Wojny Hitlera

Wojny Hitlera

Autorzy: Henrik Eberle

Wydawnictwo: Prószyński i s-ka

Kategorie: Historia

Typ: e-book

Formaty: MOBI EPUB

Cena książki papierowej: 45.00 zł

cena od: 21.90 zł

Po upadku reżimu nazistowskiego generał pułkownik Franz Halder wyraził opinię, że Führer nie umiał myśleć strategicznie i pod żadnym względem nie dorastał do roli wodza; był prostym gefreitrem, który nigdy nie walczył na pierwszej linii frontu. Inni twierdzili, że podczas I wojny światowej Hitler wykazał się tchórzostwem i podstępnie wyłudził Krzyż Żelazny, a na koniec wylądował w szpitalu psychiatrycznym. Na podstawie najnowszych ustaleń i dotychczas nieznanych dokumentów Henrik Eberle, renomowany badacz okresu nazistowskiego, wnikliwie lustruje te twierdzenia i uzyskuje zupełnie inny obraz. Równocześnie pokazuje, w jaki sposób doświadczenia Hitlera z pierwszej wojny wpłynęły na decyzje, jakie podejmował jako Führer. Książka „Wojny Hitlera” to pierwsza biografia ściśle łącząca gefreitra Adolfa Hitlera z przywódcą Trzeciej Rzeszy.

Henrik Eberle – niemiecki historyk i autor książek, wykłada na Uniwersytecie Marcina Lutra w Halle. Obszar jego zainteresowań obejmuje okres niemieckiej dyktatury oraz ekstremistyczne partie współczesności.

Tytuł oryginału

HITLERS WELTKRIEGE

Wie der Gefreite zum Feldherrn wurde

Copyright © 2014 by Hoffmann und Campe Verlag, Hamburg

All rights reserved

Projekt okładki

Zbigniew Larwa

Zdjęcie na okładce

© Hulton Archive/Getty Images; Ullstein Bild/Getty Images

Zdjęcia wkładka

© BE&W Agencja Fotograficzna; Indigo Images

Redaktor prowadzący

Adrian Markowski

Redakcja

Jarosław Skowroński

Korekta

Małgorzata Denys

ISBN 978-83-8097-963-5

Warszawa 2017

Wydawca

Prószyński Media Sp. z o.o.

02–697 Warszawa, ul. Rzymowskiego 28

www.proszynski.pl

1.

Gefrajter jako wódz naczelny

Smoleńsk 1943 – Mühlhausen 1947

13 marca 1943 r. Adolf Hitler odwiedził kwaterę główną Grupy Armii „Środek” w Smoleńsku. Podczas rozmowy z dowódcami rozpętała się burzliwa dysputa na temat braku postępów na froncie wschodnim. Hitlera ogarnął jeden z typowych dla niego napadów wściekłości i zarzucił generałom, że brakuje im doświadczenia frontowego. Zgodnie z jego słowami podczas poprzedniej wojny światowej oni ślęczeli w sztabach, on natomiast wielokrotnie był świadkiem tego, że oddziały, nawet w niesprzyjających warunkach pogodowych, są w stanie wiele dokonać. Stwierdził, że poznał, jak wygląda wojna w okopach, i wie, jak istotne są motywacja i duch walki żołnierzy. Generał pułkownik Rudolf Schmidt skomentował ten potok słów chłodno: „Pańskie doświadczenie wojenne jest niewarte funta kłaków”.

Pogarda, jaką odnoszący nadzwyczajne sukcesy zawodowe oficer okazał Hitlerowi, w literaturze naukowej jest przywoływana jako przykład ilustrujący nieustannie tlący się konflikt między wodzem naczelnym Wehrmachtu, czyli Hitlerem, i jego generałami, w tym przypadku Schmidtem. Generał pułkownik nie był pierwszym lepszym. Podczas I wojny światowej służył na froncie wschodnim i już w 1914 r. otrzymał Krzyż Żelazny I klasy. Następnie był zaangażowany w działania na froncie zachodnim i w Turcji. W czasach Republiki Weimarskiej służył w oddziale łączności, a niedługo później przeniósł się do nowych wojsk pancernych. Podczas kampanii na Zachodzie w 1940 r. dowodził XXXIX Korpusem Armijnym; dowodzeni przez niego spadochroniarze zajęli „Twierdzę Holandia”. W trakcie Operacji „Barbarossa” – wojny przeciwko Związkowi Radzieckiemu – był dowódcą dużych zgrupowań podczas walk okrążających w 1941 r., gdy jednostki niemieckie zamykały siły radzieckie w kotłach. Od grudnia 1941 r. dowodził 2 Armią Pancerną po tym, jak Hitler zdymisjonował jej dowódcę Heinza Guderiana za zbyt dużą pobłażliwość okazywaną tej jednostce. Krótko po swojej krytycznej uwadze w stosunku do Hitlera Schmidt został przeniesiony do „rezerwy Führera” i niedługo później aresztowany za „defetyzm”. Jako dowody przeciwko niemu posłużyły dwa przechwycone przez Gestapo listy. Sympatyzujący z nim sędzia wojskowy uznał jednak, że są one niewystarczającym dowodem, tak więc Schmidt nie został oskarżony1.

Ponownie Schmidt został aresztowany w 1947 r. podczas wizyty w Radzieckiej Strefie Okupacyjnej. W czasie przesłuchania w Mühlhausen w Turyngii dokładnie przypomniał sobie o defetystycznych listach, jakie napisał do swojego brata. Dialogu z 13 marca 1943 r. nie zrelacjonował radzieckim oficerom, chociaż szczegółowo opisał wszystkie swoje spotkania z Hitlerem2.

Jest wielce prawdopodobne, że w przypadku rzekomej sprzeczki między generałem pułkownikiem a Hitlerem chodzi o historię z prezentowanej po niemieckiej klęsce w wielu wariantach szerszej narracji. Jej treść jest taka: gefrajter z I wojny światowej o niskich kwalifikacjach najpierw wyrwał dla siebie władzę w kraju, następnie zdekapitował dowództwo Wehrmachtu, a w końcu przywłaszczył sobie władzę rozkazodawczą w czasie II wojny światowej. Dlatego wojna została przegrana. Generalicja nie ponosiła za to żadnej winy, ponieważ była tylko organem wykonawczym, który musiał posłusznie realizować decyzje Hitlera. Dość często zgłaszała sprzeciw – tak jak generał pułkownik Schmidt i niezliczeni inni generałowie – ale wobec wciąż obecnej policji politycznej i SS Heinricha Himmlera została zepchnięta na drugi plan.

W odniesieniu do generała pułkownika Schmidta zapewne prawdą jest, że pisał defetystyczne listy, jednak nigdy otwarcie nie wyrażał się pogardliwie o doświadczeniach wojennych Hitlera. To drugie jest legendą. Narada w Smoleńsku przebiegała w rozluźnionej atmosferze, także i dlatego, że Wehrmacht i Waffen-SS właśnie odzyskiwały ukraińskie miasto przemysłowe Charków3. „Nastrój był dobry i pełen ufności”, wspominał w swoich pamiętnikach, à propos tego rzekomo tak pamiętnego dnia, adiutant Hitlera z ramienia Luftwaffe Nicolaus von Below4. Sam Schmidt po swoim przeniesieniu do „rezerwy Führera” wielokrotnie ubiegał się o nowe dowództwo i zasugerował także Himmlerowi, że mógłby przydać się w Waffen-SS5.

Będący w dobrym humorze i nastawiony optymistycznie Hitler jeszcze wieczorem 13 marca podpisał decydującą dyrektywę dotyczącą prowadzenia wojny w 1943 r. Dokument ten nie sprawia wrażenia, jakby został autoryzowany przez naczelnego wodza, który musiał pod przymusem przekonywać generałów do swoich planów. Należało liczyć się z tym, że „Ruski” po zakończeniu pory wiosennych roztopów będzie kontynuował ataki, dlatego konieczne było zrobienie wszystkiego, żeby w defensywie pozwolić się wykrwawić nacierającemu przeciwnikowi. Ale przynajmniej na jednym odcinku frontu Wehrmacht miał z zasady prowadzić działania ofensywne6. Plany te doprowadziły do bitwy na Łuku Kurskim w lecie 1943 r., największej bitwy pancernej w historii. Klęska niemieckich jednostek pancernych przypieczętowała zwrot w II wojnie światowej. Koncepcja uderzenia została opracowana przez Sztab Generalny i zatwierdzona przez dowódców frontu wschodniego. O tym jednak nikt nie chciał później pamiętać.

Sztab Generalny, plan kampanii 1939 r. i konflikt z Halderem

Stosunki między Hitlerem i jego generałami w czasie II wojny światowej ogólnie w żadnym razie nie były jednak tak harmonijne jak przy okazji spotkania w Smoleńsku. Co prawda, Reichswehra, która od 1935 r. dumnie nazywała się Wehrmachtem, akceptowała polityka Adolfa Hitlera, a przede wszystkim jego kurs wewnątrzpolityczny. Jednak kiedy stało się jasne, że dąży on do militarnej rewizji wyniku I wojny światowej, szef Sztabu Generalnego Ludwig Beck skomentował to krytycznie. Uważał, że Niemcy nie są wystarczająco uzbrojone i „aż do odwołania” za słabe, żeby prowadzić wojnę7. Hitler postrzegał to inaczej. Akceptował co prawda obserwację, że armia jest chwilowo niezdolna do prowadzenia wojny zaczepnej, jednak termin „do odwołania” był mu nie na rękę. Dlatego bez wahania zastąpił powściągliwego Becka bardziej optymistycznie nastawionym Franzem Halderem. Wyszkolony artylerzysta miał już na swoim koncie liczne odznaczenia i dał się poznać w Reichswehrze jako agresywnie działający kierownik wydziału wyszkolenia. Sposób myślenia Becka określała dewiza, która dla Hitlera była zupełnie bezużyteczna. W czasie kryzysów z lat 1937/38 wytyczająca kierunek działań generała maksyma brzmiała bowiem: „Jak uniknę wojny?” – a Halder nie był „zarażony”, jak określał to ówczesny uzus językowy, tego rodzaju pesymizmem”8.

Jak pokazały reakcje podczas spotkania w Kancelarii Rzeszy 27 września 1939 r., większość dowódców zajmujących najwyższe stanowiska także po zwycięskiej kampanii przeciwko Polsce wciąż była nastawiona pesymistycznie. Hitler ogłosił swój zamiar zaatakowania Francji tak szybko jak to tylko możliwe. Głównodowodzący wojsk lądowych Walther von Brauchitsch uważał to za „szaleństwo”, podobnie jak naczelny dowódca Grupy Armii C, Wilhelm Ritter von Leeb. W rozmowie inni oficerowie wypowiedzieli przypuszczenie, że Hitler wpadł w „rausz krwi”, i nawet tak ustępliwy później generał pułkownik Wilhelm Keitel rozważał swoje ustąpienie. Szef Urzędu Gospodarki Wojskowej i Uzbrojenia Armii Lądowej, generał major Georg Thomas, z powodów gospodarczo-wojskowych uważał ten plan za beznadziejny. Inni dowódcy grup wojsk nie wierzyli w to, że możliwe jest podporządkowanie Francji, ponieważ ofensywa w nieunikniony sposób ugrzęźnie, podobnie jak w czasie I wojny światowej. Według nich przy ówczesnym tempie zbrojeń w żadnym razie nie należało się na nią decydować przed 1942 rokiem9. Hitler, któremu doniesiono o tych wątpliwościach, odpowiedział na nie 23 listopada przemową podczas przyjęcia w Kancelarii Rzeszy. Powiedział obecnym oficerom, że jego decyzja jest „definitywna”. „Zaatakuję Francję i Anglię w najkorzystniejszym i najbliższym momencie”. Przy czym jego zdaniem pogwałcenie neutralności Belgii i Holandii nie miało żadnego znaczenia, ponieważ nikt nie będzie później pytał o to zwycięzcy. Hitler dodał jeszcze: „Żadne groźby mnie od tego nie odwiodą i zniszczę każdego, kto mi się przeciwstawi”10.

Kiedy w 1940 r. został przedstawiony obiecujący plan ataku i kampania na Zachodzie sprawnie posuwała się naprzód, oficerowie Sztabu Generalnego znów byli po stronie Hitlera. Po zwycięstwie wielu dowódców wojskowych zostało awansowanych na marszałków, co również sprawiło, że zamilkli.

W podświadomości stosunki pozostawały jednak napięte, za co później dawny przełożony Hitlera z czasów I wojny światowej, a wtedy urzędujący adiutant Fritz Wiedemann obarczał odpowiedzialnością dyktatora. Według niego Hitler był wprawdzie „żołnierską naturą”, która „chętnie znosiła” wszystkie niedogodności służby frontowej i „bez oporu” podporządkowała się twardej dyscyplinie w wojsku, miał mieć jednak zbyt mało zrozumienia dla pracy Sztabu Generalnego. Patrząc wstecz, Wiedemann oceniał, że ostatecznie „przeceniał” „żołnierza frontowego i wierzył, że sama dzielność wystarczy, aby wygrać wojnę”11.

Do pierwszych poważnych niesnasek doszło w grudniu 1941 r., kiedy niemiecki atak utknął pod Moskwą. Generał pułkownik ­Heinz Guderian, który dowodził 2 Armią Pancerną, wycofał wtedy swoje oddziały na bardziej dogodne pozycje i dlatego został wezwany do Głównej Kwatery Führera. Tam Guderian wyjaśnił swoją strategię odwrotu, na co Hitler wykrzyczał gniewnie: „Nie! zabraniam tego!”. Guderian zameldował, że rozkazy zostały już wydane i odwrót jest w toku. Według niego Hitler, jeśli pragnął zachować te wojska, nie miał innego wyboru, jak to zaaprobować. Następnie nawiązał się interesujący, przytoczony przez Guderiana dialog:

„Hitler: «W takim razie musi pan wryć się pazurami w ziemię i bronić każdego metra kwadratowego terenu!»

Ja: «Teraz już nie wszędzie można wryć się w ziemię, bo ziemia na głębokość 1–1,5 metra jest zamarznięta i naszymi nędznymi łopatkami nie możemy wykopać w niej dołu».

Hitler: «W takim razie musi pan pociskami ciężkich haubic polowych utworzyć leje i z nich stworzyć pozycję. Podczas pierwszej wojny światowej robiliśmy to we Flandrii»”.

Guderian odpowiedział, że wtedy każda dywizja broniła odcinka długości od czterech do sześciu kilometrów i była stosunkowo dobrze zaopatrzona w amunicję. Jego dywizje miały natomiast do obrony odcinki frontu o długości od 20 do 40 kilometrów i dysponowały zapasami amunicji, by oddać jeszcze dokładnie po 50 strzałów na haubicę. Według niego każdy strzał wyrywał w gruncie zagłębienie o wielkości miski do mycia, nie większe. Nawet otwory na tyczki telefoniczne musiały być wykonywane za pomocą materiałów wybuchowych, w końcu w niektóre dni temperatura spadała do 50 stopni poniżej zera. Rozmowa ciągnęła się tak jeszcze przez chwilę, a kilka tygodni po tym dialogu Guderian został zastąpiony przez Rudolfa Schmidta12.

Także w trakcie kłótni, jaka rozgorzała między Sztabem Generalnym a Hitlerem późnym latem 1942 roku, ważną rolę odegrały jego doświadczenia z I wojny światowej, i znów to jego wymagania wobec walczących oddziałów doprowadziły do eskalacji konfliktu 24 sierpnia. Szef sztabu Halder kilka dni wcześniej sporządził raport na temat stanu wojska, przy czym między innymi poruszył kwestię beznadziejnej sytuacji Grupy Armii „Środek” pod Moskwą. Walki na odcinku frontu koło miasta Rżew rozwinęły się w tym czasie w jedną z największych (a mimo to dziś zapomnianych) bitew II wojny światowej. Niemiecki Wehrmacht stracił tam między styczniem 1942 r. (rozbudową pozycji) a marcem 1943 r. (ewakuacją wybrzuszenia rżewskiego) około 400 tysięcy ludzi, a Armia Czerwona od jednego do dwóch i pół miliona żołnierzy13. Halder uważał tę pozycję za nie do utrzymania, Hitler nalegał na jej obronę. Podczas raportu o sytuacji 24 sierpnia wzburzony Halder domagał się wycofania 9 armii, co Hitler skwitował uwagą, że żąda od „dowództwa” okazywania „takiej samej twardości jak od frontu”. To z kolei sprowokowało Haldera do zapewnienia, że on sam ma w sobie tę twardość, jednak „tam, na zewnątrz, tysiącami giną dzielni muszkieterowie oraz porucznicy, i to niestety jako tysiące bezsensownych ofiar beznadziejnego położenia, tylko dlatego że dowództwo nie może zdobyć się na jedyną możliwą decyzję”, a mianowicie o odwrocie. Słysząc to, Hitler wrzasnął na Haldera: „Co też pan, panie Halder, chce mi tu opowiadać o wojsku, kiedy pan, także w czasie I wojny światowej, siedział tylko na tym samym obrotowym stołku?! Pan, osoba, która nie ma choćby czarnej Odznaki za Rany?!”. Hitler postawił na swoim, także dlatego że wykorzystał swój bonus żołnierza frontowego, który zdobył, biorąc udział w I wojnie światowej. Halder rzeczywiście służył niemal wyłącznie jako oficer sztabowy14. Kilka tygodni później został zdymisjonowany. Jego stanowisko objął Kurt Zeitzler, który potem, latem następnego roku, po gwałtownych kłótniach z Hitlerem i załamaniu Grupy Armii „Środek” zgłosił przewlekłą chorobę.

Jedyny winny: konstrukt Haldera

Po przegranej wojnie, która kosztowała życie wiele milionów ludzi, wojskowi szukali przyczyn klęski. Przy tym oficerów gnębił także motyw psychologiczny: chcieli zmyć z siebie skazę, że służyli Hitlerowi. Kluczową figurą tej polityki historycznej został generał pułkownik Franz Halder, który w 1945 r. oddał się do dyspozycji Amerykanów i został przez nich powołany na stanowisko kierownika niemieckiej sekcji Historical Division (wydziału historycznego armii USA). Za jego kadencji w obozach jenieckich i internowania powstało ponad 2500 studiów na temat II wojny światowej, na które wywarł znaczący wpływ, nakłaniając autorów do ukrywania łańcuchów dowodzenia i rozmyślnego wprowadzania niedokładności i sprzeczności15. W tym duchu zostały między innymi sporządzone opracowania na temat bitew pod Moskwą, El-Alamejn i Stalingradem, które wskazywały jako jedynego odpowiedzialnego za „fatalne decyzje” Adolfa Hitlera16.

To, jak Halder chciał widzieć swojego naczelnego wodza, pokazuje broszura, którą opublikował w 1949 r. pod krzykliwym tytułem Hitler als Feldherr – Der ehemalige Chef des Generalstabs berichtet die Wahrheit (Hitler jako wódz – dawny szef Sztabu Generalnego ujawnia prawdę). Według niego ten „demoniczny człowiek” nie był „żołnierskim Führerem”, a już na pewno nie „wodzem”17. Następnie Halder wnikliwie zajął się poszczególnymi punktami. Uzbrojenie? Hitler ze względu na swoją gorączkowość często więcej niszczył, niż tworzył. Luftwaffe (lotnicze siły zbrojne)? Tutaj „triumfowało upojenie liczbami” zamiast rzeczywistej siły bojowej. Uderzenie na Stalingrad? Według Haldera było umotywowane ideologicznie, ale przemilczał, że to on sam opracował kontynuację kampanii wojennej w kierunku południowych obszarów Związku Radzieckiego. Co więcej, przy definiowaniu celów wojennych Stalingradu i Leningradu miało rzekomo chodzić o zwykłą „manię wielkości”. Miały one być „banalnymi chwilowymi sugestiami”, wywołanymi przez „chorobliwe przecenianie” własnych sił, chodzące w parze ze „zbrodniczym niedocenianiem” wroga. W przypadku innych twierdzeń ze swojej broszury Halder nie przedstawił żadnych dowodów, na przykład dotyczących nieustannego ponoć kunktatorstwa Hitlera. Nawet w wypadku innowacyjnego planu kampanii przeciwko Francji w 1940 r. Halder odmówił swojemu dawnemu naczelnemu dowódcy jakiegokolwiek współudziału, chociaż to Hitler był tym, który przeforsował „plan cięcia sierpem”, i to wbrew woli Sztabu Generalnego18.

Równocześnie Halder zrezygnował z poruszenia kwestii, które zajmowały innych, mądrzejszych generałów. Heinz Guderian w swoich – opublikowanych w 1951 r. – wspomnieniach uznał, że włoska napaść na Grecję była „równie lekkomyślna, jak niepotrzebna”. Stwierdził także, że „Niemcy i Włochy więcej by zyskały, gdyby zrezygnowały z greckiej awantury i zamiast tego wzmocniły swą pozycję w Afryce”19. Uważał także za błąd prowadzenie z „własnej, nieprzymuszonej woli” wojny z Rosją, zwłaszcza że plan kampanii był sprzeczny z jego osobistymi wyobrażeniami. Guderian nieustannie powtarzał, że „jak bić, to na całego”, dlatego skierowanie trzech niemal równie silnych grup armii na różne cele w głębi terytorium rosyjskiego uważał za bezsensowne20. Wyższy rangą Halder uczestniczył w podejmowaniu obu tych decyzji. Guderian polecił szefowi swojego sztabu przekazać mu jego wątpliwości, jednak, jak napisał w swoich wspomnieniach, „nie odniosło to żadnego skutku”21. Sztab Generalny, na podstawie doświadczeń zdobytych podczas inwazji na Francję, doszedł do wniosku, że Związek Radziecki da się pokonać w trakcie kampanii wojennej trwającej od dziewięciu do siedemnastu tygodni22.

Wśród generałów, którzy przeżyli wojnę, panowała silna presja, by wszystkie klęski uzasadniać podejmowanymi samodzielnie decyzjami Hitlera, a wszystkie zwycięstwa przypisywać czynnikom wojskowym. Przy tym nie wzdragali się nawet przed niedomówieniami i kłamstwami. Na przykład twórca programu rakietowego V-2 generał major Walter Dornberger twierdził, jakoby Hitler, przydzielając zbyt mało pracowników i materiałów, opóźnił jego rozwój o półtora roku23. W rzeczywistości Hitler odmówił jedynie przyznania dodatkowych przydziałów stali, których domagał się Dornberger, by pchnąć naprzód swoje inwestycje budowlane w Peenemünde szybciej niż zaplanowano24. Także generał lotnictwa myśliwskiego Adolf Galland umyślnie wprowadzał w błąd licznych czytelników swoich wspomnień. „Jakież mieliśmy możliwości” – wzdychał retorycznie w tytule rozdziału, by następnie na kolejnych stronach lamentować nad zmarnowaną szansą wprowadzenia do akcji pierwszego myśliwca odrzutowego na świecie, Messerschmitta Me-262. Hitler rzekomo w 1940 r. osobiście wydał rozkaz o zastopowaniu prac rozwojowych, co spowodowało przynajmniej półtoraroczne opóźnienie. Następnie w grudniu 1943 r. Hitler miał wpaść na pomysł, by przekonstruować samolot na „bombowiec błyskawiczny” (Blitz-Bomber), co według Gallanda znów kosztowało sporo czasu. W ogóle jego zdaniem był to kuriozalny „pomysł laika”, którego rzekomo nikt, a już na pewno nie eksperci Luftwaffe, nie potraktował poważnie25. Tak naprawdę było dokładnie na odwrót. To właśnie eksperci techniczni, a wraz z nimi całe dowództwo Luftwaffe, gorączkowo się zapalili do idei zbudowania samolotu bombowego, który miałby być szybszy niż wrogie myśliwce. Me-262 od początku był wykoncypowany jako bombowiec. To trudności przy produkcji opóźniły tak czy inaczej zaplanowane dopiero na 1945 r. wprowadzenie odrzutowca do akcji, a nie rzekome dyletanckie ingerencje Hitlera26.

Jeszcze bardziej mętnie niż uratowani oficerowie argumentowali dowódcy i członkowie Sztabu Generalnego, którzy znaleźli się wśród oskarżonych. Niewielu wzięło na siebie odpowiedzialność za to, co zrobili27; większość stylizowała się na uwiedzionych przez Hitlera lub nawet na jego ofiary. Dobrym przykładem takiej postawy jest adwokat Hitlera Hans Frank, który za swoje zaangażowanie został wynagrodzony stanowiskiem generalnego gubernatora okupowanych ziem polskich. Próbował sugerować, że u Hitlera dało się zaobserwować zmianę charakteru: „Odwaga stała się pychą, siła popisywaniem się wszechpotęgą, rozsądek niedorzecznością, energia gwałtem, władza brutalnością, jasne marzenie czystych nadziei straszliwymi, przeżartymi nienawiścią nocnymi wizjami”28. Przemilczał jednak, jakież to „jasne marzenie czystych nadziei” zdołał dostrzec u Hitlera.

Najbliższy wojskowy doradca Hitlera, Alfred Jodl, szef Sztabu Dowodzenia OKW, próbował podczas procesu zbrodniarzy wojennych przed Trybunałem Norymberskim jeszcze bardziej radykalnej strategii obrony. Jak stwierdził przed sądem, dowódcy niemieckiego Wehrmachtu w 1939 r. stanęli przed „nierozwiązywalnym zadaniem”, „a mianowicie: musieli prowadzić wojnę, której nie chcieli, pod rozkazami naczelnego wodza, którego zaufaniem się nie cieszyli i któremu także wierzyli jedynie w ograniczonym stopniu, metodami, które często były sprzeczne z ich zasadami dowodzenia oraz ich wypróbowanymi poglądami, przy użyciu oddziałów i sił policyjnych, które nie podlegały w pełni ich władzy rozkazodawczej, oraz przy wsparciu służby wywiadowczej, która po części pracowała dla przeciwnika”29. Wobec swojej żony uciekł zresztą następnie w taką samą rolę ofiary, jaką przyjął już publicznie Frank. „Czyż nie igrał z moim idealizmem – pytał retorycznie – i wykorzystał go tylko do celów, które skrywał w głębi serca?” Żona Jodla uczepiła się tej wersji wydarzeń i pozwoliła na opublikowanie listu napisanego w norymberskiej celi30. Jak bardzo zmienił się obraz Hitlera w oczach Jodla, pokazuje wypowiedź, która według radzieckiego protokołu z przesłuchania padła z jego ust w 1945 r. w obozie jenieckim Mondorf (Luksemburg). Gdy jeszcze nie było mowy o postawieniu Jodla przed sądem jako zbrodniarza wojennego, Hitler był według jego oceny bezspornie „geniuszem, niezwykłym człowiekiem”. „Zdolność do pracy” miała być u niego wrodzona, rzekomo stale pracował i zaskakiwał wszystkich swoją godną uwagi pamięcią. Z podziwem dodał: „Prywatnie żył tak, jak sam nakazywał – skromnie i prosto”. Jedynym, co – spoglądając wstecz – krytykował u Hitlera, była jego nadmierna twardość: „Pomimo wrodzonej dobrotliwości, miłości do dzieci i zwierząt w czasie wojny stał się bardzo twardy i okrutny”31. O zbrodniach i rozkazach mordowania Jodl rzekomo nie słyszał, inaczej niż inni, którzy uważali je za „słuszne”. Pewien brigadeführer SS, który dowodził w Rosji Grupą Operacyjną (Einsatzgruppe), podkreślił to wyraźnie podczas swojego procesu, w którym został oskarżony o zbrodnie wojenne. Wymordowanie Żydów uznał za wskazane, ponieważ „był to element naszego celu wojny i dlatego było to konieczne”32.

Dyskusja o błędach – gefrajter jako wódz?

Teza o ponoszącym winę za wszystko Hitlerze została przyjęta w Niemczech z zachwytem. Świadectwa generałów hierarchizowały i redukowały odpowiedzialność, spychając ją tym samym na łańcuch dowodzenia, który odciążał ich samych i ostatecznie zwalniał Niemców z jakiejkolwiek odpowiedzialności. Dopiero żywiołowe i po części prowadzone z zaciekłością debaty w niemieckich naukach historycznych doprowadziły od lat osiemdziesiątych do przesunięcia centrum uwagi z Hitlera, który jako osoba zaczął w coraz większym stopniu blaknąć, na zbrodnie Niemców w czasie reżimu nazistowskiego33. Przy czym decydujące impulsy były jednak efektem działań historyków brytyjskich i amerykańskich, którzy próbowali dokładnie zrekonstruować wydarzenia i chcieli dowiedzieć się, jak mogło dojść do mordu na milionach Żydów34. Także w Niemczech wahadło wychyliło się w tę stronę, dlatego historycy usprawiedliwiają się teraz, kiedy podchodzą do historii biograficznie35.

Mimo to pytania sformułowane przez dowódców najróżniejszych jednostek Wehrmachtu po 1945 r. wymagają znalezienia odpowiedzi. Wojskowohistoryczny Urząd Badawczy Bundeswehry (Militärgeschichtliche Forschungsamt der Bundeswehr) publikuje od 1979 r. studia na temat historii II wojny światowej, które mają swego rodzaju „urzędowy” charakter. Każdy z opublikowanych do dzisiaj dziesięciu tomów został zdanie po zdaniu przedyskutowany przez oficerów i historyków oraz poddany merytorycznej krytyce w kolegialnych kręgach36. Studia te zazwyczaj wyciszają osobisty kontekst naczelnego dowódcy Wehrmachtu, chyba że na przebieg wojny istotnie wpłynęły możliwe do udowodnienia, istniejące rozkazy Hitlera. Jednak wizja niekompetentnego wodza, który dysponował jedynie horyzontem „gefrajtra z I wojny światowej”, mimo to znalazła swoje stałe miejsce w literaturze badawczej. W jednym z tomów „oficjalnego” opracowania wojny światowej osoba odpowiedzialna za rozdział o uzbrojeniu orzekła, że wojskowo-techniczna wiedza Hitlera niemal nie „wyszła” poza doświadczenia z I wojny światowej37. To implikuje, jakoby Hitler nie zrozumiał nowoczesnych środków walki. Dlaczego zatem Rzesza Niemiecka inwestowała miliardy w rozwój sprawnych lotniczych sił zbrojnych (Luftwaffe), napędzanych silnikami elektrycznymi okrętów podwodnych i w projekt rakiety dalekiego zasięgu, która mogła przenosić duże ilości materiałów wybuchowych? Także teza Gerharda P. Grossa, pułkownika w Wojskowohistorycznym Urzędzie Badawczym Bundeswehry, jakoby to liczne błędne decyzje Hitlera były przyczyną klęski Grupy Armii „Środek” latem 1944 r., musi zostać zakwestionowana. Pogląd rosyjskich historyków wojskowości, że to wielokrotna przewaga armii radzieckiej zdecydowała o zaplanowanym zwycięstwie Armii Czerwonej, wydaje się bardziej przekonujący38.

Historycy oraz publicyści nieustannie wskazują na niski stopień wojskowy Hitlera w czasie I wojny światowej i próbują w ten sposób wyjaśnić jego błędy w dowodzeniu, a także rzekome błędne decyzje. Aby zilustrować takie „błędne decyzje” Hitlera, chętnie przywołuje się zwłaszcza dwa przykłady z 1940 r. Rozkaz zatrzymania się, wydany w maju 1940 r. prącym naprzód pancernym jednostkom Guderiana, miał rzekomo zapobiec zniszczeniu brytyjskiego korpusu ekspedycyjnego – zależnie od punktu widzenia była to „decydująca o losach wojny katastrofa” lub szczęśliwy błąd39. Jako przykład nieudolności w dowodzeniu Hitlera służy także jego nerwowość podczas zdobywania Norwegii – co prawda to nie on sam odpowiadał za częściowe niepowodzenie operacji, jednak wpadł w panikę, ponieważ nadzwyczaj ważny port przeładunku rudy żelaza w Narwiku nie mógł być utrzymany. Według brytyjskiego historyka wojskowości Johna Keegana kontratak Anglików „wyobraził sobie tak drastycznie”, że wyraził nawet zgodę na wycofanie się niemieckich strzelców górskich do Szwecji40.

Tymczasem rozkaz zatrzymania się pod Dunkierką, jak zrekonstruowali to historycy, został wydany nie przez Hitlera, lecz przez przełożonego Guderiana, Gerda von Rundstedta. Szef Grupy Armii A obawiał się kontruderzeń Francuzów na flankę zbyt daleko wysuniętych do przodu – z jego punktu widzenia – formacji pancernych41. Dzięki temu opóźnieniu i często niedostrzeganemu zaciekłemu oporowi stłoczonych na niewielkim obszarze Brytyjczyków i Francuzów brytyjskiej marynarce udało się ewakuować ponad 338 000 żołnierzy42. Pod Tunisem do niewoli dostało się ponad 300 000 Niemców i Włochów, pod Stalingradem łączne straty Niemców, Włochów, Rumunów, Węgrów i Chorwatów wyniosły ponad 800 000. Z perspektywy Hitlera można było to przeboleć, jak po zakończeniu wojny zeznał do protokołu jego szef Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu. 17 czerwca 1945 r. feldmarszałek Wilhelm Keitel powiedział podczas przesłuchania radzieckim wojskowym, że w latach 1944/45 r. „sytuacja zbrojeniowo-gospodarcza Niemiec i sytuacja rezerw ludzkich nie były katastrofalne”. Produkcja mog­ła być utrzymana na „wystarczająco wysokim poziomie”, uważał Keitel, naloty bombowe doprowadziły wprawdzie „do wyłączenia z produkcji niektórych zakładów”, jednak według niego ich odbudowywanie wciąż od nowa udawało się realizować w szybkim tempie. Według Keitela sytuacja zbrojeniowo-gospodarcza Niemiec „dopiero z końcem 1944 r. stała się beznadziejna, a dostęp do rezerw ludzkich – dopiero pod koniec stycznia 1945 roku”43.

Kilka tygodni przed wydaniem rozkazu zatrzymania się pod Dunkierką Wehrmacht zdołał przejąć kontrolę nad miastem Narwik. Zdobycie Norwegii było najpilniejszym życzeniem Kriegs­marine (marynarki wojennej III Rzeszy), która chciała w ten sposób poprawić swoją pozycję wyjściową przed wojną morską z Wielką Brytanią. Stratedzy od uzbrojenia byli „za”, ponieważ to bez wątpienia zabezpieczałoby życzliwą neutralność Szwecji44. Hitler dał się łatwo przekonać o słuszności tego planu już choćby dlatego, że Niemcy samodzielnie wydobywały zaledwie 27,14 procent zużywanej rudy żelaza. Jej większość była importowana ze Szwecji45. Portami przeładunkowymi były nie zawsze wolna od lodu Lulea na szwedzkim wybrzeżu Bałtyku i Narwik, port na drugim końcu tak zwanej Erzbahn (kolei, którą transportowano rudę żelaza).

Zajęcie Norwegii podczas pierwszego ataku udało się tylko częściowo. Brytyjska flota dotarła na wybrzeże tego kraju w tym samym czasie co Niemcy, utworzyła przyczółek na wyspie położonej koło Narwiku, a następnie przepędziła stamtąd broniących się około 2500 strzelców górskich Wehrmachtu. Wywołało to poważne zamieszanie w niemieckim Naczelnym Dowództwie w Berlinie. Hitler – stwierdzając, że przytrafił im się pech – uznał operację za zakończoną niepowodzeniem. Naoczni świadkowie mówili nawet o „scenach bezradnego wzburzenia”. Później udało się wzmocnić oddziały lądowe posiłkami, jednak nim prawdziwa bitwa o Narwik zdążyła się na dobre rozwinąć, brytyjski gabinet wojenny podjął decyzję o zniszczeniu infrastruktury portu w Narwiku i ewakuacji. Ponad 24 000 alianckich żołnierzy opuściło bazę w czerwcu 1940 roku46. Jest niejasne, dlaczego rząd w Londynie zdecydował się dobrowolnie zrezygnować z tej niezwykle ważnej strategicznie pozycji. Dzięki rozbudowanemu przyczółkowi wokół Narwiku można by było zablokować transport rudy żelaza do Niemiec. Jeden z dawnych dowódców niemieckich oddziałów w Norwegii, przepytywany po 1945 r. przez angielskich specjalistów od przesłuchań, bez ogródek dawał wyraz swojemu zdziwieniu, że Wielka Brytania zaprzepaściła tę „wielką okazję”47.

W pamięci utrwaliło się jednak nie to, że na wysokości zadania nie stanął brytyjski rząd, lecz kryzys w berlińskiej Kancelarii Rzeszy. Rzekoma słabość przywództwa Hitlera w kwietniu 1940 r. retrospektywnie była po wielokroć interpretowana jako pierwszy przykład wydawania bezsensownych rozkazów zatrzymania się lub odwrotu – chociaż jego zarządzenia świadczą o pewnej dyscyplinie. Próbował nakłonić marynarkę do tego, aby przerzuciła kolejne oddziały wzmocnienia, jednak szef dowództwa marynarki wojennej, Erich Raeder, odmówił. Biorąc pod uwagę fakt, że jak dotąd wszystkie okręty wysłane do Narwiku zostały zatopione, ryzyko wydawało mu się zbyt duże. To zatem Raeder poświęcił Narwik. Natomiast Hitler rozkazał wtedy uzupełnienie oddziałów drogą lądową oraz wysłanie spadochroniarzy, ponieważ chciał koniecznie zlikwidować brytyjski przyczółek. Nie mógł wiedzieć, że Brytyjczycy i Francuzi wycofają się z własnej inicjatywy48.

Zwlekanie i wahanie się Hitlera, jego wybuchy wściekłości i arbitralne dymisje, sukcesy i porażki Wehrmachtu – wszystko to należy do historii II wojny światowej. Jego przywódcza rola, jak zostało to pokazane, nie może być sprowadzana tylko do wygórowanych żądań „gefrajtra z I wojny światowej”. Już współcześni zauważali u niego „swego rodzaju zmysł do możliwości operacyjnych”, który niekiedy przejawiali także niewykształceni laicy49. Pogląd ten wyrażał Erich von Manstein, feldmarszałek, który wywarł na wojnę Hitlera na Wschodzie równie wielki wpływ jak jego przełożony i rywal Franz Halder. Manstein, właściwy autor planu kampanii przeciwko Francji, wielbił Hitlera równie mocno, jak Halder, po swoim zdymisjonowaniu, nim pogardzał.

Rozpowszechniona w publicystyce rozbieżność sądów obu wojskowych do dzisiaj oddziałuje na piśmiennictwo historyczne. Równocześnie zawęziła ona spojrzenie. Obaj spierali się o detale, nie odpowiedzieli jednak na pytanie, jak w gruncie rzeczy mogło dojść do wybuchu II wojny światowej. Sugerowali, że było jakby efektem praw natury, iż przez Europę i Azję przetoczyła się katastrofa, która pochłonęła ponad 60 milionów ofiar. Nie zadali sobie pytania, dlaczego człowiek taki jak Hitler, nieodnoszący sukcesów malarz i gefrajter z I wojny światowej, był w stanie dać impuls prowadzący do wybuchu wojny.

Naiwny generał wojsk pancernych Heinz Guderian twierdził z kolei, że Hitler odniósł prawdziwe sukcesy jako kanclerz Rzeszy: „zlikwidował bezrobocie, podniósł moralny stosunek do pracy, odbudował ducha narodowego, skończył z chaosem partyjnym”50. Dla niego było drugorzędną kwestią, jak Hitler osiągnął awans do roli polityka. Zaakceptował go, podobnie jak inni czołowi wojskowi. Guderian bowiem wcale nie był odosobniony w swoich poglądach; Halder i von Manstein również byli zadowoleni z procesu przekształcania Rzeszy Niemieckiej z demokracji w dyktaturę, podobnie jak większość oficerów i znaczna część narodu niemieckiego. Akceptowali prymat polityki tak długo, jak długo wszystko było zgodne z ich zamysłami. Gefrajter z I wojny światowej, Führer NSDAP i kanclerz Rzeszy wydawał się im właściwym człowiekiem na właściwym miejscu, dopóki nie odwróciło się od nich wojenne szczęście.

CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ, PŁATNEJ WERSJI

PEŁNY SPIS TREŚCI:

1. Gefrajter jako wódz naczelny

Smoleńsk 1943 – Mühlhausen 1947

Sztab Generalny, plan kampanii 1939 r. i konflikt z Halderem

Jedyny winny: konstrukt Haldera

Dyskusja o błędach – gefrajter jako wódz?

2. Pierwsza wojna światowa Hitlera

Żołnierz na wojnie manewrowej 1914 r.

1916: pierwsze zranienie

Punkt zwrotny wojny 1918 r.

Oddziaływanie ulotek propagandowych

Zatrucie gazem i mity o nim

3. Agitator, ideolog, polityk: analiza strategii Hitlera

Żołnierz Reichswehry i przywódca partii

Druga rewolucja monachijska

Hitler jako śledczy i praktykant

Czytelnik na polecenie Reichswehry

Propagandzista i przywódca partyjny

Doktryna I: propaganda wojenna

Doktryna II: formy organizacji wojskowej

Doktryna III: cios w plecy

Doktryna IV: dyktatura zamiast monarchii

Doktryna V: możliwość zwyciężenia Francji

4. Wzmocnienie pozycji mimo wrogości wobec Żydów

Od kierownika propagandy do wydawcy i szefa partii

Umocnienie pozycji jako „podżegacz prawdy”

Pucz i proces

Umocnienie pozycji poprzez organizację i kult żołnierzy frontowych

Umocnienie pozycji w procesach sądowych

Proces w Hamburgu: miglanc podczas wojny światowej?

Wyrok hamburskiego sądu

Skandal boxheimski i drugi proces delegalizacyjny NSDAP

Mowa w Klubie Przemysłowym w Düsseldorfie

Kanclerz Rzeszy w pogotowiu

5. Towarzysze i żołnierze partyjni: formowanie nowego społeczeństwa

Rozmowa zapoznawcza z Reichswehrą

Pierwsze obozy koncentracyjne

Spacyfikowanie monarchistów

Pucz Röhma, zlecenie Reichswehry?

Führer i kanclerz Rzeszy: status Hitlera po śmierci Hindenburga

Policja, system obozów koncentracyjnych i polityka żydowska

„Socjalizm, jakim go widzi Führer”

6. Przestawienie zwrotnicy na wojnę: czy istniał samowystarczalny przemysł zbrojeniowy?

„Wielki plan” Reichswehry

Błędy w rozwoju Luftwaffe

Złe planowanie w marynarce

Rola Hitlera: bierność w kwestiach szczegółowych i podwyższanie budżetu obronnego

Surowce wojenne i zaopatrzenie w paliwa

Debata o memoriałach z 1936 r.: Goerdeler przeciwko zbrojeniom

Memoriał Hitlera z sierpnia 1936 r.: Wehrmacht należy w ciągu czterech lat przygotować do wojny

Kapitalistyczna gospodarka zamiast biurokracji wojennej

Przeciwnicy i granice zbrojeń oraz autarkii

7. Wyprawa łupieżcza i rewanż: wojna 1939/40 roku

Brytyjska ustępliwość staje się zachętą

Przygotowania do wojny i pakt o nieagresji

Kampania polska

Wojna na morzu: porażka pancerników

Unikanie wojny z siłami zachodnimi

Myśl o odwecie

Plan operacyjny: „Cięcie sierpem”

Inwazja na Norwegię i kampania francuska

Rozkazy zatrzymania się z 16 i 24 maja 1940 r.

Propozycja pokoju Hitlera

Opcje strategiczne: decyzja o Operacji „Lew Morski”

Feralny Dzień Orła

8. 1941: wojna na wyniszczenie w Związku Radzieckim

Pakt pomimo ideologicznej obsesji

Skutki paktu o nieagresji

Wytyczne dla „Barbarossy” – wojna prewencyjna?

Planowana wojna na wyniszczenie: podział zadań i współpraca Wehrmachtu i SS

Sowieckie plany wojny prewencyjnej

Pierwsze masowe mordy na wschodnioeuropejskich Żydach

Masowy mord Wehrmachtu za pomocą głodu

Miasto symbol Leningrad i kryzys dowództwa w sierpniu 1941 r.

Rozstrzygnięcie wojny pod Moskwą

Ekonomiczny bilans pośredni

9. Droga ku klęsce

Radziecka kontrofensywa

Operacja „Fall Blau”: sięgnięcie po ropę i równoczesne uderzenie na Stalingrad

Kursk i rozbicie Grupy Armii „Środek” w połowie 1944 r.

Strategiczna ofensywa powietrzna i jej konsekwencje

Niewystarczająca produkcja uzbrojenia

Nieużycie gazów bojowych

Zaawansowane technologie bez wartości militarnej: bronie odwetowe V-1 i V-2

Spóźniony bombowiec błyskawiczny

Decydujące ograniczenia produkcji: sytuacja surowcowa i problem paliw w 1944 r.

Krytyczna sytuacja finansowa

10. „Dusza wodza naczelnego”

Wojna, której nie można było wygrać

Nie będąc panem wydarzeń, mimo to niezdolny do pokoju

Homunkulus Reichswehry

Wódz i jego pomocnicy

Wojna aż do upadku

Ludobójstwo: prawdziwa „dusza wodza”

Podziękowania

Bibliografia (wybór)

Ilustracje

1. Listy sprawdził sędzia wojskowy Karl Sack, który poświadczył Schmidtowi, że w momencie pisania rzekomo nie działał z własnej woli. Sack ze względu na swoje powiązania ze spiskowcami z 20 lipca 1944 r. został aresztowany i zamordowany. Zob. Stahl Friedrich-Christian, Generaloberst Rudolf Schmidt, w: Ueberschär Gerd R. (red.), Hitlers militärische Elite, Darmstadt 2011, s. 493 i n.

2. CA FSB akta N 21 139, t. 1, k. 153–168.

3. Hubatsch Walther (opracowanie), Kriegstagebuch des Oberkommandos der Wehrmacht (Wehrtnachtführungsstab), t. III, cz. 1, Herrsching 1982 (odtąd KTB OKW), s. 204.

4. Below Nicolaus von, Byłem adiutantem Hitlera. 1937–1945, przeł. Zofia Rybicka, Warszawa 1990, s. 318.

5. Stahl, w: Ueberschär, Elite, s. 494.

6. KTB OKW III/6, s. 1420 i n.

7. BA MA N 28/2.

8. Hartmann Christian, Halder. Generalstabschef Hitlers 1938–1942, Paderborn i in. 2010, s. 57 i n.

9. Frieser Karl-Heinz, Blitzkrieg-Legende. Der Westfeldzug 1940, München 2005, s. 67.

10. Cytat według tamże s. 66.

11. Wiedemann Fritz, Der Mann, der Feldherr werden wollte, Velbert–Kettwig 1964, s. 249 i n.

12. Guderian Heinz, Wspomnienia żołnierza, przeł. Jerzy Nowacki, Warszawa 1958, s. 218.

13. http://de.wikipedia.org/ wiki/Schlacht_von_Rschew#Erste_Rschew-Sytschowka-Operation_2830._ Juli_bis_1._Oktober_1942.29. Informacje o liczbie ofiar w tym miejscu, jak i później, opierają się na danych z Wikipedii, ponieważ drukowane opracowania nie uwzględniają jeszcze najnowszych wyników badań rosyjskich badaczy dotyczących II wojny światowej. Oficjalne liczby ofiar armii niemieckich w „urzędowych” opracowaniach zostały sztucznie zaniżone. Także w tym przypadku Wikipedia okazuje się bardziej wiarygodnym źródłem.

14. Cytat według: Hartmann, Halder, s. 331.

15. Tamże, s. 18 i n.

16. Richardson William, Seymour Freidlin (red.), The Fatal Decisions. First Hand Accounts by Hitler’s Generals, Barnsley 2012.

17. Halder Franz, Hitler als Feldherr. Der ehemalige Chef des Generalstabs berichtet die Wahrheit, München 1949, s. 63.

18. Tamże, s. 828, na temat manii wielkości zob. s. 50 i n.

19. Guderian, s. 118.

20. Tamże, s. 89 i 118.

21. Tamże, s. 118.

22. Hillgruber Andreas, Hitlers Strategie. Politik und Kriegführung 1940–1941, München 1982, s. 229.

23. Dornberger Walter, Peenemünde. Die Geschichte der V-Waffen, Frankfurt am Main–Berlin 1991, s. 290.

24. Neufeld Michael J., Die Rakete und das Reich. Wernher von Braun, Peenemünde und der Beginn des Raketenzeitalters, Berlin 1997, s. 150 i n.

25. Galland Adolf, Pierwsi i ostatni: piloci myśliwców w drugiej wojnie światowej, przeł. Wojciech Szreniawski, Gdańsk 2007, s. 415 i n.

26. Schabel Ralf, Die Illusion der Wunderwaffen. Die Rolle der Düsenflugzeuge und Flugabwehrraketen in der Rüstungspolitik des Dritten Reiches, München 1994, s. 292 i n.

27. Do grupy tej należał Erich Raeder, który wziął na siebie odpowiedzialność za zajęcie Norwegii, jednak także Joachim von Ribbentrop nie dostrzegał żadnej skazy w swojej polityce zagranicznej, która doprowadziła do paktu o nieagresji ze Związkiem Radzieckim. Ribbentrop Annelies von (red.), Joachim von Ribbentrop. Zwischen London und Moskau, Leoni am Starnberger See 1953; Raeder Erich, Moje życie, przeł. Aleksander Pogorzelski, Gdańsk 2001, s. 353.

28. Frank Hans, Im Angesicht des Galgens. Deutung Hitlers und seiner Zeit auf Grund eigener Erlebnisse und Erkenntnisse, München 1958, s. 329.

29. Schramm Percy Ernst, Hitler als militärischer Führer. Erkenntnisse und Erfahrungen aus dem Kriegstagebuch des Oberkommandos der Wehrmacht, Frankfurt am Main 1972, s. 48.

30. Tamże, s. 155. Luise Katharina von Benda (1905–1998) była sekretarką w Naczelnym Dowództwie Armii Lądowej. Jodl poślubił ją po śmierci swojej pierwszej żony w 1944 r.

31. GA RF 9401–2–97, k. 446–461.

32. Erich Naumann, dowódca Einsatzgruppe B, został stracony w 1951 r. Zob. Information Services Division Office of the U.S. Highcommissioner for Germany (red.), Landsberg. Ein dokumentarischer Bericht, München b.r. [ok. 1951], s. 20.

33. Szwajcarska historyczka Marlis Steinert w 1994 r. w swojej obszernej biografii świadomie abstrahowała osobę dyktatora, którego ostatecznie zinterpretowała jako „produkt” „wypaczeń i frustracji niemiecko-austriackiej historii”. Ten rezultat sprawia, że czytelnik pozostaje bezradny. Zob. Steinert Marlis, Hitler, München 1994, s. 616. Ogólnie zob. Lukacs John, Hitler. Geschichte und Geschichtsschreibung, Berlin 1997, na temat sporu historyków w szczególności tamże, s. 181 i n.

34. Browning Christopher, Die Entfesselung der „Endlösung”. Nationalsozialistische Judenpolitik, München 2003, s. 13.

35. Na przykład Heike B. Görtemaker wskazywała na to, że poprzez swoją biografię Ewy Braun w żadnym razie nie chciała usprawiedliwiać „przypisywania nadmiernego znaczenia jednostce w historii”. Rzeczywiście, jej książka jest mniej opisem życia ukochanej Hitlera, a bardziej udanym studium mechanizmów funkcjonowania dworu Führera. Konsekwentnie Görtemaker nie zastanawiała się nad kwestią, czy Hitler odbywał stosunki seksualne z Ewą Braun, co zajmowało przede wszystkim psychohistoryków i współczesnych psychiatrów. Zob. Görtemaker Heike B., Eva Braun. Leben mit Hitler, München 2011. s. 11. Berliński profesor Ludolf Herbst przeanalizował charyzmę Hitlera i doszedł do wniosku, że „niemiecki Mesjasz” był produktem systematycznej, biurokratycznej pracy partyjnej. Chociaż Herbst zdecydowanie przeniósł na Hitlera weberowską koncepcję charyzmatycznego przywództwa, co zadziwiające, przedstawił argumenty przeciwko niej i zaproponował jako pojęcie wyjaśniające określenie „synergetycznej charyzmy”. Zob. Herbst Ludolf, Hitlers Charisma. Die Erfindung eines deutschen Messias, Frankfurt am Main 2010, s. 284. Dziennikarz Volker Ullrich wyjaśniał konieczność zajmowania się osobą Hitlera tym, że miał on być „fatalistyczną postacią niemieckiej i europejskiej historii” i dlatego, jego zdaniem, każde pokolenie ma obowiązek się z nim zmierzyć. Zob. Ullrich Volker, Adolf Hitler, tom 1, Die Jahre des Aufstiegs 1889–1939, Frankfurt am Main 2013, s. 21.

36. Militärgeschichtliches Forschungsamt (red.), Das Deutsche Reich und der Zweite Weltkrieg, t. 1, Stuttgart 1979; ostatnio t. 8, 2011.

37. Müller Rolf-Dieter, Albert Speer und die Rüstungspolitik im totalen Krieg, w: tamże, t. 5/2, s. 674.

38. Liczby podawane przez rosyjskich historyków odbiegają od tych ustalonych przez Friesera, pokazują jednak również wielokrotną przewagę. Do przeprowadzenia Operacji „Bagration” celem rozbicia Grupy Armii „Środek” Armia Czerwona zgromadziła na odpowiednim odcinku frontu cztery fronty, liczące 2,4 miliona żołnierzy, 5200 czołgów i dział samobieżnych, 36 000 armat, 5300 samolotów. Tym samym przewaga w przypadku ludzi była dwukrotna, w przypadku czołgów i dział samobieżnych stosunek wynosił 5,8:1, w przypadku armat 3,8:1, a w przypadku samolotów 3,9:1. Zob. Wielikaja Otieczestwiennaja Wojna 1941–1945 godow w dwienadcati tomach, t. 1: Osnownyje sobytija wojny, Moskwa 2011, s. 368.

39. Otto Hans-Dieter, Lexikon fataler Fehlentscheidungen im Zweiten Weltkrieg. Von Alpenfestung bis Zitadelle, München 2006; Gilbert Martin, The Second World War. A Complete History, London 1989.

40. Keegan John, Die Maske des Feldherrn. Alexander der Große, Wellington, Grant, Hitler, Reinbek 2000, s. 410.

41. Frieser, Blitzkrieg-Legende, s. 384.

42. de.wikipedia.org/wiki/Operation_Dynamo.

43. GA RF Moskau 9401–2–97, k. 415–445.

44. Bennet George Henry, Bennet Roy, Hitlers Admirale 1939–1945, Hamburg i in. 2009, s. 71.

45. RGWA Moskau 700–1–6, k. 275–358.

46. Stegemann Bernd, Unternehmen „Weserübung”, w: Das Deutsche Reich und der Zweite Weltkrieg, t. 2. s. 220.

47. Wypowiedź admirała Hermanna Boehma, w: Bennet, Admirale, s. 74.

48. Stegemann, „Weserübung”, w: Das Deutsche Reich und der Zweite Weltkrieg, t. 2, s. 220; bez dyskusji na temat błędów zob. Gilben, Second World War, s. 78, 83 i 89.

49. Manstein Erich von, Verlorene Siege, Bonn 1955, s. 305.

50. Guderian, Wspomnienia żołnierza, s. 353.

Spis treści

1. Gefrajter jako wódz naczelny Smoleńsk 1943 – Mühlhausen 1947

Sztab Generalny, plan kampanii 1939 r. i konflikt z Halderem

Jedyny winny: konstrukt Haldera

Dyskusja o błędach – gefrajter jako wódz?

KSIĄŻKI TEGO AUTORA

Wojny Hitlera 

POLECANE W TEJ KATEGORII

Piękna i odważna. Ulubiona agentka Churchilla Serce wszystkiego, co istnieje. Nieznana historia Czerwonej Chmury, wodza Siuksów Do piekła i z powrotem: Europa 1914–1949 Wołyń '43 Romanowowie Wielka Księga Armii Krajowej