Leszek Peszek

Leszek Peszek

Autorzy: Marko Kitti

Wydawnictwo: Sonia Draga

Kategorie: Dla dzieci

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 144

Cena książki papierowej: 18.90 zł

cena od: 12.80 zł

Uwaga! Oto przed wami Leszek Peszek, czyli Koleś Pecholeś – największy pechowiec (i największy szczęściarz, to zależy) w całym Fufatkowie, znany szantażysta i bajerant. A także jego siostra Melinda, prawie nastolatka, oferma do kwadratu i aparatka. Do tego ich rodzice, kot i utrapieni sąsiedzi oraz cała masa mniej lub bardziej zakręconych ziomali. Przygotujcie się na ostrą jazdę przy czytaniu, pękanie ze śmiechu i pukanie się w czoło, dreszcze emocji (i obrzydzenia), a na koniec niedorzecznie krótką bajkę na dobranoc o… potężnych pająkach, oczywiście.

Tytuł oryginału Jesper Jinx

Text and illustrations © 2014 Marko Kitti

Copyright © 2016 for Polish edition by Wydawnictwo Debit Sp. z o.o.

Marko Kitti ma prawo do występowania jako Autor dzieła oraz jako Ilustrator dzieła.

Autor Marko Kitti

Ilustracje Marko Kitti

Tłumaczenie Patrycja Zarawska

Korekta Teresa Dziemińska

Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci jest zabronione i wiąże się z sankcjami karnymi.

Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując ją, rób to jedynie na użytek osobisty.

Szanujmy cudzą własność i prawo!

Polska Izba Książki

Więcej o prawie autorskim na www.legalnakultura.pl

Opowieść zawarta w tej książce jest fikcyjna. Postacie, zajęcia, sprawy, miejsca, posiadłości, produkty, organizacje itd. – z wyjątkiem tych ewidentnie pochodzących z publicznej domeny – to wytwór wyobraźni autora. Jakiekolwiek podobieństwa do jednostek istniejących, zarówno w przeszłości, jak i teraźniejszości, są czysto przypadkowe i nie powinny być kojarzone jako prawdziwe.

ISBN 978-83-8057-136-5

E-wydanie 2017

Wydawnictwo Debit Sp. z o.o.

Pl. Grunwaldzki 8-10

40-127 Katowice

Zapraszamy do księgarni internetowej na naszej stronie:

www.wydawnictwo-debit.pl

Skład wersji elektronicznej

konwersja.virtualo.pl

Spis treści

WSTĘP, czyli PROLOG, czyli ZAGAJENIE

Kim jest Leszek Peszek?

Leszek Peszek i kolorowa kotka

Wielka ucieczka z kuchni

Leszek Peszek i hiszpańskie przekręty

Trzydzieści sekund po północy

Osoby występujące w tej książce

Podziękowania

O autorze

Przypisy

Wszystkie rozdziały dostępne w pełnej wersji książki.

Dla Ciebie, drogi Czytelniku

WSTĘP, czyli PROLOG, czyli ZAGAJENIE

(należy czytać z mrożącą krew w żyłach muzyką w tle)

Leszek Peszek patrzył, jak jego starsza siostra Melinda otwiera puszkę z napojem gazowanym i pociąga z niej maleńki łyczek.

Nie była to cola ani lemoniada, lecz zielona puszka z napisem „Guaraná Antarctica” – ulubiony napój Melindy. Próbując drażnić się z młodszym bratem, dziewczynka zmarszczyła nos i wydała długie westchnienie przyjemności („Aaa…!”), po czym wstawiła puszkę z powrotem do lodówki.

– Nawet o tym nie myśl! – warknęła, widząc, że Leszek łypie na jej cenny płynny skarb.

– Zwariowałaś? – Wykrzywił się, jakby go brały mdłości. – Wiesz, że n i e c i e r p i ę tego świństwa. Fuj!

Tak naprawdę u w i e l b i a ł smak napoju z guaraną, ale rodzice nie pozwalali mu go pić, ponieważ guarana zawiera dużo kofeiny. Miał dopiero jedenaście lat i bez takich rzeczy wystarczająco roznosiła go energia.

Gdy tylko Melinda poszła na górę do swojego pokoju, Leszek przystąpił do działania. Otworzył lodówkę i wykradł z niej napój siostry. Musiał idealnie zmieścić się w czasie. Akcję trzeba było przeprowadzać szybko i gładko. Obiad będzie gotowy za pięć minut, nie ma więc ani chwili do stracenia.

Serce waliło mu jak młotem, kiedy przelewał cenny płyn z dodatkiem guarany do pustej puszki po coli. To była łatwizna – najprostszy punkt jego przebiegłego planu zemsty.

Tak, naprawdę chodziło o bardzo osobistą zemstę!

Przeszedł do punktu drugiego: przygotowanie nieziemsko obrzydliwego koktajlu dla siostry.

Leszek, z szelmowskim uśmiechem na twarzy, do pustej puszki po guaranie wlał trochę oliwy – do jednej trzeciej wysokości. Dodał porcję ekstraostrej musztardy. I kilka kropli diabelnie pikantnego sosu curry. A potem łyżkę mielonego imbiru. I szczyptę soli. I jeszcze nieco ciemnego sosu sojowego. Na koniec dopełnił puszkę mlekiem. Zatkał otwór kciukiem i porządnie potrząsnął puszką, jak prawdziwym szejkiem. Na koniec wstawił piekielny koktajl do lodówki, dokładnie na poprzednie miejsce guarany.

„O tak, to będzie słodka zemsta!” – cieszył się w myślach, przypominając sobie zdarzenie sprzed dwóch dni. Wtedy Melinda potajemnie wśliznęła się do jego pokoju, podczas gdy on pisał w swoim dzienniku o Gai. Zerknęła ponad jego ramieniem, zanim w ogóle zdał sobie sprawę z tego, że ma siostrę za plecami. To był dla niego totalny szok! Wścibska siostrunia zdążyła podczytać jego najgłębsze sekrety. Potem zagroziła, że rozpowie wszystkim, jak to on kocha się w Gai, chyba że… Leszek pozwoli jej przewertować cały swój dziennik! To było gorsze niż wojna, niewybaczalne jak nic na świecie i zasługiwało na miażdżącą, rozwalającą karę.

Pięć minut później siedzieli przy stole, zajadając obiad: chrupiącego kurczaka z tłuczonymi ziemniakami i jarzynami.

Leszek postawił koło swojego talerza puszkę po coli z napojem z guarany. Melinda trzymała zieloną puszkę daleko od swojego posiłku. To było normalne, chłopiec doskonale wiedział, że siostra sięga po guaranę dopiero po zjedzeniu obiadu. Zawsze zostawiała ją sobie na koniec, jako „niebiański płynny deser”, jak to romantycznie nazywała. Do posiłków piła ze szklanki wodę.

Leszek pochłaniał swoje jedzenie jak odkurzacz. Na szczęście rodzice nie zauważyli, z jakim nerwowym pośpiechem zmiata posiłek. Jak zwykle rozmawiali o hałaśliwych sąsiadach, a dodatkowo o jakimś zagranicznym pisarzu, który wynajął sobie domek dalej przy ich ulicy.

– To dobrze mieć wokół siebie nowe twarze – powiedziała mama, a tato przytaknął lekkim kiwnięciem głowy.

Rozmowa toczyła się dalej, lecz chłopiec nie był nią zainteresowany. Migiem dokończył swoją porcję, porwał ze stołu puszkę po coli i nie spuszczając oczu z siostry, pociągnął długi łyk. „Aaa!”. Lodowato zimna guarana popłynęła przez jego gardło. Czuł, jak dodaje energii każdej komórce jego ciała.

– Nie pijesz swojego? – zapytał Melindę.

– Zamknij się! – syknęła w odpowiedzi i zadarła nos.

– Tak się zastanawiam, Melindo – odezwał się tato – o co to całe wielkie halo z tym twoim napojem.

Córka parsknęła śmiechem.

– Żartujesz? – zadrwiła z ojca. – Guarana to rzadki specjał w tym mieście. Dla mnie: eliksir szczęścia! Ale ty tego chyba nie rozumiesz, bo przecież nie cierpisz napojów energetyzujących.

„Guaraná Antarctica” rzeczywiście była rzadkością. Sprzedawano ją tylko w jednym jedynym sklepie w całym Puffington Hill. Jako że znajdował się on na odległym krańcu miasteczka, nad samym morzem, Melinda po swój „eliksir” musiała iść całkiem daleko. Mimo to z radością pokonywała tę godzinną drogę. Wydawała na guaranę swoje kieszonkowe i zazwyczaj była to dobra inwestycja.

Ale nie dzisiaj.

– To nieprawda, że ich nie cierpię – zaprotestował tato. I zanim córka zdążyła go powstrzymać, chwycił zieloną puszkę i szybko pociągnął z niej łyk.

Leszkowi serce zamarło.

– TATO! – wrzasnęła z niedowierzaniem Melinda i zaraz wyrwała ojcu swój bezcenny skarb.

Chłopiec patrzył, jak twarz jego rodzica blednie, a potem zielenieje i zaraz czerwienieje, niczym zepsuty sygnalizator świetlny. Mamie opadła szczęka.

– Widzisz! – wychrypiała Melinda. – Wiedziałam, że nie cierpisz napojów energetyzujących. Patrz i ucz się, drogi ojcze!

Leszek porwał swoją puszkę i jednym skokiem wycofał się od stołu. Kątem oka dostrzegł, że jego siostra podnosi zieloną puszkę do ust. Gdy pędził już do drzwi, słyszał za sobą donośne odgłosy krztuszenia się. Sądząc po dźwięku, tato chyba zwracał. A Melinda wyła jak oszalała syrena strażacka.

– LESZEK! – wykrzyknęła mama.

Lecz on był już poza domem. Wybiegł boso przez furtkę i pędził drogą w stronę kiosku z gazetami, mocno zaciskając dłoń na puszce ze zdobyczną guaraną.

„Co za cudowny z a b i j a c z nudy!” – myślał. Choć żal mu było taty, był pewien, że Melinda następnym razem dobrze się zastanowi, zanim wśliźnie się niepostrzeżenie do pokoju brata.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Leszek Peszek i jego najlepszy przyjaciel - Tylko w Legimi możesz przeczytać ten tytuł przez 7 dni za darmo. Leszek Peszek i Turecki Pieprz Leszek Peszek i sezon na kichanie Leszek Peszek idzie na ryby Leszek Peszek i przepyszne przekąski Leszek Peszek 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Amelia i Kuba/ Kuba i Amelia