Człowiek w przystępnej cenie

Człowiek w przystępnej cenie

Autorzy: Urszula Jabłońska

Wydawnictwo: Dowody na istnienie

Kategorie: Literatura faktu

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 232

Cena książki papierowej: 35.00 zł

cena od: 18.13 zł

Reporterska opowieść o tym, co to właściwie znaczy kupić człowieka. Czy człowiek może sam się sprzedać? Co sprawia, że chce to zrobić? I dlaczego akurat w Tajlandii, w której niewolnictwo zniesiono na początku XX wieku i której nazwa oznacza kraj wolnych ludzi, problem ten wciąż jest aktualny? W ciągu ostatnich niemal czterystu lat człowiek zdecydowanie staniał. W XVII-wiecznym Syjamie zdrowy dorosły mężczyzna kosztował ponad dwieście bahtów, natomiast ryż praktycznie nie miał ceny. W XIX wieku mężczyzna kosztował szesnaście ton ryżu, kobieta dwanaście, dziecko osiem. Dzisiaj cena człowieka waha się w granicach od dziesięciu do trzydziestu tysięcy bahtów. To cena maksymalnie tony ryżu. Tajlandia jeszcze w 2015 roku znajdowała się na trzecim, najniższym poziomie, jeśli chodzi o kwestię zapobiegania handlowi ludźmi. Równie źle było w Wenezueli, Korei Północnej i Sudanie Południowym. Ta historia rozgrywa się w dzielnicach czerwonych latarni (gdzie autorka stara się zrozumieć, dlaczego prostytucja w Tajlandii jest nielegalna), slumsach (gdzie odkrywa, że niemal dwie trzecie dorosłych Tajów pracuje na czarno), portach rybackich (gdzie zdarza się, że dorośli mężczyźni znikają w fabrykach i na łódkach rybackich) i schroniskach dla uchodźców (gdzie sprawdza, jak się podróżuje po Azji bez paszportu).

Spis treści

Motto

Lalki

Latarka

Złe córki Isanu

Cztery zdjęcia z albumów rodzinnych

Jak zostać gwiazdą

Strach, część I

Szafranowe szaty

Nie w tym życiu

Nie zamykaj oczu!

O chłopca się nie prosiłam

Cztery kilometry

Lekcja gotowania po tajsku

Zniknęli bez śladu

Strach, część II

Człowiek w przystępnej cenie

Być jak Kumjing

Wyścig

Madame

Mister

Muzeum korupcji

Czy jesteś Tajką? Czy jesteś Tajem?

Największa świątynia na świecie

Śmierć króla Tajów

Strach, część III

pięć linijek

Podziękowania

Przypisy

Bibliografia

Przypisy

„Uniknęliśmy europejskiej kolonizacji, ale w efekcie to my sami staliśmy się kolonizatorami własnego narodu”.

Gen. Saiyut Koetphon

LALKI

W styczniu 2016 roku tajskie tanie linie lotnicze Smile postanowiły wprowadzić bilety dla lalek. W ciągu dwóch miesięcy obsługa odnotowała, że ponad czterdzieści osób podróżowało z lalkami do złudzenia przypominającymi dzieci. Pasażerowie stanowczo odmawiali umieszczania ich w schowkach na bagaż. Wielu sadzało sobie lalki na kolanach i prosiło stewardesy, żeby serwowały im napoje i przekąski. „Luk thep to lalki, które są żywe. Duch został zaproszony do życia w lalce i właściciel musi traktować ją jak dziecko” – brzmiało uzasadnienie decyzji o wprowadzeniu biletów. Zapewniano, że luk thep, czyli anielskie dzieci, będą mogły zajmować tylko miejsca przy oknie (pewnie dlatego, żeby inni pasażerowie nie czuli się niekomfortowo, siedząc obok lalki). Będą też musiały mieć zapięte pasy przy starcie i lądowaniu1.

Niektórzy uważają, że są słodkie, inni – że przerażające.

Nawiedzone lalki luk thep są wielkości dzieci w wieku od dwóch do dziesięciu lat. Właściciele chodzą z nimi na spacery, na zakupy, do restauracji. Lalki w zamian za opiekę mają zapewnić im sukcesy, pieniądze i miłość. Bookko, aktor komediowy i prezenter telewizyjny, opowiedział w telewizji o swojej relacji z lalką – chłopcem o imieniu Wansai:

– Od razu poszedłem do działu dziecięcego kupić mu ubranka. Kiedy tylko za nie zapłaciłem, dostałem telefon, że odzyskałem stanowisko, z którego dopiero co zostałem zwolniony2!

Lalka kosztuje od dwóch do szesnastu tysięcy bahtów[1], ale to tylko przedmiot.

Ożywa dopiero wtedy, kiedy umieści się w niej ducha.

Długowłosa Mae Ning uważa się za twórczynię luk thep. Prowadzi w Bangkoku wielki showroom z różnymi modelami lalek. Twierdzi, że ma kontakt z hinduistyczną boginią Parwati. To właśnie do niej zwraca się z prośbą, żeby umieściła ducha w plastikowych ciałkach. Również mnisi buddyjscy i wróżbici odprawiają obrzędy sprowadzania duchów do lalek3.

Na długo zanim Tajlandia oszalała na punkcie nawiedzonych lalek, popularne były amulety Kuman Thong. Pierwszy taki amulet zrobił podobno legendarny bohater Khun Paen. W tym celu wyjął płód z brzucha żony, którą chwilę wcześniej zabił własnymi rękami. Kuman Thong to zasuszony płód, który obumarł w macicy matki. Szaman więził w nim ducha zmarłego dziecka i wykorzystywał jego moc do ochrony przed zagrożeniami. Płód pokrywał złotym lakierem – stąd jego nazwa: Kuman Thong, Złoty Chłopiec.

Jeszcze w 2012 roku w Bangkoku aresztowano handlarza, który miał przy sobie sześć męskich płodów. Ususzył je, pomalował na złoto i szykował na sprzedaż.

Na szczęście teraz opiekuńczego ducha nie trzeba więzić w ludzkim płodzie.

Wystarczy umieścić go w lalce.

LATARKA

Metro w Bangkoku ma świetną ochronę.

Trzeba przejść przez bramkę do wykrywania metalu. Bramka piszczy przy każdym przechodniu. Dzisiaj wszyscy noszą ze sobą coś metalowego, chociażby telefon. Tuż za bramką ma swoje biurko ochroniarz. W ręku trzyma malutką latarkę. Salutuje i każe otworzyć torbę. Świeci latarką do środka przez sekundę i pokazuje, że można iść dalej.

Wieczorami na centralnych stacjach, jak Silom czy Sukhumvit, przez bramkę płynie gęsty strumień mieszkańców. Ludzie wracają z pracy, młodzież rusza na miasto, turyści rozpoczynają nocne życie. Bramka piszczy jak opętana. Ochroniarz stoi za swoim biurkiem, ma granatową czapeczkę i krawat w paski, logo metra na rękawie koszuli, jest obwieszony naszywkami i przypinkami. Bezradnie świeci latarką na strumień przechodniów, którzy nie zwracają na niego uwagi.

Z tłumem wydobywam się na powierzchnię – na ulicę Sukhumvit. Wzdłuż niej ciągną się stoiska z podrabianymi dresami Nike i torbami Louis Vuitton. Z viagrą, wibratorami i stringami z koronki. Z grillami, na których dymią stosy szaszłyków. Na chodnikach w kałużach walają się plastikowe torebki i kubki. Wściekle migają kolorowe neony klubów. Słychać kilka rodzajów muzyki, które na środku ulicy zlewają się w wibrującą kakofonię. Gorące powietrze pachnie mięsem i zgniłymi owocami.

Ten tłum to turyści z USA, Australii i Europy (znaki rozpoznawcze: po pięćdziesiątce, koszula z krótkim rękawem i butelka piwa w ręce), turyści z Bliskiego Wschodu (zwykle kilka kobiet w nikabach drepczących parę kroków za mężami ubranymi w krótkie spodenki) oraz turyści z Chin (okulary i wyraz zdziwienia w oczach).

Na skrzyżowaniu z jedną z większych przecznic w specjalnej budce siedzi policjant. Ma na sobie obcisły szary mundur. Pilnuje, żeby nie działo się tutaj nic niezgodnego z prawem. Prawo to między innymi ustawa o zapobieganiu i zwalczaniu prostytucji z 1996 roku, która głosi, że kobietom proponującym usługi seksualne grozi mandat do tysiąca bahtów. Prawo to także kodeks karny, według którego prostytutkom grozi do dwudziestu lat więzienia i do czterdziestu tysięcy bahtów kary. Zakazane są też przedstawienia o obscenicznym charakterze. Jest jeszcze ustawa o miejscach rozrywki – zgodnie z nią właściciele lokali, w których dochodzi do prostytucji, również popełniają przestępstwo.

Kilka dni temu wylądowałam w Bangkoku. Zwiedziłam już Pałac Królewski, najważniejsze świątynie i gwarne Chinatown. Przepłynęłam się łodzią po rzece Chao Praya o zachodzie słońca, zapuściłam się nawet w mniejsze, bardziej klimatyczne kanały. Teraz przyszłam tutaj, bo wszystkie przewodniki informują, że można tu zrobić zakupy, dobrze zjeść i posmakować nocnego życia.

Spróbujmy więc.

Grube kotary zasłaniają wejście do klubu go-go, w szparach migają smukłe sylwetki tancerek w bikini. Nieśmiało uchylam zasłonę. W środku tłum, ten sam co na ulicy, może z wyjątkiem kobiet w nikabach. Zamawiam drogie piwo (sto sześćdziesiąt pięć bahtów) i siadam na pokrytej czerwonym aksamitem ławeczce. Przede mną na scenie przy kilku chromowanych rurach dwadzieścia tancerek w bikini przestępuje z ogromnego obcasa na ogromny obcas. Do majtek mają przymocowane numerki. Niektóre zatknęły za figi także telefony komórkowe.

Numer czterdzieści osiem wygląda na trzynaście lat, ale na pewno ma więcej. Spod czarnych włosów obciętych na Kleopatrę wyglądają wielkie zdziwione oczy. Ubrana jest w białe bikini i czarne lakierowane szpilki. Przywołuję do stolika menedżerkę, która krąży po sali.

– Chciałabym postawić drinka numerowi czterdzieści osiem.

– Chwileczkę – świeci małą latarką w kierunku tancerki, a ta, chwiejąc się na obcasach, schodzi ze sceny i przysiada obok. Wbija we mnie spod grzywki zdziwione spojrzenie.

– Dzień dobry – wita się grzecznie jak uczennica.

– Dzień dobry, czego się napijesz? – pytam.

– Wódki z colą – mówi, a menedżerka już biegnie po drinka za trzysta dziesięć bahtów.

– Jak masz na imię?

– Mint.

– Ile masz lat?

– Dwadzieścia jeden.

– Pochodzisz z Bangkoku?

– Nie umiem mówić po angielsku – wyznaje Mint po chwili krępującej ciszy. Menedżerka akurat podchodzi do stolika z drinkiem, więc składam reklamację.

– Przepraszam, ale nie możemy rozmawiać. Koleżanka nie mówi po angielsku.

Menedżerka patrzy na mnie przez chwilę w osłupieniu, po czym wybucha głośnym śmiechem. Kciuk i palec wskazujący jednej ręki zwija w kółeczko, w które wkłada palec wskazujący drugiej. Po półgodzinie zobaczę, jak Mint, grzecznie ubrana w dżinsy i T-shirt, wychodzi z klubu. Za rękę trzyma ją pulchny Azjata w okularach.

Chodźmy dalej.

Przed lokalem z różowym szyldem stoi kilka masażystek. „Massage, massage khaa!” – krzyczą tak głośno, że dzwoni w uszach. Prezentują zalaminowane karty z ofertą: masaż tajski, z olejkiem, ziołowy.

Niech będzie z olejkiem.

Wchodzę do chłodnego, pachnącego eukaliptusem wnętrza. Płacę w kasie trzysta pięćdziesiąt bahtów. W pomieszczeniu na piętrze rozbieram się i kładę na leżance. Podchodzi do mnie kobieta po sześćdziesiątce w fioletowych spodniach od dresu i poplamionej olejkiem do masażu koszulce. Czarne, rozczochrane włosy ma związane w kucyk.

Masaż jest bardzo przyjemny.

– Ma pani taką gładką skórę – po dłuższej chwili dociera do mnie jej cichy głos.

– Dziękuję – odpowiadam nieco zaskoczona.

– Zapłaci pani pięćset bahtów, będzie happy end.

– Słucham? – zrywam się z leżanki jak oparzona.

– Happy end! – masażystka przykłada dwa palce do ust i wystawia język.

Łapię leżące na krześle ubranie i w pośpiechu opuszczam lokal.

Chodźmy dalej.

Kilka przecznic w głąb miasta wpadam w tłumek naganiaczy. Podtykają mi pod nos kartki ze zdjęciami nagich kobiet. Jeden przez drugiego krzyczą: „Ping pong show!”, „Pussy cut banana!”, „Pussy open bottle!”. Pokazy, podczas których tancerki wystrzeliwują z cipek piłeczki pingpongowe albo wyciągają z nich małe żabki, to najbardziej hardcorowa atrakcja tajskich dzielnic rozrywki.

Zobaczmy.

Jeden z naganiaczy prowadzi mnie boczną uliczką do baru na piętrze. Płacę przy wejściu czterysta bahtów i wchodzę do środka. W zadymionym wnętrzu stoi przy rurze pulchna, niska kobieta po trzydziestce o kwadratowej twarzy i grubo ciosanych rysach. Ma na sobie tylko czerwone stringi, które właśnie powoli zdejmuje. A później, kołysząc się w rytm muzyki, wprawnym ruchem wyciąga z cipki długi sznurek, do którego przywiązane są dziesiątki żyletek. Na sali tłum patrzy w osłupieniu. Po skończonym przedstawieniu performerka rusza pomiędzy stoliki, dumnie prezentując naszpikowany żyletkami sznurek.

– Są prawdziwe. Chcesz dotknąć? – uśmiecha się do mnie słodko.

– Niekonieczne – krztuszę się rozwodnionym piwem w cenie biletu.

– Ale chyba należy mi się napiwek?

Wyciągam z portfela sto bahtów.

Tymczasem na scenę wychodzi kolejna performerka, całkiem naga. Stawia na niej sztuczny tort, na którym płoną prawdziwe świeczki. Kładzie się przed tortem tak, żeby publiczność dokładnie widziała, co się zaraz wydarzy. W cipce umieszcza plastikową rurkę. Manewrując biodrami, zdmuchuje świeczki. Jedną po drugiej.

Wystarczy.

Wracam na ulicę w tłum, w hałas, w zapach mięsa i zgniłych owoców. Mijam budkę, w której siedzi policjant w obcisłym szarym mundurze. Pilnuje, żeby nie działo się tu nic niezgodnego z prawem.

W metrze przechodzę przez bramkę do wykrywania metalu.

Bramka piszczy.

Ochroniarz świeci latarką.

ZŁE CÓRKI ISANU

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

CZTERY ZDJĘCIA Z ALBUMÓW RODZINNYCH

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

JAK ZOSTAĆ GWIAZDĄ

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

STRACH, CZĘŚĆ I

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

SZAFRANOWE SZATY

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

NIE W TYM ŻYCIU

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

NIE ZAMYKAJ OCZU!

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

O CHŁOPCA SIĘ NIE PROSIŁAM

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

CZTERY KILOMETRY

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

LEKCJA GOTOWANIA PO TAJSKU

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

ZNIKNĘLI BEZ ŚLADU

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

STRACH, CZĘŚĆ II

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

CZŁOWIEK W PRZYSTĘPNEJ CENIE

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

BYĆ JAK KUMJING

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

WYŚCIG

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

MADAME

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

MISTER

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

MUZEUM KORUPCJI

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

CZY JESTEŚ TAJKĄ? CZY JESTEŚ TAJEM?

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

NAJWIĘKSZA ŚWIĄTYNIA NA ŚWIECIE

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

ŚMIERĆ KRÓLA TAJÓW

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

STRACH, CZĘŚĆ III

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

PIĘĆ LINIJEK

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

PODZIĘKOWANIA

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

PRZYPISY

Lalki

1 Amornrat Mahittrirook, Hello dolly! Welcome aboard and please strap in, „The Bangkok Post”, 24.01.2016.

2 https://coconuts.co/bangkok/news/all-cool-kids-are-worshiping-haunted-dolls-now/ (dostęp: 18.09.2017).

3 https://coconuts.co/bangkok/features/world-haunted-dolls-talk-child-god-doll-creator/ (dostęp: 18.09.2017).

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

BIBLIOGRAFIA

Susan Aldous, Pornchai Seremongkonpol, Ladyboys. The Secret World of Thailand’s Third Gender, Maverick House, Bangkok 2008.

Chris Baker, Pasuk Phongpaichit, A History of Thailand, Cambridge University Press, 2005.

Greg Barrett, The Gospel of Father Joe: Revolutions and Revelations in the Slums of Bangkok, Jossey-Bass, San Francisco 2008.

Katherine Bowie, Slavery in Nineteenth-Century Northern Thailand: Archival Anecdotes and Village Voices, [w:] E. Paul Durrenberger State Power and Culture in Thailand, Yale University Southeast Asia Studies, New Haven 1996.

Richard Butler, Wantanee Suntikul (red.), Tourism and War. Contemporary Geographies of Leisure, Tourism and Mo bility, Routledge, New York, 2012

Philip Cornwel-Smith, Very Thai. Everyday popular culture, River Books, 2005.

Dominic Faulder, Nicholas Grossman (red.), King Bhumibol Adu­lyadej. A life’s work, Editions Didier Millet, Bangkok 2011.

Rupert Gethin, Podstawy buddyzmu, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2010.

Bogdan Góralczyk, Zmierzch i blask. Notes z Bangkoku, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2009.

Paul M. Handley, The King Never Smiles. A Biography of Thailand’s Bhumibol Adulyadej, Yale University Press, New Haven 2006.

Adam W. Jelonek, Wielokulturowość, separatyzm i budowa państwa narodowego w Tajlandii, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2011.

Andrew Allan Johnson, Ghosts of the New City. Spirits, Urbanity and the Ruins of Progress in Chiang Mai, Silkworm Books, Chiang Mai 2014.

Karma Lekshe Tsomo, Eminent Bhuddist Women, Suny Press, Albany 2014.

David Kelly, Anthony Reid (red.), Asian Freedoms: The Idea of Freedom in East and Southeast Asia, Cambridge University Press, 1998.

Martin A. Klein (red.), Breaking the Chains: Slavery, Bondage, and Emancipation in Modern Africa and Asia, The University of Wisconsin Press, 1993.

Pattana Kitiarsa, Mediums, Monks, and Amulets: Thai Popular Bud­dhism Today, University of Washington Press, 2014.

Michał Lubina, Birma: centrum kontra peryferie, Krakowska Oficyna Naukowa Tekst, Kraków 2014.

Tamara Lynn Loos, Subject Siam: Family, Law, and Colonial Modernity in Thailand, Cornell University Press, Ithaca 2006.

Julia Manzanares, Derek Kent, Only 13. The True Story of Lon, Only 13 Publications, Jomtien Beach 2006.

Bhikkhu Nanamoli, Life of the Buddha: According to the Pali Canon, Buddhist Publication Society, Onalaska 1992.

Aihwa Ong, Michael G. Peletz, Bewitching Women, Pious Men. Gender and Body Politics in Southeast Asia, University of California Press 1995.

Rachelle M. Scott, Nirvana for Sale? Buddhism, Wealth, and the Dhammakaya Temple in Contemporary Thailand, Suny Press, Albany 2009.

Siroj Sorajjakool, Human Trafficking in Thailand. Current Issues, Trends, and the Role of the Thai Government, Silkworm Books, Chiang Mai 2013.

* * *

[1] 100 tajskich bahtów to około 11,5 złotego. (Na dole stron znajdują się przypisy objaśniające zawarte w tekście informacje, na końcu książki te, które odnoszą się do źródeł – przyp. red.).

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

Wydanie pierwsze, Warszawa 2017

Copyright © by Urszula Jabłońska, 2017

Copyright © for this edition by Fundacja Instytut Reportażu, 2017

REDAKCJA

Magdalena Petryńska

KONSULTACJA MERYTORYCZNA

prof. Bogdan Góralczyk

KOREKTA

Małgorzata Włodarczyk

PROJEKT GRAFICZNY I TYPOGRAFICZNY SERIi i okładki

Magdalena Wdowicz-Wierzbowska

ADAPTACJA PROJEKTU OKŁADKI

Barbara Niewiadomska

SKŁAD I ŁAMANIE, DTP

Michał Wysocki

ZDJĘCIA AUTORKI NA SKRZYDEŁKU

Monika Bereżecka

ZDJĘCIE NA OKŁADCE

Karol Grygoruk

ISBN 978-83-947254-7-1

REDAKTOR NACZELNA WYDAWNICTWA

Julianna Jonek

SEKRETARZ REDAKCJI

Olga Gitkiewicz

Wydawnictwo Dowody na Istnienie

Imprint Fundacji Instytut Reportażu

Gałczyńskiego 7, 00-362 Warszawa

www.dowody.com

dowody@instytutr.pl, promocja@instytutr.pl

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Człowiek w przystępnej cenie Obrażenia 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Niebo jest nasze Sekretarz dwóch papieży Rekin i baran Międzymorze List do nienarodzonego dziecka Tajne archiwa FBI