Zachować ufność

Zachować ufność

Autorzy: Olivier Belleil

Wydawnictwo: Esprit

Kategorie: Inne

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 19.92 zł

SKORZYSTAJ Z MĄDROŚCI PISMA ŚWIĘTEGO, GDY POTRZEBUJESZ JEJ NAJBARDZIEJ

Często się wydaje, że trudności, które nas w życiu spotykają, nie mają rozwiązań. Bardzo trudno nam znaleźć właściwą ścieżkę działania w chwilach, gdy musimy się zmagać z przeciwnościami. Miłosne porażki, rodzinne zranienia, lęk przed odpowiedzialnością, żałoba,

samotność i wiele innych – to sprawy, które odbierają nam radość życia i niszczą nadzieję. Na szczęście z pomocą przychodzą biblijni

bohaterowie, którzy – jak się okazuje – przeżywali identyczne problemy: Sara, Józef, Jonasz, Rut, Noemi stawiali czoła niepowodzeniom i życiowym nieszczęściom, doświadczali rozterek i po ludzku pragnęli dobrego, spełnionego życia. Kiedy było źle, nie tracili nadziei

i jeszcze mocniej oddawali się Bogu Ojcu. Lekcje pokory, zaufania i zawierzenia, które od nich dostajemy, pomogą każdemu z nas

przejść nawet najciemniejsze momenty życia.

Olivier Belleil – mąż, ojciec siedmiorga dzieci, moderator generalny Wspólnoty

Słowo Życia w latach 2003–2013. Znany jest z poruszających kursów Pisma Świętego prowadzonych dla członków wspólnoty. Niezwykła głębia jego nauczania biblijnego, zakorzenionego zarówno w pismach Ojców Kościoła, jak i w tradycji hebrajskiej, udostępnia skarby Słowa Bożego wszystkim, którzy chcą z nich czerpać.

Mojej ukochanej żonie, Marie, która zawsze służyła mi pomocą i wsparciem we wspólnym pokonywaniu tak wielu życiowych trudności, moim dzieciom, Maëlle, Blandine, Samuelowi, Véronique, Thomasowi (a także Emmanuelle i Sarze, które są już w niebie), moim zięciom Benoît i Julienowi, moim siedmiorgu wnukom, moim braciom i siostrom ze wspólnoty Słowo Życia, tym wszystkim, którzy poprzez świadectwa i współpracę ze mną pomogli mi napisać tę książkę – niech Wam Bóg błogosławi.

Wprowadzenie

Nie jest łatwo „ufać także w trudnych chwilach” życia, gdyż te trudne chwile, ze swoimi wieloma twarzami, zakłócają naszą równowagę, budzą w nas lęk, niepokój, bunt, zniechęcenie... To, co zdawało się opanowane, zostaje podane w wątpliwość, to, co się wydawało stabilne i trwałe, przewraca się, tak jakby wszystko, czego się w życiu nauczyliśmy, okazało się nieskuteczne, pozbawione związku z przeżywanym doświadczeniem.

Ludzkie życie przypomina wówczas okręt pośród sztormu. „A Bóg w tym wszystkim? Gdzież On jest? Co robi?” Wydaje się odległy, a może śpi – jak Jezus w łodzi Apostołów. W jaki sposób Go obudzić? Jak postąpić? Jak zareagować na cierpienie? Jaki sens nadać trudnościom?

Wielu spośród biblijnych bohaterów doświadczyło podobnych trudności: kolejne porażki miłosne Sary, rodzinne zranienia Józefa, lęk Jonasza wobec ciążącego na nim obowiązku, żałoba prowadząca Rut i Noemi do zgorzknienia, burn out [wypalenie] Mojżesza skłaniający go do myśli o śmierci, osamotnienie wiernego Jeremiasza z trudem płynącego pod prąd, eskalacja cierpień Hioba, paradoksalna sytuacja królowej Estery...

W pewnym sensie ich życie to nasze życie. Spróbujmy więc nawiązać kontakt z tymi osobami, aby posłuchać, co mają nam do powiedzenia. Odkryjemy słowo ludzkie i słowo Boże, które mogą się nam przydać w określonych sytuacjach, gdyż zawarte w nich przesłanie jest realistyczne i dodaje sił: nie możemy uniknąć trudnych chwil i doświadczeń, gdyż one stanowią część naszego życia, Bóg jednak chce nam pomóc w ich przezwyciężaniu. W jaki sposób?

Przeczytajcie dalszy ciąg...

Sara

Kiedy porażki miłosne budzą rozpacz

I. Historia biblijna

W księdze Tobiasza znajdujemy piękną opowieść o miłości pewnego młodego człowieka, Tobiasza (syna Tobiasza) i młodej kobiety, Sary. Historię tę można czytać niczym powieść przygodową albo baśń, gdyż obfituje ona w wątki pełne dynamiki. Jednak pozostanie na tej płaszczyźnie odbioru byłoby zbyt powierzchowne, księga ta bowiem jest „słowem Bożym”, przekazującym nam głębszą prawdę o ludzkiej miłości „w Bogu”. Przejdźmy do samej biblijnej historii.

Akt pierwszy: Wszystko zaczęło się źle. Rozpacz Sary

Tego dnia Sara, córka Raguela z Ekbatany w Medii, również usłyszała słowa obelgi od jednej ze służących swojego ojca, że była ona wydana za siedmiu mężów, których zabił zły duch, Asmodeusz, zanim była razem z nimi, jak to jest przeznaczone żonom. Służąca mówiła do niej: „To ty zabijasz swoich mężów. Oto już za siedmiu byłaś wydana i od żadnego nie otrzymałaś imienia. Dlaczego nas dręczysz z powodu twych mężów, dlatego że pomarli? Odejdź zatem z nimi, abyśmy już nigdy nie zobaczyli twego syna ani córki”. (Tb 3, 7–9)

Cierpienie bohaterki wynika z niemożności kochania i bycia kochaną w małżeństwie. Przyjrzyjmy się bliżej temu, co stoi na przeszkodzie miłości. Nieprzyjaciel został nazwany: zły duch Asmodeusz, „najgorszy z demonów”, przeciwstawiający się miłości, małżeństwu, płodności. Mężczyzna i kobieta, ludzie należący do Boga, pragnący zawrzeć małżeństwo, muszą stawić czoła groźnej sile duchowej. Wróg ludzkiej istoty jest także wrogiem miłości i wspólnoty małżeńskiej. Nie chodzi tu o przeszkody socjologiczne czy psychologiczne (choć niektórzy psychologowie Sarę sprowadzają do wymiaru kobiety niezdolnej kochać mężczyznę innego niż jej ojciec, natomiast Asmodeusza utożsamiają z fenomenem „kompleksu Elektry”). Nie, przeszkoda ma charakter duchowy, jest inteligentnym i zamierzonym działaniem złego ducha.

W związku z tym na bohaterce ciąży przekleństwo. Siedem razy rodzi się nadzieja: dochodzi do spotkania, młodzi snują plany na przyszłość, w ostatniej chwili jednak wydarza się katastrofa. Kolejne porażki kładą kres temu, co dobre, akurat w chwili, kiedy wszystko, co dobre, powinno się zacząć. Sytuacja ta rodzi cierpienie podobne do odczuwanego wówczas, gdy dziecko umiera przy narodzinach. Cała ciąża na nic... Powtarzające się porażki cierpienie potęgują. Jedno czy dwa niepowodzenia na egzaminie na studiach czy na prawo jazdy można łatwo znieść, ale siedem...?!

Atmosfera śmierci

W Biblii, tak samo, jak w codziennym doświadczeniu, spotkanie miłosne wyzwala radość, staje się znakiem odnowy, życia, obietnicą na przyszłość. Wystarczy przeczytać Pieśń nad Pieśniami, by to zauważyć. A tutaj wręcz przeciwnie: wszechobecna jest śmierć. W cytowanym powyżej fragmencie podkreślona została zależność mężowie–zabici (lub zmarli śmiercią naturalną), by zaznaczyć, że duch śmierci króluje i zdaje się triumfować. Cyfra „siedem” tę atmosferę podkreśla.

Okrutne oskarżenie

Osoba nieszczęśliwa pragnie, by ktoś wysłuchał jej skargi, by ją zrozumiał, by przyznał, że ona naprawdę cierpi. Tymczasem w Księdze Tobiasza dzieje się coś przeciwnego. Sara, ciesząca się społecznym uznaniem jako jedyna córka zamożnej rodziny, pada ofiarą pogardy ze strony kogoś, kto ze względu na swój młody wiek i status służącej (w starożytności uznawanej za członka rodziny) powinien ją szanować. Sara, która nie ponosi żadnej odpowiedzialności za swoje nieszczęście, została uznana winną. Skierowane do niej przez osobę postronną słowa brzmią niczym zarzut, a nawet jak przekleństwo: „Odejdź zatem z nimi [ze zmarłymi mężami], [...] abyśmy już nigdy nie zobaczyli twego syna czy córki”. Służąca „pogrąża” cierpiącą i odbiera jej prawo do przyszłości (do płodności). Stwierdzenie, że ktoś nie ma przed sobą przyszłości, że jego nieszczęście nie minie, to także słowa śmiercionośne – Asmodeusz wyraził się zatem również za pośrednictwem wypowiedzi służącej... Świat, w którym żyje Sara, jest niesprawiedliwy, „wywrócony do góry nogami”: niewinną ofiarę uznaje się odpowiedzialną za nieszczęścia. Poza tym odbiera się jej wszelkie perspektywy. To sytuacja rodząca takie samo poczucie buntu jak w przypadku kobiety będącej ofiarą gwałtu, która widzi, że jej skarga została oddalona i której osoby postronne mówią, że sama jest sobie winna!

Pokora

W języku biblijnym Sara (jej imię znaczy „księżniczka”) została upokorzona, jest istotą nędzną. W Piśmie Świętym pojęcie upokorzenia odnosi się do ofiary błędu, który głęboko rani i okrywa wstydem. Godność takiej osoby można wyszydzić, a z kolei brak uznania ze strony otoczenia powoduje w niej utratę poczucia własnej wartości.

Brak sensu

Diabelskie działania nie mają żadnego wytłumaczenia. Choć znany jest ten, kto wyrządził zło, motywy jego postępowania pozostają ukryte. Dlaczego akurat ona, Sara? Ludzkie porażki, szczególnie te dotyczące sfery uczuć, bardzo szybko przeradzają się w tragedie. Jednocześnie niektóre przyczyny tragedii – chociaż nie pozwalają zapomnieć o smutku – mogą nadać im sens: „Byłam (lub on był) za mało dojrzała, zbyt zależna” i tym podobne. Zrozumienie bolesnego wydarzenia może pomóc w zniesieniu trudnego doświadczenia i w przygotowaniu planów na przyszłość. W tym przypadku jednak mamy do czynienia z sytuacją absurdalną. Wszystkie pytania „dlaczego” pozostają bez odpowiedzi...

Akt drugi: Reakcja w obliczu nieszczęścia

Tego dnia [Sara] była bardzo zmartwiona i zaczęła płakać. Poszła do górnej izby swojego ojca, chcąc się powiesić. Jednak zaraz opamiętała się i rzekła: „[...] Nie mogę wśród smutku doprowadzać do Otchłani starości ojca mego. Lepiej dla mnie będzie nie wieszać się, lecz błagać Pana o śmierć, abym nie wysłuchiwała więcej obelg w moim życiu”. I wówczas, wyciągnąwszy ramiona ku oknu, modliła się tymi słowami:

Błogosławiony jesteś, miłosierny Boże,

i błogosławione Twoje imię na wieki,

i wszystkie Twoje dzieła niech Cię błogosławią na wieki!

A teraz wznoszę moje oblicze

i zwracam me oczy ku Tobie.

Pozwól mi odejść z ziemi,

abym więcej nie słuchała obelg.

[...]

Już siedmiu mężów straciłam,

na cóż miałabym żyć dłużej?

A jeśli nie podoba Ci się odebrać mi życia,

to wysłuchaj, Panie, jak mi ubliżają. (Tb 3, 10–15)

Wyrażenie boleści: mieć odwagę, by płakać

Tego dnia [Sara] była bardzo zmartwiona i zaczęła płakać. (Tb 3, 10)

Śmiertelny smutek zapanował w duszy młodej kobiety, szlochała w rozpaczy.

W niedzielę 18 stycznia 2014 roku na kampusie Uniwersytetu św. Tomasza (Manila, Filipiny) papież Franciszek spotkał się z młodymi ludźmi – ulicznikami, których udało się wyrwać ze środowiska przestępczego. Dwunastoletnia Glyzelle Palomar z trudem kończyła swoje świadectwo. Płacząc, zadała pytanie: „Jest tak wiele dzieci opuszczonych przez rodziców, ofiar potworności takich jak narkotyki czy prostytucja. Dlaczego Bóg pozwala na takie rzeczy, skoro nie jest to winą dzieci? Dlaczego tak niewiele osób przychodzi nam z pomocą?”. Glyzelle miała tak ściśnięte gardło, że nie mogła dokończyć swojej wypowiedzi, nie mogła powstrzymać łez. Papież zmienił treść swojego przemówienia, żeby udzielić odpowiedzi dziewczynce, która rzuciła mu się w ramiona. Przypomniał łzy współczucia Chrystusa w Ewangelii i zalecił: „Wy sami bądźcie mężni, nie lękajcie się płakać!”. Jednocześnie jednak zachęcił do przyjrzenia się sytuacji: „Istnieje współczucie świata, które niczemu nie służy [...]. Zachęcam każdego do zadania sobie pytania: czy nauczyłem się płakać? Kiedy widzę głodne dziecko, dziecko oszołomione narkotykami, dziecko bezdomne, dziecko porzucone, dziecko wykorzystywane, dziecko używane przez społeczeństwo jako niewolnik?”. Tu papież powołał się na przykład wspomnianej dziewczynki: „Ona nauczyła nas płakać. Nie zapomnijmy tego świadectwa! Wielkie pytanie: dlaczego dzieci cierpią? Ona zadała je, płacząc... A odpowiedzią jest albo milczenie, albo słowo zrodzone z łez”. Po czym papież Franciszek dodał: „Nauczmy się płakać. Jeśli nie nauczycie się płakać, nie będziecie dobrymi chrześcijanami. Jest to pewne wyzwanie”. I podsumował: „Bądźcie mężni, nie bójcie się płakać!” (portal internetowy opoka.org.pl).

Od pragnienia śmierci do zamiaru popełnienia samobójstwa

Poszła do górnej izby swojego ojca, chcąc się powiesić. (Tb 3, 10)

Człowiek czasami może zapragnąć, żeby „wszystko się zatrzymało” i żeby mógł zasnąć bez konieczności przebudzenia... Nadmiar smutku może wywołać pragnienie śmierci, dzięki której nie będzie już trzeba cierpieć. W tym wersecie bohaterka posuwa się dalej: jej pragnienie staje się zamiarem, a ona wybiera, w jaki sposób zakończy swoje udręki – powiesi się. Biblia tak bardzo kocha życie, że osoby popełniające samobójstwo na jej kartach należą do rzadkości. Na tysiące występujących w Piśmie Świętym postaci tylko dwie targnęły się na własne życie i byli to dwaj zdrajcy: Achitofel, który zdradził Dawida (2 Sm 17, 23) i Judasz, który zdradził Jezusa (Mt 27, 5). Sama pokusa popełnienia samobójstwa nie jest grzechem. Doświadczyli jej niektórzy święci. Święty Ignacy Loyola mówił wprost o myślach samobójczych, które go dręczyły podczas długich samotnych rekolekcji w Manrezie. Święta Teresa od Dzieciątka Jezus wypowiedziała na ten temat mało znane słowa:

22 sierpnia, w infirmerii Karmelu.

Zaklinała, żeby się za nią modlić, gdyż, jak twierdziła, „jej doznania mogły przyprawić o utratę rozumu”. Prosiła, żeby nie zostawiać w jej zasięgu lekarstw trujących, przeznaczonych wyłącznie do użytku zewnętrznego i radziła, żeby nie kłaść ich nigdy w pobliżu chorych cierpiących takie same jak ona tortury, przyprawiające prawie o „utratę rozumu”, gdyż człowiek niewiedzący, co robi, mógłby bardzo łatwo zadać sobie śmierć. Gdyby zresztą ona nie miała wiary, ani przez chwilę by się nie wahała zadać sobie śmierci

(Ostatnie Rozmowy, OC P1104 Cerf-DDB)

Można więc kochać Boga całym sercem, służyć mu wiernie, pozostawać z Nim w wielkiej bliskości i zmagać się z pragnieniem śmierci.

Porzucić samobójcze zamiary ze względu na miłość do swoich bliskich

Jednak [Sara] zaraz opamiętała się i rzekła: [...] „Nie mogę w smutku doprowadzać do Otchłani starości ojca mego”. (Tb 3, 10)

Osoba głęboko cierpiąca może oczywiście zamknąć się w sobie i widzieć jedynie swoją boleść. Natomiast zwrócenie myśli ku innym pozwoliło Sarze po raz pierwszy zdystansować się do własnej rozpaczy. Miłość łącząca ją z bliskimi – miłość córki do ojca – utrzymała bohaterkę przy życiu!

Zmiana kierunku modlitwy

Lepiej dla mnie będzie nie wieszać się, lecz błagać Pana o śmierć, abym nie wysłuchiwała więcej obelg w moim życiu. (Tb 3, 10)

Nieszczęśliwa Sara zdobyła się na ważny czyn: zwróciła się ku Bogu. Jej modlitwa, jak każda żydowska modlitwa, zaczęła się od błogosławieństwa: „Błogosławiony jesteś, miłosierny Boże; i błogosławione Twoje imię na wieki, i wszystkie Twoje dzieła niech Cię błogosławią na wieki!”. Błogosławieństwo pozwala człowiekowi skierować spojrzenie na Tego, do kogo się zwraca, a nie na własną osobę; pozwala odwrócić się od siebie, by kontemplować Innego. Bóg został nazwany „Bogiem miłosiernym” – określenie Boga tymi słowami równa się ustanowieniu aktu wiary („Ty jesteś tutaj”) i aktu Miłości („Ty jesteś dobry”) i otwiera możliwość ustanowienia aktu nadziei pod koniec modlitwy błagalnej. Sara w modlitwie wyraziła wszystko: pragnienie śmierci, swoją niewinność, swoją rozpacz. W języku biblijnym po prostu „otworzyła swoje serce”. Wówczas dokonało się coś niezauważalnego, gdyż prosząc o śmierć, pozwoliła Bogu dokonać czegoś innego, zgodnie z Jego wolą: „A jeśli nie podoba Ci się odebrać mi życia, to wysłuchaj, Panie, jak mi ubliżają”.

Dzięki błaganiu Sara przestała się skupiać na sobie i na własnym nieszczęściu – w ten sposób otworzyła drzwi swego wewnętrznego więzienia i Bóg przez powstałą szczelinę mógł wśliznąć się do jego wnętrza. Powrót do życia dokonał się w tym przypadku w dwóch etapach: poprzez uświadomienie sobie miłości bliźnich i miłości Boga. Księga Tobiasza objawia nam, że pomiędzy światem „z góry”, światem Bożym i światem ziemskim, ludzkim istnieje więź. Modlitwa wyznacza przejście od jednego do drugiego: w pierwszej kolejności „wznosi się” ku Bogu, a następnie „zstępuje” do ludzi w postaci łask i dobrodziejstw do ludzi.

Owocem modlitwy stał się powrót do normalnego życia. Sara opuściła izbę na górze i powróciła do codziennych czynności; życie potoczyło się normalnym trybem.

Małżeństwa zawierają się w Niebie

Równocześnie zanoszone modlitwy starego Tobiasza i Sary odniosły skutek:

I tej godziny modlitwa obojga została wysłuchana wobec majestatu Boga. I został posłany Rafał, aby uleczyć obydwoje [...]; i Sarę [...], aby ją dać Tobiaszowi [...] za żonę, i odpędzić od niej złego ducha, Asmodeusza. (Tb 3, 16–17)

Zanim poznaliśmy dalszy ciąg opowieści o tym, co „na ziemi”, wpierw dowiedzieliśmy się, że małżeństwo zostało postanowione w Niebie. Księga Tobiasza powróciła do biblijnego źródła małżeństwa, gdyż w drugim opisie Stworzenia sam Bóg stał się „pośrednikiem” między Adamem i Ewą: „[Z]budował niewiastę [...] [i] przyprowadził ją do mężczyzny” (Rdz 2, 22). Było to działanie przeciwne w stosunku do postępowania opisywanego potocznym wyrażeniem „wziąć sobie żonę”, gdyż oznaczało otrzymanie jej... od Boga.

Przekonanie, że to Bóg jednoczy oblubieńca i oblubienicę z humorem zilustrowano w krótkiej historii Rabbiego ben Chalafta:

Pewna swatka zapytała Rabbiego Jose, syna Chalafty: „W ciągu ilu dni Najwyższy, błogosławione niech będzie Jego imię, stworzył świat?”. „W sześć dni”, odpowiedział. „A czym zajmuje się od tamtej pory?” „Kojarzeniem małżeństw”. „I na tym polega cała jego praca? – pytała dalej kobieta. – Ja mogę się zająć tym samym. Mam niewolników, mężczyzn i kobiety; w niespełna godzinę połączę wszystkich w związki”. „O ile łatwe się to wydaje tobie – podjął rabbi – o tyle w oczach Najwyższego, błogosławione niech będzie Jego imię, wydaje się to równie trudne jak cud, który spowodował rozstąpienie się morza Czerwonego”.

Co zrobiła kobieta po odejściu Rabbiego Jose?

Zgromadziła tysiąc niewolników i tysiąc niewolnic, ustawiła ich w dwóch rzędach i powiedziała: „Niechaj ten weźmie za żonę tę, a tamten tamtą” i przez jedną noc wszystkich połączyła w małżeństwa. Następnego dnia niewolnice przyszły do swojej pani. Jedna miała rozbitą głowę, inna podbite oko, jeszcze inna – złamaną nogę. „Co się wam stało?” Jedna kobieta odparła: „Nie chcę tego”, a druga: „A ja nie chcę tego”. Swatka kazała szukać Rabbiego ben Chalafta, a kiedy przed nią stanął, powiedziała: „Nie ma Boga ponad twojego Boga; a twoja Tora jest zaprawdę piękna i godna czci, gdyż miałeś rację”. A on jej odpowiedział: „Czyż nie mówiłem ci, że o ile dobre małżeństwo jest w twoich oczach sprawa łatwą, o tyle w oczach Boga jest równie trudne jak cud, który spowodował rozstąpienie się morza Czerwonego?” (Bereschit Rabba, 68, Edmond Fleg, Anthologie de la pensée juive „J’ai lu”)

W jaki sposób Bóg działa, by wysłuchać modlitwy?

Bóg postanowił poprzez swą Opatrzność połączyć świat starego Tobiasza ze światem młodej Sary. Z ludzkiego punktu widzenia wcale nie było to proste, gdyż mieszkali oni daleko od siebie, jedno w Niniwie (obecny Irak), drugie w Ekbatanie (obecny Iran). Rolę pośrednika odegrała jednak istota niebiańka, anioł Rafał, którego imię oznacza „Bóg uzdrawia”.

Myśli Boga nie są myślami ludzkimi (Iz 55, 8). Tak młody Saul udał się na poszukiwanie oślic swojego ojca, aby... zyskać królestwo (1 Sm 9), Tobiasz zaś wyruszył do obcej ziemi, by odebrać złożone u Gabaela pieniądze, a znalazł tam inny skarb – swoją żonę! Wiadomo, że w starożytnym ludzie Izraela, w przeciwieństwie do społeczeństw naszej epoki, związki małżeńskie zawierało się nie w oparciu o wzajemną miłość. Wspólnota miała na uwadze zbudowanie solidnej komórki społecznej, dobre imię rodziny i płodność jako gwarancje siły i pomyślności. Dlatego małżeństwo uważało się za sprawę zbyt poważną, by pozostawić ją uznaniu młodych ludzi, często kierujących się namiętnościami. O zawieraniu związków małżeńskich decydowali rodzice. Czasami narodziny uczucia poprzedzały zawarcie małżeństwa, jak w przypadku Jakuba: „Rachela zaś miała piękną postać i miłą powierzchowność. [...] Jakub pokochał Rachelę” (Rdz 29, 17–18). Uczucie miłosne najczęściej pojawiało się jednak po uroczystości zaślubin. „Wziąwszy Rebekę za żonę, Izaak miłował ją, bo była mu pociechą po matce” (Rdz 24, 67). Z Księgi Tobiasza wynika, że niezależnie od obyczajów i przyzwyczajeń kulturowych to Bóg stoi u początków każdego związku małżeńskiego.

Mężczyzna musi być dojrzały

Przygoda młodego Tobiasza okazała się wtajemniczeniem, pozwoliła mu przejść od okresu dziecięctwa do dorosłości. Na początku podróży Tobiasz był podporządkowany ojcu, a także swojemu towarzyszowi, aniołowi Rafałowi. Oddzielając się stopniowo od rodziców, stawał się bardziej niezależny, silniej określał swoją tożsamość, angażował się w działanie. Po przybyciu do Ekbatany po raz pierwszy zwrócił się do anioła z poleceniem: „Bracie Azariaszu, zaprowadź mnie prosto do naszego brata, Raguela” (Tb 7, 1). On też samodzielnie podjął inicjatywę oświadczyn (w myśl zwyczajów epoki, za pośrednictwem jednego z członków rodziny): „Bracie Azariaszu, powiedz Raguelowi, aby mi dał moją siostrę, Sarę, za żonę” (Tb 7, 9). Wobec zaskoczenia goszczących go osób ponownie dał dowód zdecydowania i determinacji: „Nie będę jadł i pił tak długo, dopóki ty nie rozstrzygniesz mojej sprawy” (Tb 7, 12). Wreszcie pojął Sarę za żonę pod nieobecność swoich rodziców, nie pytając ich o pozwolenie (Tb 7, 13–14). Tobiasz stał się mężczyzną gotowym podjąć małżeńską odpowiedzialność! Spełnił trzy kolejne warunki postępowania wyznaczone w Księdze Rodzaju: „[M]ężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem” (Rdz 2, 24).

W tym procesie dojrzewania ten, który kochał, musiał wyrazić swoje obawy przed zaangażowaniem w związek z kobietą: „Ponieważ jej samej on [demon] nie krzywdzi, lecz zabija tego, kto by się chciał do niej zbliżyć, to teraz ja się obawiam” (Tb 6, 15). Lecz musiał także przezwyciężyć własne lęki, wyrażając równocześnie siłę, która go pchała ku tej kobiecie: „A kiedy Tobiasz słuchał słów Rafała, że ona jest jego krewną z pokolenia i z domu ojca jego, zapłonął ku niej wielką miłością i serce jego przylgnęło do niej”, chociaż jej nigdy wcześniej nie widział (Tb 6, 19).

Miłość pochodzi od Boga i od człowieka

Śledząc historię Tobiasza, zauważa się, że miłość jest równocześnie dziełem Boga, który w niebie decyduje o małżeństwie, i dziełem ludzkiej wolności Tobiasza i Sary. Oboje wyrazili zgodę na małżeństwo (jedno i drugie dało swoje przyzwolenie), gdyż włączyli się w Boży plan miłości wobec nich. Zawarcie małżeństwa wymaga pełnej wolności i woli Boga, a także pełnej wolności i woli kobiety i mężczyzny. Bóg i Tobiasz wybrali Sarę na małżonkę.

Małżeństwo „w Bogu” łączy kilka wymiarów

W historii Sary i Tobiasza małżeństwo angażuje wszystkie wymiary istoty ludzkiej:

– wymiar społeczny: konieczność osiągnięcia spójności rodzinnej i klanowej, szczególnie wobec faktu rozproszenia ludu Izraela na wygnaniu (Tb 7, 3–6);

– wymiar religijny: należy być posłusznym woli Bożej wyrażonej poprzez zalecenia prawa Mojżeszowego (Tb 6, 12–13);

– wymiar egzystencjalny: ujawniający kolejno po sobie następujące okoliczności opisane w historii biblijnej (podróż, towarzysz podróży, ryba...);

– wymiar uczuciowy: namiętne uczucie, które się zrodziło w sercu Tobiasza.

Ryba przybywa miłości na ratunek

Sara wciąż ponosiła porażki w miłości. Lekarstwo na nie pojawiło się w postaci ryby! Co to znaczy? Spróbujmy to zrozumieć, ustalając tożsamość ryby:

– Ryba wynurzyła się z głębi, aby „złapać” Tobiasza. Przybyła skądinąd (Tb 6, 2);

– Należało ją schwytać. To, co pierwotnie pojawiło się jako zagrożenie (Tb 6,3), należało „opanować” w taki sposób, aby mogło się stać dobrodziejstwem;

– Ryba została zabita (Tb 6, 4);

– Ryba została zjedzona (Tb 6, 5);

– Ryba stała się lekarstwem (Tb 6, 4);

– Objawienie z Nieba wskazało na jej ważność: anioł (Tb 6, 8–9);

– Ryba została złożona w ofierze. „Wtedy Tobiasz przypomniał sobie słowa Rafała, wyjął wątrobę i serce ryby z torby, w której je przechowywał, i położył na rozżarzonych węglach do kadzenia” (Tb 8, 2). Ryba ofiarowana jako kadzidło przypomina ofiarę ze świątyni jerozolimskiej (Wj 30, 8);

– Ryba ma moc pozwalającą odnieść zwycięstwo nad siłami zła. „Zapach ryby powstrzymał demona i uciekł on aż do Górnego Egiptu” (Tb 8, 3).

Ustalenie tożsamości ryby, czyli inspektor prowadzi śledztwo

Interpretacja zoologiczna

Niektórzy komentatorzy wysunęli hipotezę, że przedstawiciele kultury archaicznej mogli przypisywać rybie właściwości lecznicze. Ludzie żyjący w tamtym okresie mieli mnóstwo przekonań o nienaukowym charakterze; uważano na przykład, że owoce mandragory mogą zwiększyć popęd płciowy (Rdz 30, 14). Tezy tej nie można jednak uznać za wiarygodną, gdyż ryba z opowieści nie została przedstawiona jako należąca do konkretnego gatunku.

Interpretacja magiczna

Inni czytelnicy zakładali, że w opisie można odnaleźć pozostałości myślenia o charakterze magicznym, przypisującego rybie specjalną moc. Interpretacja ta jest mało przekonująca, gdyż teologia księgi ukazuje Boga Stwórcę, Boga Opatrzność, Pana Historii i Natury, bez łączenia czy mylenia tej koncepcji z jakimkolwiek myśleniem magicznym... Nie sposób przełknąć taką interpretację – w magicznych rybach jest zbyt wiele ości!

Hipoteza chrystologiczna, zainspirowana myślą Ojców Kościoła.

Po grecku – czyli w języku Nowego Testamentu – ryba nazywa się ichtys (ἰχθύς). Pierwsi chrześcijanie od razu z każdą literą skojarzyli jedno z określeń Boga. Oto rezultat:

ΙΗΣΟΥΣ (Iēsoûs) – Jezus

ΧΡΙΣΤΟΣ (Christós) – Chrystus

ΘΕΟΥ (Theoû) – Boga

ΥΙΟΣ (Hyiós) – Syn

ΣΩΤΗΡ (Sōtér) – Zbawiciel

Dlatego w sztuce chrześcijańskiej pierwszych kościołów ryba stała się symbolem Chrystusa: Jezus Chrystus, syn Boży Zbawiciel.

Ryba z Księgi Tobiasza to Jezus!

Cieszy mnie światło pozwalające zrozumieć duchową płaszczyznę tej opowieści. Chrystus próbował schwytać Tobiasza, przyciągnąć go do siebie; a przecież to Jego każdy musi schwytać sam (poprzez wiarę). Jezus umarł za nas (na krzyżu). Jezus daje siebie jako pokarm (w Eucharystii). Jezus jest lekarstwem na nasze dolegliwości. Jezus wypędza złe duchy. Jezus zostaje nam objawiony poprzez nadnaturalne poznanie (przez Ducha Świętego). Modlitwa i ofiara (kadzidło), w których małżonkowie się jednoczą, przemienia przekleństwo miłości w błogosławieństwo.

Kiedy małżeństwo jest poświęcone Bogu, zwycięża siły zła

Podobno istnieją wygrywające „trójki”, czyli zakłady dotyczące trzech pierwszych koni na wyścigach. Księga Tobiasza proponuje młodym małżonkom „wygrywające siódemki”.

W noc poślubną małżonkowie odmawiają modlitwę (zawierająca ją perykopa często jest wykorzystywana jako pierwsze czytanie podczas ślubnej Mszy Świętej) przedstawiającą siedem wymiarów małżeńskiej duchowości:

1. Młodzi małżonkowie w pierwszej kolejności zwracają się ku Bogu, a nie skupiają przede wszystkim na sobie.

Tobiasz podniósł się z łóżka i powiedział do niej:

„Wstań, siostro, módlmy się”. (Tb 8, 4)

Zanim połączyli się ze sobą, zjednoczyli się z Bogiem. Pociąg duchowy okazał się silniejszy niż pociąg seksualny! Oto dobry początek.

2. Komunia duchowa małżonków

W modlitwie podkreśla się ją trzykrotnie:

– na początku: „zaczęli się modlić”;

– na końcu: „powiedzieli kolejno: Amen, Amen”. Określenie „kolejno” wyraża komunię pary małżeńskiej: jest ona zgodna tak, jak pierwotnie para małżonków była „jedną duszą”;

– pośrodku: jest to modlitwa na dwa głosy wypowiedziana przez Tobiasza (5–7), a następnie przez Sarę (w wersji Wulgaty – werset 10).

3. Wdzięczność

Bądź uwielbiony, Boże ojców naszych,

i niech będzie uwielbione imię Twoje

na wieki przez wszystkie pokolenia!

Niech Cię wielbią niebiosa

i wszystkie Twoje stworzenia

po wszystkie wieki. (Tb 8, 5)

Błogosławieństwo (jeszcze bardziej niż wprowadzenie w modlitwę) jest sposobem bycia wobec Boga, stylem życia naznaczonym wdzięcznością. Para małżeńska składa dziękczynienie Bogu razem z całym Stworzeniem za to, kim Bóg jest, i za to, co czyni. Miłość małżeńska wyzwala modlitwę uwielbienia. W opisie stworzenia pierwsze słowa człowieka – Adama – są okrzykiem zachwytu nad kobietą – Ewą: „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała!” (Rdz 2, 23). Mężczyźnie i kobiecie rozpoczynającym życie małżeńskie towarzyszy dziękczynienie.

4. Włączyć się w Boży plan

Tyś stworzył Adama,

i stworzyłeś dla niego pomocną ostoję – Ewę,

jego żonę,

I z obojga powstał rodzaj ludzki.

I Ty rzekłeś: „Nie jest dobrze być człowiekowi samemu,

uczyńmy mu pomocnicę podobną do niego”. (Tb 8, 6)

Modlitwa małżonków włącza ich małżeństwo do opisu stworzenia z Księgi Rodzaju 2, 18: „Potem Pan Bóg rzekł: Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc” (dosłownie: „która będzie vis-à-vis”). W dyskusji z faryzeuszami na temat oddalenia kobiety Jezus powiązał instytucję małżeństwa z pierwotnym planem Boga:

Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę [...] Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela! (Mt 19, 4–6)

Małżeństwa nie postrzega się jako zwykłej umowy między dwiema osobami, umowy społecznej zarządzanej przez ludzi. Tobiasz i Sara włączyli się w plan Boga, twórcy małżeństwa i miłości, zwracając spojrzenie z ziemi ku niebu, z teraźniejszości ku „początkowi”. Są tu obecne dwa cele, które teologowie rozwiną jako dwie podstawy małżeństwa:

– komunia małżeńska jako lekarstwo na życiową samotność, jako wzajemna pomoc i wsparcie;

– otwartość na życie: „i z obojga powstał rodzaj ludzki”.

5. Zjednoczenie w Bogu

A teraz nie dla rozpusty

biorę tę siostrę moją za żonę,

ale dla prawdziwego związku. (Tb 8, 7)

Wulgata dodaje: „Nie dla zaspokojenia żądzy, lecz jedynie powodowany pragnieniem stworzenia rodziny, która będzie błogosławić Twe imię na wieki wieków”.

Małżonkowie nie gardzili seksualnością, lecz włączyli ją w małżeńskie powołanie w Bogu i dla Boga. Najważniejszym ich celem było nie zaspokojenie popędu płciowego, lecz darzenie się miłością „w prawdzie”. Termin „prawdziwości” Prawa w pierwszej kolejności odwołuje się do zalecenia lewiratu (Pwt 25, 5–10), lecz ogólniej – do prawdy zawartej w słowie Bożym skierowanym do ludzi. Święty Jan także będzie mówił o miłowaniu „prawdą” (1 J 3, 18).

W modlitwie Sary i Tobiasza małżeństwo nie zostało przedstawione jako „sposób na zaspokojenie żądzy”, lecz zyskało wymiar życiowego planu (związku i rodziny), budowanego na chwałę Bożą.

6. Człowiek potrzebuje ratunku od Boga

Nie tylko jednostki wyglądają ratunku, wyglądają go także pary małżeńskie i rodziny. Młodzi małżonkowie nie liczą wyłącznie na własne siły, uczucia czy cnoty. Zdają sobie sprawę ze swojego ubóstwa i słabości, dlatego oddają się w opiekę Bogu: „błagajmy Pana naszego, aby okazał nam miłosierdzie i ocalił nas [...], i zaczęli się modlić i błagać, aby dostąpili ocalenia” (Tb 8, 4–5). Ich małżeństwo budowało się na trwałym fundamencie: na pokornej prośbie skierowanej do Boga, prośbie o pomoc, wsparcie, opiekę i ocalenie od złego.

7. Wola trwania w łasce Bożej

Oto modlitwa oblubieńca: „Pozwól nam razem dożyć starości”, której niczym echo odpowiada modlitwa oblubienicy: „Pozwól nam razem dożyć starości!”. Niczym we francuskich piosenkach ludowych, „miłość” (amour) rymuje się z „zawsze” (toujours). Ludzkie serce nie pragnie przeżycia ulotnej chwili przyjemności, chwili „wielkich emocji”, lecz chce zbudować solidną, trwałą relację, która zdołałaby zwycięsko przejść próbę czasu. Wola trwania w miłości i wierności może zyskać szanse powodzenia wówczas, gdy para małżeńska będzie żyć w oparciu o wierność Boga Jego przymierzu.

Do tych siedmiu rad dotyczących duchowości małżeńskiej można dodać jeszcze jedną: miłość w Bogu łączy nas z innymi. Czasami, chcąc dowartościować relację miłosną, zauważa się, że ludzie, którzy się kochają, postępują tak, jakby byli „sami na świecie”. Ta nowoczesna indywidualistyczna perspektywa przedstawia małżeńską intymność jako oddzielającą małżonków od życia innych ludzi, by mogli się skupić na własnym szczęściu. W Księdze Tobiasza dzieje się coś przeciwnego: miłość małżeńska dwóch osób otwiera serca, rozszerza umysły, łączy małżonków z innymi w czasie i w przestrzeni.

– Wzywany Bóg jest Bogiem „naszych ojców” i to łączy wierzących ze wszystkimi wcześniejszymi pokoleniami, to ich wpisuje w świętą historię ludu Bożego.

– Ich małżeńska modlitwa uwielbienia jest niczym muzyka jednego instrumentu w koncercie całego stworzenia, w powszechnej kosmicznej symfonii.

– Modlitwa przypomina o „wszystkich pokoleniach po wszystkie wieki”, o „rodzaju ludzkim”, o „wszystkich pokoleniach uwielbiających imię Boga na wieki”. Tak jak wrzucony do jeziora kamień wywołuje na wodzie współśrodkowe kręgi rozchodzące się coraz szerzej, podobnie modlitwa Tobiasza i Sary w ich sypialni rozszerza się na cały świat. Ich miłość jest i będzie otwarta na Boga i na innych. Wierząca para małżeńska ma świadomość, że obcuje ze świętymi, że sięga poza ziemski czas i ziemską przestrzeń.

8. Skutek komunii małżeńskiej: pokój

A potem spali całą noc. (Tb 8, 9)

Po czym nastąpiła malownicza scena: zaniepokojeni rodzice wysłali służącą, by sprawdziła, czy wszystko jest w porządku. „[O]ona weszła i zobaczyła ich, jak leżeli i spali spokojnie razem. [N]ic złego im się nie dzieje” (Tb 8, 13–14). Sara została uleczona, małżeństwo uratowane, demon wyrzucony. W opisie z humorem został podkreślony kontrast między spokojem świeżo zaślubionej pary a niepokojem sług kopiących grób „na wszelki wypadek”.

II. Przypisani sobie

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Józef

Cierpienie z powodu zdrady

Dostępne w wersji pełnej

Jonasz

Kiedy ktoś wpada w panikę wobec powierzonej mu misji

Dostępne w wersji pełnej

Rut i Noemi

Kiedy żałoba wywołuje gorycz albo gdy Bóg wypełnia pustkę

Dostępne w wersji pełnej

Mojżesz

Kiedy przywódca się załamuje: „To dla mnie zbyt ciężkie!”

Dostępne w wersji pełnej

Jeremiasz

Kiedy niełatwo jest świadczyć o swojej wierze

Dostępne w wersji pełnej

Hiob

Kiedy wszystko sprzysięga się przeciwko nam

Dostępne w wersji pełnej

Estera „zagubiona”

Albo kiedy ktoś czuje się w życiu nie na swoim miejscu

Dostępne w wersji pełnej

Podsumowanie:

jak czynić krzyż chwalebnym

Sposób postępowania przeznaczony dla nas wszystkich, poranionych przez życie

Dostępne w wersji pełnej

Originally published under the title

Rester confiant dans les épreuves. Huit figures bibliques

by Olivier Belleil

Copyright © Éditions des Béatitudes

Société des OEuvres Communautaires, 2015

Polish edition © 2017 Wydawnictwo Esprit

Copyright © for the Polish translation by Wydawnictwo Esprit 2017

All rights reserved

NA OKŁADCE:

© Kevin Carden / Lightstock

REDAKCJA:

Anna Chojowska-Szymańska, Ewa Micyk, Justyna Yiğitler

ISBN 978-83-65706-83-6

WYDAWNICTWO ESPRIT SP. Z O. O.

ul. Przewóz 34/100, 30-716 Kraków

tel./fax 12 267 05 69, 12 264 37 09, 12 264 37 19

e-mail: sprzedaz@esprit.com.pl

ksiegarnia@esprit.com.pl

biuro@wydawnictwoesprit.com.pl

Księgarnia internetowa: www.esprit.com.pl

Plik opracował i przygotował Woblink

woblink.com

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Zachować ufność