Poradnik szczęśliwej singielki

Poradnik szczęśliwej singielki

Autorzy: Klaudia Klara

Wydawnictwo: Znak

Kategorie: Poradniki

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 288

Cena książki papierowej: 36.90 zł

cena od: 26.99 zł

Dlaczego ona ma chłopaka, a Ty nie?

Gdzie i jak szukać tego jedynego?

I jak być szczęśliwą singielką?

 

Wspaniała, piękna i mądra Singielko, czas zawalczyć o własne szczęście! Świat jest duży i daje mnóstwo możliwości. Wyciągnij rękę po swoje. Siostra Klaudia da ci kilka niezawodnych wskazówek, jak być szczęśliwą singielką!

#YOLO #GIRLPOWER #SINGIELKAWWIELKIMMIEŚCIE

 

Dzięki tej książce poznasz wady facetów, zalety singielek, zainspirujesz się pewnością siebie Beyonce i pociągającym uśmiechem Shakiry. Pójdziesz na dziesięć nieudanych randek i zastosujesz genialny patent na podryw. A jeśli przystojniak o bystrym umyśle i stalowych mięśniach znajdzie się koło Ciebie, nie przeoczysz go!

 

Zdobędziesz też arsenał podręcznych odpowiedzi na pytanie: Kiedy w końcu znajdziesz męża?

I najważniejsze - poczujesz się turbosexy!

 

Singielko, rusz swój Wszechświat!

Wpraw swoje Koło Fortuny z powrotem w ruch.

 

KLAUDIA KLARA – vlogerka z pozytywną energią, humorem i dystansem do siebie. Nazbierała już ponad 150 000 subów. Jest żywym dowodem na to, że w nie wszyscy w internecie kłamią.

 

MOJEJ MAMIE

za to, że zawsze była Supermenką. Patrzenie na jej mądrą postawę życiową, uczenie się przy niej logicznego myślenia, rozpoznania, co jest w życiu ważne, a co tylko kolorowo-puste, umocniło mnie w przekonaniu, że jest najmądrzejszą osobą, jaką znam.

Mamo, jestem dumna, że mogłam przy Tobie dorastać!

Klaudia

Wstęp

JAK ONA TO ROBI, ŻE MA CHŁOPAKA?

Ile razy to przerabiałaś? Jak taka krowa jak ona może mieć chłopaka, a ty nie?! Jedna jest gruba i bezkształtna, ale może on z nią jest, bo ma ładną buzię? Druga jest brzydka jak noc, ale ma ładną figurkę. Serio? Czy mała pupa wystarczy, aby ktoś nas pokochał? Dumasz i wciąż nie wiesz. Trzecia ma wstrętny charakter, ale… zdaje się, że on ją kocha. Czwarta to słodka idiotka, którą podejrzewasz o lekkie upośledzenie intelektualne, a faceta ma mądrego, zaradnego. Nie rozumiesz. Może dobrali się na zasadzie przeciwieństw? Nie wiesz. Dalej dumasz.

A może one wszystkie robią jakieś magiczne sztuczki w sypialni?

OK. Biorąc pod uwagę atrakcyjność fizyczną, wielu tych facetów nie dotknęłabyś nawet kijem. Liczysz na „coś więcej” w swoim życiu. Fakty jednak mówią same za siebie: większość dziewczyn żyje w parze z mężczyznami, a ty samotnie.

Ty z kolei nigdy nie byłaś ani za brzydka, ani za gruba, ani za głupia. Ponoć nawet jesteś bardzo fajna i inteligentna. Zatem, na litość boską – dlaczego nie masz chłopaka? Co jest z tobą nie tak? Może masz za duże wymagania? A może Miłość Twojego Życia mieszka za granicą i musisz wyjechać, aby ją poznać? Może świat cię zupełnie nie docenia i zmienił się tak, że przestałaś go rozumieć?

Na te wszystkie pytania postaram się zaraz odpowiedzieć, ale najpierw zamknij oczy… albo nie, bo nie będziesz mogła tego przeczytać. Dlatego: najpierw wyobraź sobie dokładnie, co następuje…

Wyobraź sobie, że mam moc sprawczą i mogę załatwić ci fajnego faceta. Kompletnie oddanego tylko tobie. Takiego, który wstaje rano, robi ci dobrze, a potem przynosi kawę do łóżka i robi kanapki do pracy. Faceta, który dzwoni w ciągu dnia tylko po to, żeby ci powiedzieć, że już tęskni.

Do tego wtrąci w rozmowie, że załatwił na mieście te formalności, które od dawna zaprzątały ci głowę. I nie tylko wszystko potrafi naprawić, ale także sprząta, prasuje i układa rzeczy na półkach. Gdyby jeszcze ten Cud Natury zaplanował wam wspólne wakacje, wycieczkę rowerową, opłacał regularnie wasze rachunki i przy tym wszystkim nie marudził… Oczywiście ten mężczyzna nie interesowałby się żadną inną kobietą poza tobą. Patrzyłby na ciebie, jakbyś była Angeliną Jolie albo jakąś topową modelką. Zadeklarowałby się, że chce założyć z tobą rodzinę i uwielbia dzieci.

Czy gdybyś miała to wszystko w jednym mężczyźnie, naprawdę byłoby dla ciebie ważne, czy on waży siedem kilo mniej czy więcej? Albo jak bardzo jego rysy twarzy odbiegają od rysów Brada Pitta czy Justina Biebera? Nie. W perspektywie wygodnego, dobrego życia nie miałoby to dla ciebie większego znaczenia.

Wracając do pytania: co jest z tobą nie tak, że jeszcze nie masz chłopaka? – odpowiedź brzmi:

Najprawdopodobniej wymagasz od życia więcej i dlatego jesteś w mniejszości. Nie dziw się zatem, że trochę dłużej zajmuje ci znalezienie odpowiedniego partnera. Partnera empatycznego, który rozumie i widzi więcej niż przeciętny Polski Swojski Chłop. Partnera, który szuka partnerki życiowej niekoniecznie najlepszej w kuchni czy sypialni, ale takiej, która także coś potrafi, jest energiczna, pomysłowa, a jak odezwie się w towarzystwie, to nie zawsze będzie opowiadać o dziecku. Zaangażowanej w życie pasjonatki.

Takich facetów jest bardzo mało, ale są. Czekają na takie dziewczyny jak ty, których też jest mało. To czyni was bardzo wyjątkowymi. Teraz tylko spokojnie czekaj, aż wasze drogi się przetną, a przetną się na pewno. Bądź czujna i gotowa. Podobno pomaga zrobienie miejsca w szafie. Serio! Nagle zjawi się Pan Nowy i zapełni pustą szafkę swoimi T-shirtami. Głowa do góry! Jesteś naprawdę wyjątkowa!

PRACA DOMOWA NUMER 1

Polecenie A

Znajdź w domu kartkę formatu A4. Może to być tył okładki bloku technicznego, kawałek brystolu lub papierowe wypełnienie ramki na zdjęcie. Albo po prostu idź do papierniczego i kup kartkę papieru większą od przeciętnego zeszytu.

U góry tej kartki zrób nagłówek:

10 CECH MOJEGO MĘŻA

I pod spodem, kolejno, jedna pod drugą, oznacz linijki:

1.

2.

3.

4.



…i tak dalej, aż do dziesięciu.

W puste pola wpisz, jakie cechy charakteru, osobowości i zdolności powinien mieć według ciebie twój mąż. Wypisz wszystkie, które przychodzą ci do głowy. Od tych górnolotnych, jak: „Mój mąż jest zaradny życiowo”, czy „Mój mąż jest oddany mnie i naszej rodzinie”, po te bardziej banalne: „Mój mąż lubi się pośmiać” czy „Mój mąż nie pije wódki”.

Stwórz w swojej głowie i na tej kartce portret człowieka, z którym chciałabyś codziennie siedzieć przed telewizorem, którego lubisz i szanujesz.

Polecenie B

Idź, zrób miejsce w szafie. Poważnie! Idź i oczyść ze swoich klamotów chociaż jedną półkę. Niech ta pusta półka sobie czeka na męską bluzę! Niech codziennie przypomina ci, że Pan Przyszły Mąż ma już w twojej przestrzeni swoje miejsce! Że jesteś gotowa na przyjęcie go do siebie, że już stworzyłaś mu jego własny kąt w waszym wspólnym lokum.

Nie bagatelizuj tego polecenia! Zrób miejsce w szafie, koniecznie! To bardzo ważne, abyś wysłała w świat wiadomość, że oto tu jakiś wyjątkowy facet ma swój dom!

Rozdział 1

GDZIE SZUKAĆ CHŁOPAKA?

BĄDŹ ACTIVE SINGIELKĄ!

Teraz poznasz nowe pojęcie, które mówi, że jeżeli chcesz zmienić swój stan cywilny, powinnaś zacząć żyć: ACTIVE SINGIELKA!

ACTIVE SINGIELKA to typ singielki, której zaczął przeszkadzać stan samotności i znudziło się bierne czekanie na Tego Jedynego. Bierze los w swoje ręce i aktywnie szuka męża, sama organizując swoje życie towarzyskie.

Opowiem ci o mojej koleżance. Zmieniłam jej imię, ale ona istnieje, ma się świetnie, a historia, którą tu przytaczam, jest prawdziwa.

Ja, Anka, Magda i Antonina od lat mieszkamy w centrum Warszawy, gdzie życie toczy się pełną parą. Dlatego z tego miejsca chciałabym wznieść modły w imieniu swoim i moich koleżanek:

O WIELKA PANI WARSZAWO! MY, SINGIELKI ZAMIESZKAŁE W STOLICY, DZIĘKUJEMY CI ZA ROZRYWKOWE ŚRÓDMIEŚCIE, KTÓRE SPRAWIA, ŻE SAMOTNOŚĆ MOŻNA ŁATWO ZAMASKOWAĆ W TŁUMIE INNYCH SINGLI!

Gwar, hałas, pełno ludzi i samochodów. Wszędzie puby, restauracje, kina, teatry, kluby, siłownie, banki, kursy tańca, parki, Złote Tarasy, wszystko pod nosem. Wszystko pomaga zapełnić pustkę!

Przynajmniej tak mi się wydawało, dopóki Anka nie postanowiła się wyłamać, zdradzić Śródmieścia i przeprowadzić się do Miasteczka Wilanów. Najpierw nie traktowałam Anki i jej deklaracji o wyprowadzce z centrum na poważnie. Równie dobrze mogłaby powiedzieć mi, że planuje lot na Księżyc. Kiedy jednak pomagałam jej pakować walizki w kawalerce przy placu Zbawiciela, szczęka opadała mi raz po raz. Zbierałam ją z podłogi, aby móc przełknąć kolejny kieliszek wina. Co? Jakie Miasteczko Wilanów? Ej, a może Anka zaczęła ćpać mefedron? Słyszałam, że po tym ludziom odwala. Tymczasem ona już rozkręcała szafę i łóżko z IKE-i. Cała podjarana, że jedzie do Czarnej Dziury, jak nazywamy wszystkie inne dzielnice. Poza centrum. „Tak, to muszą być dopalacze. Czy powinnam poinformować jej rodzinę?” – myślałam, chlipiąc wino.

Miasteczko Wilanów to osiedle w Warszawie charakteryzujące się tym, że mieszkają na nim Korpoludki. To zagłębie mieszkaniowe dla młodych, ambitnych pracowników dużych zagranicznych korporacji. Głodnych sukcesu pracoholików, którzy od poniedziałku do piątku opuszczają swoje mieszkania o 8.30 i wracają do nich na noc o 20.30. W weekendy przyjeżdżają do nas, czyli gdzie? Do Śródmieścia! No tak, przecież u nich na dzielni nic, tylko głucha noc, noc głucha. Upijają się w sztok w jakimś droższym lokalu, aby uprawiać seks z kimś kompletnie obcym i w niedzielę mieć kaca. Może siłka, a może prezentacja w PowerPoincie, a od poniedziałku znowu tyrka od 8.30 do 20.30. Fun jak cholera! Zastrzelcie mnie od razu! No, chyba że ktoś już założył rodzinę. Wtedy w weekendy jeździ rowerem po Miasteczku Wilanów.

Każdy w stolicy wie, że Miasteczko Wilanów to zagłębie wszystkich specjalistów od marketingu, brand managerów i innych dyrektorów szeroko rozumianych PROJEKTÓW. Tak że Anki wybór nie był przypadkowy! Sama jest korposuczą, jak lubi o sobie mówić, a swoje życie, odkąd ją znam, planowała w Excelu!

– Klaudia, a ty czemu nie przeniesiesz się też do Miasteczka Wilanów? – O, patrz pani! Zaczęło się! Dolejcie mi wina, przyjaciółka ciągnie za sobą przyjaciółkę w dół. Anka brnęła dalej…

– Zastanów się. Przecież w centrum męża nie poznasz!

– Nie? A dlaczego niby nie? – Nadal nie rozumiałam, ale słuchałam, starałam się!

– Bo kto tu niby mieszka? Cudzoziemcy na kontraktach albo śródmiejska patologia. Poza tym naokoło same kancelarie prawne, kliniki urody, banki i knajpy. Mówię ci, ja to sobie wszystko przemyślałam. Jak chcesz poznać kogoś sensownego, to musisz zmienić dzielnicę.

Anka zawsze była jedną z tych dziewczyn, które rozpisywały w tabelce swoje diety, listy zakupów, przewidywane terminy awansów na drabince korporacyjnych stanowisk i inne plany tygodniowe, miesięczne, roczne. Więc skoro z jej tabelki Excela wynikało, że najlepsi kandydaci na męża mieszkają w Miasteczku Wilanów, to znaczyło, że tak jest. Koniec, kropka. Excel nie kłamie!

I tak oto pewnego chłodnego wieczoru jedna z nas spakowała swoje graty do samochodu i tyle ją widziałyśmy! Bo – oczywiście – jak cię nie ma w Śródmieściu, to tak, jakby cię w ogóle nie było! Nie czarujmy się! Nikomu nie zaimponujesz, meldując się na Facebooku w jakiejś przytulnej norce z kawą na jakiejś Ochocie albo innych Bielanach. Cafe Charlotte to kwintesencja miejskiego lajfstajlu z sączeniem prosecco w roli głównej, a hasztag #śródmieście brzmi inaczej niż #bemowo, prawda? Z drożdżówki bezy nie ulepisz i już! Takie są fakty.

Poza tym już nie można było po pracy wyciągnąć Anki na wino na Plac, bo ona teraz na ten Plac musiała jechać trzydzieści minut samochodem albo zapłacić trzydzieści pięć złotych za taksówkę. Za daleko. Ona już była zbyt zmęczona i nie miała jak potem wrócić do domu.

Tak, Ania nagle postanowiła być dorosła. Zamieszkała w dorosłej dzielnicy, pracowała w dorosłej korporacji, szukała mężczyzny, a nie chłopaka, żeby mieć z nim dorosłe plany na życie. Nie chciała już sączyć piwa z butelki, siedząc na krawężniku w trampkach, otoczona innymi biednymi hipsterami. A fuj! A kysz! Excel stwierdził, że to się nie opłaca!

Anka stała się reprezentantką stylu życia, który razem z Magdą i Antoniną nazywamy Active Singielką. Kreuje rzeczywistość, a nie biernie czeka na to, czy coś samo jej się przytrafi, czy los rzuci jej jakąś kość.

Ja na przykład taka jestem. Biernie czekam, aż los, Bóg czy przeznaczenie sami zderzą mnie z Miłością Mojego Życia gdzieś w romantycznych okolicznościach przyrody. A Active Singielka sama tworzy sobie takie okoliczności. Sama rekrutuje kandydatów na męża, których wcześniej gdzieś namierza, zasadza się na nich i różnymi sposobami nakłania ich do spotkania. Raz niby żeby pomógł jej zrobić prezentację w PowerPoincie, innym razem, żeby porozmawiać o możliwości współpracy pomiędzy firmami. To może w środę przy kawie? A może w czwartek? Usiądziemy przy winie i popracujemy?

Koniec z marnowaniem czasu! Koniec z wyczekiwaniem na nie wiadomo co, koniec z biernością! Przejmij maksimum kontroli nad sytuacją i narzuć duże tempo akcji! Jest siła, jest moc! Taka jest właśnie Active Singielka!

Muszę przyznać, że dało mi do myślenia to, co Anka powiedziała o mojej dzielnicy. I że w Śródmieściu to ja raczej męża nie poznam. Zaczęłam analizować idealne miejsca do rozwoju miłości. Jaki klimat sprzyja związkowi rokującemu na przyszłość, a nie tylko chwilowej cielesnej uciesze? I, co równie ważne, jakie miejsca kompletnie nie nadają się na romantyczne historie?

Anka pewnie nie głowi się już nad tym pytaniem. Po prostu wpisała sobie w Excelu „dzielnica Śródmieście” i wyszedł jej wynik: siedem procent szans. Następnie wstukała „Zagłębie Korposzczurów” i wyszło jej dziewięćdziesiąt osiem procent szans. Jeb! Walizki spakowane. Żegnaj, Śródmieście, witaj, wylęgarnio przyszłych mężów!

Ja swoją tabelkę spróbowałam rozpisać w Wordzie. Humaniści lepiej radzą sobie w zwykłych programach tekstowych.

1. W SZKOLE

Kilka par wśród moich znajomych zna się od szkoły średniej lub poznało się na studiach. Chyba właśnie najczęściej ludzie wiążą się na stałe z osobami poznanymi w tym okresie. Może to kwestia wieku? Mając lat osiemnaście czy dwadzieścia dwa, potrafimy jeszcze dawać z siebie sto procent oraz czerpać z miłości bez zbędnego zamartwiania się, czy to ma sens. Jeżeli w czasie hucznych baletów i niekończących się okazji do zdrady wytrwacie w lojalnym trzymaniu się razem, macie duże szanse pozostać w tej samej konfiguracji na czas dorosłości. Zatem jeżeli jesteś szczęśliwie zakochaną nastolatką albo studentką, zapytaj siebie: Czy on może być już Tym Jedynym na zawsze? Czy on nadaje się na ojca moich dzieci? Czy warto pilnować tej relacji, czy lepiej poczekać, kogo jeszcze podsunie mi życie? Może chcesz jeszcze pojeździć po świecie, przeżyć parę przygód?

Swoją pierwszą miłość przeżyłam w wieku osiemnastu lat. Świata poza nim nie widziałam! Kosmos emocjonalny. Tylko że ja akurat należę do tej grupy osób, które musiały w swoim życiu jeszcze wiele rzeczy poznać, zobaczyć, przeżyć i wielu doświadczyć, zanim osiądą na stałym lądzie. Miłość z czasów szkolnych nie była mi pisana na wieki. To wciąż nie był mój czas. Ale może jest twój! Serio! Zastanów się kilka razy, usiądź w samotności i przemyśl sytuację uczuciową, w jakiej się teraz znajdujesz. Może warto się zatrzymać przy tej osobie? Jeżeli stwierdzisz, że ten to Ten, walcz o tę relację. Może być trudno, bo w tym wieku szczególnie chłopcy chcą jeszcze figlować na mieście, ale jeżeli miłość jest prawdziwa, to przetrwa wszystkie próby. Jeżeli nie, zbieraj swoje zabawki i szukaj innego placu zabaw!

Tymczasem jako starsza koleżanka podpowiem ci coś ważnego. Jeżeli twój narzeczony studiuje takie kierunki jak historia, politologia, coś tam z muzyką, coś tam z teatrem czy filmem, polonistykę albo turystykę i rekreację – zapomnij o tym, że będzie przedsiębiorczy. Twojego partnera nie interesuje biznes i finanse, za to lubi czytać książki i dużo filozofować. Wygadany Król Dat i Cytatów, za to ciapa do zarabiania pieniędzy. To umysł gawędziarza, jemu Excel jest obcy, podobnie jak mnie.

2. W KLUBIE, W DYSKOTECE, NA FESTIWALU MUZYCZNYM

Skończyłam trzydzieści lat, ostatnich dwanaście przebalowałam, ale jakkolwiek próbowałabym przypomnieć sobie pary, które poznały się w klubie, a potem stworzyły stały związek – nikt nie przychodzi mi na myśl. Serio! Wszyscy swojego czasu chodziliśmy do klubów, „żeby kogoś poznać”, ale z perspektywy czasu widzę, że nikt, kogo znam, nie znalazł Prawdziwej Miłości na disco. Trafiło się tylko parę krótkich romansów i kilku nowych kolegów.

Na disco można po prostu dobrze się bawić i tańczyć do rana, ale rzadko zdarza się to po dwóch piwach, prawda? Alkohol i narkotyki pozwalają się poznać i zaszaleć, ale zachowanie pod ich wpływem raczej nie buduje wzajemnego szacunku do siebie. Robisz wtedy wszystko za ostro, za mocno, za blisko. Odsłaniasz wszystkie karty w ciągu kilku godzin – i co dalej? Raczej nie za dużo. Obcy sobie ludzie, którzy zrobili, co mieli zrobić, w pierwszych godzinach znajomości, nie mają za dużej motywacji do poznawania się głębiej. Po co?

Faceci tak samo jak kobiety marzą o Wielkiej Prawdziwej Miłości. Każdy człowiek na Ziemi o tym marzy, nie myśl, że jest inaczej. Chłopak nie chce później opowiadać kolegom, rodzicom czy dziadkom, że jego życiowa wybranka i przyszła matka jego dzieci to „ta pijana laska z klubu”, która machała tyłkiem na parkiecie i próbowała zwrócić na siebie czyjąkolwiek uwagę, aż on w końcu zabrał ją do siebie i przeleciał. No jak to brzmi? Jak to wygląda? Który facet chciałby, żeby tak wyglądała historia jego życiowej miłości? Przemyśl to sobie!

O festiwalach muzycznych mam podobne zdanie: alkohol, muzyka, narkotyki, skąpe stroje, frywolna, niezobowiązująca atmosfera… To wszystko sprzyja bardziej rozpuście, a mniej myśleniu o przyszłości z kimś tam poznanym. Na imprezach muzycznych korzystaj z życia, głośno się śmiej, krzycz, śpiewaj na całe gardło, tańcz jak opętana. Biegaj do sanitariatów i po kolejne piwo, zaczepiaj po drodze przystojnych imprezowiczów. Wypal sobie papierosa z kimś kompletnie przypadkowym, wdając się w zabawną gadkę szmatkę. Nie rób tylko jednego, proszę cię bardzo. Nie szukaj tam męża czy związku, OK?

Jest takie powiedzenie, że miłość można znaleźć nawet na śmietniku. I pewnie tak jest! Zdarzają się wyjątki i jeśli masz spotkać tego Twojego Misiaczka na całe życie, to stanie się to gdziekolwiek. Nawet w klubie, na festiwalu muzycznym czy na przysłowiowym śmietniku. Jednak wyjątek to tylko wyjątek. A te mają to do siebie, że występują bardzo rzadko. Szukania męża na imprezach nie polecam. Można tylko zmarnować czas i wylać parę łez za typkiem, który miał następnego dnia zadzwonić, a nie zadzwonił. Po co ci to? Nie marnuj sił na ludzi, którzy nigdy nie docenią twoich starań. Jest za to wiele, wiele innych miejsc, które sprzyjają rozwojowi uczucia zasługującego na przyszłość.

3. NA DOMÓWCE, WESELU, STYPIE

Jak domówki mają się do wesel, a śluby do pogrzebów? Co łączy domówkę, wesele i stypę? Albo z drugiej strony! Czym różni się domówka, wesele i stypa od klubu, dyskoteki czy festiwalu muzycznego? Kręgiem wspólnych znajomych!

Na domówkę zaprasza cię ktoś, kogo znasz, poznajesz tam innych ludzi, których z kolei przyprowadzili ich znajomi. Bardzo łatwo dokładnie namierzyć, nazwać i opisać osobę, którą się poznało. Na przykład na weselu – po osobie, z którą przyszła, i jej relacji z gospodarzem. To banalne demaskowanie siebie nawzajem powoduje, że na domówkach, weselach czy stypach rzadziej zakładamy na siebie maski, mniej udajemy kogoś, kim nie jesteśmy. Przecież „przed swoimi” trudno udawać „wielkiego kogoś”, kim się na co dzień nie jest.

Wyobraź sobie: spotykacie się wszyscy u kogoś w mieszkaniu. Leci muzyka, pijecie drinki. Kolega podpowiada koledze: „Patrz na tamtą. To koleżanka mojej Baśki, jest całkiem spoko! Bierz się za nią, stary!”. A w tym samym momencie twoja przyjaciółka Basia szepcze ci do ucha: „Patrz na tamtego typa. Paweł go zna. Podobno bardzo fajny facet, i do tego wolny. Bierz się za niego, mała!”. I znajomość tak zawarta ma bardzo duże szanse na przetrwanie. On podejdzie do ciebie z większym szacunkiem niż do laski z klubu, chociażby przez szacunek do swojego kumpla czy kumpeli, którzy mu cię przedstawili. Ty także spojrzysz na niego przychylniejszym okiem, bo nie będziesz chciała robić afery czy generować plotek we wspólnym towarzystwie. Znajomi, zadowoleni, że udało im się kogoś zeswatać, będą dobrze wam życzyć, a wy, czując ich „błogosławieństwo” i wsparcie, przyłożycie się bardziej do tej relacji. Sytuacja idealna, taka win-win, w której widzę więcej korzyści niż strat.

Oczywiście możemy dyskutować: a co, jak się rozejdziecie? Czy to podzieli wasze towarzystwo? Czy tracąc chłopaka, stracisz też grono przyjaciół? Oj, może nie zakładajmy tak pesymistycznego końca czegoś, co przecież rodzi się po to, aby trwać! Powiem tylko tyle – jeżeli naprawdę masz przyjaciółkę, z którą nadajecie na tych samych falach, to to, czy rozstaniesz się czy nie z przyjacielem jej faceta, nie powinno się przełożyć na waszą relację.

Nadal nie rozumiesz, co łączy domówkę i wesele ze stypą? Oj, pogrzeb to smutna sprawa, tak? Może trzeba będzie kogoś pocieszyć? Wyciągnąć na spacer, żeby nie był ze swoją żałobą sam… Trudne chwile bardzo zbliżają ludzi.

Wesele? Święto miłości, jakim jest wesele, i magia, którą roztaczają państwo młodzi i wiele innych par tam zaproszonych, powodują, że aż samemu chce się kogoś pokochać! Widzisz osoby, którym udało się trafnie dobrać w pary, i myślisz sobie – może warto uwierzyć w miłość aż po grób? Może to ciągłe gadanie, że trzeba myśleć przede wszystkim o sobie, to same bzdury i nowoczesne kłamstwo? Świat od pokoleń udowadnia, że jest całe mnóstwo par, które trwają z sobą od dnia ślubu aż po dzień, w którym śmierć ich nie rozłączy…

Tak! Wybieraj te miejscówki do poszukiwania miłości przez duże M. Dlaczego? Bo masz z sobą przyjaciół i rodzinę, jesteś w swoim środowisku. A towarzystwo tylko czeka na przyjemne ploteczki o tym, że wam się udało. Nie wstydź się być ich bohaterką. To przecież wspaniale, jeżeli ludzie dobrze o nas mówią. Jak często się to zdarza? Bardzo rzadko! Przeważnie wszyscy plotkują o wpadkach i żenadach. Mnie by nie przeszkadzało, gdyby ludzie mówili o mnie pozytywnie: Kocham i jestem kochana!

4. W INTERNECIE

Trudny temat. Dlaczego? Już lecę i twierdzę.

Przyznam, że nie znam wielu małżeństw. A z tego małego grona aż dwie pary poznały się przez Internet – to daje do myślenia. Obie trafiły na siebie na portalu Sympatia.pl i tworzą wyjątkowo dobre, pełne wzajemnego szacunku związki. Dziwne, przecież znam setki przykładów przeczących teorii, że w sieci można znaleźć miłość. Że niby tam są sami zboczeńcy i to wszystko to jedno wielkie udawanie.

Teraz przydałaby się Anka i jej tabelka w Excelu. Postukałaby przez chwilę i szybko określiła statystyczną szansę na poznanie kogoś sensownego przez Internet. Ale Anka nie jest już moją sąsiadką i pewnie wyprawę do niej trzeba by było zacząć od szukania paszportu niezbędnego do wylotu poza strefę cywilizacji śródmiejskiej. Pozostaje mi samodzielne myślenie, a to niełatwa sztuka.

Założyłam konta na kilku portalach randkowych. Różnych. Począwszy od katolickich, poprzez te, gdzie o dopasowaniu partnerów decydują dokonania zawodowe, a na szybkiej aplikacji Tinder skończywszy. I tu warto wspomnieć, że za cokolwiek byśmy się w życiu zabrali, wszystko zaczyna się i kończy w naszej głowie. Wszystko zależy od naszego nastawienia i wizji. Uważam siebie za osobę otwartą, nowoczesną i głodną życia, ale nie byłam w stanie przekonać się do tego, że Internet to w tym wypadku dobry pomysł. Czy klikanie jest dla mnie wystarczająco romantyczne, aby w ten sposób szukać męża?

Kiedy byłam dzieckiem, lubiłam słuchać opowieści taty o tym, jak poznał moją mamę. Że stała na przystanku autobusowym, kiedy on tamtędy przechodził. Że miała takie piękne nogi. Że tak go oczarowała, iż postanowił poczekać z nią na autobus, udając, że też musi jechać w tamtym kierunku. Przysiadł się do niej i zagadał, i to na tyle skutecznie, że dziś mają trójkę dzieci i sześcioro wnucząt.

Mój tata znalazł w sobie odwagę, aby rozpocząć rozmowę z dziewczyną, która go zauroczyła. Aby wziąć sprawy w swoje ręce, zadziałać, wpłynąć na swoje przeznaczenie. Razem z mamą stworzyli historię, którą mogą opowiadać latami przy rodzinnym stole.

Dlatego trudno mi sobie wyobrazić, że siedzę ze swoimi dziećmi lub wnukami przy kolacji wigilijnej i opowiadam, jak to zalogowałam się na portal randkowy, tatuś też i po wstępnej weryfikacji swoich profili oraz kilku mailach postanowiliśmy się spotkać. Zablokowałam się na tę możliwość spotkania miłości, tym bardziej że to, co ja znalazłam w Internecie, koło Dobrej Miłości nawet nie leżało.

Być może ty jesteś jedną z tych osób na Ziemi, której jest pisane poznać miłość życia przez Internet. I dobrze! Nie ma gorszej czy lepszej miłości. Każde prawdziwe, szczere uczucie jest tak samo wartościowe. To, że ja podświadomie czuję, że to nie moja droga, nie oznacza, że także nie twoja. Jeżeli przeczucie podpowiada ci coś innego, może ma to sens? Może powinnaś sprawdzić, czy twój kochany nie czeka na ciebie po drugiej stronie monitora?

Chciałabym się podzielić z tobą moimi wnioskami z tego, co zdążyłam zauważyć w sieci. Może okażą się pomocne i pozwolą uniknąć żenujących sytuacji?

Epatowanie ciałem

Masz piękną figurę? Długie nogi? Włosy do pasa? Zgrabny biust? Jesteś chudziutka jak modelka albo masz kształtną, apetyczną pupę godną amerykańskiego klipu? Super! Tylko pozazdrościć! Masz skarb w postaci kobiecego piękna i teraz wbrew temu, co mówią teledyski, lepiej nie pokazywać tego skarbu w Internecie.

Widziałam mnóstwo profili dziewczyn, które wrzucają zdjęcia w pozach nawiązujących do czynności seksualnych. Bo jak inaczej nazwiesz zdjęcie twarzy zrobione z góry, na którym widać mocno ściśnięty, kusząco wyeksponowany dla wszystkich zainteresowanych jak na sklepowej wystawie biust? Rozumiem, że zdjęcie zrobione z góry ma pokazywać, z jakiej perspektywy on będzie widział to, co zamierzasz zrobić mu w sypialni? Tak czy nie, dziewczyny? Albo zdjęcie napiętej pupy, z nogami w szpilkach lub trampkach. Czy to nie jest pozycja kusząca faceta? No, dziewczyny! Zastanówmy się, co mówimy swoimi selfie wrzucanymi do sieci. Profilowe mówi: „Jestem taka napalona!”, a pod tym wulgarnym zdjęciem piszesz, że na pewno nie jesteś głupia i masz coś w głowie. Serio?

Skutek: liczba chętnych na seks z tobą w wannie – milion osiemset tysięcy. Kandydatów na przedstawienie cię rodzinie i codzienne życie z tobą pod jednym dachem – może jeden. Ten mocno średnioatrakcyjny, który uważa, że może ci pokazać, jak to jest mieć dobrego, porządnego chłopaka, który nauczy cię szacunku do siebie. O to ci chodziło?

Rozumiem, że po prostu się boisz: jeśli sama nie zaznaczysz swojej atrakcyjności w sieci, to kompletnie nikt cię tam nie zauważy. Widzisz, że niektóre zdziry wychodzą na takim zachowaniu dobrze, bo znalazły bogatego chłopaka. Ale przecież nikt nie każe ci robić sobie zdjęcia w habicie. Nie trzeba iść w skrajności! Uśmiechnij się, załóż ładną sukienkę, ale zakryj, co trzeba. Równowaga! Jak zwykle wyważanie jest rozwiązaniem na wszystko!

A co do dziewczyn, którym rzekomo opłaca się rozbieranie w sieci, bo podobnie jak ich pierwowzorowi, Natalii Siwiec, los przyniósł im bogatego faceta, drogie ciuchy i ekskluzywne, wygodne życie – sprawa nie jest taka jednoznaczna.

Tak, są dziewczyny, które nigdy nie musiały ciężko pracować ani się uczyć. Bezwstydnie eksponowały swoje wdzięki i mają wyjątkowe szczęście do facetów chcących płacić za ich zachcianki. Wydaje mi się jednak, że ich sukces wynika z naturalnego, głębokiego, wrodzonego przekonania o tym, że są świetne! Te dziewczyny lubią siebie i podświadomie wymagają od innych poważnego traktowania. Ani luki w wykształceniu, ani brak dobrego smaku czy jakiekolwiek niedostatki w urodzie nie wpływają negatywnie na samozadowolenie panien typu nasza Miss Euro 2012.

Posłuchaj wywiadów z Natalią Siwiec. Ona kocha siebie! Jest zachwycona wszystkim, co z nią związane. Dzięki pozytywnej wizji samej siebie Natalia mogłaby mieć twarz Shreka i ciało słonicy, a życie i tak obdarzyłoby ją cudownymi wydarzeniami. Nie wiem, jak to działa, ale tak jest. Chodzi o tę energię, wesołą osobowość, szukanie tylko takich mężczyzn, którzy jej schlebiają.

Trzeba szukać zdarzeń i ludzi, którzy mogą podbić cię w górę, a odcinać się od tych ściągających cię w dół. Gdyby Natalia Siwiec poznała faceta, który spróbowałby wywołać u niej poczucie winy i płacz, z pewnością szybko odsunęłaby drania, a nie próbowała zmienić siebie pod niego. I chyba słusznie, prawda?! A więc szczęście w życiu wynika raczej z wiary w siebie i skupienia na sobie, a nie z pokazywania cycków. Pamiętaj o tym!

Dziewuszki epatujące nagością w sieci dostają tryliardy lajków i innych zaczepek. Faceci piszą do nich nagminnie. Dosłownie rzecz ujmując – tak, facetów podnieca taki widok, ale czy tego właśnie chcesz? Mężczyźni, przyzwyczajeni do wielu podniet, których dostarcza im dzisiejszy świat, przestali już mylić miłość z zaspokojeniem seksualnym. Szukają łatwych lasek w Internecie, żeby wyżyć się seksualnie. I tyle. Nie ma tam miejsca na poznawanie twojego fantastycznego charakteru czy cudownego poczucia humoru. Niby po co? Widzą, że wystawiasz swoje ciało w Internecie, a żaden facet nie chce mieć takiej kobiety „na poważnie” w domu.

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Rozdział 2

HARDKOROWE WADY FACETÓW

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 3

TRENING SZCZĘŚLIWEJ SINGIELKI

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 4

STREFA KOMFORTU? TO NIE DLA MNIE!

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 5

MPK: METODA PUSTEGO KRZESEŁKA

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 6

TRZYNAŚCIE BŁĘDÓW SINGIELKI

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 7

DZIESIĘĆ NIEUDANYCH RANDEK

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 8

BRZYDKI CZY ŁADNY? BIEDNY CZY BOGATY?

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 9

ZRÓB COŚ NOWEGO!

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 10

JAK SOBIE PORADZISZ PODCZAS KRĘPUJĄCYCH OKOLICZNOŚCI?

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 11

CZTERY TYPY SINGIELEK

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 12

NA POMOC TWOJEJ GŁOWIE! CZTEROTYGODNIOWY PLAN NAPRAWCZY

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 13

OSWOIĆ WSPÓŁCZESNEGO ADAMA

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 14

KIEDY ZNAJDZIESZ MĘŻA? CO I JAK ODPOWIADAĆ, KIEDY CIĘ O TO PYTAJĄ

Dostępne w wersji pełnej

Rozdział 15

TAJEMNICE SYPIALNI, CZYLI CO MUSISZ WIEDZIEĆ O SEKSIE

Dostępne w wersji pełnej

Zakończenie

JAK BYĆ SZCZĘŚLIWĄ SINGIELKĄ?

Dostępne w wersji pełnej

Copyright © by Klaudia Klara

Projekt okładki

Amelia Judziewicz-Kalinowska

Fotografia autorki na okładce

Jacek Gajowniczek

Redakcja

Patrycja Machałek

Opieka redakcyjna

Joanna Bernatowicz

Oskar Błachut

Korekta

Joanna Myśliwiec

Agnieszka Stęplewska

Ilustracje wykorzystane w książce

Copyright © 0melapics – Freepik.com

Copyright © ars_grafik / Vecteezy.com

Copyright © Bukhavets Mikhail / Shutterstock.com

ISBN 978-83-240-4682-9

Flow Books

ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków

E-mail: promocja@flowbooks.pl

Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl

Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e-mail: czytelnicy@znak.com.pl

Wydanie I, Kraków 2017

Plik opracował i przygotował Woblink

woblink.com

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Poradnik szczęśliwej singielki 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Sztuka kochania Wybieraj wystarczająco dobrze Porąb i spal Pieniądze. W świetle Ewangelii. Nowa opowieść o biedzie i zarabianiu