Tajemnicze życie grzybów

Tajemnicze życie grzybów

Autorzy: Robert Hofrichter

Wydawnictwo: Prószyński i s-ka

Kategorie: Popularnonaukowe

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 272

Cena książki papierowej: 36.00 zł

cena od: 22.36 zł

Nie są roślinami ani zwierzętami, najczęściej żyją w ukryciu. A jednak bez grzybów nie byłoby naszych lasów, klimatu, a może i w ogóle życia na Ziemi, takiego jakie znamy dzisiaj. Grzyby są panami świata, mają niezwykłe cechy, nawiązują zaskakujące sojusze, są pełne nierozwiązanych zagadek. Robert Hofrichter otwiera nam oczy na niewidzialny ekologiczny wszechświat, który rozciąga się pod naszymi stopami  - i nie tylko tam! Książka nie jest leksykonem ani atlasem grzybów. Nie chodzi w niej o porady, jak zbierać i przyrządzać te – niekiedy smaczne, niekiedy podstępne – skarby lasów. Ma raczej na celu wprawić w zdumienie czytelników tym nieznanym kosmosem i jego fascynującymi zależnościami.

Wybierzmy się więc na ekscytującą wędrówkę przez tajemniczy świat grzybów. Spotkamy w nim prawdziwych arystokratów i przebiegłych oszustów, pomocne sieci i oszałamiających mistrzów przemiany. Przede wszystkim jednak dowiemy się sporo o kontekście życia, o świecie pełnym symbiozy, partnerstwa i pomocnego wsparcia.

Pozwólmy się oczarować!

Hofrichter umie zaskakiwać i zachwycać! Bogactwo jego wiedzy w połączeniu z niesamowitym światem przyrody to ekscytująca podróż w nieznane. Nikt nie umie opowiadać o tym, co dzieje się w lesie, tak jak Hofrichter. 

"Der Pilzesammler"

Robert Hofrichter urodzony w 1957 roku austriacki biolog, zoolog, obrońca przyrody, dziennikarz i fotograf natury. Jest autorem licznych dzieł, w tym słynnego na całym świecie leksykonu grzybów. Fascynującym podziemnym światem zainteresował się w już dzieciństwie i to zainteresowanie nie opuszcza go przez 50 lat!

Tytuł oryginału

DAS GEHEIMNISVOLLE LEBEN DER PILZE.

DIE FASZINIERENDEN WUNDER EINER

VERBORGENEN WELT

Copyright © 2017 Gütersaloher Verlagshaus Gütersloh,

in der Verlagsgruppe Random House GmbH,

Neumarker Str. 28, 81673 München

All rights reserved

Projekt okładki

Magdalena Zawadzka

© Ilustracje na okładce pochodzą z Atlas des champignons comestibles et ve´ne´neux/Biodiversity Heritage Library

Zdjęcia na wkładce

© Robert Hofrichter

Redaktor prowadzący

Monika Kalinowska

Konsultacja naukowa

Natalia Stokłosa

Redakcja

Joanna Popiołek

Korekta

Adam Namięta

Bożena Hulewicz

ISBN 978-83-8123-548-8

Warszawa 2017

Wydawca

Prószyński Media Sp. z o.o.

02-697 Warszawa, ul. Rzymowskiego 28

www.proszynski.pl

Nie sposób wyobrazić sobie rewolucji,

jaka wybucha na wsi,

gdy nagle pojawiają się grzyby:

Wieść o tym fakcie lotem błyskawicy

rozchodzi się od chaty do chaty…

Piero Calamandrei

Dedykuję mojej żonie Marušce,

która od pamiętnego grzybowego roku 1980

nadal przemierza ze mną lasy.

WPROWADZENIE

Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy,

witajcie na planecie grzybów! Jej lasy, łąki, parki i ogrody zasiedlają te tajemnicze istoty, można je znaleźć wszędzie, nawet w głębinach oceanów i na orbitującej stacji kosmicznej. Już nasi przodkowie często stykali się z nimi na sawannach i w lasach. Właściwie powinniśmy znać je o wiele lepiej, niż rzeczywiście znamy.

Aby zaznajomić czytelników z tymi często niepozornymi, a niekiedy też niewidocznymi towarzyszami, zapraszam na interesującą wędrówkę przez królestwo Fungi, jak naukowo nazywa się bohaterów tej książki. Dla kochającego grzyby biologa – którym niewątpliwie jestem – możliwość towarzyszenia wam w tej wędrówce stanowi zarówno odpowiedzialne, jak i radosne zadanie. Wspólnie będziemy się wsłuchiwać w zapomniany szept grzybów leśnych. Możliwe, że usłyszymy coś, co na nowo ustali granice naszego rozumienia natury, coś, co ułatwi nam przeżycie – że się tak wyrażę – doświadczenia granicznego. Mam nadzieję, że w swoim postrzeganiu świata, po naszych wspólnych wędrówkach, przyznacie grzybom znacznie wyższą rangę niż ta, jaką miały u was dotychczas.

Niniejsza książka nie jest ani leksykonem, ani atlasem. Nie chodzi w niej również o porady w rodzaju, jak zbierać i przygotowywać grzyby. Zależy mi bardziej na tym, aby wprawić czytelnika w zdumienie wspaniałym, nieznanym światem i fascynującymi związkami, które w nim występują.

Te związki, czyli wspólnota wszystkich form życia na Ziemi, dają nam pozytywną inspirację w czasach, kiedy oddalamy się od przyrody i niszczymy ją. „Dopiero w lesie wszystko we mnie odpoczęło, moja dusza uzyskała równowagę i pełną moc” – pisał Knut Hamsun. Takie dobroczynne i korzystne dla zdrowia oddziaływanie lasów zapewniają żyjące w nich niezliczone istoty – w tym oczywiście też grzyby. Organizmy te zdumiewająco często funkcjonują nie w ramach darwinowskiej konkurencji, lecz na zasadach współpracy. W książce przeczytamy o symbiozie i wybitnym znaczeniu kooperacji, której wzoru dostarcza przyroda, kooperacji, która w ludzkim świecie wydaje się jakoś utracona. Grzyby to symbol współpracy. Ich grzybnia – będąca niewyobrażalnie wielkim splotem życia – stanowi sieć powiązań zachodzących między istotami żywymi, zapewnia wzajemnie korzystną wymianę substancji i energii między organizmami oraz ukazuje komunikację istniejącą również poza światem zwierząt.

Z naszą mykologiczną wędrówką wiąże się moje przekonanie, że niekiedy zbyt suche i wyłącznie naukowe opisy mogą niweczyć radość z poznawania przyrody. Oczywiście nie ulega wątpliwości, że to, co przeczytamy poniżej, zawdzięczamy rzetelnym naukowym badaniom. Nie zależy mi jednak, aby pokazać, że w świecie grzybów wszystko może zostać zmierzone, zważone i usystematyzowane. Chciałbym raczej w trakcie naszej wędrówki obudzić w czytelnikach pasję odkrywców, która jest dla mnie – jak dla każdego naukowca – prawdziwą siłą napędową. Chciałbym zachęcić was do wysłuchania historii grzybów. Może na końcu tej książki wspólnie uzupełnimy o pewne aspekty mykologiczne nasz, jakże często odnoszony do ludzi, obraz świata.

Z uwagi na większą czytelność i przejrzystość tekstu przy opisie powszechnych gatunków, takich jak muchomor, borowik czy kurka, zrezygnowałem z dodawania za każdym razem ich nazwy naukowej. Wszystkie naukowe nazwy opisanych grzybów znalazły się w aneksie na końcu książki. Wyłącznie tam, gdzie dla lepszego zrozumienia tekstu wydawało się to sensowne, podano naukowe nazwy gatunków i ich przynależność systematyczną.

Jednocześnie proszę was o wyrozumiałość, jeżeli gdzieś niechcący przytrafiły mi się jakieś błędy, co – z dużą dozą prawdopodobieństwa – mogło się przydarzyć przy takiej ilości informacji i źródeł.

Robert Hofrichter

Salzburg, w grudniu 2016 roku

NIE IGNORUJMY SZEPTU GRZYBÓW

Prawdziwie wielkie rzeczy z ciszy lasów

Wszystko staje się coraz głośniejsze, jaskrawsze, szybsze.

Nasz umysł nie jest do tego stworzony,

pochodzi bowiem z czasów, gdy jeszcze były ogniska,

czyste rozgwieżdżone niebo i prawdziwa cisza.

Tim Schlenzig, mymonk.de

Pewnie dotychczas myśleliście, że są tylko dwie kategorie istot żywych widocznych bez użycia mikroskopu: rośliny i zwierzęta. To jednak nieprawda, w rzeczywistości naszą planetę zasiedlają trzy duże formy życia wyższego. Ta trzecia to właśnie grzyby. Grzyby są co najmniej tak samo rozpowszechnione i wszechobecne jak zwierzęta i rośliny, a ich znaczenie jest zdecydowanie większe, niż byśmy się spodziewali. Występują nie tylko jako te dobrze nam znane grzyby przynoszone z lasu, lecz także jako mikroorganizmy – a te, jak wiadomo, są obecne absolutnie wszędzie. Dlatego podczas naszej fascynującej wędrówki można się będzie czasem naprawdę przestraszyć, bo czy wiecie na przykład, że w każdym waszym oddechu znajduje się co najmniej dziesięć zarodników grzyba? Jeżeli to już nie jest wystarczająco przerażające, to poczekajcie, aż wspólnie zajmiemy się mykologią medyczną… Mimo to jestem pewien, że czytelnicy będą też bezgranicznie zdumieni.

Naszą wędrówkę zaczniemy od wyjaśnienia kilku podstawowych zagadnień. Rośliny dzięki zawartemu w liściach chlorofilowi wychwytują energię słoneczną i dwutlenek węgla z powietrza, a za pomocą korzeni pobierają potrzebne im substancje z gleby, aby wyprodukować z nich cukier, którym się odżywiają. Wiemy już jednak, że powyższy schemat, znany z lekcji biologii, w niewystarczający sposób opisuje biologiczne podstawy świata roślin. Okazuje się, że łącznikiem między roślinami a glebą nie są same korzenie. Między znajdującymi się w ziemi grzybami i roślinami zachodzi określona relacja. Prawie 90 procent wszystkich roślin nawiązuje mykoryzę, czyli związek symbiotyczny z grzybami. Termin mykoryza pochodzi od greckich słów mýkés (grzyb) i rhiza (korzeń). Partnerstwo to, które będziemy jeszcze poznawać dokładniej, może być powierzchniowe, zewnętrzne oraz całkowicie wewnętrzne, intymne. Ten pierwszy, powierzchniowy rodzaj mykoryzy nosi nazwę ektomykoryzy (z greckiego ekto – „na zewnątrz”), natomiast drugi, wewnętrzny to endomykoryza (z greckiego endo – „wewnątrz”). Obie formy mykoryzy różnią się strukturalną bliskością partnerów oraz fizjologicznym procesem wymiany materii. W środkowej Europie najczęściej występuje ektomykoryza polegająca na tym, że rozbudowujące się strzępki grzyba tworzą ciasną powłokę wokół młodych korzeni roślin. Wprawdzie strzępki grzyba mogą wrastać w korę korzeni, cortex, ale nie wnikają do samych komórek korzenia. W endomykoryzie natomiast strzępki grzyba przenikają do komórek kory korzenia rośliny partnerskiej (symbionta) w celu utworzenia bezpośredniej i możliwie największej powierzchni wymiany. Bliższego współżycia już być nie może! Roślina musi przy tym okazać dużo „zaufania” do grzyba będącego jej partnerem. Dopuszczenie do sytuacji, gdy obcy organizm dociera do komórek własnych rośliny, mogłoby się skończyć dla niej śmiertelnie. Niemało bowiem grzybów to organizmy pasożytnicze, które zabijają rośliny, zwierzęta (a także ludzi!). Niekiedy jednak roślina najwyraźniej „wie”, co jest dla niej korzystne, a co nie.

Z perspektywy człowieka jest to zjawisko dość zdumiewające, jeśli weźmie się pod uwagę, jak różnorodne i liczne są gatunki grzybów. Powszechnie znany na przykład muchomor czerwony to w naszych szerokościach geograficznych tylko jeden spośród może 10 000 grzybów wielkoowocnikowych (Macromycetes), które tworzą rozpoznawalne gołym okiem owocniki.

Wśród „muchomorowatych” rodzaj Amanita, do którego należy nasz muchomor czerwony (Amanita muscaria), a także tak niebezpieczny gatunek, jak muchomor sromotnikowy, reprezentowany jest przez 500 gatunków, a specjaliści szacują, że może ich być co najmniej drugie tyle.

Grzyby nie są warzywem

Na mapie planety grzybów wciąż istnieje wiele białych plam, słabo rozpoznanych terytoriów. Nic w tym dziwnego, zważywszy na fakt, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie traktowaliśmy grzybów jako osobnego królestwa istot żywych, czyli jako zupełnie odrębnej formy życia. Nasi przodkowie nie rozumieli, czym w istocie są grzyby. Przez całe stulecia w przyjętym obrazie świata istniały trzy kategorie żywych stworzeń. Były nimi rośliny, zwierzęta i ludzie. Od czasów Darwina, gdy ludzie – biologicznie rzecz ujmując – powędrowali do kategorii zwierząt, pozostały już tylko dwie kategorie.

Bardzo długo nie wiedziano, czym naprawdę są grzyby. Nawet w znanych internetowych leksykonach biologicznych do dzisiaj znajdujemy takie definicje:

Thallophyta (plechowce) są organizmami wielokomórkowymi, których ciało nie wykazuje podziału na typowe dla roślin naczyniowych elementy: korzeń, łodygę i liść. Należą do nich wielokomórkowe glony, porosty (Lichenes) i mchy (Bryophyta), jak również grzyby.

Nie! Grzyby nie są Thallophyta (plechowcami) i w ogóle żadną grupą z końcówką -phyta, ponieważ nie mają zdolności przeprowadzania fotosyntezy, a tę właśnie zdolność określa końcówka -phyta w nazwie. Grzyby muszą jeść i z tego powodu stoją o wiele bliżej zwierząt niż roślin. Dlatego też nie są „warzywem, które rośnie w wilgotnych miejscach i z tego powodu ma kształt parasola” – jak usłyszałem kiedyś z pewnych dziecięcych ust. To urocza historyjka, ale nieprawdziwa. Grzyb nie jest rośliną, a zatem nie jest też warzywem.

Jakimi organizmami są grzyby?

Praca Roberta Whittakera przedstawiająca podział organizmów żywych na pięć królestw, która po raz pierwszy przyznała grzybom zasłużoną samodzielną pozycję w świecie istot żywych, ukazała się w 1969 roku. Musiało jednakże upłynąć kolejne 20 lat, by stopniowo przyswojono sobie specjalny status grzybów oraz fakt, że nie są roślinami. Dla wielu ludzi wciąż nie jest oczywiste, że nasz świat zasiedlają nie tylko dwa podstawowe typy istot żywych. Powszechnie uważa się, że grzyby są czymś w rodzaju pierwotnych przodków dzisiejszych roślin. Taki stan rzeczy przedstawiały zresztą przez długi czas także podręczniki botaniki. Było tak, ponieważ przez kilkadziesiąt lat w nauce toczył się prawdziwy bój o to, do jakiej kategorii przynależą grzyby. Odkrycie, że stanowią osobną formę życia, dorównuje ważnością zmianie paradygmatu, stanowi wręcz przewrót kopernikański w postrzeganiu świata. Wraz z uznaniem, iż grzyby są osobną formą życia, stało się jasne, że istniały one już przed roślinami. To grzyby umożliwiły rozwój roślin na Ziemi. I jeszcze dzisiaj – o czym właśnie się dowiedzieliśmy – utrzymują przy życiu 90 procent wszystkiego, co się zieleni i kwitnie.

Niesamowite nitkowate istoty

Teraz powinno być już jasne, że gdy mówię o grzybach, mam na myśli nie tylko te hodowlane lub zbierane w lasach, które z przyjemnością zjadamy, takie jak pieczarka czy borowik. Grzyby to żywe nitkowate organizmy, ukryte w glebie lub drzewie. Te prawdziwe grzyby są niekiedy niesamowitymi, budzącymi przerażenie obcymi, nieznanymi stworzeniami bez oczu i sierści. Ludziom niełatwo przychodzi zdobyć się na sympatię w stosunku do nich – a już na pewno nie jest to możliwe, gdy mają one śluzowatą konsystencję lub zawierają śmiertelne trucizny, albo gdy okazują się przerażające, jak niektóre z niekończących się białawych grzybni, które potrafią nocami świecić w podłożu.

Czy możemy zatem grzyby w ogóle polubić? Otóż wyposażeni w nieco większą dawkę wiedzy możemy, przede wszystkim gdy uwzględnimy fakt, że przyroda, a szczególnie las z jego ciszą i leczniczą mocą, istnieje tylko w dwupaku z grzybami. Rośliny wykorzystują dwutlenek węgla. Grzyby, zwierzęta i ludzie wydychają go. W trakcie fazy jasnej procesu fotosyntezy – zależnej od światła – uwalniany jest tlen, którego grzyby potrzebują tak samo jak my, ludzie. Grzyby i drzewa – lub rośliny w ogóle – są ze sobą połączone w ten jedyny w swoim rodzaju sposób.

Kontynuujmy wędrówkę przez tajemniczy świat grzybów. Sprawmy, by stały się one „źródłem przyjemności”. W następnym rozdziale nasza mykologiczna podróż będzie miała charakter nieco bardziej osobisty. Zobaczymy, że podstawowa znajomość mykologii może mieć także praktyczne znaczenie w życiu.

JAK ZNALAZŁEM GRZYBY I ŻONĘ

Nasze korzenie są w ziemi, a nie w betonie

Wszystkie rzeczy stają się źródłem przyjemności,

gdy się je kocha.

Tomasz z Akwinu

Wydarzenia te rozegrały się pewnego pięknego dnia, gdy późnym latem 1980 roku poszedłem do lasu z pewną ładną młodą kobietą. Przyznaję, że z jednoznacznymi zamiarami. Byłem zakochany i chciałem poprosić ją o rękę. Poza tym po obfitych opadach deszczu nastał szczyt sezonu grzybowego, co od wczesnego dzieciństwa nie pozostawiało mnie obojętnym. Wiedziałem już, że moja towarzyszka ceni dobre jedzenie. Dla mnie, dwudziestotrzylatka na etapie zabiegania o kobietę, oczywiste było, że należy poczynić staranne przygotowania i zrobić wszystko, co w ludzkiej mocy, by wywrzeć dobre wrażenie. Rezultat moich przygotowań do tej leśnej wędrówki wyglądał następująco: dwie kromki chrupiącego chleba, upieczonego w piecu opalanym drewnem, posmarowane obficie smalcem ze skwarkami, przyprawione odrobiną soli, pieprzu oraz mielonej papryki i udekorowane krążkami cebuli. Do plecaka zapakowałem ponadto starannie zawinięte w gazetę dwie butelki schłodzonego piwa.

Niezwykły pierścionek zaręczynowy

Sezon grzybowy tamtego roku wyglądał naprawdę wspaniale, las był pełen grzybów. Gdy zbliżała się chwila wielkich słów, zerwałem ogromną czubajkę kanię, prawdziwą olbrzymkę wśród osobników jej gatunku, zdjąłem ruchomy pierścień z trzonka i założyłem go mojej – od tej chwili – już narzeczonej na palec. Podstawowa wiedza mykologiczna może więc mieć w życiu całkiem praktyczne znaczenie, ponieważ nie wszystkie gatunki z tego rodzaju mają dający się przesunąć pierścień, ale Macrolepiota procera, która rosła akurat przed nami, taki właśnie ma. Chociaż pierścionek zaręczynowy wypadł dość niekonwencjonalnie, a jakość materiału – z uwagi na jego nietrwałość – nie dała się porównać ze złotem, to jednak z powodu symbolicznego znaczenia został radośnie zaakceptowany przez moją wybrankę, tak samo jak chleb ze smalcem i piwo. Potem wszystko potoczyło się dobrze i po 36 latach od tej pamiętnej chwili wciąż razem przemierzamy lasy, w których zbieramy grzyby i je fotografujemy.

Sznycel grzybowy – pyszny, ale niestety ciężkostrawny

Mój zachwyt nad grzybami zrodził się dość wcześnie. Już w wieku około czterech lat poszedłem z rodzicami do lasu i natychmiast zakochałem się w grzybach, także w sensie kulinarnym. Moim największym uwielbieniem cieszyły się i cieszą do dziś smażone kanie. Panierowane czubajki kanie wyglądają jak sznycel wiedeński, a smakują moim zdaniem dużo lepiej. Już jako dziecko nie mogłem nigdy najeść się tym chrupiącym z zewnątrz i soczystym w środku przysmakiem. Matka musiała mnie hamować, mówiąc, że grzyby są ciężkostrawne dla dzieci. Dzisiaj wiem już, że jest w tym coś z prawdy, ponieważ ściany komórkowe grzybów zbudowane są z chityny, a ten polisacharyd jest dla ludzi właściwie niestrawny, dostarcza jednak wartościowych substancji balastowych. Na szczęście u mnie potrawy z grzybów nie wywoływały nigdy uczucia ciężkości w żołądku.

Wkrótce potem zacząłem się uczyć pierwszych naukowych nazw moich ulubieńców, aby robić wrażenie na bliskich. Tamtych czasów sięgają korzenie mojej późniejszej decyzji, by w przyszłości zostać biologiem i nikim innym.

Czubajki są nie do pogodzenia

I tak dość szybko natknąłem się na naukową nazwę czubajki Macrolepiota, dowiedziałem się, że jest to rodzaj należący do saprotrofów, a więc grzybów rozkładających i pochłaniających materię organiczną, lubiących tereny bogatych w substancje odżywcze lasów i łąk. Dowiedziałem się również, że istnieją też mniejsze czubajki (czubajeczki), które nie mają w nazwie przedrostka macro i określa się je mianem Lepiota. Wśród czubajeczek występują liczne śmiertelnie trujące gatunki, zawierające amatoksynę, co stawia cały rodzaj pod znakiem zapytania, jeśli chodzi o jego wartość kulinarną. Zatem identyfikowanie czubajeczek powinno być zastrzeżone wyłącznie dla specjalistów.

Mając tę wiedzę, starannie sprawdzałem swoje mykologiczne znaleziska: czy są dostatecznie duże, aby mogły to być Macrolepiota? Czy pierścień jest luźno osadzony na trzonie i czy przesuwa się w górę i w dół? Dopiero gdy stwierdziłem, że tak jest, uznawałem, że nic już nie stoi na przeszkodzie, by przygotować z nich wspaniały posiłek, jakim jest sznycel grzybowy z czubajki kani. Później zauważyłem, że pierścień również jadalnej czubajki sutkowatej jest prawie nieruchomy. Tym samym jakiś smaczny posiłek umknął mojej uwadze, natomiast coraz bardziej oczywisty stawał się fakt, że istnieje coś takiego, jak naiwny mykologiczny obraz świata. Tu i ówdzie uczymy się trochę o grzybach i wyobrażamy sobie zaraz, że wiemy już dużo albo wręcz wszystko. Nie ma nic bardziej odległego od prawdy niż takie wyobrażenie! Grzybiarze nigdy nie przestają się uczyć i zawsze powinni podążać za aktualnym rozwojem nauki. Weźmy pod uwagę tylko kanie z moimi dwoma kryteriami kontrolnymi, czyli wielkością grzyba i ruchomym pierścieniem. Błędnie wyobraziłem sobie, że ich spełnienie gwarantuje bezpieczeństwo. Tymczasem mykolodzy wydzielili z rodzaju czubajek czubajkę czerwieniejącą, której miąższ pod wpływem powietrza staje się pomarańczowoczerwony, i z rodzaju czubajek przenieśli ją do utworzonego dla niej rodzaju o nazwie Chlorophyllum. Czubajki czerwieniejące różnią się od innych czubajek nie tylko gładkim trzonem bez pręgowań. W 1979 roku została opisana także trująca czubajka czerwieniejąca i do dzisiaj pozostaje kwestią sporną, czy stanowi ona odrębny gatunek. Grzyb ten znany był w sprzyjających mu klimatycznie regionach południowej Europy, obecnie jego owocniki coraz częściej pojawiają się na mocno nawożonych glebach i pryzmach kompostowych. Dzisiaj z ostrożności prawdopodobnie nie zjadłbym już rosnącego na kompostowej pryzmie lub w ogrodzie grzyba, którego miąższ miałby czerwonawe zabarwienie, zwłaszcza że zapach i smak też nie byłyby przyjemne.

Sprawa z grzybami nie jest wcale łatwa. Prosty mykologiczny obraz świata każdego dnia staje się bardziej złożony – to jedna z najważniejszych lekcji dla wszystkich, którzy dopiero zaczynają przygodę ze zbieraniem grzybów, jak i dla tych, którzy swoją wiedzę ciągle jeszcze opierają na przekazach z babcinych czasów.

Grzyby – źródłem pasji

Z zainteresowania mojej młodości uczyniłem zawód.

Przepiękne, dziwaczne i tajemnicze grzyby z biegiem lat coraz bardziej stawały się obiektami mojej łowieckiej pasji. Szukałem ich, aby w spokoju podziwiać i rozmyślać nad tajemniczymi procesami toczącymi się pod ziemią zaledwie kilka centymetrów ode mnie. Wszystko po to, aby nauczyć się identyfikowania nieznanych dotąd gatunków, aby je fotografować, a także by wybrane okazy wrzucać na patelnię. Grzyby emanują czymś szczególnym, co bardzo trudno wytłumaczyć komuś, kto nie podziela zamiłowania do nich. Niektóre mają niesamowitą aurę, w ich pobliżu czai się śmierć. Inne cechuje oryginalny charakter, zachowują się nieprzewidywalnie, niekiedy znikają na całe lata, aby później nieoczekiwanie wydać ogromne ilości owocników, czasami tam, gdzie się ich spodziewano, często jednak w miejscach zupełnie nieoczekiwanych.

Grzyby – twórcami podziemnej sieci

W 1998 roku renomowane czasopismo naukowe „Nature” opublikowało artykuł, w którym podkreślono nadzwyczajną rolę grzybów mykoryzowych. Rośliny i grzyby komunikują się ze sobą. Potrzebują do tego chemicznych substancji przekaźnikowych, na przykład seskwiterpenów1 albo też czegoś w rodzaju mykologicznej sieci2, określanej jako Wood-Wide-Web, która nazywana też jest internetem drzew.

Czemu służy taka sieć połączeń między drzewami i grzybami i jak ona funkcjonuje? Rośliny są zakorzenione i nie mogą zmienić swojej lokalizacji, gdy okaże się ona niekorzystna, dlatego potrzebują cienkich strzępek grzybni jako systemu zasilania, aby za jego pośrednictwem przesyłać sobie potrzebne substancje. Mówienie tu o sieci mającej światowy zasięg byłoby przesadą, ale też nie powinniśmy w odniesieniu do starszych, dojrzałych biotopów wyobrażać sobie mykoryzy jako skromnego, zajmującego niewielką przestrzeń połączenia dwóch osobników. Jest to raczej złożona, często ogromna sieć niezliczonych grzybów i roślin, sieć, która trwa przez całe pokolenia, a przy tym stale jest optymalizowana i przebudowywana.

Jak ciemno, to przyjemnie

Jak wyobrazić sobie tę leśną giełdę kontaktową? Otóż rośliny, by przywabić grzyby do swoich korzeni, wykorzystują hormony roślinne, a dokładniej: seskwiterpeny – strigolaktony. Spośród miliardów organizmów żyjących w ziemi, w zupełnej ciemności i bardzo ciasnym środowisku, „zakochany grzyb” znajduje drogę do „swojego korzenia”. Informuje on roślinę za pomocą tak zwanych czynników Myc (chemicznie chodzi tu o oligomery chitynowe): „Jestem już blisko, zaraz dojdzie do kontaktu, nie uwalniaj swoich mechanizmów obronnych, zamiast tego rozwiń delikatne korzenie boczne, które mogę spokojnie objąć”. Tę fazę presymbiotyczną moglibyśmy z ludzkiego punktu widzenia określić czasem czułej inicjacji. Chodzi w niej o zbudowanie wzajemnego zaufania. Bądź co bądź wszędzie czają się pasożyty, a ewentualni „oszuści matrymonialni” wyczuwają tu swoją szansę. Podczas tego procesu zapoznawania się w komórkach przyszłych partnerów dochodzi do dramatycznych przekształceń. W czasie gdy grzyb wytwarza wyspecjalizowany typ grzybni zakończony swojego rodzaju wypustkami (haustoria), za których pomocą przycumowuje do korzenia rośliny, komórki epidermalne kory korzenia przechodzą kompleksową przebudowę. Cytoszkielet i endoplazmatyczne reticulum modelują tak zwany pre-penetration apparatus (PPA), który ustala grzybni drogę przez komórkę epidermalną. Grzyb nie wrasta zatem „na siłę” przez komórki rośliny, raczej to roślina gospodarz aktywnie toruje mu drogę. Pomiędzy warstwami komórkowymi kory (cortex) strzępki grzybni mogą rozprzestrzeniać się wzdłuż, aż ostatecznie w komórkach kory wewnętrznej dochodzi do wytworzenia „wyczekiwanych” struktur zwanych arbuskulami.

Korzyści z funkcjonowania sieci

W tym momencie wspomniane wcześniej strigolaktony, stanowiące pierwotny czynnik wyzwalający, zrobiły już dużo dla rośliny: uzyskała ona mianowicie ulepszony system korzeniowy i podwyższoną mykoryzację, która z kolei prowadzi do lepszego zaopatrzenia jej w fosforany, substancje odżywcze i wodę z gleby. Ale również grzyb zyskuje na tym partnerstwie. Otrzymuje bowiem węglowodany wytwarzane przez roślinę w procesie fotosyntezy.

W taki oto sposób napędzany hormonalnie szept leśnego podłoża opowiada dużo o wzajemnie korzystnej komunikacji i kooperacji na najwyższym poziomie. Las jest jedną wielką całością, kolektywem niezliczonych istot, koegzystujących setki milionów lat, które w imię wspólnego dobra potrafią wymieniać wszelkie informacje, także z nami, ludźmi odwiedzającymi go.

W lesie znajdujemy źródło duchowości, która potrafi odmieniać nasze życie. Gdy się otwieramy, jednoczymy się z lasem, drzewami i wszystkimi niewidocznymi grzybami w jedną wielką grzybnię życia. Głęboka empatia do wszelkiego stworzenia czyni nas wszakże ludźmi. „Mamy korzenie, a one definitywnie nie wrosły w beton” – stwierdza Andreas Danzer, syn nieżyjącego austriackiego muzyka Georga Danzera. „Każdy człowiek odczuwa w swoim wnętrzu potrzebę bliskości z naturą”. I jak to ujął Piero Calamandrei, „wszyscy zdążają do lasu. W tych wyjatkowych dniach odnajdują radość życia, swobodę działania, pojednani ze światem”.

Bambi, fioletowa krowa, żółte kaczki i syndrom deficytu przyrody

W dzisiejszych czasach bliskość natury nie jest oczywistością. Rosną nowe pokolenia związane raczej (lub tylko) ze światem cyfrowym, nie z siecią przyrody. Psychologowie i psychiatrzy określają to zjawisko jako nature deficit disorder, czyli syndrom deficytu przyrody. Zwiększające się oddalenie od natury przejawia się w dziwny sposób. Przeprowadzony w połowie lat dziewięćdziesiątych w Bawarii słynny i wielokrotnie przytaczany eksperyment wykazał, że 30 procent spośród 40 000 biorących w nim udział dzieci namalowało krowę w kolorze fioletowym, opierając się na jej wizerunku z reklamy znanego producenta czekolady. W 1997 roku 7 procent zapytanych dzieci sądziło, że kaczki są żółte, a w roku 2003 było to już 11 procent. W rzeczywistości to tylko kilka drobnych, pozornie śmiesznych symptomów postępującego błyskawicznie oddalenia od przyrody. Nieznajomość form, procesów i zjawisk środowiska naturalnego, niedoświadczanie już rytmów i cyklów naszego świata – to wszystko ma poważne konsekwencje dla jednostek i całych społeczeństw. Przyroda, która staje się obca i nieznana, nie jest postrzegana jako wartość, a stąd już blisko do przekonania, że wolno ją niszczyć. Oddalenie od natury oddala nas od bycia ludźmi. Wszak jako ludzie sami jesteśmy naturą! Jako gatunek narodziliśmy się przecież nie na betonie i asfalcie.

W tej sytuacji grzyby mogą się stać cudownymi, związanymi z ziemią, można powiedzieć – „przyziemnymi” pedagogami, którzy wskażą nam drogę powrotną ku życiu w zgodzie z przyrodą.

A zrobią to w sposób realistyczny, bez upiększeń. Znane zjawisko niemal już pseudoreligijnego idealizowania natury to tak zwany syndrom jelonka Bambi. Polega on na tym, że zamiast rozumieć brutalność przyrody – bo jest ona również brutalna – ludzie widzą tylko jej nierealny obraz, istniejący najwyżej w komiksach, filmach Disneya i książkach dla dzieci, harmonijny, iluzoryczny świat z różowymi szczęśliwymi stworzeniami, a niekiedy również z miłymi czerwonymi muchomorami. Bardzo trudno przychodzi później pogodzenie się z rzeczywistością przyrody i nawiązanie z nią właściwego kontaktu: sadzenie drzew jest dobre, wycinanie drzew jest złe, a myśliwy tak czy owak jest mordercą. W takim myśleniu nie znajdujemy ani śladu więzi z naturą i prawdziwej biofilii. Przyroda ma bowiem wiele twarzy. Akceptowanie wszystkich jej zjawisk jest warunkiem miłości do życia. Drapieżniki i pasożyty również należą do przyrody. Nawet jeżeli nie potrafimy ich polubić, to nie pozostaje nam nic innego, jak przyjąć do wiadomości fakt, że stanowią część rzeczywistości, i podziwiać nieograniczoną inwencję życia.

Jeśli zechcemy odgadnąć drobny ułamek tego cudu rozgrywającego się w ziemi, możemy pójść śladem amerykańskiego profesora ekologii Davida G. Haskella, który wyposażony w lupę przez cały rok obserwował metr kwadratowy leśnego gruntu, dokumentując przy tym współdziałanie żyjących tam małych stworzeń. Na pytanie, czy nie było to strasznie nudne zajęcie, odpowiedział:

Ani przez chwilę; każdego dnia byłem na nowo zdumiony wielością stworzeń żyjących na tym metrze kwadratowym – a także wielością historii, które one opowiadają. Im dłużej się im przyglądałem, przysłuchiwałem i obwąchiwałem je, tym bardziej stawało się to interesujące.

Korzeniówka pospolita – ponura postać, która jest biała

Podziw dla pomysłowości natury może obejmować również sprawy, które – rozpatrywane w kategoriach ludzkiej moralności – należy uznać za „złe”. Dowodzi tego przykład korzeniówki pospolitej (Monotropa hypopitys), rośliny rozpowszechnionej na półkuli północnej. Przeczytaliśmy właśnie o cudzie mykoryzy. Z punktu widzenia kreatywności ewolucji byłoby zdumiewające, gdyby żaden inny organizm nie wpadł na pomysł nadużycia tego perfekcyjnego systemu. I tu właśnie wkracza na scenę korzeniówka. Jest to roślina pasożytnicza, niezawierająca chlorofilu, która przez swoje białawe zabarwienie przypomina z wyglądu szparagi. Korzeniówka pospolita nie ma zdolności fotosyntezy, podłącza się więc w odpowiednim miejscu do strzępek grzybni tworzących połączenie mykoryzowe między drzewem a grzybem. Dzięki temu wnika w kanał komunikacyjny obu partnerów, drzewa i grzyba, i staje się dzięki temu – można powiedzieć w języku www (Wood-Wide-Web) – kimś w rodzaju hakera.

Badacze mykoryz dawno zauważyli tę osobliwą roślinę, jednak długo uważali ją za saprotrofa, który odżywia się obumarłą biomasą organiczną, podobnie jak robi to wiele grzybów. Pogląd ten okazał się błędny, gdy dokładniej wzięto pod lupę mykoryzę tworzoną przez gąski (Tricholoma). Korzeniówka pasożytuje na grzybni tych symbiotycznych grzybów, która prowadzi do drzew partnerskich. Gdy zostało to potwierdzone, stworzono osobny termin dla tego szczególnego trybu życia: mykoheterotrofia. Erik Björkmann już w roku 1960 potrafił udowodnić to zjawisko za pomocą wskaźników promieniotwórczych, pierwszy też nazwał tę formę kradzieży pożywienia epipasożytnictwem.

Bez grzybów nie ma orchidei

Nie możemy w tym miejscu nie wspomnieć o orchideach. Ta rozpowszechniona na całym świecie grupa roślin, licząca aż do 30 000 gatunków, będąca drugą co do wielkości rodziną roślin okrytozalążkowych – a dla wielu ludzi orchidea to królowa kwiatów – jest mykoheterotroficzna. Żadna orchidea nie pojawiłaby się na świecie bez pomocy grzyba. Niezwykle małe nasiona orchidei nie są w stanie same się rozwinąć – potrzebują do tego pomocnika w postaci grzyba, który dostarczy im substancji odżywczych. Grzyb mykoryzowy wnika w młody zalążek i rozprzestrzenia się do powstających korzeni, podczas gdy pędy i bulwy korzeniowe z reguły pozostają wolne od grzyba. Dlatego orchidee w pierwszej fazie życia są uzależnione od obecności grzybów. Niektóre pozostają zależne od nich także później. Wiele gatunków rozwija jednak zielone liście i przechodzi na odżywianie autotroficzne, przez co strzępki grzybni stają się im zbędne.

Nie możemy jednak dłużej zatrzymywać się przy przepięknych orchideach. W następnym etapie naszej wędrówki wkroczymy w cudowny las grzybów. Odkryjemy w nim nieprawdopodobne talenty, nieoczekiwane zdolności i nieograniczone możliwości. Dowiemy się, że te tajemnicze zbudowane ze strzępek istoty mogą prawie wszystko…

CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ, PŁATNEJ WERSJI

PEŁNY SPIS TREŚCI:

WPROWADZENIE

NIE IGNORUJMY SZEPTU GRZYBÓW

Grzyby nie są warzywem

Jakimi organizmami są grzyby?

Niesamowite nitkowate istoty

JAK ZNALAZŁEM GRZYBY I ŻONĘ

Niezwykły pierścionek zaręczynowy

Sznycel grzybowy – pyszny, ale niestety ciężkostrawny

Czubajki są nie do pogodzenia

Grzyby – źródłem pasji

Grzyby – twórcami podziemnej sieci

Jak ciemno, to przyjemnie

Korzyści z funkcjonowania sieci

Bambi, fioletowa krowa, żółte kaczki i syndrom deficytu przyrody

Korzeniówka pospolita – ponura postać, która jest biała

Bez grzybów nie ma orchidei

FASCYNUJĄCE ŻYCIE PODZIEMNE, KTÓRE POTRAFI NIEMAL WSZYSTKO

Drzewo i grzyb: nierozłączna para

Handel wymienny w podziemiu

Zaskakujący rekord wielkości ze świata grzybów

Prehistoryczne epizody „Mały człowieczek w lesie”

Prehistoryczny olbrzym: porost, glon, roślina czy grzyb

Opromieniony zwycięzca

Grzyby pustynne

Czy każdy z nas jest biotopem?

Gdy produkty przemiany materii stają się błogosławieństwem

Grzyby pleśniowe jako ratownicy życia

Grzyby Frankensteina: w jaki sposób grzyby pasożytnicze robią z owadów zombi

Podstępne grzyby drapieżne w naszych szerokościach geograficznych

Genialni planiści szlaków komunikacyjnych: w jaki sposób komunikacja kolejowa korzysta z grzybów (śluzowców)

Bioremediacja: grzyby przywracają nam skażone gleby

PIWO, CHLEB I ZAMIERZCHŁE CZASY

Powody, dla których małpy sięgają po grzyby

Hubiak pospolity jako plaster opatrunkowy i zapalniczka

Odkrywcy magicznych grzybków w pradawnych czasach

Napój, który ma moc

Grzyby psychoaktywne – magia i krowi placek

Co wydaje Matka Ziemia

Ludzie epoki kamienia dogadzali sobie grzybami

Cud Saccharomyces cerevisiae lub: dlaczego człowiek zaczął prowadzić osiadły tryb życia

Oktoberfest epoki kamienia łupanego

Najstarsze na świecie prawo o wyszynku

Piwo piwu nierówne

Piekarze, piwowarzy, drożdże

Za pomocą grzybów można rozniecić ogień

OGONEK JAKO ROZWIĄZANIE ZAGADKI

Kiełkująca biologia i różnorodność życia

Porządkowanie różnorodności

Karol Linneusz porządkuje świat

Łacina dla sromotników smrodliwych

Do jakiej kategorii należą grzyby obecnie?

Grzyb czy gąbka

Czy grzyby są hybrydami?

Elias Magnus Fries i usystematyzowanie grzybów

O prawdziwej naturze grzybów

Grzyby muszą jeść

Dzięki Whittakerowi mamy jasność!

Sprawa z ogonkiem

Tortotubus protuberans – zasługująca na uwagę skamieniałość potwierdza pionierską rolę grzybów

DESPERACKO POSZUKIWANE I NIEBEZPIECZNIE BLISKIE

Trójca – czyli grzyby w trzech postaciach

O rozmnażaniu grzybów

Owocniki są po to, by tworzyć zarodniki

Klątwa faraonów

Nasz codzienny posiłek grzybowy

Grzyby zagrożeniem dla naszego chleba

Miotacz, bąk zakonnicy i inne wyrzutnie zarodników

Od najmniejszych zarodników do rekordzistów wielkości

Grzyby termitów i inne olbrzymy

Sznycel urzędników

Owocniki interesują większość z nas o wiele bardziej niż zarodniki…

Próba smaku – zalecana tylko warunkowo

Święto dla grzybowych nosów

Grzyby kochają kolory

ZARODNIKI GRZYBÓW W PODRÓŻY DOOKOŁA ŚWIATA

Modele rozprzestrzeniania się grzybów

Mozaika różnych czynników

Kompleksowe oddziaływania wzajemne w dynamicznych systemach

Nowa wiedza dzięki badaniom genetycznym

Człowiek a rozprzestrzenianie się grzybów

Zmiany klimatu a wędrówka grzybów

Grzyby zagrożeniem dla winnic

Grzyby chcą podróżować nie tylko dookoła świata, ale i coraz wyżej

GRZYBY JADALNE SĄ NAJMNIEJ TOKSYCZNE

Morderstwa z użyciem grzybów – rzadsze, niż myślimy

Trucizna – wszystko kwestią dawki

Autoeksperymenty odradzamy

Ostrzeżenie przed „ekspertami” nowoczesności

Myląca statystyka zatruć grzybami

Czy piestrzenica kasztanowata jest jadalna?

Rosyjska ruletka...

…i fińska strategia przeżycia

Muchomory, borowiki szatańskie i inni sprawcy

Zwariowane eksperymenty na sobie – niepolecane do naśladowania

Terapia muchomorem sromotnikowym

Podstępne little brown mushrooms (małe brązowe grzybki)

Gorsze niż zielona śmierć: aflatoksyny i alkaloidy sporyszu

Buławinka czerwona i ogień św. Antoniego

Śmierć w chlebie

STARZY ZNAJOMI I WĄTPLIWI PRZYJACIELE

Cichy zabójca – krowiak podwinięty

Niejasności wokół lejkówki szarawej i innych lejkówek

Gąski nie zawsze takie niewinne

Podgrzybki i ich podstępny gość

Pieczarki: koniec długiej, szczęśliwej relacji?

O wilku w owczej skórze: muchomor sromotnikowy między pieczarkami

Dlaczego pieczarka karbolowa jest trującą szelmą

Agarytyna – rakotwórcza czy antynowotworowa?

Metale ciężkie w dziko rosnących pieczarkach

Dlaczego w Niemczech co roku 10 000 ludzi ulega zatruciu grzybami

Trupie jady i stara babcia

Lepszy świeży grzyb hodowlany niż nadgniły z lasu

Konsumpcja grzybów dla wrażliwych żołądków

PODRÓŻNA APTECZKA ÖTZIEGO

Grzyby Ötziego

Czarna huba w medycynie ludowej

Grzyb pochłaniający wolne rodniki tlenowe

Reishi – grzyb wiecznego życia

TRUFLE I S-KA: ARYSTOKRACI WŚRÓD GRZYBÓW

O truflach, bogini miłości i złotym deszczu

Prawdziwe czy fałszywe trufle – oto jest pytanie

Kuszący aromat trufli

Nie do okupienia złotem

Hodowla trufli czy raczej bulwy z lasu?

Muchomory cesarskie i inni przybysze z dalekich krajów

Wszystko na maśle – szczególnego rodzaju konkurs grzybów

Grzyb gąsienicowy jako czynnik gospodarczy

Bądź rzadki, staniesz się interesujący

NAJTRUDNIEJSZE MIESIĄCE W ROKU DLA GRZYBIARZA

Cudowny grzyb zimowy i jego ochrona przed mrozem

Jak to możliwe, że owocników grzybów nie niszczy mróz?

O uszaku bzowym, czyli uchu judaszowym

Dla jednego radość, dla innego przykrość

Wiosną natura i grzyby budzą się do życia

MÓJ NASTĘPNY URLOP NAD MORZEM PÓŁNOCNYM

Artyści sztuki przeżycia w Morzu Martwym

Grzyb kapeluszowy pod wodą

Grzyby morskie to nie urojenie

Grzyby w głębokiej biosferze

W podziemnym świecie oceanów

Symbiozy i wrogie przejęcia

Grzyby w rafach koralowych

Grzyby morskie w medycynie

ZWIERZĘCY I LUDZCY HODOWCY GRZYBÓW

Mrówki grzybiarki jako hodowcy grzybów

Stosunki trójstronne na farmie grzybów

Termity i efekt cieplarniany

Trening czyni mistrza

Czego można się nauczyć od mrówek i termitów

Potrzeba matką wynalazków

Troje potrafi więcej niż dwoje

Najlepsi przyjaciele

UKŁAD JEST CZYMŚ WIĘCEJ NIŻ SUMĄ SKŁADNIKÓW

Ściśle spleceni

Możemy przeżyć tylko wspólnie

Porosty jako bioindykatory

Symbioza jako sposób na przeżycie

Kto jest tym trzecim w związku?

Zgrany zespół

MYKOFILIA: CZY WKRÓTCE NASTANIE MIŁOŚĆ?

Zielona wstęga na pustyni

Silna wspólnota

Przyszłość zaczęła się już dawno temu

Wiedza potrzebna do przeżycia

Eksperci od recyklingu

Współpraca zamiast egoizmu

Cud życia

Usieciowienie jako model sukcesu w ewolucji

Z miłości do życia

REJESTR WYMIENIONYCH GATUNKÓW GRZYBÓW I ICH NAZWY NAUKOWE (ŁACIŃSKIE)

PODZIĘKOWANIA

ILUSTRACJE

1 K. Akiyama, K.-i.Matsuzaki, H. Hayashi (2005), Plant sesquiterpenes induce hyphal branching in arbuscular mycorrhizal fungi, „Nature” 435, s. 824–827.

2 H.J. Bouwmeester, Ch. Roux, J.A. Lopez-Raez, G. Bécard (2007), Rhizosphere communication of plants, parasitic plants and AM fungi. Review, „TRENDS in Plant Science” 12, s. 5.

Table of Contents

WPROWADZENIE

NIE IGNORUJMY SZEPTU GRZYBÓW Grzyby nie są warzywem

Jakimi organizmami są grzyby?

Niesamowite nitkowate istoty

JAK ZNALAZŁEM GRZYBY I ŻONĘ Niezwykły pierścionek zaręczynowy

Sznycel grzybowy – pyszny, ale niestety ciężkostrawny

Czubajki są nie do pogodzenia

Grzyby – źródłem pasji

Grzyby – twórcami podziemnej sieci

Jak ciemno, to przyjemnie

Korzyści z funkcjonowania sieci

Bambi, fioletowa krowa, żółte kaczki i syndrom deficytu przyrody

Korzeniówka pospolita – ponura postać, która jest biała

Bez grzybów nie ma orchidei

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Tajemnicze życie grzybów 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Przewodnik wędrowca Duchowe życie zwierząt Medyczna Marihuana. Historia hipokryzji Małe wielkie odkrycia Na drugie Stanisław Człowiek. Biografia