drodze to śmierdząca sprawa

Wioski Cotswold i małe foczki

Chcesz kupić samochód? Zapytaj o zdanie Roda Stewarta

Makabryczna zemsta bestii, którą usiłowałem zabić

Masakra na politycznej autostradzie

Podstarzała seksbomba wciąż górą nad otyłym chłoptasiem

Co się u licha stało z beznadziejnymi samochodami?

Motocykliści biorą zakręt - wszyscy zwalniamy

Wolność to prawo, by żyć szybko i umrzeć młodo

Spadająca gwiazda zabierze cię do nieba

Gratulacje dla Cliffa Richarda wśród samochodów

David Beckham? Chyba raczej David z Peckham

Brykający koń z podwójnym podbródkiem

54 000 funtów za jakąś Hondę? Przecież to cena nie z tej ziemi!

To Mika Hakkinen w garniturze od Marksa & Spencera

Zupełnie jak klasyka literatury - powolny i nudny

Groteskowa fiksacja Prescotta na punkcie autobusów

Brudne łapska precz od tej Alfy

Tak, możesz czuć się zażenowany podróżując wygodnie w Roverze 75

Czy nie wkurza was, gdy wszystko działa?

Ciśnienie, bez którego mogę się obejść

Trzy punkty karne i pora największej oglądalności

Nie masz stóp ani zahamowań? Kup Fiata Punto

Teraz już umiem wyprowadzać swoją karierę z poślizgu

Najpiękniej zmarnowane 100 000 funtów

Wzornictwo: Morphy Richards

Jazda dinozaurem to przerażający dreszcz emocji

Idealny kamuflaż w Birmingham nocą

Kolejny dobry powód, by trzymać się z dala od Londynu

Moje ulubione samochody

Chcesz odpocząć od zimowego słońca? Kup Borę!

Dni szybkiej jazdy są policzone

Ujrzałem przyszłość - wygląda dziwacznie

Niezły silnik - szkoda, że nie potrafi brać zakrętów

Stop! Cały ten hałas rozsadza mi głowę

Wygląd nie ma znaczenia - liczy się tylko zwycięstwo

Wybór jest prosty: albo życie, albo diesel

Niezabezpieczony serwer?

Ahoj, na horyzoncie widzę tani samochód!

Tak nowoczesne, że już zostało w tyle

Coś, o czym chce się krzyczeć

Dodatek

ŚWIAT WEDŁUG CLARKSONA

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Wściekły od urodzenia Świat według Clarksona Nie zatrzymasz mnie Motoświat Co może pójść nie tak? Świat według Clarksona. Część 5 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Food Pharmacy Porąb i spal Jeszcze jedna mila Kuba. Autobiografia