Potęga mózgu. Jak ewolucja życia społecznego kształtowała ludzki umysł

Potęga mózgu. Jak ewolucja życia społecznego kształtowała ludzki umysł

Autorzy: Robin Dunbar John Gowlett Clive Gamble

Wydawnictwo: Copernicus Center Press

Kategorie: Filozofia

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 44.93 zł

W jaki sposób wyewoluował ludzki umysł? Jakie uwarunkowania doprowadziły do powstania języka, sztuki i kultury? Skąd wzięła się w naszych umysłach zdolność do rozumienia stanu umysłu innych ludzi?

Potęga mózgu to znakomita opowieść o ewolucji zachodzącej od epoki kamienia aż po czasy współczesne. O tym, jak wraz ze zmianą środowiska, wymagań żywnościowych czy klimatu ulegał zmianie rozmiar mózgu naszych przodków oraz wielkość grup społecznych, w których żyli. Autorzy prowadząc nas przez ewolucję człowieka nie skupiają się wyłącznie na skamielinach i kościach, ale rozszerzają zakres badań o zagadnienia społeczne. Interdyscyplinarne podejście do naszej historii pozwoliło im opracować teorię mózgu społecznego, która tłumaczy, w jaki sposób zmiany liczebności grup, w których żyli nasi przodkowie, napędzały rozwój mózgu i stopniowo uwalniały potencjał ludzkości.

Robin Dunbar - brytyjski antropologi, profesor psychologii ewolucyjnej Uniwersytetu w Oxfordzie. Słynie z teorii dotyczącej maksymalnej ilości stabilnych relacji międzyludzkich jednej osoby, czyli tzw. liczby Dunbara. Autor m.in. książek Nowa historia ewolucji człowieka (CCPress 2013), Człowiek. Biografia (CCPress 2015), Anatomia miłości i zdrady (CCPress 2016) oraz Pchły, plotki a ewolucja języka (CCPress 2017).

Clive Gamble -  profesor archeologii na Uniwersytecie w Southampton. Jego prace skupiają się na badaniu najstarszych przodków człowieka, a szczególnie na określaniu początków kolonizacji całego świata przez gatunek ludzki. Autor m.in. Archeology: The Basics (2007), Settling the Earth (2013).

John Gowlett - profesor archeologii na Uniwersytecie w Liverpoolu. Specjalizuje się w archeologii ewolucyjnej oraz antropologii. W swojej pracy naukowej zajmuje się badaniem warunków i początków zdolności konceptualizacji                     u wczesnych ludzi. Autor m.in. Ascent to Civilization (2012).

Spis treści

Karta redakcyjna

Wstęp

1. Psychologia spotyka archeologię

2. Czym są zachowania społeczne?

3. Życie społeczne w przeszłości

4. Przodkowie o małych mózgach

5. Budowanie ludzkiej niszy: trzy kluczowe umiejętności

6. Przodkowie o dużych mózgach

7. Życie w dużych społecznościach

Bibliografia

Źródła ilustracji i grafik

Przypisy

Tytuł oryginalny:

THINKING BIG: HOW THE EVOLUTION OF SOCIAL LIFE SHAPED THE HUMAN MINDS

Adiustacja i korekta: HALINA HOFFMAN

Projekt okładki: MICHAŁ DUŁAWA

Grafika na okładce: cordeschi / iStock.com

Skład: MELES-DESIGN

Published by arrangement with Thames & Hudson Ltd, London

Thinking Big © 2014 Thames & Hudson Ltd, London

Text © 2014 Clive Gamble, John Gowlett nad Robin Dunbar

This edition first published in Poland in 2017 by Copernicus Center Press, Kraków

Polish edition © 2017 Copernicus Center Press

ISBN 978-83-7886-341-0

Wydanie I

Kraków 2017

Copernicus Center Press Sp. z o.o.

pl. Szczepański 8, 31-011 Kraków

tel./fax (+48 12) 430 63 00

e-mail: marketing@ccpress.pl

Księgarnia internetowa: http://en.ccpress.pl

Konwersja: eLitera s.c.

Wstęp

Myślenie globalne to bardzo ludzka rzecz. Dysponujemy zdumiewającą wyobraźnią, która pozwala nam poruszać się tak w przeszłość, jak i w przyszłość. Sycimy ją filmami i literaturą, zachwycając się kreatywnością ludzkiego umysłu. Korzystamy z nowych sieci społecznościowych, starając się przystosować do życia w ogromnych metropoliach. Pracujemy w globalnej gospodarce i czerpiemy o niej wiedzę z serwisów informacyjnych, dostępnych i aktualizowanych przez całą dobę. Jednak przy całej ludzkiej zdolności myślenia globalnego nasze umysły wciąż mają swoje ograniczenia. Nasza zdolność postrzegania najlepiej radzi sobie w otoczeniu stosunkowo małej liczby osób. Choć rozmiary ludzkich społeczności rosną wykładniczo, wewnątrz nadal pozostajemy wytworem niedużych społeczności funkcjonujących na wcześniejszych etapach naszej ewolucji.

W niniejszej książce przedstawimy opowieść o tym, jak w toku ewolucji nasze mózgi społeczne wytworzyły zdolność myślenia globalnego. Przyjrzymy się zatem nam samym i naszym najbliższym żyjącym krewnym – małpom i małpom człekokształtnym – jak również czaszkom i artefaktom pozostałym po naszych skamieniałych przodkach. Istnieje między nimi pewna zależność, a mianowicie rozmiar mózgu i rozmiar małych społeczności, w których żyli. Przeanalizujemy teorię,

według której to życie społeczne regulowało rozwój naszej najbardziej wyróżniającej cechy: ludzkiego mózgu.

Zdolność myślenia globalnego stanowi element historii ewolucyjnej rodzaju ludzkiego. To właśnie chęć dokładnego poznania tego kluczowego składnika człowieczeństwa sprawiła, że podjęliśmy się realizacji siedmioletniego projektu (2003–2010) finansowanego przez obchodzącą wówczas stulecie swojego istnienia Akademię Brytyjską. Nazwaliśmy nasz projekt Od Lucy do języka: Archeologia mózgu społecznego (Lucy to Language: The Archaeology of the Social Brain). Na kolejnych stronach dokładnie poznacie podróż Lucy od ludzkiego przodka o małym mózgu aż po globalny gatunek o otwartym umyśle.

Opisywany projekt był zadaniem wymagającym szerokiej współpracy specjalistów z wielu dziedzin. Jego uzasadnienie zostało doskonale sformułowane przez sir Adama Robertsa, prezesa Akademii Brytyjskiej, kiedy pisał o publicznej wartości nauk humanistycznych i społecznych: „Nauki humanistyczne badają, co to znaczy być człowiekiem: słowa, idee, opowiadania, sztukę i artefakty pozwalające nam poznać sens życia i świata, w którym żyjemy; próbują odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób go ukształtowaliśmy i w jaki sposób jesteśmy przez niego kształtowani. Nauki społeczne starają się zbadać – poprzez wnikliwe obserwacje i rozważania – procesy rządzące zachowaniem zarówno jednostek, jak i całych grup ludzi. Razem obie te dziedziny pozwalają nam zrozumieć nas samych, nasze społeczności i nasze miejsce na Ziemi”. Te słowa podsumowują cel naszego projektu skupiającego się na Lucy – badanie przeszłości i teraźniejszości w celu stworzenia opowieści o tym, skąd przyszliśmy i dlaczego zachowujemy się tak, a nie inaczej.

Gorące podziękowania kierujemy do Akademii Brytyjskiej za jej decyzję o sfinansowaniu projektu czerpiącego garściami tak z nauk humanistycznych, jak i społecznych. Mieliśmy wyjątkowe szczęście, że w naszym Komitecie Wykonawczym znaleźli się Garry Runciman, Wendy James oraz Ken Emond, którzy przeczytali wszystkie nasze raporty, wzięli udział we wszystkich konferencjach i służąc wsparciem oraz cennymi radami, znacząco przyczynili się do sukcesu naszych badań. Chcielibyśmy także podziękować Davidowi Phillipsonowi, członkowi Akademii Brytyjskiej, za jego pomoc w realizacji badań w Afryce.

Bardzo dużo zyskaliśmy dzięki wsparciu i mądrym wskazówkom Honorowych Członków projektu. Byli to: Leslie Aiello, Holly Arrow, Filippo Aureli, Larry Barham, Alan Barnard, Robin Crompton, William Davies, Bob Layton, Yvonne Marshall, John McNabb, Jessica Pearson, Susanne Shultz, Anthony Sinclair, James Steele, Mark van Vugt, Anna Wallette, Victoria Winton i Sonia Zakrzewski.

Jednym z naszych celów było stworzenie nowego pokolenia badaczy ewolucji człowieka, którzy będą działać zarówno w dziedzinie nauk humanistycznych, jak i społecznych. Udało nam się zebrać wyjątkowo utalentowaną grupę uczestników stażu doktorskiego oraz absolwentów, z których wielu aktualnie pracuje na uniwersytetach całego świata. W trakcie trwania projektu staż podoktorski odbywali: Quentin Atkinson, Max Burton, Margaret Clegg, Fiona Coward, Oliver Curry, Matt Grove, Jane Hallos, Mandy Korstjens, Julia Lehmann, Stephen Lycett, Anna Machin, Sam Roberts oraz Natalie Uomini. Pracownikami naukowymi byli Anna Frangou i Peter Morgan, a doktorantami: Katherine Andrews, Isabel Behncke, Caroline Bettridge, Peter Bond, Vicky Brant, Lisa Cashmore, James Cole, Richard Davies, Hannah Fluck, Babis Garefalakis, Iris Glaesslein, Charlie Hardy, Wendy Iredale, Minna Lyons, Marc Mehu, Dora Moutsiou, Emma Nelson, Adam Newton, Kit Opie, Ellie Pearce, Phil Purslow, Yvan Russell oraz Andy Shuttleworth. W zakresie badań w Afryce oraz badań nad ogniem na szczególne podziękowania ze strony Johna Gowletta zasługują: Stephen Rucina, Isaya Onjala, Sally Hoare, Andy Herries, James Brink, Maura Butler, Laura Basell, Muzea Narodowe w Kenii i Krajowa Rada Nauki i Technologii w Kenii (NCST) oraz Nick Debenham, Richard Preece, David Bridgland, Simon Lewis, Simon Parfitt, Jack Harris, Richard Wrangham i Naama Goren-Inbar.

Finansowanie staży i stypendiów pochodziło głównie z projektu na stulecie Akademii Brytyjskiej, a nasze spotkania, prace w terenie i urlopy naukowe możliwe były dzięki grantom przyznawanym w ramach programów Akademii Brytyjskiej: Research Professorship, Small Grants, Conference and Exchange Funding. Jesteśmy także niezwykle wdzięczni za dodatkowe finansowanie udzielone nam przez Radę Badań z zakresu Sztuki i Nauk Humanistycznych (AHRC), Radę Badań z zakresu Nauk Społecznych i Ekonomicznych (ESRC), Radę Badań z zakresu Inżynierii i Nauk Ścisłych (EPSRC), Radę Badań z zakresu Środowiska Naturalnego (NERC), fundusz Leverhulme Trust, fundusz Boise Fund oraz w ramach programów FP6 i FP7. Otrzymaliśmy także hojne wsparcie od naszych instytucji macierzystych, Uniwersytetu Oksfordzkiego, Uniwersytetu w Liverpoolu, Uniwersytetu Royal Holloway oraz Uniwersytetu w Southampton.

Każdy długofalowy projekt naznaczony jest naturalnym rytmem życia. W trakcie jego trwania urodziło się pięcioro dzieci i żadne z nich nie nosi imienia Lucy! Spieszymy donieść, że ich mózgi społeczne rozwijają się wspaniale.

Clive Gamble

John Gowlett

Robin Dunbar

1. Psychologia spotyka archeologię

Historia ewolucji człowieka to klasyczna opowieść, która nigdy nie przestaje hipnotyzować i zachwycać. W naszej przeszłości skrywa się jedno z osiągnięć ewolucji – opowieść o tym, jak pospolita afrykańska małpa człekokształtna zaczęła zmieniać kształt swojego ciała oraz tryb życia, stając się z czasem dominującym gatunkiem na Ziemi. Dopiero w ostatnim stuleciu mogliśmy naprawdę docenić doniosłość tej historii, poznając przy tym momenty niepewności i zagrożenia, które o mały włos nas nie pokonały.

Skromne początki

Jakieś 7 milionów lat dzieli nas od czasów, gdy przodkowie ludzi i szympansów stanowili jeden gatunek. Była to niewielka, w zasadzie niewyróżniająca się niczym, afrykańska, mioceńska małpa człekokształtna[1]. Zakończyliśmy tę część naszej opowieści w ciągu ostatnich 5 tysięcy lat jako jedyne zwierzę, które zasiedliło wszystkie lądowe środowiska Ziemi: od lasów tropikalnych po arktyczną tundrę, od wysoko położonych równin górskich aż po niewielkie wysepki w najdalszych rejonach oceanów. W toku tej historii rozmiary ludzkiego mózgu powiększyły się trzykrotnie, a poziom technologii przeskoczył z etapu prostych narzędzi kamiennych po cuda ery cyfrowej. Przyjęliśmy pozycję wyprostowaną, nauczyliśmy się mówić, rozwinęliśmy sztukę i zaczęliśmy tworzyć światy o niespotykanej złożoności w imię religii, polityki i społeczeństwa. Etap małpy człekokształtnej jest już zdecydowanie za nami.

Przez większą część wspomnianych 7 milionów lat nie byliśmy sami. Nasi dawni przodkowie często dzielili się przestrzenią z innymi, blisko z nimi spokrewnionymi, gatunkami. Zaczęło się to zmieniać dopiero na przestrzeni ostatnich 100 tysięcy lat, kiedy to współcześni ludzie, tacy jak my, wyprowadzili się z Afryki, rozprzestrzeniając się po Starym Świecie. Starsze gatunki, takie jak neandertalczycy z Europy i Azji Zachodniej, zmieniły swoje środowisko i z czasem wymarły. Ci sami współcześni ludzie przekroczyli także granice Starego Świata, zaludniając po raz pierwszy Australię i obie Ameryki. Zanim zakończyła się ostatnia epoka lodowcowa, 11 tysięcy lat temu, byliśmy jedynym pozostałym gatunkiem w naszej linii; Homo sapiens był już na Ziemi sam, przynajmniej w sensie ewolucyjnym.

Wkrótce staliśmy się także gatunkiem globalnym. Przejście na rolnictwo doprowadziło z jednej strony do powstania miast, rozwoju cywilizacji i imponującego wzrostu liczebności populacji. Z drugiej strony udomowienie roślin dawało możliwość robienia zapasów na podróże w odległe regiony Pacyfiku, które rozpoczęły się 5 tysięcy lat temu. Wykorzystanie siły zwierząt umożliwiło pokonywanie zimnych i gorących pustyń. Nic więc dziwnego, że gdziekolwiek zapuszczały się europejskie wyprawy badawcze, tam natrafiały na ludzi. Co więcej, to właśnie ci eksploratorzy wielokrotnie weryfikowali historyczne dowody na to, że Homo sapiens to jeden biologiczny gatunek poprzez skuteczne, choć nie zawsze odbywające się za obopólną zgodą, krzyżowanie z przedstawicielami miejscowych gatunków.

Wciąż nosimy w swoich ciałach i mózgach ciężar tej, mającej już 7 milionów lat, historii. Wiedza naukowa wynikająca z porównania naszej anatomii z anatomią człowiekowatych stanowi klucz do zrozumienia procesu ewolucji, a rewolucja w genetyce otworzyła przed nami nowe możliwości śledzenia rodowodów naszych przodków dzięki wykorzystaniu współczesnego i dawnego DNA. Skamieniałe szkielety, czaszki i zęby także zostały szczegółowo zbadane pod kątem zawartych w nich informacji o ewolucji. Jednocześnie archeolodzy opracowali mapę rozwoju technologii, uzyskując kluczowe informacje o diecie i zachowaniach, które umożliwiły gromadzenie odpowiednich zapasów pożywienia. Efektem jest bogatszy i bardziej przejrzysty zapis najwcześniejszej ludzkiej historii.

Rozpoczynaliśmy karierę naukową pod koniec lat 60., kiedy to krajobraz ewolucji człowieka był zupełnie inny. Mieliśmy do dyspozycji niewiele skamieniałości, a rozwój naukowych metod datowania (przede wszystkim datowania radiowęglowego) dopiero raczkował. Dotarcie do wykopalisk i materiałów badawczych było trudne i drogie – aż do momentu, kiedy w 1970 roku jumbo jet zrewolucjonizował międzynarodowy transport. Komputery wypełniały całe piwnice, a do ich programowania służyły perforowane karty. Nie istniały ekrany dotykowe ani wyszukiwarki internetowe, a jako doktoranci za luksus uważaliśmy fotokopiarkę, która – generując spore koszty – drukowała zdjęcia na błyszczącym papierze.

Łatwo zatem zachwycić się szybkością rozwoju technologii i tempem, w jakim zdobywaliśmy kolejne dane o najwcześniejszych etapach naszej ewolucji. Początki zazwyczaj wydają się niepozorne w porównaniu ze stanem obecnym. Jednak „niepozorny” w żadnym stopniu nie oznacza „nieistotny”. Wykażemy bowiem w naszej książce, że przy całym swoim wyrafinowaniu wszystkie te zmiany nadal nastawione są na rozwiązywanie odwiecznych zagadek człowieczeństwa. To właśnie one dotyczą naszego życia społecznego, które – jak uważamy – było w dużej mierze ignorowane w badaniach początków człowieka.

Główną tezą, jaką prezentujemy poniżej, jest istnienie odwiecznego związku między naszymi mózgami, a mówiąc dokładniej – między rozmiarami naszych mózgów, a wielkością podstawowych jednostek społecznych, w jakich żyjemy. Uważamy, że ten związek jest kluczowy dla zrozumienia ewolucji człowieka jako jedynego globalnego gatunku, który może żyć w miastach o wielkości Rio de Janeiro i przyswajać codziennie olbrzymie ilości informacji niezbędnych do życia. Jednak wewnątrz tego współczesnego obywatela świata tkwi istota społeczna, która prowadzi życie socjalne pod wieloma względami bardzo podobne do tego sprzed 5 czy nawet 50 tysięcy lat. Sednem życia społecznego ludzi jest górna granica wielkości ludzkiej sieci społecznej, która wynosi 150 osób. Jest to tak zwana liczba Dunbara, nazwana tak od nazwiska jednego z nas, Robina Dunbara, który w ramach swoich badań próbował określić jej wartość. Liczba ta jest niemal trzykrotnie wyższa u ludzi niż u szympansów, co automatycznie każe nam zastanowić się, w jaki sposób odbywał się ten wzrost. Powstaje także jeszcze jedno pytanie: jeżeli próg wynosi 150 osób, w jaki sposób możemy mieszkać w ogromnych miastach i przystosowywać się do życia w tak licznych narodach, jakimi są Chińczycy czy Amerykanie?

Naszym celem w niniejszej książce jest prześledzenie ewolucyjnej podróży od skromnych ludzkich początków aż po obecną pozycję naszego gatunku. Za głównych przewodników w tej podróży obierzemy psychologów i archeologów, choć w badania zaangażowani byli także specjaliści z wielu innych dziedzin. Przyjmując społeczne spojrzenie na ewolucję człowieka, chcieliśmy zbadać następujące priorytetowe kwestie:

• Czy w naszych mózgach istnieje jakaś granica zdolności poznawczych, która automatycznie ogranicza liczebność grup społecznych, w jakich żyjemy?

• Jeżeli tak, w jaki sposób ewoluowały nasze zdolności poznawcze pod kątem radzenia sobie z rosnącą liczbą ludzi wraz z rozwojem społeczności z poziomu małych grup myśliwych aż po dzisiejsze metropolie?

• Zakładając, że nasi przodkowie mieli dużo mniejsze mózgi od naszych współczesnych ludzi, jak możemy zdefiniować życie społeczne w odległej przeszłości?

• Czy kiedykolwiek będziemy w stanie stwierdzić, kiedy mózg hominina stał się umysłem człowieka?

Powyższa lista mogłaby oczywiście być dużo dłuższa, jednak te kluczowe pytania wyraźnie wskazują na nasze skupienie przede wszystkim na aspektach społecznych – w odróżnieniu od, na przykład, historii technologii czy architektonicznych szczegółów skamieniałych czaszek. Wskazują one także na nasze zainteresowanie kwestiami poznawczymi oraz próbę zrozumienia, jak i dlaczego myślimy oraz zachowujemy się właśnie tak, a nie inaczej. Fundamentem naszego podejścia jest teoria ewolucji, a naszym zadaniem jest zastosowanie wiedzy z dziedziny eksperymentalnej, jaką jest psychologia, w dziedzinie historycznej – archeologii. Takie wyzwania podejmuje się rzadko i nigdy nie należą one do łatwych. Najpierw należy jednak nakreślić tło całego projektu.

Pomysł nabiera kształtów

Aby uczcić stulecie swojego istnienia, w 2002 roku Akademia Brytyjska, krajowe centrum nauk humanistycznych i społecznych w Wielkiej Brytanii, ogłosiła konkurs na projekt badawczy. Założeniem konkursu było przyznanie największego pojedynczego grantu na flagowy projekt z dziedziny nauk humanistycznych i społecznych. Choć nasze perspektywy badawcze i zainteresowania znacznie się różniły, cała nasza trójka spędziła większość kariery zanurzona w historii ewolucji człowieka. Jeden z nas jest archeologiem paleolitu skupiającym się przede wszystkim na Afryce, drugi – archeologiem społecznym zainteresowanym głównie społecznościami późnego paleolitu w Europie, a trzeci – psychologiem ewolucyjnym zajmującym się zachowaniem ludzi i naczelnych.

Gdy rozważaliśmy możliwości oferowane przez ten projekt, wydawało nam się, że razem jesteśmy w stanie stawić czoła wyzwaniu, jakie postawiła przed kandydatami Akademia Brytyjska. Mieliśmy przed sobą jedno – najważniejsze – pytanie, jakie można sobie zadać (w jaki sposób staliśmy się ludźmi?), i do odpowiedzi na nie mogliśmy wykorzystać unikalne i przekrojowe doświadczenie. Tam, gdzie wcześniejsze badania ewolucji człowieka z konieczności koncentrowały się na ograniczonych dostępnych dowodach fizycznych (kamieniach i kościach), my mieliśmy to szczęście, że mogliśmy wykorzystać najnowsze informacje o zachowaniach społecznych i ewolucji mózgu w sposób, który mógł uwypuklić istotność i znaczenie tych kamieni i kości. Co więcej, archeologia należała do części Akademii zainteresowanej naukami humanistycznymi, a psychologia do obszaru nauk społecznych – dzięki temu mogliśmy zasypać podział między preferencjami członków Akademii, oferując przy tym wzorcowy przykład badań interdyscyplinarnych. Szybko połączył nas entuzjazm, zabraliśmy się więc do pracy i złożyliśmy wniosek konkursowy.

Możliwości, jakie oferował konkurs, wydawały nam się właściwie nieograniczone. Świat akademicki dopiero zaczynał zmagać się z zadaniem integracji psychologii z archeologią. W poprzedniej dekadzie byliśmy świadkami powstania archeologii kognitywnej pod wpływem działalności brytyjskiego archeologa Colina Renfrewa oraz amerykańskiego archeologa Thomasa Wynna. Głównym obszarem badań tej dziedziny było zrozumienie wymagań poznawczych niezbędnych do produkcji narzędzi i tworzenia sztuki. Mieliśmy jednak wrażenie, że najnowsza wiedza o zachowaniach naszych najbliższych żyjących kuzynów, małp i małp człekokształtnych, a także o procesach leżących u podstaw takich obszarów jak ewolucja mózgu, pozwoli nam na wykonanie kolejnego kroku i zbadanie życia społecznego homininów (patrz tabela 1.1) w odległej przeszłości, do której nie zapuszczali się dotychczas inni archeolodzy kognitywni. W szczególności teoria, która stała się znana jako hipoteza mózgu społecznego – mówiąca o tym, że mózg wyewoluował, aby umożliwić zwierzętom, takim jak małpy i małpy człekokształtne, radzenie sobie w niesłychanie złożonym otoczeniu społecznym – oferowała nowatorskie wskazówki i bogate zasoby do badania ewolucji społecznej homininów.

Tabela 1.1. Terminy powszechnie używane w opisie ewolucji człowieka

Antropoidy

Wszystkie naczelne (małpy, człowiekowate i ich skamieniali przodkowie), homininy i ludzie

Hominidy

Wszystkie człowiekowate (goryle, orangutany, szympansy, bonobo i gibony), homininy i ludzie

Homininy

Wszyscy nasi skamieniali przodkowie (Ardipithecus, Australopithecus, Homo)

Ludzie

Tylko człowiek współczesny, Homo sapiens

Anatomicznie współczesny człowiek

Homo sapiens, lecz bez istotnych dowodów na nasze kulturowe atrybuty (sztuka, pochówek, zdobnictwo, instrumenty muzyczne)

Nasz wniosek nosił szumny tytuł Od Lucy do języka: Archeologia mózgu społecznego (Lucy to Language: The Archaeology of the Social Brain). Lucy to słynna skamieniałość przedstawiciela australopitekowatych odkryta przez paleoantropologa Dona Johansona i jego zespół na pustyni w północno-wschodniej Etiopii w 1974 roku (imię Lucy pochodzi od piosenki Beatlesów Lucy in the Sky with Diamonds, która odtwarzana była na magnetofonie kasetowym w momencie dokonania odkrycia). Lucy wraz ze swoją rodziną żyła około 3,5 miliona lat temu i jest jednym z najwcześniejszych dobrze udokumentowanych homininów. Ponieważ australopitekowate wciąż dzieliły wiele cech z naszym wspólnym przodkiem – przynajmniej w zakresie pojemności mózgu – wydawały się doskonałym rozpoczęciem naszej opowieści. Język z kolei oznacza pojawienie się współczesnego człowieka, naszego własnego gatunku, wyznaczając naturalny punkt końcowy. I w taki oto sposób narodziła się nazwa naszego projektu.

Po złożeniu wniosku jedyne, co nam pozostało, to czekać. W dzisiejszych czasach otrzymanie finansowania na badania czy nauki humanistyczne jest trudne niezależnie od kraju, dlatego nie mieliśmy złudzeń co do rezultatu. Odsetek finansowanych wniosków w brytyjskich radach badawczych jest niski. Średnio około 10 procent wniosków kończy się uzyskaniem środków, choć niemal wszystkie propozycje obejmują fascynujące, nowatorskie i innowacyjne badania naukowe. Mieliśmy świadomość, że najprawdopodobniej pracujemy nad kolejnym wnioskiem, z którego nic nie wyjdzie. Dlatego też z niemałym zaskoczeniem i podekscytowaniem przyjęliśmy informację, że nasz projekt trafił na listę projektów finałowych. Mieliśmy szansę!

Koniec końców oczywiście nasza historia miała szczęśliwe zakończenie – w przeciwnym razie nie pisalibyśmy teraz tej książki. To nasz wniosek został wybrany przez Akademię Brytyjską jako Projekt Badawczy Stulecia. Okazało się, że konkurencja była dużo większa, niż sobie wyobrażaliśmy. Złożono ponad 80 innych wniosków. Autorzy wielu innych fascynujących projektów przeżyli rozczarowanie i mogli tylko zacisnąć zęby, co jest chyba nieuchronne w takiej sytuacji. Tak czy inaczej, mając zapewnione finansowanie na siedmioletni projekt, mogliśmy zabrać się za tworzenie zespołu entuzjastycznych młodych badaczy, aby razem z nami wybrali się w nieznane. Potęga mózgu to opowieść o naszym projekcie.

Mózg społeczny i jego ewolucja

Cały nasz projekt koncentrował się na hipotezie mózgu społecznego. Pierwsze kroki hipoteza ta stawiała w latach 70. XX wieku, kiedy zauważono, że małpy i małpy człekokształtne mają dużo większe mózgi w stosunku do rozmiarów ciała niż inne zwierzęta. Rozmyślając nad tą kwestią, niektórzy prymatolodzy mniej lub bardziej niezależnie wskazywali na potencjalny związek tej obserwacji z tym, że małpy i człekokształtne żyły w nad wyraz złożonych społecznościach. Nieco później, w latach 80. ubiegłego wieku, prymatolodzy Andy Whiten oraz Dick Byrne z Uniwersytetu w St Andrews zasugerowali, że społeczności naczelnych były tak złożone ze względu na zachowanie samych naczelnych. Grupa małp nie przypominała pszczelego ula, którego wyjątkowo strukturalna złożoność wynika z faktu zaprogramowania poszczególnych rodzajów osobników do wykonywania różnych zadań. Ule są w dużej mierze wynikiem czysto chemicznego zarządzania zachowaniem: pojedyncze pszczoły nie wybierają sobie roli pracownicy, trutnia czy królowej, lecz zobowiązane są do wykonywania określonych zadań przez kombinację genów i sygnałów chemicznych nakładanych na nie przez resztę ula. W odróżnieniu od nich małpy są indywidualistami i w granicach swoich jednostkowych psychologii dostosowują swoje zachowanie do wymagań konkretnych okoliczności, w jakich się znajdują.

Złożoność społeczności naczelnych powstaje na bazie niuansów interakcji zachodzących pomiędzy ich członkami. Jak przyzna każdy prymatolog pracujący z małpami, to dramaty życia codziennego w grupie małp sprawiają, że jest ono równie fascynujące, co skomplikowane. Whiten oraz Byrne podkreślali fakt, że małpy i naczelne stale oszukują i przechytrzają się nawzajem w odwiecznej chęci osiągnięcia jak największej korzyści w ewolucyjnym wyścigu. Małpa może chyłkiem ukryć pożądany owoc, zanim zauważy go inny osobnik; może też wzniecić fałszywy alarm tylko po to, aby odwrócić uwagę reszty grupy od szczególnie apetycznej bulwy, której wyrwanie z ziemi może zająć dłuższą chwilę. Whiten i Byrne nazwali to hipotezą inteligencji makiawelicznej na cześć Niccolò Machiavellego, filozofa polityki okresu renesansu. W swoim klasycznym dziele Książę Machiavelli opisał przebiegłą strategię polityczną, która była gwarantem sukcesu i długiego życia władcy panującego pod koniec średniowiecza.

Ponieważ niektórzy sprzeciwiali się sugestii, jakoby polityka naczelnych była napędzana przez tę samą przebiegłość, co polityka ludzi, nazwa teorii została z czasem zmieniona i tak powstała hipoteza mózgu społecznego. Po części było to uznanie, że nie tylko złożoność zachowań małp i naczelnych odgrywała tu rolę, lecz także liczebność grup, w których żyły. Ostatecznie hipoteza została uznana w latach 90. XX wieku, kiedy naukowcy wykazali, że istnieje silna korelacja między średnią wielkością grup społecznych danego gatunku a rozmiarem mózgu jego przedstawicieli (patrz rysunek 1.1); lub – mówiąc dokładniej – wielkością kory nowej, zewnętrznej warstwy mózgu otaczającej tak zwany stary mózg (pień mózgu i śródmózgowie łącznie z układem limbicznym i częściami odpowiadającymi za większość autonomicznej aktywności organizmu). To właśnie rozmiar kory nowej znacząco wzrósł w toku ewolucji naczelnych. Masywny rozwój kory nowej odpowiadał za większe mózgi u naczelnych w porównaniu do innych ssaków. Kora nowa po raz pierwszy pojawia się w rodowodzie ssaków – choć odpowiadająca jej część mózgu występuje także u ptaków.

W toku 60–70 milionów lat ewolucji od pojawienia się naczelnych jako osobnej grupy ssaków rozmiary kory nowej u ssaków stopniowo rosły wraz z ewolucją starych gatunków w nowe. Kora nowa otacza to, co określa się mianem gadziego mózgu, i to właśnie ona umożliwia ssakom bardziej wyrafinowane przystosowanie zachowań do wymagań życia codziennego. Choć złożoność zachowania i psychologia leżąca u jego podstaw są kluczem do opowieści o mózgu społecznym, faktem jest, że rozmiar mózgu przedstawicieli danego gatunku ogranicza liczebność ich grup społecznych. Gdy grupy stają się większe od takiego ograniczenia, dochodzi do ich rozpadu, ponieważ zwierzęta nie potrafią utrzymać spójnych relacji z wszystkimi osobnikami danej grupy.

Rysunek 1.1. Liczebność grupy społecznej dla różnych gatunków małp i człekokształtnych przedstawiona na wykresie w stosunku do rozmiaru kory nowej. Kora nowa to zewnętrzna warstwa mózgu odpowiedzialna za złożone procesy myślowe. Wskaźnik stosunkowego rozmiaru kory nowej (tzw. neocortex ratio) to objętość kory nowej podzielona przez objętość reszty mózgu: pozwala on uwzględnić różnice w rozmiarach mózgu

Dwie kwestie wydają się istotne w tym względzie. Jedną z nich jest wyrafinowanie psychologiczne małp i naczelnych oraz ich zdolność do tworzenia strategii i oszukiwania. Drugą jest fakt, że ten rodzaj poznania społecznego jest bardzo kosztowny w sensie obliczeniowym: neurony mózgu muszą tu bardzo intensywnie pracować. Obie kwestie przeanalizujemy dokładniej w dalszych rozdziałach. Na razie wystarczy zasygnalizować, że są ze sobą ściśle związane. Udało nam się wykazać, że zdolności, od których zależy typ socjalizacji człowieka, są uzależnione od umiejętności czytania w myślach lub mentalizacji – umiejętności zrozumienia lub wnioskowania, o czym myśli druga osoba. To pozwala nam pamiętać intencje kilku różnych osób jednocześnie i dostosowywać nasze zachowanie w sposób umożliwiający działanie zgodnie z ich lub naszym interesem. Zaobserwowaliśmy także, że ta umiejętność radzenia sobie z wieloma stanami mentalnymi poszczególnych osób zależy w dużym stopniu od objętości materii nerwowej w określonych partiach kory nowej. Obszary te, zlokalizowane w płacie czołowym i skroniowym, tworzą sieć klastrów nerwowych odgrywających kluczową rolę w procesie mentalizacji.

Podstawową cechą hipotezy mózgu społecznego, szczególnie interesującą w naszej opowieści, jest to, że bardzo dokładnie prognozuje ona wielkość grup ludzi. Równanie uzależniające liczebność grupy społecznej u człekokształtnych od objętości kory nowej u osobników danego gatunku przewiduje, że naturalna wielkość grupy dla współczesnego człowieka to około 150 osób – wartość – jak już wcześniej się dowiedzieliśmy – znana dzisiaj jako liczba Dunbara. Jeden z powodów, dla których jest ono istotne dla naszej opowieści, to fakt, że zależność przedstawiona na rysunku 1.1 obejmuje zakres od szympansów (tj. przedstawicieli ostatniego wspólnego przodka człowiekowatych i człowieka) do współczesnego człowieka: wszyscy nasi wymarli przodkowie z grupy homininów muszą znajdować się na linii łączącej te dwa punkty. Naszym zadaniem będzie dowiedzieć się, w którym miejscu się pojawiają i jaki wpływ miało to na ich życie społeczne i umysłowe.

Liczba Dunbara we współczesnym świecie

Hipoteza mózgu społecznego przewiduje, że naturalna liczebność grupy społecznej w przypadku ludzi to około 150 osób. Jednak czy tak jest naprawdę? Wystarczy rozejrzeć się wokół, aby dostrzec coś oczywistego: ludzie żyją w miastach i miasteczkach liczących znacznie więcej niż 150 mieszkańców. Większość wielkich współczesnych miast świata zamieszkiwana jest de facto przez dziesiątki milionów obywateli. Dlaczego zatem równanie mózgu społecznego wskazuje na tak małą liczbę? Być może teoria się myli. Może jednak być też tak, że teoria mówi nam o tym, iż liczba ludzi, jaką można wcisnąć w sieć kabli elektrycznych, krętych dróg i rur kanalizacyjnych, niekoniecznie ma jakikolwiek związek ze światem naszych relacji społecznych. Możemy mieszkać w aglomeracjach zamieszkanych przez dziesiątki milionów ludzi, jednak nasz własny świat społeczny – świat składający się z osób, które faktycznie znamy – składa się zazwyczaj z niewielkiej liczby około 150 osób. Jeżeli to drugie wytłumaczenie jest właściwe, to liczba Dunbara określa górną granicę liczby ludzi, z którymi możemy utrzymywać różnego rodzaju relacje. Gdyby zastanowić się, co jest uwzględnione w pierwotnym równaniu odnoszącym się do małp i człekokształtnych, to jest to liczba osobników żyjących w grupie na co dzień. Te grupy są małe i poza kilkoma wyjątkami zwierzęta te widzą się codziennie i przez cały dzień. Niewyobrażalne jest, aby każdy mieszkaniec Londynu, Nowego Jorku, Bombaju czy Pekinu spotykał się z pozostałymi codziennie, ani nawet co miesiąc czy co rok – nie mówiąc już o spotykaniu osób z któregokolwiek z pozostałych miast. A nawet gdyby w jakiś sposób im się to udało, z pewnością nie byliby w stanie zapamiętać, kim ci wszyscy ludzie są. W rzeczywistości wydaje się, że liczba twarzy, jakie potrafimy zidentyfikować, wynosi maksymalnie 1500–2000, a przecież to wciąż dużo mniej niż liczba mieszkańców małej wioski w dzisiejszym świecie.

Powyższa zagadka sprawiła, że zaczęliśmy się zastanawiać, jakiego rodzaju dowodów naprawdę potrzebujemy, aby zweryfikować równanie mózgu społecznego. Przyszły nam do głowy dwa oczywiste miejsca. Pierwszym były małe społeczności, w których spędziliśmy jako gatunek większość naszej ewolucyjnej historii. Wciąż parę takich istnieje, choć ograniczone są do prymitywnych społeczności plemiennych na obrzeżach współczesnego świata. To społeczności, które możemy znaleźć wśród ludów zbieracko-łowieckich, takich jak lud San z Kalahari w Afryce Południowej, lud Hadza z Afryki Wschodniej czy liczne grupy plemienne zamieszkujące lasy deszczowe Ameryki Południowej, oraz (przynajmniej historycznie) wśród Aborygenów w Australii. Drugą możliwością było przyjrzenie się naszemu własnemu światu społecznemu i sieci osób, z którymi utrzymujemy osobiste relacje społeczne.

Literatura na temat liczebności społeczności wśród ludów zbieracko-łowieckich jest skromna, po części z uwagi na fakt, że antropolodzy nieszczególnie przykładali się do gromadzenia takich danych. Co więcej, istnieje jeszcze jedno źródło problemów – ciężko jest określić, czym jest społeczność w ludach zbieracko-łowieckich. Nie bez powodu wiele osób uważa, że podstawową grupą w przypadku takich społeczności jest zbiorowisko ludzi, którzy na co dzień ze sobą przebywają i tworzą obozowiska. Tego typu grupy zazwyczaj składają się z około 35–50 ludzi, a to zaledwie trzecia część liczby Dunbara. Jednak społeczności zbieracko-łowieckie, podobnie jak nasza, składają się z różnych typów społeczności zorganizowanych hierarchicznie – rodziny zbierają się w grupy krewnych, grupy krewnych tworzą wsie, a wsie większe grupy regionalne. Ostatni poziom okazuje się szczególnie ciekawy, ponieważ jest to ten poziom organizacji społecznej, którego typowy rozmiar mieści się we właściwym zakresie. Średnia liczebność takiej grupy to prawie dokładnie 150 osób. Mamy zatem dowody na to, że liczebność naturalnych społeczności ludzkich zgadza się z rozmiarami przewidywanymi przez hipotezę mózgu społecznego.

Rysunek 1.2 przedstawia to, co można zobaczyć, spoglądając na populację z góry. Widoczny jest rozkład ludzi w przestrzeni geograficznej. Jednak co z wielkością naszych osobistych sieci społecznych, świata społecznego widzianego z dołu, z punktu widzenia jednostki? Naszym pierwszym pomysłem było przyjrzenie się świątecznym kartkom pocztowym. Co roku wielu z nas poświęca sporo czasu, wysiłku i pieniędzy na wysyłanie kartek świątecznych do ludzi, z którymi chcemy utrzymywać kontakt. Dlatego też któregoś roku poprosiliśmy 45 osób o stworzenie listy wszystkich adresatów takich kartek. Rysunek 1.3 przedstawia wyniki. Oczywiście zauważyliśmy pewną różnorodność, ale średnia liczba wyniosła 154 – chyba na tyle blisko przewidywań, jak tylko można by sobie wymarzyć.

Rysunek 1.2. Okręgi przyjaźni. Sieć społeczna przeciętnej osoby składa się z około 150 przyjaciół i członków rodziny ułożonych w serię warstw odpowiadających różnym poziomom znajomości, z których każdy ma bardzo wyraźny rozmiar. Każda kolejna warstwa jest około trzy razy większa od warstwy wewnętrznej. Kolejne warstwy odpowiadają bardzo bliskim znajomym, najlepszym znajomym, dobrym znajomym i znajomym

Taki wynik sprawił, że nasze ambicje wzrosły. W kolejnych latach stworzyliśmy dużą bazę danych obejmującą 250 ludzi. Sporządzili oni kompletne wykazy wszystkich osób, które uważali za ważne w ich życiu. Należy przy tym zaznaczyć, że było to dość uciążliwe przedsięwzięcie, bowiem poprosiliśmy także o podanie wielu szczegółów na temat osób, które znalazły się na tych listach – jakie łączyły ich relacje, kiedy po raz ostatni je spotkali, jak blisko byli związani z nimi emocjonalnie. Niemniej jednak wynik końcowy okazał się wart zachodu, ponieważ ponownie najważniejsza liczba wyniosła 150.

Rysunek 1.3. Listy kart pocztowych wysyłanych przez 45 osób. Choć nasze sieci społeczne liczą około 150 osób, znacząco różnimy się pod względem liczby znajomych: niektórzy posiadają bardzo małe sieci społeczne (choć zazwyczaj inwestujemy więcej czasu i wysiłku w każdą relację), a inni bardzo rozległe (tutaj każdej znajomości możemy poświęcić mniej czasu)

Jak widać, z różnych źródeł uzyskiwaliśmy mocne dowody na prawdziwość tezy, według której nasz świat społeczny jest stosunkowo mały i ogranicza się do około 150 osób. Z naszego największego zestawu danych byliśmy w stanie wysnuć jeszcze dwa kluczowe wnioski. Po pierwsze – ludzie znacząco różnili się pod względem liczby posiadanych przyjaciół. W rzeczywistości zakres, w jakim oscylowała wartość wokół liczby 150, wynosił 100–200. Po drugie – co zaskoczyło nas najbardziej – około połowa osób tworzących grupę 150 ludzi należała do rodziny, a drugą połowę stanowili przyjaciele.

Ponieważ wszystkie osoby w naszej próbie były Europejczykami (z Wielkiej Brytanii i Belgii), założyliśmy, że członkowie rodziny w dużej mierze będą osobami blisko spokrewnionymi – matka, ojciec, bracia, siostry, dziadkowie, ewentualnie ciotka, wujek czy kuzyn. Wydawało nam się, że liczby będą stosunkowo niewielkie. Oczywiście pokrewieństwo – w tym rozszerzone pokrewieństwo – jest istotne w tradycyjnych społecznościach. Wszak stanowi ono podstawę badań antropologicznych, odkąd ponad 150 lat temu powstała taka dziedzina nauki. Zakładaliśmy jednak, że jedynie tradycyjne społeczności nadal uznają pokrewieństwo w szerszym znaczeniu. W bardziej rozwiniętym świecie – jak się nam wydawało – ludzie porzucili takie idee, preferując zdolność zmian otoczenia nad więzy rodzinne. W rezultacie, jak myśleliśmy, choć wciąż dbamy o naszą najbliższą rodzinę, to nasz świat społeczny zdominowany jest przez przyjaciół i znajomych z pracy. Okazało się jednak, że to nieprawda. Około połowa osób, które uznajemy za naszą sieć społeczną, to członkowie naszej dalszej rodziny. Co więcej, można nawet wykazać, że ludzie pochodzący z dużych rodzin mają mniej przyjaciół w obrębie swoich sieci społecznych. Wydaje się zatem, że 150 faktycznie stanowi ograniczenie liczby relacji, jakie ludzie mogą utrzymywać. Mamy zaledwie 150 miejsc, a więc najpierw umieszczamy na liście członków rodziny, a następnie resztę zapełniamy znajomymi.

Oczywiście istnieje wiele sposobów na ominięcie ograniczeń. Nie musimy wpisywać członków rodziny na listę. Niektórzy ludzie konfliktują się ze swoją rodziną i decydują się nie utrzymywać z nią żadnego kontaktu. Mamy tutaj raczej na myśli to, że ludzie zazwyczaj na pierwszym miejscu stawiają rodzinę, a dopiero potem przyjaciół. Jeżeli nie mamy zbyt wielu członków rodziny lub się z nimi pokłóciliśmy, wypełniamy ich miejsca przyjaciółmi – albo bohaterami ulubionego serialu, zwierzętami domowymi lub wręcz ulubioną rośliną doniczkową, gdy czujemy się z nią szczególnie związani! Naturalnie możemy tutaj także uwzględnić osoby, które nie mają bytu fizycznego, takie jak Bóg czy święci, jeśli mamy na to ochotę. Ważne, aby pamiętać, że związki, więzi – niezależnie od tego, jak je nazwiemy – powstają w trakcie naszego życia w społeczności. To, kim jest twoja matka czy ojciec, nie zależy od ciebie, tak samo jak członkowie kategorii osób związanych z tobą biologicznie. Jednak większość naszych działań można opisać jako proces negocjacji, budowania i doboru osobistej sieci przyjaciół, ukochanych i znajomych. Liczba 150 opisuje próbę osób dobranych spośród wielu możliwych alternatyw.

Powód istnienia tego ograniczenia, liczby Dunbara, będzie omówiony w dalszych rozdziałach. Jednak w tym miejscu musimy pokrótce nakreślić pojęcie obciążenia poznawczego, które opisuje naszą umysłową zdolność do zapamiętywania i wykorzystywania informacji, w tym przypadku informacji o innych członkach naszej społeczności. Wszyscy znamy uczucie, jakie pojawia się przed egzaminem lub ważną prezentacją. Mamy wrażenie, że nasze mózgi są przepełnione, naszpikowane danymi. Takie poczucie występuje także wówczas, gdy liczba relacji społecznych wzrasta i sprawia, że odczuwamy przeładowanie. Czy możemy pamiętać imiona i osobiste historie oraz wypełniać nasze zobowiązania w stosunku do innych? Wydaje się, że liczba 150 wyznacza granice naszej zdolności poznawczej do pamiętania, przywoływania i reagowania w sposób uporządkowany i społecznie produktywny. Obciążenie poznawcze stanowi zatem hamulec dla ludzkich ambicji społecznych.

* * *

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

* * *

Źródła ilustracji i grafik

1.1 After Gamble 2007: fig. 8.1;

1.2 After Roberts 2008: fig. 1;

1.3 Robin Dunbar;

Przypisy

[1] Miocen to okres trwający od 23 do 5,3 mln lat temu. Po nim nastąpił pliocen (od 5,3 do 2,6 mln lat temu) i plejstocen (od 2,6 mln do 11,7 tys. lat temu).

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Potęga mózgu. Jak ewolucja życia społecznego kształtowała ludzki umysł Pchły, plotki a ewolucja języka Anatomia miłości i zdrady Człowiek. Biografia Nowa historia ewolucji człowieka 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Małpa w każdym z nas. Dlaczego seks, przemoc i życzliwość są częścią natury człowieka?