Przygody Nieumiałka i jego przyjaciół

Przygody Nieumiałka i jego przyjaciół

Autorzy: Mikołaj Nosow

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Kategorie: Dla dzieci

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 20.53 zł

Arcydzieło literatury dziecięcej

Nieumiałek powraca!

W zamieszkanej przez małe ludki dolinie żyje paczka zgranych i pomysłowych przyjaciół, a każdy z nich ma wyjątkowe zdolności. Tylko Nieumiałek nie potrafi nic szczególnego – zna się jedynie na żartach i psotach. Jednak nie chce się do tego przyznać i wszystkim opowiada wymyślne historie ze sobą w roli głównej.

Podczas lotu balonem chłopcy rozbijają się na wyspie zamieszkanej przez grzeczne i poukładane dziewczynki. Lekarka Jodyna i jej przyjaciółki boją się, że chłopcy okażą się rozrabiakami i łobuziakami, dlatego zamykają ich w szpitalu. Tylko Nieumiałek przez przypadek pozostaje na wolności. Stara się zrobić dobre wrażenie na dziewczynkach i dzieli się z nimi niesamowitymi opowieściami na swój temat. Ale kłamstwo ma krótkie nogi i prędzej czy później zostanie ukarane… A w jaki sposób? Przeczytajcie sami!

Klasyka literatury dziecięcej, zabawna, mądra i ponadczasowa opowieść o przyjaźni i potrzebie mówienia prawdy.

Książka Przygody Nieumiałka i jego przyjaciół Mikołaja Nosowa z pięknymi ilustracjami Aleksego Łapitiewa już kiedyś podbiła serca milionów dzieci. Po wielu latach nieobecności powraca do polskich księgarń, aby bawić i rozbudzać wyobraźnię kolejnego już pokolenia młodych czytelników, a ich rodzicom przypomnieć dziecięce lata.

Karta redakcyjna

Rozdział pierwszy. Ludkowie z Kwiatowego Miasta

Tytuł oryginału: ПРИКЛЮЧЕНИЯ НЕЗНАЙКИ И ЕГО ДРУЗЕЙ

Przełożyła: JANINA LEWANDOWSKA

Opieka redakcyjna: PAULINA OHAR-ZIMA

Adiustacja: Pracownia 12A

Korekta: ANNA RUDNICKA, LIDIA TIMOFIEJCZYK, URSZULA SROKOSZ-MARTIUK

Projekt okładki: ALEKSY ŁAPTIEW

Opracowanie okładki na podstawie oryginału: PIOTR KOŁODZIEJ

Zilustrował: ALEKSY ŁAPTIEW

Redakcja techniczna: ROBERT GĘBUŚ

Skład i łamanie: Piksel. Pracownia DTP

Text and Illustrations © Copyright by Igor Nosov

© Copyright for the Polish translation by Janina Lewandowska

© Copyright for this edition by Wydawnictwo Literackie, 2017

Wydanie pierwsze: Warszawa, 1957

ISBN 978-83-08-06611-9

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o.

ul. Długa 1, 31-147 Kraków

tel. (+48 12) 619 27 70

fax. (+48 12) 430 00 96

bezpłatna linia telefoniczna: 800 42 10 40

e-mail: ksiegarnia@wydawnictwoliterackie.pl

Księgarnia internetowa: www.wydawnictwoliterackie.pl

Konwersja: eLitera s.c.

Rozdział pierwszy

LUDKOWIE Z KWIATOWEGO MIASTA

W pewnym mieście z bajki mieszkali maleńcy ludkowie karzełki. A ludkami zwali się dlatego, że byli ot – tyci: żaden z nich wzrostem nie przekraczał ogórka średniej wielkości. Ich miasto było prześliczne. Wokół każdego domku rosły kwiaty – stokrotki, rumianki i dmuchawce. Nawet ulice w tym mieście nosiły nazwy kwiatów: ulica Dzwonków, aleja Rumianków, bulwar Chabrów. Miasto nazywało się Kwiatowe Miasto i położone było nad brzegiem strumienia zwanego przez karzełki Rzeką Ogórkową, ponieważ po obu jego brzegach rosło mnóstwo ogórków.

Za strumieniem był las. Ludkowie robili czółna z brzozowej kory, przepływali strumień i chodzili do lasu na jagody, grzyby i orzechy. Zbieranie jagód przychodziło karzełkom z trudem, bo przecież były bardzo malutkie, no a już po orzechy musiały wspinać się na wysokie krzaki, i w dodatku zabierać ze sobą piły. Żaden z nich nie potrafiłby zerwać orzecha rękami, toteż musiały je ścinać za pomocą piły. Grzyby także karzełki piłowały przy samym korzeniu, a następnie cięły je na części i po kawałku zanosiły do domu.

Ludkowie nie byli jednakowi; dzielili się na chłopców i dziewczynki. Chłopcy chodzili zawsze w długich spodniach lub w krótkich spodenkach na szelkach, dziewczynki zaś nosiły sukienki z jaskrawych, barwnych materiałów. Nie chcąc mieć kłopotu z czesaniem, chłopcy strzygli się krótko. Dziewczynki nosiły włosy długie, prawie do pasa, przy czym lubiły coraz to inne ładne fryzury, więc czesały się w długie warkocze, w które wplatały wstążki. Upinały także na czubku głowy kokardy motyle.

Wśród chłopców wielu było takich, którzy chełpili się, że są chłopcami, i prawie wcale nie zadawali się z dziewczynkami. Dziewczynki znowu dumne były, że są dziewczynkami, i też nie chciały zadawać się z chłopcami. Gdy któraś dziewczynka spotykała na ulicy chłopca, to na jego widok już z daleka przechodziła na drugą stronę. I dobrze robiła, wśród chłopców bowiem często zdarzali się tacy, co nie mogli spokojnie przejść obok dziewczynki, żeby jej nie powiedzieć czegoś przykrego, nie potrącić, a nawet – co gorsza – nie pociągnąć za warkocz. Naturalnie, nie wszyscy chłopcy byli tacy, ale przecież nikt nie ma wypisanego na czole, jaki jest, więc dziewczynki na wszelki wypadek wolały zawczasu przechodzić na drugą stronę ulicy, aby uniknąć spotkania. Z tego też powodu chłopcy przezywali dziewczynki zarozumialskimi, a znów dziewczynki nazywały chłopców zabijakami i nadawały im jeszcze inne obraźliwe przezwiska.

Z pewnością znajdą się czytelnicy, którzy powiedzą od razu, że to wszystko bujda i naprawdę takich ludków w ogóle nie ma. Nikt wszakże nie twierdzi, że są. Bo co innego naprawdę, a co innego w mieście z bajki. W mieście z bajki wszystko jest możliwe.

W pewnym domku przy ulicy Dzwonków mieszkało szesnaście karzełków – chłopców. Rej wodził wśród nich Umiałek. Zwano go tak dlatego, że wszystko umiał, umiał zaś dlatego, że czytał mnóstwo rozmaitych książek. W jego pokoju książki leżały na stole, pod stołem, na łóżku i pod łóżkiem. Nie było miejsca, gdzie by nie leżały. Z tego czytania Umiałek stał się bardzo mądry, toteż wszyscy go słuchali i bardzo lubili. Nosił czarne ubranie, a gdy siadał przy stole i wkładał na nos okulary, by poczytać książkę – wyglądał zupełnie jak profesor.

W tym samym domku mieszkał także słynny doktor Pigulski, który leczył chore karzełki. Chodził zawsze w białym fartuchu, a na głowie nosił białą myckę z chwaścikiem. Mieszkał tam także doskonały mechanik Śrubka ze swym pomocnikiem Kabelkiem i Cukierek Soczkowski, który znany był z tego, że przepadał za wodą sodową z sokiem. Cukierek był bardzo sympatyczny i ogromnie lubił, gdy zwracano się doń po imieniu i nazwisku, natomiast nie znosił, gdy wołano na niego tylko Cukierek. I jeszcze mieszkał w tym domu myśliwy Kulka. Miał małego pieska Bulkę oraz strzelbę, z której strzelało się korkiem. Poza tym mieszkali tam artysta malarz Pędzelek, muzyk Smyczek i inni chłopcy: Pośpieszek, Zrzędek, Milczek, Pączek, Roztrzepałek, dwaj bracia Ojejek i Ajejek. Ale najbardziej znany ze wszystkich był Nieumiałek. Przezwano go Nieumiałkiem dlatego, że nic nie umiał.

Ów Nieumiałek nosił jaskrawoniebieski kapelusz, kanarkowe spodnie i pomarańczową koszulę z zielonym krawatem. W ogóle Nieumiałek przepadał za jaskrawymi barwami. Wystrojony niczym papuga, całymi dniami wałęsał się po mieście, wymyślał niestworzone historie i opowiadał je wszystkim. Poza tym ciągle dokuczał dziewczynkom. Toteż gdy tylko z daleka dostrzegały jego pomarańczową koszulę – od razu zawracały z drogi i chroniły się do domów.

Nieumiałek miał przyjaciela Gucia, który mieszkał przy ulicy Stokrotek. Nieumiałek potrafił rozmawiać z Guciem godzinami. Dwadzieścia razy na dzień się kłócili i dwadzieścia razy godzili.

Nieumiałek wsławił się następującą historią:

Pewnego dnia przechadzał się po mieście i zawędrował aż na pole. Wokoło nie było żywej duszy. Właśnie przelatywał chrabąszcz. Niechcący wpadł na Nieumiałka i uderzył go w głowę. Nieumiałek fiknął koziołka, a tymczasem chrabąszcz odleciał i zniknął w dali. Nieumiałek zerwał się, zaczął rozglądać się na wszystkie strony, szukając tego, kto go uderzył. Lecz nie dojrzał nikogo.

Kto mógł mnie uderzyć? – rozmyślał Nieumiałek. – A może coś spadło z nieba?

Zadarł głowę i spojrzał w górę, ale w górze też nikogo nie było. Tylko słońce lśniło jasno nad głową Nieumiałka.

– W takim razie coś spadło na mnie ze słońca – stwierdził głośno Nieumiałek. – Z pewnością od słońca oderwał się kawałek i uderzył mnie w głowę.

Poszedł do domu. Po drodze spotkał znajomego nazwiskiem Szkiełko.

Ów Szkiełko był słynnym astronomem. Z odłamków rozbitych butelek potrafił robić szkła powiększające. A kiedy przez powiększające szkła patrzył na różne przedmioty – przedmioty te wydawały się większe. Z kilku takich powiększających szkieł skonstruował teleskop, przez który można było spoglądać na księżyc i gwiazdy. W ten sposób stał się astronomem.

– Słuchaj, Szkiełko! – zwrócił się doń Nieumiałek. – Wyobraź sobie, co za historia! Oderwał się kawałek słońca i uderzył mnie w głowę!

– Co ty pleciesz, Nieumiałku! – roześmiał się Szkiełko. – Gdyby spadł odłamek słońca, toby cię zgniótł na miazgę! Przecież słońce jest bardzo duże, większe od całej naszej Ziemi.

– To wykluczone! – odpowiedział Nieumiałek. – Moim zdaniem nie jest większe od talerza.

– Tak nam się tylko wydaje, ponieważ jest od nas bardzo oddalone. To olbrzymia rozżarzona kula. Widziałem przez swój teleskop. Gdyby od słońca oderwał się bodaj najmniejszy kawałeczek, to zburzyłby całe nasze miasto.

– Coś podobnego! – zdumiał się Nieumiałek. – Nawet nie miałem pojęcia, że słońce jest takie wielkie. Pójdę i opowiem to naszym kolegom, może oni też jeszcze o tym nie słyszeli. A swoją drogą, popatrz przez tę swoją rurę, czy się przypadkiem nie wyszczerbiło.

Nieumiałek poszedł do domu i każdemu, kogo spotkał po drodze, opowiadał:

– Czy wiesz, bracie, jakie jest słońce? Większe od całej naszej Ziemi! Takie duże. I wyobraź sobie, mój kochany, że kawał słońca oderwał się i leci prosto na nas. Niedługo spadnie i wszystkich rozgniecie. To będzie coś strasznego! Idź i zapytaj Szkiełkę.

Wszyscy się śmiali, bo wiedzieli, że Nieumiałek ma zwyczaj pleść niestworzone bzdury. A Nieumiałek popędził co sił do domu i dalejże wrzeszczeć:

– Ratujcie się, bracia! Spada odłamek!

– Jaki odłamek? – pytają.

– Odłamek, bracia! Oderwał się kawał słońca. Niedługo spadnie i wtedy koniec z nami. Czy wiecie, jakie wielkie jest słońce? Większe od całej naszej Ziemi!

– Co ty pleciesz?

– Wcale nie plotę! Tak powiedział Szkiełko. Widział przez tę swoją rurę.

Wszyscy wybiegli na dwór i dalejże patrzeć w słońce. Patrzyli, patrzyli, aż zaczęły im łzawić oczy. W końcu tak byli oślepieni, że naprawdę wydawało im się, jakby słońce było wyszczerbione.

A Nieumiałek wrzeszczał:

– Ratuj się kto może! Nieszczęście!

Wszyscy rzucili się do swych rzeczy. Pędzelek złapał farby i pędzel; Smyczek – instrumenty muzyczne: skrzypce, bałałajkę i miedzianą trąbę; doktor Pigulski miotał się po całym domu w poszukiwaniu podręcznej apteczki, która gdzieś mu zginęła; Pączek porwał kalosze i parasol i już wypadł za bramę – gdy wtem rozległ się głos Umiałka:

– Spokój, koledzy! Nie ma żadnego niebezpieczeństwa! Czy nie wiecie, że Nieumiałek lubi pleść byle co? On to wszystko zmyślił!

– Zmyślił? – oburzył się Nieumiałek. – No to idźcie i spytajcie Szkiełkę!

Wszyscy popędzili do Szkiełki, a wtedy okazało się, że Nieumiałek rzeczywiście zmyślił całą historię. Ile było śmiechu! Kpiono sobie z Nieumiałka i mówiono:

– To jednak dziwne, żeśmy ci uwierzyli!

– A czy ja sam się nie dziwię? – odpowiedział Nieumiałek. – Przecież i ja w to uwierzyłem!

Taki to był dziwak z tego Nieumiałka.

* * *

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

* * *

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Przygody Nieumiałka i jego przyjaciół 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Amelia i Kuba/ Kuba i Amelia