The Hound of the Baskervilles. Pies Baskerville'ów w wersji do nauki angielskiego

The Hound of the Baskervilles. Pies Baskerville'ów w wersji do nauki angielskiego

Autorzy: Dariusz Jemielniak Grzegorz Komerski Marta Fihel Maciej Polak Sir Arthur Conan Doyle

Wydawnictwo: Mt Biznes

Kategorie: Edukacja

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Ilość stron: 352

cena od: 15.00 zł

Język angielski Poziom B2
Lubisz czytać dobre powieści a jednocześnie chcesz doskonalić swój angielski?
Mamy dla Ciebie idealne połączenie!
Klasyka literatury światowej w wersji do nauki języka angielskiego.
CZYTAJ – SŁUCHAJ - ĆWICZ
CZYTAJ – dzięki oryginalnemu angielskiemu tekstowi powieści The Hound of the Baskervilles przyswajasz nowe słówka, uczysz się ich zastosowania w zdaniach i poszerzasz słownictwo. Wciągająca fabuła książki sprawi, że nie będziesz mógł się oderwać od lektury, co zapewni regularność nauki.
Czytanie tekstów po angielsku to najlepsza metoda nauki angielskiego.
SŁUCHAJ – pobierz bezpłatne nagranie oryginalnego tekstu The Hound of the Baskervilles dostępne na librivox.org.  Czytaj jednocześnie słuchając nagrania i utrwalaj wymowę.
ĆWICZ – do każdego rozdziału powieści przygotowane zostały specjalne dodatki i ćwiczenia
na marginesach stron znajdziesz minisłownik i objaśnienia trudniejszych wyrazów;  w części O słowach poszerzysz słownictwo z danej dziedziny, a w części gramatycznej poznasz struktury i zagadnienia językowe;  dzięki zamieszczonym na końcu rozdziału testom i różnorodnym ćwiczeniom sprawdzisz rozumienie przeczytanego tekstu;  odpowiedzi do wszystkich zadań zamkniętych znajdziesz w kluczu na końcu książki.   Przekonaj się, że nauka języka obcego może być przyjemnością,
której nie sposób się oprzeć.
POSZERZAJ SŁOWNICTWO – UTRWALAJ – UCZ SIĘ WYMOWY
“Był to pies – pies czarny jak węgiel, olbrzymi – taki, jakiego dotąd nie widziały oczy żadnego śmiertelnika. Z jego otwartej paszczy buchał ogień, ślepia żarzyły się jak węgle, a po całym jego ciele pełzały migotliwe płomyki. Nigdy nawet w majaczeniach chorego umysłu nie mogło powstać nic równie dzikiego, przerażającego, szatańskiego, jak ten czarny potwór, który padł na nas z tumanów mgły.”

***
Marta Fihel – anglistka, nauczycielka z wieloletnim stażem. Współautorka książek do nauki języka angielskiego i słowników.
Prof. dr hab. Dariusz Jemielniak – wykładowca w Akademii Leona Koźmińskiego, pracował jako tłumacz agencyjny i książkowy, współautor kilkunastu podręczników do nauki języka angielskiego, twórca największego polskiego darmowego słownika internetowego ling.pl.
Grzegorz Komerski – absolwent filozofii, tłumacz, współautor książek do nauki języka angielskiego. Prowadzi blog komerski.pl, poświęcony historii języków i etymologii.
Maciej Polak - z wykształcenia filozof, z zamiłowania historyk obyczajowości i kultury w czasach nowożytnych, prowadzi blog poświęcony historii.

 

W wersji do nauki angielskiego dotychczas ukazały się:

A Christmas Carol Opowieść wigilijna

Alice’s Adventures in Wonderland Alicja w Krainie Czarów

Anne of Green Gables Ania z Zielonego Wzgórza

Fairy Tales by Hans Christian Andersen Baśnie Hansa Christiana Andersena

Frankenstein Frankenstein

Peter and Wendy Piotruś Pan

The Blue Castle Błękitny Zamek

The Adventures of Sherlock Holmes Part 1 Przygody Sherlocka Holmesa

The Adventures of Sherlock Holmes Part 2 Przygody Sherlocka Holmesa. Ciąg dalszy

The Great Gatsby Wielki Gatsby

The Picture of Dorian Gray Portret Doriana Graya

The Short Stories of F. Scott Fitzgerald: A Collection Opowiadania autora Wielkiego Gatsby’ego

The Wonderful Wizard of Oz Czarnoksiężnik z Krainy Oz

Three Men in a Boat (To Say Nothing of the Dog) Trzech panów w łódce (nie licząc psa)

Short Stories by Edgar Allan Poe Opowiadania Allana Edgara Poe

Redakcja: Jadwiga Witecka

Projekt okładki: Amadeusz Targoński, targonski.pl

Skład i grafika komputerowa: Protext

Opracowanie e-wydania:

© Copyright by Poltext sp. z o.o.

Warszawa 2017

Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentów niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci zabronione. Wykonywanie kopii metodą elektroniczną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym, optycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji. Niniejsza publikacja została elektronicznie zabezpieczona przed nieautoryzowanym kopiowaniem, dystrybucją i użytkowaniem. Usuwanie, omijanie lub zmiana zabezpieczeń stanowi naruszenie prawa.

Poltext sp. z o.o.

02-230 Warszawa, ul. Jutrzenki 118

tel.: 22 632-64-20

e-mail: wydawnictwo@poltext.pl

internet: www.poltext.pl

ISBN 978-83-7561-711-5 (format e-pub)

ISBN 978-83-7561-715-3 (format mobi)

Spis treści

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Spis treści

WERSJA AUDIO GRATIS

Wstęp

Chapter 1. Mr. Sherlock Holmes Słownictwo

Rozumienie tekstu

O słowach

Gramatyka

Kultura i historia

Ćwiczenia

Chapter 2. The Curse of the Baskervilles Słownictwo

Rozumienie tekstu

O słowach

Gramatyka

Kultura i historia

Ćwiczenia

Chapter 3. The Problem Słownictwo

Rozumienie tekstu

O słowach

Gramatyka

Kultura i historia

Ćwiczenia

Chapter 4. Sir Henry Baskerville Słownictwo

Rozumienie tekstu

O słowach

Gramatyka

Kultura i historia

Ćwiczenia

Chapter 5. Three Broken Threads Słownictwo

Rozumienie tekstu

O słowach

Gramatyka

Kultura i historia

Ćwiczenia

Chapter 6. Baskerville Hall Słownictwo

Rozumienie tekstu

O słowach

Gramatyka

Kultura i historia

Ćwiczenia

Chapter 7. The Stapletons of Merripit House Słownictwo

Rozumienie tekstu

O słowach

Gramatyka

Kultura i historia

Ćwiczenia

Chapter 8. First Report of Dr. Watson Słownictwo

Rozumienie tekstu

O słowach

Gramatyka

Kultura i historia

Ćwiczenia

Chapter 9. (Second Report of Dr. Watson). The Light Upon The Moor Słownictwo

Rozumienie tekstu

O słowach

Gramatyka

Kultura i historia

Ćwiczenia

Chapter 10. Extract from the Diary of Dr. Watson Słownictwo

Rozumienie tekstu

O słowach

Gramatyka

Kultura i historia

Ćwiczenia

Chapter 11. The Man on the Tor Słownictwo

Rozumienie tekstu

O słowach

Gramatyka

Kultura i historia

Ćwiczenia

Chapter 12. Death on the Moor Słownictwo

Rozumienie tekstu

O słowach

Gramatyka

Kultura i historia

Ćwiczenia

Chapter 13. Fixing the Nets Słownictwo

Rozumienie tekstu

O słowach

Gramatyka

Kultura i historia

Ćwiczenia

Chapter 14. The Hound of the Baskervilles Słownictwo

Rozumienie tekstu

O słowach

Gramatyka

Kultura i historia

Ćwiczenia

Chapter 15. A Retrospection Słownictwo

Rozumienie tekstu

O słowach

Gramatyka

Kultura i historia

Ćwiczenia

Słowniczek

Klucz Rozumienie tekstu

Ćwiczenia

WERSJA MP3 GRATIS

1.

Wejdź na stronę www.librivox.org

2.

Wpisz w pole wyszukiwania The Hound of the Baskervilles.

3.

Wybierz interesującą Cię wersję nagrania (lektor bądź słuchowisko) i pobierz plik

4.

Wersji AUDIO możesz słuchać na komputerze lub dowolnym odtwarzaczu mp3

Wstęp

Trudno w to uwierzyć, ale od pierwszego pojawienia się drukiem opowieści z udziałem Sherlocka Holmesa minęło już 130 lat, pierwsze bowiem opowiadanie Arthura Conan Doyle’a o tym detektywie zostało opublikowane w „Beeton’s Christmas Annual” w 1887 roku.

W owych czasach powieści w odcinkach cieszyły się sporą popularnością, a przygody Sherlocka Holmesa od samego początku zrobiły furorę i ukazywały się regularnie, m.in. w „The Strand Magazine” od 1891 roku aż do 1927 roku.

Doyle usytuował fabułę swoich opowiadań we współczesnych sobie czasach – najstarsza chronologicznie historia ma miejsce w 1875 roku, a ostatnia w 1914 roku. Dzięki temu realia ówczesnej Wielkiej Brytanii oddane są bardzo wiernie i stanowią przebogatą kopalnię wiedzy o ówczesnej kulturze i obyczajach.

Jak w przypadku prawdziwych arcydzieł literatury, także w przypadku Doyle’a opowieść, choć napisana językiem obecnie brzmiącym momentami staroświecko, nadal świetnie się czyta. Bezbłędna angielszczyzna, jaką napisane są opowiadania, do dnia dzisiejszego bywa wykorzystywana jako wzorzec poprawności gramatycznej – choć oczywiście wiele z użytych idiomów brzmi obecnie archaicznie. Opowiadania nadal są jednak bez wątpienia doskonałym, a przy tym wciągającym materiałem edukacyjnym.

Po „Psa Baskerville’ów z angielskim” warto sięgnąć także z innego powodu. Sir Arthur Conan Doyle praktycznie stworzył współczesną powieść detektywistyczną. Choć łatwo wskazać, że poprzedzali go choćby tak wielcy pisarze, jak Edgar Allan Poe, nie sposób wyobrazić sobie, a nawet w pełni zrozumieć twórczości Agaty Christie czy pozornie odległego Raymonda Chandlera bez znajomości dzieł Doyle’a. Niewiele jest postaci w literaturze, które odcisnęłyby takie piętno na rozmaitych gatunkach literackich.

Postać Sherlocka Holmesa jest wzorowana na wykładowcy medycyny, Josephie Bellu, jednym z pionierów medycyny sądowej, który za kluczową umiejętność dobrego lekarza uznawał spostrzegawczość. W swoich naukach bardzo silnie podkreślał konieczność dokładnej obserwacji pacjentów podczas diagnozy. Jedną ze stosowanych przez niego metod dydaktycznych było zapraszanie na zajęcia nieznajomych i odgadywanie ich zawodów oraz zainteresowań. Arthur Conan Doyle pracował jako jego sekretarz w szpitalu królewskim w Edynburgu (najstarszej ochotniczej placówce tego typu w Szkocji) i był pod ogromnym wrażeniem metod Bella – odwzorował je więc w pewnym stopniu w postaci słynnego detektywa, co zresztą było powodem jawnej dumy samego zainteresowanego. Co ciekawe, Bell był też autorem kilku znanych podręczników medycyny, włącznie z Joseph Bell’s Manual Of the Operations of Surgery, który pojawił się jako prezent gwiazdkowy w jedenastym odcinku piątego sezonu Doktora House’a – ta ostatnia postać z kolei, pod względem stosowanych metod wnioskowania, jest wzorowana na Holmesie.

Doyle stworzył bowiem prawdziwie archetypicznego bohatera – żyjącego poza normami społecznymi geniusza, który dzięki niezwykłej spostrzegawczości i inteligencji rozwiązuje zagadki pozornie nie do rozszyfrowania. Wspiera go, oczywiście, mniej utalentowany, ale wierny towarzysz, na którym jednak geniusz może zawsze polegać. Na tym schemacie fabularnym oparto później także wiele innych historii, jak choćby serial o detektywie Monku. Sama postać Holmesa i jego perypetie wciąż inspirują pisarzy, scenarzystów i reżyserów – najlepszym przykładem jest bijący rekordy oglądalności brytyjski serial „Sherlock” stworzony przez Stevena Moffata i Marka Gatissa z Benedictem Cumberbatchem w tytułowej roli.

Jednym z powodów, dla których od ponad stu lat postać Holmesa cieszy się ogromną sympatią czytelników, jest także to, że, podobnie jak doktor House, Monk i wszyscy inni naśladowcy, oprócz licznych talentów ma również wiele wad. Holmes jest strasznym bałaganiarzem, miesiącami nie otwiera listów, które zalegają u niego na biurku w pozornie chaotycznie rozmieszczonych stosach. Nie rozstaje się z fajką, choć okazjonalnie zastępuje ją cygarami. Regularnie wstrzykuje sobie kokainę, nie stroniąc także od morfiny, należy do bywalców palarni opium. Zdarza mu się kłamać policji, jeżeli uważa to za słuszne. Jego biegłość w sztukach walki (szermierce, walce laską, boksie, a także ówczesnej odmianie MMA, znanej pod nazwą baritsu) nie pochodzi wyłącznie z lekcji – można wywnioskować, że Holmes był kiedyś (w czasach studenckich?) niezłym zabijaką. Czy można go nie lubić?

Opracowany przez nas podręcznik oparty na oryginalnym tekście powieści został skonstruowany według przejrzystego schematu.

Na marginesach tekstu podano objaśnienia trudniejszych wyrazów.

Każdy rozdział jest zakończony krótkim testem sprawdzającym stopień rozumienia tekstu.

Zawarty po każdym rozdziale dział O słowach jest poświęcony poszerzeniu słownictwa z danej dziedziny, wyrazom kłopotliwym dla polskich uczniów (tzw. false friends), phrasal verbs, słowotwórstwu oraz wyrażeniom idiomatycznym.

W dziale poświęconym gramatyce omówiono wybrane zagadnienie gramatyczne, ilustrowane fragmentem rozdziału.

Dla dociekliwych został również opracowany komentarz do wybranych tematów związanych z kulturą i historią.

Różnorodne ćwiczenia pozwolą Czytelnikowi powtórzyć i sprawdzić omówione w podręczniku zagadnienia leksykalne i gramatyczne. Alfabetyczny wykaz wyrazów objaśnianych na marginesie tekstu znajduje się w słowniczku. Odpowiedzi do wszystkich zadań zamkniętych są podane w kluczu na końcu książki.

Chapter 1

Mr. Sherlock Holmes

SŁOWNICTWO

Mr. Sherlock Holmes, who was usually very late in the mornings, save upon those not infrequent occasions when he was up all night, was seated at the breakfast table. I stood upon the hearth-rug and picked up the stick which our visitor had left behind him the night before. It was a fine, thick piece of wood, bulbous-headed, of the sort which is known as a “Penang lawyer.” Just under the head was a broad silver band nearly an inch across. “To James Mortimer, M.R.C.S., from his friends of the C.C.H.,” was engraved upon it, with the date “1884.” It was just such a stick as the old-fashioned family practitioner used to carry-dignified, solid, and reassuring.

“Well, Watson, what do you make of it?”

Holmes was sitting with his back to me, and I had given him no sign of my occupation.

“How did you know what I was doing? I believe you have eyes in the back of your head.”

“I have, at least, a well-polished, silver-plated coffee-pot in front of me,” said he. “But, tell me, Watson, what do you make of our visitor’s stick? Since we have been so unfortunate as to miss him and have no notion of his errand, this accidental souvenir becomes of importance. Let me hear you reconstruct the man by an examination of it.”

“I think,” said I, following as far as I could the methods of my companion, “that Dr. Mortimer is a successful, elderly medical man, well-esteemed since those who know him give him this mark of their appreciation.”

“Good!” said Holmes. “Excellent!”

“I think also that the probability is in favour of his being a country practitioner who does a great deal of his visiting on foot.”

“Why so?”

“Because this stick, though originally a very handsome one has been so knocked about that I can hardly imagine a town practitioner carrying it. The thick-iron ferrule is worn down, so it is evident that he has done a great amount of walking with it.”

“Perfectly sound!” said Holmes.

“And then again, there is the ‘friends of the C.C.H.’ I should guess that to be the Something

Hunt, the local hunt to whose members he has possibly given some surgical assistance, and which has made him a small presentation in return.”

“Really, Watson, you excel yourself,” said Holmes, pushing back his chair and lighting a cigarette. “I am bound to say that in all the accounts which you have been so good as to give of my own small achievements you have habitually underrated your own abilities. It may be that you are not yourself luminous, but you are a conductor of light. Some people without possessing genius have a remarkable power of stimulating it. I confess, my dear fellow, that I am very much in your debt.”

He had never said as much before, and I must admit that his words gave me keen pleasure, for I had often been piqued by his indifference to my admiration and to the attempts which I had made to give publicity to his methods. I was proud, too, to think that I had so far mastered his system as to apply it in a way which earned his approval. He now took the stick from my hands and examined it for a few minutes with his naked eyes. Then with an expression of interest he laid down his cigarette, and carrying the cane to the window, he looked over it again with a convex lens.

“Interesting, though elementary,” said he as he returned to his favourite corner of the settee. “There are certainly one or two indications upon the stick. It gives us the basis for several deductions.”

“Has anything escaped me?” I asked with some self-importance. “I trust that there is nothing of consequence which I have overlooked?”

“I am afraid, my dear Watson, that most of your conclusions were erroneous. When I said that you stimulated me I meant, to be frank, that in noting your fallacies I was occasionally guided towards the truth. Not that you are entirely wrong in this instance. The man is certainly a country practitioner. And he walks a good deal.”

“Then I was right.”

“To that extent.”

“But that was all.”

“No, no, my dear Watson, not all-by no means all. I would suggest, for example, that a presentation to a doctor is more likely to come from a hospital than from a hunt, and that when the initials ‘C.C.’ are placed before that hospital the words ‘Charing Cross’ very naturally suggest themselves.”

“You may be right.”

“The probability lies in that direction. And if we take this as a working hypothesis we have a fresh basis from which to start our construction of this unknown visitor.”

“Well, then, supposing that ‘C.C.H.’ does stand for ‘Charing Cross Hospital,’ what further inferences may we draw?”

“Do none suggest themselves? You know my methods. Apply them!”

“I can only think of the obvious conclusion that the man has practised in town before going to the country.”

“I think that we might venture a little farther than this. Look at it in this light. On what occasion would it be most probable that such a presentation would be made? When would his friends unite to give him a pledge of their good will? Obviously at the moment when Dr. Mortimer withdrew from the service of the hospital in order to start in practice for himself. We know there has been a presentation. We believe there has been a change from a town hospital to a country practice. Is it, then, stretching our inference too far to say that the presentation was on the occasion of the change?”

“It certainly seems probable.”

“Now, you will observe that he could not have been on the staff of the hospital, since only a man well-established in a London practice could hold such a position, and such a one would not drift into the country. What was he, then? If he was in the hospital and yet not on the staff he could only have been a house-surgeon or a house-physician-little more than a senior student. And he left five years ago-the date is on the stick. So your grave, middle-aged family practitioner vanishes into thin air, my dear Watson, and there emerges a young fellow under thirty, amiable, unambitious, absent-minded, and the possessor of a favourite dog, which I should describe roughly as being larger than a terrier and smaller than a mastiff.”

I laughed incredulously as Sherlock Holmes leaned back in his settee and blew little wavering rings of smoke up to the ceiling.

“As to the latter part, I have no means of checking you,” said I, “but at least it is not difficult to find out a few particulars about the man’s age and professional career.” From my small medical shelf I took down the Medical Directory and turned up the name. There were several Mortimers, but only one who could be our visitor. I read his record aloud.

“Mortimer, James, M.R.C.S., 1882, Grimpen, Dartmoor, Devon. House-surgeon, from 1882 to 1884, at Charing Cross Hospital. Winner of the Jackson prize for Comparative Pathology, with essay entitled ‘Is Disease a Reversion?’ Corresponding member of the Swedish Pathological Society. Author of ‘Some Freaks of Atavism’ (Lancet 1882). ‘Do We Progress?’ (Journal of Psychology, March, 1883). Medical Officer for the parishes of Grimpen, Thorsley, and High Barrow.”

“No mention of that local hunt, Watson,” said Holmes with a mischievous smile, “but a country doctor, as you very astutely observed. I think that I am fairly justified in my inferences. As to the adjectives, I said, if I remember right, amiable, unambitious, and absent-minded. It is my experience that it is only an amiable man in this world who receives testimonials, only an unambitious one who abandons a London career for the country, and only an absent-minded one who leaves his stick and not his visiting-card after waiting an hour in your room.”

“And the dog?”

“Has been in the habit of carrying this stick behind his master. Being a heavy stick the dog has held it tightly by the middle, and the marks of his teeth are very plainly visible. The dog’s jaw, as shown in the space between these marks, is too broad in my opinion for a terrier and not broad enough for a mastiff. It may have been-yes, by Jove, it is a curly-haired spaniel.”

He had risen and paced the room as he spoke. Now he halted in the recess of the window. There was such a ring of conviction in his voice that I glanced up in surprise.

“My dear fellow, how can you possibly be so sure of that?”

“For the very simple reason that I see the dog himself on our very door-step, and there is the ring of its owner. Don’t move, I beg you, Watson. He is a professional brother of yours, and your presence may be of assistance to me. Now is the dramatic moment of fate, Watson, when you hear a step upon the stair which is walking into your life, and you know not whether for good or ill. What does Dr. James Mortimer, the man of science, ask of Sherlock Holmes, the specialist in crime? Come in!”

The appearance of our visitor was a surprise to me, since I had expected a typical country practitioner. He was a very tall, thin man, with a long nose like a beak, which jutted out between two keen, gray eyes, set closely together and sparkling brightly from behind a pair of gold-rimmed glasses. He was clad in a professional but rather slovenly fashion, for his frock-coat was dingy and his trousers frayed. Though young, his long back was already bowed, and he walked with a forward thrust of his head and a general air of peering benevolence. As he entered his eyes fell upon the stick in Holmes’s hand, and he ran towards it with an exclamation of joy. “I am so very glad,” said he. “I was not sure whether

I had left it here or in the Shipping Office. I would not lose that stick for the world.”

“A presentation, I see,” said Holmes.

“Yes, sir.”

“From Charing Cross Hospital?”

“From one or two friends there on the occasion of my marriage.”

“Dear, dear, that’s bad!” said Holmes, shaking his head.

Dr. Mortimer blinked through his glasses in mild astonishment.

“Why was it bad?”

“Only that you have disarranged our little deductions. Your marriage, you say?”

“Yes, sir. I married, and so left the hospital, and with it all hopes of a consulting practice. It was necessary to make a home of my own.”

“Come, come, we are not so far wrong, after all,” said Holmes. “And now, Dr. James Mortimer ---”

“Mister, sir, Mister-a humble M.R.C.S.”

“And a man of precise mind, evidently.”

“A dabbler in science, Mr. Holmes, a picker up of shells on the shores of the great unknown ocean. I presume that it is Mr. Sherlock Holmes whom I am addressing and not ---”

“No, this is my friend Dr. Watson.”

“Glad to meet you, sir. I have heard your name mentioned in connection with that of your friend. You interest me very much, Mr. Holmes. I had hardly expected so dolichocephalic a skull or such well-marked supra-orbital development. Would you have any objection to my running my finger along your parietal fissure? A cast of your skull, sir, until the original is available, would be an ornament to any anthropological museum. It is not my intention to be fulsome, but I confess that I covet your skull.”

Sherlock Holmes waved our strange visitor into a chair. “You are an enthusiast in your line of thought, I perceive, sir, as I am in mine,” said he. “I observe from your forefinger that you make your own cigarettes. Have no hesitation in lighting one.”

The man drew out paper and tobacco and twirled the one up in the other with surprising dexterity. He had long, quivering fingers as agile and restless as the antennae of an insect.

Holmes was silent, but his little darting glances showed me the interest which he took in our curious companion.

“I presume, sir,” said he at last, “that it was not merely for the purpose of examining my skull that you have done me the honour to call here last night and again to-day?”

“No, sir, no; though I am happy to have had the opportunity of doing that as well. I came to you, Mr. Holmes, because I recognized that I am myself an unpractical man and because

I am suddenly confronted with a most serious and extraordinary problem. Recognizing, as I do, that you are the second highest expert in Europe ---”

“Indeed, sir! May I inquire who has the honour to be the first?” asked Holmes with some asperity.

“To the man of precisely scientific mind the work of Monsieur Bertillon must always appeal strongly.”

“Then had you not better consult him?”

“I said, sir, to the precisely scientific mind. But as a practical man of affairs it is acknowledged that you stand alone. I trust, sir, that I have not inadvertently ---”

“Just a little,” said Holmes. “I think, Dr. Mortimer, you would do wisely if without more ado you would kindly tell me plainly what the exact nature of the problem is in which you demand my assistance.”

Rozumienie tekstu

Klucz >>>

Zaznacz właściwą odpowiedź (A, B, C lub D).

1. Sherlock Holmes

A) knew that Watson was studying the walking stick because he saw it.

B) knew Watson felt like studying the walking stick because it belonged to another doctor.

C) enjoyed his morning coffee.

D) was drinking coffee after a sleepless night.

2. According to Holmes, the visitor to his house

A) left the walking stick behind, but was too absent-minded to leave a visiting-card.

B) must have been a nice person.

C) must have left in a hurry.

D) had a dog which was neither a terrier nor a spaniel.

3. Doctor Mortimer wore

A) elegant clothes.

B) a professional outfit and glasses.

C) elegant clothes and a hat.

D) glasses.

4. Which of the following is not true?

A) Doctor Mortimer smoked a lot of cigarettes.

B) Doctor Mortimer was interested in science.

C) The shape of Holmes’s head was of great interest to Mortimer.

D) Holmes and Mortimer had something in common.

5. When Mortimer called him ‘the second highest expert in Europe’, Holmes

A) knew exactly whom Mortimer meant.

B) lost his liking for Mortimer.

C) felt slightly insulted.

D) felt pleased.

O słowach

FRAY

„His frock-coat was dingy and his trousers frayed”.

Czasownik fray oznacza strzępić się, np.:

This skirt will fray if you don’t hem it.

Ta spódnica postrzępi się, jeśli jej nie zaobrębisz.

Stąd przymiotnik frayed to właśnie postrzępiony.

Fray ma także znaczenie metaforyczne – oznacza wówczas nadszarpnąć (np. o nerwach), np.:

This incident really frayed my nerves.

Ten incydent mocno nadszarpnął mi nerwy.

Dlatego przymiotnik frayed oznacza również nadszarpnięty, skołatany. Podobne znaczenie będzie miał przymiotnik shattered, co dobrze ilustruje zdanie z innego rozdziału „Psa Baskerville’ów”:

„Sir Henry and Dr. Mortimer were, however, in London, on their way to that long voyage which had been recommended for the restoration of his shattered nerves”.

PRZYMIOTNIKI ZŁOŻONE (WELL-ESTEEMED)

W powyższym rozdziale pojawia się kilka przymiotników złożonych, jak np.: old-fashioned, well-polished, well-esteemed, well-established, middle-aged czy absent-minded.

Przymiotniki złożone tworzy się z dwóch lub więcej wyrazów. W takich złożeniach ostatni wyraz określony jest przez te, które go poprzedzają, co ilustrują poniższe przykłady:

a black-eyed girl – czarnooka dziewczyna,

an old-fashioned dress – staromodna sukienka.

Przymiotniki złożone składają się z różnych części mowy. Najczęstsze konstrukcje tego typu to:

1) rzeczownik/przysłówek/przymiotnik + imiesłów bierny (past participle):

a well-behaved child – dobrze wychowane dziecko

a newly-built house – nowo wybudowany dom

the above-mentioned issue – wyżej wspomniany problem

2) rzeczownik/przysłówek/przymiotnik + present participle (czasownik + ing):

rough-looking fellow – wyglądający na nieokrzesanego facet

an awe-inspiring atmosphere – atmosfera budząca grozę

3) przymiotnik + rzeczownik:

a last-minute offer – oferta z ostatniej chwili

4) rzeczownik + przymiotnik:

a world-famous writer – pisarz światowej sławy

5) liczebnik + rzeczownik:

a three-star hotel – hotel trzygwiazdkowy

a one-way ticket – bilet w jedną stronę

6) czasownik + przyimek:

a sit-in protest – protest siedzący

7) kilka wyrazów (rzeczowników, przymiotników, przyimków itd.) połączonych spójnikiem lub przyimkiem:

a black-and-white TV – czarno-biały telewizor

an air-to-air missile – pocisk typu powietrze-powietrze

W pisowni przymiotników złożonych często występuje łącznik (hyphen). Ten znak sygnalizuje, że sąsiadujące ze sobą wyrazy nie są od siebie niezależne, ale stanowią jeden przymiotnik. Łącznika nie stosuje się na ogół w przypadku dłuższych wyrażeń, jeśli dane złożenie występuje po rzeczowniku, do którego się odnosi. Porównaj przykłady:

She’s an out-of-work nurse.

This nurse is out of work.

Ta pielegniarka jest bezrobotna/Ta pielęgniarka jest bez pracy.

Łącznik SO

„So your grave, middle-aged family practitioner vanishes into thin air, my dear Watson.”

So oznacza więc, zatem. Za pomocą so łączymy dwa zdania wtedy, kiedy występuje między nimi związek przyczynowo-skutkowy, np.:

You didn’t call me, so I had no idea where we were supposed to meet.

Nie zadzwoniłeś do mnie, więc nie miałem pojęcia, gdzie mieliśmy się spotkać.

I’m sick so I’m staying at home.

Jestem chory, więc zostaję w domu.

Podobnie używa się so that (więc, dlatego). So that oznacza również żeby, np:

Kate locked the door so that no one could enter.

Kate zamknęła drzwi na klucz, żeby nikt nie mógł wejść.

Those young men died so that we might live in peace.

Ci młodzi ludzie zginęli, żebyśmy my mogli żyć w pokoju.

So może łączyć dwa zdania w jedno złożone albo występować na początku zdania, które wynika z poprzedniego. So that występuje jedynie wewnątrz zdania złożonego.

Znaczenie podobne do so mają między innymi następujące wyrazy i wyrażenia: therefore (dlatego, więc, zatem), consequently (w rezultacie, zatem), as a result (w rezultacie).

Gramatyka

PRZYMIOTNIK + TO + BEZOKOLICZNIK

„I was proud, too, to think that I had so far mastered his system as to apply it in a way which earned his approval.”

Jeśli przymiotnik występuje po czasowniku takim jak be, feel, seem, get itp., może po nim następować bezokolicznik z to. Do takich przymiotników należą m.in. wyrazy opisujące emocje, uczucia i reakcje, jak np.:

anxious – niespokojny

happy – szczęśliwy

pleased – zadowolony

proud – dumny

shocked – wstrząśnięty

surprised – zaskoczony

Maria was surprised to meet me.

Maria była zaskoczona, że mnie spotkała.

I was glad to receive the letter.

Byłem zadowolony, że otrzymałem list.

Inne przymiotniki, po których może występować bezokolicznik z to, to m.in.:

able – zdolny

careful – uważny, ostrożny

certain – pewny

difficult – trudny

fit – zdolny, gotowy

likely – prawdopodobny

lucky – szczęśliwy, fartowny

prepared – przygotowany

ready – gotowy

right – słuszny, właściwy

stupid – głupi

wrong – niewłaściwy, zły

Sheila was stupid to believe him.

Sheila była głupia, że mu uwierzyła.

The question seems difficult to answer.

Na to pytanie chyba trudno odpowiedzieć.

Bezokolicznika z to używamy także po wyrażeniach z liczebnikami porządkowymi oraz po przymiotnikach next (następny), last (ostatni) i only (jedyny), np.:

She was the first person to criticise your decision.

Była pierwszą osobą, która skrytykowała twoją decyzję.

Szymborska was the only Polish poetess to win the Nobel prize.

Szymborska była jedyną polską poetką, która zdobyła Nagrodę Nobla.

Należy pamiętać, że po niektórych przymiotnikach nie stosuje się bezokolicznika. Po tych przymiotnikach występuje zdanie podrzędne wprowadzone przez that, np.:

Mike felt ashamed that he’d neglected his duty.

Mike czuł się zawstydzony, że zaniedbał swój obowiązek.

Po innych przymiotnikach występuje natomiast czasownik z końcówką -ing, np.:

We were busy revising before the test.

Byliśmy zajęci powtórką do testu.

This book is really worth reading.

Tę książkę naprawdę warto przeczytać.

Kultura i historia

CHARING CROSS

„Then, supposing that ‘C.C.H.’ does stand for ‘Charing Cross Hospital,’ what further inferences may we draw?”

Charing Cross to dzisiaj część Westminster w centrum Londynu, miejsce, gdzie krzyżują się ulice Strand, Whitehall i Cockspur Street. Kiedyś mieściła się tu wioska Charing. Nazwa osady wywodzi się ze staroangielskiego słowa cierring oznaczającego zakręt, zakręcający, gdyż w tym miejscu właśnie Tamiza zatacza duży łuk. Król Edward I Długonogi (1239–1307) umieścił tam krzyż (cross) ku czci swojej żony, Eleonory Kastylijskiej – stąd pochodzenie nazwy Charing Cross.

Mieszczący się nieopodal Charing Cross szpital powstał w 1823 roku przy Villiers Street. Mimo że w 1834 roku część szpitala mieściła się przy Agar Street, a w XX wieku szpital zmienił siedzibę, od 1827 roku nieprzerwanie obowiązuje nazwa Charing Cross Hospital.

Pierwsze nowoczesne, świeckie szpitale zaczęły powstawać w XVIII-wiecznej Europie. Wcześniej opiekę medyczną zapewniali przede wszystkim duchowni – mnisi i zakonnice, zazwyczaj na terenie klasztorów. Na przełomie XVII i XVIII stulecia w Londynie istniało kilka szpitali, np. szpital świętego Bartłomieja, szpital świętego Tomasza czy szpital dla umysłowo chorych Bethlem. Niektóre szpitale, oprócz zapewnienia opieki zdrowotnej, pełniły również inne funkcje, jak np. szpital Magdalen dla przepełnionych skruchą prostytutek czy ośrodek prowadzony przez Marine Society for Educating Poor Destitute Boys. Do pierwszych świeckich szpitali należy londyński Guy’s Hospital, ufundowany w latach dwudziestych XVIII wieku przez Thomasa Guya.

ALPHONSE BERTILLON

„To the man of precisely scientific mind the work of Monsieur Bertillon must always appeal strongly.”

Alphonse Bertillon (1853–1914) to uczony francuski, funkcjonariusz policji paryskiej. Sûreté, najstarsza europejska policja kryminalna, została założona w 1812 roku przez kryminalistę Françoisa Vidocq (1775–1857). Mottem przestępcy, który wszedł w układ z policją paryską dla ochrony własnego życia, było, że „jedynie zbrodniarze mogą zwalczać zbrodnię”. Vidocq przy pomocy pozyskanych do współpracy kryminalistów skutecznie zwalczał występek tam, gdzie nie zapuszczali się przedstawiciele oficjalnej władzy. Rozwinął przy tym własne techniki postępowania, oparte na gruntownej znajomości środowiska przestępczego, jego metod działania i notatkach na ich temat.

Kiedy Alfons rozpoczął służbę w policji w 1879 roku, kierownictwo Vidocq było od ponad 40 lat przeszłością. Został zmuszony do odejścia w roku 1833, kiedy to prefekt policji Henryk Gisquet stanowczo sprzeciwił się nadmiernemu udziałowi kryminalistów w służbie prawa. Jednak metody pracy Vidocq przetrwały. Tymczasem jego archiwum niepomiernie się rozrosło, stając się tym samym ociężałym kolosem. Pomimo użycia nowej techniki – fotografii dla utrwalania wizerunków przestępców bywało niezdolne do ich identyfikacji wobec faktu, że każdy z nich mógł dowolnie zmienić personalia. Bywało też, że jedna osoba miała kilka kart.

Konieczność wprowadzenia systemu porządkującego oraz wydajnej i efektywnej metody identyfikowania przestępców stała się oczywista. Alfons Bertillon, który w prefekturze zajmował się obsługą kartotek, był synem wiceprzewodniczącego paryskiego Towarzystwa Antropologicznego, doktora Adolfa Bertillona, jego dziadek – przyrodnik i matematyk Achilese Guillard również był cenionym naukowcem. Alfons nie odziedziczył wybitnych zdolności, nie pałał chęcią nauki, ale wyrósł w domu przesiąkniętym atmosferą szacunku dla osiągnięć ludzkiej myśli. Jeden z naukowców, którego imię przywoływano –astronom Adolphe Quételet (1796–1874) starał się do badania zjawiska przestępczości włączyć metody statystyczne. Starał się też wykazać, że rozwój fizyczny człowieka podlega określonym prawom. Twierdził też, że nie ma na świecie dwóch ludzi, których wymiary ciała byłyby identyczne.

Bertillon, nie zważając na żarty i kpiny, postanowił zrobić praktyczny użytek z ustaleń Quételeta. Zezwolono mu na prowadzenie pomiarów przekazanych do rejestracji więźniów. Mierzył ich wzrost, długość i obwód głowy, długość ramion, palców i nóg i zapisywał w indywidualnych kartach. Tak powstał “bertillonage” – metoda identyfikacji na podstawie wymiarów ciała. Bertillon opracował też własny system porządkujący dane, dzięki któremu bardzo szybko mógł w kartotece odnaleźć przyprowadzonego do identyfikacji człowieka, o ile był notowany.

Metoda początkowo nie spotkała się z uznaniem ani nawet zrozumieniem ze strony przełożonych. Wraz ze zmianą prefekta Bertillon dostał szansę dowiedzenia słuszności swojej koncepcji. Co prawda nowy prefekt rozumiał z jego pomysłu równie mało co poprzednik, jednak obiecał wpływowemu ojcu Bertillona rozpatrzenie wniosku. Alfons Bertillon w pełni wykorzystał nadarzającą się sposobność. 21 lutego 1883 roku gazety pisały o udanej identyfikacji przestępcy na podstawie nowej metody, a czynniki wyższe, wietrząc w tym szansę, na własne powodzenie wspomogły rozwój antropometrii. Liczba zidentyfikowanych kryminalistów rosła.

Do swojej kartoteki z wymiarami Bertillon zaczął wkrótce dołączać fotografie wykonywane mimo sprzeciwów fotografów w znormalizowany sposób. Bertillonage (antropometria) stał się oficjalną metodą śledczą z dużymi sukcesami, stosowaną i poza granicami Francji. Jednak ostatecznie jeszcze za życia twórcy przegrał z pozostającą w cieniu podczas jego narodzin daktyloskopią.

Ćwiczenia

Klucz >>>

1. Uzupełnij zdania wyrazami z ramki.

reassuring; thin; notion; absent-minded; ado; frayed; forefinger; overlook; amiable; latter

a) They left without more ………… .

b) I had no ………… of what she actually meant.

c) The robbers vanished into ………… air.

d) Make sure you don’t ………… anything.

e) She wore ………… jeans and a t-shirt.

f) He was a most ………… person and everybody seemed to like him.

g) Her ………… smile made me feel more comfortable.

h) Michael and John Smith are brothers. The former is a lawyer, the ………… is a teacher.

i) Ian seems a bit ………… these days. He’s forgetful and lost in thoughts.

j) Patty put a ring on the ………… .

2. Przekształć poniższe zdania tak, aby zawierały przymiotnik złożony z wyrazów w nawiasach.

a) The students seemed to worry as they were leaving the classroom. (look)

b) These children behave well. (behave)

c) It’s an invention which saves your time! (time)

d) She’s an actress who is famous all over the world. (world)

e) We’ve noticed a strange man with gray hair. (gray)

3. Z poniższych wyrazów utwórz zdania. Jeden z czasowników powinien mieć formę osobową, a drugi występować w bezokoliczniku. Zastosuj czas present simple.

a) steal, it, wrong, be

b) I, really, pleased, be, you, meet

c) home, be, again, it, be, lovely

d) neighbour, our, seem, proud, new, car, have, a

e) hear, news, latest, she, be, the, delighted

f) ready, the, be, we, face, truth

g) not, able, Mary, answer, those, be, questions

h) Paris, they, prepared, leave, be, for

i) the, be, first, people, we, see, this, movie

j) test, take, Kate, next, the, the, student, be

4. Przygotuj prezentację na jeden z tematów:

Hospitals in Victorian London

Medical Professions in Victorian London

Klucz

Rozumienie tekstu

Chapter 1

1. A

2. B

3. D

4. A

5. C

<<< Powrót

save: oprócz [Powrót]

hearth-rug: dywanik obok kominka [Powrót]

bulbous-headed: z dużą gałką [Powrót]

Penang lawyer: rodzaj laski [Powrót]

family practitioner: lekarz rodzinny [Powrót]

dignified: dystyngowany [Powrót]

reassuring: dodający otuchy, budzący zaufanie [Powrót]

silver-plated: posrebrzany [Powrót]

have no notion: nie mieć pojęcia [Powrót]

errand: sprawa (do załatwienia) [Powrót]

well-esteemed: szanowany, ceniony [Powrót]

appreciation: wdzięczność, uznanie [Powrót]

ferrule: okucie [Powrót]

worn down: zdarty, starty [Powrót]

sound: logiczny [Powrót]

hunt: tu: koło łowieckie [Powrót]

excel oneself: przechodzić samego siebie [Powrót]

I am bound to say: muszę powiedzieć [Powrót]

underrate: nie doceniać [Powrót]

luminous: świecący, świetlisty [Powrót]

conductor: przewodnik (ciepła itd.) [Powrót]

pique: urazić, ubóść [Powrót]

give publicity to (sth): rozgłaszać (coś), podawać (coś) do publicznej wiadomości [Powrót]

convex lens: soczewka wypukła [Powrót]

elementary: podstawowy, elementarny, zasadniczy [Powrót]

indication: wskazówka [Powrót]

Has anything escaped me?: Czy coś przeoczyłem? [Powrót]

overlook: przeoczyć [Powrót]

erroneous: błędny, mylny [Powrót]

fallacy: błąd logiczny [Powrót]

to that extent: w tym stopniu [Powrót]

by no means: w żaden sposób, absolutnie (nie) [Powrót]

working hypothesis: hipoteza robocza [Powrót]

inference: wniosek [Powrót]

draw (drew, drawn): wyciągać [Powrót]

conclusion: wniosek [Powrót]

venture: ośmielać się [Powrót]

pledge: dowód [Powrót]

withdraw (withdrew, withdrawn): wycofać się [Powrót]

stretch: rozciągać [Powrót]

well-established: z tradycjami (np. o firmie), powszechnie znany [Powrót]

house-surgeon: chirurg mieszkający w szpitalu [Powrót]

vanish into thin air: rozpłynąć się w powietrzu [Powrót]

amiable: uprzejmy, przyjazny [Powrót]

absent-minded: roztargniony [Powrót]

incredulously: z niedowierzaniem, nieufnie [Powrót]

wavering: drżący, chwiejny [Powrót]

the latter: ten ostatni (z wymienionych) [Powrót]

particular: szczegół [Powrót]

comparative pathology: patologia porównawcza [Powrót]

reversion: tu: wystąpienie u osobnika cech atawistycznych [Powrót]

freak: anomalia, niespotykany przypadek [Powrót]

atavism: atawizm [Powrót]

Medical Officer: główny lekarz rejonu [Powrót]

parish: parafia, gmina [Powrót]

mischievous: złośliwy; figlarny [Powrót]

astutely: przenikliwie [Powrót]

testimonial: dowód uznania [Powrót]

visiting-card: wizytówka [Powrót]

plainly: wyraźnie, widocznie [Powrót]

jaw: szczęka [Powrót]

by Jove: na Jowisza [Powrót]

pace: przemierzać [Powrót]

halt: zatrzymywać się, przystawać [Powrót]

recess: nisza, wnęka [Powrót]

conviction: przekonanie, przeświadczenie [Powrót]

glance: zerkać, rzucać okiem [Powrót]

beak: dziób [Powrót]

jut (out): wystawać, sterczeć [Powrót]

gold-rimmed: w złotej oprawce [Powrót]

clad: ubrany, odziany [Powrót]

slovenly: niedbały, niechlujny [Powrót]

frock-coat: surdut [Powrót]

dingy: wyświechtany, niechlujny [Powrót]

frayed: postrzępiony [Powrót]

thrust: pchnięcie, szturchnięcie; tu: wysunięcie [Powrót]

air: wygląd, wrażenie [Powrót]

peering: słabo widoczny [Powrót]

benevolence: życzliwość, łaskawość [Powrót]

not for the world: za nic w świecie [Powrót]

blink: mrugać, mrużyć oczy [Powrót]

disarrange: dezorganizować, robić bałagan [Powrót]

humble: pokorny, skromny [Powrót]

dabbler: amator [Powrót]

presume: przypuszczać, sądzić [Powrót]

dolichocephalic: (anat.) długogłowy [Powrót]

skull: czaszka [Powrót]

supra-orbital: (anat.) nadczołowy [Powrót]

parietal fissure: bruzda ciemieniowa [Powrót]

fulsome: przesadny [Powrót]

covet: zazdrościć [Powrót]

forefinger: palec wskazujący [Powrót]

draw (drew, drawn) out: wyciągać [Powrót]

twirl: obwijać, okręcać [Powrót]

dexterity: zręczność [Powrót]

quivering: drżący [Powrót]

agile: zwinny, żywy [Powrót]

antennae (l.poj. antenna): czułki [Powrót]

darting: szybki [Powrót]

glance: zerknięcie, rzut oka [Powrót]

merely: tylko, jedynie [Powrót]

be confronted with: stanąć w obliczu czegoś, napotykać [Powrót]

asperity: szorstkość, cierpkość [Powrót]

inadvertently: nieumyślnie [Powrót]

without more ado: bez dalszych ceregieli, bez zbędnej zwłoki [Powrót]

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Opowiadania autora Wielkiego Gatsby'ego z angielskim The Time Machine. Wehikuł czasu w wersji do nauki angielskiego The Hound of the Baskervilles. Pies Baskerville'ów w wersji do nauki angielskiego Alicja w Krainie Czarów z angielskim. Wersja skrócona Short Stories by Edgar Allan Poe. Opowiadania Edgara Allana Poe w wersji do nauki angielskiego Anne of Green Gables. Ania z Zielonego Wzgórza w wersji do nauki języka angielskiego