Dywan wschodni: Wybór arcydzieł literatury egipskiej, asyro-babilońskiej, hebrajskiej, arabskiej, perskiej i indyjskiej

Dywan wschodni: Wybór arcydzieł literatury egipskiej, asyro-babilońskiej, hebrajskiej, arabskiej, perskiej i indyjskiej

Autorzy: zbiorowe Opracowanie

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Kategorie: Popularnonaukowe

Typ: e-book

Formaty: EPUB MOBI

cena od: 13.45 zł

Perły poezji Wschodu

Odmienność kulturowa i religijna Wschodu od wieków budziła zainteresowanie Europejczyków. Jak pisze Antoni Lande we wstępie do książki: „Literatury europejskie mimo różnic wykazują wielkie podobieństwo. W istocie jest to jedna i ta sama literatura. Wschód na każdym południku ma postać inną, odrębną, nigdy i nigdzie się nie powtarza, zawsze jest oryginalny. I dlatego poznanie tych literatur – pomimo dalekich wpływów wzajemnych – samorodnych, jest niezmiernie ciekawe i godne uwagi”. Niniejsza książka stanowi wybór najpiękniejszych dzieł poetów wschodnich, ukazujących ich geniusz poetycki i filozoficzny.

Ułożył Antoni Lange

Dywan wschodni: Wybór arcydzieł literatury egipskiej, asyro-babilońskiej, hebrajskiej, arabskiej, perskiej i indyjskiej

ISBN

Copyright © for this edition by Zysk i S-ka Wydawnictwo s.j., Poznań 2017

All rights reserved

Adiustacja

Paulina Jeske-Choińska

Projekt okładki

Tobiasz Zysk

Pierwsze wydanie książki ukazało się nakładem Towarzystwa Wydawniczego w Warszawie w 1921 roku.

Wydanie I w tej edycji

Zysk i S-ka Wydawnictwo

ul. Wielka 10, 61-774 Poznań

tel. 61 853 27 51, 61 853 27 67

faks 61 852 63 26

dział handlowy, tel./faks 61 855 06 90

sklep@zysk.com.pl

www.zysk.com.pl

Druk i oprawa

Na oklejce wykorzystano Cocktail & Sirio Pearl Merida/Cocktail Mai Tai 120g/m2

www.zing.com.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejszy plik jest objęty ochroną prawa autorskiego i zabezpieczony znakiem wodnym (watermark).

Uzyskany dostęp upoważnia wyłącznie do prywatnego użytku. Rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci bez zgody właściciela praw jest zabronione.

Konwersję do wersji elektronicznej wykonano w Zysk i S-ka Wydawnictwo.

Spis treści

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Wstęp

EGIPT HYMN DO NILU

Z HYMNÓW DO AMONA

HYMN DO RA

ŻALE IZYDY

RAMESSEIDA

PIEŚNI MIŁOSNE

Z EGIPSKIEJ KSIĘGI MĄDROŚCI

SŁOWA BEZBOŻNYCH

PISMO PHIBFHORA

Z KSIĘGI HERMESA TRISMEGISTOSA

ASYRIA I BABILON STWORZENIE ŚWIATA

VI. POTOP

XIII. ZEJŚCIE ISZTAR DO PIEKIEŁ

IZRAEL PSAŁTERZ DAWIDÓW

PSALM CXXXVII

KSIĘGA KOHELETA

PRZYSŁOWIA SALOMONA

PIEŚŃ NAD PIEŚNIAMI

HIOB

PIEŚŃ DEBORY

KSIĘGA RUTH

PROROCTWO IZAJASZOWE

IDRA SUTA, CZYLI MAŁY ZBÓR

ARABIA ZE ZBIORU HAMASA

ZE ZBIORU MU’ALLAKAT

TARAFA

LEBID

IMRU AL-KAJS

SZANFARY

TAABATA

CHELF

ZE ZBIORU KITAB AL-AGHANI

NABIGA DHOBJANI

KAAB-IBN-ZOHAIR

KORAN

MIRZA KASIM MESZEDY

ABUL-OŁŁA

ALMOTENABBI

AL-HALLIL

OMAR IBN AL-FARID

IBN-UL-ABBAR

MALEK

DŻEBEL-SZECH

ZE ZBIORU MARDŻ ANNADHIR

AHMED BEN MOHAMED MOKRI

BEZIMIENNY

HARIRI

OPOWIADANIA

ZDANIA I UWAGI

PERSJA PERSJA STAROŻYTNA ZEND-AWESTA

PERSJA ŚREDNIOWIECZNA ABOL GHASEM FERDOUSI

ABU SAID ABULCHAJR

SAADI

OMAR CHAJJAM

AFZALUDDIN CHAKANI

DŻALALUDDIN RUMI

HAFIZ

DŻAMI

BEZIMIENNY

PIEŚNI BEZIMIENNE

FET-ALI-SZACH

INDIE RYGWEDA

UPANISZADY

MAHABHARATA

BHAGAWADGITA

KALIDASA

DŹAJADEWA

BHARTRYHARI

Z MĄDROŚCI BRAMINÓW

POEZJE GNOMICZNE

HITOPADESA

KATHASARITSAGARA

Z PISM BUDDYJSKICH

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

Wstęp

Narody starożytne tym się różniły od nowoczes­nych, że ich życie duchowe było niezwykle ześrodkowane i dlatego jednostronne. Można by powiedzieć, że każdy zagarniał jedną tylko lub kilka prowincji ducha, a w inne nie wchodził.

Nawet Grecja, najwszechstronniejsza, miała pewne niedostatki. Nigdy np. nie stworzyła wielkiego państwa i dopiero obca ręka ją zjednoczyła; ponadto nigdy nie stworzyła — przy cudnej mitologii — systemu religijnego, teologii i kapłaństwa; nie stworzyła dekalogu ani kodeksu praw w znaczeniu rzymskim. A przecież był to najgenialniejszy naród, jaki istniał kiedykolwiek na ziemi: czymże my bylibyśmy bez Grecji?

Rzym stworzył prawo, państwo, armię, organizację duchowieństwa, ale nie miał własnej mitologii, poezji, sztuki, literatury, filozofii. Wszystko to późno zapożyczył od Greków.

Babilon żył astrologią i techniką, ale jego życie poetycko-filozoficzne jest dla nas zagadką. Egipt był krajem inżynierów, techników, wróżbitów, nawet artystów, ale nie miał ani filozofii, ani literatury: cała jego myśl skupiona była na życiu pozagrobowym. To, co my nazywamy literaturą egipską, to właściwie nieustanne rozmyślanie o śmierci.

Żydzi ześrodkowali całą swoją duszę w jednej myśli, która streszcza się w tym, że Bóg jest jeden; religia była ich jedyną racją bytu i związana z tą religią etyka. Dlatego nie stworzyli oni żadnej państwowości, żadnej techniki, ani literatury świeckiej, ani sztuki plastycznej, nic, co by wychodziło poza obręb tego monoideizmu.

Persja stworzyła wielką państwowość, potężną organizację wojskową itd., ale jej główne dzieło to Zend-Awesta, religia Zaratustry i etyka tegoż proroka. I Persja nie miała literatury ani sztuki, ani nauki w starożytności, dopiero zetknięcie z Arabami wywołało w niej geniusz poetycki i filozoficzny.

Indie — nie mniej genialne — jak Grecja, a przecież przy tak potężnym zmyśle religijnym, filozoficznym, poetyckim, nigdy nie stworzyły tego, co się nazywa narodem, co się nazywa państwowością, nie znały patriotyzmu. Położone nad morzem, nigdy nie stworzyły floty i nigdy Hindusi nie byli ciekawi, co się dzieje poza ich górami i morzami. Ich geografia do ostatnich czasów była dziecinna i — rzecz nie do wiary! — bardzo długie wieki nie pisali historii własnej, jakby rzeczywistość dla nich nie istniała.

O ile wszechstronniej, bogaciej, żywiej, promienniej przedstawia się życie nowszych ludów europejskich! Ale z drugiej strony musimy przyznać, że ta jednostronność i poniekąd ograniczoność ludów starożytnych nadawała ich życiu duchowemu niepospolitą kondensację, wyrazistość, plastyczność i wyodrębniała ich fizjonomię. Literatury europejskie mimo różnic wykazują między sobą wielkie podobieństwo. W istocie jest to jedna i ta sama literatura. Wschód na każdym południku ma postać inszą, odrębną, nigdy i nigdzie się nie powtarza, zawsze jest oryginalny. I dlatego poznanie tych literatur — pomimo dalekich wpływów wzajemnych — samorodnych, jest niezmiernie ciekawe i godne uwagi. Zapewne były między narodami starożytnymi punkty styczne, ale nigdy tak dalece, aby ich postać, ich oryginalność istotnie się zmieniła. Niestety — wiele z owych pradawnych ksiąg zaginęło: szczątki nam pozostały z Akadu i Samiru, z Asyrii i Babilonu, z Egiptu; nie zostało nic z Azji Mniejszej; po wielu narodach zaledwie imię się zachowało. Ile utraciliśmy z Persji starożytnej, ile z Indii, że nie wspominamy już starożytnych cywilizacji przedgreckich na lądzie Hellady i na wyspach? Jacy poeci byli przed Homerem? Kim byli Etruskowie? Nie dowiemy się nigdy.

Ale i to, co pozostało i co być może jeszcze odnajdziemy, przedstawia skarb niespożyty. Ten skarb zebraliśmy w książce niniejszej i zakreśliwszy sobie pewne granice, podajemy czytelnikom wybór dzieł poetów wschodnich, dawnych i nowszych.

Granice te to Bliski Wschód: Egipt, Asyria i Babilon, Judea, Arabia, Persja, Indie. Pierwszy to raz w języku polskim ukazuje się zbiór tak obszerny pism poetów wschodnich: wybieramy tu perły tej poezji, przy czym niejedno bezpośrednio z oryginału jest przełożone. Niestety, Polska znajdowała się politycznie w tym położeniu, że znajomość języków wschodnich stanowiła tu raczej luksus bezużyteczny. Najczęściej nasi orientaliści pracowali dla obcych i w obcych językach (Chodźko, Kleczkowski, Kowalewski, Kosowicz, Kazimirski, Strzygowski, Lanckoroński i in.). Dlatego dostęp do literatury perskiej czy arabskiej, indyjskiej czy egipskiej szedł pośrednio przez tłumaczenia niemieckie, rosyjskie, francuskie. Z tych więc materiałów pośrednich po największej części składać się musi niniejszy Dywan.

Antoni Lange

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

EGIPT

Z literatury egipskiej — w ścisłym tego słowa znaczeniu — pozostało nam niewiele. Być też może, było jej niewiele. Posiadamy trochę powiastek, trochę pieśni ludowych, wreszcie utwór pośredni między kroniką a eposem, znany pod nazwą Ramesseida, dzieło rzekomo Pentaura; niektórzy widzą w tym poemacie egipskim pierwowzór Iliady.

Należy przypuszczać, że literatura egipska, jaka nam pozostała — hieratyczna, kapłańska, zaklinawcza, mitologiczna i teologiczna — nie obejmowała całego życia Egipcjan. Dusza Egipcjan była zdaje się bezwzględnie opętana sprawą śmierci i nieśmiertelności; wszystkie Księgi umarłych, hymny do bogów itd. poruszały przede wszystkim tę, a nie inną sprawę. Ale skądinąd wiemy, że Egipcjanie byli bardzo weseli, że Egipcjanki były bardzo namiętne i w sztuce miłości wyćwiczone; że rozmyślając ciągle o śmierci, Egipcjanie kochali życie. Kielichy, w których pijali wino na ucztach, miały zawsze na sobie trupią główkę; nie znaczyło to jednak memento mori, ale właśnie carpe diem, bo śmierć nadchodzi rychło.

Mimo tego ostatecznie tajemnica śmierci i połączona z nią obrzędowość nadała wyraz religijno-grobowy większości pomników literackich Egiptu.

To, co się zowie poezją, liryką, dramatem, albo lekceważono i nie przechowywano w Egipcie, albo też było nieznane, choć zapewne misteria egipskie, jak misteria greckie, były połączone z widowiskami charakteru dramatycznego. Ale my ich nie znamy. Znamy natomiast egipską powieść: są to właściwie baśnie, klechdy, bajki tego samego typu, z którego powstały historie 1001 nocy. Obok filozofii śmierci Egipcjanie uprawiali magię, czarnoksięstwo: w nowelach egipskich czynnikiem głównym jest magia. Treść tych baśni jest w gruncie rzeczy ta sama co w klechdach, jakie nam opowiadały nasze niańki: są to prawieczne pierwiastki fantazji ludzkiej.

Czysto ludzki, bardzo powszechny charakter mają egipskie erotyki.

Dajemy tu z pism egipskich: 1) wyimki z Księgi umarłych i hymny do bogów, 2) poemat Pentaura o Ramzesie, 3) dwie pieśni miłosne. Ponadto zaś dwa urywki z późnej literatury egipskiej z II w. przed Chr. i I w. po Chr. Są to: 4) wyimki z egipskiej Księgi Mądrości oraz 5) fragment ze sławnej księgi Hermesa Trismegistosa — jakkolwiek napisana po grecku, jest to księga egipska i wiąże się z tradycją egipską; wpływ judaizmu i chrześcijaństwa, filozofii greckiej i gnozy jest tu widoczny. W Księgach Mądrości, które pochodzą z II w. przed Chr., można dostrzec szczególne przeczucie chrześcijaństwa, a jeden urywek jest właściwie z I w. po Chr., kiedy chrześcijaństwo zakwitało w Egipcie — i nie bez jego wpływów powstawały nowe pisma koptyjskie.

HYMN DO NILU

Chwała tobie, o Nilu! chwała ci, Apisie!

Ty, który jesteś władcą i królem ziemi naszej

I który jesteś źródłem żyzności Egiptu,

Z nieznanego mroku wypływasz tajemnicą osłonięty

W dniu, który bogowie i ludzie zawsze błogosławią!

Pola i ogrody, które rozpostarł dokoła Ra,

Aby istoty żyć w nich mogły — ty, Nilu, przesycasz wodą!

Ziemię naszą jako trunkiem upajasz wilgocią,

Niewyczerpany, niewysączony,

Wiekuiste źródło soków życia oraz życia!

Władco ryb, kiedy rozpętasz swoje fale

I kiedy rozlejesz się dokoła,

Ptak wszelki wie, że ziarno go czeka obfite!

Ty jesteś ojcem zboża, tyś jest źródłem jęczmienia,

A tak uwieczniasz świątynie naszych bogów.

Gdybyś zaniedbał swego trudu,

Omdlałoby i zgorzało wszystko, co żyje,

I bogowie w niebie doznaliby cierpień

A gdy bogi cierpią,

Ludzkie twarze zamierają,

Trzody na ziemi niszczeją;

Wielcy i mali widzą idący ku sobie skon.

Lecz gdy nastaje ów dzień błogosławiony przez bogów i ludzi —

Gdy Nil rozszerza swą potęgę i swój ogrom —

Gdy przenika swą wilgocią w sąsiednie czarnoziemy —

Wszystko się zmienia, gdyż wówczas Nil jest jak Num (stwórca).

Wszystkich oświeca, wszystkich orzeźwia,

Wszystkich ożywia i pożywia.

Ziemia weseli się przezeń, rumiana od promieni słońca i pełna soków nilowych.

On jest stwórcą wszelkiej rzeczy dobrej —

Działa z mocą a bez zwłoki —

Po całym rozlewa się Egipcie.

Napełnia wszystkie spichrze,

I strzeże dobrobytu nędzarzy.

Wszystkie pragnienia zaspokaja,

Jako niewyczerpany jest w swej obfitości,

Tak niezmordowany w swej dobroczynnej pracy dla nas.

I wciąż w swojej świętej łodzi powraca do nas.

Nie znajdziesz nigdzie jego posągów,

Ani wężem złotym głowy jego nikt nie wieńczy;

Bo nikt go nie ogarnie wzrokiem,

Ani też nikt mu nie służy,

Ani też nikt ofiar mu nie składa.

Próżno go wzywać, gdyż wezwań on nie słyszy,

Niewzywany działa i dobro czyni;

Nikt nie zna jego źródeł pierwotnych,

Żadne czarodziejstwo tajemnicy tej ci nie odkryje —

O Nilu, kto przeniknął serce twoje?

Starcy i młódź hołd ci składają,

Jako swemu monarsze…

Ty niezmienne ogłosiłeś wyroki

Dla Egiptu Górnego i Dolnego —

Czuwasz, aby śmiertelny nie płakał,

Aby dobytek jego w nicość nie zapadał,

Aby z małej ilości owszem rosła wielka ilość.

Ty jesteś władcą prawa,

Jesteś mocarzem sprawiedliwości,

Gdyż — czy to słyszysz modły ludzkie, czy ich nie słyszysz,

Zawsze rozlew w określonej sprawujesz porze.

Wierzą ludzie, że swą złotodajną ręką

Wszystko przetwarzasz w złoto;

Lecz nie złoto, nie drogie kamienie nas żywią —

Żywi nas, moc nam daje — zboże, dziecię twoje!

Harfa brzmi ci pieśnią uroczystą,

A pieśń z klaskaniem rąk się łączy —

My — dzieci twoje, my, synowie Nilu

Hołd ci składamy, wysławiamy ciebie.

Ty jesteś ozdobą świata…

Złota barka twoja płynie przed śmiertelnikiem —

Jagniętom i krowom przynosi pożywienie —

Niechajże się święci wylew Nilu!

Ofiary składajmy jego potędze —

Woły i jagnięta,

Ptactwo przeróżne,

Antylopy lekkonogie z gór dalekich,

Ogień czysty w ofierze ci składajmy —

Bywaj, Nilu, niechaj bogowie okryją się swym dobrodziejstwem!

Z HYMNÓW DO AMONA

I

Amonie, boże wielki, racz wysłuchać

Tego, co stanął u twych stóp,

Abyś sądził jego czyny.

Sąd uciska tego, co jest biedny,

Ale ty jesteś jedynym sędzią,

Amonie, królu nieba i ziemi,

Który możesz wydobyć biednego z niedoli.

II

Droga, która prowadzi do ciebie, o Amonie —

Jest to początek mądrości,

Bo ty jesteś jedyny kierownik prawdy

I do ciebie się zwraca, kto pożąda prawdy.

Dajesz chleb prawdy temu, co go nie posiada,

I wspomagasz tych, co są ci wierni.

Ty jesteś moim władcą jedynym,

Ty jesteś moim obrońcą.

III

Cześć tobie, Amonie, cześć tobie, Ra! Ra-Amonie!

Tyś królem nieba i ziemi — tyś władcą tronów na tym i na tamtym świecie,

Królu najwyższy w Tebach,

Panie wszelkiego bytu, królu jedyny, na którego istocie oparte jest wszystko!

Ojcze bogów, w którym żyją wszyscy bogowie,

Jedyny, choć ukazujesz się w tysiącach zjawisk,

Twórco śmiertelnych, twórco istot zwierzęcych,

Ty, który wołom i owcom wywołujesz paszę!

Wszechpotężny i straszliwy,

Wyższy ponad wszelkich bogów,

Kierowniku przeznaczeń świata!

Władco czasu, Królu wieczności,

Świetlany przywódco, który czuwasz nad światem, promieniejąc w złotej koronie,

Panie złotych promieni, które nas światłem oblewają.

Nad tymi, których kochasz, ręce twe zawisły dobrotliwie,

A na wrogów ciskasz swoje gorejące ognie.

Bezbożnych wali w proch twoje płomienne spojrzenie!

Włócznią swą ty przebiłeś otchłań pierwotną

I węża Naka zmusiłeś, by to co pochłonął, oddał z powrotem.

Cześć tobie, Amonie, cześć tobie, Ra! Ra-Amonie!

Władco prawdy, wielki władco prawdy.

Ty, którego uszy są zawsze otwarte na modlitwy nieszczęsnych

Życzliwy dla tych, co składają cześć,

Obrońco słabych wobec gwałtowników,

Sędzio potężnych i bezsilnych!

Jedyny stworzycielu bytów,

Jedyne źródło wszelkiego żywota,

Słowo twoje — było ojcem wszystkich bogów,

A z twego spojrzenia narodzili się ludzie.

Ty żywisz wszystkie stworzenia

I każdemu dajesz pokarm odpowiedni.

Cześć tobie, stwórco wszelkich form.

Jesteś jeden — jedyny,

Chociaż rozmaite masz ramiona!

Ty we śnie czuwasz nad uśpionym

I wszelkie dobro zsyłasz na twory żyjące!

Najpotężniejszy władco z wielkiej dziewiątki bogów —

Jesteś jeden jedyny

I nie masz obok ciebie innego!

Imiona twoje liczne i coraz inne,

A nikt ich nie zna w pełni!

HYMN DO RA

Cześć ci, Ra! Cześć ci i chwała —

Kiedy wschodzisz i zachodzisz.

Uwieńczony książę bogów,

Ty, co wschodzisz promieniący —

Stwórcą jesteś ty wszystkiego,

Co przebywa na wyżynach

I co kryje się w otchłaniach.

Tyś, o Ra, jest bóg jedyny,

Który był w początkach czasu.

Ty stworzyłeś czarną ziemię,

Tyś wyłonił otchłań nieba,

Tyś uczynił ludzkie plemię,

Ty Nilowi kształt nadałeś.

Ty stworzyłeś głębokości,

Ty do życia powołałeś

Wszystko to, co w nich istnieje.

Zespoliłeś pasma górskie,

Ty stworzyłeś ludzkie plemię

I zwierzęta pól i lasów.

Bądź uwielbiony ty, którego

Maat bogini obejmuje

W złote ranki i wieczory,

Ty wędrujesz przez błękity

Z sercem pełnym szczęśliwości.

Nak — twój wróg — zły wąż — zabity!

Jasna barka zaś Sachmet

Z przychylnym płynie wiatrem,

Z sercem pełnym szczęśliwości.

Uwieńczony nieba książę —

Ra — ty głos posiadasz prawdy.

Witaj nam, młodzieńcze boski,

Ty — wieczności spadkobierco,

Ty poczęty sam ze siebie,

Ty, coś życie dał sam sobie.

Witaj! Witaj, ty jedyny,

Wszechpotężny bycie, który

W form tysiącach się ujawniasz.

Królu świata, Heliopolis

Opiekunie ty promienny,

O, monarcho ty wieczności,

Rządco sfer nieskończoności,

Gdy majestat twój się zbliża,

Wielki płynie blask promienny

Od istoty twej — i pada

Na oblicza wszystkich ludzi.

Ale w sobie tyś nieznany —

Niewiadomy, niepoznany.

Żaden słaby język ludzki,

Nie potrafi nam określić

Z niczym twego podobieństwa.

W twym imieniu — Ra, my wielbimy

Twoją moc i twoją wszechmoc

I na ciebie przysięgamy

Bowiem tyś jest pan człowieka.

Ty oczami wszystko widzisz,

A nad światem tym dokoła

Przeminęły lat miliony

I nikt liczby lat nie powie

Tych, przez które przepłynąłeś!

ŻALE IZYDY

Wróć do swego domu, wróć, Ozyrysie —

Panie doskonały, wrogowie twoi odeszli,

Wrogowie twoi znikli, a nie masz ich.

Oto ja, siostra twoja, kochająca ciebie,

Tęsknię za tobą, panie mój, Ozyrysie!

Czemu przebywasz z dala ode mnie, ty, piękną młodością kwitnący!

Wracaj do swego domu — wracaj z pośpiechem,

Bo serce me goryczą przepalone,

Gdy oczy me ciebie nie widzą.

Oczy me wypatrują ciebie na wszystkie strony,

Oczy me widzieć cię żądają!

Kiedy dostąpię tej szczęśliwej godziny, by cię zobaczyć?

Wróć do tej, co ciebie kocha!

Do siostry swej i małżonki powróć.

Bogowie i ludzie, zatrwożeni tym, że ciebie nie ma,

Zwracają serca swe ku tobie!

I wraz ze mną gorzko płaczą,

Zobaczywszy łzy moje płynące.

Tęsknoty me po tobie unoszą się w niebios wyżyny

I łzawe moje pieśni płyną ku niebu,

Ale ty nie słyszysz mego głosu!

Jam ci jest twoja siostra miłująca

Jako nikt ciebie nie miłował.

Jam twoja siostra, twoja siostra!…

RAMESSEIDA

(POEMAT PENTAURA)

Zaczyna się historia zwycięstw króla Egiptu Górnego i Dolnego, syna słońca, Amen-meri1 Ramzesa, nieśmiertelnego, który zwyciężył ludy Kheta, Naharain, Aruna, Pidas, Dardeni, Katsuatan, Karkemisz, Kati, Anauka, Iriuna oraz ludy Akarit, Muszenes2 (…).

Młody król wyciąga ramię, nikt mu nie przywtórzy; ramiona jego potężne, serce niezłomne, męstwo jego jako Montu3 w bitwie.

(Wyruszył) do krajów nieznanych (…).

Rozpoczyna bitwę — jest jako mur mocny; a gdy podniesie puklerz, a gdy łuk naciągnie — nikt mu nie dorówna. Potężniejszy niż zwarta gromada: kiedy stąpa — wszyscy przed nim uchodzą. Serce jego — w chwili gdy ma (wroga) uderzyć — jest jako byk, co zamierza wpaść na stado gęsi.

Odepchnął cały zjednoczony świat nieprzyjacielski.

Żadna ciżba nie ostoi się wobec niego: tłumy ludów w trwodze omdlały przed nim.

Władca ziemi o potężnym głosie: wielkim jest jego serce nad całą krainą.

Jako lew rozgniewany spada w dolinę owiec; rozkazuje, a woli jego nie masz zaprzeczenia.

Doskonały w radzie, mądry w wyrokach. Pod wpływem rodzica swego (Amona) — ogłasza swe słowa. Zbawca swoich żołnierzy.

Serce jego jest jako góra żelazna. Król, syn słońca, Amen-meri Ramzes, nieśmiertelny, oto co uczynił.

Jego wojsko piesze i konne, Sartowie — jego jeńcy otrzymali rozkaz wyruszenia w drogę, gdy przybył Jego Wysokość, spuszczając w dół rzeki swe wojsko piesze i konne — w szczęśliwą drogę — na wyprawę.

Piątego roku, drugiego miesiąca żniw, dnia dziewiątego przestąpił Jego Wysokość twierdzę Hetham w dzielnicy Tsad (…).

Zjawił się podobny bogu Montu w jego mocy — i cały kraj zaczął drżeć w swym sercu.

Buntownicy wszyscy przyszli z pochylonym karkiem — pełni bojaźni wobec ducha Jego Wysokości.

Żołnierze jego ruszyli ku granicy — a szli drogą ku północy. Otóż, gdy po tych (sprawach) minęło kilka dni, Ramzes zatrzymał się w mieście (…).

Otóż gdy J.W. przybył do ziemi Kadesz — oto J.W. ruszył naprzód, jako jego ojciec Montu, pan Tebów (…).

Przebył dolinę rzeki Orontes — z pierwszą legią Amonową, która daje zwycięstwo królowi, synowi słońca, Ramzesowi meri-Amon.

Gdy J.W. zbliżał się do miasta, oto książę nędzny i nikczemny ludu Kheta4 zgromadził dokoła siebie wszystkie plemiona, zaczynając od krańców morza. Ziemia Kheta przybyła cała, zarówno też Naharain, Aradu, Masu, Pidasa, Karkisz, Iriuna, Reka, Katsuatan, Kirkanaisz, Akarit, Kati, Anauka, Muszenes, Kadesz, Dardeni, Khirbu.

Nie opuścił żadnego plemienia — wszystkie sprowadził ze sobą w drogę; dowódcy jego byli z nim, każdy na swoim wozie.

Byli bardzo liczni, a nigdy przedtem tak nie było.

Pokryli góry, doliny swą niezmierną liczbą, jako szarańcza (pokrywa pola).

Nie pozostawił złota w swej ziemi. Wszystko zabrał, aby dać plemionom wojennym, jakie sprowadził ze sobą.

Oto dowódca nędzny i nikczemny plemienia Kheta wraz ze swą liczną armią — stali ukryci (gotowi do boju) na północnym zachodzie miasta Kadesz.

Oto (zdarzyło się), że J.W. był sam w swej osobie w otoczeniu paru sług.

Legia Amonowa znajdowała się w marszu za jego śladem; legia boga Phra5 przebywała dolinę na południu miasta Szabutuna, aby iść ku miastu Aranama; legia Sutukhowa szła wielkim gościńcem.

J.W. zwołał co najdobrańszych wojewodów swych wici. Oto byli oni nad brzegiem w krainie Amaury.

Oto nędzny i nikczemny dowódca Khety był pośrodku swych żołnierzy, a oni byli z nim.

Nie wystąpił on do walki, albowiem powstrzymała go trwoga wobec Ramzesa.

I oto zwołał ludzi licznych, konie liczne, wiele, wiele jakoby piasku.

Byli oni po trzech (ludzi) na wozach; byli przyłączeni do wszystkich bojowników, z nikczemnego ludu Kheta — zbrojni wszelkim orężem wojennym.

Trzymał ich w ukryciu poza miastem Kadesz.

Oto wyszli oni od strony południowej Kadeszu; uderzyli na legię Phra pośrodku.

Legia była w marszu; nie przeczuwała (napaści); nie była gotowa do boju.

Żołnierze i wozy J.W. zaczęły omdlewać przed nimi.

Oto J.W. zatrzymał się na północy miasta Kadesz, na brzegu zachodnim Orontesu.

Oto przebyli, aby całą tę rzecz opowiedzieć Jego Wysokości.

Oto J.W. powstał jako jego ojciec Montu; przypasał oręż bojowy; kolczugą się okrył: wyglądał jako Baal6 w swej godzinie (to jest w godzinie gniewu, potęgi).

Konie, co były z J.W. — imię ich: Zwycięstwo Tebów — z wielkiej stajni pana, umiłowanego Amonowi.

Oto co uczynił J.W., rzucając się naprzód. Oto wszedł on w środek nędznych i nikczemnych ludzi plemienia Kheta.

Był sam w swej osobie, a nikt inny nie był z nim. Posunął się naprzód J.W. wobec oczu tych, co byli za nim.

Otaczało go 2500, liczba wozów (…), które wyszły ze swej drogi: wojownicy nikczemnego ludu Kheta — i liczne z nimi plemiona — Arad, Masa, Pidasa, Keszkesz, Iriuna, Katsuatan, Khireb, Akatar, Kadesz, Reka.

Byli oni po trzech na wozach.

Oni byli zjednoczeni7, a ze mną nie było dowódców, nie było rotmistrza wojsk pieszych ani rotmistrza wojsk konnych.

Opuścili mnie moi żołnierze, a moja konnica w ucieczce przed nimi. Ani jeden (z moich) nie pozostał, aby z nimi walczyć.

Oto, co rzecze J.W.: Któż więc jesteś, ojcze mój, Amonie? Jakiż to ojciec, co zaprzecza swego syna? Czyż czyniłem jakieś zamiary, nie pamiętając o tobie? Czyż zawsze nie kroczyłem — jako były twoje słowa? Nie naruszyłem poczynań, jakie mi nakazałeś. Nie przekroczyłem twoich rad i postanowień.

Wielki bardzo, pan wielki Egiptu — który rozproszył ludy na swej drodze.

Czymże więc są wobec ciebie te ludy Aamu8? Amon osłabia moc tych, którzy zaprzeczają Boga. Czyż na twych ołtarzach nie składałem licznych ofiar? Napełniłem twój święty dom gromadami mych jeńców. Zbudowałem ci świątynie na miliony lat. Dałem ci wszystkie swoje dobra na skład (?) w twoich świątyniach. Cały świat ci składam w ofierze, aby twoje panowanie umocnić. Zabiłem dla ciebie 30 000 wołów — (i spaliłem je) na drewnie, pięknie pachnącym. Nie ukryłem żadnej doskonałości poza swoją ręką: wszystko było dla twojej chwały. Zbudowałem ci pylony aż do końca ich kamieni: sam postawiłem ich słupy. Sprowadziłem ci obeliski z Elefantyny. Sprowadziłem ci kamień wiekuisty. Dla ciebie na morze posyłam okręty, aby ci przynosiły haracz z różnych dzielnic.

Ach, więc nadchodzi los nieszczęśliwy na tego, co odpycha twe zamiary; dobry na tego, co ci ufa, wielki Amonie?

Według tego, co zrobiono dla ciebie w sercu tych, co cię kochają — wzywam cię, ojcze mój Amonie, oto jestem pośrodku licznych plemion: nie znam ich, a oto one wszystkie razem są przeciw mnie. Jestem tu sam w mojej osobie, a nikt nie jest ze mną. Opuścili mnie moi liczni żołnierze, nie widzi mnie ani jeden z mych rycerzy konnych; nie usłyszy mnie żaden, gdybym ich wzywał na pomoc.

Przecież wiarę mam, że Amon ma dla mnie większą siłę niżeli te setki tysięcy wozów, niżeli 10 000 młodszych braci, co by tu ze mną stali razem.

Niczym jest robota licznych ludzi, Amon wyższy nad nich wszystkich.

Oto sprowadził (wróg) dowódców licznych, a każdy wśród nich ze swą konnicą.

Wszyscy zbrojni w narzędzia wojenne: dowódca Aradu, dowódca Masa, Iriuna, Reka, Dardeni, Kaszkasz, Karkemisz, Kirkasz, Alep, Kheta.

Wszyscy razem w jednym miejscu; trzy tysiące — liczba wozów.

Oto wstąpiłem pomiędzy nich, potężny jako twój płomień.

Pociągnąłem ku nim; podobny byłem bogu Montu; pożarłem ich ręką swoją — w jednej chwili.

Rzeź uczyniłem między nimi, śmierć rozsiałem dokoła.

Jeden drugiemu krzyczał przerażony: nie człowiek to jest, co (się zjawił) pośród nas — to Sutekh9 wielki wojownik, to Baal we własnej osobie.

Nigdy człowiek nie zdoła wykonać tego, co on wykonał przeciw nam, sam jeden tłumy odepchnął: nie było z nim wojewodów, nie było żołnierzy.

Uchodźmy, uciekajmy przed jego mocą.

Ratujmy życie nasze, aby tchnienie zachować.

Albowiem ten, co ma z nim walczyć: ręka jego mięknie i omdlewa.

Już nie umieli utrzymać łuków, podobnież i grotów.

Gdy (wróg) ujrzał go, jako przybywał na skrzyżowanie dróg — oto J.W. stanął wobec nich niby orzeł.

Oto rozpocząłem rzeź między nimi, a żaden mnie nie uniknął.

I oto zwróciłem słowo do mych wojsk pieszych i do moich wojsk konnych, mówiąc:

Krzepcie ducha, pokrzepcie, o moi żołnierze piesi, o moi jeźdźcy konni! Widzieliście moje czyny potężne! Sam jeden w swej osobie byłem tu, a nikt inny nie był ze mną. Amon to czuwał nade mną; ręka jego mną kierowała.

Wystąpiłem do walki, pod opieką ojca mego Amona — dowódcy Egiptu — jako moi ojcowie, którzy nie widzieli Syryjczyków.

(…) Nie przyszedł żaden z nich, aby widzieć to, co ludzie będą opowiadali całej ziemi egipskiej.

O, szczęśliwa sposobność, aby złożyć liczne ofiary w Tebach, stolicy Amona.

Błąd, jaki popełniła moja armia piesza i moja konnica — jest to błąd wielki, większy niż da się powiedzieć.

Wykazałem swą moc: nie było ze mną moich żołnierzy, nie było wozów.

Pokazałem światu całemu drogę czynów bohaterskich swoim mieczem.

Byłem sam w swojej osobie, nikt inny nie był ze mną.

Nie było ze mną dowódcy; nie było naczelników piechoty ani konnicy.

Narody mnie widziały; narody powtarzać będą imię moje aż do krain odległych i nieznanych.

A to co uniknęło mej ręki wśród nich, ci stanęli — i obejrzeli się, aby widzieć, co robię.

I przyszła gromada wielka, a nie zatrzymały się nogi ich w ucieczce.

A ci, którzy groty swoje rzucali we mnie, rozproszone są ich groty, gdy miały we mnie uderzać.

Otóż stało się, że gdy mnie dostrzegło moje wojsko piesze i konne — i że trwałem w boju, jako Montu z mieczem potężnym, Amon zaś — mój ojciec wraz ze mną uczynił mi wszystkie narody jako słomę — oto zaczęli do mnie przybywać jedni po drugich — żołnierze moi — z obozu swego — pod godzinę wieczorną.

Znaleźli narody wszelkie — wszedłem pomiędzy nie — rozciągnięte jako trupy w swej krwi — wszystkich najlepszych wojowników ludu Kheta — wszystkich synów i braci ich dowódcy.

Gdy oświetlono pola ziemi Kadesz — nie było można krokiem ruszyć między nimi — dla mnóstwa ich.

Oto piesze wojsko moje przyszło, aby uczcić imiona (moje). Przybyli, aby widzieć czyny moje; dowódcy moi stanęli przede mną, aby sławić moją waleczność; podobnież moi rycerze konni — aby sławić moje imię. — Tak więc, o dobry wojowniku, mężu serca niezłomnego, ocaliłeś swe wojsko piesze i konne, o synu Amona, jego dłońmi uczyniony! Zniszczyłeś ziemię Kheta swym mieczem zwycięskim: tyś jest wojownik dobry! Żaden król nie jest ci podobny, król za swoich żołnierzy walczył w dniu walki! Jesteś sercem potężny, jesteś pierwszym w zawierusze. Jesteś wielki pan zwycięstw wobec żołnierzy — wobec świata całego. Nie masz, kto by tym słowom zaprzeczył.

Ty jesteś tarczą Egiptu, co odpycha obce narody. Ty złamałeś kark buntowniczej ziemi Kheta.

Oto co odrzekł król swym żołnierzom, swym wojewodom, swym rycerzom konnym:

— Ach, niski popełniliście czyn wy, moi przywódcy, moi żołnierze piesi i jezdni — żeście nie przyjęli bitwy.

Czyż nie bywa sławione imię człowieka w jego mieście, jeżeli wykonuje jakiś czyn bohaterski? Dobrem jest jego imię wojownicze.

Zaprawdę, zaprawdę, sławiony bywa mąż za swój miecz!

Czyliż skrzywdziłem choć jednego z was — iż mnie opuściliście pośrodku nieprzyjaciela?

Ten, którego czcicie — oto przecie żyw.

Wy zachowaliście tchnienie żywota — a ja byłem sam.

Czyż nie umieliście powiedzieć sobie w sercach waszych — że jestem dla was jako wał spiżowy.

Gdy usłyszą (ludzie), żeście mnie opuścili samego i że nikt inny nie był ze mną, że nie przybiegł mi z odsieczą ani żaden wojewoda, ani żaden dowódca piechoty ni konnicy — aby rękę swą przyłożyć do mojej ręki — wtedy (…).

Ja zwalczałem, ja odpychałem setki tysięcy narodów.

A byli ze mną tylko Dekhtemus i Nurahuret — konie moje wielkie; ich tylko znalazłem pod ręką ku pomocy (…).

Byłem sam jeden wśród licznych ludów — które zmusiłem, iż kark pochyliły.

Teraz nakażę im sam, aby jedli paszę swoją wobec mnie — codziennie, gdy będę w swym pałacu. Ich to znalazłem pośrodku nieprzyjaciela, wraz z koniuszym moim Menna, woźnicą mego wozu — z moim oficerem przybocznym — co byli ze mną — jako świadkowie walki.

Oto znalazłem ich, gdy powróciłem w sile i zwycięstwie.

Uderzyłem setki tysięcy zjednoczonych razem — swoim mieczem zwycięskim — a gdy ziemia zajaśniała (o świcie) — rozstawiłem pułki do boju: rzuciłem się do walki jako byk — zbrojny rogami.

Ukazałem się im podobny bogu Montu: jako on byłem zręczny w bojowaniu!

Rzuciłem się na ich pułki, jako orzeł na (…).

Byłem podobny słońcu o wschodzie u źródeł poranka. Promienistość moja wypaliła członki bezbożnych.

Oto wołał jeden do drugiego:

— Uważajcie — uważajcie! Nie upadać! Albowiem Sachmet10 — wielka bogini jest z nim; ona jest z nim na jego koniach; ręka jej jest z nim.

Ktokolwiek zaś upadał, oto zjawiał się płomień ognisty i palił jego ciało.

A gdy ci zatrzymywali się w biegu — albo na twarz upadali przede mną — oto Moja Wysokość owładnęła nimi.

Szerzyłem śmierć wśród nich, a żaden mnie nie uniknął.

Leżeli razem we krwi własnej rozciągnięci (…).

Lichy przewrotny książę Khety posłał, błagając, wielkie jako słońce imiona Jego Wysokości — i rzecze:

Jesteś jako Sutekh, jako Baal we własnej osobie. Trwoga panuje w ziemi Kheta. Złamałeś nery ziemi Kheta na zawsze.

Goniec przybył od niego, trzymając w ręku pismo do wielkich imion króla.

„Aby zadowolić serce Jego Wysokości, wybrańca ochrony boskiej, Pana wielkiego, potężnego byka, miłośnika prawdy, króla najwyższego, tarczy swych żołnierzy, władcy niezwyciężonego miecza, króla Egiptu Górnego i Dolnego, słonecznego pana sprawiedliwości, wybrańca boga Ra, syna słońca Ramessu-Meri-amen:

Sługa twój mówi do ciebie, aby cię powiadomić, że jako jesteś synem Amona, z jego substancji zrodzonym — dał ci on w posiadanie wszystkie krainy razem połączone, całą ziemię Egiptu i ziemię Kheta, aby u nóg twych złożyć ich służbę.

Ra, dostojny twój rodzic dał ci (…).

(…) Racz nie opanować nas, o ty, którego duchy są wielkie. Twoja potęga i męstwo zaciążyły nad narodem Kheta. Byłożby dobrem dla ciebie, abyś zabijał swe sługi? Jesteś ich panem. Oblicze twe zagniewane — a nie uspokajasz się wcale. Przybyłeś wczoraj i zabiłeś setki tysięcy. Ludzi nie pozostanie, by mogli ci być poddanymi. Nie doprowadzaj więc do końca swych zamiarów, o królu zwycięski, geniuszu rozmiłowany w bitwach. Daruj nam tchnienie żywota”.

Jego Wysokość powrócił do życia pogodnego, jak jego ojciec Montu w swej godzinie, gdy odepchnął (wrogów).

Jego Wysokość kazał zwołać naczelników jezdnych i łuczników — i zgromadzono ich wszystkich razem, aby wysłuchać treści poselstwa — i wszystkich słów napisanych przez księcia Khety.

Rozważywszy odpowiedź — rzekli do Jego Wysokości:

— To doskonałe! Uspokój się, królu najwyższy, panie nasz! Gdyby jego nie przyjąć do łaski, kogóż by przyjąć? On cię uwielbia. Niech się twój gniew uciszy!

Król nakazał wysłuchać jego słów, po czym w pokoju ruszył ku południowi. Jego Wysokość w ciszy skierował się w drogę do Egiptu w otoczeniu swych książąt, żołnierzy i wozów.

Amon wyszedł go pozdrowić, mówiąc:

— Przybywaj, umiłowany synu nasz, Ramessu Amen-meri. Bogowie dali ci nieskończone okresy wieczności na podwójnym tronie ojca twego Atuma — i wszystkie narody powalone są pod twymi sandałami.

Ta księga napisana była w r. VII, dnia (…) drugiego miesiąca żniw, o królu Ramzesie, Meri-Amon, żyjącym dla stuleci i wieczności, jako jego ojciec — Słońce. Dokończona została szczęśliwie ta księga i ofiarowana naczelnikowi straży ksiąg Jego Wysokości faraona w jego domu światła. Pisał grammata Pen-ta-ur.

PIEŚNI MIŁOSNE

I

Ach, kołyszą się powoje!

Upojone serce moje

Tak jak one się kołysze —

Gdy spoczywam, a ty, drogi,

W uścisk mnie porywasz błogi

I w me żądze wlewasz ciszę!

Wykąpałam swoje oczy,

Aby miały blask uroczy

I przychodzę tak do ciebie,

Abyś widział moje czary

I miłował mnie bez miary,

Władco mój, a będę w niebie.

Jakiż los mi się zaczyna,

Gdy uderzy ta godzina,

W której wieczność dla mnie świta,

Gdy mnie z tobą jedność splata,

Dusza ma się z twoją brata:

Treść ma w pełni ci odkryta!

II

Róże mojego kochanka!

Dumniej ja głowę unoszę niż wy —

Bo jam jest jego wybranka.

Jam jego ogród! Goździki

Kwitną we mnie i róże, i bzy —

We mnie, i cień, i chłodniki!

Ogród ten był zasadzony,

By w nim żar gwiazdy rozpalonej

Ochładzać mogły wiatru północnego mgły

Jakże to kryjówka słodka,

Gdy się z nim serce me spotka

I śród tych bzów i róż woni

Błądzimy sobie, dłoń w dłoni:

Dusza sławi szczęście swoje,

Gdy się tulimy do siebie oboje.

O, jak szczęśliwa ze mnie dziewczyna!

Głos jego mnie upaja niby czara wina —

Czara wina złota!

Usłyszeć ciebie — oto ma tęsknota,

A kiedy widzę ciebie — tylko ciebie,

Twój widok — twój pocałunek —

O! jestem w niebie:

To najlepsze me jadło i najlepszy trunek.

Z EGIPSKIEJ KSIĘGI MĄDROŚCI

(TZW. PAPYRUS PRISSE)

— Jeżeli chcesz zbudować dom, otwórz to, co jest w twym ręku (bądź szczodry).

— Ten, co oświadcza jakąś rzecz wobec Boga, ale jej nie dotrzymuje — popełnia nikczemność.

— Nie obrażaj tego, co stoi niżej od ciebie: bądź pełny szacunku i bojaźni Boga.

— Nie ubliżaj człowiekowi, nawet jeśli mu chcesz ocalić życie.

— Twierdzą miasta jest wielkie zjednoczenie.

— Nie pożądaj wyniosłości serca wobec ludzi.

— Nie przybieraj postawy pysznej.

— Słuchaj wszelkiego słowa zarzutu: dowiesz się, ile słuszności jest w tym, co zarzut ci wygłasza.

— Ten, który mówi: „nie mogę podjąć tego trudu” — niechaj uczci słońce. Ten, który mówi: „nie mogę tego uczynić” — niechaj uczci słońce.

— Nie buduj swego domu niezgodnie z twą siedzibą wieczną. Nie buduj swego domu niezgodnie ze świątynią.

SŁOWA BEZBOŻNYCH

(II W. PRZED CHR.)

(…) Powiedzieli zaś ci, którzy myślą nieprawo:

Życie nasze jest mało warte i pełne trudu;

I nie masz spoczynku w śmierci człowieka.

Nie znamy nikogo, co by wyszedł z Amenti (z tamtego ­świata);

Na próżno istnieliśmy;

I później będziemy jako ci, co nie byli.

Gdyż tchnienie, które jest w naszych nozdrzach — to jeno para:

Słowo, co się w naszym sercu poruszało, to jeno iskra;

Gdy ono gaśnie — całe ciało staje się jak popiół.

— Duch się rozproszy jako powietrze, co się ulatnia;

I zapomniane będzie twe imię za naszych własnych czasów;

I nikt pamiętać nie będzie o naszych dziełach.

— Żywot nasz minie jako mgła;

Rozpłynie się jak chmura w promieniach słońca,

A nad którą zaciążył jego żar.

— Nasz czas jest to cień, co przechodzi;

A nie masz powrotu dla śmierci.

A więc spożywajmy dobro, które jest.

— Rozkoszujmy się szybko stworzeniem jako młodością;

Nasycajmy się winem i pachnidłami;

I niechaj nam się nie wyślizgną owoce pór roku.

— Wieńczmy się różami, zanim uwiędną.

Niechaj nikt z nas nie stoi poza kresem naszego użycia;

Wszędzie rozsypujmy znaki radości,

— Bo taki jest nasz dział i nasze przeznaczenie.

— Ubogi jest sprawiedliwy: gwałt mu zadajmy;

Nie szczędźmy wdowy;

Nie miejmy wstydu wobec siwych włosów starca.

Nasza siła niechaj będzie dla nas prawem sprawiedliwości.

Słabość bowiem — należy uważać jako rzecz bezużyteczną.

— Zasadzki czyńmy sprawiedliwemu;

Męczy nas swoją łagodnością.

Walczy przeciw naszym dziełom;

Zarzuca nam grzechy wobec zakonu;

Odsłania nam nasze nieprawości swą nauką.

— Mówi tak: Ja znam Boga;

Samego siebie czyni synem bożym;

Jest żywym wyrzutem przeciw naszym myślom.

— Ciężko nam patrzyć na niego.

Bo żywot jego niepodobny jest do żadnego innego żywota,

A jego drogi są odmienne.

— Dla niego my jesteśmy jako potępieni;

Odsuwa się od drogi naszej jako od nieczystości;

Błogosławionym zowie koniec sprawiedliwych.

— Chełpi się, mówiąc: Bóg jest mym ojcem.

Patrzmy, czy słowa jego są prawdą;

Wypróbujmy jego koniec.

— Jeżeli sprawiedliwy jest synem Boga, to on go weźmie do siebie.

Wypróbujmy jego koniec.

— Rozpytujmy go w zarzutach i w męczarniach;

Ażeby poznać do cna jego słodycz;

Wypróbujmy jego cierpliwość;

Skażmy go na śmierć haniebną.

— Niewątpliwie przyjdą go szukać według jego słów.

Tak mówili bezbożni i wielce błądzili;

Ich złośliwość oślepiła ich serce;

Nie znali tajemnic boskich;

Nie utkwili ducha na tym, co jest nagrodą sprawiedliwego:

Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga;

Ich nadzieja jest pełna żywota.

PISMO PHIBFHORA

(I W. PO CHR.)

Nikt nie zna serca Boga, dopóki Ten nie wywoła dnia Zmartwychwstania.

Czyli stworzenie podniesie rękę? — Bóg je zna.

Zna on bezbożnika, który się chełpi swoją wybrednością i swoją sprośnością;

Zna on człowieka Bożego i wie, jak Bóg się rozrasta w jego sercu;

On to ochrania drogę bez strażnika;

On wydaje sąd bez sędziego;

Ustanowił wielkiego w jego wielkości życia dla miłosierdzia;

Ustanowił ubogiego, który błaga hira (pana, wielkiego), aby Bóg poznał jego serce;

— Bezbożnik nie mówi: „Bóg jest w przeznaczeniu, które się podnosi”.

A jeżeli powiada: „Tego nie masz” — niechaj patrzy na rzeczy ukryte.

— „Słońce i księżyc zejdą na niebo”. Dlaczego?

Woda i ogień, i wiatr (powietrze) zejdą. — Skąd?

Jest jakowaś opieka i panowanie nad istotami. — Czyje?

Naturę boską, która jest utajona, Bóg nam ujawnia przez świat.

Wywołał do bytu światło i ciemność — wszystko stworzenie jest w nim.

— Ten, który jest złamany, nie był nim na początku swego aktu;

Ani też ten, co zabija, nie upada na drodze.

Przeznaczenie i odpłata późno nadchodzą, aby się ukazać jako zjawienie opatrzności;

Przeznaczenie nie jest widzialne naprzód; odpłata nie przyjdzie gwałtownie;

Wielka jest mądrość Boga, który ustanawia jedną rzecz po drugiej;

Przeznaczenie i fortuna, które nadchodzą, z woli Boga nadchodzą.

Z KSIĘGI HERMESA TRISMEGISTOSA

HYMN MISTYCZNY

Niechaj cała natura świata słucha tego hymnu.

Otwórz się, ziemio!

Niechaj wszystkie źródła deszczów otworzą się przede mną!

Niechaj drzewa się nie poruszają!

Śpiewać będę Pana stworzenia, Pana Wszystkości, Jedynego!

Otwórzcie się, niebiosa!

Uciszcie się, wiatry!

Niechaj nieśmiertelne koło Boga przejmie słowo moje,

Albowiem śpiewać będę stwórcę świata,

Tego, który umocnił ziemię, utkwił niebo,

Który nakazał wodzie słodkiej wyjść z Oceanu,

I rozlać się po ziemi zamieszkanej i niezamieszkanej.

Na pożywienie i użytek wszystkich ludzi;

Tego, który nakazał ogniowi promienieć nad wszelkim czynem ludzi i bogów.

Błogosławieństwo dajmy wszyscy temu, który jest nad niebem, stworzycielowi całej natury.

On jest okiem inteligencji,

Niech przyjmie błogosławieństwo mych potęg.

Śpiewajcie Jedność i Wszystkość, potęgi, które jesteście we mnie.

Śpiewajcie według mej woli, wszystkie me potęgi.

Gnosis święta, oświecony przez ciebie,

Śpiewam przez ciebie światło idealne,

Rozkoszuję się rozkoszą inteligencji.

Wszystkie me potęgi, śpiewajcie ze mną;

Śpiewaj, moja Ciągłości!

Sprawiedliwości moja, śpiewaj przeze mnie sprawiedliwość!

Moja Pospólności, śpiewaj Wszystkość.

Prawdo, śpiewaj przeze mnie prawdę.

Dobro, śpiewaj siebie.

Życie i światło, od nas ku wam płynie błogosławieństwo.

Błogosławię cię, Ojcze, energio moich potęg.

Błogosławię cię, Boże, potęgo moich energii.

Twoje słowo śpiewa cię przeze mnie.

Przyjmij przeze mnie powszechność w słowie, ofiarę słowną.

Oto co wołają potęgi, które są we mnie.

Śpiewają tobie ciebie — Powszechność, spełniają twą wolę.

Ochroń tę powszechność, która jest w nas, o, życie!

Oświeć, o światło, ducha Boga.

Inteligencja bowiem powołuje do bytu słowo twoje, o stwórco ty, który nosisz ducha.

Jesteś Bogiem, a człowiek należący do ciebie wywołuje te rzeczy poprzez ogień, powietrze, ziemię, wodę, ducha, poprzez twoje stworzenia.

Znalazłem błogosławieństwo w twej wieczności.

Czego szukam, tom uzyskał od twej mądrości.

Wiem, iż za twoją wolą wygłosiłem to błogosławieństwo.

(Wszystkie urywki w tym dziale przełożył Antoni Lange)

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

* * *

1 Amen-meri lub Meri-Amon — syn Amona, tytuł faraona. Greckim odpowiednikiem Amona był Zeus. Jest on wcieleniem ubóstwienia i tajemnicy. (Jeśli nie zaznaczono inaczej, wszystkie przypisy pochodzą z pierwszego wydania książki z 1921 roku).

2 Różne plemiona Azji Mniejszej, Syrii, Celesyrii, półwyspu Synaj itd. Kheta znajduje się w Biblii, również Kati — Kitti. Karkisz = Girgaszi. Kharu to nazwa ogólna Syrii; Khirbu = Halep [Aleppo]; Masa = Mizija; Pidas = Pizydia; Tarteni lub Dardeni = Dardania; Iriuna = Ilion (?).

3 Montu (Mentu) — bóg wojny i zwycięstwa; słońce.

4 Kheta — lud syryjski przypominający beduinów.

5 Phra — słońce w pełni.

6 Baal — bóstwo semickie, syryjsko-fenickie.

7 Tu autor zmienia ton — i Ramzes naraz zaczyna mówić w pierwszej osobie.

8 Aamu — ludy żółte, tak nazywali Egipcjanie sąsiednich Azjatów.

9 Sutekh — tak nazywali Egipcjanie bogów plemion azjatyckich.

10 Sachmet — bogini z głową lwicy.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Mój pierwszy bal Idiota skończony Gotuj z rodzinką.pl Dywan wschodni: Wybór arcydzieł literatury egipskiej, asyro-babilońskiej, hebrajskiej, arabskiej, perskiej i indyjskiej Delfin w malinach. Snobizmy i obyczaje ostatniej dekady Żydownik Powszechny 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Jak czytać wodę Przewodnik wędrowca Duchowe życie zwierząt Medyczna Marihuana. Historia hipokryzji Małe wielkie odkrycia Na drugie Stanisław