Konflikt: kobieta i matka

Konflikt: kobieta i matka

Autorzy: Elisabeth Badinter

Wydawnictwo: DW PWN

Kategorie: Literatura faktu

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

cena od: 24.50 zł

Świeża książka słynnej feministki, bardzo aktywnej i bardzo kontrowersyjnej, bestseller we Francji, kraju autorki, który wywołał dyskusję narodową na temat roli matki. Książka z zakresu filozofii praktycznej, mikrohistorii współczesności, socjologii rodziny i gender studies – nowych, rozwijających się szybko nurtów myśli społecznej. Rozważania autorki idą trochę wbrew współczesnemu feminizmowi, któremu patronują amerykańskie bojowniczki o prawa kobiet. Badinter uważa, że zboczył on z drogi emancypacji i paradoksalnie wpycha kobietę z powrotem do domu, dzieci i kuchni. Badinter w ogóle kwestionuje ideę instynktu macierzyńskiego i walczy o zniesienie presji wywieranej na kobietach, by były doskonałymi matkami – a nawet w ogóle matkami. Dowodzi, że dzisiejsze wymagania wobec matek – nacisk na naturalne, domowe, ekologiczne wychowanie dzieci – uwsteczniają je w rozwoju kulturowym i intelektualnym. Przymus karmienia piersią i przygotowywania ekologicznego jedzenia to nowe sposoby ciemiężenia kobiety.

Elizabeth Badinter – feministyczna filozofka francuska, specjalistka od myśli oświeceniowej, profesorka w Ecole Polytechnique w Paryżu. Zajmuje się historią kobiet, macierzyństwa, relacją dziecka i matki, ale też sytuacją mężczyzny, filozofią rodziny. Książki Badinter zawsze wywołują burzę, autorka bowiem uważa, że feminizm zapomina o swych realnych zdobyczach, grzęźnie w jałowych rozważaniach o różnicach dzielących kobiety i mężczyzn i zamiast dążyć do pełnego równouprawnienia, zmierza do skonfliktowania płci, umacnia stereotypy itd. Elisabeth Badinter jest autorką książek Historia miłości macierzyńskiej, Fałszywa ścieżka, XY tożsamość mężczyzny.

Dane oryginału

Elisabeth Badinter

Le Conflit. La Femme et la mère

Copyright © Editions Flammarion, Paris 2010

Projekt okładki, stron tytułowych i wnętrza

Wydawcy

Monika Michowicz

Mikołaj Ratajczak

Redaktor prowadząca

Marta Wilińska

Redaktor

Monika Murawska

Produkcja

Mariola Iwona Keppel

Skład wersji elektronicznej na zlecenie Wydawnictwa Naukowego PWN

Marcin Kapusta / konwersja.virtualo.pl

Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując jej część, rób to jedynie na użytek osobisty.

Szanujmy cudzą własność i prawo

Więcej na www.legalnakultura.pl

Polska Izba Książki

Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo Naukowe PWN SA

Warszawa 2013

eBook został przygotowany na podstawie wydania papierowego z 2013 r., (wyd. I)

Warszawa 2017

ISBN 978-83-01-19341-6

Wydawnictwo Naukowe PWN SA

tel. 22 69 54 321; faks 22 69 54 288

e-mail: pwn@pwn.com.pl; www.pwn.pl

SPIS TREŚCI

Przedmowa. Bezgłośna rewolucja

CZĘŚĆ#1. WIZJA LOKALNA

1. Ambiwalencja macierzyństwa

1.1. Lęk przed wolnością

1.2. Efekt ambiwalencji

CZĘŚĆ#2. OFENSYWA NATURALIZMU

2. Święte przymierze „reakcjonistów”

2.1. Od polityki do macierzyństwa ekologicznego

2.2. Gdy nauka ponownie odkrywa instynkt macierzyński

2.3. Nagły zwrot feminizmu

3. Wszystko dla dziecka!

3.1. Macierzyństwo i asceza

3.2. Bitwa o mleko

3.3. Podsumowanie

4. Imperium niemowlęcia

4.1. Matka przed ojcem

4.2. Niemowlę ponad związek

4.3. Dziecko przed kobietą

CZĘŚĆ#3. PRZECIĄŻONA BARKA

5. Różnorodność kobiecych pragnień

5.1. Kobieta matka

5.2. Od odmowy do nieustannego odraczania

5.3. Kobieta i matka

6. Strajk żywotów

6.1. Tam, gdzie obowiązki macierzyńskie są zbyt ciężkie

6.2. Pojawienie się nowego stylu życia

6.3. W poszukiwaniu nowej definicji kobiecości

7. Przypadek francuzek

7.1. Matki „mierne” ale matki…

7.2. Tradycja przodków: kobieta przed matką

Bibliografia

Przypisy

PRZEDMOWA

BEZGŁOŚNA REWOLUCJA

W latach 1980–2010 – niemal niezauważenie – doszło do gwałtownej przemiany w naszym pojmowaniu macierzyństwa. Owej ewolucji, a raczej regresowi, nie towarzyszyła żadna dyskusja, żadne poruszenie. A przecież zmiana ta ma ogromne znaczenie, dotyczy bowiem – ni mniej, ni więcej – ponownego umiejscowienia macierzyństwa w samym centrum losu kobiet.

Kobiety pod koniec lat sześćdziesiątych, zyskawszy środki umożliwiające im planowanie reprodukcji, zaczęły walczyć o zapewnienie sobie podstawowych praw: wolności i równości (z mężczyznami), w przekonaniu, że są w stanie pogodzić te wartości z macierzyństwem, które przestało być najważniejszym celem ich życia. Stanęła przed nimi otworem różnorodność stylów życia nieznana ich matkom. Mogły dać pierwszeństwo ambicjom osobistym, cieszyć się bezżeństwem lub życiem we dwoje bez dziecka albo też spełnić pragnienie macierzyństwa, łącząc je – lub nie – z aktywnością zawodową. Owa nowa wolność okazała się jednak źródłem pewnej sprzeczności. Z jednej strony, wyraźnie zmieniła status macierzyństwa przez wpisanie w nie nieodzownych obowiązków wobec dziecka, które kobieta zdecydowała się urodzić. Z drugiej zaś, położyła kres dawnym pojęciom przeznaczenia i determinizmu naturalnego, wysuwając na pierwszy plan rozwój osobisty. Mogłyśmy zdecydować się na jedno, dwoje lub więcej dzieci, jeśli tylko uznałyśmy, że wzbogacą nasze życie uczuciowe i odpowiadają wybranemu przez nas stylowi życia. Jeśli nie, lepiej było się powstrzymać. Indywidualizm i hedonizm, właściwe naszej kulturze, stały się podstawową motywacją reprodukcji, a czasem również rezygnacji z niej. Dla większości kobiet możliwość pogodzenia coraz bardziej wymagających obowiązków macierzyńskich i rozwoju osobistego pozostawała jednak wątpliwa.

Trzydzieści lat temu miałyśmy nadzieję rozwiązać tę kwadraturę koła dzięki równemu dzieleniu z mężczyznami świata zewnętrznego i strefy rodzinnej. Wydawało się nawet, że jesteśmy na dobrej drodze. Do chwili, gdy lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte XX wieku zapowiedziały koniec naszych nadziei. Wiązało się to z potrójnym kryzysem o fundamentalnym znaczeniu, który położył kres (chwilowo?) ambicjom poprzedniego dziesięciolecia: kryzys gospodarczy wraz z kryzysem tożsamości brutalnie zatrzymały marsz ku równości, czego dowodzą nadal utrzymujące się różnice płac kobiet i mężczyzn.

Kryzys gospodarczy początku lat dziewięćdziesiątych zmusił wiele kobiet, zwłaszcza te najgorzej wykształcone i najbiedniejsze, do porzucenia pracy zawodowej. Zaproponowano im we Francji zasiłek dla matek, aby pozostały w domach i przez trzy lata opiekowały się małymi dziećmi. Przecież – mówiono – opieka nad dzieckiem to praca jak każda inna, a często bardziej nobilitująca. Mimo to wyceniono jej wartość na zaledwie połowę płacy minimalnej! Masowe bezrobocie dotknęło kobiety w jeszcze większym stopniu niż mężczyzn i wysunęło macierzyństwo na pierwszy plan jako pewniejszą i bardziej krzepiącą wartość niż źle płatna praca, którą dodatkowo można stracić z dnia na dzień. Tym bardziej, że bezrobocie ojca nadal uważa się za bardziej destrukcyjne dla rodziny, a psychologowie nieustannie odkrywają nowe, spadające na kobiety obowiązki wobec dziecka.

W ten sposób kryzys gospodarczy przyczynił się do zahamowania oczekiwanej ewolucji mężczyzn. Wzmógł ich opór wobec wprowadzania równości i dzielenia obowiązków. Obiecujące początki – które, jak się nam wydawało, dostrzegałyśmy – zatrzymały się na tym pierwszym etapie. Kryzys równościowy, mierzony różnicą między zarobkami mężczyzn i kobiet, bierze się z nierównego podziału prac domowych i obowiązków związanych z opieką nad członkami rodziny. Obecnie, po dwudziestu latach, kobiety nadal przyjmują na siebie trzy czwarte tego typu zadań. Jednak kryzys gospodarczy nie jest jedyną przyczyną utrzymywania się nierówności. Pojawiła się nowa, jeszcze trudniejsza do pokonania przeszkoda wzmacniająca nierówność: kryzys tożsamości, jakiego – prawdopodobnie – nie było dotychczas w historii ludzkości.

Do niedawna światy mężczyzn i kobiet były całkowicie różne. Uzupełnianie się ról i funkcji podsycało właściwe dla każdej płci poczucie tożsamości. Cóż pozostało z tych podstawowych różnic, od kiedy mężczyźni i kobiety mogą wykonywać te same zadania i odgrywać te same role w sferze publicznej i prywatnej? Skoro macierzyństwo jest właściwe tylko kobiecie, czy wynika z tego, że mężczyznę należy definiować za pomocą negacji, a więc jako tego, który nie zachodzi w ciążę?

To wystarczyło, aby przyprawić mężczyzn o egzystencjalny zawrót głowy… Kwestia ta stała się jeszcze bardziej skomplikowana w wyniku możliwości rozwarstwienia (dissociation) znaczenia macierzyństwa, a być może również konieczności jego przedefiniowania. Czy matką jest ta kobieta, która dostarcza oocytu, kobieta, która nosi płód, czy może ta, która wychowuje dziecko? A w tym ostatnim przypadku: jaka jest podstawowa różnica między ojcostwem a macierzyństwem?

Wobec tylu trudności i wahań pojawia się silna pokusa odwołania się do starej Matki Natury i napiętnowania lekkomyślnych ambicji wcześniejszego pokolenia. Pokusa wzmacniana dodatkowo przez pojawienie się dyskursu otoczonego aureolą nowoczesności i etyki, który zwie się naturalizmem. Ta ideologia wychwalająca powrót do tradycyjnego modelu zaciążyła nad przyszłością kobiet i ich wyborami. Jak za czasów Jana Jakuba Rousseau próbuje się przekonać kobiety do odnowienia kontaktu z naturą i powrotu do korzeni, a filarem tego procesu ma być instynkt macierzyński. Jednak, inaczej niż w XVIII wieku, kobiety mają dziś trzy możliwości: zgodzić się, odmówić lub negocjować – w zależności od tego, czy pierwszeństwo dają swoim interesom osobistym, czy roli matki. Im bardziej intensywne – lub wręcz wyłączne – jest dążenie do spełnienia się w roli matki, tym większe ryzyko konfliktu z innymi pragnieniami i trudniejsze negocjacje między kobietą i matką. Obok kobiet, które znajdują pełną realizację w macierzyństwie i tych, coraz liczniejszych, które z własnej woli lub z konieczności je odrzucają, są jeszcze kobiety podatne na dominującą ideologię macierzyństwa, zastanawiające się nad możliwością pogodzenia pragnień kobiety i obowiązków matki. Wmawiają sobie – iluzja zjednoczonego frontu kobiet nie przetrwała – że ich interesy mogą się różnić. Stąd, również w ich przypadku, zostaje podana w wątpliwość definicja kobiecej tożsamości…

Ta ewolucja, możliwa do zaobserwowania we wszystkich krajach rozwiniętych, przebiega w nieco inny sposób w zależności od historii i kultury każdego z regionów. Kobiety w krajach anglosaskich, w Skandynawii, w państwach basenu Morza Śródziemnego, ale też w krajach niemieckiego obszaru językowego i w Japonii borykają się z tymi samymi wątpliwościami, lecz odpowiadają na nie we właściwy sobie sposób. Co ciekawe, Francuzki – w pewnym sensie – trzymają się z daleka od tej dyskusji. Nie dlatego, że dylematy te są im całkowicie obce, ale dlatego, że ich koncepcja macierzyństwa wynika – powrócimy jeszcze do tego problemu – ze szczególnego, wykształconego ponad czterysta lat temu[1], statusu kobiety. Być może to właśnie dzięki temu mają one dziś najwięcej dzieci w Europie. Można się zastanawiać, czy nieustanne odwoływanie się do instynktu macierzyńskiego i związanych z nim zachowań nie jest największym wrogiem macierzyństwa!

PRZYPISY

[1] E. Badinter, Historia miłości macierzyńskiej, tłum. K. Choiński, 1998.

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Konflikt: kobieta i matka 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Wyzwolenie zwierząt Bóg nie jest automatem do kawy. Rozmowa z księdzem Zbigniewem Czendlikiem Pokochawszy: O miłości w języku Porwanie Edgarda Mortary Z nienawiści do kobiet Niebo jest nasze