Akademia Canterwood (Tom 17). Szczęśliwa trzynastka

Akademia Canterwood (Tom 17). Szczęśliwa trzynastka

Autorzy: Jessica Burkhart

Wydawnictwo: Dolnośląskie

Kategorie: Dla młodzieży

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 15.68 zł

17. tom serii hippicznej: AKADEMIA CANTERWOOD.

Zbliża się wielki dzień – Lauren kończy trzynaście lat! Dokładnie w dniu Halloween! Co prawda w Canterwood jest od niedawna, ale ma już grono oddanych przyjaciół, którzy dołożą starań, by urządzić wymarzone [cudowne] przyjęcie urodzinowe. Nie zabraknie też niespodzianek... Ale czy wszystko odbędzie się tak, jak Lauren sobie wyśniła?

Przełożyła z angielskiego

Maria Jaszczurowska

WROCŁAW 2017

Tytuł oryginału

Masquerade

Projekt okładki

JESSICA HANDELMAN

Fotografia na okładce

MONICA STEVENSON

Redakcja

ANNA JACKOWSKA

Korekta

IWONA HUCHLA

Redakcja techniczna

ADAM KOLENDA

CANTERWOOD CREST #16: Masquerade by Jessica Burkhart

Polish Language Translation copyright © 2017 by PUBLICAT S.A.

Original English language edition copyright © 2012 by Jessica Burkhart

Published by arrangement with Aladdin, An imprint of Simon & Schuster Children’s Publishing Division.

All rights reserved. No part of this book may be reproduced or transmitted in any form or by any means, electronic or mechanical, including photocopying, recording or by any information storage and retrieval system, without permission in writing from the Publisher.

Polish edition © Publicat S.A. MMXVII (wydanie elektroniczne)

Wykorzystywanie e-booka niezgodne z regulaminem dystrybutora,

w tym nielegalne jego kopiowanie i rozpowszechnianie, jest zabronione.

All rights reserved.

Wydanie elektroniczne 2017

ISBN 978-83-271-5755-3

jest znakiem towarowym Publicat S.A.

Publicat S.A.

61-003 Poznań, ul. Chlebowa 24

tel. 61 652 92 52, fax 61 652 92 00

e-mail: office@publicat.pl, www.publicat.pl

Oddział we Wrocławiu

50-010 Wrocław, ul. Podwale 62

tel. 71 785 90 40, fax 71 785 90 66

e-mail: wydawnictwodolnoslaskie@publicat.pl

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej

SPIS TREŚCI

Dedykacja

1. Moja nowa przyjaciółka – sędzia Nelson

2. Niepokonana

3. Nie w formie

4. Niespodzianka

5. K.K.: profesjonalna organizatorka imprez

6. Urodzinowa wróżka

7. Zawsze zapominaj parasola

8. Melodia rozrabia

9. Clare minus Riley = super

10. Moja kolej

11. Sasha Silver 2.0

12. Towarzyski wyścig

13. Wyznanie

14. Skup się na nauce

15. Dzisiaj będzie lepiej! Albo nie...

16. Anonimowy wkurzacz

17. Smerf i błotny potwór

18. Nie ma miejsca na pomyłkę

19. Horrory

20. Idealny strój

21. A to ci dopiero sztuczka!

22. Przyjaciel, nie chłopak

23. Mam trzynaście lat!

24. Ana się wygadała

25. Jedyne w swoim rodzaju Piękne Triki

26. Już prawie czas

27. Przyjęcia urodzinowe w Canterwood

28. Urodzinowe życzenie się spełnia

Podziękowania

Słowniczek

Dedykuję tym, którzy razem z Lauren

obchodzą jej urodziny (a zarazem Halloween)

w Akademii Canterwood!

1. Moja nowa przyjaciółka – sędzia Nelson

Przy ogłowiu Melodii lśniła jedwabna błękitna wstążeczka. Pani sędzia, która przypinała nam flo, podała mi rękę. Chwyciłam wodze w jedną dłoń i odczytałam nazwisko na plakietce: sędzia NELSON. Pochyliłam się i odwzajemniłam uścisk. Wciąż czułam się jak we śnie.

– Gratulacje, panno Towers – powiedziała pani Nelson z uśmiechem.

Ta brunetka w granatowej marynarce jeszcze przed chwilą, gdy prezentowałam przed nią swoje umiejętności, wydawała mi się przerażająca, teraz jednak miałam ochotę nazwać ją najlepszą przyjaciółką! W końcu to od niej dostałam niebieskie flo.

– Dziękuję bardzo, pani Nelson – odpowiedziałam.

Miałam wrażenie, że moja głowa oderwie się od reszty ciała i odpłynie po bezchmurnym niebie. Ostatnią rzeczą, o jakiej myślałam podczas pierwszego startu z Melodią, były nagrody i flo. Chciałam tylko, żebyśmy dały z siebie wszystko. Może to niezbyt oryginalne, ale tak właśnie było.

Taka była nowa Lauren – zawodniczka, która w pierwszej kolejności myśli o tym, by pojechać dobrze, a dopiero później przejmuje się miejscem. Dawna Lauren, sprzed epoki Canterwood, przyjęłaby flo, dodała je do swej kolekcji i zaczęła się przygotowywać do następnych zawodów. Szukałaby kolejnej okazji do zwycięstwa.

Dzisiaj jednak...

To były pierwsze zawody od wypadku w Red Oak, który omal nie zakończył mojej kariery jeździeckiej. Pierwsze zawody w barwach Akademii Canterwood Crest.

Po raz pierwszy też zaprezentowałam się przed sędziami na własnym koniu. I ja, i Melodia dałyśmy z siebie wszystko, starałyśmy się, jak mogłyśmy – już samo to wystarczyłoby mi do szczęścia. Zwycięstwo było wisienką na torcie. Albo raczej marchewką, którą planowałam dać później Melodii. Z zamyślenia wyrwało mnie parsknięcie konia tuż obok.

– Niebieski do was pasuje – odezwała się Lexa Reed. Stała koło mnie, a jej klacz, Ambicja, miał przypiętą do ogłowia czerwoną rozetkę.

Lexa jest moją dobrą przyjaciółką; razem trenujemy w grupie średnio zaawansowanej w Canterwood. Jeździ na dereszowatej klaczy.

– Dzięki, Lex – odparłam. – I gratulacje! Wieczorem będzie co świętować!

– Żebyś wiedziała! – Lexa się uśmiechnęła i wykonała szalony pląs w siodle. Rozejrzała się dookoła, jakby chciała się upewnić, że nikt nie patrzył.

Usiłowałam stłumić śmiech, ale nie zdołałam. Lexa wciąż wierciła się w siodle, a ja czułam się, jakbym wypiła za dużo zielonej herbaty.

Sędziowie dali nam sygnał, byśmy wyjechały z ujeżdżalni. Razem z Lexą podążyłyśmy za dziewczyną na karym wałachu – zajęli trzecie miejsce.

Ledwo Ambicja i Melodia postawiły kopyta na trawie, Lexa i ja uznałyśmy, że dłużej nie jesteśmy w stanie zapanować nad emocjami.

– Pierwsze i drugie miejsce! – wykrzyknęła Lexa. – Ale super!

Radosny uśmiech rozświetlił jej śniadą twarz. Poczułam wielką ulgę. Na chwilę przypomniałam sobie, jaka była dawna Lauren. Zaczęłam się martwić, że Lexa pozazdrości mi zwycięstwa albo będzie się gniewać, bo ją pokonałam. Ale to zupełnie nie w jej stylu. Lexa była prawdziwą przyjaciółką i szczerze cieszyła się z tego, jak nam obu poszło.

– Pokazałyśmy wszystkim, jak jeżdżą zawodniczki z Canterwood – stwierdziłam. – Zajmujemy najwyższe miejsca!

– Właśnie! – Radość Lexy udzieliła się Ambicji, która zgrabnie wygięła szyję i zatańczyła w miejscu.

Melodia dostrzegła to i wykonała podobny ruch. Jej delikatna siwa głowa pofrunęła wysoko, gdy klacz unosiła wysoko każde z kopyt.

Oddaliłyśmy się z końmi od ujeżdżalni i zatrzymałyśmy się w cieniu drzewa. Kampus był pełen jeźdźców z innych szkół, miałyśmy więc szczęście, że udało nam się znaleźć spokojne miejsce przed kolejnym startem. Khloe, moja druga przyjaciółka i współlokatorka, kibicowała nam właśnie stąd, ale teraz jej tu nie było.

– Czy Khloe już startowała? – zapytałam.

– Chyba nie. Pewnie zaraz wróci. Może poszła jeszcze poćwiczyć rolę złośliwej jędzy albo owładniętej ambicją zawodniczki? Kto wie, mogła zapragnąć poszerzyć swój repertuar.

Zachichotałyśmy i zsiadłyśmy z koni, po czym przybiłyśmy piątkę.

– Tak, nie można się nudzić z przyjaciółką aktorką – powiedziałam.

Lexa skinęła głową.

– To prawda, życie z Khloe Kinsellą dostarcza nieustannych wrażeń.

Teraz zajęłyśmy się końmi. Pogłaskałam Melodię po szyi.

– To ty byłaś dzisiaj gwiazdą, moja mała. Mam ochotę cię uściskać, ale startujemy jeszcze przecież w trailu. Nie chcę ci popsuć warkoczyków ani udekorować sobie rajtroka sierścią, bo sędziowie odejmą nam punkty za wygląd.

Lexa pocałowała Ambicję w pyszczek. Śliczna dereszowata klacz przymknęła oczy, ciesząc się pieszczotami. Popuściłyśmy koniom popręgi i dałyśmy im się napić z żółtego wiadra. Mike i Doug, nasi stajenni, wydawali koniom wodę w przerwach między startami.

Sierść Melodii pod czaprakiem była sucha. Mimo tego, co działo się dookoła, klacz nie wykazywała oznak zdenerwowania ani zmęczenia.

– Kocham cię nad życie – powiedziałam jej. – Jechałaś tak, jakby to był zwykły trening. Dam ci coś dobrego po zawodach.

Melodia zastrzygła uchem w moją stronę, opuściła starannie przystrzyżony pyszczek i dotknęła mojej dłoni. Pocałowałam ją i podrapałam w czoło.

– Laur! Lex!

Podniosłyśmy głowy. W naszą stronę sprężystym krokiem szła jasnowłosa amazonka z gniadą klaczą.

– Och! Gratulacje raz jeszcze! – zwróciła się do nas Khloe. Przywiązała Ever, która natychmiast wyciągnęła pysk, by przywitać się z Ambicją i z Melodią. – Tak się cieszę, że widziałam, jak odbieracie flo!

– Dzięki za doping, K.K. – odparłam. – Czuję się... No sama nie wiem jak!

– Ojejku! – powiedziała Khloe i puściła oczko do Lexy. – Nasza L.T. jest w szoku. Może powinnyśmy ją oblać zimną wodą?

– Może jednak nie powinnyście jej oblewać zimną wodą? – odparłam z uśmiechem. – Bo inaczej Lauren będzie musiała się wam odwdzięczyć w środku nocy, na przykład klejem i brokatem.

Lexa zdjęła kask i wybuchnęła śmiechem.

– Jestem gotowa zaryzykować, żeby przekonać się, jaki masz pomysł w związku z klejem i brokatem! – To mówiąc, przesunęła dłonią po kręconych czarnych włosach. Dziś związała je w elegancki kok nad karkiem, choć na co dzień nosiła rozpuszczone. Naturalne rudawe pasemka dodawały uroku jej ciemnej cerze, a pojedyncza warstwa tuszu do rzęs pięknie wydobywała głębię wielkich oczu.

Khloe spojrzała na Lex z udawaną groźną miną.

– Ja tam wolałabym się obudzić bez kleju i brokatu. Dziękuję bardzo za takie atrakcje. Dlatego odpuszczę sobie zimną wodę.

W piwnych oczach Khloe pojawił się figlarny błysk, gdy na mnie spojrzała. W życiu bym nie powiedziała, że tego dnia wstała o czwartej nad ranem. Na opalonej twarzy bez śladu piegów Khloe nie miała dziś ani grama makijażu, nie licząc bezbarwnego błyszczyku. Obie wstałyśmy, gdy tylko zadzwoniły nasze budziki. Adrenalina w dzień zawodów to coś, czego nie można przespać. Szkoda, że zwykle nie wstaje się tak łatwo!

– To co, rozejm? – zapytałam, przechylając głowę.

– Rozejm. – Khloe uścisnęła moją dłoń i spojrzała na mnie z powagą.

Odpięłam pasek od aksamitnego kasku i przypięłam go do siodła Melodii.

– Chyba idzie ktoś do naszej Lauren... – zanuciła Lexa.

– Kto? Gdzie?

Odwróciłam się. Szedł w naszą stronę. Drew Adams. Na mojej twarzy natychmiast pojawił się uśmiech. Drew i jego gniady wałach Polo nie startowali w ujeżdżeniu.

Kiedy weszłam na ujeżdżalnię, żałowałam, że Drew nie zobaczy mojego przejazdu. Byłam w swoim żywiole. Gdy jednak wyczytano moje imię w gronie zwycięzców, zauważyłam, że bił brawo razem z pozostałymi widzami. Przez cały czas był na trybunach.

– Cześć – powiedział, uśmiechając się do nas wszystkich, po czym utkwił wzrok we mnie.

– Cześć – odparłam.

– Świetny przejazd, Lauren. – Drew wyciągnął rękę i podrapał Melodię po szyi. – Zasłużyłyście na pierwsze miejsce.

Poczułam, że się rumienię. Starałam się myśleć o czymś innym – o wszystkim, byle nie o przystojnym chłopaku, który stał przede mną. Niestety, w głowie miałam pustkę.

– Dzięki – powiedziałam wreszcie. – Wyjechałam z ujeżdżalni przekonana, że dałyśmy z siebie wszystko, ale trzeba przyznać, że miałam poważną konkurencję – na przykład w osobie Lexy. – Skinęłam głową w stronę przyjaciółki.

– Przykro mi, Lex – odparł Drew. – Twój przejazd też widziałem. Szkoda, że nie mogło być remisu, bo Ambicja wspaniale wykonywała kolejne figury.

Lexa machnęła ręką.

– Jesteśmy dumne z drugiego miejsca. I zasłużyłyśmy właśnie na nie. Melodia i Lauren pobiły nas na głowę. Bardzo się cieszę z ich wygranej. A poza tym podniosły poprzeczkę. Następnym razem bardziej się postaramy z Ambicją.

Lexa jest cudowną przyjaciółką. Zawsze pozytywnie nastawiona, wdzięczna, wielkoduszna, a przy tym ceniąca rywalizację. Nie można sobie wymarzyć lepszej koleżanki z drużyny – to ktoś, kto doda ci sił, kiedy trzeba, i potrafi się cieszyć z cudzego zwycięstwa.

– I jak się teraz czujesz? – zapytał Drew. Podszedł bliżej i poklepał Melodię po łopatce. Spoglądał na nią łagodnie swymi niebieskimi oczyma.

W te oczy mogłabym patrzeć w nieskończoność. Wspaniale kontrastowały z czarnymi włosami Drew, a na tle jego jasnej cery wyglądały jak dwa drogocenne kamienie.

Wiedziałam, że nie pyta mnie o to, jak się czuję po zwycięstwie.

– Teraz czuję, że naprawdę mogę zamknąć rozdział, który rozpoczął się w Red Oak – odparłam. – Potrzebowałam tego, tych zawodów, żeby wreszcie zacząć żyć dalej, a nie rozpamiętywać przeszłość.

Drew się uśmiechnął. Ja odpowiedziałam tym samym.

– To wspaniale. Bardzo się cieszę.

– A co tam u ciebie? – zapytałam. – Startowałeś w krosie, prawda?

Drew pokręcił głową.

– Tak, ale teraz rozmawiamy o tobie. I o twoim zwycięstwie.

– Drew! Pytałam o coś! Jak ci poszło? Opowiadaj! – Lekko szturchnęłam go w ramię.

– Dobrze, już dobrze! – Roześmiał się i uniósł rękę w pojednawczym geście. Sięgnął pod kask przypięty do siodła Pola. Pod spodem błysnęło coś niebieskiego, a po chwili Drew pokazał nam błękitne flo. Też zdobył pierwsze miejsce!

– O rany! Gratuluję! – Prawie krzyknęłam, kręcąc głową. – Szkoda, że nie widziałam twojego przejazdu. Dlaczego nic nie powiedziałeś?

– Właśnie – zawtórowała mi Lexa. – Drew, to super.

– Nie chciałem psuć waszej wielkiej chwili – wyjaśnił Drew. – Powiedziałbym wam później.

No dobra, bądźmy szczerzy – Drew to chyba najfajniejszy chłopak na świecie.

– Nie zepsułbyś naszej „wielkiej chwili” – zapewniłam go.

– Oto Lauren Towers. – Khloe wskazała na mnie, jakby chciała przedstawić moją osobę całemu światu. – Uczennica Akademii Canterwood Crest i zwyciężczyni w klasie ujeżdżenia w swoich pierwszych zawodach w tym sezonie.

Dopiero po chwili dotarło do mnie, co powiedziała. Rozejrzałam się dookoła, spoglądając na otaczających mnie przyjaciół. Nic mi nie zepsuje tej chwili.

I nie miałam na myśli zwycięstwa.

2. Niepokonana

Teraz przyszedł czas na przejazd Khloe. Wszystkie zawody przebiegały według harmonogramu, więc mogłyśmy z Lexą obejrzeć występ przyjaciółki podczas naszej przerwy przed trailem. Stałyśmy razem z Ambicją i Melodią tuż obok płotków, które wyznaczały czworobok. Zaczęły się już zawody krosowe – z naszego miejsca widziałam jeźdźców czekających na swoją kolej.

– Bardzo się cieszę, że mogę zobaczyć przejazd Khloe – powiedziałam do Lexy. – I żałuję, że nie będziemy kibicować Cole’owi podczas startu.

– Masz rację. Chciałabym, żeby startował w naszej grupie, ale było za dużo chętnych.

– W sumie dobrze, że nie musiałyśmy rywalizować jeszcze z nim. Już walka z tobą była dla mnie ogromnym wyzwaniem.

Lexa pochyliła się w stronę Ambicji, pogłaskała ją, a klacz przymknęła oczy.

– Też tego nie lubię. Wolałabym rywalizować z kim innym.

– Masz może jakieś wieści o Clare? – spytałam.

– Tak! Minęłyśmy się w stajni i powiedziała mi, że zajęła czwarte miejsce w skokach!

– To cudownie! Został jej jeszcze start w jeździe naturalnej? Nie pamiętam, w czym jeszcze miała wziąć udział.

– Tak, chyba właśnie startuje. Teraz albo w następnej rundzie.

– Chciałabym, żeby Khloe już jechała. Na pewno wiele się nauczę z obserwacji jej przejazdu.

Lexa pokiwała głową.

– Ja też. Zawsze wyciągam jakieś wnioski z jej startów.

Khloe wyglądała na całkowicie rozluźnioną. Rozmawiała właśnie z jakąś dziewczyną, której nie znałam, i w grupie innych jeźdźców czekała spokojnie na swoją kolej. Teraz jechał jakiś chłopak na pięknym koniu rasy morgan.

– Fajnie, że możemy pooglądać zmagania innych, nim same znów wystartujemy.

– Nie mogę się doczekać, aż porozmawiam ze wszystkimi wieczorem i przekonam się, jak wypadliśmy – oznajmiła Lexa. – Ale mam przeczucie, że Canterwood radzi sobie świetnie.

– Na pewno. Wszyscy...

– Khloe Kinsella proszona na czworobok. – Z głośników dało się słyszeć męski głos. – Khloe Kinsella z Akademii Canterwood proszona o wjazd na czworobok.

– Powodzenia, Khloe! – wyszeptałam.

– Pokaż im, Khloe! – dodała cicho Lexa.

Khloe zatrzymała Ever na chwilę przy wjeździe, a następnie ruszyła na wprost kłusem roboczym. Wyglądały bardzo profesjonalnie, niczym zawodniczki drużyny międzynarodowej. Każdy element stroju Khloe był idealnie dopasowany – od kasku aż po lśniące wypolerowane buty. Jej hanowerska klacz szła w stronę środka ujeżdżalni długimi, płynnymi krokami. Sierść Ever lśniła w słońcu, a warkocz w ogonie dodawał jej szyku i elegancji. Jedyna biała część na ciele klaczy, czyli gwiazdka na czole, wyglądała, jakby Khloe przed chwilą skończyła ją czyścić.

Khloe zatrzymała się w punkcie X, pochyliła głowę i zasalutowała sędziom. Zorientowałam się, że wstrzymuję oddech. Chciałam do niej głośno krzyknąć: Powodzenia, Khloe!, ale tylko powtarzałam to ciągle w myślach. Khloe i Ever jechały nadal kłusem roboczym w kierunku litery C, przy której skręciły w prawo i zrobiły idealne dwudziestometrowe koło.

[...]

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Akademia Canterwood (Tom 17). Szczęśliwa trzynastka Akademia Canterwood (Tom 16). Powrót do gry Jestem gwiazdą Pierwsza liga Na starcie Ryzykowna zagrywka 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Bad Mommy. Przeklęta korona Zakazane życzenie Noah ucieka Never Never Chłopak, który stracił głowę