Co Duch Święty mówi do Kościoła w Polsce? 2

Co Duch Święty mówi do Kościoła w Polsce? 2

Autorzy: Sylwia Palka

Wydawnictwo: Esprit

Kategorie: Religia

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 19.92 zł

Polska wielką szansą Kościoła?

„Musicie być mocni mocą nadziei, która przynosi pełną radość życia i nie dozwala zasmucać Ducha Świętego!” – mówił św. Jan Paweł II podczas jednej z pielgrzymek do Polski. Duch Święty od dwóch tysięcy lat ożywia Kościół, prowadząc Go na nieznane tereny i stawiając przed Nim wielkie wyzwania. Co to jednak oznacza, gdy mówimy o sobie, że „jesteśmy katolikami”? Czy Kościół w Polsce stoi przed jakimś wyjątkowym zadaniem? Czy Duch Święty wymaga od Polaków szczególnej postawy?

W drugiej części bestsellerowej książki "Co Duch Święty mówi do Kościoła w Polsce?" znani charyzmatycy i ewangelizatorzy wyjaśniają, co stanowi sens ich niezwykłych misji, przed jakimi problemami oraz wyzwaniami stoi Kościół w Polsce. Tłumaczą także, w jaki sposób każdy, kto kocha Pana Jezusa, może korzystać z darów Ducha Świętego, by wypełniać Bożą wolę. To książka o wielkiej mocy i zaskakującym działaniu Pana Boga, a także o wyjątkowej roli Polski w dzisiejszym, oddalającym się od Chrystusa, świecie.

O Kościele w Polsce mówią w tej książce:

- o. Remigiusz Recław

- Marcin Zieliński

- Bp Andrzej Siemieniewski

- ks. Krzysztof Kralka

- Myrna Nazzour

© Copyright Wydawnictwo Esprit 2017

All rights reserved

Na okładce: © Bryan Switalski / Lighstock

Fotografie w książce:

Jakub Szymczuk/Foto Gość

Monika Łącka/Foto Gość

archiwum Autora

Beata Wojciechowska-Jasion

Marta Zgrajka

Katarzyna Skrzypek

Agnieszka Kowal

Dominik Saternus

REDAKCJA: Krakowska Fabryka Słów, Marzena Lipińska, Agnieszka Mańko

ISBN 978-83-65847-07-2

Wydanie I, Kraków 2017

Wydawnictwo Esprit sp. z o. o.

ul. Przewóz 34/100, 30-716 Kraków

tel./fax 12 267 05 69, 12 264 37 09, 12 264 37 19

e-mail: sprzedaz@esprit.com.pl

ksiegarnia@esprit.com.pl

biuro@wydawnictwoesprit.com.pl

Księgarnia internetowa: www.esprit.com.pl

SKŁAD WERSJI ELEKTRONICZNEJ: Marcin Kapusta

konwersja.virtualo.pl

Spis treści

Marcin Jakimowicz

Uwaga! Wysokie napięcie

Ks. bp Andrzej Siemieniewski

Duch Święty mówi żywym głosem

Ks. dr Sławomir Płusa

Duch Święty chce posyłać i dawać więcej

Ks. Krzysztof Kralka SAC

Ukazywać prawdziwe oblicze Boga

O. Remigiusz Recław SJ

Serce nawrócone do ewangelizacji

O. Krzysztof Czerwionka CR

Tylko pasjonat może zapalić innych

Marcin Zieliński

Spełniać marzenia Boga

Karol Sobczyk

Odkąd mamy Ducha, jesteśmy strategiczni dla losów świata

Myrna Nazzour

Bóg – pełne ukojenie i szczęście

Sylwia Palka

Duch Święty nieustannie do nas mówi

Przypisy

Wszystkie rozdziały dostępne w pełnej wersji książki.

Uwaga! Wysokie napięcie

Są tacy (spotykam ich regularnie), którzy twierdzą, że się wycofał. Działał wprawdzie przed wiekami, ale potem, od pewnego momentu, odpuścił. Nie rozumiem takiego myślenia.

Co mówi dziś Duch Święty do Kościoła? Wielokrotnie byłem o to pytany. Przez młodych, starszych, ekipę z branży. Odpowiadałem: Co mówi? Nasłuchiwanie Jego głosu, szukanie natchnień i łapanie Go na gorącym uczynku – to jest to, co mnie najbardziej pasjonuje w mojej pracy.

Co mówi do Kościoła nad Wisłą? Czy ma dla tej podzielonej, skupionej na lokalnych gierkach ekipy jakieś odgórne przesłanie? Czy chce wysłać do Jana Kowalskiego jakiś komunikat?

Wierzę, że tak.

Jest najbardziej dynamiczną Osobą wszechświata. Wszystko czyni nowe. I ma sporo do powiedzenia.

Nie ma napięcia – jest śmierć

Zostaliśmy zbudowani na gruncie proroków i apostołów − przypominał Efezjanom Święty Paweł. A mam wrażenie, że przez ostatnie lata jedna z tych nóg była chudziuteńka. Dopiero teraz prorocy dochodzą do głosu.

– Czytam Dzieje Apostolskie i widzę, że ci prorocy mieli ogromny wpływ na pierwotny Kościół – opowiadał mi niedawno Antoni Topolski, dyrektor Krajowego Biura Alpha, lider wspólnoty Góra Oliwna. – O wiele łatwiejsze jest budowanie nogi hierarchicznej: wyznaczanie sukcesji, określenie zakresu władzy, autorytetu biskupa, lidera, tworzenie prawa kanonicznego. To niezwykle ważne, ale nie można zapominać o drugiej nodze: o prorokach, którzy nasłuchują, co mówi dziś Duch Święty do Kościoła. Trzeba ich wysłuchać i poddać to, co mówią, rozeznaniu. Ostateczne zdanie należy do pasterzy. Przypominam, że w krytycznych sytuacjach Bóg może użyć nawet osła, by przekazać coś mężowi Bożemu (por. Lb 22). Często odrzucamy od razu ludzi, którzy według nas są niegodni, by przekazywać Boże orędzie. To błąd. Bóg może użyć każdego. Dziś używa coraz częściej świeckich, liderów wspólnot. To ich stawia w miejscu wpływu na Kościół. Podpisany przez papieża Franciszka dokument Iuvenescit Ecclesia wzywa do tego, by obie strony nabrały do siebie większego przekonania i zaczęły współpracować. Wzywa do pokory, cierpliwości. Charyzmatyk mówi: „Dostałem znak, wychodzę na ulicę!”, a ksiądz studzi ten zapał: „Poczekaj, jak się obudzisz z tym za tydzień, to zobaczymy”. Rozeznawanie Kościoła trwa czasem latami. Między tymi nurtami istnieje napięcie, ale pierwotny Kościół pokazywał, jak się można dogadywać i działać, współpracując z sobą.

– Kościół zaczął uświadamiać sobie, że pewne dynamiczne wspólnoty mogą tworzyć paralelne struktury i ignorować lokalną hierarchię, widząc, że odnoszenie się do niej jedynie osłabia i spowalnia ich dynamikę. Zaczynają się wówczas niebezpiecznie rozjeżdżać z Kościołem – dopowiada Andrzej Sionek ze Stowarzyszenia „En Christo”, którego diagnozy związane z przyszłością chrześcijaństwa można było przeczytać w poprzednim tomie rozmów. − I stąd ten watykański dokument. Płucami Kościoła są dwa nurty: apostolski (czyli hierarchiczny) i prorocki. Napięcie, które istnieje między nimi, jest całkowicie naturalne. Jeżeli nie ma napięcia, jest śmierć, a płuca przestają funkcjonować. Te nurty muszą się spotkać. To warunek życia. To spotkanie musi być stałym wyzwaniem i czuwaniem nad sobą nawzajem. Nie można wyzerować nurtu prorockiego, ale prorocy muszą być poddani Kościołowi i nie mogą działać na własną rękę.

Wyjdź!

W niniejszej książce znalazłem mnóstwo interesujących intuicji i diagnoz. Na przykład taką, że Kościół nad Wisłą jest zbyt skoncentrowany na samym sobie. Nuci pod nosem: „Panie Jezu, nie oddamy Cię nikomu”. Od lat fascynuje mnie to, w jaki sposób Jezus formował uczniów. Czy założył pod Jerozolimą jesziwę, w której od świtu do nocy uczył ich pedagogiki Królestwa? Nie! Wychodził z nimi do świata. Do ludzi. Do chorych, głodnych, opętanych, schwytanych w sidła śmierci. Uczniowie wiedzieli, że – podobnie jak Mistrz – „dziś, jutro i pojutrze muszą być w drodze”.

Niektórym wydaje się, że Kościół, który wyjdzie do świata, zatraci coś ze swej natury, zgubi po drodze sacrum i rozmieni się na drobne. A to działa, paradoksalnie, odwrotnie. Jezus tuż przed wniebowstąpieniem nakazał (to nie była sugestia!) uczniom: „Idźcie!”. Kogo wysłał? Tych, którzy… wątpili. Myślę, że zbyt wiele miejsca poświęcamy lokalnym bitewkom z naszego podwórka, zapominając przy tym o naszej zasadniczej misji: „Idźcie. Czyńcie uczniów”.

Ilu z nas wychowało się na piosence; „Panie Jezu, zabierzemy Cię do domu. Panie Jezu, nie oddamy Cię nikomu”. Nie oddamy Cię nikomu! A tak miło się śpiewało…

Drugi tom poruszających rozmów o współczesnym Kościele to lekcja nasłuchiwania. Rozmówcy nie są oderwanymi od rzeczywistości (czytaj: duszpasterskiej harówki) marzycielami. To praktycy, którzy doskonale wiedzą, jak natchnienia, które przyszły z góry, zostały zweryfikowane przez życie i jak sprawdzają się na co dzień.

Nie interesują mnie pobożne życzenia. Zbyt długo modlę się we wspólnocie, by się zachwycać mrzonkami i deklaracjami bez pokrycia. Duch Święty w działaniu − to jest rzeczywistość, której szukam.

Jak głosić Dobrą Nowinę w czasach, gdy – jak przytacza o. Remigiusz Recław – „w jednej tutejszej parafii usłyszałem od proboszcza: «U mnie 80% rodziców dzieci z Pierwszej Komunii Świętej nie jest w sakramencie»”? Jak skutecznie opowiedzieć o żywym Bogu pokoleniu, które dostaje histerii, gdy zabraknie dostępu do wi-fi?

Takich intuicji szukałem w książce. I znalazłem.

Marcin Jakimowicz, dziennikarz

KS. BP ANDRZEJ SIEMIENIEWSKI

DUCH ŚWIĘTY MÓWI ŻYWYM GŁOSEM

Nie wiem, czy Ksiądz Biskup pamięta swoją reakcję na propozycję wywiadu: od razu zauważył Ksiądz, że bardzo dobrze się składa, że druga część książki Co Duch Święty mówi do Kościoła w Polsce? ukaże się w 2017 roku – w roku Jubileuszu 50-lecia Odnowy w Duchu Świętym. Bardzo ucieszyło mnie to pełne radości podejście, bo od razu pokazało, że to ważny dla Księdza Biskupa temat i rok. Czy wiąże Ksiądz jakieś wyjątkowe nadzieje z tym czasem?

Czas jubileuszu odnowy charyzmatycznej – rok 2017 – odsyła nas do roku 1967, a więc do doświadczenia z uniwersytetu w Pittsburghu, doświadczenia pierwszych osób z kręgu Kościoła katolickiego, które przeżywają – jako katolicy! – to, co nazwano chrztem w Duchu Świętym; to, co rozpoczęło odnowę charyzmatyczną w Kościele katolickim.

I ten jubileusz chcemy przeżywać właśnie po katolicku. A jubileusz po katolicku to z jednej strony wspomnienie tego, co było, ale z drugiej strony to także zadanie na przyszłość. O tym przypominał św. Jan Paweł II z okazji Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 – jubileusz przeżywamy w świetle Księgi Kapłańskiej, w której mówi się, żeby w roku jubileuszowym każdy powrócił do swojej własności i do swojego rodu (zob. Kpł 25, 8–17). Chcemy więc powrócić do tej pierwotnej własności, czyli daru Ducha Świętego i do rodu, czyli wspólnot odnowy charyzmatycznej w Kościele katolickim. Takie nadzieje – wskazane przez Pismo Święte, Księgę Kapłańską, rok jubileuszowy i podpowiedzi św. Jana Pawła II – wiążę z tym czasem.

Co charyzmatycy wnieśli i wnoszą do Kościoła? Pytam właśnie w kontekście Złotego Jubileuszu Odnowy, bo – jak Ksiądz Biskup zauważył przed chwilą – każda rocznica to dobry moment, by dokonać pewnego podsumowania i pokazać drogi na przyszłość.

Co charyzmatycy wnoszą do Kościoła? Może lepiej byłoby zapytać: „Co Duch Święty wnosi do Kościoła i co do Kościoła pragnie wnosić?”. Przywołałbym tutaj bardzo, bardzo liczne wypowiedzi św. papieża Jana XXIII, który od 1959 roku i w kolejnych latach wielokrotnie i w różnych miejscach mówił, że zbliżający się sobór ma być nową Pięćdziesiątnicą. Pewnie różne niedoskonałości w Kościele posoborowym wynikły stąd, że za wiele mówiło się o reformach administracyjnych, o przepisach liturgicznych – za wiele mówiło się o nowym sposobie administrowania i o walce różnych grup katolickich, a za mało przypominano o nauce świętego papieża. Jeśli chcemy mieć błogosławione skutki soboru, to nie tylko sobór ma być przeżywany jako nowa Pięćdziesiątnica, ale i czas posoborowy.

Co Duch Święty chce wnosić w życie Kościoła? Co Duch Święty chce wnosić w życie Kościoła przez charyzmatyków? Zawsze nowe tchnienie, otwartość na spotkanie z Bogiem żywym, który jest Bogiem żywych, a nie umarłych.

Jak zaczęła się Księdza przygoda z odnową charyzmatyczną?

Moja przygoda z odnową charyzmatyczną rozpoczęła się przez kontakt z Ruchem Światło-Życie, kiedy byłem w seminarium duchownym na czwartym roku. Ruch ten wtedy, na początku lat osiemdziesiątych we Wrocławiu, był właśnie tym miejscem, w którym zagościła odnowa charyzmatyczna. W tamtych latach skojarzenie nie było takie, że jest to jakiś odrębny ruch, ale że jest to ruch, który tu, w diecezji wrocławskiej, przechodzi przez głębsze, nowsze przeżywanie. Myślę, że to miało bardzo błogosławione skutki, dlatego że Ruch Światło-Życie jest także ruchem liturgicznym, wspólnotowym i takie doświadczenie odnowy, która przychodzi w tego typu duchowości, mentalności oazowej zostało mi w sercu, w pamięci jako formacyjne impulsy na przyszłość.

Często możemy odnieść wrażenie, że grupy zwane charyzmatycznymi nie są ulubieńcami Episkopatu, księży kardynałów i biskupów, więc skoro mam możliwość rozmawiać z przedstawicielem hierarchii Kościoła, pozwolę sobie zapytać, czy to wrażenie jest słuszne. Czy jest ono zgodne z rzeczywistością?

Myślę, że to wrażenie nie odpowiada rzeczywistości. Polska, Europa, Kościół powszechny są pełne najróżniejszych wspólnot i ruchów. Pełne najróżniejszych inicjatyw, które z takich gremiów wspólnotowych i ruchów kościelnych wypływają. Może to wrażenie – pewnie błędne – bierze się stąd, że między pasterzami, biskupami diecezji, a ruchami potrzebna jest współpraca, a współpraca – jak to między ludźmi bywa – prowadzi do napięć, prowadzi do pytań, ale to są zdrowe napięcia. Tutaj raczej wskazałbym na analogię z życiem rodzinnym: rodzina z roku na rok też przeżywa napięcia, wyzwania, też przeżywa różnice planów, opinii, kierunków działania, ale w życiu rodzinnym z biegiem czasu integruje się to i jako wspólnota rodzinna wędruje się przez życie. Całkiem podobnie jest w Kościele. Jest trochę inne spojrzenie, pewnie trochę bardziej integralne, szerokie biskupa diecezjalnego, a inne spojrzenie konkretnego ruchu, pewnie bardziej szczegółowe, partykularne. Nic więc dziwnego, że często iskrzy w tym miejscu, gdzie te dwa spojrzenia się spotykają, ale to jest dobre iskrzenie – z tego iskrzenia powstaje płomień, który ożywia życie Kościoła.

Czyli z jednej strony napięcie między Kościołem strukturalnym, hierarchicznym a Kościołem – określmy go tak roboczo – charyzmatycznym, a z drugiej działania Księdza Biskupa oraz innych biskupów, na przykład bp. Grzegorza Rysia czy bp. Edwarda Dajczaka wyrażające się w podejmowaniu z pasją wyzwań związanych z nową ewangelizacją. Ale są przecież biskupi, którzy absolutnie nie chcą zapraszać do swojej diecezji żadnych charyzmatyków. Przyglądając się tym dwóm podejściom, mam wrażenie, że mamy do czynienia z dwoma skrajnymi stanowiskami Episkopatu. Czy Ksiądz zgadza się z taką tezą? A może ostatnio coś się zmienia w zakresie otwartości polskich biskupów na charyzmatyczność?

Pewnie w tym pytaniu trzeba by zwrócić uwagę na początkowe sformułowanie, które sugeruje, że istnieją jakieś dwa Kościoły: Kościół strukturalny i Kościół charyzmatyczny. Ten punkt wyjścia nie jest szczęśliwym wątkiem odpowiadania na to pytanie, dlatego że Kościół jako żywo był jeden od początku i taki do dzisiaj pozostał. Zastanówmy się przez chwilę, czy pomogłoby nam w rozumieniu Dziejów Apostolskich stawianie problemu w ten sposób: że istnieje napięcie między Kościołem hierarchicznym a jakimś – podobno innym – Kościołem charyzmatycznym. No nie. Kościół hierarchiczny – ten, o którym mówi Piotr w pierwszym rozdziale Dziejów Apostolskich, zwołuje pierwszy synod czy konklawe, jakbyśmy to dziś nazwali, by wybrać następcę na opuszczone przez Judasza miejsce na apostoła (zob. Dz 1, 15–26). Robi to ten sam Piotr, który wygłasza pierwszą, bardzo dogmatyczną katechezę o zmartwychwstaniu Pana Jezusa (Dz 2, 22–32). To jest ten sam Piotr, który jest także w Wieczerniku, gdzie zstępuje Duch Święty (zob. Dz 2, 1–13). Dlatego lepiej – zamiast mówić o Kościele strukturalnym i Kościele hierarchicznym – mówić o Kościele Dziejów Apostolskich, gdzie są struktury: Piotr, dwunastu apostołów, prezbiterzy i gdzie działa Duch Święty, również przez charyzmaty, ale to jest ten sam Kościół. Taką rzeczywistość widzimy w Dziejach Apostolskich, nie tylko w tych dwóch pierwszych rozdziałach, ale także następnych. To spojrzenie wydaje mi się o wiele owocniejsze, o wiele lepsze. Wtedy pewnie dostrzeżemy takich biskupów, jak choćby tutaj wymienieni z imienia i nazwiska, którzy rozeznają, że właśnie w tej chwili w ich diecezji, w kręgu ich odpowiedzialności ten czy inny charyzmatyk w odpowiedni sposób pobudzi Kościół. Pewnie znajdziemy też innych, którzy rozeznają, że taki styl działania charyzmatycznego nie jest akurat na ten czas albo nie na to miejsce, albo to nie te osoby, ale to jest dokładnie ten sam typ charyzmatu i rozeznania, który rozpoznajemy w Dziejach Apostolskich i ten klucz wydaje mi się o wiele lepszy: Kościół Dziejów Apostolskich, które to Dzieje nie skończyły się i trwają do dziś. Dzisiaj mamy kolejne wieki Kościoła i kolejne rozdziały Dziejów Apostolskich.

Pozwolę sobie przywołać Księdza artykuł Rozłam – charyzmatyczna specjalność? Już w samym tytule pojawia się bardzo odważna diagnoza…

Nie wiem, czy diagnoza może być odważna, czy może być lękliwa. Diagnoza może być prawdziwa albo nie. Jak jest prawdziwa, to wtedy się musimy zastanowić, co z tym faktem zrobić. Albo jest nieprawdziwa. Tutaj analogia do choroby: jeżeli ktoś przychodzi do lekarza, skarżąc się na bóle, głowy i diagnozujemy grypę, to trzeba by się zastanowić, czy mamy na tę przykrą chorobę jakieś lekarstwa. Ale jeżeli nie zdiagnozujemy żadnej choroby, to nic nie trzeba robić, dlatego to określenie „odważna” mnie tutaj zastanowiło. Czy diagnoza może być odważna? Jeżeli chodzi o artykuł Rozłam – charyzmatyczna specjalność?, to jest – o ile pamiętam – sprzed kilkunastu lat. Był to artykuł, w którym zająłem się niepokojącym zjawiskiem: mianowicie, że bardzo wiele grup, które miały kontakt z duchowością charyzmatyczną – powstałych na łonie Kościoła katolickiego – bardzo wiele takich grup od Kościoła katolickiego odeszło. W języku biblijnym takie zjawisko ma swoją nazwę i tą nazwą jest właśnie rozłam, stąd tytuł tego artykułu, ponieważ w tym czasie nie obserwowaliśmy odchodzenia grup od Kościoła, grup, które byłyby inspirowane jakąś inną duchowością. Stąd powstał tytuł tego artykułu: czyżby rozłam, odchodzenie od Kościoła katolickiego stały się specjalnością charyzmatyczną, bo wśród innych gremiów, kręgów, ruchów, takiego zjawiska nie obserwowaliśmy. Skoro taki tekst napisałem, to oczywiście uważałem, że diagnoza jest prawdziwa, ponieważ interesowałem się tym zjawiskiem. Spotykałem się z ludźmi, którzy odeszli od Kościoła. Pytałem w najróżniejszych miejscach diecezji wrocławskiej, całej Polski. I myślę, że takich grup były dziesiątki. Niektóre z nich bardzo duże – niektóre liczyły setki osób. Stąd ta diagnoza, ale, jak wiadomo, diagnozę stawia się po to, aby podjąć środki zaradcze: po pierwsze, aby chorobę nazwać, a po drugie, aby tej chorobie wyjść naprzeciw z lekami. Lekarstwem na pierwszym miejscu jest Pismo Święte, które mówi o opuszczaniu czy odchodzeniu ze wspólnoty kościelnej, używając słowa „rozłam”. Słowo to w Piśmie Świętym jest nazwą grzechu, więc leczenie postawy, która prowadzi do odejścia z Kościoła katolickiego, powinniśmy zacząć od języka biblijnego i formowania naszej mentalności według Pisma Świętego.

Księdza zawołanie biskupie to Deus caritas est… Bóg jest miłością. Jak – głosząc Chrystusa – mówić dziś o miłości i miłosierdziu, by nas może nie tyle chciano słuchać, bo to chyba wcale nie jest najtrudniejsze, ale by nas usłyszano?

Moje doświadczenie z ostatniego roku – Roku Miłosierdzia – pokazało, że ludzie chętnie słuchają o miłosierdziu, jeżeli przedstawimy im wyjątkowość chrześcijańskiego pojęcia miłosierdzia. W jakim sensie? Słuchacz często kojarzy miłosierdzie z pseudomiłosierdziem tego świata. Pseudomiłosierdzie tego świata zasługuje jednak chyba na inną nazwę, mianowicie obojętność. Obojętność – wszystko jedno, co kto robi. Niech każdy się trzyma swojego przekonania. Niech każdy trzyma się swojego stylu życia; i tę obojętność nazywa się miłosierdziem. Ale w Piśmie Świętym miłosierdzie to coś zupełnie innego – miłosierdzie to jest Boża moc, która wkracza w życie i to życie zmienia. Na przykład: ktoś, kto żyje w grzechu, spotyka się z Bożym miłosierdziem nie jako z jakimś Bożym – że tak powiem – wzruszeniem ramion: „A to żyj sobie w tym grzechu”. Nie, nie – spotyka się z Bożym miłosierdziem zgodnie z pięknymi słowami Psalmu 40: że kiedy byłem w dole zagłady, w bagnie trzęsawiska, Pan usłyszał głos mojego wołania, schylił się nade mną, wydobył mnie i postawił moje stopy na skale (zob. Ps 40, 3). To jest Boże miłosierdzie w działaniu. To jest Boże miłosierdzie zmieniające życie. To jest Boże miłosierdzie wyrywające z grzechu, wyrywające z grzesznych postaw, z grzesznych środowisk, przemieniające ten świat. Jak więc widać, tak pojęte miłosierdzie biblijne to nic innego jak uświęcenie. Duch Święty przychodzi, by zwyciężyć grzech i by doprowadzić do świętości.

Nie lubi Ksiądz Biskup, gdy mówi się o młodzieży, że jest to stracone pokolenie. Bardzo ładnie to Ksiądz prostuje, precyzując: „To pokolenie do pozyskania! To jest opcja chrześcijanina”. Co Ksiądz – z perspektywy bycia jego szafarzem – może powiedzieć o współczesnym sakramencie bierzmowania, często zwrotnym momencie w życiu młodego człowieka?

O współczesnym sakramencie bierzmowania mogę powiedzieć najpierw z największą radością, że spotykam bardzo wielu księży i katechetów, którzy – od lat to zjawisko widzę – myślą, próbują, starają się ożywić przygotowanie młodzieży do bierzmowania i pracują nad tym, jak sakrament bierzmowania młodzieży uczynić skutecznym. To bardzo pożyteczne zjawisko i widzę je w szerokich kręgach księży, katechetów. Widzę je, to znaczy, że Duch Święty budzi pożyteczny niepokój. Stracone pokolenie? Wyobraźmy sobie św. Pawła, który przyjeżdża do Aten, zagląda do rocznika statystycznego i cóż tam widzi? Liczba chrześcijan? Zero. Zero. I co mówi św. Paweł: „Tutaj nie ma wiary, chrześcijan nie ma – pokolenie stracone”. Nie! Święty Paweł idzie na Areopag, żeby głosić: „Głoszę wam Tego, którego nie znacie” (zob. Dz 17, 16–34), dlatego diagnozy typu stracone pokolenie to są diagnozy czynione z rocznikiem statystycznym w ręku, ale – jak wiadomo – statystyki to nie są teksty objawione. Teksty objawione znajdujemy w Piśmie Świętym i jeżeli widzimy wiarę – w sensie statystycznym – zanikającą, kurczącą się, to dla nas jest to tylko znak, że mamy wracać do mentalności i sposobów działania rodem z Dziejów Apostolskich, bo tam apostołowie działali w środowisku niechrześcijańskim, zgoła niechrześcijańskim, w którym chrześcijanie tworzyli niewielkie mniejszości, małe grupy albo w którym ich w ogóle nie było w momencie pojawienia się apostołów. To zresztą wielka intuicja papieża Benedykta XVI, że powszechna w krajach europejskich sekularyzacja to dla nas powód nie do spuszczenia ramion, ale do powrócenia z nowym spojrzeniem do Dziejów Apostolskich.

Wizytując parafie, rozmawiając z proboszczami i osobami odpowiadającymi za przygotowanie do bierzmowania, spotyka się Ksiądz Biskup na pewno z bardzo różnymi szkołami i metodami. Proszę podzielić się swoimi spostrzeżeniami i udzielić wskazań, jak przygotować młodzież do bierzmowania, by faktycznie był to sakrament dojrzałości chrześcijańskiej, a nie uroczysty akt pożegnania z Kościołem na wiele lat?

Często spotykam się z takimi próbami. W jednej, drugiej czy trzeciej parafii spotkałem się na przykład z tym, że młodzież w ramach przygotowania do bierzmowania uczestniczy – obowiązkowo, w ramach przygotowania – w życiu wspólnot, które są w parafii. To pewnie dotyczy dużych parafii, które mają wiele grup w mieście, mają np. siedem, osiem, dwanaście różnego rodzaju grup i młodzi mogą sobie wybrać, do której grupy będą należeć przez rok swojego przygotowania do bierzmowania. Mamy też inne próby, kiedy zaprasza się animatorów z ruchów kościelnych, aby prowadzili przygotowanie do bierzmowania. Mamy jeszcze inne próby, kiedy zaprasza się organizatorów Kursu Alpha i jednym z ważnych elementów przygotowania do bierzmowania jest Kurs Alpha. Ja sam miałem okazję udzielać bierzmowania kilka miesięcy temu, w którym jako przygotowanie bierzmowani napisali piękne listy do księdza biskupa z prośbą o bierzmowanie, uzasadniając, jak się przygotowali, jakie są ich oczekiwania – to były listy bardzo indywidualne, bardzo piękne, bardzo głęboko biblijne i od razu mówiły coś o trybie przygotowania do tego sakramentu. Pewnie, że widzimy kryzys sakramentu bierzmowania w tym sensie, że często kończy aktywność młodego człowieka w Kościele, ale znowu zaobserwowane zjawisko dla socjologa kończy jego namysł, a dla duszpasterza dopiero rozpoczyna, co zrobić, aby takie niepokojące rzeczy się zmieniły.

Będąc gościem Ogólnopolskiej Konferencji Alpha 2015, zachęcał Ksiądz Biskup do ewangelizacji, przywołując nauczanie papieża Franciszka o nieustającej potrzebie radosnego głoszenia, zwracając uwagę na praktyczne sposoby poszukiwania zapału i motywacji do działania, jakie powinien w sobie odnaleźć każdy chrześcijanin. Według Księdza, celebracja wydarzeń o skali, podobieństwie i sile Konferencji Alpha to jeden z najlepszych sposobów do nabrania wiatru w żagle. Czyli nie pozostaje nic innego, jak tylko zachęcić do wzięcia udziału w Kursie Alpha.

Wspomniałem o grupie bierzmowanych w jednej czy drugiej parafii, którzy przygotowali się metodą Kursu Alpha, ale ten kurs tutaj, we Wrocławiu, jest przeprowadzany najczęściej poza kontekstem bierzmowanych i w różnych parafiach – w samym mieście i pod Wrocławiem, i nawet daleko od naszego miasta. Mamy bardzo aktywnych, bardzo gorliwych entuzjastów tego ruchu, animatorów, organizatorów. I nawet spotkałem się z tym, że taki kurs przeprowadzono w środowisku wiejskim, co jest trudne ze względu na to, że to jest przecież zupełnie inny typ relacji międzyludzkich, dużo bardziej bezpośredni, osobisty, egzystencjalny, gdzie nie tak łatwo człowiekowi manifestować, że przemienił swoje serce, ale w takim środowisku też się udało, dlatego dobrze w takim duchu parafialnym, diecezjalnym włączyć Kurs Alpha w najróżniejsze przedsięwzięcia duszpasterskie, które mamy – tu, w diecezji wrocławskiej obserwujemy tego bardzo dobre i błogosławione skutki.

Ciekawe jest też to, że pierwotnie miał to być kurs adresowany do niewierzących, poszukujących. W Polsce mamy zdecydowanie inne realia: większość Polaków to katolicy. Trudno chyba znaleźć tylu niewierzących, by stworzyć grupę. Spotykamy się raczej z wierzącymi, którzy są letni. Taki kurs na pewno inaczej trzeba poprowadzić, na czymś innym położyć akcent…

Jeżeli tak się stało, jak Pani mówi, to bardzo dobrze. Dlaczego? Bo to znaczy, że kurs nie jest schematem do przerobienia jakichś aktywności, tylko inspiracją, a inspirację oczywiście, że się adaptuje do tych ludzi, których mamy przed sobą. Inaczej mówimy do dwunastolatków, inaczej do czerdziestolatków. Inaczej mówimy do ludzi niewierzących, inaczej do wierzących pragnących pogłębić swoją wiarę itd. Inaczej mówi się do więźniów, gdy kursy są w więzieniu, inaczej do studentów. Nie schemat, ale raczej metoda, która zachęca do tego, by ją adaptować do różnych gremiów, do różnych środowisk.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Co Duch Święty mówi do Kościoła w Polsce? 2 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Pieniądze. W świetle Ewangelii. Nowa opowieść o biedzie i zarabianiu