Obnażenie prawdy Tom II

Obnażenie prawdy Tom II

Autorzy: Grzegorz Dziechciarz

Wydawnictwo: Autorskie

Kategorie: Popularnonaukowe

Typ: e-book

Formaty: EPUB MOBI

cena od: 3.00 zł

Książka ta stanowi kontynuację tomu I Obnażenia prawdy. To kolejna pozycja przeznaczona dla poszukiwaczy prawdy oraz dla tych, którzy lubią ją odkrywać, a także dla osób o otwartych umysłach – podróżników w czasie i przestrzeni. Powinny po nią sięgnąć również osoby dopuszczające istnienie innych zjawisk poza tymi, które uznaje i przytacza współczesna nauka. Umożliwia wykonanie pierwszego kroku ku głębszemu poszukiwaniu i poznaniu własnej prawdy, tym razem na podstawie poczynionych obserwacji i odkryć tego, co się dzieje w świecie zewnętrznym. Przedstawia fakty, których dotychczas nie ujawniono, lub są znane jedynie niewielkiej grupie ludzi. Stanowi zbiór spostrzeżeń, obserwacji oraz przemyśleń autora. Wiele mitów i zdarzeń ze świata współczesnego, ale nie tylko, zostaje poddanych analizie. Autor umieścił w niej mnóstwo odwołań, które mają na celu zarówno udokumentowanie przytaczanych informacji, jak i pomoc zainteresowanym w kontynuowaniu własnych poszukiwań. Choć zawiera również wątek duchowy, to większość opisów, obserwacji i spostrzeżeń dotyczy bieżących spraw ziemskich. Jest to zatem bardziej analiza współczesności i otaczającego świata zewnętrznego aniżeli wnętrza człowieka. Przedstawiona w niej tematyka zainteresuje również osoby lubiące. Kontynuacja tematyki w tomie 3.

GRZEGORZ DZIECHCIARZ

OBNAŻENIE

PRAWDY

TOM II

Projekt okładki

Agnieszka Korzeniowska

Korekta

Jolanta Kucharska

Skład i łamanie

Sławomir Drachal

© Copyright by Grzegorz Dziechciarz

ISBN 978-83-949335-1-7

Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie i kopiowanie całości lub części publikacji zabronione bez pisemnej zgody autora.

144

Kontakt:

www.rozpisani.pl

info@rozpisani.pl

Publikację elektroniczną przygotował:

Przedmowa

Książka ta stanowi kontynuację „Obnażenie prawdy” — tom I. Znajdziecie w niej informacje i opisy dotyczące otaczającego nas świata zewnętrznego i panującego w nim zakłamania oraz obłudy. Celem książki jest przedstawienie prawdy oraz faktów w miarę możliwości nieodkrytych lub jeszcze mało znanych. Książka ta w dużej mierze jest oparta na poczynionych odkryciach w świecie zewnętrznym, które to ukazały lub ukazują, w jakim zakłamaniu żyjemy. Stanowi też szereg moich przemyśleń, spostrzeżeń oraz wiedzy gromadzonej latami.

Rozdział „Od podróży w głąb siebie do podróży kosmicznych” daje mocny obraz naszej rzeczywistości oraz zakłamań z tym związanych. Zostanie poruszone zakłamanie dotyczące rzekomych lotów na Księżyc i innych eskapad oraz mistyfikacji lotniczo-kosmicznych.

W rozdziale „Płaska Ziemia” jest opisana teoria pustej Ziemi i szczegółowo omówiona idea płaskiej Ziemi.

Dalsze rozdziały nie są już ze sobą powiązane. Traktują często o tematach, w których prawdę trudno uwierzyć. Rozdział poświęcony używkom i nałogom dotyczy w zasadzie każdego z nas, w praktyce bowiem każdy z nas pozostaje od czegoś uzależniony, a jeżeli nie, to z uzależnieniem borykają się bliskie nam osoby. W rozdziale tym znajdziecie dosyć szczegółowy opis zasad działania mechanizmów uzależnień w naszych umysłach.

W dalszych rozdziałach są również informacje o obserwowanych na naszym niebie smugach chemicznych zwanych chemtrails oraz o nieistniejących satelitach.

W książce jest sporo odwołań, które mają na celu jak najlepiej udokumentować przytaczane ze świata zewnętrznego fakty. Ma to też pokazać, że jest więcej osób myślących podobnie, zauważających podobne fakty oraz mających podobne spostrzeżenia i przemyślenia. Pomimo że dzieli nas odległość i się nie znamy, łączą nas podobne konkluzje. Warto też zauważyć, że często inni specjalizują się dogłębnie jedynie w jednym temacie lub zagadnieniu. Tym samym częstokroć posiadają większą ode mnie wiedzę na tenże temat oraz znacznie większą ilość zgromadzonego materiału, którego ja z uwagi na objętość tejże książki nie jestem w stanie szczegółowo przytoczyć. Dlatego też pozostawiam czytelnikowi chcącemu pogłębić swoją wiedzę i zainteresowania możliwość, aby po przeczytaniu interesującego go fragmentu mógł przejść do źródeł zawierających szersze opisy wraz z ilustracjami, zdjęciami itp. Tym samym chciałbym ułatwić dostęp do źródeł ogólnodostępnej wiedzy. Pomoże to w poszukiwaniu prawdy i próbie dotarcia do jej źródeł.

Od podróży w głąb siebie do podróży kosmicznych

Ratunkiem dla ludzkości pozostaje telomeraza, która znajduje się w telomerach. Są tam wszelkie zapisy pozwalające nam replikować pierwotną dwunastoniciową helisę DNA. Wszelkie informacje zostały tam zarchiwizowane i tylko poprzez wzrost świadomości możemy uruchomić proces stopniowej replikacji helisy. Już samo uświadomienie sobie tego faktu stanowi wzrost świadomości. Kluczem do wszystkiego jest miłość do siebie, która jest aktywatorem wszystkiego.

Odpowiedzi na nurtujące pytania zawsze należy poszukiwać wewnątrz siebie, nie zaś na zewnątrz, w otaczającej nas otchłani. Wszystko jest w nas samych. Zawsze należy spojrzeć i sięgnąć w głąb swojego wnętrza. Jest tam Bóstwo — nasze własne Bóstwo zamieszkane przez Boga naszego i naszą Duszę. Jest tam również nasz świat, czyli Wszechświat dla innych istot żyjących w nas.

Czasem gdy coś nam nie idzie lub spotykają nas nieustanne niepowodzenia i porażki, których nie potrafimy przezwyciężyć, może to oznaczać, że jest to karma, którą przepracowujemy. Karmy nie da się ominąć ani obejść. Karma uczy pokory. Nieustanne zaś niepowodzenia mogą również być konsekwencją niewłaściwej drogi, którą kroczymy. Należy sobie wówczas dać czas i zaakceptować wszystko takie jakie jest — bez oceniania i osądzania. Tylko Bóg wie, co dla nas jest właściwe. Najczęściej nie jest tym to, co sobie wmawiamy, myślimy czy też chcemy. Wszelkie pożądanie, pożądliwość i chcenie czegokolwiek to Ego. To my sobie wmawiamy, co mamy lub chcemy robić czy też osiągnąć, podczas gdy Bóg najczęściej nic od nas nie chce. To on nam ma wszystko dawać i sprzyjać. O nic nie musimy walczyć ani też konkurować. Gdy Bóg nam daje co innego, aniżeli byśmy chcieli, oznacza to, iż taka jest jego wola i to nam jest potrzebne na tenże czas. Trzeba się jedynie z tym pogodzić i zaakceptować to takie, jakie jest. Każdy proces powinien zostać zaakceptowany, bez tego bowiem nie rozpocznie się kolejny proces, który może być znacznie lepszy czy też korzystniejszy od poprzedniego. Kiedyś modląc się o coś, otrzymałem informację, że to, o co proszę, jest słuszne. Interesujące jest w tym to, że moje prośby nie były właściwe, ale były słuszne. Nie były one zatem zgodne z wolą Boga, ale były słuszne. Trudno mi to teraz skomentować, ponieważ nie za bardzo potrafię jedno od drugiego odróżnić. Dobrze się czułem z utwierdzeniem mnie i moich próśb w słuszności, postanowiłem więc kontynuować swój marsz w tym kierunku, obserwując dalszy rozwój wydarzeń. Podróż w głąb siebie to nic innego jak poznanie siebie samego. Czasem słyszymy wewnętrzny głos wydobywający się z centrum czakry serca. Tego głosu należy słuchać i podążać za nim — to głos naszego wnętrza. Nasza wewnętrzna mądrość, która niczym intuicja przewiduje następstwa naszych działań i kieruje nas na właściwą drogę.

Łaska jest najwyższym dobrem i zaszczytem, jakiego można dostąpić. Dzięki łasce Boga wykonać można każde, najtrudniejsze nawet zadanie. Łaska jest tak naprawdę otwarciem się na większą miłość do siebie i wówczas miłość, która się wydobywa z naszego wnętrza, łagodzi wszelkie niekorzystne stany, sytuacje i okoliczności. Miłość może bowiem wszystko. Nie ma rzeczy niemożliwych dla miłości. Miłość potrafi przenosić góry. Jak zatem widać, wszystko znajduje się w nas samych i nie należy poszukiwać poza nami. Człowiek to zatem bardzo złożona istota duchowo-fizyczna, dlatego też tyle piszę o duchowości. Człowiek to nie tylko fizyczność i materia, ale także duch. Trzeba tego ducha, a raczej duchowość odkryć w sobie i pielęgnować, wówczas osiągamy równowagę wewnętrzną i to jest najlepszy stan, jaki możemy mieć. Większość zapewne zapomina o duchowości i „goni” za materią i nowinkami technologicznymi podsuwanymi przez chytrych Reptilian[1] chcących nas od niej odciągnąć. Tak samo jak człowiek akceptuje wszelkie nowinki technologiczne, które sto lat temu wydawałyby się science fiction, tak samo powinien zaakceptować wszelkie zjawiska duchowe, które wydają mu się nierealne i niemożliwe. Największym wrogiem człowieka jest on sam i jego głupota.

Możemy w samych sobie odnaleźć szereg dowodów świadczących o tym, że w przeszłości manipulowano nami genetycznie, osłabiając nas, abyśmy byli poddani i posłuszni. Jednym z takich dowodów jest — jak już uprzednio wspomniałem — nasza bardzo poszczerbiona dwuniciowa helisa DNA. Nasze DNA powinno posiadać dwunastoniciową helisę, a tymczasem mamy jedynie dwuniciową. Pozostałe dziesięć nici są zablokowane i są nieaktywne. To w nich są zawarte wszystkie — jak to nazywamy „ponadludzkie” — zdolności. Ludzkie DNA w 10% jest zgodne z DNA istot gadzich. Dlatego też nasze ciało ma sporo podobieństw do biologicznego organizmu gadów. W pierwszych sześciu, siedmiu tygodniach płód w łonie matki ma wygląd reptiliański. Takowy wygląd zarówno stanowić może pierwowzór wszechistnienia, jak i świadczyć o domieszce gadziego DNA. Dopiero po tym okresie genetyka ssaków się aktywuje i bierze górę. W okresie zarodkowym posiadamy między innymi ogon. Posiadamy również gadzi mózg, który jest odpowiedzialny za wszelkie negatywne bodźce, takie jak chciwość, pazerność, zawiść, zazdrość, zachłanność, wszelkie żądze, zaborczość, współzawodnictwo oraz hierarchizacja i potrzeba władzy. U jednych cechy te bardzo się uwidaczniają lub aż za nadto, u innych mniej, ale w każdym z nas „drzemią”. Kwestia, na ile pozwolimy, aby Ego nas zdominowało. Gadzi mózg sprzyja także wszelkim uzależnieniom, przemocy, agresji i wpadaniu w szał oraz dopuszczaniu się okrucieństw. Determinuje nas do przejawów bojowego nastawienia i wściekłości. Co do uprzednio wspomnianego ogona to płód ma ogon zewnętrzny, który później przybiera formę kości ogonowej. Czasami zdarza się, że ogon płodu nie zostaje zredukowany podczas życia płodowego i wówczas noworodek przychodzi na świat z ogonkiem. Ogonek noworodka zwyczajnie chirurgicznie się przycina, może z wyjątkiem Indii, gdzie dziecko rodzące się z ogonem uważa się za wcielenie Boga. Im większy ogon, tym większa boskość. Może to świadczyć o tym, że kiedyś być może mieliśmy ogony lub ktoś manipulował naszą genetyką. Innym podobieństwem usposabiającym nas z gadami jest ludzka skóra, która posiada tak jak u gadów strukturę płytkową i podlega łuszczeniu. Serce ludzkie natomiast jest identyczne z sercem krokodyla. Podobieństwa zachodzą również w układzie pokarmowym oraz układzie limfatycznym. Więcej opisów, porównań i analiz bez problemu można znaleźć w ogólnodostępnej literaturze.

Genetyczna modyfikacja ras ludzkich została podobnież przeprowadzona po zagładzie Atlantydy. Podzieliła ona mózg człowieka na połowę uniemożliwiając im komunikację bez użycia słów, czyli telepatię. Odebrała również gatunkowi ludzkiemu możliwość posiadania pamięci z poprzednich istnień oraz pozwoliła jedynie na używanie tej półkuli mózgu, która funkcjonuje w świecie fizycznym. Umożliwiło to większą kontrolę nad gatunkiem ludzkim. Jakąkolwiek tajną informację czy też wiedzę, jaką wydobyto z gatunku ludzkiego przed ową manipulacją, umieszczono potem w tajnych braterstwach, które ustanowiono dla elit i tych wyjątkowych — do badań. Reszta to pewnego rodzaju kontrolowana informacja, religijne nauczanie i wiedza. Podzielono też wszystkie rasy ludzkie oraz stworzono języki i religie. Tym samym wszystko zostało oddzielone od źródła. Te wszystkie różnice spowodowały i nadal powodują konflikty między ludźmi. Przyglądając się gatunkowi ludzkiemu, można zauważyć, że głowa człowieka wraz z mózgiem jest trochę za mała w stosunku do całkowitej objętości ciała. Może to tylko złudzenie, ale dostrzegam to i tak też odbieram. Uważam, że jako gatunek ludzki powinniśmy mieć mózgi bardziej rozwinięte, a co za tym idzie — większe głowy. Spostrzeżenie to może być efektem manipulacji naszymi mózgami w przeszłości. Jeżeli nasze mózgi zostały podzielone na półkule, to mogły zostać pomniejszone lub pewne ich fragmenty wycięte (usunięte), to zaś automatycznie spowodowałoby zmniejszenie ich objętości. Tłumaczyłoby to też, dlaczego obecnie tak wielu z nas nie potrafi ze swoich mózgów umiejętnie korzystać. Spora część ludzi ucieka się bowiem do czystej pracy fizycznej, wykorzystując jedynie siłę swoich rąk, nie zaś umiejętności, jakie daje lub przynajmniej powinien dawać im ich mózg. Wiem skądinąd, że praca fizyczna nie jest celem ani też przeznaczeniem człowieka. Nie rodzimy się bowiem po to, aby całe życie pracować fizycznie niczym woły zaprzęgowe. Ciężka praca nie leży w naturze człowieka. Wystarczy spojrzeć na budowę człowieka, aby zauważyć, że nie posiada zbyt imponującej masy mięśniowej. Szybko się też męczy i z natury jest leniwy. Częstokroć do pracy się zmusza. Jego budowa i struktura są delikatne, dlatego też wielu, chcąc sprostać ciężkiej pracy, znieczula się alkoholem lub innymi używkami. Nazywają to odreagowaniem. Poza tym pomimo wcześniej wspomnianych manipulacji naszą rasą człowiek posiada w miarę dobrze rozwinięty mózg i funkcje myślowe. Dlatego też bardziej zasadne wydawałoby się być korzystanie z tychże możliwości aniżeli z pracy rąk. Gdyby się przyjrzeć różnorodnym zdjęciom i filmom, na których widać Obcych — istoty pozaziemskie — można zauważyć, że w porównaniu z ludźmi ich ciała są bardziej drobne i wątłe przy jednocześnie większych głowach. Dlatego też uważam, że w budowie człowieka mogą być elementy, które nie są zgodne z jego naturą i biologią, po to tylko aby go ograniczyć i zniewolić. Jako przykład można również podać nieustanny konflikt toczący się pomiędzy naszymi półkulami mózgu. Lewa półkula to przyziemny mózg skoncentrowany głównie na przedmiotach, władzy i sukcesach. Prawa półkula natomiast koncentruje się na naszym wnętrzu, spokoju, błogości i poetyce życia. Prawa półkula może jedynie stwierdzać fakty bez podawania wyjaśnień, gdyż wyjaśnienia to logika — domena lewej półkuli. To ta część duchowo-intuicyjna. Inaczej rzecz ujmując, lewa półkula to materia, podczas gdy prawa to duch. Najczęściej niestety u ludzi dominuje lewa półkula. Często gdy lewa półkula nie zna odpowiedzi, czuje się zagrożona lub pokonana i nie ma dokąd uciec, daje szansę odpowiedzi stłumionej prawej półkuli. Odpowiedzi i co za tym idzie zachowanie są wówczas intuicyjne, zupełnie pozbawione logiki. Podczas medytacji ludzie często starają się zsynchronizować obie półkule. To tak jakby naszemu gatunkowi czegoś brakowało lub też coś było niedoskonałe i tym samym obecnie dąży się do jego naprawy (przywrócenia). Pamiętać należy, że ewentualne pochodzące z przeszłości informacje o budowie mózgu pozostają zapisane w naszej pamięci komórkowej. Może to tłumaczyć, dlaczego obecnie nieświadomie wykonujemy pewne czynności. Ma to zapewne na celu przywrócenie stanu pierwotnego, gdy półkule nie były rozdzielone i stanowiły jedną całość. Pomiędzy obiema półkulami znajduje się pomost, zwany spoidłem wielkim mózgu, który je łączy. Zachodzą w nim procesy łączenia sygnałów prawej i lewej półkuli. Nieprawidłowe funkcjonowanie pomostu wywołuje rozszczepienie osobowości będącej charakterystycznym objawem schizofrenii. Człowiek staje się wówczas dwiema różnymi osobami. Jedna osoba może być miła i kochająca, podczas gdy druga jest kłótliwa i napastliwa. Wiadomo jak ważnym organem jest mózg. Bez niego człowiek nie ma wartości człowieczej. Dlatego też celem ingerencji w mózg człowieka w przeszłości mogła być chęć jego ubezwłasnowolnienia, kontroli i odebrania mu jego posiadanych mocy. Ponieważ człowiek stanowi istotę duchowo-cielesną, bardzo ważną kwestią pozostaje ustanowienie w sobie odpowiednio zrównoważonego połączenia świata ducha oraz materii. Obserwowaną niedorzecznością w mózgu pozostaje skrzyżowane szlaków nerwowych dla bodźców dotykowych, słuchowych, wzrokowych i sterowania motorycznego. Oznacza to, że lewa ręka jest związana z prawą półkulą, i na odwrót. Będąc praworęcznym, posługujemy się lewą półkulą. To samo dotyczy ośrodków słuchu i wzroku. Jest to dziwne i niezrozumiałe. Dlaczego by bowiem natura miała tak komplikować naszą istotę i budowę?

Ważne, aby sobie to wszystko uświadomić i nie dołączyć do hybryd genetycznych, u których górę bierze mózg gadzi wraz z jego żądzami. Ludzie tacy, o ile ich tak należy nazywać, idą w gadowatość. To właśnie dwoistość, choćby w budowie naszego mózgu, daje nam możliwość wyboru — możemy iść w gadowatość (jaszczurowatość) lub w humanoidalność (człowieczość). Idąc w humanoidalność, rezygnujemy z żądz wydobywających się z naszego mózgu gadziego i zaczynamy świadomie wykorzystywać wyższe partie i płaty mózgowe. Zyskujemy wówczas kontakt z naszą nadświadomością. Wszystko zaczyna „płynąć”, procesy myślowe i tym samym przepływ informacji bowiem stają się jaśniejsze i bardziej wydajne. Neurony zaczynają lepiej pracować. Wydajność mózgu wzrasta. Poprzez kontakt z nadświadomością otrzymujemy dostęp do wszechwiedzy. Niestety jest sporo osób, które wybrały gadowatość i zatrzymały się na tym poziomie rozwoju. Wśród nich jest na przykład większość polityków. Polityka jest bowiem tą dziedziną, która niezwykle silnie przyciąga takie osoby. Wiąże się ona z władzą i kontrolą, co uwielbia gadzi mózg. Osoby te korzystają wówczas w nadmiarze ze swojego prymitywnego gadziego mózgu, kierując się wszystkimi gadzimi żądzami w nim zawartymi. Specjalnie piszę „prymitywnego”, ponieważ ten mózg nie jest rozwojowy. Oprócz pozytywnych cech gadziego mózgu takich jak wysyłanie impulsów elektromagnetycznych o ewentualnych zagrożeniach, regulacja pracy serca, kontrola procesu oddychania i innych czynności wykonywanych przez nas nieświadomie odpowiada on także za najbardziej destruktywne zachowania, którym tak często ulegamy w codziennym życiu. Mam tutaj na myśli wszelkie żądze, pożądania oraz chęć kontroli i sprawowania władzy nad wszystkim i wszystkimi. Dlatego należy rezygnować z informacji z niego płynących. Osoby idące w humanoidalność rozpoznaje się po tym, jak traktują ludzi i jakie są dla ludzi. Jedną z nielicznych postaci polityki, która poszła w humanoidalność, był indyjski przywódca Mahatma Gandhi. Łatwo zauważyć, jak wielkich osiągnięć dokonał ten polityk. Pokonał i położył na kolana Imperium Brytyjskie, korzystając jedynie z rozwiązań i metod pokojowych. Nie stosował agresji i przemocy. To tłumaczy, jak wiele polityk może dokonać, rezygnując z gadziego mózgu i jego żądz. Gdybyśmy mieli więcej takowych polityków, świat niebawem zmieniłby się nie do poznania. Niestety rzeczywistość jest inna i dlatego nawet nie warto głosować. Ale to już inny głębszy temat. Nadejdzie czas, gdy system polityczny zakończy się z powodu własnych nieprawych czynów.

Nasze pochodzenie wywodzi się podobnież z gwiazdozbioru Lyra, życie na Ziemi zaś zostało zasiane przez istoty z Plejad, Syriusza i Oriona. Dokonano przemiany neandertalczyka w człowieka, który pierwotnie posiadał wielką moc. Niestety moc ta wraz z ucywilizowaniem się człowieka zanikła. Dwie ziemskie kultury i cywilizacje, które występowały jeszcze przed kulturą egipską, to Atlantyda oraz Lemuria. Cywilizacje te zostały zniszczone, a resztka ocalałych osiedliła się na obszarach dzisiejszego Egiptu, dając tym samym początek kulturze egipskiej i śródziemnomorskiej. Atlantyda nagle zatonęła po dramatycznych zmianach około 11 500 lat temu i obecnie spoczywa na dnie Oceanu Atlantyckiego. Trójkąt Bermudzki zaś jest wynikiem tamtejszych eksperymentów i zniszczeń. Powstał tam port prowadzący do innej rzeczywistości i światów, dlatego odnotowuje się tyle znikających statków i samolotów w tym regionie. Obszar ten jest niczym wyrwa w czasoprzestrzeni. Pozostałości Lemurii odnajdujemy na dnie Oceanu Spokojnego wraz z szeregiem wynurzających się wysp i wysepek.

Pierwsi Atlantowie przybyli 50 000 lat temu z nieba. Wyglądem przypominali człowieka i oryginalnie byli mieszkańcami z systemu Lira. Byli bardzo wysocy i mieli zakodowane życie na osiemset lat. Podobnież rasa ariańska wywodzi się z Atlantydy i była rasą mistrzowską. Dała początek rasie ludzi na Ziemi. Najwięcej teorii odnośnie do ras człowieka rozwinęli niemieccy naziści. Grupę nordycką, z którą utożsamiali się sami, uważali za najwyższą rasę ludzką. Określili dokładnie jej cechy antropologiczne. Zaliczyli do tej grupy ludzi o pewnych cechach fizycznych: musieli być wysokiego wzrostu, o jasnych włosach, niebieskich oczach i jasnej różowej skórze. Musieli mieć odpowiednią budowę czaszki (dolechocephalic, czyli długogłowy). Włączyli do tej grupy Niemców i Skandynawów, ale Niemcy mieli być rasą dominującą — mistrzowską. Również język niemiecki był postawiony na pierwszym miejscu. Celem nazistów było oczyszczenie rasy ludzkiej[2]. Za Atlantów uchodzili Hiperborejczycy, zamieszkujący wspominaną przez Herodota Hyperboreę. Wywodzili się z systemu gwiezdnego Alderbora w konstelacji Byka. Wyglądem przypominali ludzi na Ziemi. Byli o blond włosach i niebieskich oczach i mieli około dwóch metrów wzrostu. Kobiety nigdy nie obcinały włosów. Hyperborea zatonęła podobnież w epoce lodowcowej na Morzu Północnym. W wierzeniach Greków natomiast Hyperborea to kraina wielkiej szczęśliwości na tej ziemi, w cudownym klimacie, gdzie przez dwadzieścia cztery godziny dziennie świeciło słońce. Znajdować się miała daleko na nieokreślonej północy, za siedzibą wiatru północnego — Boreasza. Naziści nie dość, że wiedzieli o tym, to jeszcze w to wierzyli. Towarzysz Hitlera, Heinrich Himmler, przywódca SS, interesował się wiedzą ezoteryczną i stosował ją w negatywny sposób, na przykład swastyka — symbol pomyślności — została bardzo umiejętnie wykorzystana w takowy sposób. Zewsząd powiewała i niemal każdy żołnierz nosił ją jako opaskę na rękawie. Heinrich Himmler ponoć najbardziej interesował się runami. To jemu też przypisuje się utworzenie symbolu SS, czyli dwa falujące zygzaki, magiczny symbol run. Hitlerowcy, czerpiąc wiedzę ze starych kultur, stworzyli własną ideologię. Heinrich Himmler i Adolf Hitler widzieli jedno wielkie rozwiązanie. Polegało ono na oczyszczeniu świata z niższych ras ludzkich i umożliwieniu panowania czystej ariańskiej rasy. Stworzono program, zwany eugeniką, czyli dobrze urodzony. Miał on na celu kontrolę i ulepszanie gatunku człowieka z pokolenia na pokolenie. Niepełnowartościowi mieli być eliminowani. Podobny program mieli Spartanie, pozostawiali słabsze dzieci na obrzeżach miasta, gdzie miały umrzeć. Hitlerowcy eliminowali ze swojego społeczeństwa słabszych i chorych umysłowo i osoby kalekie. Hitler nie chciał mieć takich obywateli. Naukowcy prowadzili eksperymenty genetyczne w celu udoskonalenia człowieka. Najwięcej takich eksperymentów na wszystkie możliwe sposoby przeprowadzano w obozach koncentracyjnych. Stosowano również sterylizację obywateli niepełnowartościowych.

Ze starej Atlantydy wiele przenikło w czasy nowożytne. Na Atlantydzie panowała bardzo wysoka kultura, zaawansowana architektura i technika. Jej mieszkańcy posiadali statki powietrzne. Z Atlantydy wywodzi się siedem ras, między innymi Aryjczycy, Mongołowie oraz Toltekowie. W XX wieku narodziło się wiele dusz, które żyły na Atlantydzie. Potomkowie Atlantów, którzy przeżyli, dali początek Egiptowi oraz kulturze helleńskiej. Dlatego nastąpił tak nagły rozwój kultury, sztuki i oczywiście kapłaństwa, co było charakterystyczne dla Atlantydy, w tamtym regionie świata. Obecnie żyjący potomkowie Atlantów to jasnowłosi nordycy.

Jak widać, każda kolejna cywilizacja jest coraz słabsza i zamiast wzrostu doświadcza większego upadku i degeneracji.

Obecnie w Trójkącie Bermudzkim odkryto szklane piramidy zanurzone w oceanie. Te dziwne, piramidalne podwodne budowle znajdujące się na głębokości 2000 metrów zostały zidentyfikowane za pomocą sonaru — jak podaje oceanograf doktor Verlag Meyer[3]. Badania innych podobnych struktur, na przykład Yonaguni w Japonii, pozwalają uczonym na stwierdzenie, że te dwie ogromne piramidy wykonane z czegoś w rodzaju grubego szkła robią naprawdę ogromne wrażenie — każda z nich jest o wiele większa niż piramida Cheopsa w Gizie w Egipcie. Uczeni amerykańscy i francuscy, a także z innych krajów, którzy prowadzą badania dna morskiego w rejonie Trójkąta Bermudzkiego, twierdzą, że odkryli piramidę stojącą na dnie, o której dotychczas nie wiedziano. Długość boku jej podstawy wynosi prawie 300 metrów, wysokość 200 metrów, a odcinek od podstawy do czubka piramidy wynosi 100 metrów powyżej poziomu dna. Wstępne badania wykazały, że ta budowla jest wykonana ze szkła lub materiału do niego podobnego (może to być kryształ), jest gładka, a miejscami polerowana. Mówiąc o jej rozmiarach, należy powiedzieć, że ta ponownie odkryta piramida jest większa od największych piramid w Egipcie[4].

W dziejach Ziemi występowała również masa innych człekopodobnych form, na przykład giganci lub jak kto woli olbrzymi, dla których przekleństwem przy ich ogromnych rozmiarach okazała się grawitacja ziemska. O gigantach czytamy zarówno w Biblii, jak i mitologii greckiej. Dostępnego materiału o gigantach jest bardzo dużo. Wystarczyłoby na kilka osobnych książek. Dla przykładu można wspomnieć Anakitów, którzy zgodnie z Pięcioksięgiem zamieszkiwali pewne obszaru w kraju Kanaan. Izraelici skarżyli się, że kraj nie nadaje się do zamieszkania ze względu na obecność olbrzymów: Achimana, Szeszaja i Talmaja, potomków Anaka. W Księdze Liczb (13:32-33) czytamy: „I rozgłaszali złe wiadomości o kraju, który zbadali, mówiąc do Izraelitów: «Kraj, któryśmy przeszli, aby go zbadać, jest krajem, który pożera swoich mieszkańców. Wszyscy zaś ludzie, których tam widzieliśmy, są wysokiego wzrostu. Widzieliśmy tam nawet olbrzymów — Anakici pochodzą od olbrzymów — a w porównaniu z nimi wydaliśmy się sobie jak szarańcza i takimi byliśmy w ich oczach»”. Poczucie bezsilności i beznadziei wyrażane przez ludzi Mojżesza w odniesieniu do sensu walk z gigantami powtarza się jeszcze raz, w Księdze Powtórzonego Prawa (1:28): „Gdzież pójdziemy? Nasi bracia napełnili nam serce strachem, mówiąc: «Lud to jest liczniejszy i wyższy wzrostem od nas, miasta ogromne, obwarowane aż do nieba. Widzieliśmy tam nawet synów Anaka»”[5]. Tak jak uprzednio wspomniałem, o gigantach czy też olbrzymach historia wspomina niejednokrotnie. Nonsensem byłoby ponowne pisanie i cytowanie wszystkiego. Generalnie rzecz ujmując, szkieletów gigantów lub też jak kto woli olbrzymów odkopuje się sporo rokrocznie. Nauka natomiast ich nie klasyfikuje i nie pojawiają się w podręcznikach szkolnych. Co należałoby powiedzieć? Cały system szkolny uznający przecież, że człowiek od małpy pochodzi, ległby w gruzach. Choć ludzkie i szympansie DNA są zgodne w aż 99%, zależność ta nie musi oznaczać większego pokrewieństwa między nami a małpami. Brakujący 1% może oznaczać nawet do 40 milionów różnic pomiędzy tymi dwoma gatunkami istot. Pierwszą taką różnicą jest objętość mózgu: u ludzi = 1350 cm3, u małp = 400 cm3. Kolejną różnicą jest zdecydowanie różna liczba mięśni twarzy: u ludzi aż pięćdziesiąt cztery, u małp tylko trzydzieści. I tak można kontynuować wyliczanie... Interesujący pozostaje również fakt, że jedynie samice homo sapiens posiadają błony dziewicze i w całym świecie zwierząt nic podobnego nie występuje. Cała teoria ewolucji jest zatem nieprawdziwa, gdyby bowiem faktycznie człowiek od małpy pochodził, to już nie powinno być małp. Powinny wszystkie wyewoluować, a tymczasem one dalej są w tym samym miejscu. Zatem człowiek to człowiek, a małpa to małpa. Gdyby człowiek ewoluował, to powinniśmy już poznać naszych następców — nazwijmy ich nadludźmi. Jednakże nic takiego na przestrzeni znanej nam historii się nie dzieje... Jak wspomniałem, tematu gigantów (olbrzymów) nie będę omawiał z uwagi na jego obszerność. Poza tym wszystko to dotyczy przeszłości, a my raczej powinniśmy się skoncentrować na tu i teraz w teraźniejszości i nie grzebać w przeszłości. Można jedynie o tym wspomnieć w formie ciekawostki. Ewentualni zainteresowani sami sobie resztę odnajdą.

Interesującą kwestią pozostaje Księżyc. Już chyba mało kto wierzy w prawdziwość lotów człowieka na Księżyc. Wiemy dziś, że wszystko zostało sfingowane i cały pobyt na Księżycu został nagrany w studiu filmowym. Jednymi z najbardziej przemawiających za tym dowodami są zdjęcia wykonane rzekomo na Księżycu. Panorama kosmicznego obrazu nie zawiera żadnych świecących się gwiazd lub innych ciał niebieskich. Inaczej rzecz ujmując, oznacza to, że będąc na Księżycu, widzimy niebo czy też kosmos bez gwiazd. Widoczna jest jedynie czerń. Ponieważ Księżyc rzekomo atmosfery nie posiada i nie ma zatem chmur, widoczność gwiazd i innych ciał niebieskich powinna być o wiele lepsza i intensywniejsza aniżeli tutaj, na Ziemi. Dodatkowo na zdjęciach widoczne jest, że odrzut silnika rakietowego modułu księżycowego nie zostawił pod sobą krateru, a powinien. Ponadto przypomnieć też należy, że na Księżycu przy temperaturze wahającej się od +150°C do nawet -150°C[6] (różne źródła podają inne wartości — nawet od +250°C do nawet -250°C) klisza fotograficzna musiałaby wytrzymać tę temperaturę, co jest niemożliwe, a pamiętać należy, że w tamtych czasach nie było jeszcze fotografii cyfrowej. Każdemu wiadomo, że już przy +50°C ciepło powoduje zmiany chemiczne w emulsji światłoczułej kliszy fotograficznej oraz uszkodzenia części mechanicznych aparatu i obiektywu. Aparat fotograficzny użyty na Księżycu to Hasselblad 500, znakomitej jakości, ale bez specjalnych przeróbek lub osłony termicznej. Ekstremalne zimno z kolei uszkodziłoby baterie i czujnik natężenia światła. Zamarzłaby też klisza i zaczęła pękać jak szkło już przy -80°C. Najprawdopodobniej nawet ówczesne skafandry nie byłyby w stanie wytrzymać takowej temperatury. O promieniowaniu nie wspomnę. Ponadto flaga amerykańska raz jest pomarszczona, a innym razem łopocze na wietrze. Wiadomo że na Księżycu nie ma atmosfery, więc wiatr nie wieje. Kończąc wyliczanie, można jeszcze jako ciekawostkę podać, że słynne zdjęcia i film przedstawiający człowieka schodzącego z drabinki lądownika nie pokazują oczywiście Armstronga, a Buzza Aldrina. Tuż po wyjściu z kapsuły Armstrong odczepił kamerę przymocowaną na zewnątrz „Eagle’a” i ustawił ją 20 metrów dalej. Pojawił się jednak pewien problem — kamerę z lądownikiem łączył kabel, który w czasie lotu był zwinięty. Grawitacja Księżyca okazała się zbyt słaba, by go rozprostować — przez całą misję wracał do kształtu spirali i podnosił ją z gruntu, a astronauci bez przerwy się o niego potykali[7]. Oczywiście dla zainteresowanych wspomnę, że według oficjalnych danych przyciąganie na Księżycu jest sześciokrotnie mniejsze aniżeli na Ziemi, więc astronauta znajdujący się tam powinien faktycznie „latać” w przestworzach. Przykładów takich można by mnożyć. Podobnież podczas rzekomych lotów na Księżyc hipokryzja doszła do tego stopnia, że pokryto elementy silnika złotem, chociaż nie miało to praktycznego znaczenia. Chodziło tylko o pokazanie, jakie wszystko było drogie. Od początku miał to bowiem być najdroższy film w historii. Dimitri Muffley, który przez piętnaście lat pracował dla radzieckich tajnych służb, opowiada, że Rosjanie zostali zaskoczeni liczbą popełnionych przez Amerykanów błędów. Potrzebowali jedynie 2 godziny, aby wszystko „rozgryźć”[8].

Jeżeli przyjąć za prawdziwe oficjalnie podawane dane, to Księżyc praktycznie nie ma atmosfery. Górna granica jej śladowej gęstości jest oceniana na podstawie różnych pomiarów mniejszej niż 10-12 gęstości atmosfery ziemskiej. Wikipedia podaje, że całkowita masa atmosfery Księżyca wynosi zaledwie 104 kilogramów[9]. Oznacza to, że na Księżycu praktycznie jest próżnia. Skąd zatem podawane wahania temperatury od +150°C do nawet -150°C, skoro w próżni ciepło ani też zimno się nie rozchodzi? Sama zaś próżnia nie posiada własnej temperatury. Zimno i ciepło to cechy materii i drgań atomów, a tych w próżni brak. Próżnia natomiast to świetny izolator, na przykład w termosach to właśnie ona (choć to jeszcze nie jest prawdziwa próżnia) izoluje zawartość od otoczenia.

Tak jak z każdym „spiskiem” — jeżeli coś jest nieprawdą, to rząd lub dana organizacja powinna się natychmiast rozprawić, ale nie przemocą, lecz dowodami. Powinni przedstawić niezbite dowody na swoją prawdomówność, aby zdemontował wszelkie niejasności i pogłoski, o ile one oczywiście istnieją... Władza i rządy zapominają, że mają służyć ludowi i społeczeństwu i przed trybunałem ludowym powinni też się rozliczyć. Nie można mówić, że wszystko, co jest głoszone przeciw oficjalnemu stanowisku władzy (rządu), stanowi kłamstwo lub spisek. Jeżeli zaś tak twierdzą, niech pokażą dowody na swoją prawdomówność. Z obywatelami należy rozmawiać, prowadząc bezustanny dialog. Oczywiście zarzutów czy też twierdzeń, że człowiek nie był na Księżycu, jest znacznie więcej, aniżeli tutaj przedstawiłem. Podniosłem jedynie najbardziej oczywiste — zrozumiałe dla każdego laika.

By cała mistyfikacja nie wyszła na jaw, Amerykanie mieli ponoć nawet przekupić Związek Radziecki, obecnie Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej wzywa do międzynarodowego śledztwa w sprawie pierwszego lądowania na Księżycu. Rosjanie chcieliby zbadać „mroczne detale” towarzyszące trwającej w latach 1969-1972 misji Apollo[10]. Twierdzi się nawet, że rzekomy Księżyc został odwzorowany w studiu filmowym wybudowanym na te potrzeby w słynnej bazie Area 51, zaś człowiekiem, który nakręcił lądowanie na Księżycu, miał być „mason 33. stopnia” Stanley Kubrick. Po misji Apollo 11 na Księżyc do roku 1972 wysłano jeszcze pięć statków z ludźmi na pokładzie, po czym nagle zaprzestano dalszych ekspedycji... O dziwo, nie zdołano przez ponad czterdzieści lat tam wrócić. Czyżby możliwości technologiczne ludzkości cofnęły się w rozwoju przez te lata?

Często wspomina się o silnym promieniowaniu kosmicznym w przestrzeni kosmicznej. Podaje się, że ponoć jeszcze nie posiadamy odpowiednich skafandrów, aby się móc ochronić przed promieniowaniem panującym w Kosmosie. Nawet gdyby istniały takowe kombinezony, to jak wyjaśnić fakt, że astronauta na głowie założony ma kask (hełm), w którym przecież jest szklana szyba. W niektórych filmach, tak jak w filmie Marsjanin (ang. The Martian) z 2015 roku w reżyserii Ridleya Scotta, jest to nie szyba, lecz cały hełm jest szklany. Dobrze wiemy, że zarówno szkło, jak i plastyk nie chronią przed promieniowaniem. Typowymi materiałami osłonowymi przed promieniowaniem są ołów, uran zubożony, stal i beton. Czy zatem twarze i głowy astronautów nie wymagają ochrony przed szkodliwym promieniowaniem? Przecież przez szybkę w hełmie lub cały szklany hełm przedostanie się promieniowanie kosmiczne i twarz, głowa bądź mózg astronauty ulegnie napromieniowaniu. Jak to wytłumaczyć? Zdjęcie rentgenowskie trwa ułamek sekundy, a wykonując je, zakłada się ołowiową odzież ochronną (nakrycie ochronne) zabezpieczającą przed szkodliwym promieniowaniem rentgenowskim. W przypadku astronautów mamy do czynienia z wielogodzinnymi spacerami kosmicznymi. Rekordzistą pod względem liczby odbytych spacerów kosmicznych jest Anatolij Sołowjow, który w przestrzeni kosmicznej przebywał szesnaście razy i spędził tam w sumie 77 godzin i 41 minut. Nie słyszałem, aby któryś astronauta bądź kosmonauta, jak kto woli, został napromieniowany. Dobrze też wiemy, jak ciężka i ograniczająca ruch jest na co dzień znana nam odzież ochronna przed promieniowaniem rentgenowskim. Zawiera ona bowiem ciężkie płaty lub arkusze ołowiu. Chcąc astronautów ochronić przed szkodliwym promieniowaniem kosmicznym, ich skafandry również powinny zawierać na przykład ołów. To samo dotyczy budowy statku kosmicznego, w którym przebywają astronauci. Jak uprzednio wspominałem, ołów, uran zubożony, stal i beton są tymi materiałami, które zabezpieczają przed promieniowaniem. Jednak patrząc na współczesne statki i sondy kosmiczne, widzimy coś zupełnie innego. Dobrze również wiemy, że „ołowiany” statek byłby zbyt ciężki, aby go unieść... O co zatem w tym wszystkich chodzi?

Zachodzi podejrzenie, że człowiek w ogóle nie był w kosmosie, co najwyżej na znacznej wysokości od powierzchni Ziemi. Uważam tak, ponieważ czytałem i oglądałem sporo materiałów, z których wynika, że kapsuła spłonęłaby, wchodząc w atmosferę. Zwróćcie uwagę, że skały, czyli meteoryty, spadając, płoną i się topią, a co dopiero kapsuła wykonana z metalu. Ponoć tak zwane reentry, czyli powtórne wejście w atmosferę z kosmosu, jest niewykonalne.

Na filmach ukazujących przeloty amerykańskiego rakietowego samolotu doświadczalnego Nort American X-15 w latach 1959-1968 z maksymalną prędkością do 7274 kilometrów na godzinę widać często popalony lakier samolotu lub spalone czy też nadtopione wystające elementy metalowe. Dobrym przykładem może być lot samolotu X-15A-2[11] lecącego z prędkością mach = 6,7[12]. Na filmie widać, jak bardzo samolot został zniszczony na skutek działającej siły tarcia i oporu powietrza. Natomiast na kolejnym filmie z 1959 roku przedstawiającym lot samolotu X-15[13] podaje się, że samolot ten został zbudowany, aby wytrzymać temperaturę opływu powietrza dochodzącą do 650oC i więcej. Obrazuje to, z jakimi wysokimi temperaturami mamy do czynienia. Samoloty te być może i by mogły lecieć znacznie szybciej, ale wówczas najzwyczajniej by się stopiły. Dla przykładu podam, że złoto topi się już przy 1064,20oC, natomiast żelazo przy 1538oC Chociaż od tego czasu minęło już ponad czterdzieści lat, a technologia zrobiła milowy krok do przodu, ustalony wówczas rekord prędkości nie został do dzisiaj pobity. Tłumaczy to zapewne, że przy większych prędkościach samolot by dosłownie się stopił lub spłonął, niczym spadający meteoryt. Wikipedia podaje, że te meteoryty, które wpadną w atmosferę ziemską, przelatują przez nią z początkową prędkością około 20 kilometrów na sekundę, a na skutek oporu powietrza wyhamowują na wysokości 20-40 kilometrów, rozgrzewając się i świecąc[14]. Prędkość 20 kilometrów na sekundę to 72 000 kilometrów na godzinę! Jeżeli zatem samolot zaczyna się topić przy prędkości już rzędu 7274 kilometrów na godzinę, to jakim cudem spadająca kapsuła z astronautami w środku z prędkością 72 000 kilometrów na godzinę miałaby przez to przejść nietknięta i potem jeszcze zdołać wypuścić spadochrony. Zakładając nawet, że by się całkowicie nie stopiła i nie spłonęła, to jakim cudem zdołają się potem otworzyć klapy, z których wypada spadochron. Jeżeli przy prędkości 7274 kilometrów na godzinę widać, że powierzchnia samolotu zaczyna się palić czy też topić, to przy większej prędkości cała powierzchnia zlałaby się, stając się zupełnie gładka. Klapy na spadochron by się nie otworzyły, bo zlałyby się w jedno z pozostałą konstrukcją kapsuły. Jeżeli nawet by się nie zlały, bo temperatura byłaby dużo niższa, to wszelkie luki, włazy i klapy uległyby powykrzywianiu, co w dalszej kolejności uniemożliwiałoby ich prawidłowe funkcjonowanie i zarządzanie tymi elementami. Tutaj oczywiście lekko przesadzam na korzyść kapsuły i jej zwolenników, jeżeli bowiem samolot zaczyna się podtapiać przy prędkości 7274 kilometrów na godzinę, to wiadomo, że jeżeli poleci 15 000 kilometrów na godzinę, może już całkiem spłonąć, a jeżeli nie, to spłonie przy 20 000 lub 30 000 kilometrów na godzinę, a do naszej granicznej prędkości 72 000 kilometrów na godzinę nadal jest daleko. Wszystko to stanowi ogromną mistyfikację. Nie jestem fizykiem, więc wzorami nie będę operować, aczkolwiek patrzę na to i wyczuwam kłamstwo.

Oglądając natomiast w telewizji start rakiet wynoszących sondy bądź satelity w kosmos, widzimy, że tuż po starcie wyrównują do poziomu Ziemi i osiągnąwszy pewien pułap wysokości, zaczynają lecieć równolegle do powierzchni Ziemi niczym samoloty[15]. Lecą tak przez pewien czas, po czym film się urywa i dalszą transmisję oglądamy już jako grafikę komputerową. Każdy film pokazujący odlatującą niby w kosmos rakietę kończy się po 5 minutach. Po prostu film się urywa, a następnie oglądamy już spreparowaną grafikę komputerową, jak ta niby rakieta dalej leci w przestrzeni kosmicznej. Rakiety nie mogą wznosić się na oficjalnie podawane wysokości, bo tam nie ma już tlenu. Jak te rakiety miałyby spalać paliwo i jeszcze rzekomo ogień się z rakiety wydobywa... Balony wysokościowe pękają na wysokości 24-25 kilometrów. Wylot poza orbitę ziemską wydaje się zatem niemożliwy. W filmie Grawitacja (ang. Gravity) z 2013 roku w reżyserii Alfonso Cuaróna dowiadujemy się, że na wysokości 600 kilometrów nad Ziemią dźwięk się nie rozchodzi i nie ma tam ciśnienia ani tlenu. Podaje się również, że życie w kosmosie jest niemożliwe. Wskazuje to, że fale dźwiękowe w próżni rzeczywiście się nie rozchodzą, czego następstwem jest wszechogarniająca cisza. Dźwięk jest falą, która do swojego istnienia i przemieszczania się potrzebuje ośrodka materialnego, takiego jak powietrze czy woda. W próżni zaś nie ma cząsteczek, które mogłyby zostać wprawione w drgania i przenosić falę dźwiękową. W związku z tym dźwięk w próżni nie może być przenoszony. Ponieważ próżnia nie zawiera żadnych cząstek, działa jak izolator i nie przewodzi ciepła ani zimna. Próżnia zatem sama w sobie nie posiada żadnej temperatury. Trudno jest o uzyskanie jednoznacznej informacji co do wysokości temperatury panującej w przestrzeni kosmicznej. Wzbudza to podejrzenie, ponieważ skoro tak dużo i często tam latamy, to informacja powinna być jednoznaczna i łatwo dostępna. Jeżeli by wierzyć oficjalnym danym rządowym i naukowym, to według Wikipedii: „W przestrzeni kosmicznej, w okolicach orbity Ziemi, ciała wystawione na bezpośrednie działanie promieni słonecznych rozgrzewają się do temperatury przekraczającej 100°C, natomiast pozostające w cieniu oziębiają się nawet poniżej -180°C[16]. Trudno w to uwierzyć, skoro próżnia jest izolatorem nieposiadającym własnej temperatury i ciepło ani też zimno się w niej nie rozchodzi. Jak zatem to wytłumaczyć? Według mnie nauka została sfingowana, a człowiek wcale nie lata w kosmos. Próżnia działa jako izolator i dlatego też zamarzanie w próżni jest mitem, ponieważ ciało ludzkie nie ma czemu oddać swojego ciepła.

Koniec wersji demonstracyjnej.

Przypisy

[1] Prawda.xlx.pl, Reptilianie, https://prawdaxlxpl.wordpress.com/2014/05/16/reptilianie/ (dostęp: 9.10.2017).

[2] ROSE OF SHARON, ATLANTYDA – SUPER RASA, https://www.vismaya-maitreya.pl/zakryte_zagadki_atlantyda_-_super_rasa_cz6.html (dostęp: 27.03.2016).

[3] Przyszłość w Przeszłości, Piramidy na świecie, http://forum.przyszloscwprzeszlosci.pl/viewtopic.php?f=4&t=292, (dostęp: 9.10.2017).

[4] UFO i ludzie wszechoceanu, https://wszechocean.blogspot.se/2012/05/bermudzkie-piramidy-1.html (dostęp: 27.03.2016).

[5] INFRA, Giganci: Fakt czy fikcja?, https://www.infra.org.pl/historia-/zakazana-archeologia/582-giganci-fakt-czy-fikcja (dostęp: 27.03.2016).

[6] twojapogoda.pl, Jaka pogoda panuje na Srebrnym Globie?, https://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/91917,jaka-pogoda-panuje-na-srebrnym-globie (dostęp: 27.03.2016).

[7] YouTube, Apollo 11 Moon Walk Neil Armstrong 3 of 5 Buzz Aldrin Video, https://www.youtube.com/watch?v=JgzrhMw3po0 (dostęp: 27.03.2016)

[8] YouTube, Czy Mason 33 Stopnia Stanley Kubrick Nakręcił Lądowanie na Księżycu?, https://www.youtube.com/watch?v=-WQst1zZspg (dostęp: 27.03.2016).

[9] Wikipedia, https://pl.wikipedia.org/wiki/Ksi%C4%99%C5%BCyc (dostęp: 27.03.2016).

[10] Science Fiction technical support, Lądowanie na Księżycu – fikcja czy fakt? Teorie spiskowe, https://www.s-f-technical-support.pl/tech/moonlanding/ (dostęp: 27.03.2016).

[11] YouTube, X-15A-2 damage after mach 6.7 flight, https://www.youtube.com/watch?v=wHuBsBOF4R8 (dostęp: 27.03.2016).

[12] Mach jest miarą prędkości bazującą na prędkości dźwięku. Dźwięk osiąga różne prędkości w różnych warunkach. I tak np. w powietrzu o temperaturze 15°C prędkość dźwięku wynosi 340,3 m/s (1225 km/h).

[13] YouTube, ISS zdemaskowane, GPS nie istnieje, loty w kosmos to ściema, Virgin Galactic, NASA napęd rakietowy, https://www.youtube.com/watch?v=mkkKShapfMM (dostęp: 27.03.2016).

[14] Wikipedia, https://pl.wikipedia.org/wiki/Meteoryt (dostęp: 27.03.2016).

[15] YouTube, Loty w kosmos są niewykonalne! Wszystkie rakiety skręcają w bok zaraz po starcie!, https://www.youtube.com/watch?v=Mc4JJEutP6E (dostęp: 27.03.2016).

[16] Wikipedia, https://pl.wikipedia.org/wiki/Przestrze%C5%84_kosmiczna (dostęp: 27.03.2016).

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Obnażenie prawdy Tom II Obnażenie prawdy Tom I 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Jak czytać wodę Przewodnik wędrowca Duchowe życie zwierząt Medyczna Marihuana. Historia hipokryzji Małe wielkie odkrycia Na drugie Stanisław