AK 75

AK 75

Autorzy: Wojciech Königsberg

Wydawnictwo: Znak

Kategorie: Historia

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Cena książki papierowej: 46.90 zł

cena od: 35.00 zł

Nigdy nie pogodzili się z klęską kampanii wrześniowej. Nie mieli zamiaru zginać karku przed okupantem. Stanęli do walki wówczas, gdy polskie państwo przestało istnieć. I stworzyli własne – Polskie Państwo Podziemne. Największą strukturę konspiracyjną okupowanej Europy. O czym sama Europa zdaje się nie pamiętać.

Siali postrach wśród hitlerowców. Nie dawali o sobie zapomnieć. Wymierzali sprawiedliwość za zbrodnie popełniane na polskim narodzie. Przeprowadzali zamachy na okupantów. Likwidowali konfidentów i agentów gestapo. Odbijali więźniów z rąk oprawców. Wysadzali w powietrze niemieckie pociągi z żołnierzami i uzbrojeniem. Prowadzili wojnę psychologiczną i zajmowali się dywersją.

 

Oto oni – żołnierze Armii Krajowej.

 75 spektakularnych akcji AK na 75. rocznicę jej powstania

Rodzicom Józefie i Stanisławowi

Wstęp

Oddaję w Państwa ręce książkę bardzo osobistą. Historia Armii Krajowej stanowi bowiem ważną część mego dorosłego życia. W dzisiejszych czasach, gdy o wiele bardziej liczy się to, co będzie, niż to, co było, niektórym moje wyznanie może wydać się archaiczne. Jednak czynię to z pełną świadomością i odpowiedzialnością. Kieruje mną szacunek dla osób, które przelewały krew za Ojczyznę oraz zaskakujący dla dzisiejszej młodzieży fakt, że część z tych bohaterów była młodsza od nich samych.

Nie ma co się dziwić najmłodszemu pokoleniu, skoro sam, zgłębiając dzieje AK, mimo że mam 34 lata, w dalszym ciągu łapię się na tym, że traktuję uczestników poszczególnych wydarzeń jako osoby starsze ode mnie, bardziej dojrzałe, bardziej poważne. A przecież średnia wieku w Oddziałach Dyspozycyjnych Kedywu Komendy Głównej AK ledwo przekraczała 20 lat, a dla niektórych chłopców z partyzantki w teorii mógłbym być nawet ojcem.

Swoje zainteresowania dziejami AK rozpocząłem od lektury słynnego dzieła Cezarego Chlebowskiego pt. Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie1. Było to latem 1998 r. tuż przed pierwszym wyjazdem na Kielecczyznę. Nasza rodzinna eskapada z ówczesnego województwa zielonogórskiego dwoma niezawodnymi „maluchami” na długo pozostanie w mojej pamięci. Podczas wakacji rodzice wprawdzie wspominali, że dziadkowie także mieli związek z AK, jednak myślałem, że była to zwykła pomoc, jak to na świętokrzyskiej wsi. Dopiero po jakimś czasie w moje ręce wpadła praca Józefa Mrożkiewicza W konspiracji i w walce. Z dziejów Podobwodu AK Szydłów. Oczywiście wiedziałem, że na tym terenie mieszkali moi dziadkowie, jednak pewien fragment książki mile mnie zaskoczył: Od wiosny 1944 roku Rejon [Potok – W.K.] posiadał konspiracyjną izbę chorych. Zorganizowana została ona u rolnika Jana Bębna, którego dom stał pod lasem na uboczu wsi Głuchów Lasy. (…) Bezpośrednie usługi rannym w izbie świadczyła córka właściciela domu Stefania Bęben („Leśna”), obecnie Nowecka. (…). Utrzymywanie tej placówki było niebezpieczne nie tylko dla gospodarza domu i jego rodziny, ale i wsi, ponieważ – zgodnie z zarządzeniem gubernatora Franka – za pomoc partyzantom groziła śmierć osobie pomagającej, a nawet sankcje zbiorowe w stosunku do całej miejscowości2.

Jan Bęben był moim pradziadkiem, Stefania Bęben siostrą mojej babci Julianny. Proszę sobie tylko wyobrazić, co poczuł kilkunastoletni chłopak zafascynowany dziejami AK, gdy dowiedział się takich rzeczy. Nie wspominam o tym, aby się chwalić czy przedstawiać rodzinę jako bohaterów walki z okupantem. Pragnę jedynie zwrócić uwagę, że przodkowie wielu z nas służyli Ojczyźnie. Warto o tym pamiętać i odwiedzić rodziców lub dziadków, by porozmawiać o ich młodości. Oni prawie zawsze mają ochotę na rozmowę. Problem w tym, że dość często brakuje czasu, aby ich wysłuchać. Jeżeli nie jest to już możliwe, można wybrać się na cmentarz i zapalić symboliczny znicz na ich grobie.

AK 75. Brawurowe akcje Armii Krajowej jest publikacją rocznicową i swoistym hołdem złożonym żyjącym nadal między nami żołnierzom Polskiego Państwa Podziemnego oraz tym, którzy odeszli na wieczną wartę. 14 lutego 2017 r. minęła 75. rocznica przemianowania Związku Walki Zbrojnej w Armię Krajową. Mimo że była to jedynie zmiana nazwy służąca sprawniejszemu scalaniu organizacji konspiracyjnych pod jednym dowództwem, miała znaczenie symboliczne. Od tego czasu konspiracja opierała się już nie na Związku, ale Armii, co znacznie podnosiło prestiż samej organizacji.

Z tej okazji chciałbym zaprezentować Państwu 75 brawurowych akcji wykonanych przez oddziały i żołnierzy AK. W książce znalazły się nie tylko operacje bojowe, ale również działania o innym charakterze. W wielu przypadkach prawdziwa brawura zaczynała się tam, gdzie za pomocą pistoletu nie można było nic zrobić.

Niniejsza praca nie stanowi monografii naukowej, a opisane działania nie są ani najbardziej reprezentatywne, ani nie oddają proporcjonalnego wkładu poszczególnych okręgów i obszarów AK w walce z okupantem. Ich dobór był czysto subiektywny, a same opisy w żadnym stopniu nie wyczerpują tematu. Są jedynie próbą ukazania w skondensowanej formie przebiegu poszczególnych działań. Oczywiście nie mogłem pominąć najsłynniejszych akcji, jak rozbicie więzienia w Pińsku, akcja „Pod Arsenałem” czy likwidacja Franza Kutschery. Jednak znalazły się tutaj również opisy wydarzeń znanych jedynie społecznościom lokalnym oraz badaczom tematu, jak wysadzenie gazociągu koło Ostrowca Świętokrzyskiego, zatopienie parowca „Tannenberg” na Wiśle czy uwolnienie około 400 Polaków z obozu Baudienstu w Kaletniku koło Koluszek.

Akcje podzieliłem na dziewięć typów:

I – Likwidacja przedstawicieli niemieckiego aparatu terorru

II – Niszczenie sprzętu wojskowego, infrastruktury oraz dokumentacji

III – Dywersja na kolei

IV – Likwidacja agentów gestapo, konfidentów, kolaborantów

V – Uwalnianie więźniów

VI – Akcje zaopatrzeniowe

VII – Opanowywanie terenu oraz punktów oporu

VIII – Działania wywiadowcze

IX – Działania innego typu

Oczywiście można wyodrębnić więcej kategorii w ramach danego typu. Podczas lektury proszę także zwrócić uwagę, że niektóre działania można bez problemu przenieść do innego rozdziału. Przykładem niech będzie atak na pociąg gubernatora Hansa Franka, który umieściłem w likwidacjach przedstawicieli niemieckiego aparatu terroru, a równie dobrze pasowałby do dywersji na kolei.

Najwięcej akcji, bo aż 14, opisałem w pierwszym rozdziale. Uczyniłem to z dwóch powodów. Po pierwsze, działania tego typu najmocniej oddziaływały na świadomość przebywających na terenie Polski Niemców oraz ich popleczników, po drugie, w rozdziale tym oprócz akcji udanych znalazły się również opisy czterech zakończonych porażką, których ze względu na „grubość zwierza” nie mogłem pominąć. W pozostałych rozdziałach znalazło się od pięciu do dziewięciu akcji.

Książka oparta została przede wszystkim na relacjach uczestników, zarówno tych wykorzystanych w literaturze przedmiotu, jak i do tej pory nieznanych szerszemu odbiorcy. Dlatego dość często w narrację wplatam wypowiedzi świadków. Wykorzystałem także materiały znajdujące się w kilkunastu archiwach, różnego typu instytucjach oraz u osób prywatnych. Posiłkuję się ponadto tekstami z prasy przedwojennej, konspiracyjnej oraz niemieckiej. Obok opisu każdej akcji znajdują się informacje oraz zdjęcia dotyczące miejsc pamięci. Najczęściej są to pomniki oraz tablice pamiątkowe, niekiedy groby dowódców. W przypadku gdy brak stricte pomnikowego upamiętnienia, wskazuję inne formy kultywowania pamięci: filmy, strony internetowe, inicjatywy społeczne itp. Ograniczyłem się do jednego przykładu przy każdej akcji. Tylko przy niektórych wyjątkowo podaję więcej.

Wskazywanie współczesnych śladów ma na celu nie tylko wzbogacenie samej książki, ale także zwrócenie uwagi na miejsca pamięci narodowej mijane każdego dnia na ulicach miast i wsi oraz te skryte w leśnych gęstwinach. Nie są to jedynie zimne bryły wtopione w krajobraz, ale świadectwa ludzkich historii, męstwa, a nierzadko ogromnych tragedii. Bo trzeba mieć na uwadze, że akcje podziemne często niosły ze sobą krwawy odwet okupanta wymierzony w ludność cywilną. Takimi niestety prawami rządziła się wojna prowadzona przez „nadludzi” z III Rzeszy. Niektórzy autorzy starają się promować tezę, że gdyby polskie podziemie nie stawiło zbrojnego oporu okupantowi, można by oszczędzić wiele istnień ludzkich. Jednak należy pamiętać, że Polacy mieli zostać wyniszczeni zaraz po narodzie żydowskim i opór czy jego brak nie miał tu znaczenia. Statystyki także mówią same za siebie. Średnio każdego dnia wojny w naszym kraju ginęło około 3000 osób, z czego większość nie była związana z konspiracją ani nie stanowiła ofiar odwetu za działalność podziemia. Inni twórcy idą w drugą stronę. Przedstawiają słynne działania podziemia, nie wspominając o przypadkach odwetu ze strony okupanta. Według mnie obie metody są błędne. Nie można bowiem pisać, mówić, nauczać ani w jeden, ani w drugi sposób, bo jest to zwykłe zakłamywanie historii. Dlatego przy opisywaniu poszczególnych akcji wskazuję przypadki odwetowej działalności nieprzyjaciela. Pamiętając o wykonawcach, nie zapominajmy o cywilnych ofiarach polityki okupacyjnej. Im również należy się cześć i chwała, a przynajmniej chwila zadumy.

Podczas pracy nad książką korzystałem z pomocy wielu osób, którym w tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować. Byli to: Grzegorz Biszczanik z Zielonej Góry, Waldemar Brociek z Muzeum Historyczno-Archeologicznego w Ostrowcu Świętokrzyskim, Łukasz Cyruk z Zielonej Góry, Anna i Piotr Dziubińscy z Warszawy, Mariusz Gruszczyński z Chlewisk, Kamila Hołówko – biegły sądowy w zakresie analizy pisma, Marek Jedynak z Instytutu Pamięci Narodowej (IPN) w Kielcach, Katarzyna Kołodziejczyk ze Starachowic, Wiesława Koneczna – Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Skarżysku-Kamiennej, Krzysztof Kot – Redaktor Naczelny eGarwolin.pl, Adrian Kut – Prezes Stowarzyszenia „Historia Koluszek”, Jaromir Kwiatkowski z Rzeszowa, Ewa Marciniec – dyrektor Miejsko-Gminnej Biblioteki Publicznej w Busku-Zdroju, Janusz Marszalec z Gdańska, Szczepan Mróz – Prezes Stowarzyszenia Pamięci Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury”-„Nurt”, Mariusz Olczak – Zastępca Dyrektora Archiwum Akt Nowych w Warszawie, Łukasz Pasztaleniec z IPN w Lublinie, Sebastian Pawlina z Warszawy, Artur Piekarz z IPN w Lublinie, Konrad Puchalski ze Szczecina, Krzysztof Tochman z IPN w Rzeszowie, Marek Wójcicki z Muzeum Historyczno-Archeologicznego w Ostrowcu Świętokrzyskim, Łukasz Socha ze Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Polickiej „Skarb”, Piotr Szumilas z Centrum Informacji Turystycznej w Busku-Zdroju oraz Bartłomiej Szyprowski z Warszawy.

Osobne wyrazy wdzięczności należą się moim rodzicom Józefie i Stanisławowi za zainteresowanie historią AK oraz wspólne eskapady po Polsce. Na zakończenie pragnę podziękować żonie Joannie, córce Marii oraz synom Janowi i Franciszkowi za pomoc oraz wyrozumiałość w chwilach, gdy nie mogłem poświęcić im zbyt wiele czasu.

Życzę przyjemnej lektury

Wojciech Königsberg

wojciechkonigsberg@o2.pl

http://ponury-nurt.blogspot.com/

www.facebook.com/WokolWykusu/

1 C. Chlebowski, Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie, Warszawa 1968, 1969, 1981, 1985, 1988, 1993, 2006, 2017.

2 J. Mrożkiewicz, W konspiracji i w walce. Z dziejów Podobwodu AK Szydłów, Kielce 1992, s. 66, 67.

ROZDZIAŁ I

LIKWIDACJA PRZEDSTAWICIELI NIEMIECKIEGOAPARATU TERRORU

Sprawa „Pływaka”

Likwidacja gestapowców w cukierni „Europejska”

(Warszawa, 30 marca 1943 r.)

Niemieckie służby bezpieczeństwa stosowały cały wachlarz środków w celu rozpracowania struktur polskiego podziemia. Jedną z metod był szantaż. Najczęściej polegał na zastraszaniu pojmanych żołnierzy wyciągnięciem konsekwencji wobec ich rodzin w przypadku braku współpracy. Były także „subtelniejsze” jego formy. Aresztowany po brutalnym przesłuchaniu otrzymywał zapewnienie wstrzymania dalszych tortur w zamian za zgodę na kolaborację. Niestety czasami ta metoda skutkowała. Jednak zdarzały się sytuacje, w których Niemcy z myśliwych zamieniali się w ofiary. Dość spektakularne zakończenie miała sprawa cichociemnego ppor. Jana Poznańskiego „Pływaka”.

Jan Poznański urodził się 27 stycznia 1918 r. w Krakowie. Podczas wojny obronnej 1939 r. nie został zmobilizowany. Jednak chcąc walczyć z Niemcami, w październiku tego samego roku przedostał się do Polskich Sił Zbrojnych (PSZ) we Francji. Wziął udział w kampanii francuskiej w szeregach 1 Dywizji Grenadierów, za co otrzymał Krzyż Walecznych. Podczas dalszych walk trafił do niewoli, z której po jakimś czasie zbiegł i przez Hiszpanię dotarł na Wyspy Brytyjskie. W Wielkiej Brytanii służył w 1 Samodzielnej Brygadzie Strzelców. Statyczna służba na szkockiej prowincji niezbyt mu jednak odpowiadała. Dlatego zgłosił się na kursy dywersyjne dla przyszłych cichociemnych i został przerzucony do Polski w ramach operacji lotniczej „Gimlet” („Świder ręczny”) w nocy z 1 na 2 października 1942 r.1

Jan Poznański, ps. „Pływak”

Kolekcja Cezarego Chlebowskiego, zbiory Ośrodka KARTA

Po skoku trafił do Warszawy, gdzie przeszedł kilkutygodniową aklimatyzację w realiach okupowanego kraju. Następnie został skierowany do Kedywu Okręgu AK Śląsk, którego siedziba mieściła się w tym czasie w Krakowie. Zamieszkał w konspiracyjnym mieszkaniu na krakowskiej Olszy. Wkrótce nawiązał znajomość z mężczyzną zamieszkującym ten sam budynek, który okazał się wdzięcznym kompanem do rozmów. Niestety Poznański wyjawił mu nieopatrznie, skąd przybył oraz czym się zajmuje. Na początku marca podczas próby kupna broni został aresztowany. Później okazało się, że wydał go właśnie sąsiad2.

Został osadzony w więzieniu przy ul. Montelupich i poddany okrutnym torturom w siedzibie gestapo3 przy ul. Pomorskiej. Przez kilka dni był nieustannie bity oraz męczony do granic wytrzymałości, w wyniku czego miał złamany obojczyk oraz wywichnięte obie ręce ze stawów. Dziwiło jedynie, że oprawcy nie żądali żadnych zeznań, podawania nazwisk, czy wskazywania adresów lokali konspiracyjnych. W końcu okazało się dlaczego. Funkcjonariusze złożyli mu propozycję, że zaprzestaną dalszych tortur i wypuszczą go na wolność za „drobną” przysługę. Chcieli, aby doprowadził ich do dowództwa AK4.

Cichociemny, będąc już na skraju wyczerpania fizycznego i psychicznego, oświadczył, że przyjmuje ofertę. Prowadzący go funkcjonariusze polecili mu wyjazd do Warszawy i szukanie dojścia do Komendy Głównej (KG) AK. Poznański rzeczywiście wyjechał do stolicy. Jednak zamiast prowadzenia konfidenckiej roboty od razu skontaktował się z oficerami kontrwywiadu. Sprawą zajmował się sam szef Wydziału Bezpieczeństwa i Kontrwywiadu Oddziału II KG AK por. Bernard Krawiec (po wojnie Bernard Zakrzewski). Jak czytamy w jego wspomnieniach: Wróciwszy do Warszawy, „Pływak” zameldował natychmiast o swym pozornym przyjęciu zobowiązania się do współpracy z Niemcami, podając, że za dwa tygodnie ma złożyć w Warszawie przedstawicielom krakowskiego Gestapo sprawozdanie ze swych dotychczasowych starań5.

Spotkanie miało się odbyć 30 marca o godz. 15.00 w cukierni „Europejska” u zbiegu ul. Wilczej i ul. Marszałkowskiej. Kontrwywiad, wykorzystując swoje dojścia, sprawdził prawdziwość zeznań złożonych przez „Pływaka”. Po potwierdzeniu jego słów postanowiono działać6. Podjęto decyzję, że Niemcy muszą zostać zlikwidowani. Zaproponowano skoczkowi, żeby wziął udział w spotkaniu. Jednak Poznański w obawie, że mógłby nerwowo nie wytrzymać, nie zgodził się. Przekazał jedynie dość powierzchowny rysopis funkcjonariusza, z którym miał się spotkać7.

Leszek Kowalewski ps. „Twardy”

Narodowe Archiwum Cyfrowe

Zadanie powierzono oddziałowi bojowemu „Wapiennik”, wchodzącemu w skład Referatu „993/W” Wydziału Bezpieczeństwa i Kontrwywiadu KG AK. Była to elitarna jednostka szybkiego reagowania na wypadek zagrożenia dowództwa podziemia. Oddział powstał w listopadzie 1941 roku. Podlegał bezpośrednio zastępcy szefa wydziału pchor./ppor. Stefanowi Rysiowi „Józefowi” vel „Fischerowi”. Jego głównym zadaniem była likwidacja obcej agentury starającej się rozpracowywać dowództwo ZWZ-AK, wykonywanie wyroków sądów podziemnych oraz inne zadania szczególnej wagi dla bezpieczeństwa podziemia8.

30 marca około godz. 14.20 żołnierze zajęli wyznaczone pozycje. W cukierni usadowili się: dowódca oddziału por. Leszek Kowalewski „Twardy”9, jego zastępca pchor. Tadeusz Towarnicki „Naprawa” oraz dwóch dalszych akowców sierż. Czesław Teofilak „Zadra” oraz pchor. Jan Kowalczyk „Kieł”10. Zewnętrzne ubezpieczenie akcji stanowiło ośmiu ludzi rozstawionych w kilku różnych miejscach. Przed godz. 15.00 przed lokalem pojawiło się dwóch mężczyzn11. Jak wspominał jeden z żołnierzy osłony Lucjan Wiśniewski „Sęp”: Dochodziło bodaj trzy czwarte godziny, gdy Wilczą od strony Poznańskiej zbliżyło się dwu gości. Jeden starszy, szpakowaty, wysoko z niemiecka podstrzyżony. Drugi był młody i widać było jak gdyby usłużne zachowanie się w stosunku do starszego. Obydwaj ubrani byli bardzo elegancko, mieli na sobie jasne, prawie białe płaszcze. Kiedy doszli do drzwi wejściowych zatrzymali się, starszy poczęstował młodszego papierosem, młodszy pospiesznie i usłużnie zarazem podał mu ogień. Coś zaczęli z sobą rozmawiać i widać było, że lustrują okolicę12.

Po wejściu do środka przejęła ich wzrokiem grupa likwidacyjna. Godzina przybycia, składanie zamówienia po niemiecku oraz słabo maskowana broń osobista pod leżącą na stole gazetą nie pozostawiały wątpliwości, kim są przybysze. W pewnym momencie „Twardy” wdał się w rozmowę z kelnerką i prowadząc z nią ożywioną dyskusję, podążał w stronę stolika przybyłych. Kiedy znajdował się plecami do nich, wyciągnął broń i z półobrotu strzelił do jednego z mężczyzn. W tym samym momencie „Naprawa” wpakował kulę w drugiego delikwenta. Niemcy od razu nie padli, ale poprawka obu żołnierzy zakończyła sprawę13. W lokalu powstał ogromny tumult. Część osób rzuciła się do wyjścia, ale została powstrzymana przez „Zadrę” i „Kła”. Żołnierze błyskawicznie opuścili cukiernię tylnym wyjściem. Warto dodać, że likwidatorom nieco pomogła niemiecka orkiestra dęta, która defilowała przed lokalem. Jej dźwięki całkowicie zagłuszyły odgłosy wystrzałów14.

Po kilkunastu minutach na miejsce akcji przybyła policja kryminalna (Kripo). Jeden z mężczyzn już nie żył, drugi odniósł ciężkie rany. Po jakimś czasie zdołano ustalić, że zabity funkcjonariusz to sekretarz kryminalny z Komendy Sipo i SD Dystryktu Krakowskiego15 SS-Sturmscharführer (starszy sierżant sztabowy) Stephan Böhm, urodzony 9 sierpnia 1901 r. w bawarskim Suddersdorf. Drugi, SS-Schütze (szeregowy) Karl Dolezal, urodzony 22 października 1901 r. w Wiedniu, w ciężkim stanie został przewieziony do jednego z warszawskich szpitali, gdzie zmarł 1 kwietnia w wyniku odniesionych ran16.

Mimo dwóch trupów Niemcy nie wyciągnęli konsekwencji wobec ludności cywilnej. Zapewne krążąca po Warszawie plotka, jakoby warszawskie gestapo niezbyt przejęło się losem swych krakowskich kolegów, a wręcz cieszyło z niepowodzenia funkcjonariuszy spod Wawelu, miała w sobie nieco prawdy.

15 kwietnia 1943 r. w „Biuletynie Informacyjnym” zamieszczony został komunikat Kierownictwa Walki Konspiracyjnej o treści: W dn. 30 marca 1943 r. o godz. 15 w Warszawie w cukierni „Europejskiej” przy ul. Marszałkowskiej patrol bojowy Sił Zbrojnych w Kraju zlikwidował dwóch oficerów Gestapo, przybyłych z Krakowa ze specjalnym zadaniem17.

Sprawa „Pływaka” stała się przyczyną wymiany korespondencji między Dowódcą AK gen. Tadeuszem Komorowskim „Borem” ze Sztabem Naczelnego Wodza w Londynie na temat selekcji ochotników do skoku. W jednej z sierpniowych depesz czytamy: Przy doborze kandydatów obserwować istotne przyczyny ochotniczego zgłaszania się do Kraju. Niektórzy nie wytrzymali próby charakteru, przy aresztowaniu załamali się! Pływak (Poznański)18.

Ppor. Jan Poznański, nie mogąc wracać do Krakowa, został przeniesiony do Okręgu AK Lublin. Pod pseudonimem „Ewa” przeprowadził tam szereg brawurowych akcji dywersyjnych. Niestety podczas likwidacji konfidentki w Opolu Lubelskim został ciężko ranny. Zmarł 22 października 1943 r. Pośmiertnie przyznano mu Order Wojenny Virtuti Militari V klasy19.

WSPÓŁCZESNE ŚLADY:

W Opolu Lubelskim przy ul. Puławskiej 6 znajduje się głaz pamiątkowy z napisem: MIEJSCE, NA KTÓRYM W DNIU/ 22 X 1943 R. POLEGLI/ ŻOŁNIERZE AK/ KAWALER ORDERU V.M./ POR. JAN POZNAŃSKI/ PS. „PŁYWAK”, „EWA” CC/ SZER. JANUSZ JAROSŁAWSKI/ PS. „SZPONDER”/ PAMIĘCI POTOMNYM/ PODKOMENDNI/ SPOŁECZEŃSTWO OPOLA LUB./ 11.XI.1998 R.

Fot. Wojciech Königsberg

1 Archiwum Studium Polski Podziemnej w Londynie [dalej: SPP], Kolekcje, sygn. KOL.23/223, Teczka personalna cichociemnego Jana Poznańskiego; Poznański Jan, w: K.A. Tochman, Słownik biograficzny cichociemnych, t. 2, Rzeszów 1996, s. 140, 141.

2 C. Chlebowski, Cztery z tysiąca, Warszawa 1981, s. 172.

3 Geheime Staatspolizei (gestapo) – Tajna Policja Państwowa utworzona w Niemczech w 1933 r. W literaturze przedmiotu gestapowcami potocznie nazywani są wszyscy funkcjonariusze policji bezpieczeństwa (Sipo) oraz służby bezpieczeństwa (SD).

4 W. Königsberg, Gambit „Pływaka”, „Pomocnik Historyczny Polityki” 2016, nr 2, s. 108.

5 Archiwum Akt Nowych w Warszawie [dalej: AAN], Archiwum Zakładu Systemów Totalitarnych Instytutu Historii PAN [dalej: AZST IH PAN], sygn. A68/59, B. Zakrzewski, Formy organizacyjne i relacje o działalności oddziału informacyjno-wywiadowczego KG AK w czasie okupacji, Warszawa 30 czerwca 1958, k. 162. We wszystkich cytatach została zachowana oryginalna pisownia.

6 T. Strzembosz, Akcje zbrojne podziemnej Warszawy 1939–1944, Warszawa 1983, s. 263.

7 Gabinet Rękopisów Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego [dalej: GR BUW], Zbiory Roberta Bieleckiego [dalej: ZRB], sygn. 2976, S. Matuszczyk, Oddział bojowy kontrwywiadu Komendy Głównej AK, k. 41.

8 W. Bułhak, A.K. Kunert, Kontrwywiad podziemnej Warszawy. Struktura, zadania i obsada personalna kontrwywiadu Komendy Głównej, Obszaru Warszawa i Okręgu Warszawa ZWZ-AK w latach 1939–1944, w: Wywiad i kontrwywiad Armii Krajowej, red. K. Bułhak, Warszawa 2008, s. 274, 275.

9 Leszek Kowalewski urodził się 27 sierpnia 1910 r. we Włocławku. 27 lipca 1943 r. został zastrzelony w egzekucji w Warszawie.

10 GR BUW, ZRB, sygn. 2976, S. Matuszczyk, Oddział bojowy…, k. 42.

11 J. Kulesza, Z wyroku Polski Podziemnej. Dzieje oddziału 993/W kontrwywiadu Komendy Głównej AK, Warszawa–Kraków 2015, s. 86.

12 GR BUW, ZRB, sygn. 2880, L. Wiśniewski, Moje wspomnienia, k. 20.

13 GR BUW, ZRB, sygn. 2976, S. Matuszczyk, Oddział bojowy…, k. 44–46.

14 GR BUW, ZRB, sygn. 2880, L. Wiśniewski, Moje…, k. 21.

15 Kommandeur der Sicherheitspolizei und des SD für den Distrikt Krakau, Abt. IV (Komenda Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa na Dystrykt Krakowski, oddział IV), Lista gestapowców sporządzona przez wywiad Kedywu Okręgu AK Kraków, w: S. Czerpak, T. Wroński, Ulica Pomorska 2, Kraków 1974, s. 171. Na liście występuje jako Böhme. Jednak pod listą wskazane jest, że została sporządzona w warunkach konspiracyjnych i może zawierać błędy.

16 W literaturze przedmiotu można znaleźć informację, że jednym z zastrzelonych funkcjonariuszy był SS-Obersturmführer (porucznik) lub SS-Untersturmführer (podporucznik) o nazwisku: Bohm, Böhme albo Boehme. Natomiast drugim SS-Hauptscharführer (sierżant sztabowy) Dolezal lub Doleżal. Zob. m.in.: C. Chlebowski, Cztery…, s. 176; J. Kulesza, Z wyroku..., s. 90, 91; T. Strzembosz, Akcje zbrojne…, s. 264; J. Ślaski, Polska walcząca, t. 3, Warszawa 1999, s. 152. W niniejszej pracy personalia przedstawicieli okupanta, którzy zginęli podczas akcji AK, podaję na podstawie materiałów zgromadzonych przez Volksbund Deutsche Kriegsgräberfürsorge e.V. (Niemiecki Związek Ludowy Opieki nad Grobami Wojennymi). Zob. Stephan Böhm, www.volksbund.de, dostęp: 11.02.2017; Karl Dolezal, www.volksbund.de, dostęp: 11.02.2017. W niemieckich źródłach imię Böhma występuje również w formie Stefan. W latach 20. pracował w policji krajowej Bawarii. Zob. Böhm, Stefan, www.archivportal-d.de, dostęp: 11.02.2017. Stephan Böhm spoczywa na cmentarzu żołnierzy niemieckich w miejscowości Joachimów-Mogiły koło Skierniewic, gdzie jego szczątki zostały przeniesione po ekshumacji na początku lat 90. ubiegłego wieku z cmentarza Powązkowskiego w Warszawie. Karl Dolezal nie mógł zostać ekshumowany.

17 Komunikat Kierownictwa Walki Konspiracyjnej z 7 kwietnia 1943 r., „Biuletyn Informacyjny” 1943, nr 15, s. 1.

18 SPP, Kolekcje, sygn. KOL.23/223, Teczka personalna..., Wyciąg z depeszy gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora” vel „Lawiny” do Sztabu Naczelnego Wodza z 10 sierpnia 1943 r.

19 W. Königsberg, Gambit…, s. 108.

Kraków po raz pierwszy

Próba likwidacji Friedricha Krügera

(20 kwietnia 1943 r.)

Mimo że to gubernator Hans Frank odpowiadał za całokształt niemieckiej polityki terrorystycznej na terenie Generalnego Gubernatorstwa (GG), szczególnie złą sławą w pamięci Polaków zapisał się wyższy dowódca SS i policji w GG SS-Obergruppenführer (generał broni) und General der Polizei Friedrich Krüger. Jako osoba bezpośrednio odpowiedzialna za zbrodnie na ludności cywilnej, 20 kwietnia 1943 r. stał się celem ataku akowskich likwidatorów. Niestety akcja wykonana przez krakowską sekcję oddziału „Kosa 30” pod dowództwem por. Edwarda Madeja „Felka”20 zakończyła się niepowodzeniem.

Friedrich Wilhelm Krüger urodził się 8 maja 1894 r. w należącym w tym czasie do Niemiec alzackim Strassburgu. Od 1929 r. należał do NSDAP (nr 171 199). Po dwóch latach został członkiem SS (nr 6 123). Był deputowanym do Reichstagu z okręgu Frankfurt an der Oder. Funkcję wyższego dowódcy SS i policji w GG objął na początku października 1939 r. Od maja 1942 r. pełnił również funkcję sekretarza stanu do spraw bezpieczeństwa w GG21. To właśnie za jego kadencji powstały getta żydowskie oraz niemieckie obozy zagłady w Bełżcu, Lublinie (Majdanku), Sobiborze oraz Treblince. Odpowiadał także m.in. za akcję „AB” wymierzoną w polską inteligencję oraz krwawe pacyfikacje i przesiedlenia na Zamojszczyźnie22. Nic zatem dziwnego, że znalazł się na akowskiej liście hitlerowców do „odstrzału”.

Zadanie jego zlikwidowania zostało powierzone krakowskiej sekcji Organizacji Specjalnych Akcji Bojowych „Kosa 30”. Oddział został wydzielony w ramach AK w maju 1942 r. Na jego czele stał ppłk Józef Szajewski „Philips”. Zajmował się likwidowaniem konfidentów, agentów gestapo oraz innych funkcjonariuszy okupanta, a także prowadzeniem działań dywersyjnych. Początkowo, jeszcze jako „Osa”, podlegał bezpośrednio Dowódcy AK gen. Stefanowi Roweckiemu „Grotowi”, który wykorzystywał go jako oddział dyspozycyjny do zadań specjalnych23. W pierwszym kwartale 1943 r. został przekazany do Kedywu, przyjmując kryptonim „Kosa 30”24. Sekcja krakowska pod dowództwem por. Edwarda Madeja „Felka” liczyła kilka osób.

Heinrich Himmler z wizytą w Krakowie. Od lewej widoczni: Friedrich Wilhelm Krüger, Heinrich Himmler, Hans Frank i Josef Friedrich Bühler, 1942 r.

Narodowe Archiwum Cyfrowe

Początkowe próby zidentyfikowania szefa policji trafiły w ślepy punkt. W jednym z meldunków wywiadowczych wskazywano, że rezyduje na krakowskim rynku pod numerem 2625. Madej otrzymał nawet fotografię oraz dane personalne obserwowanego Niemca. Wkrótce okazało się, że to jednak nie ten Krüger26. W celu nadrobienia zaległości do Krakowa wyjechał szef wywiadu oddziału chor. Aleksander Kunicki „Rayski”. Na miejscu skontaktował się z dowódcą sekcji oraz uruchomił do działania swoją wtyczkę w grodzie Kraka. Jak pisał w wydanych po wojnie wspomnieniach: Przy wykonywaniu zleconego mi zadania liczyłem na pomoc jednego z pracujących w Krakowie naszych wywiadowców, z którym pozostawałem w kontakcie od jesieni 1941 roku. Był to mój znajomy jeszcze z lat przedwojennych, starszy sierżant WP, Feliks Grochal, pseudonim „Warecki”. Pracował on jako wtyczka podziemia w krakowskiej policji kryminalnej, dzięki czemu mógł poruszać się po mieście, wiele wiedział i miał łatwy dostęp tam, dokąd przeciętny śmiertelnik w ogóle nie mógł się prześliznąć27.

Dzięki pomocy „Wareckiego” oraz kilku innych krakowskich konspiratorów „Rayski” zdołał ustalić, że właściwy Krüger mieszka na Wawelu, a urzęduje w siedzibie rządu GG w gmachu dawnej Akademii Górniczej przy al. Adama Mickiewicza 30. Podczas dalszych obserwacji stwierdził, że niemal każdego ranka przyjeżdża po niego na Wawel szary 12-cylindrowy mercedes bez obstawy. Najczęściej w samochodzie oprócz niego oraz szofera znajdował się adiutant generała. Przejazd do siedziby rządu odbywał się trzema głównymi trasami, przy czym zdarzało się, że Krüger wyjeżdżał poza Kraków. Po dwóch miesiącach żmudnego rozpoznania Kunicki zakończył zadanie i przekazał wszystkie ustalenia Madejowi, którego w dalszych pracach miał wspierać Grochal28.

Na podstawie otrzymanych informacji „Felek” opracował koncepcję likwidacji szefa policji. Na miejsce uderzenia wyznaczył zbieg ul. Wygoda z al. Zygmunta Krasińskiego. Wkrótce lokalizację zatwierdził przybyły z Warszawy zastępca „Philipsa” por. Jan Papieski „Jerzy”. Plan zakładał obrzucenie mercedesa dwiema specjalnie wzmocnionymi „filipinkami”29. Pierwszy granat miał zatrzymać samochód, a drugi, wpadając do środka, dokończyć dzieła zniszczenia30. Uzbrojenie grupy uderzeniowej oraz granaty dostarczyły z Warszawy Aleksandra Sokalówna „Władka” oraz Irena Klimeszowa „Bogna”. Jak wspominała ta druga: Chodziło o dostarczenie granatów ręcznych „filipinek” i 5 „Visów” z podwójnymi magazynkami. Transportu tego z Warszawy do Krakowa podejmujemy się obie z „Władką”. Otrzymujemy dowody Volksdeutscherek: „Władka” jako Evi Koeller, ja jako Irma Mueller31.

Na wykonawców akcji wybrani zostali pchor. Andrzej Jankowski „Jędrek” oraz pchor. Tadeusz Battek „Góral”. Osłonę mieli stanowić por. Tadeusz Klemens Wojs „Stanisław” i ppor. Julian Krężel „Julian”. Ponadto w uderzeniu mieli uczestniczyć Madej oraz dowódca sekcji warszawskiej por. Jerzy Kleczkowski „Jurek”. Ich zadaniem było sygnalizowanie zbliżającego się auta32.

Grupa uderzeniowa straciła sporo cierpliwości, oczekując w gotowości na Krügera kilka razy od 6 kwietnia, kiedy po raz pierwszy próbowano wykonać akcję, do 17 kwietnia. Niestety nie pojawiał się w wyznaczonym miejscu. Będąc już na skraju wyczerpania nerwowego, 17 kwietnia oddział otrzymał informację, że 20 kwietnia z okazji urodzin Adolfa Hitlera na Wawelu ma się odbyć wielka uroczystość, w której zapewne będzie także uczestniczył Krüger33.

Rankiem 20 kwietnia żołnierze po raz kolejny zajęli świetnie znane pozycje. Zabrakło jedynie Krężela, który nie mógł tego dnia zwolnić się z pracy. Około 9.50 pojawił się mercedes. Początkowo wszystko szło zgodnie z planem. Sygnalizacja nie zawiodła. Kiedy auto znalazło się około 30 metrów od wykonawców, Wojs krzyknął, aby żołnierze atakowali. Wykonawcy cisnęli w kierunku samochodu granaty, sprytnie zamaskowane w wiązkach gałązek imitujących bukiety kwiatów. Niestety oba odbiły się od tylnej części auta, nie wpadając do środka. Mimo to wybuch był tak silny, że auto po przejechaniu kilku metrów zatrzymało się na chodniku, a w okolicznych domach posypały się szyby. Niemcy z pobliskich budynków rozpoczęli ostrzeliwanie akowców. Battek rzucił się do ucieczki. Jankowski także zaczął się wycofywać, ale ranny odłamkiem granatu w rękę oraz ogłuszony wybuchem biegł jakby zamroczony. W pewnym momencie wpadł na kapitana Wehrmachtu, który chciał go zastrzelić. Jak wspominał Madej: W momencie, gdy wydobył rewolwer, aby wykończyć „Jędrka”, „Stanisław” znalazł się obok Niemca i kilkoma strzałami położył go trupem na miejscu. Złapał „Jędrka” za rękę, postawił go na nogi i rozkazał biec na swoją melinę. Gdy „Jędrek” przyszedł do siebie, natychmiast wykonał rozkaz. „Góral” bez przeszkód przedostał się na swoją melinę. My z „Jurkiem” też przedostaliśmy się bezpiecznie na nasze meliny. Mieliśmy szczęście34.

Informacja o likwidacji Friedricha Krügera w „Biuletynie Informacyjnym”

Zbiory autora

Po kilku dniach grupa uderzeniowa wyjechała do Warszawy, gdzie „Felek” zameldował przełożonym: Dnia 20 kwietnia 1943 „Góral” [Battek – W.K.] z bombą i pistoletem, „Czesław” [Jankowski – W.K.] z bombą, „Wojtek-Stanisław” [Wojs – W.K.], „Wojtek-Karol”35 [Krężel – W.K.], „Bogusław-Bolesław” [Madej – W.K.] i „Bogusław-Jan” [Kleczkowski – W.K.] z pistoletami o godzinie 9.50 na rogu Al. Krasińskiego i ul. Wygoda zaatakowali auto Krügera, który został ranny, zabito w czasie odskoku 2 Niemców, „Góral” został ranny w rękę odłamkami rzuconej przez siebie bomby36.

6 maja w „Biuletynie Informacyjnym” pojawił się komunikat Kierownictwa Walki Konspiracyjnej o treści: W odwet za swą zbrodniczą działalność w Polsce, a w szczególności za ostatnie skazanie na śmierć 70 niewinnych Polaków, obwieszczone zarządzeniem z dn. 12 lutego 43 r. – szef policji w Gen. Gubernatorstwie i zastępca Gen. Gubernatora, gen. policji Krüger zgładzony został w Krakowie dn. 20 kwietnia 1943 r. o godz. 9.50 37.

Pod komunikatem opublikowany został dłuższy tekst informujący, że ciężko ranny Krüger zmarł kilka dni po akcji. Nie było to jednak prawdą. Zbrodniarz odniósł jedynie niezagrażające życiu obrażenia. Atak musiał jednak wywrzeć na nim duże wrażenie, bowiem po 20 kwietnia unikał wystąpień publicznych. Urzędowanie w Krakowie zakończył jesienią 1943 r.38

W czerwcu sprawa zamachu na szefa policji miała swój dalszy ciąg, tyle że w Warszawie. Tym razem to akowcy stali się celem. 5 czerwca podczas ślubu jednego z członków oddziału w kościele św. Aleksandra na pl. Trzech Krzyży gestapo aresztowało blisko 90 osób39, w tym około 25 żołnierzy „Kosy 30”. Zatrzymania były wymierzone w wykonawców zamachu na Krügera oraz konspiratorów, którzy podłożyli bomby na dworcu kolejowym w Berlinie40. Był to faktyczny koniec oddziału.

WSPÓŁCZESNE ŚLADY:

Tablica pamiątkowa poświęcona akcji znajduje się na ścianie budynku przy al. Zygmunta Krasińskiego 13 w Krakowie. Widnieją na niej słowa: PAMIĘCI/ ŻOŁNIERZY KEDYWU ARMII KRAJOWEJ/ UCZESTNIKÓW DOKONANEGO W TYM MIEJSCU/ 20 KWIETNIA 1943 R. ZAMACHU/ NA HITLEROWSKIEGO ZBRODNIARZA/ GENERAŁA SS FRIEDRICHA KRÜGERA.

Fot. Wojciech Königsberg

20 Edward Marian Madej urodził się 23 stycznia 1912 r. w Jaśle. Rozstrzelany 10 lutego 1944 r. w Warszawie jako jedna z ofiar ulicznej egzekucji stanowiącej odwet za likwidację Franza Kutschery.

21 Friedrich Wilhelm Krüger, www.dws-xip.pl, dostęp: 12.02.2017; Krüger Friedrich-Wilhelm, w: Der Großdeutsche Reichstag 1938. IV. Wahlperiode (nach dem 30. Januar 1933). Mit Zustimmung des Herrn Reichstagspräsidenten herausgegeben von E. Kienast, Direktor beim Reichstag, Berlin 1938, s. 292.

22 P. Wywiał, W biały dzień, „pamięć.pl. Biuletyn IPN” 2013, nr 4, s. 41, 42.

23 T. Strzembosz, Oddziały szturmowe konspiracyjnej Warszawy 1939–1944, Warszawa 1983, s. 57, 58.

24 Ibidem, s. 208.

25 AAN, Społeczny Komitet Antykomunistyczny „Antyk” [dalej: Antyk], sygn. 228/25-2, Dane funkcjonariuszy Sicherheitspolizei.

26 Możliwe, że chodziło o SS-Hauptsturmführera (kapitana) Hansa Krügera, szefa Sicherheitspolizei i SD w Stanisławowie, który przed objęciem tej funkcji przez pewien czas przebywał w Krakowie. Zob. M. Rapta, W. Tupta, G. Moskal, Mroczne sekrety willi„Tereska” 1939–1945, Wadowice 2009, s. 334.

27 A. Kunicki, Cichy front. Ze wspomnień oficera wywiadu dywersyjnego dyspozycyjnych oddziałów Kedywu KG AK, Warszawa 1969, s. 48.

28 Ibidem, s. 48, 49.

29 Ręczny granat zaczepny produkowany w warunkach konspiracyjnych.

30 S. Dąbrowa-Kostka, W okupowanym Krakowie. 6 IX 1939 – 18 I 1945, Warszawa 1972, s. 120, 121.

31 AAN, Akta Aleksandra Kunickiego [dalej: AAK], sygn. 5, I. Klimeszowa, Wspomnienia „Bogny” – „Wandy”, Warszawa 1946, k. 4.

32 B. Drzyzga, Zagra-Lin. Oddział sabotażowo-dywersyjny Organizacji Specjalnych Akcji („Osa”, „Kosa”) utworzony do realizacji zamachów na terenie Niemiec, Warszawa–Kraków 2014, s. 131, 132; E. Kumor, Wycinek z historii jednego życia, Warszawa 1969, s. 150, 151; A. Kunicki, Cichy front…, s. 52.

33 P. Wywiał, op. cit., s. 43.

34 B. Drzyzga, op. cit., s. 133.

35 Krężel nie brał udziału w akcji, mimo to został wymieniony w meldunku.

36 T. Gąsiorowski, Krakowskie uderzenie Organizacji Specjalnych Akcji Bojowych „KOSA-30”, „Krzysztofory. Zeszyty Naukowe Muzeum Historycznego Miasta Krakowa” 1985, nr 12, www.kedyw.info, dostęp: 23.02.2017.

37 Komunikat Kierownictwa Walki Konspiracyjnej z 29 kwietnia 1943 r., „Biuletyn Informacyjny” 1943, nr 18, s. 1.

38 S. Dąbrowa-Kostka, W okupowanym…, s. 124.

39 A. Kunicki, Cichy front…, s. 57, 58.

40 D. Czarnecka, Z bohatera konfident, „pamięć.pl. Biuletyn IPN” 2015, nr 1, s. 31.

Celne strzały Krysta

Likwidacja gestapowców w „Café Adria”

(Warszawa, 22 maja 1943 r.)

Likwidacje przedstawicieli okupanta wynikały najczęściej z decyzji Dowódcy AK lub były następstwem przypadkowych starć z oddziałami nieprzyjaciela. Zdarzały się jednak akcje, które miały zgoła inną genezę. Jedną z najbardziej niesamowitych historii stanowił atak wykonany 22 maja 1943 r. w warszawskim lokalu „Café Adria” przez 21-letniego Jana Krysta „Alana”. W wyniku strzelaniny, do jakiej doszło w klubie, śmierć poniosło trzech Niemców. Zginął również sam wykonawca. Jego niezwykłe poświęcenie dla Ojczyzny miało wyraz symboliczny, ukazując jednocześnie ogromną tragedię narodu polskiego.

Jan Kryst urodził się 6 kwietnia 1922 r. w Modlinie. Uczęszczał do gimnazjum mechanicznego w Warszawie, które ukończył kilka miesięcy przed wybuchem wojny. Podczas lat spędzonych w szkole działał w harcerstwie oraz sekcji strzeleckiej Przysposobienia Wojskowego. We wrześniu 1939 r. na ochotnika uczestniczył w obronie Warszawy. Podczas okupacji zatrudnił się jako ślusarz w jednej z warszawskich firm. Związał się także z konspiracją. Pod pseudonimem „Alan” był żołnierzem Obwodu AK Wola41. Do Kedywu został przyjęty na kilka dni przed akcją w „Adrii”42.

Wiosną 1943 r. Dowódca Kedywu Okręgu AK Warszawa kpt. Jerzy Lewiński „Chuchro” otrzymał informację o niecodziennej propozycji, jaką Kryst złożył swemu przełożonemu z konspiracji. Jak wspominał zastępca Lewińskiego kpt. Zbigniew Lewandowski „Szyna”: Na jednej z okresowych odpraw z dowódcami ODB [Oddziałów Dywersji Bojowej – W.K.] z obwodów wchodzących w skład Okręgu Warszawskiego jeden z nich zameldował, że pewien żołnierz z jego oddziału zgłosił się do niego z dość niezwykłą propozycją, chciał wykonać samodzielnie jakąś akcję odwetową niedającą szans zachowania życia. Jak twierdził, jest to człowiek chory na gruźlicę – wybrał taki sposób umierania. Podczas spotkania, w którym wzięli udział Lewiński i Lewandowski, Kryst tłumacząc się swoją chorobą, wyraził gotowość wykonania najbardziej straceńczej misji43. Według brata „Alana” Zenona Krysta choroba nie była jednak na tyle rozwinięta, żeby zagrażała życiu. Natomiast postępowanie Jana tłumaczył faktem, że od początku wojny nosił się z zamiarem dokonania jakiejś akcji wymierzonej w okupanta44. Sebastian Pawlina, badacz dziejów warszawskiego Kedywu, wskazuje, że wersja z nieuleczalną chorobą mogła stanowić jedynie pretekst do uzyskania zgody na wykonanie misji45.

Wkrótce prośby Krysta zostały wysłuchane. Przełożeni zlecili mu przeprowadzenie akcji likwidacyjnej w słynnej „Café Adria” przy ul. Moniuszki 10. Przed wojną było to jedno z najpopularniejszych miejsc spotkań warszawskich elit. Podczas okupacji stało się lokalem niewyszukanej rozrywki zarezerwowanej dla przedstawicieli okupanta. Zadaniem „Alana” miało być zastrzelenie jak największej liczby gestapowców, którzy w „Adrii” zajmowali specjalnie wydzieloną lożę46.

Termin akcji wyznaczono na 22 maja. Około godz. 21.50 Kryst zjawił się w lokalu wprowadzony do środka przez oficera Kedywu specjalizującego się w likwidacji agentów gestapo i Abwehry, por. Jerzego Tabęckiego „Lasso”, który posiadał dokumenty uprawniające do korzystania z lokali Nur für Deutsche47, oraz NN „Blondyna”48. Zamiast zająć wolne miejsce przy jednym ze stolików, oparł się o filar tuż obok gestapowskiej loży. Kiedy przygasły światła, a na parkiecie rozpoczął się kolejny występ, Kryst wyciągnął pistolet i otworzył ogień do osób siedzących przed nim. W lokalu powstało ogromne zamieszanie. Początkowo Niemcy nie wiedzieli, co się dzieje. Włoski dziennikarz Alceo Valcini, który był mimowolnym świadkiem całego zdarzenia, w wydanej po wojnie książce wspominał: W czasie, gdy piruety tancerki przyciągały uwagę publiczności, w środku sali, gdzie dawano program, usłyszałem strzał – najpierw jeden, potem drugi, trzeci, czwarty, piąty… O parę kroków ode mnie, po prawej stronie zrobił się zgiełk. Przewracano stoły, naczynia, stołki, butelki. Wycie i krzyki. Po kilku minutach grupa żołnierzy poruszonych do ostatnich granic utorowała sobie przejście wśród tłumu, krzycząc: „Zamach!”, i trzymając rewolwery w ręku. Wysoki młodzieniec z twarzą zbroczoną krwią padł na ziemię, gdy rzucono w niego kilkoma krzesłami. To polski zamachowiec, patriota; zabił on w ciągu paru sekund dwóch oficerów i dwóch żołnierzy, strzelając zza marmurowej kolumny w kierunku centralnie ustawionego stołu, przy którym zazwyczaj zajmowały miejsca osobistości niemieckie 49.

Kawiarnia „Adria” w Warszawie, 1940 r.

Narodowe Archiwum Cyfrowe

Jak wynika z akowskiego sprawozdania, w czasie gdy wybuchła strzelanina, dwaj żołnierze, którzy towarzyszyli Krystowi, wycofali się przez szatnię, raniąc przy tym jednego Niemca50. Według innych przekazów przebywali w tym czasie na zewnątrz lokalu, „Lasso” przy drzwiach, a „Blondyn” w rikszy51. Po kilkunastu minutach w „Adrii” pojawiło się gestapo. Niemieccy funkcjonariusze po zbadaniu sprawy doszli do przekonania, że sprawca zajścia był Żydem, który zbiegł z getta i szukał zemsty. Ustalenia śledczych uchroniły ludność cywilną Warszawy od niemieckiego odwetu. Cztery trupy, w tym ciało Krysta, wrzucono do przywiezionych trumien52. Według polskich meldunków ofiarami Krysta było trzech gestapowców, w tym jeden SS-Hauptsturmführer (kapitan) oraz dwóch SS-Obersturmführerów (poruczników)53. W źródłach niemieckich wymienionych zostało dwóch zabitych urzędników gestapo oraz kapral, a także ranny SS-Mann (szeregowy)54.

Jan Kryst ps. „Alan”

Domena publiczna

Mimo rozbieżności w randze ofiar o akcji stało się głośno w całej okupowanej Polsce. 3 czerwca w „Biuletynie Informacyjnym” pojawił się komunikat Kierownictwa Walki Konspiracyjnej informujący o wydarzeniach z 22 maja. Natomiast 23 czerwca w artykule wstępnym do biuletynu wyjaśniono motywy wykonania akcji oraz ujawniono tożsamość jej głównego bohatera. W tekście czytamy m.in.: Kierownictwo Walki Konspiracyjnej nie użyło bomby – tu bowiem nie chodziło o wytracenie którychkolwiek Niemców. Chodziło o wyszukanie spośród tłumu gości jedynie gestapowców i o ich uśmiercenie. Człowiek, który podejmował to zadanie, wiedział, że z lokalu przepełnionego wojskowymi Niemcami żywym nie wyjdzie. W kieszeni ubrania miał pismo zawiadamiające o powodach akcji, grożące wzmożonym odwetem, jeśli bestialstwa gestapowskie nie ustaną. Ten bojowiec w pełni świadomości idący na śmierć – to ślusarz Jan Kryst55.

Niezwykłe poświęcenie oraz odwaga młodego konspiratora zostały docenione już podczas wojny. Właśnie Krystowi zadedykowano wydaną w 1943 r. przez Biuro Informacji i Propagandy KG AK publikację Sławomira Dunin-Borkowskiego pt. Polska karząca, w której opisane zostały słynne akcje AK56. W trakcie Powstania Warszawskiego 8 sierpnia 1944 r. odsłonięto w „Adrii” tablicę pamiątkową poświęconą ofiarnemu żołnierzowi57. Kazimierz Wierzyński uczynił Krysta jednym z bohaterów słynnego wiersza pt. Na rozwiązanie Armii Krajowej, który napisał w lutym 1945 r. w Nowym Jorku na wieść o rozkazie rozwiązującym AK.

WSPÓŁCZESNE ŚLADY:

Na tablicy przy ul. Moniuszki 8 w Warszawie widnieje napis: JAN KRYST/ PS. ALAN/ BOHATERSKI ŻOŁNIERZ/ ARMII KRAJOWEJ/ WYKONUJĄC ROZKAZ/ POLEGŁ 22 MAJA 1943 ROKU/ W SAMOTNEJ WALCE Z GESTAPO/ W LOKALU „ADRIA”/ CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI.

Fot. Sebastian Pawlina

41 Kryst Jan, w: A.K. Kunert, Słownik biograficzny konspiracji warszawskiej 1939–1944, t. 1, Warszawa 1987, s. 105.

42 H. Witkowski, „Kedyw” Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej w latach 1943–1944, Warszawa 1984, s. 253, 254.

43 Z. Lewandowski, Wierni przysiędze, w: H. Nakielski, Biret i rogatywka, Warszawa 1985, s. 81.

44 AAN, ATS, sygn. 840, Relacja Zenona Krysta z 9 kwietnia 1969 r, k. 1.

45 S. Pawlina, Praca w dywersji. Codzienność żołnierzy Kedywu Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej, Gdańsk 2016, s. 299.

46 T. Strzembosz, Akcje zbrojne…, s. 311.

47 Jerzy Tabęcki w 1944 r. został oskarżony o zdradę tajemnicy służbowej oraz zobowiązanie się do współpracy z gestapo. Na rozkaz komendanta Okręgu AK Warszawa płk. Antoniego Chruściela „Montera” został zlikwidowany 14 kwietnia 1944 r. Zob. S. Pawlina, Z ciemnych kart historii warszawskiego Kedywu – historia „Lasso”, http://historia.org.pl, dostęp: 12.06.2017.

48 Raport „Chuchry” z 26 V 1943 r. z akcji w Café Adria, w: Obwodowe Oddziały Dywersji Bojowej Okręgu AK Warszawa. Dokumenty warszawskiego Kedywu z lat 1943–1945, wyb. i oprac. H. Rybicka, Warszawa 2010, s. 183. Według innych źródeł była to godz. 19.00. Zob. T. Strzembosz, Akcje zbrojne…, s. 311.

49 A. Valcini, Golgota Warszawy 1939–1945. Wspomnienia, tłum. S. Widłak, Kraków 1973, s. 282, 283.

50 Raport „Chuchry”…, s. 183.

51 Z. Lewandowski, op. cit., s. 82.

52 T. Strzembosz, Akcje zbrojne…, s. 311.

53 Raport „Chuchry”…, s. 183.

54 Kryst Jan..., s. 105; T. Strzembosz, Akcje zbrojne…, s. 600. Możliwe, że zabitym kapralem był gefreiter Josef Gahsner, urodzony 28 lipca 1911 r. w bawarskim Bayerisch Gmain, który według źródeł niemieckich zmarł 22 maja 1943 r. w Warszawie. Zob. Josef Gahsner, www.volksbund.de, dostęp: 12.06.2017.

55 Kamienie przez Boga rzucone na szaniec, „Biuletyn Informacyjny” 1943, nr 25, s. 1.

56 S. Dunin-Borkowski, Polska karząca, Warszawa 1943.

57 A.K. Kunert, Ilustrowany przewodnik po Polsce Podziemnej 1939–1945, Warszawa 1996, s. 338.

Kat Pawiaka na celowniku

Likwidacja Franza Bürkla

(Warszawa, 7 września 1943 r.)

W niemieckim systemie terroru oprócz obozów zagłady oraz koncentracyjnych ważną rolę pełniły więzienia polityczne. Na terenie okupowanej Polski największym tego typu obiektem był warszawski Pawiak, w którym w samych tylko egzekucjach śmierć poniosło około 37 tysięcy osób, w tym spora grupa konspiratorów. Na miano najokrutniejszego sadysty spośród załogi Pawiaka zasłużył SS-Scharführer (sierżant) Franz Bürkl, który za swe „dokonania” został odpowiednio „nagrodzony” przez żołnierzy akowskiego „Agatu”58 dowodzonych przez st. strz. Jerzego Zborowskiego „Jeremiego”59.

Franz Bürkl urodził się 16 sierpnia 1911 r. w austriackim Ebelsbergu (obecnie w granicach Linzu)60. Pracę na Pawiaku rozpoczął w sierpniu 1941 r. Pełnił funkcję dowódcy zmiany, a od 22 września także zastępcy komendanta więzienia, czuwając nad wykonywaniem poleceń gestapo. Dość szybko dał się poznać jako okrutny sadysta, czerpiący satysfakcję z torturowania oraz mordowania więźniów. W swych zbrodniczych poczynaniach wykorzystywał równie nieobliczalnego wilczura Kastora61. Jak wspominał chor. Aleksander Kunicki „Rayski”, który rozpracowywał wywiadowczo Bürkla: Powiem tylko, że dwa lata urzędowania Buerckla na Pawiaku były jednym pasmem popełnianych przez niego zbrodni, z których każda w pełni usprawiedliwiała posłanie mu kulki w łeb. Sam widziałem kiedyś przemycony zza pawiackich murów gryps, w którym jakiś więzień zapytywał z rozpaczą: „czy naprawdę nie ma osoby, która poświęciłaby się i usunęła Buerckla?62. Wkrótce znalazły się takie osoby.

Napis wykonany przez harcerzy z organizacji „Wawer” na tablicy ogłoszeniowej umieszczonej na ogrodzeniu ogrodu BGK przy ul. Brackiej

Domena publiczna

Latem 1943 r. Kierownictwo Walki Podziemnej, na podstawie meldunków wywiadowczych, wydało rozkaz likwidacji Bürkla. Zadanie zostało powierzone nowo utworzonemu w ramach Kedywu KG AK oddziałowi „Agat”, który przejął tego typu zadania od rozbitej „Kosy 30”63. Podstawowym problemem dla wykonawców był fakt, że nikt z AK nie wiedział, jak wygląda Bürkl. Dlatego niezwykle ważne było przeprowadzenie dokładnego rozpoznania wywiadowczego. Zostało to zlecone ocalałemu z rozbitej „Kosy 30” „Rayskiemu”. Na początku próbował zidentyfikować strażnika poprzez siostrę jednej ze swych wywiadowczyń Ewy Płoskiej „Ewy”, która przebywała w żeńskiej części Pawiaka, tzw. Serbii. Z racji pełnienia tam roli funkcyjnej stanowiła nieocenione źródło informacji64.

Kiedy tą drogą nie udało się namierzyć delikwenta, Kunicki postanowił osobiście wykonać rozpoznanie. Wziął pod obserwację ciężarówkę, która woziła załogę więzienia z siedziby gestapo przy al. Szucha na Pawiak. Po pewnym czasie namierzył strażnika z wilczurem. Podążając za nim, ustalił, że mieszka w budynku przy ul. Polnej 22. Nadal nie miał jednak pewności, kim jest65. Wkrótce dzięki znajomym poznał zwolnionego z Pawiaka Bogusława Ustaborowicza „Żara”, który zidentyfikował wskazanego mężczyznę jako Bürkla66. Dodatkowym potwierdzeniem była księga meldunkowa domu, w którym mieszkał wskazany Niemiec, zdobyta przez podkomendnego „Rayskiego” Ludwika Żurka „Żaka”, który był akowską „wtyczką” w polskiej policji kryminalnej67.

Powstanie warszawskie. Ostatnie zdjęcie por. Jerzego Zborowskiego ps. „Jeremi”, po prawej ppor. Jerzy Zapadko „Mirski”

Muzeum Powstania Warszawskiego

Pod koniec sierpnia ta część rozpoznania była zakończona. Dalsze obserwacje przez kolejne trzy tygodnie prowadzili inni żołnierze „Agatu”. Na początku września wszystko było gotowe68. Dowódca oddziału cichociemny kpt. Adam Borys „Pług” vel „Bryl”69 do wykonania zadania wyznaczył żołnierzy z I plutonu pod dowództwem st. strz. Jerzego Zborowskiego „Jeremiego”, który miał być głównym wykonawcą. Jego zastępcą i drugim egzekutorem został Bronisław Pietraszewicz „Lot”. Na miejsce akcji wytypowano odcinek drogi Bürkla z domu do pracy u zbiegu ul. Marszałkowskiej z ul. Litewską70. Do ubezpieczenia wyznaczono Eugeniusza Schielberga „Dietricha” oraz Henryka Migdalskiego „Kędziora” uzbrojonych w maszynowe steny. Odskok miał się odbyć ciężarowym bmw. Dodatkowo do ewakuacji ewentualnych rannych wypożyczono z Batalionu „Zośka” ciężarowego opla wraz z kierowcą plut. pchor. Józefem Nowocieniem „Konradem”71.

Pierwsza próba likwidacji Bürkla miała miejsce 5 września. Jednak dowódca musiał zwinąć akcję, bowiem cel nie pojawił się tego dnia we wskazanym miejscu72. Dwa dni później żołnierze mieli już więcej szczęścia. Około godz. 9.40 grupa uderzeniowa zajęła stanowiska. Brak było jedynie bmw, dlatego ściągnięto zapasowe auto. Zagrożeń było jednak dużo więcej. W raporcie Zborowskiego sporządzonym po akcji można przeczytać: Przy zbiegu ulic Piłsudskiego i Marszałkowskiej zatrzymały się dwa motocykle patrolowe policji niemieckiej w białych czapkach. Na przystanku przy Litewskiej „urzędował” patrol policji niemieckiej w sile trzech osób w hełmach oraz kilku uzbrojonych policjantów niemieckich czekających w tramwajach. Poza tym w chwili ukazania się pana B. [Bürkla – W.K.], na przystanek zajeżdżał od strony placu Unii Lubelskiej tramwaj linii „1” z wielu Niemcami na platformie. Tuż za nim stało „O” z kilkoma Niemcami73.

O 9.58 w bramie obserwowanego domu pojawił się Bürkl. „Żar” wskazał go Zborowskiemu. Zrodziła się jednak kolejna komplikacja. Jak wspominał Ustaborowicz: Na ulicę Oleandrów wychodzi jak na zamówienie cała rodzina Buercklów. Widzę wózek dziecięcy, prowadzony przez Buerckla, obok żona i pies kręcący się wkoło. Uszli kilka kroków i przystanęli. Buerckel wrócił się do wyjścia. W oknie ukazała się głowa kobieca. Służąca rzuciła mu pęk kluczy. Chwycił je i spokojnym krokiem cała rodzina ruszyła w naszym kierunku74.

Mimo to „Jeremi” zachował zimną krew. Przeszedł na drugą stronę ul. Marszałkowskiej, dając pozostałym sygnał do działania. Bürkl, niczego nie przeczuwając, minął Zborowskiego i Pietraszewicza, kierując się w ul. Litewską. Kiedy tylko znalazł się za nimi, akowcy odwrócili się i oddali serie prosto w jego plecy. Wokół rozpętała się ostra strzelanina. Osłona, którą wspomagał „Jeremi”, panowała jednak nad sytuacją. Największe problemy miał „Lot”, który dopadł do zabitego w poszukiwaniu dokumentów. Oprócz kul musiał osłaniać się przed żoną zabitego, która rzuciła się na niego z pazurami i pięściami. W końcu zdołał odnaleźć portfel. Żołnierze bez strat własnych ewakuowali się z miejsca akcji. Ucierpiała jedynie ciężarówka podziurawiona niemieckimi kulami75.

Akcja trwała niespełna półtorej minuty. Oprócz Bürkla akowskie kule dosięgły kilku innych przedstawicieli okupanta, którzy włączyli się do walki76. Niezwykle istotne było także oddziaływanie propagandowe likwidacji. 16 września w „Biuletynie Informacyjnym” zamieszczony został komunikat Kierownictwa Walki Podziemnej o treści: Dn. 7.IX.43 r. o godz. 9.58 został zastrzelony w Warszawie SS-Oberscharführer Bürckl, komendant Pawiaka, znany ze znęcania się nad więźniami i masakrowania ich77.

Wspominając powyższą akcję, należy oddać hołd ofiarom Franza Bürkla oraz 36 więźniom, którzy w ramach odwetu za jego zastrzelenie zostali zamordowani 8 września 1943 r. w ruinach getta78.

WSPÓŁCZESNE ŚLADY:

W miejscu, w którym stał budynek więzienia przy ul. Dzielnej 24/26 w Warszawie, mieści się obecnie Muzeum Więzienia Pawiak, będące oddziałem Muzeum Niepodległości w Warszawie. Więcej informacji można znaleźć na stronie internetowej: http://www.muzeum-niepodleglosci.pl/pawiak.

Fot. Wojciech Königsberg

58 Kryptonim powstał od słów anty i gestapo. W późniejszym czasie występował pod kryptonimami „Pegaz”, a następnie „Parasol”.

59 Jerzy Zborowski urodził się 26 lipca 1922 r. w Warszawie. Zmarł w wyniku odniesionych ran, lub został zamordowany podczas walk powstańczych po 22 września 1944 r.

60 Franz Bürkl, www.volksbund.de, dostęp: 11.02.2017.

61 R. Domańska, Pawiak. Więzienie gestapo. Kronika 1939–1944, Warszawa 1978, s. 9; L. Wanat, Za murami Pawiaka, Warszawa 1985, s. 26, 27.

62 A. Kunicki, Cichy front…, s. 86.

63 P. Stachiewicz, „Parasol”. Dzieje oddziału do zadań specjalnych Kierownictwa Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej, Warszawa 1991, s. 196, 197.

64 A. Kunicki, Cichy front…, s. 86, 87.

65 AAN, AAK, sygn. 5, A. Kunicki, Zamach na kata warszawskiego więzienia na Pawiaku gestapowca oberscharfuehrera SS Franza Buerckla dokonany dnia 7 września 1943 r. przez Warszawski Harcerski Batalion Szturmowy Armii Krajowej pod nazwą „Parasol”, k. 8, 9.

66 AAN, AAK, sygn. 5, B. Ustaborowicz, Wspomnienie „Żara”, Detroit 1957, k. 3, 4. Ustaborowicz w swych wspomnieniach wskazywał, że Bürkl mieszkał przy ul. Oleandrów 22, a nie ul. Polnej 22.

67 AAN, AAK, sygn. 5, L. Żurek, Wspomnienie osobiste wywiadowcy „Żaka”, Warszawa 21 stycznia 1957 r., k. 7. Żurek również wskazywał, że Bürkl mieszkał przy ul. Oleandrów; A. Kunicki, Cichy front…, s. 91.

68 P. Stachiewicz, „Parasol”…, s. 199.

69 Adam Borys urodził się 10 grudnia 1909 r. w Niechanowie koło Gniezna. Do okupowanej Polski został przerzucony w nocy z 1 na 2 października 1942 r. w ramach operacji lotniczej o kryptonimie „Hammer” („Młot”). Zmarł 27 sierpnia 1986 r. w Witkowie koło Niechanowa. Zob. Borys Adam, w: K.A. Tochman, Słownik…, t. 2, s. 27–30; SPP, Kolekcje, sygn. KOL.23/20, Teczka personalna cichociemnego Adama Borysa.

70 S. Jastrzębski, Zaczęło się pod Arsenałem, Warszawa 1988, s. 101.

71 T. Strzembosz, Akcje zbrojne…, s. 344.

72 Ibidem.

73 Raport Jerzego Zborowskiego „Jeremiego” z przeprowadzenia specjalnej akcji bojowej „Bürkl”, za: P. Stachiewicz, „Parasol”…, s. 202, 203.

74 AAN, AAK, sygn. 5, B. Ustaborowicz, op. cit., k. 5.

75 P. Stachiewicz, „Parasol”…, s. 203, 204; T. Strzembosz, Akcje zbrojne…, s. 345.

76 A. Kunicki, Cichy front…, s. 93.

77 Komunikat nr 11 Kierownictwa Walki Podziemnej z 16 września 1943 r., „Biuletyn Informacyjny” 1943, nr 37, s. 1.

78 W. Bartoszewski, 1859 dni Warszawy, Warszawa 1984, s. 466.

„Wyłup” idzie do piachu

Likwidacja Ernsta Wefelsa

(Warszawa, 1 października 1943 r.)

O ile w części męskiej Pawiaka za najokrutniejszego sadystę uchodził Franz Bürkl, to na oddziale kobiecym tzw. Serbii szczególnie złą sławą zapisał się SS-Sturmmann (starszy szeregowiec) Ernst Wefels. Oprócz fizycznego i psychicznego maltretowania osadzonych kobiet starał się rozpracowywać struktury wewnątrz więziennej konspiracji. Kiedy informacja o jego zbrodniach oraz zamiarach dotarła do dowództwa podziemia, decyzja była natychmiastowa. Wefels został zlikwidowany 1 października 1943 r. przez egzekutorów „Agatu” pod dowództwem Kazimierza Kardasia „Orkana”79.

Ernst Wefels80 urodził się 8 stycznia 1909 r. w Krefeld w Nadrenii Północnej-Westfalii81. Od 1941 r. pełnił funkcję kierownika zmiany w kobiecej części Pawiaka82. Należał do grona największych sadystów wśród załogi więzienia. Jego ciężkiej ręki doświadczały nawet chore oraz ciężarne więźniarki83. Były więzień Pawiaka, który w ramach „Agatu” jesienią 1943 r. rozpracowywał Wefelsa, Bogusław Ustaborowicz „Żar”, wspominał: Z uwagi na swe wyłupiaste wielkie oczy, popularnie przezywany jest przez polskie więźniarki „Wyłupem”. Ma on tę cechę dla gestapowców zaletę, że jest spokojny, opanowany, nie unosi się nigdy. Ofiary swoje potrafi wykańczać na zimno, nie pomijając żadnego szczegółu z góry opracowanego planu. Zjawieniem swoim na terenie więzienia budzi lęk nie tylko wśród więźniarek, ale i wśród stale jeszcze pełniących służbę strażniczek polskich84.

Wefels miał jednak na sumieniu także inne grzechy. Wszedł w zażyłość z jedną z osadzonych Sabiną Bykowską. Jego więzienna miłość informowała go o treści podsłuchanych rozmów między osadzonymi oraz naprowadziła na trop personelu medycznego zajmującego się przenoszeniem grypsów85. Wiadomość o postępowaniu tej nietypowej pary dotarła do dowództwa podziemia. Po przeanalizowaniu zebranego materiału zdecydowano, że Wefels musi zostać zlikwidowany86. Sąd podziemny taki sam werdykt wydał w stosunku do Bykowskiej87.

Kazimierz Kardaś ps. „Orkan”

Domena publiczna

Zadanie zostało zlecone „Agatowi”. Dowódca oddziału kpt. Adam Borys „Pług” do rozpracowania Niemca wyznaczył chor. Aleksandra Kunickiego „Rayskiego”, który znał procedury panujące na Pawiaku oraz rozkład godzinny strażników. Największym problemem był brak rysopisu delikwenta. „Rayski” po raz kolejny postanowił skorzystać z pomocy swej wywiadowczyni Ewy Płoskiej „Ewy”. To, co nie wypaliło przy próbie namierzenia Bürkla, tym razem zakończyło się powodzeniem. Kunicki wspominał: Z zadania „Ewa” wywiązała się doskonale. Już po kilku dniach wiedziałem, że Weffels jest wysokim blondynem, o tęgiej, nalanej twarzy i bardzo charakterystycznych niebieskich, wyłupiastych oczach, którym zawdzięczał, że więźniarki nazywały go „Wyłupem”. Chodził w mundurze. Dodatkowo „Ewa” poinformowała mnie, że Weffels mieszka gdzieś w okolicach al. Szucha, a służbę na Pawiaku rozpoczyna co drugi dzień o godzinie 13.00 88. Dalszą obserwację wraz z „Ewą” prowadził „Żar”. Wkrótce potwierdził, że wskazany przez Płoską strażnik to rzeczywiście Wefels89. 25 września 1943 r. Kunicki przekazał Borysowi wszelkie informacje zdobyte podczas rozpoznania, m.in. ustalił, że mieszka przy ul. Koszykowej 690.

Ze względu na fakt, że wskazane mieszkanie znajdowało się blisko Pawiaka, postanowiono zastrzelić Wefelsa niemal tuż pod jego domem u zbiegu ul. Koszykowej z ul. 6 Sierpnia. Na dowódcę likwidacji wyznaczono Kazimierza Kardasia „Orkana”, zastępcę dowódcy II plutonu „Agatu”. Drugim likwidatorem miał być Ryszard Dulniak „Daniel”. Henryk Zakrzewski „Kobza” oraz Witold Juszczak „Kalina” stanowili osłonę. Natomiast Tadeusz Kostrzewski „Niemira” pełnił rolę szofera samochodu przygotowanego do odskoku91.

Dodatkowo do akcji zaangażowano łączniczkę Marię Stypułkowską (po wojnie Stypułkowska-Chojecka) „Kamę”, która miała dać znak, kiedy Wefels wyjdzie z domu. Było to pierwsze tego typu zadanie dla 17-letniej konspiratorki. Po latach o swej roli w akcji z 1 października mówiła: Przed akcją pobiegłam do kościoła na placu Zbawiciela, przed obrazem Świętej Teresy, który wisi do dnia dzisiejszego, modliłam się, żebym się nie pomyliła, bo przecież koledzy będą narażali swoje życie i tyle przygotowań i żeby nie „spalić” tej akcji. Dopiero stamtąd poszłam na wyznaczone miejsce na Koszykową. Szłam i miałam tak spacerować, zawracając. Gdy zawróciłam, zobaczyłam, że ten, o którego chodzi, idzie naprzeciwko mnie, spojrzałam, przeszłam na drugą stronę jezdni. To był znak dla moich kolegów, którzy stali bliżej placu na Rozdrożu92.

Informacja o likwidacji Ernsta Wefelsa w „Biuletynie Informacyjnym”

Zbiory autora

„Kama” przeszła przez jezdnię o godz. 12.02. Widząc to, „Daniel” zdjął kapelusz, co było sygnałem dla „Orkana”, że cel nadchodzi. Kiedy Niemiec znalazł się w odległości około 5 metrów, Kardaś wysłał w jego kierunku serię ze stena. Jednak sytuacja zaczęła się komplikować. Ranny Wefels zaczął uciekać w kierunku parku Ujazdowskiego. „Orkan” biegł za nim, strzelając ze stena. Strzały nie były jednak celne, do tego wkrótce skończyła się amunicja. Kardaś wybiegł z parku i popędził w stronę „Kobzy” po zapasowy magazynek. Kiedy się dozbroił, wrócił do parku, gdzie w jednej z alejek odnalazł rannego Wefelsa i strzałem z bliskiej odległości zakończył jego żywot93.

W tym samym czasie pozostali konspiratorzy osłaniali dowódcę. W Al. Ujazdowskich pojawił się patrol motocyklowy żandarmerii. Jedna „filipinka” odwiodła ich od zamiaru stawiania oporu. Bohaterstwem wykazał się także szofer, który ogniem broni maszynowej ostudził zapędy dwóch esesmanów próbujących włączyć się do walki. Odwrót odbył się bez większych problemów94.

2 października Niemcy rozstrzelali w Warszawie 22 mężczyzn oraz jedną kobietę z Pawiaka95. Według Tomasza Strzembosza nie ma jednak pewności, czy był to odwet za likwidację Wefelsa, czy zwykły zbieg okoliczności96.

14 października na pierwszej stronie „Biuletynu Informacyjnego” można było przeczytać: Dn. 1.X. o godz. 12.05 w Warszawie został zastrzelony SS-Sturmmann Ernst Wefels, kat i oprawca w więzieniu kobiecym na Pawiaku97.

WSPÓŁCZESNE ŚLADY:

Obecnie na miejscu „Serbii” przy ul. Dzielnej 24/26 w Warszawie znajduje się tablica pamiątkowa z napisem: TU STAŁ/ BUDYNEK WIĘZIENIA/ „SERBIA”/ W KTÓRYM HITLEROWCY/ W LATACH 1939–1944/ ZAMORDOWALI/ TYSIĄCE KOBIET/ – PATRIOTEK POLSKICH.

Fot. Wojciech Königsberg

79 Kazimierz Kardaś urodził się 17 stycznia 1919 r. w Kurozwękach. Zmarł 6 maja 1944 r. w Warszawie w wyniku ran odniesionych podczas nieudanej likwidacji SS-Sturmbannführera (majora) Waltera Stamma.

80 W niektórych źródłach występuje jako Weffels. Zob. m.in.: W. Bartoszewski, Warszawski pierścień śmierci 1939–1944, Warszawa 1967, s. 182; B. Kopka, Konzentrationslager Warschau. Historia i następstwa, Warszawa 2007, s. 46; L. Wanat, op. cit., s. 29.

81 Ernst Wefels, www.volksbund.de, dostęp: 11.02.2017.

82 P. Stachiewicz, „Parasol”…, s. 223.

83 A. Kunicki, Cichy front…, s. 100.

84 AAN, AAK, sygn. 5, B. Ustaborowicz, op. cit., k. 7.

85 A. Czuperska-Śliwicka, Cztery lata ostrego dyżuru. Wspomnienia z Pawiaka 1940–1944, Warszawa 1989, s. 60.

86 A. Kunicki, Cichy front…, s. 100.

87 R. Domańska, Pawiak. Więzienie…, s. 359.

88 A. Kunicki, Cichy front..., s. 100.

89 AAN, AAK, sygn. 5, B. Ustaborowicz, op. cit., k. 7.

90 A. Kunicki, Cichy front..., s. 101, 102.

91 P. Stachiewicz, „Parasol”…, s. 228, 229.

92 Relacja Marii Stypułkowskiej-Chojeckiej w Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego, www.1944.pl, dostęp: 02.11.2016.

93 Odręczny raport „Orkana” (Kazimierza Kardasia) z przeprowadzenia specjalnej operacji bojowej „Weffels”, w: P. Stachiewicz, „Parasol”…, s. 230–232.

94 T. Strzembosz, Akcje zbrojne…, s. 347.

95 R. Domańska, Pawiak. Więzienie…, s. 355.

96 T. Strzembosz, Akcje zbrojne…, s. 348.

97 Komunikat nr 16 Kierownictwa Walki Podziemnej z 4 października 1943 r., „Biuletyn Informacyjny” 1943, nr 41, s. 1.

Akcja „Polowanie”

Próba likwidacji Ludwiga Fischera

(okolice Wawra, 8 stycznia 1944 r.)

Szereg śmiałych akcji polskiego podziemia, mimo wydawać by się mogło dokładnego przygotowania, zakończyło się niepowodzeniem. Najczęściej wynikało to z błędu ludzkiego, niekiedy z przeszacowania własnych możliwości względem przeciwnika. Jedną z najsłynniejszych akcji AK zakończonych fiaskiem była próba likwidacji gubernatora dystryktu warszawskiego dr. Ludwiga Fischera, wykonana 8 stycznia 1944 r. przez oddział pod dowództwem cichociemnego por. Bronisława Gruna „Szyba”98.

Ludwig Fischer urodził się 16 kwietnia 1905 r. w Kaiserslautern w Bawarii. Od 1926 r. był członkiem NSDAP (nr 36 499). Trzy lata później został członkiem SA w Monachium. Studiował prawo i nauki polityczne w Heidelbergu, Monachium, Würzburgu i Erlangen. W 1929 r. zdobył tytuł naukowy doktora. Działał w Akademii Prawa Niemieckiego wraz z dr. Hansem Frankiem. Był deputowanym do Reichstagu III Rzeszy z okręgu wyborczego Düsseldorf West. Pod koniec października 1939 r. został mianowany szefem dystryktu warszawskiego, a po kilku miesiącach otrzymał tytuł gubernatora99, stając się najwyższym rangą przedstawicielem władz okupacyjnych na tym terenie.

Pod koniec 1943 r., w obliczu wzmożenia niemieckiego terroru w Warszawie, w tym szeregu ulicznych egzekucji, AK rozpoczęła realizację tzw. akcji „Główki”100. Jej celem była likwidacja funkcjonariuszy niemieckich odpowiedzialnych za zbrodnie na ludności polskiej. W tym samym mniej więcej czasie akowski kontrwywiad zdobył informację o polowaniach organizowanych dla niemieckich dostojników w leśnictwie Mienia koło Mińska Mazowieckiego. Brali w nich udział m.in.: dr Fischer, dowódca SS i policji na dystrykt warszawski SS-Brigadeführer (generał brygady) und Generalmajor der Polizei Franz Kutschera oraz komendant SD i policji bezpieczeństwa na dystrykt warszawski SS-Standartenführer (pułkownik) dr Ludwig Hahn. Była to niepowtarzalna okazja do jednoczesnej likwidacji kilku zbrodniarzy, a w szczególności Fischera, odpowiadającego za całokształt niemieckiej polityki w dystrykcie. Szanse powodzenia akcji zwiększał fakt, że leśniczy organizujący polowania był członkiem AK101.

Pomysłodawcą zlikwidowania Fischera podczas polowania był cichociemny kpt. Bolesław Kontrym „Żmudzin”102, dowodzący w tym czasie oddziałem ochrony Delegatury Rządu na Kraj o kryptonimie „Sztafeta”, „Podkowa”. W biografii skoczka czytamy: Inicjatywa tego zamachu wyszła ode mnie. (…) Przedstawiłem projekt dyrektorowi ZAWADZKIEMU103, który wyraził zgodę, uzależniając wykonanie planu od aprobaty Kedywu. Z kolei nawiązałem kontakt z Kedywem i przeprowadziłem konferencję z nieznanym mnie dotąd zastępcą dowódcy Kedywu KG104. Po upływie kilku godzin spotkałem się z nim ponownie i otrzymałem rozkaz mniej więcej treści następującej: Kedyw zgadza się na akcję, z tym że dowództwo obejmie oficer wyznaczony przez komendanta Kedywu105.

W pierwszych dniach stycznia 1944 r. dowódca kedywowskiego Batalionu „Zośka” por. Ryszard Białous „Jerzy” otrzymał rozkaz wskazania oficera, który przygotuje i przeprowadzi tę niezwykle śmiałą akcję. Do wykonania zadania wyznaczył por. Bronisława Gruna ps. „Szyb”, który przygotowując plan, rozpatrywał kilka wariantów działania:

Widzę cztery możliwości wykonania zadania:

1) w lesie – przed, podczas lub po polowaniu;

2) zasadzka w pobliżu rejonu polowania;

3) zasadzka na trasie Warszawa – Mienia;

4) likwidacja z samochodu podczas jazdy na polowanie lub w drodze powrotnej106.

Po konsultacjach z leśniczym podjął decyzję, że uderzenie należy wykonać podczas powrotu z łowów. Na miejsce akcji wytypowano odcinek trasy Mińsk Mazowiecki – Warszawa na wysokości Wawra. W stan gotowości postawiono Oddziały Dyspozycyjne Kedywu KG AK: „Zośkę”, kompanię por. Romana Kiźnego „Poli” oraz kompanię por. Juliana Barkasa „Sawicza”. Ponadto w akcji miało uczestniczyć kilku żołnierzy z oddziału bojowego Delegatury Rządu pod dowództwem „Żmudzina”107 oraz cichociemny por. Tadeusz Gaworski „Lawa” vel „Tadziunio”108 z kilkoma podkomendnymi ze specjalnego plutonu lotniczego KG AK109.

Plan zakładał, że podczas zorganizowanej zasadzki pierwszy z samochodów niemieckiej kolumny powracającej z polowania zostanie zatrzymany za pomocą stalowej liny przeciągniętej przez drogę. Z jednej strony lina miała być zaczepiona o słup, a drugi jej koniec, po owinięciu wokół drzewa, zablokowany przy użyciu haka. Po zatrzymaniu aut miał się rozpocząć atak. Grupa uderzeniowa, licząca 40 osób, została odpowiednio uzbrojona w broń maszynową, granaty oraz broń krótką. Gdy przygotowania były już na ukończeniu, leśniczy poinformował, że 8 stycznia odbędzie się polowanie z udziałem Fischera i jego świty. Był to sygnał do działania110.

Ludwig Fischer przemawia do przywódców NSDAP dystryktu warszawskiego, 1941 r.

Narodowe Archiwum Cyfrowe

8 stycznia przed południem, po potwierdzeniu, że kolumna pięciu samochodów niemieckich wyjechała z Warszawy, „Szyb” przeprowadził odprawę dla dowódców poszczególnych sekcji. Następnie żołnierze w kilku grupach skierowali się w okolice Wawra. Dwoma samochodami przerzucono także broń ukrytą w butlach tlenowych. Zadbano również o zapewnienie zabezpieczenia sanitarnego. Na miejsce żołnierze przybyli kilka godzin przed planowanym uderzeniem. Po godz. 14.00 zjawił się „Szyb” i rozlokował poszczególne grupy111. Jeden z uczestników Władysław Wajnert „Władek Tramwajarz” po latach wspominał: Po jednej stronie szosy, na przestrzeni ok. 200 m, rozrzucone było kilkanaście grup ataku, z których każda składała się z 2–3 ludzi. Zadaniem ich było ostrzelanie wozów, a po ich zatrzymaniu /przewidzianym w planie akcji/ bezpośrednie zaatakowanie samochodów i zabranie z nich broni i dokumentów112.

Mimo panującego chłodu przez kilka godzin akowcy oczekiwali na niemieckie samochody. Około godz. 18.00 łącznicy światłem latarek zasygnalizowali zbliżanie się kolumny. Niestety auta pojawiły się szybciej, niż się spodziewano i żołnierz zakładający linę zdołał jedynie owinąć drzewo, a gdy chciał założyć hak, pierwszy samochód zerwał ją. Mimo silnego ostrzału oraz obrzucenia kolumny granatami samochody zdołały wymknąć się z zasadzki. Jak relacjonował Jan Koźniewski „Korab”: Ten, który przebiegł z tą liną, to trochę za późno przebiegł i nie zdołał zakręcić parę razy, tylko z jeden raz i trzymał tę linę. Oczywiście, jak ten samochód wpadł na tę linę, to ją sforsował i oni sobie pojechali. Ale myśmy byli usytuowani wzdłuż tej szosy i ostrzeliwaliśmy, i obrzucaliśmy granatami tych Niemców. (…) Ale w połowie się tylko udała ta akcja, bo gdyby nie ta lina, to…113.

Cel akcji, którą ochrzczono „Polowaniem”, nie został osiągnięty. Fischer nie zginął. Jednak dziewięciu Niemców odniosło rany, w tym jednemu amputowano nogę. Ponadto zniszczeniu uległy auta114. Konspiratorzy wynieśli również ważną lekcję na przyszłość. W tego typu działaniach lina powinna zostać założona skośnie, aby samochód zjechał po niej do rowu lub uderzył w drzewo115.

Po raz kolejny okupant przekonał się, że nie może czuć się bezpiecznie. Prawdziwego szoku doznał Kreishauptman (starosta) warszawski SA-Brigadeführer Ludwig Leist. Jak podaje Julian Eugeniusz Kulski, syn komisarycznego burmistrza Warszawy Juliana Spitosława Kulskiego: Ojciec opowiadał wieczorem w domu (9 I), że Leist wezwał go i pokazał swój samochód podziurawiony kulami jak sito. Był pewien, że zamierzano go zlikwidować, i bardzo był tym przerażony. Ojciec nie mógł się nadziwić, jakim cudem uniknął śmierci, skoro wóz jego znalazł się w takim stanie116.

Niestety, w odwecie za atak na kolumnę Fischera oraz kilka innych styczniowych akcji podziemia, 13 stycznia 1944 r. Niemcy zamordowali w ruinach warszawskiego getta około 200 osób, a dalsze 40 zastrzelili przy ul. Górczewskiej117.

WSPÓŁCZESNE ŚLADY:

Pamięci ofiar z drugiego miejsca kaźni poświęcona została jedna z tzw. tablic Tchorka (projektu Karola Tchorka), umieszczona na ścianie kamienicy przy ul. Górczewskiej 15 w Warszawie. Przypomina ona także wcześniejszą egzekucję z 23 grudnia 1943 r., w której zginęły około 43 osoby. Widnieje na niej napis: MIEJSCE/ UŚWIĘCONE/ KRWIĄ POLAKÓW/ POLEGŁYCH/ ZA WOLNOŚĆ/ OJCZYZNY/ TU 23 GRUDNIA 1943/ HITLEROWCY ROZSTRZELALI/ 57 POLAKÓW/ 13 STYCZNIA 1944/ HITLEROWCY ROZSTRZELALI/ OKOŁO 300 POLAKÓW118.

Fot. Wojciech Königsberg

98 Bronisław Grun urodził się 22 maja 1912 r. w Szuszczewie (Rosja). Do okupowanej Polski został przerzucony w nocy z 25 na 26 stycznia 1943 r. w ramach operacji lotniczej o kryptonimie „Screwdriver” („Śrubokręt”). Zmarł 30 listopada 1989 r. w Johannesburgu (RPA). Zob. Grun Bronisław, w: K.A. Tochman, Słownik…, t. 1, Zwierzyniec–Rzeszów 2008, s. 68; SPP, Kolekcje, sygn. KOL.23/64, Teczka personalna cichociemnego Bronisława Gruna.

99 Fischer Ludwig, w: Der Großdeutsche…, s. 206; Raporty Ludwiga Fischera gubernatora dystryktu warszawskiego 1939–1944, wyb. i oprac. K. Dunin-Wąsowicz et al., Warszawa 1987, s. 21, 22.

100 W ramach tej akcji zlikwidowani zostali m.in. Franz Bürkl i Ernst Wefels.

101 T. Strzembosz, Akcje zbrojne…, s. 419, 420.

102 Bolesław Kontrym urodził się 27 sierpnia 1898 r. w Zaturcach na Wołyniu. Do okupowanej Polski został przerzucony w nocy z 1 na 2 września 1942 r. w ramach operacji lotniczej o kryptonimie „Smallpox” („Ospa”). 2 stycznia 1953 r. został stracony w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Zob. Kontrym Bolesław, w: K.A. Tochman, Słownik…, t. 1, s. 101–104; SPP, Kolekcje, sygn. KOL.23/113, Teczka personalna cichociemnego Bolesława Kontryma.

103 Leopold Rutkowski „Zawadzki” – dyrektor Departamentu Spraw Wewnętrznych Delegatury Rządu na Kraj.

104 Zastępcą szefa Kedywu był w tym czasie ppłk. Jan Mazurkiewicz „Sęp” vel „Radosław”.

105 Relacja Bolesława Kontryma, w: W. Pasek, „Żmudzin”. Bolesław Kontrym 1898–1953, Warszawa 2006, s. 48, 49.

106 B. Grun, Polowanie po polowaniu, w: Drogi cichociemnych, Warszawa 1993, s. 204, 205.

107 Z. Borkiewicz-Celińska, Batalion „Zośka”, Warszawa 1990, s. 399, 400; W. Pasek, op. cit., s. 47–51; T. Strzembosz, Akcje zbrojne…, s. 420.

108 Tadeusz Jan Gaworski urodził się 25 grudnia 1916 r. w Radomiu. Do okupowanej Polski został przerzucony w nocy z 25 na 26 stycznia 1943 r. w ramach operacji lotniczej o kryptonimie „Brace” („Klamra”). Zmarł 5 kwietnia 1963 r. w Londynie. Zob. Gaworski Tadeusz, w: K.A. Tochman, Słownik…, t. 1, s. 64–66; SPP, Kolekcje, sygn. KOL.23/52, Teczka personalna cichociemnego Tadeusza Jana Gaworskiego.

109 Relacja Jana Koźniewskiego w Archiwum Historii Mówionej…, dostęp: 20.04.2016.

110 Z. Borkiewicz-Celińska, op. cit., s. 399, 400; W. Pasek, op. cit., s. 47–51; T. Strzembosz, Akcje zbrojne…, s. 420.

111 T. Strzembosz, Akcje zbrojne…, s. 421, 422.

112 AAN, Akta Tomasza Strzembosza [dalej: ATS], sygn. 859, Akcja „Polowanie”. Relacja Władysława Wejnerta /ps. „Władek Tramwajarz”/ – rozmowa protokółowana z dn. 15 XI 1962 r., k. 2.

113 Relacja Jana Koźniewskiego…, dostęp: 20.04.2016.

114 Ibidem.

115 AAN, ATS, sygn. 859, Akcja „Polowanie” – 8 I 1944 r. – informacja uzyskana od Henryka Pawła Kozłowskiego „Kmity”. /Rozmowa z dnia 1 XI 63 r./, k. 1.

116 J. E. Kulski, Umierając żyjemy, Warszawa 1984, s. 103.

117 W. Bartoszewski, Warszawski pierścień…, s. 344–349.

118 Liczba zamordowanych osób w obu przypadkach jest zawyżona.

Bomba dla gubernatora

Próba likwidacji Hansa Franka

(Grodkowice, 29 stycznia 1944 r.)

Akcje odwetowe polskiego podziemia kierowane przeciwko przedstawicielom władz okupacyjnych uderzały w osoby na różnych szczeblach niemieckiej hierarchii. Najwyższym dostojnikiem III Rzeszy rezydującym na terenie okupowanej Polski był generalny gubernator Hans Frank. Mimo szczególnych środków stosowanych do jego ochrony 29 stycznia 1944 r. stał się celem akowskich żołnierzy. Niestety, podobnie jak podczas próby likwidacji trzy tygodnie wcześniej Ludwiga Fischera, przeprowadzona akcja zakończyła się niepowodzeniem.

Hans Michael Frank urodził się 23 maja 1900 r. w Karlsruhe w Badenii-Wirtembergii. Zdobył tytuł doktora prawa na Uniwersytecie w Kilonii. Dwukrotnie wstępował do NSDAP. Drugi raz w 1927 r. (nr 40 079). Był także członkiem SA w stopniu SA-Obergruppenführera. W 1934 założył Akademię Prawa Niemieckiego, która miała za zadanie opracowanie podstaw prawnych III Rzeszy. W tym samym roku został ministrem bez teki w niemieckim rządzie. Był również deputowanym do Reichstagu z okręgu wyborczego Liegnitz (obecnie Legnica). Po niemieckiej napaści na Polskę objął funkcję gubernatora Generalnego Gubernatorstwa, ze stolicą w Krakowie119.

W połowie stycznia 1944 r. odbyło się spotkanie komendanta Okręgu AK Kraków cichociemnego płk. Józefa Spychalskiego „Lutego”120 z szefem okręgowego Kedywu płk. Stefanem Tarnawskim „Jaremą”. Podczas rozmowy Spychalski przekazał Tarnawskiemu informację o planowanej podróży gubernatora Franka do Lwowa na obchody rocznicy objęcia przez Adolfa Hitlera funkcji kanclerza Rzeszy. Miał wyjechać z Krakowa 29 stycznia około godz. 23.00 pociągiem pospiesznym. Oprócz niego w wagonach miało się znajdować kilkanaście osób z jego świty oraz 25-osobowa obstawa. „Luty” polecił „Jaremie” zorganizowanie akcji zlikwidowania gubernatora121.

Grupa niemieckich dostojników i funkcjonariuszy na tle wagonu kolejowego. Wśród nich widoczny gubernator Hans Frank (czwarty z prawej)

Narodowe Archiwum Cyfrowe

Na dowódcę akcji wyznaczono zastępcę Tarnawskiego mjr. Stanisława Więckowskiego „Wąsacza”122, a przygotowanie planu powierzono cichociemnemu por. Ryszardowi Nuszkiewiczowi „Powolnemu”123. W celu wybrania odpowiedniego miejsca do przeprowadzenia uderzenia „Powolny” rozpoznał część trasy w stronę Lwowa. Następnie po konsultacjach z cichociemnym ppor. Henrykiem Januszkiewiczem „Spokojnym”124 doszedł do przekonania, że akcja powinna zostać wykonana na terenie Puszczy Niepołomickiej, w pobliżu stacji kolejowej Grodkowice (obecnie Szarów). Atuty dla zasadzki ogniowo-ruchowej w tym miejscu stanowiły przyległy do torów las oraz niewielki zbiornik wodny. Nuszkiewicz zakładał wysadzenie pociągu za pomocą materiału wybuchowego, a następnie atak 25-osobowego oddziału na poszczególne wagony. Jak pisał o swych założeniach:

a) patrol minerski spowoduje wykolejenie pociągu za pomocą ładunku wybuchowego, operując od północnej strony toru;

b) grupa uderzeniowa ostrzela wykolejony pociąg (ostatnie wagony) z broni maszynowej i obrzuci go granatami, wykonując zadanie od południowej strony toru;

c) patrol minerski i grupa uderzeniowa wycofa się po wykonaniu zadania na południe w rejon Wieliczki – Łapanowa;

d) patrol terenowy placówki Kedywu w Niepołomicach wykona działanie, pozorując odskok grupy uderzeniowej na północ przez spuszczenie łodzi na Wisłę w porcie niepołomickim i kilka demonstracyjnych strzałów125.

Po dopracowaniu szczegółów „Powolny” złożył w okręgu zapotrzebowanie na trzy ręczne karabiny maszynowe, 100 granatów, odpowiednią ilość amunicji karabinowej oraz plastyczny materiał wybuchowy, tzw. plastik. Niestety nie otrzymał wymaganego wyposażenia. Zmuszony był zatem improwizować. Ładunek wybuchowy został wykonany z trotylu granulowanego, który z zasobów kopalni w Wieliczce zdobył ppor. Zygmunt Kawecki „Mars”, zatrudniony tam jako technik126.

Henryk Januszkiewicz ps. „Spokojny”

Narodowe Archiwum Cyfrowe

29 stycznia, ze względu na brak wymaganego uzbrojenia, „Wąsacz” podjął decyzję o rezygnacji z drugiej części akcji i zwolnił oddział partyzancki. Postanowiono wykonać jedynie wysadzenie składu127. Około godz. 21.00 w pobliżu Grodkowic znajdowała się już cała 10-osobowa grupa. Akcję miał wykonać patrol minerski, w skład którego weszli: Nuszkiewicz, Januszkiewicz, cichociemny ppor. Władysław Wiśniewski „Wróbel”128 i Kawecki. Grupę ubezpieczającą stanowili: por. Mieczysław Cieślik „Bąk” vel „Koral”, sierż. Józef Borkowski „Kruk”, strz. Władysław Bajer „Zemsta”, strz. Kazimierz Lorys „Zawała” oraz strz. Józef Szlachetka „Wrak”. „Wąsacz”, ze względu na osłabienie organizmu w wyniku ostrej grypy, pełnił jedynie rolę statysty. Dowodzenie całością przejął „Powolny”129.

Ładunek wybuchowy został założony kilkadziesiąt metrów od niewielkiego wiaduktu kolejowego, biegnącego nad drogą polną z Brzezia do Niepołomic. O 23.17 nadjechał pociąg Franka130. „Spokojny”, będąc przekonanym, że znajduje się on w odpowiednim miejscu, dał „Marsowi” sygnał do detonacji131. Po chwili rozległ się potężny huk, a w niebo strzelił wysoki słup ognia. Jak można przeczytać w biografii Franka: Wyrwał on około metra szyn z podkładów tuż za ostatnią osią salonki numer 1006, która zakołysała się na boki. Salonka 1001 wypadła z szyn i chwiejąc się, sunęła po podkładach, podobnie jak znajdujący się za nią wagon ochrony. Strażnik salonki 1006 użył hamulca bezpieczeństwa, maszynista również zaczął hamować i po 80 metrach zatrzymał pociąg132. Wagon, w którym przebywał Frank, znajdujący się na końcu składu, nie został naruszony. Grupa uderzeniowa musiała wycofywać się pod silnym ogniem obstawy gubernatora, która po zatrzymaniu pociągu zaczęła się gęsto ostrzeliwać. Na szczęście wszyscy akowcy zdołali ewakuować się z miejsca akcji133.

Frank, mimo zaistniałych wydarzeń, wziął udział w uroczystościach rocznicowych we Lwowie, gdzie dotarł następnego dnia na pokładzie samolotu134. Po powrocie do Krakowa, 1 lutego zorganizował na Wawelu konferencję roboczą poświęconą m.in. bezpieczeństwu w GG. Podczas spotkania wyższy dowódca SS i policji w GG SS-Obergruppenführer Wilhelm Koppe, omawiając temat aktywności polskiego podziemia, podkreślał: Planowość zamachów uwydatnia się coraz wyraźniej; dowodzi jej chociażby zamach na pana gubernatora generalnego. (…) Nacjonaliści skupili teraz swą główną uwagę na czołowych osobistościach SS i policji, gdyż uważają ich za inicjatorów zaostrzonego kursu135.

Atak na pociąg gubernatora wywołał krwawy odwet ze strony okupanta. 2 lutego w niedalekim od miejsca akcji Podłężu rozstrzelano 50 osób przywiezionych z krakowskich więzień. Tego samego dnia nieopodal Dębicy zamordowano kolejnych 50 osób za atak na niemiecki pociąg pospieszny, jakiego w nocy z 30 na 31 stycznia dokonał oddział dywersyjny rzeszowskiego inspektoratu AK. Pociągiem tym miał wracać Frank z uroczystości we Lwowie. Wybrał jednak inny środek lokomocji. W rozplakatowanym w Krakowie obwieszczeniu wskazywano: Za podłożenie materiałów wybuchowych – przez członków narodowych kół wywrotowych – pod pociąg pospieszny Krakau – Lemberg dnia 29.I.1944 oraz na pociąg pospieszny Lemberg – Krakau dnia 30.I.1944 rozstrzelano dziś w trybie doraźnym, celem ostrzeżenia innych, 100 osób136.

Fot. Wojciech Königsberg

WSPÓŁCZESNE ŚLADY:

Pomnik poświęcony akcji znajduje się w pobliżu miejsca uderzenia. Widnieje na nim napis: W TYM MIEJSCU/ W DNIU 29 I 1944/ GRUPA DYWERSYJNA/ ARMII KRAJOWEJ/ KEDYW – KRAKÓW/ DOKONAŁA ZAMACHU/ NA POCIĄG WIOZĄCY/ GENERALNEGO GUBERNATORA/ HANSA FRANKA/ W AKCJI BRALI UDZIAŁ/ D-CA MJR STANISŁAW WIĘCKOWSKI „WĄSACZ”/ POR. MIECZYSŁAW CIEŚLIK „KORAL”/ POR. RYSZARD NUSZKIEWICZ „POWOLNY”/ PPOR. HENRYK JANUSZKIEWICZ „SPOKOJNY”/ PPOR. ZYGMUNT KAWECKI „MARS”/ PPOR. WŁADYSŁAW WIŚNIEWSKI „WRÓBEL”/ SIERŻ. JÓZEF BORKOWSKI „KRUK”/ STRZ. WŁADYSŁAW BAJER „ZEMSTA”/ STRZ. KAZIMIERZ LORYS „ZAWAŁA”/ RADA MIEJSKA/ NIEPOŁOMICE/ 1992.

Na pomniku nie został wymieniony Józef Szlachetka „Wrak”.

119 Frank Hans, w: Der Großdeutsche…, s. 208, 209; Frank Hans, www.bayerische-landesbibliothek-online.de/, dostęp: 19.02.2017.

120 Józef Spychalski urodził się 19 marca 1898 r. w Łodzi. Do okupowanej Polski został przerzucony w nocy z 30 na 31 marca 1942 r. w ramach operacji lotniczej o kryptonimie „Legging” („Sztylpa”). Zginął najprawdopodobniej w sierpniu 1944 r. w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen. Zob. SPP, Kolekcje, sygn. KOL.23/267, Teczka personalna cichociemnego Józefa Spychalskiego; Spychalski Józef, w: K.A. Tochman, Słownik…, t. 2, s. 171–175. Według innej wersji został zamordowany pod koniec lipca w więzieniu przy ul. Montelupich w Krakowie. Zob. S. Dąbrowa-Kostka, W okupowanym…, s. 145.

121 R. Nuszkiewicz, Uparci, Warszawa 1983, s. 185, 186.

122 Stanisław Mieczysław Jerzy Więckowski urodził się 16 kwietnia 1901 r. w Szebinitz. Zginął 31 marca 1945 r. w obozie koncentracyjnym Flossenbürg.

123 Ryszard Nuszkiewicz urodził się 1 stycznia 1919 r. w wielkopolskim Grzegorzewie. Do okupowanej Polski został przerzucony w nocy z 20 na 21 lutego 1943 r. w ramach operacji lotniczej o kryptonimie „File” („Pilnik”). Zmarł 31 grudnia 1983 r. w Krakowie. Zob. Nuszkiewicz Ryszard, w: K.A. Tochman, Słownik…, t. 1, s. 142–146; SPP, Kolekcje, sygn. KOL.23/191, Teczka personalna cichociemnego Ryszarda Nuszkiewicza.

124 Henryk Tadeusz Januszkiewicz urodził się 16 listopada 1917 r. w Mińsku. Do okupowanej Polski został przerzucony w nocy z 16 na 17 lutego 1943 r. w ramach operacji lotniczej o kryptonimie „Saw” („Piła”). Zmarł 14 czerwca 1996 r. we Wrocławiu. Zob. Januszkiewicz Henryk, w: K.A. Tochman, Słownik…, t. 3, Zwierzyniec–Rzeszów 2002, s. 40–44; SPP, Kolekcje, sygn. KOL.23/87, Teczka personalna cichociemnego Henryka Tadeusza Januszkiewicza.

125 R. Nuszkiewicz, op. cit., s. 186.

126 W. Königsberg, 4 razy klęska, „Pomocnik Historyczny Polityki” 2016, nr 2, s. 128.

127 W. Rozmus, W oddziałach partyzanckich i Baonie „Skała”, Kraków 1987, s. 30.

128 Władysław Wiśniewski urodził się 1 września 1915 r. w Ciszycy Dolnej koło Solca nad Wisłą. Do okupowanej Polski został przerzucony w nocy z 17 na 18 lutego 1943 r. w ramach operacji lotniczej o kryptonimie „Wall” („Ściana”). Zmarł 28 listopada 1984 r. w Krakowie. Zob. SPP, Kolekcje, sygn. KOL.23/315, Teczka personalna cichociemnego Władysława Wiśniewskiego; Wiśniewski Władysław, w: K.A. Tochman, Słownik…, t. 4, Zwierzyniec–Rzeszów 2011, s. 237–239.

129 R. Nuszkiewicz, op. cit., s. 188, 189.

130 S. Dąbrowa-Kostka, W okupowanym…, s. 162.

131 J. Szatsznajder, Cichociemni. Z Polski do Polski, Wrocław 1985, s. 77.

132 D. Schenk, Hans Frank. Biografia generalnego gubernatora, tłum. K. Jachimczak, Kraków 2009, s. 326.

133 S. Dąbrowa-Kostka, W okupowanym…, s. 161.

134 K. Grünberg, B. Otręba, Hans Frank na Wawelu, Włocławek 2001, s. 235.

135 1944 luty 1, Kraków. Konferencja – wypowiedź W. Ohlenbuscha, Gerteisa i W. Koppego na temat antyradzieckiej akcji propagandowej i stanu bezpieczeństwa w GG, w: Okupacja i ruch oporu w Dzienniku Hansa Franka 1939–1945, t. 2, red. S. Płoski, Warszawa 1972, s. 390.

136 S. Dąbrowa-Kostka, Hitlerowskie afisze śmierci, Kraków 1983, s. 213–215.

Akcja nr 1

Likwidacja Franza Kutschery

(Warszawa, 1 lutego 1944 r.)

Dostępne w wersji pełnej

ROZDZIAŁ II

NISZCZENIE SPRZĘTU WOJSKOWEGO, INFRASTRUKTURY ORAZ DOKUMENTACJI

Dostępne w wersji pełnej

ROZDZIAŁ III

DYWERSJA NA KOLEI

Dostępne w wersji pełnej

ROZDZIAŁ IV

LIKWIDACJA AGENTÓW GESTAPO, KONFIDENTÓW, KOLABORANTÓW

Dostępne w wersji pełnej

ROZDZIAŁ V

UWALNIANIE WIĘŹNIÓW

Dostępne w wersji pełnej

ROZDZIAŁ VI

AKCJE ZAOPATRZENIOWE

Dostępne w wersji pełnej

ROZDZIAŁ VII

OPANOWYWANIE TERENU ORAZ PUNKTÓW OPORU

Dostępne w wersji pełnej

ROZDZIAŁ VIII

DZIAŁANIA WYWIADU

Dostępne w wersji pełnej

ROZDZIAŁ IX

DZIAŁANIA INNEGO TYPU

Dostępne w wersji pełnej

Słowo na zakończenie

Dostępne w wersji pełnej

Bibliografia

Dostępne w wersji pełnej

Indeks osób

Dostępne w wersji pełnej

Projekt okładki

Filip Kuźniarz

Fotografia na pierwszej stronie okładki

„Zamach”, reż. Jerzy Passendorfer, 1958,

fot. Witold Mickiewicz, licencja Studio Filmowe Kadr

Opieka redakcyjna

Krzysztof Chaba

Weryfikacja merytoryczna

Janusz Marszalec

Wybór ilustracji

Ewelina Olaszek

Wojciech Königsberg

Krzysztof Chaba

Indeks

Tomasz Babnis

Adiustacja

Irena Gubernat

Korekta

Grażyna Rompel

Copyright © by Wojciech Königsberg

© Copyright for this edition by SIW Znak Sp. z o.o., 2017

ISBN 978-83-240-4232-6

Znak Horyzont

www.znakhoryzont.pl

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl

Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków

Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl

Plik opracował i przygotował Woblink

woblink.com

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

AK 75 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Piękna i odważna. Ulubiona agentka Churchilla Serce wszystkiego, co istnieje. Nieznana historia Czerwonej Chmury, wodza Siuksów Był sobie król… Do piekła i z powrotem: Europa 1914–1949 Wołyń '43 Romanowowie