Schizmą rozdarci

Schizmą rozdarci

Autorzy: David Weber

Wydawnictwo: Rebis

Kategorie: Fantastyka / SF

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 31.66 zł

Drugi tom cyklu „Schronienie”

Od dziewięciu wieków Kościół Boga Oczekiwanego twardą ręką rządzi planetą Schronienie. Jednak w końcu przewodząca Kościołowi Grupa Czworga napotyka opór – wyspiarskie królestwo Charisu nie uznaje ich władzy. Schronieniu grozi otwarta wojna religijna. Król Charisu, Cayleb, ma już potężnego sprzymierzeńca: tajemniczego mnicha-wojownika zwanego Merlinem. Merlin jest doradcą Cayleba, jego opiekunem i przyjacielem… a także cybernetycznym awatarem młodej Nimue Alban. Zrodzona na zniszczonej Ziemii, jest jedyną osobą, która wie, dlaczego przetrwanie ludzkiej rasy zależy od wyniku wojny Charisu z Kościołem Boga Oczekującego.

Epicka w rozmiarach, pełna niespodziewanych rozwiązań, intryg i bitew, bije o głowę świetną część pierwszą. Nie mogę się już doczekać kolejnej odsłony cyklu… - Fantasy Book Critic

David Weber

Schizmą rozdarci

Przełożył Robert Szmidt

Dom Wydawniczy REBIS

W cyklu SCHRONIENIE dotychczas ukazały się:

Rafa Armagedonu

Schizmą rozdarci

Herezją naznaczeni

Potężna forteca

Fundamenty wiary

Trud i cierpienie

Niczym potężna armia

Fundamenty piekła drżą

Książkę tę dedykuję Sharon, podobnie zresztą jak wszystkie poprzednie. Choć nie należę do osób upubliczniających listy miłosne, tym razem uczynię jednak wyjątek. Dzięki Ci za to, że za mnie wyszłaś. Kocham Cię.

PROLOG

We wnętrzu lecącego do góry nogami zwiadowczego skimera panował idealny spokój.

Był to typowy stan dla lotów po orbicie, nawet ciche kliknięcia dobiegające od czasu do czasu z komputerów pokładowych dopełniały raczej tę ciszę, niż ją zakłócały. Imitujący męskie ciało android, którym kierował umysł należący niegdyś do Nimue Alban, spoczywał wygodnie w fotelu pilota, spoglądając przez przezroczyste sklepienie z armoplastu na znajdującą się daleko w dole powierzchnię planety. Napawał się przy tym otaczającą go ciszą i spokojem.

Nie powinno mnie tu być, myślał, obserwując niebiesko białą mozaikową powierzchnię planety zwanej Schronieniem, w czasie gdy jego skimer powoli zbliżał się do linii terminatora. Mam zbyt wiele do zrobienia w Tellesbergu. I nie powinienem się kręcić na tych wysokościach bez względu na to, jak dobre są systemy maskujące tej maszyny.

Wiedział o tym, ale nie przejmował się. Przynajmniej nie na tyle, by tutaj nie przylatywać.

W gruncie rzeczy nie musiał się pojawiać na orbicie osobiście. Samonaprowadzające Autonomiczne Platformy Komunikacyjno-zwiadowcze, mogły mu przesłać identyczne wizualizacje. Nie musiał ich oglądać własnymi oczami… o ile można było użyć tego określenia w stosunku do systemu optycznego CZAO. SAPK-i były też o wiele mniejsze i miały znacznie lepszy kamuflaż niż jego zwiadowczy skimer. Jeśli stacje z pociskami kinetycznymi pozostawione na orbicie przez tego szaleńca Langhorne’a naprawdę były chronione zaawansowanymi systemami czujników, mogły znacznie szybciej wykryć sporego skimera niż miniaturowe sondy, z czego zdawał sobie doskonale sprawę.

Od czasu do czasu potrzebował jednak chwili spokoju, absolutnej ciszy, w której mógł spoglądać przez krystalicznie czystą próżnię na ostatnią zamieszkaną przez człowieka planetę. Potrzebował przypomnienia, kim, a właściwe czym naprawdę jest i co musi przywrócić istotom mieszkającym tam, daleko w dole. Chciał też ujrzeć piękno tego globu… Widok ten pomagał mu bowiem oczyścić myśli i ponownie nabrać determinacji. Tak wiele czasu spędzał na studiowaniu danych przesyłanych z SAPK-ów, czytaniu raportów szpiegów i przysłuchiwaniu się tajnym planom wrogów Korony, będącej jego nowym domem, że czasami zatracał właściwą perspektywę patrzenia na wszechświat. Wielka liczba przeciwności, którym musiał stawić czoło, przerastała możliwości jednej istoty.

Otaczający go ludzie, ci, którymi miał się opiekować, byli prawdziwym lekiem na zwątpienia i lęki, jakie dopadały go nierzadko, gdy uświadamiał sobie ogrom zadania. Dzięki nim pamiętał, dlaczego warto walczyć za ludzkość, przypominał sobie, jak daleko mogą zajść, dowiadywał się, czym są odwaga, poświęcenie, a nade wszystko zaufanie – cechy charakteryzujące Homo sapiens. Mimo potwornego zmanipulowania biegu historii oraz tutejszej religii istoty te pozostały silne, żywotne i odważne w tym samym stopniu jak wszyscy inni przedstawiciele rasy, do której on sam niegdyś należał.

Bywały jednak momenty, kiedy to nie wystarczało. Kiedy dopadała go przygnębiająca świadomość nikłych szans na przetrwanie, lęk przed niewypełnieniem obowiązków oraz poczucie kompletnej samotności, bo chociaż przebywał nieustannie pomiędzy ludźmi, zdawał sobie sprawę, że nigdy nie zostanie jednym z nich. Kiedy czuł ogromny smutek i żal, uświadamiając sobie, ilu z nich umrze na jego oczach, czego nie mógł uniknąć, jako że przeciętna długość życia tych istot była niczym w porównaniu z zakładaną nieśmiertelnością mechanicznego ciała i umysłu. Kiedy przygniatała go odpowiedzialność za rozpętanie wojny religijnej na tej przepięknej sferze z błękitu i bieli, którą widział tam w dole. Kiedy pytanie o to, kim, a właściwe czym jest tak naprawdę, wypełniało go poczuciem wielkiej samotności wysysającej jego duszę niczym próżnia otaczająca pancerz skimera.

I właśnie dlatego potrzebował tych krótkich chwil na orbicie, ponad światem, za który brał całkowitą odpowiedzialność. Pragnął raz jeszcze ogarnąć umysłem całość obrazu, dostrzec czekającą tych ludzi przyszłość, aby znaleźć usprawiedliwienie dla wszystkich okrucieństw, jakie musiały ich spotkać.

To naprawdę piękna planeta, niemal się rozmarzył. Ale dopiero spoglądanie na nią z tej wysokości pozwala dostrzec jej problemy z właściwej perspektywy. Mimo jej uroku, mimo niezwykłej wagi, jaką ma dla mnie ludzkość, to tylko jedno z miliardów podobnych ciał niebieskich i jeden z setek milionów zamieszkujących je gatunków istot żywych. Skoro Bóg włożył tyle wysiłku w stworzenie tak wielkiego i skomplikowanego wszechświata, ja także mogę wykonać cholerne zadanie, które złożył na moich barkach. Jestem pewien, w tym momencie na jego ustach pojawił się złowieszczy uśmiech, że On to zrozumie. Skoro zaplanował sobie wszystko, a potem umieścił mnie w samym środku tego bałaganu, powinienem założyć, że wiedział doskonale, co robi. A to oznacza, że przede wszystkim muszę domyślić się, jaką wyznaczył mi rolę i co mam uczynić. Parsknął z rozbawienia, przerywając wypełniającą kokpit ciszę, ale niemal natychmiast spoważniał i obrócił fotel pilota do normalnej pozycji. Dość gapienia się na piękno tej planety, Merlinie, napomniał się stanowczo. Za trzy godziny nad Tellesbergiem wstanie świt i Franz zacznie się zastanawiać, gdzie jest jego zmiennik. Czas zabierać sztuczne dupsko do domu.

– Sowo – odezwał się.

– Tak, komandorze poruczniku? – Głos komputera taktycznego spoczywającego w masywie najwyższego szczytu Schronienia odpowiedział mu w tej samej chwili na bezpiecznym kanale łączności.

– Wracam do domu. Przeskanuj teren w promieniu stu kilometrów wokół bazy alfa i upewnij się, że nie ma tam nikogo, kto mógłby zauważyć przylot skimera do jaskini. I sprawdź, czy na miejscu zrzutu nie będzie świadków mojego powrotu.

– Tak jest, komandorze poruczniku – odparła sztuczna inteligencja, w chwili gdy Merlin sięgał do sterów skimera.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Spis treści

Cykl Schronienie

Dedykacja

Mapy

PROLOG

ROK PAŃSKI 892

.I.

.II.

.III.

.IV.

.V.

.VI.

.VII.

CZERWIEC ROKU PAŃSKIEGO 892

.I.

.II.

.III.

.IV.

.V.

.VI.

.VII.

.VIII.

.IX.

.X.

.XI.

.XII.

.XIII.

LIPIEC ROKU PAŃSKIEGO 892

.I.

.II.

.III.

.IV.

.V.

.VI.

.VII.

SIERPIEŃ ROKU PAŃSKIEGO 892

.I.

.II.

.III.

.IV.

.V.

.VI.

.VII.

.VIII.

.IX.

.X.

.XI.

.XII.

.XIII.

.XIV.

.XV.

WRZESIEŃ ROKU PAŃSKIEGO 892

.I.

.II.

.III.

.IV.

.V.

.VI.

PAŹDZIERNIK ROKU PAŃSKIEGO 892

.I.

.II.

.III.

.IV.

LISTOPAD ROKU PAŃSKIEGO 892

.I.

Postacie

Glosariusz

Informacja dotycząca miar czasu na Schronieniu

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

Tytuł oryginału: By Schism Rent Asunder

Text copyright © 2008 by David Weber

Published by arrangement with Tom Doherty Associates, LLC.

All rights reserved

Copyright © for the Polish e-book edition by REBIS Publishing House Ltd., Poznań 2013

Informacja o zabezpieczeniach

W celu ochrony autorskich praw majątkowych przed prawnie niedozwolonym utrwalaniem, zwielokrotnianiem i rozpowszechnianiem każdy egzemplarz książki został cyfrowo zabezpieczony. Usuwanie lub zmiana zabezpieczeń stanowi naruszenie prawa.

Redaktor: Urszula Gardner

Konsultant: kpt. ż.w. Janusz Szczepański

Mapy: Ellisa Mitchell i Jennifer Hanover

Projekt i opracowanie graficzne serii i okładki: AFISZ Jacek Pietrzyński

Wydanie I e-book (opracowane na podstawie wydania książkowego: Schizmą rozdarci, wyd. I, dodruk, Poznań 2015)

ISBN 978-83-8062-885-4

Dom Wydawniczy REBIS Sp. z o.o.

ul. Żmigrodzka 41/49, 60-171 Poznań

tel.: 61 867 81 40, 61 867 47 08

fax: 61 867 37 74

e-mail: rebis@rebis.com.pl

www.rebis.com.pl

Konwersję do wersji elektronicznej wykonano w systemie Zecer

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Schizmą rozdarci Światy Honor Honor Harrington. Cień zwycięstwa Rafa Armagedonu W służbie miecza Honor Harrington. Nie tylko Honor 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Księga cmentarna Zimowy monarcha Inwazja Przeklęta korona Obrońca 13 powodów