Obrazki

Obrazki

Autorzy: Myślenie jest erotyczne

Wydawnictwo: Novae Res

Kategorie: Inne

Typ: e-book

Formaty: MOBI

cena od: 13.30 zł

Myślenie jest erotyczne. Musi być. Erotyka nie jest bezmyślna – jest namiętna, jest zmysłowa, wielowarstwowa, niebanalna. Seks można uprawiać, ale erotykę należy rozumieć.

Obrazki są zbiorem krótkich form literackich, przypominających wpisy blogowe. Historia opowiedziana jest nie wprost, autor koncentruje się nie na fabule, lecz na zapisie towarzyszących emocji; kadruje rzeczywistość bohaterów i zatrzymuje obrazy w słowach. Wątki dotyczą relacji międzyludzkich, seksualności, emocjonalności, poszukiwania swojego miejsca wśród ludzi i zdarzeń.

Nad ranem budzą mnie jego palce, dotykające mojego brzucha i pleców. Nie wiem, jak długo mnie już dotyka. Leżę na boku, a za sobą czuję ciepło jego ciała i twarde centymetry porannego przebudzenia. Jest gorąco. Temperatury lata osiągają absurdalne poziomy. Pod kocem jest duszno, jestem spocona i jeszcze nie do końca wiem, co się dzieje, poza tym, że wiem, że jest mi dobrze.
Spis treści

Cześć

Otwarta księga

List pierwszy

Obrazki

List tysięczny

Niezdolna do krzyku

Przyjdź kiedyś

Fetyszystka głosu

Idealnie biseksualny mężczyzna

Lustro

On

Grzeczna dziewczynka

Gniew

Zupełnie naga

Perła

Błyszczącą czy matową?

Romans

Myślał

Pola

Ludzie mają misie, do których się tulą

Jakub

Weekendowe okna

Kopie robocze

Nic tak nie ciąży jak sekret

Tylko się wydajesz

Odpowiedź, której nie było

Ważka

Nie muszą

Moja Miła

Maszyna

Ale teraz chodź

212

Karol

Nie znaczy

Mademoiselle

Serce

Deszcz

Wiesz, ja po prostu lubię, jak boli

Starsza pani

A.

Polowanie na czarownice

Do mężczyzny

On

Pragnienie miłości

Dotyk

Własność

Najgorsza rzecz, jaka może przydarzyć się dominującemu mężczyźnie…

Zaśnij

Pisarz

Słoneczko

Zwierzę

Ludzie wiedzą więcej ode mnie

Lidia

Ale jeśli

Teraz

Robert

Bezpruderyjność

Śliczny

Po powrocie

Zołzy

Nie ma mężczyzn nie do zdobycia

Miłość

Tyle niespokojnych myśli

Antoni

Nie twoja wina

Marcin

Krew na odległość szybciej krzepnie

Mała masochistka

Płatek śniegu

Ciemność

Ciepło

Powrót Królowej

Szczęśliwi do byłych nie piszą

Żelazna

Za-dwa-lata

Przypadkowo

Wanilia

M J E

Co mnie pali, co spopiela

Po staremu

Cześć

– Śniłeś mi się.

– Wiem. Opowiesz mi o tym?

Otwarta księga

Lubię momenty takie jak ten. Telefon nie dzwoni, jest spokojnie i cicho. Stoję przed lustrem i patrzę na swoje odbicie. Lubię czuć wodę, która spływa z moich włosów, i jej ciepłe krople sunące po skórze przez piersi aż po pępek i niżej. Chciałabym, żeby mężczyzna dotykał mnie właśnie w ten sposób – tak niespiesznie i pieszczotliwie jak ta woda. W tempie, w jakim instynktownie głaszczemy kota. I chciałabym, żeby widział we mnie to wszystko, co jest dla mnie charakterystyczne: niewielki pieprzyk na lewej piersi, okrągłe, równe otoczki brodawek, małe wgłębienie między obojczykami i tatuaż, który zrobiłam, kiedy miałam szesnaście lat. Znajduje się w pachwinie. Ale jest tam nie po to, by mężczyzna mógł go próbować językiem – jest tam po to, by mężczyzna mógł go próbować palcami. Bo jeśli jestem otwartą księgą, to pewnie zapisaną brajlem.

List pierwszy

Wiesz, pewnego dnia się wyprowadzę.

Jeszcze jakiś czas temu myślałam, że zostanę, ale teraz już wiem, że nie widzę siebie tutaj. Po prostu – spakuję się i wyjadę. Zmienię mieszkanie, meble i otaczających mnie ludzi. Zmienię pracę, a z nią cały dotychczasowy świat. Zmienię znajome ulice i moje ścieżki, ukochane miejsca, parki i kawiarnie. Zmienię.

Pewnego dnia usiądę i będę pisać o sobie wprost. Bez ukrywania się pod postaciami, których wymyślanie przychodzi mi tak łatwo. Nazwę wszystko po imieniu. Wybuchnie we mnie obrzmiały balon zestarzałych słów i uczuć. Pęknie, rozpłynie się, zniknie. Napiszę książkę i wydam ją, choćby nie wiem co. Bo to będzie właśnie ten moment, właśnie ten czas. Czas, którego daję sobie teraz tak pieszczotliwie dużo.

Pewnego dnia spojrzę na siebie oczyma innymi niż twoje, dotknę dłoni innych niż twoje, usłyszę w głowie głos inny niż twój. Uda mi się i nie myśl, że nie wykorzystam tej chwili. Chwycę ją mocno, przygarnę i wybuchnę falą dławionych słów, których dziś wypowiedzieć ani nazwać jeszcze nie potrafię.

Pewnego dnia. Ale jeszcze nie dziś.

Obrazki

Nocą rozpuszczam włosy i siadam na parapecie. Jak kruk – wykrzywiony, z ułożonymi wzdłuż ciała piórami – wypatruję skrzydlatego potwora z moich wyobrażeń. Siebie wypatruję nad kolorami miasta, które kocham.

Nocą moje oczy świecą w ciemności i widzą więcej, niż za dnia widzi dusza. Trzecie oko wiruje leniwie zaspane, półprzymknięte, półżywe. Przez nie docierają do mnie schizofreniczne obrazy, które nie są moje – nie rozpoznaję ludzi ani miejsc.

List tysięczny

Piszę do ciebie list tysięczny. List, którego nie przeczyta ludzkie oko. Piszę na skórze i w uśmiechu, i w milczeniu go piszę, milczeniem ubieram. Jakby dotykać serca przez materiał sukienki. Jakby wkładać palce w duszę – popielatą wstążkę nad głową. Nić pajęczą – tej nie zerwiesz.

Miałeś, ukochany, serce z kamienia i o ten kamień rozbić się miałam. Miałam się okaleczyć, podnieść i zapomnieć. Czemuż mi pokrzyżowałeś plany tym swoim uporem? Czemuż mi jesteś tatuażem pod piersią, na linii serca i rozumu? Tatuażem, który za dnia chowam, a w nocy pielęgnuję. Czemuż mi jesteś pamięcią i myślą, grzechem i pokutą, tonią i brzegiem? Czemuż mi jesteś?

Otwarta ci jestem we wszystkich myślach i we wszystkich gestach wierna ci jestem, i w intuicji, i w mądrości swojej. Podejdź i zobacz – nie mam na sobie już nic poza tobą. Naga skóra do nagiej skóry jak jedno ciało, a w ciele tym więcej strachu niż woli. Spadł kieliszek, pękło szkło.

Ciszej, miły, ludzie patrzą. Jeśli wydać się mamy, to nie za ich sprawą.

Widziałam, ukochany, jak poszedłeś za nią. A potem pisałeś listy do innej przyszłej kochanki. I było mi tak bardzo wstyd, że to widzę. Tak bardzo starałeś się to przede mną schować. To boli. Najmocniej, gdy zasypiamy razem. Ale tak być musi. Moja siła w twojej sile. Serce jeszcze bije i walczy, krew zastygła. Zabij ciało, duszę mi oddaj.

Walcz ze mną. O mnie.

Niezdolna do krzyku

W moim mieszkaniu jest tak cicho… Po raz pierwszy od wielu tygodni jestem sama. Przez te kilka dni będę się upajać pustymi pokojami. Cisza, za dużo papierosów i za dużo alkoholu. Tak, dzisiaj chcę się upić. Sama dla siebie, sama w sobie i z samej siebie. Poczuć rozkoszne otępienie i szum w skroniach. Doskonały akt autoerotyzmu. Najpodlejsza forma rozkoszy. Uwiodę siebie dziś.

Wetrę balsam w brzuch mokry po kąpieli. Albo wetrę ten alkohol, który czeka na uwagę. I będę kreślić małe kółka wokół pępka. Potem narysuję czerwonym flamastrem ślady ust i zetrę je każdym palcem po kolei. Nim opadnie pierwsze ramiączko, będę się uwielbiać za największe popełnione głupstwa, będę się znęcać nad samą sobą, zwiążę się myślami, otulę i w końcu zasnę.

Przyjdź kiedyś

Przyjdź kiedyś do mnie, choćby we śnie, usiądź za mną i zaplataj moje włosy na swych palcach. Wpleć je w swoje myśli i zaplącz w długie warkocze, by wprowadzić choć cień porządku. Układaj je tak, w jakich chciałbyś mnie widzieć – i w jakich sama sobie się spodobam. Przeczesuj je, pasmo po paśmie. Poczuj ciepło przy skórze i chłód całej ozdobności. I taką mnie w dłoniach trzymaj. Taką. Oddaną. Ufną. Spokojną. Nie wyobrażoną.

Fetyszystka głosu

To, co mnie podnieca, to świadomość, że on słucha. Podnieca mnie, że wie, jak działa na mnie jego głos. Niektóre słowa wypowiada celowo – i to jest to. Dojrzewam. Kurczę się w mały byt. Larwę, zdolną przegryźć skórę, by tylko dostać to, czego chce.

Oczekiwanie – gdy oboje czekamy, aż skończę palić. Ty tam, ja tu. Urywany oddech. Bo przecież stawiam opór. Nie tobie. Samej sobie. I znów słowa.

Nie nakaz – stwierdzenie. A jednak nie ma tu miejsca na sprzeciw. Jest miejsce wyłącznie na posłuszne zsunięcie ramiączek.

Bez najmniejszego skrępowania wzdycham, jęczę, przeciągam się. Wkładam dłonie pod kołdrę, rozchylam uda. Odnajduję pulsujące zniecierpliwieniem miejsce.

A potem znowu papieros. Popielniczka na brzuchu. Oczy oślepione raniącym blaskiem bijącym od zapalniczki. Kiedy zaciągam się dymem, czuję swój własny zapach i wilgoć na palcach. Mrowienie w brzuchu ustaje, słodkie skurcze łagodnieją. Napięcie opada. Ktoś mówi jakieś „dobranoc”, kończy się połączenie, a zaczyna sen. I tylko wilgoć między udami nie zna powodu, dla którego właśnie teraz, właśnie z nim, właśnie w taki sposób. Ale ona go nie potrzebuje, prawda?

Jestem fetyszystką głosu. Wierz mi, będę słuchać uważnie.

Idealnie biseksualny mężczyzna

Bo czasem jest tak, że chciałabym być mężczyzną. Nałożyć krawat i koszulę w paski. Idealnie dobrać buty i ostre perfumy. Wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy, takie jak: portfel, kluczyki i zapalniczkę, mieścić w wewnętrznej kieszeni marynarki. I te zegarki… Duże, masywne, męskie zegarki. Przebierać w nich, szukać, kupować, nosić – by precyzyjnie wymierzały czas dla każdej Jej i każdego Jego. I jeszcze chciałabym mieć głos jak mężczyzna. I chodzić jak mężczyzna. I palić jak mężczyzna, i jak każdy mężczyzna chciałabym mieć wszystko gdzieś.

Obudzić się rano z pełnym, twardym wzwodem. Wchodzić do męskich toalet i stać przy pisuarze. Poprawiać jądra. Golić zarost na twarzy – a raczej nie golić go przez trzy dni. Pić wódkę z kieliszka, czystą, nie popijać. Albo whisky, mocne jak herbata z paliwem rakietowym. Rozmawiać z mężczyznami tak po męsku, czyli o kobietach. Najczęściej o tych, których nie możemy mieć albo które mieliśmy, ale nie były dla nas. Zastanawiać się, czy jestem zawsze męski. I czy mam odpowiedni rozmiar.

Przepuszczać kobietę w drzwiach do swojego mieszkania. Prowadzić w tańcu. Czuć ciasnotę w bokserkach. Przeżyć przedwczesny wytrysk. Czuć, jak to jest być w kobiecie. Przyciągać jej głowę do swoich bioder i zanurzać się w jej ustach. Poczuć ssanie. Wiedzieć, jak to jest popchnąć ją na stół i brać. I wyobrażać sobie sposoby, na jakie jeszcze można ją mieć.

Nie czuć, ale odczuwać. Nie myśleć. Analizować. Nie słuchać. Słyszeć.

Bo czasem jest tak, że chciałabym być mężczyzną. Wszystko byłoby dla mnie dużo łatwiejsze. Nawet kobiety.

Obrazki

Wydanie pierwsze, ISBN: 978-83-8083-652-5

© Myślenie jest erotyczne i Wydawnictwo Novae Res 2017

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, reprodukcja lub odczyt jakiegokolwiek fragmentu tej książki w środkach masowego przekazu wymaga pisemnej zgody wydawnictwa Novae Res.

REDAKCJA: Monika Kondela

KOREKTA: Katarzyna Kusojć

OKŁADKA: Wiola Pierzgalska

KONWERSJA DO EPUB/MOBI: InkPad.pl

WYDAWNICTWO NOVAE RES

al. Zwycięstwa 96 / 98, 81-451 Gdynia

tel.: 58 698 21 61, e-mail: sekretariat@novaeres.pl, http://novaeres.pl

Publikacja dostępna jest w księgarni internetowej zaczytani.pl.

Wydawnictwo Novae Res jest partnerem

Pomorskiego Parku Naukowo-Technologicznego w Gdyni.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Obrazki