Miłość

Miłość

Autorzy: Ignacy Karpowicz

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Kategorie: Obyczajowe Powieść, opowiadanie, poezja

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 23.32 zł

Lustrzane światy, sny i miłość

W dworku wczesnych lat powojennych, w dystopijnej Polsce przyszłości, w baśniowym królestwie toczonym zarazą, w krzywym zwierciadle tu i teraz – ścierają się ludzkie namiętności. Każdy pragnie spełnić swoją powinność. Nikt nie chce być samotny. Każdego czeka ból.

„Nie wiem, czy człowiek rodzi się z pierwszym kłamstwem. Jeśli tak, to jakie ono jest? Płacz nakarmionego niemowlęcia, żeby przykuć uwagę matki? Płacząc, udawałem głód lub ból? Nie mam natomiast wątpliwości w kwestii kłamstwa głównego, kłamstwa towarzyszącego mi dzień i noc przez ponad trzydzieści lat. Kłamstwo główne zostało tak gorliwie i szeroko rozpracowane przez literaturę, psychologię i rozmaite nauki, że wstyd się do niego przyznawać. Kto nosi w sobie takie kłamstwo, wydaje się ułomny i tchórzliwy. Bo czego tu się bać? A taka jest natura tego kłamstwa – strach. I wstyd”.

fragment powieści

„Retrofuturystyczna powieść, wyzwalająca od wstydu, strachu, niechęci”.

Ryszard Koziołek

Spis treści

Karta redakcyjna

2

Opieka redakcyjna: ANITA KASPEREK

Redakcja: WALDEMAR POPEK

Korekta: Pracownia 12A, EWELINA KOROSTYŃSKA, ANNA DOBOSZ, ANETA TKACZYK

Projekt okładki i opracowanie graficzne: PRZEMYSŁAW DĘBOWSKI

Redaktor techniczny: ROBERT GĘBUŚ

Skład i łamanie: Scriptorium „TEXTURA”

© Copyright by Ignacy Karpowicz

© Copyright for this edition by Wydawnictwo Literackie, 2017

Wydanie pierwsze

ISBN 978-83-08-06625-6

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o.

ul. Długa 1, 31-147 Kraków

tel. (+48 12) 619 27 70

fax. (+48 12) 430 00 96

bezpłatna linia telefoniczna: 800 42 10 40

e-mail: ksiegarnia@wydawnictwoliterackie.pl

Księgarnia internetowa: www.wydawnictwoliterackie.pl

Konwersja: eLitera s.c.

2

.

Kłamstwa przypominają brud. Jak człowiek się nie myje i nie sprząta, to wszystko staje się coraz brudniejsze – niknie kolor, czasem nawet kształt. Zacierają się przyjaźnie, rozmywa wewnętrzny rdzeń istoty. Wszystko staje się inne: mniej dokładne i mniej bolesne.

Nie wiem, czy człowiek rodzi się z pierwszym kłamstwem. Jeśli tak, to jakie ono jest? Płacz nakarmionego niemowlęcia, żeby przykuć uwagę matki? Płacząc, udawałem głód lub ból? Albo wcale nie udawałem, tylko byłem przerażony, jak każdy, gdy jego świat nagle przestaje być wyznaczany granicą wewnętrznych tkanek matki?

Pamiętam kłamstwo pierwsze, to znaczy – pierwsze kłamstwo, które pamiętam, bo przecież wydarzyć się mogły wcześniejsze. Chciałem z lodówki wyciągnąć ciasto albo czekoladę i stłukłem salaterkę. Rodzicom powiedziałem, że zrobił to mój młodszy brat. Dostałem od matki kuksańca za to, że nie upilnowałem brata, a więc i tak zostałem ukarany, ale nie za to, co zrobiłem, lecz za to, czego nie zrobiłem, gdyż brata pilnowałem pilnie. Teraz myślę, że kara ma w sobie coś uniwersalnego, że karanie za wyparcie się siebie i własnych uczynków jest głęboko słuszne. Problem jednak w tym, że często bywamy karani za bycie sobą i za własne uczynki.

Nie mam natomiast wątpliwości w kwestii kłamstwa głównego, kłamstwa towarzyszącego mi dzień i noc przez ponad trzydzieści lat. Czasem to kłamstwo uchylałem przed bliskimi ludźmi wieczorem przy kolacji albo samo uchylało się przed ludźmi kompletnie nieznajomymi w ciemniejszym zaułku, przed światem wszak byłem człowiekiem dotkliwie skłamanym.

Kłamstwo główne zostało tak gorliwie i szeroko rozpracowane przez literaturę, psychologię i rozmaite nauki, że wstyd się do niego przyznawać. Kto nosi w sobie takie kłamstwo, wydaje się ułomny i tchórzliwy. Bo czego tu się bać? A taka jest natura tego kłamstwa – strach. I wstyd.

No, to teraz. Kłamstwo główne. Nie chciałem przyznać przed światem, że jestem homoseksualistą. Przed sobą stopniowo oswajałem się z tym, że mój biseksualizm jest życzeniowy i teoretyczny raczej niż rzeczywisty i praktyczny. Względem siebie poruszałem się szybciej niż względem świata. Takie różne prędkości musiały doprowadzić do wypadku. I doszło do niego, do wypadku, paradoksalnie w okresie, gdy zdawało mi się, że moje bycie przed światem dogania moje bycie przed samym sobą. Tak jak z salaterką – ktoś został ukarany nie za to, kim był, tylko za to, czego nie zrobiłem.

***

* * *

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

* * *

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Miłość Sońka Cud Niehalo ości Gesty 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Jankeski fajter We wspólnym rytmie Umami Lato Świat dla ciebie zrobiłem Opowieść podręcznej