Świat przyszłości

Świat przyszłości

Autorzy: Alec Ross

Wydawnictwo: Mt Biznes

Kategorie: Biznes

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 370

cena od: 26.94 zł

Czołowy ekspert w dziedzinie innowacji, Alec Ross, wyjaśnia, co czeka świat: jakie nowości i przeszkody pojawią się w ciągu najbliższych dziesięciu lat i jak się wśród nich poruszać.

W książce Świat przyszłości Alec Ross pokazuje, jakie zmiany zajdą w najbliższych dziesięciu latach, i zwraca uwagę na najlepsze szanse na postęp, wyjaśniając przy tym, dlaczego różne kraje rozkwitają lub się duszą. Szczególną uwagę poświęca konkretnym dziedzinom, które w największym stopniu będą kształtować naszą gospodarczą przyszłość – robotyce, bezpieczeństwu informatycznemu, komercjalizacji genomiki, następnemu etapowi rozwoju dużych zbiorów danych i temu, jak w przyszłości technologia cyfrowa wpłynie na pieniądze i rynki.

W każdej z tych dziedzin Ross odnosi się do najtrudniejszych pytań:

Jak mamy się dostosować do zmieniającej się natury pracy?

Czy perspektywa cyberwojny doprowadzi do następnego wyścigu zbrojeń?

Jak ludzie z krajów rozwijających się mogą rozbudzić w sobie nadzieję, że dorównają Dolinie Krzemowej w tworzeniu własnych centrów innowacyjności?

I co powinni zrobić dzisiejsi rodzice, by przygotować swoje dzieci na nadejście jutra?

Ross łączy fabularną narrację z analizą ekonomiczną, zapewniając w ten sposób żywe i oparte na konkretach wyjaśnienie, w jaki sposób szerokie globalne trendy wpływają na nasze życie. Tworzy książkę bardzo ważną dla zrozumienia funkcjonowania świata – dzisiaj i jutro.

To lektura obowiązkowa dla ludzi biznesu w każdej branży, w każdym kraju.

***

Fascynująca wizja przyszłości przemysłu. Świat przyszłości jest jak przenośna konferencja TED, podczas której siedzisz obok najbłyskotliwszego człowieka w całej sali. Książka pełna jest migawkowych przykładów z nowatorskich badań w dziedzinie biotechnologii, rządzenia krajem i przedsiębiorczości. Ross pisze ciekawie i ta książka powinna zafascynować każdego, bez względu na to, czy z bliska śledzi te dziedziny, czy też kojarzy Hondę tylko z samochodem, a nie z firmą robotyczną.
 - „Forbes”

Przemyślenia Rossa to wielka korzyść dla każdego, kto chce zrozumieć, czym są główne siły kształtujące naszą przyszłość ekonomiczną, polityczną i społeczną.
 - Reid Hoffmann, założyciel i prezes LinkedIn

Frapujące, trzeźwe spojrzenie na korzyści i wyzwania związane z nadchodzącą falą innowacji. Alec Ross ze swoim wieloletnim doświadczeniem w pełnej pasji pracy w sektorze publicznym i prywatnym ma niezwykłe możliwości zrozumienia i wyjaśnienia, skąd idziemy i dokąd zmierzamy.
 - Arianna Huffington, współzałożycielka i redaktor naczelna serwisu The Huffington Post, autorka książki Spełnienie. Nowy wymiar twojego sukcesu

Jak możemy przygotować swoje dzieci – i siebie samych – do odnoszenia sukcesów w świecie robotyki, globalizacji i rynków rozwijających się dzięki cyfryzacji? W tej wartościowej książce Alec Ross analizuje, czego potrzeba, by nie tylko przetrwać, ale i dobrze prosperować. Przyszłość już nas dotyka, a Ross pokazuje, co zrobić, by było to ekscytujące, a nie przerażające.
 - Walter Isaacson, autor książek Steve Jobs i Innowatorzy

***

Alec Ross jest jednym z czołowych amerykańskich ekspertów w dziedzinie innowacji. Podczas pracy jako starszy doradca sekretarza stanu do spraw innowacji Alec Ross odbył podróż do 41 krajów w celu zbadania, jakie nowości pojawiają się na każdym z kontynentów. Od ośrodków, w których rozwijały się nowe firmy w Kenii, po laboratoria badawczo-rozwojowe w Korei Południowej – wszędzie mógł zobaczyć, co niesie przyszłość.
Obecnie jest profesorem wizytującym (Distinguished Visiting Fellow) na Uniwersytecie Johna Hopkinsa oraz pracuje jako doradca inwestorów, korporacji i przywódców. Ross mieszka z żoną i trojgiem dzieci w Baltimore.

Tytuł oryginału: THE INDUSTRIES OF THE FUTURE

Przekład: Anita Doroba

Redakcja: Elżbieta Wojtalik-Soroczyńska

Korekta: Maria Żółcińska

Projekt okładki: Studio Karandasz

Skład: Shift Enter

Wersja elektroniczna:

Simon & Schuster Paperbacks

An Imprint of Simon & Schuster, Inc.

First Simon & Schuster trade paperback edition February 2017

Copyright © 2016 by Alec Ross

All rights reserved, including the right to reproduce this book or portions thereof in any form whatsoever.

Warszawa 2017

Copyright © 2017 for the Polish edition by MT Biznes Ltd.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentów niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci zabronione. Wykonywanie kopii metodą elektroniczną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym, optycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji. Niniejsza publikacja została elektronicznie zabezpieczona przed nieautoryzowanym kopiowaniem, dystrybucją i użytkowaniem. Usuwanie, omijanie lub zmiana zabezpieczeń stanowi naruszenie prawa.

Warszawa 2017

MT Biznes sp. z o.o.

www.mtbiznes.pl

e-mail: sekretariat@mtbiznes.pl

ISBN 978-83-8087-326-1 (e-book w formacie epub)

ISBN 978-83-8087-339-1 (e-book w formacie mobi)

Spis treści

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Spis treści

Dedykacja

Wstęp Zła strona globalizacji

Dorastanie w starej gospodarce

Dobra strona globalizacji

Branże przyszłości

Rozdział 1. Nadchodzą roboty Georobotyczny krajobraz

Humanizacja robotów

Roboty, do roboty!

To ja, maszyna

Roboty i miejsca pracy

Rozdział 2. Przyszłość maszyny ludzkiej Genomika, czyli jak zniszczyć raka

Hakowanie mózgu

Niezamierzone konsekwencje

Świńskie płuca i mamuty

Opanowanie genomicznych żądz

Innowacja dla każdego

Zmieni się wszystko, co wiemy o naukach przyrodniczych

Rozdział 3. Cyfryzacja pieniędzy, rynków i wiarygodności Cyfrowe pieniądze w kwadracie

Cyfrowe rynki rozwijają się na wschód i na południe

Cyfryzacja gospodarek afrykańskich

Gospodarka dzielenia się: cyfrowe rynki wiarygodności

Bitcoin i blockchain: analiza przypadku cyfrowego pieniądza

Zhakowany!

Blockchain i establishment

Blockchain jako następny protokół

Przyszłość cyfrowej wiarygodności

Rozdział 4. Cyberbroń Typy cyberataków

Powietrze, ląd, morze, kosmos i cyberprzestrzeń

Wszechobecne cyberataki

Tajne operacje: nawet duchy się boją

Rosyjskie ataki na boty i booty

Od zimnej wojny do cyberwojny

Cyberindustrialny kompleks: cyberwojna jako branża przyszłości

Rozdział 5. Dane: surowiec epoki informatyki Iloma językami mówisz?

Dziewięć miliardów ludzi, którzy muszą jeść

Technologia w finansach: systemy danych finansowych

Wszystkowidzące kamienie

Wszyscy będą uczestnikami skandalu

Nasza cyfrowa tożsamość

Nieme dane

Rozdział 6. Geografia przyszłych rynków Domena kompetencji

Miasta jako centra innowacji

Ponury krajobraz

XXI wiek to straszny okres dla maniaków kontroli

Minimum socjalne i szerokie możliwości

Zamknięte dla biznesu

Ukraina: rozdarcie między otwartością a zamkniętością

Wybory

Dwa i pół miliarda ludzi

196 krajów, 196 wyborów

Połowa świata

Co mówią nam Chiny i Japonia

Cyfrowi od urodzenia

Afryka: wielki skok czy nieustanne pozostawanie w tyle?

Zakończenie. Twoja najważniejsza praca

Podziękowania

Wyrazy uznania dla

Świata przyszłości

„Książka przykuwająca uwagę i całkowicie pochłaniająca. Jeśli chcesz wiedzieć, jak przetrwać i dobrze prosperować w szybko zmieniającym się dzisiaj świecie i jak przewidywać szanse w przyszłości (…) to jest to dobry początek”.

„New York Journal of Books”

„Jasny i konkretny przewodnik nawet w najbardziej technicznych kwestiach”.

„Financial Times”

„Inspirująca i otrzeźwiająca jednocześnie”.

„Fast Company”

„Świat przyszłości zajmie godne miejsce wśród innych książek zaliczanych do klasyki na tematy techniczne i społeczne, takich jak The Master Switch Tima Wu czy Przyszłość internetu Jonathana Zittraina. Ross (…) nie tylko ujawnia, dokąd zmierzają różne branże, ale również dokąd w konsekwencji zajdą całe społe­czeństwa”.

„Medium”

„Lektura obowiązkowa dla dorastającego pokolenia oraz troszczących się o nie rodziców i nauczycieli”.

Wendy Kopp, założycielka Teach for America i dyrektor generalna Teach for All

„Przemyślenia Rossa to wielka korzyść dla każdego, kto chce zrozumieć, czym są główne siły kształtujące naszą przyszłość ekonomiczną, polityczną i społeczną”.

Reid Hoffmann, założyciel i prezes LinkedIn

„Przenikliwa i pouczająca”.

„Publishers Weekly”

„Jasna, przystępna i frapująca (…). Bez względu na to, czy zarządzasz biznesem, zastanawiasz się nad nową inwestycją i celujesz we wschodzące rynki, czy też zajmujesz się sprawami związanymi z obroną praw człowieka, ta książka będzie dla ciebie przewodnikiem po zawiłościach geopolitycznych, kulturalnych i technologicznych, które oddziałują na twoją pracę”.

„Global Daily”

„Książka obejmująca szeroki zakres tematów i napisana łatwym językiem (…). Rzeczowo poruszająca tematy ekonomiczne, polityczne, związane z wojną cybernetyczną, a także zawiłościami dużych zbiorów danych – i wiele, wiele innych – przy użyciu języka zrozumiałego dla laika zainteresowanego tym, co może przynieść jutro”.

„Booklist”

„Wytrawna”.

„Kirkus Reviews”

„Na pewno warta przeczytania”.

„The Washington Times”

„Ważna lektura dla każdego, biznesmena, rodzica, nauczyciela”.

„TechRepublic”

Przyszłość już nas dotyka, a Ross pokazuje, co zrobić, by było to ekscytujące, a nie przerażające”.

Walter Isaacson, autor książek Steve Jobs i Innowatorzy

Moje żonie Felicity, która scala naszą rodzinę i trzyma ją przy ziemi, gdy ja bujam w obłokach – bardzo daleko i bardzo często, zbyt często

Wstęp

Dostosuj się lub zgiń, teraz jak i zawsze, oto nieubłagalne prawo natury.

H.G. Wells, Krótka historia świata (1922)

Zła strona globalizacji

Jest trzecia nad ranem, a ja ścieram z podłogi cuchnące whisky wymiociny po koncercie muzyki country w Charleston w Wirginii Zachodniej.

Jest lato 1991 roku i właśnie ukończyłem pierwszy rok na college’u. Podczas gdy większość moich kolegów z Northwes­tern University wyjechała na atrakcyjne praktyki w firmach prawniczych, w biurach kongresmenów i w bankach inwestycyjnych w Nowym Jorku czy Waszyngtonie, ja jestem jednym z sześcio­osobowego zespołu sprzątaczy sali koncertowej na 13 tysięcy osób w Charleston Civic Center.

Praca na nocną zmianę jest gorsza niż jet lag. Musisz decydować, czy pracujesz na rozpoczęcie, czy na zakończenie dnia. Ja postanawiam wstać o dziesiątej wieczorem, zjeść „śniadanie” i pracować od północy do ósmej rano, a potem położyć się do łóżka o trzeciej po południu.

Pozostała piątka z naszego zespołu nie miała tak lekko jak ja. W sumie porządni z nich faceci, ale oberwali nieźle od życia. Jeden przyniósł w tylnej kieszeni spodni półlitrówkę wódki, którą „obaliliśmy” do lunchu o trzeciej nad ranem. Chudy rudzielec z Hollows – dolin rozciągających się pomiędzy wzgórzami Wirginii Zachodniej – jest mniej więcej w moim wieku. Inni są po czterdziestce, pięćdziesiątce, a więc w wieku, w którym człowiek powinien maksymalnie rozwinąć swoje możliwości dobrych zarobków.

Koncerty muzyki country w Wirginii Zachodniej mają to do siebie, że ludzie piją na nich stanowczo za dużo. Nasza praca polega na usuwaniu efektów tej zabawy. Cała nasza szóstka sprawdza całą arenę – mamy wielkie zbiorniki niebieskich fluorescencyjnych chemikaliów, które aż iskrzą w zetknięciu z podłogą, tam, gdzie odbywał się koncert.

Ostatnia fala innowacji i globalizacji przyczyniła się do powstania zwycięzców i przegranych. Jedna grupa zwycięzców to wynalazcy, przedsiębiorcy i wysoko wykwalifikowani pracownicy, gromadzący się wokół szybko rosnących rynków i wynalazków. Druga klasa zwycięzców to ponad miliard ludzi, którzy w rozwijających się krajach wyszli z biedy i stworzyli klasę średnią, ponieważ relatywnie niski koszt ich pracy zapewnił im przewagę, kiedy ich kraje się otworzyły i stały się częścią globalnej gospodarki. Przegrani to ludzie żyjący w krajach o wysokich kosztach pracy, takich jak na przykład Stany Zjednoczone czy kraje europejskie; ludzie, których umiejętności nie nadążają za tempem zmian technologicznych i globalizacją rynków. Mężczyźni, z którymi myję podłogę na nocnej zmianie, to w większości tacy przegrani, ponieważ w pracy, jaką przed laty wykonywali w kopalni węgla, zastąpiły ich maszyny, a każde miejsce pracy, jakie ktoś mógł mieć w fabryce w latach czterdziestych czy osiemdziesiątych, zostało teraz przeniesione do Meksyku lub Indii. Dla tych ludzi praca nocnego sprzątacza nie jest tylko wakacyjnym zajęciem, tak jak dla mnie, ale jedyną możliwością, jaka im pozostała.

Gdy dorastałem, wydawało mi się, że życie w Wirginii Zachodniej jest takie samo jak wszędzie. Robi się, co się da, aby uchronić się przed powolnym spadaniem. Zrozumiałem jednak sens zjawiska, jakie zaobserwowałem w Wirginii Zachodniej, gdy zacząłem podróżować po świecie i zobaczyłem inne regiony, które rozwijały się wtedy, gdy Wirginia Zachodnia upadała.

Dwadzieścia lat po tym, jak machałem mopem na nocnej zmianie, mogę powiedzieć, że widziałem świat i zetknąłem się z przywódcami najwyższych szczebli w największych firmach technologicznych i z rządzącymi tym światem. Pełniłem funkcję starszego doradcy do spraw innowacji u sekretarz stanu Hillary Clinton. Było to stanowisko, które stworzyła specjalnie dla mnie zaraz po tym, jak została panią sekretarz. Zanim zacząłem pracę u Clinton, zajmowałem się organizacją spraw związanych z polityką wobec technologii i mediów w kampanii Obamy, kiedy w 2008 roku pokonał ją w prawyborach. Przez osiem lat pomagałem też prowadzić bardzo udane przedsięwzięcie technologiczne, którego byłem współzałożycielem. Moim zadaniem w pracy w Departamencie Stanu było unowocześnienie praktyk dyplomatycznych oraz wprowadzenie nowych narzędzi i nowego podejścia do problemów polityki zagranicznej. Clinton zatrudniła mnie, abym wniósł ducha innowacyjności do przywiązanego do tradycji Departamentu Stanu. Odnieśliśmy wiele sukcesów i kiedy wraz z nią odchodziłem w roku 2013, uznawano nas za ludzi o najbardziej przyjaznej innowacjom kulturze na wszystkich szczeblach hierarchii w rządzie federalnym. Wprowadziliśmy zakończone sukcesami programy mające na celu rozwiązanie dotkliwych problemów w różnych miejscach na świecie – od Kongo poprzez Haiti po kontrolowane przez kartele przygraniczne miasta w północnym Meksyku. Wszędzie tam moja rola polegała na budowaniu mostów między amerykańskimi innowatorami i działaniami amerykańskiej dyplomacji.

W tamtych czasach większość życia spędzałem w drodze. Zobaczyłem kawał świata, zarówno przed, jak i po zakończeniu pracy w rządzie, jednak w ciągu 1435 dni, które poświęciłem pracy dla Hillary Clinton, pozwoliło mi szczególnie blisko popatrzeć na siły kształtujące nasz świat. Podróżowałem do dziesiątków krajów, przejechałem niemal milion kilometrów – to tak, jakby pojechać na wycieczkę tam i z powrotem na Księżyc i po drodze wyskoczyć jeszcze do Australii.

Widziałem nową generację robotów w Korei Południowej, narzędzia dla banków stworzone w takich miejscach w Afryce, w których nie ma banków, poznałem technologie laserowe służące zwiększeniu plonów w Nowej Zelandii, spotkałem się z ukraińskimi studentami, którzy przekładali język migowy na mówione słowa.

Miałem szansę zobaczyć wiele technologii, których wprowadzenie czeka nas w najbliższych latach, ale wciąż często myślę o tej pracy nocnego sprzątacza i ludziach, których tam spotkałem. Czas, który poświęciłem na zyskanie spojrzenia z globalnej perspektywy na siły kształtujące nasz świat, pomógł mi dokładnie zrozumieć, dlaczego życie w moim domu w górach stało się tak trudne i dlaczego staje się ono tak dużo łatwiejsze dla większej częś­ci reszty świata.

Świat, w którym wzrastałem, świat starej, przemysłowej gospodarki, został radykalnie zmieniony przez ostatnią falę innowacji. Wyjaśnienie jest – jak na razie – bardzo banalne. Technologia, automatyzacja, globalizacja.

Kiedy na początku lat dziewięćdziesiątych uczyłem się w college’u, proces globalizacji coraz bardziej przyśpieszał i kładł kres wielu systemom politycznym i ekonomicznym, które kształtowały dawną gospodarkę. Upadł Związek Radziecki i państwa satelitarne[1]. Indie rozpoczęły wprowadzanie wielu reform gospodarczych, mających na celu liberalizację gospodarki, co w konsekwencji otworzyło drzwi na globalne pole gry dla ponad miliarda ludzi[2]. Chiny zmieniły model gospodarki, tworząc nową formę kapitalizmu hybrydowego i uwalniając od ubóstwa ponad pół miliarda ludzi[3].

Powstała Unia Europejska. Została utworzona Północnoamerykańska Strefa Wolnego Handlu (NAFTA), która zintegrowała Kanadę, Stany Zjednoczone i Meksyk w nową, największą na świecie strefę wolnego handlu[4]. Skończył się apartheid, a Nelson Mandela został wybrany na prezydenta Republiki Południowej Afryki.

Gdy byłem w college’u, świat właśnie zaczynał wchodzić do sieci. The World Wide Web (www) stała się publicznie dostępna, pojawiły się przeglądarki, wyszukiwarki i handel w sieci. Amazon powstał wtedy, gdy właśnie jechałem do ośrodka szkoleniowego w swojej pierwszej pracy po college’u.

Wtedy te zmiany polityczne i technologiczne nie wydawały mi się aż tak ważne jak dzisiaj, jednak zmiany, które zachodziły, gdy dorastałem w Wirginii Zachodniej i które przyśpieszyły po pojawieniu się internetu, sprawiły, że życie, jakim żyliśmy jeszcze 20 lat temu, zaczęło wydawać się bardzo odległą historią.

Ludzie z mojego rodzinnego miasta, których bezpieczeństwo pracy jest dużo słabsze niż ich rodziców, wciąż jednak żyją lepiej, jeśli spojrzeć na to, co mogą kupić za swoje pieniądze teraz, a co mogli jeszcze niedawno, w tym lepszą komunikację i rozrywkę, zdrowsze jedzenie i bezpieczniejsze samochody. Postęp w medycynie sprawia, że żyją też dłużej.

Przeszli jednak wiele zmian, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Jednak cała ta zmiana blednie w porównaniu z tym, co się będzie działo podczas następnej fali innowacji, gdy dotknie ona wszystkich 196 krajów na całej ziemi.

Nadchodząca era globalizacji uwolni falę przemian technologicznych, gospodarczych i społecznych tak samo brzemiennych w skutki, jak zmiany, które wstrząsnęły moim rodzinnym miastem w XX wieku, jak i zmiany, które przyniósł internet i cyfryzacja w czasie, gdy 20 lat temu kończyłem college.

Gdy wyobrażamy sobie jakiś postęp w dziedzinach biznesu tak odległych, jak nauki przyrodnicze, finanse, sztuka wojenna czy rolnictwo, ktoś na pewno pracuje już nad tym, jak to stworzyć i skomercjalizować.

Miejsca, w których następuje komercjalizacja innowacji, również się rozwijają. W Ameryce przełom dokonuje się nie tylko w Dolinie Krzemowej, w Massachusetts w korytarzu Drogi 128 czy w trójkącie naukowym w Północnej Karolinie. Innowacje zaczynają wychodzić z Utah, Minnesoty i Waszyngtonu, z przedmieść w Wirginii czy Marylandzie. Przełomowe innowacje nie są jednak amerykańską wyłącznością.

Po latach wzrostu wynikającego z niskich kosztów pracy pojawiają się obiecujące symptomy rzeczywistych innowacji pochodzących od trzech miliardów ludzi zamieszkujących Indonezję, Brazylię, Indie i Chiny. Kraje Ameryki Łacińskiej na wybrzeżach Pacyfiku, takie jak Chile, Peru, Kolumbia czy Meksyk, znalazły sposób, by również zaistnieć w globalnej gospodarce. Na rynkach najwyżej wykwalifikowanych pracowników w Europie powsta­ją nowe firmy, które sprawiają, że Dolina Krzemowa zielenieje z zazdrości, a w maleńkiej Estonii, „niewielkim kraju z możliwościami”[5], cała gospodarka wydaje się być e-gospodarką.

Podobnie innowacje zmieniają Afrykę, gdzie nawet w obozach dla uchodźców w Kongo tak proste technologie jak telefony komórkowe łączą ludzi ze sobą i ze źródłami informacji, jak nigdy wcześniej. Afrykańscy przedsiębiorcy zmieniają teraz oblicze kontynentu, zapewniając paliwo dla rozwoju i tworząc nową klasę biznesu mogącego konkurować globalnie.

Wszędzie, na całym świecie obywatele, którzy zyskali nowe możliwości, oraz sieci tworzone przez tych obywateli stanowią wyzwanie dla istniejącego porządku w sposób dotychczas niewyobrażalny – od budowy nowych modeli biznesowych po podważanie starych autokracji.

W najbliższej przyszłości zobaczymy roboty-ubrania, które umożliwią chodzenie osobom sparaliżowanym, leki zwalczające pewne formy raka i kody komputerowe znajdujące zastosowanie zarówno jako międzynarodowa waluta, jak i broń niszcząca fizyczną infrastrukturę w połowie świata.

Ta książka jest analizą tych przełomowych zjawisk, ale nie tylko pochwałą korzyści płynących z innowacji. Postęp i bogacenie się nie rozkładają się równomiernie. Wielu ludzi zyska. Niektórzy zyskają bardzo wiele. Wielu jednak zostanie wyeliminowanych. W przeciwieństwie do ostatniej fali globalizacji i innowacji powodowanych cyfryzacją, która na rynkach o niskich kosztach pracy wyciągnęła ponad miliard ludzi z ubóstwa, następna fala rzuci wyzwanie klasie średniej na całej planecie i dla wielu będzie stanowiła zagrożenie powrotem do ubóstwa. W ostatniej fali dokonał się awans społeczny i ekonomiczny całych krajów i społeczeństw. Następna fala obejmie gospodarki peryferyjne i przeniesie je do głównego nurtu, a równocześnie rzuci wyzwanie klasie średniej w najbardziej rozwiniętych krajach.

Na ogromnych połaciach globu ludzie znowu czują się osaczeni przez rosnącą nierówność i nieoczekiwane zmiany. W wielu społeczeństwach narasta powszechne przekonanie, że coraz trudniej jest znaleźć sobie miejsce na świecie i że coraz trudniej iść naprzód.

Innowacja niesie ze sobą i nadzieję, i ryzyko. Te same siły, które uwalniają niebywały postęp w kategoriach zamożności i dobrobytu, umożliwiają hakerom kradzież tożsamości lub włamanie do domu. Komputer mogący przyśpieszyć analizę dokumentów prawnych może też przyczynić się do zmniejszenia liczby praktykujących prawników[6]. Sieci społecznościowe mogą otwierać drzwi do nowych relacji, ale mogą też wywoływać nowe formy niepokojów społecznych[7]. Cyfryzacja płatności może ułat­wiać handel, ale też umożliwiać nowe formy wyłudzeń[8].

Gdy byłem studentem college’u, na początku rewolucji internetowej, nie miałem najmniejszego wyobrażenia, co może się stać w przyszłości. Chciałbym móc wtedy przeczytać książkę, w której udało się dobrze przewidzieć, co się stanie potem. Wprawdzie nikt nie jest wszechwiedzący, ale miałem to szczęście, że udało mi się dojrzeć, co może się znaleźć za rogiem.

To książka o przyszłej gospodarce. Została napisana dla wszystkich, którzy chcą wiedzieć, jak następna fala innowacji i globalizacji wpłynie na nasze kraje, nasze społeczeństwa i nas samych.

Dorastanie w starej gospodarce

Chcąc zrozumieć, dokąd zmierza globalizacja, trzeba zrozumieć, skąd przychodzi. Dorastałem w Charleston w Wirginii Zachodniej, w mieście, którego historia odzwierciedla całe stulecia amerykańskiej drogi do potęgi gospodarczej – od pokrytych pyłem kopalń, które pomogły napędzić ten rozwój. Wirginia Zachodnia została zbudowana na węglu, podobnie jak Pittsburgh został zbudowany na stali, a Detroit na samochodach. Faktycznie to właśnie powiązanie przez węgiel Wirginii Zachodniej z uprzemysłowioną północą sprawiło, że odłączyła się od Wirginii i bardziej rolniczego Południa, gdy w Stanach Zjednoczonych wybuchła wojna secesyjna.

Pozycja Wirginii Zachodniej odzwierciedlała sytuację innych ośrodków górniczych związanych z pierwszymi bazami produkcyjnymi powstałymi podczas rewolucji przemysłowej. W środkowej części Wielkiej Brytanii bazą przemysłową stały się takie miasta jak Manchester czy Leeds. Londyn zapewniał środki finansowe. Węgiel pochodził z Walii. W Niemczech centrum predykcyjne powstało w Zagłębiu Ruhry w dolinie Renu. Węgiel pochodził ze wschodu kraju i z Polski.

Dzisiaj światową fabryką jest wybrzeże Chin, szczególnie regiony wokół Shenzhen i Szanghaju. Węgiel pochodzi z zachodnich Chin i z Australii. Podobnie regiony górnicze w północno-wschodnich Indiach, okolicach Anatolii w Turcji i Santa Catarina w Brazylii zaopatrują bazy przemysłowe swoich rozwijających się gospodarek i innych krajów na świecie. W każdym regionie – przynajmniej na razie – górnictwo jest pomostem do silniejszych więzów gospodarczych i większych szans.

Wykorzystując boom węglowy, Wirginia Zachodnia zbudowała branże komplementarne, dzięki którym umocniła swoją pozycję ośrodka zaopatrzenia dla przemysłu, a na końcu stała się również zapowiedzią jego schyłku. Na początku XX wieku Charleston przeżyło drugi boom związany z rozwojem przemysłu chemicznego. Korporacja Union Carbide zbudowała tam w 1920 roku pierwszy na świecie zakład petrochemiczny[9].

Wraz z włączeniem się Stanów Zjednoczonych w II wojnę światową pojawił się ogromny popyt na kauczuk syntetyczny, niezbędny do zaspokojenia związanych z wojną potrzeb wojska. Union Carbide stał się wówczas największym pracodawcą w Wirginii Zachodniej i znalazł się w pierwszej dziesiątce największych firm chemicznych na świecie. Jego wzrost trwał jeszcze przez wiele lat po zakończeniu wojny. W latach 1946–1982 przychody Union Carbide wzrosły z 415 milionów dolarów do ponad 10 miliardów[10]. Wtedy firma zatrudniała na całym świecie ponad 80 tysięcy osób, z czego około 12 tysięcy w Wirginii Zachodniej[11]. W miarę rozwoju korporacji rozwijało się też Charleston. Liczba jego ludności wzrosła z 68 tysięcy przed wojną do 86 tysięcy w roku 1960[12].

Gdy chodziłem do szkoły, większość moich kolegów i koleżanek z klasy stanowiły dzieci inżynierów z fabryki. Ich rodziny były w większości światowe, rodzice byli absolwentami najlepszych uczelni w kraju i na świecie. I przez ponad 100 lat gałęzie przemysłu charakterystyczne dla starej gospodarki – węgiel, chemia i plastik – zapewniały szanse na stabilną i bezpieczną karierę.

Moja rodzina przyjechała do Wirginii Zachodniej, gdy w czasie wielkiego kryzysu mój dziadek Ray DePaulo wyprowadził się z osady górniczej w Kolorado. Szkoła średnia, do której uczęszczał, została zamknięta z powodu braku funduszy, więc dyplom jej ukończenia wręczono każdemu, kto do niej chodził, w tym i mojemu 13-letniemu wówczas dziadkowi. Na szczęście dla niego były to wciąż jeszcze czasy, kiedy można było zarobić na życie tylko dzięki temu, że miało się dyplom ukończenia szkoły średniej.

Po przybyciu do Wirginii Zachodniej dziadek został kimś, kogo dzisiaj nazwalibyśmy ładnie przedsiębiorcą, ale tak naprawdę był przedsiębiorcą starego typu. Chodził od drzwi do drzwi, sprzedając telefony w czasach, gdy ludzie po raz pierwszy mieli możliwość zainstalowania telefonu w swoim domu. Prowadził salon i warsztat samochodowy, miał pole golfowe, restaurację, piekarnię, parking i firmę sprzątającą – czyli to, co może robić przy okazji sprzedawca samochodów.

Mój dziadek rozumiał jeden z tajemniczych i trudnych problemów globalizacji: nagłośnienie stwarza nie tylko szanse, ale i konkurencję i może zachwiać, a nawet zrujnować naszą pozycję w świecie. Wirginia Zachodnia, podobnie jak wiele innych przemysłowych regionów w Stanach Zjednoczonych w czasach życia mojego dziadka właśnie najbardziej z tego korzystała. Jej problemy są konsekwencją konkurencji ze strony nowych rynków i nowych maszyn.

Pamiętam, że gdy byłem dzieckiem, w połowie drogi między Charleston i siedzibą firmy prawniczej mojego ojca znajdowała się miejscowość Nitro. Zawsze gdy przez nią przejeżdżaliśmy, mój brat, moja siostra i ja, zaczynaliśmy się wiercić i marudzić. Tak działał na nas smród unoszący się wokół znajdującej się tam fabryki chemicznej.

Moja matka, która prowadziła samochód, zawsze wzdychała i mówiła: „to zapach pieniędzy”. Dla niej ten ohydny smród oznaczał miejsca pracy i potencjalnych klientów dla mojego ojca.

W czasach starej gospodarki taki zapach pieniędzy unosił się nie tylko nad Nitro, ale również nad takimi miejscowościami jak Gary w Indianie, Newark w New Jersey czy Baton Rouge w Luizjanie. Dzisiaj takie zapachy spowijają przemysłowe miasta w Chinach, Indiach, Meksyku, choć można je jeszcze napotkać w niektórych centrach starego przemysłu w Stanach Zjedno-czonych.

Dolina przepływającej przez Charleston rzeki Kanawha nazywana jest Chemiczną Doliną. Przez niemal 100 lat Chemiczna Dolina stanowiła największe skupisko zakładów chemicznych w Stanach Zjednoczonych[13]: Union Carbide, DuPont, Monsanto, the Food and Machinery Corporation (FMC) i wielu, wielu innych.

W nocy dolina widziana z góry wyglądała jak coś wyjęte z futurystycznego filmu – strzeliste stalowe konstrukcje zakładów chemicznych były oświetlone małymi światełkami. Dym wypuszczany w nocy w niebo dawał pomarańczową poświatę, a w rzece widać było niesamowite odbicie całej tej sceny. Rzeka wyglądała tak, jakby nie było w niej ani jednej ryby, ani jednego żywego stworzenia. Gdy dorastałem, nigdy się nie zastanawiałem, dlaczego.

Miasto Nitro, leżące 23 kilometry w dół rzeki od Charleston, zawdzięczało swoją nazwę nitrocelulozie lub inaczej prochowi strzelniczemu – było więc w sensie dosłownym miastem boomu. Zbudowano je podczas amerykańskich przygotowań do pierwszej wojny światowej, gdy w Stanach Zjednoczonych występował bardzo dotkliwy niedobór prochu. Amerykański rząd wpompował w budowę zakładu, zwanego Zakładem Wybuchowym „C”, ponad 70 milionów dolarów. Wydatki te pokryły również budowę struktur publicznych przyległego miasta. Wojna zakończyła się w listopadzie 1918 roku, zaraz po tym, jak z zakładu została wysłana pierwsza partia materiałów wybuchowych[14].

To nie był ostatni raz, kiedy Nitro uczestniczyło w wojennej mobilizacji. W latach sześćdziesiątych były zakład chemiczny w Nitro – Monsanto – wytwarzał herbicyd „Agent Orange” wykorzystywany przez amerykańskie wojska do usuwania liści z drzew w dżungli podczas wojny w Wietnamie[15]. Rozpylanie tego środka w wietnamskiej dżungli miało negatywny wpływ na zdrowie ponad miliona Wietnamczyków i 100 tysięcy amerykańskich kombatantów oraz spowodowało, że ponad 100 tysięcy dzieci urodziło się z wadami[16].

To był brudny biznes, ale w danym momencie, z punktu widzenia lokalnego regionu moja matka miała rację – zapach Nitro oznaczał pieniądze. Pieniądze jednak nie płynęły bez przerwy. W końcu również i branże, które stworzyły Charleston i Wirginię Zachodnią, zaczęły się chylić ku upadkowi.

W przypadku górnictwa mechanizacja sprawiła, że ręczne wydobycie węgla stało się niepotrzebne. Praca górnika nie wymagała już użycia kilofa i łopaty, górnik był operatorem maszyny, która mogła wykonać pracę za setki ludzi.

W przypadku branży chemicznej globalizacja oznaczała możliwość lokalizacji zakładów w miejscach o mniej wymagających przepisach z zakresu ochrony środowiska i z tańszą siłą roboczą. Firmy chemiczne zaczęły przenosić swoją działalność do Indii i Meksyku.

Opuszczenie domu stało się dla wielu charlestończyków praktycznym rozwiązaniem. Od roku 1960 do 1990 Charleston straciło 40 procent swojej ludności[17]. W roku 1988 wskaźnik bezrobocia w Wirginii Zachodniej był niemal dwukrotnie wyższy niż średnia krajowa[18]. Mniej było dzieci inżynierów w mojej szkole, ponieważ ich rodzice zostali przeniesieni do innych stanów lub innych krajów.

Wirginia Zachodnia jest reprezentatywna dla wielu miast i stanów na całym świecie zmagających się z postindustrialnym schyłkiem i globalizacją. Regiony przykute do swoich istniejących zasobów i branż rozkwitały w czasach stabilnego wzrostu gospodarczego. Spotkał je jednak dotkliwy cios, gdy boom się skończył, a kapitał i ludzie odpłynęli. Zakłady produkcyjne, niegdyś pozwalające się bogacić, dzisiaj pozostały jedynie stalowymi konstrukcjami w krajobrazie miasta. Huty stali w Pittsburghu zostały zamknięte[19]. Ludność Detroit zmniejszyła się z 1,8 miliona do 700 tysięcy, gdy ulokowane w mieście zakłady motoryzacyjne stanęły wobec konkurencji z Tokio i Seulu.

Ucierpiały nie tylko amerykańskie miasta. Manchester, pierwsze uprzemysłowione miasto na świecie w latach siedemdziesiątych, stracił 50 tysięcy miejsc pracy[20]. W zagłębiach węglowych południowej Walii ostatnia kopalnia została zamknięta w 2008 roku[21]. Port w Marsylii opustoszał z powodu nowej konkurencji i ludność miasta zmniejszyła się o 150 tysięcy[22].

W czasach, gdy byłem już w college’u, jedynymi chemikaliami, które dawały ludziom pracę w Wirginii Zachodniej, były te, które iskrzyły w zetknięciu z podłogą w Charleston Civic Center.

Dobra strona globalizacji

Podczas gdy Wirginia Zachodnia przeżywała trwający kilkadziesiąt lat schyłek gospodarczy, te same siły globalizacji i migracja siły roboczej wywierały korzystny wpływ na inne miejsca w świecie. W Indiach i Chinach, gdzie łącznie mieszka około 40 procent ludności świata, zmiany były uderzające.

W ciągu 30 lat, od roku 1982 do 2012, wskaźnik ubóstwa w Indiach spadł z 60 do 22 procent[23]. Oczekiwana długość życia wzrosła z 49 do 66 lat[24]. Gdy dorastałem, Indie były krajem Matki Teresy i głodu. Dzisiaj Indie są krajem coraz bardziej kojarzonym z technologią, globalnymi usługami i szybko rosnącą klasą średnią.

Przemiany w Chinach były jeszcze bardziej gwałtowne – wskaźnik ubóstwa spadł z 84 do 12 procent, a uwolniło się od niego około 600 milionów Chińczyków[25]. Z gospodarką 25 razy większą niż 30 lat temu Chiny stały się drugą na świecie po Stanach Zjednoczonych potęgą gospodarczą[26].

To, co było złe dla uprzemysłowionej Ameryki czy Europy, było dobre dla Indii, Chin i większości pozostałej części świata. Globalizacja i innowacja zagroziły stylowi życia wielu ludzi mieszkających w przemysłowych miastach i stanach Zachodu, a równocześnie były wsparciem dla wzrostu gospodarczego krajów rozwijających się. Na rozkwitających innowacjach technologicznych zyskały nie tylko kraje rozwijające się, ale również indywidualne osoby i inne państwa na całym świecie. Najwyżej cenionymi surowcami nie były już sól i cukier, lecz chemikalia, paliwa, dane i usługi. Regiony mogące zapewnić obecnie ich podaż odgrywają dziś wiodącą rolę w globalnej gospodarce opartej na wiedzy. Cztery tysiące kilometrów od Charleston w Wirginii Zachodniej, w Dolinie Krzemowej, narodziły się produkty, które fundamentalnie zmieniły życie wszystkich czytających tę książkę. Ale to było tylko dodatkiem do kilku bilionów dolarów zysku.

Branże przyszłości

Myślę, że mój ojciec i dziadek chcieliby przeczytać w latach sześćdziesiątych książkę opisującą to, co globalizacja zrobi dla świata. Książka, którą ja chciałbym przeczytać, gdy ponad 20 lat temu kończyłem college, opisywałaby, co dla świata zrobią internet i cyfryzacja. Ta książka jest analizą branż, które przez najbliższe 20 lat będą siłą napędową zmian w naszej gospodarce i naszych społeczeństwach. Składa się z rozdziałów skupionych wokół kluczowych branż przyszłości – robotyki, zaawansowanych nauk przyrodniczych, cyfryzacji pieniądza, bezpieczeństwa sieci i dużych zbiorów danych (big data) – jak również wokół warunków geopolitycznych, kulturalnych i pokoleniowych w środowiskach, z których będą się wywodziły. Wybrałem te szczególne branże nie tylko dlatego, że same z siebie są ważne, ale dlatego, że są również symboliczne dla większych trendów globalnych i symbiotyczne wobec siebie nawzajem.

Rozdziały „Nadchodzą roboty” i „Przyszłość maszyny ludzkiej” wgłębiają się w to, jak przełomowe postępy w robotyce i naukach przyrodniczych zmienią sposób, w jaki pracujemy i żyjemy. Ich wpływ na nasze bytowanie i nasze życie będzie przeogromny, ale nierówny. W miarę jak roboty w coraz większym stopniu opanowują otaczający nas świat, globalna gospodarka przeżywa rewolucję podsycaną sztuczną inteligencją i uczącymi się maszynami, co może przynieść takie zmiany na rynku pracy, jakie przyniosły wcześniej rewolucje rolnicza, przemysłowa i cyfrowa. Jednoczesne ogromne postępy w naukach przyrodniczych sprawią, że ludzie będą mogli żyć dłużej i zdrowiej niż dotąd – przynajmniej ci, których będzie na to stać. Podobnie korzyści ekonomiczne – w robotyce i w naukach przyrodniczych – będą nierówno się rozkładać wśród tych, którzy potrafią tworzyć i przyjmować te przełomowe zmiany, oraz tych, którzy zostaną jeszcze bardziej w tyle. W tej sytuacji społeczeństwa będą musiały znaleźć nowe sposoby na przystosowanie się do zmienionych warunków.

Rozdziały „Cyfryzacja pieniędzy, rynków i wiarygodności” oraz „Cyberbroń” poświęcone są analizie tego, jak coraz powszechniejsze zastosowanie kodów komputerowych w nowych dziedzinach gospodarki – w wirtualnym i fizycznym świecie – przeobrazi dwie sfery będące tradycyjnie monopolem państwa: sferę pieniądza i sferę przymusu. Szybkiemu postępowi często towarzyszy większa niestabilność. Wykorzystanie cyfryzacji w handlu stworzy nowe szanse dla przysłowiowego małego człowieczka w jakimkolwiek zakątku świata na otrzymywanie, przechowywanie, wydawanie i przekazywanie pieniędzy. Jednocześnie z perspektywy wygodnej pozycji, jaką zajmowałem w biurze sekretarza stanu Hillary Clinton, i Gabinetu Dowodzenia, widziałem przyszłość branży, która wyrosła z małego, pełniącego wspomagające funkcje biura informatycznego w jedną z najszybciej rosnących i najbardziej destrukcyjnych branż na świecie: branży broni informatycznej, czyli wykorzystanie kodu w charakterze broni. Wszystkie te zmiany mogą stworzyć nowe szanse, ale mogą też zapewnić większe możliwości złym aktorom, chcącym systematycznie niszczyć międzynarodową gospodarkę.

Rozdziały „Dane: surowiec epoki informatyki” i „Geografia przyszłych rynków” zajmują się dwoma zagadnieniami: ogromnym zasięgiem, jaki dają duże zbiory danych, i ograniczeniami geopolitycznymi dla globalnego rynku. Podczas gdy w epoce rolniczej podstawowym surowcem była ziemia, a w epoce przemysłowej stal, dane są surowcem w erze informatycznej. Internet stał się oceanem pozornie niepowiązanych informacji, jednak obecnie dysponujemy możliwościami ich powiązania i zbudowanie na ich bazie praktycznego wywiadu gospodarczego. Duże zbiory danych z narzędzia wykorzystywanego w reklamie ukierunkowanej stały się instrumentem o wielorakim zastosowaniu w różnych sektorach korporacyjnych i w rozwiązywaniu chronicznych problemów społecznych.

Branże przyszłości będą jednocześnie i powstawać w obecnej strukturze geopolitycznej, i przekształcać ją.

W XX wieku główna linia podziału między systemami politycznymi i rynkami przebiegała wzdłuż osi lewica–prawica. W XXI wieku główna linia podziału rozgranicza tych, którzy mają otwarte i zamknięte modele gospodarcze. Nowa konkurencja i konieczność polityczna stworzyły na całym świecie wiele modeli hybrydowych i w następnych rozdziałach książki zajmiemy się tym, jakie rynki będą w przyszłości źródłem trwałego wzrostu i innowacji i w jaki sposób liderzy biznesu będą mogli dokonywać świadomych wyborów, gdzie inwestować swój czas i środki.

W całej książce będziemy się zastanawiać nad konkurencją – co jest potrzebne społeczeństwom, rodzinom i poszczególnym osobom, by dobrze prosperować. Wśród najbardziej innowacyjnych krajów i firm można zauważyć coraz wyraźniejszy kulturalny konsensus co do tego, w jaki sposób dbać o swoje największe dobro: o ludzi. Nie ma też lepszego wyznacznika innowacyjnej kultury niż prawa, jakie przyznaje się kobietom. Pełna integracja i równouprawnienie kobiet zarówno pod względem ekonomicznym, jak i politycznym jest najważniejszym krokiem, jaki może wykonać kraj czy firma, by zwiększyć swoją konkurencyjność. Społeczeństwa, które nie potrafią sobie poradzić ze swoim negatywnym dziedzictwem kulturowym związanym z traktowaniem kobiet, zostaną pochłonięte przez następną falę innowacji. Najbardziej restrykcyjne kraje nie uczestniczyły w ostatniej fali innowacji i nie staną się ojczyzną branż i form przyszłości. Innowacja nie przydarza się w zamkniętych środowiskach, a innowacyjne firmy nadal będą z daleka omijać kraje prowadzące regresyjną politykę wobec równouprawnienia płci.

Książka zajmuje się również tym, jak wpływać na życie swoich dzieci, by przygotować je do sukcesów w świecie coraz szybszych zmian i konkurencji, oraz co mogą zrobić rodzice, by mieć pewność, że ich dzieci są przygotowane do przyszłości pełnej nieustannych zmian i zwrotów. Bycie rodzicem to najważniejsza praca, jaką można mieć. Będziemy czerpać z mądrości osób opisanych na kartach tej książki, by pomóc ci zrozumieć, jak przygotować swoje dzieci do życia w nowej gospodarce – gospodarce, która właśnie się zaczyna.

Rozdział 1

Nadchodzą roboty

Witamy nowych pracowników i opiekunów. Nadchodząca dekada będzie świadkiem transformacji społecznej, w której ludzie będą się uczyli życia wśród robotów.

Japonia jest ojczyzną najbardziej długowiecznych ludzi na świecie i jednocześnie krajem z najstarszym społeczeństwem. I nie młodnieje. Obecnie oczekiwana długość życia wynosi tam 80 lat dla mężczyzn i 87 lat dla kobiet, a w ciągu najbliższych 45 lat spodziewane jest dalsze wydłużenie tego wieku odpowiednio do 84 i 91 lat[27]. Przewiduje się, że w latach 2010–2025 liczba obywateli Japonii mających 65 lub więcej lat wzrośnie o 7 milionów[28]. Obecnie 25 procent Japończyków ma 65 lub więcej lat[29]. Prognozuje się, że do roku 2020 odsetek ten wzrośnie do 29 procent, a do 2050 aż do 39 procent[30].

Wszyscy ci długowieczni staruszkowie potrzebują opiekunów. Jednak niski wskaźnik urodzeń w Japonii oznacza, że to, co kiedyś było spoiwem japońskiej rodziny – opieka nad dziadkami i pradziadkami – nie będzie realistycznym modelem do zastosowania na skalę, jakiej potrzebuje ten naród. Nie będzie wystarczająco dużo wnuków.

Zważywszy na niezmienną, restrykcyjną politykę imigracyjną ograniczającą liczbę pracowników w tym kraju, trudno będzie znaleźć ludzi, którzy wykonywaliby tę pracę. Japońskie Ministerstwo Zdrowia, Pracy i Opieki Społecznej przewiduje, że do roku 2025 pojawi się zapotrzebowanie na 4 miliony pielęgniarek do opieki nad starszymi osobami. Teraz w całym kraju jest ich tylko 1,49 miliona[31]. Japonia co roku przyznaje tylko 50 tysięcy wiz z prawem do pracy i jeśli w tym zakresie nie nastąpią jakieś radykalne zmiany, ta matematyka nie zadziała.

Brak siły roboczej potężnie uderzy w branże usługowe, takie jak opieka nad osobami starszymi, i z czasem sytuacja będzie się pogarszać, ponieważ w opiece występuje duża rotacja pracowników ze względu na niskie płace oraz wysoki wskaźnik wypadkowości przy pracy, związany z koniecznością dźwigania pacjentów.

Pojawia się miejsce dla robotów.

Nasi przyszli opiekunowie już teraz powstają w japońskiej fabryce. Podobnie było z japońskimi firmami, które na nowo odkryły w latach siedemdziesiątych samochody, a w latach osiemdziesiątych elektronikę. Teraz na nowo odkrywają rodzinę. Roboty przedstawiane w filmach i kreskówkach z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku stają się rzeczywistością w latach dwudziestych XXI wieku.

Rywalizujące ze sobą japońskie firmy Toyota i Honda wykorzystują swoje doświadczenie w budowie maszyn do tworzenia nowej generacji robotów. Toyota zbudowała pomoc pielęgniarską, którą nazwała Robina. Jej pierwowzorem była Rosie, robot-niania i pomoc domowa z kreskówki The Jetsons. Robina jest jedną z całej rodziny robotów tak zwanej Partner Robot Family, których zadaniem będzie opieka nad rosnącą światową populacją osób starszych. Robina jest „kobietą”, waży 60 kilogramów, ma 1,20 m wzrostu i może komunikować się za pomocą słów i gestów. Ma szeroko rozstawione oczy, bujną fryzurę, a nawet powłóczystą, białą metaliczną spódnicę.

Brat Robiny, humanoid, jest wielozadaniową pomocą domową. Potrafi umyć naczynia, zaopiekować się naszymi rodzicami, gdy są chorzy, a nawet zorganizować na poczekaniu jakąś rozrywkę: jeden z modeli gra na trąbce, inny na skrzypcach[32]. Obie wersje są sobowtórami słynnego droida C-3PO z Gwiezdnych wojen, tyle że połyskują białą, a nie złotą poświatą.

Odpowiedzią Hondy było stworzenie ASIMO (z ang. the Advanced Step in Innovative Mobility Robot, czyli zaawansowany, innowacyjny robot chodzący), w pełni funkcjonalnego humanoida o wyglądzie astronauty mierzącego 130 cm wzrostu, który wylądował na Ziemi. ASIMO jest na tyle zaawansowany, że potrafi interpretować ludzkie emocje, zrozumieć ruchy i rozmowę. Wyposażony w kamery działające niczym oczy, ASIMO może wykonywać polecenia głosowe, podawać rękę, odpowiadać na pytania skinieniem głowy lub słownie[33]. Potrafi nawet kłaniać się na powitanie zgodnie z najlepszymi japońskimi manierami. Opiekując się starszą osobą, ASIMO może wykonywać cały zakres różnych zadań – od pomocy pacjentowi przy wstawaniu z łóżka po prowadzenie rozmowy[34].

Honda skupia się także na wielu badaniach i pracach związanych z komercjalizacją robotycznych kończyn i urządzeń wspomagających, które nie są samodzielnymi robotami, tylko urządzeniami robotycznymi. Urządzenie wspomagające chodzenie oplata nogi i plecy ludzi z osłabionymi mięśniami kończyn dolnych i zapewnia im dodatkowe siły niezbędne do samodzielnego ruchu[35]. Można się spodziewać, że w przyszłości Honda będzie wytwarzała robotyczne dłonie i ręce. Jej celem jest przecież właśnie pomoc sparaliżowanym ludziom, by mogli samodzielnie chodzić i pomimo słabości cieszyć się taką prędkością i siłą, jaką mieli w młodości.

Wiele innych japońskich firm dogania tych dużych graczy, jakimi są Toyota i Honda[36]. Firma Tokai Rubber Industries we współpracy z japońskim instytutem badawczym RIKEN pokazała urządzenie o nazwie RIBA (ang. the Robot for Interactive Body Assistance, czyli robot do interaktywnego wspomagania ciała), który jest w stanie podnosić i kłaść ludzi ważących do 80 kilogramów. Robot został zaprojektowany tak, by zapewnić komfort pacjentowi – przypomina wielkiego uśmiechniętego misia i jest pokryty miękką skórą, która ma chronić przed urazami i bólem. Japońska firma AIST zajmująca się automatyką przemysłową, przyjmując podobne założenie, stworzyła PARO, małą foczkę grenlandzką pokrytą białym futerkiem. PARO zachowuje się bardzo podobnie jak żywe zwierzątko domowe. Zostało zaprojektowane z myślą o ludziach, którzy są zbyt słabi, by zajmować się żywym zwierzęciem lub w mieszkają w miejscach, gdzie nie wolno mieć zwierząt, na przykład w domach opieki[37]. PARO lubi być przytulany, złości się, gdy zostanie uderzony i uwielbia drzemki. Gdy kilka lat temu prezydent Barack Obama spotkał PARO[38] podczas wizyty w Japonii poświęconej innowacjom robotycznym, odruchowo wyciągnął rękę i pogłaskał go po głowie i grzbiecie. PARO wygląda jak sympatyczny pluszak[39], ale kosztuje 6 tysięcy dolarów i został sklasyfikowany przez amerykański rząd jako urządzenie medyczne drugiej klasy.

Japonia już teraz jest światowym liderem robotyki, działa tam 310 tysięcy z 1,4 miliona istniejących na całym świecie robotów przemysłowych. Kieruje swoją uwagę na roboty wspomagające opiekę nad starszymi, ponieważ jest to potrzebne, a także dlatego, że jest w wyjątkowo dogodnej sytuacji, mogąc wykorzystać swoje zaawansowane technologie przemysłowe i stworzyć długą linię montażową obejmującą całe ludzkie życie. Ale czy roboty naprawdę mogą opiekować się ludźmi?

Z całą pewnością podobnie myślą japońskie sektory prywatny i publiczny. W roku 2013 japoński rząd przeznaczył 24,6 miliona dolarów[40] na dofinansowanie dla firm zajmujących się robotyką ukierunkowaną na opiekę nad starszymi. Odgrywające wiodącą rolę japońskie Ministerstwo Gospodarki, Handlu i Przemysłu[41] wyłoniło w maju 2013 roku 24 firmy, które otrzymały dotacje mające pokryć od połowy do dwóch trzecich kosztów badań nad rozwojem robotów do opieki pielęgniarskiej. Zadania tych robotów polegają między innymi na pomocy przy przeprowadzaniu starszych osób z jednych pomieszczeń do innych, monitorowaniu położenia osób samodzielnie się poruszających, co do których istnieje ryzyko, że zabłądzą, a także zapewnienie rozrywki w postaci gier, śpiewu i tańca[42].

Trudne wyzwania jednak pozostają. Od strony technicznej wciąż nie jest łatwo zaprojektować robota, który potrafiłby wykonywać czynności o charakterze intymnym, takie jak mycie ciała czy czyszczenie zębów pacjenta[43]. Większość japońskich firm, które budują te roboty, specjalizuje się w maszynach przemysłowych i automatyce elektronicznej. Nie wkraczały w dziedzinę opieki nad pacjentami z wiedzą i doświadczeniem, jak budować więzy emocjonalne, co jest przecież kluczowym aspektem opieki nad starszymi. Nawet jeśli doskonalą swoje produkty, niektórzy obserwatorzy – jak na przykład Sherry Turkle, profesor socjologii i technologii w MIT – mają wątpliwości, czy pacjenci kiedykolwiek będą w stanie stworzyć więzy emocjonalne z opiekującymi się nimi robotami. Ostrzega: „Jeśli chcemy, aby sztuczne towarzystwo stało się dla nas czymś normalnym, musimy się zmienić, a w trakcie tej zmiany musimy inaczej spojrzeć na ludzkie wartości i więzy”. I wyjaśnia, że jeśli robotyczne pielęgniarki zaczną przywiązywać się do swoich podopiecznych, może powstać ogromna przepaść między starym i młodym pokoleniem. „Tu nie chodzi tylko o to, że uważamy, że jedynie osoby starsze mają mówić”. I przekonuje, odwołując się do celu, jakim jest stworzenie robotów potrafiących podtrzymywać rozmowę: „Od młodych ludzi oczekujemy, że będą słuchać. Okazujemy mało zainteresowania tym, co nasi staruszkowie mają do powiedzenia. Budujemy maszyny, które sprawią, że ich opowiadania będą trafiały do uszu, które nie słuchają”[44].

Te pytania techniczne (Czy robot może czyścić komuś zęby?) i niemal duchowe wątpliwości (Czy roboty i ludzie mogą i powinni nawiązywać ze sobą więzi emocjonalne?) wciąż czekają na odpowiedzi. W Japonii nieustannie zachodzą postępy w technologii i zastosowaniu robotów, a odpowiedzi na te pytania zapewne pojawią się tam już w niedalekiej przyszłości. Wobec braku opiekunów można się spodziewać, że roboty staną się stałą częścią japońskiego systemu rodzinnego.

Jeśli starzejące się społeczeństwo potrafi to zaakceptować, robotyczni opiekunowie wywołają boom gospodarczy, dzięki któremu dokona się następny skok w globalnej gospodarce z potencjalnymi daleko idącymi konsekwencjami.

Przeważająca część reszty uprzemysłowionego świata znajduje się u progu okresu szybkiego starzenia się i wkrótce podąży tą samą drogą, co Japonia. W Europie, we wszystkich 28 państwach członkowskich Unii Europejskiej, społeczeństwa są starsze niż kilkadziesiąt lat temu[45]. Odsetek Europejczyków w wieku powyżej 65 lat wzrósł z 17 do 30 procent. Chiny, mimo że nadal się rozwijają, już wkroczyły w okres szybkiego starzenia się społeczeństwa. Pomimo że stopniowo wycofują się z polityki jednego dziecka, mają obecnie niezrównoważoną strukturę demograficzną. Przeciętna dzietność chińskich kobiet wynosi 1,4, a więc znacznie poniżej wskaźnika zastępowalności pokoleń, który wynosi 2,1. W konsekwencji za mało jest młodych ludzi, którzy mogliby pomóc starszym. Godnym uwagi wyjątkiem są Stany Zjednoczone, w których polityka imigracyjna częściowo łagodzi skutki starzenia się społeczeństwa.

Wraz ze starzeniem się społeczeństw krajów rozwiniętych powstaje ogromny rynek dla japońskich robotów. Obok technologii robotycznych kończyn roboty zapewniające opiekę mogą się stać pierwszym elementem nowej fali skomplikowanych urządzeń, które pojawią się w naszym życiu. Roboty będą reprezentowały wyszukaną technologię, która stanie się codziennością. Jej ekspansja rozpocznie się od starszych użytkowników i będzie postępowała w miarę jak babcie zaczną pokazywać dzieciom i wnukom swoje supernowoczesne gadżety.

Georobotyczny krajobraz

Krajobraz robotyczny może się znacznie różnić w zależności od kraju. Tak jak różni się poziom technologiczny życia bogatszych i uboższych obywateli, różni się też poziom bogatszych i uboższych krajów.

Niektóre kraje już się dorobiły wiodącej pozycji[46] wśród społeczeństw robotycznych. Około 70 procent sprzedaży robotów ma miejsce w Japonii, Chinach, Stanach Zjednoczonych, Korei Południowej i Niemczech – w krajach nazywanych „wielką piątką” robotyki. Japonia, Stany Zjednoczone i Niemcy dominują[47] na scenie robotów przemysłowych i medycznych o wysokiej wartości, natomiast Korea Południowa i Chiny są producentami tańszych robotów wytwarzanych z myślą o konsumentach. Podczas gdy Japonia odnotowuje największą liczbę sprzedanych robotów, Chiny reprezentują najszybciej rosnący rynek, ze wzrostem sprzedaży o 25 procent co roku, począwszy od 2005.

Istnieje dość duża różnica między wielką piątką i pozostałymi krajami świata. Kraje te znacznie prześcignęły inne zarówno pod względem robotów konsumenckich, jak i przemysłowych. Ilustrują to następujące dane: liczba robotów wyprodukowanych w Korei Południowej, 50-milionowym kraju, kilkakrotnie przewyższa liczbę robotów wyprodukowanych łącznie w całej Ameryce Południowej i Środkowej, Afryce i Indiach, gdzie liczba ludności wynosi 2,8 miliarda. Rosja w zasadzie nie odgrywa żadnej roli w robotyce, mimo że ma odpowiednią bazę przemysłową. Nie produkuje ani nie kupuje robotów w znacznej ilości, natomiast utrzymuje branżę wydobywczą (wydobycie gazu ziemnego, ropy naftowej, rud żelaza i niklu) i zakłady przemysłowe, które wyglądają i funkcjonują tak samo, jak wyglądały i funkcjonowały w latach siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych.

W przyszłości przewaga konkurencyjna wielkiej piątki może się jeszcze umocnić, ponieważ są to kraje, które najprawdopodobniej wprowadzą nową generację robotów w społeczeństwie, w pracy i w domu. Będą posiadały marki robotów konsumenckich i będą dostarczały oprogramowanie i budowały sieci, tworząc robotyczny ekosystem. Myśląc o tej symbiozie, myślę o internecie w latach dziewięćdziesiątych. Ten fenomen polegał nie tylko na tym, że w Dolinie Krzemowej powstawały i mają siedziby firmy ukierunkowane na internet dla konsumentów, ale również na tym, że powstała sieć producentów sprzętu, czyli firmy takie jak Cisco czy Juniper Networks. Dzisiaj Cisco i Juniper Networks zatrudniają łącznie 85 tysięcy ludzi, a ich wartość rynkowa wynosi 154 miliardy dolarów. Takie same typy systemów wsparcia będą istniały w branży robotycznej. Kraje wielkiej piątki na pewno skorzystają na tym, że właśnie tam będą się znajdowały wysoko opłacane miejsca pracy i tam będzie następowała akumulacja majątków, ponieważ wyprzedziły 191 innych krajów na całym świecie. To tam powstaną odpowiedniki Cisco czy Junipers w robotyce.

Co ciekawe, mniej rozwinięte kraje mogą przeskoczyć technologie, pojawiając się w krajobrazie zdominowanym przez roboty. Kraje Afryki i Ameryki Środkowej potrafiły przyjąć bezpośrednio telefonię komórkową, nie rozbudowując wcześniej linii stacjonarnych. Tak samo mogą się pojawić w robotyce, nie budując wcześniej zaawansowanej bazy przemysłowej.

Dobrym przykładem jest tutaj Afrykańska Sieć Robotyczna (African Robotics Network – AFRON). AFRON, zrzeszająca osoby indywidualne i instytucje, jest organizatorem wydarzeń i projektów nastawionych na rozwój edukacji w dziedzinie robotyki, prowadzenie badań i rozwój przemysłu na kontynencie afrykańskim. Poprzez inicjatywy takie jak Wyzwanie Robotyczne za Dziesięć Dolarów AFRON stymuluje rozwój niezwykle taniej edukacji robotycznej. Jednym ze zwycięskich projektów okazał się RoboArm zrealizowany na Uniwersytecie Awolowo w Nigerii[48]. Jest to plastikowe urządzenie przypominające rękę, poruszane różnymi silnikami z odzysku. Umiejętność tworzenia niskokosztowych innowacji, wynikająca z niedostępności materiałów, miała swoje początki w tak zwanej oszczędnej innowacji, która zostanie omówiona w rozdziale 6.

W sytuacji rozprzestrzeniania się robotyki sukces, jaki będą mogły odnieść poszczególne kraje w erze robotów, będzie po części zależał od ich kultury, od tego, jak bardzo ludzie będą akceptować obecność robotów w swoim życiu. Kultury Wschodu i Zachodu bardzo się różnią w postrzeganiu robotów. Japończycy mają nie tylko ekonomiczną potrzebę i wiedzę technologiczną, ale również predyspozycje kulturowe do przyjęcia robotów. Dawna religia shintō, którą praktykuje 80 procent Japończyków, opiera się między innymi na animistycznych wierzeniach, według których duszę mają i rzeczy, i ludzie. W konsekwencji w kulturze japońskiej występuje większa skłonność do akceptacji towarzystwa robotów niż w kulturze Zachodu, która postrzega roboty jako bezduszne maszyny[49]. W kulturze, w której rzeczy nieożywione są postrzegane jako żyjące tak samo jak żywe organizmy, roboty mogą być uważane raczej za członków społeczeństwa niż za zwykłe narzędzia czy zagrożenie.

Z kolei w kulturze Zachodu głęboko zakorzeniona jest obawa przed robotyką. Zachodnia literatura jest przepojona obawą ludzkości przed tworzeniem rzeczy, nad którymi nie jesteśmy w stanie zachować kontroli. Historia opowieści będących równocześnie przestrogami jest bardzo długa. Prometeusz został skazany na wieczną karę za to, że dał ludzkości ogień. Gdy Ikar wzbił się za wysoko, słońce stopiło jego pomysłowe woskowe skrzydła, a jego upadek zakończył się śmiercią. W książce Mary Shelley Frankenstein groteskowa postać stworzona przez doktora Frankensteina sieje spustoszenie, doprowadzając w końcu do śmierci swojego twórcy. Na bazie tej historii powstało wiele niskobudżetowych filmów.

Ta obawa nie występuje w aż takim nasileniu w kulturze Wschodu. Dynamika kulturalna Japonii jest obecna w kulturach wielu krajów wschodniej Azji, co przyśpiesza rozwój branży robo­tycznej, nieobciążonej tym kulturowym balastem. Inwestycje w roboty stanowią odzwierciedlenie kulturalnego komfortu związanego z obecnością robotów. Na przykład w Chinach wydziały automatyki istnieją na bardzo wielu uczelniach i cieszą się dużym szacunkiem środowiska akademickiego. Na chińskich uniwersytetach istnieje ponad 100 wydziałów automatyki[50], natomiast w Stanach Zjednoczonych tylko 76, mimo że w Stanach Zjednoczonych znajduje się znacznie więcej wyższych uczelni niż w Chinach.

W Korei Południowej roboty nauczające i edukacyjne są postrzegane pozytywnie[51], natomiast w Europie negatywnie. W Europie roboty w opiece nad starszymi osobami są uważane za maszyny, natomiast w Azji za potencjalnych towarzyszy. W Stanach Zjednoczonych temat ten jest na ogół pomijany ze względu na system imigracyjny umożliwiający wjazd nowej, taniej siły roboczej, trafiającej często do obszarów, w których mogłaby ona zostać zastąpiona przez roboty. W innych częściach świata często widoczne są różnice postaw. Ostatnie badania przeprowadzone na Bliskim Wschodzie[52] wykazały, że ludzie mogą być otwarci na humanoidalne roboty sprzątające ich domy, ale nie na roboty pełniące bardziej intymne lub doniosłe role, takie jak na przykład nauczanie. Połączenie czynników kulturowych, demograficznych i technologicznych oznacza, że pierwszym miejscem, w którym zobaczymy świat pełen robotów, będzie wschodnia Azja.

[1] „1991: Hardliners Stage Coup against Gorbachev”, BBC News, On This Day, http://news.bbc.co.uk/onthisday/hi/dates/stories/august/19/newsid_2499000/2499453.stm [dostęp: 25.08.2017].

[2] India’s Economic Reforms India in Business, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, rząd Indii, Departament Inwestycji i Technologii.

[3] Poverty & Equity Data | China, Bank Światowy, http://povertydata.worldbank.org/poverty/country/CHN [dostęp: 25.08.2017].

[4] World Trade Organization International Trade Statistics, 2013, Światowa Organizacja Handlu (WTO), http://www.wto.org/english/res_e/statis_e/its2013_e/its2013_e.pdf [dostęp: 25.08.2017].

[5] Richard Rahn, RAHN: Estonia, the Little Country That Could, „Washington Times”, 20 czerwca 2011, http://www .washingtontimes.com/news/2011/jun/20/the-little-country-that-could/ [dostęp: 25.08.2017].

[6] John Markoff, Armies of Expensive Lawyers, Replaced by Cheaper Software, „New York Times”, 4 marca 2011, http://www.nytimes.com/2011/03/05/science/05legal.html?pagewanted=all [dostęp: 25.08.2017].

[7] Larry Rosen, iDisorder: Understanding Our Obsession with Technology and Overcoming Its Hold on Us, Palgrave Macmillan, London 2012.

[8] Luke Landes, What Happens If Your Bank Account Is Hacked?, „Forbes”, 15 stycznia 2013, http://www.forbes.com/sites/moneybuilder/2013/01/15/what-happens-if-your-bank-account-is-hacked/ [dostęp: 25.08.2017].

[9] South Charleston Manufacturing Site, The Dow Chemical Company, West Virginia Operations, http://www.dow.com/ucc/locations/westvir/awv/inf03.htm

[dostęp: 25.08.2017].

[10] „Union Carbide Corporation”, West Virginia Encyclopedia, http://www.wvencyclopedia.org/articles/823 [dostęp: 25.08.2017].

[11] Ibid.

[12] Census of Population and Housing, 1960 (Powszechny spis ludności i gospodarstw domowych 1960), Biuro Spisowe Stanów Zjednoczonych, http://www.census.gov/prod/www/decennial.html [dostęp: 25.08.2017].

[13] Laura Parker, A Century of Controversy, Accidents in West Virginia’s Chemical Valley in Lead-up to Spill, „National Geographic”, 6 stycznia 2014, http://news.nationalgeographic.com/news/2014/01/140116-chemical-valley-west-virginia-chemical-spill-coal/ [dostęp: 25.08.2017].

[14] „nitro, w.va.”, WVCommerce.org, http://www.wvcommerce.org/people/communitypro les/populationcenters/nitro/default.aspx [dostęp: 25.08.2017].

[15] Agent Orange: Background on Monsanto’s Involvement, Monsanto Company, http://www.monsanto.com/newsviews/pages/agent-orange-background-monsanto-involvement.aspx [dostęp: 25.08.2017].

[16] Agent Orange and Veterans: A 40-Year Wait, Biały Dom, http://www.whitehouse.gov/blog/2010/08/30/agent-orange-and-veterans-a-40-year-wait [dostęp: 25.08.2017].

[17] Powszechny spis ludności i gospodarstw domowych, 1960 i Powszechny spis ludności i Gospodarstw Domowych, 1990, Biuro Spisowe Stanów Zjednoczonych, http://www.census.gov/prod/www/decennial.html [dostęp: 25.08.2017].

[18] Unemployment Rate US, seasonally adjusted (numer serii: LNS14000000), Departament Pracy Stanów Zjednoczonych, Biuro Statystyki Pracy, http://beta.bls.gov/dataViewer/view/time- series/LNS14000000 [dostęp: 25.08.2017]; Local Area Unemployment Statistics, West Virginia (numer serii: LASST540000000000003), Departament Pracy Stanów Zjednoczonych, Biuro Statystyki Pracy http://beta.bls.gov/dataViewer/view/timeseries/ LASST540000000000003 [dostęp: 25.08.2017].

[19] Nick Carey, Detroit Jobs Might Return, But Workers Still Lack Skills, Reuters, 2 sierpnia 2013, http://www.huffingtonpost.com/2013/08/02/detroit-jobs-_n_3693303.html [dostęp: 25.08.2017].

[20] http://www.shrinkingcities.com/manchester_liverpool.0.html?&L=1 [dostęp: 25.08.2017]; Manchester – the First Industrial City, Muzeum Nauki, http://www.sciencemuseum.org.uk/on-line/energyhall/page84.asp [dostęp: 25.08.2017].

[21] „Coal Mine Closes with Celebration”, BBC News, 25 stycznia 2008, http://news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/wales/7200432.stm [dostęp: 25.08.2017].

[22] Olaf Merk i Claude Comtois, Competitiveness of Port-Cities: The Case of Marseille-Fos, France, OECD Library, http://www.oecd-ilibrary.org/urban-rural-and-regional-development/competitiveness-of-port-cities-the-case-of-marseille-fos-france_5k8x9b92cnnv-en [dostęp: 25.08.2017].

[23] World Development Indicators, Bank Światowy, http://data.worldbank.org/country/india [dostęp: 25.08.2017].

[24] Ibid.

[25] Country Partnership Strategy for the People’s Republic of China for the Period FY2013–FY2016, Bank Światowy, Międzynarodowy Bank Odbudowy i Rozwoju, Międzynarodowa Korporacja Finansowa i Wielostronna Agencja Gwarancji Inwestycji, Raport 67566-CN, 11 października 2012, http:// www-wds.worldbank.org/external/default/WDSContentServer/WDSP/IB/2012/ 11/12/000350881_20121112091335/Rendered/PDF/NonAsciiFileName0.pdf [dostęp: 25.08.2017].

[26] World’s Largest Economies, CNN Money, http://money.cnn.com/news/economy/world_economies_gdp/ [dostęp: 25.08.2017].

[27] Population Projections for Japan (styczeń 2012): 2011 to 2060, National Institute of Population and Social Security Research, styczeń 2012, http://www.ipss.go.jp/site-ad/index_english/esuikei/ppfj2012.pdf [dostęp: 25.08.2017].

[28] Japan Moving toward Nursing Robots for Elderly, „Japan Economic Newswire Japan Economic Newswire”, 12 czerwca 2013, http://asq.org/qualitynews/qnt/execute/displaySetup?newsID=16207 [dostęp: 25.08.2017].

[29] Population Ages 65 and Above (% of Total), Bank Światowy, http://data.worldbank.org/indicator/SP.POP.65UP.TO.ZS [dostęp: 25.08.2017].

[30] Biuro Statystyczne Japońskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Komu­nikacji, Japoński Rocznik Statystyczny–2014, http://www.stat.go.jp/english/data/handbook/c02cont.htm [dostęp: 25.08.2017]; John Holena, Japan Pushing for Low-Cost Nursing Home Robots to Care for Elderly, „Japan Daily Press”, 29 kwietnia 2013, http://japandailypress.com/japan-pushing-for-low-cost-nursing-home-robots-to-care-for-elderly-2927943/ [dostęp: 25.08.2017].

[31] Difference Engine: The Caring Robot, „The Economist”, 24 maja 2013, http://www.economist.com/blogs/babbage/2013/05/automation-elderly [dostęp: 25.08.2017].

[32] Partner Robot Family, Toyota: Innovation, www.toyota-global.com/innovation/partner_robot/family_2.html [dostęp: 25.08.2017].

[33] Lee Ann Obringer i Jonathan Strickland, How ASIMO Works, „HowStuffWorks”, http://science.howstuffworks.com/asimo1.htm [dostęp: 25.08.2017].

[34] Seven Robots That Can Help Aging Americans, „Fiscal Times”, 2 maja 2013.

[35] Walking Assist: Supporting People with Weakened Leg Muscles to Walk, Honda–Products and Technology, http://world.honda.com/Walking-Assist/ [dostęp: 25.08.2017].

[36] World’s First Robot That Can Lift Up a Human in Its Arms, RIKEN-TRI Collaboration Center for Human-Interactive Robot Research, Meet RIBA-II, RIKEN’s New Care-Giving Robot for Japan’s Elderly, „Asian Scientist Magazine”, 3 sierpnia 2011, http://www.asianscientist.com/in-the-lab/meet-riba-ii-rikens-care-giving-robot-japans-­elderly/ [dostęp: 25.08.2017].

[37] Michael Fitzpatrick, No, Robot: Japan’s Elderly Fail to Welcome Their Robot Overlords, BBC News Tokyo, 4 lutego 2011, http://www.bbc.co.uk/news/business-12347219 [dostęp: 25.08.2017].

[38] Obama Test Drives Japanese Technology, YouTube, https://www.youtube.com/watch?v=CfCTBOTHsVU [dostęp: 25.08.2017].

[39] Anne Tergesen i Miho Inada, It’s Not a Stuffed Animal, It’s a $6,000 Medical Device, „Wall Street Journal”, 21 czerwca 2010.

[40] Will Your Golden Years Be Robot-Assisted?, „Techonomy”, 6 maja 2013, http://techonomy.com/2013/05/will-your-golden-years-be-robot-assisted/ [dostęp: 25.08.2017].

[41] Japan Moving Toward Nursing Robots for Elderly, „Japan Economic Newswire”, 12 czerwca 2013, http://asq.org/qualitynews/qnt/execute/display­Setup?­news­ID=16207 [dostęp: 25.08.2017].

[42] Ibid.

[43] Difference Engine: The Caring Robot, „Economist”, 14 maja 2013.

[44] Clara Moskowitz, Human-Robot Relations: Why We Should Worry, „Live Science”, 18 lutego 2013, http://www.livescience.com/27204-human-robot-relationships-.html [dostęp: 25.08.2017].

[45] Eurostat, European Commission, Population Structure and Ageing, http://epp.eurostat.ec.europa.eu/statistics_explained/ index.php/Population_structure_and_ageing [dostęp: 25.08.2017]; European Commission Ageing Report: Europe Needs to Prepare for Growing Older, 15 maja 2015, http:// ec.europa.eu/economy_finance/articles/structural_reforms/2015-05-15_ageing_ report_en.htm [dostęp: 25.08.2017].

[46] Industrial Robot Statistics: World Robotics 2014 Industrial Robots, International Federation of Robotics, http://www.ifr.org/industrial-robots/statistics/ [dostęp: 25.08.2017].

[47] Josh Bond, Robot Report Predicts Significant Growth in Coming Decade, „Logistics Management”, 25 kwietnia 2013, http://www.logisticsmgmt.com/article/robot_report_predicts_significant_growth_in_coming_decade [dostęp: 25.08.2017].

[48] Nathan Hurst, These $10 Robots Will Change Robotics Education, „Wired”, 29 września 2012, http://www.wired.com/2012/09/afron-winners [dostęp: 25.08.2017].

[49] Christopher Mims, Why Japanese Love Robots (and Americans Fear Them), „MIT Technology Review”, 12 października 2010, http://www.technologyreview.com/view/421187/why-japanese-love- robots-and-americans-fear-them/

[dostęp: 25.08.2017].

[50] List of Colleges That Offer Degree in Robotic Engineering, „Automation Components”, 3 maja 2012, http://agi-automation.blogspot.com/2012/05/list-of-colleges-that-offer- degree-in.html [dostęp: 25.08.2017]; List of Universities with a Robotics Program, „National Aeronautics and Space Administration”, http://robotics.nasa.gov/students/ robo_u.php [dostęp 25.08.2017].

[51] Comparison of Cultural Acceptability for Educational Robots between Europe and Korea, „Journal of Information Processing Systems” 4 (2008), s. 97–102, doi:10.3745/JIPS.2008.4.3.97.

[52] Opinions and Attitudes toward Humanoid Robots in the Middle East, „Springer Journal of AI and Society” 27 (2011), s. 517–534.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Świat przyszłości 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Wielka czwórka Obywatel Coke Droga Steve'a Jobsa Niebezpieczne związki. Pieniądze i władza w świecie nowożytnym 1700-2000 Kapitał w XXI wieku