Niezwykłe przypadki Kunegundy Paciorek

Niezwykłe przypadki Kunegundy Paciorek

Autorzy: Leszek Talko

Wydawnictwo: Zwierciadło

Kategorie: Dla młodzieży

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 23.54 zł

W życiu czasem bywa pod górkę, ale tym razem życie naprawdę przesadziło…

Jakby nie było dosyć, że Kunegunda Paciorek nie znosi swojego imienia i nazwiska (będziemy ją nazywać tak jak sobie życzy - K. - Kej - krótko i drapieżnie), to sypią się na nią inne nieszczęścia. Nowy stary dom w nieznanej okolicy, nowa szkoła, w której nikogo nie zna a w dodatku jakoś nikt nie może się na niej poznać. To najpewniej sprawa wieku - pechowych 13 lat.

K. nigdy nie daje za wygraną. Wpada na pomysł który ma pójść w pięty jej wrogom. Nakręci z nową przyjaciółką Marysią film, który zdobędzie na Youtube milionową widownię i sprawi że będzie sławna. Czyje wtedy będzie na wierzchu?

Wszystko idzie dobrze - jest sprzęt, są pomysły, wydaje się że nawet istnieje scenariusz, czasem jednak zdarza się coś czego nie przewidzieli najwięksi filozofowie…

Leszek Talko – znany felietonista, publicysta i pisarz. Uznanie czytelników przyniosły mu pisane wspólnie z żoną Moniką Piątkowską cykle felietonów ukazujące się w „Gazecie Wyborczej” zebrane następnie w książkach Talki w wielkim mieście oraz Talki z resztą.

Ojciec dwójki dzieci, swoje doświadczenia opisał w książkach Dziecko dla początkujących, Dziecko dla średnio zaawansowanych, Dziecko dla profesjonalistów, Dziecko dla odważnych, serii Pitu i Kudłata oraz książce Nastolatek dla początkujących (Wydawnictwo Zwierciadło). Pod pseudonimem Wiktor Hagen wydał trzy znakomite kryminały.

Spis treści

Karta redakcyjna

NIEZWYKŁE PRZYPADKI KUNEGUNDY PACIOREK

Redakcja i korekty: Melanż

Projekt okładki: TOMASZ MAJEWSKI

Projekt typograficzny, skład i łamanie: Plupart Sp. z o.o.

Ilustracje: MARIUSZ UCHMAN

Redaktor prowadzący: MAGDALENA CHORĘBAŁA

Dyrektor produkcji: ROBERT JEŻEWSKI

© Copyright by Wydawnictwo Zwierciadło Sp. z o.o., Warszawa 2017

Text © copyright by Leszek Talko 2017

Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.

ISBN 978-83-8132-012-2

Wydawnictwo Zwierciadło Sp. z o.o.

ul. Postępu 14, 02-676 Warszawa

tel. (22) 312 37 12

Dział handlowy: handlowy@grupazwierciadlo.pl

Konwersja: eLitera s.c.

Ten dzień miał wyglądać zupełnie inaczej. Miał się zdarzyć w innej szkole, w innej sali, a przede wszystkim obok miała siedzieć Kasia, a nie ta okropna dziewczyna o imieniu...

K. zerknęła na okropną dziewczynę obok.

Okropna dziewczyna miała okropne, ciemne, niemal czarne włosy, okropny mały nos, okropną białą bluzkę i okropny naszyjnik. Cała była okropna. Była tak okropna, że K. nawet nie usłyszała, co tamta mamrocze pod nosem, kiedy się przedstawiała. Nawiasem mówiąc, głos też miała okropny.

K. westchnęła ciężko. Wydarzenia ostatnich tygodni naprawdę nie nastrajały optymistycznie. Jakby mało było tego, że musiała się wynieść za miasto, porzucić swoje wszystkie sprawdzone miejsca i zaufane przyjaciółki, zmienić szkołę, to na dodatek musiała jej się trafić taka oto okropna towarzyszka do pary.

Szkoła zresztą też była okropna. Nie dość, że była stara i zaniedbana, to miała okropnie małe boisko i okropnie porysowane ściany. Kiedy mama rano podwoziła K. na rozpoczęcie roku, usiłowała ją pocieszyć, twierdząc, że na pewno znajdzie tu wspaniałych przyjaciół. Gdzie oni niby byli? Może się poukrywali – pomyślała K. z przekąsem.

A tata... tata rzucił tylko, że przecież jest coś pozytywnego. A potem, kiedy nadstawiła uszu, dodał: „Przynajmniej nie może być już gorzej, prawda?”. I zaśmiał się. Ależ się zezłościła. Co to miało być? Miało ją niby pocieszyć? Że już nie może być gorzej? To tak jakby powiedziała mu rok wcześniej, kiedy cofał auto i wjechał w słup, że już przynajmniej nie może być gorzej. Właściwie to mu nawet tak powiedziała i tata nie był najszczęśliwszy, ale cóż – to była przynajmniej szczera prawda.

Wcale nie chciała się przenosić, wcale nie chciała chodzić do tej okropnej szkoły i wcale nie chciała nowej okropnej koleżanki.

• • •

– Dzieci, wracamy do klas. – Okropna nauczycielka klasnęła w dłonie.

K. się nastroszyła. Znielubiła nauczycielkę od razu, kiedy tylko ją zobaczyła. Co ona sobie w ogóle myśli? Trudno to zrozumieć, ale sama słyszała, że okropna nauczycielka powiedziała do mamy: „Małej na pewno się u nas spodoba”. Czy ona sobie wyobraża, że ma do czynienia z dzieckiem? Z jakąś niedorozwiniętą? Malutką dziewczynką?

K. czuła się całkiem dorosła, miała trzynaście lat, no a trzynaście lat to trzynaście lat, a nie żadne osiem czy dziesięć. I w ogóle K. wcale nie była mała. Była całkiem duża, tylko chuda, co też przejmowało ją złością. W końcu mogłaby trochę przytyć, ale na razie nic nie wskazywało na to, żeby jej się to miało udać.

Kiedy znaleźli się przed wejściem do klasy, K. stanęła niezdecydowana w progu, podczas gdy wszyscy inni rzucili się hurmem, żeby zająć najlepsze miejsca jak najdalej od tablicy.

– Typowe – westchnęła cicho K.

– Siadaj, mała – zachęciła ją okropna nauczycielka, wskazując jedyne wolne miejsce.

Okropna dziewczyna zachęcająco klepnęła w krzesło w pierwszym rzędzie.

K. ponownie westchnęła. Najwyraźniej życie postanowiło dziś konsekwentnie jej się sprzeciwiać i robić wbrew. Niechętnie podeszła do ławki i usiadła, próbując jednak znaleźć się tak daleko od okropnej dziewczyny, jak tylko się dało.

Okropna wychowawczyni zaczęła coś mówić, ale K. straciła zainteresowanie już po kilku słowach. Jak zwykle pouczała, że od początku trzeba się starać o dobre stopnie, i podobne nudziarstwa.

– Gdzie mieszkasz? – K. dopiero po chwili zorientowała się, że pytanie było skierowane do niej. Powoli odwróciła głowę. Okropna dziewczyna świdrowała ją spojrzeniem. – Bo ja dwie ulice dalej i mam bardzo blisko do szkoły. Idę najwyżej trzy minuty, więc będę mogła później wstawać, no i w ogóle. – Zrobiła grymas, który pewnie miał być uśmiechem.

– No i bardzo dobrze – K. wzruszyła ramionami. – Ale nie musisz się od razu tak chwalić.

– Wcale się nie chwalę, tylko mówię – podkreśliła tamta. – Przecież, skoro to tak niedaleko, to gdybyś czegoś zapomniała na zajęcia, możemy szybko pobiec i przynieść. Na przykład w zeszłym roku na śmierć zapomniałam składników do sałatki. No wiesz, rzodkiewki, pomidora albo ogórka. Ale sobie przypomniałam, pobiegłam na przerwie i przyniosłam.

– Dziękuję bardzo. – K powiedziała to najbardziej lodowatym tonem, na jaki mogła się zdobyć. Niestety, wyszło trochę piskliwie. Cholerne dojrzewanie.

Szybko spojrzała na okropną dziewczynę, ale ta chyba niczego nie zauważyła. Dlaczego zawsze tak się zdarzało, że kiedy K. chciała wypaść groźnie bądź ozięble, wychodziło to raczej śmiesznie?

– Przeczytam teraz listę obecności i każdy powie kilka słów, żebyśmy wszyscy się poznali – oznajmiła okropna nauczycielka.

K. wywróciła oczami. No, teraz to dopiero zaczną się nudy.

– Alecki Wojtek – zaczęła kobieta.

Z ławki w środkowym rzędzie wstał blondyn z postawionymi na sztorc włosami.

– Cześć, jestem Wojtek, lubię grać w gry komputerowe oraz jeździć na rowerze i grać w piłkę. Aha i mam jeszcze psa, pudla. Nazywa się Mopek.

– Dziękuję – powiedziała pani.

– Co za nuda – szepnęła K. – Kogo to niby interesuje, że ma jakiegoś tam Mopka albo że jeździ na rowerze?

– Ale ma ładne włosy – cicho zauważyła okropna dziewczyna.

K. zerknęła ukradkiem na Wojtka. Włosy jak włosy – uznała. Nie ma się co tak nad nimi rozwodzić.

Tymczasem okropna pani wyczytywała kolejne osoby, każda wstawała i mówiła o sobie kilka nudnych słów. Okropna dziewczyna obok też wstała, powiedziała, że ma na imię Marysia i że lubi świnki morskie, chomiki i w ogóle gryzonie.

K. prychnęła, ale na tyle cicho, że nikt tego nie usłyszał. Marysia, co to w ogóle za imię? Jak jakaś Marysia z... z ... bajki O krasnoludkach i sierotce Marysi. Zatopiła się w myślach, kiedy poczuła, że okropna dziewczyna trąca ją w bok. Już chciała burknąć, że sobie nie życzy, kiedy zauważyła, że nauczycielka wpatruje się w nią z wyczekiwaniem.

– To powiesz coś o sobie? – zapytała.

K. wstała i usłyszała stłumione śmiechy gdzieś z tyłu. Znowu komuś nie spodobało się moje imię. A może nazwisko – pomyślała. Otworzyła usta, ale w tym samym momencie telewizor zawieszony na ścianie przy tablicy nagle włączył się i salę zalała kakofonia dźwięków. Jakiś raper wyśpiewywał rytmicznie swoje rymy, większa część pierwszych paru zwrotek spowodowała, że nauczycielka zaczerwieniła się i nerwowo zaczęła przetrząsać szufladę. Cała sala pokładała się ze śmiechu.

– Czy ktoś wie, gdzie jest pilot? – krzyknęła nauczycielka.

Nikt nie zwracał na nią uwagi, uczniowie zanosili się ze śmiechu, zwłaszcza że teraz na pierwszy plan w telewizorze wysunęła się blondynka w mikroskopijnym kostiumie kąpielowym, zasłaniając rapera, którego jednak nadal było doskonale słychać, a jego rymy stały się bardziej obsceniczne, o ile to w ogóle możliwe. Nauczycielka podbiegła do telewizora, szukając włącznika, ale najwyraźniej go nie było.

K. uśmiechnęła się półgębkiem. To nawet było śmieszne, może ta szkoła wcale nie była taka zła. Gdyby jeszcze na ekranie pojawił się jakiś straszny potwór, powiedzmy pająk gigant, dziewczyny posikałyby się ze strachu.

W tym momencie usłyszała piski i ze zdumieniem stwierdziła, że w telewizorze widać zbliżenie wielkiego pająka. Czułki, a może były to żuchwy – kto tam wie, co mają te pająki – wyglądały na monstrualnie duże. Poruszały się w zwolnieniu, jakby pająk zastanawiał się, co by tu za chwilę zjeść. Raper nie przerywał śpiewania, co w połączeniu z pająkiem dawało surrealistyczny efekt.

Jedna z dziewczyn, piszcząc, schowała się pod ławkę, a nauczycielka najwyraźniej zrezygnowała z prób zlokalizowania wyłącznika i silnym szarpnięciem wyrwała z gniazdka przewód zasilania.

Cisza, która nastąpiła, zdawała się prawie namacalna.

Nauczycielka jakby zastygła w zdumieniu i wciąż trzymając przewód, spojrzała na niego ze zdziwieniem i powoli odłożyła. Chrząknęła i głosem, który miał być wyważony i uspokajający, zwróciła się do uczniów z prośbą o ciszę.

Potem odczytała jeszcze jakiś głupi regulamin. K. straciła zainteresowanie już przy punkcie drugim, w którym zabraniało się przebywania na korytarzu po dzwonku, a także opuszczania terenu szkoły w czasie lekcji bez zezwolenia nauczyciela.

Kto pisze tak nudne rzeczy? – zastanowiła się. – Przecież już po kilku zdaniach człowiekowi robi się sennie i nie słucha. Gdyby w tym regulaminie ktoś nakazywał przebywanie na korytarzu po dzwonku, to zupełnie co innego.

Jej też się zachciało spać, na szczęście cała ta sytuacja sprawiła, że wychowawczyni zupełnie wypadło z głowy dalsze odczytywanie listy, a lekcja i nudny regulamin wciąż czytany przez nauczycielkę najwyraźniej zbliżały się ku końcowi.

– Ale masz pecha – westchnęła nudna dziewczynka obok.

K. spojrzała na nią ze zdziwieniem.

– Ja? Mam pecha?

– No tak, bo prawie wszyscy zdążyli się przedstawić, a ty nie powiedziałaś nic o sobie – wyjaśniła nudna dziewczynka. – Właściwie to nawet nie wiem, jak się nazywasz.

K. jęknęła w duchu.

– K. – powiedziała.

– Słucham? – zapytała z niedowierzaniem koleżanka.

– Nazywam się K. Wymawia się po prostu Kej – wyjaśniła. – Albo możesz mówić do mnie: Duże Ka. Chociaż wolę Kej.

– Kej – powtórzyła dziewczynka z niemądrym wyrazem twarzy. – To dziwne imię. A jak na nazwisko?

– Znowu to samo. – K. wzruszyła ramionami. Co ją obchodzi moje nazwisko – pomyślała buntowniczo. Nazwisko jak nazwisko. Każdy ma jakieś nazwisko.

W tym momencie pani wychowawczyni zbliżyła się z szerokim uśmiechem i trąciła K. w ramię.

– Tu jesteś, moje dziecko – powiedziała. – Masz tu kluczyk od swojej szafki i podpisz mi się na liście. Paciorek Kunegunda.

* * *

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

* * *

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Niezwykłe przypadki Kunegundy Paciorek Nastolatek dla początkujących Jak wysłać psa na wakacje. Felietony Stas i Nel. Zaginiony klejnot Indii Pitu i Kudłata w opałach Dziecko dla odważnych 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Bad Mommy. Przeklęta korona Zakazane życzenie Noah ucieka Never Never Chłopak, który stracił głowę