Miłość szczęśliwa

Miłość szczęśliwa

Autorzy: Johannes Neuhauser

Wydawnictwo: Czarna Owca

Kategorie: Poradniki

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 354

Cena książki papierowej: 34.00 zł

cena od: 23.99 zł

Dla związku ważne jest, że ma pierwszeństwo przed byciem rodzicami, bowiem bycie rodzicami jest kontynuacją związku. Jeśli jakaś para ma trudności i prosi mnie o radę, wtedy często pytam: "Co ma dla was pierwszeństwo: bycie rodzicami, czy bycie parą?". Albowiem jeśli para ma dzieci, często bycie rodzicami zabiera całą energię i dla pary niewiele wówczas pozostaje. Miłość rodziców do dzieci karmi się miłością pary, jest jej kontynuacją. Jeśli więc relacja pary znów może zająć pierwsze miejsce, wtedy udaje się też lepiej bycie rodzicami. A przede wszystkim: dzieci, które widzą, że ich rodzice się kochają, czują się bardzo szczęśliwe. Nie tylko dla terapeutów, ale dla kobiet i mężczyzn w każdym wieku, którzy pragną udanego związku, miłości i życia. Zdaniem Hellingera "właśnie związek pary, miłość jest spełnieniem życia, celem rozwoju dziecka, a potem młodego człowieka". Redaktor Johannes Neuhauser, starannie zebrał i przejrzyście zaprezentował 25-letnie doświadczenia Hellingera w pracy z parami. Miłość szczęśliwa pokazuje pary na różnych etapach rozwoju: od pierwszego zakochania się, poprzez pogłębienie związku, rodzicielstwo lub bezdzietność, kryzysy, aż po rozstanie lub wspólne starzenie się i śmierć.

Spis treści

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

PRZEDMOWA DO WYDANIA POLSKIEGO

OD WYDAWCY

PODZIĘKOWANIA

I. KOCHAĆ MOŻNA TYLKO NIEDOSKONAŁE

II. JAK UDAJE SIĘ MIŁOŚĆ

III. MIŁOŚĆ I CIERPIENIE W ZWIĄZKACH

1. UDANY ZWIĄZEK

2. MIŁOŚĆ I PORZĄDEK W ZWIĄZKACH

3. NIEWIERNOŚĆ I WIERNOŚĆ

4. JAK UDAJE SIĘ ROZSTANIE

IV. TEMATY SPECJALNE

V. PARY W SZCZEGÓLNYCH SYTUACJACH

VI. WSKAZÓWKI PSYCHOTERAPEUTYCZNE

VII. MIŁOŚĆ I ŚMIERĆ

Aneks

Publikacje Berta Hellingera w języku niemieckim

Publikacje Berta Hellingera w języku polskim

Wszystkie rozdziały dostępne są w pełnej wersji książki

Tytuł oryginału niemieckiego

Wie Liebe gelingt

Paartherapie Bert Hellingers

© by Johannes Neuhauser 1999

© for the Polish edition by Jacek Santorski & Co 2004

Redakcja

Ewa Konarowska

Projekt okładki i opracowanie graficzne

Agnieszka Spyrka

Zdjęcie na okŁadce

Jacek Żaczek

Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejszy plik jest objęty ochroną prawa autorskiego i zabezpieczony znakiem wodnym (watermark). Uzyskany dostęp upoważnia wyłącznie do prywatnego użytku. Rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci bez zgody właściciela praw jest zabronione.

Wydanie II

ISBN 978-83-8015-858-0

Wydawnictwo Czarna Owca Sp. z o.o.

ul. Alzacka 15a, 03-972 Warszawa

www.czarnaowca.pl

Redakcja: tel. 22 616 29 20; e-mail: redakcja@czarnaowca.pl

Dział handlowy: tel. 22 616 29 36; e-mail: handel@czarnaowca.pl

Księgarnia i sklep internetowy: tel. 22 616 12 72; e-mail: sklep@czarnaowca.pl

Konwersję do wersji elektronicznej wykonano w systemie Zecer.

Moim Rodzicom,

mojemu adoptowanemu synowi Romanowi

i jego rodzicom

Tym, którzy kochali dużo,

wszystko zostanie wybaczone!

Z opery Oliviera Messiaena

Święty Franciszek z Asyżu

PRZEDMOWA DO WYDANIA POLSKIEGO

Bardzo się cieszę, że książka o parach ukazuje się po polsku. Miłość występuje już w tytule mojej pierwszej książki Porządki miłości. Do dziś miłość pozostaje lejtmotywem moich doświadczeń, dociekań i zadziwień. Wciąż na nowo zadaję sobie najważniejsze pytanie: Jak w parze udać się mogą i życie, i miłość.

Dwa wielkie dzieła stoją u zarania naszych wyobrażeń o miłości: anonimowa Pieśń nad pieśniami oraz Biesiada Platona. Obydwa pokazują, że związek kobiety i mężczyzny jest rzeczą najważniejszą – wszak po to właściwie jesteśmy na świecie – i najpiękniejszą, skoro miłość kochanków staje się obrazem stosunku człowieka i Boga. Z Pieśni nad pieśniami chciałbym przytoczyć moje ulubione miejsce: „Bogactwo swego domu dał za miłość: Kto ściga go wzgardą?”.

Nie śmiem mówić o wzniosłych naukach Diotymy w Biesiadzie, dlatego przypomnę tylko słynną opowieść Arystofanesa: „W przyrodzie, rozciętej na dwoje, każda połowa tęskniła za swoją połową, a kiedy się zeszły, jedna na drugą zarzucała ramiona, i w splocie ciał stygły – w pragnieniu zrostu […]. Tęsknota i pogoń za całością nosi imię »miłość«”. Odległe echo tego obrazu i tej tęsknoty odnajduję dziś w pięknym wierszu Zbigniewa Herberta „Dwie krople”: „Lasy płonęły – a oni na szyjach splatali ręce jak bukiety róż”.

Tytuł niemiecki Wie Liebe gelingt podkreśla lekkość, łatwość i łut szczęścia w miłości. Polskie słowo „udaje się” dobrze pokazuje, że chodzi o dar. Gdy przeczytałem cudowny wiersz Wisławy Szymborskiej „Miłość szczęśliwa”: „Niech ludzie nieznający miłości szczęśliwej twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej. Z tą wiarą lżej im będzie żyć, i umierać” – nie miałem wątpliwości, że polskie wydanie musi nosić taki właśnie tytuł. Mam nadzieję, że z czasem ukażą się moje kolejne książki o parach: Patrzymy przed siebie, czyli pary w kryzysie, Miłość od drugiego wejrzenia oraz Miłość i los, czyli co pozwala parom rosnąć.

Piszę te słowa w noc świętojańską, noc miłości, noc świętych zaślubin – w noc, która właściwie jest dniem. W dawnych czasach świętowano w tym dniu zaślubiny człowieka ze światłem. Świętowano radosną nowinę, że wszyscy jesteśmy dziećmi światła. Świętowano hagios gamos, święte zaślubiny z bogiem pod postacią światła.

Zdaję sobie sprawę, że moje podejście wychodzi poza potoczne wyobrażenia o miłości między mężczyzną i kobietą. Właśnie dlatego, że doświadczamy siebie jako splecionych z ludzkim losem, miłość staje się dla nas cenna. Przeżywamy ją, jeśli się udaje, jako cenny dar, łaskę i szczęście.

Bert Hellinger

24 czerwca 2004

OD WYDAWCY

W czasie warsztatu dla par prowadzonego przez Berta Hellingera miała miejsce taka rozmowa:

KLIENTKA: (zaczyna płakać i złości się z tego powodu) Nie wiem, dlaczego zawsze muszę płakać. Ja tego wcale nie chcę!

HELLINGER: Pozwól sobie na to. Możesz to zrobić tak, jakbyś pozwalała sobie na jakąś przyjemność. Przecież to nie hańba. (Klientka śmieje się). Mogę też dać ci radę, jak podtrzymać płacz. Mam to zrobić?

KLIENTKA: (śmiejąc się) Tak.

HELLINGER: Patrząc niejako „w bok”. Gdy zamykasz oczy, zaczynasz zaraz płakać. Kiedy masz oczy otwarte, wtedy możesz ze mną rozmawiać zupełnie normalnie.

Interwencje Berta Hellingera są czasami niekonwencjonalne, często bardzo wymagające, a zazwyczaj prowokujące do myślenia. Jest on mistrzem w przerywaniu zachowań hamujących wzrost i rozwój. Za jednym zamachem wydobywa je na jaw. Z wielką konsekwencją burzy destrukcyjne interakcje podtrzymujące problem. Wzywa pary do natychmiastowej zmiany zachowania. Robi to z humorem, szacunkiem i miłością. Dzięki temu pomaga partnerom dokonywać w duszy ważnych doświadczeń, które w psychoterapii zostały niemal zapomniane. Przez połączenie pracy w kręgu z ustawieniami rodzinnymi Bert Hellinger stworzył bardzo skuteczną procedurę terapeutyczną.

Hellinger podczas dwudziestopięcioletniej pracy terapeutycznej z parami doszedł do wniosku, że mężczyźni i kobiety są często uwikłani w losy swoich rodzin, niekiedy na przestrzeni wielu pokoleń. Uwikłania te bywają niezwykle bolesne i najczęściej bardzo ciążą na aktualnym związku. Terapeutyczne podejście Hellingera, obejmujące wiele pokoleń, ujawnia uwikłania, proponuje nowy sposób ich rozumienia i pokazuje nową metodę radzenia sobie z nimi.

Niniejsza książka dokumentuje pracę Berta Hellingera z parami w Niemczech, Austrii, Szwajcarii i w USA, w tym jeden szczególnie intensywny warsztat dla 15 par. Zapis umożliwia Czytelnikowi zapoznanie się z różnymi metodami terapeutycznymi, zarówno z ustawieniami rodzinnymi, jak i z hellingerowską pracą w kręgu. W trakcie trzydniowego seminarium partnerzy, wielokrotnie w ciągu dnia, mieli możliwość dzielenia się informacjami: jak się czują, co ich porusza, gdzie robią postępy, a gdzie napotykają trudności.

Jako psychoterapeuta i reżyser filmów dokumentalnych rejestrowałem przez trzy lata seminaria i warsztaty dla par prowadzone przez Berta Hellingera. Wykorzystałem protokoły ze 180 sesji terapeutycznych. Ustawienia opatrzyłem diagramami pokazującymi ruchy uczestników i komentarzami opisującymi ich zachowania lub reakcje. Zebrałem komentarze i wypowiedzi Hellingera na tematy dotyczące związków. Zależało mi przy tym na zachowaniu, o ile było to możliwe, autentycznego ich brzmienia. Cieszę się, że wiele tematów, na przykład: miłość homoseksualna, miłość i śmierć, pary w szczególnych sytuacjach, ukazuje się tu drukiem po raz pierwszy.

Bert Hellinger wypowiada się zawsze w określonym kontekście terapeutycznym. Kto chciałby zbyt pochopnie uogólniać jego wypowiedzi lub używać jako recepty w innych sytuacjach, „temu – jak mówi Hellinger – z owocu pozostanie tylko łupina”. Fragmenty, w których poglądy Berta Hellingera różnią się od moich, pozostawiłem bez komentarza. Moim zamiarem było możliwie jasne przedstawienie jego myśli i doświadczeń. Dlatego każdy Czytelnik może na swój sposób czytać tę książkę. Hellinger mówi tak:

Miłość udaje się dzięki wglądowi w podstawowe porządki życia. Porządki te nie zostały wymyślone, lecz odkryte. Doszedłem do nich, obserwując przez długie lata, co się właściwie wydarzyło w rodzinie, że ludzie zachowują się w określony sposób przez wiele pokoleń. Dzięki długiej obserwacji odkryłem, jakie porządki obowiązują. Dlatego też, jeżeli mówię o porządkach miłości, należy patrzeć, czy tak jest, nawet jeśli coś czasami wyda się oburzające. Ale rzeczywistość stoi niekiedy w sprzeczności z naszymi życzeniami. A gdy pojawią się inne, nowe wglądy, wtedy ja chętnie się do nich dołączę. Wiedza – jak życie – płynie. Rośnie krok po kroku.

Zapraszam do pójścia ze mną drogą poznania, by odkryć, jak udaje się miłość.

Jako wydawca Berta Hellingera będę szczęśliwy, jeśli doświadczenia zebrane w tej książce okażą się dla Czytelnika inspirujące, pomocne w jego związku, w patrzeniu na innych lub we własnej pracy terapeutycznej.

Johannes Neuhauser

PODZIĘKOWANIA

Moje podziękowanie kieruję przede wszystkim do Berta Hellingera, który zachęcał mnie do pracy i wspierał jako przyjaciel. Współpraca z nim była niezwykle emocjonująca, pełna wyzwań i pobudzająca, wyzwoliła też we mnie istotne procesy. Jego żonie, Hercie Hellinger, dziękuję za serdeczną gościnność i ubogacające rozmowy.

Wiele osób przyczyniło się do powstania tej książki: moja żona Michaela, znakomita dziennikarka, towarzyszyła krytycznie, z zaangażowaniem i z miłością powstawaniu rękopisu i pomogła mi skondensować tekst. Ponadto dała mi przestrzeń, jakiej wymagało tak czasochłonne zadanie.

Mój przyjaciel, Gunthard Weber, zaangażował się w tę książkę, wierzył w nią i nadał jej ostateczny szlif. Heidi i Hans Baitinger, Michaela Kaden, Harald Hohnen, Christoph Eicke i Gabrielle Borkan z wielkim osobistym zaangażowaniem organizowali warsztaty dla par. Martina Lienerbrünn przepisała większość ze 180 dokumentacji. Franz Köb z Radia Austriackiego (ORF) udostępnił mi tekst wykładu Berta Hellingera. Otto Brink i Paul Eichinger zrobili korektę i udzielili mi wielu wartościowych uwag. Wszystkim im serdecznie dziękuję.

W momentach wyczerpania źródłem siły i inspiracji była dla mnie muzyka Oliviera Messiaensa, francuskiego kompozytora zmarłego w roku 1992.

Na koniec chciałbym podziękować parom, które zgodziły się na publikację swoich ustawień w tej książce i na wideo. Dzięki temu otwierają innym drogę do poszukiwania rozwiązań i dodają im odwagi, by zaufać miłości.

I. KOCHAĆ MOŻNA TYLKO NIEDOSKONAŁE

DOSKONAŁA NIEDOSKONAŁOŚĆ

To, co doskonałe, nie jest dla nas pociągające. Spoczywa w sobie, z dala od normalnego życia. Kochać można tylko niedoskonałe. Do wzrostu pobudza nie to, co doskonałe, lecz tylko to, co niedoskonałe.

MĘŻCZYZNA I KOBIETA POTRZEBUJĄ SIEBIE NAWZAJEM

Mężczyzna bierze sobie kobietę, ponieważ czuje, że jako mężczyźnie brak mu kobiety, a kobieta bierze sobie mężczyznę, ponieważ czuje, że jako kobiecie brak jej mężczyzny. Obojgu brakuje tego, co ma drugi, i każde może dać to, czego drugi potrzebuje. Jeśli związek ma się udać, mężczyzna musi być mężczyzną i pozostać mężczyzną, a kobieta musi być kobietą i pozostać kobietą.

WIĘŹ I JEJ SKUTKI

Gdy mężczyzna bierze kobietę jako kobietę, a kobieta bierze mężczyznę jako mężczyznę, wówczas spełniają oni miłość jako mężczyzna i kobieta. Spełnienie miłości ma głębokie działanie w duszy: mężczyzna i kobieta zostają ze sobą nierozerwalnie związani. Nie są już wolni, nawet jeśliby tego chcieli.

Wyjaśnię to na kilku przykładach:

Dlaczego to tak boli, gdy jakaś para się rozstaje? Dlaczego przy rozstaniu dochodzi do takich gwałtownych sporów? I dlaczego przy rozstaniu pojawia się bolesne poczucie zawodu i winy? Dzieje się tak dlatego, że istnieje więź między dwojgiem ludzi.

Gdy mężczyzna i kobieta, którzy zostali ze sobą związani poprzez spełnienie miłości, rozstają się, szukają i znajdują nowego partnera, wtedy bardzo szybko stwierdzają, że więź z drugim partnerem nie jest taka sama jak z pierwszym, ponieważ pierwsza więź nadal działa. Dlatego też przy rozstaniu z drugim partnerem uczucie bólu i winy jest słabsze niż uczucie bólu przy rozstaniu z pierwszym, z trzecim jeszcze mniejsze. A rozstanie z czwartym już prawie w ogóle nie boli.

Ktoś mi kiedyś powiedział, że szuka stałego, trwałego związku z kobietą. Zapytałem go: „Ile miałeś już poważnych związków?”. Odpowiedział: „Siedem”. „Zatem możesz zapomnieć o tym, że potrafisz wejść w trwały związek”. Zapytał: „Czy nie ma wyjścia z tej sytuacji?”. Odpowiedziałem: „Jest tylko jedno. Jeśli będziesz szanował tych siedem kobiet i weźmiesz z miłością wszystko, co one ci podarowały, i wniesiesz do nowego związku, to masz szansę”.

Kiedy istnieją wcześniejsze więzi, nie znaczy to bynajmniej, że późniejsze związki się nie udają. Ale udają się tylko pod warunkiem, że szanuje się i czci wcześniejsze związki. Pracując z ludźmi, którzy znajdują się w takiej sytuacji, proszę, żeby powiedzieli, na przykład mężczyzna kobiecie: „Moja miłość pozostanie”. To piękne słowa. Dzięki temu kobieta zostaje uszanowana i z reguły możliwe jest pojednanie. Jeśli się tak nie zrobi, prowadzi to do dziwnych uwikłań, ponieważ wtedy były partner jest w nowym związku reprezentowany przez dziecko, chociaż ani dziecko, ani nikt inny o tym nie wie.

PONADPOKOLENIOWE UWIKŁANIA I ICH ROZWIĄZYWANIE

W rodzinach istnieje głęboka potrzeba sprawiedliwości i wyrównania. Rodzina i ród zachowują się tak, jak gdyby miały wspólną duszę. Ta wspólna dusza dba, by w rodzinie zachowana była równowaga między zyskiem a stratą, i to ponad pokoleniami. Jeśli na przykład jakiś mężczyzna rozstał się lekkomyślnie ze swoją pierwszą żoną, sprawił jej tym ból, a ta kobieta jest na niego zła, wtedy może się zdarzyć, że jego córka z drugiego małżeństwa będzie zła na ojca i że będzie żywiła do niego dokładnie takie same uczucia jak pierwsza żona.

Rozwiązanie mogłoby polegać na tym, że ów mężczyzna powie swojej pierwszej żonie: „Wyrządziłem ci krzywdę. Przykro mi. Szanuję to, co mi ofiarowałaś. Twoja miłość była wielka i moja także i taka niech pozostanie”. Wtedy możemy zaobserwować, że pierwsza żona stanie się życzliwa, ponieważ została uszanowana. Mężczyzna może jej jeszcze powiedzieć: „Spójrz, to jest teraz moja nowa żona, z nią mam te dzieci. Proszę, patrz na nas życzliwie”. Z reguły pierwsza żona chętnie się zgadza. Dzięki temu pierwsza więź zostaje rozwiązana w dobry sposób.

Gdyby się pracowało terapeutycznie z córką, wtedy ona mogłaby powiedzieć ojcu: „To jest moja matka, a ja jestem jej dzieckiem. Z twoją pierwszą żoną nie mam nic wspólnego. Stoję przy moich rodzicach. To, co było między wami, dużymi, mnie nie obchodzi. Patrz, proszę, na mnie jak na swoje dziecko, a ja biorę ciebie jako mojego ojca”.

A matce córka mogłaby powiedzieć: „Tylko ty jesteś dla mnie właściwa. Z pierwszą żoną taty nie mam nic wspólnego. Stanę teraz obok ciebie. Proszę, patrz na mnie jak na swoją córkę, a ja biorę ciebie jako moją matkę”. Gdy doda jeszcze: „Ty jesteś duża, ja jestem mała”, wtedy będzie miała swoje miejsce jako dziecko w rodzinie, a wcześniejsze więzi nie mogą już działać negatywnie.

POTĘGA SEKSUALNOŚCI

Poprzez spełnienie miłości powstaje głęboka więź między mężczyzną i kobietą. Ta więź jest nierozerwalna, i dzieje się tak nie poprzez zawarcie małżeństwa, lecz przez spełnienie miłości. Więź ta często powstaje nawet w wypadku kazirodztwa lub gwałtu. To świadczy o potędze seksualności.

Niektórzy uważają seksualność za coś złego. A przecież jest ona potężnym popędem, któremu nie sposób się oprzeć. Seksualność przekazuje życie wbrew wszelkim przeszkodom. W tym sensie seksualność jest większa od miłości. Wielka jest zwłaszcza wtedy, gdy jest spełniana z miłością. Gdy partnerzy patrzą sobie w oczy, staje się spełnieniem ich wzajemnej miłości. Uznanie wielkości spełnienia jest najważniejszym warunkiem udanej miłości.

„Mężczyźni chcą tylko jednego” powiadają złośliwi. Ale ów partner, który chce „tylko jednego”, chce tego, co właściwe. Niekiedy dochodzi w parach do ukrytej walki o władzę na tle spełnienia miłości. Gdy jeden z partnerów chce i pożąda, a drugi tylko łaskawie na to przystaje, wtedy ten drugi zajmuje pozycję nadrzędną. Partner, który potrzebuje i pożąda, zajmuje pozycję podrzędną. A to niszczy miłość. Miłość polega na równości w pożądaniu i przyzwalaniu. Miłość udaje się tylko wtedy, kiedy oboje partnerzy są pewni, że ich pożądanie jest odwzajemnione, zatem oboje pożądają z miłością i z miłością dają. Że trzeba przy tym mieć drugiego na względzie, rozumie się samo przez się.

DAWANIE I BRANIE

Równość w związku, która zasadniczo manifestuje się w spełnieniu miłości, znajduje ciąg dalszy także w innych dziedzinach życia. Związek udaje się dzięki ciągłemu wyrównywaniu między dawaniem i braniem, związanemu z miłością.

Przykład: Pewien mężczyzna daje coś w prezencie swojej żonie, ponieważ ją kocha. Skoro wręczył jej prezent, ma przewagę. On jest dawcą, żona bierze. Ale ponieważ wzięła, czuje teraz wobec męża pewne zobowiązanie. Próbuje wyrównać, dając mu też coś, a skoro kocha męża, daje mu na wszelki wypadek trochę więcej, niż on jej podarował. Teraz on czuje presję zobowiązania. Próbuje wyrównać, a ponieważ kocha żonę, on też daje jej trochę więcej. W ten sposób, dzięki potrzebie wyrównania, związanego z miłością, wciąż rośnie wymiana, zwiększa się obrót w dawaniu i braniu. To wiąże parę jeszcze głębiej ze sobą i w ten sposób rośnie w niej szczęście. Wymiana w dobrym jest kamieniem węgielnym udanego związku.

W życiu wielu małżeństw istnieją również sytuacje, w których jeden partner wyrządza drugiemu coś, co go rani. Także tutaj partner, któremu coś wyrządzono, ma potrzebę wyrównania. Ma potrzebę zemsty. A więc wyrządza drugiemu również coś złego, ale często, ponieważ czuje się uprawniony, wyrządza mu trochę więcej zła. Przez to ten drugi znów ma prawo, żeby wyrządzić partnerowi coś złego, i on także, z poczucia prawa, czyni drugiemu trochę więcej złego. I tak rośnie zło. Powstaje intensywna wymiana w złym. Również ta wymiana wiąże ze sobą parę, ale na jej nieszczęście.

Istnieje prosty sposób wyjścia z tego błędnego koła: tak jak przy dobrej wymianie z miłości daje się partnerowi trochę więcej dobrego, tak przy złej wymianie – z miłości – wyrządza się partnerowi trochę mniej złego! Dzięki temu może się znów zacząć wymiana w dobrym. To prosta, jednak bardzo użyteczna reguła.

WZIĄĆ ŚLUB Z RODZINĄ PARTNERA

Gdy dwoje ludzi wchodzi w związek, partnerzy mają na początku pewne trudności. Często biorą się one stąd, że oboje pochodzą z różnych rodzin. Podczas mojej wieloletniej pracy terapeutycznej – indywidualnej i z parami – zaobserwowałem, jak działa sumienie: nie mówi ono nic o dobru i złu! Albowiem w przeciwnym razie aż tylu ludzi nie mogłoby wyrządzić tak wiele złego z czystym sumieniem.

Najważniejszą funkcją sumienia jest to, że wiąże ono dziecko z jego rodziną. Sumienie bardzo czule reaguje na to, co dziecko musi robić, a czego poniechać, żeby należeć do rodziny. Dlatego dziecko ma czyste sumienie, gdy zachowuje się tak, że może należeć do swojej rodziny. Ma jednak wyrzuty sumienia, gdy czuje, że robi coś, czym naraża swoje prawo przynależności. Jednak to, co w jednej rodzinie uchodzi za warunek przynależności, w innej zagraża temu prawu.

Na przykład dawniej, w określonych rodzinach, do takich warunków należało bycie katolikiem. Kto porzucał tę wiarę, był usuwany z rodziny. W niektórych rodzinach protestanckich o przynależności stanowiło bycie protestantem. Jeśli jeden małżonek pochodził z rodziny katolickiej, a drugi z protestanckiej, to często oboje mieli wyrzuty sumienia z powodu swojego związku. Obawiali się, że ich przynależność do rodziny pochodzenia została utracona. Nierzadko toczyła się między partnerami ukryta walka, w której chodziło o to, która religia zwycięży.

Jeśli związek ma się udać, każdy z partnerów musi opuścić swoją rodzinę. Nie tylko w zewnętrznym sensie, lecz każdy musi zostawić także niektóre zasady, obowiązujące w jego rodzinie, i wypracować ze swoim partnerem nowe zasady, które niejako oddadzą sprawiedliwość obu rodzinom. Na tej nowej płaszczyźnie para może żyć w głębokim związku.

Niektórzy mówią: „Moja rodzina jest okej, ale rodzina partnera jest niedobra”. W związku działa to jak trucizna. Kto wstępuje w związek małżeński z partnerem, musi wziąć ślub z jego rodziną. To znaczy, musi szanować i kochać rodzinę partnera, tak jak gdyby to był sam partner. Tylko wtedy miłość może się udać.

LOS W ŻYCIU PARY

Niektóre pary mają szczególny los. Na przykład, gdy jeden z partnerów nie może mieć dzieci, a drugi chciałby je mieć. Ten, który nie może mieć dzieci, ma swój osobisty los. Nie może wymagać, żeby drugi partner z nim go dzielił. Musi w głębi serca dać partnerowi wolność. Jeśli jednak partner przy nim zostanie, wtedy jest to szczególny dar, który właśnie jako taki musi zostać uczczony. Na przykład mąż może powiedzieć żonie: „To wyjątkowy dar, że przy mnie zostaniesz, chociaż nie mogę mieć dzieci. Szanuję to bardzo głęboko. Będziesz mogła na mnie polegać w szczególny sposób”. Wtedy jest to wyrównanie w miłości i wówczas mogą zostać ze sobą.

ZWIĄZEK MA PIERWSZEŃSTWO PRZED BYCIEM RODZICAMI

Dla związku ważne jest, że ma pierwszeństwo przed byciem rodzicami, bowiem bycie rodzicami jest kontynuacją związku. Jeśli jakaś para ma trudności i prosi mnie o radę, wtedy często pytam: „Co ma dla was pierwszeństwo: bycie rodzicami, czy bycie parą?”. Albowiem jeśli para ma dzieci, często bycie rodzicami zabiera całą energię i dla pary niewiele wówczas pozostaje. Miłość rodziców do dzieci karmi się miłością pary, jest jej kontynuacją. Jeśli więc relacja pary znów może zająć pierwsze miejsce, wtedy udaje się też lepiej bycie rodzicami. A przede wszystkim: dzieci, które widzą, że ich rodzice się kochają, czują się bardzo szczęśliwe.

II. JAK UDAJE SIĘ MIŁOŚĆ

TRZYDNIOWY WARSZTAT DLA 15 PAR

Niniejszy rozdział jest zapisem trzydniowego warsztatu z udziałem 15 par z Niemiec i Austrii. Uczestnicy mieli od 27 do 56 lat. Siedem par żyło w związku małżeńskim, cztery bez ślubu. Jedna para nie mieszkała razem. Dwie były w trakcie rozstania. Jedna para była w przededniu ślubu.

Siedem par miało wspólne dzieci. Czterech mężczyzn było ojcami dzieci z wcześniejszych związków. Ich dzieci mieszkały z matkami. Jedna kobieta miała z wcześniejszym partnerem dziecko, które było przy niej w nowym związku. Jedna para nie miała dzieci, ponieważ mężczyzna był bezpłodny. Inna para była bezdzietna wbrew swojej woli, chociaż wedle diagnozy medycznej ciąża była możliwa.

Pary zostały wybrane przez wydawcę książki. Chodziło o to, żeby na seminarium były reprezentowane różnorodne układy par i rozmaite dynamiki w związkach. Warunkiem udziału było, by oboje partnerzy mieli jakąś sprawę dotyczącą ich związku. Bert Hellinger nie otrzymał wcześniej żadnych informacji o parach i zobaczył uczestników po raz pierwszy dopiero podczas warsztatu.

USTAWIENIA RODZINNE

Ustawienia rodzinne są metodą ujawniania ukrytych dynamik istniejących w rodzinie. W tej pracy liczą się tylko fakty dotyczące rodziny, na przykład: kto umarł, kto był chory, kto porzucił rodzinę lub został z niej wykluczony.

Klient najpierw wybiera spośród uczestników reprezentantów głównych członków rodziny, a potem w skupieniu ustawia ich względem siebie, zgodnie z intuicją, dotyczącą miejsca, w którym powinni stanąć. Ważne, by ustawienie było zgodne z wewnętrznym odczuciem uczestnika na temat tego, co jest, a nie przebiegało według z góry określonej koncepcji, jak być powinno.

Nie chodzi przy tym o żywe rzeźby, wykonujące jakieś gesty lub ustawiane w osobliwy sposób. Reprezentanci nie „grają roli” ani nie uczestniczą w psychodramie. Są potrzebni do odnotowania, uważnie i precyzyjnie, tego, co czują na miejscu, na którym stoją, a także po każdej zmianie miejsca.

Jednym z pojawiających się zjawisk jest to, że uczucia i reakcje reprezentantów odbiegają od uczuć i reakcji w ich osobistym życiu. Te reakcje nie są obiektywną prawdą o członkach prawdziwej rodziny ustawiającego, ale pozwalają ujawnić ukrytą dynamikę i dostarczają informacji ułatwiających terapeucie odnalezienie rozwiązania.

Ustawienie przebiega dwuetapowo. W pierwszym etapie odsłania się ukrytą dynamikę, która jest przyczyną chorób i cierpienia w rodzinie. W drugim szuka się ruchów i miejsc, które przyniosą rozwiązanie i uzdrowienie.

ZWIĄZEK JAKO APOGEUM ŻYCIA

HELLINGER: (do grupy) Chciałbym na początek powiedzieć coś o związkach. Związek kobiety i mężczyzny jest spełnieniem życia. Dziecko, a potem młody chłopiec i młoda dziewczyna rozwijają się do związku z partnerem. To jest cel. Niektórzy rozwijają się, żywiąc wielkie oczekiwania względem związku. Te wysokie oczekiwania są uzasadnione. Albowiem związek, jeśli się uda, jest apogeum, najwyższym punktem życia. W tym kierunku wszystko się rozwija.

Przejście do związku i rodzicielstwa zakłada rezygnację z dzieciństwa i młodości. Wchodząc w związek, przekracza się pewien próg i nie można już wrócić. Dzieciństwo i młodość przeminęły. Jedna z trudności polega na tym, że chciałoby się młodość zabrać ze sobą do związku. A to nie jest możliwe, ona minęła. Idziemy wciąż naprzód i przekraczamy pewien próg. Kiedy znajdziemy się za nim, wszystko jest inaczej, a my już nie możemy wrócić. Najlepszym tego przykładem są narodziny. W łonie matki dziecko ma dobrze, a w pewnym momencie już nie może wytrzymać i musi przekroczyć próg. Za progiem wszystko jest inaczej i nie można już wrócić.

Kolejnym wielkim progiem jest ślub i rodzicielstwo. Młodość minęła bezpowrotnie. Związek udaje się wtedy, gdy przekroczywszy próg, patrzymy do przodu, a nie wstecz.

Tyle tytułem wprowadzenia. Teraz będziemy pracować w kręgu. To znaczy, każdy po kolei niech poda swoje imię i w dwóch zdaniach powie, jaką ma sprawę i na czym miałby polegać dla niego czy dla niej dobry rezultat tego seminarium.

TRAUMY Z DZIECIŃSTWA ODBIJAJĄ SIĘ NA ZWIĄZKU

HELLINGER: (do Holgera) Zaczniesz?

HOLGER: Marzę o tym, żeby atmosferę, w której poznałem moją żonę, wprowadzić znów do codzienności. W tej chwili to nie bardzo wychodzi. To moje marzenie.

Holger ma łzy w oczach.

HELLINGER: Chciałbym od razu zająć się tobą. Jesteś bowiem bardzo poruszony.

Holger kiwa potakująco głową.

HELLINGER: To poruszenie dziecka. Co się stało z twoją matką?

HOLGER: Przychodzi mi na myśl pewna sytuacja. Gdy miałem dwa i pół roku, byłem w szpitalu z powodu wyrostka. A matki po prostu nie było.

HELLINGER: Tak, właśnie. To jest to uczucie. To dawne przeżycie, które powtarzane jest teraz w związku. Tym samym stawia się żonie nadmierne oczekiwania. Musimy to rozwiązać na płaszczyźnie, na której jest tego miejsce. Zrobimy to później. Wtedy twoja dusza będzie miała więcej swobody i będziesz mógł zająć się żoną w inny sposób. Dzięki temu ona też zostanie odciążona.

ODDAĆ SIĘ CAŁKOWICIE

ELKE: Dla mnie dobre rozwiązanie polegałoby na tym, że potrafiłabym się całkowicie oddać. Żebym się już tak nie powstrzymywała.

HELLINGER: Czy wiesz, jak można oddać się całkowicie? Patrzy się partnerowi w oczy. Jeśli się patrzy mu w oczy, wtedy to się udaje. Spójrz mężowi w oczy – aż go zobaczysz.

Elke odwraca się do Holgera i patrzy na niego.

HELLINGER: Nie, nie, ty go nie widzisz. Patrzysz gdzieś daleko.

Wydaje się, jak gdyby wzrok Elke przechodził na wskroś przez Holgera.

HELLINGER: Okej, wystarczy. Zrobiłem pierwszy test. Ty widzisz coś innego. Nie wiem, co widzisz. Jeśli uda nam się odkryć to, na co patrzysz, wtedy będziesz mogła swobodnie zwrócić się do męża i spojrzeć mu w oczy.

Elke wzdycha i zaczyna się uśmiechać.

HELLINGER: To było piękne westchnienie. Teraz pojawiło się inne spojrzenie. To jest to spojrzenie. Tak musisz patrzeć mu w oczy.

Elke uśmiech się do Holgera i kładzie rękę na jego dłoni.

Ciąg dalszy pracy z Elke i Holgerem w rozdziale: GDY ZWIĄZEK CIERPI PRZEZ DZIECKO

WYRÓWNANIE W DAWANIU I BRANIU

ALEKSANDRA: Chciałabym po prostu odpuścić i być zadowolona.

MARKUS: Ja mam nadzieję na odnalezienie równowagi między Aleksandrą a mną. Równowagi między dawaniem i braniem, również między odpuszczeniem i kurczowym trzymaniem.

HELLINGER: Kto daje więcej, a kto bierze więcej u was?

MARKUS: Nie sądzę, że jedno daje więcej, a drugie mniej, lecz że często robimy to w złym momencie.

HELLINGER: Pozostanę przy moim pytaniu. Kto daje więcej, a kto bierze więcej?

(do Aleksandry) Co ty powiesz?

ALEKSANDRA: Ja daję więcej.

HELLINGER: Równowaga między dawaniem a braniem jest warunkiem udanego związku. Trzeba przy tym pamiętać, że nie każdy może dać wszystko i też nie każdy może wszystko wziąć. Każdy jest ograniczony w tym, co może dać i w tym, co może przyjąć. Dlatego dawanie i branie od początku ma pewne granice.

Do udanego związku należy też to, że się daje tylko tyle, ile drugi może wziąć. I tylko tyle bierze lub chce, ile drugi może dać. Jest to od samego początku pewne ograniczenie. Ale, o dziwo, jeśli się na to nastawimy, wtedy dawanie i branie może w przyszłości rosnąć.

(do Aleksandry) Inna możliwość: Ty mu raz zupełnie skrycie powiesz, czego sobie życzysz.

(do Markusa) Czy ona mówi ci czasami, czego sobie życzy?

MARKUS: (przez moment się zastanawia) Tak, owszem.

HELLINGER: Czy ona mówi konkretnie, tak że możesz to spełnić?

MARKUS: Tak.

HELLINGER: Dam ci przykład, co znaczy konkretnie. Niektórzy partnerzy mówią: chciałbym, żebyś mnie bardziej kochała! Jednak wtedy partnerka nie wie, kiedy to zostanie spełnione. Jeśli zaś powie: chodź ze mną na pół godziny na spacer. Wtedy wie dokładnie, kiedy to zostało spełnione. Ważne jest, żeby powiedzieć to konkretnie. W przeciwnym razie partner czuje się pod presją życzenia, którego nie może spełnić. Wtedy nic nie daje, ponieważ wymaga się od niego zbyt wiele. Konkretny opis tego, czego się chce, jest ważny dla obojga. Zobaczymy to później w szczegółach.

Ciąg dalszy pracy z Aleksandrą i Markusem w rozdziale: BERND: „MAMO, STANĘ OBOK MOJEGO OJCA”

GDY CHCE SIĘ REEDUKOWAĆ PARTNERA

DETLEF: Pragnę głębokiego związku z Silvią. Chciałbym jej rzeczywiście powiedzieć „tak” i chciałbym założyć rodzinę.

HELLINGER: Czy jesteście już po ślubie?

DETLEF: Nie.

SILVIA: Ja pragnę dla mojego partnera i dla mnie więcej szacunku. Żebym mogła go bardziej szanować i siebie też. Myślę, że jedno ściśle wiąże się z drugim.

HELLINGER: Chciałbym coś powiedzieć o szacunku. Mężczyźni i kobiety są różni, jak łatwo zauważyć. A mianowicie nie tylko fizycznie, lecz pod każdym względem. Jeżeli ktoś wchodzi w związek, wtedy wchodzi w coś, co jest dla niego obce. Mężczyzna zadaje się z kobietą, a kobieta jest dla niego zagadką. I odwrotnie, dla kobiety mężczyzna jest zagadką.

Niektórzy partnerzy sądzą, że sami są w porządku, a ten drugi jeszcze nie tak całkiem. Z reguły to kobiety uważają się za lepsze od mężczyzn, a mężczyźni są tak samo dobrzy. Są tylko inni.

Silvia uśmiecha się.

HELLINGER: Podstawą szacunku jest uznanie, że drugi jest tyle samo wart, choć jest inny. Partner jest inny, ale jest właściwy. Każda próba zmiany partnera, próba niejako upodobnienia go do siebie, jest skazana na niepowodzenie i niszczy związek.

Jeśli się uzna, że mężczyzna jest też w porządku lub że kobieta jest też w porządku, wtedy rezygnuje się z cząstki samego siebie. Nagle widzimy, że różne rzeczy są tak samo właściwe, chociaż odmienne. To podstawa szacunku. Taki, jaki jesteś, chociaż jesteś mężczyzną lub kobietą, jesteś w porządku. I odwrotnie, mimo że jesteś zupełnie inny niż ja, jesteś w porządku. Szacunek zakłada rezygnację z cząstki siebie. Wówczas drugi staje się ubogaceniem. Coś dochodzi. Do kobiecości zostaje coś dodane i do męskości też zostaje coś dodane. Powstaje wtedy większa jedność.

Silvia i Detlef kiwają głowami i uśmiechają się.

Ciąg dalszy pracy z Silvią i Detlefem w rozdziale: ABORCJE WE WSPÓŁCZESNYCH ZWIĄZKACH I JAK Z NIMI POSTĘPOWAĆ

ZWIĄZEK BEZ ŚLUBU RANI PARTNERÓW

MARTIN: Mam nadzieję, że dzięki temu seminarium znajdę nową perspektywę dla naszego związku. Jesteśmy razem od siedmiu lat. Chciałbym znów móc wprowadzić do naszej codzienności to uczucie z samego początku.

HELLINGER: Czy jesteście małżeństwem?

MARTIN: Nie.

HELLINGER: Jak długo jesteście już razem?

MARTIN: Ponad siedem lat.

HELLINGER: Dlaczego się nie pobraliście ?

MARTIN: Czy trzeba się pobrać?

HELLINGER: Ślub jest pożegnaniem z młodością. Partnerstwo bez ślubu jest przedłużeniem młodości. Jeśli jakaś para żyje długo razem i nie pobiera się, jedno mówi drugiemu: szukam jeszcze kogoś lepszego. Jest to ciągłe ranienie się.

MARTIN: Mamy wspólne dziecko. Może to było ważniejsze niż ślub. Być może wtedy jednak coś innego się ujawniło. Poza tym nasz sposób życia jest trochę niekonwencjonalny. Chodzi po prostu o to, żeby coś wypróbować.

HELLINGER: To jest młodość.

MARTIN: Tak.

HELLINGER: Jak czuje się dziecko, gdy rodzice „próbują”?

MARTIN: „BIORĘ CIEBIE TERAZ JAKO MOJE DZIECKO”

RODZINA AKTUALNA Z UWZGLĘDNIENIEM POPRZEDNIEJ PARTNERKI I USUNIĘTEGO DZIECKA

HELLINGER: Ustawimy od razu rodzinę aktualną.

MARTIN: Tak.

HELLINGER: Ile lat ma wasze dziecko?

MARTIN: Siedem.

HELLINGER: Chłopiec czy dziewczynka?

MARTIN: Chłopiec.

HELLINGER: Czy widziałeś już kiedyś ustawienie rodzinne?

MARTIN: Tak, na wideo.

HELLINGER: Wybierz z grupy przedstawiciela dla siebie, dla swojej partnerki i dla syna. Potem weź każdego za ramiona i ustaw ich względem siebie. Kieruj się całkowicie swoim wewnętrznym uczuciem, bez zastanawiania się nad tym. Twoja partnerka będzie mogła potem również ustawić.

Martin wybiera spośród członków grupy przedstawiciela dla siebie, swojej partnerki i siedmioletniego syna. W skupieniu ustawia wybrane osoby względem siebie, nic przy tym nie mówiąc. Również przedstawiciele pozostają skupieni i nic nie mówią. Zwracają uwagę tylko na to, jakie uczucia wywołuje miejsce, na którym stoją, później opowiadają o tym. Wrażenia te mogą być niekiedy dramatyczne. Często, w zdumiewający sposób, dokładnie odzwierciedlają stan reprezentowanych osób, choć reprezentanci zupełnie ich nie znają.

Obraz 1a, ustawiony przez mężczyznę

Mz – mężczyzna (= Martin)

K – kobieta, nie ma ślubu z mężczyzną (= Karola)

1 – jedyne dziecko, syn

HELLINGER: (do Martina, który po ustawieniu reprezentantów, wciąż się zastanawia) Jest ustawione. Tak to jest.

Hellinger zaczyna teraz pytać przedstawicieli.

HELLINGER: (do syna) Jak się czuje dziecko?

SYN: Czuję się niepewny. Moje spojrzenie trafia w pustkę. Rodziców widzę tylko kątem oka i odczuwam zimno.

HELLINGER: Jak się czuje kobieta?

KOBIETA: Dziwnie. Nie mam żadnego stosunku do mężczyzny za moimi plecami. On jest jak niesamowity cień. Do syna coś mnie ciągnie. Najchętniej poszłabym w tym kierunku (do przodu).

HELLINGER: Jak się czuje mężczyzna?

MĘŻCZYZNA: Całkiem dobrze, ale moje prawe ramię jest ciężkie.

HELLINGER: (do Karoli, partnerki Martina) Teraz ty ustaw. Jak byś to ustawiła?

Obraz 1b, ustawiony przez kobietę

HELLINGER: (do reprezentanta Martina) Jak teraz czuje się mężczyzna?

MĘŻCZYZNA: Trochę lepiej, a ciągnie mnie w prawo.

HELLINGER: (do reprezentantki Karoli) U ciebie?

KOBIETA: Czuję się trochę lepiej. Wolałabym jednak stanąć naprawdę obok mężczyzny, żeby go nie mieć za plecami. W stosunku do dziecka czuję się teraz dużo lepiej.

HELLINGER: Jak się czuje dziecko?

SYN: Znacznie lepiej i pewniej. Czuję, że jestem na ziemi. Odczuwam rzeczywiście silniejsze przyciąganie do matki niż do ojca.

HELLINGER: Tak, ojciec jest niepewny. On to, że tak powiem, niepewny gość.

(do Martina) Co się zdarzyło w twojej rodzinie pochodzenia? Czy ktoś przedwcześnie umarł?

MARTIN: Nie.

HELLINGER: Rozwiódł się?

MARTIN: Nie.

HELLINGER: (do reprezentanta Martina) Idź w kierunku, w którym cię ciągnie.

Przedstawiciel Martina robi krok, aby stanąć na jednej wysokości z kobietą. Potem robi krok w bok i powiększa tym samym odległość od niej.

Obraz 2

HELLINGER: (do reprezentanta Martina) Jak to jest?

MĘŻCZYZNA: Dobrze.

HELLINGER: Dla kobiety?

KOBIETA: Jeszcze niedobrze. Wciąż jest coś pomiędzy mną a mężczyzną.

HELLINGER: Tak, mężczyzna chce odejść. Nie można na nim polegać.

(do Martina) Czy miałeś wcześniej ważny związek?

MARTIN: Tak, kilka, dwa, trzy.

HELLINGER: Czy tam coś się stało? Dziecko albo aborcja?

MARTIN: (po chwili) Tak, raz była aborcja. To był całkiem normalny, młodzieńczy związek, jaki się ma w wieku siedemnastu lat.

HELLINGER: Tak to się mówi.

Bert Hellinger ustawia byłą partnerkę Martina – matkę usuniętego dziecka – na prawo od mężczyzny.

Obraz 3

BP – była partnerka mężczyzny, miał z nią dziecko, które zostało usunięte

HELLINGER: Jak to jest dla mężczyzny?

MĘŻCZYZNA: Trochę lepiej.

HELLINGER: (do reprezentantki Karoli) U ciebie?

KOBIETA: Teraz odczuwam już tylko więź z synem. Nie mam już więzi z mężczyzną.

HELLINGER: Mężczyzna jest jeszcze zaangażowany w swój wcześniejszy związek.

(do Martina) Czy usunięte dziecko jest w twojej wyobraźni chłopcem, czy dziewczynką?

MARTIN: Nigdy się nad tym nie zastanawiałem.

HELLINGER: Co mówi wyobraźnia?

MARTIN: Nie wiem. Androgeniczne.

HELLINGER: Nie ma androgenów.

MARTIN: Dziewczynka.

Bert Hellinger wybiera przedstawicielkę dla usuniętego dziecka.

Obraz 4

UD – usunięte dziecko

HELLINGER: (do usuniętego dziecka) Usiądź na ziemi przed rodzicami. Oprzyj się o nich. Skup się, aby się wczuć.

(po chwili) Jak się tu czujesz?

USUNIĘTE DZIECKO: Rodzice nie biorą mnie naprawdę. Muszę uważać, żeby się nie przewrócić do tyłu. Rodzice są nieobecni!

HELLINGER: (do matki usuniętego dziecka) Co jest?

BYŁA PARTNERKA: Na początku chciałam przysunąć się jeszcze bliżej do mężczyzny i objąć go. Gdy przyszło dziecko, pomyślałam, że muszę płakać.

Przedstawicielka matki usuniętego dziecka jest bardzo poruszona i płacze.

HELLINGER: Połóż dłoń na głowie dziecka.

BYŁA PARTNERKA: To naprawdę boli.

HELLINGER: Co jest teraz u mężczyzny?

MĘŻCZYZNA: Teraz potrzebuję dystansu. (Robi krok w bok). Potrzebuję oczywiście kontaktu z usuniętym dzieckiem, ale też trochę dystansu.

HELLINGER: (do mężczyzny) Też połóż rękę na głowie dziecka.

(do usuniętego dziecka) Zamknij oczy.

(do przedstawicielki Karoli) Co jest u ciebie?

KOBIETA: Jest mi naprawdę zimno. Chciałabym przyciągnąć syna do mnie, żeby się czegoś trzymać i żeby się ogrzać.

HELLINGER: Jak jest teraz u syna?

SYN: Ja też czuję tylko związek z matką.

HELLINGER: Stań obok matki, ale tak, żebyś widział też ojca.

Obraz 5

HELLINGER: (do mężczyzny) Co jest teraz u ciebie?

MĘŻCZYZNA: Tu jest dobrze.

HELLINGER: Jak się czuje usunięte dziecko?

USUNIĘTE DZIECKO: Nie jest ciepło, ale nie czuję się odpychana. Przy matce czuję się trochę bardziej niepewnie.

HELLINGER: A jak czujesz się przy ojcu?

USUNIĘTE DZIECKO: (po dotknięciu ręki ojca) Tak.

Hellinger stawia teraz Martina i Karolę na ich miejsca. Dotąd śledzili ustawienie, siedząc.

HELLINGER: (do Martina) Połóż jedną rękę na głowie dziecka. Spójrz w dół na dziecko i skup się. Podążaj za uczuciem, żeby mieć z nim kontakt. Pozwól się niejako ujrzeć dziecku. Potem powiedz usuniętemu dziecku: „Kochane dziecko”.

MARTIN: Kochane dziecko.

HELLINGER: „Biorę ciebie teraz jako moje dziecko”.

MARTIN: Biorę ciebie teraz jako moje dziecko.

HELLINGER: „Daję ci miejsce w moim sercu”.

MARTIN: Daję ci miejsce w moim sercu.

HELLINGER: (do usuniętego dziecka) Jak się czujesz?

Reprezentantka usuniętego dziecka kręci głową.

HELLINGER: Nie dotarło?

USUNIĘTE DZIECKO: Nie.

HELLINGER: (do Martina) Przerwę tutaj. To musi najpierw zadziałać, w tobie i w Karoli. Okej, to tyle.

PARTNERZY POZOSTAJĄ ZWIĄZANI ZE SOBĄ POPRZEZ USUNIĘTE DZIECI

HELLINGER: (do grupy) Jeśli partnerzy mieli wspólne dziecko, nawet gdy zostało usunięte, to pozostają ze sobą związani. Dlatego ciężko jest wejść w nowy związek. Najpierw wcześniejszy związek musi zostać rozwiązany w dobry sposób. Przede wszystkim trzeba uszanować byłego partnera. I trzeba również uszanować ból rozstania.

Należy też uszanować usunięte dziecko. Trzeba dopuścić ból i żal za usuniętym dzieckiem i dać mu miejsce w sercu rodziców. To może zająć trochę czasu, nim to uczucie się pojawi. Gdy się pojawi, wtedy można z szacunkiem się pożegnać. Wówczas mężczyzna może się zwrócić ku nowej kobiecie, a wcześniejsza partnerka powinna być nadal szanowana, tak samo dziecko.

(do Martina i Karoli) Ono należy niejako do waszej rodziny. Również do waszej obecnej rodziny. Czy to jasne?

(do Martina) Czy chcesz jeszcze coś powiedzieć?

MARTIN: Ja oczywiście szanuję tę kobietę i wciąż się z nią jeszcze spotykam. (Karola śmieje się). Wiem, że sprawa aborcji jest ukryta. Nie zostało to po prostu zapomniane. Ta kobieta mieszka teraz w Ameryce, ale widujemy się czasami i wtedy jest to zawsze bardzo intensywne.

HELLINGER: Tak, okej. To jest pierwsza kobieta.

Trochę później

MARTIN: Wcześniej byłem bardzo wzburzony. Teraz się uspokoiłem. Czuję się uwolniony i odprężony. To przyjemne uczucie, w przeciwieństwie do wcześniejszego stanu, ponieważ to mnie bardzo przejęło. Bardzo mnie to poruszyło.

HELLINGER: Masz zmienioną twarz.

Martin uśmiecha się i kiwa lekko głową.

HELLINGER: Do twarzy ci z tą zmienioną twarzą.

KAROLA: Jestem dosyć zdenerwowana, ale czuję się bardzo dobrze.

HELLINGER: Okej, możemy kontynuować pracę w kręgu.

ROZWIĄZANIE ZNAJDUJE SIĘ WE WŁASNEJ DUSZY

MARGIT: Podczas ustawień często mam bóle brzucha. Gdy chodzi o pierwszą żonę, zauważam, że to mógłby być mój temat: czy potrafię pierwszej żonie mojego męża dać miejsce, które jej się należy?

DIETER: Do mnie też bardzo trafił temat „pierwszej żony”. Przy czym pragnąłbym, żeby moja pierwsza żona tu była. Żeby przynajmniej raz zobaczyła lub uczestniczyła w ustawieniu.

HELLINGER: Rozwiązanie znajduje się zawsze we własnej duszy. Pierwsza żona wcale tu nie musi siedzieć. Jeśli w tobie coś się zmieni, to będziesz miał inny obraz. Wtedy będziesz ją widział zupełnie inaczej. Ona również się zmieni bez mówienia jej czegokolwiek. To jest najdziwniejsze w ustawieniach.

DIETER: Już raz ustawiałem tę sytuację w innej grupie. I to już dużo poruszyło.

HELLINGER: Jeszcze nie jest rozwiązane.

DIETER: Tak, nie jest rozwiązane.

HELLINGER: Jesteś wciąż na nią zły.

DIETER: Rzeczywiście, zgadza się.

HELLINGER: Powód złości da się streścić w pięknym zdaniu. Brzmi ono tak: „Co ci takiego zrobiłem, że jestem taki zły na ciebie!”. Zmiana rozpoczyna się w momencie, gdy zobaczymy, że sprawiliśmy komuś ból i gdy uznamy to. Wtedy partner zostaje uczczony i od tej chwili panuje zgoda między partnerami.

Ciąg dalszy pracy z Margit i Dieterem w rozdziale: WIELU GONI ZA SZCZĘŚCIEM

ABORCJE WE WCZEŚNIEJSZYCH ZWIĄZKACH I JAK Z NIMI POSTĘPOWAĆ

Cią dalszy rozdziału: GDY CHCE SIĘ REDUKOWAĆ PARTNERA

HELLINGER: Czy ktoś chciałby jeszcze coś powiedzieć?

DETLEF: Poczułem głęboko ostatnie ustawienie. Z moich poprzednich związków mam czworo usuniętych dzieci. Czuję, że tam jeszcze coś jest, co chciałbym puścić.

Nazajutrz

SILVIA: Mam nadal jeden problem z moim partnerem.

HELLINGER: Jaki?

SILVIA: Detlef miał z poprzednimi partnerkami czworo dzieci, które zostały usunięte. Ponieważ sami chcielibyśmy mieć dzieci, to mam takie uczucie: dla mnie są one czymś zupełnie wyjątkowym, a dla niego nie są one czymś aż tak ważnym. Nie chciałabym mu tego narzucać, lecz…

HELLINGER: Właśnie to zrobiłaś. Teraz mu coś narzuciłaś.

SILVIA: Nie, chciałabym po prostu tę wyjątkowość zachować dla nas.

HELLINGER: Coś ci powiem. Dzieci są co prawda czymś największym, ale i czymś zwyczajnym.

SILVIA: Przychodzi mi to z trudem.

HELLINGER: Dzieci są wyjątkowo zwyczajne. Wyobraź sobie wiele pokoleń kobiet przed tobą. Pośród nich jesteś tylko jedną z wielu.

Sylvia uśmiecha się i kiwa głową.

DETLEF: Czuję od wczoraj wielką ulgę. Mogę dużo swobodniej oddychać. Również to, co poruszyła Silvia, zajmuje mnie, ponieważ mam uczucie: tu coś mi się narzuca. Z drugiej strony czuję pragnienie pożegnania się z tymi dziećmi.

HELLINGER: Nie można się z tym pożegnać. Musisz je przyjąć.

(do Silvii) Zostaw to tam, gdzie tego miejsce, a mianowicie u niego i u tych kobiet. Nie wolno ci się mieszać. W przeciwnym razie będziesz reprezentować te kobiety. A tym samym odbierzesz im godność. Okej?

Silvia kiwa głową.

Kilka godzin później

DETLEF: Od przerwy obiadowej czuję ból w lewej części klatki piersiowej i w lewym ramieniu.

HELLINGER: Wiesz, jaki mam obraz twego bólu w lewym ramieniu i pod sercem?

DETLEF: Nie.

HELLINGER: Musisz objąć lewym ramieniem swoje wcześniejsze partnerki i dać im miejsce w twoim sercu, wraz ze wszystkimi usuniętymi dziećmi.

Detlef jest poruszony i kiwa głową.

SILVIA: „PRZY TOBIE JESTEM KOBIETĄ”

RODZINA POCHODZENIA Z UWZGLĘDNIENIEM PARTNERA SILVII

HELLINGER: Czy którejś parze pilno jest pracować?

SILVIA I DETLEF: Tak.

HELLINGER: O co chodzi?

SILVIA: Chodzi o to, że chcemy się pobrać, a ja zauważam, że pojawiają się we mnie bardzo silne lęki. Lęki w rodzaju: popsuję małżeństwo. Odejdę.

Mam problemy z braniem odpowiedzialności. Dopóki jestem singlem, dopóty mogę brać odpowiedzialność. Gdy chodzi o odpowiedzialność za nas dwoje, mam wrażenie, że to nie ma ze mną nic wspólnego.

HELLINGER: Czy on bierze również odpowiedzialność za siebie?

SILVIA: Za siebie samego, tak.

HELLINGER: (śmiejąc się) Jeśli będziecie tak dalej postępować, że każde będzie brało odpowiedzialność za siebie, nic się przecież stać nie może.

SILVIA: Jednak gdy pojawi się trzeci, czy wtedy wspólnie weźmiemy odpowiedzialność?

HELLINGER: Tak, kobiety same muszą przecież zrobić to, co istotne.

SILVIA: Tak, u mojej mamy tak było.

HELLINGER: (kiwa głową) Co było z ojcem?

SILVIA: Mój ojciec był alkoholikiem i w rodzinie był prawie nieobecny. Pił dla towarzystwa i w tym sensie nigdy go nie było.

HELLINGER: Ustawimy twoją rodzinę pochodzenia. Ile was było?

SILVIA: Mam jeszcze młodszą siostrę. I przyrodniego brata z pierwszego małżeństwa mojego ojca, a z nim nie mamy kontaktu. Znam go tylko ze słyszenia. Widziałam go na fotografii. Miał wtedy rok.

HELLINGER: Musisz go koniecznie zaprosić na wesele.

(do partnera Sylvii) Zadbasz o to?

DETLEF: Tak.

HELLINGER: (do Sylvii) Czyje masz uczucia?

SILVIA: Myślę, że uczucia pierwszej żony.

HELLINGER: Właśnie. A jakie uczucia powinnaś mieć?

SILVIA: Uczucia córki.

HELLINGER: Właśnie.

SILVIA: (poruszona) Ja nie mogę się wyzwolić. Chciałabym się oswobodzić.

HELLINGER: Tak, widzę oczywiście, że się chcesz wyzwolić. Pomogę ci w tym. Okej, ustaw.

Obraz 1

O – ojciec

1Ż – pierwsza żona ojca, matka pierwszego dziecka

1 – pierwsze dziecko, syn

M – matka, druga żona ojca, matka 2 i 3

2 – drugie dziecko, córka (= Silvia)

3 – trzecie dziecko, córka

HELLINGER: (do Silvii) Jeśli się temu przyjrzysz, to kogo tu reprezentujesz?

SILVIA: Dla matki męża, a dla ojca żonę.

HELLINGER: Nie. Reprezentujesz pierwszą żonę. To jest miejsce pierwszej żony. Nie jest to dobra pozycja dla dziecka. Dlaczego rozpadło się pierwsze małżeństwo ojca?

SILVIA: Ta kobieta miała związek z najlepszym przyjacielem ojca i się rozwiodła.

HELLINGER: Jak się czuje ojciec?

OJCIEC: (pokazuje na przedstawicielkę Silvii) Ta córka jest moją żoną. Drugiej żony nie ma dla mnie. Z pierwszą żoną i synem czuję pewną więź. Oboje należą do siebie. Najpierw czułem się zupełnie sam. Musiałem się rozglądać, żeby zobaczyć, że tu w ogóle jest jakaś rodzina.

HELLINGER: Jak się czuje pierwsza żona?

PIERWSZA ŻONA: Drżę i mam gęsią skórkę. Nie ciągnie mnie do pierwszego męża. Nie czuję również prawdziwej więzi z synem. On jest tu i widzę go z boku. Brak tam ciepła lub więzi.

HELLINGER: Odwróć się.

(do syna) Jak się czujesz teraz?

PIERWSZE DZIECKO: Trochę lepiej. Potrzebuję dystansu do matki.

Hellinger ustawia go obok ojca.

Obraz 2

HELLINGER: Musisz stanąć tam.

PIERWSZE DZIECKO: Tu jest lepiej.

SILVIA: Zapomniałam powiedzieć, że ten pierwszy brat nie wychował się u swojej matki, lecz u jej rodziców. Dlatego nie ma tam zbytniej więzi. To się zgadza.

HELLINGER: (do ojca) Jak się czujesz, gdy syn stoi obok ciebie?

OJCIEC: Lepiej.

HELLINGER: (do przedstawicielki Silvii) Jak się czujesz?

DRUGIE DZIECKO: Patrzę w pustkę. Nie czuję żadnych więzi.

HELLINGER: Tak jak pierwsza żona.

(do matki) Jak się czujesz?

MATKA: Jest mi lepiej niż poprzednio, kiedy pierwsza żona patrzyła na mnie. Odkąd jej nie ma, czuję się dużo lepiej. Ciągnie mnie do najmłodszej córki.

HELLINGER: (do najmłodszej córki) U ciebie?

TRZECIA CÓRKA: Jest mi tu ciasno. Chciałabym podejść bliżej siostry.

HELLINGER: Teraz wprowadzę porządek.

Obraz 3

HELLINGER: (do reprezentantki Silvii) Jak się teraz czujesz?

DRUGIE DZIECKO: Bije mi serce. Dobrze jest mieć kogoś przed sobą.

HELLINGER: Musisz stanąć obok matki. I młodsza siostra także.

Obraz 4

HELLINGER: (do przedstawicielki Silvii) Jak jest teraz?

DRUGIE DZIECKO: Dużo lepiej.

TRZECIE DZIECKO: Też lepiej.

MATKA: Też dużo lepiej.

HELLINGER: Jak to jest dla ojca?

OJCIEC: Tak, lepiej.

HELLINGER: Jak to jest dla syna z pierwszego małżeństwa ojca?

PIERWSZE DZIECKO: Okej.

HELLINGER: Jak to jest dla pierwszej żony?

PIERWSZA ŻONA: Też dużo lepiej. To, co jest z tyłu, w ogóle mnie nie interesuje.

HELLINGER: Ona jest jakoś uwikłana. Dlatego musi odejść.

Silvia staje na swoim miejscu w ustawieniu.

HELLINGER: (do Silvii) Spójrz na ojca. Powiedz mu: „Zostanę przy matce”.

SILVIA: Zostanę przy matce.

HELLINGER: „Przy niej jest moje miejsce”.

SILVIA: (po chwilowym ociąganiu) Przy niej jest moje miejsce.

HELLINGER: „Jestem tylko dzieckiem”.

SILVIA: Jestem tylko dzieckiem.

HELLINGER: „Z twoją pierwszą żoną nie mam nic wspólnego”.

Silvia zaczyna płakać.

HELLINGER: Musisz spojrzeć na ojca.

SILVIA: (płacząc) Z twoją pierwszą żoną nie mam nic wspólnego.

HELLINGER: Chcę ci coś powiedzieć: Pożegnanie z nieszczęściem jest trudne.

SILVIA: (śmiejąc się, kiwa głową) Właśnie.

HELLINGER: Teraz powiedz to troszkę szczęśliwsza.

SILVIA: (jasnym głosem) Z twoją pierwszą żoną nie mam nic wspólnego.

HELLINGER: „Jestem tylko dzieckiem”.

SILVIA: Jestem tylko dzieckiem.

HELLINGER: „Patrz, proszę, na mnie jak na swoją córkę”.

SILVIA: (poruszona) Patrz, proszę, na mnie jak na swoją córkę.

HELLINGER: „A ja patrzę na ciebie jak na mojego ojca”.

SILVIA: A ja patrzę na ciebie jak na mojego ojca.

HELLINGER: Jak to jest dla ojca?

OJCIEC: Dobrze. (pokazuje na matkę Silvii) Ona jest teraz moją żoną.

HELLINGER: (do Silvii) Spójrz na matkę. Powiedz: „Mamo”.

SILVIA: Mamo.

HELLINGER: „Ty jesteś właściwa”.

SILVIA: Ty jesteś właściwa.

HELLINGER: „Z tą inną kobietą nie mam nic wspólnego”.

SILVIA: Z tą inną kobietą nie mam nic wspólnego.

HELLINGER: „Patrz na mnie jak na swoje dziecko”.

SILVIA: Patrz na mnie jak na swoje dziecko.

HELLINGER: „A ja patrzę na ciebie jak na moją matkę”.

SILVIA: A ja patrzę na ciebie jak na moją matkę.

HELLINGER: „Oddaję ci teraz cześć”.

SILVIA: (poruszona) Oddaję ci teraz cześć.

HELLINGER: „Kochana mamo”.

SILVIA: (płacząc) Kochana mamo.

HELLINGER: Podejdź do niej.

Silvia, szlochając, obejmuje serdecznie matkę.

HELLINGER: Oddychaj otwartymi ustami. Weź w siebie matkę.

Silvia przyciska matkę do siebie i robi wrażenie bardzo poważnej.

HELLINGER: Obejmując matkę, możesz spokojnie być szczęśliwa. To wcale nie szkodzi, kiedy jesteś szczęśliwa.

Silvia obejmuje matkę z miłością.

HELLINGER: Tak, teraz jest lepiej.

(do Silvii po tym, gdy ta długo obejmowała matkę) Jak się teraz czujesz?

SILVIA Dużo lepiej.

Hellinger ustawia teraz narzeczonego Silvii w polu widzenia.

HELLINGER: Powiedz mu: „Detlef”.

SILVIA: Detlef.

HELLINGER: „Przy mojej matce jestem dzieckiem”.

SILVIA: Przy mojej matce jestem dzieckiem.

HELLINGER: „A przy tobie kobietą”.

SILVIA: A przy tobie kobietą.

HELLINGER: To miało teraz siłę.

(do Detlefa) Jak się czujesz?

DETLEF: Bardzo dobrze.

HELLINGER: (do Silvii) Czy chcesz podejść do niego?

Silvia kiwa głową.

HELLINGER: Stań obok i spójrz na niego. Czy tak dobrze?

Silvia i Detlef patrzą sobie w oczy.

HELLINGER: Wszystkiego dobrego z okazji ślubu.

Silvia i Detlef śmieją się i obejmują.

Nazajutrz

KIEDY PARTNER JEST ATRAKCYJNIEJSZY?

DETLEF: Gdy zobaczyłem, jak Silvia, w trakcie ustawienia, pojednała się ze swoją matką, wtedy łatwo przyszło mi powiedzieć jej „tak”. Było to spontaniczne „tak”. Bez ociągania się. To pojawiło się również dziś rano.

HELLINGER: Odkryłem coś ważnego na temat mężczyzn i kobiet: kobieta, która kocha i szanuje swoją matkę i jest z nią związana, jest dużo atrakcyjniejsza dla mężczyzn niż kobieta związana z ojcem, a odrzucająca matkę.

I na odwrót: mężczyzna, który jest w zgodzie ze swoim ojcem i jest z nim sercem i duszą, jest dużo atrakcyjniejszy dla kobiet niż mężczyzna, który sercem i duszą jest z matką, a odrzuca ojca.

(do Detlefa) Coś z tego poczułeś wczoraj.

Detlef i Silvia kiwają głowami.

MAMO, ROBIĘ TO DLA CIEBIE

SABINE: (po przerwie obiadowej) Ostatnią godzinę wykorzystałam na kłótnię. Nie jest mi z tym dobrze. Myślę zawsze: to nie jestem ja, to moja matka, która reaguje tak lekceważąco.

HELLINGER: To możliwe.

SABINE: Chociaż jestem tego świadoma, robię to.

HELLINGER: Mam dla ciebie propozycję. Wyobraź sobie, że teraz chcesz znów się sprzeczać, tak jak poprzednio. I wyobraź sobie też, że niejako pozwalasz twojej matce wyjść z ciebie na zewnątrz. Matka stoi teraz przed tobą, ale odwrócona, ze wzrokiem skierowanym do przodu. I wtedy ty delegujesz na nią tę kłótnię.

SABINE: Po prostu myślę, że muszę jej pomóc.

HELLINGER: Wyobraź sobie, że stoi przed tobą. Jak zwracałaś się do matki?

SABINE: Mamo.

HELLINGER: Powiedz jej: „Mamo”.

SABINE: Mamo.

HELLINGER: „Ty jesteś mała”.

SABINE: Ty jesteś mała.

HELLINGER: „Ja jestem duża”.

SABINE: Ja jestem duża.

HELLINGER: „Zrobię to dla ciebie”.

SABINE: Zrobię to dla ciebie.

HELLINGER: Jak się czujesz przy tym?

SABINE: (po chwili ciszy) To jest takie nierealne.

HELLINGER: Też tak uważam.

Sabine śmieje się.

HANS: Kłótnia, którą wspomniała Sabine, była dla mnie właściwie tylko małą różnicą zdań. Nie odczułem tego jako wielkiego konfliktu.

HELLINGER: (do Sabine) Czy on nie jest miły dla ciebie?

SABINE: Przyzwyczaił się już do moich kłótni.

HELLINGER: Powiedz mu: „Cieszę się, że jesteś taki miły dla mnie”.

SABINE: Cieszę się, że jesteś taki miły dla mnie.

Sabine i Hans patrzą sobie w oczy i uśmiechają się.

Ciąg dalszy pracy z Sabine i Hansem w rozdziale: PROŚBA

GDY CAŁĄ WINĘ SPYCHA SIĘ NA RODZICÓW

HELLINGER: Halo!

ELIAS: Dzień dobry.

Elias, jego żona Ilse i Hellinger śmieją się.

HELLINGER: Czy mamy naprawdę coś zrobić? O co chodzi?

ELIAS: Chodzi o wewnętrzne odpuszczenie.

HELLINGER: To „wewnętrzne odpuszczenie” jest psychologicznym żargonem. W ogóle tego nie słucham. Co się stało w twojej rodzinie pochodzenia?

ELIAS: Zostałem niejako sam. Moja matka miała dwa poronienia. Jedno przede mną i bliźnięta po mnie.

HELLINGER: Poronienia?

ELIAS: Tak.

HELLINGER: Czy dzieci przeżyły?

ELIAS: Nie, żadne nie przeżyło. Tylko ja.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Miłość szczęśliwa 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Sztuka kochania Wybieraj wystarczająco dobrze Porąb i spal Pieniądze. W świetle Ewangelii. Nowa opowieść o biedzie i zarabianiu